Monkīmūn shima

Ogromne, tajemnicze terytoria położone za wielkim Murem Granicznym, położonym na obrzeżach Sogen, wlicza się do nich również niezbadany teren na północ od Morskich Klifów.. Obszary te są w znacznej przewadze otoczone morzami... i w sumie niewiele więcej da się o nich powiedzieć. Historia tych okolic jest związana z rewoltą, która kiedyś rozlała się po sąsiadujących prowincjach i nieomal wyeliminowała klan Uchiha. Jednak od czasu zesłania ludzi związanych z tym wydarzeniem za Mur, sytuacja się ustabilizowała... lecz do dziś nic nie wiadomo o tym, co się tam dzieje.

Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 6 sie 2019, o 08:26

To, że Kyuuketsu być może przedstawiał się dzikusom innym, krótszym imieniem nie było zapewne niczym niespodziewanym - pomogłoby mu to ostatecznie uniknąć sytuacji takich jak ta, w której ktoś będzie wypytywał klientów o jego skromną osobę.
Jednakże kolejnym poznanym imieniem było "Enoch". Kim była nowa, tajemnicza osobistość, której gniewu bali się tubylcy oraz która panowała nad tak zwanymi "czerwonymi oczyma"? Keizo zaczynał coraz bardziej podejrzewać, że w centrum wyspy siedzibę ma jakiś szalony naukowiec-nukenin, który terroryzuje tutejszych "Gniewem Bogów" oraz rozpuszcza po okolicy małpy z wszczepionymi doń sharinganami. Trzeba było jednak zachować ostrożność - nikt nie chce przecież rozzłościć ani mieszkańców wioski, który ostatecznie byli całkiem gościnni, ani tym bardziej jakichś tutejszych "bóstw", których gniew mógł spaść na głowę biednego Ogara.

- Byłoby dla mnie zaszczytem móc pomodlić się w świątyni Enocha - powiedział Senju, pochylając głowę i mówiąc z największą dozą szacunku na jaką go było stać. Na kontynencie nigdy nie słyszał o takim bóstwie - czy to możliwe, że krainy za Murem miały także inny panteon? Cóż, raczej tak. Jednak jaka była szansa że ten "Enoch" był naprawdę kimś niebiańskiego pochodzenia, a nie pokręconym typem w lekarskim kitlu? Jego "świątynia" była pierwszym miejscem które chciał sprawdzić Keizo - nawet z szamanem na plecach będzie mógł ocenić, czy powstała ona niedawno, a może jej wystrój jakoś zmieniał się w ostatnich latach?
Jeżeli zaś miejsce czci nie powie mu nic ciekawego... cóż, kierunek do centrum wyspy będzie chyba jego jedynym wyjściem na rozwiązanie całej zagadki.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 684
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Monkīmūn shima

Postprzez Hikari » 6 sie 2019, o 16:39

~ Małpie psikusy ~
Wyprawa B - 31
Keizo




Chłopak wysłany przez dowództwo z muru miał swoje domysły na temat wszystkiego co mu przekazywał wioskowy szaman. Zbierał kawałek układanki po kawałku próbując znaleźć rozwiązanie całej tej sytuacji. Pierwszym w tym krokiem mogła być świątynia Enocha wspomniana przez tubylca. Nie trzeba było się zastanawiać aby się zgodzić na jego pytanie. Dopiero wtedy wszystko się zaczęło, bo chuderlak podniósł obie ręce w górę krzycząc słowo w swoim języku na całe gardło.
- Giiiiiiiiiishoooooooo!
Spowodowało to wtórowanie w całej wiosce, a wraz z nim powoli przybywali tubylcy krążąc dookoła Keizo i powtarzając w kółko słowo gisho. Kiedy przybyli prawdopodobnie wszyscy stanęli i zrobili przejście w kierunku "tronu". Z tamtego miejsca nadchodził szaman, który obecnie trzymał nie wiadomo skąd dwumetrowy kij. Była to zwykła ułamana gałąź, nawet w miarę prosta.
- Tylko dzieci Enocha oraz pobłogosławieni przez nich w rytuale mogą tam dotrzeć. W każdym innym wypadku złe duchy przejmą nad obcym kontrolę, wtedy nigdy nie opuści wyspy.
Wszystko to wyglądało dość niepokojąco, ale nikt nie próbował nam zrobić jeszcze krzywdy. Gdyby to było ich celem zapewne nie handlowaliby z mieszkańcami muru. Chociaż są dużo prostszym ludem, to wydawali się też spokojniejszym.
- Obcy musi się rozebrać, aby zacząć.
Tego jednak nie dało się spodziewać. Wszędzie dookoła patrzyły na nas dzieci, kobiety i mężczyźni, a każdy posiadał jednak chociaż jakieś przepaski. Co gorsza obecnie wszyscy się na Keizo patrzyli, który spotkał się z dość niecodziennym żądaniem.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 6 sie 2019, o 18:38

- Uf - sapnął Keizo, widząc że dookoła niego zbiera się coraz większy i większy tłum. Słowo "gisho" musiało oznaczać jakieś zebranie... a może było nazwą rytuału lub modłów do owego Enocha? Do tego kij większy od Keizo oraz gadka o złych duchach - to wszystko nie zachęcało zbytnio do nagiej intymności, szczególnie na oczach praktycznie całej wioski.
Ale cóż Senju mógł poradzić? Teraz najprawdopodobniej nie było odwrotu - odmowa być może naraziłaby go na gniew całego tutejszego społeczeństwa. Musiał jednak przyznać, że ów Enoch był całkiem sprytny. Świątynia była zapewne jego laboratorium, tubylcy zaś zaprowadzą go na miejsce bezbronnego i uzbrojonego jedynie w techniki. Co prawda nie było to mało... ale czułby się lepiej mając zbroję na grzbiecie.

Chcąc nie chcąc, Ogar zdjął czarny, pokryty tu i ówdzie listkami czy plamami po sokach jakichś owoców mundur, zbroję, koszulę i spodnie, zostając jedynie w samej bieliźnie przywiezionej jeszcze od babci z Shinrin. Przez myśl przemknęło mu pytanie czy na urodziny dostanie kolejny zestaw skarpetek - służba na Murze i ciągłe marsze na sprzyjały temu, by na piętach nie tworzyły się dziury.
W końcu chłopak stał przed szamanem prawie-nagi - nie przesadzajmy bowiem, nawet dzikie ludy musiały znać pojęcia takie jak wstyd. Jego korpus wyglądał zupełnie inaczej niż jeszcze dwa miesiące temu. Rozległe poparzenia zostały zastąpione przez gładką, odnowioną skórę, zniknęły nawet stare, pochodzące z dawien dawna blizny i otarcia, ninja nie zdążył zaś nabawić się nowych. Krótko mówiąc, jego klatka piersiowa, plecy i brzuch - tak jak twarz zresztą - były gładkie jak skóra nowonarodzonego dziecka, a to było rzeczą raczej niespotykaną w zawodzie shinobi.
Swój ekwipunek ninja złożył oczywiście obok. Guandao, zbroja i jego torby były dla niego całkiem cenne i nie chodziło tutaj o wartość sentymentalną. Na razie nie spuszczał z ich oczu - jeśli jednak będą musieli się przemieścić w inne miejsce bez ubrania się, gotów był przywołać drewnianego klona by ten wszystkiego przypilnował.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 684
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Hikari » 8 sie 2019, o 22:43

~ Małpie psikusy ~
Wyprawa B - 33
Keizo




Powód dla którego miał się odbyć rytuał wcale nie zachęcał do jego przejścia, ale szkoda było zawodzić tylu ludzi prawda? Poza tym to mogłoby obrazić ich wierzenia. Nie rozważając tego zbyt wiele pod presją otoczenia zaczął się rozbierać, zostając tylko w samej bieliźnie od babci. Spotkało się to z jakimiś cichymi szeptami, a te przerwał szaman podnosząc wysoko ręce.
- Rytuał czas zacząć!
Podniosło to okrzyki radości, mogłoby się wydawać, że mamy do czynienia z właśnie tymi małpami z raportu, tylko zamiast gniewu to się radowali. Do momentu usłyszenia kilku bębnów zza ich pleców, wtedy zaczęli śpiewać w obcym języku oraz poruszać się po okręgu mającym pustą przestrzeń w środku na sześć metrów. Praktycznie pustą, bo przebywały tam trzy osoby. Nasz bohater opowieści, młody Senju, prowadzący rytuał z piórem w ręku, a także młodzieniec z dzbanem i jakąś czarną mazią w środku. W takim zamieszaniu nie problem było o sekundę nieuwagi, aby ktoś tak mały się pojawił. Miał najwyżej metr dwadzieścia.
- Małpi królu, modlitwy ci składamy!
W trakcie słów szaman zamoczył trzymane pióro w mazi i zaczął nią smarować Keizo. Wpierw była twarz, dwa okręgi czarne okręgi wokół oczu, po obu stronach nosa rozjeżdżając się przed ustami do boków i tworząc koło na szyi. Wzór schodził coraz niżej, a wraz z nim kolejne słowa modlitwy. Sam wytwór, którego używali zdawał się w pełni naturalny. Zapach jakby malin, ale pomieszanych z innymi składnikami. Służyło jako ich substytut farby, spotkania z wodą z pewnością nie przetrwa.
- Ty dzieciom drogę wskazałeś, jak pokonać przeszkody pokazałeś!
Malowidła pełne okręgów napotkały wreszcie przeszkodą, jaką była tkanina. Nim jakkolwiek udało się zareagować, bielizna od babci zaczęła spadać w dół. Materiał został rozcięty jego długim oraz ostrym pazurem u dłoni, po tej stronie muru nie mieli przecież nożyczek. Kontynuował swoje malunki omijając genitalia oraz pośladki, zakończył je na stopie.
- Lecz nie w wszystkich nas krew Twa płynie, niech twa szczodrość się rozwinie!
Wraz z tymi słowami Keizo został podany dość duży kielich z czerwoną cieczą. Prawdopodobnie miał go wypić, ale czy to jest na pewno rozsądne?




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 8 sie 2019, o 23:01

Keizo zamknął oczy, czując na skórze zimny dotyk upaćkanych farbą palców, tu i ówdzie drapiących go długim pazurem. Słowa modlitwy czasem przebijały się do jego świadomości, przypominając szkolną rymowankę - ale czegoż można się było spodziewać po dzikich? Na pewno nie poezji najwyższych lotów...
...i na pewno nie umiłowania do jego prywatności. Jednak skoro powiedziało się A, należy powiedzieć i B, i Senju postanowił mimo wszystko wytrzymać rytuał - choć coraz bardziej tracił pojęcie do czego on prowadzi. Zaczynał wątpić w swoje poprzednie podejrzenia, i sam nie wiedział czy nie przerażało go jeszcze bardziej to, że mógł do czynienia z czymś pierwotnym i niezbadanym ludzkim okiem.

Szalonego naukowca można przecież potraktować kunai'em pod żebro, a jeśli Senju nie okaże się wystarczająco silny, może spróbować się wycofać i wrócić po posiłki. Na bandę dzikich można nasłać bandę drzew. Jakieś dzikie zwierzęta czy groźne rośliny także nie były czymś niecodziennym podczas wypraw za Mur, jednak cały rytuał, mimo swojej prostolinijności i pozorów nieprzyprawiających przecież o ciarki, wzbudzał gdzieś tam w Ogarze jakiś nieznany dotąd niepokój. Za Murem bowiem - nieważne z której strony - coś, co chciało go zamordować, okaleczyć czy po prostu pokonać miało zawsze jakąś twarz, nieważne czy pomalowaną plemiennymi znakami, porośniętą futrem czy ukrytą za kawałkiem materiału służącym za bandycką maskę. Tutaj, całe zdarzenie mogło prowadzić go do czegoś nieznanego. Nigdy nie zajmował się interesami z bóstwami - a nawet rozmowy z monarchami, nieważne czy cesarzem Morskich Klifów, czy "małpim królem", nie wychodziły mu najzgrabniej.
- Hmm - sapnął chłopak, przyjmując do dłoni kielich wypełniony czerwoną cieczą. Czy rozpoznawał zapach? Kolor? Konsystencję? Jak powiedziało się B, to trzeba powiedzieć C, szczególnie gdy jest się otoczonym tubylcami chcącymi odprawić jakiś rytuał.
Byłoby miło... - pomyślał Keizo pijąc pierwszy łyk - ...gdyby ten cały król też odstawił mnie do portu i kazał wracać do mojego lasu. Lepsze to niż... hmm... jakaś bardzo bolesna śmierć, na pewno.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 684
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Hikari » 10 sie 2019, o 10:18

~ Małpie psikusy ~
Wyprawa B - 35
Keizo




Czerwona ciecz w kielichu okazywała się prawdopodobnie o wiele mniej tajemnicza po zbadaniu jej. Sam zapach może nie był najłatwiejszy do rozpoznania, ale smaku wina ciężko jest z czymkolwiek pomylić. Jeżeli oczywiście Keizo miał kiedykolwiek okazję tego próbować. Jedynym problemem w tym mogła być sama moc napoju. Dość mocne procentowo, oczywiście jak na tego rodzaju trunek. Sake mają o wiele więcej procent w sobie.
- Enochu! Poprowadź tego, który ciebie szuka. Pozwól mu dotrzeć do swojej świątyni!
Powiedział to zabierając z powrotem kielich i wylewając pozostałą zawartość na ziemię.
- Przyprowadzić ofiarę!
Krzyknął, a następnie zwrócił się do Keizo.
- Obcy iść za mną. Ja wskazać ścieżka, którą musi samotnie kroczyć. Potem muszę wrócić złożyć koźlą ofiarę. Jak chcieć obcy się ubrać, tylko nie zmazać znaków.
Pytanie tylko czy warto było ryzykować, że materiał zostanie zabrudzony tą mazią przypominającą farbę. Wtedy zdecydowanie będzie trzeba to porządnie wyprać, niezależnie od decyzji następny krok był oczywisty. Wraz z szamanem ruszyliście ku świątyni, ale zamiast niej człowiek z muru zastał lekko wydeptaną wąską ścieżkę prowadzącą w las oraz centrum wyspy.
- Obcy powinien tędy iść, szybkim tempem powinien się wyrobić do wieczora. Nie powinien obcy zbaczać z ścieżki, łatwo się po drodze zgubić, a wtedy atakują małpy z czerwone oko.
Krótkie objaśnienie, ostatnie instrukcje, a także buziak na do widzenia. Chociaż Senju z pewnością poradził sobie bez tego ostatniego ruszając w głąb wyspy. Po krótkiej chwili wszedł do lasu, który z czasem stawał się coraz gęstszy. Słońce już dawno było skryte za liściami kołyszącymi się delikatnie wszędzie nad nami. Szaman zapewne nie rozwijał zawrotnej prędkości, przynajmniej nic co pokazał nie wskazywałoby na to. Wręcz przeciwnie, jego chód wydawał się lekko nawet ślamazarny. Zresztą, kto chciałby spędzać dłużej czas za murem, w miejscu bez cywilizacji gdzie nie ma lodówek? Pomińmy fakt, że na kontynencie również wciąż ich nie wymyślono to mógł być dobry powód do przyśpieszenia lekkiego. Zewsząd dookoła dobiegały nas odgłosy przyrody, widzieliśmy niewielkiego czarnego węża na drzewie, czy też inne małe zwierzęta. Bardziej niebezpieczne i mniej, żadne nie podeszło na tyle blisko aby mogło nam zagrozić. Od czasu do czasu z różnych miejsc dobiegały nas wycia małp, żadna nie zbliżyła się do nas. Wszystko było pięknie do napotkania dziwnej mgły. Teoretycznie dałoby się podróżować po gałęziach próbując ją ominąć, z drugiej zeszlibyśmy wtedy z ścieżki. Opcja ta kusiła, bo jakieś 100 metrów dalej widzieliśmy wystający delikatnie szczyt jakiegoś kamiennego budynku.
Ostatnio edytowano 12 sie 2019, o 11:57 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 10 sie 2019, o 20:44

Napój okazał się być winem - całkiem mocnym jak na ten trunek, jednak i tak nie mogło się równać z sake, którym poczęstował go Shiga dla uśmierzenia bólu podczas leczenia blizn. Tamten napitek dawał praktycznie natychmiastowego kopa, choć związek z tym mogło mieć to, że wtedy Keizo wypił całą porcję duszkiem wręcz, a tutaj ledwo zamoczył usta.
Następnie, po otrzymaniu mokrego i niezbyt ładnie pachnącego całusa, Senju - oczywiście z powrotem w swoim rynsztunku, który nawet jeśli się nieco ubrudzi, to i tak nie może wyglądać zbytnio gorzej - wszedł na ścieżkę prowadzącą, jak mogło się wydawać, wgłąb wyspy. Co prawda po całym rytuale i spędzeniu nocy w wiosce jego zmysł orientacji był nieco nadwyrężony, jednakowoż aż tak mylić się nie mógł. Zastanawiał się co czeka go na końcu drogi - po całych dziwnych obrzędach coraz bardziej wątpił w to, że to co się tam znajdowało można będzie wyjaśnić umysłem prostego shinobi. Choć zawsze coś mogło go przecież zaskoczyć, a "małpy z sharinganami" były tylko bandą nukeninów Uchiha noszących przebrania dla lepszego efektu.
W końcu chłopak natrafił jednak na dziwną mgłę - gęstą i oczywiście sprawiającą problem w dalszej podróży. W końcu nie chciał zboczyć z traktu, szczególnie że dochodziły stamtąd dziwne pokrzykiwania, a szaman ostrzegał go przed czerwonookimi małpoludami. Chłopak złożył więc kilka pieczęci i po chwili, obok niego, stały trzy drewniane klony, które od razu rozeszły się na swoje pozycje w formacji, która udoskonalona była przez Ogara podczas jego wypadów na drugą stronę Muru. Para bunshinów stanęła po prawej i lewej stronie shinobi, mniej więcej dwa metry w bok i metr do przodu, służąc jako nieco bardziej wysunięte "czułki". Ostatni klon szedł trzy metry za Senju - czyli powinni być w odległości, gdzie jeszcze mogli mniej więcej się widzieć i ostrzec oryginał - lub też go osłonić - przed zagrożeniem.
Ich celem był zaś kamienny budynek, widoczny nie tak daleko, bo jakieś sto metrów przed nimi. Keizo miał jednak nadzieję, że ten dystans nie okaże się być sprintem o życie, a jedynie nieco stresującym przez małpy, ale ostatecznie spokojnym marszem. W końcu chronił go rytuał ku czci Enocha, czyż nie?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 684
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Hikari » 12 sie 2019, o 12:04

~ Małpie psikusy ~
Wyprawa B - 37
Keizo




Przed wejściem w mgłę teoretycznie rozsądne było zrobienie drewnianych podobizn, zawsze to zmniejszało prawdopodobieństwo abyśmy to my byli celem. Nigdy nie wiadome było co znajdziemy w środku. Chociaż podróż gałęziami kusiła to Keizo postanowił podążać swoją ścieżką, co mogło być rozsądne. W momencie kiedy jego klony wyszły z wąskiej ścieżki i zaczęły podążać parę metrów obok usłyszał ryknięcie jedno ryknięcie małpy, a po nim ciszę. Początkowe kilka metrów było spokojne, nawet zbyt spokojne. Wydawało się jakby wszelakie dźwięki zwierząt się od nas oddalały, były coraz cichsze. Poza jednym gatunkiem, którego nagły ryk dało się usłyszeć dużo bliżej. W tym właśnie momencie coś trzy metry od oryginału dosłowne jebło w ziemię miażdżąc drewnianą podobiznę.
Chłopak z Senju od impetu wywrócił się na ziemię, zupełnie się tego nie spodziewając. Nie miał ani chwili do czekania, został namierzony. Mógł przynajmniej się cieszyć, że nie zostało jeszcze sto metrów, a jakieś tylko dziewięćdziesiąt w których walczyć musiał o życie. Po swojej prawicy zobaczył pół metrowy głaz, który najprawdopodobniej dokonywał takiego zniszczenia. Przerośnięte małpy musiały mieć przerażającą siłę. Zaczął wraz z wciąż istniejącymi klonami spierdalać, ale z granicy mgły dało się usłyszeć więcej ryk małp, a wraz z nimi latającego kolejne latające rzeczy. Były to pnie, kamyki większe oraz mniejsze, duże gałęzie dopiero co złamane. Wszystko co nadawało się do przygniecenia swojego wroga. Kolejnym, który oberwał był klon po lewej, a ostatnim klon z tyłu. To właśnie tym spadła dość spora kłoda posyłając Keizo parę metrów do przodu turlającego się. W taki sposób wypadł na polanę, przy której mgła unosi się dwa metry nad głowami. Tworzyło to tak jakby kopułę dookoła starego dość dużego kamiennego budynku, który jak widać wiele przeszedł. Był w pełni porośnięty krzewami, czy inną roślinnością. Mimo to wejście wciąż w pełni widoczne, do którego mieliśmy jakieś dziewięć metrów. Jedyną przeszkodą mógł być lecący w tamto miejsce metrowy kamień, który po uderzeniu zdecydowanie zablokuje ukrycie się w środku. Sama szybkość, aby tam dotrzeć wcześniej nie wystarczy, a pozostanie tutaj nie wydawało się najlepszym pomysłem.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 12 sie 2019, o 16:05

Teoretycznie dobry pomysł oraz fatalne wykonanie. W mgle Keizo nie zauważył, że ścieżka jest nieco zbyt wąska na tak daleko wystawione czujki, co spowodowało że utracił "ochronę Enocha". W jego stronę zaczęły lecieć kamienie, pnie, konary i inne rzeczy z którymi nie chciałby zawierać bliższej znajomości. Raz po raz eliminowały one jego klony, które najwidoczniej tak jak oryginał nie zauważyły nawet dokładnie kto ich bombarduje.
Szaleńczy bieg doprowadził ich na miejsce gdzie mgła zdawała się lekko unosić nad powierzchnią ziemi. Senju nie miał jednak czasu na podziwianie tego cudu natury, gdyż przed sobą widział prawdopodobnie swój cel, a mianowicie kamienny budynek, do którego wejścia Ogarowi zostało około dziesięć metrów. Miał nadzieję, że gdy znajdzie się już w środku to rzucanie głazami ustanie - choć i tak powoli orientował się, dlaczego kapitan Shinsenu który wprowadzał go w tą sprawę był aż tak niezadowolony z tego, że wysyłana jest tu jedna osoba. Keizo miał do czynienia albo z nukeninami na tyle silnymi, by ciskać w niego kawałami skał - co najmniej kilkoma, co nie polepszało sytuacji - albo z jakąś pierwotną siłą natury, co także było sytuacją bez wyjścia.
Kamienny budynek ktoś jednak wybudował - był to także znak, że mieszkali tu osobnicy, teraz lub kiedyś, bardziej zaawansowani od dzikich, którzy spędzali życie w drewnianych szałasach. Sztuka żłobienia kamienia była dla nich zapewne zupełnie obca, mogła być to więc pozostałość po jakiejś dawnej cywilizacji... albo miejsce wzniesione przez "Króla Małp".
Chłopak miał dwie opcje. Mógł wskoczyć pod ziemię i, względnie bezpiecznie, przekopać się w kierunku świątyni. Wiązało się to jednak z wielkim ryzykiem - jeśli okazałoby się, że podłoga w środku jest kamienna, to lecący w stronę wejścia głaz zapieczętuje ją na dobre, gdyż błądzący pod ziemią Keizo nie będzie miał fizycznej możliwości by dostać się do środka. Jednakże Ogar miał w zanadrzu jeszcze jedną sztuczkę.
Senju podniósł się i rzucił pełnym biegiem w stronę wejścia do domniemanej świątyni. Nie łudził się że prześcignie głaz rzucony właśnie tak, jakby miał zablokować mu wejście do środka. Gdy tylko jednak jego oczy wychwyciły z mgły pędzący kawał skały, impuls chakry przeskoczył z jego ciała do ziemi, która przy wejściu do budynku zadrżała, a po chwili powinna wyskoczyć stamtąd bariera w kształcie smoczej głowy, wystarczająco silna do obrony nie tylko przed tym, ale i paroma innymi pociskami.
Chroniony takim murem, Keizo zamierzał wbiec do środka. I choć bieg na łeb, na szyję nie był rozsądny w nieznanym terenie, to zatrzymywanie się zaraz za progiem mogło skończyć się oberwaniem ułomkiem jakiegoś kamienia. Po wejściu Senju chciał więc znaleźć mniej więcej bezpieczne miejsce - może jakąś wnękę czy nawę - gdzie mógłby przeczekać cały ten harmider na zewnątrz i sprawdzić, czy któraś z małp nie zechce odwiedzić go w środku.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 684
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Hikari » 13 sie 2019, o 10:56

~ Małpie psikusy ~
Wyprawa B - 39
Keizo




Keizo postanowił się ratować ucieczką z opresji. Biegł najszybciej jak tylko potrafił, ale to widział, że to nie wystarczy aby dotrzeć przed głazem lecącym w wejście. W celu obrony przed tym pociskiem, jak i zarówno innymi pobliskimi wykorzystał swoją drewnianą technikę, głowy smoka. Żaden jednak nie zmierzał na szczęście w jego kierunku, a tych lądujących na ścieżce dało się policzyć do tej pory na palcach jednej dłoni. Wraz z jednym niszczącym klona z tyłu. Wbiegł pod swoją osłonę, kiedy ta przyjęła pierwsze uderzenie. Tarcza wytrzymała, ale widać było lekkie wgniecenie. Jakiś czas to wytrzyma, ale co później? Chłopak się tym nie przejmował, tylko niemalże wleciał do świątyni.
Środek był całkowicie niemalże pusty, poza ołtarzem na samym końcu pomieszczenia, a za nim wielkim tronem. Wyglądał na używany, jednak dość rzadko, a za każdym razem wyczyszczony. Lepszych miejsc do ukrycia się nie było. Po drodze wzrok przykuwały kamienne żłobienia małp, pokazujące jak ludzie składali tutaj kiedyś ofiary do małp. W zamian wywnioskować one chroniły tą wyspę przed wszelaką ciemnością. Tak wykute kamienne obrazy były wysokie, zwierzęta miewały nawet po kilka metrów. Sam sufit zawieszony był na tej samej wysokości co mgła na zewnątrz. Nie mógł przewidzieć jednak, że będąc na środku sali zawali się pod nim podłoga, a on zacznie spadać dobre trzy metry w dół obijając się delikatnie. Wszędzie w powietrzu unosił się kurz dostający się do oczu sprawiający lekkie łzawienie, oraz nozdrzy zmuszając do kichania. Kiedy tylko opadł zobaczył małe pomieszczenie, a dosłownie metr od niego piedestał z wielkim zwojem, zdającym się na szaroburym tle niemalże świecić. Był związany łańcuchami, dość sztywno, że z swoją siłą nie był w stanie go wydostać. Czy warto się z nim wojować, a może przygotować na możliwe niebezpieczeństwo? Wydawałoby się, że bombardowanie ustało. Żaden pocisk nie uderzył w budynek.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 13 sie 2019, o 15:27

Wnętrze świątyni przyniosło nieco odpowiedzi - ale jeszcze więcej pytań. Po pierwsze, Keizo mógł z całkiem sporą pewnością potwierdzić obecność swoistego kultu małp, zakorzenionego tutaj od bardzo długiego czasu. Tutejsi składali ofiary, mieli swoje rytuały, zwierzęta zaś w zamian zapewne broniły ich przed... czymś, czymkolwiek to coś było. Może przed stworami, czającymi się w dziwnej mgle?
Po drugie, w pomieszczeniu rzeczywiście znajdował się jakiś tron... któremu Ogar nie zdążył się zbyt dobrze przyjrzeć, gdyż podłoga nagle zapadła się pod jego ciężarem.

Bombardowanie ustało. Kurz powoli opadał, Senju tymczasem w bezruchu leżał na posadzce po przeleceniu jakichś trzech metrów w dół. Na zewnątrz nic nie słyszał - jednak jeżeli zwierzęta postanowiły się skradać, to leśne poszycie oraz gęsta mgła mogły skutecznie wygłuszać ich ruchy.
Chłopak usiadł, sprawdzając czy nic sobie nie zrobił. Wyglądało na to, że oprócz paru stłuczeń wszystko było w porządku.

Pokoik do którego wpadł nie wyglądał jak coś, co mogło uchodzić za "pułapkę" na nieostrożnych podróżników stąpających po niewłaściwych płytach w podłodze. W ogóle cała ta wyprawa przypominała Senju coraz bardziej i bardziej jakąś opowieść o badaczach, zapuszczających się na nieznane tereny, poszukujących zaginionych skarbów i odnajdujących ślady po dawno wymarłych kulturach czy cywilizacjach, o których pamiętały tylko wykute w ścianach malowidła i spękane ściany. Spotkanie z tubylcami, którzy wskazali mu dalszą drogę? Odhaczone. Gęsta, tropikalna dżungla? Także. Niebezpieczeństwa czyhające w zamglonych lasach? Tajemnicze świątynie pośrodku wyspy? Przez to wszystko przez głowę Keizo przeleciała abstrakcyjna myśl - jeśli wyjdzie z tego cało, raport dla Lorda Protektora o tej całej kabale powinien napisać wierszem.
Jednak, żeby wyjść cało z czegokolwiek, najpierw musiał sprawdzić gdzie dokładnie jest. Usiadł i rozejrzał się po pomieszczeniu do którego wpadł.
W środku nie było nic specjalnego oprócz jednego, przykuwającego uwagę elementu. Powstrzymując kichnięcie, Senju wstał i, starając się jak najmniej hałasować kawałkami czegoś, co jeszcze chwilę temu było tu sufitem, podszedł do niewielkiego piedestału.
Znajdował się na nim wielki zwój, obwiązany grubymi łańcuchami. Ktoś widocznie nie chciał by postronni dowiedzieli się co było w środku - a Ogar miał już oczywiście kilka pomysłów. Podczas treningów w Hayashimurze słyszał plotki o tym, że w podobnych zwojach przechowywane są najpotężniejsze techniki Mokutonu mogące tworzyć z drewna naprawdę niesamowite rzeczy. Wszystko to było jednak pod pieczą przywódcy klanu - czyż więc możliwe było to, że w zwoju przed chłopakiem znajdowały się zakazane jutsu samego Króla Małp, przechowywane w jego świątyni?

Łańcuchy wyglądały jednak na zbyt grube by Keizo mógł cokolwiek z nimi zrobić. Zbadał je, ostrożnie je dotykając i sprawdzając, czy są przymocowane do piedestału albo czy w niektórych miejscach nie zaczęła przeżerać je rdza. Jednakże chyba nie zanosiło się na to, by mógł rozerwać je tak po prostu siłą własnych mięśni, a w podziemiach tajemniczej świątyni nie w smak mu było siłowanie się ze zwojem za pomocą jakichś jutsu.
Senju odsunął się więc od tajemniczego przedmiotu. Przez cały ten czas nasłuchiwał czy ktoś się nie zbliża. Ponownie złożył kilka pieczęci i przywołał kolejnego drewnianego klona, po czym razem z bunshinem, wspinając się po ścianie pomieszczenia wyszedł powoli, puszczając kopię przodem, do głównej świątyni. Tam chciał ostrożnie rozejrzeć się i zbadać płaskorzeźby na ścianach - być może z bliska powiedzą mu nieco więcej - oraz ołtarz i tron. Tym razem starał się także o wiele "lżej" stawiać swoje stopy - nie miał ochoty na kolejną ekspresową podróż do piwnicy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 684
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Hikari » 14 sie 2019, o 11:15

~ Małpie psikusy ~
Wyprawa B - 41
Keizo




Zwój oczywiście mógł przypominać wyglądem te trzymane przez lidera wioski, wydawał się jednak być bardziej spektakularny. Z drugiej strony ciężko oceniać czegoś czego się nigdy wcześniej nie zobaczyło prawda? Problem polegał jedynie na łańcuchach wyglądających na zupełnie nienaruszone. Opinały go dość ciasno, bez zniszczenia ich nie było możliwości chociażby jego ruszenia czy otwarcia. Keizo zdawał sobie sprawę z prawdopodobnie zbyt małej siły do poradzenia sobie z tą przeszkodą, a pokonywanie problemu za pomocą jutsu było zbyt kłopotliwe. Postanowił więc stworzyć swojego drewnianego klona, a następnie wyjść z swojej nory do świątyni. Mógł nadsłuchiwać jakichkolwiek odgłosów, ale żadne do niego nie docierały. Czując się w miarę bezpiecznie ruszył oglądać całą salę.
Płaskorzeźby częściowo były całkowicie zniszczone, więc cała historia była niemożliwa do odczytania. Miało to swoje lata, nieużywane przez wieki więc czego innego się spodziewać. Idąc po kolei widział początkowo rytuał składania ofiary, było dokonywane przez jedną osobę, która składała tutaj ofiarę małpom, za którymi był pusty tron. Człowiek trzymał w dłoni nóż, którym potem jednym podcięciem gardła zabijał ofiarę. Na czole miał znak, który po przyjrzeniu się przypominał malowidła na jego ciele. Oczywiście wyskalowane odpowiednio. Nic więcej jednak nie było możliwe do zobaczenia, a sam ołtarz jak i tron nie zawierały w sobie zupełnie niczego. Ot stworzone w pełni kamienia, pełne już pajęczyn jak wiele innych miejsc wewnątrz. Nic niezwykłego. Pozostało więc, albo wyjść na zewnątrz i próbować szczęścia albo siłować się z łańcuchem i zobaczyć co tam się znajduje.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 14 sie 2019, o 13:18

Keizo syknął, oglądając malowidła. Posłał klona na zewnątrz - oczywiście nie jako jawnego wartownika, ale jedynie czujkę lekko wychylającą głowę za próg, by móc sprawdzić mniej więcej co dzieje się na zewnątrz i przekazać mu to bunshinowym sposobem. Senju tymczasem podziwiał sztukę w środku budynku i głowił się nad tym, co niby miał zrobić.
Wyglądało na to, że składane tutaj były ofiary. Chłopak pamiętał o tym, że szaman mówił coś o poświęceniu koźlęcia, jeszcze podczas rytuału w wiosce, jednak czy zabicie go TAM będzie miało jakikolwiek wpływ na sytuację Ogara TUTAJ? Szczerze w to wątpił, sam zaś nie miał żadnych zasobów by złożyć jakąś ofia...
Senju odwrócił się od ściany i spojrzał najpierw na ołtarz, potem na wyjście. Nie miał nic do stracenia - ba, jeśli miał zostać pogrzebany żywcem przez wściekłe małpy, lepiej by było gdyby chociaż spróbował.
Prędkim krokiem podszedł do swojego klona - jeśli sytuacja była oczywiście bezpieczna. Stojąc przy nim, ciągle w wejściu, z jednej strony chroniony przez świątynię, z drugiej przez drewnianą tarczę, złożył pieczęć Węża i przesłał dookoła chakrę Mokutonu, pobudzając do wzrostu drzewa owocowe w promieniu trzydziestu metrów od niego. Jego jutsu miało dostarczyć mu pod samo wejście najbardziej obwieszone różnymi owocami konary, które następnie razem z bunshinem ogałacał z różnych smakołyków - które równie dobrze mogły być śmiertelnie trujące, ale szczerze to sam nie wiedział - i znosił je na ołtarz po drugiej stronie świątyni, jednocześnie omijając dziurę znajdującą się w środku pomieszczenia.
Jeżeli pora roku nie sprzyjała temu by na gałęziach były kiście bananów, moreli czy innych pomarańczy - żaden problem, Keizo po prostu przymuszał je do wzrostu, jednocześnie sprawiając by były wyjątkowo dorodne i smakowite.

Gdy na ołtarzu znajdowała się już odpowiednio duża góra owoców, Senju posłał klona z powrotem do wejścia - obrona pleców nigdy nie zaszkodzi - po czym wyciągnął kunai i przejechał lekko po wnętrzu swojej lewej dłoni, skrapiając ofiarę własną krwią. Być może nie była to ilość równa tej, która wydobywa się z poderżniętego, koziego gardła - ale zawsze.
- Enochu, Małpi Królu - powiedział głośno, drżącym głosem. Miał prawo być zdenerwowany, igrał z mocami o których nie słyszał nawet w historiach opowiadanych przez babcię - Przybywam jako pokorny pielgrzym do twej świątyni, i jako uniżony sługa proszę o przebaczenie za naruszenie twego lasu - Hmm, też bym się zdenerwował gdyby ktoś chodził mi po sadzie - Proszę, przyjmij tą skromną ofiarę i pozwól poznać przyczynę twego gniewu, który ukazuje się pod postacią czerwonych oczu - zakończył swoje "modły", jednocześnie upuszczając ostatnią kroplę krwi. Wytarł i schował swój kunai, po czym parę razy zamknął i otworzył dłoń. Zastanawiał się czy po prostu fatalnie się nie wygłupił - jednakże chyba lepiej na wszelki wypadek nie mieć jakichś starożytnych duchów za wrogów, czyż nie?
Na koniec Keizo sięgnął jeszcze do torby, po czym połknął niewielką kulkę wypełnioną skompresowanymi substancjami odżywczymi. Od rana nie jadł za wiele - wolał zawczasu przywrócić sobie siły.

Jednak jeżeli nic się nie działo, zszedł znowu do dziury w ziemi. Kusiło go spróbowanie rozerwać w jakiś sposób łańcuchy i sprawdzić co jest w środku zwoju - jednakże metal był zbyt gruby na zwykłe siłowanie się z nim. Na szczęście miał w arsenale coś, co powinno sobie z tym poradzić - przynajmniej chłopak miał taką nadzieję.
Najpierw poszukał nieco węższych miejsc w konstrukcji całego łańcucha, tego gdzie jest przymocowany, i jak dokładnie obwiązuje zwój, nie chciał przecież uszkodzić zawartości. Po namierzeniu kilku takich miejsc, złożył pieczęć Węża, a z ziemi zaczęły wysuwać się powoli niewielkie korzonki, wnikając w newralgiczne - a przynajmniej wyglądające na takie - miejsca. Potem zaczęły one pęcznieć, przyśpieszając proces w którym konary drzew potrafiły niszczyć olbrzymie głazy w ciągu dekad. Tutaj zajmowało to jednak kilka sekund - jeżeli oczywiście siła drewna była wystarczająco duża. Ciśnienie spowodowane przez wzrost niesamowicie twardych korzeni (a Keizo mógł się wręcz założyć, że były one twardsze niż jego zbroja) powinno po prostu rozsadzić łańcuch... choć niczego nie można było być pewnym.
Jeżeli tak sztuka Senju się udało, Ogarowi pozostało jedynie rozwinąć ostrożnie - bardzo ostrożnie - zwój i zapoznać się z jego zawartością.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 684
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Naoki » 18 sie 2019, o 08:01

Wyprawa B
43/??
Keizo



Posiadanie koźlęcia, które można by złożyć w ofierze zapewne ułatwiłoby sprawę. Sam fakt, że starożytne malowidła o tym napominały musiał coś znaczyć. Jednak co w tym może najdziwniejsze po starych ofiarach nie było tutaj żadnego śladu. Nawet najmniejszej kostki. Czyżby tutaj wszystko sprzyjało szybkiemu rozkładowi? Teraz jednak nie jest to czas by nad tym się zastanawiać, tak samo jak nie jest to czas na stanie i gapienie się jak idiota w pustkę.
Więc warto byłoby coś zrobić, nawet najgłupszą rzecz. Ty jednak wybrałeś nieco mądrzejszą, udając się do wejścia świątyni by stymulować rozrost roślin na zewnątrz tak by ich gałęzie z owocami sięgały wejścia, było ich wiele większość nawet nie przypominały znajomych Ci owoców, a ich barwy od najprostszych zielonych i żółtych, sięgały aż po różowy. Sam wygląd niektórych kusił bardzo mocno żeby ich spróbować i na własnej skórze przekonać się czy są trujące. Tylko ty na samym początku postanowiłeś ułożyć z nich stos na ołtarzu, gdzie kiedyś były składane ofiary, sam klon Ci w tym pomagał. By na sam koniec skropić stertę owoców własną krwią i jak można się spodziewać nic się nie stało. Panowała jedna wielka cisza, nic dziwnego nie planowało się dziać, chociaż warto było spróbować i odczekać moment przed podjęciem innego zadania, brutalnego rozerwania łańcuchów i właśnie wtedy po paru krokach w kierunku dziury zaczęły dziać się dziwne rzeczy.
Pamiętasz jeszcze te małpię ryki, które towarzyszyły Ci w trakcie drogi tutaj? Powróciły na krótki moment razem z szelestem drzew, przeprowadzając silny atak dźwiękowy w okolicy, jakby próbowały coś oznajmić osobą nieświadomym tego co tutaj się dzieje. Właśnie wtedy twój klon postanowił Ci dać znać o dziwnym zachowaniu małp na zewnątrz, które zeskakiwały z drzew i zatrzymywały się w dość dziwnym szyku na polanie robiąc tym samym przejście dla swojego władcy, który zjawił się po chwili. Monstrualny człekokształtny stwór, częściowo przypominający małpę, ale z pewnymi wyjątkami zbliżony wyglądem do człowieka, o czerwonych wściekłych oczach. W jednej z łap trzymał sporych rozmiarów drewniany kij z czerwonego drzewca, zakończony po obu stronach zapewne kamiennymi kulami, wielkości ludzkiej głowy, za pomocą którego bez problemu przedzierał się przez wszystkie zastawione przez Ciebie drewniane przeszkody. Jedną z ostatnich na jaką natrafił był twój klon, przed którym się zatrzymał w bezpiecznej odległości 4 metrów i wydał z siebie potężny ryk, za którym nagle zaryczały inne małpy.
Właśnie po tym zadziała się najdziwniejsza część obecnego przedstawienia, poza rykiem i władaniem bronią to stworzenie posiadało jeszcze jedną zdolność, potrafiło się komunikować, może w nie najlepszym stopniu, ale starało się naśladować mowę.
- Czło...wiek? - zapytał się, będąc najwidoczniej zdziwiony faktem, że na jego drodze stoi ktoś kogo zapewne od wieków nie widział. Lecz po początkowym zdziwieniu od razu pojawiła się wściekłość, przez którą twój klon szybko pożegnał się z żywotem zostając zmiecionym przez broń króla, przy tym zostając zrzuconym na inne małpy i rozerwanym na kawałki. Ty natomiast nie miałeś zbyt wiele czasu na żadne działanie, bowiem za chwilę przestaniesz być tutaj sam w tym pomieszczeniu, a towarzystwa dotrzyma Ci człekokształtna istota, która najwidoczniej wstała dzisiaj lewą łapą z łózka, zawsze możesz spróbować się ukryć, bądź doprowadzić od razu do konfrontacji wychodząc zwierzęciu na przeciw. Przecież tutaj nie było żadnych dobrych kryjówek, a chowanie się za ołtarzem, tronem bądź w dziurze nie brzmiało zbyt inteligentnie, czy też rozważnie.
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 180
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Monkīmūn shima

Postprzez Keizo » 18 sie 2019, o 10:00

- O kruci - szepnął Keizo pod nosem, odsuwając się od tajemniczego zwoju. Od swojego klona otrzymał właśnie wieści o pojawieniu się małp a także kogoś, kto wyglądał jak ich przywódca.
- O kruci - powtórzył, wychodząc ze swojej dziury. Usłyszał podwójny trzask łamanego drewna - z bunshina zostały tylko szczapy nadające się jedynie na ognisko. Co gorsza, podobny los spotkał barierę w kształcie smoczej głowy, która była najprawdopodobniej najtwarszym jutsu w jego arsenale. Walka nie wchodziła więc raczej w grę - skoro jedno machnięcie wystarczyło na jej zniszczenie, rzucanie wyzwania małpie było zwykłym samobójstwem.

Jednakże zdarzyło się jeszcze coś, co zdziwiło Keizo niepomiernie. Małpa przemówiła - co prawda powiedziała tylko jedno słowo, ale i tak było to więcej niż spodziewał się po jej gatunku.
- S-spokojnie - powiedział, nieco się jąkając i całkowicie wychodząc z dziury pośrodku pomieszczenia. Postarał się stanąć tak, by znajdowała się ona pomiędzy nim, a człekokształtnym stworzeniem - jeśli od razu się na niego rzuci, będzie musiało po drodze pokonać jeszcze taką naturalną przeszkodę, co da mu kilka cennych sekund... oby.
- Mogę naprawić podłogę, to był wypadek, panie... ekhm... Enochu? - spytał, zastanawiając się czy stoi właśnie przed małpim królem. A może jakiś shinobi robi mu psikusy po tym jak wpadł w jego genjutsu? A może to przez to wino od szamana, lub tą mgłę?
Ech, od małpy się zaczęło, na małpie się skończy - pomyślał jeszcze chłopak, cały czas spięty do skoku w tył, przypominając sobie swoją pierwszą misję w barwach Shinsengumi, na której razem z drużyną Orena starł się z małpą większą nawet od tej... jednak wyraźnie głupszą.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 684
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Obszary poza Murem

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości