Bagna za murem

Ogromne, tajemnicze terytoria położone za wielkim Murem Granicznym, położonym na obrzeżach Sogen, wlicza się do nich również niezbadany teren na północ od Morskich Klifów.. Obszary te są w znacznej przewadze otoczone morzami... i w sumie niewiele więcej da się o nich powiedzieć. Historia tych okolic jest związana z rewoltą, która kiedyś rozlała się po sąsiadujących prowincjach i nieomal wyeliminowała klan Uchiha. Jednak od czasu zesłania ludzi związanych z tym wydarzeniem za Mur, sytuacja się ustabilizowała... lecz do dziś nic nie wiadomo o tym, co się tam dzieje.

Re: Bagna za murem

Postprzez Chise » 29 kwi 2019, o 10:09

Założenie, że przeciwnik był kultystą miało tą przyjemną stronę, że to co zabiłoby kultystę, na pewno załatwi też osobę, która nim nie była. Tak naprawdę więc nic nie ryzykowała tym, a wręcz był to dodatkowy środek ostrożności.. A tych nigdy za mało, prawda? W każdym razie, gdy głowa poleciała gdzieś oddzielnie od ciała i nie zaczęła gdzieś po drodze gadać, to odetchęła z ulgą, że chociaż z tym nie musieli się użerać. Niewielkie skaleczenie zignorowała, przynajmniej na razie mieli ważniejsze rzeczy do roboty niż zajmowanie się takimi głupotami.
Chociaż gdy podbiegła do Keizo to okazało się, że chłopak radzi sobie całkiem nieźle. Odgłos rozrywanej czaszki, choć obrzydliwy, to zwiastował pożyteczną dla nich rzecz - kolejnego pokonanego dzikiego. Chwyciła w dłoń cztery kunaie, które nosiła w jednej kaburze i zatrzymała się, by dobrze wycelować. Cel był unieruchomiony, a w dodatku jej nie widział - miała dużo większe szanse niż Senjuu by go trafić. Rzuciła kunaie jeden za drugim, celując głównie w głowę i szyję, najbardziej zabójcze jeśli chodzi o obrażenia.
Gorsze były jednak pioruny wybiegające z miejsca, gdzie walczył Oren. Prawdę mówiąc, nie miała zamiaru mu pomagać, nie po tym co powiedział. Gdyby zmarł, mogliby z czystym sercem zameldować, że chociaż żył jak potwór, to chociaż zmarł jako bohater i strażnik. Sama widziała to jako lepsze wyjście niż sprowadzanie go na Mur, gdzie znów mógłby chcieć dopaść Sena. Nie mogłaby spać spokojnie, wiedząc, że ten potwór jest tak blisko chłopca. Postanowiła się więc skitrać tak, by nie zostać trafiona, ale i nie wtrącać się w walkę tej dwójki, nasłuchując oznak zwycięstwa któregoś z nich.
Chise
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 29 kwi 2019, o 20:58


Misja B Chise & Keizo 64/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


Strach pytać co to oznacza wedle słów i umysłu młodego senjuu-ogara "zużyty" shuriken. Czy to jakaś wersja patyka z kupą dla ninja? ZUŻYTY SHURIKEN. Nie no, żarty żartami, ale to było dobre przypomnienie o tym, że śmierć jest na wyciągnięcie ręki. W każdej chwili. Dla każdego z naszej drużyny pierścienia Orena.
Keizo jednakże popełnił błąd, bo zamiast od razu reagować i uciekać tudzież atakować w myśl, że najlepszą obroną jest atak... To znów polega na klonach. To te cenne ułamki sekund, by mężczyzna wygiął się całym ciężarem napierając na pęta i wykonać ostatni zamach. Chlast. Kolejne cięcie. Po ramionach i torsie, rozcinające skórę i ciało Keizo na jakieś pół centymetra. Dużo bardziej krwiste i bolesne. Na szczęście wtedy nadszedł klon - który nie zrobił sobie nic z wbitego w niego na amen łańcucha ostrzy - i skręcił kark dzikiemu. Tyle z jego udziału w zabawie, trafiony zatopiony.
Keizo, mimo rany która w ciągu kilkunastu minut, jeśli opatrzona jakkolwiek nie zostanie, wlazł pod ziemie bo teraz nie bylo czasu na opatrywanie. W powietrzu było ryzyko oberwania w ryj piorunem i koniec podroży i całej przygody jednym takim szybkim atakiem.
W ten sposób, korzystając z klona, Keizo zbliżył się do walczących od których dochodziły iskry uderzeń tarczy i pioruny...

Dwa kunaie z czterech rzuconych przez Chise chybiły, gdy mężczyzna rzucił się całym ciężarem by zyskać brakujące do Keizo centymetry - i pokazał swoją desperację, bo z przodu sam nabił się nieco na pęta, ale przecież liczyło się tylko to by zniszczyć cel! - A dwa wbiły się w jego plecy. I to by w sumie dość szybko zakończyło jego żywot, gdyby nie klon który doprawił mężczyzne skręceniem karku. Przerost formy nad treścią, ale jaki skuteczny, prawda? Ważne, że licznik trupów się podniósł. Wspólnymi siłami.

Wiecie jednak co całkiem nie wychodzi wspólnymi siłami? Kiedy jedna ze stron otwarcie nie kooperuje, a druga ma jakiegoś pecha. Otóz magiczna technika której używał wróg w stroju wilka nie wymagała technik, co klon widział. I wychodziła mordą, co klon widział. I właśnie, co nie zatrybiło? Keizo dostał się pod przeciwnika i wciągnął go pod ziemie, gdy ten po odparciu ataku kumulował czakrę. Ale tego widzieć ani klon, ani Keizo nie mogli bo żaden z nich nie ma umiejętności sensorycznych. Oren spodziewał się ataku na wysokości głowy po raz kolejny, więc w momencie gdy przeciwnik nagle zapadł się pod ziemie, a wilk "widząc, że to już" kucnął...
Szybkość Chisi pozwoliłaby jej zdekapitować przeciwnika nim ten uwolnił technike. Ale ona wolała się nie mieszać. I nie walczyć o życie wilka.
Przeciwnik wypuścił piorun, który zamiast po linii poziomej poleciał skosem od poziomu gleby prosto w korpus Orena, odrzucając wilka kilka metrów w tył. W konwulsjach, przysmażonego, z węglem zamiast ciała pod spalonym pancerzem.

Potrzebna jest krytycznie szybka pomoc medyczna inaczej będziecie mogli mu tylko lampkę zapalić.
Bez mapki. Chise 10 metrów od mężczyzny w ziemi, który kumuluje czakrę w mordzie i tylko czeka, aż będzie miał w co wypalić - bo klon schował się za drzewem - a Keizo pod ziemią. Oren nieprzytomny i krytycznie ranny kilka metrów w błocie i wodzie, poza zasięgem elektrycznej głowy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Bagna za murem

Postprzez Keizo » 30 kwi 2019, o 11:52

Keizo syknął, słysząc że Oren rozluźnił się nieco za szybko. Czym prędzej wychynął więc spod ziemi - wychodząc za napastnikiem plującym piorunami z ust, mógł przecież to bez problemu wywnioskować z tego, w którą stronę poleciał Wilk lub po prostu spytać klona o instrukcje - i wbił kunai w gardło przeciwnika, mając nadzieję że to zakończy jego żywot.
Jeśli tak się stało - jeśli nie, to kilka kolejnych pchnięć na pewno nie zaszkodzi - Senju czym prędzej doskoczył do Tomuwaru, przywołując jednocześnie na miejsce swoje klony. Wyjął z sakiewki parę ziarenek i rzucił je na ziemię obok rannego, składając pieczęć Węża. Technika paralecznicza powinna oczyścić ranę i nieco załagodzić ból oraz oparzenia - potrzebny był jednak jak najszybszy transport do iryoninów rezydujących za Murem. Do tego przydadzą się klony, które na razie tylko uniosły mężczyznę, by ten nie leżał w brudnej, bagnistej wodzie.
- Zajmij się Rashim! - krzyknął do Chise, przypominając sobie o śpiącym gdzieś smacznie chłopaku, samemu ciągle owijając tułów Orena nowymi liśćmi.

Gdy trafione miejsce było mniej więcej opatrzone, Ogar złożył pieczęć raz jeszcze - tym razem po to, by z pobliskiego drzewa wyrosły nosze, na których można było spokojnie położyć Wilka i przenieść w lepszych warunkach od zwykłego targania go na ramionach.
Gdy bunshiny kładły go na liściastym materacu i łapały za nosze, Senju pozbierał swój ekwipunek, po czym upewnił się jeszcze że z Uchihą i Rashim wszystko w porządku. Jeśli tak, mogli ruszać w stronę bazy Shinsengumi na pełnej szybkości - nawet jeśli klony po jakimś czasie zapewne zostawią go w tyle, bo zmęczenie odzywało się coraz bardziej w członkach Keizo.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 715
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Re: Bagna za murem

Postprzez Chise » 30 kwi 2019, o 14:23

Nawet jeśli Chise nie lubiła, nie tolerowała, nie cierpiała wręcz Orena.. To i tak aż się skrzywiła, słysząc jak obrywa. Nie wróżyła mu po tym szczególnie pomyślnej przyszłości, innej niż śmierć w najbliższym czasie, ale też nie miała do niego na tyle gorących uczuć by próbować go dobić czy uniemożliwiać próby pomocy mu.
Keizo zapewne miał lepsze warunki do ataku, więc pozwoliła mu działać. Kiedy załatwił przeciwnika, wychyliła się ze swojej bezpiecznej kryjówki, by zorientować się na polu walki. Oprócz pozbierania swojego sprzętu to przeszukała jeszcze przeciwników, szukając czegoś niezwykłego, co by wybiegało poza normę. Chciała się też zorientować jakie mieli wyposażenie, czego używali, czy nie mieli jakieś wiadomości od kogoś, wskazówek gdzie szukać ich więcej.. To mogło być ważne do zdania raportu na Murze.
W tym czasie zapewne Ogar zdążył już ogarnąć bandażowanie Orena i tworzenie noszy, zgodnie z poleceniem więc wzięła Rashiego i przerzuciła przez ramię, przytrzymując go jedną ręką, bo druga nadal była niesprawna. Nie miała czasu się nawet nad tym głębiej zastanowić, ale gdzieś w głębi zaczyznała się bać. Kiedy to w końcu przejdzie? Nie dopuszczała do siebie nawet myśli, że to mogło być na stałe, liczyła na medyków z Muru, liczyła.. Sama nie wiedziała na co, ale biegnąc za Kaizo, dotrzymując mu kroku, nie mogła przestać myśleć o tym i o truciźnie, której się nawdychali. I jeśli dobiegli, to było pierwsze co przekazała, o dziwnym, słodkim dymie, który ich nagle otoczył.
I nie zapomniała wspomnieć o tym, co powiedział Oren. Żeby uważali na niego i na chłopaka, Sena. Zresztą, i tak sama zamierzała mieć na niego oko, a może bardziej ucho.
Chise
 

Re: Bagna za murem

Postprzez Hitsukejin Shiga » 30 kwi 2019, o 20:46


Misja B Chise & Keizo 67/67
Can't you see?
We are free
To choose our destiny
And be the way we want to be
A second chance, you just need to believe


I owszem, wywnioskowanie w którą stronę celuje aktualnie próbujący ustrzelic Keizo-klona użytkownik raitonu nie było trudne. Tak też nie dziwne, że Keizo bez problemu umiejscowił się w przestrzeni za wrogiem, wychynął z ziemi... i wbił od boku kunai w gardło przeciwnika, który panicznie wystrzelił gianem gdziekolwiek, a prąd uwiędł mu w przebitym gardle. Ot, takie agonalne, dogorywające próbowanie kogoś zabić. Byle jeszcze tylko komuś zrobić krzywdę nim nadejdzie ostateczny koniec. Nie nadeszło jednak nic, prócz śmierci i gurglania krwią. Nikogo nie trafił. Ot, taki jeden chociaż pozytyw w całej tej serii nieszczęść.
A że przeciwnik nie zmarł od razu, to Keizo uderzał jeszcze kilka razy. Doskoczył do Orena, przyzwał dwa klony... I wiedział, co musi zrobić. Musi uratować człowieka który był jednocześńie tak cenny i tak zły. Tak omylny i tak silny. Zabawne, wielki potencjał tylko cholernie źle ukierunkowany. Nie przeszkodziło to jednak Keizo zrobić wszystko by mężczyznę ratować. Na pomoc przyszła medyczna technika senju, która sprawiła, że kolosa oplotły medyczne korzonki i pnącza. Czy to ma szansę uratować jego życie? Samo na pewno nie. Ale faktem było, że nie tylko rany od gian były problemem Tomuwaru który walczył trzy dni prawie ciągiem. A pnącza opatrywały całe jego ciało i każdą znalezioną ranę. Cenne sekundy które mogą o wszystkim zadecydować. No i wyjęcie z bagnistej wody! Brawo Keizo, ruszasz głową jak prawdziwy wilk, a nie tylko ogar. To dobry znak, że kiedyś, może całkiem niedługo, będziesz się nadawał. Ale nie uprzedzajmy faktów. Opatrzony leczniczymi pnączami Oren, stworzone z gałęzi lekkie i elastyczne, ale sztywne gdzie trzeba nosze... I cel można było zabrać na mur.

Chise wsparła calą akcję, zabierając Rashiego nieprzytomnego i pamiętając o tym, że każda sekunda jest cenna, cała drużyna pognała na mur. Tam zostało zdanie raportu obecnym medykom. O tym, czym oberwał Tomuwaru, o słodkim dymie, o paraliżu ręki. A przede wszystkim zdać całkowity raport, że trójka - dwójka szczurów i ogar - uratowała życie wilkowi, pokonując zorganizowany oddział dzikich. Zapuszczając się głęboko na teren wroga. I wracając prawie bez strat. To jest godne aplauzu.

Koniec misji. Podsumowanie:
Chise paraliż ręki który przejdzie po lekkiej rekonwalescencji u medyków po misji. Pewnie w tym samym czasie, co ty i Keizo będziecie leczeni z efektów dymu. 12h w szpitalu.
Keizo rana na brzuchu, ramionach, klatce piersiowej, zmęczony i obity. Docierasz na mur, do baszty-szpitala i tracisz przytomność z upływu krwi i zmęczenia. Będzie potrzebna pomoc medyczna i kilka dni odpoczynku. 48h w szpitalu.
Oren stan tragiczny, na razie pod intensywną opieką. Sen dochodzi do Siebie, jesłi można tak to ująć. Rashi leczony na efekty dymu i skrajnego wyczerpania, także kilka dni nieużytku.

Oprócz tego poszlo wam zaskakująco świetnie. Jestem zachwycony waszymi działaniami. Jakby coś było nie tak, to możecie dopytać Exodie, ale sądze, że dobrze oceniłem uszkodzenia.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Obszary poza Murem

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość