Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Mishima » 29 lis 2017, o 21:45

Droga przez korytarze, nie była specjalnie skomplikowana. Tym bardziej jeżeli osoba prowadząca, mieszkała w tej osadzie niemalże całe swoje życie. Trzeba przyznać, że mimo ostatnich cichych lat naszego bohatera, w młodszych latach bywał tutaj znacznie częściej. W porównaniu do aktualnego charakteru, jego młodsza wersja była zdecydowanie bardziej energiczna, gadatliwa i wtykająca nos we wszystkie możliwe sprawy. Wszystko rzecz jasna się kończy i wtedy dopada Nas życie. Jednych radośniejsze, drugich nieco mniej. Mishima należał do tego drugiego rodzaju osób, choć ostatnie chwilę i miesiące z Reiką tworzyły ku temu poważną podwalinę. Takiego także zapewne pamiętał go starszy mężczyzna, a aktualny Lider szczepu. Dziadziuś bo tak go nazywali w slangu dziecięcym, był zawsze obdarzony wielkim szacunkiem a jego mroźne spojrzenie idealnie zaprzeczało całej reszcie dobrodusznego wyglądu.
Po usłyszeniu pozwolenia na wejście, jak i samym otwarciu drzwi, brunet przekonał się iż nic się nie zmieniło. Napotkał jego wzrok. Mimo miłego wyglądu, zawsze miał wielkie poważanie spowodowane niewątpliwymi umiejętnościami.
Mishima wszedł wraz z blondynką do środka wykonując grzeczny ukłon na powitanie. Nie zdążył powiedzieć czegokolwiek, bo na jego słowa powitania zareagowała sama kobieta. No proszę, ładnie to tak zacząć pierwsza? Mimo tego, a może i przede wszystkim dzięki temu na twarzy Mishimy pojawił się lekki uśmiech, a wzrok na chwile zbłądził na osobę Reiki.

- Witaj Ekiken-san. Na zdrowie nie narzekam. Całkiem mi się ono poprawiło od naszego ostatniego spotkania.

Powstał po pochyleniu się i rzecz jasna po ówczesnych słowach blondynki. Nie zamierzał grać w długie gierki, choć wiedział iż rozmowa nie może dotyczyć tylko jednego tematu. Podszedł wraz z nią do biurka zasiadając tuż przed jego obliczem.

- A to wszystko dzięki tej oto kobiecie. Pomijając jej przedstawienie, zapomniała jeszcze dodać, że jest moją ukochaną. I to z tym tematem przybyliśmy Mistrzu do Ciebie.

Słowa bruneta były pełne szacunku i spokoju. Wiedział, że ma przed sobą osobę rozumną, a może i nawet najmądrzejszą jaką kiedykolwiek w życiu miał okazję poznać. Mało komu będąc shinobi, udaje się dożyć sędziwego wieku. Z tego powodu jego logika oraz życiowe spojrzenie było na zupełnie innym poziomie. Może to dzięki temu, tak lubił z nim rozmawiać? Od sytuacji, która go spotkała był jedyną osobą, która podczas rozmowy potrafiła zwrócić jego uwagę odbijając się z żałoby. Brunet wziął zatem mały oddech i spojrzał na niego spokojnie.

- Chciałbym Cię prosić o pozwolenie, na osiedzenie w rodzimych stronach Reiki.

Spojrzenie nie mijało. Nim przejdzie do argumentów i dalszych słów, był ciekawy jego pierwszej reakcji. To mu powie dużo, na temat intencji oraz pomoże dobrać kolejne odpowiednie słowa oraz zdania.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 254
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 30 lis 2017, o 17:41

Starszy mężczyzna okazał się uosobieniem kultury i dobrego wychowania. Z pozycji lidera, najważniejszej osoby w społeczeństwie, łatwo o tym zapomnieć w przypadku swoich podwładnych. Szczególnie kiedy twoje zdanie jest ostateczne i posiadasz praktycznie nieograniczoną władze na danym terenie. Czy szanowanie podwładnych jest istotne jest już kwestią indywidualną, aczkolwiek wykazanie się tym w przypadku Ekiken zyskał sobie trochę punktów u Reiki. Tylko czy na pewno powinno działać to w tę stronę?
- Kazuo Senju, powiadasz? Zatem moja przyjemność jest tym większa. - odpowiedział, widocznie zaskoczony owym nietypowym zwrotem akcji. Jego podwładny przyprowadził mu właśnie córkę lidera do gabinetu. Od kiedy Mishima został elementem kreującym relacje pomiędzy wioskami? Wyznanie miłości jeszcze bardziej zaskoczyło mężczyznę, chociaż tego akurat nie dało się tak jasno zobaczyć. Jedynie lekkie uniesienie brwi. Możliwe że wchodząc do gabinetu z kobietą w głowie Ekikena mogła pojawić się myśl, że istnieje prawdopodobieństwo bliskiego związania się tej dwójki. Duet musiał uważać na słowa, wypowiadać się z odpowiednią manierą. Tak jak robią to ludzie którzy przychodzą do kogoś po prośbie. Mężczyzna wysłuchał swojego podwładnego z należytą uwagą, co też objawiało się w jego wyrazie twarzy i oczach skupionych to na Reice, to na Mishimie. Zupełnie jakby chciał znaleźć w ich zachowaniu jakieś potwierdzenie bądź zaprzeczenie autentyczności owych deklaracji. Kiedy skończył, po dłuższej chwili ciszy, postanowił odpowiedzieć.
- To wspaniale że udało ci się znaleźć swoją drugą połówkę. Młodzieńcza miłość jest doprawdy cudowna. Ale także zwodnicza. - powiedział, wyjątkowo akcentując ostatnie zdanie. Ciężko mówić o jakimś wyczuciu panującej atmosfery, ale ten wesoły dziadziuś zrobił się nieco bardziej poważny. Czy to z powodu samej prośby czy też przez pochodzenie Reiki? Ciężko było wysunąć całkowicie poprawny wniosek.
- Rad jestem z twojego szczęścia, ale chciałbym się upewnić czy faktycznie wszystko przemyśleliście. Młodzieńcza miłość, budowana na przypływie chwili i czysto emocjonalna, nie przetrwa długo w takim stanie. Potrzebne są podstawy. Długo się znacie? I jak dobrze? Mishima zostanie pod moimi rozkazami? Co jeśli wzajemne relacje pomiędzy Dohito i Senju osiągną poziom krytyczny? Czy uciekniecie od obowiązku walki za swój Ród, mając na względzie wyłącznie siebie? Co będzie kiedy rozkazy któregoś z liderów będą sprzeczne z interesem waszego związku? Co z potomstwem? Komu będzie podległe - Senju czy Dohito? Co jeśli któryś z nas - ja bądź Kazuo - spróbuje przerwać waszą sielankę? A jeśli jedno z was polegnie w boju? - strumień pytań leciał ze strony Ekikena, nie dając jakiejkolwiek szansy na odpowiedź. Sprawy wewnętrzne, dzieci, przyszłe losy. Chciał wiedzieć o wszystkim o czym tylko mógł. Jego oczy skupiały się teraz głównie na Reice, niby prześwietlając ją na wylot. Czekał na odpowiedź, całkowicie poważny.
- Jeśli nie jesteście pewni wszystkich odpowiedzi, to równie dobrze mogłoby was tutaj nie być.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 30 lis 2017, o 22:59

Słysząc słowa Mishimy, po tym jak się przestawiła, spojrzała na niego i uśmiechnęła się czule. Wcale nie zapomniała dodać tej kwestii do swojej wypowiedzi. Po prostu chciała, żeby to on oznajmił tą nowinę swojemu Liderowi. A co do Dziadka, to ten wyglądał na naprawdę zaskoczonego, gdy dowiedział się, kim jest blondynka, oraz jeszcze bardziej tym, co przekazał mu Mishima. Najwyraźniej nie spodziewał się takiego obrotu akcji i trudno było się mu dziwić. To jednak nie był koniec niespodzianek, choć teraz ruszyły one z drugiej strony, od Ekikena. Gdy tylko przyznał, że młodzieńcza miłość jest cudowna, a potem dodał, że także zwodnicza, Reika już wiedziała, że nie pójdzie tak łatwo. Tak, miał wątpliwości i wcale mu się nie dziwiła. Niemniej nie spodziewała się tego przytłaczającego gradu pytań, który po chwili wypłynął z ust Dziadka. To niesamowite, że w tak krótkim czasie i pomimo zaskoczenia, udało mu się przemyśleć sytuację na tyle, żeby zadać tak konkretne i niestety, bolesne pytania. Miała wrażenie, że w tej chwili zwraca się bezpośrednio do niej, jakby była intruzem, który chce odebrać mu członka Szczepu.
- Pozwól, że zacznę. - Zwróciła się do Mishimy, kładąc mu na dłoni swoją dłoń. - Wiele o tym myślałam i jestem gotowa odpowiedzieć na te pytania.
Posłała ukochanemu pokrzepiający uśmiech, po czym jej niebieskie oczy spoczęły prosto na czarnych oczach Dziadka. Czy poczuła się dotknięta niektórymi pytaniami? Owszem, i to nawet bardzo, co było teraz widać w jej poważnym spojrzeniu. Niemniej, zachowała spokój i nie dała się ponieść emocjom. Oczekiwał szczerych odpowiedzi, więc je dostanie.
- Znamy się od pół roku (według forumowego czasu) i zdążyliśmy poznać na tyle dobrze, że postanowiliśmy złożyć Ci wizytę, aby prosić o błogosławieństwo. - Odpowiedziała na pierwsze pytanie. - Gdybym nie spotkała Mishimy, nigdy bym nie uwierzyła, że dwoje ludzi może być tak bardzo do siebie podobnych. Wyleczyłam nie tylko jego blizny na ciele, ale także smutek, jaki nosił w sercu, dzięki czemu nie oglądasz już zarośniętego i zaniedbanego mężczyzny, pogrążonego we własnym cierpieniu, któremu jest wszystko jedno.
Chciała, żeby Dziadek docenił, że dzięki niej Mishima przeszedł przemianę, która wyjdzie na dobre im wszystkim. Jaki pożytek miałby z członka szczepu, któremu nie zależy na życiu? Teraz sytuacja była zupełnie inna, bo Brunet miał dla kogo żyć, a to z kolei napędzało determinację.
- Oczywiście, Mishima pozostanie pod Twoimi rozkazami i stawi się u Ciebie, jeśli będziesz go potrzebował. - Zapewniła Ekikena. - Nie chcę odebrać Ci członka Szczepu, Mistrzu. Prosimy tylko, żebyś pozwolił mu osiąść w mojej prowincji, gdzie otoczy go opieką moja rodzina. Gdyby nie ona, w tej chwili prosiłabym, żebyś przyjął mnie w wasze szeregi, abym mogła zostać z Mishimą tutaj, w Tsurai.
Tak, to był właśnie powód decyzji Mishimy. Ona miała rodzinę i chcąc z nim zostać, musiałaby ją dla niego poświęcić. On za to nie miał czego poświęcać, więc postanowił zostać z nią, żeby nie musiała podejmować tej trudnej decyzji. Dziadek powinien docenić gest swojego podopiecznego, a tymczasem Reika przeszła do pierwszych pytań, które mocno ją zabolały.
- Z tego co wiem, ani Senju, ani Dōhito, nie są do siebie wrogo nastawieni. - Stwierdziła, przyglądając się uważnie twarzy Dziadka. - Dlaczego miałoby się to zmienić? Jeśli jednak oczekujesz konkretnej odpowiedzi na to pytanie, to odpowiem. Gdyby kiedyś do tego doszło, nie będę walczyć przeciwko Dōhito, chyba że otwarcie będą próbowali mnie zamordować. Zrobię natomiast wszystko, żeby rozwiązać sprawę pokojowo, choćbym miała wpłynąć na własnego ojca. Wiem jednak, że z jego strony agresja nie wypłynie. Nie jesteśmy agresorami i nie krzywdzimy innych. Bronimy tylko swojej prowincji, gdy jest zagrożona. Czy Ty, Shirei-kan, również jesteś w stanie dać mi takie zapewnienie? Wiem, że kochasz swój Szczep. Byłbyś w stanie tak skrzywdzić Mishimę? Jeśli nie, to wiedz, że mój ojciec również by mi tego nie zrobił z własnych pobudek i wygórowanych ambicji. Zależy nam na pokoju, nie na konflikcie.
Tym samym zapewniła, że Kazuo na pewno nie podjąłby wrogich działań przeciwko pustynnemu Szczepowi, bo nie miał takiej potrzeby i nie skrzywdziłby własnej córki taką decyzją. Oba rody nie były do siebie wrogo nastawione i tak powinno zostać. Chyba że ten dobroduszny staruszek miał zupełnie inne plany i postanowi zgotować im piekło, nie przejmując się uczuciami jednego ze swoich podopiecznych. Byłby do tego zdolny? Zapewne okaże się niedługo, a tymczasem czas przejść do kolejnego, nieco krępującego, choć równie ważnego pytania.
- Jeśli w przyszłości pojawią się dzieci, będą należeć do obu rodów. - Odpowiedziała, po czym spojrzała na Mishimę, szukając jego aprobaty. - Tym bardziej, że jestem gotowa osobiście wesprzeć Dōhito wraz z Mishimą, jeśli zajdzie taka potrzeba i przypuszczam, że on to samo zrobiłby dla Senju. Chciałabym, żebyśmy mogli działać na rzecz obu Rodów, ale nie przeciwko sobie.
Tak chyba będzie najbardziej sprawiedliwie, bo będą wtedy należeć do obu rodzin, jeśli kiedyś będą chcieli sformalizować swój związek. Mishima zostanie wcielony do rodziny Senju, jednak pozostanie przy swoim nazwisku, które przekaże Reice, co z kolei wcieli Blondynkę do Dōhito. Razem będą mieli podwójne zobowiązania i dzięki temu żadna ze stron nie powinna czuć się pokrzywdzona z tego powodu. Dziadek tym samym zyskuje zapewnienie, że Senju nie będą im zagrażać, córka Lidera wspomoże ich w razie potrzeby, stając się sojusznikiem, a ewentualne potomstwo tej dwójki również będzie należeć do Szczepu.
- Gdyby ojciec próbował przerwać naszą sielankę, nie byłoby nas tutaj. - Stwierdziła z powagą. - Mógł nas rozdzielić i odesłać Mishimę, ale tego nie zrobił. Zamiast tego jest gotowy go przyjąć pod warunkiem, że wyrazisz na to swoją zgodę, Mistrzu. Pytanie, czy Ty, Shirei-kan byłbyś zdolny zrobić nam taką krzywdę, łamiąc nam serca...
Pozostało ostatnie pytanie, którego Reika obawiała się najbardziej. Nie samego pytania, ale przekazu, jakie ze sobą niosło. W tej chwili wiedziała, że nie podniosłaby się po śmierci Mishimy i zapewne zdecydowałaby się pójść za nim. Niemniej, mieli możliwość zapobiegania takiemu ryzyku, o czym już wcześniej rozmawiali.
- Jeśli jedno z nas polegnie, wtedy drugiemu pęknie serce. - Westchnęła, wyraźnie przytłoczona tą myślą. Ścisnęła mocniej dłoń Mishimy. - Jedyne co możemy zrobić, to zmniejszyć to ryzyko. Już postanowiłam, że zrezygnuję z czynnej służby i podejmę pracę w szpitalu, aby więcej się nie narażać. Jeśli jednak przyjdzie nam stanąć do walki, staniemy do niej razem, aby się nawzajem chronić i wspierać. Jestem nie tylko wojownikiem, ale także medykiem, co zawsze zwiększa szanse na polu bitwy. Miejmy nadzieję, że ten czarny scenariusz nigdy się nie ziści. Moim marzeniem jest jak najlepiej przeżyć całe swoje życie i dożyć chociaż Twoich lat, Mistrzu.
Tym samym szczerze odpowiedziała na wszystkie pytania. Czy tego od niej oczekiwał Ekiken, wiercąc ją tym swoim chłodnym spojrzeniem czarnych oczu? Okaże się. Wszystko zależało od niego, bo teraz tylko on stał na przeszkodzie do ich szczęścia. Czy będzie na tyle okrutny, żeby ich skrzywdzić?


//Mishima, po mojej każdej odpowiedzi możesz spokojnie coś od siebie dodawać. Niech to będzie wspólny dialog :*//
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1463
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Siedziba władzy

Postprzez Mishima » 1 gru 2017, o 22:07

Tak jak można było się spodziewać, reakcje dziadka nie były początkowo na rękę. Jego pytania, powodowały, że w środku mężczyzna poczuł lekkie zdenerwowanie. Spodziewał się tego ale liczył, że może tym razem Ekiken nie będzie tak konkretny i dobitny jak zawsze. Niestety mylił się. Ale zacznijmy od początku.
Oczy mężczyzny wpatrzone w staruszka, dokładnie wybadały moment w którym jego reakcja była żywsza, choć starał się tego nie okazać. Słowa na temat ojca blondynki, Kazuo Senju jakoś zadziałały. Czy to dobrze? Może już coś planuje? Wykorzystać ich, do zdobycia własnych celów? To jednak zaprzeczałoby całkowicie charakterowi, który prezentował do tego czasu i przez te lata. Później rzecz jasna, kolejne dopowiedzenir, że udało się znaleźć drugą połówkę, a to przecież cudna wiadomość. Czemu jednak brunet odczuwał lekką dozę ironii w jego słowach?
Starał się być spokojny i całkiem dobrze to wychodziło, bo jego kolejne pytania jak i te słowa stworzyły lekki uśmiech na jego twarzy. Tak bardzo chciał poznać odpowiedzi? A zatem proszę bardzo, przeprowadźmy kolejną w historii życiową rozmowę, pełną faktów i argumentów. Widocznie Reika pomyślała o tym samym, bo słowa w większości skierowane w jej stronę, zadziałały by się uruchomiła. Odwzajemnił jej uśmiech, czując że siedzą w tym razem. Wsparcie wspólne to coś wyjątkowego. Po pierwszych odpowiedziach dotyczących długości swej znajomości, a także zauważeniem przez blondynke faktu, iż pomogła mu jak nikt inny, postanowił się włączyć do rozmowy.

- Prawisz o emocjonalnym podejściu, o młodzieńczej miłości, budowaniu związku na chwili. Czyżbyś zapomniał jak poważne i szczere miałem podejście w tym temacie? Jak bardzo byłem rodzinnym osobnikiem? Czyżbyś zapomniał, jak wpłynęła na mnie śmierć Hanabi? Sądzisz że reagowałbym na cokolwiek przelotnego? Żadne z Nas sie tego nie spodziewało, ani nie marzyło. A jednak, los dał Nam obojgu drugą szansę. Jeżeli zatem pytasz czy jest to poważne? Równie poważne co cel do dalszego życia. A z tego co pamiętam nauczyłeś Nas, że rodzina jest na pierwszym miejscu. Ta osoba, jest właśnie tą rodziną.

Słowa Mishimy były mówione z powagą, jakby z lekką złością, że w ogóle zadał takie pytanie. Zważywszy, że doskonale znał sytuacje, która miała miejsce w jego życiu. Był to też pierwszy raz gdy wspomniał na głos o byłej żonie od czasu jej śmierci. Pierwszy raz wymówił jej imie. Jak skończonym idiotą, musiałby być, żeby na poważnie uznawać coś takiego za chwilowe uniesienie. Reika korzystając z okazji, ruszyła z dalszymi słowami odnosząc się do wszystkich jego pytań. Tak jak się spodziewał, wszystko co mówiła pokrywało się z tym co myślał. Zaśmiał się więc w pewnym momencie patrząc na nią z uznaniem jak i radością.

- Chciałbym coś dodać jeszcze, ale wszystko co zamierzałem powiedzieć. No cóż uprzedziła mnie Reika. Po to przybyliśmy razem do Tsurai, byś ja poznał. Byś zobaczył, że to nie chwilowe uniesienie, tylko drugi dar od losu. Co liczy się bardziej? Mamy także okazje połączyć dwie potężne rodziny. Okazje, żeby zadbać o przyszłość, Nasza wspólną. Pytasz więc czy byłbym w stanie stanąć na przeciw jednych czy drugich? Tak, byłbym. Pytanie kto byłby agresorem. Jeżeli My byśmy zaatakowali ich bez podstaw? Uznałbym to za zdradę rodziny wobec mnie a nigdy nie zaakceptuje zdrady. A co gdyby jednak Senju zaatakowali? Ochroniłbym Reikę i zrobił wszystko by obronić nasz szczep i byłbym na Twoje wezwanie jak kiedyś. To chciałeś usłyszeć? Prawdziwe, realne i szczerze spojrzenie czy przychylne słówka i prośby o zaakceptowanie na siłę? Wszystko co miało być powiedziane, zostało przez Nas przedstawione. Wiedz jednak, że bez niej żyć nie będę. Żyłem jak cień i nie zamierzam do tego powrócić. Prędzej wolałbym być martwy już na dobre.

Nie zamierzał się płaszczyć. Nigdy nie było to w charakterze Mishimy, więc postanowił porozmawiać realnie jak niegdyś z Ekikenem. Cechy wyższych zasad, rodzinnego oddania. Oceny rodziny a nie tylko więzów krwi. Krew nie czyni rodziny ją czynią ludzie. Stał teraz po zakończonych swych oraz Reiki słowach oczekując reakcji oraz odpowiedzi Lidera Szczepu.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 254
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 4 gru 2017, o 22:33

Co by nie powiedzieć o starszym mężczyźnie, to nie można było zaprzeczyć o błyskotliwości jego umysłu. Wraz z wiekiem przemija sprawność nie tylko ciała, ale i sfer intelektualnych. Ekiken zaprzeczał temu stwierdzeniu. Każde z pytań było niezwykle ważne, część dla samej dwójki, a część dla przyszłych relacji pomiędzy dwoma rodami w wypadku gdyby doszło do jakiegoś konfliktu. Jeśli w takim krótkim czasie mężczyzna potrafił przemyśleć tak wiele spraw i spojrzeć na problem z kilku perspektyw, to Reika i Mishima musieli się solidnie napracować. Zakładając że i oni wszystko to przemyśleli już wcześniej.Pierwsza głos zabrała Reika, odpowiadając na każdą kwestię z osobna i niczego nie pomijając. Nawet jeśli mogła odnieść wrażenie traktowania jej jako intruza, być może z uwagi na inne pochodzenie bądź też fakt związania się z członkiem klanu Dohito, nie pokazała tego w swoich odpowiedziach. Kilkukrotnie na twarzy mężczyzny pojawiły się ślady zaskoczenia, ale dał rozmówczyni dokończyć zanim sam przystąpił do odpowiedzi.
- Niedługo może pojawić się ktoś inny na moim miejscu. Ktoś kogo polityka względem Senju będzie zgoła odmienna od mojej. Dla tego kogoś wasz związek może nic nie znaczyć. Moje zdanie nie będzie miało wtedy żadnego znaczenia. Tym bardziej iż Haretsu podejmują ostateczne decyzje. - powiedział, przymykając na chwile swoje oczy. Lata lecą, nikt nie będzie wiecznie młody. Brzmiało to nieco smutno z jego ust, jak gdyby prorokował swoje własne odejście z tego świata. Aczkolwiek śmierć ze starości dla Shinobiego była, co by nie mówić, rzadko spotykana. Niemniej jednak fakt że brał pod uwagę sytuację dwójki po swojej śmierci mógł zarówno imponować, jak i nieco martwić.
- Oczekujesz iż zadeklaruję niewypowiadanie jakichkolwiek wojen i nie wszczynanie jakichkolwiek konfliktów, skupiając się jedynie na odpieraniu skierowanych przeciwko nam atakom? Szczep Dohito podległy jest Rodowi Haretsu i kiedy oni zechcą skorzystać z naszych Shinobich, to tak też będzie. A także, odnosząc się do twojej chęci wyłącznej obrony, czasem atakiem również można obronić się przed zagrożeniem. - powiedział, tonem wskazującym nie na złośliwość ale chęć pouczenia młodszej, niedoświadczonej życiowo dziewczyny. Albo ukrywał to na tyle dobrze, jego czarne oczy wbijały się teraz praktycznie wyłącznie w Reikę, jako że to ona grała tutaj pierwsze skrzypce i mówiła stanowisko duetu.
- Nie do końca o to mi chodziło, młoda damo. - powiedział, kiedy temat powrócił na dzieci - Niestety nasze chęci nie zawsze znajdują odzwierciedlenia w rzeczywistości i może dojść do takiej sytuacji, kiedy wasze dzieci będą musiały walczyć po którejś ze stron. Nawet jako Shirei-kan czasami trzeba brać pod uwagę scenariusz, w którym pokój przysporzy więcej szkód niż pożytku. - westchnął, tym razem przenosząc swój wzrok na Mishimę. Którego słowa miały w sobie więcej argumentów opartych na jego osobie. O swoim poprzednim stanie i jakoby wpływ Reiki miał na niego wyłącznie dobry, zbawienny wręcz wpływ.
- Nie zrozumcie mnie źle. Możecie nazwać to starczymi bzdurami, ale niejedno w swoim życiu widziałem i patrzę na wszystko nieco inaczej niż młodsi ode mnie. Także miłości, takie jak wasze, które upadały przez nieodpowiednie przygotowanie, różnice w poglądach. Drugie połówki pogrążone w rozpaczy po śmierci ich ukochanych. Poważne decyzje, nawet jeśli podyktowane uczuciami szczerymi, wymagają rozpatrzenia konsekwencji w sposób racjonalny, by uniknąć wielu przykrości, a także wyrzeczeń. - rzekł, skupiając się tym razem na dwójce, a nie na pojedynczej części ich pary.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 4 gru 2017, o 23:51

Co jak co, ale Reika nie wzięła pod uwagę faktu, że niedługo Liderem Szczepu może zostać ktoś inny i mieć zupełnie odmienne poglądy na politykę. A powinna była, patrząc na podeszły wiek Ekikena. Teraz zrozumiała, co Dziadek miał na myśli i musiała przyznać, że sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej. Kolejnym problemem był fakt, że Szczep podlegał Haretsu, który mógł ich wykorzystać jak tylko miał na to ochotę, również do podbojów nowych terenów. To też nie napawało optymizmem, a wręcz przeciwnie. Z każdymi kolejnymi słowami Dziadka, na twarzy Reiki widać było coraz większe przygnębienie. W tym momencie nie miała pojęcia jak rozwiązać tą sprawę, żeby wszystko było jak należy. Nie. To było wręcz niemożliwe. Było kilka wyjść z tej sytuacji, ale każda w przyszłości mogła kosztować ich sporo bólu. Jeśli dzisiaj Ekiken po prostu zwolni Mishimę ze służby i pozwoli mu odejść, a kiedyś jego Szczep zaatakuje Shinrin, ten będzie musiał walczyć przeciwko swoim. W drugą stronę było jeszcze gorzej. Jeśli Reika zostawiłaby rodzinę i została w Tsurai, w przyszłości mogłaby walczyć przeciwko własnemu ojcu. Chyba by jej wtedy pękło serce. Fakt, że mogliby skazać własne dzieci na konflikt między swoimi klanami, też nie napawał optymizmem. Musieli wybrać którąś ze stron, a to nie będzie łatwe, dlatego też Blondynka spojrzała na Mishimę ze smutkiem na twarzy. To zabrnęło za daleko, żeby teraz tak po prostu o sobie zapomnieć. Zwyczajnie nie byli w stanie tego zrobić, co nawet Mishima sam przyznał. Gdyby ich do tego zmuszono, staliby się cieniem samych siebie, bez nadziei i chęci do życia, a to z kolei zabiłoby ich w końcu.
- Nie ma już odwrotu, Mistrzu. - Odezwała się w końcu Reika, wracając wzrokiem do staruszka. - Nie jesteśmy w stanie wyprzeć się uczucia, które nas połączyło i będziemy musieli zmierzyć się z konsekwencjami tego wyboru. Miejmy nadzieję, że los obejdzie się z nami łagodniej niż z tymi, których wymieniłeś dla przykładu. Jeśli nie damy sobie szansy, do końca życia będziemy żałować, że stchórzyliśmy i zaprzepaściliśmy szansę na szczęśliwe przeżycie swojego życia.
Tym samym dała do zrozumienia, że rozdzielenie ich nie będzie możliwe, chyba że z użyciem siły, a to doprowadzi wtedy tą dwójkę do przykrego końca. Teraz pozostało tylko ustalić, jak rozwiązać problem sytuacji politycznej, skoro raz, władza Ekikena może długo nie potrwać, dwa, to Haretsu tak naprawdę tutaj rządzili i od ambicji ich Lidera wszystko zależało. Jedyne wyjście to pozwolenie Mishimie odejść. Brunet sam przyznał, że gdyby jego Szczep zaatakował Shinrin, uznałby to za zdradę i walczył z nimi, zapewne tym bardziej, gdyby nowy Lider okazał się mieć go gdzieś. Reika wiedziała, że jej ojciec nigdy nie zaatakowałby innej prowincji, więc związanie się ich całkowicie z Shinrin, byłoby chyba bezpieczniejszym rozwiązaniem. Pytanie tylko, czy Dziadek się na to zgodzi.
- Rzeczywiście, sytuacja polityczna nie wygląda najlepiej, gdy jest się zależnym od kogoś innego. - Przyznała, nawiązując do podległości Szczepu. - Ja mogę mieć pewność, że Senju nie zaatakują, jednak Ty, Shirei-kan nie możesz dać mi takiego zapewnienia z wiadomych powodów. W tym przypadku bezpieczniej dla nas byłoby związać się całkowicie z Senju i mieć nadzieję, że Mishima nigdy nie będzie musiał stawać do walki przeciwko swoim. Problem w tym, ... że musiałbyś w takim razie zwolnić go ze służby. Nie mam jednak śmiałości Cię o to prosić. Sam powiedziałeś, jak sytuacja może się skomplikować, jeśli będziemy chcieli zostać przy obu stronach i jednocześnie pokazałeś, która ze stron jest pewniejsza i bezpieczniejsza, dla naszej przyszłości. Teraz od Twojej decyzji zależy, co się dalej z nami stanie...
Spuściła pokornie głowę, tym samym pozostawiając decyzję Dziadkowi i mając nadzieję, że będzie dla nich łaskawy. Miał do wyboru albo ich rozdzielić i skazać na cierpienie, co w końcu doprowadzi ich do zguby, albo poświęcić swojego członka szczepu i pozwolić mu odejść. W jednym i drugim przypadku straci Mishimę, bo ten już zapowiedział, że nie chce żyć bez Reiki. Decyzja była naprawdę trudna, tak jak sama sytuacja. Nic jednak na to nie można było poradzić. Nie dało się cofnąć czasu, ani wymazać człowiekowi pamięci. W tej chwili byli na łasce staruszka.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1463
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Siedziba władzy

Postprzez Mishima » 7 gru 2017, o 21:31

Sytuacja zaczynała przypominać, jedną z najgorszych możliwości jakie Mishima układał sobie w głowie przez dwumiesięczny pobyt w Shinrin. Czas, który spędził samotnie w oczekiwaniu na powrót Reiki, otworzył mu umysł. Priorytety zdecydowanie zmieniły się, a staroświeckie przyjęte od górne zasady, przestały go w jakikolwiek sposób interesować. Z tego właśnie względu, nie zamierzał udać za wygraną i widząc, że dziadek więcej słów kieruje w stronę blondynki musiał się wtrącić i przejąć sprawę w swoje ręce. Dostrzegł smutne spojrzenie kobiety, a tego nie zamierzał akceptować.

- Nie oczekuje, że bedziesz pochwalał drogę którą kroczymy. Nie oczekuje, że Cie przekonam iż różnimy się od osób o których opowiadasz. Nie oczekuje również tego, że uwierzysz w naszą bezstronność gdyby doszło do jakiegoś napięcia między klanami. Liczę jednak na to, że okażesz ludzkie podejście oraz serce i przypomnisz sobie, że każdy był młody i każdy błędy musiał popełnić osobiście. Dobrze wiesz, że już ich doświadczyłem sporo więc pozwól na wyciągnięcie z nich wniosków podążać dalej swoją własną ścieżką. O nic innego nie proszę. Mogę pozostać na Twoje wezwanie, moge zostać zbiegiem, mogę również zostać bezimiennym. Nie gra to dla mnie żadnej większej roli. Moje priorytety się zmieniły, więc liczę, że nie postawisz mnie przez to pod ścianą.

Nie zamierzał go przekonywać, nie zamierzał również płaszczyć się błagajac o pozwolenie. Jeżeli zostanie zmuszony, zniknie z tej wioski jak robił to już dotychczas. Radykalne rozwiązania owszem, ale radykalne sytuacje, takowych wymagają. Brunet stał przyglądając się dziadkowi i lekko sięgnął swoją dłonią, za blondynki. Chciał jej pokazać, że wszystko gra i żeby się nie przejmowała. Czego by nie musiał zrobić, nic nie powstrzyma go przed ponownym szczęściem. Nawet jeżeli już, to warto spróbować wszystkiego niż się z tyn pogodzić. Bo taka opcja nie wchodziła w grę.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 254
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 9 gru 2017, o 00:22

Doświadczenie i umiejętność patrzenia w przyszłość sprawiła nie lada problem dla pary, która nie była w stanie przewidzieć takiego obrotu spraw. Branie pod uwagę ogromnej liczby możliwości kontra zapewnienia i, ostatecznie, niepewność która zastąpiła butne wręcz deklaracje o miłości. Shirei-kan nie wykonywał żadnych ruchów, po prostu siedział wyprostowany -
jak na poważną rozmowę przystało, prezentując swoją osobą wszystkie cechy niezbędne liderowi - i słuchał. Analizował. Ciężko było stwierdzić jednoznacznie, jego zmęczona twarz nie wyrażała już nic poza skupieniem. Możliwym było, że stara się znaleźć możliwie najlepsze wyjście z tej sytuacji. Satysfakcjonujące dla obojga stron, żeby wszyscy mogli opuścić to pomieszczenie w spokoju ducha i świadomością, że zrobili wszystko co mogli.

- Niestety uwolnienie Mishimy z obowiązku uznawania mojego pełnomocnictwa nie leży w interesie Szczepu. Szczególnie jeśli wziąć pod uwagę możliwe przyszłe problemy. Na ten moment nie mogę się niestety zgodzić na jego stałe zamieszkanie na terenach Rodu Senju... - powiedział w końcu, przerywając jednak serią głębokiego kaszlu. Lider odkaszlnął kilkukrotnie, zasłaniając usta dłonią. Kiedy skończył sięgnął po znajdujący się przy boku kufel z wodą, biorąc kilka dużych łyków. Po wszystkich odetchnął jakby z ulgą, po czym kontynuował.
- Doskonale rozumiem waszą chęć bycia blisko siebie, stworzenia domu. Bycia blisko z osobą na której wam najbardziej zależy. To pragnienia każdego człowieka posiadającego uczucia. Nie odmawiam wam tego. Ale zobaczyłem że nie jesteście w pełni świadomi konsekwencji jakie może nieść za sobą małżeństwo w takich okolicznościach politycznych. W niedługim czasie będę potrzebował Mishimy-san, dlatego wymagana jest jego pełna gotowość. Nie zabraniam wam ani waszego związku, ani przebywania Mishimy-san na terenach Shinrin. To mój jedyny warunek. Byś był gotowy na natychmiastowe przybycie gdy tylko pojawi się taka potrzeba. Dopiero po tym i w zależności od efektów podejmę swoją ostateczną decyzję w tej sprawie. - powiedział poważnie, skupiając swój wzrok w kierunku siedzącej po drugiej stronie biurka. Jego słowa były jednocześnie niczym wyrok i powiew ulgi. Dość niepewne. Czy lider po prostu odkładał w czasie nieuniknione? Ciężko było zobaczyć coś na jego ukrytej pod wąsami i brodą twarzy, aczkolwiek jego oczy nie zmieniły się ani na chwilę podczas przebiegu całej rozmowy.
- Oczekuję regularnych listów określających twój pobyt. Mam nadzieję że nie jest to wielki problem z twojej strony. A co do wyniku tego spotkania, przekażę go listownie liderowi Rodu Senju.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 805
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Reika » 9 gru 2017, o 17:45

Reika była coraz bardziej niespokojna, ponieważ sytuacja nie wyglądała dobrze z politycznego punktu widzenia. Najlepiej byłoby odciąć się do tej sprawy i pozostać pod protekcją Senju, jednak w tym przypadku Dziadek musiałby podjąć decyzję o zwolnieniu Mishimy. Mógł też uwolnić go poprzez wygnanie, jednak wtedy nie mógłby zostać w Shinrin. Kazuo już zapowiedział, że się na to nie zgodzi. Tak, sytuacja była bardzo trudna, a decyzja staruszka była niczym wyrok dla nich. Blondynka w pewnym momencie poczuła dłoń Mishimy na swojej, jakby starał się dodać jej otuchy. Ścisnęła ją lekko w swoich dłoniach i spojrzała na ukochanego z niepewnością.
Po chwili Lider przemówił, a jego słowa sprawiły, że Reika spojrzała na niego z przerażeniem. Skoro nie mógł się zgodzić na stały pobyt Mishimy w Shinrin, to co z nimi teraz będzie? Dalszą wypowiedź przerwał kaszel staruszka, więc kunoichi czekała w napięciu na to, co następi dalej, nadal trzymając dłoń Mishimy w swoim uścisku. Serce tłukło jej się w piersi ze strachu, co zaraz może nadejść. Czyżby chciał ich jednak rozdzielić?
Na szczęście jej obawy w końcu zostały rozwiane, gdy Dziadek przyznał, że rozumie ich i nie zabrania im być razem, ani tego, żeby jego podopieczny przebywał na ziemiach Senju. Był jednak jeden, jedyny warunek, który musiał zostać spełniony. Mishima mógł tymczasowo pozostać w Shinrin do czasu, aż nie zostanie wezwany. Po wypełnieniu swojej powinności staruszek miał zadecydować ostatecznie, co będzie dalej z ich sprawą. To było budujące, ale jednocześnie niepokojące. Reice już chodziły po głowie myśli, że coś się szykuje i Dōhito będą potrzebować militarnego wsparcia. Pytanie tylko do czego? Będą próbowali odzyskać swoją niepodległość, czy też wesprą Haretsu w jakiś działaniach wojennych? Tak, czy inaczej, do tego czasu mogli sobie żyć w Shinrin, chociaż o spokoju raczej nie będzie mowy. Ta niepewność będzie cały czas nad nimi wisieć, więc najlepiej zrobią, jeśli wezmą się za porządne treningi, a gdy przyjdzie czas, razem staną do walki, żeby się nawzajem wspierać.
- Dziękuję, Shirei-kan. - Podziękowała. - Rozumiem, że w obecnej sytuacji nie jesteś w stanie dać nam więcej...
Nie miała już nic do dodania ze swojej strony, tym bardziej, że staruszek zapowiedział, że wyśle list do Kazuo z decyzją jaka zapadła na tym spotkaniu, tak więc pozostało się podnieść z fotela i zaczekać na Mishimę, który zapewne będzie chciał jeszcze dodać coś od siebie. Gdy już będzie po wszystkim, Reika ukłoni się staruszkowi na pożegnanie i opuści z Brunetem jego gabinet.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1463
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Siedziba władzy

Postprzez Mishima » wczoraj, o 18:58

Mishima miał wrażenie, że słowa które kierował w strone dziadka w żaden sposób do niego nie dochodziły. Wrecz przeciwnie, jakby w ogóle go nie słuchał a całą swoją uwagę skupił tylko na Reice. Dopiero kiedy jednak, każdy powiedział co myśli staruszek kontynuował swój monolog. Jak można było się spodziewać, nie powiedział nic więcej aniżeli wcześniej. Jego nawyk mówienia na dwa razy, wcale nie zaskoczył bruneta. Z tego względu, przestój w nie odpowiednim momencie, wywołał jedynie zwiększoną cierpliwość. Czekał na kontynuację i jak sie się spodziewał, tak się stało.
Mishima w tym momencie analizował każde jego słowo. Pozwoli mu tymczasowo przenieść się do Shinrin ale będzie pod jego wezwaniem? Przecież taką propozycje sami dali, więc gdzie tkwi haczyk? Czyżby szykowało się coś o czym mężczyzna nie ma pojęcia? Możliwe. Z tego względu trzeba zadbać jedynie o siebie, a to daje małą ilość możliwych wyjść. Trzeba będzie zabezpieczyć się na najgorszą możliwość. Teraz jednak dzięki bogu, miał taką możliwość i czas chwilowo grał na ich stronę. Słysząc ostatnie słowa blondynki, dojrzał jej spojrzenie. Spodziewała się, że będzie chciał coś dodać. Lecz mimo iż brunet nie potrafi trzymać pewnych rzeczy w sobie, tym razem jednak nie miał zamiaru kontynuować tej rozmowy. Napewno nie z dziadkiem. Jak już to tylko we dwójkę. Muszą się zabezpieczyć oboje.

- Nie ma o czym więcej rozmawiać. Powiedziałeś swoje, więc niech tak będzie. Wracamy do Shinrin i wyczekuje Twego wezwania.

Powiedział krótko bez większych doz emocjonalnych. Skierował się w stronę wyjścia, raz a dobrze kończąc tą wizytę. Udana czy nieudana, najważniejsze iż mają to za sobą. Teraz czas skierować się jak najdalej od tego miejsce lecz wpierw czas zabrać resztę pożądanych rzeczy z jego mieszkania.

z/t z Reiką
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 254
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Kōzan (Osada Rodu Haretsu)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość