Północna Dzielnica

Północna Dzielnica

Postprzez BeeBee-Hachi » 29 paź 2018, o 12:30

Obrazek


Północna dzielnica Osady Kōzan zarządzanej przez pustynny ród Haretsu. W tej części miasta znajduje się większość tutejszych zakładów rzemieślniczych, przez co należy ona raczej do tych bogatszych dzielnic. Znajdujące się tutaj warsztaty i wytwórnie spowodowały także zbudowanie dużej ilości magazynów, które znajdują się przeważnie na poddaszach, bądź w piwnicach budynków mieszkalnych. Wiele z nich jest opuszczonych, co z kolei jest dobrym miejscem do schronienia się dla tej biedniejszej warstwy. Poza murami, tuż za północną bramą znajdują się slumsy, w których mieszkają ci, których nie stać na życie w środku osady. Przez takie towarzystwo, dzielnica rzemieślnicza, gdyż tak jest często nazywana północna część miasta, jest odwiedzana przez straż miejską regularniej niż inne. To wszystko wcale nie dlatego, że rzemieślnicy wpłacają specjalne kwoty na wsparcie krawężników, oj nie!


Ewakucja - Grupa Dohito
Shins, Numa

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Zapasy gliny były bardzo kuszącym kąskiem, tak przynajmniej uważał jeden z członków Dohito - Młody Shins, który postanowił złamać podane przez organizatorów powstania zasady i podebrać trochę więcej niż było mu zapewnione. Czy mu się to udało? No cóż, kiedy tylko szefowa jego zespołu usłyszała o co pyta, pokręciła głową z niedowierzaniem.
- Te pakunki są tutaj przygotowane głównie dla grup dywersyjnych, to oni będą w pierwszej linii walczyć z Haretsu, więc na pewno im się bardziej przyda niż nam. Na każdego Dohito jest przewidziana jedna paczka, więc nie mogę pozwolić zabrać Ci więcej, lepiej chodź bo się spóźnimy. - odpowiedziała mu, po czym rozkazała marsz dalej. Niestety, nie był to koniec niesubordynacji, kiedy tylko dostrzegła, jak Shins próbuje się pod przykrywką wymknąć, po raz kolejny rzuciła na niego nieprzyjemne spojrzenie. Sięgnęła do swojej torby, z której wyjęła kolejną opaskę i podała ją chłopakowi.
- Trzymaj, jeżeli chcesz żyć, to lepiej nie chodź sam po tych tunelach. Uwierz mi, niewiele trzeba, żeby zostać uznanym za zdrajcę. Nie dawaj mi powodów, żebym musiała tak o tobie zacząć myśleć. - po raz kolejny upomniała swojego krewniaka, po czym poprowadziła cały zespół dalej w kierunku budynku, gdzie mieli czekać na rozpoczęcie całej akcji.


około kwadrans później...

Poddasze było bardzo zagraconym, ciemnym miejscem, dlatego też nie było ciężko o wypadek. Tak też właśnie stało się w tym momencie. Bezdomny przybysz z Cesarstwa - Numa, potknął się o leżącą na podłodze deskę i poleciał wprost na idącą przed nim panią kapitan. Emiko, która w tym momencie wpatrywała się w stronę okna nie spostrzegła lecącego na jej plecy młodzieńca, dlatego też ten po chwili uderzył w nią, popychając ją do przodu. Ta zareagowała całkiem sprawnie, już w kolejnym kroku ustabilizowała swoją postawę, po czym wyciągnęła rękę w stronę opierającego się o nią Numy i pomogła mu samemu stanąć na równe nogi. Chwilę później uśmiechnęła się i bez słowa zaczęła iść dalej, aby zająć swoje miejsce.
Rozmowę o sobie rozpoczął Numa, jednakże to co powiedział było bardzo zagmatwane i lakoniczne. Żadnych konkretów, poza wspomnieniem o Kami no Hikage. Jednakże to wystarczyło pani kapitan na utwierdzenie się w swoim zdaniu o tym interesującym młodzieńcu.
- Shins-kun, w naszej rebelii nie chodzi o zabawę. Jesteśmy tutaj, żeby w końcu zdobyć wolność, dlatego też chciałabym, abyś traktował to bardzo poważnie. To właśnie od nas zależy los całości. Co nam po tym, jak przegnamy Haretsu, jeżeli mieszkańcy osady uznają nas za wrogów. Skończymy wtedy jak Kaguya, którzy błąkają się teraz po Sabishi, nie mając swojego domu, ukrywając tożsamości. Nie chcemy stać się wrogami naszego domu. Każdy przez nas uratowany zwiększa szansę, że po wszystkim wrócimy do swoich domów. - pouczyła swojego młodszego pobratymca. Widać było, że brakuje mu jeszcze dojrzałości, jednakże liczyła, że do samej akcji podejdzie na tyle poważnie, że zmieni swoje zdanie o nim. Następnie wypowiedział się trzeci z członków grupy, który póki co raczej był wycofany. Ściągnął kaptur, odsłaniając długie, czarne włosy opadające na jego ramiona. Ubrany był w luźne ciuchy,,jego korpus zdobiła czarna kamizelka z wieloma kieszeniami a przy pasie wisiała pochwa krótkim wakizashi.
- Jestem Midoro, pochodzę z Sogen, preferuję walkę na dystans w wielu różnych formach, chociaż i mieczem też pomacham. Moją specjalnością są shurikeny i katon. - odpowiedź była krótka i zwięzła, zawarte w niej było raczej wszystko co chciała usłyszeć przywódczyni, więc mógł wrócić do milczenia na znalezionym krześle. Jako ostatnia zabrała głos Emiko, która wstała i jeszcze raz się przedstawiła.
- Dobrze, mnie już znacie, poza zdolnościami klanowymi, o których zapewne wszyscy walczący w tej rebelii już słyszeli, jestem także Iryoninem. Nie toleruję niekompetencji, zdrady oraz samowolki. Ja dowodzę, więc wymagam, aby moje polecenia były wykonywane bez sprzeciwów, na które i tak nie będzie czasu. Pamiętajcie, że to cywile są naszym głównym celem, nie ganianie Haretsu po całej osadzie, tym zajmują się inne, wyspecjalizowane w tym celu grupy. My mamy pomagać ludziom, uśmiechać się do nich i mówić, że nasi waleczni Dohito już zajmują się terrorystami. Zrozumieliście?? - zapytała, po czym zamilkła, wracając na swoje miejsce. Drużyna miała jeszcze trochę czasu na ewentualne rozmowy, jednakże ona najwidoczniej była zajęta czymś innym. Wyciągnęła z kieszeni notes i zaczęła w nim coś notować, co jakiś czas spoglądając przez niewielkie okienko, przez które wpadało jedyne światło do tego pomieszczenia.

Po mniej więcej pół godziny, Emiko wstała ze swojego miejsca. Zbliżał się czas rozpoczęcia całego wydarzenia. Sprawdziła swoją opaskę na ramieniu, czy aby na pewno jest dobrze przywiązana, po czym pomacała się po kieszeniach.
- Zaraz się zacznie. Przygotujcie się. - kucnęła sobie i zaczęła przyglądać się budynkowi naprzeciwko. Nie minęło pięć minut, kiedy po całym mieście rozległy się salwy wybuchów. Dach budynku nieopodal także wyleciał w powietrze, wyrzucając w niebo sporą ilość dymu oraz elementów drewna, kamieni i piaskowca, z którego były budowane. Całe miasto zawrzało, dało się słyszeć krzyki i piski zaskoczonych mieszkańców, niektórzy nawoływali swoje rodziny, inni szukali sprawców tego wszystkiego, jeszcze inni po prostu panikowali, chcąc jak najszybciej wydostać się z tego nieprzyjemnego miejsca. Jednym słowem, rozpętał się chaos. Pani kapitan bez słowa wstała i podeszła do jednej ze ścian, popychając ją, przez co szeroki na dwa metry kawałek spadł kilka pięter w dół. Dopiero teraz dało się dostrzec, że było tutaj przygotowane wyjście.
- Kierujcie ludzi w stronę głównej bramy, jeżeli znajdziecie rannych, przyprowadzajcie ich do mnie. Migiem, nie mamy całego dnia!! - krzyknęła, po czym zeskoczyła, lądując na resztkach roztrzaskanej ściany i nie czekając na towarzyszy, ruszyła w stronę głównej ulicy. Widać już było, że powoli zbierają się tam ludzie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Ewakucja - Grupa Haretsu
Nao

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Kwatermistrz, który wyglądał na zajętego nie miał zbyt wiele czasu, żeby zajmować się wszystkimi zachciankami dziewczyny, dlatego też z irytacją przyglądał się jej za każdym razem, kiedy wypowiadała słowa, które mu nie pasowały. Spodziewał się, że zrobi wszystko tak jak prosił i nie będzie musiał na nią patrzeć, ta nie dość, że sprawia problemy, to jeszcze wybrzydza.
- Może jeszcze mam ci załatwić opancerzonego wielbłąda, co?? Naprawdę nie mam czasu na twoje zachcianki. Pełne wyposażenie należy się tylko i wyłącznie wojownikom Haretsu w randze Akoraito i wyżej. Jeżeli nie chcesz mnie denerwować bardziej, to bierz ten miecz i spływaj, ja już dowiem się kim jesteś... - prawie krzyknął, marudząc pod nosem, po czym przegonił dziewczynę ze swojej zbrojowni, po drodze zapisując coś w swoim notesiku. Kiedy tylko opuściła próg budynku, kwatermistrz zawołał jakiegoś młodzieńca, który zapewne robił tutaj za posłańca i wysłał go do centrum fortu.

Zbieranina przy bramie bardzo szybko opuściła mury fortu, kierując się w spokoju w stronę miasta. Cała grupa bawiła się doskonale, po drodze śmiejąc się, częstując alkoholem, czy też po prostu rozmawiając. Kilkukrotnie Nao dostała propozycję poczęstowania się przeróżnymi trunkami od raczej nieprzyjemnie wyglądających mężczyzn. Co jak co, ale na trakcie z takim raczej by nie rozmawiała, teraz wszyscy są kompanami walczącymi razem za jedną sprawę, albo po prostu lubiącymi zabijać. Nie ważne jakie powody ich tutaj przywiały, ważne, że wspierają legalnie rządzących Haretsu. Nie trwało to długo, kiedy przed wycieczką pojawiło się malownicze miasto. Ogromne mury górowały nad pustynnymi wydmami, wyglądając na bezpieczne, jeszcze nie wiedziały co tak na prawdę wewnątrz nich się zaraz wydarzy. Pomiędzy blankami fortyfikacji widac było patrolujących żołnierzy w klanowych kamizelkach, o dziwo, większość z nich przez swoje lunety spoglądała nie na tereny poza miastem, a do wewnątrz, starając się coś wypatrzeć. Zapewne szukali rebeliantów, jednakże póki co, w mieście panowała cisza.
Po przekroczeniu północnej bramy, Olbrzym, który dowodził całym zamieszaniem, stanął na placu, gdzie normalnie stają kupieckie wozy i szykują się do dalszej drogi. Po jego jednym słowie zapadła cisza, poza jednym młodzieńcem, który nie mógł przerwać opowiadania czegoś stojącej obok niego panience. Widać było, że krążący po całej ekipie alkohol niezbyt mu służył, gdyż już się zaczął zataczać. Wielkolud bez słowa podszedł do niego, objął jego głowę jedną ręką i zmiażdżył ją, rzucając truchło gdzieś między stare skrzynie. Pozostała po nim jedynie plama i resztki mózgu, które przeciekały między jego palcami.
- Słuchajcie, bo nie będę więcej powtarzał. Podzielcie się na dwuosobowe patrole i krążcie po mieście. Nie wiemy kiedy dokładnie wszystko się zacznie, na pewno będzie to dzisiaj. Zabijcie każdego, kogo będziecie podejrzewali o współpracę z rebeliantami. Każdy zabity przez was cywil spowoduje nie dość, że kary personalne, to jeszcze pojedzie po wypłacie całej waszej grupy, więc lepiej się pilnujcie. Zrozumieliście!! No to do roboty!! - poczekał chwilę aż wszyscy się rozejdą, po czym sam zniknął gdzieś między uliczkami. Jeżeli Nao nie postanowiła ulotnić się sama, to już po chwili podszedł do niej mężczyzna odziany w samurajską zbroję. Była ona w kolorze szaro białym, a hełm zdobiły dwa zakręcone rogi, stylizowane na baranie. Sam wojownik był szczupły i wysoki, przy jego pasie wisiało kilka wakizashi, a po drugiej stronie kołczan ze strzałami.
- Jeżeli panienka pozwoli, to chętnie potowarzyszę. Nazywam się Mitsujima Tadokoro, przybywam z Jinzin. - skłonił się i zależnie od odpowiedzi albo pozostał przy Nao, albo samotnie ruszył gdzieś na ulice miasta. Po chwili cały plac był już pusty, wszyscy rozeszli się po całej północnej dzielnicy, szukając gdzie by tu mogli sobie powalczyć z rebeliantami.

Czas mijał, zdawało się, że już nic się nie wydarzy. Od przybycia do miasta zleciała już godzina. Nao, sama bądź też z towarzyszem, szła właśnie przez główną ulicę, po raz kolejny zataczając koło. W całym mieście było spokojnie, mniej ludzi niż zwykle chodziło po ulicach, knajpy i warsztaty były częściowo pozamykane, nawet kupców było jakoś tak mniej. No i ta nieprzyjemna atmosfera, która wysiała nad całym miastem. Każdy głupi wyczułby, że coś nadciąga. No i nie pomyliłby się. W pewnej chwili, całe miasto wręcz zatrzęsło się. Kilkanaście budynków w całej dzielnicy wyleciało w powietrze, wyrzucając w niebo ogromne ilości budulca. Drewniane drzazgi, kamienne odłamki, piasek z pokruszonego piaskowca oraz masa dymu. Nie trzeba było czekać długo, żeby mieszkańcy zaczęli reagować. Od razu uniósł się wrzask i krzyki. Przerażeni ludzie biegali po ulicach, szukając członków swoich rodzin, czy też miejsca, w którym mogli by się schować. Wystraszone, blade dzieci, które jeszcze chwilę temu biegały i bawiły się, teraz płakały nie wiedząc co się dzieje. Ulice robiły się tłoczne, jednakże póki co nie było widać Dohito, czekali na coś?? A może to nie oni?? Wszystko niedługo się wyjaśni...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


EDIT: Zapomniałem o najważniejszym. Termin macie do 00:30 31 października.
Obrazek
Avatar użytkownika

BeeBee-Hachi
Moderator
 
Posty: 2214
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 9261903
Multikonta: Arashi

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Numa » 29 paź 2018, o 17:54

Testując refleks swojej pani kapitan Numa natrafił na panią Emiko, z tego co widział na tył pani Emiko. Mogło być teoretycznie gorzej jeśli chodzi o lądowanie mogło być to o wiele nieprzyjemniejsze. Niestety sądząc po jej reakcji nie należała do najlepszych wojowników. A więc byli spisani na stratę ? - Tak... Niedobrze, wygląda na to że nawet na jej wsparcie nie będziemy mogli w pełni liczyć. W sumie czego się spodziewałem, liderzy to ciurdwy więc atak pewnie ma najsilniejszych shinobi a resztę mają w nosie. Trudno moje umiejętności nieco się zwiększyły. Masz rację. - Pomyślał Numa rozmawiając znów sam ze sobą. Biedny dochito zapytał jednak Numę co tak właściwie potrafi. Na co spokojnie odpowiedział ponownie.
— Wyostrzenie zmysłów już mówiłem. — Tyle musiało mu wystarczyć. W końcu to nie był moment na wyznania kto co potrafi. Z resztą Numa nie lubił w żaden sposób sprzedawać własnych umiejętności. Było to po prostu ryzykowne, mogło wpakować w nadmierne kłopoty.


Przysłuchiwał się jednak temu co mówiła liderka o kagyuya i o tym jak stracili swój dom, nie brzmiało to zbyt przyjemnie. - Nie brzmi to najlepiej, gdzie oni się podzieją jak ich stąd przegonią ? W sumie mógł bym ich wysłać do cesarstwa.. No masz rację sporo tam już migrantów ale właśnie temu by ich przyjęli... W sumie masz rację wolał bym. Ehh nie nie jestem na tyle egoistą by zrobić coś takiego. Nie mogę przedkładać swojego dobra nad czyjeś. Nie nie robię tego przecież chcę ratować ludzi... Przestań ! Nie chciałem. Dobrze o tym wiesz. Wtedy było inaczej... - Nawijał Numa sam z wewnętrznym sobą na dość poważny temat, z którego bardziej skryta połowa zdawała sobie zdawać bardziej sprawę. Wówczas pani kapitan stwierdziła iż zaraz się zacznie. Numa przewiązał opaskę pod kapturem dookoła głowy a następnie zamilkł kompletnie. Oczekując na to co ma się stać. I stało się, ten dziwny plan się rozpoczął, usłyszał wybuchy jak i panikę. Panikę z którą to mieli walczyć. Panika miała nie jedno oblicze Numa doskonale zdawał sobie z tego sprawę. Jedni chcą uciekać, inni chcą walczyć z zagrożeniem, a ci najgorsi chcą to wykorzystać. Normalnie aktywował by zapewne zaczął by bardzo szybko działać gdyby nie fakt opaski. Ona nie podobała mu się najbardziej. Zbyt szybkie pojawienie zbyt zorganizowanej grupy która nie powinna być tak zorganizowana. Dawało to do myślenia. Dlatego zanim jeszcze pani kapitan wyskoczyła powiedział.
— Czekaj, jeśli nie chcemy wyglądać na rebeliantów w oczach ludzi musimy chwilkę odczekać, jeśli wyskoczymy zbyt szybko z tymi opaskami będziemy wyglądać podejrzanie, mogą nas nawet uznać za sprawców. To nie będzie wyglądało na naturalną pomoc, a to sprawi że będziemy wyglądać jak byśmy byli w to zamieszani. Wiem że to nieprzyjemne jednak tak trzeba zrobić dla rebelii. — Wypowiedział zdecydowanie Numa. Chcąc chociaż zminimalizować impet tej dziwnej decyzji. W tym czasie znów wybuchła drobna wrzawa w głowie Numy. - Tak to trzeba ograniczyć, dać czas na choćby pozorowane zgromadzenie się służb ratunkowych. Nie wcale nie chodzi mi o to aby ludzie poczuli desperację i aby pojawić się jak bohater. To tak jak by usłyszeć wybuch a następnie od razu żołnierzy za oknem. Za szybko ! Zwodzisz mnie, ale masz rację mogłem tego nie mówić. Wtedy mniej bym ryzykował. - Następnie Numa zaczął składać 1 pieczęć barana.


Po złożeniu pieczęci pojawił się drugi Numa. W ten sposób bezdomny zamierzał się przygotować do wymarszu na pole bitwy. Był on identyczny. Sprawiało to że miał potencjał zrobić więcej, powiedzieć więcej uczynić więcej, choć dwie Numy mogą nie być wystarczającą ilością. Na zamieszanie jakie tam może powstawać. Cały czas liczył czas, choćby wdając się w dyskusję z przywódczynią robił swoje. Trzeba było w końcu upozorować w jakim czasie shinobi dochito zorganizują się do evakułacji ludzi, coś takiego mogło zająć z 4- 13 min. Zależy od sytuacji. Więc jeśli minęło tyle czasu powiedział spokojnie. Zaraz po tym Numa odpowiedział całkowicie poważnie.
— Tyle czasu powinno wystarczyć. —
I sam wyszedł z budynku wchodząc najpierw na dach aby rozeznać się w tym co dzieje się w okolicy. Ciemność nie ułatwiała sprawy. Jednak dwie Numy obserwowały okolicę. Najpierw sprawdzając czy nie ma nic niepokojącego. Rozglądając się skupiając na tym bardzo, z reguły ludzie po prostu będą uciekać nie patrząc po dachach. Więc nie trzeba im mówić niczego w stylu uciekaj, bardziej zależało by mu na czymś w stylu, nie zapchajcie się i nie zatratujcie. Potem jak kogoś ocali może powiedzieć że dochito zorganizowali tę całą zabawę. Znaczy się ratunek... Numa też nie zamierzał stać tam zbyt długo gdy już dostrzegł jakiś problemem zamierzał zejść z dachu razem z klonem zanim ktoś go tam dostrzeże pod osłoną mroku.





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 414
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Shins » 30 paź 2018, o 13:49

Dwie nieudane próby zdobycia dodatkowej gliny bardzo zdenerwowały chłopaka. Jego irytacja była tym większa, że liderka jego grupy jawnie mu groziła śmiercią! Jeśli będzie okazja ku temu, na pewno pomoże jakiemuś Haretsu ją zabić! Dalsze słowa reprymendy o jego nastawienie do walki jeszcze bardziej podenerwowały młodego shinobi - nawet nie można zażartować... !

Czas oczekiwania na sygnał Shins spędził na odpoczynku i rozmyślaniu. W pierwszej chwili chciał stworzyć ptaki do ewakuacji ludności cywilnej, ale są przecież w dzielnicy Haretsu. Haretsu byli pogardliwie nastawieni do szczepu Dōhito itnastawienie to tyczyło się tak ninja, jak i cywilów. Poza tym, wielu adeptów sztuki Wybuchu mieszkało w tej dzielnicy, a nie wiadomo jak zareagują na latające gliniane ptaki. Pewnie od razu zaczną atakować. Poza tym - nawet jeśli jego drużyna nie miała atakować nikogo, to nie oznacza, że nikt nie zaatakuje ich - a w takim wypadku ujawnianie, że jest się Dōhito jest małotrozważne.

Gdy tylko kapitan wstała i oznajmiła, że za chwilę zacznie się akcja Shins wstał i przygotował się do wyjścia wykonując dwukrotnie technikę C1: Shī Wan i ukrywając 4 średnie skolopendrony wokół swojego ciała pod luźną szatą.

"Celna uwaga" - pomyślał Shins, gdy Numa zasugerował, by odczekać chwilę od momentu sygnału. Jeśli liderka grupy lub Midoro zostaną z Numą, to i Shins z nim poczeka. Jeśli oboje pobiegną, to chłopak podąży za nimi, ale powie jeszcze jeszczetNumie, by ten wmieszał się w tłum, bo w ten sposób przeciwnikowi ciężej będzie ustalić, gdzie jest sensor, a będzie wystarczająco blisko grupy, by dać im znać o nadciągającym przeciwniku a następnie ruszy za resztą drużyny, a jego skolopendrony ześlizgną się z jego ciała i ustawią pod ziemią wokół niego w odległości 3m tworząc kwadrat o wierzchołkach przed nim, za nim oraz po jego bokach.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 50
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Północna Dzielnica

Postprzez BeeBee-Hachi » 31 paź 2018, o 20:38

UWAGA!!

Z powodu nadchodzącego święta zmarłych i idących za tym wizyt na grobach czy też u rodzin, przedłużamy aktualną kolejkę prowadzących, oraz następną kolejkę graczy o dodatkowe 24 godziny. Oznacza to, że:

  • Prowadzący dają odpis do 2 Listopada do 12.00
  • Gracze odpisują do 4 Listopada do godziny 24.00
Obrazek
Avatar użytkownika

BeeBee-Hachi
Moderator
 
Posty: 2214
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 9261903
Multikonta: Arashi

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Nao » 31 paź 2018, o 22:47

Pomysł z wielbłądem wydawał się jej znakomity. Co jak co, ale taki wierzchowiec przydałby się na gorącej pustyni. Nie musiała by się trudzić w podróży a i wyglądał by nie gorzej. Już chciała pochwalić mistrza przybytku za swój genialny pomysł, ale nie zdążyła otworzyć ust. Zaburczała tylko niezadowolona pod nosem, zmarszczyła brwi, nastroszyła nosek i rzuciła miażdżące spojrzenie numer cztery. Obróciła się zgrabnie na pięcie i ruszyła w stronę tłumu.
Chołota jak się okazało była naprawdę chołotą. Szykowali się do niezłej bitki w akompaniamencie mocnych procentów, co raczej mogło przełożyć się na nieudaną misję. Ale Nao to nie interesowało. Nie szczególnie.
Jakiś młody chłopak przedobrzył z alkoholem a walnięty przywódca bezceremonialnie skręcił mu kark. Nawet tego nie skomentował. Po prostu było to dla niego czymś normalnym... Dreszcz przeszedł po jej plecach na myśl o konfrontacji słownej z takim nieokrzesanym gorylem. Jak Dohito mieli się nie buntować skoro Haretsu prowadził taki kretyn?
Uśmiechnęła się lekko na widok samuraja o niebywałych manierach. Ukłoniła się wdzięcznie i pogłębiła uśmiech.
- Będę zaszczycona. Nao Igarashi, do usług.
Ruszyli uliczkami miasta a Nao co jakiś czas spoglądała na samuraja. Zaskoczył ją. W tym tłumie oszołomów trafił się ktoś normalny...
- Co taki prawy człek ma do tej bitki? Za pozwoleniem oczywiście.
Zaczęła w końcu i przysłuchała się odpowiedzi Samuraja. Nie zbyt długiej bo usłyszeli huk, zobaczyli dym a za chwilę wrzask ludzi.
Zaczęło się.
Chwyciła Samuraja za rękaw.
- W górę!
Wiedziała, że ulice za krótką chwilę pokryje masa kurzu który zmniejszy ich widoczność. Wiedziała, że w takich warunkach ciężej się bronić a Dohito potrafili latać na tych dziwnych tworach.
Była przekonana, że nie zaatakują. Nie teraz. Wybuchy miały wypłoszyć cywili z ulic, dopiero po lekkim przerzedzeniu - zaatakują. Nie czekając na reakcję samuraja wskoczyła na pobliski daszek a z niego wyżej, jak najwyżej na dach najwyższego budynku w jej bezpośrednim pobliżu.
Co prawda była teraz wystawiona jak na procy, ale kto mógł wiedzieć, że jest Haretsu? Nie była raczej znana, Samuraj tym bardziej. A skoro Haretsu mieli swoich najemników to pewnikiem mieli ich także Dohito.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Nao
 
Posty: 61
Dołączył(a): 16 wrz 2018, o 13:41
Wiek postaci: 23
Widoczny ekwipunek: - Skórzana, zdobiona kaletka.
- Duża skórzana torba.
- Manierka przywiązana do pasa.
- Mały zwój przywiązany do pasa.
- Mały kozik przypięty do pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6370&p=98101#p98101
GG: 8563405
Multikonta:

Re: Północna Dzielnica

Postprzez BeeBee-Hachi » 2 lis 2018, o 12:00

Ewakuacja - Grupa Haretsu
Nao


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Miasto wydawało się bardziej opuszczone niż zwykle. Na ulicach było jakoś tak mniej ludzi, jakby specjalnie chowając się w domach i wyczekując aż wszystko się zacznie. Podobnie było z wieloma zakładami, które mijali, albo miały mniej klientów, albo zostały specjalnie pozamykane. Wszystko to zdawało się być bardzo dziwne, jednakże co to interesowało Nao, która była tutaj jedynie najemnikiem. Nie przyznawała się do swoich genów ani rodziny dla której przyszło jej teraz walczyć. Czy chodziło jej o pieniądze? A może gdzieś jednak poczuwała się do obrony włości, które jej przodkowie obiecali chronić? Czy była gotowa zaryzykować życie za niekoniecznie swoją sprawę? Tego niedługo się dowiemy, być może dziewczyna uzna, że jednak to zbyt dużo dla niej i ucieknie, a może sprytnie przejdzie na stronę wroga, gdyż w tym wyczuje większy interes? Tak wiele możliwości i każda z innym zakończeniem...
- Przybywam tutaj z powodów osobistych, zemsty dokładniej. Dowiedziałem się, że pewien człowiek na którego poluję od dawna przybył na te ziemie walczyć w rebelii, naturalnym więc było dla mnie zaciągnąć się do drugiej strony. Nie daruję mu ujmy na honorze jaką mi zapewnił. - odpowiedział opanowanym, niskim głosem. Spojrzał po swoim pasie czy aby na pewno wszystko jest na miejscu, po czym zaczął iść dalej, kontynuując rozmowę. Po mimo hełmu na głowie, dało się wyczuć, że wojownik cieszy się z towarzystwa kunoichi, w końcu miał do wyboru ją albo kogoś z tej zapijaczonej bandy.
- Wypatruj wojownika w zbroi z rogami byka, jeżeli na takiego natrafisz, to poinformuj mnie. Muszę z nim skrzyżować miecze żeby oczyścić swoje imię. A ty, szukasz tu wrażeń czy pieniędzy?? - pozwolił sobie na chwilę zuchwałości, zadając pytanie wprost. W tym czasie kontynuowali patrol przyglądając się spokojnemu miasteczku. Wręcz nie do pomyślenia było, że niedługo ma tutaj dojść do jakiejś rebelii..

Ta jednakże nastąpiła chwilę później. Fala wybuchów ogarnęła całe miasto, wyrzucając w niebo ogromny słup szarego dymu, który zapewne był widziany z wielu kilometrów. Powietrze wypełniło się odłamkami, pyłem oraz piaskiem, zasłaniając widoczność na ulicach, a krzyki rozbrzmiewały wszędzie. Z niektórych zawalonych budynków próbowali wyczołgiwać się ludzie, z innych dochodziły jedynie rozpaczliwe wołania o pomoc. Nao wraz ze swoim towarzyszem postanowiła od razu rozpocząć działania, co nie było najgorszą decyzją. Wybili się w niebo, lądując na sąsiednim dachu, skąd mieli lepszą widoczność na okolicę. Niestety, sporo pyłu było jeszcze w powietrzu, więc nie wszystko dało się dostrzec. Jednakże dwie rzeczy zwróciły jej uwagę, pierwszą jest powoli zbierający się u jej podnóży tłum. Ludzie wychodzili ze swoich domów czy też warsztatów rozglądając się o co dokładnie chodzi, dyskutowali ze sobą, zastanawiając się co mają teraz zrobić. Drugą ciekawostką była brama, a właściwie jej 4-osobowa załoga, która opuściła swoją strażnice i wbiegła na znajdujący się przed wyjściem plac. Dwóch z nich ustawiło się przy bramie, zapewne chcąc pilnować wejścia, a pozostałych dwóch zaczęło coś uzgadniać. Nie minęła chwila, kiedy to dziewczyna dostrzegła kolejne grupki ludzi, którzy ustawiali się na dachach, chcąc ocenić sytuację. Samuraj przekręcił głowę na dziewczynę, zastanawiając się jaki ma plan działania. Będzie chciała wyprowadzić ludzi? Czy może jednak zajmie się walką z ukrywającymi się gdzieś po mieście Dohito.



Ewakuacja - Grupa Dohito
Numa, SHins


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Kobieta przyglądała się znajdującemu naprzeciw nim budynkowi, tak jakby spodziewała się, że to właśnie on wyleci w powietrze, nawet jeśli prowadziła rozmowę, to co jakiś czas przenosiła na niego swój wzrok, oczekując aż coś się wydarzy. Słowa Numy były trafne, jednakże kłóciły się z przekazanymi im rozkazami, dodatkowo powodowały chwilę, podczas której Dohito nie mają kontroli nad tłumem, a to może być korzyścią dla ich przeciwników.
- Dobrze, załóżcie opaski po chwili, kiedy na ulicach pojawi się więcej naszych. Na początku rozbiegnijmy się trochę, tak jakby każdy znalazł się tutaj przypadkiem. - odpowiedziała młodzieńcowi, nie chciała wdawać się w zbędne dyskusje, tak na prawdę nie miała nad nimi żadnej władzy, byli tutaj z własnej woli, więc w każdej chwili mogli po prostu stąd odejść i zniknąć. Czas płynął nieubłaganie, Pani kapitan kontrolowała pozycję słońca oraz stojącą przed nimi budowlę aż w końcu wstała i nakazała przygotowania. Moment, który wybrała był idealnie dopasowany, gdyż chwilę po tym jak wszyscy byli już gotowi w mieście rozbrzmiały wybuchy.

Dym i pył, to głównie znajdowało się na ulicach osady. Wszędzie w powietrzu unosił się drobny piasek podniesiony przez siłę bomb, dodatkowo krzyki popłochu i chaosu, które przeszywały całe miasto, istny chaos w nim przejął władzę, chaos, nad którym wiele takich grup jak ta musiały zapanować. Pani Kapitan wymieniła spojrzenia ze wszystkimi, po czym zeskoczyła przez przygotowane wcześniej wejście. Przebiegła kilka kroków, chcąc wybiec z podwórka na ulicę, niestety wtedy stanęła zamurowana. Jej twarz pobladła, a oczy zrobiły się wielkie. Przez chwilę zaniemówiła.
-Kurwa... Niemożliwe... Nie tak miało być... - budynek, który cały czas miała na myśli nie wybuchł, stał cały czas w tym samym miejscu dokładnie w takim stanie jak go zostawiono. Zamiast tego zawalił się ten stojący obok. Wysoka, kilkupiętrowa kamieniczka posypała się jak domek z kart. Z między gruzów dało się dostrzec fragmenty mebli oraz ubrań, z wnętrza dochodziły także krzyki.
- Musimy ich natychmiast odkopać! Tam są ludzie w środku!! - szybko wrócił spokój na twarzy pani Kapitan, wskazała swoim towarzyszom na gruzy zawalonego budynku. Jako pierwszy koło niej pojawił się Midoro, jednakże on tylko się przyglądał, oczekując na dalsze rozkazy, jego umiejętności niezbyt mogły pomóc, więc po chwili podbiegł do budynku, po prostu podnosząc i przerzucając kamienie. Emiko włożyła dłonie do swoich toreb z gliną, by po chwili wypuścić z dłoni dwie duże białe stonogi, które zaczęły wkopywać się w gruz. Nie wiadomo ilu ludzi może być rannych przez tę pomyłkę, a to dopiero początek całego zamieszania. Czyżby rebelia nie była tak doskonale przygotowana jak zapowiadano??


Zapasy Czasu oraz spóźnienia:
  • Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
  • Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
  • Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Macie czas do Północy 4 Listopada
Obrazek
Avatar użytkownika

BeeBee-Hachi
Moderator
 
Posty: 2214
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 9261903
Multikonta: Arashi

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Numa » 2 lis 2018, o 13:12

Numa rozgląda się z dachu i nagle dostrzegł że Pani lider jest w lekkim szoku patrzy na rozwalony budynek jak by ducha zobaczyła. Sprawiło to że Numa poczuł się dość zaintrygowany. - Dziwne, coś jest nie tak ? Czemu tak niemrawo wygląda muszę to sprawdzić. - I zwyczajnie z braku większych afer ruszył w kierunku rozwalonego budynku. Razem z swoim bliźniakiem. Podchodząc coraz bliżej i słysząc charakterystyczne. Kurwa które skłoniło Numę do rozmyślań. - Tak coś spierdolili... Ehh muszę się tym zająć. Wiem, tu łatwo zginąć. Ale muszę. - Numa po chwili usłyszał nawet rozkaz że mają im pomóc. Numa uśmiechnął się sarkastycznie i odpowiedział klonem który ustał obok pani kapitan.
— Spróbuję ich wyciągnąć, o ile żyją... —
I tak oto Numa rozpoczął akcję poszukiwania rannych w domu. Numa wiedział że martwych nie uratuje. Właściwie to miał idealny asortyment do wyciągania osób z takich sytuacji. Klon ustał obok pani kapitan patrząc na budynek. Kiedy Numa zamknął oczy. Aktywując swoją tajną broń, a następnie zapadł się pod ziemią. I po prostu zaczął wyciągać ludzi. W końcu byli w większości pod ziemią. Po prostu było to skomplikowane. Skupiając się jednak bardziej na logicznych kwestiach. Numa potrafił kruszyć skały lub też rozsadzać nawet i drewno, w bardzo szybkim tempie, sprawiało to ze musiał po prostu ostrożnie dokopać się do uwięzionego i wyciągnąć. Teoretycznie największym problemem jest to że nie potrafi transportować nikogo pod ziemią ale czy aby na pewno ? No właśnie Da się istnieje pewna bardzo prosta technika do wyciągania i wciągania pod ziemię. A właśnie za to teraz robił budynek. Niestety Numa miał poczucie że zapłaci za to krwią, znaczy chakrą. Namierzanie rannych również wydawało się bardzo prostą sprawą w jego przypadku. Sprawiało to że Numa zwyczajnie wyciągał ludzi tak po przez budynek. Chakra sprawiała że jego tunele nie zawalały się z byle powodu, w końcu Dotonowcy nigdy nie mieli takich problemów. Mogli nawet tworzyć skałę czy błoto przytrzymujące inną materię. Potrafili sobie nawet budować sieci tunelów. Numa wręcz był idealną osobą do tego zadania gdyby nie fakt że wiele osób mogło by to zrobić. Kwestia umiejętności zdawała się być odpowiednia. Numa jednak miał swoiste wątpliwości o których rozmyślał podczas wyciągania ludzi.. - Wysadzanie było sprawką Dochito, pięknie im poszło skoro załatwili jakichś cywili. Prywatny porachunek albo błąd, no masz rację powody mogły być rożne. Choć mnie martwi jeden bardziej skomplikowany, może zdrada. Wiesz. No dokładnie. Haretsu są prawnymi władcami. Tak część może mieć w dupie rewolucję i grać na dwie strony. - I tak Numa spokojnie kopał sobie, co zabawne mógł nawet ocenić stan zdrowia uwięzionych przez co najpierw wykopywał tych bardziej rannych. Fakt faktem trochę mu to zajmie. Jednak zdecydowanie nie da się tego robić wydajniej, a przynajmniej nikt raczej nie potrafi. - Kopanie stonogami w gruzach, to jest dla słabych. - Pomyślał. Gdyby jednak trzeba było zniżyć się do poziomu podtrzymywania tunelu to i tak mógł to zrobić lepiej od nich miał tony błota. Co do zapobiegania zawalaniu istniała pewna bardzo zabawna metoda kopanie od góry w dół. Praktycznie niwelująca zapadnie się i zasypywanie dołu. Oczywiście gdyby okazało się że kopanie w ten sposób zagraża dalszemu zawalaniu wtedy kombinuje aby zrobić to bezpieczniej. Właściwie to on mógł zobaczyć jak wygląda sytuacja podczas kopania. czasem nawet od spodu. Fakt mógł na coś natrafić jak np 5 tonowa stalową szynę wtedy po prostu ją omijał. Co jeśli taki obiekt przydusił rannego, wówczas spokojnie wciągamy go głębiej i następnie troszkę wymijamy obiekt zawadzający aby wyciągnąć przyduszonego. Po prostu Numa należał do domorosłych techników inżynierii, nawet notki wybuchowe zabezpieczał patykami, sprawiając że są bezpieczniejsze w transporcie jak i mniej podatne na żywioły.
Oczywiście istniała również kwestia tego aby nie pogarszać stanu rannych. Dlatego Numa był ostrożny, nie chciał targać kogoś w taki sposób aby go zabić, choć traktowanie rannego czy uwięzionego zależy od stanu. Na całe szczęście miał niedaleko medyczkę którą mógł zdalnie zapytać i wychwycić jej wiadomość, a stan rannych to pewnie dopiero się okaże.

Co robił w tym czasie klon na powierzchni ? a pewno stał nie dalej niż 50 m od Uumy. Udawał że słucha, zachowywał się jak Numa, możliwe że nawet pomagał kopać ręcznie, ale najpierw tak naprawdę wskazał najprostszego do wykopania ich metodami rannego.
— Tutaj jest jeden/a. —
Pomagał potem w miarę możliwości z np odbiorem rannych. Mógł też mówić w razie gdyby trzeba było, coś przekazać, lub też zapytać się jak postąpić z kimś w jakimś stanie. Co mogło prawdopodobnie usłyszeć oko Ranmaru spod ziemi, z racji bliskości, choć i ucho pewnie dało by radę. Zwyczajnie miał utrzymywać przepływ informacji. Mógł również mówić o stanie pacjenta, czy uprzedzać o nadejściu wykopanego rannego.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 414
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Shins » 4 lis 2018, o 05:32

Ten zaskakujący stan rzeczy, objawiający się w wielu trupach pod zawalonymi budynkami odpowiadał Shinsowi. "W końcu zaczyna się coś dziać" - pomyślał z satysfakcją. "A już się martwiłem, że ominie nas zabawa!" - powiedział po cichu do siebie.

Po dotarciu na miejsce Shins schował wciąż trzymaną w ręku opaskę. Jego przebranie miało sprawiać wrażenie, żetjesttcywilem, a założenie opaski zaprzepaściło by ten efekt. Na rozkaz liderki oddalił się od drużyny itprzyłączył do grupy cywili, którzy także rzucili się do pomocy przy odgruzowywaniu. Wykonując pracę starał się jednak nie męczyć za nadto itobserwował otoczenie, gdyż przeczuwał, że jest to idealny moment na to, by zostali zaatakowani. Jeśli Haretsu cośtpodejrzewali - a beztroska organizacyjna, z jaką powstanie było organizowane zostawiała wiele do życzenia - to z pewnością drużyny ewakuacyjne mogą być celem ataku ich najemników, w końcu osłabiłoby to Dōhito, a być może zmusiło ich do związania ich sił dywersyjnych w celu obrony słabszych jednostek.

W każdym razie w czacie wojny - a rebelia nie jest niczym innym niż wojną domową, choć na chwilę obecną może potrwać bardzo krótko, jeśli wszystko pójdzie zaskakująco sprawnie - trzeba być gotowym na najgorsze i zabezpieczać się przed każdą ewentualnością.


Techniki:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Bilans sprzętu:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Gliniane figury:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 50
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Nao » 4 lis 2018, o 23:56

Wskoczyli na dach opierając się nisko na jednym kolanie. Nao wytężała wzrok jak mogła, ale wybuch na takim terenie powodował niewyobrażalnie wielką chmurę pyłu. Zanim zasłona lekko się rozrzedziła i opadła zdołała poselekcjonować w myślach straty. Było kilka wybuchów, kilka wciąż unoszących się tumanów dymu, był krzyk, przerażający krzyk i zwykły, taki którym zapędzano innych do pomocy.
- Sama się zastanawiam jak dałam się wplątać w nie swoją wojnę...
Odpowiedziała cicho korzystając z ostatnich zapewne chwil spokoju.
Wybuchy nie dotknęły głównych budynków które miały większe znaczenie strategiczne, zapewne nie były to przybytki rządzących, bo Ci znajdowali się w zupełnie innym miejscu. Dohito nie pozwoliło by sobie na taki błąd.
To mogły być tylko straszaki.
Wybuchy miały zainicjować bunt, wyprowadzić ludność cywilną na ulicę. Zapewne i Dohito nie chcieli brudzić rąk krwią niewinnych. W końcu kto by za nimi wtedy poszedł gdyby bunt faktycznie doszedł do skutku? Oczywiście mogła się mylić, wtedy za niedługą chwilę powinna zobaczyć kolejne wybuchy. I krew. Masę krwi cywilów którzy w dużych grupach byli zbyt łatwym celem na zasięgowe wybuchy Dohito.
Przypatrywała się cywilom którzy formowali się w większe skupiska. Niektórzy pomagali rannym, inni gapili się pokrzykując coś od czasu do czasu. Jeszcze inni biegali bez celu i ładu, jakby jaki demon w nich wstąpił.
Analizowała teren i plan jaki uknuli ich dawni sojusznicy. Wyprowadzenie ludzi na ulice miało przygotować teren pod walkę. Dohito nie widać więc działają incognito. Czekają aż Haretsu wkroczą i zaczną eskortować ludzi do bram. Wtedy byli by idealnie wystawionym celem. Odkrytym i ujawnionym. Dohito wiedzieli by kto jest kim, za to Haretsu nie mieli by bladego pojęcia co się dzieje.
- Czekamy.
Mruknęła po chwili ciszy.
- Dohito chcą wyeliminować tylko Haretsu. Jeżeli mam rację to cywilom na dole nic się nie stanie przez najbliższe trzy minuty. To wystarczająco dużo czasu by przygotować gliniany wybuch. Jeżeli mam rację to chcą nas posegregować na cywili i Haretsu wraz z najemnikami.
Przerwała na chwilę rozglądając się szybko czy inni pozostali na dachach.
- Jeżeli mam rację to musimy zrobić dokładnie odwrotnie niż oczekują i dokładnie to co chcą.
Wyciągnęła niewielki kozik i delikatnie przystawiła do policzka rozcinając go płytko po skosie w stronę ust. Wyciągnęła kostkę węgla drzewnego którego bryłki wciąż posiadała z poprzedniej wyprawy i poprzykładała w kilku miejscach na twarzy, przedramionach i dłoniach, przecierając później każde miejsce by jej umyta skóra stała się brudna - dokładnie tak jak twarze cywilów którzy byli w niedalekim sąsiedztwie wybuchów.
- Plan jest taki panie Mitsujima. Ty powołasz się na aktualną władzę wioski i zaczniesz eskortować ludzi do bramy. Część się nie ruszy bo będą chcieli pomóc rannym, tym powiesz, że dwudziestoosobowy oddział interwencyjny jest w drodze i zajmą się resztą. Oczywiście to brednie, ale wtedy zostanie tylko mała cześć cywilów po których wrócimy potem. Priorytet to wyprowadzić tych których się da. W ich oczach będziemy obrońcami, natomiast Dohito - agresorami. Ja przyjdę z innej strony, wtopię się w tłum i będę wypatrywać Dohito którzy na pewno będą gdzieś pomiędzy cywilami. Jeżeli mam rację to nie zaatakują swoimi wybuchowymi zdolnościami ani innymi jutsu o większym zasięgu. Będziesz szedł w kolumnie więc pozostaje miecz, pięści, sztylet. Tutaj moja rola by pilnować twoich pleców.
Minęła już dłuższa chwila. Była już niemal przekonana, że jej założenia są prawdziwe a Dohito nie zaryzykują ataku na niewinnych.
- Wyznacz kilka ludzi którzy mają Ci pomóc w utrzymaniu kolumny, nie pytaj, po prostu wskaż. Są w szoku więc nie zaprotestują. Zaczynamy od tej grupy i kierujemy się w stronę bramy.
Dziewczyna wskazała palcem kierunek przeciwległy do bramy, gdzie zbierało się znacznie więcej ludzi. Całkiem niedaleko ale chciała mieć pewność, że Samuraj obierze właściwy kurs.
- Żadnych przystanków. Pamiętaj dwudziestoosobowa grupa interwencyjna jest argumentem na każdą próbę zatrzymania kolumny a my jesteśmy obrońcami, nie odwrotnie.
Mówiła tak by Samuraj nie miał czasu na zabranie głosu, nie przestawała mówić nawet na chwilę, nie dając możliwości na jakąkolwiek odmowę. Nie mogła sobie na to pozwolić, tam na dole umierali ludzie, nie było czasu na kłótnie i długie ustalanie planu. Może dlatego jej głos był szorstki i twardy, zupełnie inny niż chwilę temu.
Skończyła mówić i jeszcze nisko na nogach przeszła na przeciwną do ulicy część dachu.
- Powodzenia.
Mruknęła na pożegnanie i zeskoczyła na podwórko, szukając ludzi którzy wyglądali na cywilów a do których musiała dołączyć by jej bajeczka była jeszcze bardziej autentyczna. Nie była zbyt znana w mieście, od lat nie posługiwała się nazwiskiem rodowym i nie utrzymywała z nimi większych kontaktów. Była idealna do tej roboty. Młoda, bezbronna dziewczyna która nie wie co robić. Na jej twarzy pojawił się grymas i strach, co prawda udawany, ale dobrze udawany. Bo w udawaniu była ekspertem.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Nao
 
Posty: 61
Dołączył(a): 16 wrz 2018, o 13:41
Wiek postaci: 23
Widoczny ekwipunek: - Skórzana, zdobiona kaletka.
- Duża skórzana torba.
- Manierka przywiązana do pasa.
- Mały zwój przywiązany do pasa.
- Mały kozik przypięty do pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6370&p=98101#p98101
GG: 8563405
Multikonta:

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Exodia » 6 lis 2018, o 08:04

Post BB8 pojawi się w tej grupie po dodatkowych 12h. Za utrudnienia przepraszamy.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1667
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Północna Dzielnica

Postprzez BeeBee-Hachi » 7 lis 2018, o 19:50

Ewakuacja - Grupa Dohito
Numa, SHins


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Pył z zawalonego budynku jeszcze opadał, kiedy to na miejscu pojawiła się jedna z drużyn ewakuacyjnych, która od razu zabrała się do roboty. Pani kapitan jako pierwsza rozpoczęła kopanie, wypuszczając ze swoich dłoni dwie duże skolopendry. Wielkie robaki wkopały się w ziemię, po chwili wychodząc z pierwszą ofiarą. Młoda kobieta, gdzieś po 20, odziana w podarte i brudne od pyłu i ziemi ciuchy. Poza drobnymi ranami z których ciekła krew, miała złamaną rękę i rozwalony łuk brwiowy. Emiko nie zastanawiała się co ma robić, od razu odprowadziła ją na bok, starając się dowiedzieć ile osób mogło być w budynku i przy okazji posyłając swoje robaki dalej. Po chwili jej dłonie rozbłysły świecącą chakrą, która miała zasklepić rany i uśmierzyć ból. Pozostali członkowie drużyny także pracowali walcząc z gruzem i szukając rannych, jednakże tutaj bohaterem całego wydarzenia został Numa, który dzięki połączeniu swoich umiejętności wręcz idealnie się do tego nadawał. Bez słowa wniknął w ziemię, przekopując się przez kolejne hałdy ziemi, omijając kolejne kawałki gipsowej mieszanki, przez które nie dało się tak łatwo przekopać. Dzięki swojej nadludzkiej percepcji nie miał problemu z lokalizowaniem ofiar. Tych nie było jakoś szczególnie dużo, gdyż poza wyciągniętą wcześniej dziewczyną, namierzył on jeszcze 4 inne osoby. Z ewakuacją żadnej z nich nie było większego problemu, tylko przy jednej trzeba było pokopać trochę bardziej, gdyż została przygnieciona przez kamienny stół. Po około kwadransie wszyscy już zostali wyprowadzeni. Ponieważ ich rany nie zagrażały życiu, mogli zostać wyprowadzeni z miasta, jednakże nie było to takie bezpieczne zadanie, otóż w trakcie, gdy nasz dzielny zespół zajmował się ratowaniem rannych, na ulicach rozpoczęła się prawdziwa jatka. Wybuchy nie cichły, cały czas wyrzucając w powietrze kolejne ilości gruzu, pyłu i dymu, na niebie górowało kilka białych ptaków, na których zdawało się siedzieć kilka osób. Jendym słowem - istny chaos...
W pewnej chwili, kiedy to Midoro częstował wodą jednego z rannych, chłopak dostrzegł coś interesującego. Klepnął dłonią ramię stojącego obok Shinsa i wskazał mu skinieniem głowy jedną z uliczek łączącą podwórko z przechodzącą obok ulicą. Biegło tam dwoje ludzi, jeden wysoki, rosły mężczyzna o czerwonym irokezie oraz młoda, szczupła kobieta z czarnymi włosami. Oboje mieli na sobie kamizelki z symbolami Haretsu. Nie wyglądali na nastawionych wrogo, gdyż nie składali pieczęci ani nie trzymali w dłoniach broni. Kiedy dostrzegli dwójkę młodzieńców, zaczęli do nich machać i krzyczeć.
- Wszystko w porządku?? W mieście nie jest bezpiecznie, powinniście się schować!! - krzyknęła dziewczyna starając się dostrzec co się dzieje na podwórku. Kiedy tylko wbiegli na ogrodzony budynkami obszar, zerknęli na stojących, rannych ludzi, którzy trzymali się za swoje obolałe kończyny, bądź też narzekali na całą tę sytuację, która się wydarzyła.
- A niech diabli wezmą tych pierdolonych Dohito, to pewnie ich sprawka... - zaklął pod nosem mężczyzna, spoglądając na to wszystko co się dzieje. Póki co chyba nie spostrzegli się z kim mają do czynienia, podobnie jak pani kapitan, która cały czas była zajęta jednym z rannych. Jednakże zapewne to kwestia czasu nim spostrzegą gliniane twory kopiące w ziemi bądź też opaskę na ramieniu przywódczyni grupy. W momencie całego zajścia Numa wychodził właśnie z ostatnim rannym, a je go klon znajdował się przy pani kapitan, trzymając rzucającego się z bólu pacjenta.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Ewakuacja - Grupa Haretsu
Nao


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Samuraj wsłuchiwał się w słowa swojej towarzyszki, przy okazji kontrolując wzrokiem sytuację dookoła. Póki co poza samymi wybuchami nie było widać żadnych śladów agresorów. Jedyne co to na dachach pojawiali się wojownicy haretsu wraz z najemnikami, których to Nao widziała już na swoje oczy w trakcie podróży. Plan nie był kłamstwem, w końcu ich siły były w tym mieście, wszyscy byli przygotowani na przybycie wroga i rozpoczęcie buntu, dlatego też patrolowali miasto. Wojownik przez chwilę milczał, zapewne analizując co takiego usłyszał, po czym pokiwał głową.
- Dobry plan, mam nadzieje, że twoje słowa są prawdą i ci szaleńcy nie rzucą się na tłum mieszkańców. - przytaknął jej, poprawiając swój pas z mieczem i spoglądając się na zbierających się ludzi, po chwili zeskoczył do nich, jednakże wtedy Nao już z nim nie było. Dziewczyna postanowiła poranić trochę swoje ciało, aby być bardziej wiarygodną, po czym zaczęła brudzić się węglem. Kilka roztartych kresek wystarczyło aby wyglądać jak bezdomny kocmołuch żyjący w jakimś wysadzonym pustostanie, a przynajmniej taką miała nadzieję. Zeskoczyła do jednej z uliczek, gdzie natrafiła na starszego mężczyznę z dwójką dzieci w wieku do 10 lat. Starszy z tej dwójki chłopak trzymał w dłoni naładowaną kuszę, którą niepewnie skierował w stronę dziewczyny, grot chybotał się, jednakże ciągle zerkał swoją główką w klatkę piersiową młodej Haretsu.
- Spokojnie Setsu, widzisz, że ta pani także jest ranna, opuść broń... - dopiero wtedy młodzieniec zarzucił sobie ciężką kuszę na ramie i spojrzał najpierw na młodszą siostrę a później łysiejącego staruszka. Ten wykonał krok do Nao i wyciągnął w jej kierunku rękę.
- Wszystko w porządku panienko?? Czuję zapach krwi, mocno jesteś ranna? - wykonał kolejny krok, dzięki czemu wyszedł z cienia w którym się znajdował. Dopiero teraz mogła dostrzec, że dziadek jest niewidomy, a przynajmniej na takie wyglądały jego nieruszające się, zamglone oczy.
- Tutaj, zaraz za rogiem zbierają się ludzie, chodź z nami, uciekniemy z tego chaosu. - młodzieniec chciał coś powiedzieć, jednakże nim zaczął, staruszek go uciszył jednym machnięciem ręki. Jeżeli Nao nie miała nic do dodania, to w raz z nowymi znajomymi skierowała się do właśnie formowanego przez samuraja tłumu. Tak jak usłyszał, wyznaczył kilku największych mężczyzn, żeby pilnowali kolumny i tego, aby ludzie się nie przepychali, po czym w spokoju zaczął prowadzić zebranych w stronę bramy. Czyżby ewakuacja poszła aż tak gładko??

Otóż nie, kiedy tylko tłum pokonał kilka metrów, dało się usłyszeć kolejne serie wybuchów, tym razem mniejszych, jednakże i to wystarczyło, aby wyrzucić w powietrze kolejne porcje dymu i pyłu. Samuraja to nie zatrzymało, jedynie przyspieszył kroku. Niestety, nie był to koniec niespodzianek. Po chwili na dachach zaczęły pojawiać się grupy dziwnych, zamaskowanych wojowników. Mieli na twarzach białe, zakrywające całą głowę maski oraz czerwone płaszcze, które okalały ich ciała, gdyby nie sylwetki i wzrost, wyglądali by niczym klony. Niektórzy wyróżniali się, gdyż zdawało się jakby na plecach mieli jakieś pakunki, coś co odstawało od ich tyłów. Ci wymienili się spojrzeniami, po czym rozpoczęli swój atak. Ruszyli wprost na znajdujących się na dachach haretsu, zaczęli puszczać w nich przeróżne techniki, niektórzy uwalniali ze zwojów kukiełki, inni manipulowali piaskiem czy stalą, ale były też bardziej egzotyczne techniki jak np kryształowy smok. Odpowiedź Haretsu była natychmiastowa, najemnicy oraz członkowie klanu noszący na plecach rodzinny symbol ruszyli przed siebie w celu przechwycenia atakujących jegomościów.
Nao przemieszczała się w tłumie, przyglądając się temu całemu zamieszaniu. Cywile byli bezpieczni, więc mogła przemieszczać się wraz z nimi, jedynie obserwując. Jednakże i to nie mogło trwać wiecznie. Dziewczyna trzymała się raczej z tyłu kolumny, kiedy to dostrzegła dwoje wybiegających z uliczki zamaskowanych wojowników. Jeden z nich trzymał w dłoniach ogromny miecz, a drugi dwa małe zwoje, które po chwili odpieczętował. Pojawiła się chmura dymu, z której po chwili wybiegły dwa drewniane twory, pierwszym z nich było coś na kształt skorpiona długiego na 3 metry, drugi to olbrzymia, humanoidalna kukiełka z ogromnymi szponami. Obie rozpoczęły morderczą szarżę na nadciągający tłum. Dziewczyna, która była otoczona przez panikujących ludzi nie wiele mogła zdziałać, jednakże wtedy zdarzyło się coś przedziwnego. Z jednego z dachów zleciało stado białych ptaków, które uderzyło w marionetki, zatrzymując a chwilę później detonując. Kiedy Nao podążyła za tropem tworów, dostrzegła dwóch rosłych blondynów o długich włosach, którzy stali na skraju dachu, szykując kolejną porcję bomb. Tłum zaczął wiwatować na widok swoich wybawców, jednakże po chwili ucichł gdyż wszyscy słuchali 14-letniej dziewczynki stojącej przed samurajem. Odziana była podobnie jak ci dwaj na dachu, miała żółto-czarną opaskę na ramieniu oraz mundur z kilkoma elementami symbolizującymi przynależność do Dohito. Na jej spokojną twarz opadała grzywka zasłaniająca jedno oko a drugiej strony wisiał jej warkocz, wszystko wykonane ze zwiewnych blond włosków.
- Tędy! Do bramy! Szybko!! - wykrzyczała machając ręką i wskazując wszystkim ulicę prowadzącą do bramy. Ludzie zaczęli iść, cześć w tłumie chwaliła małą bohaterkę, inni swoich wybawców z dachu. Jeżeli to Dohito stali za zamachem, to musieli mieć wszystko dobrze przygotowane, a może to jednak nie oni a Haretsu dostali złe informacje??


Macie standardowe 36h na odpowiedź.
Jeżeli odpiszecie szybciej to i ja się postaram aby zminimalizować powstałe opóźnienie, za które bardzo was przepraszam.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

BeeBee-Hachi
Moderator
 
Posty: 2214
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 9261903
Multikonta: Arashi

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Shins » 8 lis 2018, o 15:47

Przybycie dwójki Haretsu mocno komplikowało sytuację - jeśli okażą się wrogo nastawieni i spróbują walki może byćtnieciekawie. "No to się Numa popisał, sensor fanzolony... powinien mieć oko na okolicę!" - pomyślał Shins. Naszłatgotteżtrefleksja, że jednak dwójka Dōhito w pobliżu wysadzonego budynku w samym środku dzielnicy Haretsu to nie najlepszy pomysł. Szczególnie, jeśli zauważone zostaną ich gliniane twory, dlatego też Shins przemieścił jedną ze swych figur itkazał jej nieznacznie się wykopać by szturchnąć kapitan Emiko i zwrócić tym samy jej uwagę na nadchodzącą parę, dwa ze swoich skolopendronów ustawił tak, by trzymały się około pół metra przez każdym z nadchodzących, a czwartego w połowie drogi między parą a nim samym. Równocześnie pokazał on dyskretnie Midoro, by ten jednak zdjął opaskę, bo jednak była czymś, co rzucało się w oczy, a przecież znajdowali się w dzielnicy Haretsu - chyba najgorszej opcji jeśli chodzi o ewakuację cywili, wtkońcu pełno tu było rodzin ich wrogów.

W razie, gdyby dwójka zaatakowała Shins spróbuje ich unieruchomić figurami zakopanymi przy nich, a jeśli to nie pomoże, atktórekolwiek z nich będzie podążało w kierunku Shinsa to zdetonuje fugurę na środku (pozostałe dwa stwory nadal będą próbowały unieruchomić przybyszów).

"Dōhito, albo i nie Dōhito. Zauważyłem, że w Kozan szczepowców oskarża się o wszystko - z bólem zęba i reumatyzmem babci staruszki włącznie" - sarkastycznie zaczął Shins - "Pomóżcie nam lepiej ewakuować tych ludzi, bo niezależnie co tu się dzieje, rzeczywiście może być niebezpiecznie" - kontynuował próbując skupić uwagę nieznajomych na cywilach, by nie mogli się zbyt szybko zorientować z kim mają do czynienia.



Techniki:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Bilans sprzętu:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Gliniane figury:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 50
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Nao » 9 lis 2018, o 02:03

Samuraj nie protestował wobec jej planu. Było jej to na rękę, nie tracili czasu na zbędne kłótnie. Mimo tego, że wcześniej deklarowała się jako kompletnie nie zainteresowana sprawą, teraz ruszyła do działania niemal natychmiastowo. Instynktownie.
Nie mogła po prostu zostawić tych ludzi na pastwę wojny.
Wysmarowała się węglem i ruszyła na dół. Nie musiała szukać cywilów zbyt długo. Natrafiła na kilka osób, a bardziej jedną i dwie mniejsze osóbki. Naciągnięty bełt sprowadził ją na ziemię. Mogła tu zginąć. Musiała się bardziej skupić.
- Mhmmm...
Zamruczała cicho, kiwając głową. Na jej twarzy był strach, taki sam jak w momencie kiedy pojawiła się przed nią wycelowana kusza.
- Co tu się dzieje?
Zapytała po chwili udając zdenerwowanie i totalne zagubienie w obecnej sytuacji.
W końcu dotarła do tłumu i ruszyli, wszystko szło zgodnie z planem aż zaczęła zauważać walkę. Haretsu z zamaskowanymi. Z ludźmi którzy nie byli Dohito. Miotano różnymi technikami, większość Nao widziała po raz pierwszy. W pierwszej chwili naszło ją pytanie, czy to aby na pewno sprawka Dohito, czy ktoś jeszcze nie wpakował się w tą wojnę? A może klany zostały na siebie napuszczone jak dzikie psy? A za wszystkim stoi ktoś jeszcze?
Później pojawił się atak, obrona, Dohito. Teraz była jeszcze druga teoria. Dohito najęli obcych by upozorować atak, sprowokować Haretsu do ataku, samemu pozostając czystymi. Zmiana stron, przekierowanie atencji. Z agresorów mieli stać się obrońcami ludu i lud to kupował sądząc po aplausie.
Mimo wszystko w rzyci miała tą całą wojnę. Gdyby nie cywile, była by już całkiem daleko. Teraz liczyło się tylko przetrwanie jak największej ilości osób. Nie miała zamiaru zgrywać bohatera, ruszyła za tłumem, obserwując i analizując. Miała tylko nadzieję, że Samuraj nie wziął rozkazów brzydala do serca i szczerze szuka tu tylko zemsty na wrogu który ze sprawą ma wspólnego tyle co marchewka z jabłonią.
- Ruszajmy za dziewczyną!
Krzyknęła niezbyt głośno, tak by nie wyróżniać się zbytnio z tłumu ale też by lud podłapał i ruszył do przodu po zatrzymaniu przez próbę ataku. Jednocześnie chciała dać Samurajowi znać, że plan się nieco zmienił, ruszamy z nimi póki nie atakują.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Nao
 
Posty: 61
Dołączył(a): 16 wrz 2018, o 13:41
Wiek postaci: 23
Widoczny ekwipunek: - Skórzana, zdobiona kaletka.
- Duża skórzana torba.
- Manierka przywiązana do pasa.
- Mały zwój przywiązany do pasa.
- Mały kozik przypięty do pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6370&p=98101#p98101
GG: 8563405
Multikonta:

Re: Północna Dzielnica

Postprzez Numa » 9 lis 2018, o 12:15

Wyglądało na to że Numie udało się ewakuować kilku ludzi spod zgliszcz budynku, Wyciągnięcie poszło sprawnie jednak koszt który poniósł zdecydowanie uświadamiał bezdomnego. - Tak wiem,nie miałem wyboru. Jak to nie uratuję ich wszystkich. Postaram się uratować każdego kogo będę mógł. Zginę ? Nie zginę... Dam radę. Nie zmienię zdania. Choć może masz rację. - Myślał numa zdając sobie sprawę że nawet nie wyszli z podwórka a on już czuł pewien uszczerbek chakry. Właśnie Numa wychodził z ostatnim rannym kiedy dostrzegł ludzi którzy byli już niedaleko Shinsa, Był zbyt skopiony na poszukiwaniu aby dostrzec kogoś z 70 metrów. Tak to już bywało. Numa czasem zastanawiał się czy nie jest chory na jakąś chorobę wzroku, jakieś patrzenie koncentryczne albo martwe punkty. Sam tego nie rozumiał. W tym momencie jednak to nie miało już znaczenia. Potencjalny przeciwnik tu był. A on sam miał rannego sprawiało to że nie wyłączył swoich oczu i dalej z zamkniętymi oczami transportował rannego do pani medyk. Klon wówczas powiedział spokojne.
— Jakaś dwójka haretsu jest na miejscu nie wygląda aby szukali guza, jednak bądź ostrożna. —


Numa po prostu chciał być gotowy w razie gdyby sprawa się rypła. Na razie jednak nie miał powodu by walczyć, rozmowa z całą grupką z placu nie miała sensu. Dużo więcej mówił nic nie mówiąc i ratując rannych. W końcu to czasem wyrażało więcej niż tysiąc słów. Nie były to fałszywe słowa a realne czyny.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
- Myśli Numy -
- Słowa Numy -
Kod: Zaznacz cały
[color=#BF8040][b] —  — [/b][/color]

Obrazek


Nie odpowiadam przed żadną władzą.
Oraz mogę mówić i robić co mi się żywnie podoba.
Bez ponoszenia żadnych konsekwencji !
Nie posiadam siły, wpływów czy pieniędzy.
Mało, nie mam nawet pracy.
Jestem Bezdomnym !


Spoiler: pokaż
Avatar użytkownika

Numa
 
Posty: 414
Dołączył(a): 3 kwi 2018, o 11:12
Wiek postaci: 15
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: Brązowooki chłopak, rasy białej. Posiada ciemnobrązowe włosy.
Widoczny ekwipunek: -Czarny płaszcz z kapturem.
Link do KP: viewtopic.php?p=79250#p79250
GG: 37827204
Multikonta: Ni ma

Re: Północna Dzielnica

Postprzez BeeBee-Hachi » 11 lis 2018, o 03:18

Ewakuacja - Grupa Dohito
Numa, Shins


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


To było aż dziwne, w koło w mieście panowała wojna, ludzie rzucali się do swoich gardeł, starając się wydrzeć sobie władzę nad tym kawałkiem pustyni. Wielu najemników toczyło boje, wysadzając kolejne budynki, bądź też uszkadzając je swoimi potężnymi technikami. Jednakże tutaj, na kawałku podwórza, ciągle panowała cisza i spokój. Ranni zbierali się przy opatrującej ich kobiecie rozglądając się po okolicy, tak jakby szukali winnego, który póki co się nie zjawił. W końcu skoro ta grupka im pomaga, a nadbiegający należą do klanu panującego na tych ziemiach, to chyba nie ma tutaj wrogów, co nie? On nawet nie wiedzieli jak bardzo mogą się mylić i do czego może doprowadzić nadchodzące napięcie.
-- A kto inny mógłby wysadzić budynki w całym mieście w jednym momencie. Chłopczyku, to jest fakt, Dohito do zdrajcy, którzy zaatakowali miasto. Nie wiem jaki mieli pretekst ale zapewne szykowali to od dawna, a teraz za to im się oberwie... - odpowiedział mu mężczyzna w irokezie, spoglądając na dochodzący zewsząd dym, to nie mogło od tak się wydarzyć, a jedynie Dohito mieli dostęp do tak wielu miejsc no i bez problemu mogli przygotować to wszystko pod osłoną swoich niecnych interesów, tak przynajmniej uważała spora część Haretsu, która z resztą miała rację.
- No już, wiem, że nie lubisz Gliniarzy bo zabili Ci Ojca, ale nie oskarżaj i o to wszystko. Póki co nie widzieliśmy żadnego z nich walczącego z naszymi, są tutaj tylko te zamaskowane świry... - zawtórowała mu towarzyszka, która powoli zaczęła zmniejszać swoją prędkość aż z biegu przeszła do spokojnego marszu, zatrzymując się przy Midoro i Shins'ie. Mieszkaniec Sogen ściągnął swoją opaskę i wcisnął ją gdzieś za swój pasek, nie chcąc aby tak szybko została odkryta.
- Najlepiej będzie, jeżeli udacie się do bramy, tam zapewne jest już przyczółek głównych sił, gdzie jest względnie bezpiecznie. Potrzebujecie jakiejś pomocy z rannymi?? - zapytała dziewczyna, posyłając swój głos do wszystkich w okolicy. Emiko, która powoli kończyła swoją robotę, spojrzała na rannego przyprowadzonego przez Numę, był to ostatni, co oznaczało, że niedługo będą mogli ruszyć z dalszą ewakuacją. Niby obecność Haretsu jej przeszkadzała, jednakże prowadziło to też do tego, że nie będą atakowani, dzięki czemu cywile będą bezpieczni. Dlatego też powstrzymała się z jakąkolwiek reakcją, jedynie zaciskając mocniej pięść, kiedy czerwonowłosy opluwał jej rodzinę.

Oczywiście nic nie może wiecznie trwać, po kilku sekundach ciszy, jeden z budynków zlokalizowany na wschodzie zajął się ogniem a przez jego dach wyleciała ognista kula w kształcie głowy smoka. Ziemia po raz kolejny delikatnie się zatrzęsła, kiedy to strop osunął się nieznacznie na piętro, wyrzucając nowe porcje dymu. Dopiero po chwili dało się dostrzec co tak właściwie tam się wydarzyło. Na szczycie dachu stała wysoka sylwetka w czerwonym płaszczu do samej ziemi oraz białej masce zasłaniającej twarz, przed nim klęczał jeden z członków klanu Haretsu, którego korpus był przebity przez trzymany przez terrorystę miecz. Zamaskowany przybysz spojrzał na dół, w stronę wojowników z symbolami rodu Haretsu i prawie że patrząc im w oczy wyciągnął swoje ostrze, zapierając nogę na korpusie ofiary. W ostatnim momencie wyciągania odepchnął go, zrzucając bezwładnie ciało na glebę kilka pięter w dół. Nie przerywając kontaktu wzrokowego, wypuścił z dłoni miecz, który zawisł mu na sznurku przywiązanym do nadgarstka, po czym złożył jedną pieczęć tygrysa, wypuszczając w kierunku Shinsa, Midoro, 2 Haretsu oraz kilku cywili ogromną głowę smoka, zdawało się wręcz, że ryczy, a może był to po prostu dźwięk płomieni??



Ewakuacja - Grupa Haretsu
Nao


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Sytuacja w mieście robiła się coraz mniej ciekawa. Na dachach i ulicach toczyło się coraz więcej walk, które z kolei prowadziły do coraz większych zniszczeń miasta. Jedna i druga strona starała się nie uszkodzić cywili, jednakże potęga używanych technik oraz zaciekłość jednej i drugiej strony bardzo mocno to utrudniała. Odłamki latały tutaj wszędzie, nie raz wpadając w jakąś grupę uciekinierów i ich raniąc, czy też rykoszet techniki skosił kogoś przy okazji. Takie rzeczy zdarzały się w tych niezbyt sprzyjających warunkach. Na szczęście póki co, grupa w której była Nao była w miarę bezpieczna. Samuraj oraz młoda Dohito prowadzili ich w stronę bramy, starając się ominąć toczące się w okolicy walki. Niestety nie wszyscy mieli tyle szczęścia, gdyż co chwilę miasto było przeszywane przez jakiś przerażający krzyk, bądź też kolejny wybuch, który wypuszczał w powietrze kolejne porcje dymu, co powodowało, że każdy następny oddech był coraz cięższy.
Czas płynął a wraz z nim metry pod stopami uciekającej kolumny. O dziwo autorytet samuraja działa całkiem nieźle, wszyscy szli w miarę równo, po mimo toczących się w okolicy walk. Jedynie co to ci bardziej z tyłu odwracali się, aby zobaczyć walkę ich wybawców, ta jednakże szybko została zasłonięta przez zamaskowanego przybysza ubranego na czerwono oraz walczącego zn im członka rodu Haretsu. Wybuchy co chwilę wstrząsały miastem, tak to zapewne działo się, kiedy dwie tak nieprzewidywalne umiejętności spotkają się ze sobą w boju, do tego w mieście, gdzie wiele rzeczy można wysadzić. Nie dziwne, że cały teren dookoła to pustynia, nic innego nie przetrwało by tak długo z takimi lokatorami...
Oczywiście, kiedyś to wszystko musi się skończyć, Strażnicy Haretsu, którzy walczyli na bramie, pokonali swoich przeciwników, po czym zaczęli iść w stronę nadchodzącego tłumu. Zapewne chcieli ich jakoś pokierować do bezpiecznego miejsca, jednakże wtedy wydarzyło się coś niespodziewanego. Samotna, zabłąkana strzała wyleciała nie wiadomo skąd i przeszyła ciało młodej dziewczyny prowadzącej ewakuację. Tak przyklękła, po czym zmieniła kolor na biały, a chwilę później eksplodowała, rozrzucając znajdujące się w koło siebie rzeczy po całej okolicy. Uderzenie było tak duże, że zburzyło część budynku przy którym stała, a siła uderzeniowa odepchnęła część tłumu oraz strażników, zwalając wszystkich na ziemię. Jedynie samurajowi udało się ustać na nogach. Ten momentalnie wskazał ręką na jedną z bocznych uliczek i krzyknął.
- Nao! To chyba tam był strzelec, przegoń go bo straszy cywili!! - wykrzyczał w tłum, licząc, że jego towarzyszka jest gdzieś tam w okolicy. Sam położył rękę na swoim mieczu, jednakże póki co go nie dobywał, chciał go mieć w gotowości, w razie, gdyby coś się miało zacząć dziać. A działo się. Wielu ludzi po tej niespodziance wpadło w panikę, chcąc wycofać się w przeciwną stronę. Uciekali od wybuchu, nie patrząc co takiego się dzieje przed nimi. Nie patrzyli także po kim biegną, więc kilku ludzi zostało stratowanych...
Ciszaaaaa!! Wracać do Szyku!! Wyprowadzę was stąd!! - krzyczał samuraj, chcąc zebrać ludzi, jednakże jego charyzma nie działała już tak dobrze. Nienawiść i brak zaufania do Dohito wzrosła niemiłosiernie, w końcu kto normalny przygotowuje takie miłych posłańców, a co by było, gdyby przypadkiem stała pomiędzy nimi??
Obrazek
Avatar użytkownika

BeeBee-Hachi
Moderator
 
Posty: 2214
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 9261903
Multikonta: Arashi

Następna strona

Powrót do Kōzan (Osada Rodu Haretsu)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość