Szlak transportowy

Południowa prowincja Samotnych Wydm, zamieszkana przez Ród Haretsu oraz podległy mu Szczep Dōhito. Od wschodu graniczy ona z "niezbadanymi obszarami", od zachodu z Sabishi, zaś od północy - z Atsui. Tsurai, podobnie jak pozostałe prowincje tej krainy, obfituje w pustynie, odznaczając się wieloma wydmami, kaktusami, oraz licznymi jadowitymi zwierzętami. Ze względu na nieliczne oazy i bardzo nieprzyjazny klimat nie jest to prowincja zbyt często odwiedzana, lecz znana jest jako źródło wielu bardzo mocnych ziół.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Suzaku » 3 lut 2017, o 14:15

Najemnicy, mający za zadanie zabić rodzinę kupca, a w tym i zleceniodawcę Yostuki'ego, nie byli shinobi, a więc, jak to zwykle bywa ze zwykłymi ludźmi, byli słabsi od władających chakrą ninja i jak widać, doskonale to wiedzieli. Choć do walki mógł ich zniechęcić smutny los, który spotkał jednego z ich towarzyszy, niestety, ale ktoś musiał ucierpieć, by Suzaku mógł spokojnie rozpocząć przesłuchiwanie. Szczerze mówiąc, miał cichą nadzieję, iż któryś z nich okaże się wojownikiem wprawionym w posługiwaniem się chakrą, czego skutkiem będzie walka na równym poziomie. Skąd to dziwne pragnienie? Zapewne przez to, iż dotychczasowa podróż mimo rozmów, była nieco żmudna, a tak po za tym, to byłaby to, jego pierwsza walka z shinobim, bowiem dotychczas były to co najwyżej sparingi.
Nie wszystko poszło po jego myśli, ponieważ gdy jeden z przepytywanych, chciał powiedzieć coś, co zapewne dotyczyło postawionych przez Suzaku pytań, zaczął się dusić, a po kilku minutach wyzionął ducha. Pozostała czwórka wymordowała się nawzajem, nawet nie próbując się uwolnić z uścisku stonóg, bądź też uciec przed latającymi obok głów ptakami. Jeden z nich powiedział coś o ginięciu za rodzinę, być może ten żądny krwi urzędnik groził im i ich rodzinom? Suzaku nie mógł jednak się nad tym zastanawiać, nie miał czasu, cała szóstka najemników i tak już nie żyła, a urzędnika znaleźć nie mógł, ze względu na brak informacji o jego położeniu, jak i o nim samym. Młodzieniec musiał teraz dogonić swojego zleceniodawcę i to było jego głównym priorytetem. Zabił pozostałą trójkę psów kunaiem, by nie zdziczały, bo bezpańskie psy, pozostawione same sobie mogły być groźne dla nieostrożnych podróżników, a po za tym nie chciał, by wróciły do domu i tym samym poinformowały wroga o niepowodzeniu misji, co skutkowałoby wysłaniem kolejnych najemników. Suzaku i jego kopia, wsiedli na podniebnego wierzchowca i pomknęli nad koronami drzew, w stronę, w którą pojechała kareta, a towarzyszyły im pozostałe twory - ptaki, które frunęły obok nich i te drugie, które tak jak wcześniej, pozostały pod okryciem ziemi.

Spoiler: pokaż
Chakra: 69%

Twory: Dwie średniej wielkości stonogi C1, cztery małe ptaki C1, jeden, duży ptak transportowy, oraz klon.
Suzaku
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoshimitsu » 4 lut 2017, o 16:51

~Eskorta czyli cyrk na kółkach!
~29/30 Misja C




W miejscu gdzie rozległa się rzeź zostały jedynie ścierwa ludzi, którzy ośmielili się ruszyć za Suzaku, albo raczej przeciwstawić się jemu, choć... To raczej nie było tak, bo przecież młodzieniec nic specjalnego nie zrobił! A jedynie co udało mu się dokonać to doprowadzić ich wszystkich raczej swoją siłą do śmierci... To dalej nie brzmi dobrze, tak jak powinno. Przez to, że zostali przyparci do muru musieli oddać życie, gdyż ktoś kto ich "wynajął" zapewne miał na nich haka lub byli to prawdziwi najemnicy... Dziwne? Któż to wie jak ten świat tak naprawdę działa. Można by powiedzieć, że niczego się nie dowiedział, a stracił swojego zleceniodawcę z oczu! Właśnie! Może to było ich celem! Może to właśnie musieli zrobić, a te marne podróbki najemników zostały poświęcone ot tak po prostu by odciągnąć Twoją uwagę od głównego zamiaru. Opcji było wiele, Twoich możliwości do dalszego szukania dzieciaka też, wybrałeś co wybrałeś i ruszyłeś dalej...
Nic specjalnego po godzinie poszukiwań nie znalazłeś, ale to zasługa ciemności jakie panują w tutejszych terenach. Być może lepiej jest szukać ich na granicy... A tym samym pewien rozdział historii kończy się w tym momencie...
Yoshimitsu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Suzaku » 5 lut 2017, o 15:08

Cała okolica była skryta pod okryciem mroku, ciemność spowijała ziemię, aż po sam horyzont, co mocno ograniczało widoczność. Lecieli niczym widmo, przemykające pod nieboskłonem, o którym bajarze i wieśniacy z wybujałą fantazją, mogliby opowiadać legendy, jak to widzieli widma i zjawy, wielkiego, białego sokoła, na którym stały dwie cieniste postacie, odziane w czarne szaty, pędziły one, jak na złamanie karku, bez wytchnienia, a żaden zwykły człek ich dogonić nie mógł. Niczym demoniczne postacie, które na zgubę ludzi po niebie krążą i strachu porządnemu człekowi napędzają, co by go śmierć sama, nawiedzić miała, by czas końca jego, rychły zwiastować chciała.
Już kolejna godzina leciała, jak Suzaku rozpoczął poszukiwania, które jak dotąd żadnych skutków nie przyniosły i nic nie zapowiadało się na to, że w kolejnych godzinach coś się zmieni. Podążanie w kierunku, w którym odjechali, nic nie dało, być może gdzieś skręcili, by zgubić ewentualny pościg, z jednej strony to dobrze, że o tym pomyśleli, ale od drugiej strony, to źle, ponieważ teraz błękitnowłosy będzie musiał ich znaleźć, a aby ułatwić sobie to zadanie, będzie musiał zrobić to w dzień. Nie chciał odpuścić sobie poszukiwań, ponieważ dał słowo, iż ich obroni, a także wisieli mu pieniądze, no była to pierwsza jego podróż, po za Tsurai, a jako że chciał się kiedyś udać w takową, więc nie mógł przepuścić tej okazji. Nakazał więc swemu tworowi, lecieć wolniej, by nie wyprzedzić karety podczas nocy.
W dzień zatrzymał się przy najbliższym źródle wody, by uzupełnić jej zapas, oraz znaleźć coś do jedzenia, to mogło być cokolwiek, czy to ryby, owoce, a nawet upolować jakieś zwierze, byle zrobić to w miarę szybko i móc ruszać dalej. Skierował się w kierunku głównego szlaku, prowadzącego na północ, ku prowincji Atsui, a stamtąd, przez Yusetsu, aż do Antai, czyli tam, gdzie miał skierować się jego zleceniodawca. Stworzył kolejnego ptaka transportowego i wydał rozkaz klonowi, by ten leciał nad tymże szlakiem, nie odstępując tej drodze nawet na krok, aż do osady w Antai, a jeżeli spotka ludzi, których poszukują, ma im przekazać wiadomość, iż Suzaku będzie czekał na nich w karczmie, w Antai. Gdy klon odleciał, Suzaku wrócił się tam, do miejsca, przez które mogli przejechać, jeżeli jechali prostą drogą i z pełną szybkością mknął w tamtą stronę, będzie tak leciał wzdłuż granicy Tajemniczego Lasu, przez Sakai i Sogen, aż do Antai, zatrzymując się tylko wtedy, gdy będą kończyć mu się zapasy, lub gdy odnajdzie cel.

z/t?
Spoiler: pokaż
Skąd: Tsurai
Dokąd: Antai?
Czas podróży: 1.5h? (chyba nieco szybciej, ze względu na ptaka)
Czas przybycia: 16:38?
Środek transportu: Ptak transportowy
Chakra: 69%
Chakra (po użyciu technik): 63%

Techniki:

Nazwa
C1: Shī Wan

Pieczęci
Połowa Barana (detonacja)

Zasięg
Dowolny

Koszt C: 6% | B: 3% | A: 2% | S: 2% | S+: 2% (za 5 małych / 2 średnie/ 1 duży)

Dodatkowe
20g gliny za małego, 100g za średniego, 200g za dużego.

Opis Najsłabsze wybuchowe twory, którym można nadać rangę C1. Twory charakteryzują się tym, że przypominają wyglądem zwierzęta. Wyróżnić możemy kilka kategorii:
  • owady, pająki – lądowe typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej.
  • ptaki – powietrzne typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej i średniej.
  • ptaki transportowe – bomby charakteryzujące się znikomą siłą, która jest w stanie zaszkodzić jedynie w przypadku bezpośredniego kontaktu. Nie jest to jednak ich przeznaczeniem, a transport jak wskazuje nazwa. Dostępne jedynie w dużej wersji.
  • ryby, meduzy – morskie typy bomb, wykorzystywane do atakowania celów podwodnych bądź znajdujących się na powierzchni wody. Bomby mogą być także w tym przypadku wykorzystywane jako miny wodne. Dostępne we wszystkich wersjach.
  • węże, stonogi – podziemne typy bomb, które mogą zostać wykorzystane do unieruchomienia przeciwnika. Charakteryzują się one większymi rozmiarami, a przez to i siłą wybuchu. Dostępne jedynie w wersji średniej i dużej.


Twory: Dwie średniej wielkości stonogi C1, cztery małe ptaki C1, ptak transportowy, oraz klon, który leci na kolejnym ptaku transportowym, trzymając się szlaku prowadzącego do Antai.
Suzaku
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 15 lut 2017, o 10:39

Shiro był dość zmęczony swą wędrówką i zasnął na karawanie kupców, czego mógł się spodziewać, że go obudzą? Cóż obudzili go trochę w złym momencie ponieważ już dawno opuścili wysypy, a młodzieniec był lekko zaskoczony i podirytowany zaistniała sytuacja. Cóż to był ostatni punkt wędrówki karawany kupieckiej. Białowłosy czuł się zagubiony, ale musiał ruszyć w swoją stronę, ale gdzie? To miejsce było mu zupełnie obce. Co ja mam teraz zrobić? Ci cholerni kupcy! Nigdy więcej nie będę podróżował tanimi liniami i jak to się stało, że nie odczułem podróży statkiem?! Mam dosyć tego wszystkiego. Sam piach i nic więcej tutaj. Chłopiec postanowił iść przed siebie, może jakoś się tu odnajdzie i natrafi na coś ciekawego? Jak to się mówi każda przygoda przynosi ze sobą doświadczenie.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 15 lut 2017, o 13:40

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.


Zejście na drogę wyrzutka, symbolizowało wejście na nową drogę życia, wiążącą się z różnymi przywilejami i obowiązkami. Życie shinobich było interesujące, to prawda - dawało olbrzymie możliwości i ogrom przygód, o których przeciętny obywatel mógł sobie jedynie pomarzyć. Adrenalina, pieniądze, moc, czasem i władza... Na to trzeba było zapracować, często wykonując zadania, na które nikt inny nie miał ochoty. W końcu kto normalny poświęca popołudnie, tylko po to by pobawić się w roznosiciela gazet? Mawiają, że nie od razu Ryuzaku wybudowano. Tak samo mawiają w przypadku zostania uzdolnionym shinobim.
Ten dzień zapowiadał się wyjątkowo przyjemnie. Słońce przygrzewało, lecz nie na tyle mocno, by człowiek został zmuszony do zabarykadowania się w czterech ścianach. Wiatr powiewał, ptaszki śpiewały, a okolica powoli budziła się do życia. Shiro był wraz z kupcami, którzy rozkładali swe towary na targu, rozprawiając wesoło o rzeczach zarówno ważnych jak i tych mniej istotnych. Ogólnie rzecz biorąc - sielanka.
-
W końcu w Bradze! - zawołał radośnie jeden z kupców.
Była godzina na tyle wczesna, że Shiro jeszcze leżał na swoim posłaniu - bądź spał, przewracając się z jednego boku na drugi. Panująca dotychczas cisza została przerwana donośnym, wręcz natarczywym waleniem o ściankę wozu. Dźwięk ten mógł działać na nerwy - gdyż kto normalny o tak nieludzkiej godzinie próbuje kogoś zbudzić, aż tak natarczywie?
Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 15 lut 2017, o 16:50

Młodzieniec sobie słodko spał, śniąc o wspaniałych podbojach ziemskich i sercowych. Ach ten cudny wiek, gdy hormony buzują. Ciekawe, co dokładnie mu się śniło. Przynajmniej udało mu się odnaleźć parę pozytywów zaistniałej sytuacji. Kontynent jest znacznie większy niż wyspy, a za wielkością idzie też różnorodność przeciwników, a także ich liczebność. Jeszcze ważniejsze jest to, że białowłosy mógł udać się na poszukiwanie swojego ojca. Jak nikt go nie mógł odnaleźć na wyspach to może na stałym lądzie się uda? Tylko to można porównać do szukania igły w stoku siana. Lecz wracajmy do tego, co teraz, a mianowicie do cudnych snów, które młodzieniec starał się utrzymać przy sobie ze wszystkich sił, kręcąc się z boku na bok i zasłaniając poduszką, ale to było niezbyt skuteczne zwłaszcza, że jakaś osoba dobijała się do wozu.
- Jeszcze pięć minut! Dajcie mi pospać do cholery. - wymamrotał przez sen białowłosy i nakrył swoją głowę poduszką by zagłuszyć hałasy. Mijały minuty, a dobijaniu się do wozu nie było końca. Kto to mógł być i czemu to robi?
Shiro powoli podniósł się ze swojego posłania i jakoś założył na siebie swoje ubrania, dało się zauważyć jego niewyspanie po tym jak to zrobił, ale w końcu powoli wygramolił się z powozu. - Kim jesteś? Czego ode mnie chcesz i dlaczego nie pozwalasz mi spać? - zapytał się młodzieniec osoby, która dobijała się do niego, a sam dalej jeszcze rozmyślał nad tym, co mu się śniło i chciał do tego wrócić.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 16 lut 2017, o 15:40

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.


Młodzieniec wciąż słodko spał, śniąc o swoich wspaniałych przygodach, podbojach ziemskich, sercowych, et cetera. Snów miał zapewne pełno, bo dzieliły się one na fazy, a każda trwała po półtorej godziny. Jakże był to cudowny wiek, w którym to dziecko myśli, że wszystko potrafi, wszystkiemu podoła, i każdy jest przyjaźnie wobec niego nastawiony. Na dodatek hormony, które buzowały, również były kwintesencją jego wieku.
Cóż takiego mu się śniło? Pewnie chędożenie jakiejś niewiasty, jednakże w to nie będę ingerował. Wymysły chłopca pozostawmy jemu samemu i nie wyjawiajmy zbyt wielu informacji na światło dzienne. Kto by chciał bowiem słuchać o tym, kto z kim chce się pieprzyć?
Wycieczka zapewne dobrze zrobi chłopakowi, który nieco bardziej pozna świat, zobaczy inne rody, być może przetestuje ich zdolności. Różnorodność przeciwników na innych kontynentach była zaskakująca. Na dodatek protagonista mógł w końcu odnaleźć swojego ojca, z którym nie wiem co się stało. Mogłoby to być całkiem miłe spotkanie po latach, w końcu coś wielu z nas o tym wiadomo. Nam... Osieroconym shinobi. Jednakże to nie czas na wyrzuty sumienia i retrospekcje. Pora brać się do roboty.
Wracając do głównego wątku, to przedstawiciel Shanbodam właśnie doświadczał cudnych snów, których nie chciał od siebie odrzucać. Kręcił się z boku na bok, uszy zasłaniał dłońmi, lecz i tak dochodziły do niego dźwięki z otoczenia i chcąc nie chcąc zbudzono go. Gwar wioski przecież był na tyle głośny, że wybudziłby nawet niedźwiedzia z hibernacji.
- Wstawaj! My cię podrzuciliśmy, to i ty będziesz musiał się nam jakoś odwdzięczyć! Kawał drogi przebyliśmy. - zawołał poddenerwowany starszy mężczyzna. Ubrany niczym szejk arabski, zapewne dlatego aby nie dostać udaru. Słońce prażyło tutaj niesamowicie, a strach było chodzić boso po piasku w godzinach popołudniowych.

Dobijano się do niego jakiś czas... Pierwsze trzy minuty nie były aż tak drastyczne jak czwarta, w której rzucono w jego kierunku inwentarzem przedmiotów do przetrwania na pustyni, spakowanym do małej torby biodrowej. Całe to zamieszanie zrobiło się prawdopodobnie dlatego, ponieważ mieli dla malca zadanie, a ten nie chciał z własnej woli wstawać.
- Psia mać, jak już się wybudzisz, to przyjdź do szefa. - zakląwszy odszedł. Zniknął w tłumie innych kupców, z powodu znużenia czekaniem na jego wstanie z łoża.

Po chwili Shiro podniósł się ze swojego posłania, założył na siebie znoszone ubrania, ale nie ukrywał swojego niewyspania. W końcu jednak wygramolił się z powozu, jednakże nie zastał przed nim nikogo. Dalsze wytyczne zostały mu podane przez tamtą personę, której nawet nie mógł zobaczyć. Zobaczymy co zrobi chłopak.~
Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 16 lut 2017, o 19:14

Piękny dzień i cudne słońce, nie ma, co, chyba, że przed chwilą się wstało i wyszło z ciemnicy to reaguje się na nie jak wampir. Shiro był tego idealnym przykładem, nieudolnie starał się zasłonić przed promieniami słonecznymi, które go paliły niemiłosiernie, co to powiedzieć, na wyspach tak nie prażyło. Nie ma, co białowłosy musi się jakoś przyzwyczaić i ruszyć w poszukiwanie kupca.
Chłopiec powoli się poruszał trzymając jedną dłoń nad swoimi oczami i rozglądał za znajomymi osobami, ale jedyne, co mógł zauważyć to ludzie z chustami na głowach, może to jest jakiś plan by uchronić się przed słońcem? Tak! Mój pas, przecież jest długi i może mi pomóc. Młodzieniec powoli odwijał swój pas, który chciał owinąć dookoła swojej głowy, ale szczęście mu nie przypisało, ponieważ nie zauważył leżącego na ziemie przedmiotu, o, który się potknął i wylądował twarzą w piasku. -Aaaaa! Pali! Do cholery! - młodzieniec wykrzyczał to z siebie z całej siły, przez co cała okolica mogła go usłyszeć, ale to także wystarczyłoby dobudzić chłopaka, może brutalnie, lecz skutecznie. Powoli podniósł się z ziemi i szybko owinął swój jedwabny pas dokoła głowy, przez co wyglądał trochę jak ninja z puszkową maską. Było mu widać jedynie jego wyjątkowe oczy i jeden kosmyk jego włosów. Shiro schylił się by podnieść narzędzie, które doprowadziło do jego pobudki sam zbytnio nie wiedział, co to było, ale znał właściciela przedmiotu. Ja wam dam gubienie asortymentu! Niech tylko was znajdę, a wsadzę wam to w dupę. Złe emocje brały nad nim górę, ale czemu się tu dziwić. Raczej każdy by tak zareagował na brutalną pobudkę. Muszę odnaleźć tych kupców i dowiedzieć się, czego chcą ode mnie. W końcu muszę odpracować za swoją podróż, może nie do końca dobrowolną, ale muszę i mam nadzieje, że się ucieszą, gdy odzyskają to coś. Białowłosy był już gotów do wędrówki w poszukiwaniu swych tymczasowych towarzyszy, a w dodatku był dobrze uzbrojony, w lewej ręce dmuchawka do baniek, a w prawej dziwny podłużny przedmiot, który pomógł mu się dobudzić. Tylko gdzie oni się wybrali i jak ich odnaleźć? To było najlepsze pytanie, jakie mógł sobie zadać w tym momencie. Możliwości było wiele. -HEJ! Gdzie jesteście?! Ale, po co się zastanawiać jak można krzyczeć na całego mimo zasłoniętych ust przez materiał. Przecież zawsze ktoś się odezwie. Minęła chwilą, a młodzik próbował się wcisnąć w tłum ludzi. Do cholery, czemu muszę być taki mały. Nic nie widzę przez to. -Ej, no! Ludzie trochę miejsca. Nic nie widzę przez was. powiedział Shiro, jakby miało mu to pomóc jakoś w jego obecnej sytuacji. Lecz kto to wie, ale na pewno musi znaleźć tych cholernych handlarzy. Nawet jakby miał się przekopywać między ludźmi. Przecież miał to narzędzie, którym mógł tarasować sobie drogę dźgając przeszkody w ich zaplecza, ale bądźmy poważni. Takie coś nie ma sensu, cholera wie, kogo może poznać w ten sposób i jakie będą to relacje, raczej niewiele osób tutaj lubi jak obca osoba dźga je, czym podłużnym w dupę. Chyba, że jest bardzo spragniona stosunku intymnego i nadziania na włócznie łowcy. To nie ma sensu. Nie uda mi się przebić, muszę się wycofać i jakoś lepiej rozpoznać otoczenie, ale jak? Chłopak powoli wycofał się z tłumu, co było dużo łatwiejsze niż wejście w niego, ale teraz jak rozpoznać okolice? Przydałoby się coś, na co dałoby się wdrapać. I oto zdarzył się cud, a w głowie młodzieńca zabrzmiały chóry anielskie, bowiem jego oczom ukazał się idealny obiekt, który mógł wykorzystać do rozpoznania terenu, a był to powóz, w, którym spał. O tak. On jest idealny, te kształty, ta wielkość. Nic tylko się na niego wspiąć Entuzjazm chłopaka był duży, było to widać po nim i po chmurze kurzu, jaką po sobie zostawiał biegnąc do wozu. Zbliżając się do wozu zauważył idealne miejsce, dzięki, któremu mógł łatwo się dostać na dach, a mianowicie miejsce woźnicy. Plan był prosty i nie sprawił chłopakowi wiele problemów, po prostu wrzucił na dach przedmioty, które miał ze sobą, a potem się wgramolił, za którymś razem...
Ach! Ta Wysokość, tak pięknie wszystko widać. pomyślał białowłosy, po czym wykrzyczał następujące słowa. - Jestem królem świata! Kłaniać się przede mną! - Cóż słońce chyba mu nie służyło, a raczej na pewno zasłonięcie ponad połowy twarzy. Jeszcze to jego chaotyczne wymachiwanie rękami i tupanie nogami, jakiś dziwny chaotyczny taniec radości, który nie mógł przynieść nic dobrego, a może jednak. Młodzieniec zdzielił się przypadkiem ręką w twarz, przez co zahaczył palcami o krawędź pasa i odsłonił swą twarz. W końcu mógł się zaciągnąć pełną piersią, po czym padł na dach wozu i leżał tak chwilę. Po dwóch minutach podniósł lewą rękę do góry i krzyknął - Żyje! Wszystko ze mną dobrze. Zapewne czy do tego, że dobrze, wiele osób miało wątpliwości.
Ten dzień dla wielu osób tutaj na pewno będzie niezapomniany i będą mieli, o czym rozmawiać przez długi, a nasz bohater raczej chętnie wróci do łóżka w najbliższym czasie, ale teraz ma zadanie, które musi wykonać. Co ja miałem zrobić. Boże moja głowa. Młodzieniec powoli usiadł po turecku na wozie i rozejrzał się dookoła, obok siebie ujrzał swoją dmuchawkę oraz przedmiot, który chciał oddać kupcowi. A no tak, chciałem się rozejrzeć. Shiro powoli się podniósł i zaczął się rozglądać wypatrując straganów kupieckich lub tym podobnych rzeczy. O! Tam, tam są jakieś stragany. Przynajmniej wiem jak się przebijać. Białowłosy podszedł na tyle blisko krawędzi wozu, że on się lekko przechylił na bok, co spowodowało sturlanie się przedmiotów oraz jego spadnięcie na ziemię. Można powiedzieć, że pocałował piasek, a i szczęśliwie nie było zbyt wysoko. - Żyje, jakoś, jeszcze. Wydusił z siebie podnosząc się z gleby. Otrzepał się z kurzu, po czym podniósł swoje zabawki i ruszył przed siebie w kierunku straganów. Może w końcu dowie się, co ma zrobić?
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 18 lut 2017, o 00:13

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.


Zaprawdę można by było opowiadać całymi dniami o wyglądzie otoczenia, o zachowaniu zwierząt, które właśnie wybudzały się do życia, jednakże po co? I tak mało kto to czyta, a chęci mi brak do opisywania tego wszystkiego, tak więc zacznę się nieco bardziej streszczać w swoich wypowiedziach.
Piękny dzień, cudne słońce, podnoszące temperaturę w tutejszej okolicy, właśnie dawało znak, że to czas, ażeby wyjść z ciemni i łapać życie garściami, póki jeszcze jest. Shiro nie poszedł za przykładem normalnego człowieka i starał się zasłonić przed promieniami słońca swoją słodką, dziecięcą twarz, która była gwałcona przez owe promienie. Cóż... To był inny klimat, a malec pewnie nie spodziewał się, że na pustyni będzie aż tak prażyć. Białowłosy jednak musiał się przyzwyczaić do panującego tutaj klimatu. Teraz pozostało mu tylko rozpocząć swoje zadanie, które miało się rozwinąć u kupca.
Chłopiec powoli, lecz niechętnie ruszał się, trzymając jedną dłoń nad swoimi oczami i rozglądając się za znajomymi twarzami. Niestety jedynymi, którzy mogli się dopatrzyć, byli ludzie z chustami na głowach. Nie było to jakieś specjalne dziwne, w końcu dbali o to, ażeby nie dostać udaru. To samo zaleciłbym zrobić młodzieńcowi, w innym wypadku nie przeżyje nawet tej misji. Kilkanaście minut spędzonych na słońcu może poważnie zaszkodzić zdrowiu rosłego mężczyzny, strach napomnieć, co by było z chłopcem przyzwyczajonym do zupełnie innego klimatu.
Jego niezdarność również spowodowała to, iż wylądował twarzą w piasku, przy tym niemiłosiernie wydzierając się i zwracając uwagę wszystkich dookoła. Zdziwieni na chwilę zaprzestali pracy, lecz od razu do niej wrócili, zauważając, że to tylko dziecko, co to nigdy pustyni na oczy nie widziało. Na szczęście całe to zajście obudziło chłopca, który po chwili podniósł się z ziemi. Zaraz po tym owinął jedwabny pas dookoła swojej głowy. Wyglądem przypominał ninję z puszkową maską, jednakże całość nieco pomagała mu w zabezpieczeniu głowy przed promieniami słonecznymi. Lepiej tak wyglądać, aniżeli paść jak mucha.
Jedynym co można było dostrzec, były jego wyjątkowe oczy. W końcu malec cierpiał na heterochronię. Przypadłość nadawała mu czegoś charakterystycznego, co wyróżniało go z tłumu. Spod nakrycia głowy również ujawnił się kosmyk włosów, białych niczym pierwsze śniegi.
Shiro schylił się, by podnieść narzędzie, które doprowadziło do jego brutalnej pobudki. Trudno się domyślić co to było, jednakże dziwnym trafem znał właściciela tegoż przedmiotu. Wtedy również emocje wzięły górę nad chłopakiem i zabrawszy przedmiot, ruszył z nim na kupców. Wiedział on, że nie ma nic za darmo, a kupcy na pewno będą czegoś od niego chcieć. Nie bez powodu próbowali go zbudzić z rana. Podrzucili mu torbę z asortymentem do przetrwania na pustyni. Prawdopodobnie po to, ażeby ją sobie przywłaszczył, przejrzał i nie umarł z pragnienia.

Białowłosy był gotów do wędrówki w poszukiwaniu swych tymczasowych towarzyszy. Dodatkowo miał nawet na sobie uzbrojenie — dumnie dzierżył w lewej ręcę dmuchawkę do baniek, a w prawej dziwny podłużny przedmiot, dzięki któremu się obudził. Nie wiedział jednak, dokąd się wybrali i jak zdoła ich znaleźć. Wpadł on na zaprawdę błyskotliwy pomysł i wykrzyczał wniebogłosy „Hej! Gdzie jesteście?!”. Spojrzeli na niego... Zdziwieni... Wokół same znajome twarze, które rozkładały stragany, baldachimy i inne dziadostwa.
Ludzie traktowali chłopca niczym powietrze. Niczego sobie nie robili z jego krzyków, ryków, jęków, et cetera. Dość było tutaj takich małych, co to próbowali wywołać zamieszanie, a Shiro był wkładany do tego samego worka, co i reszta malców. Jak na razie, to chłopiec nie robił niczego poważniejszego poza przeciskaniem się przez tłum i krzyczeniem na ludzi, którzy jakby w ogóle nie odczuwali jego dotyku. Zabiegani własnym życiem nie mieli czasu, ażeby zwracać uwagę na nic nieznaczącego dzieciaka.
Chłopiec mógł sobie bez problemu tarasować drogę, dźgając przeszkody w ich zaplecza, jednak chyba wolał pozostać poważnym i nie próbować tego typu rzeczy. Uświadomił sobie, że to raczej nie ma sensu i cholera wie, czy w ten sposób nie zraziłby do siebie kogoś. Ludzie tutaj raczej nie byli zbyt przyjaźni. Tacy pustelnicy, co to czyhają na okazję, żeby się wzbogacić, a jak powszechnie wiadomo, to ludzkie organy wcale takie tanie nie są. Można by sobie za jednego chłopca godnie żyć przez kilka lat.
Młodzieniaszek po raz kolejny zwątpił i wycofał się z tłumu, co było dużo łatwiejsze niż wejście w niego. Zechciał on zrobić rozeznanie w okolicy, lecz powątpiewam w to, czy ma dogodną pozycję do tejże czynności. Musiałby się wdrapać na jakiś wysoki budynek, na kogoś lub coś, jednakże w okolicy nie było niczego poza wozem. Musiałby się udać nieco dalej. Wrócił się do powozu, z którego postanowił uczynić punkt obserwacyjny. Miejsce idealne, gdyby tak spojrzeć na kształty i wielkość. Nie pozostało mu nic innego do zrobienia, jak tylko się wspiąć i zidentyfikować okolicę.
Entuzjazm u chłopaka wzrósł, a widać to było po chmurze kurzu, jaką po sobie zostawił, gdy biegł do wozu. Gdy się zbliżył wystarczająco blisko, to i zdołał ujrzeć idealne miejsce, dzięki któremu wdrapał się na najwyższy punkt tegoż wozu. Plan był bardzo prosty i nie sprawił chłopakowi dużego problemu, ponieważ ten po prostu wrzucił na dach wszystkie swoje przedmioty i samodzielnie wgramolił się po kilku próbach.
Trzeba przyznać, że było całkiem wysoko, jak dla małego chłopca — niczym potężny budynek dla uzdolnionego shinobi. Był to już swego rodzaju wyczyn, wspiąć się na szczyt takiego czegoś. Będąc na czubku, podniecił się do takiego stopnia, że uznał się za króla świata, przed którym wszyscy mieli klękać. Takim dyktatorem, co to potrafi tylko wydawać rozkazy na lewo i prawo. Prócz tego doszła jeszcze wpadka, gdy to samodzielnie zdzielił się ręką w twarz. Jego wybrykom nie było końca.
Ten dzień mógł być niezapomniany nie tylko dla protagonisty, ale również dla losowych osób, które znalazły się właśnie w wirze tychże wydarzeń. Maluch tyle napsocił, że aż chyba zapomniał, po co tutaj rzeczywiście przybył. Użalał się nad stanem swojej głowy, a po kupcach nadal nie było ani widu, ani słychu. Białowłosy pozostał w wozie, siedząc po turecku i rozglądając się dookoła siebie.
Po chwili dotarło do niego, co rzeczywiście miał zrobić. Wstał, rozejrzał się, wypatrując straganów kupieckich, które już dumnie stały, prezentując towary przywiezione z najdalszych zakątków świata. Zadaniem Doko było jedynie odnalezienie tego, kto podrzucił mu cały inwentarz. Żadnej większej filozofii — także do dzieła.

Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 18 lut 2017, o 12:54

Shiro był gotowy do rozpoczęcia swojej bardzo ważne misji, a mianowicie dostarczenia narzędzi do przetrwanie na pustyni kupcom do straganu. Zadanie niby proste, ale jednak jest w nim pewna trudność. Młodzieniec nie wie gdzie znajduje się stragan osób, z którymi podróżował, a raczej ten towar był dla nich. Liczyli na pewno, na to, że młodzieniec zabierze razem z nimi towar, ale ten postanowił jednak trochę dłużej pospać. Gdyby wcześniej wstał o te parę minut, to teraz nie byłby w tej całej sytuacji.
Plan, potrzebny mi plan. Widziałem wszystko z wozu, ale jak to teraz wykorzystać. Znam rozmieszczenie straganów, ale nie wiem gdzie są moi znajomi. myśląc, białowłosy zaczął rysować po piasku różnorakie kształty i figury. Zaraz! To jest rozwiązanie, przecież mogę naszkicować to, co widziałem i w ten sposób obmyślić, jaką trasę najlepiej obrać. Chłopiec szybko zatarł swoje gryzmoły na piachu i zaczął szkicować plan otoczenia. Ja jestem tutaj, a stragany są rozstawione wzdłuż bocznej linii, więc nie muszę się przeciskać przez tych ludzi. Mogę iść dookoła i mijać po kolei wszystkie stragany, w końcu przecież trafię na ten właściwy. Shiro niewiele się zastanawiając przeszedł do realizacji swego planu, zabrał z ziemi swoją dmuchawkę i przedmioty, które miał dostarczyć, po czym wyruszył w drogę wzdłuż ruchu wskazówek zegara. Po drodze uważnie przyglądał się straganom i ich zawartości. Zawsze może trafić się coś ciekawego, co mogłoby się przydać w dalszej wędrówce, a także dzięki temu miał okazje przyjrzeć się sprzedawcą. W końcu tam gdzie ma dotrzeć, to zna właścicieli i oni jego.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 19 lut 2017, o 20:02

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.


Shiro był gotów do rozpoczęcia swojej ważnej misji, w której to miał dostarczyć narzędzia do przetrwania pustynnym kupcom. Przesiadywali oni na straganach, sprzedając tutejszym mieszkańcom swoje dobra. Zadanie, choć z pozoru proste to jednak miało w sobie ukryte kompilacje. Maluch nie wiedział, gdzie znajdywało się miejsce osób, z którymi podróżował. Co prawda, to ten inwentarz był dla nich, jednakże jakby im tu go wręczyć? Oczekiwali, że chłopiec zabierze ze sobą towar, jednakże stanęło na tym, iż młodzieniec pospał sobie trochę dłużej. Gdyby udało mu się zwlec z łóżka trochę wcześniej, to teraz miałby o wiele lżej.
Istotnym było aktualnie wymyślenie planu dalszego działania. Widział wszystko ze swojego punktu widokowego, poznał rozmieszczenie okolicznych stoisk, jednakże wciąż nie mógł się dopatrzyć swoich znajomych.
Zamyślony białowłosy począł rysować w piachu kształty i figury. Podczas tej czynności wpadł na pomysł, który pozytywnie na niego wpłynął. Postanowił zrobić w szczerku mapę otoczenia i pomyśleć nad trasą, jaką by się opłacało obrać. Porzucił swoje gryzmoły i przystąpił do rycia planu. Wtedy też wymyślił pojęcie podróży, aby nie sprawiać sobie zbyt dużych problemów podczas tułaczki.
W końcu rozpoczął finalizację całego zamysłu. Wziął w dłoń dmuchawkę wraz ze swoimi przedmiotami i ruszył czym prędzej w drogę. Podczas trasy przyglądał się straganom, które zdobiły pstrągi, kunaie, szable z ostrymi jak brzytwa głowniami i zdobionymi rękojeściami, zdjęcia kordegardów wioskowych, plany archipelagów i można by tak wymieniać w najlepsze. Braga, choć była małą osadą, to była bogata w produkty, których podaż w przeciwieństwie do popytu była zaskakująco wysoko. Malec mógł jedynie pomarzyć o zakupie czegokolwiek, ponieważ handlowano tutaj rudą z kopalni, a żeby wejść w jej posiadanie, to albo musiał zaoferować coś ciekawego, albo zaciągnąć się do roboty w podziemiach.
Po kilkunastu minutach podróży, białowłosy chłopiec w końcu dostrzegł znajome twarze. Kupcy, w gustownych czapkach również rozpoznali w nim swojego kompana, wpuszczając go przez furtkę do swojego kramu.
Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 20 lut 2017, o 12:29

Plan Shiro był prosty z natury i niezbyt skomplikowany, raczej nawet 7 latek by zrozumiał, co ma zrobić, a dla białowłosego była to jeszcze okazja zobaczyć asortyment konkurencji swych towarzyszy. Było, w czym wybierać od przeróżnych owoców i innego rodzaju jedzenia po śmiercionośne bronie. Raczej żaden szanujący się wojownik nie pogardziłby takim ostrzem, mogę się założyć, że jedno cięcie wystarczy by pozbawić kogoś głowy. Lecz młodzieniec nie był w stanie nic zakupić za swoje oszczędności, bowiem kupcy oczekiwali od kupujących rudy, która była wydobywana w okolicznej kopalni, a nie pieniędzy, a chłopiec na pewno by nie pogardził pysznym bananem lub pomarańczą, w końcu nic nie jadł, a najwyższa pora na śniadanie, każdy wie, że najważniejszy posiłek dnia to śniadanie. Bowiem dostarcza energii na cały dzień, a wracając do zadania Shiro cóż niezbyt dobrze mu szło, przeszedł już ponad połowę straganów, która widział z góry, a dalej nie odnalazł swoich towarzyszy, cóż pechowo jeden z ostatnich straganów okazał się właściwy z pewnej odległości było widać, że oni go już oczekują od dość sporego, czego.
Białowłosy powoli wszedł na teren kramu znajomych i położył ich towar obok pozostałych i spojrzał się na kamratów.
-Dlaczego mnie zostawiliście? Nie wiedziałem jak tu dojść ani co zrobić z tym czymś! A tak poza tym, co ja niosłem? - powiedział młodzieniec z wyrzutami do kupców. - A poza tym zgaduje, że to nie wszystko, co mam dla was zrobić, więc jakie są moje obowiązki? - Dodał szybko nie czekając na odpowiedź na poprzednie pytania.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 22 lut 2017, o 20:13

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.


Do głowy Shiro wpadł plan niezbyt skomplikowany, typowy jaki mógł powstać w głowię nastolatka, co by to nawet dziecko zrozumiało jego wytyczne. To była okazja aby rozejrzeć się po towarach konkurencji, przemyśleć czego mogło brakować jego przełożonym. Mieli tego naprawdę sporo... od tych towarów głowa była mała. Dzieciak nawet nie wiedział o istnieniu co najmniej połowy z nich. Młodzieniec nie posiadał jednak na tyle pieniędzy, żeby pozwolić sobie na zakup czegokolwiek stąd. Ruda była pożądana, a dostęp do niej ograniczony jedynie dla elity.
Shiro po niedługim okresie czasu w końcu obszedł ponad połowę straganów, aż w końcu odnalazł swoich znajomych. Białowłosy wszedł na teren ich kramu, gdzie też odłożył towar. Kamraci otworzyli plecak i wyciągnęli dla niego butelkę z wodą, a także specjalną czapkę, zwiewną, chroniącą przed słońcem.

- Spałeś jak zabity, co mieliśmy zrobić? Wiedzieliśmy, że nas znajdziesz. Niosłeś prowiant dla siebie, w torbie jest kilka litrów wody i chleb z kilkoma pomarańczami. Myślę, że ci wystarczy. Dostarczysz do lidera rodu Haretsu kutasa, jasne? Zawinięty jest w woreczek i nawet nie próbuj się do niego dobierać, zrozumiano? Nie radziłbym, chyba że chcesz stracić rączki. Warte to jest grubą sumkę i nie chcielibyśmy abyś go pobrudził. Gdy już go oddasz, to wróć do nas z należytymi pieniędzmi i kwitkiem. Jeśli coś się nie będzie zgadzać, to cię znajdziemy. Tsurai jest małe, a my mamy znajomości. - powiedział niepewnie, starając się ukryć zdenerwowanie. Widać było po jego zachowaniu, że właśnie wręcza mu fortunę. Najwidoczniej nie miał nikogo na tyle kompetentnego aby posłać go na misję. - To tyle, ruszaj czym prędzej! Masz na to maksymalnie dobę! - zawołał wypuszczając go z kramu wraz z sakiewką, w której schowano ten przedmiot.
Zobaczymy, co chłopiec rzeczywiście zrobi... Może przecież sprzedać ten przedmiot na czarnym rynku i wzbogacić się cholernie, albo zajrzeć do środka aby przekonać się czy na pewno znajduje się tam kutas, samemu go założyć, lub posłusznie wykonać swoją dolę prawdopodobnie w ramach zapłaty za podwózkę.


Na sakiewce jest pieczęć, jeśli by ją przerwać, to zostanie wywołany wybuch, który będzie w stanie rozerwać mu dłoń, może dwie. Zależy jak będzie trzymał tą sakwę. Kutas jest wykonany z bardzo drogich materiałów, z 1500 ryo będzie kosztował, także jeśli gracz się zdecyduje jednak na otwarcie, to trochę go uszkodzi, zmniejszając cenę do 700 ryo, jednakże nadal będzie mógł sprzedać tenże przedmiot.
Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 23 lut 2017, o 14:26

W końcu koniec targania...zaraz, to był mój prowiant? CO?! W sumie nie sprawdziłem zawartości torby. pomyślał młodzieniec i dalej słuchał swojego szefa i to, co ma dalej zrobić. W pewnym momencie białowłosy parsknął śmiechem. - Kutasa?! Nic bardziej debilnego nigdy nie słyszałem i nie zamierzam go dotykać, wystarczy mi mój. Nie potrzebuje cudzego. - powiedział młodzieniec i zabrał woreczek od handlarza. - Możesz mi, chociaż powiedzieć jak mam się dostać do tego lidera? Bo raczej tak po prostu mnie do niego nie wpuszczą, a raczej on nie chce by reszta klanu dowiedziała się o jego brakach, albo umiłowaniach. - dodał po chwili i cierpliwie czekał na odpowiedź, gdy ją uzyskał zabrał przedmioty przeznaczone dla siebie, napił się trochę wody i zjadł jedną pomarańcze, po czym opuścił kram i wyruszył w drogę do właściciela klejnotu. Wiele wart powiedział, tylko gdzie mógłbym sprzedać coś takiego? Jakiejś starej samotnej kobiecie spragnionej miłości? Czy co. myśli młodzieńca były dość dziwne, ale co mu się dziwić w końcu miał dostarczyć niecodzienny towar, ale też na szczęście jemu wystarczał swój osprzęt i nie potrzebował dodatkowego, a tym bardziej sztucznego. Czas mijał mu dobrze po drodze. Rozglądał się dookoła siebie obserwując ludzi i sprawdzając swoją drogę. Przecież nie może być ciężko dostarczyć coś takiego? Chociaż w jego szczęściem wszystko jest możliwe.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 24 lut 2017, o 23:47

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.


Targanie bagaży w końcu dobiegło końcowi. Dopiero gdy chłopiec spotkał się ze swoimi przełożonymi, to ci uświadomili mu, że jest to jego prowiant. No cóż, nikt nie jest na tyle błyskotliwy, żeby od razu z wszystkiego wyciągać wnioski. Nie sprawdził zawartości torby, więc trochę zdziwił się gdy usłyszał tą informację. Nie przestawał on również słuchać swojego szefa, który omawiał mu wytyczne jego zadania.
Niby wszystko ok, jednakże w pewnym momencie malec parsknął śmiechem na znak, że nie będzie podejmował się żadnego zadania. Kupcy popatrzyli na niego z pogardą, jakby chcieli mu złoić skórę. Mogli określić go mianem niewdzięcznika, który nie chciał im pomóc w zamian za podwózkę.
Końcem końców skończyło się na tym, że zabrał tenże woreczek z kutasem, z którego przed chwilą się naśmiewał. Później zadał dość oczywiste pytanie... Jak ma dostać się do lideru rodu.
- No... Idziesz tą drogą... A potem dochodzisz do wioski i szukasz najbardziej monumentalnego budynku. - mruknął, wskazując ręką na wydeptany szlak transportowy.
Przez tenże szlak wędrowało sporo kupców i raczej można było się domyślić, że nie idą na marne. Wręczony został również mały kwitek z kupiecką pieczęcią i informacją, że kurier dowiózł zamówienie takie i takie, dnia takiego i takiego. Typowe formalności, taka fakturka.
Malec napoił się, wrzucił na ząb pomarańczę i ruszył w drogę do nowego nabywcy dumnego kutasa. Był on wiele wart, a kto nie pogardziłby zakupem od niego tego przedmiotu? W końcu miał on należeć nie do byle kogo. Gdyby spróbował trochę się pokręcić, to pewnie i by go sprzedał. Dużo było takich co to kradło szlacheckie artefakty i nie tylko. Droga przebiegła raczej bezproblemowo, jednakże Shiro zauważył pewną twarz, która od dłuższego czasu za nim podąża. Czyżby złodziej?
Gyo
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tsurai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość