Wybrzeże

Południowa prowincja Samotnych Wydm, zamieszkana przez Ród Haretsu oraz podległy mu Szczep Dōhito. Od wschodu graniczy ona z "niezbadanymi obszarami", od zachodu z Sabishi, zaś od północy - z Atsui. Tsurai, podobnie jak pozostałe prowincje tej krainy, obfituje w pustynie, odznaczając się wieloma wydmami, kaktusami, oraz licznymi jadowitymi zwierzętami. Ze względu na nieliczne oazy i bardzo nieprzyjazny klimat nie jest to prowincja zbyt często odwiedzana, lecz znana jest jako źródło wielu bardzo mocnych ziół.

Wybrzeże

Postprzez Rika Kari Matsubari » 9 wrz 2018, o 13:41

Obrazek
Nieoficjalny port, położony na niewielkim skrawku tsuraiskiej ziemi z dostępem do morza. Służy tutejszym fanom żeglugi do cumowania swoich łajb i co mniejszych statków. Miejsce to leży znacznie niżej od wioski Kōzan, z której doskonale widać całą okolicę. Zazwyczaj jest tutaj opustoszale, co może mieć pewien związek z niewielkim zainteresowaniem połowami w tym rejonie. Co więcej, mała odległość dzieląca to miejsce od Tajemniczego Lasu sprawia, że raczej nikt nie zapuszcza się w te strony bez powodu.

Port nie służy do transportu między prowincjami.


Misja B - Akarui
Rika Kari Matsubari
15


Droga z Sabishi do Tsurai pozostawiała wiele do życzenia niczym połączenia PKP. Najlepsza z nich, wiodąca przez Atsui również nie była usłana różami, gwarantowała jednak względnie bezpieczne poruszanie się między prowincjami. Podróż Akaruia wiodła więc pierw przez osadę klanu Sabaku, do której fartownie Tozawa dostał podwózkę od pewnych kupców udających się w tamtym kierunku. Beztrosko popijali alkohol, szczęśliwi z dobitego targu. Prawdopodobnie dlatego nie zważali na ryzyko, jakim było zaproszenie do siebie shinobiego.
Dalszą drogę musiał pokonać już sam i jak doskonale wiemy, mężczyzna nie spacerował bynajmniej po czerwonym dywanie. Było lato, pustynne lato. Piesza wędrówka trwała przez wiele godzin, a na szlaku na próżno szukać było oazy. Czy to nie dziwne? Tak czy inaczej, przydałoby się coś do picia… W takich chwilach często gaśnie nasze dobre samopoczucie, co zaś prowadzi do myśli poddających w wątpliwość sens czegokolwiek. Czy teraz było tak samo? Czy szukanie chłopca było bez sensu? A może nie było już na to szans?
Historia stawiała przed medykiem jednak znacznie istotniejsze pytania. Czy statek dopłynie do celu i kto zejdzie z pokładu żywy? Czy od wysłania listu przez kapitana Ryo ktoś się ujawnił? A może – to już w ogóle marzenie – prócz dziewczynki z podziemi (spod wody) wynurzył się i chłopiec Sadao? Tak, przed jakimikolwiek rozważaniami warto zapoznać się z sytuacją, będzie to bowiem znacznie bardziej adekwatne niż relacja radnego Harady. Pamiętajmy bowiem, że jedyne czym dysponował polityk to list. Tylko i aż list. Dlaczego Harada podszedł to Tozawy dopiero ponad 20 minut od odebrania listu? Czytał, myślał, a może..?
Kobieta! Jedna, osamotniona kobieta czekająca nad brzegiem czegoś, co swą funkcją miało przypominać port. Czekała w bezruchu w zwiewnej, wysłużonej sukni. Stojąc u szczytu Akarui miał do pokonania przeszło 500 metrów, z czego 400 szło się całkiem stromo w dół. Im bliżej był, tym lepiej widział jej wychudzone ciało. Z głodu? Raczej nie.
Dlaczego stała? Czego wypatrywała wzrokiem?
-Stoi tak od kilku godzin. – odezwał się wąsaty mężczyzna przyodziany w słomiany kapelusz. To on z wysoka odpowiadał za porządek w porcie. – Akarui-san? Jestem Mazaki. Odpowiadam za porządek w okolicy. – skąd człowiek ten mógł znać Twoją tożsamość? – zostałem poinformowany o Twoim przybyciu, a nikt niemający swojej łajby o zdrowych zmysłach tu nie przychodzi. – wyjaśnił sam z siebie. – wiem o Tobie tylko ja i Ryo. Gdybyś czegoś potrzebował… wiesz gdzie mnie szukać. – wskazał na podniszczoną, drewnianą budę i udał się w jej kierunku.
Niespełna trzydzieści minut później na horyzoncie ukazał się statek. Jeśli zadbałeś by być o czasie w pobliżu, mogłeś dostrzec Kapitana opuszczającego pokład. Był bardzo nerwowy i wyraźnie czegoś szukał. Zależało mu, by zejść pierwszy. Wyprzedziła go tylko mała dziewczynka, która biegła teraz w kierunku wychudzonej kobiety.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 466
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Wybrzeże

Postprzez Akarui » 13 wrz 2018, o 00:09

To Samotne Wydmy, taki klimat.

Nie da się inaczej podsumować tej pogody, tej drogi, tego skwaru z nieba i tych wyschniętych w okresie letnim oaz. Co zrobisz? Nic nie zrobisz. Możesz tych ciągle przeć naprzód, szukając choć drobnych pozytywów w całej sytuacji. Jak na przykład te dwa kolorowe motyle w tańcu godowym, które przecięły trakt i kierowały się ku północy. Tam na pewno jest jakieś źródło wody... Albo ta mała karawana z lekko podchmielonymi kupcami, którzy poratowali wędrowca krótką przejażdżką czy łykiem wody. Częstowali też czymś innym, ale Akarui wolał zachować trzeźwość umysłu.

Tozawa nie miał w zwyczaju siać ferment, wątpić czy zadawać zbyt dużo pytań, na które brak odpowiedzi mógł wpłynąć jedynie negatywnie. To on był pierwszym do uśmiechu, do znalezienia rozwiązania i do parcia naprzód. Tak, oczywiście. Pytania się pojawiały. Ale nie ma co się martwic na zapas. Wszystko okaże się na miejscu.

W końcu dotarł do wybrzeża, przy którym stał malutki port. Z góry Akarui dostrzegł przy jednym z drewnianych molo samotną kobietę. Zanim zszedł na dół, przy nim pojawił się wąsaty jegomość w kapeluszu, który szybko się przedstawił. Iryonin zdziwił się na dźwięk swojego imienia, jednak niejaki Mazaki nie czekał za odpowiedzią i wrócił do swojego biura-stróżówki. Tozawa po chwili, kiedy to sam stał jak słup soli, pobiegł za nim, po drodze układając sobie wszystko w całość. Pewnie pan radny przysłał tu wcześniej jastrzębia. Nie było więc sensu dopytywać, a przejść do drugiego tematu, kobieta: - Mazaki-san, czy to matka Sadao? Czy może tej dziewczynki? Jest tu codziennie? Jeśli mieszka niedaleko, może ona też mi coś powie? Akarui niezależnie od tego ile informacji zbierze, ruszy w dół, by wyczekiwać na statek. Już w tej chwili jednak wie, że jeśli kobieta na dole jest związana z całą sprawą choć odrobinkę, dobrze by było z nią też zamienić słowo przed zacumowaniem wycieczkowca.
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
Bohater
 
Posty: 1060
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wybrzeże

Postprzez Rika Kari Matsubari » 14 wrz 2018, o 12:27

Misja B - Akarui
Rika Kari Matsubari
17


Człowiek, który pojawił się znikąd zupełnie tak, jakby był wykwalifikowanym shinobim znał imię Akaruia. Mazaki – bo tak się przedstawił – wiedział również o jego wizycie. I o wielu innych rzeczach. Powiedział co miał do powiedzenia i udał się do swojej kanciapy. Nie zamierzał bynajmniej leżeć brzuchem do góry.
Zadeklarowana chęć pomocy dość szybko została wykorzystana przez medyka i ten już dwadzieścia sekund później biegł w stronę stróża, który zdawał się mieć sporą wiedzę.
Samotna kobieta stojąca nad brzegiem morza, wpatrując się w bezkresną wodę, z której – jak Akarui doskonale wiedział – niedługo miał nadpłynąć statek. Nietrudno było dodać dwa do dwóch. Prawdopodobieństwo, że ona również na coś czeka, było bardzo duże. Toteż nie omieszkał zapytać o nią Mazakiego.
-Matka Sadao już dawno straciła nadzieję. Jej mąż powiesił się na statku. Podobno uprzednio wyrzucając syna za burtę. Dla tej kobiety wszystko było jasne. Nigdy – a uwierz mi, że jestem tu codziennie od wielu, wielu lat. – nigdy jej w tych stronach nie widziałem. To miejsce jakby przestało dla niej istnieć.
-Tam zaś stoi matka dziewczynki. Tatami. – zaznaczył, jakby jej imię było bardzo, bardzo ważne. – Zobacz tylko, same kości. Strasznie przeżyła utratę dziecka. Codziennie spaceruje brzegiem morza, ale dziś stoi tam od wielu godzin. Porywisty wiatr rzuca nią na wszystkie strony, a ona nie odrywa wzroku od wody.
Kiedy wydawało się, że stróż powiedział już wszystko, podjął dalej.
-Posłuchaj. Od lat pilnuję portu i od lat przyjaźnię się z Ryo. Sprawa Sadao była straszna, ale takie rzeczy się zdarzają. Natomiast teraz… to co stało się z Tatami jest niemal niemożliwe. Musimy to wyjaśnić. – mężczyzna wydawał się bardzo zaangażowany. Musimy, nie musisz. – Ta mała to wyjątkowa pani mądralińska. Zawsze ciężko się z nią rozmawiało. – Mazaki popukał się w głowę i patrząc się na medyka, wymownie nasłuchiwał echa. - Nie wiem czy zniósłbym ją na co dzień, ale nie mam wątpliwości, że to dziecko to skarb. Jeśli te sprawy coś łączy, to właśnie wybiło szambo. Podobno mała teraz nie mówi, ale jeśli odpowiedzialny za to wszystko jest gdzieś na statku, powinien zrobić wszystko, żeby nie dożyła końca tego rejsu.
Ruszył dalej, oddalając się na dobre. Trochę zagadał shinobiego, który odwracając się w stronę morza mógł zobaczyć tę samą, nieruchomą kobietę na tle dużych rozmiarów statku. Musiał się śpieszyć.
Dotarłszy na miejsce zastał samotnego kapitana. Powiedzieć, że się denerwował to jak nic nie powiedzieć. Wtedy ukazała się Tatami z miną bez wyrazu. Ruszyła mechanicznym krokiem, schodząc z pokładu. Nawet stojąc przy matce na próżno było szukać uśmiechu. Wtuliła się w nią, zaciskając za plecami mamy dłonie w uścisku, jakiego nikt nie spodziewa się po dziecku. Jej twarz skierowana była w stronę Akaruia i mimowolnie wgapiała się w niego spojrzeniem osoby, która zmarła już dawno temu.
Ryo zszedł na ląd jako drugi. Szepnął do medyka.
-Proszę się jeszcze nie demaskować. Muszę kogoś znaleźć. Pan się przypatruje, a ja zaraz podejdę.
W tym czasie statek opuszczały kolejne osoby. Grupa blisko dwudziestu pasażerów, załoga, z kurduplastym majtkiem, który jako jedyny się uśmiechał, trzech king-kongów ochroniarzy i piguła, skąpo ubrana lekarka. Ryo wszystkim podziękował i ogarnął statek. Gdy wszyscy się oddalili, podszedł ponownie do Akaruia. Sam.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 466
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Wybrzeże

Postprzez Akarui » 21 wrz 2018, o 21:21

Opiekun portu podzielił się z Akarui'm kolejną porcją informacji. Kobieta na dole była matką dziewczynki, a samemu Mazaki'emu również na maleństwie zależało, to było widać jak na dłoni. Po chwili wyznań starszy człowiek wrócił do swoich zajęć, pozwalając medykowi zejść niżej do portu. Niedługo miał zacumować statek.

I tak też się stało. Ludzie schodzili z pokładu, a medyk stał w bezpiecznej odległości od matki dziewczynki i od zejścia na suchy ląd. Czekał spokojnie aż jego oczom ukaże się się kapitan. Ten domyślił się, kim jest oczekujący shinobi, jednak miał coś jeszcze do załatwienia. Tozawa spokojnie czekał, co chwila zerkając na dziewczynkę. Tatami wtulała się w swoją matkę tak jakby miał to być ostatni raz, ale jej twarz nie wyrażała podobnych uczuć. Patrzyła się ślepo w kierunku medyka. Tak jakby patrzyła na wprost przez niego. Jakby poznała go, przestała się nim interesować i ważne było tylko mocne obejmowanie swojej matki.

W końcu kapitan Ryo pożegnał parę osób schodzących z wycieczkowca i był wolny. Podszedł do medyka, który patrząc na horyzont, gdzie wody stykały się z niebem, powiedział: - Ryo-san, nie chcę się gapić. Czy dziewczynka ma przy sobie tego miśka? Dba o niego? Bawi się? Czy tylko nosi? Te pytania nie były jakimś ślepym strzałem. Medyk układając sobie w głowie wszystko po kolei, widział też zarys planu. I własnie w tym planie ten mały pluszowy jeżyk odgrywał bardzo ważną rolę. - Będę też musiał kiedyś z nimi pogadać, choć może nie dziś. Jak też przepłynąć się pańskim wycieczkowcem. Kiedy następny kurs, kapitanie? Zakończył swoją wypowiedź szczerym uśmiechem i bystrym spojrzeniem prosto w zmęczone oczy kapitana. Chciał tym małym gestem dać mu trochę otuchy. Już bez słów powiedzieć: "Wszystko będzie dobrze. Pomogę jak tylko będę umiał. Nie musisz nosić tego ciężaru sam."

Zaczynajmy więc to śledztwo!
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
Bohater
 
Posty: 1060
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wybrzeże

Postprzez Rika Kari Matsubari » 23 wrz 2018, o 15:22

Misja B - Akarui
Rika Kari Matsubari
19


Kapitan zostawił jeszcze na moment Akarui’ego i poszedł do pozostałych ludzi znajdujących się na statku. Pasażerów oraz załogi. Wszystkich żegnał rytualnym podziękowaniem za odbytą podróż. Jego mina z każdą chwilą stawała się bardziej zatrwożona. Kiedy ostatni człowiek opuścił pokład, barki Ryo opadły, jakby uginając się pod jakimś niewidzialnym ciężarem.
Głównodowodzący statku nie wiedział, co się dzieje. Wziął się jednak w garść, czego naocznym sygnałem było zaciśnięcie pięści. Nie skierował się jednak w stronę medyka, a jedynie wskazał mu, by podszedł z nim. Sam udał się do zalanej łzami matki Tatami, którą córa wciąż obejmowała. Bez emocji.

Kapitan Ryo zaczął bez wstępu, jakby między nim a kobietą wciąż wisiała nieznana Akarui’emu umowa, jaką zawarli drogą gołębiową.
-To mój pomocnik. Akarui-san przybył tu aż z Sabishi i jest najlepszy z najlepszych. – Ryo wiedział, że Harada nie przyśle mu byle kogo, lecz słowa te mimo wszystko były nieco na pokaz i ich głównym celem było uspokojenie matki. – Zapew… (zapewnimy wam bezpieczeństwo? Czy można kogoś wystraszyć jeszcze bardziej?) Nic wam już nie grozi. Zrobimy co w naszej mocy, by jak najszybciej to wszystko wyjaśnić. – zapewnił. - Postępujemy zgodnie z planem. Nic się nie zmieniło, prawda? – tajemnicze pytanie wysłane w eter zostało wyeksponowane tym bardziej, że kobieta nic nie odpowiedziała. Zupełnie jakby solidaryzując się z Tatami i ona straciła mowę. Jej łzy spływały już do ust, gdy przytaknęła, co zważając na pytanie, mogło oznaczać zarówno „nie”, jak i „tak”.
Rozeszli się, a właściwie to kobieta z dzieckiem ruszyła powoli na wzgórze, z którego niedawno zszedł medyk. Ryo wypatrzył w oddali stojącego dumnie Mazakiego, który czekał już na ponownie zjednoczoną rodzinę.
-To stróż, nazywa się Mazaki. Pilnuje tych okolic od lat. Upewni się, że dziewczyny cało wrócą do domu. – wyjaśnił medykowi, gdy ci zostali już zupełnie sami. Co prawda, jeśli zbrodniarz znajdował się przed chwilą na statku, to szybko domyśli się roli Akarui’ego, niemniej nie miało to wielkiego znaczenia, bo gdy zaczną węszyć i tak wszystko wyjdzie na jaw.
-Nie wiem czy to dobrze, ale zabrałem jej jeżyka. Pomyślałem sobie, że może jej niepotrzebnie przypominać o tym, co tutaj przeszła. Jest w moim pokoju, gdybyś chciał go zobaczyć.
-Porozmawiać możemy ze wszystkimi, choć wątpię, by powiedzieli Tobie więcej, niż mnie. Obawiam się że kolejny rejs odbędzie się nie prędzej niż za dwa tygodnie, a my nie możemy tyle czekać. Proszę za mną, coś panu pokażę. – Ryo zaprosił na statek i powędrowali po schodach do góry. Akarui z miejsca mógł poczuć specyficzny, statkowy zapach. – zazwyczaj gdy stąd zejdę, wracam dopiero na rejs. Czasem zdarza się jednak, że w ogóle stąd nie schodzę. Tak było po zniknięciu Tatami. Ostatnio nie mogę uwolnić się od myśli, że… O, zapraszam do środka. To moja kajuta. Proszę usiąść. Za niecałe trzy godziny idziemy do Tatami i jej mamy, ale muszę pierw powiedzieć coś bardzo ważnego.- znajdowali się w ciasnym, ubogim w zdobienia pomieszczeniu, które służyło kapitanowi raczej tylko do snu. Na zwykłym, ścielonym na biało łóżku leżał jeżyk Kiki. Ryo uśmiechnął się do niego, jak do ostatniej osoby, której mógł ufać i nie komentując tego, zwrócił się ponownie do medyka.
-Przez te dwa dni, nim wraz z Tatami dobiliśmy do Tsurai, myślałem właściwie tylko o tym, co się stało. Próbowałem to jakoś wyjaśnić. Zrozumieć. Jestem pewien, że ma to jakiś związek z Sadao, którego nie ma już od wielu lat. Na statku prócz mnie pracuje jeszcze dziewięć osób. Cztery z nich były ze mną przy obydwu tragediach. Oto moja lista podejrzanych, którą spisałem wczoraj wieczorem. – mężczyzna miał już wyciągniętą kartkę i wyciągniętą dłonią uderzył nią o stół. Zupełnie tak, jakby kartka ta służyła mu za laleczkę voo-doo, a uderzenie miało zaboleć sprawcę. Dał Akarui’emu czas na zapoznanie się z treścią pomiętej kartki.

Goro
Fumio
Jun

-Pierwsi dwaj odpowiadali za bezpieczeństwo na statku. Rzadko mieli okazję się wykazać, ale zawsze bez zarzutu. Mam… miałem do nich pełne zaufanie. Prócz nich jest jeszcze trzech stróżów porządku, ale ich jeszcze nie było, gdy zniknął Sadao. Jun to pielęgniarka. Chyba mogę powiedzieć, że jesteśmy przyjaciółmi… Chcę tobie powiedzieć, że normalnie w życiu nie oskarżył bym nikogo z nich, ale teraz już niczego nie rozumiem. Jest jeszcze Makoto, mój najbliższy przyjaciel. Tutejszy kucharz. On również był ze mną od zawsze i teoretycznie można go powiązać z obydwoma zaginięciami. Jego jednak jeszcze wczoraj w ogóle nie posądzałem o to wszystko. – kapitan Ryo złapał głęboki oddech. – Ale dzisiaj nigdzie nie mogłem go znaleźć. Akarui – Ryo pierwszy raz zwrócił się do shinobiego po imieniu. – Makoto nie zszedł dziś ze statku.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 466
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Wybrzeże

Postprzez Akarui » 24 wrz 2018, o 12:19

Najlepszy z najlepszych?

Te słowa ładnie połechtały medyka po ego. Z jednej strony chciał trochę zaprotestować, z drugiej jednak zdawał sobie sprawę, że te matka i córka potrzebują teraz oparcia, czegoś mocnego, choćby było zmyślone. Zaczerwienił się więc, jednak postawił na głęboki ukłon i uśmiech. Czy to coś da? Nie wiedział. Kobieta z dzieckiem ruszyły w górę, by Mazaki odprowadził je do ich domostwa, a Akarui w końcu został sam na sam z kapitanem. Ten był bardzo zdenerwowany.

Poszli razem do kajuty kapitana, a ten po drodze już próbował zapoznać Akarui'ego z sytuacją. Jeżyk czekał w pokoiku i był pierwszą rzeczą, jaka przykuła uwagę medyka. Od razu wziął go w ręce i zaczął oglądać ze wszystkich stron. Stara pluszana zabawka. Ot, nic takiego. Jednak należy jej się przyjrzeć pod każdym kątem. Tozawa słuchając dalszych opowiadań kapitana rozczapierzał miękkie futerko szukając czegokolwiek. Między każdym miękkim kolcem, pod paszkami, na szwach, wszędzie zakotwiczył wzrok spostrzegawczego medyka. Ale czy coś tam znajdzie? Wątpliwe. A może jest jakiś suwak, do pluszu? Może pachnie nie tylko potem dziecka i solą morską?

Medyk odłożył na chwile pluszaka, by zapamiętać imiona z kartki. Porwał ją na drobno i trzymał w zaciśniętej piersi. Gdy dowiedział się, że czwarta osoba pływająca z kapitanem właśnie zginęła, odpowiedź była prosta: - Kapitanie, prowadź więc do kuchni. Wyprostował się i wskazał na drzwi. Zabrał ze sobą jeżyka, przyczepiając go na razie do paska. Po drodze, wąskimi korytarzami w kierunku kuchni statku, sam postanowił zabrać głos: - Panie kapitanie, nie chcę na razie niepokoić załogi. Chcę zamienić słowo z matką, jak też z najważniejszym świadkiem, z samą dziewczynką. Muszę spróbować ją otworzyć, sama musi poczuć się pewnie i bezpiecznie. Dlatego interesuje mnie wszystko, każdy szczegół jej związania z tym pluszakiem. Jeśli się go boi, to nic mi się może nie udać. Jeśli go tuli, choćby gdy się boi, to już jest jakaś szansa. Więc, jak zareaguje, gdy zaniesiemy jej jeżyka?

Gdy dojdą do kuchni, medyk będzie chciał obejrzeć dosłownie wszystko. Zastawę i sztućce, wnętrze każdej szafki i szuflady. Magazynek, schowki i bulaje (okna). - Proszę mi coś powiedzieć o swoim przyjacielu. Rozumiem, że zwykle sam przygotowywał posiłki w tym miejscu? Przy zamkniętych drzwiach do kuchni? Czy jest stąd inne wyjście? Może jakieś zejście na najniższy poziom pokładu? Zaglądając do kolejnych szuflad w celu znalezienia jakiegokolwiek tropu układał sobie w głowie to, jak powinien wyglądać normalny dzień z życia zaginionego kucharza. Co mogło łączyć go i tą kuchnię ze zniknięciami dzieci? Była jeszcze jedna sprawa i parę pytań z nią związanych. Akarui podszedł do kuchenki, odpalił ją na krótką i prosto na ogień rzucił porwaną wcześniej karteczkę. Pojawił się lekki, szary dym, a medyk śledził, którędy ucieknie z pomieszczenia, jednocześnie zadając kolejne pytania: - Kto i kiedy ostatni raz widział pana kucharza? Może zachowywał się jakoś dziwnie? I jeszcze jedno. Czy ktokolwiek z załogi posiada jakiekolwiek umiejętności shinobi?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
Bohater
 
Posty: 1060
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wybrzeże

Postprzez Rika Kari Matsubari » 24 wrz 2018, o 23:21

Choć słowa kapitana załogi były nie bez znaczenia, Akarui koncentrował się głównie na jeżyku. To Kiki interesował go w tym momencie najbardziej. Mały pluszak był jednym z, jeśli nie najbardziej intrygującym elementem układanki. Minęły lata. Zmieniła się większość załogi. Historia innych dzieci. A łączy je tylko szary jeżyk-maskotka.
Gdy weszli do kajuty, medyk od razu zainteresował się Kikim. Podszedł do łóżka i podniósł zabawkę. Dobry jakościowo, solidnie wykonany… idealny na maskotkę, z którą idzie się przez całe dziecięce życie. Tozawa mógł mu spojrzeć w zrobione z jakichś dziwnych kulek oczy i dostrzec, jak bardzo chce on zdradzić swój sekret. Zupełnie jak Tatami, za której sprawą po latach ponownie objawił się kapitanowi Ryo.
Rui przebadał Kikiego centymetr po centymetrze, zerkając nawet w najbardziej absurdalne miejsca i nie szczędząc czasu na zaglądanie między szpikulce jeżyka. Nie robił tego jednak z jakimiś wielkimi nadziejami, że zaraz znajdzie niezwykły ślad, który zaprowadzi go do rozwiązania zagadki. I słusznie. Cała staranna procedura spełzła na niczym. Nie pozostawało nic innego, niż dać za wygraną i uznać, że pogawędka z Kikim musi zostać odroczona w czasie.
Po zobaczeniu kartki z imionami, jaką sporządził kapitan, medyk ją… podarł. Ryo był nieco skonsternowany, nie bardzo wiedząc po co to.
-Dlaczego to zrobiłeś? – zapytał bardziej z ciekawości, niż jakichś wyrzutów.
-Rzeczywiście zostawmy na razie pozostałych. Zacznijmy od umówionego już spotkania. Cóż… Tatami nie rozstawała się z Kikim. Mimo to oddała go przed zejściem na ląd. Ba! Niemal wcisnęła mi go w ręce. To było dziwne, ale ona nie odpowiadała na moje pytania, nie miałem jak się czegoś dowiedzieć. – wzruszył ramionami i wyszedł z pomieszczenia, czekając aż jego współpracownik zrobi to samo, aby móc zamknąć drzwi.
Kuchnia była znacznie bardziej przestronna od pokoju kapitana. Może i nazwanie jej królestwem byłoby pewnym nadużyciem, ale zdecydowanie niczego tu nie brakowało. Było dość miejsca, by osoby swobodnie poruszały się obok siebie.
-Makoto… zawsze myślałem, że to najlepszy człowiek, jakiego będzie mi dane poznać. Zawsze uśmiechnięty. Kochający swoją robotę. Świetny kucharz i najlepszy przyjaciel. Zawsze uśmiechnięty, zawsze do pogadania. Odnalezienie się dziewczynki wstrząsnęło nim tak samo, jak mną. Od tego czasu rozmawialiśmy tylko zdawkowo, jakby każdy przeżywał to na swój sposób i potrzebował odrobinę przestrzeni.
-Jedyną ucieczką stąd jest okno. Musisz przyznać, że to średnia alternatywa. Stąd nasze dwie panie od wszystkiego wynoszą posiłki do znajdującej się kawałek dalej kantyny. Eeeem… ostatni raz widzieliśmy się dzisiaj rano. Zjedliśmy jeszcze śniadanie. Obiadu miało nie być, ponieważ planowaliśmy przybić do brzegu nieco wcześniej, niż nam się udało.
Podczas gdy Ryo mówił, shinobi skanował kuchenną przestrzeń. Dym z podpalonej kartki zawisł pod sufitem, a jego jedynym ujściem zdawały się być zamknięte teraz okna.-Z tego co wiem, każdy z nich posiadał pewne zdolności, ale ich siłę trudno mi oszacować. - mówił dalej. Zasadniczo była to robota głupiego i ponownie ciężko było czegokolwiek oczekiwać. Przynajmniej tak wydawało się na początku, bowiem dość szybko, pod jednym z naczyń Akarui znalazł kolejną kartkę, zachowaną w idealnym stanie.

Ryo
Fumio
Goro ???
JUN

Jak widać, na pokładzie było więcej śledczych. Czy drapieżników również mogło być kilku?
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 466
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Wybrzeże

Postprzez Akarui » 28 wrz 2018, o 17:30

Gdy kapitan snuł kolejne tłumaczenia i opowieści, w głowie przeszukującego kuchnię Akarui'ego pojawiały się kolejne kawałki układanki. Niczym elementy puzzli, powoli wysypujące się z pudełka. Na razie nic do siebie nie pasuje. Jeszcze wszystkie elementy się nie pojawiły. Jeszcze medyk nie zdołał ich poukładać w grupki barwami, by było mu łatwiej je złożyć w całość. Nawet część odpowiadająca za statek nie była cała.

Ryo zdziwił się trochę, czemu kartka została podarta, Tozawa był winien wytłumaczenia: - Nie ma po co zostawiać po sobie śladów. To, kogo pan kapitan podejrzewa, może zostać między nami. A kartka się przyda. I przydała się w kuchni. Shinobi bowiem chciał sprawdzić, którędy może uchodzić dym z kuchni, co mogłoby wskazać na jakieś ukryte przejście. Niestety, jedynym ujściem był bulaj, przez który nawet chudy medyk by nie przeszedł. Może dziecko tak, ale kucharz? Wątpliwe. Ten był prawdopodobnie jak przystało na marynarza ciutkę szerszy od Akarui'ego, to nie była sztuka.

Przeszukując kuchnię medyk znalazł podobną karteczkę. Przeczytał jej treść i pokazał towarzyszowi, mówiąc: - Widać nie tylko my prowadzimy swoje śledztwo. Czyje to pismo? Gdy kapitan rozpozna twórcę notatki, znalazca schowa ją do swojej kieszeni, co krótko (i cicho) podsumuje: - Tą zachowam, może się przydać. Chciałbym jeszcze obejrzeć statek od zewnątrz, ale to przy świetle dziennym i potrzebuję więcej czasu. Pod lustrem wody też mogą być jakieś wskazówki. Teraz jednak idziemy do dziewczynki, tak? Kierował się ku wyjściu uzbrojony w Kiki'ego i dość zuchwały, a na pewno ryzykowny plan przesłuchania dziecka...
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
Bohater
 
Posty: 1060
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wybrzeże

Postprzez Rika Kari Matsubari » 5 paź 2018, o 10:03

Misja B - Akarui
Rika Kari Matsubari
23


Tozawa dostał najczytelniejszy z możliwych sygnałów. Nie tylko Ryo chciał dociec, kto stoi za zaginięciami. Był ktoś jeszcze, kto spisywał swoje spostrzeżenia w podobny sposób jak kapitan. Zagadką jeszcze przez chwilę pozostawała tożsamość tego człowieka, który być może wiedział coś ważnego. Tę wątpliwość szybko rozwiał jednak towarzysz medyka, który jednoznacznie wskazał na swojego przyjaciela i gospodarza kuchni zarazem.
-To pismo Makoto, jestem tego pewien. – stwierdził głosem, który miał brzmieć bez emocji, ale niczym dziurawa łódka przepuszczał prawdę.
Druga kartka nie podzieliła losu notatek kapitana statku. Akarui postanowił ją zachować. Raczej nietrudno było spamiętać jej treść, choć z drugiej strony zapamiętanie imion w ferworze tego, co może być przed nim… nie będzie takie łatwe. Albo ma wobec tego zupełnie inne plany. Pytania mnożyły się jak komórki nowotworowe. Skoro Makoto prowadził własne śledztwo, to dlaczego uciekł? A może jego zniknięcie wcale nie było ucieczką? Ryo chodziła po głowie jeszcze jedna ewentualność. Czy to możliwe, że kartka ma jedynie zmylić trop i uwolnić go od podejrzeń?
Na statku nie było już nic do roboty. Uporali się z tym dosyć sprawnie, bowiem wciąż mieli dużo czasu do odwiedzin Tatami i jej mamy. Rui chciał co prawda przyjrzeć się statkowi z zewnątrz, ale robiło się już ciemno i na pewno nie było sensu ryzykować przegapienia czegoś. Zatem plan prześwietlenia statku z zewnątrz odłożono na jutro. Ślady z otoczenia zewnętrznego już pewnie zanikły, choć trudno było czegokolwiek się w nich doszukiwać. Także… no. Tutaj nie było już czego szukać, a ewentualnych tropów było aż za dużo, by zwlekać z nimi choćby na minutę.
-Mamy jeszcze dużo czasu, ale… może tak będzie nawet lepiej. Chodźmy. – rzucił sucho, po czym spojrzał na jeżyka w dłoni Akaruiego – a więc jednak idzie z nami? – zapytał, nie oczekując odpowiedzi. Tozawa myślami był już chyba przy spotkaniu z dziewczynką, a w jego głowie malował się pewien niecny plan.
Droga trwała z 20 minut, z czego połowę zajął krótki odcinek wspinania się pod wzniesienie, z którego Akarui przyszedł. Jakąś minutę drogi od domku krążył sobie stróż Mazaki. Szybkie przywitania z Ryo i przeszedł do rzeczy.
-Nic się nie działo. Odkąd weszły do domu, nikt się do nich nie zbliżył. Ale coś jest nie tak. Tu krok, tam krok. Nienaturalny dźwięk wywołany przez palmy… może mi odbija, ale nie podoba mi się to. Zupełnie jakby coś krążyło po okolicy. Pewnie zwierz, bo to musiało być małe, ale… że też muszą mieszkać akurat tu! – Strażnik miał na myśli ten skromny lasek palmowi, ciągnący się za jedynym w okolicy domostwem i odrobina zieleniny, choć gdyby brać pod uwagę sam kolor, to raczej trzeba by to nazwać beżowiną.
W istocie, dom stał jakby tyłem do lasu, bowiem po tamtej stronie brak było okien. Budynek otwarty był zaś na idących z otwartej przestrzeni gości. Dwóch śmiałków ruszyło dalej w kierunku mieszkania. Ryo zapukał w drzwi. Bez odzewu.
-Aiko, to tylko ja z moim pomocnikiem. – powiedział, po czym drzwi nieznacznie się uchyliły.
-Przyszliśmy trochę szybciej, nie bój się. – dodał, widząc wielkie zakłopotanie kobiety. Zwracał się do niej dosyć bezpośrednio, być może połączyła ich w pewien sposób tragedia Tatami.
Drzwi otworzyły się, mogli wejść do środka. W salonie siedziała Tatami z otępiale zawieszonym wzrokiem w losowym punkcie na ścianie. Ocknęła się dopiero gdy wszyscy weszli do pokoju, jednak gdy drugi raz tego dnia jej spojrzenie przecięło się z Akaruim, było równie nieprzytomne.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 466
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Wybrzeże

Postprzez Akarui » 6 paź 2018, o 20:35

Stary strażnik miał rację. Mieszkanie tak ważnego "świadka" w okolicy lasu palmowego, na odludziu, bez sąsiadów, to bardzo niebezpieczna opcja. Cóż jednak zrobić? Jak najszybciej rozwiązać sprawę. Dlatego też Akarui razem z kapitanem Ryo wyruszył do dziewczynki szybciej, niż byli umówieni. Medyk zaniepokoił się słowami Mazaki'ego, ale to nie była dobra chwila na przeszukiwanie lasu. Dlatego też zanim weszli do środka, postanowił zaplanować parę rzeczy z dwoma starszymi mężczyznami: - Panowie, jeśli mogę coś zaproponować... Też mi się bardzo nie podoba to miejsce i musimy być gotowi na wszystko. Mazaki-san, chciałbym prosić, by nadal obserwował pan okolicę i w razie, gdyby cokolwiek się stało, szybko nas o tym poinformował. A pan, kapitanie, gdy ja będę próbował wydobyć coś z dziewczynki, proszę obserwować okna. Najlepiej z pokojów, gdzie światło będzie zgaszone, jeśli będzie taka możliwość. I jeszcze raz proszę, choćby Pan widział najcudniejsze rzeczy, proszę potakiwać i udawać, że to przy mnie normalne.

Kapitan zapukał do drzwi i po chwili dwaj podróżni mogli wejść do środka. Jeszcze przy drzwiach medyk szeptem przekazał matce dziewczynki: - Jestem tu, żeby pomóc. Wiem, że to trudne, ale bardzo proszę mi zaufać. Mogą się dziać dziwne rzeczy, ale póki sam będę spokojny, wszystko będzie w porządku. Mówiąc ostatnie słowa Akarui chwycił delikatnie za dłonie kobiety i lekko ścisnął, by dostarczyć do niej trochę swojego ciepła. Uśmiechnął się też bez zbędnych nerwów i paniki, by też poczęstować ją swoim spokojem. To mało w tej chwili, ale trzeba zaznaczyć, że Tozawa tym kipi. Że może to dać, trzeba tylko przyjąć.

Teraz jednak najważniejsza jest dziewczynka. Akarui udał się prosto do niej, po drodze chowając jeżyka za siebie tak, by dziecko nie mogło go jeszcze dostrzec. Siedziała spokojnie i patrzyła na pustą ścianę. Gdy wszyscy weszli, Tatami objęła wszystkich swoim nieprzytomnym wzrokiem. To nie był dobry znak. Trzeba jednak się postarać. Medyk lekko odchrząknął, by oczyścić struny głosowe, by był jak najbardziej ciepły i melodyjny. Kucnął przed dziewczyną i szukał z nią kontaktu wzrokowego, nadal z wymalowanym uśmiechem na ustach. Potem się odezwał: - Ohayo, Tatami-chan. Jestem Akarui. To imię znaczy "Jasny" i wiesz co? To świetnie do mnie pasuje. Rozjaśniam różne rzeczy. Rozświetlam je. Głównie dusze. Medyk czekał na reakcję dziewczyny. Czy cokolwiek ją zainteresuje? Czy już musi wyciągnąć najcięższą artylerię? Chyba jednak trzeba powiedzieć coś więcej: - Ostatnio poznałem pewnego milusiego jeżyka. Ten mi powiedział, że jedna dziewczynka jest bardzo smutna i trzeba jej pomóc. Powiedz mi, znasz może niejakiego Kiki'ego?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
Bohater
 
Posty: 1060
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wybrzeże

Postprzez Rika Kari Matsubari » 6 paź 2018, o 22:15

Misja B - Akarui
Rika Kari Matsubari
25


Zaalarmowany Akarui, który chcąc nie chcąc brał największą odpowiedzialność za to przedsięwzięcie, zdecydował się pójść za głosem rozsądku i „obstawić” mieszkanie. Nie wiadomo, czy coś im zagrażało, ale trzeba oddać Mazakiemu, że miał łeb na karku i wszystkiego dopilnował. Teraz bez najmniejszej oznaki niezadowolenia skinął głową i w pełni skoncentrowany oddalił się nieco, by obserwować teren.
Rolą Kapitana było przyglądanie się otoczeniu przez okna domostwa. I rzeczywiście na co był mu kolejny świadek jego poczynań z małą dziewczynką, których efekt był równie wielką niewiadomą jak cała tajemnica, która pochłaniała każdą osobę, która tylko by się do niej zbliżyła? Ryo zrobił już swoje i teoretycznie mógłby odpuścić. Mazaki był wolny i pewnie wielu poszłoby już do domu, odpocząć, zjeść… cokolwiek. Zostali jednak. Dawało to do myślenia w kontekście tego, że nie mieli wsparcia żadnych służb. Coś tu śmierdziało. Czy jednak ktoś wysoko postawiony mógł być zaangażowany w jakiś sekretny proceder sięgający statku Ryo?
Po wejściu do mieszkania medyk poświęcił chwilę Aiko, aby nieco ją uspokoić. To była jego silna strona. Emanował spokojem i jeśli przejmował się wątpliwym bezpieczeństwem, to nie dawał tego po sobie poznać. Kobieta skinęła tylko głową, jak wczęśniej Kapitanowi Ryo. Ufała mu i bez tego. Cudze chwalimy, swego nie znamy… Matka dziewczynki orientowała się kim jest Akarui i choć nie potrafiła sprecyzować jego osiągnięć, wystarczało jej to co wie. Co więcej, kiepski stan własnej córki przykryty był euforią wynikającą z jej powrotu. Co by nie mówić, matka Sadao nigdy nie miała tego szczęścia…
Podczas gdy Ryo skanował teren przez okna, konkretnie dwa, wychodzące na zachodnią oraz południową stronę, z której przyszli, Rui schował za plecami jeżyka i zbliżył się do Tatami. Była to ryzykowna zagrywka, bowiem ludzie zazwyczaj nie lubią, by coś się przed nimi ukrywa. Dziewczynki jednak to kompletnie nie wzruszyło. Nawet obecność stojącej w progu łuku łączącego salon z korytarzem matki zdawała się być jej obojętna. Jednak kiedy medyk był już blisko niej i przemówił… pomału powędrowała za nim wzrokiem. Nie uśmiechnęła się. Nie przywitała ani nie przedstawiła. Niemal w ogóle nie zareagowała, a jednak… był to jakiś kontakt. Jakiś malutki sukces w tym wszystkim.
Akarui szedł za ciosem i przeszedł do bardziej infantylnej części ze swoistą personifikacją Kikiego. Coś drgnęło. Dokładniej: usta dziewczynki, które nieznacznie się od siebie oderwały w jakimś mikro ruchu, by po sekundzie wrócić do poprzedniej postaci. Wielu mogłoby tego nie dostrzec, ale nie medyk. Ona chciała mówić. Chciała, ale najzwyczajniej nie mogła. Sięgnęła mechanicznym ruchem do znajdującej się pod stołem półki i wyjęła z niej kredkę oraz kartkę. Spojrzała ponownie w oczy Tozawy, pierwszy raz zamierzenie.
-Wypracowałyśmy to przed waszą wizytą. – wtrąciła Aiko, wciąż stojąc pod łukiem.
Tatami jęła pisać, a jej buzia wciąż nie wyrażała żadnych emocji. Wtedy odezwał się Ryo.
-Ooo! Chyba będziemy mieli kolejnego gościa. Pani Jun idzie nam z wizytą. – pamiętając uwagi Akarui’ego, Kapitan wypowiedział to jak gdyby nigdy nic. Gdy jednak pojawił się za plecami Aiko, patrzył się pytająco z niepewną miną. Słysząca to Tatami przestała pisać. Nie drgnęła ani nie uniosła się. Po prostu zastygła w bezruchu i dopiero po wydaniu dyspozycji Kapitanowi przez medyka wznowiła pisanie. Gdy skończyła, odłożyła kredkę i pchnęła kartkę o jakieś 3 centymetry w kierunku Tozawy, bardziej dając znak, że już więcej nie napisze, niż rzeczywiście podając wiadomość. Odwróciła spojrzenie w bok w kierunku kolejnej ściany, jakby nie chcąc widzieć, jak to czyta.
Jeśli Rui sięgnie po kartkę niemal z miejsca musiał przypomnieć sobie słowa Mazakiego o nieprzeciętnej inteligencji Tatami. Literki były staranne, a wszystkie słowa napisane poprawnie. Przerażać mogła jednak treść, tak odległa od pogawędek z jeżykiem Kikim.

Nie mogłam się ruszać. Był tylko jeżyk. Odebrałeś nadzieję kolejnym.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 466
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Wybrzeże

Postprzez Akarui » 19 paź 2018, o 02:15

...póki sam będę spokojny, wszystko będzie w porządku.

Słowa wypowiedziane przed matką dziewczynki stały się obietnicą, której pod żadnym pozorem nie mógł złamać. Nawet w tej chwili, gdy wszystko w nim buzowało. Czas, kiedy wszystko miał pod kontrolą, minął szybciej, niż mrugnięcie okiem! Pierwszym, co na chwilę wytrąciło go z uwagi, było nagłe pojawienie się Jun. Co tu robiła? Po co przyszła? Pytający, lecz nadal spokojny wzrok medyka utkwił w Aiko. Czy one się znały? Czy takie odwiedziny były częste? Jej córka, która do tej chwili spokojnie stawiała kolejne znaki, nagle przestała się ruszać. Z jej twarzy nie dało się niczego wyczytać. Nie trwało to długo, ale było zauważalne. Po chwili dokończyła pisać i pchnęła kartkę w kierunku Akarui'ego. To był moment, w którym jego serce na sekundę zamarło.

Treść wiadomości od dziewczynki nie odpowiadała na żadne pytanie i nie była w żaden sposób pomocna. Wzbudzała jednak strach w medyku, który z ledwością mógł powstrzymać przed wypłynięciem na zewnątrz. Jun-san się zbliża, a Akarui nie ma kolejnego fragmentu układanki, za to pojawiły się kolejne puste luki. Jedno było pewne, a swoje myśli natychmiast przekuł w słowa: - Kapitanie, bardzo proszę jej tu nie wpuszczać. Pod żadnym pozorem. Mężczyzna wziął do ręki kartkę od dziewczyny i jeszcze raz przeczytał wszystkie trzy zdania. Tylko to o jeżyku w jakiś sposób mógł zrozumieć, Nie potrafił wyczytać żadnych uczuć, ale jeżyk było zdrobniałe. To nie było "jeż" albo "ta zabawka" czy "to". Może jednak żywić choć trochę pozytywnych uczuć do niego. Nic innego z kartki... Właśnie, kartka! Krótka notka z wykreślonymi imionami członków załogi znaleziona w kuchni. Najbardziej wyróżniające się imię to właśnie JUN.

Akarui odetchnął, by zakryć każdą, nawet najmniejszą nutę niepewności i znów uspokajać sytuację swoją nienaganną postawą. Uśmiechnął się do dziewczynki i cichym, niskim tonem, powiedział: - Zrobię wszystko co w mojej mocy, by to naprawić. Teraz jednak musimy zająć się inną sprawą. Jeżyk trochę za Tobą tęskni. Mówił mi, że chciałby znów się do Ciebie przytulić... Mówiąc to, postanowił w końcu wyciągnąć zza pleców pluszaka i podał go dziewczynce tak, by ta ta mogła naprawdę przytulić go do siebie. W tym też momencie niewidzialne nici chakry połączyły maskotkę z dłonią lalkarza, która schowała się pod rąbem stolika. Kiedy tylko dziewczynka przyzwyczai się do miśka, Akarui delikatnie nim poruszy, w geście wtulania się w dziewczynkę.

Reakcja dziecka będzie bardzo ważna dla dalszego przebiegu tego przesłuchania. Specjalnie ruch jest delikatny i bardzo nikły. Akarui bardzo mocno liczy na przełamanie u dziewczynki. Jeśli w misiu nie ma nic złego, nie wiąże się bezpośrednio z niczym tragicznym, to może się uda? Trzeba mieć nadzieję, że Tatami mimo pierwszego zdziwienia odwzajemni przytulenie, może się rozpłacze? Może się uśmiechnie? Byle nie w krzyk i strach, tego najmniej wszystkim potrzeba! Jeśli więc kuglarz zauważy, że reakcja dziewczynki nie idzie w dobrą stronę, puści kontrolę nićmi, by nie powodować dalszej lawiny negatywnych reakcji.

Postawmy więc, że dziewczynka zareaguje pozytywnie i przytuli jeżyka. Ten więc będzie jej w tym wtórował, ale tylko przez chwilę. Potem odsunie się od dziewczynki i zeskoczy na stół. Spojrzy na kartkę spisaną ręką dziecka i spojrzy na Akarui'ego, wyciągając do niego łapki i do niego też się tuląc. Wtedy Tatami może zrozumie, że mężczyzna siedzący naprzeciwko jest po jej stronie. Jeżyk wespnie się prawie że na ramię medyka i wysunie ryjek w kierunku jego ucha, jakby coś szeptał. Kuglarz uśmiechnie się, jakby właśnie usłyszał coś miłego, a Kiki znów wylądował na stole i usiadł obok kartki. Wtedy mężczyzna wziął kredkę i naskrobał parę słów: "Nie wpuścimy jej tutaj. Czy Cie skrzywdziła? Jest zła?" i spytał też wprost: - Kiki się zastanawia, czy nie widziałaś gdzieś chłopca o imieniu Sadao?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
Bohater
 
Posty: 1060
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wybrzeże

Postprzez Rika Kari Matsubari » 19 paź 2018, o 12:54

Misja B - Akarui
Rika Kari Matsubari
27


Tylko jak tu być spokojnym? Pytań było więcej niż odpowiedzi i z każdą próbą przechylania równowagi na korzyść tych pierwszych, działo się zupełnie na odwrót. Akarui miał dwóch ludzi, którzy mieli obstawić ten dom. Chyba można powiedzieć, że zauważając pielęgniarkę Ryo się spisał. Pytanie brzmiało: co stało się z Mazakim? Dlaczego nie zareagował, dlaczego ją przepuścił? Nie dał żadnego sygnału, znaku ostrzegawczego, zupełnie jakby go nie było… Trzeba było podjąć decyzję i medyk zdecydował, że nie można tutaj wpuścić Jun. Wtedy pojawił się kolejny problem. Zresztą jaki tam kolejny. Proszę mi wierzyć, że to dopiero jeden z pierwszych.
Aiko zbuntowała się, twierdząc że Jun koniecznie musi wejść. Powód?
-To moja najlepsza przyjaciółka. – stwierdziła. I nie było to bynajmniej kłamstwo.
Zostało jeszcze trochę czasu, nim odwiedzi ich ten tajemniczy gość. Rui rozpoczął swoje show. Nie rozpisując się tutaj ponownie, niemal wszystko potoczyło się po jego myśli. Tatami mocno zaskoczył ruch maskotki i spojrzała badawczo w stronę Rui’ego. Po chwili dziewczynka przyjęła przytulaska od Kikiego, a ten z całą pewnością nie był tak kłujący, jak typowy jeż. Czy było to potwierdzenie pomysłu medyka o przywiązaniu się małej Tatami do maskotki? A propos kartek… JUN. Właśnie. Ktoś się bardzo pomylił i oby nie była to Aiko.
Wydarzenia przybrały dziwny obrót. Kontrola nad sytuacją zaczęła się co prawda wymykać Tozawie, jednak nawiązywał on coraz lepszy kontakt z dziewczynką. Czy brałby w ciemno taki układ, gdyby ktoś go o to zapytał jeszcze godzinę temu?
Wymowny uścisk między pluszakiem, a kuglarzem, czy w jakąkolwiek rolę się teraz nie wcielał, była nad wyraz wymowna. Dziewczynka chyba nawet się uśmiechnęła, a widząc to Aiko bezgłośnie piała z zachwytu. Po chwili wraz z kapitanem wyszła na spotkanie pielęgniarce. Był to doskonały moment dla Rui’ego i Tatami na „omówienie” Jun. Kolejna korespondencja na piśmie; tym razem Tatami napisała w pośpiechu niedbałą odpowiedź:

Chyba nie

Chyba? Cokolwiek to nie znaczyło pozostała trójka właśnie stanęła w progu drzwi do pokoju gościnnego. Urocze przywitanie pielęgniarki z dzieckiem. Co prawda na odległość, ale dziewczynka nawet pomachała.
-Znamy się od miesiąca. – rozpoczęła Aiko. – połączyła nas wspólna tragedia. – i to było wszystko. Oczywista rzecz. Zupełnie jakby połączyła ich sympatia do tego samego masa orzechowego.
-10 lat temu. – wyjaśniła pielęgniarka, nie wchodząc w szczegóły. Dla matki Tatami było to jednoznaczne z tym, że Jun nie mogła tego zrobić. Inni zaś mogliby się doszukiwać motywu. A jak jest naprawdę?
Odwrócony w stronę kobiet Rui został pociągnięty za rękaw przez dziewczynkę, która ze smutkiem na twarzy pokiwała przecząco głową. Dzieje się coś złego, czy po prostu nie widziała Sadao?
-Proszę sobie nie przeszkadzać. Będę tylko patrzeć. Podobno bardzo dobrze idzie. – pochwaliła, wygładzając przy tym swój fartuch i zajmując miejsce w kącie pokoju. Wciąż nie było żadnych sygnałów od Mazakiego. Tatami zaś wróciła na kanapę i oparła się o nią, siedząc pod kątem do znajdującego się nieco bliżej drzwi medyka. Niby wytworzyła dystans, jednak ochota z jaką zajęła miejsce świadczyła o pewnej motywacji do dalszej zabawy. Co się tyczy Jun… nic się tu nie zgadzało. Za uroczymi słówkami podążał tylko sporadyczny, sztuczny uśmiech. Miała nijaką minę jak Tatami z początku spotkania, tyle że pielęgniarka rozglądała się nerwowo po pomieszczeniu i była jakby… zamyślona?


***

Jestem Makoto, a to ostatni dzień rejsu.
Odkąd Ryo odnalazł małą, nic na statku nie jest takie samo. Wszyscy stali się dziwnie podejrzliwi i czujni. Byłbym hipokrytą, gdybym stwierdził, że mnie to nie dotyczy. Ja zwariowałem chyba najbardziej. Poszukuję sprawcy na własną rękę i idę o zakład, że nie jestem w tym sam. Co godzinę zmieniam perspektywę i naprawdę nie wiem co robić. Od teraz wstaję jeszcze wcześniej, aby może pochwycić to coś, co zbliży mnie do rozwiązania sprawy. Ja tu tylko gotuję. Liczę, że napastnik mnie zlekceważy.
Ostatniego dnia wstałem wcześniej nawet od Ryo. Oczywiście byłem potwornie senny, ale wyszedłem na pokład, nie do końca wiem po co. Skryłem się w miejscu, w którym nikt nie mógł mnie dostrzec i spokojnie obserwowałem. Myślałem, że to jakaś paranoja, bo przez pierwszą godzinę kompletnie nic się nie działo. Dopiero przed piątą zobaczyłem przyczajonego Goro. Co on tu robi? Przyczajony za rogiem jakby próbował coś podsłuchać… Niestety nie mogłem tego usłyszeć, Mogłem za to zobaczyć przypiętą do pasa broń, której nie miał w zwyczaju nosić na co dzień. Chwilę później zobaczyłem coś jeszcze. Była to Jun, a właściwie widoczny przez okno czubek jej głowy z oczyma wpatrzonymi prosto we mnie. Popełniłem błąd. Zamknąłem oczy. Nie zrobiłbym tego, gdybym wiedział, że nigdy więcej ich nie otworzę.
Jestem Makoto, a to mój ostatni dzień.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 466
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Wybrzeże

Postprzez Akarui » 20 paź 2018, o 22:13

Nie ma nic gorszego w podobnych sytuacjach jak taka pannica, co się wpierdoli, usiądzie z boku i wszystkich wytrąca z równowagi mówiąc, żeby sobie nie przeszkadzać.

Obecność tej kobiety była nie na rękę Akarui'emu. Czyjakolwiek obecność mogła w każdej chwili zaburzyć tą cienką nić porozumienia, jaką dopiero co zdołał stworzyć z Tatami. Roztrzęsiona matka stojąca w drzwiach za nic by się stąd nie ruszyła, to jasne. Kapitan musiał tu być, bo wprowadził Tozawę do środka i miał stać na straży podczas tego nietypowego przesłuchania. Ale Jun była tu nie dość, że niepotrzebna, to jeszcze podejrzana. Do tego dochodzi temat Mazaki'ego, który miał nas ostrzegać przed takimi niespodziankami... Chyba trzeba upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu.

Medyk nie kontynuował rozmowy z dziewczynką. Poczekał, aż pielęgniarka zajmie już swoje z góry upatrzone miejsce i rozejrzał się po osobach w domu. Podobny ruch wykonał jeżyk, po czym w lekko kabaretowym geście poruszył ramionkami, jakby chciał powiedzieć "no cóż". Wzrok Tozawy stanął na kapitanie i wtedy w końcu się odezwał: - Co z Mazakim? Oczywistym jest, że padnie odpowiedź w stylu "nikt nic nie wie". Wtedy też Tozawa zatrzyma oczy na Jun. Kobieta wygląda, jakby ją coś niepokoiło. Jej zachowanie, niezależnie od powodów, nad którymi teraz medyk nie ma czasu się zastanawiać, może zagrozić całej misji. - Jun-sama, ja bardzo przepraszam. Potrzebuję tu obecności Kapitana Ryo, Aiko-sama tez na pewno nie opuści córki. Czy może pani sprawdzić gdzie jest nasz dzielny stróż, żeby Kapitan mógł go dostrzec? Akarui miał nadzieję, że to załatwi sprawę. Kobieta chce pomóc? Jest przyjaciółką rodziny? To niech się weźmie do roboty, zamiast wprowadzać zamieszanie. A to da wszystkim więcej czasu na rozmowę z dziewczynką.

Kiki znów wskoczył na ramię shinobi'ego i znów coś szeptał mu do ucha. Zeskoczył na stół i usiadł obok kartki, patrząc na dziewczynkę z wysuniętym pyszczkiem, jakby chciał uzyskać odpowiedź od niej, a nie z kartki. Wstał, zrobił znów parę kroków i wskoczył dziewczynie na kolanka, by skupiała się właśnie na nim, a nie na zawirowaniach wokół. Wtedy medyk przekazał wiadomość od pluszaka: - Wiesz, Tatami-chan... Kiki wcześniej miał innego przyjaciela. Chłopiec miał na imię Sadao. Kiedyś razem wsiedli na statek kapitana Ryo i tak jak Ty, nagle zniknęli. Ty jednak wróciłaś, a ten chłopczyk nie. Kiki tęskni za Sadao. Może coś pamiętasz? Może to miejsce, gdzie znalazłaś Kiki'ego? Pluszak nadal odgrywał swoją rolę podnosząc swoje puchowe ramionka w geście szukania, potem podparł jedną łapkę w łokciu o drugą i pukał się nią po głowie, jakby mocno się zastanawiał, jakby chciał sobie przypomnieć, co się z nim stało, kiedy zniknął?
MOWA

Moderator WT i Kuźni
Nie wiesz od czego zacząć swoją twórczość w tych działach? Napisz mi co planujesz, spróbuję pomóc przed pokazaniem Twego dzieła innym moderatorom ;)
Avatar użytkownika

Akarui
Bohater
 
Posty: 1060
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 00:03
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569
GG: 0
Multikonta:

Re: Wybrzeże

Postprzez Rika Kari Matsubari » 20 paź 2018, o 23:49

Misja B - Akarui
Rika Kari Matsubari
29


Ludzie się zmieniają. Ba, wszyscy się zmieniają. Nawet Kiki. Nie przybyło mu zmarszczek, a igiełki nie pokryły się siwizną, ale zmienił się. Kiedyś nie zdołał ocalić Sadao, to fakt. Pewnie był za młody. Dla Tatami pozostawał jedyną nadzieją, gdy w bezruchu wpatrywała się w niego całymi dniami. Nastał wreszcie czas, gdy dzielny jeżyk ocalił komuś życie. Życie Akarui’ego.
Medyk miał dość Jun odkąd tylko się pojawiła. Była podejrzana i zachowywała się podejrzanie. W dodatku weszła tu tak, że o niczym nie zaalarmował ich Mazaki. Były dwie opcje. Poszedł do domu albo nie żyje. Jeśli to drugie, to któż mógłby go zabić, jak nie ona?
Kolejne wygibasy wykonywane za pomocą jeżyka pozwalały utrzymać kontakt z dziewczynką nawet gdy nie zwracał się bezpośrednio do niej. Dość powiedzieć, że Kiki był chyba jedyną osobą w tym domostwie, która wprowadzała nieco pozytywnej atmosfery. Pytanie o stróża rzeczywiście nie przyniosło konkretnej odpowiedzi.
-Nie wiem. Powinien był pil… - przerwał Ryo, zdając sobie sprawę co wygaduje. Raz, że mógłby zdenerwować Tatami i Aiko, to jeszcze ostrzec Jun, że właśnie jej nie przypilnował Mazaki. Wszystko zgodnie z planem Tozawy, który mógł teraz skoncentrować się na pielęgniarce i załatwić kilka spraw za jednym zamachem. Oczy czekającej aż Rui skończy formułować swoją prośbę Jun wyrażały wrogość. Teraz nie było wątpliwości. Nie była taka głupia, żeby nie domyślić się o co chodzi medykowi. Mimo to zdecydowała się spełnić jego prośbę. Zwycięstwo? Niekoniecznie.
-Wyczuwam go sto pięćdziesiąt metrów na południowy zachód. Proszę sprawdzić, kapitanie. – nie odwracała wzroku od Tozawy, częstując go tryumfalnym uśmieszkiem. Ryo sprawdził przez okno i rzeczywiście spacerował tam Mazaki. Niestety Jun jest jak wirus, którego nie sposób się pozbyć i trzeba z nim jakoś żyć. Dopóki on na to pozwala.
Przyszedł więc czas na ponowne skupienie się na dziewczynce. Kolejna scena z Kikim w roli głównej i pytanie o Sadao. Kuglarz zaczął naprowadzać Tatami na właściwe tory, pomagając jej odnaleźć się we własnej pamięci. Jun stała zamyślona, jakby właśnie rozwiązywała skomplikowane łamigłówki. Wtedy właśnie padło pytanie, które miało doprowadzić do porywacza.


***

Speniał. Rzadko kiedy bał się czegokolwiek. Od lat strzegł portu i nigdy w chwilach grozy się nie wycofał. Teraz jednak coś w go w tym lesie przerażało. Nie potrafił się przemóc, by podejść bliżej. Krążył więc w bezpiecznym dystansie i starał się obserwować. To nie tak, że pielęgniarka się skradała. Najzwyczajniej on oddalił się za daleko i był odwrócony plecami. Przypadek? Trzeba im pomóc. Np. niekompetencją.
Mimo to poczuł się z tym okropnie. Zawrócił więc ze złożoną przed sobą obietnicą, że teraz wszystkiego dopilnuje. Myśl racjonalnie – powtarzał sobie, wiedząc jak niewielkie są szanse, że stanie się coś złego. Gdyby jednak się stało, tak na wszelki wypadek, musi to sprawdzić.
Wrócił więc i zataczając łuk, co miało ukraść mu kilka sekund na zebranie odwagi, zbliżył się do domu od wschodniej strony. Przyjrzał się osamotnionemu domkowi Aiko. Ścisnęło go w nosie. Co ja narobiłem – pomyślał, gdy jego ciało już mobilizowało się do krzyku:
-UUU-WAAA-GAAAA!


***

Gdzie znalazła Kikiego? Pamiętała doskonale. Spędziła tam przecież miesiąc. Kajuta jednego z członków załogi. Zrozumiała jakie to ważne. Pokiwała głową, przekazując proste „tak, wiem”.
I wtedy usłyszeli krzyk. Choć nie od razu w całości. Tylko jedna sylaba wystarczyła, by Jun rzuciła się w kierunku Tatami. Nikt nie mógł jej już pomóc. Zupełnie nikt. Zwłaszcza, że…
Ogłuszający huk zdezorientował wszystkich. Zupełnie jakby w ceglaną ścianę za plecami dziewczynki uderzyła kula wyburzeniowa. To jednak nie była kula. Ktoś, a może coś cisnęło jak kunaiem pierdolonym zanbato! Monstrualnie wielki miecz przebił się przez ścianę by przechodząc przez środkową część pleców zabrać ze sobą Jun i wbić jak rzutka w tarczę w kolejną ścianę. Krew rozbryzgała się po większej części pokoju. Pielęgniarka zawisła bezwładnie w powietrzu gdzieś pośrodku długości zanbato, a jej włosy darowały obecnym widok jej twarzy.
Pchniętą z impetem przez Jun, Tatami rzuciło jak szmatą i koziołkując na podłodze rozbiła się o kolejną ze ścian. Ktoś upadł. To Aiko, która straciła przytomność. Z ogromnej rany pielęgniarki wciąż spływała krew, w pomieszczeniu unosiły się kłęby białego kurzu.
-Kurwa! – krzyknął łamiącym się głosem kapitan, do którego oczu napływały pierwsze łzy. Słowo wszechwiedzącego obserwatora, że była to najbardziej rozpaczliwa kurwa w dziejach.
-Szufladka z lekami. Wtedy zrozumiesz wszystko. – czy mnie uszy nie mylą? To Jun, której rana zaczęła się dziwnie zachowywać…
-Tatami, cieszę się, że Cię pozn… - i to już był prawdziwy koniec. Technika samolecząca nie miała najmniejszych szans w starciu z czymś takim.
Nastała cisza, którą szybko przerwał ciężki bieg.
-Nigdy nie odnajdziecie Sadao! – wrzeszczał obcy głos, nim dziurę po zanbato rozszerzył potężnie zbudowany mężczyzna, wskakując do pokoju. Miał ze dwa metry wzrostu, ciemną skórę, a łysinę wzbogacała kitka z tyłu głowy. Miał na sobie rozpiętą kamizelkę, która wyglądała na nim dziwnie mała, a między jej częściami widać było jego wielkie muły. W dłoni dzierżył miecz-tasak. Jego oczy zdradzały obłęd.
-To ja go porwałem. – powiedział z lekkim poczuciem winy. – I nie mogę odzyskać od czterech lat! – krzycząc, biegł już na medyka, od którego zaplanował rozpoczęcie rzezi.


Spoiler: pokaż
Obrazek
Czerwony - Tatami
Czarny - wróg. To Goro, ale fabularnie jeszcze tego nie wiesz
Różowy - Jun. Przebita zanbato. Nie mam takich zdolności paintowych by walnąć tam mieczyk
Żółty - Akarui
Niebieski - Aiko
Zielony - Ryo
Mapka przedstawia jeden pokój. Jest on naprawdę spory.
Ta duża strzałka to wejście Goro, a mniejsza to jego bieg na Ciebie. Jun została przebita zanbato, lecącym mniej więcej tak samo jak wejście Goro. Dziura po prawej stronie to drzwi, prowadzące do reszty pokojów, dużo mniejszych zresztą. Widoczność jest dobra.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 466
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Następna strona

Powrót do Tsurai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości

cron