Szlak transportowy

Południowa prowincja Samotnych Wydm, zamieszkana przez Ród Haretsu oraz podległy mu Szczep Dōhito. Od wschodu graniczy ona z "niezbadanymi obszarami", od zachodu z Sabishi, zaś od północy - z Atsui. Tsurai, podobnie jak pozostałe prowincje tej krainy, obfituje w pustynie, odznaczając się wieloma wydmami, kaktusami, oraz licznymi jadowitymi zwierzętami. Ze względu na nieliczne oazy i bardzo nieprzyjazny klimat nie jest to prowincja zbyt często odwiedzana, lecz znana jest jako źródło wielu bardzo mocnych ziół.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 27 lut 2017, o 12:00

Do najbardziej monumentalnego budynku. To raczej nie będzie trudne. Biorąc pod uwagę, że mam kwitek, który umożliwi mi wizytę u lidera haretsu. pomyślał młodzieniec powoli poruszając się w kierunku miasta. Droga była dość zatłoczona, sporo kupców próbowało dostać się do miasta, albo zwykli mieszkańcy, którzy wracali z zakupów lub się na nie wybierali. Co tu więcej chcieć, zaganiani ludzie, niezawracający uwagi na innych. Mimo, że jest się w środku miasta, to można poczuć się samotnie. Siedziba lidera raczej będzie w centrum miasta, a tam raczej bez problemu dotrę Pomyślał Shiro idąc dalej drogą w kierunku miasta. Czas mijał, a młodzieniec już był miedzy budynkami miasta, ale od dłuższego czasu coś nie dawało mu spokoju. Ktoś go śledził, a raczej obserwował, dziwne. Ciekawe, kim może być ta tajemnicza osoba. - Pokaż się. Wiem, że za mną idziesz. - mówiąc to białowłosy zatrzymał się w miejscu i powoli obrócił. Nie pozostaje chyba nic jak tylko czekać na reakcje tajemniczej osoby na jego zachowanie, ale raczej nic złego mu nie grozi. Przecież to środek miasta dookoła pełno ludzi, a towar bezpiecznie ukryty w woreczku za pasem.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 27 lut 2017, o 16:54

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.


Zadanie wbrew wszystkiemu nie miało być bardzo trudne, a zaskakująco proste. Zdumiewające do tego stopnia, że aż miało utrudniać je swoją prostotą. Swego rodzaju gra psychologiczna, która miałaby wzbudzić u ninjy poczucie zagrożenia. Jakby tak nie patrzeć, to chłopiec miał jedynie dostarczyć bardzo cenny przedmiot liderowi większej wioski. Sama pozycja tejże osoby i wartość przedmiotu już podnosiła rangę o jeden szczebel, o ile nie o dwa. Dotarcie do tego miejsca nie stanowiło większego wyzwania i nie wymagało górnolotnych umiejętności w zakresie geografii, a wyłącznie miernej znajomości topologii.
Na próbę zostało wystawione zachowanie chłopca. Misja miała na celu sprawdzenie prawdziwej osobowości chłopca i ustalenie jakim charakterem rzeczywiście jest — dobrym czy złym? Nie trudno było sprzedać taki przedmiot, a przede wszystkim nie tanio! Można było przecież spieniężyć tę sakwę i zgarnąć pokaźną sumkę pieniędzy. Uciec nie było zbyt trudno, gdyż kto by mógł rzeczywiście odnaleźć nic nieznaczącego Dōkō? Był mały i nieznany, a świat wielki, a do tego kupców, którym chciałoby się go szukać było niewielu. Idealna okazja dla złodzieja.
Shiro wszedł w posiadanie kwitku, a od tego momentu mogło być już jedynie lepiej... Tak mu się przynajmniej wydawało. W jego głowie już mogły się malować kolorowe i beztroskie myśli jak to dostąpi zaszczytu spotkania się z liderem wioski, pozna świat — niestety to wszystko było niepewne, a przyszłość widoczna jest jak przez mgłę. Wiemy przecież, że wiele rzeczy zmienia się z upływem czasu. Chociażby audiencja u tak ważnej persony wymagała wcześniejszego porozumienia między pewnymi osobliwościami, jak nie organami. Powszechnie wiadomo, że liderzy mają ręce pełne roboty, a i swobodna rozmowa z nimi jest zaskakującym zjawiskiem.
Młodzieniec wyruszył w kierunku osady. Nie śpieszyło mu się, a jego tempo było równie ospałe co to z rana. Niezbyt chciało mu się wykonywać zleconą mu misję, a widać to było, chociażby po jego chodzie. Droga była zatłoczona przez ogromną ilość kupców, jak i mieszkańców wtapiających się w ich tło. Handlarze starali dostać się do miasta, jednak nie było ich tak wielu, jak przedstawił to protagonista — nie dramatyzujmy. Miejsca było na tyle, że chłopiec mógłby bez większych kompilacji rozprostować swoje kończyny. Ludzie nie zwracali uwagi na siebie i faktem było, że nie potrafili czuć się swojsko w tym sztucznym, ludzkim zbiorniku określanym mianem tłumu.
Według domysłów przedstawiciela szczepu, lider powinien mieć swoją siedzibę w centrum wioski. Trafne spostrzeżenie, dzięki któremu mógł bezproblemowo wykonać pierwszą część swojego zlecenia. Shinobi wiedział, że dostanie się tam bezproblemowo — zaprawdę istna sielanka. Szedł dalej wraz ze swoimi optymistycznymi myślami wskazującymi na urojone powodzenie misji.
Czas mijał nieubłaganie, bohater znajdował się już między budynkami osady rodu Haretsu, w jednej z ciemnych uliczek na jej obrzeżach. Wszystko wydawało się takie wspaniałe, jednak coś nie dawało spokoju chłopcu od dawna. Czuł na sobie obcy, nieznany wzrok, lustrujący jego osobę już od dłuższego okresu, jednak jego zmysł percepcyjny pozwolił mu ją wyczuć dopiero przy finalizacji zlecenia.
W pewnym momencie białowłosy postanowił się zatrzymać. Nikogo nie było w pobliżu, wszystkie odgłosy otoczenia z czasem umilkły, a młokos wybrał idealną okazję do rozprawienia się z tymże jegomościem. Był przecież uzdolnionym ninją znającym wachlarz technik zarówno defensywnych, jak i ofensywnych, a w jego ekwipunku również znalazłaby się broń do szybkiej eliminacji przeciwników. Niedorostek prawdopodobnie odwrócił się na pięcie i wówczas go dostrzegł.
Śledzący dotychczas ukrywał się za wszechstronnie dostępnymi flankami. Był masywny, przyodziany w męską szatę, bardzo długą, zwiewną, zapiętą rzędem drobnych guzików o złotym odcieniu, o ile to nie było szczere złoto. Kosztowny materiał był uszyty z wielowarstwowego batystu o żywym kolorze purpury. Amator mógłby raczej poznać się na materiale i dojść do wniosku, że to właśnie batyst. Shiro również zdołałby wyciągnąć z tego takie wnioski jak mniemam. Strój powszechnie nie był noszony przez byle kogo. Widziano w takim odzieniu zazwyczaj urzędników rodowych, tudzież bogatych, którzy nie stronili od rozpusty. Jednakże dość opisywania przyodziewek, przejdźmy w końcu do jego aparycji.
Był to mężczyzna, bez wątpienia, a wnioski można wyciągnąć bodaj po jego szerokich barkach, kościach policzkowych, albo chociażby rysach twarzy. Do wymienienia było tego całkiem sporo, ale to były cechy, które można było dostrzec na pierwszy rzut oka. Jeśli już o twarzy napomniałem, to również od niej zacznę. Tak więc twarz niezwykle piękna, koścista, a zarazem nieskażona żadnymi bliznami, została przyozdobiona uśmiechem — kwintesencją jego uroku osobistego. Po pierwszym spojrzeniu można stwierdzić, że jest osobą młodą i żywotną. Posiadł rubinowe oczy, niespotykane wśród zwyczajnych, szarych mieszkańców. Kruczoczarne włosy z delikatnym szkarłatnym pobłyskiem dodawały pikanterii przystojnemu mężczyźnie. Był wysoki — wyższy o dwie głowy od malca. Wyprostowany, wychudzony, niegarbiący się — po prostu ideał. Nie widać było również żadnych znaków szczególnych, a przynajmniej po chwili obserwacji. Czarnowłosy roztacza wokół energiczną wesołą aurę. Nie czuć od niego żadnych nikczemnych intencji, a jedynie stoicki spokój i emanujące od niego poczucie beztroski.
Stanęli naprzeciwko siebie, obcy próbował utrzymać z nim kontakt wzrokowy i nie pisnął ani słowem. Stał w miejscu i nie poprzestawał lustrować go wzrokiem.
- Oddaj mi ten woreczek. Nie mam zamiaru robić ci krzywdy. - mruknął beznamiętnie. Widać było pewność w jego oczach oczywiście, jeśli tylko przyglądał się jego źrenicom.
Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 28 lut 2017, o 12:26

Droga mijała spokojnie, było już raczej blisko południa, ludzie powoli znikali z ulicy do swych domu, a młodzieniec dalej podróżował do centrum wioski rozmyślając jak dostarczyć swoją przesyłkę. Przecież nikt od tak nie wpuścić kuriera do kogoś takiego. Zwłaszcza z taką przesyłką, lider zapewne z nikim nie dzieli się swoimi problemami intymnymi lub upodobaniami, chyba, że pracuje razem ze swoim partnerem seksualnym. Co szczerze raczej nie było by dziwne. Jak mieć gdzieś już romans to w pracy, a najlepiej z sekretarką lub sekretarzem. Czas mijał, a białowłosy podróżował krętymi uliczkami, starając się dotrzeć się do centrum wioski, w, którym prawdopodobnie znajdowała się siedziba lidera klanu hatetsu. Wszystko przebiegało bezproblemowo, ale chłopiec miał dziwne wrażenie, że ktoś go obserwuje od jakiegoś czasu. Czyżby to była jakaś dziewczyna, której się spodobał? Raczej mało prawdopodobne. Zresztą, zaraz się to okaże, bo nadała się idealna sytuacja na konfrontacje z osobą, która go śledziła w ułomny sposób. Pusta uliczka, nikogo poza młodzieńcem, który zatrzymał się na środku uliczki i się obrócił, a za nim okazał się jego oczom mężczyzna z kruczoczarnymi włosami oraz rubinowymi oczami. Po chwili wszystko okazało się jasne, ów osobnik chciał zabrać białowłosemu jego przesyłkę, która miał dostarczyć. - Hej, jestem Shiro. Miło mi Cię poznać. Następnym razem jak będziesz kogoś śledzić, to lepiej uważaj. Bardzo łatwo było to wyczuć. A teraz powiedz mi, po co CI mój woreczek? Na złodzieja nie wyglądasz i widać, że na tym się nie znasz. Niech zgadnę przez przewagę w budowie fizycznej, uważasz, że tak po prostu oddam Ci towar? I kim jesteś, jeżeli nie opryszkiem? - powiedział młodzieniec z uśmiechem na ustach. Widać było, że niezbyt przejmował się tym zagrożeniem, nawet można powiedzieć, że cieszył się z tego w końcu to zadanie nie będzie takie nudne.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 28 lut 2017, o 15:51

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.


Wojaż była nadzwyczaj arkadyjska, na firmamencie spoza wyblakłych obłoków ujawniało się periodycznie światło najjaśniejszej gwiazdy naszego nieboskłonu. Ludzie zrażeni promieniami słonecznymi ustąpili z ulic, a młodzieniec zmuszony do tułaczki, wciąż brnął do sadyby przywódcy Haretsu. Po drodze jego umysł penetrowały myśli na temat koncepcji co do dostarczenia przesyłki. Niby nikt by nie wpuścił od tak obcej persony do lidera, jednakże gołowąs miał pergamin ze stemplem... Ech, szkoda słów. Przesyłka była na tyle ważna, że na pewno nie zostałaby odtrącona przez nikogo.
Czas przebrzmiewał bezpardonowo, a podrostek nieprzerwanie poruszał się między serpentynowymi promenadami, usiłując dotrzeć do gmachu administracyjnego. Nie było to naprawdę zawikłe, a dopiero miało przerodzić się w najeżone trudnościami. Wystarczyło krztynę zaktywizować szare komórki, a i marszruta sama by się napiętnowała w oczach młodziana. Wszystko szło według przekonania mlekosysa, jednakże z czasem pojawiła się w jego czerepie impresja, wskazująca na to, iż ktoś może go inwigilować. Doszło również do konfrontacji między dwójką tych indywiduum. Nie szpiclowano szczawika w ułomny sposób, wręcz odwrotnie. Mężczyzna zdołał śledzić go przez ogromny kawał drogi, od Bragi, aż po śródmieście wioski. Chociaż wnioskując po umiejętnościach Shiro, nie trzeba być jakoś specjalnie utalentowanym, żeby mu niewymyślnie deptać po piętach. Nie owijajmy w bawełnę i przejdźmy do meritum akcji.
- Otrzymałeś misję od lidera rodu Uchiha. Jeśli chcesz abyśmy pozostali w dobrych stosunkach to oddaj ten woreczek. - rzekł sucho i beznamiętnie.
Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 1 mar 2017, o 12:20

-Ale zaraz, jak od lidera klanu Uchiha? Ten woreczek dostałem od kupca, z, którym tu przybyłem. - odparł młodzieniec z lekkim zaskoczeniem, sam nie wiedział, co tu się do końca dzieje ani co ma zrobić. Wszystko wydawało mu się dziwne i niezbyt możliwe. Jakim cudem wmieszałem się w coś takiego... ten durny woreczek przynosi mi pecha od samego rana. pomyślał białowłosy, cóż szczęścia to mu brakowało nie ma, co, a mógł po prostu odejść i mieć wszystko gdzieś. - Widzę, że nie chcesz mi go zabierać siłą i chcesz uniknąć walki. Więc może porozmawiamy spokojnie w jakieś knajpie i mi wszystko wyjaśnisz? Wtedy też nie masz, co się martwić o moją ucieczkę w końcu będę blisko Ciebie. - powiedział Shiro z uśmiechem na ustach do tajemniczego mężczyzny i powoli wyciągnął przed siebie rękę w ramach zgody. W końcu lepiej poznać wszelkie aspekty tej sytuacji i mieć lepszy pogląd na nią. Zwłaszcza, że kupiec posłużył się jakby groźba by skłonić białowłosego do dostarczenia przesyłki i jej nie otwierania, a ten tutaj nie wydaje się szczególnie agresywny. W końcu bez większego problemu mógłby odebrać woreczek chłopkowi, ale tego nie zrobił. Pozostaje mi mieć nadzieje, że przystanie na moją propozycję i wyjaśni mi, o co w tym wszystkim się rozchodzi. Miejmy nadzieje, że nasz młody bohater podjął dobrą decyzje, a jak nie to lepiej by miał jakiś plan w zapasie. - Na prawdę nie chce żadnych problemów. Chce wiedzieć, o co tu się rozchodzi i uwolnić się od tego. - dodał po chwili i czekał w spokoju na odpowiedź.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 1 mar 2017, o 18:02

Pracą zarobisz na życie, a na handlu się wzbogacisz.



- A kupiec ukradł go nam. - wtrącił.

Dostrzegł w oczach chłopca malujące się zaskoczenie. Został wprawiony w taką konsternację, że nie wiedział co się do końca dzieje, ani jak ma postąpić. Mogło się to wydawać dziwne, a i miało zasiać ziarno niepewności w jego łepetynie. Komu miał on zaufać? Czy kupcowi, którego ledwo znał, czy może reprezentantowi Uchih? Niestety chłoptaś wmieszał się w takie, a nie inne szambo i jakoś musiał się z niego wygrzebać. Miech nie przyniósł mu nieszczęścia, a jedynie decyzje, które podejmował.


- Nie mam zamiaru odbierać ci go siłą. Mogę to załatwić jednym ruchem, jednakże nie chcę psuć relacji między naszymi rodami. Jeśli dasz mi tę sakwę, to załatwimy to przystępnie. Stoi? Ty dostaniesz pieniądze, ja tę rzecz. - odparł z niezmiennym, poważnym wyrazem twarzy.

Nie podał ręki. Był nadzwyczaj poważny — niespotykane było to, że emanowała od niego taka, a nie inna aura, cholernie kontrastująca ze sobą. Jego umiejętności świadczyły o tym, że bez problemu mógłby obezwładnić gnojka i odebrać mu worek, jednak tego nie zrobił. Dlaczego? Czyżby się czegoś obawiał? Całkiem prawdopodobne, aczkolwiek jeszcze nie mogliśmy być niczego pewni. Tylko komu teraz miał rzeczywiście zaufać niedorostek? Miał do wyboru albo losowego handlarza, albo rodowitego shinobiego. Kruczowłosy nie był raczej skłonny do zawierania nowych znajomości, nie widział również powodów do rozmowy z malcem, a odpowiadał jedynie na pytania, wtrącając sporadycznie coś od siebie.


- Również nie chcę żadnych problemów. To jak — oddasz mi to po dobroci? - dopytał, unosząc jedną dłoń na wysokość klatki piersiowej, a przy tym formując pieczęć. Drugą dłoń wystawił przed siebie na znak, iż może mu wręczyć podarek.

Po której stronie opowie się szczawik?


Tutaj kończę swoją dolę.
Jeśli Shiro zdecyduje się oddać przedmiot ninjy, to otrzyma wynagrodzenie (okrągłe sto ryo), jeśli natomiast zdecyduje się uciekać, to ten złapie go w Genjutsu i zabierze jego woreczek. Jeśli protagonista będzie chciał zaliczyć tę misję później, to będzie musiał podjąć się w wyprawy w celu odzyskania przedmiotu, lub misji rangi C.
Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shiro » 2 mar 2017, o 09:15

To wszystko, co teraz spływało na naszego chłopca było dziwne i nic z tego nie rozumiał, ale też to by miało jakiś sens. Bo w końcu skąd kupiec sprzedający zwykłe towary do przetrwania na pustyni miałby coś takiego? Młodzieniec zaczął się głowić nad tym, co ma zrobić i co będzie dobrą decyzją. On mówi składnie i zwykły rabuś nie zaatakowałby nikogo w mieście, zwłaszcza, że mieszają tu inni ludzie. Nie ryzykowałby tak dla zwykłego zysku i nie chciałby mi zapłacić, ale co zrobię z kupcami? Po pewnym czasie przemyśleń białowłosy wyjął za swojego pasa niewielki woreczek z kutasem. - To jest, to, czego chcesz zgadza się? - powiedział Shiro, po czym zaczął powoli podchodzić do wysłannika uchiha. Gdy był już blisko niego położył woreczek na jego dłoni, ale jeszcze go nie puścił. - Nie chce za to żadnej nagrody pieniężnej, skoro to kradziony towar niech wróci do właściciela. Ale mam jedną prośbę, zabierzesz mnie stąd? Chce tylko tyle. - chłopiec ze spokojem czekał na odpowiedź, a gdy już ją otrzymał puścił woreczek bez znaczenia, jaka ona była, ale jeżeli shinobi się zgodził zabrać Shiro ze sobą to ruszył razem z nim, a jeżeli się nie zgodził rusza w swoją stronę by jak najszybciej opuścić miasto, ale tym razem samemu.
Shiro
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Gyo » 3 mar 2017, o 03:02



MISSION COMPLETE


    + 20 PH
    + 100 ryō
    z/t do Sogen
Gyo
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hisui » 10 kwi 2017, o 15:21

Ruszyły przed siebie, zostawiając (czy oby na pewno?) Dzikuskę za sobą. Przy pomocy byakugana znalazły wydeptaną przez zwierzęta ścieżkę, która nieco przyśpieszyła ich tempo bo nie musiały aż tak bardzo się przedzierać przez chaszcze. Potem z niej zeszły, bo skręcała w niedobrym kierunku i znów musiały się nieco męczyć. Szły tak przez większość dnia, Hisui w pewnym momencie zaczęła podejrzewać że nie wyjdą z Lasu przed nocą, ale koniec końców, późnym popołudniem, byakuganem zauważyła zmniejszenie zagęszczenia zwierząt. Udały się w tamtym kierunku, podejrzewając że jest to koniec Lasu i się nie pomyliły. Na samym krańcu musiały jednak nadrobić drogi, bo coś siedziało w piachu na granicy z pustynią, ukrywało się pod ziemią. Żadna z nich nie miała ochoty sprawdzać czym to było i czy warto to zaczepiać. Zdroworozsądkowo ominęły je szerokim łukiem.
Wyszły na pustynię. Po półmroku lasu popołudniowe, a może nawet wieczorne słońce oślepiało. Hisui z zadziwieniem patrzyła na niesamowitą przestrzeń przed nimi. Był tu piach, błękitne niebo, słońce... I praktycznie nic poza tym. Oczywiście wyobrażała to sobie wcześniej, ale nawet w jej myślach nie wyglądało to tak imponująco.. I nudno. Nic się tu nie działo. Była cisza przetykana szumem wiatru i szelestem przesypywanego piachu.
- To jest ogromne. I gorące. Jak ludzie tu żyją na stałe? - zapytała Kazumi, ocierając pot z czoła. Ruszyły przed siebie i miały szczęście, bo całkiem niedaleko znalazły trakt. Dla Hisui możliwość ataku bandytów nie była tak zła jak zagubienie się w tym bezkresnym morzu. Las szybko znikał z oczu i gdzie się nie obejrzeć były wydmy i jedynie trakt ciągnący się daleko za horyzont. Nieważne jak daleko Hisui patrzyła przed siebie - widziała wyłącznie małe zwierzątka pustynne i żadnych ludzi. A wystarczyło się obejrzeć.
Zapewne do uszu Kazumi dotarło to pierwsze - stłumione pokrzykiwanie, śmiech? Może traciły zmysły od gorąca? Nawet nie były paru dni na tym słońcu! Tak szybko czekało tu na nie szaleństwo? No nie do końca, raczej miały niesamowitego farta. Jak się obejrzały czekał je niezwykły widok, ale całkiem miły, zwłaszcza zważywszy na okoliczności w których się właśnie znajdowały.
Kilka wielkich zwierząt na czterech nogach, o krótkiej jasnej sierści i... Oh, co tu ukrywać, to co od razu przyciągało wzrok to dwa wielkie garby na plecach. Oprócz grabów, na plecach mieli także bagaże, a niektóre pasażerów. Szli w ich stronę, a zatem tak samo jak one w głąb pustyni. Z daleka ludzie wyglądali jak białe stożki, tak byli zamotani w ubrania.
- Myślisz, że to jacyś kupcy? Może zabierzemy się z nimi? - napisała Hisui, po czym wróciła do obserwacji karawany, osłaniając oczy ręką. Nawet nie pomyślała o tym, że kupcy mogą nie zechcieć ich wziąć czy że może czekać na nie z ich strony niebezpieczeństwo.. W końcu jej rodzice są kupcami, postrzegała ich bardziej jako swoich niż swój klan, dlaczego mieliby odmówić? Przy takich warunkach, dwóm ładnym dziewczynom?
Hisui
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Sarutobi Kazumi » 11 kwi 2017, o 14:21

Dziewczynom w końcu udało się opuścić Tajemniczy Las, choć nie było to łatwe zadanie. Rozległe chaszcze, świadomość, że Łowczyni obserwująca ich plecy i że gdzieś wśród drzew kroczy bestia - zebrane razem, elementy te nie nastrajały optymistycznie. A jednak, dzięki szczęściu, oczom Hisui i łasce Jashina udało im się opuścić puszczę. Co ciekawe, nie towarzyszył temu prawie żaden "etap przejściowy" czyli obszar, w którym drzewa malały, rosły coraz rzadziej i powoli wyczuwałoby się zmianę klimatu. Zamiast tego teleportowali się z lasu prosto na pustynię. Wystarczyło kilka kroków, żadnego delikatnego poinformowania wędrowców, że niedługo klimat zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni. A może i były jakieś ślady zmian, tylko Kazumi zapomniała o nich w chwili, gdy po raz pierwszy zobaczyła ocean piasku?
A był to widok który na długo wyryje się w jej pamięci. Dobrze wiedziała, czego się spodziewać. Piasek, ciepło, puste niebo, więcej piasku aż po horyzont, coraz cieplej, całe wydmy, gorąc. Dziękowała płatnerzowi, że nie próbował zrobić jej zbroi bardziej pancerną - ugotowałaby się w niej żywcem. Albo cierpiałaby tak długo, jak Jashin pozwoli. Nawet w tym stroju czuła, że pobyt tutaj będzie wyzwaniem. wiatr, z jednej strony chłodny podmuch był wybawieniem, ale z drugiej niósł ze sobą drobne ziarenka wpadające tam, gdzie nie powinny. I jakby tego było mało, to rzadko kiedy trafiał się naprawdę zimny, czy nawet letni podmuch. Słońce chyliło się ku zachodowi, ale minie jeszcze trochę czasu, zanim żar zelżeje. A ponoć noce na pustyni były znacznie zimniejsze niż w Shinrin. No nic, będzie trzeba się dostosować do warunków gry Tsurai i wygrać, pomyślała Szarooka naciągając kaptur. - Piękny widok. Groźny, pusty i monotonny, ale piękny. A ludzie... Jakoś muszą, skoro jeszcze stąd nie wywędrowali. - zawołała do Hisui. Postawiła na próbę kilka kroków do przodu. Zapadały się w sypkim gruncie, stanowiąc dość jasny znak, jak będzie wyglądać reszta podróży. Ale od czego (nie) było się kunoichi? Podstawowa technika od chodzenia po powierzchni wody i gotowe! Co prawda piasek to ciało stałe, jednak zachowywało się tu podobnie do wody, wciągając w swoje odmęty każdego kto zbaczał z traktu. - Suimen Hoko pomoże się wspinać! Wracając do tubylców - może tradycja ich tu trzyma? Albo nauczyli się żyć w zgodzie z klimatem tak, że to inne prowincje są dla nich nieprzyjazne? - rozważała jashinistka, wspinając się na wydmę by znaleźć coś wartego uwagi.
Na szczęście dla nich dalsze błądzenie po wydmach nie było koniecznością - całkiem szybko znalazły szlak transportowy. To z niego powinny były skorzystać zamiast zawędrować do Tajemniczego Lasu, ale wytykanie sobie nieuwagi niczego by nie zmieniło. I "przypadkiem" trafiły na karawanę. Ot, szczęśliwy zbieg okoliczności. A guzik prawda! Kolejny dowód na łaskę Jashina otaczającą Kazumi. W myślach podziękowała swemu bogu, jednocześnie czytając kartkę Hisui. - To chyba najlepsza opcja. I pozwól, ja będę mówić. - i z uśmiechem zwróciła się w kierunku handlarzy. Raczej nie obrazi się za taki żart, ne? Na pewno nie! Zwierzęta używane przez karawanę muszą jeszcze trochę poczekać, zanim jinchuuriki zacznie się nimi naprawdę interesować, choć już teraz ich nietypowa budowa ją zaciekawiła. Garbate konie skrzyżowane z... Czymś. Kunoichi pomachała w kierunku lidera (choć raczej obstawiała, że jeźdźca na przedzie jest strażnikiem albo przewodnikiem). Kiedy już upewnił się, że to nie podstęp, a dwójka podróżnych chce się z nimi zabrać do miasta - zgodził się. Oczywiście nie od razu, ale opłata w ryo i dobrowolne oddanie broni do depozytu stało się zaprawą murów uczciwych zleceń. W każdym razie mogły podróżować, byleby nie dobierały się do towarów i nie zadawały zbędnych pytań. Co w przypadku Kazumi było trudne, Hisui i tak nie mogła pisać jeśli chciała utrzymać się na tych dziwnych, bujających wieląbładach. A może wielbłądach?



-50 ryo Kazumi i Hisui
[z/t] x2
Sarutobi Kazumi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Mishima » 11 lip 2017, o 08:16

Droga brodacza po wyjściu ze szpitala, prowadziła wprost w kierunku szlaku transportowego. Albo raczej jego początku, przy graniach osady. Zamierzał ruszyć przed siebie, poszukując idealnego miejsca na rehabilitację i odpoczynek psychiczny. Tego jak niczego innego w życiu, aktualnie mu potrzeba. Uspokojenia głowy, która ostatnimi czasy miała na sobie zbyt dużo.

Celem była osada z dużą gamą zieleni, drzew, krzewów. Klimat leśny, puszczowy. Fakt, że zaraz obok umiejscowiony był Tajemniczy Las, ale mało kto z własnej woli się tam wybierał. Tajemnicze agresywne stwory, wieczna ciemność. To przeciwieństwo klimatu, jakiego poszukiwał teraz Mishima.

Spakowany, zregenerowany stojąc przed granicami osady, wziął głęboki oddech i ruszył przed siebie. Nie śpieszyło mu się, więc postanowił podróżować na nogach. Po co tracić chakrę na tworzenie ptaka transportowego? Może się jeszcze przydać pozniej.

Skąd: Tsurai
Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 10:20
Środek transportu: Nogi.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 377
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 29
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 27 lip 2017, o 15:09

Rymuje się z aniele
Ranga C
Post 3/30


Wygodna? A może wręcz przeciwnie i właśnie białowłosej ktoś chciał się po prostu pozbyć! Konspiracja, akcja, manipulacja, hemoglobina. Postanowiła to jednak sprawdzić, bo ignorowanie takiej wiadomości mogło się skończyć poszukiwaniem. Skoro sama nie chciała do nich przyjść, to przecież zawsze można było wystawić list gończy jak pewni despotyczni liderzy próbowali robić. Nieświadoma niczego osoba zamieniała się wtedy w zwierzynę, a ta przestraszona często gryzła bardziej, niż nieświadoma. Do jakiej można było porównać Hisui? Ciężko stwierdzić, ale z pewnością nie bała się zagrożenia. Zaczęła kierować się do szlaku transportowego, gdzie mogła podjąć dalszą wędrówkę. Okoliczni tylko rzucili spojrzenie na Hyugę - może po prostu byli nią zainteresowani, albo po prostu siatka Mamy była większa, niż można było się spodziewać. Niedługo później wyłupiastooczna była już na drodze, gdzie karawany zaczynały swój bieg i poruszały się dalej powolutku. Pytanie gdzie tylko zamierzała pójść dalej... w końcu Ryuzaku nie było takie małe.

//napisz tutaj post tak, jakbyś normalnie przechodziła z lokacji do lokacji, ja następnego posta dam już w Ryuzaku
Takeshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hisui » 27 lip 2017, o 16:43

Przed podróżą musiała się nieco przygotować. To nie było Ryuzaku, że po prostu wstawała i wychodziła, a jedzenie i wodę mogła znaleźć lub kupić niemal wszędzie. Pustynia już ją nauczyła, że tutaj należy zadbać o wszystko, bo za darmo można było dostać tylko piach. Kupiła więc wodę, prowiant, ubrała swoje nowe pustynne ubranko i już była gotowa do drogi. Tym razem jednak nie zamierzała przedzierać się przez Tajemniczy Las, a poszła dookoła, kierując się szlakiem handlowym. Przez pustynne Tsurai i Atsui i równinne Sakai, wkroczyła w końcu w lasy Shinrin i Midori. Niedługo zaś po tym mogła wkroczyć w okolice kupieckiego miasta, które znała już całkiem nieźle. Przecież stąd wyruszyła w podróż na pustynie, w kierunku której wciąż uciekały jej myśli. Zrobiło się chłodniej, musiała znów zmienić strój by nie zmarznąć. Pogoda była wiosenna, ale w porównywaniu z Tsurai było zimowo. To z pewnością nie był koniec z pustynią, było jej szkoda opuszczać ją po tym, jak zobaczyła jedynie małą jej cześć, ale co mogła poradzić. Najpierw trzeba załatwiać swoje sprawy, a potem przyjemności. Nie wiedziała tylko po co Mama chciała się z nią widzieć tak szybko. Ale tego też się zapewne dowie. To tylko kwestia czasu.

zt





Skąd: Tsurai
Dokąd: Ryuzaku
Czas podróży: 2h
Czas przybycia: 18:30
Środek transportu: Nóżki
Hisui
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Mishima » 19 paź 2017, o 12:54

Po spakowaniu torb podróżnych, mężczyzna wrócił z powrotem w stronę szlaku transportowego. Wychodząc za granice osady, ostatni raz jeszcze rzucił na nią okiem. Nie czuł nic specjalnego. Żadnego wahania, żadnych emocji związanych z jego wyprowadzką. Można rzecz wręcz, że radowała go ta chwila. Dlatego też właśnie jego dłonie powędrowały do kabury z gliną i wymodelował po raz kolejny transportowego ptaka. Uśmiechnął się nieznacznie pod nosem wskakując na niego i wzbił się w powietrze. Nie wiedział ile potrwa misja Reiki, ale wolał nie przegapić jej powrotu. Nie patrzył za sobą, patrzył jedynie na to co ma się wydarzyć.

Skąd: Tsurai
Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 2h
Czas przybycia: 11:30
Środek transportu: Ptak transportowy

z/t
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 377
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 29
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 20 gru 2017, o 22:20

Podróż przez pustynię była całkiem przyjemna, zwłaszcza dla Reiki, która miała okazję powygrzewać się jeszcze w promieniach ostrego słońca, zanim przekroczą granicę Prastarego Lasu i powrócą do zdecydowanie chłodniejszego klimatu. To był zapewne ostatni raz, kiedy znajdują się na terenie Tsurai, ponieważ ich decyzja automatycznie prowadziła do tego, że lepiej, aby już tutaj się więcej nie pokazywali. Zanim jednak dolecieli do granicy, zrobili krótki postój w jednej z oaz, aby się wykąpać i przebrać w cieplejsze rzeczy, które już niedługo będą im potrzebne. Gotowi do drogi, ponownie wsiedli na glinianego ptaka transportowego i ruszyli w dalszą drogę.
W końcu na horyzoncie zobaczyli ciemną linię, która była granicą Prastarego Lasu, a gdy wlecieli w tą część krainy, momentalnie powiało chłodem i musieli opatulić się pelerynami. W górze pizgało jeszcze bardziej, niż między drzewami, więc trudno było się dziwić, że Reika szczękała zębami, zwłaszcza przy nocnych postojach, blisko ogniska. Po kilkudniowej podróży, wreszcie dotarli do ziem, należących do prowincji Shinrin, jednak do Hayashimury był jeszcze kawałek drogi.
W stolicy wylądowali około południa i wreszcie mogli odetchnąć. Dłuższe podróżowanie na wielkim ptaku, było trochę męczące, zważywszy na fakt, że nie można było rozprostować nóg. Reika opatuliła się szczelnie peleryną i rozejrzała po okolicy. Po śniegu nie było już śladu i czuć było wyraźnie cieplejsze powietrze, jednak to były dopiero początki poprawy pogody. Znowu była w domu, ale prawdopodobnie długo tu nie zostanie. Z jednej strony było jej przykro z tego powodu, bo urodziła się i wychowała w Shinrin, jednak z drugiej zdawała sobie sprawę, że to konieczność i jeśli uda im się znaleźć nowe, bezpieczne miejsce, będą mogli rozpocząć nowe, cudowne życie, o którym od pewnego czasu marzyła.


[zt z Mishimą]

Skąd: Tsurai
Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 22:50
Środek transportu: Gliniany Ptak Transportowy
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1791
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Tsurai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość