Knajpa "Mankala"

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Kaze Tetsu » 8 gru 2018, o 12:24

Kaze Tetsu - misja D
14

Sytuacja zdawała się być całkiem nieźle opanowana. Nawet jeśli chodzi o sprawcę szkody sympatycznego kucharza eksperymentatora. Tetsu teraz dopiero uświadomił sobie, jak bardzo niekulturalnie zachowywał się cały ten czas. Czyżby dał się ponieść emocjom? Trzeba będzie nad tym popracować.
Pytanie o naukę tworzenia klonów nieco zaskoczyło Tetsu. Pomijając fakt, że nie wiedział nawet czy Serin ma predyspozycje do tego.. czy mógłby tak po prostu kogoś nauczyć techniki? Pomijając już same aspekty tego, że raczej byłby kiepskim nauczycielem, jak by to zostało odebrane przez szczep? Są z tego samego miasta, jednak techniki to pilnie strzeżona tajemnica. Ta co prawda nie jest ściśle związana z samą umiejętnością jego szczepu.
- Szczerze nie wiem, czy byłbym w stanie. Próbowałeś kiedyś nauczyć się jakichkolwiek technik ninja?
Czarnowłosy był szczerze zakłopotany.Postanowił jak najszybciej wrócić do pracy. Wydawanie posiłków było całkiem przyjemnym zadaniem, sam system płacenia tutaj nieco go zadziwił. Może dlatego czuł tą wrogość jak tu wszedł? Knajpa nie była najpiękniejsza, jedzenia jak na razie też nie powalało. Ale było tu jakoś tak rodzinnie. A on był tutaj obcy, w dodatku pewnie się nieco odróżniał od reszty bywalców przez swoją profesję. No i to, że jeden z "nich" dopiero co został skrzywdzony... nic dziwnego, że wzięto go za najemnego zbira.
Młody shinobi poczuł się w sposób, który był dal niego trudny do opisania. Ludzie pytali czy tu zostanie. Czyżby ktoś docenił jego umiejętności? Oczywiście nie miał takich planów, więc pogodnie tylko odpowiadał.
- Przyszedłem tylko odwiedzić przyjaciela i pomóc mu nieco w trudnej chwili. Żaden tam ze mnie kucharz.
Jednak w głębi ducha naprawdę dobrze się tu czuł. Będzie musiał częściej odwiedzać to miejsce. Nie tylko, by zobaczyć co u Serina. Ciekawe, czy zielonowłosym by się tutaj spodobało? Może kiedyś uda się ich tu przyprowadzić. Nie wiedzieć czemu, Tetsu był pewien ze Suzu odnalazłaby się tu idealnie ze swoją energią i tendencją do przyciągania problemów.
- Skoro posiłki wydane, wracajmy do szaszłyków.
Maji pośpieszył do kuchni. Sos jaki przygotowywał do szaszłyków wyglądał już całkiem dobrze. Klony świetnie spisały się tnąc na kawałki mięso i warzywa. Wieprzowina, papryka, grzyby, cebula. Szkoda, że nie było do tego jeszcze czegoś delikatniejszego jak drób czy owoce morza. No nic, jak się nie ma co się lubi. Tetsu odpalił piec i przygotował blachy, gdy klony już nadziewały pierwsze kawałki jedzenia na zaostrzone patyczki. Zaraz potem do nich dołączył. Trzy pary rąk sprawnie radziły sobie z szykowaniem posiłku. Gdy przygotowanych było tyle szaszłyków, że jemu samemu starczyłoby pewnie na tydzień z okładem, rozpoczęła się kulinarna magia Tetsia. Żaden ze składników, nie był wcześniej doprawiany. Celowo. Tetsu ustawił się z klonami w rządku, jeden podawał szaszłyki z przygotowanego stosiku, drugi maczał je szybko w przygotowanym sosie, który otaczał całość potrawy swoim ciemnym zabarwieniem i mocnym, nieco ostrym zapachem. Ostatni Tetsu układał przekazane mu gotowe danie na blachach do pieczenia. Prawdziwa linia produkcyjna. Gdy blachy były już wypełnione, klony zajęły się sprzątaniem, a Tetsu doglądał co chwilę pieczenia i przewracał czasem szaszłyki an drugą stronę, albo zmieniał ich pozycję na blaszkach by się równomiernie piekły. W tej potrawie lekkie zwęglenie jej dodaje smaku, jednak tego na razie chciał uniknąć. Pokaże Serinowi jedną z ciekawszych sztuczek, która przy okazji powinna spodobać się bywalcom lokalu. No i rozniesie aromat jedzenia po całej sali. Ale na to jeszcze będzie trzeba poczekać.
- Wygląda na to, że jakoś sobie poradziliśmy. Wiesz Serin, jakbyś potrzebował też mogę iść w tej obstawie.
Tetsu postanowił luźno nawiązać do zerwanej rozmowy. Nie chciał się za bardzo naprzykrzać, emocje za bardzo go poniosły wcześniej i teraz trzeba było nad sobą panować. Szaszłyki skwierczały już i wtedy Maji uśmiechnął się do butelki alkoholu, którą zobaczył wcześniej. Nie miał zamiaru pić, nic z tych rzeczy. Czas na prawdziwe show. Wyciągnął szaszłyki z pieca, były gotowe ale brakowało im tego charakterystycznego spieczenia. Ułożył je na tacy, odmierzył precyzyjnie odpowiednią porcję alkoholu i polał je wszystkie póki były ciepłe. Nie mógł dać za dużo, bo mogłoby być zbyt spektakularnie i kogoś wystraszyć. Pośpieszył do lady w knajpie. Bywalcy już na niego spoglądali, jednak to jeszcze nie ten moment. Dajcie mi chwilę, pomyślał. Teraz miała nastąpić chwila, na którą czekał. Ciekawiło go, czy Serin znał tą sztuczkę. Tetsu wyjął z torby przy pasku krzesiwo, potarł o nie kilka razy zanim sypnęło iskierkami w stronę tacy. Opary alkoholu momentalnie się podpaliły, przypiekając dodatkowo szaszłyki. Gorąca potrawa szybko rozniosła swój zapach po całym lokalu. Płomienie, które przed chwilą pojawiły się nagle niczym wybuch, uspokoiły się by po chwili całkiem zgasnąć. Czarnowłosy w tym czasie schował krzesiwo na jego miejsce. Jedzenie skwierczało aż, obiecując gorący posiłek. Maji spojrzał na Serina i zaczął wydawać jedzenie jak wcześniej, gdy chłopak skinął głową.



Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 15:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122
GG: 0
Multikonta:

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Miwako » 8 gru 2018, o 19:44

Obrazek
Witaj w krainie, gdzie obcy ginie
[ Kaze Tetsu - misja D ]
15

Serin zaśmiał się głośno.
- Nie, nigdy. I właściwie to nie chciałbym być shinobi. Po prostu ta sztuczka tak genialnie by mi się przydała w kuchni. Myślisz, że można się w ten sposób zatrudnić na trzy etaty jednocześnie? - ciągnął z rozmarzonym wzrokiem, jasno jednak dając do zrozumienia, że wcale nie myśli o tym na poważnie i Tetsu nie musi się przejmować.
Żaden z Tetsu kucharz? Serin tylko uśmiechał się ironicznie patrząc, jak roztrojony kolega przygotowuje kolejną potrawę. Nie potrzeba wcale znawcy by zorientować się, że shinobi doskonale wiedział, co robi, i wykazywał się przy tym wysoką wprawą. Co w takim razie czyniło człowieka kucharzem? Oblane sosem szaszłyki zaskwierczały, gdy chłopak układał je na rozgrzanej blasze. Kuchnia momentalnie wypełniła się aromatami, które wymykały się z niej przez chroniące przejście zasłony, podrażniając nosy już i tak pognębionych głodem klientów.
- A chciałbyś? Możesz zostawić adres, być może skorzystam. Kazuhiko poczuwa się do odpowiedzialności za to wszystko, więc pewnie nawet da się naciągnąć na oficjalne wynajęcie ninja - powiedział z uśmiechem, wyraźnie nie mając żadnych oporów przed wyciągnięciem pieniędzy z kieszeni pracodawcy.
I choć nie dawał po sobie poznać niepokoju, propozycję Tetsu zaakceptował nad wyraz szybko, co mogłoby Majiemu trochę powiedzieć o jego faktycznym stanie ducha. Nie wszystko musi być przecież wyrażone wprost, a i on nie chciał najwyraźniej przyznawać się do emocji, które towarzyszyły mu od czasu utraty sprawności w rękach. Nie był przecież słaby. Był po prostu...
- Strasznie mam na to ochotę. Odłożyć jednego na bok? No chyba, że masz ochotę mnie nakarmić - dodał z rozbawieniem, podchodząc by spojrzeć na zdejmowane z płyty szaszłyki.
Pochylił się też nad resztką sosu, którą najpierw powąchał, a potem bezceremonialnie liznął z krawędzi naczynia, analizując przy tym skład. W końcu sos powstawał pod jego nieobecność, był dziełem rąk jednego z klonów. Nie tracił jednak tam zbyt wiele czasu, bo od dobrej chwili pod przejście podchodzili kolejni klienci, dopytując o jedzenie. Głodne żołądki wygrywały już na sali wspólną melodię. I choć Serin trochę się zdziwił rozlaniem alkoholu, nie wyraził głośno tego, co właściwie pomyślał - że jest to niepotrzebne marnotrawienie dobrego trunku. Bo gotowanie w knajpie wymagało liczenia się ze składnikami i unikania rozwiązań, które i tak zauważały jedynie najbardziej wrażliwe języki. Naturalnie nie spodziewał się tego, co Tetsu wykonał w chwilę później. Nawet nachmurzony Kazuhiko przerwał na chwilę swą rozmowę i popatrzył przez ramię, podziwiając przedstawienie z ogniem. Goście natomiast zaklaskali z entuzjazmem i wszyscy ustawili się w kolejce, by spróbować przygotowanej przez Tetsu potrawy - także ci, którzy powinni byli nasycić się gulaszem. Ktoś klepnął shinobi po ramieniu, stwierdzając, że koniecznie musi tutaj zostać. Właściciel również wziął sobie porcję, a gdy wszystko już się rozeszło i obaj chłopcy mogli wrócić do kuchni, przeszedł tam razem z nimi. Wyglądało na to, że coś go dręczy, w tej chwili jednak nie miał zamiaru zawracać im głowy nieprzyjemnymi sprawami.
- Trzymaj. Jak ci na imię? Byłoby świetnie, gdybyś pojawił się też jutro.
Podał Tetsu sakiewkę z wynagrodzeniem za pracę, po czym i on poklepał go po ramieniu. Zadowolenie gości było oczywiste, żołądki zaś napełnione. Sytuacja została opanowana, przynajmniej na ten jeden wieczór. Wkrótce wyleczą Serinowi ręce i knajpa odzyska swoją stabilizację... o ile nie pojawi się nowy problem, w końcu źródłem tego wszystkiego nie był losowy wypadek. Kazuhiko nie pozwolił jednak Tetsu i Serinowi martwić się tym niepotrzebnie. Nalewaniem piwa mógł zająć się sam, pozwolił im więc już opuścić kuchnię. Serin zaproponował przyłączenie się do stolika, gdzie grali coś opartego na gadaniu. Nie opuszczał Mankali, nocował w pomieszczeniu na tyłach.


Misja zakończona powodzeniem
Obrazek
Avatar użytkownika

Miwako
 
Posty: 160
Dołączył(a): 15 paź 2018, o 17:20
Wiek postaci: 14
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6501
GG: 0
Multikonta: Suzu

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Kaze Tetsu » 13 sty 2019, o 00:06

Chłopak z radością przyjął sakiewkę, ukłonił się i rzekł:
- Nazywam się Kaze Tetsu.
Shinobi jeszcze na kilka chwil został w lokalu, pozwalając sobie na nieco odpoczynku po dniu pełnym wrażeń i ciężkiej pracy. W myślach cały czas błogosławił bunshiny, które znacząco mu pomogły w kuchni.
Zagrał z Serinem w zaproponowaną grę. Podczas rozgrywki cały czas rozmawiali o kulinarnych pomysłach, powodując u niektórych gości żywe zainteresowanie zarówno ich, jak i ich żołądków. Powoli klarowało się enetualne menu na kolejne dni.
Czas jednak było, by czarnowłosy opuścił to miejsce i zajął się swoimi sprawami. Na pewno nie raz tu jeszcze wróci. Tymczasem pora wrócić do domu. I pomyśleć nad wieloma sprawami po drodze.
- Do następnego razu, Serin!
Wychodząc nie czuł się już taki obcy w tym miejscu. Byłby nawet radosny jednak coś ciążyło mu na duchu.

[zt]
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 15:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122
GG: 0
Multikonta:

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Kuroi Kuma » 22 paź 2019, o 17:32

Przechadzał się po mieścinie, w sumie to bez celu, nie wiedział od czego zacząć. Najtrudniej było zrobić pierwszy krok, wyruszyć. Później było prościej, nogi same się rwały do marszu, prowadziły przed siebie, w nieznane. Gdyby tylko był na tyle rozważny, by zapytać Icihira jakim cudem udało mu się nawiązać sojusz z tymi stworzeniami. Roztargnienie - któryś już raz na tym się łapiesz staruszki, prawda? - rozbrzmiał głos w jego głowie, chociaż Kuroi po prostu go zbył. Nie miał zbyt dużego wyjścia - musiał udać się na szlak i po prostu ruszyć przed siebie, w świat. Może uda mu się spotkać ludzi, którzy powiedzą mu coś więcej. To jednak wymagało jednego... interakcji. Dreptał sobie powolutku nabijając fajkę ziołem, gdy usłyszał coś o niedźwiedziach.
-To o moich mowa? - zapytał sam siebie pod nosem, przystanął na chwilę przy rozmówcach. Łatwo było uznać kogoś za wariata, zwłaszcza jak miało się ciepłą posadkę w mieście i nie trzeba było za wiele robić. Nagroda brzmiała ciekawie, chociaż to, że banda ludzi chodziła w maskach niedźwiedzi... to było ciekawsze. Rozumiał różne dziwne rzeczy, przecież niedawno udało mu się spotkać na własne oczy biju! Postanowił, że uda się do tej karczmy - jeżeli nawet ten poraniony mężczyzna nie powie nic ciekawego, to przynajmniej wypyta karczmarza czy nie wie czegoś więcej na temat. Karczma Mankala... No to w drogę Kuma! Kuma szukał Kumów, a to ci żarcik...
Wszedł do środka karczmy, wydawała mu się znajoma, chociaż nie przypominała żadnej innej, w której był dotychczas. Było to bardziej miejsce spotkań, niżeli miejsce gdzie można się schlać i przespać. Starzejesz się, że ruszasz w takie miejsca? Wzrokiem wyszukał tego, który miał być obłąkany, który w sumie mógł być dobrym obiektem medycznym, jeżeli okaże się kłamać. Zamierzał usiąść gdzieś obok, pewnie miał niezłą widownie, skoro opowiadał niestworzone rzeczy. Wolałby nie wchodzić prosto z mostu z ulicy do potencjalnie obłąkanego faceta i wypytywać go o ludzi przebranych za niedźwiedzi... co to w ogóle za pomysł, przecież było wiele innych, ciekawszych zwierząt! A przynajmniej takich, których szarganie dobrego imienia Kumy nie obchodziło. Nie tylko poprzez imię, chociaż to już sporo, ale był podobny do tych zwierzaczków. Lubił dobrze pojeść, poleniuchować przez pół roku, no i wpadać w szał, gdy ktoś miał zabrać jego jedzenie! Co jak co, ale nikt nie mógł Kumie zabierać jego szamki. Mógł się co najwyżej podzielić, ale mógł pozwolić na taką kradzież! No może szał to zbyt duże słowo...
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 703
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Naoki » 22 paź 2019, o 18:02

Obrazek
Wyprawa
3/XX
Kuroi Kuma




Fakt to mogła być lekka ironia losu, w końcu niedźwiedź chciał szukać innych niedźwiedzi. Tylko z opisu bardziej niebezpiecznych niż on sam. Sami strażnicy zbytnio nie reagowali na twoją zaczepkę, jedynie lekko skinęli głowami, by po tym jednak z nich wybuchnął śmiechem, ten mniej wierzący w całą historię. Najwidoczniej twoja osoba pomogła mu wyobrazić sobie jak mogli wyglądać tamci wojownicy w maskach niedźwiedzi. Tylko czy to było najważniejsze w tym momencie?
Najwyraźniej nie, samemu postanowiłeś ruszyć do knajpy, o której rozmawiali, nie wyglądało to jak speluna, w której można się schlać i zasnąć w pokoju na piętrze, takich tutaj niestety brakowało.
Po wejściu do lokalu towarzyszył Ci delikatny śpiew jakiejś kobiety, która najwyraźniej starała się zmierzyć ze swoim talentem przed innymi klientami tego miejsca. W sumie nie wychodziło jej to jakoś źle, a po paru głębszych zapewne byłoby idealnie dla słuchaczy.
Sam mężczyzna, którego szukałeś także tutaj był, nie wyglądał najlepiej. Nie posiadał prawej ręki, a na odsłoniętych miejscach było widać przeróżne rany, które dopiero się goiły. Dwie z nich przebiegały także przez jego twarz od lewego oka po prawy policzek, nie było to jednak rany szarpane, a samo cięcie było gładkie jak od miecza ostrego niczym brzytwa.
Popijał on teraz jakiś alkohol, a nad nim stał zapewne właściciel lokalu, prawiąc mu chyba jakieś morały.
- Mówiłem wam byście tam nie szli. Twój brat stracił życie by Cię uratować, a ty przeżyłeś cudem. Po tym jak nie rozbiłeś się na skałach tylko wylądowałeś w wodzie. Co teraz mam powiedzieć swojej siostrze? - wypowiedział, robiąc sobie chwilę przerwy, by samemu również się czegoś napić.
- Wybacz, ale twój mąż został zabity przez martwych wojowników w maskach niedźwiedzi, gdzieś w górach?Co was do tego podkusiło Isei? - dopowiedział po chwili. Po czym oddalił się od mężczyzny, najwyraźniej by zająć się innymi klientami lokalu, a nie zajmować się problemami jakby na to nie patrzeć swojej dalszej rodziny. Ty natomiast mogłeś spokojnie pogadać teraz z mężczyzną, zanim zbierze się dookoła niego tłum znudzonych ludzi, chcących posłuchać jego historii i chcących obejrzeć jego rany. Najwidoczniej zostali wcześniej rozgonieni przez już poddenerwowanego właściciela, który raczej ma dość klientów, którzy ani nic nie zamawiają ani w nic nie grają. Ty chyba jednak możesz go teraz spokojnie o wszystko wypytać, korzystając ze swojego szczęścia, które oby zbyt szybko się nie skończyło.




Legenda:
  • Isei
Ostatnio edytowano 23 paź 2019, o 14:35 przez Naoki, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 273
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Kuroi Kuma » 22 paź 2019, o 20:11

Śpiewaczka... nie za bardzo przepadał za tego rodzaju sztuką. Może po prostu jeszcze nie trafił na kogoś, kto by oczarował go swoim głosem, kto by zaparł dech w jego piersiach, kogo śpiewu słuchałby z uwagą. Przykładał ogromną wagę do ludzkiego głosu, do jego brzmienia, do tego jak ktoś się wypowiada, jak dobiera słowa i w jakiej kolejności je układa. To mówiło wiele o ludziach, podobnie jak ich dłonie. Była to jednak jakaś rozrywka, lepsze to niż nic i po prostu siedzenie w ciszy. Mężczyzna za to wyglądał... źle. I to mało powiedziane. Wyglądał jakby spotkał niedźwiedzia we własnej osobie, wyzwał go na pojedynek i najwyraźniej przegrał. Nie tylko rękę, ale i dumę i jak się okazało brata. Po co jednak mieli udać się w góry? Z pustyni był tam kawał drogi, pewnie z kilka dni w zależności od miejsca. Sam zadał sobie to pytanie co takiego mogło kryć się w górach, co mogłoby podkusić Kumę do tego, by wraz z najbliższym członkiem rodziny udał się w takie miejsca. Ten facet nie wyglądał na shinobiego... a może pozory mylą? Podszedł do niego wskazał palcem na rany.
-Jestem medykiem, mogę się nimi zająć. Nie chcesz, by wdało się tam jakieś zakażenie, w szpitalach nie można się upijać... do tej pory nie wiem czemu - wzruszył ramionami i w zależności od jego odpowiedzi albo zaczął proces leczenia, albo odpuścił. Nie zamierzał nikomu robić nic na siłę, do niczego przymuszać. Z ręką niestety nic nie poradzi. Sam Jou uznał protezę za jedyne rozwiązanie. Kuma jednak był myśli, że da się coś z tym poradzić. Nie wiedział jednak co, nie wiedział jak i co najważniejsze... jakim cudem ręka miałaby odrosnąć posiadając wszystkie poprzednie swoje funkcje. Mógł jednak sprawić, że rany nie będą widoczne, że nie oszpecą jego twarzy, a co najważniejsze - nie będą mu przypominać. Strata brata była tragedią, a te ślady od zawsze będą mu o tym przypominać. Brak ręki także ale... przynajmniej ludzie nie będą na niego patrzeć krzywo.
-Nieco słyszałem i... co to za ludzie? Martwi wojownicy? Do tego w maskach... Chyba obydwoje wiemy jak to brzmi, ale chyba już mnie nic nie zdziwi - uśmiechnął się do siebie pod nosem. Widział rzeczy, które dawały mu nadzieję, które sprawiły, że nie przyjmował odpowiedzi "nie da się". Legendy stawały się rzeczywistością, stąpały po ziemi, były tuż obok. Czemu więc niemożliwym było przywrócenie komuś ręki? Sprawienie że jego życie wróciło do normalności, że jest sprawny jak kiedyś? Obecnie było to poza jego zdolnościami, po prostu nie był w stanie dokonać czegoś tak wielkiego. Musiał jednak zdobywać doświadczenie, uczyć się od lepszych od siebie. Przypomniał sobie o mafii... o tych, którzy zajmowali się medycyną, chociaż z nieco bardziej brudnych pobudek. Jak wiele by zyskał, gdyby tam dołączył? I jak wiele by stracił musząc słuchać się rozkazów ludzi bezwzględnych, nieszanujących swoich kamratów.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 703
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Naoki » 23 paź 2019, o 14:34

Obrazek
Wyprawa
5/XX
Kuroi Kuma



Obcy mężczyzna zagadujący tak po prostu do innego i oferujący mu pomoc. Cóż to nie należało do rzeczy codziennych i dla niektórych mogło wydawać się nieco dziwne, w końcu gdzie w tym wszystkim krył się haczyk? Przecież pomaganie komuś bezinteresownie obecnie jest zupełnie nieopłacalne.
Mimo początkowego grymasu na twarzy i widocznemu zdziwieniu, po paru chwilach mężczyzna lekko uśmiechnął się do Ciebie. Podnosząc szklankę z trunkiem obalając ją za jednym przełknięciem.
- Dziękuje Ci za twą dobroć. Jednak z niej nie skorzystam, nie zagrażają one mojemu życiu, dlatego nie chciałem by zostały uleczenie przez medyków. Niestety jakoś musieli mnie poskładać do całości po tym wszystkim. - odparł spokojnym głosem, w którym nie dało się zbytnio wyczuć smutku ani większych emocji. Raczej rzadko kiedy można spotkać takie osoby, posiadające w sobie dziurę, której nie da się zapełnić, lecz po jego wypowiedzi można stwierdzić, że jest jeszcze osobą racjonalną i poczytalną.
- Ach alkohol, najlepsze znieczulenie jakie stworzył człowiek. Tak samo doskonały odkażacz. Jednak pacjent pijany, nie byłby w stanie zapłacić za swoje leczenie. - dodał po chwili przesuwając się lekko w lewą stronę po poduszkach, sięgając po tym prawą ręką po butelkę, dzięki której zgrabnym ruchem napełnił dwie szklanki. By po tym odstawić butelkę i podnieść jedną ze szklanek wyciągając ją w twoją stronę, zapewne by umilić Ci nieco jego historię, która na trzeźwo może być raczej trudna do pojęcia.
- Według miejscowych byli to podróżnicy, którzy wcześniej próbowali przekroczyć nieprzebyte góry i dokonali tam żywota. Jednak coś nie pozwoliło zaznać im spokoju i pozwoliło wrócić na ten świat. W ciałach pozbawionych krwi i wszelakich odczuć. - wypowiedział, przedstawiając Ci zapewne fragment legendy z tamtych okolic, jednak samemu potrzebował chwili by ponownie się napić, tylko tym razem wypijając jedynie ćwierć naczynia.
- Były to dla mnie bajki. Tak samo dla mojego brata, a jedyne co nas interesowało to odnalezienie tajemniczych zwierząt, które ponoć mieszkają w tamtejszych szczytach gór. Jednak zamiast nich znaleźliśmy niewielką ludzką osadę u podnóża strzelistych szczytów, a jej problemem jak nam się wydawało na początku byli zwykli bandyci zakładający maski by zachować anonimowość. - wypowiedział przedstawiając dalszą część historii, wypijając kolejną część trunku przy okazji.
- Jednak przy pierwszy spotkaniu z nimi przekonaliśmy się jak bardzo się myliliśmy. Nie byli to ani ludzie ani zwierzęta. Nie posiadali twarzy, a jedynie maski które miały ją zastępować. Większość z nich miała zdeformowane ciała i wydłużone kończyny przypominające bardziej broń stworzoną przez człowieka, a nie coś co mogła wytworzyć natura. - wydusił z siebie, zapewne na sam koniec, a z jego oczu popłynęły łzy, zapewne przypominając sobie jaki potwór pozbawił go ręki oraz brata. To chyba była cała jego początkowa historia jaką mogłeś sobie przeanalizować, opowiedziana spokojnym głosem bez momentów na zastanowienie czy też zająknięć, które mogły by wskazywać na to że kłamie. Przynajmniej mogłeś wszystko analizować i wysuwać własne wnioski.
- Nie zdziwię się jeżeli uznasz mnie za kłamcę. Jednak sama wioska wyznaczyła nagrodę za pomoc w pozbyciu się ich. Nie wiem czy to prawda, ale w tamtych szczytach kryje się coś niezwykłego. Jeżeli chciałbyś tam wyruszyć mogę Ci oddać moją starą mapę, jest lekko zakrwawiona, ale poprawną trasę nadal na niej widać. Tylko w zamian miałbym jedną prośbę. - powiedział, dokańczając swój trunek, by po tym odwrócić się w twoją stronę.
- Jeżeli odnalazł byś tam ciało mojego brata, proszę być go godnie pochował. Wyglądał tak samo jak ja, był moim młodszym bliźniakiem. Pomijając brak ręki i te wszystkie rany. - wypowiedział, przedstawiając Ci swoją prośbę. Po której wybuchnął śmiechem, zapewne śmiejąc się z tego w jak żałosny sposób skończył. Pozbawiony ręki i brata, przez coś czego nawet nie potrafi poprawnie nazwać. Ty przynajmniej teraz miałeś lepszy pogląd na to wszystko i przy okazji prośbę od inwalidy by pochować jego brata, którego uznał za martwego. Chyba tak jak cała jego rodzina, pozbawiona nadziei na jego powrót do domu w całości, a tym bardziej powrót żywym.



Legenda:
  • Isei
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 273
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Kuroi Kuma » 23 paź 2019, o 19:35

Bezinteresownie? Możliwe, nic w sumie go to nie kosztowało, a mogło przynieść zysk. Zysk w postaci informacji, może nawet i błędnych, ale lepsze było to niż błądzenie po ciemku. O dziwo mężczyzna nie skorzystał z pomocy, a Kuma nie zamierzał się narzucać. To nie było jego rolą - zbawiać świat na siłę. Chciał polepszyć jego jakoś, chciał by ludzie po prostu mieli możliwość powrotu do tego, co znane, do maksimum swoich możliwości. Wielu korzystało z usług szpitali, dziwne że medycy nie opracowali jeszcze metody, by odzyskać rękę Jou... a może wiedzieli, tylko lider z tego nie korzystał?
-Jak wolisz, tylko uważaj na nie - odsunął się nieco od faceta, nie chciał go przytłaczać. Byli jednak obcy, zbyt bliski kontakt mógł go speszyć i możę popadłby w jeszcze większą paranoję. Zdziwił go tylko ten spokój, to opanowanie, brak rozpaczy po stracie kogoś bliskiego. MOże to właśnie alkohol tak go znieczulił, że pozwolił zapomnieć o świecie. Tylko nie na długo, efekt minie, myśli wrócą ze zdwojoną siłą, a głowa nie da spokoju następnego dnia. Widząc w jakim stanie jest facet - to wiele wyjaśniało. W jego stanie wszystko było możliwe, nawet ogromne podkolorowanie historyjki tylko po to, by ludzie słuchali. Zniesmaczony jednak słuchał dalej o podróżnikach, górach ciałach bez krwi? Uniósł brew dosyć wyraźnie dając znać, że to wszystko brzmi dla niego po prostu jak kolejna bajka. Tak się zaczynało, rozwijało, tylko końca brakowało mistycznego i pełnego zawiłości, których nie sposób potwierdzić. Dla mnie to też bajki jak na razie - westchnął w duchu, chociaż nie chciał dać po sobie znać, że to brzmi dla niego jak bujdy.
-Tajemniczych zwierząt? Takich jak w Tajemnym Lesie? - zagaił chcąc nieco dowiedzieć się czego w ogóle tam szukali. Las był znany z tego, że mieszkały tam stworzenia, które ludziom się nie śniły, jakby wyciągnięte z jakiejś baśni. Przerośnięte, śmiertelnie niebezpiecznie. Prawdziwe potwory, których nikt nie umiał ujarzmić.
-Bez twarzy? Czy to nadal byli ludzie? Te całe deformacje i wszystko... cóż, nie dziw się że mało kto Ci wierzy - położyłby mu rękę na ramieniu gdyby nie to, że bał się że zaraz zacznie gadać w podobny sposób i ludzie też wezmą go za wariata. Nagroda brzmiała jednak bardzo dobrze, zawsze dobrze było podreperować swój budżet. No i przy okazji mógł dowiedzieć się czegokolwiek o stworzeniach, które tam żyją. To miejsce jest na tyle niedostępne, że była mała - może nawet nikła - ale jednak możliwość, by znaleźć tam zwierzęta przyzwane przez Ichira.
-Możemy więc zawrzeć umowę. Ja dostanę mapę do tego miejsca, a w zamian, jeśli uda mi się znaleźć Twojego brata, zapewnię mu godny pochówek - i nie chodziło tutaj o rozczłonkowanie i zamknięcie kogoś w zwoju, chociaż to też brzmiało całkiem rozsądnie - mógłby mu przynieść te zwłoki rodzinie i cóż... szlag wiedział co dalej. W każdym razie, gdy tylko dostanie mapę... ulotni się stąd jak najszybciej się da. Albo przynajmniej od tego człowieka. Wolał nie być kojarzony z kimś takim, wystarczyło mu tylko podejrzenie o kontakty z mafią.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 703
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Knajpa "Mankala"

Postprzez Naoki » 24 paź 2019, o 16:44

Obrazek
Wyprawa
7/XX
Kuroi Kuma



Cóż, każdy wybierał swoją drogę, ten mężczyzna najwyraźniej wolał pozostawić sobie więcej pamiątek po jego niezbyt przyjemnej przygodzie, która skończyła się dla niego niezbyt dobrze, ale mogła o wiele gorzej.
- Dziękuje. - odparł jedynie spokojnym głosem, gdy postanowiłeś nie zmuszać go do leczenia ran. W końcu był już dorosły i dobrze wiedział co robi pozostawiając na sobie te wszystkie ślady przeszłości, które po pewnym czasie przerodzą się w blizny. Jednak na dobrą sprawę, takie blizny potrafią być atrakcyjne, może to jest jakiś sprytny plan na podrywanie młodych dam chcących zaznać mężczyzny doświadczonego w bitwach z wieloma ranami. Raczej tego w tym momencie się nie dowiesz, ale za jakiś czas gdy uda Ci się go spotkać ponownie to kto wie, może zaskoczy Cię w jeszcze inny sposób, niż tylko historią, w którą jest i tak wyjątkowo ciężko uwierzyć.
- Nie, innych. Ponoć inteligentnych zdolnych do komunikacji. Jednak tak samo groźnych jak nie bardziej. Legend nie tworzą dzieci, chociaż one je najbardziej lubią. Jednak jeżeli ziarnem prawdy w tej legendzie są te istoty, mogą być tak samo inteligentne jak my. - powiedział, przedstawiając prawdopodobnie mity na temat zwierząt zamieszkujących tamten obszar, jednak nie podając żadnych szczegółów, które mogłoby określić jakie zwierzęta zamieszkują tamte regiony. Na pewno będziesz musiał przekonać się o tym samemu, innego sposobu raczej nie ma.
- Sam bym nigdy w to nie uwierzył, gdybym tego nie zobaczył na własne oczy. Nigdy nie walczyłem z czymś tak strasznym, mimo że potrafiłem posługiwać się tylko łukiem. - wypowiedział, uśmiechając się przy okazji na twoje następna słowa, by w tym samym momencie włożyć swoją dłoń za koszulę i wyciągnąć z niej kawałek szmaty, w wielu miejscach zakrwawiony. Po jego rozwinięciu jak się okazało, była to mapa wskazująca miejsce poza granicami Sabishi jak i samej pustyni. Jednak szlak do tamtego miejsca wiódł od strony Shigashi no Kibu, praktycznie okrężną drogą.
- Jak widzisz mój cel leżał niedaleko stąd, jednak dostanie się tam od strony pustyni graniczy z cudem i jest bardzo niebezpieczne, a droga od miasta kupieckiego jest no cóż spokojniejsza i po drodze nie narażasz się na aż takie zmiany temperatury i ciśnienia. - wypowiedział, robiąc na chwilę krótką przerwę, by złapać oddech i przekazać Ci zakrwawioną mapę prosto do dłoni.
- Wioska, która się tam znajduję nazywa się Kumayaku, jej mieszkańcy powinni Ci wskazać dalszą drogę, jak i rozwiać wątpliwości odnośnie potworów, oraz nagrody. - dodał, kończąc tym samym swoją wypowiedź. Reszta w sumie zależała już tylko od Ciebie i tego co postanowisz zrobić, na pewno dostałeś już jakiś cel, do którego możesz dążyć. Tylko czy ta dawka informacji Ci wystarczy?



z/t szlak transportowy.
Legenda:
  • Isei
Obrazek
Avatar użytkownika

Naoki
 
Posty: 273
Dołączył(a): 5 sty 2019, o 21:44
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Zielonowłosy młodzieniec, przeciętnego wzrostu.
Link do KP: viewtopic.php?p=108086#p108086
GG: 41875401
Multikonta: Akashi

Poprzednia strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron