Siedziba władzy

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 21 cze 2017, o 17:31

Życie przestępcy w mieście wypełnionym po brzegi Sabaku, czyli klanu który na pustyni jest przynajmniej kilkukrotnie silniejszy, byłoby głupie. Delikatnie mówiąc, jakakolwiek działalność przestępcza w tym miejscu byłaby najpewniej najgłupszą rzeczą jaką można by zrobić. Młodzieniec najpewniej był tego świadom, mimo że jego poczynania w tym regionie nie były szczególnie szkodliwe, a wręcz przeciwnie. Pomagał miejscowej ludności, za pieniądze ale nikt nie zgłasza się do działalności charytatywnej. Kobieta słysząc prośbę mężczyzny lekko uniosła brwi.
- Rozumiem, postawa godna pochwały. Jednak musisz mieć świadomość, że osobom spoza klanu ciężko uzyskać pozwolenie na zamieszkanie w Kinkotsu. Najlepiej byłoby uzyskać rekomendację kogoś z góry albo odznaczyć się dla klanu. Rzadko ktoś nowy chce się tutaj osiedlać, klimat odstrasza wielu ludzi. A ty czemu zdecydowałeś się akurat na Kinkotsu? - wyjęła z torby przy pasie niewielki notesik wraz z ołówkiem, oczekując na odpowiedź rozmówcy. W sumie w sprawie tak ważnej jak zamieszkanie w osadzie będącej siedzibą najważniejszych osobistości.
- W każdym razie czeka ciebie trochę papierków. Dopiero jak wszystko zostanie uzgodnione to będzie można przydzielić ci jakieś mieszkanie. Sam rozumiesz, ostrożność przede wszystkim.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2172
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hebi Oroshi » 21 cze 2017, o 22:13

Hebi pozostawał w niemałym zaskoczeniu, gdy kobieta z wioski zaczęła zalewać go falą informacji. W normalnych warunkach zapewne uznał by podobne środki ostrożności za szczególnie naginane, jednak w dobie czasów gdzie sąsiad nie ufał własnemu sąsiadowi, wszystko znajdowało szybkie wyjaśnienie…
Oroshi spokojnie sięgnął dłonią do kieszeni swego kimona, po czym wyjął niewielki kawałek materiału którym zbierał uciekające drobiny potu ze swego czoła…
- Widzi pani, wychowałem się poza wioską, jednak moja sytuacja zmusiła mnie do powrotu… Nigdy nie korzystałem z rodowego nazwiska swego klanu, jednak jako użytkownik kekkei genkai rodu Sabaku, wiem że to tutaj jest moje miejsce… Jeśli muszę zdobyć więcej szacunku w waszym mieście, to obiecuje że tak właśnie się stanie.

Oroshi nie mógł powiedzieć całej prawdy… Co by się stało z jego życiem gdyby oświadczył że jest tutaj tylko dla rozwiązania zagadki pustego domem. Przecież nie zmieni z miejsca podejścia innych względem siebie… Jeśli kiedyś stanie się silniejszy może i zacznie w znaczniejszym stopniu pomagać słabszym, jednak w tej chwili mógł jedynie ścierać się ze skarabeuszami i tępymi mięśniakami bez szans na objawienie roztropności.
Hebi założył ramiona za plecy, po czym odezwał się tym samym spokojnym głosem…
- Może mi Pani podpowiedzieć od czego zacząć?

Znalazł się w kropce...
Hebi Oroshi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 22 cze 2017, o 16:28

Przetarcie czoła można było interpretować bardzo różnie, a jeśli rozmówczyni wyciągnęłaby na podstawie tego jakieś błędne wnioski to Oroshi miałby problem. Denerwował się? Czemu, skoro prosił jedynie o mieszkanie? Czy miał w związku z tym jakieś niewłaściwie intencje? A może to było zmartwienie, że wyjdą na jaw? Palące słońce i wysoka temperatura też mogły zebrać swoje żniwo. Kobieta skrobała coś w notesiku, ale na chwilę się zatrzymała.
- Czekaj, więc jednak jesteś Sabaku? Czemu nie mówiłeś tak od razu? To teraz opowiadaj wszystko po kolei.
Imiona rodziców, dlaczego wychowywałeś się poza wioską? I jaka sytuacja skłoniła cię do powrotu? Jak zaawansowane są twoje umiejętności? Mów o wszystkim, dokładnie i szczerze. I pokaż jeszcze jak kontrolujesz piach, każdy może się nazwać Sabaku i próbować czerpać z tego profity, sam rozumiesz. Minimum ostrożności.
- kiwnęła głową w stronę niewielkiej doniczki wypełnionej właśnie piaskiem. Oczy miała jednak utkwione w młodzieńcu, a na jej twarzy nie było praktycznie żadnego wyrazu. Jedynie lekko zmrużone oczy dawały jakiś sygnał o jej opinii na temat Oroshiego. Czekała na dokładne zwierzenia ze strony Sabaku, zakładając że faktycznie nim jest.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2172
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hebi Oroshi » 22 cze 2017, o 17:34

Chłopak kolejny raz znalazł się w sytuacji gdzie najdrobniejsze słowo mogło zmienić przebieg całej rozmowy. Spokojnie poprawił opadające kosmyki włosów, po czym odpowiedział zgodnie z prawdą pewnym głosem.
-Zacznę od tego że pochodzę z zachodnich regionów naszej krainy, moi rodzice zamieszkali na ziemiach dawnych osadników, nie ingerując w sprawy wielkiego świata. Nigdy nie pytałem o powody ich odejścia bo i czemu skoro było mi tam dobrze…
Chłopak przerwał na chwilę z nostalgią wracając do dawnych wspomnień, gdzie nie było miejsca na problemy z dzisiaj.
- Któregoś dnia po prostu ich tam nie zastałem… Dom był pusty, bez najmniejszych śladów walki. Muszę zostać w tej wiosce by zyskać więcej siły, jeśli nie to jak rozwiąże zagadkę… Czemu zostałem sam, co się stało z moją rodziną.
Oroshi ukrył dłonie w kieszeniach płaszcza, mimo że było to dość niestosowne w sytuacji rozmowy z drugą osobą, nie miał już sam pojęcia jak poradzić sobie z sytuacją w której się znalazł…
Gdy jego opowieść z grubsza dobiegła końca, Sabaku wyciągnął bladą dłoń przed siebie po czym uniósł niewielką ilość piasku z pozostawionej doniczki… Czuł doskonale przepływającą
- Umiem tylko tyle ile nauczył mnie ojciec… Potrafię kontrolować swoje techniki w podstawowym stopniu, mieliśmy przejść w przyszłym miesiącu do kolejnego stopnia…

To wydawało się tak odległym wspomnieniem… Teraz sam musiał zdobyć siłę o której opowiadał mu starszy Sabaku, podczas długich nocy przy domowym palenisku.
Hebi Oroshi
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Exodia » 23 cze 2017, o 21:38

Kobieta skrzętnie zapisywała każde słowo wypowiedziane przez mężczyznę za pomocą ołówka i notesiku. Była w tym diabelsko uzdolniona, nawet nie patrzyła na notes. Cały czas obserwowała rozmówcę, raz na kilka słów kiwając głową w geście potwierdzającym że słucha Oroshiego. Kiedy ten skończył, jej ołówek zatrzymał się mniej więcej w tym samym momencie.
- Czyli właściwie nie wiesz nic. Imion rodziców też nie? Pytam bo to dość ważne, ale skoro nie chcesz odpowiadać to twoja sprawa. W każdym razie nie ja decyduję. Przedstawię to komu trzeba, a oni już postanowią co dalej. Na razie zakwateruj się w jakiejś karczmie. List z adresem domu bądź odmową powinien przylecieć do ciebie na dniach. To tyle. - po słowach tych kobieta oczekiwała jeszcze na jakąś odpowiedź ze strony Oroshiego, po czym otrzymawszy ją odwróciła się na pięcie i weszła w jeden z kilku korytarzy, zamykając notes i chowając go do torby przywieszonej u pasa. Młody Sabaku tyle ją widział. W holu nie pozostał nikt.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2172
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ichirou » 9 lip 2017, o 13:48

Niedługo po odebraniu zwoju od lidera zaszył się w Kociej Dolinie na dobre kilka tygodni, pracując między innymi właśnie nad wyjątkowym podarkiem od czerwonowłosego przywódcy klanu. Asahi stanął na wysokości zadania i opanował elitarną technikę, potwierdzając tym samym to, że stanowi ścisłą czołówkę swego rodu. Po ukończeniu treningu wrócił do wioski, by zgodnie z nakazem zwierzchnika odstawić cenny zwój na swoje miejsce. Dotarł do centralnej części osady, a tam już skierował się do siedziby władzy. Jeżeli spotkał na swej drodze któregoś ze strażników, to poinformował go o celu swojej wizyty.
- Mam coś do oddania Jou - odrzekł krótko i dość enigmatycznie. Nie czuł potrzeby, by wyjawiać zwykłemu strażnikowi dokładnych informacji na temat tego, co ma aktualnie w posiadaniu. Zresztą, nikt nie powinien o to drążyć. Złotooki mężczyzna był dobrze znany wśród swoich i miał (przynajmniej w swoim mniemaniu) wystarczającą pozycję, by nie musieć tłumaczyć się każdej napotkanej osobie ze swoich działań.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2885
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hisui » 9 lip 2017, o 14:23

Misja B
1/45


Jeśli Ichirou spotkałby kiedyś na swojej drodze swojego jakiegoś dawnego znajomego, ten zapewne nie uwierzyłby, że Sabaku mógł się aż zmienić. Lekkoduch, który wyrwał się ze swojego piaskowego domu przez męczącą go tam nudę, balujący, rozrywkowy podrywacz, uwodziciel, nie przejmujący się niemal niczym, tak można by go opisać. A teraz? Był poważanym shinobim, elitą swego klanu, bohaterem wojennym i pewnie nie był na randce.. Od dawna. A pierwsze co robi po powrocie z dalekiej podróży to nie zadbanie o siebie, odpoczynek, może kąpiel. Najpierw wykonuje swoje obowiązki i kieruje kroki do siedziby władcy swego rodu.
Przy wejściu do budynku stała dwójka strażników. Standardowe środki bezpieczeństwa, to było oczywiste. Jednakże po wysłuchaniu słów Asahiego ci wymienili między sobą znaczące spojrzenia i ukłonili się lekko. Jeden z nich odchrząknął głośno.
- Asahi-san - zwrócił się do niego grzecznie jeden z nich - pozwól za mną - po tym poleceniu zwrócił się w stronę budynku i poprowadził go wgłąb budynku. Przeszli niedaleko gabinetu Jou, gdzie sentoki mógł zostawić cenny zwój u jednej z pracownic, która także się mu ukłoniła i pobiegła odnieść zwój pewnie na jego miejsce. Jednak strażnik poszedł dalej, aż stanęli przed zwykłymi drzwiami, do których zapukał.
- Proszę! - usłyszeli ze środka damski głos. Pomieszczenie okazało się być wypełnione papierami i zwojami, stały tam dwa biurka, wygodne krzesła, kanapa, a także kubki z jakimś parującym napojem. Kobieta była już w starszym wieku, ale bardzo elegancka i zadbana. Siwce włosy zebrane były w kok, a jasny kostium odpowiednio skrojony. Pokiwała głową na widok Ichirou.
- Oh. A więc ciebie znaleźli.. - mruknęła pod nosem, po czym uśmiechnęła się - usiądź proszę. Nie wiem czy ta sprawa nie jest za błaha jak na bohatera wojennego, ale.. - czyżby ironia? Ciężko było coś wyczytać z jej wyrazu twarzy czy głosu
- Zaraz wszystko powiem, tylko znajdę dokumenty - zaczęła przerzucać dokumenty na jednym biurku, by potem przenieść się na drugie. Na obu był bałagan.
Hisui
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ichirou » 9 lip 2017, o 15:34

W taką przemianę prawdopodobnie nie uwierzyłby nawet dawny Ichirou sprzed lat, który jak ognia unikał służbowych obowiązków i interesował się jedynie własnym komfortem. Doświadczenia i wiek robiły jednak swoje. Jak na zawód shinobi, z którym wiąże się ciągłe ryzyko i w którym mało kto dożywa starości, Asahi miał już swoje lata i zdążył wydorośleć z bycia nastoletnim lekkoduchem. Nosił ze sobą także bagaż doświadczeń, którymi nie powstydziłby się niejeden weteran. Oczywiście wciąż gdzieś w środku niego tkwiła dusza chętna do korzystania ze wszystkich uciech świata i adorowania piękna wszelkiej postaci, szczególnie tego kobieca, ale przez wzgląd na zmianę stylu życia brązowowłosego nie miała ona za wiele czasu na rozwiniecie skrzydeł. Praca była bardzo absorbująca i nie było na tyle sposobności, by po prostu beztrosko się bawić, a nawet jeżeli znalazła się chwila, to czasami po prostu nie było chęci przez zmęczenie. Chyba w ostatnim czasie zaczął bardziej cenić sobie spokój.
Kiwnął nieznacznie głową na słowa pilnującego budynku mężczyzny i ruszył za nim. Wbrew początkowym oczekiwaniom, strażnik nie prowadził go bezpośrednio do gabinetu lidera, tylko gdzieś indziej. Ktoś inny miał do niego sprawę? Możliwe, ale to musiało poczekać. Sabaku gestem dłoni wstrzymał strażnika na sekundę i zatrzymał się tuż przed gabinetem lidera. Sięgnął po właściwy zwój i zwrócił się z prośbą do jakiejś pracownicy gabinetu, która właśnie przechodziła obok.
- Możesz odstawić to na miejsce? I przekaż Jou, że mi się udało. - Kobieta przytaknęła i odebrała zwój od Asahiego, który jeszcze przez kilka sekund pozostał w miejscu, by odprowadzić ją wzrokiem. Sentoki upewnił się w ten sposób, że zwój został odniesiony na właściwe miejsce, a przy okazji przyjrzał się dokładniej zgrabnym pośladkom. Cóż, natury nie dało się oszukać.
Zaraz po tym dołączył do strażnika, by po chwili wejść do pomieszczenia, do którego go zaprowadzono. Tym razem natrafił niestety na starszy, a przez to niezbyt atrakcyjny okaz. Skinął lekko głową i bez słowa usiadł na krześle, przekręcając głowę na bok, w oczekiwaniu na konkrety.
- Pozwolę sobie ocenić, czy ta sprawa jest warta mojej uwagi - odpowiedział spokojnym tonem, bez zdradzania większych emocji. Och, czyżby ironia? Zapewne tak, chociaż na dobrą sprawę to nie zamierzał podejmować się byle czego. Posiadane umiejętności oraz dokonania na rzecz klanu sprawiły, że trochę obrósł w piórka i nosił się dość wysoko. Nie był zainteresowany zadaniami, którymi mógłby zająć się byle Uczeń.
Tak czy inaczej, splótł ręce na klatce piersiowej, założył nogę na nogę i zamilkł z nadzieją, że kobieta z tego papierowego bajzlu prędko odnajdzie poszukiwany dokument.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2885
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hisui » 9 lip 2017, o 19:02

Misja B
3/45


Ichirou rozgościł się w pokoju, siadając na niezbyt wygodnym krześle, a w tym czasie nieznajoma kobieta przeszukiwała biurka i szafki w poszukiwaniu odpowiednich dokumentów które chciała mu pokazać. Uśmiechnęła się nieznacznie na odpowiedz chłopaka, co ten mógł zobaczyć bo była akurat ustawiona do niego bokiem, ale nie skomentowała zbytnio dumnych słów senotokiego. Jakby nie było, miał racje. Po co dawać jednostce bojowej o takim potencjale zadania które są poniżej jego możliwości? To przecież marnotrawstwo.
W końcu z jednej z szafek wyciągnęła teczkę, związaną sznurkiem, który już zaraz znikł w dłoniach niewiasty, niecierpliwie zwinięty, zaś same akta trafiły w ręce Asahiego. Pierwsze strony to były trzy rysunki, a raczej portrety. Jedna dziewczyna o ciemnych oczach i rudych włosach, całkiem ładna, i dwójka chłopaków, blondynów, piegowatych i podobnych do siebie jak bracia. Kolejna karta była miejscami, niektóre były wykreślone, jedno było zakreślone i był pod tym napis "Ihara - Ryuzaku", inne podkreślone i zapisane innym charakterem pisma "Komatsuzaki - Atsui". Na kolejnej i ostatniej było kilka zdań i pytań.


"ZAGINIENI:Kunio i Satoshi Ihara
Lat 14 i 16.
Ranga: Doko
Obaj przebywali na terenie miasta kupieckiego Shigashi no Kibu przez ponad dwa lata. Pozyskane informacje wskazują na to, że postanowili dość pośpiesznie wrócić do domu. Ostatni raz widziano ich niedaleko granicy z Sabishi. Ciał nie odnaleziono, świadków brak.
Co odkryli? Co ma z tym wspólnego Nishimura? Dlatego Tsurai?"


Na odwrocie była także notatka o dziewczynie, było tego jeszcze mniej i mniej porządnie zapisane, jak w pośpiechu.

"Hisa Komatsuzaki, lat 21, Akoraito. Zaginiona w czasie poszukiwań. Zalecone wysłanie kogoś wyższej rangi".

Kobieta cierpliwie czekała aż Senetoki zapozna się z danymi.
- Zapisane są ich adresy. I to właściwie wszystko co wiemy jest tutaj - powiedziała.
Hisui
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ichirou » 12 lip 2017, o 10:59

Czekał w milczeniu. Przechylił głowę to na jedną, to na drugą stronę, obserwując wertowane stosy papierów na nieuporządkowanym biurku kobiety. Nieco się przekręcił, przełożył nogi, poprawił ułożenie splecionych rąk. Nie sprawiał pozoru bycia mistrzem cierpliwości, chociaż w istocie jego dość nerwowa postawa wynikała z niewygodnego siedziska, na którym nie sposób było znaleźć komfortową pozycję. Musiał jednak przecierpieć te kilka chwil, by wreszcie poznać sedno sprawy. Z minimalnym, ledwie zauważalnym grymasem niezadowolenia spojrzał w nieduże okno, wyłączając się na moment i odpływając myślami w niezbadane tereny.
Wyrwał się z zamyślenia i przerzucił spojrzenie na urzędniczkę dopiero wtedy, gdy ustał szelest papieru. W rękach kobiety znalazł się właściwe akta, które niedługo później miał już w dłoniach Ichirou. Bez zbędnego pośpiechu przebadał chłodnym spojrzeniem bursztynowych oczu wszystkie dokumenty. W pierwszej kolejności natrafił na portrety trzech osób - dwójki młodzieńców, prawdopodobnie braci oraz trochę starszej, całkiem ładnej dziewczyny, której wizerunek oglądał nieco dłużej z wiadomych powodów. W dokumentach zostały również podane adresy tych osób, a także notatki dotyczące zaginionych braci, zapewne spisane przez samą dziewczynę, która również rozpłynęła się w powietrzu w czasie poszukiwania ich. Mało informacji, same niewiadome. Zadanie było dość enigmatyczne i brzmiało na całkiem grubą sprawę. Zaginięcie dwójki smarków to jedno, ale brak jakiegokolwiek odzewu ze strony tropiącej ich akolitki znacznie podnosiło rangę problemu.
Zmarszczył brwi w zamyśleniu, wertując kolejne strony akt. Zastanawiał się, czy jest sens w ogóle liczyć, że którekolwiek z trójki wciąż żyje. Westchnął cicho. Było to zupełnie inne zlecenie od tych, którymi zajmował się do tej pory. Najczęściej otrzymywał trochę bardziej klarowne zlecenia, z jasno określonym celem, wykorzystując w głównej mierze jego niemały potencjał bojowy. Wyeliminować renegatów, zniszczyć kryjówkę wroga, posprzątać bajzel w postaci grasujących w okolicy przestępców, w sumie to tyle. Teraz musiał błądzić nie wiadomo ile za rozmytymi poszlakami i bawić się w detektywa.
- Zbyt dużo to nie wiemy - mruknął niskim tonem, podnosząc wzrok na siwowłosą kobietę. - Jak dawno ta akolitka wyruszyła na poszukiwania? I czy cokolwiek mówi nam "Nishimura"? - To chyba jedyne pytania, które na ten moment przychodziły mu do głowy. Niewiele było informacji, których można było się uczepić.
- Odwiedzę jej lokum w Atsui, potem prawdopodobnie sprawdzę adres w Shigashi. Chyba nie ma innego sposobu niż pójście śladem Hisy i natknięcie się na to, na co ona się natknęła. Bo na coś musiała natrafić - oznajmił ze spokojem, głównie w celach informacyjnych, by w razie czego wiedzieli gdzie go szukać, gdyby mieli dla niego jakieś istotne wiadomości.

Czy urzędniczka mogła mu w czymś jeszcze pomóc? Raczej nie. Jeżeli więc nie został poruszony żaden nowy temat mogący coś wnieść ważnego do problemu zaginionych, Asahi podniósł się wreszcie z niewygodnego krzesła i z dokumentami w dłoni ruszył ku wyjściu. Po drodze sprawdził adres akolitki, mając zamiar w pierwszej kolejności ruszyć właśnie tam.


[zt, jeżeli nie ma już nic ważnego do omówienia]
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2885
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hisui » 12 lip 2017, o 22:07

Hisui
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Hisui » 15 wrz 2017, o 12:15

Misja B
57/45



Nieoczekiwanie gorzkie zakończenie poszukiwań musiało zakończyć się tutaj. Młodzieniec z rodu Sabaku znalazł się w miejscu, gdzie się zaczęła jego mała wyprawa, gdzie dostał pierwsze informacje, a także portret całej trójki, który nadal był gdzieś w jego ekwipunku, tak samo jak cała góra różnych dokumentów dotyczących porwanych osób. Nawet pobieżne oględziny wskazywały na niezwykle rozległą skalę problemu, dotykającą nie tylko ich rodu.
Strażnicy przy wejściu śmiali się właśnie z czegoś, ale widząc Ichirou ukłonili się lekko, a jednak nawet uśmiechnął się do niego i wskazał mu uprzejmie wejście. Widocznie nie wyłapał złego humoru chłopaka. Po krótkiej wędrówce korytarzami trafił przed drzwi tego samego pokoju, z którego wyruszył. Jednak po otworzeniu drzwi w środku nie było starszej kobiety w schludnym stroju, lecz inna kobieta. Była znacznie młodsza, jasnowłosa i urodziwa. Właściwie to mało pasowała o tego miejsca, zwłaszcza jeśli wziąć pod uwagę czerwoną sukienkę z odważnym wcięciem sięgającym aż po samo biodro, spod którego co i rusz wyłaniała się zgrabna nóżka w pończoszce.
Dziewczyna uśmiechnęła się do Senetokiego, odwracając w jego stronę. Oczy jej rozbłysły.
- Ohayo, Ichirou-san. Proszę, wejdź - gestem zaprosiła go do środka - Jestem Yui, zastępuję tymczasowo Chisato-san. Jak ci mogę pomóc? - usiadła na kanapie, klepiąc ręką miejsce obok siebie. Jednak jej dobry nastrój zniknął w trakcie wyjaśnień. Widać było złość w niebieskich oczach, a kiedy dostała w ręce kartki i przejrzała pierwsze, skrzywiła się mało ładnie. Dziwnie to nie pasowało do jej ślicznej buzi.
- Kuso.. - mruknęła pod nosem, wyraźnie rozzłoszczona. Spojrzała bystro na Senetokiego.
- Przejrzenie całości i wyciągnięcie wniosków zajmie jakiś czas.. Ale na pewno nie zostawimy tego. Doprowadzimy sprawę do końca. Dam ci znać jak znajdziemy jakieś informacje, masz moje słowo - było słychać determinację w jej głowie. Sprawa była zawieszona, ale na pewno nie zakończona.




Koniec misji. Dziękuje bardzo za udział <3 Przepraszam bardzo za ociąganie się w pewnych momentach i za jakiekolwiek niedociągnięcia.. No i polecam się na przyszłość :3 Proszę jeszcze o odpis tutaj i jesteś wolny.
Hisui
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Ichirou » 15 wrz 2017, o 18:46

Wrócił Atsui szybko, jak to tylko było możliwe. Jeżeli robił postoje, to tylko wtedy, kiedy te były faktycznie koniecznie i nie starał się ich przedłużać. W międzyczasie spisywał także szczegółowy raport, by móc zaraz po dotarciu do osady udać się do siedziby lidera.
Pospiesznym, twardym krokiem maszerował już w stronę gabinetu Chisato. Jego pochmurny wyraz twarzy zdradzał brak większych sukcesów w wykonanej misji. Gdy znalazł się już przed właściwym pomieszczeniem, zapukał w drzwi, a następnie wszedł do środka.
Nie zastał tam jednak osoby, której się spodziewał. Zamiast starszej, elegancko ubranej kobiety ujrzał naprawdę młody i atrakcyjny okaz w dość wyzywającym wydaniu. Ichirou przygryzł delikatnie dolną warkę, gdy chłodnym spojrzeniem bursztynowych oczu powędrował nieco niżej, w okolice odważnego wcięcia czerwonej sukienki.
Lekki uśmiech przełamał tęgą minę na krótki moment.
- Miło mi cię poznać, Yui-san - odparł życzliwie, zbliżając się w stronę dziewczyny i nie poprzestał na tym, jeżeli chodziło o przywitanie. Ujął bowiem dłoń panienki i musnął ustami jej wierzch w szarmanckim stylu. Zaraz po tym usiadł tuż obok niej. Całkiem blisko, bo od tak uroczej istoty wolał zachowywać możliwie najmniejszy dystans.
- Żałuję, że przychodzę z takimi, a nie innymi wiadomościami - odparł, spoglądając w jej niebieskie oczy, a zaraz po tym spoważniał w ciągu zaledwie paru sekund.
- Nie wiem, czy zostałaś zaznajomiona z tematem mojego zadania, ale wszystkie szczegóły zdążyłem już spisać. Chodzi o zaginionych shinobi z naszego klanu. A właściwie, to porwanych... - oznajmił chłodnym tonem, przekazując Yui akta dotyczące trójki Sabaku, które otrzymał na samym początku misji.
- A to, co udało mi się ustalić... - dodał jakiś czas później, wręczając jasnowłosej skrupulatnie sporządzony raport. Na uroczej buzi dziewczyny jawił się teraz grymas niezadowolenia, jednak nie było się czemu dziwić. Ichiego też w pewien sposób ta sprawa rozsadzała od środka. Na koniec, po przekazaniu odnalezionego rejestru porwanych, wysłuchał komentarza jasnowłosej i zaraz po tym przytaknął skinieniem głowy. Absolutnie się z tym zgadzał.
- Liczę na to. Kiedy się czegoś dowiecie, dajcie mi natychmiast znać. Rozprawię z nimi, masz moje słowo - złożył obietnicę, patrząc się prosto w niebieskie, bystre oczy. W tym czasie jego dłoń zawędrowała na udo dziewczyny.
Wkrótce niespiesznie wstał z miejsca, wzdychając cicho. Na ten moment nie mógł nic więcej zrobić z tą sprawą. musiał uzbroić się w cierpliwość. Najlepszym sposobem na to był powrót do bardziej przyziemnego życia.
Choć wydawało się, że będzie zaraz ruszył do wyjścia, to jednak obrócił się z powrotem w stronę Yuri.
- Nic nie jadłem przez całą podróż, poza tym muszę oderwać się myślami od tej sprawy. Chodź ze mną na obiad - rzekł z lekkim uśmiechem, który znów zagościł na jego twarzy. To była propozycja nie do odrzucenia, a poza tym Diabłowi Świtu się nie odmawia. Zresztą, jasnowłosa chyba była zainteresowana osobą Ichirou, więc jej aprobata nie była żadnym zaskoczeniem.
- Ach, weź jeszcze służbowe pieniądze - dodał, będąc prawie przy wyjściu. - Potrącisz mi wynagrodzenia. Nie uwierzysz, ale zgubiłem swoją sakiewkę...


[zt]
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2885
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Kuroi Kuma » 10 gru 2017, o 11:47

Pogwizdując sobie pod nosem, z gurdą na ramieniu, z uśmiechem na ustach i kacem w głowie nasz kochany Kuroi dreptał sobie po wiosce i skoro już tu jest to chyba powinien zgłosić do swojego lidera klanu że cóż... że żyje. Nie było go nomen omen ponad dwa lata w wiosce, w sumie to wszyscy Sabaku zdążyli nawet zmienić swoje miejsce zamieszkania, o czym przekonał się na własnych oczach. Najpierw musiał jednak rozeznać się w terenie - gdzie można dobrze zjeść, wyspać się, ot takie normalne sprawy jakie człowiek będący wiecznie w podróży potrzebuje do życia. Następnym razem w wiosce może pojawić się znowu za kilka lat, a jeżeli w trakcie jakiejś wyprawy mu się umrzy - co zawsze brał pod uwagę - to nie będzie miał drugiej okazji i zostanie zapomniany. W sumie ciekawym było poznanie jakiejś wiejskiej legendy tej... wioski. Jakiś diaboł świtu, który był w sumie upalającym się do nieprzytomności młodziakiem, ale był całkiem przyjemny. A nuż może ich drogi znowu się jakoś złączą? Wzruszył ramionami jakby odpowiadał sam sobie. Spytał jakiegoś przechodnia, gdzie się znajduje siedziba władz i w tymże kierunku zaczął sobie dreptać w rytm jakiejś skocznej piosenki, chociaż jego ruchy przypominały bardziej leniwca po obiedzie czekającego na drzemkę. Jak mógł się domyślić taki budynek stał w samym centrum, przez co lider mógł mieć kontrolę nad całą wioską. A może miastem? Nie no w dziurze gdzie tylko piach i skorpiony to raczej tylko wioska. Wszedł do środka, wcześniej skinął na strażników w powitaniu i ruszył do pokoju lidera czekając na swoją audiencję!
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 703
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Natsu » 10 gru 2017, o 17:32

Podobno pozytywne myślenie wydłuża przyrodzenie. Tak słyszałam. Spacerek po mieście, w taką piękną pogodę jak dzisiaj (bo przecież na pustyni tak często padały deszcze i przechodziły przez nią burze), zapoznanie się z miejscowymi dorobkami kultury (czyli karczmami, trunkami i dobrym opium), poprzyglądanie się mieszkańcom (albo zgrabnym pośladkom panienek) i przyswojenie sobie do głowy jednego faktu - dom, który zapamiętałeś, nie był już tym samym domem. Tak jak jednak klekotali, że pozytywne myślenie dobrze działa na twój osobisty dorobek, tak i coś tam szemrali na temat tego, że domu nie stanowiły cztery ściany czy nawet miasto (nie mów tego Jou) tylko serce. Bo tam był dom, gdzie ten bijący kawałek mięcha wędrował. Gdzie wędrowałeś ty. Jak z tym naprawdę jest? Nie wiem. Zwyczajnie trudno mi sobie wyobrazić, żeby każdy w swoim ciele miał ślimaczą skorupkę, którą sobie wyciąga i w niej pomieszkuje, gotując sobie obiadki od czasu do czasu i wyleguje na wygodnym łożu kingsize. Nie poznawałeś za bardzo mieszkańców. Być może, gdybyś wystarczająco głęboko poszperał w pamięci, odnalazłbyś w niej obrazki, które pasowałyby do pojedynczych facjat. Przez ten czas zmieniły się nie tylko domy - przede wszystkim zmienili się też mieszkańcy tego miejsca, a zmiany natury fizycznej były tu najmniejszym problemem. Sporo się działo, nie sądzisz? I w twojej podróży - i tutaj. Plotki plotkami, historie historiami - żadna z nich nie zostanie tak dobrze poznana jak relacja z pierwszej ręki... tylko wątpliwe, by lider chciał się jakimikolwiek dzielić z Doko, który... niemal nie istnieje. Byłeś duchem tego miejsca - i w ducha zamierzałeś się znowu zamienić. Tylko dziwna potrzeba zostania zapamiętanym drążyła twoje żyły na tyle mocno, żeby pchać się na to spotkanie i poznać miasto na nowo.
Strażnicy nie zabronili ci przejść, chociaż oglądnęli się za tobą z zainteresowaniem - nic dziwnego, niosłeś gurdę, a mimo wszystko cię nie kojarzyli. Więc ktoś z klanu czy obcy? Podszywaniec pewnie. Cokolwiek toczyło się przez ich głowy - nie było twoim zmartwieniem. Udałeś się prosto na spotkanie z liderem. Mniej czy bardziej umówione - co może pójść nie tak? Tutaj już strażnicy cię zatrzymali.
- Pańska godność? - Zapytał jeden z nich, podczas gdy drugi zlustrował cię spojrzeniem. - Był Pan umówiony? W jakiej Pan sprawie? - Całe przesłuchanie, ło panie..! Najwyraźniej lider dzisiaj nie spodziewał się gości, zresztą - jakby to wyglądało, gdyby wpuszczano wszystkich bez kozery i zawalano głowę lidera każdymi pierdołami, skoro większość można było rozwiązać u osób pośrednich, które w tym celu tu pracowały - by odciążać lidera.
Avatar użytkownika

Natsu
Moderator
 
Posty: 2281
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 17:36
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość