Bramy miasta

Re: Bramy miasta

Postprzez Kaiso » 23 lip 2018, o 11:10

Kwestia klimatu nie była aż tak interesująca jak ten cały Diabeł Ichirou, dlatego też starałem się dalej pociągnąć ten temat, a nuż dowiem się czegoś jeszcze. -Czyli jeśli chciałbym się czegoś o nim dowiedzieć, to musiałbym porozmawiać z tym Diabłem osobiście, tak? Tutaj zrobiłem przerwę, ale myślę, że mój rozmówca doskonale zdawał sobie sprawę z tego o co go zaraz zapytam. -Więc gdzie mógłbym go znaleźć? Będzie gdzieś razem z liderem? A może to właśnie z władcą tej wioski powinienem rozmawiać? Jak pan myśli?
Temperatura na zewnątrz zaczynała wracać do normy, a to oznaczało niechybny koniec naszej rozmowy i początek pracy, której to szczegóły zostały mi właśnie przekazane. -Faktycznie, nie brzmi to zbyt skomplikowanie, mam tylko jedno ale, te "gnojki", co może mi pan o nich powiedzieć? Jak wielkiej opłaty żądają? Ilu ich może tam być? No i najważniejsze, czy są shinobi? Bez tych informacji trudno mi będzie należycie się przygotować. W końcu jeśli będzie ich zbyt wielu, to czy nie będzie bezpieczniej im po prostu zapłacić zamiast walczyć? Przecież głupio byłoby zginąć na obcej ziemi i to z powodu wody! Chociaż gdyby tak to odłożyć na następny dzień, na południe, to czy przypadkiem nie powinni oni się wtedy schować przez słońcem? Ten Wuu mówił, że kto nie musi, ten nie wychodzi. To pozwoliłoby na uniknięcie problemów.
-W każdym razie, od czego, według pana, powinienem zacząć? Od tej wody? Powiedziałem do niego z gotowością. Czułem się wypoczęty, a co najważniejsze, schłodzony, mogłem teraz szybciej myśleć i dokładniej działać.

Mistrzowska Kontrola - shinobi dzierżący tę umiejętność wrodzoną potrafi zarządzać swoimi zasobami chakry w sposób mistrzowski, nie musząc nawet zbytnio się przy tym wysilać - jest to dla niego zupełnie naturalne. Efektem tej umiejętności jest zmniejszenie kosztu wykonywanych technik o 1/3 (skalowane normalnie), a co z tym idzie - użytkownik może pozwolić sobie na wykorzystanie większej ilości technik niż inni. Dodatkowo koszta rozwijania KC są zmniejszone o 25% (zaokrąglone w górę).
Kaiso
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Akashi » 24 lip 2018, o 11:48

Misja C
9/30


Obrazek
"Piasek, Piasek i Kot"



Twoje zainteresowanie kierowało się jedynie bardziej ku ostatniej informacji jaką dostałeś od starca, diabeł świtu, ciekawa osoba, która zapewne warto poznać. Tylko na dobrą sprawę co wuu miał Tobie odpowiedzieć, gdzie on mieszka? Gdzie można go znaleźć. Mężczyzna jedynie bezradnie wzruszył ramionami i spojrzał się w twoje oczy, a jego wyraz twarzy mówił wszystko, skąd ja mam to widzieć.
- Niestety nie jestem w stanie Ci z tym pomóc. Ciężko mi powiedzieć gdzie może znajdować się taka osoba, ale raczej jak spędzisz tutaj trochę czasu, prędzej czy później trafisz na niego. - powiedział, nie podając Ci już żadnych wskazówek odnośnie mężczyzny, ale teraz mogliście dzięki temu przejść do interesów. Mieliście nieco do zrobienia, a raczej ty miałeś nieco pracy do wykonania, która przedstawiała się bardziej jak lista zadań domowych niż poważna misja. Jednak pozory czasami potrafią mylić, a ty chciałeś uzyskać jakieś dodatkowe informacje na temat pozyskania wody.
Hmm ciężko coś o nich powiedzieć, zaczepiają jedynie obcych, chociaż oni też nimi są. Przybyli tutaj jakiś czas temu i uznali to za dobry sposób by się dorobić. Z tego co wiem, jest ich przynajmniej dwóch, ale nawet w większej grupie nie stanowią zagrożenia dla skorpiona. Prędzej sobie coś zrobią niż osobie, która im się postawi. Więcej pewności siebie młodzieńcze. - powiedział, staruszek klepiąc Cię przy okazji po ramieniu żeby dodać Ci nieco pewności siebie. W końcu to ty tutaj masz przewagę informacji, prawda? Ty jesteś panem, który może dyktować zasady przed jakimiś młokosami, które zarabiają na ludzkiej naiwności. Nie bój się i staw im czoło, pokaż swoje mężne oblicze. Kolejne twoje pytanie było nieco dziwne, aż staruszek się lekko zadziwił, od czego powinieneś zacząć.
Biorąc pod uwagę, że twoja woda się raczej już skończyła, a ja mam jej mało to raczej od niej, chyba że uważasz że dasz radę wytrzymać tutaj bez wody. To możesz iść do biblioteki bądź karczmy. - powiedział, w sumie nie podając Ci żadnej odpowiedzi. decyzja w tym momencie należała do Ciebie i tylko Ciebie, nikt jej za ciebie nie podejmie, ani nie wykona pierwszego kroku.

Zależnie od tego jaką decyzje podejmiesz masz z/t do Droga główna, bądź Mała oaza. Możesz opisać swoją drogę i to co przykuwa twoją uwagę ;)
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Bramy miasta

Postprzez Yura » 15 sie 2018, o 23:36

Ostatnimi czasy w życiu Yury nie działo się nic, ale to naprawdę nic ciekawego. I pomimo tego, że shinobi wzbraniał się rękoma i nogami przed takim stwierdzeniem, ale koniec końców musiał ustąpić. Ciągłe treningi były zajmujące oraz pożyteczne, ale sprawiały, że chłopak wpadał w pewną fazę stagnacji. Ile można przenosić kamienie z miejsca na miejsce, ile czasu można poświęcać na chodzenie na rękach czy też stanie na głowie? Wszystko miało swoje granice tym bardziej, że Mori Jin wychodził z prostego założenia - ciało nieużywane się zastaje. I o ile techniczna strona ćwiczeń na treningach była niemalże idealna, to nijak mogła się mieć do uwarunkowań terenowych. Podczas prawdziwej walki nigdy nie wiesz na jaki teren trafisz, z jakim przeciwnikiem się spotkasz. Wszystko może zadecydować o wyniku potyczki, a najdrobniejsze szczegóły jak kamień czy kałuża mogą się okazać fatalne w skutkach. Właśnie dlatego chłopak chciał się przetestować po raz kolejny w naturalnym środowisku. Ostatnim razem nie wyszło mu to najlepiej, bo choć karawanę obronił, to niestety na końcu ktoś inny musiał się nim zaopiekować. Czuł pewien niedosyt po tym jak tamta misja się rozegrała, więc zapewne to to męczyło go podczas wszystkich treningów. Dzisiejszy dzień był natomiast doskonały do wzięcia jakiegoś zlecenia czy też zwykłej pomocy jakiemuś mieszkańcowi wioski. Chociaż z drugiej strony Yura nie ograniczał sie jedynie do niej, albowiem kupcy i przybysze też mogli być w tarapatach. W każdym razie obecnie chłopak stał na rękach i wykonywał pompki, spoglądając od czasu do czasu dookoła siebie. Nie mógł przecież stać bezczynnie czekając na okazję do wykazania się, kiedy mógł ten czas przeznaczyć na trening. A że był dopiero ranek, to przed nim cały dzień do wyłapania jakiejś okazji.
Yura
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Rindou Arashi » 17 sie 2018, o 22:37

" Na krańcu świata "
misja rangi C dla Yury
1 / ...


To był ciepły poranek na pustyni. Jak to przeważnie bywa, słoneczko świeciło z pustego nieba, na którym nie dało się dostrzec ani jednej chmurki. Zapewne przeszkadzało by to ludziom, jednak mieszkańcy pustyni od urodzenia zmagali się z takimi warunkami, przez nie przeszkadzało im to aż tak bardzo. Oczywiście, każdy nosił przy sobie sporo wody, jednak dalej pracował wykonując swoje obowiązki. Podobnie było z naszym dzisiejszym bohaterem, który po wielu treningach postanowił trochę rozruszać swoje kości i wspomóc mieszkańców lokalnej osady, bądź też kogokolwiek innego, kto zechce podzielić się z nim zawartością swojego mieszka.
Z początku ludzie ignorowali młodzieńca, zajmując się swoimi zadaniami. Pokonywali bramę osady w jedną i drugą stronę, ewentualnie obdarowując go swoim spojrzeniem. Nawet strażnicy, którzy chowali się w cieniu murów od dawna ignorowali jego obecność. W końcu co on ich interesował. Wszystko zmieniło się, kiedy to młodzieniec poczuł uderzenie, a chwilę później znalazł się na ziemi. Świat w oczach przewrócił się, a kiedy już wszystkie zmysły wróciły do normy, dostrzegł leżącego na nim otyłego mężczyznę w podartych szatach i słomkowym kapeluszu. Zdyszany sapał, starając się odnaleźć swoją równowagę. Kiedy i on doszedł do siebie, zaczął się podnosić, spoglądając na chłopaka na którym leżał.
- Przepraszam bardzo, śpieszę się, potrzebuję pomocy... - wyszeptał, gładząc się po przetłuszczonych, rudych włosach zaplecionych w warkocz. Stanął na równych nogach i wyciągnął dłoń w kierunku potrąconego, chcąc mu pomóc stanąć. Być może będą w stanie sobie wzajemnie pomóc...
Rindou Arashi
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Yura » 18 sie 2018, o 20:24

Dzień jak co dzień. Yura już dawno miał wrażenie, że tutejsi ludzie spoglądali na niego albo jak na wariata albo przyzwyczaili się do jego lekko ekscentrycznego podejścia do życia i treningów. Zresztą Jin jakoś nigdy za szczególnie nie przejmował się tymi wszystkimi krzywymi spojrzeniami. Gdyby zwracał na nie uwagę, to na pewno nie znajdowałby się w swoim życiu w tym miejscu, w którym aktualnie jest. Jego umiejętności byłyby nadal marnowane w polu, a jedyne taijutsu o jakim mógłby marzyć, to podrzucanie nóg do góry kiedy kładł się spać. Właśnie dlatego spokojnie robił pompki, kiedy życie postanowiło mu w tym przeszkodzić. I to nie byle jakie życie, bo całkiem pokaźne, ważące zapewne o wiele więcej aniżeli nawet Yura ze swoim identycznym klonem. Chłopak poczuł jak wpada na niego grubasek, a potem poczuł grubaska na sobie, starając się trochę głębiej odetchnąć. Mógłby go z siebie zrzucić, ale nie chciał być nieuprzejmy, więc po prostu poczekał aż jegomość się podniesie. Skoro i tak miał zamiar wytrenować sobie wytrzymałość, to taka okazja może być ku temu również świetną okazją.
- Nic się nie stało. - odpowiedział, samemu również stając na równe nogi i podając grubaskowi rękę. Ta zapewne była przetłuszczona od włosów, a na dodatek spocona, ale akurat o pocie to Yura nie powinien się wymądrzać. Jego treningi sprawiają, że gdyby nie znajdował się na pustyni, to pewnie pod nim samym znajdowała by się spora kałuża. A skoro o płynach mowa, to Mori Jin sięgnął do swojego bukłaka i upił z niego kilka pokaźnych łyków, żeby jego organizm miał chociaż przez chwilę okazję do nawodnienia się - Mówiłeś, że potrzebujesz pomocy? - powtórzył słowa grubaska, chcąc uzyskać od niego ponowne potwierdzenie - Tak się akurat składa, że ja potrzebuję zajęcia. Co Ty na to, żebyśmy sobie pomogli? Z czym masz problem? - zagadnął do mężczyzny, mając nadzieję na dowiedzenie się czegoś więcej.
Yura
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Rindou Arashi » 18 sie 2018, o 20:47

3 / ...

Zastanawiające jak ludzie potrafią być nie wrażliwi na potrzebę pomocy. Strażnicy, którzy ciągle stali w cieniu i obserwowali wszystko i wszystkich jedynie odprowadzili wzrokiem zmachanego grubaska, nie chcąc robić sobie kłopotów. Niektórzy nawet zrobili krok do tyłu, chcąc schować się bardziej w cieniu nie zwracając na siebie zbędnej uwagi. Wielu innych ludzi także zignorowało jego obecność, wracając do swoich codziennych obowiązków, czy nasz bohater też by tak zrobił gdyby tylko miał na to okazję? Tego już się nie dowiemy...
Grubasek wziął kilka głębokich wdechów, po czym wyciągnął rękę do chłopaka, wręcz wyrywając mu z rąk jego bukłak. Dopiero po tym jak sam wziął kilka łyków, przeciągnął się i po raz ostatni wziął haust powietrza. Pokiwał głową, chcąc potwierdzić chęć uzyskania pomocy, po czym zrobił kilka kroków w bok, chcąc schować się do cienia. Dopiero tam przestał dyszeć i po poprawieniu włosów po raz kolejny, mógł zacząć mówić.
- Jestem Nero, Tsubukuri Nero... Pochodzę ze stepów z zachodu, z dalekiego zachodu, gdzie osady są rzadkością... - każdy mieszkaniec pustyni słyszał o nomadach z zachodu, którzy żyją na nieznanych ziemiach, tułając się w poszukiwaniu wody i pożywienia. Nie były to najlepsze towarzystwa, gdyż przeważnie żyli tam tacy, którzy chcieli zniknąć z cywilizowanego świata, jednakże zdarzali się też normalni ludzie, jak na przykład potomkowie dawnych przybyszów.
- przybywam tutaj, na wschodnie ziemie z pewną misją, jednak nim będę mógł ją wykonać, potrzebuję dwoje shinobich. - opowiedział ogólnikowo, po czym spojrzał w oczy swojego rozmówcy. - Chcesz mi pomóc? I czy znasz może kogoś, kto chciałby wyruszyć z nami? - starł pot ze swojego wysokiego czoła, po czym przerzucił warkocz przez ramię, wyczekując na odpowiedź.
Rindou Arashi
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Yura » 18 sie 2018, o 22:31

Bukłak był i bukłak się zmył, chociaż Yura wcale nie miał takiego zamiaru. Dobrze, że przed chwilą wziął jeszcze kilka łyków, bo teraz z pewnością nie miałby na co mieć nadziei. Mimo tego nieplanowanego i niezbyt grzecznego aktu, Mori Jin nie był zły na nieznajomego. Potrzebował wody, dopiero przeszedł przez bramy miasta, więc pewnie był też spragniony. On sam mógł po prostu uzupełnić sobie bukłak w studni albo dorwać jakiegoś kaktusa, a grubasek tak łatwo już nie miał. Chłopak upewnił się jeszcze tylko czy aby na pewno w środku nic nie pozostało, a potem puścił cały incydent w niepamięć. Tym bardziej, że gość zaczął opowiadać wreszcie o sobie, a to coś, co Yurę interesowało. I choć sam młodzieniec nie do końca dowierzał w słowa grubaska, to mimo wszystko postanowił przyjąć jego wersję wydarzeń za prawdziwą. Trudno uwierzyć, że człowiek z taką tuszą pochodzi z drugiego krańca świata, gdzie osady są rzadko. Jeśli zdołał tak przytyć, to teren pomiędzy poszczególnymi siedliskami ludzi wyłożony jest chyba czekoladą. Mori Jin nie rozumiał jak niektórzy mogą tak nie dbać o swoją sprawność fizyczną, ale nie zamierzał wciskać im zdrowego trybu życia prosto w twarz.
- Pewnie! Nie ma niczego lepszego od treningu podczas pracy. - odpowiedział entuzjastycznie na pierwsze pytanie, bo właśnie czegoś takiego potrzebował. Oczywiście Yura nigdy nie zakładał na start, że ludzie mogą być źli, więc nie doprecyzował, że podejmie się zadania tylko wtedy, gdy będzie ono moralnie dobre - Hm... - zamyślił się, przykładając dłoń do brody i marszcząc brwi. Właśnie przeszukiwał swoje niezbyt pokaźne zwoje mózgowe z nadzieją, że ktoś się znajdzie i faktycznie się udało. Jego twarz na moment pojaśniała i pojawił się na niej uśmiech zadowolenia, ale zaraz znowu spochmurniał - Jest taka jedna zielonowłosa, ale znając ją pewnie staje się gdzieś silniejsza ode mnie i tutaj jej nie złapiemy. Niestety nie będę umiał doradzić. Ja też jestem tutaj dość nowy i zbyt wielu shinobich nie znam. - bezradne wzruszenie ramionami powinno dać do zrozumienia facetowi, że niestety Yura tutaj nic nie wskóra.
Yura
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Rindou Arashi » 18 sie 2018, o 23:59

5 / ...

Mężczyzna przy kości odpoczywał sobie w cieniu budynku, zastanawiając się co takiego może zrobić w tej sytuacji. Gładził się po swojej łysej brodzie i wydawał delikatnie niepokojące odgłosy. Widać było, że wszystkie jego zwoje myślowe pracują na najwyższych obrotach. Trochę to zajęło, jednak w końcu urodził pomysł, który skwitował bardzo głośnym Eureka! Uśmiechnął się pod nosem i spojrzał po raz kolejny na młodzieńca, który stał przed nim.
- I tak muszę dokonać pewnych zakupów w tej osadzie, wynająć konie i tak dalej, więc mam propozycję. Spotkamy się tutaj wieczorem, ja w tym czasie wszystko załatwię, a ty idź w miasto i znajdź sobie jakiegoś towarzysza, który pomoże ci rozwiązać to zadanie. - nie czekał zbyt długo na twierdzącą odpowiedź, kiedy to przytaknął sam sobie i dziarskim krokiem skierował się w stronę rynku, pozostawiając chłopaka sam na sam z problemem nieistniejącego towarzysza. Czasu było jeszcze sporo, gdyż słońce dopiero wspinało się na nieboskłon, jednakże nasz heros nie posiadał znajomości. Był tutaj od niedawna a jedyna osoba, którą znał i wiedział że mu pomoże, wypoczywała właśnie na drugim końcu kontynentu. Oczywiście nie wiedział, że zielonowłosa kunoichi zwiedza właśnie posiadłości rodu Terumi, jednakże coś mu mówiło, że w rodzinnych stronach heh nie znajdzie. Jak to rozwiąże? Czy ma jakiś pomysł? Sam jestem ciekaw...
Rindou Arashi
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Yura » 19 sie 2018, o 22:00

Myślenie! To właśnie ono spędzało Yurze sen z powiek. Nie to, żeby chłopak intensywnie to robił, bo akurat ta czynność mu za dobrze nie wychodziła. Po prostu niezwykle go męczyła i po dłuższym czasie była przyczyną bólu głowy. Grubasek również wyglądał na ten typ, więc można stwierdzić, że Mori Jin znalazł z nim jakąś nić porozumienia, która jednak niemal natychmiast została nadszarpnięta. Yura miał bowiem wrażenie, że jego zleceniodawca jest troszkę leniwy i nie chce tego zrobić sam. Właśnie dlatego poszukiwania zrzuca na chłopaka. Prawdą było jednak to, że Jin nie miał nic do roboty, więc nawet gdyby Nero powiedział mu wprost, że woli sobie posiedzieć w cieniu, to Mori i tak z radością przystąpiłby do poszukiwań.
- Będzie ciężko, ale w takim razie potraktuję to jak wyznanie. Spotkamy się więc wieczorem! - rzekł do grubaska i odwrócił się na pięcie, rozglądając się dookoła oraz zastanawiając się gdzie powinien się udać. Centrum wioski wydawało mu się idealnym miejscem, ale nie miał na to jakiegoś szczególnego uzasadnienia. Po prostu znajdowała się tam studnia, która była potrzebna do napełnienia wodą bukłaka, a dodatkowo przebywało tam zazwyczaj multum ludzi. Więcej nie było trzeba. Mori Jin udał się do głównego punktu osady, rozglądając się za szczególnym typem ludzi. Przede wszystkim, chłopak musiał mieć wrażenie, że są silni. Niestety, ale biorąc pod uwagę jego skrzywienie pod kątem taijutsu, pewnie będzie spoglądał głównie na jakichś szermierzy czy tez wojowników takich, jak on sam. Dzięki Suzu wiedział jednak, że również postacie z wielkimi gurdami na plecach potrafią sprawić niemałe problemy. Plan był więc już ustalony, a Mori Jin miał oczy dookoła głowy. Jeśli tylko wypatrzył interesującą go osobę, to od razu do niej podbiegał i wyjaśniał o co chodzi. Jednak sama zgoda nie wystarczała! Yura musiał przekonać się o ich sile, więc proponował mały sparing. Jaki? Siłowanie na ręce. Wszystkie chwyty dozwolone. Można go pokonać brutalną siłą albo też zwykłym jutsu. No, to ktoś się znajdzie?
Yura
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Rindou Arashi » 20 sie 2018, o 13:00

7 / ...

Otyły przybysz ulotnił się równie szybko jak się pojawił, kierując się w stronę rynku, gdzie zapewne zamierzał wyjeść połowę znajdujących się tam zapasów, a może całe? Wyglądał na takiego, co byłby w stanie tego dokonać. Wracając jednak do naszej historii, młody heros postanowił udać się do centrum osady, gdzie nie tylko chciał uzupełnić swoje zapasy wody, ale dodatkowo, zamierzał po drodze odnaleźć towarzysza, który wesprze go w tym przedziwnym zleceniu. Nie był to może najlepszy sposób, gdyż to w karczmach i zajazdach wypoczywali sobie najemnicy, którzy pewnie chętnie wzięli by udział w takim zleceniu, jednakże i przy studni dałoby się kogoś znaleźć. Pierwszym spostrzeżeniem było, że ludzi z gurdami łaziło tutaj całkiem sporo. Co się dziwić, to była ich osada, jednakże takich, którzy zdawali się nie mieć nic na głowie i w spokoju sobie wypoczywać, dodatkowo jeszcze zadowalających naszego herosa swoją posturą, udało mu się wypatrzeć dwoje. Pierwszym był dobrze zbudowany mężczyzna o blond grzywce opadającej na czoło. Siedział sobie na krawędzi studni i gawędził z jakimiś dwoma kobietami, które wręcz płonęły od rumieńców. Drugim był siedzący w jednej z bocznych uliczek wysoki mężczyzna w czarnym płaszczu i kapturze, jktóry jednakże nie był w stanie ukryć jego muskulatury. Stał on oparty plecami o ścianę jednego z budynków i prawdopodobnie kogoś wyczekiwał. Obaj mieli na plecach naczynia ulepione z piasku. Trzecią osobą była średniego wzrostu dziewczyna o czarnych jak noc włosach spiętych w kucyk. Ubrana byłą w zwiewne, pustynne ciuchy a na jej plecach spoczywały dwa wielkie zwoje umiejscowione w jakimś trzymaczu. Jest figura nie była jakoś szczególnie mocna, jednakże cała konstrukcja na plecach wydawała się ciężka. Ostatnim interesującym celem był łysy młodzieniec o posturze bramkarza klubowego, który opierał się właśnie o swój wielki młot i spoglądał w niebo, tak jakby oczekując aż jego mózg wytworzy jakąś myśl...
Rindou Arashi
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Yura » 21 sie 2018, o 19:53

Może i pomysł Yury nie był najlepszy, ale on nie był od pomysłów. Wystarczyło spojrzeć tylko na jego nogi, żeby stwierdzić, że skoro nie ma się w głowie, to ma się właśnie w nogach. Mori Jin nie należał do najlepszych strategów, rzadko kiedy myślał nad czymś dłużej, niż przez parę minut i prawie nigdy nie planował wszystkiego o kilka kroków w przód. Skoro w jego małym móżdżku pojawił się bukłak wypełniony wodą, to nogi automatycznie poniosły go w stronę studni, a skoro był już przy studni, to równie dobrze mógł się rozejrzeć za osobami potrzebnymi do zlecenia. Widać też, że być może trafił w dziesiątkę, bo kiedy tak popijał sobie od czasu do czasu wodę, dojrzał kilka indywiduów, które mogłyby się nadać. Jednego skreślił jednak już na starcie. Może i blondyn z gurdą faktycznie mógł być shinobim, ale Jin miał lekkie skrzywienie w stosunku do facetów, starających się za wszelką cenę zaimponować dziewczynom. Ta muskulatura mogła nie wynikać z chęci stania się silniejszym, a atrakcyjniejszym. Za takim napompowanym ciałem mógł nie kryć się nawet gram siły. Co innego mężczyzna w kapturze. Ten wydawał się Yurze już lepszym materiałem na towarzysza. I już miał do niego podchodzić, kiedy kątem oka dojrzał jeszcze trzecią osobę - kobietę. Procesy myślowe zostały uruchomione, para wylatywała z uszu, a mina młodego adepta taijutsu była nietęga. Z jednej strony dziewczyna nie powalała muskulaturą, ale kobiece ciało rozwija się inaczej. No i przecież nosiła te ciężkie zwoje. Z drugiej strony mężczyzna w kapturze wyglądał jak ktoś, z kim Jin mógłby się dogadać. Ostatecznie za podejściem do kobiety przesądziła jednak Suzu. Po niej też się nie spodziewał szczególnej siły, a pokazała, że istnieje inny rodzaj siły, niż ta fizyczna.
- Cześć! Jestem Mori Jin i mam propozycję wspólnej misji. - zagadnął z uśmiechem do kobiety, aby następnie, w zależności od jej odpowiedzi oczywiście, przedstawić dalsze szczegóły zlecenia, o których wiedział. Przy okazji nie omieszkał zapytać również o jej zalety - te bojowe, bo inne niezbyt go interesowały. Jeśli jednak kobieta odmówiła, to podszedł do mężczyzny w kapturze. Blondyna zostawi na koniec, jako ostatnią deskę ratunku. Tonący brzytwy się chwyta.
Yura
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Rindou Arashi » 21 sie 2018, o 23:07

9 / ...
Obrazek
Młody shinobi przyglądał się swoim celom, zastanawiając kto taki byłby najlepszym towarzyszem jego wyprawy. Sam nie wiedział dokładnie czego się spodziewać, więc wybór był ciężki, jednakże w końcu się zdecydował. Uzupełnił manierkę do końca, po czym ruszył w stronę ciemnowłosej dziewczyny. Powoli kończąca swoją młodość nastolatka opierała się o budynek i w spokoju popijała herbatę z przezroczystej szklaneczki. Kiedy dostrzegła, że młodzieniec się jej przygląda i zmierza w jej kierunku, odkleiła się od ściany i przeciągnęła swój kręgosłup, trochę się rozprostowując. Nie była pewna, czego od niej oczekuje przybysz, dlatego też z początku trzymała dystans. Dopiero kiedy się przedstawił, wyciągnęła w jego kierunku dłoń.
- Jestem Naori, miło poznać. - uśmiechnęła się i zaczęła wsłuchiwać w jego propozycję. Ta wydawała się dość dziwna, nic nie wiadomo ani o zleceniu, ani o wynagrodzeniu, więc nikt o zdrowym rozsądku się tego nie podejmie. Jednakże było coś, co intrygowało dziewczynę, chłopak nie był w stanie wyczuć o co chodzi, jednakże widział błysk w jej oku.
- No cóż, jestem kuglarką, jeżeli wiesz co to oznacza. - poklepała się po dużym, ciężkim zwoju, który nosiła na swoich plecach. Uśmiechnęła się i wskazała na słońce, które dopiero zaczynało schodzić z nieba, co oznaczało, że do spotkania jest jeszcze kilka godzin. Trzeba było coś zaplanować w tym czasie, tylko co? Co takiego zamierzał w tym momencie zrobić nasz bohater? I co takiego zaproponuje swojej nowej towarzyszce? Wszyscy jesteśmy ciekawi...
Rindou Arashi
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Yura » 23 sie 2018, o 01:00

Yura uścisnął delikatnie dłoń i uśmiechnął się szeroko do nowo poznanej dziewczyny. Podobno pierwsze wrażenie to podstawa, więc chłopak postarał się jak tylko umiał, a że najlepiej to jednak umiaał walczyć przy pomocy taijutsu, to efekt mógł być jednak nie najlepszy. Liczą się jednak chęci, nie? No, tak na pewno było w przypadku Jina, bo kiedy chciał wytłumaczyć Naori o co chodzi w zleceniu, to zrobił przysłowiowego karpika. W sumie to nie zapytał grubaska co takiego mają zrobić, ani do czego potrzebuje aż dwójki shinobi, ale czy to było ważne? Mogli dostać misję, mogli komuś pomóc, a przede wszystkim mogli potrenować! Kogo więc obchodzi reszta?
- Na wstępie... Nie wiem w sumie co mamy robić, ale Nero dobrze z oczu patrzyło. Taki poczciwy grubasek, więc pewnie nie ma nic złego na myśli. Jeśli chodzi o wynagrodzenie, to też o nie nie pytałem. Dla mnie liczy się głównie to, że będę mógł się rozruszać. No, ale jak Cię wynagrodzenie nie będzie satysfakcjonowało, to oddam Ci swoje. W razie czego mogę nawet dorzucić coś od siebie. Wiem tylko tyle, że musimy stawić się wieczorem przy bramie. - odpowiedział pogodnie, jakby cała sytuacja nie była wcale problematyczna. W końcu było z niej jakieś wyjście, więc nie mogło być tak źle. Mori Jin dla przykładu nie widział tutaj żadnych argumentów przeciw, ale nie był pewien czy Naori myśli tak samo. A co do błysku w oczach, to może i Yura troszkę percepcji miał, ale za to za grosz umiejętności rozpoznawania ludzkich motywów. Ten szczegół kompletnie umknął jego uwadze, bo myślami był już przy zleceniu.
- Pewnie, że wiem kto to kręgarka! Wystarczy mi świadomość tego, że w razie czego będziesz umiała komuś przetrzepać skórę. To jak? - tak, dobrze myślcie, Yura nie wie kim jest kuglarka. Chłopak nie miał zielonego pojęcia o tutejszych klanach. Znał tylko Suzu i pamiętał, że potrafi władać piaskiem, ale reszta? Ni w ząb. A co do słowa kuglarz, to Mori Jin przez długi okres swego życia był zwyczajnym chłopakiem, który pracował w polu. Od tamtego czasu troche się już dokształcił, ale nadal należy spodziewać się, że niektóre słowa będą brzmiały dla niego dziwnie. W takim wypadku przekształca je na takie, które sam zna. Automatycznie, bez namysłu i złych intencji. Tak po prostu działa jego mózg.
Yura
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Rindou Arashi » 23 sie 2018, o 19:37

11 / ...

Słysząc jak chłopak przekręcił nazwę, dziewczyna zachichotała, uśmiechając się przy tym. Nie chciała wyprowadzać młodzieńca z błędu, przekona się w boju co potrafi młoda Ayatsuri, chociaż samo nazwisko nigdzie nie padło. Oferta nie wydawała się jakaś interesująca, jednakże było w niej coś, co namówiło dziewczynę na wzięcie udziału. Zgodziła się na warunki swojego towarzysza, po czym umówiła się gdzie i o której mają się spotkać. Sama miała jeszcze trochę formalności do załatwienia, więc wolała przybyć o konkretnej porze na miejsce zbiórki. Jeszcze chwilę pogadała z Yurą o różnych duperelach, po czym przytuliła go na pożegnanie i skierowała się w stronę rynku, gdzie nie wiadomo co takiego chciała załatwić.
Do wieczora, kiedy to wszyscy mieli się zebrać przy jednej z bram było jeszcze dużo czasu, więc nasz bohater musiał znaleźć coś do robienia dla siebie. Na szczęście tak duża osada oferowała wiele atrakcji dla podróżnych. Karczmy i restauracje, gdzie można było skosztować lokalnych smakołyków. Domy uciech dla szukających relaksu i przyjemności wędrowców. Różnego rodzaju sklepy i targowiska, gdzie handlowali kupcy z całego świata oraz ci lokalni wytwórcy. Po prostu marzenie, nie dało się nie mieć czegoś dla siebie. Na co z tego wszystkiego zdecydował się nasz heros? A może wynalazł dla siebie coś jeszcze innego? Coś co bardziej odda jego osobowość i pozwoli się wyszaleć. A może będzie chciał się bardziej przygotować na misję??
Nie ważne co zaplanował i co takiego zamierzał zrobić, w końcu nastał moment, kiedy mieli spotkać się wszyscy przy jednej z bram. Słońce już dawno schowało się za horyzontem, ustępując swojemu mniejszemu, białemu bratu. Ten przybrał kształt sierpa i delikatnie rozświetlał gwieździstą noc. Zapowiadało się, że dzisiaj pustynia będzie zimniejsza niż zwykle. Kiedy młodzieniec stawiał kolejne kroki, dostrzegł grubaska, który stał przy jednej ze stajni w towarzystwie 3 wielbłądów objuczonych towarami. Zdawały się być wręcz przeładowane, jednakże póki co dzielnie stały obok siebie, czekając na rozpoczęcie wyprawy. Kiedy zobaczył on zbliżającego się shinobiego, zaczął machać w jego kierunku.
- Dobrze, że jesteś. Już się powoli niecierpliwiłem. Gdzie drugi towarzysz?? - no właśnie, dziewczyny ani widu, ani słychu. Przybysz wysłuchiwał kolejnych tłumaczeń młodzieńca, a kiedy już mieli stracić wszystkie nadzieje usłyszeli stukot kopyt a po chwili z ciemności wyłoniła się dziewczyna jadąca na drewnianym koniu. Zatrzymała się przy wielbłądach i ruszyła ręką, a wtedy koń spiął się i zaczął machać kopytami.
= Przepraszam za spóźnienie. To co, ruszamy? - spojrzała pytająco na obojgu, po raz ostatni sprawdzając czy ma wszystko przy sobie. Kiedy potwierdziły się jej przypuszczenia, uśmiechnęła się i czekała na dalsze decyzje.
Rindou Arashi
 

Re: Bramy miasta

Postprzez Yura » 25 sie 2018, o 00:21

Yura miał wrażenie, że wybrał najlepiej ze wszystkich możliwych opcji. Dziewczyna wydawała się naprawdę miła (dla Jina wszyscy się tacy wydawali), a na dodatek była niezwykle otwarta, więc na płaszczyźnie komunikacyjnej nie powinny wyniknąć między nimi jakieś większe problemy. Oczywiście o ile w walce nie zachowuje się kompletnie inaczej, ale to już przetestuje życie. Chłopak tymczasem pożegnał się z nowo poznaną koleżanką i musiał zdecydować co takiego robić do wieczora. Podejrzewam jednak, że dla ludzi, którzy Yurę znali, odpowiedź była naprawdę oczywista - trening. Młody shinobi udał się w miejsce, gdzie z pustynnego piasku wychodzą głazy i zaczął swoją wspinaczkę. Jedna ręka za plecami, jedna noga podkulona i tak na sam szczyt. Jeśli się udało, schodził na dół i cały proces powtarzał. Czuł, że z dnia na dzień staje się coraz wytrzymalszy, ale wiedział też, że dzisiaj nie może sobie pozwolić na danie z siebie 120%. W końcu zostało mu jeszcze do wykonania zlecenie grubaska, więc udał się do domu i obmył swoje spocone ciało. Na miejsce zbiórki dotarł z jeszcze lekko mokrymi włosami, bo jednak temperatura zaczynała ulegać wyraźnej zmianie.
- Nie martw się. Naori pewnie zaraz przyjdzie. Wyglądała na zainteresowaną, więc może rozgrzejemy się trochę przed podróżą i porobimy pompki? - zapytał grubaska i nie czekając nawet na jego odpowiedź po prostu padł na ziemię i zaczął ćwiczyć. Nikt o zdrowych zmysłach by się do niego nie dołączył, ale być może facet nie był do końca zdrowy? Kiedy pot zaczął spływać z czoła Mori Jina, pomimo chłodnej pogody, do bramy zajechała również dziewczyna, którą Yura poprosił o pomoc. Chłopak natychmiast stanął na proste nogi i pomachał do znajomej.
- Naori-chan, czekaliśmy! Co to za odmiana konia? Wygląda tak, jakby był z drewna. Sprowadzany gdzieś spoza pustyni? - zapytał nieświadomy niczego Yura i zmarszczył oczy, chcąc się lepiej przyjrzeć nietypowemu zwierzęciu. On sam niezbyt lubił jeździć na czymkolwiek, więc postanowił, że przez pierwsze godziny będzie podróżował na piechotę. Chłopak był wytrzymały, więc nie powinno być z tym wielkiego problemu, a same wielbłądy również nie są zbyt szybkie. Zresztą Jin nie wiedział czy miały one tylko nieść towar czy też miały być również ich wierzchowcami. W każdym razie z dobrobytu, jakim jest wielbłąd, skorzysta dopiero, gdy trochę zacznie się męczyć.
Yura
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość