Szpital

Re: Szpital

Postprzez Hikari » 22 sty 2017, o 12:49

Mieli w wielu sprawach różne punkty widzenia, w większości których z nich odpuszczał i kończył dyskusję, tym razem jednak do tego nie doszło i dalej temat bijuu oraz zdobycia jego potęgi dalej się kręcił. Wcześniej powstrzymał się od ostrzejszych komentarzy. Cóż wedle informacji które on słyszał potwór taki był w stanie bez problemu zabić liderów klanów. Czy stracenie głównego dowódcy z pewnie elitą oraz armią to jest rozsądne wyjście? Dodatkowo nie panuje nad nią. Jednak najważniejszą kwestią było jak chce ją złapać. No cóż bez żadnego planu na wszelakie okoliczności nie ma sensu najmniejszego się za to zabierać, takie podejście miał Hikari, dlatego też był tak negatywnie do tego nastawiony. Po prostu potrzebuje dobrych dowodów jak można to zrobić, a nie dywagacji. Jedynie antykreator był w stanie nad nimi zapanować.
- Może i by byli w stanie coś takiego złapać, a jak nie to spotkaliby się tylko z śmiercią. Dodatkowo jak mieliby to zrobić? Założyć obrożę? Tak jak sam mówisz nie da się nad tym panować i to niszczy wszystko dookoła, po wypuszczeniu twoje oddziały też. Możesz zniszczyć wioskę, bo raczej nikt z tym nie podejmie walki tylko spowoduje odwrót z obu stron. W całej znanej historii tylko antykreator był w stanie podjąć z nimi walkę i też wedle legend nie zapanował nad nimi, bo to one go ostatecznie z zaskoczenia pokonały.
No cóż wyraził swoje podejście, ale dalej Shinji poruszył ciekawą kwestię. Mity o Rikudo Seninie. Czy w nie wierzył? Raczej tak, po prostu to było jedyne racjonalne wyjaśnienie jak to wszystko powstało. Przecież życie nie wzięło się znikąd prawda? Innej opcji nie ma. Większość uważa to za bajki, ale on jest oczytanym młodzieńcem, który nie poznał żadnej innej możliwości. Dodatkowo jakby się zastanowić to wszystko co jest tam zapisane jest zgodne z rzeczywistością nas otaczającą. Nikt też nie był w stanie wskazać mu czegokolwiek co by się nie zgadzało. Co prawda było to bardzo niedokładne, dodatkowo stworzenie księżyca w ten sposób to chyba naciągana teoria, ale skoro brak jakiejkolwiek alternatywy to można powiedzieć, że jej ufał.
- Cóż to jedyna historia wyjaśniająca jak powstało to wszystko co nas otacza, więc może to jest prawdą? Równie dobrze ludzie chcąc wyjaśnić pewne rzeczy mogli stworzyć takie legendy, dlatego zostaje uznana obecnie za bajki, może i pozostały tylko ogólniki w tej kwestii do naszych czasów, ale to mi w pełni wystarcza. Wyjaśnia kwestie Bijuu, księżyca, możliwości życia w wszelakich unikalnych warunkach na świecie. Nawet jak to czyjś wymysł to trudno.
Po chwili zaczął się zastanawiać czy dalej był tutaj potrzebny. No cóż powoli nadchodził czas kiedy się rozejdą, spędził tutaj już wiele czasu. Teraz czas wrócić do dalszych celów. I tak nie ucieknie przed nieuniknioną przyszłością.
- Chyba powoli nadszedł czas się zbierać. I tak za długo już tutaj zostałem po wojnie, pewnie lider nie może się doczekać mnie. Mam nadzieję, że nie będzie zły za to, że zabiłem też swoich, część tych co byli po stronie Kaguya.

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1573
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Shinji » 26 sty 2017, o 01:54

Jakby się tak pochylić nad tą kwestią biju, którą tak uparcie poruszał to Hikari miał niestety racje. Złapanie biju i wykorzystanie go do swoich własnych celów stanowiło ogromne wyzwanie. Zresztą Shinji o tym wiedział po prostu nie dopuszczał do siebie tej myśli. Potencjalne korzyści płynące z ujarzmienie tak ogromnej potęgi były warte podjęcia ryzyka. Chyba tym się Uchiha różnił od przedstawiciela Terumi. Wolał podejmować ryzyko jeśli korzyści były na tyle duże by było tego warte. Hikari za to preferował wykalkulowane, starannie zaplanowane rozwiązania. Rzecz jasna nie było w tym niczego złego. Shinji także lubił często dobrze przemyśleć wszystko co robił. Ba był osobą która owego myślenia nawet nadużywała jednak, raczej nie pokazywał tego na zewnątrz. Być może stąd wziął się tego typu odbiór gdyż przy tej świadomości całe rozważania na temat ogoniastych bestii mogły zostać zupełnie inaczej zrozumiane. Były one bardziej rozważaniem czystej natury hipotetycznej niż realnym planem. Może wybiegał za bardzo do przodu? Jego persona stanowiła coś w rodzaju wizjonera, który snuł plany na przyszłość. Rzeczy oczywiste dla niego nie musiały być już takiego dla innych. Nie było tu rzecz jasna żadnej ujmy dla osoby Hikariego. Nie miało go to za zadanie urazić. Przedstawiciel Kruków świetnie zdawał sobie sprawę, że po prostu jego styl myślenia jest bardzo specyficzny. Postrzega świat jako walkę interesów i to najsilniejszy dyktują warunki, a słabsi się podporządkowują. Trzeba to jednak robić rozsądnie. Przy przesadnej dysproporcji sił ci mali mogli się zjednoczyć tworząc coś większego. Z ofiary stawali się stadem polującym na grubszą zwierzynę i ją ostatecznie pokonywali. Taka zwierzyna musiałaby okazać się silniejsza niż wydawała na początku. Dzięki takiemu fałszywemu poczuciu bezpieczeństwa zebraliby oni znacznie mniejsze siły. Co taką siłą mogłoby być? Chociażby i nasz kochany demon nad którym rozczulali się już od kilku minut. No ale Shinji nie miał zamiaru udowadniać swoich racji. Jednym z powodów była chęć uniknięcia sprzeczki, a wszystko wskazywało że powoli zaczęli zmierzać w tym kierunku. Drugim powodem był brak argumentów. Wiedział że ma racje, ale jak miał ją udowodnić gdy nie był w stanie nic zrobić przeciwko tak ogromnej ilości zmaterializowanej chakry? Tylko ktoś o zbliżonym poziomie do boga np. Rikudou Sennin był w stanie to kontrolować. Mieliśmy przykład Antykreatora. Cóż on też wykraczał znacznie ponad miary shinobi. Jednym słowem trzeba było być naprawdę kimś silnym
- Chyba postrzegam to podobnie do ciebie. Tak mi się wydaje, chociaż zapewne będę chciał kiedyś to zweryfikować to jedno z moich marzeń. Poznać prawdę o tym wyjątkowym człowieku o ile istniał. Chociaż jeśli przekazy są prawdziwe to aby na pewno był człowiekiem, a nie jakimś wyższym stworzeniem? W końcu taka siła wydaje się wręcz nieosiągalna.
Następnie Hikari rzucił o tym, że będzie musiał się zbierać. Cóż jego wola, ostatnią rzeczą jaką Shinji by teraz zrobił byłaby próba jego zatrzymania. To że był jego przyjacielem nie odbierało mu wolności. Przez cały ten czas przebywał tu z własnej woli. Zresztą od początku bylo wiadomo, że prędzej czy później Terumi będzie musiał załatwić swoje sprawy. Tak samo jak i Uchiha, który musiał dążyć do złożenia raportu liderowi Kruków, a że dostał informacje od Hikariego na temat przebiegu bitwy pod jego nieobecność to było co zdać w raporcie.
- W takim razie żegnaj. Ja tu postaram się wykurować, wrócić jak najszybciej do zdrowia i także załatwić swoje sprawy. Mam jednak przeczucie, że spotkamy się szybciej niż się nam wydaje.
Shinji
 

Re: Szpital

Postprzez Hikari » 26 sty 2017, o 04:01

Poznanie prawdy o człowieku, którego przedstawiają obecnie tylko legendy i mity. To byłoby dosyć interesujące, ale czemu zatrzymywać się tylko na tym? Osobiście Hikari posiadał coś co było w nim zawsze. Ciekawość nieznanego, dużo czytał książek jako wypełnienie wolnego pustego czasu więc chętnie poznawał nowe fakty. Historia świata, różne dziwne zjawiska i anomalie. O nich też można by było kiedyś się czegoś dowiedzieć. Do tego co znajduje się za murem, w głębokich odnogach czy tajemniczym lesie. Jakieś niezwykłe artefakty dające możliwości takie jak w legendzie? Oj przekonałby się człowiek chętnie o tym nawet jakby miał to zrobić samodzielnie, a kto wie, może nawet właśnie teraz zdobył do tego towarzysza, ale jakby nie patrzeć to jest odległa rzeczywistość. Wpierw musieliby stać się zdecydowanie silniejsi i przygotować się na długą wyprawę. Poszperać za informacjami i plotkami o magicznych miejscach i oceniać czy należy podejmować ten wysiłek. Zaczyna się zbytnie wybieganie w przód, ale w takich sprawach ciekawych i on coś ma z tego. Nie pojawiają się za to w jego umyśle plany samobójcze jak próba ujarzmienia potwora.
- Czemu się zatrzymywać tylko na poznawaniu jego? Jeszcze wiele innych rzeczy, które kiedyś można poznać. Co się znajduje za murem, w tajemniczym lesie, zdobywać wpierw informacje, plotki, a potem sprawdzać ich prawdziwość, zwiedzać jakieś ruiny i zdobyć artefakty, a może przy okazji dowiedzieć się prawdy o świecie. Może kiedyś w przyszłości...
Ostatnie słowa brzmiały jakby się prawie zamarzył. Mimo to była pora się zbierać, wiele już czasu stracił. Nawet samo przeczekanie operacji to było delikatnie ponad półtorej godziny, a sprawy w wiosce zdecydowanie czekać nie będą. Co do szybkiego spotkania to możliwe, chociaż to akurat nie jest w jego gestii, a tego kto wie gdzie szukać drugiego. Cóż chodzić po Sogen i szukać po opisie wyglądu i imieniu nie miał zamiaru mimo wszystko, a to jedyna opcja dla Hikariego. O ile ostatecznie Shinji tam mieszkał, nigdy na ten temat nie rozmawiali. Po prostu nikt nie uznał tego za aż tak istotne i ponosili się fantazji o ogoniastych bestiach.
- Moje drzwi stoją dla ciebie zawsze otworem o ile jestem w domu, a jak nie to wiesz gdzie znaleźć klucz tylko posprzątaj po sobie i nie wypij mi wszystkiego samodzielnie. Zdrowiej szybko. W takim wypadku do zobaczenia wkrótce.
Po takich słowach nie pozostało nic jak wyjść z sali, co też Hikari uczynił. Przedłużanie takich rzeczy uważał za bezużyteczne i nigdy tego nie robił, chociaż w kwestii uczuć było to obojętne. Ruszył pewnym krokiem wychodząc z szpitala i kierował się w kierunku szlaku transportowego do Yusetsu, przecież nic więcej tutaj mu nie zostało do zrobienia. Swoje wynagrodzenie dostanie w rodzinnej wiosce, zostanie mu dostarczone, więc obranym kierunkiem został dom.

Z/T

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1573
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Shinji » 2 lut 2017, o 13:51

A więc stało się... Hikari wreszcie opuścił lokum w którym na łóżku leżał Shinji świeżo po operacji. Mimo wszystko miło było sobie pogadać z przyjacielem i dowiedzieć się o przebiegu wojny. Może zaserwowany opis nie był jakiś bardzo szczegółowy, ale z pewnością wystarczający. Zresztą nie to widniało teraz w głowie młodego Uchihy, a słowa, które wypowiedział Terumi. Słowa na temat demonów i mędrca sześciu ścieżek. Niedosłownie rzecz jasna, ale wiadomo że chodziło o to. Mimo krytyki jego opinii na temat ogoniastych bestii emanowała w tej wypowiedzi ciekawość świata, która dawała nadzieję na dalsze wspólne przygody, bo życie się ma przecież tylko jedno.
- Mam taką nadzieje. Razem odkryjemy jeszcze wiele tajemnic. Głęboko w to wierzę.
Słowa te mogły zabrzmieć nieco zbyt oficjalnie. Nie to było celem Shinji'ego, ale cóż tak już wyszło. Hikari z pewnością rozumiał przekaz, zwłaszcza, że poinformował Uchihe w bardzo miły sposób o tym, że jego dom zawsze stoi dla niego otworem. Dobrze było mieć taka świadomość. W jego przypadku sam fakt takiej możliwości nie był aż tak ważny. Bardziej istotny było to jako gest. W końcu nikt nie udostępnia ci swojego miejsca zamieszkania jeśli ci nie ufa. Byłoby to przecież nielogiczne.
- Dzięki będę pamiętał.

I stało się się. W końcu Hikari udał się w swoim kierunku, a on został tutaj całkowicie sam. No może jest w tym lekka krztyna przesady w końcu była tu jeszcze masa rannych osób, ale nie miał z kim zamienić słowa. Po prostu się nudził. Trwał w takim stanie dobre kilka dni aż w końcu pojawiła się stosunkowo ładna i całkiem młoda pani doktor. Trzymała ona w dłoni kartę pacjenta. Odwinęła bandaż i spojrzała jak wygląda rana, którą jeszcze nie dawno operowali. Co prawda potraktowali ją swoimi medycznymi technikami przez co zaoszczędzili masę czasu, ale nadal trzeba się było upewnić czy czasem nie wystąpiły żadne dodatkowe powikłania. Na szczęście takowych nie było. Musiał tylko podpisać jakiś świstek papieru, że wychodzi, który trafił do dokumentacji która musiała pozostać na miejscu. Gdy już to zrobił. Założył swoje ubrania (wcześniej dostał jakieś tymczasowe). Zostały one uprane. Szalenie miło ze strony piaskowego klanu, chociaż on tu narażał swoje życie więc chyba się mu coś należało. No ale nie robił tego za darmo. W każdym razie wracając do meritum sprawy. Nie wiedział jeszcze, czy ma zamiar od razu pójść sobie z prowincji i złożyć raport liderowi Kruków. Byłoby to pewnie najmądrzejsze wyjście, ale coś też nakazywało mu się rozejrzeć po mieście. Może rozruszać kości w poszukiwaniu jakiegoś zlecenia kto wie... Możliwości było wiele. Zastanawiając się nad tym co zrobić z życiem po prostu wyszedł na zewnątrz, gdzie uderzyła w niego fala gorąca. W pomieszczeniu było znacznie chłodniej. Znajdował się najwidoczniej w centrum wioski. Wcześniej podczas podróży w to miejsce nawet nie zadawał sobie trudu by zwrócić uwagę w jaki sposób tu dotarli... Cóż będzie musiał zrobić rozeznanie, ale to już materiał na dalszą opowieść....



[z/t]
Shinji
 

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 19 kwi 2017, o 14:20

Spokojnym, nieco ślamazarnym krokiem opuścił lokal i zetknął się ze skwarem panującym na zewnątrz, na który zareagował lekkim grymasem niezadowolenia. Chociaż tyle, że byli wystawieni na słońce jedynie na kilka chwil, aż do momentu dotarcia do szpitala, do którego prowadził niebieskowłosą dziewczynę. Samotne Wydmy miały swoją specyfikę, ale panujący klimat najwyraźniej odpowiadał Reice.
- Z załatwieniem sali nie powinno być żadnego problemu. W końcu ma się tę reputację, nie? - zażartował, skręcając w uliczkę, przy której miała znajdować się poszukiwana placówka.
Szpital znajdował się w zachodnim skrzydle osady i raczej nie prezentował wielkich rozmiarów jak na tego typu budynki w innych stolicach. Wyposażenie czy personel nie należały do ścisłej, światowej czołówki, ale z drugiej strony źle też nie było. Ot, przeciętność, która przez kilka miesięcy funkcjonowania pod zwierzchnictwem nowej władzy wróciła na właściwe tory.
Weszli do środka, a brązowowłosy w kilka chwil uporał się z formalnościami. Jego żądania nie były zresztą duże, bo jak wyjaśnił, potrzebował jedynie sali oraz sprzętu, bo medyka najął osobiście.
Wkrótce zostali zaprowadzeni do niewielkiego, ale w zupełności wystarczającego pomieszczenia, w którym można było odnaleźć podstawowe przybory do wykonywania operacji.
- To co, przechodzimy od razu do rzeczy? - zapytał z drobnym uśmieszkiem, a zaraz po tym, nie czekając nawet na odpowiedź dziewczyny, zrzucił z siebie jasny podkoszulek, ujawniając tym samym tors.
Tym razem mogła ujrzeć (prócz całkiem niezłego ciała Ichiego rzecz jasna) majestatyczny tatuaż smoka w pełnej okazałości, którego głowa zaczynała się na lewej piersi, a jego cielsko przechodziło przez bark i owijało się wokół całej ręki. Skupiając się jednak bardziej na miejscach do pracy, mogła dostrzec przede wszystkim dwie dość parszywe blizny. Pierwsza, na klatce piersiowej, mająca charakter głównie poparzeń, o kształcie zbliżonym do koła, prawdopodobnie będąca efektem wybuchu. Druga zaś była znacznie większa i bardziej makabryczna, obejmowała prawe ramię oraz bark. Doświadczona osoba mogłaby z łatwością ocenić, że ramię te musiało być naprawdę bardzo mocno rozszarpane i to nie przez byle co, lecz przez ogromne stworzenie, będące raczej bestią niż jakimkolwiek powszechnie znanym zwierzęciem. Prócz tego, można było znaleźć kilka innych, drobnych blizn.
Chwilę później zdjął też buty i spodnie, co też nie wprawiło go w zawstydzenie. Ukazał dwie blizny powstałe od ran kłutych, najprawdopodobniej od kościanych pocisków lub kolców.
- Oddaję się całkowicie w dłonie pani medyk i czekam na instrukcje - odpowiedział z lekkim rozbawieniem i brakiem skrępowania, rozkładając przy tym ręce na boki.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2317
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 19 kwi 2017, o 19:54

Wychodząc z gospody, Reika wystawiła na chwilę buzię na słońce, uśmiechając się przy tym szeroko, by następnie ruszyć za Ichirou w kierunku szpitala. Nigdy jeszcze nie była w Atsui, więc całkowicie zdała się na swojego przewodnika, zapamiętując jednak uważnie drogę, żeby nie mieć potem problemu z powrotem do swojego pokoju. Słysząc żartobliwe słowa Sabaku, kunoichi zachichotała i pokręciła głową. Cały Ichirou.
- Tylko mi tu nie spuchnij z tej dumy, bo będę musiała Cię jeszcze dodatkowo nakłuwać. - Odpowiedziała z rozbawieniem. - Więcej roboty bym miała.
Droga do szpitala nie była długa, a gdy znaleźli się już w odpowiednim budynku i Ichirou poszedł załatwić formalności, Reika zebrała swoje długie, błękitne włosy i splotła w jeden, gruby warkocz, który na koniec zawiązała tasiemką i splotła na głowie w koka. Uczesane włosy nie będą jej majtać i przeszkadzać w pracy. Kiedy wrócił Ichirou w towarzystwie jakiegoś medyka, który miał ich zaprowadzić do sali, Reika uchwyciła nieprzyjazne spojrzenie, rzucone w jej kierunku, które mogło znaczyć tylko jedno. Niezadowolenie z faktu, że sławny Sentoki musiał poszukać pomocy medycznej gdzie indziej niż u nich. Najwyraźniej trochę podkopał tym ich autorytet jako dobrych medyków. No cóż. Zawsze mogą ciężej pracować, tak jak ona ostatnio.
Gdy weszli do pomieszczenia, Reika rozejrzała się i zamknęła drzwi na zasuwkę, żeby nikt im nie przeszkadzał, po czym przejrzała narzędzia, opatrunki i specyfiki. Wszystko było, nawet niewielkie lustro, więc można było spokojnie przystąpić do pracy. Skinęła głową na pytanie Ichirou i gdy ten pozbywał się swojego ubrania, kunoichi przyniosła bliżej stołu wszystko to, co musiała mieć pod ręką. Założyła też na siebie biały fartuch ochronny, żeby nie poplamić tuniki i zabrała się za porządne mycie rąk w miednicy. Kiedy się odwróciła, Sabaku był już w samych gatkach, prezentując dobrze jej znany tatuaż w kształcie smoka, oraz okropną kolekcję blizn. Miał ich zdecydowanie mniej, niż ona sama, ale dwie z nich wyglądały naprawdę paskudnie i będą wymagały mnóstwa pracy. Widok nagiego ciała nie krępował jej, gdyż podeszła do sprawy profesjonalnie, a nie emocjonalnie, dlatego też zbliżyła i uśmiechnęła lekko.
- Wygląda na to, że w końcu zasłużyłam na to, by móc zobaczyć smoka w całości. - Powiedziała z rozbawieniem, nawiązując do ich pierwszego spotkania. - Na razie stój i pozwól mi się lepiej przyjrzeć. Ładnie Cię poharatało.
Obeszła go wkoło, sondując go wzrokiem z góry do dołu i odwrotnie. Oprócz dwóch rozległych blizn na klatce piersiowej i barku, wychwyciła też kilka drobnych, w tym dwie na udzie chłopaka, jakby po kolcach. Podeszła jeszcze bliżej i delikatnie obmacała palcami te najgorsze blizny, krzywiąc się przy tym lekko. Jedna wyglądała na poparzenie, ale ta ciągnąca się przez ramię i bark była typowa przy rozszarpaniu przez jakiegoś zwierza. Reika nie pytała o szczegóły.
- Z tymi dwoma będzie problem, bo tutaj nie pomoże tylko nacięcie. - Wyjaśniła, spoglądając w złote oczy Ichirou. - Będę musiała wyciąć całe te zabliźnione płaty, żeby na nowo zregenerować Ci skórę, dlatego zostawię to na koniec. Najpierw zajmę się tymi drobnymi sznytami. Jak chcesz popatrzeć, to usiądź na stole tak, żeby jego krawędź mieć pod zgięciem kolan, a jak nie, to połóż się i nie ruszaj.
Cokolwiek zrobi Ichirou, Reika zanurzy płótno w żółtawej cieczy i naniesie trochę na udo Sabaku, w miejsce dwóch blizn. Złotooki będzie mógł poczuć najpierw mrowienie, a potem drętwienie tego miejsca, jednak po chwili, kiedy kunoichi przyłoży ostre narzędzie i natnie bliznę, nie poczuje zupełnie nic. Reika starannie natnie całą bliznę i wykroi jej fragment, jeśli będzie to konieczne, po czym jedną ręką, uzbrojoną w opatrunek zetrze krew, zaś drugą prześle zieloną chakrę leczniczą bezpośrednio do nowej rany, która po chwili zniknie bez najmniejszego śladu. To samo stanie się z drugą blizną i kilkoma innymi, których nabawił się Sabaku. Pozostaną już tylko te dwie najgorsze.
- No dobrze. Te mniejsze sznyty to już tylko wspomnienie. - Stwierdziła z uśmiechem, obmywając skórę Ichirou z resztek krwi i żółtego specyfiku. - Możesz obejrzeć rezultaty w lustrze i założyć spodnie.
Ona tymczasem posprzątała zużyte opatrunki i ponownie starannie obmyła ręce, oraz narzędzia, żeby przygotować się do poważniejszego zabiegu. Czekało ją naprawdę sporo pracy i tutaj Ichirou na pewno trochę sobie poleży na tym stole. Lepiej też, żeby nie patrzył, bo będzie to dość nieprzyjemny widok.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1800
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 20 kwi 2017, o 22:14

Zapewne niejeden czułby się w tym momencie nieswojo, ale nie brązowowłosy Sabaku, któremu pojęcie wstydu było dość obce. Co więcej, swoją pewnością siebie liczył nawet, że przynajmniej w małym stopniu onieśmieli Reikę, jednak to się nie udało. Cóż, ta mimo wszystko była medykiem, więc z Ichirou z pewnością nie był jej pierwszym pacjentem. Tak czy inaczej, pozwolił dokonać jej dokładnych oględzin, a potem mruknął przytakująco na wyjaśnienie tego, co pani lekarz miała wykonać. W tym temacie nie miał co polemizować. Nie znał się zupełnie na sztukach medycznych, więc po prostu wierzył, że ta najlepiej wie, co należy zrobić.
- Nah, raczej sobie podaruję. Nie będę sobie odbierał apetytu - odpowiedział żartobliwie. Nie, żeby był jakoś wrażliwy lub miał słaby żołądek, bo w swojej karierze zdążył naoglądać się najróżniejszych rzeczy. Zwyczajnie nie miał ochoty na przyglądanie się całemu procesowi i wolał ujrzeć dopiero efekt końcowy.
- Możesz czynić swoje cuda, Rei-chan - odparł po chwili, kiedy przyjął już odpowiednią pozycję. A potem już poddał się jej działaniom, próbując pozostać w bezruchu i nie przeszkadzać w usuwaniu ran, czy co ona tam robiła. Był przygotowany na ból, jednak niczego takiego nie odczuł. Jedynie mrowienie i drętwienie na początku, które było do zaakceptowania. Cóż, z takich usług medycznych to mógł korzystać.
- Wspomnienie? Już poszły całkowicie w niepamięć - odrzekł, a zaraz po tym podniósł się i sięgnął po spodnie. Ubrał je i w międzyczasie zerknął w lustro. Faktycznie, po starych bliznach nie było śladu. Pozostawały już, a raczej aż dwie, które były najgorsze i stanowiły największe wizerunkowe utrapienie brązowowłosego.
- No nieźle. Jak zrobisz to samo z tymi dwiema parszywymi bliznami, to uznam cię za cudotwórczynię - stwierdził, wracając na swoje miejsce. Huh, chyba przywrócenie ramienia i klatki piersiowej do poprzedniego stanu nie powinno również sprawić większych kłopotów. Przynajmniej miał taką nadzieję.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2317
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 21 kwi 2017, o 23:33

Ichirou zrezygnował z przyglądania się temu, co Reika zamierzała z nim zrobić, na co uśmiechnęła się przelotnie, bo to z odbieraniem sobie apetytu jakoś do niej nie przemawiało, więc uznała to po prostu za żart. Bohater wojenny miałby się brzydzić takich rzeczy? No nie bardzo. Uszanowała jednak jego decyzję i przystąpiła do działania, gdy tylko ułożył się wygodnie na stole. Słysząc jak się do niej zwraca, uśmiechnęła się jeszcze szerzej.
- Już dawno nikt mnie tak nie nazywał. - Przyznała, z lekką nostalgią w głosie.
Z pojedynczymi bliznami poszło jej niezwykle szybko i już po chwili Sabaku mógł podziwiać efekt w lustrze, wyraźnie zadowolony z tego co widzi. Słysząc słowa na temat dwóch ostatnich blizn i uznania ją za cudotwórczynię, Reika skrzywiła się lekko i westchnęła. Będzie musiała wykroić mu spore kawałki skóry, żeby na nowo zregenerować rany, a to będzie wymagało sporo czasu, pracy i przede wszystkim chakry. Nie będzie to też przyjemny widok i lepiej, żeby w tym czasie Ichirou patrzył w innym kierunku, bo może serio stracić apetyt.
- Postaram się, ale to potrwa, więc trochę sobie poleżysz. - Odpowiedziała, przygotowując wszystko do zabiegu. - I lepiej odwróć głowę w drugą stronę, bo widok będzie nieprzyjemny.
Kiedy Ichirou wygodnie ułoży się na stole, kunoichi najpierw zabierze się za brzydkie oparzenie na jego piersi. Nałoży żółtą maść na całą bliznę i skórę wokół niej, po czym obłoży to wszystko na około opatrunkami, w które będzie wsiąkać krew, wypływająca ze świeżej rany. Opierając lewą dłoń na barku Sabaku, prawą zaczęła starannie i dosyć płytko obkrajać wkoło bliznę. Potem pozostało już tylko podważyć brzeg z jednej strony i powoli, poziomo odkrajać poparzony płat. Reika nie zamierzała odkrajać całego płata i dopiero potem leczyć, bo to kosztowałoby trochę krwi Ichirou, a i jej posoka przeszkadzałaby w monitorowaniu procesu leczenia, dlatego też odkrajała po trochu i na bieżąco podtrzymywała proces leczenia, aby rana powoli się zasklepiała. Było to czasochłonne, ale efekt powinien być zadowalający, ponieważ komórki skóry odbudowywały się właściwie na każdym poziomie uszkodzenia, zwłaszcza na zewnętrznej stronie, nie pozostawiając żadnego śladu po czymkolwiek. W końcu kunoichi odkroiła cały płat, który szybko wyrzuciła do śmieci i dokończyła proces leczenia. Tak, efekt końcowy był naprawdę niesamowity. Po szpetnym poparzeniu nie było już śladu, a zastąpiła go normalna, gładka skóra. Pozostało już tylko obmyć pierś Ichirou z krwi i żółtej maści, po czym wziąć się za bark i ramię, co nie będzie takie łatwe, ponieważ Reika czuła mocny ubytek chakry po ostatnim procesie leczenia i stwierdziła, że na najbardziej paskudną bliznę z tych wszystkich, może jej nie starczyć energii. Na szczęście miała na to sposób, więc mogła zrobić wszystko w jednym dniu, ale potem będzie musiała odpocząć.
- Mam nadzieję, że obejdziesz się bez jednego sutka. Wam, facetom i tak nie są potrzebne. - Odezwała się z powagą, obmywając Ichirou z krwi i maści. Po chwili jednak uśmiechnęła się. - Żartowałam. Wszystko jest w porządku, ale dużo mnie to kosztowało. Muszę się wspomóc pigułką żywnościową, żeby mieć siłę na ostatnią bliznę. Leż spokojnie. Potem zobaczysz cały efekt.
Gdy skończyła obmywać mu skórę, starannie umyła dłonie w czystej wodzie i zażyła pigułkę, uzupełniając tym samym część zużytej chakry i stymulując organizm do dalszego wysiłku. Teraz mogła się zabrać za ostatnią robotę, która na nią czekała. Proces był taki sam, jak w przypadku wcześniejszej blizny. Smarowanie żółtym świństwem, żeby znieczulić całe miejsce, obłożenie opatrunkami, żeby krew miała gdzie wsiąkać, zamiast zalewać stół, a potem stopniowe odkrajanie brzydkiej sznyty i na bieżąco leczenie, aby przywrócić normalną, gładką skórę. Na to trzeba było jeszcze więcej czasu i jeszcze więcej chakry, ale ostatecznie Reika skończyła i otarła pot z czoła wierzchem dłoni. Czuła się lekko zmęczona, ale nie było tak tragicznie.
- Skończyłam. - Oświadczyła z westchnieniem. - Daj mi jeszcze chwilę na zmycie tego wszystkiego z Ciebie i będziesz mógł się podnieść.
Po zmyciu krwi i żółtego specyfiku do znieczulenia, kunoichi mogła w pełni podziwiać końcowy efekt swojej ciężkiej pracy. Skóra Ichirou była gładka i bez skazy. Nikt by nie uwierzył, że jeszcze niedawno miał tak szpetne blizny na ciele. Uśmiechnęła się z wyraźną dumą. Tak, chyba była cudotwórczynią. Nie sądziła jednak, że będzie ją to tyle kosztować. Będzie musiała popracować nad swoją chakrą, żeby za szybko się z niej nie wyczerpać.
- Możesz powoli usiąść. - Zakomunikowała. - Jeśli nie kręci Ci się w głowie, to możesz spokojnie wstać i zerknąć do lustra.
Gdy Ichirou będzie się przeglądać, Reika zrobi porządek w sali, czyszcząc starannie narzędzia, których używała, a potem stół, na którym leżał Sabaku. Na końcu sama doprowadzi się do porządku, myjąc twarz, ręce, po czym zdejmie z siebie fartuch roboczy i rozpuści włosy. Jej praca dobiegła końca, a pacjent powinien być zadowolony z efektów.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1800
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 23 kwi 2017, o 11:28

Ot, po prostu nie widział potrzeby w obserwowaniu całego procesu. Medykiem nie był i iryo go nigdy nie kręciło, a poza tym wolał nie oglądać swojego ciała w przejściowym, z pewnością w niezbyt pięknym, stanie. Położył się więc wygodnie i przekręcił głowę na bok, mając w swoich zamiar po prostu przeczekać operację.
Czas upływał powoli, a to przez brak konkretnego zajęcia. Musiał siedzieć nieruchomo i gapić się w ścianę, co nie było zbyt wielką rozrywką. Mógł co prawda spróbować nawiązać teraz jakiś dialog z niebieskowłosą, ale jej praca wymagała koncentracji,
więc wolał jej nie wybijać z rytmu. Przecież tu chodziło o jego ciało! Nie przeżyłby tego, gdyby coś poszło nie tak i po operacji zostałby jakiś odrażający ślad. To byłoby okropne.

Nie myślał o niczym konkretnym. Przez jego myśli przemykały najróżniejsze tematy, zarówno te poważniejsze jak i te całkowicie przyziemne, ale żaden na dłużej nie zagościł w jego głowie. Brązowowłosy starał się bowiem wyłączyć, co nawet dobrze mu wyszło.
Dopiero głos Reiki wyrwał go z marazmu. Na jej wiadomość zmarszczył brwi i przekręcił natychmiast głowę, by spojrzeć na kunoichi z wyraźnym niezadowoleniem. Miał już coś powiedzieć, ale ta zaraz wyjaśniła, że to o jego sutku jest jedynie żartem.
- Masz szczęście, bo już miałem cię udusić - odpowiedział, powoli się rozchmurzając. Najwyraźniej Reika też była skora do żartów, chociaż akurat Ichi wolał być tym, który się zgrywa. Właściwie, to Ichirou chciał się już podnosić, ale Reika kazała się z tym jeszcze wstrzymać, więc westchnął cicho i uzbroił się w cierpliwość.
Wreszcie mógł się ruszyć, co zrobił z wielką chęcią i natychmiast podszedł do lusterka, by przyjrzeć się w nim uważnie. Obejrzał się z każdej możliwej strony, czyniąc przy tym różne pozy. Może i zmienił się w ostatnim czasie, ale wciąż miał w sobie sporo z narcyza.
- No, to teraz wyglądam znowu jak nastolatek! - wycedził z uśmiechem, nie ukrywając zadowolenia z uzyskanego efektu. Jego skóra była nieskalana jakimikolwiek ranami. Aż trudno było uwierzyć, że jej właścicielem jest doświadczony shinobi.
- Tylko jak ja się odwdzięczę? - zapytał po chwili, ubierając z powrotem koszulkę. W pierwszej kolejności mógł oddać dziewczynie to, co zużyła podczas operacji. Sięgnął więc do pozostawionej nieopodal małej, podręcznej torby, z której wyjął zwinięta w papierek pigułkę wzmacniającą. - Skoro zjadłaś wcześniej swoją, to przynajmniej nie będziesz na tym całym przedsięwzięciu stratna - skomentował, wręczając jej pigułkę żywnościową. Sprzeciwów w tej kwestii nie przyjmował.
Później zebrał wszystkie klamoty, poprawił fryzurę w lusterku i zaraz po tym był już właściwie gotowy do wyjścia.
- No, to jak, Rei-chan? Wymyśliłaś już coś? - zapytał, wracając do poprzedniego tematu, czyli odwdzięczenia się, czy wykonania jakiejś przysługi w zamian za wykonaną pracę, która mimo wszystko wymagała niezłych umiejętności i dość sporej dozy wysiłku.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2317
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Reika » 23 kwi 2017, o 21:09

Jeśli chodzi o kwestię duszenia, to Reika mogłaby się dalej droczyć, że to ona ma w ręce narzędzie zbrodni, którym właśnie go kroiła i zapewne zdążyłaby wbić mu je w szyję, zanim on sięgnąłby do jej własnej, no ale ostatecznie odpuściła sobie. Uzyskała efekt, który zamierzała, więc ograniczyła się tylko do złośliwego uśmieszku. Żart się udał i to jej wystarczyło.
Gdy było już po wszystkim, a kunoichi zabrała się za sprzątanie po sobie, kątem oka dostrzegła, jak zachwycony Ichirou pręży się przed lustrem w różnych pozach, wyraźnie zadowolony z końcowego efektu. Przewróciła oczami i pokręciła głową z westchnieniem, nie mogąc się pozbyć rozbawienia. Najwyraźniej narcyzm nadal mu został i chyba nie było już na to szans, że kiedyś z tego wyrośnie. No cóż, przynajmniej mogła być dumna ze swojej pracy, bo odwaliła kawał dobrej roboty.
- Nastolatek? No chyba nie z tak dobrze rozbudowanym ciałem. - Zaśmiała się Reika, porządkując stół zabiegowy. - Ale fakt, jesteś teraz gładki, jak pupcia niemowlęcia.
Słysząc pytanie o odwdzięczenie się, Reika uśmiechnęła się lekko i dokończyła porządkowanie sali zabiegowej. Raczej nie liczyła na jakąś szczególną rekompensatę, bo sama zaproponowała naprawienie mu skóry, a że tyle ją to kosztowało, to już osobna sprawa. Pieniędzy na pewno nie miała zamiaru brać, jak czynią to podróżni medycy, bo zwyczajnie ich nie potrzebowała, no ale może znajdzie się jakaś przysługa. Musiałaby tylko pomyśleć. Odwieszając fartuch i rozpuszczając włosy, stanęła przed Sabaku, który właśnie wręczył jej bojową pigułkę żywnościową za tą, którą musiała na niego zużyć z własnych zapasów. Uśmiechnęła się na ten gest.
- Dziękuję. - Podziękowała, chowając zapakowanego ciućka do swojej torby. - To miło z Twojej strony.
Była to jej ostatnia pigułka żywnościowa, więc tak czy inaczej, będzie musiała uzupełnić zapas, no ale zawsze to pięćset ryo w kieszeni, bo takie ciućki były cholernie drogie. Za ten gest dobrej woli postanowiła postawić Ichirou wino, gdy opuszczą szpital. W sumie to mogli się już powoli stąd zabierać, więc Reika odsunęła zasuwkę w drzwiach, tym samym odblokowując wyjście. Śmieciami powinien zająć się personel, więc tym sobie nie zaprzątała głowy.
- Nie, nie wymyśliłam nic. - Odpowiedziała na pytanie o przysługę. - Ale byłabym rada, mając Twoją przyjaźń. Dobrze jest mieć zaufanych towarzyszy, na których można polegać, zwłaszcza w trudnych chwilach. Bo chyba mi ufasz, prawda? Jakby nie patrzeć, ufnie dałeś mi się pokroić, nie obawiając się faktu, że medyczka może zrobić krzywdę osławionemu Sabaku.
Uśmiechnęła się lekko. Oczywiście decyzję pozostawi jemu i przyjmie ją ze spokojem, jakakolwiek by nie była. Równie dobrze Ichirou mogło nie zależeć na przyjaźniach i towarzyszach, mógł być samotnym wilkiem, który nie potrzebuje niczyjej pomocy, no ale może akurat będzie chciał zawiązać bliższą znajomość, choćby zapewniając sobie stałe źródło naprawiania blizn, czy choćby różnego rodzaju informacji, albo zwyczajnego wsparcia podczas jakieś misji.
- Planowałam wybrać się do pobliskiej oazy, żeby trochę odpocząć i odzyskać siły. - Przyznała, odrzucając na plecy błękitne włosy. - Pójdziesz ze mną? Tobie też przyda się trochę odpoczynku.
Zawsze to raźniej w towarzystwie, no i przyda im się trochę relaksu i regeneracja sił. Weźmie się trochę prowiantu, wino i spędzi czas na pogaduchach o byle pierdołach. Reika liczyła też na to, że może uda jej się nabrać trochę kolorku na skórze, zanim powróci do Shinrin, gdzie wielkimi krokami zbliżała się zima. Zima. To już będzie rok od wydarzeń w Głębokich Odnogach...


+1 bojowa pigułka żywnościowa
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1800
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 25
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 25 kwi 2017, o 16:15

Machnął ręką na komentarz o jego muskulaturze, nie tyle z powodu skromności, co z posiadania odmiennego zdania. Fakt, mógł pochwalić się wysportowaną, zdrową sylwetką, jednakże do typu mięśniaka wiele mu brakowało. Cechował się bardziej smukłą, wyćwiczoną sylwetką, na której widoczny był nieprzesadzony zarys mięśni. Zawsze preferował nieco bardziej delikatną, wysublimowaną urodę, niż archetyp zarośniętego, prostackiego siłacza.
Mieli już zbierać się do wyjścia, ale Reika podjęła jeszcze jeden temat, na który brązowowłosy musiał aż przystanąć, by przemyśleć to przez sekundę lub dwie. Kunoichi zaoferowała bowiem mu przyjaźń, czyli coś, czego chyba nikt inny do tej pory mu nie zaproponował, na pewno nie w taki sposób. Nawet gdyby miał dłużej się zastanowić, to miałby problem z określeniem, czy posiada jakichś przyjaciół. Nigdy nie budował z ludźmi trwalszych znajomości, a jeśli już miała być mowa o większej ufności, to chodziło o tych dzielących z nim więzy krwi, ale to było dość oczywiste. Gdyby pomyśleć o innych spoza rodu, to w głowie pojawiała się tylko jedna (spośród wciąż żyjących) osoba, z którą łączyło go coś więcej, ale w jej przypadku spalił już za sobą mosty. Heh, niby znał wielu ludzi, ale w głównej mierze powierzchownie.
- Dobrze wiesz, że poświęcam sporo uwagi swojemu wyglądowi, więc poddanie się takiej operacji powinno mówić samo przez siebie - odpowiedział po chwili z lekkim uśmiechem, przystając w ten sposób na ofertę niebieskowłosej. Mógł na niej polegać i nie widział powodów, by odmówić. Mimo wszystko chyba nie zdawał sobie do końca sprawy z tego, na co się pisze. Jako kompan lub sojusznik z pewnością by się spisał w przypadku posiadania wspólnych celów, ale rola przyjaciela była dla niego czymś nowym i na ten moment chyba nie do końca komfortowym. Znany był przecież z relacji z kobietami o zgoła innym charakterze.
- No, może nabierzesz wreszcie choć trochę opalenizny. Takiej bladej cię z Atsui nie wypuszczę - odparł niezbyt poważnie, kierując się razem z dziewczyną w stronę wyjścia.
Zasłużył sobie na chwilę lenistwa, więc uznał wcześniejszy pomysł Reiki za całkiem dobry. Zanim jednak udali się poza obręb wioski i znaleźli jakieś ciche miejsce, wypadało zrobić jakieś małe zakupy. Ot, jakieś wino, woda, może jakiś prowiant, w tym najróżniejsze cytrusy, z których znane były te okolice, a których kunoichi prawdopodobnie nie miała okazji spróbować. Ichirou był gospodarzem, więc oprowadził niebieskowłosą po odpowiednich straganach w dzielnicy targowej, by potem wreszcie, z nabytym zaopatrzeniem udać się do jakiejś pobliskiej oazy.


[zt x2]
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2317
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Uchiha Matsu » 12 lip 2017, o 22:53

Dzień zaczął się dla młodego Uchihy dość wcześnie, jeśli można tak powiedzieć... Słońce krążyło powoli po dolnych częściach horyzontu i powoli budziło swoje żarzące własciwości. Ludzie wybudzeni już ze snu szykowali śniadania i zbierali się do swoich prac. W szpitalu jednak cały czas panował rozgardiasz i całkiem duży hałas. To właśnie on wybudził naszego bohatera, który podnosząc głowę musiał od razu złapać się za szyje. Poczuł rwiący ból i od razu zaczął masować pulsujące miejsce. Zdawał sobie sprawę gdzie jest i jak tu wylądował. Miał tylko nadzieje, że Oroshi też dostał dobrą opiekę. Rozejrzał się po sali, ale niestety był sam...

Dużo myślał o tym co stało się wczoraj. Nie wiedział tylko, że przespał cały dzień i kolejną noc by obudzić się za dwa dni. Jego poczucie czasu było mocno zakłócone. Spojrzał na zegarek, który wskazywał już dziewiątą. Wyjrzał przez okno i zobaczył piękne słońce, które zaczeło działać na osadę ożywiając ją na kolejny dzień.
-Ciekawe czy z niebieskowłosym wszystko w porzadku?- pomyślał i zaczał kolejne rozmyślania wpatrując się w budzącą się do życia osadę...

Nie wiadomo kiedy do sali weszła pielęgniarka i przerwała młodego shinobi z marzeń przy oknie. Zdjął ręce z parapetu i zwrócił się w stronę urodziwej jak na swój wiek średni działowej. Zbliżyła i nachyliła się nad nim odsłaniając swoje jędrne i duże, bo rozmiar podwójne d bimbałki.
- Witaj spiąca królewno- powiedziała matczynym, miłym tonem. - Mam nadzieje, że wypocząłeś już, bo mimo iż jesteś Uchihą trzeba Cię dzisiaj wypisać, bo nie mamy tyle pieniędzy, żeby trzymać tu ludzi ze stłuczeniami...- Ostatnia częśc zdania nie chciała jej przejść przez gardło, jakby była zmuszona by mu to powiedzieć.
-Ehhh, przykro mi serce... Zajrzyj do kolegi, jest w sali obok.- Wreszcie jakieś dobre newsy. Uśmiech pojawił się na twarzy Matsu na wieści o tym, że Hebi jest cały i zdrowy. Dotarli wczoraj do szpitala nieźle wyczerpani i padli na twarze od razu po wejściu do przychodni. Musiał teraz znaleźć swojego kumpla. Od czasu przygody w lesie nie mieli za bardzo okazji pogadać. Oboje byli niesamowicie zmęczeni, połamani i poparzeni. Ale przygoda jaka ich tam spotkała nie miała się jeszcze skończyć...

Uchiha ubrał się szybko i zabrał swoje rzeczy. Zurzył trochę ekwipunku na misji. Będzie mu brakowało uzbrojenia, ale miał nadzieje, że szybko to nadrobi w jakimś sklepie. Może Oroshi pokaże mu drogę zaraz po wyjściu. Gdy zostawiał pokój rozmyślał o umiejętnościach młodego mieszkańca Atsui. Nie był w ciemię bity, gdyż dał radę wytrzymać nie wiadomo jak długo przeciwko dwom oponentom. Matsu wiedział, że okaże się dobrym kompanem do podróży i zdobywania doświadczenia życiowego. Wreszcie czuł, że znalazł się we właściwym miejscu. Zamknął za sobą drzwi do swojej sali i przeszedł do kolejnej w której rzekomo znajdował się Niebieskowłosy.

Zapukał lekko i wszedł po woli by nie obudzić ewentualnie śpiącego ziomka. Ten jednak był już jednak na nogach. Jego nowo-poznany przyjaciel pilnował go spod łóżka szpitalnego, łypiąc niebezpiecznie okiem.
- Co za noc nie?- zapytał dziarsko Matsu drapiąc się prawą ręką nerwowo po karku. Był ciekawy jego reakcji. Miał nadzieje, że nie weźmie go za idiotę, który pobiegł za drugim do lasu w nocy. Chciał na prawdę uzyskać akceptację Oroshiego. Po tym wszystkim zasługują na jakiś konkretniejszy posiłek...
Otwieram klanówke na D
Ostatnio edytowano 14 lip 2017, o 12:36 przez Uchiha Matsu, łącznie edytowano 2 razy
Uchiha Matsu
 

Re: Szpital

Postprzez Hebi Oroshi » 13 lip 2017, o 07:07

Hebi leżał na plecach, spoglądając bez emocji w biały sufit nad sobą.
Od dwóch dni znajdował się w tym przykrym miejscu, wsłuchując się jedynie w pojękiwania chorych i cichy warkot aparatury.
Ich wspólną misje można uznać za zaliczoną, jednak z niejasnego powodu wciąż czuł smutek. Przecież gdyby nie boa i pomoc Uchihy… ( chłopak poznał wzreszcje jego imię od jednej z pielęgniarek, która drugiego dnia przywitała go na powrót wśród żywych) teraz zapewne leżałby w grobie, zamiast na szpitalnym łóżku.
Wciąż słyszał pod sobą ciche syczenie, co oznaczało że biały boa również ruszył za swym nowym przyjacielem.
Z rozbawieniem zerkał jak większość pielęgniarek raz po raz wchodzi i znika, bojąc się oślizgłego stworzenia czającego się w mroku.
Drugiego dnia miał jednak ciekawszą wizytę, spoczywając w pozycji która świadczyła o jego znudzeni i chęci opuszczenia tego miejsca, jedynie od czasu do czasu drapał się po białych bandażach ukrywających częściowe poparzenie ciała.
W drzwiach pokoju stanął nie kto inny jak Uchiha Matsu, czarnowłosy chłopak który postanowił ruszyć za nieznajomym narażając własne życie. To z nim powrócił do osady podparty jeden o drugiego, to on spowodował że Oroshi chciał być silniejszy by nie być tak uzależnionym od siły innych ludzi.
Gdy chłopak zaczął rozmowę, Oroshi jedynie uśmiechnął się do siebie, odpowiadając po krótkiej chwili.
- Taak, to była bardzo interesująca zabawa… Ciekawe co myśli sobie biedny kucharz który nie otrzymał zapasów wężowych przysmaków…
W chwili wypowiedzenia tego zdania, biały boa syknął głośno, po czym wpełzł na łóżko, ukrywając się pod bokiem chłopca.
Hebi Oroshi
 

Re: Szpital

Postprzez Uchiha Matsu » 13 lip 2017, o 18:03

Gdy tylko otworzył drzwi i zobaczył swojego nowego kumpla spoglądającego leniwie na sufit wiedział już, że wszystko gra. Wypalił pierwsze słowa i czekał na reakcję. Hebi przytaknął, że wydarzenia z przed ostatniej nocy były na prawdę czymś. Matsu liczył na to, że udało mu się zyskać w oczach Oroshiego. Nie chciał nic w zamian oprócz jego przyjaźni. Szukał od dawna kogoś, komu będzie mógł ufać i zdobywać doświadczenie. Był zadowolony z przebiegu wydarzeń i chciał powiedzieć coś więcej. Po jego głowie krążyły teraz dziwne myśli. Na początku chciał oczywiście zawrzeć przyjacielską więź, tylko że u Uchihów ten proces jest czasami dość specyficzny. Albowiem tradycja nakazuje by najpierw dowiedzieć się na co stać ewentualnych przyjaciół, by wiedzieć co zrobić w przypadku gdyby już nimi nie byli. Matsu po ostatniej przygodzie był już pewien, że droga rozsądku to jedyna droga, więc postanowił działać zgodnie ze swoimi tradycjami.

- To może zostaniemy przyjaciółmi, co ty na to?- powiedział Uchiha i podszedł bliżej wystawiając prawą dłoń do uścisku. Chciał tego, by Oroshi również przybił grabę. Widać, że nie był zbyt towarzyski i na swój sposób wyjątkowy, więc na pewno nie zdziwi go brak uścisku dłoni. Nie ważne co się stanie za chwilę, Matsu mógł być pewien, że w Atsui znajduje si przynajmniej jedna dobra dusza. Skąd to wiedział? Żywy tego dowód syczał spod ciemnego zaułka pomiędzy łóżkiem i oknem. WIelki biały wąż boa-dusiciel łypał na młodego shinobi spod byka, ale wydawało się, że wyczuł brak zagrożenia i nie poczuje się atakowany.
- Ciekawe, co sobie pielęgniarki myslały- powiedział sam do siebie w myślach i postarał się dodać coś od siebie, by nie wyglądało, że Matsu próbuje od razu go zabić, zanim jeszcze się dobrze nie wyleczyli.

Zaczął więc spokojnie...
- Nie wiem jak długo broniłeś się przed dwójką tamtych typów, ale było to niesamowicie imponujące. Byłbym zaszczycony, jeśli chciałbyś powalczyć kiedyś ze mną. Oczy młodego shinobi zaświeciły się ogniem walki. Nadal odczuwał ekscytację po wydarzeniach z lasu, ale mimo tego ona nie opadała, a wręcz przeciwnie. Im więcej o tym myślał, a w szczególności rozmawiał z kimś, kto jest silniejszy od niego, przechodziły go przyjemne dreszcze. Czekał w niecierpliwości na odpowiedź chłopaka mimo, iż strasznie mu się nie spieszyło. Dzień dopiero się zaczynał, a on nie miał żadnych obowiązków w tym mieście. Czyli ograniczała ich tylko ich własna wyobraznia.
Uchiha Matsu
 

Re: Szpital

Postprzez Hebi Oroshi » 14 lip 2017, o 10:22

Oroshi nie lubił takich miejsc, mimo że pielęgniarki i cały personel wydawali się pogodni podchodząc do każdego problemu z uśmiechem, to była to jedynie zasłona przed pewnością jaka tkwiła w ich umyśle. Shinobi z reguły posiadali skłonność do samodestrukcji, walcząc z sobą, innymi klanami, walcząc o chwałę i głupie poświadczenie heroizmu.
Mało która istota dochodziła tutaj do siebie, często trafiając tylko po tylu by usłyszeć lub nawet nie, jak głupie marzenia postawiła przed sobą.
Oroshi spojrzał na wyciągniętą dłoń Matsu, wiedząc że podjęcie owej decyzji mogło zmienić jego życie. Przyjaźń to nie jest puste słowo używane przez głupie nastolatki by inni myśleli że jest bardziej wartościową niż w istocie jest to prawdziwe. Staną się za siebie odpowiedzialni, jeden za drugiego ramię w ramię będą walczyć o to by przetrwać w świecie którym przyszło im żyć… Widział efekty zaledwie kilka dni wcześniej, obaj ledwo uszli z życiem gdy wróg praktycznie zrównał ich z ziemią…
- Dziwnych przyjaciół wybierasz
Powiedział podając mu dłoń, po czym jednym susem zszedł z łóżka, rozciągając zdrętwiałe ciało. Bał się że rany pod bandażami mogą pęknąć, jednak na całe szczęście poza drobnym szarpnięciem na ciele nie czuł już większego dyskomfortu…
W następnej chwili Uchiha zadał pytanie które równie zaskoczyło co rozbawiło młodego węża… Sparing, strasznie dziwne były jego warunki podjęcia przyjaźni.
- Jeśli każdy w waszym klanie w ten sposób zdobywa towarzyszy, to chyba nie jesteście zbyt popularni…
Powiedział uśmiechając się pod nosem, po czym zakończył by wyjaśnić że…
- Jak dla mnie bezproblemowo, sam jestem ciekaw co właściwie potrafisz.
Pasowali do sibie jak dwie części jednego trybu… Dziwacy na przeciw światu.
Hebi Oroshi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość