Siedziba Straży

Re: Siedziba Straży

Postprzez Hikari » 12 lis 2018, o 03:10





When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1982
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Sabaku Kuroko » 21 sty 2019, o 03:16

Jakby chłopak na to nie spojrzał, sytuacja była co najmniej nietypowa. Dziewczyna zaczęła sprawiać wrażenie jakby Kuroko przypadł jej do gustu. Co prawda nie można się było dziwić, w końcu Kuroko był przystojnym młodzieńcem. Wysoki, przystojny i ze zwierzęcym spojrzeniem. Dosłownie wszystko czego dziewczyna mogłaby chcieć u chłopaka. Mimo wszystko, czerwonowłosy nie do końca wiedział jak powinien się w takiej sytuacji zachować. Uznał, że najlepiej było zachowywać się normalnie, jakby nigdy nic. Nie chciał jej speszyć i zarazem nie chciał wyjść na gbura. Plan chłopaka chyba jednak nie wypalił, ponieważ sprawiała wrażenie jednak speszonej albo zawstydzonej. Powiedziała, że jeśli będzie coś potrzebować to go znajdzie. Mylnie założyła, że będzie łatwo go znaleźć po kolorze włosów. Nie żeby dużo osób z jego klanu miało ten sam kolor włosów licząc razem z liderem Jou.

Może być problem. Mogłaś już zauważyć, że w osadzie jest dużo ludzi o tym kolorze włosów. Jak będziesz czegoś potrzebować pytaj o Kuroko. - powiedział. Uznał, że zdecydowanie lepiej będzie jej to sprostować i wyjaśnić żeby potem w razie czego nie miała problemów. - Trzymaj się! - krzyknął z lekkim uśmiechem na twarzy kiedy odchodziła i machnął lekko ręką w geście pożegnania.

Kuroko już miał wracać do swoich treningów kiedy to pojawił się przy nim jeden ze strażników osady. Co prawda chłopak kojarzył go z widzenia, ale za cholerę jego imienia nie znał. Można było śmiało go określić mianem "random" albo "no name". Ot, zwykły podwładny ojca czerwonowłosego. Wychodziło na to, że strażnik miał za zadanie przekazać wiadomość od jego ojca. Ciekawe. Jeszcze nie dawno, nie dalej jak z godzinę temu chłopak był dokładnie w tym samym miejscu właśnie ze swoim ojcem i razem trenowali. Jedyny słuszny wniosek nasuwał się taki, że to właśnie dlatego musiał chłopaka opuścić.

Rozumiem. - odpowiedział posłańcowi. - Trzymaj, napij się. Przebyłeś spory kawał drogi by mi to przekazać. - powiedział podając posłańcowi bukłak z wodą. Jak tylko się napił, Kuroko również "zamoczył dzioba". - Udam się tam niezwłocznie a Ty odpocznij. - zaproponował po czym ruszył w kierunku siedziby straży.

Kim był ten cały Garoshi? Chłopak ni cholery nie miał pojęcia. Prawdopodobnie ktoś z poza wioski. Skąd ten wniosek? Chłopak znał bardzo dużo ludzi w osadzie żeby nie powiedzieć większość. Gdyby był z osady to pewnie czerwonowłosy by go kojarzył. Po chwili wędrówki udało mu się dotrzeć do celu. Znał drogę, nie raz tutaj bywał. Jednakowoż więcej czasu tutaj spędzał w dzieciństwie między innymi na wspólnych treningach z ojcem na placu treningowym straży. Od pewnego czasu dużo rzadziej tu bywał. Może przez brak czasu, może chciał pokazać, że już jest dorosły i nie potrzebuje tutaj chodzić. Ciężko było stwierdzić na pewno. Nie był do końca pewien czego się spodziewać. W drodze zastanawiał się czego ojciec mógł od niego potrzebować. Do tej pory ojciec nie wzywał go nigdy do pomocy. Chyba, że w jakiś pierdołowatych kwestiach na zasadzie zrobienia dzieciakowi radochy, że może pomóc ojcu. Czyżby w końcu uznał go za godnego działania bezpośrednio na rzecz rodu? Wątpliwe, ale jednak możliwe. No nic czas pokaże. Z tymi myślami chłopak przekroczył próg siedziby straży.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 146
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Nagara » 22 sty 2019, o 02:14

7/x
Postacie: Katsuya


Ale jej już nie było. Zaniknęła w piaskach i efekcie piaskowego powidoku. Iluzji, która sprawiała, że gdzieś była woda, gdzieś była palma. A tak naprawdę nic nie było. Ale wszyscy ludzie z pustyni byli do tego przyzwyczajeni. Bo w końcu to wszystko towarzyszyło im już przez cały krąg życia. Narodziny? Piasek. Dzieciństwo? Piasek. Dorastanie? Piasek. Śmierć? Piasek. Wszystko w tym miejscu sprowadzało się do piasku. Ale czy dziewczyna usłyszała to? Możliwe. Kto wie, skoro jeszcze nie dane będzie się spotkać jej i Kuroko. Póki co były ważniejsze sprawy. Jak na przykład zziajany strażnik, który poratowany został wodą przez członka klanu Sabaku. Na jego twarzy pojawił się uśmiech, zaraz kiwnięcie głową, aż ostatecznie uchylenie bukłaka, pozwalając spragnionemu i suchemu gardłu pożywić się porcją wody. Wszystko dla przetrwania.
Dzięki. Ojciec... Ojciec stoi przy bramie, jest tam też Garoshi. Oni ci więcej powiedzą... Ja, ja... Trochę odsapnę i cię dogonię, tylko daj mi chwilę. — Oczywiście był to blef. Strażnik choć był zapewne silniejszy od Kuroko to jednak nadal miał swoje braki w fizyczności lub umiejętnościach. Oczywiście dobrze zrobił pozwalając czerwonowłosemu przodem, nie będzie go spowalniał ze spotkaniem ojca, który i tak już zapewne naczekał się, aż jego latorośl postanowi ruszyć swoje cztery litery.
Sabaku Katsuya, tak jak powiedział wcześniej mężczyzna, stał w bramie wraz z paroma innymi strażnikami wokół siedzącego na ziemi innego człowieka. Nie wyglądał jak każdy Sabaku. Widocznie był kimś pomocnym dla strażników, bo z twarzy ojca można było odczytać coś w rodzaju gniewu. Ale na kogo? Na spóźnionego syna? Na samą sytuację? A może jeszcze stało się coś po treningu, co sprawiło, że jego humor się zmienił. A może to po prostu przybrana maska, którą ojciec stworzył, aby ludzie respektowali jego prawo. W końcu każdy mógł mieć swoją inną twarz.
Ruchome piaski cię wciągnęły? — powiedział, widząc jak w końcu jego syn przyszedł. W niesmak była mu przedstawiona sytuacja. A rysowała się ona następująco. Kuroko widział siedzącego, opartego plecami o ścianę bramy mężczyznę krzywiącego się w grymasie bólu. Jego noga pokryta była czymś w rodzaju siniaków, które swoją barwą je przypominały, ale tak naprawdę nie dawały o sobie zrozumienia. Były bardziej różawe i... rdzawe. Czerwonawe. Coś, co nie wywołuje coś co wywodzi się z biologicznego punktu widzenia. Jakby zrobiła to robota ludzka. Z twarzy Katsuyi widać było, że musiał coś z tym zrobić, ale nie mógł wysłać swoich ludzi. Dlaczego więc nie skorzystać z pomocy syna. — Masz... Szansę mi pomóc, Kuroko. Musisz dostarczyć do matki próbkę. Niech zbada ją, nie wiemy z czym mamy do czynienia. Ufam jej, że da radę coś temu zaradzić. Tylko szybko.
Ojciec potraktował go jak swojego własnego żołnierza. Jakby teraz granica bycia ojcem i synem została lekko zatarta. Kiedy coś takiego poważnego się działo, nie było rodzinnej czułości ze strony Katsuyi. Zwłaszcza w takiej sytuacji. Trzymał fiolkę w dłoni, która nagle podała ją Kuroko. Musiał ją wziąć i zareagować. Ruszać, albo pytać.


Jeśli nie masz żadnych pytań, ruszaj tutaj → Dom Kuroko
Nagara
 

Re: Siedziba Straży

Postprzez Sabaku Kuroko » 23 sty 2019, o 23:04

Może i chłopak nie pędził do siedziby straży tzw. "na łeb na szyję" jak zakichany struś pędziwiatr, ale też nie czołgał się po drodze na miejsce. Trzeba było jednak przyznać, że słowa ojca mimo swojej ironii były dość zabawne. Wracając jednak do początku. Kim był ten cały Garoshi, o którym mówił strażnik. Mówił w taki sposób jakby Kuroko powinien go znać. Ciekawe. Nie kojarzył typa ni w ząb. Może po prostu strażnik błędnie założył? Kto wie. Ruszył od razu jak tylko odzyskał swój bukłak.

Uważaj na siebie. - dodał na przysłowiowe "odchodne".

Jak tylko dotarł, zauważył następującą scenę. Sabaku Katsuya, ojciec Kuroko stał przy bramie wraz paroma innymi osobami. Na ziemi siedział jakiś "randomowy" człowiek. Dlaczego randomowy? Sprawa prosta, Kuroko ni w ząb nie kojarzył by kiedykolwiek go spotkał. Logicznym więc było założenie, że to ten cały Garoshi. Kimkolwiek on właściwie był. Ojciec wyglądał na złego. Nie był to ten typ złości kiedy to chłopak za dzieciaka nie raz zaszedł staruszkowi za skórę. Nie, to było coś innego. Ciężko było jednoznacznie powiedzieć. Zawsze dobrze maskował swoje emocje więc to, że ta cała złość była na pokaz nie mogło zostać wykluczone.

Heh. Zabawne ojcze. - odpowiedział ni to z uśmiechem, ni to z lekkim przekąsem. Zrobił tak tylko dlatego, że słyszał jakim tonem ojciec to wypowiedział. Normalnie dorzuciłby jakiś tekst od siebie, ale wyglądało na to, że sytuacja nie sprzyjała żartom.

Cała sytuacja trwała zaledwie kilka sekund i nie zdążyła się jeszcze na dobre rozkręcić a już chłopak dostał polecenie od ojca. No właśnie. Było to na pewno polecenie od ojca dla syna, czy może jednak od niego prezentującego swoje stanowisko? Oj, ciężko było stwierdzić. Czerwonowłosy postanowił nawet nie próbować analizowania tego, bo tylko głowa by go rozbolała a i tak zapewne w tej kwestii odpowiedzi by nie otrzymał. Otrzymał natomiast próbkę, którą miał dostarczyć matce do zbadania. Miało to bardzo dużo sensu. W końcu Sabaku Amiko, matka Kuroko była nie dość, że utalentowaną zielarką to jeszcze zdolną, medyczną Kunoichi.

Oczywiście, nie ma problemu. Kim jest ten człowiek ojcze? Co tutaj się stało? - zapytał z ciekawości.

Fakt faktem, wątpił w uzyskanie odpowiedzi, ale mimo wszystko warto było spróbować. Możliwe było przecież, że czas grał tutaj bardzo dużą rolę. Dlatego po tej krótkiej acz treściwej wymianie zdań, chłopak czym prędzej udał się do domu. Tak do domu, ponieważ Amiko głównie spędzała czas tam lub w okolicach. Jak nie zajmowała się domem, to prowadziła sklep z ziołami i przyprawami. W końcu z czegoś trzeba żyć czyż nie? W ten sposób mogła także rozwijać swoje zainteresowania zarówno zielarskie jak i lecznicze. Mogła zarówno odkrywać nowe zioła i przyprawy jak i pracować nad eksperymentalnymi lekami na ich bazie. Czym prędzej udał się na spotkanie z matką wraz ze świeżo otrzymaną próbką. Czas uciekał a możliwe, że życie tego człowieka było zagrożone. Bardzo dużo tutaj przypuszczeń i rozważań prawda? Tak mało informacji a tak dużo do zrobienia. No nic, Kuroko miał nadzieję, że jego rozterki zostaną rozwiane kiedy wszystko się wyjaśni w późniejszym czasie.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 146
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Nagara » 29 sty 2019, o 19:40

9/x
Postacie: Katsuya


Jeszcze nie wiemy. Sądzimy, że to trucizna od Ayatsurich. A może kogoś, kto chce dokonać sabotażu na klanie, ale nie wiemy kto. Może to być każdy. Dlatego póki co nie będę ogłaszał tego liderowi. A ty nie mówisz o tym nikomu. Idź już. — Katsuya nie miał jakichkolwiek chęci na to, aby rozwijać temat leżącego mężczyzny. A jego syn nie musiał wiedzieć co tak naprawdę siedziało w głowie jego ojca, który miał teraz coś ważniejszego niż opowiadanie historii, którą zaraz ktoś może podchwycić i roznieść wokół całej osady. Ktoś musiał się zająć odtrutką, ale nikt inny nie mógł teraz opuścić swojej warty. Dlatego też to właśnie Kuroko wygrał loterię i zgarnął główną nagrodę. Wystarczyło tylko pójść dalej, poszukać matki w domu i zdać jej materiał dowodowy z którego powstanie odtrutka. Ojciec zapewne wróci w nocy, aby znowu położyć się w swoim łóżku i następnego dnia zająć się tym problemem jeszcze szerzej. Nigdy nie podejmował tak ważnych decyzji zbyt szybko. Musiał to poddać chłodnej analizie, ale największy ogień trzeba było zgasić.
Powiedziałem coś. — Odezwał się sucho do syna, znowu oglądając nogę Garoshiego.


Ruszaj tutaj → Dom Kuroko
Nagara
 

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shin » 10 lut 2019, o 15:14

15/15+
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Misja rangi D

Obrazek
I stało się: gołąbeczki, zgodnie z planem pani domu, ruszyły w stronę ojca Kuroko z przekazaniem mu ważnej wiadomości i przynajmniej tymczasowym opatrzeniem ran biednego Garoshiego. A było kilka tematów do rozmowy, toteż nowo poznana parka nie milczała całą drogę.
- Podróżowałam z moimi rodzicami i dziadkami. Moja babcia musi pić napary i pani Amiko zauważyła, że mam do tego rękę, kiedy na szybko coś dla niej przygotowywałam - powiedziała, będąc dumna ze swoich umiejętności - I tak po krótkiej rozmowie zaprosiła mnie i... zostałam na dłużej.
Widocznie podobała się jej praca w warsztacie chemicznym, skoro mówiła o niej z zainteresowaniem i niewymuszonym uśmiechem. Lubiła pracować z ziołami kwiatami, tworzyć różne rzeczy - z czegoś, co nie ma żadnej wartości stworzyć wiele wywarów, maści i konkoktów, które potrafią złagodzić ból albo uratować życie. Haruka spełniała się w swoim zawodzie.
- Przedstawienie rodzinom? - zaskoczyła się dziewczyna, reagując słodkim śmiechem i rumieńcem, co przyszło jej naturalnie. Lekko odgarnęła za uszko kosmyk włosów, gdy dochodzili już do miejsca przeznaczenia - pójdę opatrzyć pana Garoshiego - rzuciła krótko i podeszła do rannego człowieka przedstawiając się, tłumacząc co robi i opatrując ranę. Teraz wystarczyło tylko przekazać list ojcu.
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 410
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Sabaku Kuroko » 11 lut 2019, o 17:05

Zgodnie z rozkazem matki, Kuroko i Haruka ruszyli w stronę siedziby straży. Haruka zagaiła rozmowę a chłopak ją pociągnął. Tak w skrócie to wszystko wyglądało. Chłopak w końcu się dowiedział skąd Haruka się wzięła w wiosce i dlaczego pracuje dla jego matki. Jak się okazywało, znała się na ziołach i przyrządzaniu naparów. Hmm... W sumie przydatne. Tak samo dobrym znakiem jednak mogło być to, że została asystentką Amiko. Mogli się w ten sposób częściej widywać. Haruko bardzo pozytywnie zareagowała na żart chłopaka o poznaniu rodziców. Czyżby myślała podobnie? Czort wiedział. Wyglądała na nieco zawstydzoną, ale nie w negatywnym sensie a wręcz przeciwnie. Coś w stylu jakby się jej... Podobało? Ciężko powiedzieć. Nie było jednak sensu w tej chwili nad tym się rozwodzić.

Nie minęło dużo czasu jak dobiegli na miejsce. Haruka szybko zaproponowała, że pójdzie opatrzyć Garoshiego i spierdzieliła niczym speszony struś pędziwiatr do tego stopnia, że aż się za nią kurzyło. Czyżby chłopak aż tak ją onieśmielił? Kurcze jak? Przecież odpowiedział tylko na kilka pytań i zarazem parę razy zażartował, nic więcej. " Ech.... Kobiety są dziwne." - pomyślał delikatnie drapiąc się po tyle głowy. Nie chciał jej tak spłoszyć, ale chyba na to wyszło. W każdym razie nie zostało mu nic innego jak dostarczyć ojcowi list powierzony mu przez matkę.

Chłopak czym prędzej więc udał się na poszukiwania ojca. Szukał w różnych miejscach z racji braku informacji na temat tego gdzie będzie na niego czekał. Był oczywiście w hall'u i paru innych miejscach, między innymi w gabinecie swojego staruszka. Po paru chwilach jednak, w końcu udało mu się go znaleźć.

Jestem ojcze. - powiedział lekko zdyszany, ponieważ od domu praktycznie cały czas biegał. - Matka kazała przekazać Ci ten list z informacjami. Powiedziała, że odtrutka będzie najwcześniej jutro i dała nam maść łagodzącą objawy. Dodała też, że nie mogli to być Ayatsuri. Twierdziła, że nie skopali by czegoś takiego. - przekazał niemalże jednym tchem próbując w międzyczasie złapać oddech. Oczywiście jego matka użyła zgoła innych słów, nieco bardziej oddających sprawę, ale jakby nie patrzeć młody Sabaku był jeszcze dzieciakiem więc powinien ograniczać takie słownictwo czyż nie? Miał jednak nadzieję, że papa zrozumie aluzję.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 146
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shin » 13 lut 2019, o 22:30

17/15+
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Misja rangi D

Obrazek
Postępowanie Haruki było iście zagadkowe dla młodego Sabaku, ale nie miał on specjalistycznej wiedzy z zakresu medycyny i nie wiedział nic o przeszłości dziewczyny, więc nie mógł po prostu przewidzieć, że dziewczynie serce się kraja na myśl o cierpiącym człowieku i chce ona jak najszybciej uśmierzyć jego ból. Chociaż racja, jej niemalże bieg był nieco nie na miejscu szczególnie, że przerwał dość interesującą wymianę zdań między nią a Kuroko.
Gdy Kuroko po nieco przydługich poszukiwaniach znalazł ojca, wyglądało na to, że ten nie za bardzo przejął się cierpiącym przyjacielem, bo załatwiał jedną z setki spraw, które zostały na niego zrzucone. Mimo to zauważył syna zaraz, gdy ten przekroczył drzwi jego gabinetu i zza trzech osób, które stały z papierami nad jego biurkiem powiedział tylko głośno: "Co tak wracasz jak pijany do baru?"
Kuroko przekazał wiadomość od mamy w sposób, który może formalnie pozostawiał wiele do życzenia, ale widocznie ojciec w mig zrozumiał przekaz... albo przynajmniej treść listu, który szybko przeczytał, gdy tylko dostał go w swoje ręce. Przeczytał go ponownie, po czym uśmiechnął się i po cichu, jakby mimowolnie przeczytał: "... a oni ładnie razem wyglądają. PS. Na obiad kasza z suszonymi warzywami", obserwując kątem oka reakcję syna. Wygląda na to, że on też śmiał się z treści listu.
- No dobrze, trzeba będzie jeszcze sprawdzić źródło zatrucia i pobrać dokładniejsze próbki - skinął głową na jednego z obecnych, a ten ukłonił się lekko i wyszedł pospiesznie. Następnie ojciec popatrzył na Kuroko.
- Nie zapomnij odprowadzić Haruki - powiedział po czym zacytował list, który rozciągnął przed twarzą - "Powiedz mu, żeby ją odprowadził, bo jest niebezpiecznie o tej porze" - po czym spojrzał za okno, gdzie widział normalny, słoneczny dzień w Atsui - Co tu jeszcze robisz? Nie myśl tyle, bo myśliwym zostaniesz. Idź i spełnił życzenie matki, bo nam obydwu się dostanie - upomniał syna, który mógł być najzwyczajniej zszokowany, że jego mama próbuje spiknąć go ze swoją pomocnicą. Ale z drugiej strony Haruka nie była taka zła...
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 410
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Sabaku Kuroko » 17 lut 2019, o 16:09

Chłopak nie miał jak tego wiedzieć, ale cała ta "mała przygoda" zbliżała się już ku końcowi. Tak jak podejrzewał, jego ojciec znajdował się nigdzie indziej jak w swoim gabinecie. Na słowa "przywitania" nawet nie zareagował. Z jednej strony dlatego, że sytuacja była dość napięta a sprawa jakby nie patrzeć pilna. Z drugiej jednak dlatego, że nie spodobało mu się to co powiedział Katsuya. Chłopak wręczył ojcu list otrzymany od matki. Nie czytał go, bo pewnie i tak nic by z niego nie zrozumiał a jeśli już coś takiego by było, to pewnie nie za wiele. Staruszek po przeczytaniu uśmiechnął się do siebie i coś wymamrotał. Było to jednak zbyt cicho by chłopak dosłyszał co. Słysząc o planach ojca, chłopakowi od razu cisnęło się na usta pytanie..

Mogę jakoś w tym pomóc ojcze? - zapytał z nadzieją w głosie. Chciał jak najbardziej przysługiwać się dla rodu od najmłodszych lat i starał się dać to ojcu do zrozumienia. W końcu tak został przez niego wychowany.

Dobrze ojcze. - odpowiedział pokornie na polecenie odprowadzenia Haruki. Tyle, że Haruka akurat była bardzo zaradną dziewczyną z tego co widział chłopak. Czyżby coś się kroiło? Wyglądało to bardzo podejrzanie. W tym momencie ojciec zacytował fragment listu od Amiko, w którym to matka tłumaczy, że o tej porze jest niebezpiecznie. Chłopak zaczął się zastanawiać, ale został momentalnie zrugany. Katsuya chyba jednak za dobrze znał swojego syna. - Jasne. Widzimy się w domu? - zapytał tylko na przysłowiowe "odchodne". Jak tylko uzyskał potwierdzenie, wyszedł z gabinetu i zaczął szukać Haruki. Z nią było o tyle łatwiej niż z ojcem, że miał świadomość gdzie prawdopodobnie była...
Ostatnio edytowano 21 lut 2019, o 22:41 przez Sabaku Kuroko, łącznie edytowano 1 raz
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 146
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shin » 21 lut 2019, o 22:32

19/15+
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Misja rangi D

Obrazek
Ojciec przytaknął głową z uśmiechem, zgadzając się poniekąd, że wróci do domu wcześniej niż w środku nocy - no bo przecież w środku nocy Kuroko będzie spać, więc się nie zobaczą. Jak zwykle oblegający go ludzie zaczęli omawiać kolejną nudną robotę, jak gdyby chłopca w ogóle w pokoju nie było. Widocznie nie były to sprawy wielkiej wagi, skoro mogli pozwolić sobie na taką niefrasobliwość.
Szukanie Haruki nie zajęło mu dużo czasu. Okazało się, że właśnie kończyła mówić jakiś dłuuuuuugi wykład na temat opatrywania i zajmowania się raną, a także coś o truciźnie do Garoshiego, który najwidoczniej miał za sobą ciężki dzień i tylko błagalnym wzrokiem popatrzył na Kuroko, po czym szepnął coś do swojej wybawicielki, a ta odwróciła głowę i zaczęła się pakować, jeszcze rzucając zdanie lub dwa o zaleczaniu się ran po truciznach, po czym pożegnała się zdawkowo i podeszła do Kuroko.
- Już? Twój tata chyba musi być bardzo zajęty, skoro tak szybko wyszedłeś - powiedziała mimochodem, z niewielkim uśmiechem - Na mnie już czas... pani Amiko powinna wiedzieć, że już wszystko w porządku - wyjaśniła swój pośpiech, szukając niespiesznie czegoś w torebce i wyciągając w końcu jakby od niechcenia nieco wody z torby - Chcesz trochę? Strasznie dzisiaj gorąco - spytała, stwierdzając oczywistą oczywistość i gapiąc się w oczy Kurosia. - To... chyba powinnam już iść... - powiedziała lekko odwracając się w stronę jakiejś uliczki... a Kuroko, że znał mapę okolicy, wiedział, że Amiko może po prostu zgubić się w drodze. W końcu teraz szła w stronę przeciwną od tej, w którą miała iść. A może to kolejna prowokacja?
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 410
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Sabaku Kuroko » 28 lut 2019, o 02:49

I to już. Cała wielka przygoda, całe to ważne zadanie właśnie dobiegło końca. Nie do wiary. Chłopak myślał, że może w końcu będzie miał okazję się wykazać. Nie było to jednak zbyt ambitne zadanie. A szkoda. Bardzo chciał przyczynić się dla rodu. Oczywiście, był w gorącej wodzie kąpany, ale czyż nie jest taki każdy nastolatek w jego wieku? No właśnie. Nic dziwnego, że chłopak czuł potrzebę wyzwań, chciał się sprawdzić i zostać uznany przez innych członków rodu. Chłopak miał ambicję... Chciał sobie zasłużyć na równie wielki szacunek jakim darzony jest jego ojciec i mieć równie wielki w kład w rozwój i ochronę klanu. Oczywistym było, że póki co były to tylko czcze marzenia. Z czasem jednak mogły się jak najbardziej spełnić. Wracając jednak do tematu...

Jako, że chłopak niemalże doskonale wiedział, w którym kierunku się udać, szukanie Haruki nie trwało długo. Mimo wszystko udało mu się ją znaleźć szybciej niż się spodziewał. Zobaczył ją jak rozmawiała z Garoshim i chyba właśnie kończyła. Wyglądało jakby miała za sobą naprawdę solidny wykład dla przyjaciela jego ojca. Garoshi spojrzał wzrokiem, który ewidentnie mówił "pomocy". Szepnął coś do dziewczyny (zapewne, że chłopak na nią czeka) a ta zawinęła momentalnie wszystkie swoje szpargały i podeszła do niego zanim ten się zorientował. Słusznie założyła po szybkim powrocie od ojca, że Katsuya jest bardzo obleganym człowiekiem i ma mnóstwo obowiązków.

No niestety. - odpowiedział na przypuszczenie. - Takie życie szefa straży. Cały czas ktoś chce czegoś od Ciebie lub jest coś co wymaga Twojego zajęcia się tym. - dodał lekko wzdychając. Nie zamierzał nawet ukrywać tego, że czasami nie było łatwo za ojcem nadążyć, nie mówiąc już o wspólnym spędzaniu czasu. Tak po prawdzie, Kuroko prawie jedyny czas jaki spędzał z Katsuyą, spędzał na wspólnych treningach. Był jednak Shinobim więc nie zamierzał się mazać. Jak tylko powiedziała, że się zbiera uzasadniając to tym, że matka chłopaka powinna wiedzieć co i jak, chłopak lekko się uśmiechnął kącikiem ust. - To prawda. Niech wie, że nic Ci nie jest i wszystko poszło zgodnie z planem. - rzucił.

Widząc jak dziewczyna się zachowuje szukając w torbie bukłak z wodą i proponując mu trochę, chłopak nie mógł odmówić. Miał co prawda swój, ale widział w oczach dziewczyny jak ta się o niego troszczy i liczy na to, że się napije. Tak więc też zrobił. Pociągnął z bukłaka niewielki łyk.

Dziękuję. - powiedział oddając bukłak. - Faktycznie strasznie gorąco dzisiaj. Mimo tego, że się tu wychowałem i jestem przyzwyczajony do ciepła. - dodał. Widząc jak ta zamierza sobie pójść i to w dodatku w zupełnie inny, kierunku niż mówiła, chłopak się nie zastanawiał.

Czekaj! - rzucił i szybko chwycił ją za rękę. - Odprowadzę Cię. O tej porze różnie bywa więc nie powinnaś iść sama. - zaproponował czy też raczej "ogłosił" po czym nadal trzymając ją za rękę zaczął spacerem iść w ten sposób ją kierując. - Poza tym... Zaczęłaś iść w odwrotnym kierunku. - powiedział patrząc przez bark na dziewczynę z serdecznym uśmiechem wymalowanym na widocznej, górnej połowie twarzy. Czy to był bait z jej strony? Pewnie tak. Chłopakowi jednak nie przeszło to nawet przez myśl. Był miły jak to miał w zwyczaju. Nie chciał jednak by było niezręcznie więc po chwili puścił dłoń dziewczyny.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 146
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shin » 5 mar 2019, o 17:54

21/15+
Kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie
Misja rangi D

Obrazek
Haruka nieco się zmieszała na przypomnienie Kuroka, że mieszka w tym upale całe swoje życie. No tak, ona podróżowała i była też raz w miejscu, gdzie widać było, jak biały śnieg leżał przy drodze - od kilka zimnych kupek brudnego od ziemi puchu, który był zimny w dotyku, ale zawsze to jakaś przygoda. Dziewczyna nawykła już też do gorąca, ale wiedząc jakim zagrożeniem jest słońce często piła, nawadniając organizm i chroniąc się chustami i kapeluszami prze udarem. No bo właściwie czego można było oczekiwać od początkującej zielarki, jak nie medycznego podejścia do życia?
- No... dobrze - zgodziła się później, gdy chwycił ją za rękę. Widocznie nie była aż taka nieśmiała, bo mimo lekkiego rumieńca nie zmieszała się po raz kolejny - W innym kierunku? No tak, akurat miałam ochotę na mały spacerek - powiedziała udając, że właściwie to nie popełniła błędu, tylko wszystko tak właśnie miało być. Tak. Właśnie tak.
Spacerek z powrotem był dość krótki, ale dziewczyna wpadła kilka razy na znajomych sobie ludzi. Z niektórymi zamieniła dwa zdania, innych spytała o zdrowie, jeszcze innymi jedynie wymieniła przyjazne spojrzenia. Wydawało się, że pół wioski ją zna, a Haruce zupełnie nie przeszkadzało zaczepianie jej na ulicy o tej porze - no przecież teraz wszyscy wracali do swoich domów po zakończonej pracy. Gdy przyszła pora rozstania przed wejściem do zielarni mamy Kuroko, stanęła przed drzwiami i spoglądając na chłopaka powiedziała uroczo
- No to chyba... do zobaczenia? - stojąc jeszcze przez moment, jakby oczekiwała czegoś, po czym zniknęła we wnętrzu pracowni, gdzie ochoczo wzięła się do pracy, nucąc pod nosem wesołe melodie.


- Misja zakończona. Pożegnaj się ładnie! -
Avatar użytkownika

Shin
 
Posty: 410
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 16:17
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Brązowe włosy
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach
Torba na lewym pośladku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4730&p=70885#p70822
GG: 6007040
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość