Siedziba Straży

Re: Siedziba Straży

Postprzez Ichirou » 30 gru 2017, o 14:42

Miłą odmianą było spotkać na swej drodze pomocnych ludzi, którzy nie ginęli od razu i nie generowali tym samym kolejnych problemów do rozwiązania. Medyk o specyficznym usposobieniu dobrze wywiązał się z powierzonego mu zadania i udzielił odpowiedzi na kilka pytań. Brązowowłosy Sentoki mógł zatem dołożyć kolejny, malutki element układanki. Ułożonych cząstek wciąż nie było za wiele, ale każdy kroczek naprzód ułatwiał dalsze próby.
- Dzięki -rzucił na koniec, bo faktycznie było za co dziękować. Pracownik szpitala wykazał się bowiem ponadprogramowym działaniem, podając mu adres osoby posiadającej kwalifikacje do przygotowania cyjanku. Cóż,to była wartościowa wskazówka. W innym przypadku Asahi był zdany na błąkanie się po losowych alchemikach, chociaż i tak wciąż było prawdopodobne, że do tego dojdzie.
Wiedział, że próba kontaktu z łącznikiem ma w sobie pewne ryzyko, a to z racji miejsca jego pracy. W straży roiło się od ludzi Sachiko, który Detektyw Iczir wolał przecież omijać. Ale innego sposobu na kontakt i przekazanie informacji liderowi za bardzo nie było, więc złotooki bohater powędrował wprost do paszczy lwa.
Niestety wyczerpał już pulę szczęścia w ostatnim czasie, więc po kilku miłych odmianach znalazł się w niefortunnej sytuacji. Bo jak inaczej można było nazwać spotkanie z Hikarim?
Władca piasku zachował spokój. Nie chciał swym zachowaniem wzbudzać jakichkolwiek podejrzeń, a jego wizyta w siedzibie straży jeszcze niczego nie oznaczała. Ba, przecież posiadał wszystkim znane powody, dla których mógłby zjawić się w tym właśnie miejscu. Arata będzie musiał poczekać. Asahi bowiem postanowił dość szybko zbyć psa tej suki Sachiko i kontynuować swe śledztwo na własna rękę.
- Witaj... - mruknął, po czym skinął nieznacznie głową. - Przyszedłem się zapytać o postępy w sprawie mojego naszyjnika. Ostatnio zgłosiłem jego kradzież. - Krótko i na temat, nie było się co rozgadywać. Ichirou zamierzał przeprowadzić tę rozmowę najkrócej jak się tylko dało.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shijima » 31 gru 2017, o 10:41

Wyprawa rangi B
Chociaż i tak powiedzą, że C

Oto Cisza i ogień - to we mnie i w tobie.
Obrazek
59/∞

Straż nie była miejscem, w którym wszyscy gnaliby na złamanie karku, zwłaszcza tutaj, w tym konkretnym pomieszczeniu, gdzie normalnie przyjmowano sprawy zaginięć. Budynek był naprawdę spory, rezydowały tutaj większe siły Sabaku w postaci ludzkich zasobów, a pewnie i przewinęłoby się kilkunastu shinobi, którzy chcieli w pełni oddać swoje życie ochronie miasta. Zazwyczaj pewnie szybko żałowali swojej decyzji, bo życie strażników raczej nie obfitowało w mnogość wydarzeń tak, jak życie przykładowego shinobi, który mógł wyruszyć w świat i zwiedzić zakamarki, o których zwykłemu pospólstwu się nie śniło. Ilość ustawionych tutaj regałów za drewnianymi blatami, za którymi siedzieli strażnicy rozmawiający z obywatelami, ławki, na których siedzieli ludzie, nieszczęsny kaktus w donicy, podwiędły, stojący na parapecie - wszystko to sprawiało dość przytłaczające, negatywne wrażenie. Przestrzeń wokół się zamykała. Korytarze były odległe, a jedynym pewnym tutaj punktem był sam środek pomieszczenia. Wyszurana posadzka nosiła na sobie duże ilości piasku, nazbierane przez wszystkie osoby, które się tędy przewinęły. Aż trudno uwierzyć, że codziennie można było tutaj spotkać chociaż jedną osobę, że ciągle w tym mieście, poza twoim wzrokiem, działo się tutaj coś niedobrego. W końcu po to przybyli tu ci obywatele, tak? By zgłosić kradzież, pobicie, zaginięcie... mord. I tylko mała część z tego docierała do siedziby władzy,
a shinobi i tak cały czas mieli co robić. Przyszło ci trwać w bardzo niespokojnych czasach, a to zaś wymagało specjalnego podejścia do życia, do ludzi wokół i w końcu - do samego siebie.
- Zaginiony medalion? - Powtórzył za tobą. Jak zwykle jego twarz niczego nie wyrażała, w głosie jednak dało się wyczuć zainteresowanie. Najwyraźniej sprawa do niego nie trafiła, albo... blefował. Co do tego nie miałeś pewności. Hikari brzmiał bardzo autentycznie, ale był też człowiekiem o naprawdę wielu zaletach. - Ach tak... sprawa z panem Saburo. -
Zreflektował się, prostując i przystając na dłużej, bo wcześniej zatrzymał się w pół kroku. - Proszę chwilę zaczekać,
zorientuję się natychmiast, jak idzie śledztwo w tej sprawie.
- Hikari odszedł w stronę jednego z korytarzy, pozostawiając cię samemu sobie. Udało się. Cel zbyty. Teraz tylko znaleźć Aratę.
Shijima
 

Re: Siedziba Straży

Postprzez Ichirou » 31 gru 2017, o 11:44

W ostatnich dniach nadrabiał kontakty ze strażą chyba za wszystkie lata. Bo w sumie po co miał odwiedzać siedzibę służby porządkowej? On miał swoje zadania, oni swoje. Ich obowiązki się rozbiegały w różne strony, rzadko kiedy krzyżowały się lub miały jakiś wspólny mianownik. No ale zawsze musi być ten pierwszy raz, nie? Szkoda tylko, że praktycznie nikomu w tej placówce nie mógł ufać. Większość straży podlegała Sachiko i jedynie Arata był kimś, z kim można było omówić swoją sprawę. Szkoda tylko, że znał gościa tylko z imienia. Nie wiedział, gdzie go dokładnie znaleźć. Błądzenie po całym budynku byłoby zbyt podejrzane.
- W porządku - oznajmił i kiwnął głową, a potem odprowadził Hikariego chłodnym spojrzeniem bursztynowych oczu. Właściwie to Ichirou nie chciał czasu, lecz zakończenia rozmowy. Krążenie teraz po siedzibie straży było zbyt ryzykowne, bo istniała duża szansa na to, że Hikari spostrzeże węszenie władcy piasku.
Mimo wszystko powoli podniósł się z miejsca. Skoro już był na miejscu, to zdecydował się nie tyle odszukać Aratę, co poinformować go o swojej obecności. Ot, pokazać się swemu łącznikowi, ale nie pytać o niego. Stąd też postanowił pokręcić się,
przespacerować parę, paręnaście kroków jednym korytarzem, potem może innym. Przy tym zachowywał czujność, wytężał swój całkiem dobry słuch, by wychwycić zawczasu krok nadchodzącego Hikariego. Wtedy zamierzał szybko wrócić do głównego pomieszczenia, w którym rozmawiał z psem Sachiko, i w nim pokręcić się zwyczajnie z nudów, tak jakby był już znużony biernym siedzeniem.

Podczas swojego spaceru rozglądał się za jakąś przedstawicielką płći przeciwnej. Jeżeli taką odnalazł, to postanowił się do niej odezwać, porozmawiać o wszystkim i o niczym, posłać kilka drobnych uśmiechów, wspomnieć, że takiej chętnie dałby się zakuć w kajdany. Był znany jako bawidamek, więc delikatnie podrywanie jakiejś strażniczki jak najbardziej pasowało do jego osoby i nie wzbudzało jakichkolwiek podejrzeń, że Asahi może coś węszyć. Była to jednak dobra wymówka dla brązowowłosego Sabaku na nieobecność w gabinecie szefa straży, a także świetna okazja do rozniesienia informacji, że Ichirou zjawił się w siedzibie straży i bajeruję jedna z pracownic. Takie ploteczki chyba dość szybko się rozchodziły i powinny trafić do uszu Araty. Ten zaś, jeżeli był choć trochę rozumny, powinien zrozumieć, że wizyta Diabła Świtu w tym miejscu nie była z tak błahego powodu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shijima » 31 gru 2017, o 19:52

Wyprawa rangi B
Chociaż i tak powiedzą, że C

Oto Cisza i ogień - to we mnie i w tobie.
Obrazek
61/∞

Siedzenie w miejscu pewnie tez by coś dało... przynajmniej dopóki Hikari by nie powrócił, a pewnie powróci dość szybko. Twój informator zapewne został poinformowany przez lidera, a może właśnie nie? W końcu to ty niosłeś list, który miał przykuć do twojej nogi strażnika, chyba że była to czysta formalność. Pies gończy już wysłany, ten papierek był jedynie obróżką. Całkiem... ładną obróżką. Jou miał niewyraźny charakter pisma, człowiek musiał spędzić kilka dobrych chwil na rozczytywaniu się, co on tam nabazgrał, ale był zgrabny, równy, nie potrzebował żadnych linii a pisał jak od linijki. Nie posiadał zbędnych ozdobników, był po prostu pismem szybkim. Takim, co się nie pierdoli w tańcu i stawiasz te kolejne znaczki i literki jak najszybciej, żeby po prostu były, skupiając się raczej na słowach i samym sensie, niż na tym, żebym list czy polecenie było wymuskane. Wypisywał ich tyle, że zwariowałby, gdyby miał się cackać z każdym pojedynczym pisemkiem. Dało się rozczytać? Dało. No to na chuj się właściwie przypierdalam? Z braku laku każde narzekanie było dobre.
Na przykład narzekanie na obróżkę. Albo na to, że w sumie ta smyczka to nie pasowała do twojej rączki.
Uniosłeś się i zacząłeś się kręcić, niby od niechcenia, po straży, nie zaglądając do prywatnych pomieszczeń, które były zamknięte, nie wciubając nosa na tereny zakazane dla postronnych - po co? Byłeś tu przecież tylko dowiedzieć się, jak tam śledztwo w sprawie twojej kradzieży, czyż nie? I to zgadałeś do jednej pani, to do drugiej, która już skłonna była podjąć się twojego dialogu, rumieniąc, grożąc kajdankami za tak sprośne żarciki i propozycje, nawet sugestywnie pokiwała nimi na krańcu palca. Równie dobrze mógłbyś teraz pójść z nią na boczek i odstawić jakiś krótki numerek w budce na miotły. Przyjemności jednak na sam koniec, najpierw ciężka praca detektywa Icira! Albo Ocira. Już sama nie wiem.
- Ichirou-dono! - Usłyszałeś miły dla ucha, chłopięcy niemal głos, chociaż chłopak, który zbliżał się w twoim kierunku,
wcale chłopczykiem nie był. Nie był też jednak dorosły. Młody, widać to było po błysku w jego oku i wciąż nie do końca dojrzałeś twarzy obsypanej problematycznym w tym wieku trądzikiem. Młodość nie równała się bezużyteczności. Chłopak chodził w typowym dla straży, lekkim odzieniu, który nie miał ich chronić przed stalą, a przed piekielnymi upałami. Na nodze przypiętą miał kaburę na broń, na plecach drewniany, długi kij, a krótkie, nieuczesane włosy, podtrzymywała opaska na czole z symbolem Sabaku. No proszę. Shinobi służący w straży, takie cuda się zdarzają? Na pewno. Zwłaszcza, że nie miał przy sobie gurdy - najwyraźniej biedak nie odziedziczył genów i pewnie nie potrafił się niczym szczególnym popisać, dlatego robił chociaż minimalny użytek ze swoich zdolności, zamiast łapać koty na ulicach miast. Chociaż pewnie to tak czy siak w straży robił.
- Uciekaj stąd, Flondra!
- Odezwał się zasmarkaniec. - Młoda kobieta pokazała chłopakowi jęzor i poszła w swoją stronę, rzucając ci ostatni,
filuterny uśmiech. Zwłaszcza, że już ją wołali z drugiego końca korytarza.
- Szanowny Shirei-kan wysłał mi wiadomość, że przybędzie pan dzisiaj do strażnicy. Jestem Arata, to zaszczyt Pana poznać. - Pokłonił się nisko. - I od razu przynoszę wiadomość od Hikariego, że niestety postępów nie ma jak na razie.
Moglibyśmy o tym jednak porozmawiać w bardziej miłym miejscu?
- Miłym... czyli jakim? Najlepiej takim, gdzie ściany nie miały uszu. Opuściliście siedzibę straży. - Pańska sprawa została zmieciona pod dywan. Zakręcili się, zakręcili, ale już ją zarchiwizowali. - Przyznał dopiero, kiedy oddaliliście się kawałek od strażnicy, idąc w bliżej niezidentyfikowanym kierunku, o ile to Arata prowadził, a nie ty. - Saburo był moim mentorem. Jestem mu winien wyjaśnienie tej sprawy.
- Proszę bardzo, najwyraźniej chłopak nie zamierzał być tylko piątym kołem u wozu i przeszkadzającym ci ogonem. -
Ten sam symbol, który oprawca Saburo nosił na ramieniu, widziałem wytatuowany na plecach Hikariego. - A Sachiko w tym wszystkim tonęła i tonęła... Coraz głębiej. Podczas gdy ty wynurzałeś się coraz mocniej na powierzchnię. - Saburo-sensei nie zostawił mi żadnych wskazówek dotyczących śledztwa, twierdził, że nie mogę się angażować, inaczej będę w niebezpieczeństwie.
Ostatnio edytowano 2 sty 2018, o 12:41 przez Shijima, łącznie edytowano 1 raz
Shijima
 

Re: Siedziba Straży

Postprzez Ichirou » 1 sty 2018, o 23:07

Ta, jasne, seks w schowku na miotły od razu. Dlaczego posądzać Ichiego o taki nieprofesjonalizm? Wszak cały czas myślał o swoim zadaniu, bajerował nie dla samego bajerowania. Brzmiało to nieprawdopodobnie, fakt, ale mimo wszystko panienki nie były teraz na pierwszym miejscu w głowie Sentokiego. Zresztą, świadomość, że może mieć do czynienia z podwładną Sachiko trochę stopowała jego zapędy. Jeszcze by dostał jakiegoś cyjanku do herbatki, albo sztylet między żebra w łóżku. Cholera wie.
Wspaniały pomysł detektywa poskutkował, bo na miejscu pojawił się osobnik, który okazał się być tym, którego właśnie Asahi wywoływał. Arata był młody. Młodszy niż można było się spodziewać, ale skoro Jou za niego ręczył, to nie było tu czego kwestionować. Uśmiechnął się nieznacznie i puścił oczko do kobiety, choć troszkę go rączka swędziała, żeby klepnąć ją na pożegnanie w tyłek. No ale dobra, nie ma co peszyć chłopaka.
- Yhym - przytaknął, a potem ruszył z młodzieńcem w stronę wyjścia z siedziby straży. Poszło lepiej niż można się było spodziewać. Udało się zbyć Hikariego i dorwać Aratę za jednym zamachem.
- Jeżeli czegoś się dowiecie, to byłbym wdzięczny za informacje - odrzekł podczas maszerowania przez korytarz placówki. Ot, dla podtrzymania pozorów.
A potem w nozdrzach lekko zawirował zapach orchidei. To znajoma Los znów zaszczyciła swą obecnością, chyba nieco znużona bierną obserwacją. Tym razem delikatnie postukała opuszkami palców w plecy brązowowłosego, tak jakby chciała nadać mu nieco większej prędkości. By przybliżyć go do celu.
Zamiecenie sprawy naszyjnika pod dywan to jedno, ale wzmianka o tatuażu to już nie byle informacja. Nie tyle rzucała nowe światło na sprawę, co nasilała te dotychczasowe, zapewniające dotąd jedynie półmrok. Teraz już było jednoznaczne,
że Hikari jest w sprawę poważnie umoczony. Już ten fakt mocno go obciążał i niezaprzeczalnie łączył ze śledztwem. Tylko co z Sachiko? Wciąż nie było istotnych dowodów na jej winę, a istniała przecież możliwość, że jej pies weźmie wszystko na siebie i nie piśnie żadnego słówka na tego przełożonej.

- Przekaż ten raport Shirei-kanowi i powiedz mu to, co mi własnie powiedziałeś. Niech podejmie decyzję,
czy bierzemy się już za Hikariego, czy ciągnąć swoje ciche śledztwo dalej. I nie wychylaj się za bardzo póki co. Ja mam do zbadania jeszcze jeden trop -
wyjaśnił, a potem wręczył młodzieńcowi notatki medyka i odszedł bez pożegnania.

Udał się do alchemika, do którego miał spisany na kartce adres. Zanim jednak wszedł do właściwego budynku, zmienił swój wygląd w jakiejś bocznej uliczce czy innym zaułku. Za pomocą Henge no Jutsu przyjął wizerunek tajemniczego osobnika,
odwzorowując dobrze spamiętane szczegóły. Sięgnął po pustą fiolkę po truciźnie. Tą, którą znalazł w domu kelnerki.

Jeżeli w budynku byli jacyś klienci, to poczekał, aż go opuszczą. Potem wparował do środka i skierował się rzecz jasna do alchemika. Machnął mu przed oczami pustą fiolką, którą następnie schował w kieszeni. Prosty komunikat - skończył mu się cyjanek i potrzebuje więcej.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shijima » 2 sty 2018, o 13:21

-> Zapraszam tutaj.
Shijima
 

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shikarui » 11 wrz 2018, o 23:07

Misja B

Oh no, how'd i sink so low?
Obrazek
1


Były pewne rzeczy, których niemal nie dało się uświadczyć na pustyni. Na przykład deszczu. A jednak pojawił się dzień, w którym deszcz spadł. Wielkie krople uderzały o glebę, kurz podnosił się z ziemi i opadał, wilgoć uderzała do nieprzyjemnego stopnia. Czarne chmury zebrały się na niebie zupełnie niespodziewanie, zaraz przed białymi wstęgami błyskawicy, która opadła z nieba i uderzyła w jedną z części miasta. Nie dało się o tym zapomnieć. O zapachu tego kurzu, rozgrzanego piachu studzonego czysta wodą, o rysach na tafli szkła, które malowały swoje niepozorne ścieżki pojedynczymi kroplami i całymi ich zbiorowiskami. Ile to było temu? Rok? Mniej? Więcej? Wszyscy pamiętali o tym do dziś. Zwłaszcza, że właśnie dziś chmury na niebie pojawiły się po raz kolejny.
Czy to "dziś" to było jednak "wczoraj"?
Dość późnym wieczorem, kiedy tłumy chowały się do domów nie przed upałem pustyni a przed jej nieubłaganym mrozem. Nie widziało tego wiele osób, nie musiało - plotki same rozeszły się po okolicy, a donośne uderzenia pioruna w ziemię słyszałeś nawet ty pod swoim mostem. Czy pod czym tam się mieszka na pustyni. Pod kartonem? W swoim domostwie, które na pewno posiadałeś. A jeśli nie to najwyższa pora sobie takowe sprawić, jak przystało na starego człowieka i pustynię. Ziemia zadrżała, ci najbliżej mieszkający czuli, jak w ich domach telepały się ozdóbki i ozdóbeczki, te mniej i bardziej ważne pamiątki materialnie, za którymi wszyscy szaleli. Tylko w sumie o co tak na dobrą sprawę chodziło?
Dostałeś wezwanie. Prosto do straży. Mimo wszystko jako starzec miałeś jakieś poszanowanie w okolicy... Czy nie? Anonimowa twarz i anonimowe czyny, bo przecież więcej cię nie było w rodzinnych stronach niż byłeś. Teraz ciężko je było nawet nazywać rodzinnymi, skoro to nie tu się narodziłeś i nie tu od zawsze był twój dom. Sprawa z Akinobu ciągle była w miarę świeża. Tragedia goniła tragedię i nastroje na napiętej prażącym słońcem piasku tylko rosły. Wydawało się, że każde społeczeństwo ma swój próg wytrzymałości, do którego mogą dojść, żeby w końcu przestać się przejmować. Tutaj ten próg został przekroczony dwukrotnie. Głośno mówiło się o odnalezionej świątyni, którą odsłoniła burza piaskowa i o spaleniu sierocińca, wraz z którym opiekunowie i dzieci również spłonęli żywcem. Komentowano szykującą się wojnę Douhito i Haretsu, jak i tą, która w ciszy i skupieniu toczyła się na Karmazynowych Równinach. O Akinobu nie mówił nikt, jakby ten człowiek nigdy nie istniał. Goniec, który przyniósł ci zawiadomienie o wezwaniu straży, nie zdradził żadnych szczegółów. Jak sam powiedział - jemu żadnych informacji nie przekazano, rozkazano jedynie, by doręczyć powiadomienie o konieczności stawienia się w straży. Czy raczej - dostarczenie zaproszenia do straży, gdyż ta potrzebowała pomocy z misją shinobi. Nie wszystkie przecież przechodziły bezpośrednio przez Jou. Za wysokie progi na twoje nogi.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba Straży

Postprzez Kuroi Kuma » 12 wrz 2018, o 09:31

Letni deszcz pada, kiedy chce. Nie przewidzisz tego kiedy i gdzie. Może być pięknie, może być zacnie, on zawsze cię dopadnie z opuszczonymi gaciami. Czy był wredny? To żywioł, dla niego coś tak prostackiego było obrazą - to on niszczył i tworzył, był potrzebny każdemu, chociaż mało kto za nim przepadał. Kuroi schował się pod dachem, chłód mu nie przeszkadzał, ale to ciepło zapraszało do siebie, kusiło, a staruszek nie miał zamiaru mu odmawiać. Wyjął fajkę, nabił trochę jakiegoś zielska, pewnie lubczyk czy inny majeranek i odpalił, by zaraz zasiąść wygodnie w objęciach dużego fotelu. Zaciągnął się, wsłuchał w uderzenia kropel deszczu, przyjemny stukot wygłaszał niezgrabną, ale dziwnie wpadająca w ucho melodię. Zapowiadał się spokój, nic tylko pozostać tak do końca spektaklu - który jednak został zakłócony… kojarzysz ten moment drogi czytelniku, gdy siedzisz w miejscu publicznym, wgryzasz się w fabuły czy to filmu czy przedstawienia i nagle ktoś wyjmuje popcorn, zaczyna hałasować i ogólnie zachowuje się jak bydło? Tak można określić strażnika, który to zakłócił spokój piaskowego dziadka. Kamulce, podpalenie, wojna. Niebezpieczne czasy nastały, co porabiasz liderku w swym ciepłym domostwie? Westchnął ciężko i podziękował tylko gońcowi, by ruszyć do straży. Założył płaszcz uprzednio, by nie zmoczyć się za bardzo. To nie był dobry czas, zdarzenia się przyciągają.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shikarui » 12 wrz 2018, o 12:04

Misja B

Oh no, how'd i sink so low?
Obrazek
3


Kurz zdążył opaść na ziemię, przyklepany kroplami deszczu. Pierwsza fala zdążyła opaść - ta fala, która sprawiała, że ciuchy zdążyły przemoknąć doszczętnie, a gdyby piasek nie był tak chłonny to na ulicach już stałyby kałuże. I ciągnęłyby więcej wody. I więcej... naruszane spokojnym, miarowym tapaniem powoli mijającego deszczu. Burzowe chmury z wolna rozwiewały się na boki, przestawały być tak ciemne. Lada moment przeminą, odsłonią błękit i pozwolą, żeby słońce wyżarło żywcem to, co zdążyło zwilżyć ziemię.
Goniec nie czekał nawet na twoją decyzję - złożył wiadomość, skinął głową w ramach pozdrowienia, kiedy wiadomość została przyjęta i poszedł w swoją stronę. Ty powędrowałeś w swoją. Płaszcz uchronił przed ciepłym, letnim deszczem, który nie zmoczył twojego ubrania. Sunięcie pustymi ulicami miasta miało swój unikalny klimat, wdrażający w stan odprężenia, kiedy zamiast ryku miasta wsłuchiwało się w szelest wody. Kiedy nie musiałeś unikać zderzenia się z ludźmi, a jedyną przeszkodą był samotnie sunący wóz, którego woźnica jechał z pochyloną głową i twarzą skrytą pod kapturem. Świat należał do ciebie. Miasto należało do ciebie. Choć ciężko było w to uwierzyć, biorąc pod uwagę to, że to naprawdę nie był dobry czas. To był naprawdę bardzo niespokojny czas, w którym grunt pod nogami był niepewny, a pogoda nie miała z tym nic wspólnego. Ta burzowa idealnie wpasowywała się po prostu w tło wydarzeń, które wstrząsały raz za razem światem. Zbyt długo trwał spokój. Los musiała odbić sobie w naddatku.
Przed strażnicą nikt na ciebie nie czekał. Jej jasne wieże wyglądały wyjątkowo ponuro na tle obecnego nieba i cichego miasta. Otworzone na oścież wrota wpuszczały do środka chociaż odrobinę tego cennego powietrza, które przerzedzało ogólną duchotę, korzystając z tego, że ta nie powróciła ze zdwojoną mocą. Przyjemne półcienie wnętrza, które zazwyczaj oferowały schronienie przed słońcem, tym razem oferowały schronienie przed deszczem - tym niespotykanie rzadkim zjawiskiem w tych terenach. Wystarczyło wejść do środka, stawiając się na wezwanie (prośbę?), którą do ciebie dostarczono. Niektórym prośbą się po prostu nie odmawia. Jedna kobieta siedziała za biurkiem i zajęta była wpisywaniem czegoś w akta, albo inne dokumenty, które miały tutaj znaczenie. Jakaś kobieta, starsza, siedziała z boku, nieco pochylona, na ławeczce ustawionej pod oknem. W tej deszczowej pogodzie nawet wnętrze strażnicy było ospałe. Jeden chłopak przybrany w lekki strój typowy dla tutejszej straży, z mieczem przy boku, rozmawiał właśnie z dobrze zbudowanym mężczyzną. Kiedy tylko oczy chłopaczka utknęły w twojej osobie, od razu poklepał swojego rozmówcę po ramieniu, prawdopodobnie się żegnając i skierował w twoim kierunku.
- Kuroi Kuma?- Spojrzał na ciebie od góry do dołu. Albo od dołu do góry? Nie, to nie był "chłopaczek", ale też nie "mężczyzna". Ciężko było stwierdzić jego wiek. Twarz miał obsypaną bliznami, ale nie tymi z rodzaju ciętych - raczej wspomnienia po nieprzyjemnych doznaniach młodzieńczego trądzika. Ciemniejsze włosy, ciemniejsze oczy z błyskiem sił i opalona skóra - typowy przedstawiciel tutejszej ludności. Na udzie nosił broń z kaburą. - Nazywam się Arata. W imieniu Oddziału Szóstego chciałem prosić o pańską pomoc w delikatnej sprawie. Oczywiście odpowiednio pana wynagrodzimy za wysiłek.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba Straży

Postprzez Kuroi Kuma » 12 wrz 2018, o 12:59

To już koniec? - zamyślił się staruszek zerkając na kończący się deszcz, a przynajmniej na jego zwiastun. Nigdy nie można było być pewnym co do zmian pogody - była niczym prawdziwa kobieta, kapryśna. Szkoda, że nie pragnęła czekolady i ciastek, bo inaczej ofiary składane pogodzie byłyby naprawdę ciekawe. Dziadek uśmiechnął się do tej myśli, a przy okazji cieszyła go ta zmiana. Mokry piasek nie był najlepszy dla Sabaku, z jakiegoś powodu to na pustyni wiedli prym - tam gdzie jedni padali jak muchy, tam inni nie mogli znaleźć lepszego miejsca do życia. Wędrówka była… neutralna? Nie było nic nadzwyczajnego w chodzeniu w deszczu, nie sprawiało radości, nie przygnębiało. Było czymś pomiędzy, tak samo jak między piękną pogodą i szalejącą burzą. Było jednak pusto i to poprawiało mu humor. Nie lubił tłoku, nie czuł się w nim najlepiej. Wolak zaciszne miejsca, dusza introwertyka była najbardziej widoczną cechą dziadka. Uniósł rękę ku woźnicy, życzył mu szerokiej i bezpiecznej drogi. Wyruszać w taki okres, gdy tuż obok kotłuje się pomiędzy klanami? W takim czasie można wiele zyskać, ale i wiele stracić. Podjęcie ryzyka stanowiło tylko o odwadze (lub głupocie) jegomościa. Dziadek się nie spieszył, nikt go nie gonił, nie paliło się, po co więc miał biegać? Strażnica była dosyć ponurym miejscem, brakowało tu kobiecej ręki, dbałość o szczegóły była niczym u budowlańca - czyli żadna, betonem się zaklepie. Cieszył się niezmiernie, że nie musi tu stacjonować, ot duszno, ciasno i mrocznie. Tylko się zabić. Spojrzał na kobiety tu stacjonujące za biurkiem, szczerze współczuł im takiej pracy, ale ktoś musiał to robić.
Skinął głową mężczyźnie, gdy tylko usłyszał swoje imię. Mruknął jeszcze wykwintne “mhm” tak na wszelki wypadek, gdyby ktoś miał wątpliwości. Też zmierzył go wzrokiem, ocenił na szybko z kim ma do czynienia.
-Kuma. Miło poznać. Było oficjalnie, więc do rzeczy. Zwykle chyba powinno się zaczynać od tego o co chodzi, dopiero później ile. Tak dla jasności całej sytuacji - rzucił znudzony i zetknął czy jednak pogoda stwierdziła, że się polepszy, czy jednak zrezygnuje i znowu zacznie się Bajlando - i skąd ten bezpośredni wybór kogoś z najniższą rangą? Doko raczej słyną z powiedzmy specyficznych zleceń. Chyba że dużo kotów zaginęło i są poszukiwania na szeroką skalę. - w jego głosie nie było grama ironii, znał realia, każdy o nich wiedział. Początkujący shinobi był mięsem armatnim i pomagał głównie mieszkańcom w prostych zleceniach. Czemu więc on?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shikarui » 12 wrz 2018, o 13:57

Misja B

Oh no, how'd i sink so low?
Obrazek
5


Depresja i przygnębienie łatwo przylegały do człowieka. O wiele ciężej było potem strącić je z ramienia i odstawić na bok, tak bardzo grzecznie, bo czyniąc szkody im czyniło się też samemu sobie. Obosieczny miecz. Jesteś atakowany, a jeśli zaatakujesz - zginiesz. Musisz więc z napastnikiem postępować wyjątkowo łagodnie i cierpliwie, obsypując go coraz większą dawką suchego, ciepłego piasku, by zagoić wszystkie rany, które z utęsknieniem oczekują pojawienia się nowego dnia. Zwiastuni Świtu, co? Było tu o jednym takim dość głośno. Na tyle, że Kuma miał z nim nawet okazję napić się herbatki w tutejszej herbaciarni wypełnionej pięknymi kobietami, która była cudowną odskocznią od codzienności ponurego i ciężkiego życia na pustyni, gdzie człowiek człowiekowi był wilkiem. Albo skorpionem. Ewentualnie innym złowieszczym gadem, który tylko czaił się na życie biednych, bezbronnych Doko. Arata jak na te standardy trzymał się zadziwiająco dobrze. Nie było po nim widać cienia zwątpienia, znużenia i trosk, jakby wojna zatrzymywała się przed progiem jego domu i... po prostu go omijała. Nie dlatego, że się bała i nie dlatego, że z dobroci serca nie chciała go wciągać w swoje szpony. Zwyczajnie go nie zauważała - tego chłopaka o jasnym błysku w oku, który pod tym względem przypominał Atari. Uśmiechnął się nawet w specyficzny sposób. Zahartowany sposób. Uśmiech kogoś, kto wie, co do niego mówią i odbiera ciężar tych słów, świadomego popełnionego faux pas, który zdradził właśnie, że tą propozycją wyjawił, jak bardzo straż potrzebuje pomocy kogoś zdolnego udźwignąć sztuki shinobi, ponieważ oni temu problemowi nie podołają. Jednocześnie był rad, że Kuma wyszedł z taką bezpośredniością i będą mogli darować sobie całe to bardziej oficjalne pieprzenie. W końcu czas to pieniądz - zwłaszcza dla shinobi.
- W aktualnej sytuacji angażujemy każdego shinobiego, który jest zdolny do podjęcia śledztwa, o Panu usłyszałem wczoraj. Z opisu mężczyzny, który do nas trafił, wywnioskowaliśmy, że pańskie zdolności władania piaskiem wychodzą ponad poziom Doko. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę. - Pokazał ci gestem dłoni jeden z korytarzy. Taka propozycja, żeby nie stać w przejściu jak kołek, zresztą... Była mowa o śledztwie. Niektóre szczegóły w końcu były tajne. Poprowadził cię korytarzem do jednych drzwi - ot, maleńkie biuro, gdzie dwie osoby stanowiły już tłok. Zaproponował ci miejsce na krześle, a sam zajął swoje za biurkiem. Dokumenty miał już przygotowane, leżały pod jego ręką. Czyli to jednak nie koty. Chyba że śledztwo w sprawie kotów. Tylko takich wyjątkowo dużych, których dzieciaki nie złapią.
- Zlecenie ma wymiar rangi B. Wspominam o tym, jak i o wynagrodzeniu, na początku, ponieważ szczegóły tej misji są tajne i kiedy je panu powierzę to nie będzie odwrotu. - Trzymał teczkę w swoich dłoniach i spoglądał na ciebie. Nie wyczekująco, nawet nie osądzająco, ale pewnie właśnie cię oceniał. Twoje znudzenie, aparycję sugerującą, że w sumie to świat miał w swoich ramionach bardzo niewiele rzeczy, które mogłyby cię zaskoczyć. - Oczywiście chciałbym nawiązać dłuższą współpracę. Mogę jedynie powiedzieć, że jedną z osób pracującą nad tym śledztwem jest pan Asahi Ichirou, niestety obecnie zajęty wojną wywiązaną między Haretsu a Dohito.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba Straży

Postprzez Kuroi Kuma » 12 wrz 2018, o 16:51

Jaki Zwiastun Świtu, toż to był prawdziwy Diaboł (sic!) świtu. Może dlatego, że z rańca był po prostu nie do życia i to właśnie staruszek się lepiej trzymał? Trudno powiedzieć, chłopaczek był przyjemny, ale było w nim coś irytującego jednocześnie. Może to przeświadczenie o własnej wyższości? Kto wie, może stało za tym coś prawdziwego, co Kuroi na pierwszy rzut oka nie mógł, a tym bardziej nie potrafił powiedzieć. Nie było to jednak ważne - przynajmniej w tej chwili. Przed nim stał ktoś zupełnie inny, na pierwszy rzut oka zbyt pogodny jak na strażnika, którzy byli od najgorszej roboty, a do tego zazwyczaj nie potrafili walczyć i jakiś bobowy-Doko ich potrafił rozwalić w drobny mak. Ten tutaj sprawiał jednak inne wrażenie, nie siły, ale pewności siebie popartej jakimś doświadczeniem.
-Pan to jest tam wyżej, siedzi na stołku i dyryguje... - przerwał mu, gdy tylko usłyszał znowu czyjeś "panowanie". Nie lubił tej całej oficjeli, może dlatego też ciągle był tym Doko i to przez to lider nie za bardzo go lubił po ostatniej wpadce z byciem zbyt bezpośrednim? Grzeczności były dobre przy spotkaniu przy kawce, ciasteczkach, przy omawianiu podbicia jakiegoś kraju, który ledwo przędzie i jest to prościzna. Nie pasowało mu to do shinobich, którzy zazwyczaj nie wahali się przy odebraniu komuś życia, którzy władają potęgą żywiołów, są istną maszyną do zabijania, a później zaczynają takie śpiewki. Naturalnie nienaturalne.
-Co do reszty, skromność nie pozwala mi zaprzeczyć, ale do niczego się też nie przyznaję, hm? - uśmiechnął się kącikiem ust. Czy mówił prawdę, czy kłamał? Fakty mówiły same za siebie, dużo lepiej niż on sam, po co miał cokolwiek dodawać? Nie poprawiał jednak swojego rozmówcy, więc no... a co ja będę. Ruszył razem z nim do korytarza, odmówił krzesełka gestem ręki i oparł się o ścianę tuż przy drzwiach, którymi tutaj weszli.
-Chyba faktycznie zabrakło ludzi... - skomentował pod nosem. Może to wiązało się z konfliktem u Hartetsu? Może Jou coś próbował w tym temacie zrobić. Jego myśli się jednak chwilę później potwierdziły, nawet Diaboł był w to zamieszany. To nie będzie łatwe, miłe i przyjemne - Jedną? To jest ich więcej? Czyli jednak coś bardziej poważnego... Cóż, niech będzie, wysłuchajmy co tam w piasku piszczy.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shikarui » 12 wrz 2018, o 18:36

Misja B

Oh no, how'd i sink so low?
Obrazek
7


Arata tylko lekko wzruszył ramionami i przekrzywił nieznacznie głowę, spoglądając na ciebie tak, jakby chciał ci przekazać, że nic nie poradzi na te podstawowe formalności, które weszły mu w krew i których trudno się było pozbyć. Dla niego shinobi, nawet Doko, był panem - tak po prostu. Nie musiał siedzieć wyżej na stołku i nie musiał udowodnić na wojnie swojej wartości. Tym bardziej, że po Kuroim widać było, że nie żył na tym padole mizernym od dziś. Niektórzy mają po prostu to spojrzenie. Inne. I zazwyczaj po tym właśnie spojrzeniu weterani wojenni potrafili się rozpoznać. Nie, Arata nie miał tego czegoś w swoich oczach, ale nie było tam też niewinnej dziecinności. Norma dla strażnika, którą nie była ospałość i przytłoczenie niewdzięcznością pracy. Raczej duma z tego, kim jest, ale nie ta pusta, która nakazywała mu wypinać pierś do przodu i obnosić się ze swoim stanowiskiem.
- Przyjmuję takie wyjaśnienia. - Zaśmiał się mężczyzna. Tak, nie musiałeś potwierdzać, nie musiałeś zaprzeczać. Nie byłeś tutaj w końcu na przesłuchaniu, nikt nie spisywał cię pod czujnym okiem strażnika. Choć pewnie i tak powstanie piękna teczka poświęcona właśnie tobie, związana ze współpracą. Coś się tam napomknie, tam się coś zdradzi... praca dla klanu przecież była chwalebna, nie trzeba było się jej wstydzić ani nie było co narzekać, że zaistnieje się na papierku i w aktach. Lepsze to niż siedzenie na dywaniku przed Jou, który prawił swoje morały.
- Dwa dni temu został spalony sierociniec w Kinkotsu. Tego samego dnia pan Asahi odkrył jedną ze świątyń badaną przez naszych specjalistów. Kiedy dotarł na miejsce okazało się, że wszyscy członkowie ekspedycji byli martwi. W czasie jego nieobecności dokonano zbrodni na tle, jak podejrzewamy, osobistym. Ta sama sprawa ma związek z wydarzeniami sprzed pół roku. W Kinkotsu został zamordowany strażnik, poprzedzała to seria morderstw. Związany ze sprawą był jeden ze strażników, zdrajca, Hikari, dowódca oddziału piątego. Próbowali wprowadzić niezgodę między członków klanu, sugerując zdradę. - Mężczyzna otworzył swoją teczuszkę i zaczął ją przeglądać, kawałek po kawałku, pergamin po pergaminie. - Nie wiemy dokładnie, za iloma zbrodniami stoi ta organizacja, ale rozszerza ona coraz bardziej swoje działanie. Szakale, tak ich nazwaliśmy. - Podsunął w twoją stronę rysunek będący swoistym symbolem głowy szakala. - Taki graf zostawiają na miejscu zbrodni, jednak nie na wszystkich. Nie znani nam są członkowie organizacji. Jedna z ich członków została przebadana, a raczej jej ciało. Każdy z nich ma wytatuowany symbol na różnych częściach ciała. Chcielibyśmy, żeby zbadał pan sprawę spalenia sierocińca i rozpoczął śledztwo w sprawie opisanej organizacji przestępczej.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Siedziba Straży

Postprzez Kuroi Kuma » 12 wrz 2018, o 19:07

Pan nie Pan, pomidor nie owoc. Arata był strażnikiem, czasem był kimś więcej niż zwykły shinobi. Wyglądał zupełnie tak, jakby służył dla ludzi, jakby to właśnie oni stali na jego pierwszym miejscu. Tym właśnie powinien być shinobi - nie bronią w rękach wariatów rządzących tym światem, lecz tarczą, fundamentem, na którym można budować nowy porządek. Rzeczywistość jednak była całkowicie inna, brudna - jednym słowem rzeczywista. Złoty środek był nieuchwytny, zawsze poza zasięgiem ręki. Nawet najlepszy władca nie mógł pogodzić tak wielu sporów, które pojawiały się co i rusz. To właśnie z tego powodu tak mało ludzi garnęło się do władzy, a spośród nich tylko malutki odsetek się do niej nadawał. Moc posiadania w ręku ludzkich żyć nie raz sprawiała, że komuś czerep nie wytrzymał i wszystko go przerastało. Kuroi nabrał nawet trochę szacunku do tego człowieka, postanowił go wysłuchać, skupić się na tym co mówi, a nie po prostu potaknąć i zrobić swoje.
Naszedł czas dowiedzieć się czegoś więcej o zleceniu, po to w sumie tutaj był. Nie zapowiadało się zbyt ciekawie - spalony sierociniec to przykra sprawa, która nie powinna mieć miejsca. Dzieciaki lubiły psocić, ale nie były niczemu winne, przynajmniej jeszcze nie. Pustynia nie była na tyle słaba, by kształcić je na prawdziwych zabójców. To wszystko brzmiało bardzo dziwnie - najpierw sierociniec, podpalenie, potem świątynia? To brzmiało jak zupełnie różne, niepowiązane ze sobą sprawy. Kuroi założył ręce przed sobą - nie z brak szacunku do mówiącego, tak po prostu bardziej się skupił na tym, czego słuchał.
-Osobistym? To znaczy? Rozumiem że to wspomnianemu Asahiemu (?) ktoś nabruździł? - zapytał po wysłuchaniu tego jakby nie patrzeć monologu. Trawił to wszystko krok po kroku, nie chcąc się zagubić w kotle wszystkich informacji. Nie lubił śledztwa, to wymagało żmudnego tropienia często więcej dużej siatki, podobnie jak w tym przypadku. Zerknął na symbol - szakal, niezbyt miłe stworzonko. Bardziej pasował mu lis, hiena, coś bardziej wyrazistego, no ale o gustach się nie dyskutuje.
-Gdzie się teraz znajduje ów Hikari? Coś więcej wiadomo na jego temat? Rozumiem że tatuaż przedstawia tego szakala, tak? Mało skuteczny sposób, by się zamaskować jeżeli mam być szczery - westchnął ciężko kręcąc głową. Przetrzepania każdego mieszkania poszukując tatuażu mijało się z celem, było ich za wiele, a ci należący do siatki zapewne by się szybciutku ulotnili. Zainteresowała go ta cała członkini. To przez nią wysuwano takie, a nie inne wnioski?
-Ile osób z tym tatuażem odkryto? Rozumiem, że więcej niż tylko jedno dziewczę? Nie wiem jakie były okoliczności tego badania, ale zakładam, że to nie była... prowokacja z ich strony. - pytań było wiele, a każda odpowiedź zapewne będzie rodziła kolejne. Skoro sprawa była tajna, trzeba było być bardzo delikatnym, nie naciskać. Czy Kuroi nadawał się do czegoś takiego? Zastanawiał się co kierowało tymi ludźmi, próbował być na ich miejscu. Przecież Sabaku dopiero co znaleźli miejsce, które mogli nazwać domem, Jou mimo takiego, a nie innego charakteru, był całkiem dobrym przywódcą. Zawsze znajdzie się ktoś będący po drugiej stronie barykady. Choćbyś nawet rozdawał ludziom po milionie monet to przyjdzie jeden i powie że dwa by chciał, albo że to wszystko ukartowane przez Illuminati.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Siedziba Straży

Postprzez Shikarui » 12 wrz 2018, o 20:47

Misja B

Oh no, how'd i sink so low?
Obrazek
9


- Wspomniana seria morderstw miała miejsce na dalszej i bliższej rodzinie Asahiego. Nie mordowano tylko ich, ale ze śledztwa dowiedzieliśmy się, że próbowali oni skraść pewien medalion należący do rodziny Asahi. Prócz wspomnianej dywersji. Aktualnie podejrzewamy, że wrogowi zależało na pokazaniu się, a spalenie sierocińca, pod którym zostawili swój symbol, miał być groźbą wymierzoną nie tylko w miasto, ale i w pana Asahiego. Pracuje tam dziewczyna, Akemi, która jest w dość bliskich relacjach z panem Asahi. Podejrzewamy, że zwykły zbieg okoliczności sprawił, że udała się ona dostarczyć do znalezionej świątyni pożywienie dla robotników kiedy Szakale podejmowały się sabotażu. Istnieje również opcja, że dziewczyna została celowo zwabiona do świątyni, gdzie została zastawiona prawdopodobnie pułapka. - Mężczyzna wysunął w twoim kierunku kolejną kartkę, przesuwając ją dwoma palcami po stole. Ta prezentowała szkic twarzy Akemi - poznawałeś ją. Była pracownicą Promyka. Jedną z lepszych tak po prawdzie - chodzącym promykiem, który jednym uśmiechem potrafił rozjaśnić dzień. Taka kobieta, która od razu zapadała we wspomnienia.
- Hikari został pojmany i był przesłuchiwany przez najlepszych. Dzisiejszej nocy zbiegł. Wykwalifikowany shinobi zniszczył mury więzienia techniką raitonu. Nie ma świadków tego zdarzenia. Nikt niczego nie widział, nikt niczego nie wie. Mówiono jedynie o błyskawicy spadającej z nieba. Której zresztą wynikiem są dzisiejsze chmury i opad deszczu. - Mężczyzna zabrał karteluszki, żeby złożyć je z powrotem do teczki. - Wróg wiedział, gdzie szukać i kogo szukać. Jedynie cela Hikariego została zniszczona. Wiemy o nim wszystko, a przynajmniej wydawało się nam, że wiemy. Mogę panu wręczyć jego teczkę. Pracował on pod dowództwem Sabaku Sachiko. Nie ma dowodów, jakoby kobieta współpracowała z Szakalami. Była jedną z poszkodowanych osób. - Uzupełnił dane. - Zgadza się, tatuaż przedstawia Szakala. Dziwnym trafem straż nie wydawała przyzwolenia na przeszukanie każdego mieszkańca. - Arata niby się uśmiechnął, ale bardziej skrzywił. Śledztwo nie sprzyjało ani żartom ani śmiechowi. Kiedy było się jednak przypartym do ściany i bardzo chciało to zmienić to rzeczywistość nagle w pewnym punkcie się rozprężała. Każdy miał limit swojej wytrzymałości na stres. - Jak dotąd tylko trzy. Pierwszym z nich był samuraj, który zamordował jednego ze strażników. Mojego mistrza. Nie znamy jego prawdziwego pochodzenia ani imienia. Drugim był Hikari. Trzecią osobą kobieta znaleziona w zaginionej świątyni, której ciało znajduje się w kostnicy. - Ułożył teczki przed sobą. - Sądzę, że pojawienie się tej świątyni nie było przypadkiem. To, że ktoś nagle podrzucił jej istnienie również nie. Uważam, że Szakale pociągają za sznurki i robią z nami, co chcą. Nikomu nie można ufać. Nie wiem, w którą stronę się obrócić, by nie zobaczyć wroga. - Przysunął się do blatu i oparł o niego łokcie.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość