Promyk Słońca

Promyk Słońca

Postprzez Ichirou » 29 lis 2017, o 22:10

Obrazek
Tak jak promień słońca rozjaśnia ciemność, tak ten przybytek potrafi rozjaśnić i nadać barw nudnej, szarej codzienności. Codzienności zamożnego człowieka warto dodać, bo jednak lokal ten nie jest dla każdego, a dokładniej rzecz ujmując - nie dla każdej kieszeni. Znajdujący się w centralnej części osady Promyk Słońca należy bowiem do najlepszych lokali w Atsui, a może i nawet w całym regionie.
Dość obszerna przestrzeń gospody utrzymana jest w ciepłych barwach piaskowca, brązu oraz czerwieni. Nie ma tutaj ścisku, ale dzięki odpowiedniemu wystrojowi można poczuć się przytulnie. Panuje bardzo przyjemna, cicha, spokojna, a momentami nawet i ospała, atmosfera. Wszystko po to, by gość mógł się odprężyć i zapomnieć o zgiełku panującym na zewnątrz.
Prócz bogatego wystroju przybytek posiada również bogate zaplecze. Można tu uraczyć się alkoholami ściągniętymi z najróżniejszych stron świata, dobrą strawą oraz fajkami wodnymi. Te ostatnie są tutaj dość popularne, co tylko podkreśla relaksujący charakter tego miejsca.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1840
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Promyk Słońca

Postprzez Ichirou » 29 lis 2017, o 22:51

Musiał jakoś rozchodzić swoją wściekłość, która w tym przypadku była bardzo zasadna. Dał się oszukać kościanej siksie. I to nie w byle błahej sprawie, bo przecież zadanie było zlecone przez samą panią Sachiko. Gdyby ta misja miała charakter typowo najemniczy i była robiona dla jakiegoś obcego zleceniodawcy, to porażka byłaby do zdzierżenia. Ale w takiej sytuacji? Nadszarpnął swoją reputację i - jak uważał - zwyczajnie się zbłaźnił przed swoimi ludźmi.
Krążył po Kinkotsu, nie mogąc znaleźć ujścia dla kipiącej w nim złości. W końcu dotarł do jakiegoś miejsca, które mogło załagodzić jego zdenerwowanie. Promyk Słońca, bo tak brzmiała nazwa tego lokalu, chyba najlepiej wpasowywał się w klimat, jakiego teraz potrzebował Asahi. No, alternatywą było wyładowanie agresji, ale akurat nie było żadnych Kaguya do roztrzaskania.
Rozsiadł się na wygodnym fotelu przy jednym z wolnych stolików. Wkrótce powitała go młoda kobieta z obsługi, by następnie odebrać zamówienie. Władca piasku zażyczył sobie sake i fajkę wodną, najlepiej z czymś mocnym.
Później wypił czarkę alkoholu w oczekiwaniu, aż dziewczyna rozpali mu siszę. Kilka razy wciągnął i wypuścił dym, co już lekko otumaniło zmysły i pozwoliło do tematu podchodzić mniej żywo. Cóż, najwyraźniej panna z obsługi dosypała mu coś adekwatnego do stopnia jego roztrzęsienia.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1840
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Promyk Słońca

Postprzez Kuroi Kuma » 30 lis 2017, o 20:37

Musiał zrobić sobie trochę przerwy, zwilżyć gardło, odsapnąć, bo słońce powoli zaczynało doprowadzać go do szału. Za mocno, za gorąco, dawno tu nie był i będzie musiał na nowo się przyzwyczaić do gorąca pustyni. To nie to samo co arktyczny mróz Hyuo, czy też bryza w Yusetsu. Tutaj po prostu trzeba było sobie radzić z gorącem, a przez całe życie szło się do niego po prostu przyzwyczaić. Kuroi wstał i wytarł mokre nogi, po czym włożył swoje ukochane buty i gurdę na plecy. Tak przygotowany mógł sobie zrobić przerwę na jednego głębszego, a następnie wrócić do swojej roboty jak Pan przykazał. Westchnął ciężko i zaczął dreptać w kierunku najbliższego szlaku, a potem jakiegoś lokalu, w którym będzie mógł się odprężyć i przeczekać to cholerne słońce.
-Czas się trochę odprężyć - owinął bandażami głowę chroniąc się nieco przed słońcem i założył sobie ręce na karku kierując się w stronę osady. Dawno tu go nie było, musiał zobaczyć co w trawie piszczy, a skoro i tak już szukał... To czemu nie rozejrzeć się przy okazji. Szukał jakiegoś miłego miejsca, najlepiej z lekko przysłoniętymi oknami, ale o tym już było więc po co się znowu powtarzać i w końcu chyba znalazł. Zobaczył ile ma pieniędzy w swoich niezbyt dużych zapasach, ale ostatnio wiodło się dobrze, więc Januszowym tokiem myślenia stwierdził że go stać! Wszedł jak do siebie do środka, rozejrzał się po pomieszczeniu z przyzwyczajenia sprawdzając, czy nie zawali mu się na głowę tak przypadkowo od jakiegoś lalkarza, a następnie rozsiadł się wygodnie przy jednym ze stolików. Poczekał aż przyjdzie do niego jakaś małolata z lekko wystającym dekoltem i złożył zamówienie.
-Butelkę sake, do tego coś ciepłego, co można wziąć w rękę i podjadać sobie, hm? - złożył swoje zamówienie i położył gurdę obok siebie. Wyciągnął nogi do przodu zadowolony i usiadł niczym król czując jak jego ciało zwalnia, w końcu mógł odetchnąć spokojnie.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 59
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Promyk Słońca

Postprzez Ichirou » 30 lis 2017, o 21:53

Słońce, które na zewnątrz spiekało całą okolicę, tutaj nie miało praktycznie wstępu. Grube ściany z piaskowca utrudniały ciepłu wnikniecie do środka. Przyjazna, stonowana atmosfera koiła zmysły. Jedynie roznoszący się po głównej sali zapach kadzideł oraz palonego tytoniu mógł być dla niektórych uciążliwy.
Upił kolejny łyk sake z grymasem na twarzy. Skrzywienie nie wynikało jednak z cierpkości trunku, lecz z ogólnego niezadowolenia. Był wyraźnie rozdrażniony rezultatem ostatniego zadania. Ichirou w codziennych sytuacjach wydawał się być lekkoduchem, ale kiedy dana sprawa uderzała w jego dumę, to nie potrafił tak po prostu odpuścić.
Tylko co miał w tej sytuacji zrobić? Było za późno na ściganie kościanej dziewczyny. Mógł co najwyżej czekać na jej wyłonienie się, by sprezentować słodki rewanż. I tak dałoby to jedynie połowiczną satysfakcję, wynikającą z wewnętrznej chęci odpłacenia się. Nie mógł natomiast wiele zrobić z tym, że w wielu sferach się zwyczajnie ośmieszył. I właśnie to go irytowało.
Pociągnął do płuc dym z fajki wodnej, by chwilę później powolutku go wypuścić. Chyba nie było lepszego pomysł na ten moment niż najnormalniej w świecie upić się i upalić. Gwarantowało to przynajmniej odejście na bok drażniących myśli.
Ospałym spojrzeniem bursztynowych oczu przyglądał się otoczeniu w lokalu. W pewnej chwili dostrzegł nowego klienta,
który zwrócił jego uwagę. A wszystko to przez gurdę.

Sabaku? No raczej. Tyle że nie znał gościa. Nieopierzonych młokosów mógł nie kojarzyć, ale tutaj była mowa o facecie w sile wieku.
Subtelnym gestem dłoni poprosił o podejście kelnerkę, która przechodziła nieopodal. Młoda dziewczyna nachyliła się do władcy piasku, a ten szepnął jej kilka słów. Skinęła głową ze zrozumieniem, a potem podeszła do nieznajomego przybysza.
- Pan Asahi zaprasza do stolika - oznajmiła kulturalnie i z lekkim uśmiechem na twarzy, na koniec wypowiedzi przenosząc swoje spojrzenie właśnie w kierunku panicza, tym samym wskazując Kurowi o kogo chodzi.
W rogu sali, pełniącym rolę nieco bardziej ekskluzywnego miejsca, na jednym z wygodnych foteli siedział właśnie Ichirou. Chociaż w sumie był tak rozłożony na swym siedzisku, że równie dobrze można było powiedzieć o leżeniu. Brązowowłosy właśnie wypuszczał kolejny obłoczek dymu, wpatrując się wprost na obcego mu osobnika.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1840
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Promyk Słońca

Postprzez Kuroi Kuma » 30 lis 2017, o 22:49

Stukał palcami w stolik, w rytm tylko sobie znany, ale po głowie chodziła mu jakaś dziwna melodia, której pewnie nikt w lokalu nie kojarzył. Myślami był gdzie indziej, ale to w sumie znaczyło, że czuł się tutaj przyjemnie. Przetarł ręką oczy, a worki znajdujące się pod nimi tylko się przez to uwydatniły. Wzrokiem szukał tej kelnerki, która to miała mu przynieść zamówienie, ale nikt tutaj się nie spieszył, nikt nigdzie nie pędził. Klient raczej przychodził właśnie się zrelaksować, a nie jak w przydrożnej karczmie szybko wypić, zjeść i dalej w drogę, albo do spania. Tworzyło to swoisty klimat, ale Kuroi przyzwyczajony był do szybkiej obsługi i jakoś go to tak kuło w duszy. Westchnął ciężko i pokręcił głową, którą wcisnął w owinięty dookoła szyi bandaż.
Kątem oka zobaczył jak kelnerka idzie w jego stronę, więc jego głowa bezwładnie opadła w tym kierunku i spoglądał na nią do góry nogami, jednak nie zobaczył swojego zamówienia. Usłyszał tylko o jakimś Asahim kimkolwiek ten facet był i ściągnął brwi. Gdyby to był facet to odesłałby go z kwitkiem, bo nie zamawiał jakiegoś Pana Asahiego do diabła, tylko alkohol z przekąską! Jednak miał do czynienia z kobietą, delikatna osobowość i ruchy, które trzeba było jakoś uszanować, a że sam Kuroi uznawał się za dżentelmena, albo przynajmniej próbował szanować płeć przeciwną, to po prostu pokiwał głową i podążył za nią wzrokiem akurat tak, że jego głowa zawisła na barku
-Nie mam pojęcia kim do cholery jest ten człowiek. - powiedział do kelnerki i wzruszył ramionami. Czuł się trochę dziwnie, że jakiś nieznany mu człowiek leżący sobie na fotelu z fajką w ręku zapraszał go do stolika. Właśnie! Zaczął macać kieszenie, jedna po drugiej przeczesując je w poszukiwaniu swojej fajki, jednak nie znalazł jej i zaklął pod nosem. Musiał ją zgubić przy oazie, a nałóg wołał jednocześnie wymuszając spojrzenie na tym dziwnym typku. Z ciężkim westchnięciem wziął swoją gurdę i podniósł się ku górze. Akurat podeszła do niego kelnerka z zamówieniem i popatrzyła zdziwiona.
-Dziękuję, już sobie poradzę - zabrał miseczkę smażonego mięsa w cieście i butelkę sake, podszedł do tego całego Asahiego. Rzucił gurdę obok wolnego siedziska, sam się ułożył wygodnie w krześle, położył butelkę pomiędzy nich, a jedzenie ułożył sobie na kolanach. Nikt nie będzie tykał jego zakąski.
-Czego dusza pragnie?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 59
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Promyk Słońca

Postprzez Ichirou » 1 gru 2017, o 19:25

Ależ jak to, nie znasz pana Asahiego?! Skandal w środku miasta. No widać było, że Kuroi długo przebywał poza wioską i był mocno nie dzisiejszy. Miał teraz okazję do nadrobienia zaległości.
Brązowowłosy mężczyzna nie wstał ani nie ruszył się w jakiś szczególny sposób, kiedy zaproszony gość podchodził do jego stolika. Utrzymując swoją na wpół leżącą pozę na fotelu dla niektórych mógł sprawiać wrażenie jakiegoś księciunia lub innego polityka. A może miał górę złota? Albo był właścicielem tego przybytku? Wyglądał na kogoś pewnego siebie i niezbyt przejmującego się otoczeniem. Ktoś inny natomiast mógłby stwierdzić, że mężczyzna ma absolutnie wyjebane i nie przejmuje się otoczeniem. Najbliższe prawdy było jednak to, że złotooki osobnik był... przyćpany. No, może nie jakoś bardzo, ale i tak wystarczająco, by w małym stopniu otępić zmysły i dać nieco mgliste spojrzenie na rzeczywistość. Najwyraźniej miła pani z obsługi zgodnie z prośbą zaserwowała paniczowi coś mocniejszego i prócz zwykłego tytoniu umieściła w jego fajce opium,
haszysz lub jakiś inny specjał spod z lady. Tak czy inaczej, towar robił swoją robotę, bo młody Sabaku przynajmniej nie kipiał złością tak, jak jeszcze kilka godzin temu.

- To raczej ja powinienem zadać takie pytanie, w końcu ja zaprosiłem do tego stolika - oznajmił niespiesznie, a następnie nieco niedbale podniósł dłoń, co wypatrzyła przechodząca nieopodal jasnowłosa kobieta z obsługi. Zjawiła się natychmiast przy Asahim, tak jakby tylko czekała na jego zawołanie.
- Kimiko, słoneczko, przyniesiesz panu to samo? - zapytał dziewczynę spoufalonym tonem, na co ta skinęła głową ze zrozumienie i krótkim potwierdzeniem "tak".
Panienka odwróciła się na pięcie i lekkim krokiem ruszyła w stronę zaplecza. Ichirou przechylił głowę na bok, spojrzał to na przybysza, to na gurdę obok.
- Jak się domyślam, wody w tym nie nosisz - zabrał głos, a potem wciągnął w płuca trochę dymu z fajki wodnej, by następnie powolutku go wypuścić. Próbował zrobić kółeczko z dymu, ale mu nie wyszło. Ech, musiał jeszcze poćwiczyć.
- Nie znam cię, a nie wyglądasz na jakiegoś młokosa czy inny świeży narybek.
Wyprostował się bardzo ospale, z trudem pokonując aktualne lenistwo i potężną siłę grawitacji. Przychylił się do stolika, by sięgnąć po butelkę z sake i rozlać do obu czarek. Później sięgnął po swoje naczynie i wrócił do wygodnej pozycji na fotelu. Założył nogę na nogę.
- Pewnie i tak mnie kojarzysz, no ale żeby nie było, że brak mi kultury. Asahi Ichirou, Diabeł Świtu, Kochanek z Krwawego Pokolenia, czy jak tam mnie teraz ludzie nazywają - powiedział tak, jakby nie przywiązywał do tego większej wagi i z trudem przypominał sobie poszczególne przydomki. W rzeczywistości było zupełnie inaczej. Dobrze pamiętał wszystkie określenia, ponieważ te łechtały jego ego.
- A czy ja powinienem cię skądś kojarzyć? - zapytał, zatapiając potem wargi w czarce sake.
Do dwójki mężczyzn wróciła Kimiko, która postawiła przed Kuroiem przygotowaną już do użytku sziszę. Nic tylko palić.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1840
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Promyk Słońca

Postprzez Kuroi Kuma » 1 gru 2017, o 21:24

Pan Asahi - kimkolwiek był ten gość, sprawiał wrażenie jakiejś szychy i chyba się trochę zdziwił, że Kuroi nie znał go cóż... wcale. Nie był tym zdziwiony, nigdy nie podążał za wieściami kto, jak, gdzie i po co i czasami na tym tracił jak na przykład teraz. Wiedza to potęga, tego nie dało się zakwestionować, więc Kuma musiał nadrobić w tym zakresie. Wracając jednak do tego co działo się w tej przedziwnej karczmie, to Pan Asahi wyraźnie przechodził do innego świata, jednak zachowywał resztki świadomości na rozmowę. Jak widać zielsko, które paliło się w fajce wodnej nie było aż takie mocne jak mogłoby się wydawać. Widział jak ślepia tamtego skierowały się na gurdę i aż kosiło, żeby mu pokazać co się w niej kryje. Jego wrodzone lenistwo mu w tym jednak przeszkadzało, dlatego patrzył się tylko co jakiś czas mrugając leniwie w jego kierunku.
-W sumie to czemu nie, pojemna rzecz. - wzruszył ramionami spoglądając na gurdę, powolutku podjadając sobie smażone mięsko, które po prostu rozpływało się w ustach. Mamlał sobie nimi rozkoszując się smakiem - umami dosłownie wybuchało w jego ustach, przez co trochę mniej przysłuchiwał się temu, co mówił ów Asahi. Chwytał oczywiście gdzieś tam kątem ucha, więc docierało do niego wszystko.
-Jakby nie patrzeć Ty na świeży narybek też nie wyglądasz, chyba że nagle wpadłeś na pomysł "hej, zostanę sobie... no cóż, kimś". - kolejny kawałek wylądował w jego ustach gryząc sobie kawałek kurczaka, by zaraz popić go sake prostu z butelki. W międzyczasie Pan Asahi się przedstawił razem ze swoim miliardem przydomków, które jeszcze mniej mu mówiły. Pokiwał głową z uznaniem, bo tyle to pewnie do swojej śmierci nie zbierze, a to było trochę jak z pokemonami. Im miałeś więcej, tym większy szacun na dzielni.
-Nie znam, może obiło mi się o uszy, ale jakoś... nigdy nie byłem na tyle dociekliwy, aby dowiadywać się coś więcej na ten temat. Dziwnie tak wypytywać ludzi o to co robili w życiu. Co jednak nie daje odpowiedzi na moje pytanie - czego dusza pragnie? - uniósł wymownie brew pytająco. Był tutaj starszy i to wyraźnie go odróżniało do młodziaka w postaci Ichiego. Trochę go zdrażniło, że zamiast prostej odpowiedzi musiał wysłuchać całego monologu, w którym to zjadł już połowę swojej porcji. Skinął głową w kierunku dziewczyny, która przyniosła fajkę wodną. Kuroi wziął ustnik, zaciągnął się z początku lekko i wypuścił trzy idealne kółko jedno po drugim. Niech młody wie, jak to się robi.
-Czy powinieneś mnie kojarzyć to dobre pytanie. Jestem jak... duch. Pojawiam się i znikam. Kuroi Kuma, a dla przyjaciół Kuroi. Bywałem tu i tam, ale nie zwracałem na siebie uwagi, pewnie przez to nie mam tyle tych dodatków - na chwilę wyszczerzył zęby i uniósł czarkę wypełnioną sake jako toast, by zaraz wypić razem z młodzieniaszkiem.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 59
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Promyk Słońca

Postprzez Ichirou » 1 gru 2017, o 22:54

No jak to nie wyglądał na świeży narybek? Hu hu, ktoś tu chyba miał na starość problemy ze wzrokiem. Przecież przed tym człekiem w sędziwym wieku siedział bóg piękna i młodości w nienaruszonym stanie! Asahi zmarszczył na ten moment brwi, zastanawiając się, czy usłyszany komentarz powinien potraktować jako obelgę. Zastanawianie się jednak nie szło mu wybitnie dobrze w obecnym stanie, dlatego też brązowowłosy przerwał swe krótkie, ale intensywne namysły.
- Codziennie wpadam na taki pomysł - odparł mało poważnie, chociaż trudno powiedzieć, czy adekwatnie do sensu wypowiedzi siedzącego naprzeciw osobnika.
Przez jego twarz przemknął grymas niezadowolenia, gdy padła informacja, że rozmówca go nie kojarzył. Ale jak to?
To ten gość był z Sabaku, czy nie był do cholery? Typ musiał mieć zatkane uszy i nosić klapki na uszach, żeby nie posiadać tak podstawowej wiedzy. Tak - dla Sentokeigo była to podstawowa wiedza. Jego zdaniem każdy mieszkaniec Atsui powinien mieć świadomość, że Asahi Ichirou walnie przyczynił się do zwycięstwa w rozstrzygającej bitwie. No co? Coś mu się za to wszystko należało, nie? Odrobina uznania to i tak niewysoka cena.

- No jak to czego? Wszystkiego! Świetności rodu Sabaku chociażby, władania nad całym regionem, potężnego mocarstwa, wpływu na cały kontynent... - odparł, rozkładając ręce na boki, jakby był jakimś wielkim wizjonerem. Haj, czy jeszcze trzeźwe myślenie? Wielkie plany jeszcze nie oznaczały braku trzeźwości. Zresztą, nawet jeśli,
to co z tego? Wielkie głowy rodziły wielkie pomysły nierzadko wspierając się najróżniejszymi wspomagaczami.

- Duch? My potrzebujemy ludzi. Takich z krwi i kości. Wojowników, strażników, zwiadowców, polityków... - Oj, chyba niepotrzebnie podłapał ten temat. Zamilknął jedynie na moment, by wypić z nowo poznanym czarkę sake. No i żeby jeszcze zapalić, bo zaraz po odstawieniu ceramicznego naczyńka sięgnął po ustnik. Głęboki wdech, a potem spokojny wydech jasnego dymu przy odchylonej do tylu głowie. Sentoki przyglądał się, jak początkowo dość zwarty obłoczek rozmywa się w powietrzu w ciągu krótkiej chwili.
- Słońce pustyni jeszcze nigdy nie było tak jasne, ale to wciąż ułamek możliwego blasku - oznajmił w lekkim zamyśleniu, jakby opisując to, co właśnie ujrzał w wypuszczonym z ust dymie. No tak, z biegiem palenia i picia coraz trudniej było o rzeczowe wypowiedzi.
- ...czyli jesteś wojownikiem? - wrócił z niezwykłą płynnością do wypowiedzi sprzed paru chwil, tak jakby ta cała przerwa trwała jedynie sekundę lub dwie.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1840
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Promyk Słońca

Postprzez Kuroi Kuma » 3 gru 2017, o 19:59

Widząc jak Ichirou nie był zadowolony z faktu, że jego sława nie dotarła do piaskowego dziada, ten wzruszył ramionami, a na jego twarzy było wymalowane "no... zdarza się". Może był tam też jeszcze cień uśmiechu, bo młodziak pewnie zakrztusił się sławą i obecnie uważał się za alfę i omegę, chociaż w rzeczywistości był tylko kolejną osobą. Jak nie on, to ktoś inny, zawsze pojawiał się ktoś lepszy na horyzoncie. Sam Kuroi nigdy za takiego się nie uznawał, bo za wieloma osiągnięciami to nie mógł się pochwalić. To nie jednostki były ważne w takich bitwach, ale całe grupy złożone często nawet z setek osób. Świetność rodu Sabaku. To brzmiało tak irracjonalnie, tak łatwo i przyjemnie.
-Skoro chcesz władać całym regionem, to będziesz musiał sobie poradzić z resztą. A Ci chyba nie będą zadowoleni z tego faktu - puścił w jego kierunku oko i rozsiadł się wygodniej trzymając cały czas ustnik w ręku i spoglądając w kierunku wnętrza, gdzie krzątały się kelnerki realizujące zamówienia reszty klientów. Już tutaj potwierdzało się, jakim duchem był Kuroi. Nie dość że Doko, to jeszcze nikt go tu nie rozpoznawał. Ten obok niego błyszczał zwracając na siebie uwagę. Może i był wojownikiem, może nadawał się na polityka.
-Pamiętaj, że na szpiega najlepiej nadaje się ten, który na pierwszy rzut oka na to nie wygląda - zabrzmiało to trochę jak wujek pouczający młodego, spalonego chłopaka, ale w sumie Kuma też się trochę już rozluźnił i wyciągnął nogi przed siebie opierając plecy całkowicie na wygodnej poduszce. Zdziwiło go pytanie o wojownika. Gdyby opisać Kuroia jako jakiś przedmiot, to pewnie najbliżej byłoby mu to przetartego, wymiętego już na starość koca i w rzeczywistości dużej różnicy nie było. Na pewno nie zaliczał się do tych prężących muskuły, z mieczem w ręku i okrzykiem na ustach. To było wręcz totalne przeciwieństwo.
-Skoro tak mówisz, to pewnie tak jest. Tylko w jaki sposób ma niby rozbłysnąć? I wojownikiem... nie, daleko mi do tego miana i to nawet dalej niż byś mógł myśleć! - zaśmiał się pod nosem i wciągnął do ust trochę dymu do ust, by zaraz wypuścić go jako długą smugę.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 59
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Promyk Słońca

Postprzez Ichirou » 3 gru 2017, o 23:08

Ktoś tu był człowiekiem małej wiary, a do tego sceptykiem. I nie był to osobnik o bursztynowych oczach. Ichirou, jak widać, miał dość śmiałe wizje, o których nie bał się powiedzieć na głos. Upalony? Może troszkę. Z pewnością ambitny. Tylko czy to było tak dziwne? Jak tu nie uwierzyć w moc sprawczą swoją i swych pobratymców, jeżeli udało się odmienić bieg historii i dokonać czegoś, czego nie udało się wszystkim poprzednim pokoleniom?
- To sobie poradzę. Nie było do tej pory takiego, który by wszystkich uszczęśliwił. - Dość przyziemne stwierdzenie. Jedni mieli gorzej, żeby inni mogli mieć lepiej. Proste. Chociaż... czemu od razu trzeba było mówić o niezadowoleniu i sporach?
- Ale w sumie, to radzić można sobie na różne sposoby. Skoro możliwe jest ułożenie się z największym śmiertelnym wrogiem, to czemu z pozostałymi miałoby się nie udać? - zadał pytanie w eter, puszczając chwilę później obłoczek aromatycznego dymu. Kuroi zapewne nie znał kontekstu wypowiedzi Ichiego, no ale ten o tym nie myślał. Nie był tak bardzo kontaktowy jak normalnie. Czasem wydawać się mogło, że nie mówił do nowo poznanego, tylko do samego siebie.
- No to w takim razie mam potencjał na wybitnego szpiega - odparł wyraźnie rozbawiony, szczerząc zęby jak głupi. Kto z ich dwójki mógł wyglądać na szpiega? Osobnik, który pojawiał się i znikał jak duch i w ogóle nie był znany, czy bohater wojenny, o którym było głośno i który pchał się wszędzie, szukając poklasku? No właśnie! Idąc myślą Kuroia Asahi idealnie nadawał się do szpiegowskiego fachu.
Zmarszczył brwi, gdy tamten wspomniał o błysku. O czym on gadał? Ach, no tak. Ichirou coś wspomniał o słońcu. Rzecz w tym, że już sam niezbyt pamiętał swoje wcześniejsze słowa. Cóż, fajka dawała popalić. Tak czy inaczej, młodszy Sabaku przemilczał ten temat i przeszedł do kolejnego.
- No to kim w takim razie? Gurda sugeruje przecież co innego - stwierdził, przerzucając na moment spojrzenie na omawiany pojemnik. Skoro był Sabaku, ale nie wojownikiem, to na co mu był ten piach? Do robienia babek z piasku? Przesypywania ziarenek w klepsydrach?
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1840
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Promyk Słońca

Postprzez Kuroi Kuma » 4 gru 2017, o 21:09

-W sumie... - Kuroi powtórzył sobie te słowa myślach "ułożyć z największym śmiertelnym wrogiem". Ciekawe jakby to miało wyglądać, ale szczerze ta myśl jakoś tak mu podeszła i zakołysała się w tej małej główce. Jakby nie patrzeć nie było to takie głupie jak mogłoby się wydawać! Chociaż układanie się z wrogiem nigdy dobrze nie wychodziło, to zawsze można było po prostu się z nim jakoś rozprawić. Kuma nigdy nie był zwolennikiem pokojowych rozwiązań, bo zawsze kończyły się tym, że którejś stronie ten pokój po prostu się nudził i robiło się to, co ostatnio na wyspach. Ktoś z ambicjami ruszał w świat i zaczynał niszczyć. Dlatego też zawsze ten pomagający przy działaniach wojennych nie mógł być narwańcem, bo inaczej źle się to kończyło. Gdy Ichi wspomniał o swoim potencjale na szpiega Kuroi spojrzał na niego z ukosa i pokręcił głową przecząco, lecz z uśmiechem na twarzy, z którego nawet największy nerd mógłby wyczuć to: "nieee, odpuść sobie". Zaciągnął się potem dymem i wypuścił go znowu, powolutku.
-Jak szpiega może poznać byle kto, byle gdzie? Jak podejdziesz do wroga to najpierw będzie strzelał, a potem gadał! - rozłożył ręce na boki imitując te strzały, wybuchy, reżyseria Michala Baya co najmniej. Sięgnął ręką po kolejny kawałek kurczaka w cieście, niestety ten zdążył się już skończyć więc Kuroi lekko posmutniał, ale odłożył talerz na bok, obok gurdy, o której wspominał Asahi.
-To? A to na tych, co za bardzo się naprzykrzają. Ewentualnie do zabawiania panienek - Kuroi uniósł dłoń ku górze i pokazał ją w stronę Ichirou, jakby pokazywał mu kartę do gry. W tym czasie piasek z gurdy wychylił się niby to onieśmielony czyjąś obecnością i zaraz pojawił się na dłoni władającego, by uformować cóż... no właśnie, kobietę. Wyglądał jak ruchoma figurka, która pomachała do Ichiego i zaraz schowała się z powrotem do pierwotnego pojemnika. Kuma zaś nalał im czarek trochę napoju bogów i wypił powoli, duszkiem.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 59
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Promyk Słońca

Postprzez Ichirou » 4 gru 2017, o 23:55

[justify]No dobra, był trochę przypalony. Przy trzeźwym umyśle raczej nie powiedziałby o układaniu się z wrogiem, bo jak to tak? Niechęć Ichiego wobec wrogów była zbyt mocna, by odpuścić ją od tak sobie. I nie pomagały w tym argumenty odnoszące się do dyplomatycznego podejścia, czy politycznych zysków. Wróg to wróg, trzeba mu wlać. Nie do kufla, tylko tak po prostu, no, wpierdzielić. Po latach konfliktu ciężko było przestawić tak jednoznacznie ukierunkowane myślenie.
Z drugiej jednak strony niektórzy mawiali, że przyjaciół trzeba trzymać blisko, a wrogów jeszcze bliżej. Może więc to była ta metoda na sukces?
- A bo to każdy szpieg musi bezczelnie szpiegować swych wrogów? Są różne sytuacje, czasem rozpoznawalność może pójść na korzyść - stwierdził, rozkładając ręce na boki trochę jakby od niechcenia. Nie każdy agent musiał wtapiać się w tłum. Czasem rozpoznawalność mogła wyjść na plus! Kto na salonach wzbudzi większe podejrzenia -gość, który przyszedł się pobawić i którego wszyscy znają, czy nieznajomy osobnik, który dostał się cholera wie jak i który budzi spore zainteresowanie wszystkich innych?
Prychnął w rozbawieniu na odpowiedź nowo poznanego.
- Widzę, że mam do czynienia ze specjalistą. Doceniam kunszt i dbałość o detale - odparł mało poważnie, co nie znaczyło, że wypowiedziana kwestia była kłamstwem. Lata treningu Kuroia nie poszły na marne. Opanowanie do perfekcji tworzenia laseczek z piasku łatwą rzeczą nie było.
- No to na zdrowie - rzekł, podnosząc się nieco z fotela. Zakręciło mu się nieco w głowie, ale i tak nachylił się do stolika, by sięgnąć po czarkę z sake. Wrócił natomiast do poprzedniej, wygodniejszej pozycji i dopiero wtedy skosztował dzierżonego w dłoni trunku.
Potem zaś wrócił do wspaniałej fajki wodnej, by pociągnąć dym do płuc ze dwa, może trzy razy.
- I co, panny się na to łapią? Na figurkę z dużymi cyckami? Na pewno masz coś lepszego w rękawie- No i znaleźli wspólny temat. Dupy, piasek, czego chcieć więcej od życia?
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1840
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Promyk Słońca

Postprzez Kuroi Kuma » 5 gru 2017, o 15:06

-W sumie to szpieg głównie szpieguje... chyba że wiesz o tym coś więcej? - uśmiechnął się i podziękował młodziakowi za komplement, chociaż był wierutnym kłamstwem. Skąd w ogóle pomysł że był specjalistą? Potężny doko - to brzmiało co najmniej jak kpina, a że jakoś nigdy nie miał większego parcia na pokazanie siebie przed władzami Sabaku to inna kwestia. Mógł przecież do końca życia pozostać z tą funkcją, przynajmniej nikt mu nie truł za bardzo dupy jak pojawiał się jakiś problem. Był wtedy jednym z wielu, po prostu mięsem armatnim rzucanym do przodu jak każdy inny początkujący shinobi.
-Kto to wie, pewno coś by się znalazło, ale shhh, nikt nie może wiedzieć mój Ty specjalisto-szpiego-wojowniku znany na cały świat - jeszcze raz zaciągnął się fajką, a opary przyjemnie drapały jego gardło. Kuroi czuł się już wyluzowany od wdychanego dymu, obecnie był bardziej rozluźniony niż kiedykolwiek wcześniej. A może nie? Kto by tam wiedział jakimi specyfikami raczył się najstarszy Doko chodzący na ziemi. Pokazał swojemu rozmówcy znak, by się zbliżył do niego, bo chciał mu coś powiedzieć po kryjomu. Nie od dziś przecież wiadomo, że ściany mają uszy i mogą czasami wychwycić informacje, a takie karczmy najlepiej się do tego nadawały. Ludzie rozmawiali rozbawieni zażytymi uprzednio specyfikami, czy nawet zwykłym alkoholem. Poruszali tematy wszelakie i łatwo było się z czegoś wygadać. Dosłownie jakby byli teraz w jakimś filmie szpiegowskim, skoro tak o szpiegach już mówili.
-A gdzie Twoja gurda Panie Sabaku, skoro tak się nią interesujesz, hm? - zaraz potem odsunął się nieco, bo nie chciał robić wokół tego dużego hałasu. Skoro tak bardzo Pan Asahi wyzwalał Sabaku, do tego był z tego Pokolenia, to wniosek nasuwał się po prostu sam.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 59
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Promyk Słońca

Postprzez Ichirou » 5 gru 2017, o 19:39

Powoli, powolutku wypuścił ustami wciągnięty przed momentem dym. Znów próbował zabawić się kształtem, chcąc uformować szary obłoczek w kółko. Wyszło mu średnio, ale i tak znacznie lepiej niż na samym początku. Wciąż jednak trochę mu brakowało do poziomu staruszka.
- Nawet jeżeli bym wiedział więcej, to i tak nie mógłbym tego zdradzić, panie kolego - odpowiedział, szczerząc szeroko ząbki, tak jakby faktycznie nie mógł wyjawić swojej tajemnicy. Bo przecież był szpiegiem, prawda? A szpiedzy nie zdradzali swoich tajemnic! No, także ten, to siup pod to szpiegowanie - brązowowłosy wlał sobie kolejny łyk sake do gardła.
- Bo zaraz pomyślę, że śmiejesz się z mojej popularności. Człowieku, gdzie żeś ty się uchował? Pierwszy raz głowę wychyliłeś zza wydmy? - Aż ciężko Iczirowi było uwierzyć, że wciąż po Atsui chodzili Sabaku, którzy nie usłyszeli jego imienia. A może Kuroi był po prostu głuchy? Albo na tyle stary, że nie nadążał za pędzącą teraźniejszością? Może lepiej było mu wspomnieć o swym dziadku? Pewnie by go jeszcze skojarzył i wspomniał wspólne zabawy w piaskownicy.
Zmarszczył brwi, kiedy rozmówca nieco się do niego zbliżył. Chciał mu poderżnąć gardło, czy może szukał sposobu na zdobycie całusa? Bo Ichirou w swoim życiu spotkał i takich i takich. Jednak nie, tu chodziło jedynie o szepnięcie paru słów. Przyciszony ton mógłby sugerować jakiś wielki sekret, ale temat okazał się być błahy. No, przynajmniej wstawiony Asahi tak to odbierał.
- Aaa, przebalowałem. Nie było już się za co bawić, więc oddałem gurdę pod zastaw - odparł niby poważnym tonem, ale na samym końcu uśmiechając się w rozbawieniu. Zaraz po tym sięgnął do kieszeni, by częściowo wysunąć z niej niewielki zwój.
- A tak na poważnie to tutaj. Znachor kazał mi oszczędzać plecki i nie dźwigać za wiele. Jakieś korzonki, czy co to tam jest. I jeszcze mam brać ziółka, no to właśnie biorę. No, palę... - odparł, sięgając znowu po bambusowy ust, by znów zainhalować się bliżej nieznaną mu substancją. Nie był zbyt poważny, ale może to i dobrze? Biorąc pod uwagę jego złość jeszcze z nie tak dawna, to jednak sake i sisza zrobiły swoją robotę. Albo inaczej - zrobiły Ichiego, bo własnie można było go określić potocznym językiem jako kogoś już zrobionego.
Minimalnie błędne spojrzenie bursztynowych oczu na chwilę powędrowało gdzieś zupełnie indziej. Powiodło za zgrabną sylwetką młodej kelnerki, która zmierzała do któregoś z bardziej oddalonych stolików.
- Całkiem urocza ta Kimiko, nie? - rzucił ni to do siebie, ni to do niedawno poznanego kompana. Kompana? Ekhm, no cóż, ciężko orzec. Człowiek po alkoholu dość szybciej się spoufalał.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1840
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Promyk Słońca

Postprzez Kuroi Kuma » 6 gru 2017, o 17:49

-W sumie można powiedzieć że tak - wzruszył ramionami, gdy Ichi wspominał o swojej ogromnej popularności. W rzeczywistości jednak nie każdy musiał znać imię tego chłopaka, a tym bardziej kojarzyć go z wyglądu. Gdyby ktoś wysłał za nim listy gończe to pewnie zostałby dołączony opis takiego delikwenta, który zadarł z nieodpowiednią stroną. Cóż, Kuroi głuchy nie był, chyba że czytał z warg młodziaka, a to było niewykluczone! Zaraz potem zobaczył zwój - ciekawy sposób na transportowanie tego wielkiego gniotu, który mu trochę zaimponował. Pokiwał głową zamyślony pytając się w duchu czemu sam na to nie wpadł. Genialne w swej prostocie, tylko że nie znał się na pieczętowaniu ni huhu.
-W sumie nie głupie. Tylko taka gurda to całkiem tania rzecz, pewnie dużo nie popiłeś... Ja kiedyś miałem dwie, ale jedną rozbiłem o łeb takiego, co się za dużo pytał... - wziął ustnik i zaciągnął się ponownie, pogrążając się w odmętach wyluzowania. Staruszek będzie musiał zapytać czy może odsprzedadzą mu trochę tego ziela na później, gdyby potrzebował odrobiny relaksu. Skończyła mu się ostatnia dawka od zaufanego źródła, więc będzie musiał uzupełnić zapasy, a skoro te były całkiem niezłe, to czemu nie?
-Musisz mi polecić tego znachora - wypuścił dym z ust mówiąc do chłopaka, przez co jego głos był trochę niższy. Przy tym kiwał jeszcze ustnikiem w stronę Ichiego trochę w górę, trochę w dół i patrzył się na to dziwnie, bo widział jak jego ruchy są inne niż zazwyczaj. Wolniejsze, płynne. Na dźwięk damskiego imienia spojrzał w stronę dziewczyny i pokiwał głową z uznaniem. Faktycznie miło było popatrzeć jak przemykała pomiędzy stolikami obsługując klientów. Na jego twarzy odruchowo pojawił się uśmiech mając w głowie wyraźny obraz sytuacji w jakiej chciałby się znaleźć z dziewczyną po pracy.
-Oj tak... Chociaż widziałem lepsze. Tylko te obsługiwały klientów w inny sposób. - na jego twarzy pojawił się charakterystyczny uśmiech cóż... po prostu faceta, który ma normalne myśli.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 59
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Następna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość