Uliczki i zakamarki miasta

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ayatsuri Juranu » 31 sty 2019, o 23:10

"Czerwone Słońce"
Misja rangi C dla Youmu Nanatsuki
23/30?


Użycie nazwy samicy psa na Youmu nie byłoby takie dalekie od prawdy jeśli chodzi o definicję tego słowa pod względem określenia osoby, ale było niezwykle daleko jeśli chodzi o zwierzę. A szkoda, bo lepszy węch i słuch na pewno by się dziewczynie przydały. Chociaż czy węch by jej nie zwiódł ku stercie żelaza? By zmarnowała czas na kopanie dziury w miejscu, gdzie były tylko śmieci, za jakiego uważała też uciekającego chłopka. A on ją pewnie za tropiącą… No właśnie.

Marnowanie czasu na śmieci nie było w jej stylu, więc nie dowiedziała się, skąd aż tak intensywny zapach. Znaczy, wiedziała skąd, ale nie dowiedziała się szczegółów dlaczego. Przypatrzyła się za to otoczeniu skrzyni, która jednak nie wyglądała jakoś wyjątkowo. Znajdowało się na niej trochę piasku, kilka plam czegoś. To chyba krew? Ale ciemno się już robiło, więc ciężko było to ocenić w sposób inny niż odbite od plam światło księżyca. Równie dobrze mógł być to olej, ale każdy widzi to, co chce, więc dla niej pewnie była to krew.

Zaglądanie do tutejszych chałup przez malutkie okienka dało za to rezultaty tak dobre, że może ponownie rozbudzą zainteresowanie sprawą u dziewczyny. Może i co prawda w pierwszej chałupce było widać grupę włóczęgów niewartych uwagi, prawdopodobnie nocujących tu w ciemnym zakamarku osady, to drugi lokal dał to, czego chciała. Youmu mogła dostrzec tam samotnego człowieka, klęczącego na podłodze przy świecy. Był skierowany do niej plecami, przez co obserwowała go niezauważona. Chyba się opatrywał, a na drzwiach obok były ślady krwi. To musiało być tu, nie ma co do tego wątpliwości. Biedny chłopek. Jeszcze nie wie, co go czeka…
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 732
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Youmu Nanatsuki » 5 lut 2019, o 06:58

Nareszcie nastąpił jakiś przełom w poszukiwaniach. Brzmiało to tak, jakby Youmu znalazła zaginione dziecko, które teraz wróci do rodziców odchodzących od zmysłów przez cały czas nieobecności ich "skarbu", ale było czymś zupełnie innym. Żelastwo zostało zignorowane, bo było tylko żelastwem. Niezależnie czy poznaczonym krwią, czy nie - nie wnosiło wiele do śledztwa prowadzonego przez dziewczynę. Plamy na skrzyni były już znacznie bardziej intrygujące, ale stały się nieistotne, gdy zaglądanie przez okna do domów przyniosło oczekiwany rezultat. Znalazła go. Znalazła swojego rannego uciekiniera.
Jakaż szkoda, że siedział skierowany plecami do okna. Gdyby tylko patrzył w tym kierunku, to mógłby dostrzec, że za oknem, w mroku, stoi jego, najprawdopodobniej, największy koszmar i uśmiecha się. Mina ta nie oznaczała radości, a bardziej satysfakcję ze znalezienia go. Zapewne był przekonany, że jej uciekł, że dziewczyna zajmie się tym biedakiem zranionym kunaiem, a on będzie mógł spokojnie czmychnąć do swojej nory niczym szczur i tam ukryć się, opatrzyć, upewnić w swoim bezpieczeństwie. Jak bardzo się mylił. Youmu zagrała rolę łowcy, kota, który nie poluje, aby napełnić żołądek, a jedynie dlatego, że to opłacalne i satysfakcjonujące. Że to zabawne. Na świecie istniało niewiele istot, które zabijały dla frajdy. Właściwie większość znała jedynie jedno takie stworzenie - ludzi. Człowiek zdecydowanie potrafił czerpać przyjemność z cierpienia innych, ale koty, które dręczyły schwytane myszy albo strącone z powietrza ptaki, również zaliczały się do tej grupy. Panna Nanatsuki miała wiele cech wspólnych z kotami i ta pewnie była jedną z nich. Chciała go dręczyć, bawić się nim niczym wspomniane wcześniej czworonożne istoty. Ale też chciała go zabić, bez powodu, dla zabawy. I to było cechą nadzwyczaj ludzką.
Trzymana w dłoniach broń wreszcie miała zostać ponownie wykorzystana. Nie widział jej, ale dzieliła ich szyba okna, zapewne zamkniętego okna na tradycyjny haczyk. Drzwi z pewnością były zaryglowane, zatem należało narobić trochę hałasu, by dostać się do środka. Kunai i senbon zwyczajnie uniosły się w powietrze, wypuszczone z ręki dziewczyny. Z tej perspektywy ich celem po prostu był ten klęczący śmieć, ale plan był nieco inny. Senbon był za lekki, by przebić szybę, zatem najpierw miał ruszyć kunai tak, jakby tej szyby nie było. Zignorować ją i przebić się do środka, ale zaraz za nim ruszyła igła - szybciej i bardziej zdecydowanie. Jej celem było błyskawiczne trafienie w stopę, która powinna być odsłonięta, skoro klęczał plecami do czarnowłosej. Trafienie to miało uniemożliwić jakiekolwiek próby ucieczki. W końcu igła najpewniej przeszyłaby stopę na wylot, ale to nie to miało właściwie zatrzymać mężczyznę. Kunai miał za to odpowiadać. Zwyczajnie miał śmignąć obok szyi rzeźnika z Promyka, by natychmiast zawrócić i swoim czubkiem nacisnąć na gardło. Zaraz po stłuczeniu szyby Youmu po prostu ostrożnie włożyłaby rękę przez stworzoną dziurę i otworzyła okno, by wejść do środka zgrabnie, starając się nie zranić o ostre krawędzie. I wtedy, zaraz po wejściu do środka, rzuciłaby jednym senbonem bez wykorzystania swoich zdolności klanowych. Tak po prostu, z czystego kaprysu chciała go trafić w bok, w który trafiła go wcześniej. Chciała odświeżyć tę ranę, zadać dodatkową porcję bólu, bo... bo czemu nie? Kto miał jej zabronić? Jeżeliby chciała, to mogłaby go zabić na miejscu i usprawiedliwić to czynami, które nieszczęśnik popełnił w bogatym lokalu. Spotkałaby go kara, a prawo było surowe i o tym czarnowłosa przekonała się na Hyuo. Śmierć za śmierć niewinnych, to było oczywiste.
- Dobry wieczór, nie przeszkadzam? - zapytała wesoło, rozglądając się po mieszkaniu, do którego wtargnęła, o ile wszystko poszło według jej planu. Chciała się upewnić, że jej cel rzeczywiście jest tutaj sam, chociaż miała cichą nadzieję, że znajdzie tutaj wszystkich walczących o ideę, aby zastosować na nich ich własne metody - rzeź. - Musisz wiedzieć, że ten uśmiech, którym mnie obdarzyłeś podczas ucieczki, nie spodobał mi się. Nie zrozum mnie źle, nie chodzi o Twoją twarz, a powód tej miny. Cieszyłeś się, że mnie nie ujrzysz. Masz tupet, aby tak myśleć o mnie, ale masz też szczęście, że jesteś pozbawionym wartości gównem, które mnie nie interesuje. - mówiła pogodnym tonem, wręcz radosnym i spokojnie przechadzała się po jego mieszkaniu, dotykając różnych rzeczy, przyglądając się im bliżej, ale jednak wciąż na uwadze miała przede wszystkim jego, rannego szczura, który wciąż mógłby próbować jakoś się wywinąć. Nie spodziewała się jakiejkolwiek odpowiedzi, a nawet jeżeli ten odpowiadałby na te słowa, to miała je gdzieś. Mówiła, bo chciała tego i nie oczekiwała żadnej interakcji. Robiła to tylko i wyłącznie dla siebie. To przedstawienie było dla niej, dla jej ego. Jednak nie mogło trwać wiecznie, ani nawet długo, bo myśli Youmu skupione były wokół konkretnych czynów, a nie czczego gadania. Kunoichi szybko wróciła do swojej standardowej, znudzonej miny, chociaż teraz wyglądała nawet na zmęczoną.
- Daję Ci jedną szansę na odpowiedź. Kto jest Waszym przywódcą? Kto rozgłasza tę ideologię, że powinniście mordować bogatych? - jej ton głosu nie pasował do miny. Może jej twarz wyrażała hybrydę znudzenia i zmęczenia, ale głos był twardy, stanowczy, wręcz ostry. Zirytowanie wysokością inwestycji w rozwiązanie tej sprawy wcale nie przeminęło w momencie znalezienia jednego ze sprawców rzezi. Teraz była znów zaangażowana w podjęte zadanie, ale nerwy niosły brzemię poprzednich wydarzeń. Jej ostry głos z pewnością nie był tak ostry, jak czubek kunaia, który miał zostać przyciśnięty mocniej do gardła mężczyzny, gdy tylko wypowiedziała swoje pytania. Chciała go już zabić, dać upust rozczarowaniu przebiegiem misji od złotowłosego, ale nie mogła. Nie, mogła, ale nie powinna. Nie powinna? Kto jej zabraniał? No tak, ona sama sobie nałożyła to ograniczenie. W ostatnim momencie. To drobne pchnięcie nie miało na celu zastraszyć biedaka. Było ono najzwyczajniejszym zatrzymaniem planu egzekucji go zaraz w momencie postanowienia, że ją wykona. Prawie go zabiła zanim zdążyłby odpowiedzieć, ale zamordowanie go było takie kuszące... dlatego nie żartowała z jedną szansą. Jeżeli tylko mężczyzna nie dałby jej odpowiedzi, której oczekuje, to bez zastanowienia Youmu zabijałby go. Kunai ruszyłby do przodu z całej siły dostępnej za pomocą zdolności szczepowych, by stworzyć nowy otwór w ciele nieszczęśnika. Czarnowłosa nawet liczyła na to, że szczur nie poda jej informacji, które chciała uzyskać, by go szybko zabić, ale wpadła na myśl, że przecież może to uczynić zaraz po otrzymaniu ich. To dodało jej nieco cierpliwości. Nieco.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 204
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ayatsuri Juranu » 10 lut 2019, o 00:17

"Czerwone Słońce"
Misja rangi C dla Youmu Nanatsuki
25/30?


Youmu mogła poczuć uczucie lekkości na serduszku po wytropieniu swojej kolejnej ofiary, ale co to za lekkość, gdy ona już sama z siebie serca nie miała. I wiedziała już co zrobi ze znajdą i nie było to zupełnie tajemnicą nawet dla człowieka, który usłyszał otwierające się za nim drzwi. Nie zablokował ich. Idiota. Teraz był sam sobie winien za taki rozwój sytuacji. Syknął tylko z bólu, bo ruszył palcami ranę, którą akurat opatrywał. Nie odwracał się nawet do dziewczyny, bo nie miał po co. Wszystko było wiadome. Widział kto go ścigał. Widział też, co zrobiła z innymi. W karczmie, w uliczce. I wiedział, czego może oczekiwać. Nie zadawała pytań, tak jak oni mordując tych w "Promyku".

- Kiedyś skończysz bez niczego. Sama zrozumiesz. - powiedział gotowy na śmierć. Mógł być pewnie nawet ból. Nie miał niczego. Jeśli to był jego dom, to faktycznie, śmierć jest dla niego wyjściem, a nie karą. Widać było legowisko ze słomy, której wyraźnie nie wystarczyło na pełny rozmiar człowieka. A może to miejsce, gdzie załatwiał potrzeby? Jedynym meblem w tym jednoizbowym domku była niewielka szafka, która była tuż obok niego. Pewnie tam trzymał świece i coś, czym mógł się opatrzyć, a tak mu to nie wychodziło.

Zabicie więc tego bezbronnego mężczyzny było łatwizną dla panny Nanatsuki. Ale na tym łatwość zadania się kończyła. Właściwie to chyba się skończyła jej przygoda z tą grupą, bo zabiła tych, których śledziła. Każdy z tych ludzi gotów był zginąć za ideę. Gdyby tylko tych ludzi odpowiednio nakierować i wyposażyć, byliby świetną siłą bojową dla klanu. Ale nie, lepiej było pozarzynać ich jak świnie w ciemnych uliczkach. A idea przetrwa, bo jej źródło przeżyło nietknięte i nieodnalezione. A Youmu nie była suką, która się wróci do "Promyka" i znajdzie po węchu kolejnych. Jest bardzo niewielka szansa, że jeszcze uda się jej odnaleźć właściwy trop, ale musiałaby zadziałać nieszablonowo. Wręcz wbrew sobie...
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 732
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Youmu Nanatsuki » 17 lut 2019, o 15:28

Wejście do środka okazało się zdecydowanie łatwiejsze, niż zakładała Youmu. Nie musiała wybijać szyby, natychmiast trzymać nóż przy gardle mężczyźnie i wchodzić przez szkło do środka. Wystarczyło, że otworzyła drzwi, a nieszczęśnika miała jak na dłoni. Teraz nie miał jak uciec i jak na zwykłego, szarego człowieczka, to szybko pogodził się ze swoim losem. Szybciej pogodził się ze śmiercią, niż ze swoim ubóstwem. Był najprostszym typem materialisty, zapewne gorszym jeszcze od tych bogatych, którzy zginęli. Nie myślał w kategoriach poza pieniędzmi. Przecież jego zmora posiadała różnorakie zdolności ninja, talenty, z którymi się urodziła i wcale na nie nie pracowała, a on? On był właśnie śmieciem, który za chwilę miał zostać sprzątnięty z ulicy. Bez siły do walki, bez pieniędzy do zaoferowania, bez... niczego. Nawet idei nie miał własnej, a czyjąś.
I jak tu nie brzydzić się takich ludzi?
Uważali, że świat jest niesprawiedliwy, ale kto im dawał prawo tak uważać? Czy kiedykolwiek, ktokolwiek twierdził, że świat był sprawiedliwy, ale ludzie, a raczej bogaci są źródłem niesprawiedliwości? Świat nigdy nie był sprawiedliwy, bo sprawiedliwi nie potrafią być nawet ludzie. To tak, jakby uważać, że niesprawiedliwym jest to, że kamienie leżą na ziemi, a złoża żelaza są głęboko pod ziemią. Że ogień jest gorący, a lód zimny. Świat był sobą i każdy rodził się mniej lub bardziej do niego przystosowanym. Pozycja, na której znajdował się bogacz była zależna od wieków dziejów jego przodków. Majątek nie powstawał z niczego. To, że Youmu potrafiła teraz walczyć było, niestety, zależne od jej matki. Natura w banalny sposób segregowała ludzi od urodzenia. Rodziliśmy się z pewnymi wadami i zaletami, a także ułatwieniami oraz utrudnieniami, a to stawiało nas w pewnym miejscu w szeregu. Jednak to nie oznaczało, że tam trzeba było zostać, a tym bardziej, że trzeba uważać świat za zły. Jeżeli ktoś urodził się bez domu, to może winić jedynie swoją matkę i ojca. Może poświęcić nawet temu życie, zabić ich w imię idei niesprawiedliwości, ale to niczego nie da. Nie osiągnie dachu nad głową w ten sposób. Należało odpowiednio działać. To przecież było tak oczywiste dla Youmu, ale nie dla innych. Inni nie musieli być obdarzeni rozsądkiem czarnowłosej. Jeden z takich osobników musiał zginąć.
- Ty skończyłeś bez niczego. Nawet godności. - odparła lekko, gdy już jego gardło zostało przeszyte kunaiem. Może jeszcze ją słyszał, może był za bardzo zajęty wierzganiem i niemrawymi próbami chwycenia broni. Nie było to istotne. Istotnym było ciężkie westchnięcie Youmu, które miało zupełnie inny charakter, niż zwykle. Panna Nanatsuki westchnęła z ulgą. Wreszcie frustracja z niej trochę zeszła. Poczuła satysfakcję, wyżyła się nieco i od razu wrócił jej humor. Może nie dała tego po sobie poznać, ale była zadowolona i za znudzoną miną skrywała się pewnego rodzaju radość.
Nie mogła jednak tak stać i napawać się tą chwilą, bo nie była ona wcale taka wspaniała, ale też nie chciało się Youmu marnować na to czasu. W tym momencie całe zadanie od złotowłosego stało się drugoplanowe. Czarnowłosa postanowiła zrobić ostatni wysiłek, czyli przeszukała ciało i szafkę, która stała obok truchła. Liczyła, że znajdzie jakąś poszlakę, która skieruje ją albo do następnego nieszczęśnika, albo do konkretnego głosiciela idei. Jednak jeżeli niczego by nie znalazła, to zabrałaby swoją broń, pochowała ją do torby i ruszyła do domu. Złoty chłopiec mówił, że ataki się powtarzają, więc najłatwiej znaleźć będzie kolejny trop, gdy zaczeka się na kolejny atak. Jeżeli jednak atak nie nastąpi, to sprawa została rozwiązana i Youmu będzie mogła zgłosić się po nagrodę. Mogli twierdzić, że idea jest nieśmiertelna, ale jej zwolennicy z pewnością byli śmiertelni, co ich, niemalże, personalna Shinigami potwierdziła trzykrotnie. Każda wiara miała swoje granice, po przekroczeniu której zaczynał górować instynkt, proste, wrodzone odruchy, a konkretnie instynkt samozachowawczy.
Zatem po przeszukaniu, jeżeli niczego nie znalazła, Youmu wróciła do domu i zamierzała żyć swoim zwyczajnym życiem z taką zmianą, że odwiedzałaby Promyk kilka razy na dzień od momentu, w którym tylko zostałby otwarty. Nie miało znaczenia czy robiłaby to tydzień, dwa, trzy czy dziesięć - w końcu i tak odwiedzała tę knajpę często. A teraz zamierzała jeść tam śniadania, obiady, a wieczorem wpadać na drinka. Zrezygnowała ze stołowania się gdziekolwiek indziej, ale również często zwyczajnie przesiadywała w Promyku, by się odprężyć, posłuchać muzyki, ochłodzić.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 204
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ayatsuri Juranu » 23 lut 2019, o 02:58

"Czerwone Słońce"
Misja rangi C dla Youmu Nanatsuki
27/30?


No ładnie. Ślad trupów, jaki zostawiała za sobą Youmu, właśnie się przedłużył. Jej droga do celu lekceważyła prawo do życia przestępców, uniemożliwiła im szansę na resocjalizację. W zasadzie kogo obchodzi resocjalizacja? Jest zbrodnia w postaci morderstwa, to i kara w postaci śmierci wydaje się być sprawiedliwa. Tylko czy kara śmierci faktycznie wciąż jest karą? Czy nie powinno chodzić o napiętnowanie złego czynu, a później pokuty za popełniony błąd? Ginąć bezboleśnie, niczego się nie nauczy. Jakkolwiek nie miało to większego znaczenia, bo śmierć czekałaby go prędzej czy później, to wiedziałby chociaż, że umiera. Prosiłby o ten akt łaski. A teraz? Gotów był na śmierć, czekał wręcz na nią. Panna Nanatsuki zamiast zadać mu cios, wyświadczyła mu przysługę. Robiła z niego męczennika w walce o sprawę.

Po zabiciu mogła usłyszeć oczywiście dźwięk ciała upadającego na podłogę. Podłogę ze starego, suchego i spróchniałego drewna. Ale ta podłoga pozostawiała na sobie kałużę krwi i nie pozwalała jej zniknąć tak szybko jak na piaskowej ulicy. Te zwłoki nie miały przy sobie nic szczególnego. Nic, co warte było uwagi panienki. Wszystko było równie parszywe jak to bezużyteczne wykrwawiające się mięcho. Również za życia.

Szafka, choć pozornie zawiera niewiele więcej i pewnie nawet to zostałoby pominięte przez dziewczynę, gdyby nie mało dyskretne skrycie pożądanych przez nią wskazówek. W zasadzie pierwszymi dwoma rzeczami, które znalazła w tym samotnym meblu był bukłak i pół bochenka chleba. Oprócz tego były tam jakieś szmaty, ale co z tego, skoro pieczywo było owinięte w coś co wyglądało jak papirus? I to jeszcze z czymś rozrysowanym. A wystarczyło lekko szarpnąć, by resztki z chłopskiego stołu wypadły na drewno, zostawiając w rękach poszukiwaczki pełną prostoty mapkę wskazującą na sposób dotarcia do jakiegoś placu. Czyżby to był już tak dobry ślad, by można było uniknąć kolejnych spotkań z robactwem na drodze do ich naczelnego czerwia?
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 732
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Youmu Nanatsuki » 1 mar 2019, o 03:28

Mylący był wydźwięk akcji Youmu i błędem było założenie, że jakkolwiek starała się kogokolwiek ukarać. Szczerze powiedziawszy bogacze i biedacy znaczyli dla niej równie mało, a szczególnie w tej sytuacji, w której się znalazła. Resocjalizacja była śmiesznym terminem. Tak, jakby ludzie mogli się zmieniać na lepsze. Ludzie zmieniali się ciągle na gorsze, a jedynie wyjątki potrafiły stać się jakimś wartościowym elementem społeczeństwa. Elementem. Nikim wielkim. Czy warto było poświęcać tyle czasu, uwagi i, zazwyczaj, pieniędzy, aby z gówna ukręcić bat? Dla Youmu nie było to zagadką, ani nawet pytaniem. Najwyżej retorycznym. Karać to mogli Ci, którzy ucierpieli lub poczuwali się w jakiś sposób zobowiązani do wykonania tego. Panna Nanatsuki ani nie ucierpiała, ani nie czuła się zobowiązana. Jej celem było wyeliminowanie ideologii i tyle. Nie mogło ją mniej obchodzić to, za kogo uznane zostanie ścierwo, które zabiła. Męczennik? Morderca? Co ją to obchodziło? Brakowało tutaj jakichkolwiek powiązań emocjonalnych. Zabiła go z własnego kaprysu i nie było w tym nic więcej. Chętnie zabiłaby każdego innego amatora ideologii równości świata, a dopiero na końcu przywódcę tego ruchu, ale było to zbyt dużo zachodu. Jednak jak już miała ofiarę przed sobą, to dlaczego miałaby ją wypuścić z pazurków? Jedynie po to, aby pobawić się nią więcej. Niestety biedacy byli mało zabawni.
Przeszukanie ciała nie przyniosło żadnych wskazówek, ale przeszukanie jedynego mebla w mieszkaniu było zdecydowanie bardziej owocne. Na pierwszy rzut oka zwykły, czerstwy chleb, który prędzej wywołałby więcej jedzenia z brzucha Youmu, niż do niego trafił, ale jednak owinięty był papirusem, jednym z kilku rodzajów materiału, po którym dało się pisać lub, jak w tym przypadku, rysować. Oczywiście, że nie było nic napisane, bo zapewne lwia część biedaków nie potrafiła się nawet podpisać, a co dopiero coś napisać lub przeczytać. Chleb wylądował na ziemi, obok ciała, wsiąkając krew. Panna Nanatsuki chwilkę zapatrzyła się jak suche pieczywo pochłania do siebie szkarłat. Wyglądało to osobliwie, chociaż na swój sposób obrzydliwie. W końcu przyjrzała się dokładniej mapce, by zrozumieć jaki obszar obejmuje, odnaleźć jakieś punkty orientacyjne na niej i kierunek, w którym powinna się udać. Nie mogła być pewna, że rzeczywiście ta mapka jest tym, czego szukała, ale nie mogła też przekonać się o swoim błędzie lub racji bez sprawdzenia gdzie ją papirus zaprowadzi. Właściwie robiła się powoli zmęczona. Tak po prostu, ze względu na porę dnia. Przez chwilę rozważała czy nie lepiej byłoby wrócić do mieszkania, odpocząć, zregenerować chakrę i wrócić nazajutrz, ale wiązało się to z ryzykiem, że rozgłaszający ideę zrozumie, iż ktoś jest na bezpośrednim tropie do niego. Youmu nieśpiesznie pozbierała swoje metalowe zabaweczki i pochowała je wszystkie do torby, oprócz jednego kunaia. Palec wskazujący włożyła w otwór na końcu broni i obracała żelastwem na palcu, wychodząc z mieszkania. W drugiej ręce trzymała papirus, na który spoglądała zawsze, gdy nie była pewna gdzie dalej iść. Kierowała się za nim tak po prostu, bez próby ukrywania się czy bez większego planu. Zamierzała tam dotrzeć i zabić każdego, kto jej się przeciwstawi. Domyślała się jednak, że lider tak łatwo się nie przyzna, ale liczyła, że jakoś go rozpozna. Chociaż mówił o równości, o zniesieniu klas, to zapewne czuł się lepszy i ważniejszy, niż reszta. W końcu to on był "głową". On albo ona. Nie miało to znaczenia. Mogła to być mała dziewczynka albo zgrzybiała staruszka, albo zwalisty mężczyzna, albo wymuskany panicz. Każdego zabiłaby bez skrupułów.


Z/T
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 204
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Poprzednia strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość