Uliczki i zakamarki miasta

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Exodia » 9 paź 2018, o 21:52

To była całkowicie normalna reakcja na coś tak nietypowego jak oferta owego młodzieńca. Przyłączenie się do rewolucji, działanie na rzecz wolności i niezależności. Wzniosłe ideały i wzniosłe plany. Zakładając rzecz jasna, że cały skomplikowany plan się powiedzie. Ale po to właśnie szuka się takich osobników jak Kuroi. I po to wysyła się młodych Dohito, żeby ich znaleźć i przekonać. A na razie szło to całkiem dobrze. Mężczyzna z pewnością zainteresował się szczególnie aspektem wyzwoleńczym, ale wpychanie nosa w sprawy polityczne nadal nieco odstraszało.
- Plan zakłada zebranie najemników i włączenie ich do jednej z trzech grup. Ty z twoim potencjałem bojowym zdecydowanie nadałbyś się do bezpośredniej konfrontacji z poplecznikami Naohiru. Oczekujemy że użyczysz nam swoich talentów w walce w której brać będzie udział sam Shirei-kan Rodu Harestu, którego śmierć jest naszym głównym celem bezpośrednio prowadzącym do uwolnienia Dohito. - odpowiedział na zadane pytanie, ignorując kwestię znalezienia go i obserwacji. I chyba słusznie, nikt nie chciałby się dowiedzieć że przez dłuższy czas był śledzony i inwigilowany w celu jego rekrutacji.
- Wiem że oferta wiąże się ze sporym ryzykiem, więc jeśli potrzebujesz czasu do namysłu, to nie ma problemu.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2061
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Kuroi Kuma » 15 paź 2018, o 21:26

Rewolucja! Piękna idea, tak czysta, nieskalana, że nie widać za nią gęstych trupów ścielących się tu i tam. One nie były ważne, to były skutki uboczne. Nikt na to nie zwracał uwagi, to niczym piękna kobieta, która ma swoją mroczną tajemnicę, której nie zdradzi nikomu i dowiesz się dopiero, gdy obudzisz się obok niej w tym samym łóżku. Ludzie zawsze popierali rewolucjonistów, walczących o wolność o wyzwolenie. Z jednym tylko wyjątkiem, bo chyba nikt nie lubił, gdy jego rządy obalane były przez grupkę zjednoczonych patałachów. Młodzieniec był właśnie jednym z nich, poszukujących wyzwolicieli patałachem, który wierzy w swój cel, wierzy w jego dobroć. Chyba, że był bardziej świadom niż chomik w kołowrotku kręcący się w kółko po tym samym torze nie zdając sobie z bezcelowości tego działania. Kuroia zastanawiało skąd pojawiły się wszędzie ploty o jego potencjale bojowym. Zupełnie jakby się z tym nie krył i rzucał piaskowymi grobowcami na prawo i lewo. Tak się chyba to kończyło, gdy zabierałeś się za misje o wyższej randze.
-Mój namysł to chyba najmniejszy z problemów. Ród Haretsu, Naohiru, walka to wszystko brzmi pięknie, ALE... Co na to mój przełożony? Skoro tu jesteś, to powinien o tym wiedzieć, a jeżeli nie wie, to jeszcze się o tym dowie. Przygotowałeś się na to mój panie? - uniósł jedną brew ku górze i uderzył fajką o ścianę, by pozbyć się pozostałego tam popiołu. Miał tylko nadzieję, że plan naszego młodziaka nie rozpadł się w drobny mak, bo jeżeli Jou był za poparciem Haretsu, a Kuroi stanąłby po drugiej stronie barykady... wtedy niechybnie zostałby wygnańcem własnego rodu, a na starcie ze swoimi nie miał najmniejszej ochoty. Rewolucja rewolucją, wolność wolnością, ale w jego żyłach płynęła krew, która pozwalała kontrolować piasek. Jedyny łańcuch, który przykuwał go do tej ziemi i nie pozwalał z niej uciec i to chyba właśnie on zapewniał Kumie bezpieczeństwo. Wyśniony, wymarzony dom.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 606
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Exodia » 16 paź 2018, o 15:45

Piękna wizja powstania i walki o swoje spodobałaby się nie jednemu bajarzowi czy muzykowi. Wszak jak nie sympatyzować z grupką ludzi którzy domagają się po prostu swoich praw i traktowania ich na równi? A jak było z Sabaku? W tym przypadku jednak to śmierć Ekikena miałaby być płomieniem który odpali tą wybuchową notkę buntu, którą rzucą w twarz Naohiro. Kuroi jednak mógł bardzo łatwo zgasić swój udział w tym wszystkim. Był czyimś podwładnym, więc bez jego zgody bądź też nakazu nie był w stanie nawet kiwnąć palcem w tej sprawie. Dobra wymówka dla jednych, całkowicie poważny powód dla innych.
- A, to. Faktycznie, dobrze że o tym wspomniałeś. - młodzieniec wyglądał na niego zmieszanego całą sytuacją, ale podniósł wzrok prosto na swojego rozmówcę - Jou-dono odpowiedział pozytywnie na propozycję współpracy złożoną przez przedstawicieli rebelii. Zastrzegł jednak, że sami będziemy musieli znaleźć i przekonać członków Rodu Sabaku do pomocy nam. Jeśli mi nie wierzysz, to możesz pójść do swojego przywódcy i to potwierdzić. Moi rodacy nie są w sytuacji do oszukiwania potencjalnego sojusznika, że tak powiem. - nic nie wyglądało na to, by kłamał. A może to Kurio nie był odpowiednio wprawiony w wykrywanie łgarstwa? A nawet jeśli to istniała bardzo prosta metoda żeby potwierdzić bądź obalić sztuczkę Yona. Ten wyjął zza pasa niewielki bukłak z którego zaczerpnął kilka łyków, najprawdopodobniej, wody.
- Z tego co mi wiadomo od moich przełożonych, Jou-dono chce ograniczyć interwencję Sabaku do niezbędnego minimum. I jest słuszny w tej sprawie, przynajmniej moim zdaniem. Wszak to my winniśmy walczyć najbardziej żarliwie o swoje. To... jak będzie, Kuroi-san? - zapytał młodzieniec, najwidoczniej oczekując jakiejś konkretnej odpowiedzi.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2061
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Kuroi Kuma » 16 paź 2018, o 22:40

Tak... bycie podwładnym niestety miało tą ogromną wadę. Musiałeś się dostosować do jego woli, bo inaczej reszta Twoich rodaków chciała Cię dopaść szybciej, zanim zdążysz się w ogóle rozluźnić. Kuma w tej kwestii wolał dmuchać na zimne i nie narażać się bardziej Jou. A ten chyba nie za bardzo wdał się w ten konflikt, skoro nie zebrał swoich ludzi na pomoc, tylko zostawił wszystko w kwestii Dohito.
-Jak zawsze pomocny, można na niego liczyć... Twoje słowo mi wystarczy - skinął mu głową, schował fajkę do kieszeni i klepnął go w ramię, by się trochę chłopaczek rozluźnił. Nie był to może zbyt miły temat, ale z kijem w dupie raczej nie znajdzie zbyt wielu przychylnych ludzi. Osobiście wolałby żeby postawił przed nim kufel zimnego spienionego, przedstawił swoją sytuację z potwierdzeniem od Jou, ale... raczej nie sądził, by jego rozmówca miał czas na takie farmazony. Ten człowiek wiedział, że musi szybko zgromadzić ludzi, bo w przeciwnym razie losy jego rodu mogą być skończone. Haretsu może nawet i się domyślało jaki przewrót szykuje zniewolony szczep. Niech by go szlag, w zdobywaniu sojuszników to Jou chyba nigdy nie był mistrzem... - pomyślał Kuma i odruchowo przewrócił oczyma, by zaraz wrócić znowu do tego młodzika.
-Możesz na mnie liczyć. Muszę tylko wiedzieć gdzie i kiedy ma się to wszystko zacząć. Nie jestem zbyt silny, ale dam z siebie tyle, ile mogę. Oby łańcuchy w końcu nie pętały waszych nóg. - uśmiechnął się do niego, bo wiedział, że w końcu walczy w słusznej sprawie, że to nie będzie zwykły mord jaki był podczas wojny o mur. Tym razem będzie mógł zasłonić się tą wyniosła ideą i walczyć niczym na krucjacie. Jakie to było niezmiernie wygodne.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 606
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Exodia » 17 paź 2018, o 14:03

Całkowita samowolka? Nie nie nie, nie było nawet takiej opcji. Dlatego też pozwolenie od Jou było konieczne. Nie można było sobie tak po prostu wejść do obcego kraju i rekrutować jego żołnierzy do wewnętrznych spraw swojej nacji. Szczęśliwie dla wszystkich, Shirei-kan Sabaku okazał się wielkoduszny pozwalając na takie wyłapywanie jednostek które sobie wybiorą i ich branie. Ale ile było w tym czystych chęci a ile wykalkulowanej korzyści i profitu? Powiedzenie tego od tak nie było możliwe, nawet niektórzy woleli by na to nie znać odpowiedzi. Młodzieniec słysząc zgodę na przedstawione warunki odetchnął z widoczną ulgą, a klepnięcie faktycznie go nieco rozluźniło.
- Całe szczęście, kamień z serca zszedł powiem ci. To w końcu sprawa najwyższej wagi, weź spróbuj się nie stresować. - młodzieniec z poważnego do przesady z kijem wetkniętym w mniej szlachetną część ciała zmienił się w nieco bardziej luźnego. Faktycznie ulgę przyniosło mu powodzenie jego misji. Pewnie by go za to nie ukarano, wszak przyczyną niepowodzenia mogło być całkowicie niepowiązanego z nim, na przykład jakieś zdarzenia losowe bądź prywatne życie i sprawy Kuroia. Ale kto tam wie tych Dohito. Może ktoś poza ich liderem również miał taki wybuchowy temperament?
- A co do szczegółów to już wyjaśniam. Jest taki bar w Kōzan, stolicy Tsurai. Zwie się on "Smak" i to w nim zacznie się rebelia. Za kilka dni lokal będzie całkowicie zamknięty dla postronnych. Chyba że zapukasz do drzwi pięcioma puknięciami z sekundowymi odstępami pomiędzy każdym, to cię wpuszczą. Zbierzemy tam wszystkich najemników i wyjaśnimy plan i ich rolę w nim. Tyle jestem w stanie powiedzieć. - odrzekł rozmówca, tym razem przyjmując postawę pomiędzy dziką radością, ulgą a powagą. Istny wulkan emocji, powstałych z pozornie nic nieznaczącej decyzji uczestnictwa Kuroi w rebelii.
- Coś jeszcze trzeba ci wiedzieć?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2061
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Kuroi Kuma » 18 paź 2018, o 20:40

W sumie... czemu nie? Ciekawie by to wyglądało, gdyby jeden shinobi nawoływał do jakiegoś konfliktu bez żadnego potwierdzenia u lidera, bez żadnej wzmianki i z podrobionymi papierami na wszelki wypadek. Każdy przecież wierzył w papierek, że jest on na pewno prawdziwy i legalny, przecież kto by podrabiał pismo! Ciekawy pomysł na życie, nieprawdaż? Gdyby zrobił to sam Jou pewnie więcej osób zgłosiłoby się "samowolnie", bo ilu takich ochotników znajdzie ten chłopaczek? Czasu było coraz mniej, trzeba było ostro się wziąć do roboty, bo konflikt był coraz bliżej.
-No ja bym się do tego nie zgłosił, prędzej bym zraził do siebie połowę chętnych i by stanęli po drugiej stornie barykady, ale taki mój urok. Ale spokojnie, nie gadam zbyt wiele - uśmiechnął się do chłopaka, bo sam też poczuł trochę ulgi. Nie lubił tego typu rozmów, im coś bardziej poważnego, tym bardziej czuł się spięty. Nie lubił napięcia, każda struna kiedyś musiała pęknąć, prędzej czy później dotykało to także i ludzi. Kuroi zawsze wolał być z boku, na drugim planie, nie wyróżniać się. Trochę go dręczyło to, że jest wybierany do poważniejszych zadań i to w tak krótkim czasie.
-Swoją drogą, ilu jest chętnych, bo taki bar raczej nie pomieści ich zbyt wielu. Ot czysta ciekawość. A poza tym chyba raczej nie. Plan na miejscu, nie ma co się powtarzać. - rzucił spokojnie westchnął głęboko. Teraz czeka go podróż na miejsce, im wcześniej w sumie tym lepiej, bo nie chciałby spacerować po tym kraju, gdy wojna już go pochłonie na dobre. Tacy chyba najszybciej umierali.
-Jeżeli to wszystko to pozwól, że będę uciekał. Czas nagli i mnie i Ciebie chyba, hm? - dodał, gdy dowiedział się czegoś więcej o owej karczmie i cóż... skinął głową, pożegnał się, ruszył tam, gdzie go potrzebowali. Dziadek znowu będzie musiał rozprostować kości.

z/t
Ostatnio edytowano 20 paź 2018, o 09:34 przez Kuroi Kuma, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 606
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Exodia » 18 paź 2018, o 20:59

Uwierzenie na słowo nie było zbyt mądrym sposobem na życie. Ale jeśli ten ktoś gorąco zachęca do sprawdzenia tego samodzielnie celem potwierdzenia autentyczności swoich słów to czemu nie? W razie czego złapie się go i zwali winę na niego. Wygodne, nieprawdaż? No i pozbywasz się częściowo odpowiedzialności za wtrącenie się w polityczne sprawy obcych mocarstw. No ale jaka nagroda, jakie korzyści i jaka zabawa. Kto by nie spróbował? Ciężko było odmówić takiej postawie... ekscentryczności? Polotu? Ostatecznie liczyło się jedynie to, że Dohito mieli kolejnego asa po swojej stronie. Misja młodego Yona zakończyła się sukcesem w stu procentach. Kuroi z kolei po kolejnej próbie rozluźnienia sytuacji zadał całkiem sensowne pytanie. Młody podrapał się po brodzie, jak gdyby błądząc w odmętach własnej świadomości i poszukując odpowiedzi na zadane mu przed chwilą pytanie.
- Pewnie są inne bary. Albo wsadzi się tam tylko najemników, a Dohito będą gdzie indziej. Ja rozkaz dostałem żeby kierować do tego baru i rozkaz ten wykonuję bez ględzenia czy zastanawiania się. Czasem nie warto nawet. - dziarsko odpowiedział młodzik. Wyglądało na to że straszny dorosły już nie był aż takim ciężarem dla młodego i był w stanie nawet swobodnie się uśmiechnąć. Wspaniały rozwój niewykształconego jeszcze umysłu.
- Jasne, czemu nie. Mam do obskoczenia jeszcze kilku zanim się wycofam. To do zobaczenia na miejscu! - rzekł uśmiechnięty, zadowolony z wykonanego przez siebie obowiązku jaki mu powierzono, po czym pobiegł gdzieś uliczką, wgłąb osady. Na pewno szukać kolejnego kandydata na narażanie swojego życia dla czyjejś sprawy. Trzeba było mieć nadzieję, że się uda. Jak umierać, to przynajmniej w dobrym towarzystwie. Prawda?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2061
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ayatsuri Juranu » 15 sty 2019, o 22:48

"Czerwone Słońce"
Misja rangi C dla Youmu Nanatsuki
15/30?


Ignorowanie jakichkolwiek informacji i pędzenie na zabój za sprawcami może być zgubne dla ludzi, którzy są zbyt pewni siebie. Ile to osób chcąc pokazać swoje zdolności zginęło z mózgiem przebitym senbonem, albo przeszytych strzałą na leśnej polanie. Ale i tak pewni siebie dalej będą dążyć za morderczymi zapałami, bo są tak pewni siebie, że nie dają sobie nawet pomyśleć, że coś może być silniejsze od nich, albo, że właśnie wpadają w zasadzkę.

Gdy pospiesznie ruszyła ku wyjściu, złoty, bezimienny chłopiec tylko wstał i już miał podążać za nią, gdy się zatrzymał w drzwiach, widząc tylko jak ta rusza za rzezimieszkami. Czy się uśmiechał? Czy był może pochmurny i smutny? Do tego trzeba by było się odwrócić, ale nie to było w głowie naszej bohaterce, tylko pomścić zniszczony lokal. Właściwie czy kierowała nią zemsta, czy zwykła żądza? Przecież lokal choć lubiła, to pewnie też obchodził ją tyle co zeszłoroczny śnieg. Którego na pustyni nawet nie było, a ona była poza granicami. Wieśniak czy burżuj, to nie miało znaczenia. Młoda Maji mimo swojej niezależności była idealnym narzędziem, bo nie ma dla niej znaczenia. Może kiedyś liderzy klanu spostrzegą się, jak doskonałą podopieczną mają? Oczywiście, jeśli uda się im nad nią zapanować.

Na zewnątrz powiało chłodem w porównaniu do wnętrza. Zmierzchało już, ziemia bardzo szybko oddawała temperaturę, tworząc rześką atmosferę. W sam raz na polowanie. Na zewnątrz dziewczynę przywitały ciała, aczkolwiek nie leżały w krwi, większość była raczej ogłuszona. Chodziło oczywiście o grupę strażników wysłanych do spacyfikowania wcześniejszych hałasów i ochrony lokalu w ten trudny dzień. Przykuwało to wzrok, ale ruch jest lepiej zauważalny tak zwanym "kątem oka", więc szybko wychwyciła ludzi znikających w uliczkach po drugiej stronie większej ulicy, przy której stał lokal. Rozdzielali się i nie było ich tak dużo, jak wcześniej w lokalu. W całym tym zamieszaniu mogło brać udział kilkanaście osób z zewnątrz, ale po prostu biorąc uwagę dynamikę sytuacji i liczbę ofiar, wydawali się być raczej falą wlewającą się do środka budynku. Pewnie część wyszła tyłem. Złoty chłopiec odprowadzający od wyjścia już się dawno zamknął niesłuchany, ale przyszła jeszcze jedna rola, którą miał spełnić.

W całym tym zamieszaniu przybiegali strażnicy osady. Pewnie byli opłaceni, by zostawić "Promyka" prywatnej ochronie, żeby nikt przypadkiem nie zaczepił wpływowej klienteli. Youmu wskakująca na budynek mogła jeszcze ukradkiem słyszeć, jak znajomy jej głos woła.
- Panowie, wszystko wyjaśnię! - zawołał złoty chłopiec. Może lepiej go jednak nie zawieść, nawet, jeśli jest lekko nieudolny w ściganiu tej grupy? Strażnicy widzieli już przebiegającą Youmu, a lepiej nie skończyć jak na Wyspach.

Dalej zaczął się pościg. Jakkolwiek uciekinierzy i sprawcy wydarzenia się rozdzielili i rozbiegli w różne strony, dziewczyna biegła za trójką uczestników zdarzenia. Mogli sobie biec uliczkami, ale co to było, gdy musieli się przepychać przez pojedynczych będących tam mieszkańców, a dziewczyna pokonywała drogę nie dość, że znacznie szybciej. I mówiąc znacznie, to po prostu dla nich była wręcz ledwo widoczna, a oni byli dla niej jak cele treningowe. Mieli może nawet minutę przewagi początkowo, ale co to było? To, jak długo zajęło dorwanie w zasadzie nie zależało od szybkości a od tego, że skręcili natychmiast za budynek, a potem za następny i nie było dobrej możliwości rzutu. Ale dorwała w końcu ich bardzo szybko, dwóch z nich, według planu, podczas gdy trzeci dalej uciekał. Ten, który dostał senbonami, też z lekkim bólem, ale ruszył dalej. Słychać było cichy jęk tego, który dostał senbonami i głośniejszy tego, który dostał w nogę. Była to już ciemniejsza uliczka, pusta. Zwierzyna dorwana, co na to nasza księżniczka?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 732
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Youmu Nanatsuki » 16 sty 2019, o 04:17

Czy w Youmu istniały jakieś mordercze zapędy, to było kwestią dyskusyjną. Z pewnością nie miała moralnych problemów, aby zabić, chociażby, dwudziestu niewinnych ludzi, ale nie samo zabijanie ją napędzało, a zysk, który mogło przynieść. W Ryuzaku, w kraju przepychu i konkurencji łatwo dostrzec, że najprostszą metodą rozwiązania problemu jest po prostu wyeliminowanie go zupełnie. Nie chodziło o znajdywanie wspaniałych rozwiązań, a skutecznych, szybkich, mało kosztownych. Jeżeli problem stwarzali ludzie, to wystarczyło ich zabić i sprawa w głównej mierze stawała się rozwiązana. W zależności oczywiście jaki był to problem, ale w przypadku napadów czy głoszenia pewnych niewygodnych idei, radykalna metoda znana czarnowłosej pozostawała wyjątkowo skuteczna. Oczywistym było, że panna Nanatsuki nie idzie na łatwiznę i żyje tak, jak według niej powinna - nie do końca świadoma zagrożenia, ale w pełni świadoma czym zagrożenie może być. Wielu ninja miało jakby dwie osobowości dostosowane do sytuacji. Jedna była tą prawdziwą, normalną, która gościła na co dzień, gdy zagrożenie było jedynie niepokojącą myślą, a nie czym realnym. Druga była tą niezbędną, aby przeżyć, zagwarantować sobie przede wszystkim bezpieczeństwo, ale także sukces. Dostosowana do niebezpieczeństwa jakie może czyhać za rogiem, dajmy na to, Promyka, gdy się z niego wybiega. Problem polegał na tym, że Youmu była jednakowa w obu sytuacjach. Zawsze tak samo zarozumiała, zawsze tak samo zaślepiona sobą, zawsze tak samo wredna, nieprzystępna, zuchwała, brutalna, bezlitosna i tak dalej, i tak dalej. Zachowywała się zawsze w zgodzie ze sobą, ze swoim charakterem i nie wymuszała na sobie czegoś, co nie było częścią niej. Przecież była perfekcyjna, prawda?
Jeżeli kogoś zastanawiało dlaczego wybiegła albo dlaczego zajmowała się tą sprawą, to musiał nieco ruszyć głową. Pośpiech nie był spowodowany jej zapałem, a pewnym profesjonalizmem, którym wykazywała się, gdy tylko brała coś na poważnie. Jak chciała dogonić sprawców, to nie mogła spokojnie spacerować ze swoim znudzonym wyrazem twarzy. To byłoby idiotyczne, a więc nie w stylu czarnowłosej. Kwestia jej zaangażowania to najprostszy w świecie materializm - wystarczyło rozwiązać problem i wyciągnąć od złotowłosego więcej Ryo, niż normalnie by wzięła. Nie liczył się Promyk, nie liczył się złotowłosy, ani martwa klientela czy ci niezadowoleni biedacy. Nie liczyło się nic i nikt, oprócz samej Youmu i tego co mogła zyskać. A zysk był wyjątkowo wymierny tym razem. Dla odmiany.
Ogłuszeni strażnicy wskazywali na raczej niskie wydatki lokalu na ochronę, chociaż klientela z pewnością nie szczędziła pieniędzy na posiłek, trunki czy atrakcje. Brak nawet podrzędnego ninja był błędem tak durnym, że aż niewiarygodnym. Młoda kunoichi nie wyobrażała sobie jak można w tych czasach uważać, że dba się o bezpieczeństwo, bądź co bądź, ważnych ludzi, a jako ochronę mieć tępych osiłków. Na tępych osiłków znajdzie się więcej tępych osiłków. Wartość takiej ochrony jest śmiesznie niska. Panna Nanatsuki nie miała jednak ani ochoty, ani czasu, by przyglądać się nieprzytomnym i zastanawiać nad głupotą właściciela Promyka. Wkurzony motłoch aktualnie był raczej przerażony, że może zostać schwytany zatem zajął się ucieczką. Na ich nieszczęście Youmu zareagowała szybciej, była zdecydowanie trzeźwiej myśląca, niż złotowłosy chłopak, który potrafił zgrywać cwaniaka i chwalić się swoim bogactwem, a jednak nie umiał zaradzić całkiem banalnemu problemowi. Za to zajął się innym i zaczął rozmawiać ze strażnikami co było wyjątkowo na rękę dziewczynie, która mogła w spokoju oddać się pogoni.
Youmu nigdy nie była na polowaniu i nigdy nie zastanawiała się jak to jest, ale z tego co się orientowała, to myśliwi nie biegali z łukiem za sarnami, a powoli, niezauważenie zbliżali się, aż weszli w zasięg, z którego mogli posłać śmierć. Taka gonitwa, chociaż przypominała bardziej polowanie zwierzyny na zwierzynę, kojarzyła się czarnowłosej z łapaniem kury, która robiła wszystko co mogła, by uciec, mogła być nawet szybsza od człowieka, ale nie sprytniejsza. I ta nieszczęsna kura zdawała sobie sprawę, że jeżeli nie uda jej się, to straci głowę. Zmanipulowani biedacy doskonale wiedzieli co ich czeka, jeżeli zawiodą. Tak jak nie byli w stanie uciec przed własnym cieniem, tak nie byli w stanie zgubić Youmu, która wykonała swój plan zupełnie beznamiętnie, a przynajmniej początkowo. Ciemna, pusta uliczka na boku przywodziła wspomnienie z Hyuo, ale nie na długo. Panna Nanatsuki nie zaliczała swojej przygody w Cesarstwie do jakichś wyjątkowo wartych zapamiętania, a już z pewnością niewartych rozpamiętywania, chociaż wydarzenia niosły za sobą długofalowe konsekwencje. Szkarłatne oczy skupiły się szybko na nieszczęśniku, który oberwał senbonami. Spowolniła go, ale wciąż był w stanie uciekać. O to jej chodziło. Zwinnie zeskoczyła z budynku, by za pomocą swych zdolności klanowych dosłownie wyszarpać z ciała mężczyzny swoje igły, zadając jak najwięcej bólu. Musiała zagwarantować sobie jeszcze jego uwagę i przynajmniej dwie sekundy, aby dobrze usłyszał co chce powiedzieć.
- Spierdalaj do Waszego lidera i powiedz mu, że jak za pół godziny nie zjawi się w Promyku Słońca, to ten człowiek zginie. Nie za ideę i nie przez ideę, a przez niego. - odezwała się pewnie, głośno, aby doskonale ją słyszał i nie było sytuacji, że coś mu umknęło. Jakby był na tyle głupi, że nie zrozumiałby o kogo chodzi, to wskazałaby na rannego od kunaia głąba, który jęczał z bólu. Wbrew pozorom mówiła spokojnie, ale czuć było, jak niemalże zawsze, stanowczość w tych słowach. Pozwalało to wzbudzić uczucie bezdyskusyjności z Youmu. Tak, jakby senna księżniczka wypowiadała rozkaz, by zabić. Niby niewinna, niezaangażowana, a jednak jasnym było co się wydarzy. W tym przypadku - może wydarzyć.
Igły wróciły do jej dłoni, pokornie na niej spoczywając, niczym ptaki, które mogły zaśpiewać brzęczącą pieśń burzy zwiastującej śmierć. Teraz pozostała ona i człowiek, z którego los śmiał się teraz do rozpuku. W całej loterii wygrał on bilet na nieprzyjemną przejażdżkę w towarzystwie, a raczej z przewodnictwem Youmu - dziewczyny, która miała za nic życie innych. Czarnowłosa, jakikolwiek charakter miała, to naiwna lub głupia nie była i w jej świadomości pozostawał fakt, że nie wie kto przewodzi tej małej rewolucji i właściwie mógłby przyjść ktokolwiek, a ona nie byłaby w stanie określić czy to rzeczywiście osoba odpowiedzialna za podburzanie motłochu, czy nie. Dlatego teraz trzeba było zająć się kimś, kogo biedacy z pewnością nie spodziewali się - zakładnikiem. W końcu branie zakładników nie było ruchem osób prawych, które "pracowały" dla prowincji. Przynajmniej nie oficjalnie. Tylko Youmu nie była taką zwyczajną kunoichi. Potrafiła skorzystać z każdej metody, nawet tej najbardziej nieludzkiej, jeżeli była dla niej korzystna. Teraz nie tylko zakładnik wydawał się korzystny, ale także tortury. A przecież mieli chwilę dla siebie.
- Gadanie z takim zjebanym prymitywem jak Ty nie ma sensu, więc przejdę do konkretów. Nie działam według zasad, które znasz. Zabiję Cię niezależnie od tego czy Wasz lider przyjdzie, czy nie, jeżeli nie podasz mi informacji, które chcę usłyszeć. Jeżeli okażą się fałszem, to zabiję nie tylko Ciebie, ale Twoją rodzinę, a jak jej nie masz, to przyjaciół, znajomych czy, kurwa, kogokolwiek innego związanego z Tobą. I jeszcze jedno - dotkniesz mnie lub cokolwiek mojego, a bez mrugnięcia okiem wbijam Ci senbon prosto w serce. - jej ton teraz zmienił się na zirytowany, chociaż mina wcale nie zmieniła się. Wciąż pozostawała tą samą, znudzoną Youmu, którą można było oglądać na co dzień. Podeszła bliżej mężczyzny, ale nie bliżej niż te dwa metry. - Pytanie jest proste nawet dla takiego jebanego idioty jak Ty. Jak wygląda i nazywa się ten, kto Wami przewodzi. I nie, nie pierdol, że nikt Wami nie przewodzi, bo konkretnie chodzi mi o osobę, która namawia Was do tych pokurwionych akcji. - poznanie jego wyglądu było kluczowym elementem, by później rozpoznać właściwą osobę niezależnie czy rzeczywiście przyjdzie do Promyka, w co Youmu wątpiła, czy nie. Jeżeli porzuci jednego z nich, to czarnowłosa i tak osiągnie ważny krok - skruszenie ich idei, wiary w swoją wartość, o którą przecież nie martwił się nawet ten, który wciąż ją głosił. Jeżeli jednak przyjdzie do zniszczonego lokalu, to tam czekać na niego będzie zguba i, pewnie, nic więcej. Nawet nie ten ranny mężczyzna, którego ostentacyjnie nie mogła zabić, ale po kryjomu, gdzieś poza wzrokiem innych... tak. Czy był warty tego zachodu? Niezbyt, był pewnym gwarantem i weryfikacją.
Od momentu dorwania swoich celów Youmu przeszła w tryb uwagi na otoczenie. Już raz próbowano ją zabić w takiej odizolowanej uliczce. Nie uważała, że Ci wieśniacy byliby w stanie ją zranić, ale sama myśl, że dotykaliby ją, była wystarczająco odrażająca. Nikt nie mógł się do niej zbliżyć, a przynajmniej nikt z potencjalnych oponentów, którzy zostaliby potraktowani albo odzyskanym senbonem, albo jakimkolwiek innym orężem. To było oczywiste gdzie celowała - tam, gdzie śmierć była pewna, a trud trafienia najmniejszy, czyli tak samo, jak we wcześniejszych planach. Osobny miała jedynie wobec tego, który oberwał w nogę kunaiem. Broń dalej tkwiła w ranie i dziewczyna zamierzała to wykorzystać. Jeżeli idiota wpadłby na pomysł, aby skrzywdzić ją jej w własnym żelastwem, to zanim by je chwycił, to by szybko wyrwało się z jego ciała, by go nie chwycił. Jakby je chwycił i nie rzucał nim, to Youmu chciała wskoczyć na budynek, bo on by tam nie wszedł za nią, a nie chciała go zabijać. Był przydatniejszy żywy. Jeżeli jednak wpadłby na pomysł, aby rzucić w nią kunaiem, to zatrzymałaby broń za pomocą zdolności klanowych.
Plan obrony zatem był niemalże identyczny, co wcześniej, ale nie on był najważniejszy. Aktualnie najistotniejsze było przesłuchanie, którego dokonywała. Nie zamierzała szczędzić bólu rannemu głupcowi, który unikałby odpowiedzi. Zamierzała za pomocą Reberu poruszać w ranie kunaiem, powodując zapewne niemałe cierpienie, mające być oczywiście jedynie pewną motywacją, aby mężczyzna chętniej udzielił odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Nie obchodziło ją, że mógł krzyczeć, zebrać uwagę ludzi i strażników. Przecież był tym, który wyrżnął "niewinnych" bogaczy w Promyku, a raniony w nogę zwyczajnie cierpiał. W tym okrutnym scenariuszu to nie Youmu była oprawcą, chociaż zdecydowanie do tej roli najlepiej pasowała. Jakby poruszanie w ranie nie wchodziło w grę, to kunai miał inne zadanie - dźgnąć chłopa w rękę lub ramię albo inne miejsce względnie niezagrażające życiu przy takiej ranie. Dźgnięcie mogło zamienić się w dźganie, gdyby biedak nie zamierzał udzielić odpowiedzi.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ayatsuri Juranu » 16 sty 2019, o 18:12

"Czerwone Słońce"
Misja rangi C dla Youmu Nanatsuki
17/30?


I co? To koniec? Złapany człowiek i szybki przesłuchanie? Może i by to miało sens, gdyby nie to, że Youmu widziała przecież, do czego zdolni byli ci ludzie. Wejść i zarżnąć kilkanaście osób bo tak. Bez większego powodu osobistego. Czy więc przesłuchanie go da jakieś rezultaty? To się jeszcze okaże. Na pewno było na to dużo czasu. Jednak czy na pewno był z tym spokój? Dziewczyna mogła dostrzec głowy skulone w oknach, obserwujące otoczenie. Na pewno ją widzieli, więc zabicie chłopka będzie mogło mieć swoje konsekwencje. Nie wszyscy wiedzą, że on był mordercą, dla nich mordercą będzie dziewczyna, któa po prostu poraniła dwóch ludzi na ulicy, którzy ewidentnie uciekali przed nią. Jeśli nie doprowadzi tego do końca, to ciężko będzie się z tego wytłumaczyć, chyba, że wspomoże jej mężczyzna, który został zagadywać strażników.

Ranny, którego puściła, chyba się uśmiechał odwracając. I pobiegł, jak gdyby nigdy nic. Czy cokolwiek obchodziło go życie towarzysza? Może tak, może nie, trzeba będzie zapytać przy następnym spotkaniu, które najpewniej się zdarzy, biorąc pod uwagę, że zostawiał za sobą krwawy ślad, po którym można będzie go wytropić. O ile oczywiście nie skorzystać z innych sztuczek, które klan Maji ma w zanadrzu.

Do opowiedzenia został nam jeszcze los rannego, nad którym panna Nanatsuki wygłaszała złowieszczy monolog czarnego charakteru, który jednak uważa się za bohatera. Może i była bohaterką, ale to pojmany uważał się, za tego dobrego. Dla człowieka, który walczy o równość ludzi. Zacisnął zęby, leżąc twarzą w piachu pokrywającym uliczkę. Co ciekawym do zauważenia, nie widać było u niego żadnej broni, a przecież weszli do knajpy uzbrojeni. Chyba, że jest przy pasie. Na pewno był to człowiek, który miał coś krótkiego, co mogłoby się schować teraz pod jego ciałem. Przy upadku spróbował też się podeprzeć rękoma, padając do przodu, więc ręce też miał pod ciałem. Zaczął się ruszać, chyba próbował podnieść, a dziewczyna kończyła swoją mowę, mając swoje senbony zwrócone z drugiego trafionego. Można było usłyszeć, jak coś skomle leżący.

- Z ludu! - słychać było wołanie, coś pod nim błysnęło, gdy uniósł się o kilka centymetrów tułowiem, korzystając z rąk i kolan - I dla ludu! - rzucił się na własny nóż. Idiota. Czyżby wszyscy mieli papkę z mózgu? Przecież to zachowanie było całkowicie irracjonalne, szczególnie w oczach takiej egoistki jak Youmu. Jak można się poświęcić dla innych? Przecież to bez sensu.

Po jęku wywołanym nożem przebijającym ciało leżącego, zaczęła rozchodzić się pod nim kałuża krwi. Zapadła cisza, bez dźwięków. Nawet mimo tego, jak boczny to był zaułek, ta cisza była taka smutna, żałobna. To nie była zwykła cisza wynikająca z oddalenia od głównej ulicy. Niebo było krwawe od niknącego za horyzontem słońca, krwawa była ulica pod martwą ofiarą. Ludzie z okien zniknęli, bojąc się patrzeć na zdarzenie i skończyć jak ten, który tam leżał. Dla niego to koniec, chociaż mógł myśleć inaczej. Bo mógł myśleć, że dla niego będzie początek, a każda sprawa wymaga męczenników. Tylko - co teraz?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 732
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Youmu Nanatsuki » 21 sty 2019, o 02:53

Ten drobny uśmiech nie umknął Youmu. Lekceważył ją i miał za nic życie swojego towarzysza w rzezi. Nie zrobiło to żadnego wrażenia na czarnowłosej, która przystąpiła do swojego planu z przesłuchaniem oraz motywowaniem do odpowiedzi. Jednak prosty, bezwartościowy lud nie mógł stać się tak po prostu użytecznym. Panna Nanatsuki dała mu szansę, aby coś znaczył poprzez informacje, które posiadał, ale on wolał umrzeć równie bezwartościowy, jak dotychczas. Dziewczyna patrzyła na to znudzona, chociaż jedna jej brew została uniesiona. Nastała cisza, a krew z ciała tworzyła coraz większą kałużę. Nagle Youmu parsknęła śmiechem i z uśmiechem na twarzy ruszyła do truchła, aby wyciągnąć z niego swój kunai i zatrzymać go w dłoni. Widownia, jaką miała, nie obchodziła ją w najmniejszym stopniu. Ich zdanie nie liczyło się. Byli na zawsze tłem takim, jak teraz - nieistotnym.
Lekceważący ją uciekinier myślał, że ma szczęście, iż Youmu zajmie się jego kompanem, a on będzie mógł zwiać, ale los bywał przewrotny. Los, czyli tak naprawdę suma setek czynników, był suką i ranny od senbonów chłop miał się o tym niedługo przekonać. Czarnowłosa skupiła się na krwi, którą pozostawiał za sobą. Wyciągnięcie igieł sprawiło, że krwotok powinien być większy, jednak powoli robiło się ciemno. Dziewczyna musiała się śpieszyć, chociaż jej cel nie mógł uciec daleko. Już raz przekonała się jak jest szybki, a teraz z raną nie mógł być szybszy. Wystarczyło tylko rozgryźć gdzie skierował się, a później wskoczyć znów na dachy budynków i z nich rozpocząć poszukiwania. Z wysokości powinna mieć lepszy widok, na który liczyła bardziej, niż na drobne krople krwi przy zachodzącym słońcu. Gdyby chciała, mogłaby skorzystać z magnetyzmu, w końcu mężczyzna oberwał namagnesowanymi senbonami, ale korzystanie z chakry w tym momencie było zbytnim wydatkiem w stosunku do zysków. Wystarczyło skorzystać ze sprytu, a uciekinier powinien szybko się znaleźć.
Tym razem celem Youmu nie było dorwanie go i przesłuchanie, a pozostawienie przy świadomości, że udało mu się uciec. Śledziłaby go, zachowując bezpieczną odległość, wciąż gotowa do ataku lub obrony. Dwa senbony były w lewej ręce, a kunai w prawej. Chciała zobaczyć gdzie wróci. Jeżeli będzie to dom, to ułatwia jej sprawę, a jeżeli od razu idzie do idealisty, to ją przyśpiesza. Obie opcje zadowoliłyby ją, ale najpierw trzeba było znaleźć rannego śmiecia, by nadać mu wartość. Tym razem powinno się udać.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ayatsuri Juranu » 22 sty 2019, o 21:04

"Czerwone Słońce"
Misja rangi C dla Youmu Nanatsuki
19/30?


Tak o to dziewczyna prowadząca pościć za trójką mężczyzn dopadła jednego z nich, a następnie szybko położyła na ziemi, gdzie ten się zabił. Piękny początek do wyśledzenia całej grupy i jej liderów. Podeszła wyciągnąć kunaia z ofiary, a potem mogła sobie nawet godzinami oglądać jak wypływająca z niego krew wsiąka w piach. Do czego można by to porównać? Chyba najłatwiej powiedzieć, że krew piach wsiąknęła jak krew w piach. To jednak źle wróżyło dla dziewczyny. Bo przed chwilą raniła innego uciekającego i pozbyła się z jego ciała senbonów, żeby spowodować krwawienie, problem w tym, że dziurki po igłach nie są zbyt wielkie, a dziewczyna nie miała na tyle wiedzy medycznej, by trafić perfekcyjnie w narząd krwionośny. Pojedyncze kropelki, czy nawet drobna stróżka mogły bezproblemowo zniknąć w piaskowym podłożu bez śladu.

Youmu więc szukając śladów krwi zagapiła się na piasek, dostrzegając ślady stóp nieszczęsnego chłopa. Ale podążanie za nimi nie trwało długo, bo ledwie dotarła do skrzyżowania, za którym widziała, że znikał, a poczuć mogła chłodny wiatr, przemieszczający pokrywającą wszystko warstwę piasku. Ślady zostały zatarte, a tak górująca nad przeciwnikami dziewczyna została z niczym. No może nie do końca z niczym, bo zostały jej zwłoki tego, którego obaliła na ziemię. Marne to towarzystwo i bardzo nieestetyczne, nie mówiąc już, jak niehigienicznym było dotykanie go. No i oczywiście zostali też przestraszeni mieszkańcy od czasu do czasu pojawiający się w oknach, ale wyglądający jakby to oni mieli być następni.

Piasek przybrał czerwony kolor, taki jakie miało niebo. Ten zmierzch był bardzo krwawy nie tylko dzięki dziewczynie, ale także dzięki ostatnim promykom czerwonego słońca. I wtedy zniknęło całkowicie za horyzontem. Piasek niemalże natychmiast stał się granatowy, a łuna na niebie pozostała. Trop zanikł. Zanikł uciekinier. Wskoczenie na dach? Co to da, gdy nie wiadomo, nawet w którą stronę pójść. Skrzypienie piachu pod butami uciekiniera nie było słyszalne, gdy wiatr przetaczał się ulicami. Czy to koniec? Co teraz Youmu? Ubity drogowy piach oszukał Twe plany. Lekki wiatr dopomógł. Gdzie skierujesz swe następne kroki? Czy dokończysz, to, co zaczęłaś? Szum wioski podpowiadał „Zabij, zabij…”. Ten cichy szept działający na zmysły. Czerwień nieba zanikała. Ofiara została złożona. Zabłysnęły gwiazdy. Ciekawe tylko, czy gwiazdy są w porządku i przebudzą z tego impasu pannę Nanatsuki.
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 732
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Youmu Nanatsuki » 23 sty 2019, o 02:01

Co można było powiedzieć o tej sytuacji? Niewiele. Youmu podsumowała ją ciężkim westchnięciem. Trop się urywał przy skrzyżowaniu, a więc bardzo niedaleko. Ani śladu krwi, ani stóp tego konkretnie mężczyzny. Czarnowłosa utkwiła spojrzeniem w oddali, gdzieś patrząc w ciemniejące niebo, a w jej głowie kołatała prosta myśl - czy jej wysiłek jest tego wart? Nagroda przekraczała połowę tysiąca, ale nie sam tysiąc. To całkiem rozsądna suma, o którą poszukiwany motłoch gotowy byłby się zabić. Jeżeli tymi złymi byli ludzie korzystający ze swych pieniędzy dla luksusu, to kim byli Ci gotowi dla nich zamordować klientów całego lokalu? Walczyli tak naprawdę nie o ideę, a o pieniądze. Teraz to zrozumiała, że od początku rozchodzi się o pieniądze, a idea jest tylko ładną nazwą na prostą chciwość. Tak czy inaczej, jeszcze nie zrobiła wiele, więc wciąż opłacało jej się trochę pofatygować. Gorzej, gdyby to rzuciła teraz - dotychczasowy wysiłek poszedłby na marne, ale nie zamierzała użerać się ze ścierwem, które potrafiło mordować z zaskoczenia bezbronnych, a później uciekać, zostawiając swych towarzyszy za sobą. Jeszcze raz westchnęła ciężko. Była bardzo niezadowolona sytuacją, w której się znalazła, ale wciąż miała plan działania.
Skrzyżowanie miało to do siebie, że była określona liczba możliwości ucieczki. Dwie drogi przecinały się, tworząc cztery ścieżki, z czego tylko trzy mogły być tymi przeznaczonymi do ucieczki, bo z jednej uciekał. Krwawił, ale krwawienie z czasem ustępowało, zatem na krew nie mogła liczyć za bardzo. Za to przyjrzała się dokładnie odciskowi, który był ostatnim, a później spokojnie skierowała się w trzy inne ścieżki, każdą przechodząc do końca jej, dochodząc do kolejnego skrzyżowania lub zakończenia. Wtedy wybierałaby następną, aż natrafiłaby na jakiś trop lub jego brak. Za tropem naturalnie podążyłaby, szybko, by nie utrudniać sobie zadania, a brak oznaczał ostatni plan.
Ostatni plan zakładał proste skierowanie się do najbliższej bramy, by zapytać strażników czy nie widzieli nikogo podejrzanego, czy nie schwytali nikogo z napastników na Promyk i czy nie opuszczał osady nikt ranny. Za podejrzaną osobą ruszyłaby, tym bardziej za ranną, a schwytany napastnik byłby zamiennikiem za tego, który się zabił. Bojownicy dla pieniędzy byli dla Youmu jak myszy, ale lepszym określeniem byłoby szczury. Dopóki nie było kota, to harcowały do woli, robiąc tyle szkód, ile tylko chciały. Jednak kot się pojawił i nie był na tyle głupi, aby zwyczajnie bronić się oraz liczyć na to, że sprawa jakoś sama się rozwiąże, kot podążył za szczurami. Co robiły szczury? Uciekały, a nie ma bezpieczniejszego miejsca, niż własna norka. Pytanie - gdzie ona się znajdowała? W osadzie czy poza nią? Taki szybki atak i jeszcze szybsze zniknięcie wskazywało, że nie mogli przekraczać bramy, bo strażnicy zaalarmowani wydarzeniami nie wypuściliby nikogo zakrwawionego. A przecież rzeź, jakiej dokonali, zostawiła sporo krwi nie tylko w Promyku, ale także na nich samych. Krew nie tylko wydobywała się z nich, a także ociekała z broni, ubrań czy ich ciał. To oznaczało, że byli gdzieś w granicach osady.
Jeżeli jednak strażnicy nic nie wiedzieli i nie posiadali żadnych użytecznych informacji, to Youmu wzruszyła ramionami i zrezygnowała z zadania. Co innego mogła zrobić na ten moment? Sprawa wymagała więcej wysiłku, niż mogła zarobić, więc naturalnie straciłaby zainteresowanie w odpowiednim momencie, a zatem takim, w którym ani nie zainwestowała za dużo by wycofać się, ani za mało, by podjąć decyzję. Miała zamiar wrócić do swojego domu, ale okrężną trasą, by przyjrzeć się innym uliczkom. Zakrwawieni uciekinierzy mogli chociażby dotknąć jasnych ścian domów swoją ubrudzoną ręką. Mogli też zgubić coś w tej ucieczce. Mogli zostawić jakiś ślad, niekoniecznie krwisty. To była ostatnia rzecz, jaką czarnowłosa gotowa była zrobić. Później po prostu zajęłaby się odpoczynkiem. Złoty chłopak nie obchodził ją, ani nikt inny. Nikomu niczego nie udowadniała, bo miała każdego razem i osobno daleko gdzieś. Ostatecznie najadła się i napiła za darmo, a Promyk tani nie był. Dodatkowo mogła zaznać drobnej satysfakcji z mordowania bezwartościowego śmiecia, a nawet spowodowania śmierci drugiego, równie bezwartościowego. Przypadkowo oczyściła świat z dwóch beznadziejnych istnień. Zysk był oczywisty.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ayatsuri Juranu » 25 sty 2019, o 14:20

"Czerwone Słońce"
Misja rangi C dla Youmu Nanatsuki
21/30?


Cały plan Youmu się posypał przez durne uwarunkowanie geograficzne i pustynne położenie osady. Zostawiła za sobą trupa i już ruszała dalej bez patrzenia za siebie. Jej kolejne ofiara, czy też cel, za którym chciała podążać miał nad nią ledwie kilka minut przewagi, jednak przy możliwości kilkukrotnej zmiany kierunku było to dość sporo. Dziewczyna nie miała łatwego zadania, bo widziała jeszcze pierwszy zakręt, za którym uciekinier zniknął, ale nie było tam już śladów, jednak gdyby poszła tam dalej, wiedząc, że tędy uciekał, co nieco by się rozjaśniło. Otóż po tym pierwszym skręcie w lewo od miejsca śmierci towarzysza, na następnym skrzyżowaniu wybrał drogę prawą. I tam zaczynały się kolejne ślady i choć na pewno przeszło w ostatnich godzinach tamtędy więcej ludzi, to te ostatnio będące tu buty odciskały się głęboko i wyraźnie. Można było więc ruszyć w podróż dalszą. Z tym, że niedługo potem znów się urywały w siatce ciemnych zakamarków. Ten człowiek musiał być gdzieś w okolicy, przecież jest ranny i śledzony, więc lepszą opcją jest ukrycie się niż ucieczka, szczególnie, że już raz został dogoniony, a przecież nie mógł na życzenie zmieniać kierunku wiatru, żeby zamaskować odciski swoich stóp na wszystkich przebiegniętych ulicach.

Jakkolwiek dystans się zmniejszył widocznie, bo przecież Youmu pokonała już kilkadziesiąt metrów za przerywanym momentami tropem, to jednak w końcu przyszedł czas, gdy urwał się na skrzyżowaniu. A to oznaczało zmianę kierunku na ulicę zgodną z wiatrem. Domostwa wokoło były małe, zbite ze sobą, sprawiające ponure wrażenie biedy. Boczne uliczki już w zasadzie nie były uliczkami, tylko zakamarkami pełnymi starych skrzyń, żelastwa, czasem wręcz zagrodzone nieszczelnym drewnianym płotem, który ciągle przepuszczał maskujący ślady wiatr. Może to właśnie przez powstrzymanie jego przebiegu te zagrody były poustawiane?

Wraz z wiatrem na tym skrzyżowaniu, do nozdrzy dziewczyny dotarł zapach, kojarzony właśnie z rdzą i żelastwem. Mogło to być z tych starych śmieci, ale czy na pewno? Pewnie to pewnie kwestia ruchu powietrza i wręcz przeciągu przez drewniane szczeliny, który ciągnął wprost z najbliższej sterty. Może i nie było tu widać mężczyzny, ale czyż ten zapach nie ma też drugiego kojarzonego źródła? Takiego bardziej interesującego i bardziej… Krwawego?

Liczba domów do sprawdzenia w poprzecznej uliczce jest ograniczona. Naprzód nie ruszył, gdyż byłyby tam ślady. A jeszcze pozostają te specyficzne sterty skrzyń, beczek i żelastwa, gdzie mając trochę czasu, można by się schować. Piasek pod nogami ciągle się przemieszczał, ale już nie za wiele to dawało, gdyż pościg się już kończył.
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 732
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Całe ciało zasłonięte czarnym strojem. Na twarzy biała maska z charakterystycznym ptasim dziobem.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Youmu Nanatsuki » 28 sty 2019, o 03:42

Ślady właściwie ciężko uznać było za trop. Youmu psem nie była, chociaż suką ją nieraz nazywano, i węszyć, ani tropić nie potrafiła. Nie uważała tego za swoją wadę. Wadą było zadanie, którego się podjęła. Miało być banalne - wybić każdego oprócz jednego, a później wydobyć informacje i zabić też tamtego. Kara i sprawiedliwość. A jednak musiała teraz podążać za swoimi przeczuciami, kobiecą intuicją napędzaną niknącym tropem. Ranne ścierwo, bo tak wygodnie się myślało o nim czarnowłosej, musiało być gdzieś w pobliżu. Igły, niezależnie czy te krawieckie, czy ninja, miały to do siebie, że pozostawiały drobne ślady po ranach, ale wyjątkowo głębokie. Oznaczało to, że chociaż nie krwawili, to ból był znacznie większy, niż przy cięciach. Youmu znała jego prędkość, gdy był w pełni sił, a w dodatku napędzany adrenaliną. Teraz ranny musiał być zdecydowanie wolniejszy. Dwie dziurki w jego boku wystarczyłyby, aby nie znikł tak szybko z zasięgu dziewczyny, chyba że zmierzała w złym kierunku.
Nieodzownym elementem życia ninja jest znajomość zapachu krwi. Nieodzownym elementem zdolności szczepu Maji jest znajomość zapachu żelaza. Nieodzownym elementem bycia kunoichi ze zdolnościami szczepu Maji jest wiedza, że te dwa zapachy są sobie bliskie. Właściwie nie była to unikalna wiedza, ale dla Youmu oczywista. Tego nie dało się nie zauważyć, gdy obcowało się z krwią i żelazem cały czas. A często z żelazem pokrytym krwią. Poczuła tę znajomą woń i dostrzegła skrzynie z żelastwem. Mogły to być jakieś śmieci kowala, a mogła to być szybka skrytka na zakrwawioną broń raczej jednej osoby, a może wielu. Zapach był intensywny i właściwie mógł mieć dwa, połączone źródła. Mogło być to i żelastwo, i zakrwawieni ludzie ukryci w domostwie obok. Gdzieś musieli mieć kryjówkę i nie mogło być to zbyt daleko.
Nawet nie przystanęła. Całe przemyślenia były chwilą w głowie. W dłoniach wciąż miała dwa senbony i kunai, gotowe zareagować, więc ruszyła w stronę skrzyni pewnie. Chciała zajrzeć za nią, a później do niej. Następnie przejrzałaby resztę. Reakcja byłaby zależna od tego co by ujrzała, więc nie zastanawiała się w tym momencie nad konkretnym planem. Jednak jakby nic tam nie znalazła, to ruszyłaby nieco dalej tą boczną uliczką, by zaglądnąć do domów poprzez okna. Gdzieś musiały być. Może też usłyszałaby coś z rozmów w środku? Jej celem było sprawdzenie w ten sposób najbliższych domostw. Zaglądając, słuchając, szukając śladów. Robiłaby to spokojnie, powoli, ale nie starałaby się jakoś skradać. To był zbyt duży wysiłek, a zysk za mały. Jakby ich dostrzegła, to oni właściwie mogliby i ją dostrzec. Wtedy to nie ma znaczenia, bo teraz by jej nie uciekli tak jak wtedy, dzięki złotemu chłopakowi i jego pozłacanemu pomysłowi. Powoli kończyła się inwestycja, na którą Youmu mogłaby sobie pozwolić, by wciąż na tej misji zarobić. To też sprawiało, że powoli czarnowłosa robiła się zirytowana. Chociaż wciąż zachowywała swoją znudzoną twarz, a wewnątrz spokój, to myśli w jej głowie stawały się ciemniejsze, bardziej kształtne, skupione wokół jednego uczucia i kilku planów. I to dałoby znać uważnemu obserwatorowi, że kąciku ust panny Nanatsuki się nieznacznie uniosły. Wręcz niezauważalnie się uśmiechała. Z jakiego powodu? Może to przez zapach? Tego nie była świadoma nawet ona, a więc tym bardziej ktokolwiek, kto widziałby ją w ten wieczór. Ktokolwiek by ją znał, ten wiedziałby, że nie zwiastuje to niczego dobrego dla rzeźników z Promyka.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 203
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość