Uliczki i zakamarki miasta

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Yamanaka Inoshi » 25 maja 2018, o 16:05

Misja Rangi - D - 17/...

- Rok 384 - Zima - Sabaku Kirishi
- Dzielnica arystokracji Kinkotsu -

- Nie wszystko jest za darmo -

Obrazek



" Tajemnica głosu ujawniona! "

Sprawa może i wyglądała na prosta. Czy jednak rzeczywiście taka była? Seitaro wydawał się wymijać z twoimi pytaniami, rzucane przez niego odpowiedzi nie mówiły nic konkretnego. Dosyć miły, spokojny a zarazem też i uprzejmie gościnny chłopak a jednak coś sprawia, że faktycznie albo kłamie albo no właśnie, co? - Aj aj przecież powiedziałem, że im zapłacę, o co tutaj chodzi przecież to nic wielkiego i dostaną swoje pieniądze w swoim czasie. Zawsze spłacam długi - Rozłożył ręce w geście niewiedzy. - Tam od razu zwlekam... Powinni byli wiedzieć, że je dostaną parę dni nigdy nie robiło im różnicy, nagle zaczęli się tak zachowywać eh... - Podrapał się po głowie wpatrując się przez chwile w swój napój a potem w ciebie obserwując twoja reakcje. - Buty... no tak. Jak już mówiłem nie ma co robić afery z tego powodu. Dostaną swoje pieniądze, mogą być tego pewni - Wtedy rozległo się stukanie do drzwi. Kobiecy głos który usłyszałem był nieco stłumiony zważywszy na warunki pogodowe na zewnątrz oraz sama konstrukcja budynku - Wybacz mi na chwile, Kirishi-san. - Wstał kierując swoje kroki właśnie do drzwi od których zewnętrznej strony nasilało się stukanie.

Seitaro otworzył drzwi a przed nim stanęły dwie młode kobiety w podobnym do ciebie wieku. Gdy tylko je ujrzałam wiedziałam już z kim masz do czynienia. Rai i Dai. Dwie siostry które miałeś już dzisiaj okazję spotkać stanęły na progu wejściowym do korytarza domostwa. - Seitaro a wiec teraz dopiero się znalazłeś. Gdy szukałyśmy cię wcześniej to gdzie byłeś, he? - zwróciła się blondynka w jego stronę. - Ej poczekaj Rai. Co cię tutaj sprowadza moja kochana? - Rzucił uśmiechając się szeroko w jej stronę. - Nie będziesz ze mną flirtował głupku - Powiedziała łapiąc go za koszule i przybierając do ściany. Druga dziewczyna momentalnie weszła i zamknęła drzwi - No ta burza trochę się nasila chyba nie tylko na zewnątrz... - rzuciła opierając się o nie i przypatrując poczynaniom zgromadzonych. - A ty co Kirishi, przesiadujesz z tym pajacem i popijasz herbatkę? No ładnie, pewnie jeszcze powiesz, że nagle stał się twoim przyjacielem bądź coś ci obiecał? - westchnęła zaciskając dłoń mocniej na koszuli mężczyzny - Ej, ej Rai odpuść, odpuść. Przecież nic nie zrobiłem. To nie było nic osobistego - Powiedział odrobinę spanikowany zerkając najpierw na Rai potem na druga dziewczynę a kończąc na tobie. Opiera się nieco rękami jakby był gotowy by się zasłonić. - Nie kpij ze mnie Seitaro. Dawaj te pieniądze które obiecałeś... Nie poczekaj, zobowiązałeś się zapłacić. - Gniewne spojrzenie dziewczyny najpierw objęło chłopaka by za chwile spocząć na tobie. No i co teraz? Dłużnik wydaje się być w kropce a wygląda na to, że w związku z szalejącą na zewnątrz burza, spędzicie następne kilka chwil wspólnie. Jakie chwile to będą? Mile spędzone na piciu herbaty lub soku, a może na kłótni i walce o pieniądze?


Prowadzone misje:
C->BW - Bezpańskie Psy - Terumi Hikari
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2178
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Sabaku Kirishi » 27 maja 2018, o 14:31

Seitaro wciąż wymijał się z odpowiedzią. Z jednej strony zarzekał, że swoje długi spłaci w najbliższym terminie. Mówił to w taki sposób jakby ta cała sprawa była dla niego błahostką. Tłumaczył się, że zawsze spłaca długi jednak z tymi tak średnio mu to wychodzi. Kirishi powoli tracił cierpliwość, za oknem było już raczej ciemno, a sytuacja dalej pozostawała nie rozwiązana.
No i teraz dodatkowa zagwozdka w postaci dwóch papużek nierozłączek, które naszły Seitaro. Widać było, że i one mają do niego jakąś sprawę i raczej nie należy ona do tych "nieważnych". Jedna z dziewczyn on razu przeszła do rękoczynów chwytając Seitaro za koszulę i dociskając go do ściany, druga zaś wprosiła się do środka i zamknęła za sobą drzwi. W końcu jedna z nich zauważyła siedzącego na kanapie Sabaku, który siedział nieruchomo i spoglądał w stronę drzwi.
- A Wy co tutaj robicie? - Kirishi postanowił odpowiedzieć pytaniem na pytanie. Chciał najpierw dowiedzieć się czy siostry nie są tutaj z tego samego powodu co on. W końcu mówiły o pieniądzach. Chłopak wstał i skierował się do korytarza mogąc się wszystkim lepiej przyjrzeć. Jak to miał w zwyczaju założył ręce na piersi i z murowaną twarzą wyczekiwał odpowiedzi.
Sabaku Kirishi
 

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Yamanaka Inoshi » 30 maja 2018, o 00:59

Misja Rangi - D - 19/...

- Rok 384 - Zima - Sabaku Kirishi
- Dzielnica arystokracji Kinkotsu -

- Nie wszystko jest za darmo -

Obrazek



" Zgromadzenie. "

Oczywiście, że Seitaro wymijał się z odpowiedzią, nie robił tego pierwszy raz, czy to w dalszym ciągu jest dziwne? Czy ktokolwiek przyzna się do problemów lub własnych błędów? Być może i są takie osoby jednak należą one do mniejszości, zważywszy, że mówimy w tym wypadku o kimś pozornie bogatym, mieszkającym w bogatej dzielnicy, mającym sporej wielkości willę przeznaczoną dla więcej niż jednej osoby a jednak... Wstrzymuje się z zapłatą nie tylko dla Katsu i jego przyjaciela ale też dla innych osób takich jak Ine u których również się zadłużył. Czy można ufać komuś takiemu kto bierze rzeczy na kreskę a potem wymija się ze spłatami? Czy tak postępują wysoko postawieni i usytuowani ludzie?

Tak czy inaczej, jedna z dziewczyn która weszła była wyraźnie bardziej pasywna niż druga, być może tylko pozornie. Rzeczywiście, trudno nie zauważyć tego, że również miały z nim do porozmawiania. Kroki które podjęły dziewczyny były natomiast dużo bardziej bezpośrednie niż twoje. Ty podszedłeś do dłużnika pasywnie a one wparowały tutaj z butami. Czy wasze podejścia mają szansę się zrównać i wypracować jakieś rozwiązanie w tej jakże napiętej sytuacji?. - Zostań tam gdzie stoisz - Odezwała się w twoją stronę nieco mniejsza brunetka. Wystawiając przy tym dłoń w przód jakby chciała cię zatrzymać. Może i były jak papużki nierozłączki, obie się uzupełniały. Czy miały jednak te same charaktery? To już pozostaje do twojej oceny sytuacji. - Co tutaj robimy... Żartujesz sobie? - Rai Obróciła nieznacznie głowę kierując wzrok na młodego Sabaku - Jest winny Ine pieniądze za buty i do tej pory ich nie spłacił, spóźnia się z zapłatą o dwa tygodnie. Według umowy miał to zrobić już wtedy. Dobra kobiecina pozwoliła mu się wstrzymać jeden tydzień. A co robi Seitaro? ma to kompletnie gdzieś i nie spłaca długu, przeciąga go dalej - Przewróciła oczy na trzymanego przy ścianie chłopaka dalej dociskając go do ściany, wykonała taki nieznaczny cios, jakby chciała nim cisnąć o ścianę do której był przyciskany. Czy można ją było winić za uniesienie się? Każdy kto choć trochę ją poznał wiedział, że to Rai jest tą wybuchową podczas gdy Dai zwykle stara się trzymać na wodzy starszą siostrę. Tym razem z jakiegoś powodu było inaczej i młodsza nie próbowała nawet uspokoić starszej a co dopiero wykazać inne podejście do całej sprawy. - Jeśli nie wydusimy z niego tych pieniędzy mamy odzyskać buty, tylko tyle i aż tyle. Jakoś nie chce mi się wierzyć by ten patałach chciał się z nimi rozstać a dla naszej zleceniodawczyni są one całkiem sporo warte, akurat ma na nie kupca. To osoba z innej prowincji która ma stawić się osobiście po odbiór wyrobów w przeciągu kilku następnych dni. Myślisz, że Ine nie wie, że wydajesz pieniądze na lewo i prawo na głupoty, twój status Pokręciła głową z wyraźną dezaprobatą patrząc najpierw na Kirishiego a następnie na długowłosego. Proste do odczytania w jej oczach było to, że nie zamierza ustąpić. Jej źrenice były w tej chwili nieznacznie zwężone.

W pierwszej chwili chłopak wydawał się być nieobecny, w chwili gdy ty rzuciłeś do dziewczyn jedno zdanie, niczym na odchodne ochłap dla niegroźnych bestii które się pojawiły. Ten zdecydował się ponownie odezwać zerkając to i rusz w twoją stronę oraz drzwi. Nie wiedział czego ma się spodziewać ani na co liczyć. Wyraźnie wolał ryzykować spotkanie z burzą piaskową grasującą na zewnątrz niżeli wytrzymać dłużej z dwójką dziewczyn w jednym pomieszczeniu. Zważywszy, że łączy go z nimi nie tylko ten jeden interes w którym stanęli naprzeciw sobie jako przeciwdziałające sobie nawzajem grupy. Seitaro dosyć szybko odczytał z twojej postawy, że na pomoc z twojej strony nie ma co liczyć, był zdany na siebie i łaskę dziewcząt. Ironio, dostać wciry od dziewczyny, trochę niezbyt chlubna sytuacja dla szlachcica. - To naprawdę wielkie nieporozumienie, mówiłem już, że zapłacę, po prostu nie dałem rady. Znacie mnie nieco lepiej niż to wszystko. Proszę Rai, nie rób mi tego. Przez wzgląd na nasze wspólne, stare czasy, dobrze? - Zacisnął zęby przymykając nieco oczy, wciąż będąc przyciśniętym do ściany w swoim korytarzu z którego jedyną rzeczywistą ucieczką były drzwi do zewnątrz budynku obok których stała druga z sióstr. Ta spokojniejsza, Dai.


Prowadzone misje:
C->BW - Bezpańskie Psy - Terumi Hikari
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2178
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Sabaku Kirishi » 1 cze 2018, o 18:36

Kiedy to chłopak wstał chcąc przyjrzeć się całej sytuacji z bliska, nie spodziewał się takiej nagłej reakcji ze strony jednej z dziewczyn. Była to raczej ta bardziej wybuchowa czyli Rai. Kirishi po tym jak podniósł swój zadek i skierował się w stronę korytarza za chwilę tego pożałował. Młodsza z dziewczyn, która przytrzymywała drzwi stwierdziła krótko i na temat aby Sabaku został w miejscu, w którym się znajduje. Ten nie miał zamiaru protestować i natychmiast stanął w miejscu. Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Jak się okazało kobiety przyszły do Seitaro praktycznie w tej samej sprawie co Kirishi. Wybrały jednak inny sposób aby wyciągnąć od chłopaka pieniądze lub uzyskać zwrot "zakupionego przedmiotu". Dosyć zabawne było dla Sabaku to w jak bardzo odmienny sposób postanowiły zrobić to Rai i Dai. Dlaczego jednak musiały okazywać aż tyle emocji? Chyba za bardzo wczuły się w swoje role.
- Skoro sytuacja już tak się rozwinęła nie ma sensu zwlekać - obrócił się do pokoju po czym zabrał ze sobą Gurdę, która leżała dotychczas przy kanapie, założył ją na plecy i znowu skierował się na korytarz.
Tym razem wracając ubrał swoje buty, praktycznie był już gotowy do wyjścia, mimo poprzedniego poelcenia podszedł jeszcze bliżej trójki i skrzyżował ręce na piersi, ponownie na jego twarzy zapanował spokój i opanowanie
- Oddajesz rzeczy, które do Ciebie nie należą czy mam Ci pomóc - Kirishi zapytał sie gospodarza jednym tchem. Nawet zaczął lubić chłopaka, był naprawdę gościnny i potrafił rozmawiać z ludźmi, w końcu inaczej nie pozadłużałby się u miejscowych kupców. Ale skoro siostrzyczki postanowiły tak postawić sprawę to Sabaku postanowił się dostosować. Można było dostrzec, że z gurdy powoli zaczyna uwalniać się piasek, który kieruje się w stronę twarzy Seitaro.
Sabaku Kirishi
 

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Yamanaka Inoshi » 2 cze 2018, o 12:54

Misja Rangi - D - 21/...

- Rok 384 - Zima - Sabaku Kirishi
- Dzielnica arystokracji Kinkotsu -

- Nie wszystko jest za darmo -

Obrazek



" Długi... "

Za oknem wciąż szalała burza piaskowa a ty zdecydowałeś się przyłączyć, być może i bardziej biernie do dwójki młodych kobiet w ataku na Seitaro. Czy było to właściwie? Tak potraktować swojego gospodarza? Być może sobie zasłużył, czy jednak powinien zostać potraktowany w taki a nie inny sposób w końcu było wiele możliwości na rozwiązanie problemu, czy ta sytuacja zwiastowała taką eskalację problemu? Mimo, że niespodziewanie dziewczyny przyjęły niezwykle aktywną postawę przy wyciąganiu pieniędzy z chłopaka. Ty miałeś zostać na miejscu i nie protestowałeś, nie wiedziałeś takiego powodu, no bo dlaczego powinieneś, przecież zarówno ty jak i siostry przybyły tutaj na zlecenie kupców, ty na zlecenie Masako i Katsu odzyskać pas i amulet a one na zlecenie trzeciego kupca, kobiety imieniem Ine. Cała wasza trójka przybyła tutaj w tym samym celu. Chłopak się zadłużył i nie płacił na czas, nie dotrzymywał żadnej z umówi jakie zawarł a to przecież pierwsza zasada nawet nie handlu a w ogóle, dotrzymywać słowa i umów, to w końcu pozwala nam określić kto jaką osobą jest. Ostatecznie, gdyby nie twoja interwencja to sprawa i tak oparła by się o Shirei-kana i jego urzędników, przynajmniej tak twierdziła dwójka kupców z którymi miałeś okazję rozmawiać.

Być może i rozbawiło cię to w jak bezpośredni i agresywny sposób zareagowały dziewczyny podczas wykonywania swojego zadania, ty miałeś wyraźnie inne podejście jednak ich reakcja w żadne sposób ci nie przeszkadzała, czy okazywały zbyt dużo emocji? Może miały z nim jakieś personalne zatargi, to właściwie widać. Całą trójka zwróciła uwagę na to jak zabierasz swoją, wcześniej spokojnie leżącą gurdę. Pierwsze słowa które rzuciłeś sprawiły, że Seitaro tylko odparł - Zwlekać? Co ty chcesz zrobić? Przecież to jedno wielkie nieporozumienie - Spoglądał kątem oka na wciąż trzymającą go dziewczynę, starał się nieznacznie machać rękami jakby chciał pokazać, że to nic wielkiego, Rai natomiast posiadała wystarczającą siłę lub on zdecydował się nie opierać, czy właściwie miał jakieś szanse przeciwko całej waszej trójce? - Hę? A więc też coś od niego chcesz? No to świetnie. - Blondynka zbliżyła go nieznacznie do siebie by za chwilę puścić jego koszulę, westchnęła pchając go dosyć mocno w twoją stronę. Nie zdążyłeś nawet wyjść z pomieszczenia, w końcu cała trójka znajdowała się wtedy w drzwiach.

Seitaro niemalże się przewrócił lecąc w twoją stronę. Nie była to daleka odległość jednak zachwiał się na nogach pochylając nieznacznie przed tobą by zaraz za chwilę się podnieść. Dai zaśmiała się widząc tę sytuację, nie zrobiła nic więcej prócz oparcia się o ścianę i obserwacji dalszego przebiegu wydarzeń. - No, Kirishi, skoro byłeś tutaj pierwszy to wyduś to z niego - Powiedziała druga z dziewczyn również opierając się o ścianę z drugiej strony, ziewnęła przykrywając usta ręką. - Robi się trochę późno, nie chcę spędzić tutaj całej nocy. No ruszaj się - Spojrzała się na waszą dwójkę. W trakcie tego wszystkiego ty przeszedłeś do działań nieco bardziej rzeczowych niż twoje wcześniejsze podchody. Twoja kolejna wypowiedź była bardzo bezpośrednia a towarzyszące ci ziarna piasku które powoli opuszczały gurdę mogły przyprawić niejednego o zakłopotanie lub też strach. Co jednak w tej sytuacji począł Seitaro, zatrząsł się wpatrując wyraźnie w ciebie oraz piasek który powoli się do niego zbliżał - Czego ty chcesz ode mnie? Hę? Mało wam, że mnie tak dręczycie? - Starał się odsunąć od ciebie bardzo powoli. Trudno było nie zauważyć, że w tej chwili jest wyraźnie spanikowany.

Ostatnio edytowano 2 cze 2018, o 23:50 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
C->BW - Bezpańskie Psy - Terumi Hikari
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2178
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Sabaku Kirishi » 2 cze 2018, o 19:33

Jedna z dziewczyn po wypowiedzi Kirishiego dowiedziała się, że cała trójka jest tutaj w jednym celu - odzyskać rzeczy lub pieniądze, które nie należą się Seitaro. Rai wciąż go trzymała aby po chwili pchnąć gospodarza w stronę Sabaku, który właśnie wracał niosąc na plecach piaskową gurdę. Widać było po nim, że sytuacja zdecydowanie wymyka mu się spod kontroli. Wpadł w najmniej oczekiwanym momencie. Dziewczyny jeszcze bardziej podgrzewały atmosferę.
Kirishi stał na prawdę blisko Seitaro, który powoli podnosił się z kolan po tym jak poleciał przez korytarz. Obydwie dziewczyny oparły się o przeciwległe ściany. Jedna z nich dodatkowo podsycała chłopaczka, który nosił ceramiczny pojemnik na plecach, miał już założone buty i był gotowy do wyjścia. Czas mijał, kto by pomyślał, że taka błaha sprawa przyniesie tyle zakłopotania zgromadzonym tutaj osobom.
Pojedyncze ziarenka powoli opuszczały swój pojemnik kierując się w stronę Seitaro, który nieznacznie odsuwał się od Sabaku. Na znaczną odległość można było stwierdzić, że szlachcic boi się niezmiernie. Był roztrzęsiony ale to w ogóle nie robiło wrażenia na nastolatku. Mimo, że chciał słowami rozwiązać całą sprawę, to dwie siostrzyczki sprowokowały go do bardziej bezpośredniego działania. Czy aby na pewno taki chciał być Kirishi? Siejący strach za pomocą swoich umiejętności panowania nad piaskiem? Jego charakter wciąż się kształtował, a wolność, którą odczuwał cały czas oddalała się z każdym takim zachowaniem.
Kiedy Seitaro się odsuwał, Kirishi nadrabiał jego dystans robiąc powolne kroki w jego stronę. Ręce miał skrzyżowane na piersi, oczy centralnie skierowane na ślepia gospodarza, swoim wzrokiem chciał go przeszyć na wylot. Po chwili jakby przestał zauważać, że w pomieszczeniu są jeszcze dwie osoby. Teraz był tylko on i osoba, od której czegoś oczekuje.
- Ostatnia szansa... Buty, naszyjnik i pas. Albo nam je oddasz albo sam je wezmę - odrzekł chłodno i cicho ale tak aby Seitaro był w stanie usłyszeć wypowiedziane słowa.
Sabaku Kirishi
 

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Yamanaka Inoshi » 3 cze 2018, o 00:03

Misja Rangi - D - 23/...

- Rok 384 - Zima - Sabaku Kirishi
- Dzielnica arystokracji Kinkotsu -

- Nie wszystko jest za darmo -

Obrazek



" Każdy da się złamać... Każdy z innych powodów. "

Kto by się spodziewał, że Shinobi z rodu Sabaku zachowa tak kamienną postawę, całkiem niewzruszoną, niezmienną i dołączy do dwójki kunoichi w ich misji. Wydawać by się mogło, że otrzymał te same zadanie jednak od innego zleceniodawcy, czy jednak musiał rozwiązywać sprawę w taki sposób? Różniły ich metody? Początkowo, cel jednak od początku był ten sam, odzyskać pieniądze lub przedmioty. Szybko jednak stało się jasne, że pieniędzy raczej nie odzyskacie, młode wojowniczki zdecydowały się postawić więc na odzyskanie przedmiotu który był tematem sporu. Podobnie ma się sprawa u ciebie z tym, że ty musiałeś odzyskać dwa przedmioty. Twoja gurda od razu zwiastowała umiejętności kontroli piasku, zwłaszcza tutaj pośród piasków pustyni było to niemalże oczywiste. Twoje, w tej chwili sojuszniczki wpatrywały się ze spokojem w twoje poczynania, wyraźnie obydwie czekały na to co zrobisz i jakie kolejne ruchy wykonasz. Mimo spokoju który rysował się na twarzach Rai i Dai można było dostrzec pewnego rodzaju zdziwienie, nieznaczne, szczególnie gdy zacząłeś bawić się swoim piaskiem.

Trudno nazwać to inaczej ale dobiegał od ciebie chłód, za nic brałeś sobie to jak mogły zostać odebrane twoje groźby przy pomocy piasku, w twoich rękach to niebezpieczna broń, czy wypada nią w taki sposób szafować i grozić? Być może w tym wypadku tak trzeba, w innym może nie, kto wie? Może i twój charakter wciąż się kształtował jednak w tej chwili twoje działania nie były niczym innym niż próbą zaimponowania dwójce panienek, nazwijmy sprawy po imieniu, chociaż... Jasnym było, że inne załatwienie sprawy może do czegoś doprowadzić, no właśnie... Do czego? Do większej bieganiny spowodowanej tym nieporozumieniem? Większym zdenerwowaniem kupców? Może innym rozwiązaniem problemu, ty jednak zdecydowałeś się na takie wyjście, jakie by ono nie było. Zbliżałeś się nieznacznie do chłopaka rzucając na niego swoje zimne spojrzenie, można rzec, że musiałeś już je ćwiczyć by być w stanie od tak sobie po prostu je rzucać. Twoja zamknięta postawa ze skrzyżowanymi na piersiach rękami również nie należała do ciepłych co zauważyły i dwie papużki. Zwłaszcza gdy jedna nachyliła się do drugiej i zaczęły coś szeptać. Mogłeś jedynie wychwycić fragmenty ich rozmowy z których ciężko byłoby złożyć jakiekolwiek sensowne zdanie.

Staliście teraz niemalże tylko we dwoje, dla ciebie nie miało miejsca, nie istniało nic innego, ty i on. Właśnie tak, chciałeś go nastraszyć, postawić go w sytuacji bez wyjścia w której to nawet i dwie dziewczyny staną się tymi łagodnymi w tym przypadku. Twoje słowa, właściwie dwa dosyć cicho rzucone zdania, mimo, że niemal niesłyszalne niosły za sobą pewnego rodzaju grozę, nawet odgłosy burzy piaskowej która miała miejsce na zewnątrz nie potrafiły zagłuszyć twoich słów dla Seitaro. Wtedy też wpadł on na ścianę, nie miał się już gdzie wycofywać, spojrzał najpierw na obie koleżanki które rzuciły mu jedynie gniewne spojrzenie, potem zwrócił wzrok ku tobie by zaraz po chwili zawiesić go na swoim naszyjniku. Dosyć trzęsącą się dłonią zdjął go ze swojej szyi. Nie trwało to długo ale i odpiął ozdobną klamrę przy swoim pasku. Szybkimi ruchami nóg ściągnął ozdobne materiałowe buciki, stanął obok wyciągając do ciebie rękę z pasem. - Bierz, nie zapominaj tylko, że wszyscy się o tym dowiedzą. Wynoście się z mojego domu, cała trójka! - Powiedział z przekąsem wykrzykując całkiem głośno ostatnie zdanie. - No i niby co zrobisz? Powiesz, że nie spłaciłeś zakupów? Nie bądź śmieszny Seitaro. Gdyby twój ojciec wiedział, że przegrałeś wszystko w kości to by cię wydziedziczył... A no tak, nie miałby już z czego. Dom też przegrałeś? - Zaśmiała się zbliżając się powoli w stronę gospodarza, pochyliła się nieznacznie zgarniając buty, odwróciła się do swojej siostry i podrzuciła je do niej. - No, to są one, na pewno. Ine będzie zadowolona... - Pokręciła głową podczas gdy druga z sióstr złapała za buty i zapakowała je do swojego plecaka dosyć sprawnie, wzruszyła ramionami mówiąc - Tradycja i kultura nakazuje by pozwolić gościom zostać w trakcie burzy, ale widocznie i tego jemu brakuje. Tak jak chyba już teraz wszystkiego. Może być winny tylko sobie - Również się zaśmiała przytykając dłoń do ust by je zakryć podczas śmiechu, właściwie to niewłaściwego chichotu. - Od zawsze wiedziałam, że to cham i prostak. Teraz jak się jeszcze okazuje złodziej - Zakryła usta ziewając przy tym. - Aż dziwne, że powierzyli mu dom na tak długo. - Rzekła druga z nich, nieco mniejsza brunetka. W tym czasie Seitaro stał wyraźnie zdenerwowany, ruszał do drugiego pokoju jednak gdy dziewczyny zaczęły go obrażać i oskarżać, zatrzymał się ściskał pięść podczas gdy te się śmiały. Nie trwało to długo, nie wytrzymał... Wykrzyczał w ich stronę - Urusai! - Jeden wyraz któremu towarzyszył dźwięk pięści trafiającej czyjąś twarz, po chwili ciała upadającego na podłogę. Ułamek sekundy w którym mogłeś dostrzec jak chłopak wykonuje cios a blondynka leci w stronę drzwi od impetu uderzenia, cios zadany z takiego zaskoczenia, kto by się spodziewał? Widać każdy ma swoje limity. Od razu było widać ślad po uderzeniu na policzku dziewczyny, była przytomna, na jej twarzy oraz twarzy siostry malowało się zaniepokojenie i zaskoczenie, nie wiedziały co się stało. - Numeru ja nai! Wynoście się stąd powiedziałem! - Wykrzyczał w ich stronę, w tej samej chwili obrócił wzrok na siedem talerzy które do tej pory leżały jak gdyby nigdy nic na kuchennym blacie. Przyglądał im się przez chwilę aż następnie obrócił wzrok na ciebie zawieszając go na twoich oczach. Włosy opadły mu na czoło przysłaniając nieco oczy jednak można było dostrzec w nich gniew, niemalże ognistą złość. Wpatrywał się tak w ciebie nie odrywając wzroku od twoich oczu. Wydawałoby się, że przesadna pewność siebie jest w stanie zgubić każdego... Mieliście w końcu wszystko czego potrzebowaliście, prawda? Co was tutaj trzyma?

Numeru ja nai– Nie lekceważ mnie
Urusai– Zamknij się!




Prowadzone misje:
C->BW - Bezpańskie Psy - Terumi Hikari
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2178
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ichirou » 1 sie 2018, o 11:02

Chodź, opowiem ci bajkę.
Na pustyni żył sobie pewien piękny rycerz. I żyła sobie równie piękna królewna. Urocza dama znalazła się w tarapatach, więc dzielny heros pognał przez wydmy na jej ratunek. Nie było co prawda zamku i smoka, ale były za to wielkie podziemia i ohydna, zła wiedźma. Rycerz wtargnął do siedziby złowrogiej czarownicy na swym piaskowym rumaku i stoczył heroiczny bój z przeciwnikiem, z którego ostatecznie wyszedł zwycięsko. Na końcu labiryntu czekała na niego śpiąca księżniczka, którą zbudził i wziął na ramiona, by sprowadzić z powrotem do królestwa. Tam czekały na niego już tylko same dobre rzeczy - wdzięczność i pocałunek uratowanej niewiasty, gratulacje od samego władcy i radość spragnionego ludu, który udało mu się przy okazji napoić odnalezionymi źródłami.
Życie to jednak nie bajka. Nie było słodkiego pożegnania z Akemi, nie było uścisku dłoni lidera, nie było też wiwatu uradowanego tłumu. Były jedynie zgliszcza i dezorientacja.
Gdy tylko ujrzał dym ulatniający się z Kinkotsu, natychmiast przyspieszył, chwytając przy okazji rózowowłosą, by ta nie spadła z platformy podczas prędkiego lotu.
Zdziwienie było jeszcze większe, kiedy okazało się, że pożar wystąpił dokładnie w miejscu, do którego zmierzali. Przytułek dla dzieci, będący jednocześnie domem kelnerki nie przypominał tego, czym był jeszcze tego ranka. Wciąż trwały prace dogaszania spalonego budynku, a z wielu miejsc buchały szare obłoki złożone głównie z popiołu i niedopalonych drobinek.
Zniżył mobilną platformę do poziomu gruntu, a potem z niej zszedł. Jego wzrok wciąż skierowany był w ruiny przytułku.
- Zostań tutaj - odrzekł krótko do dziewczyny, spoglądając na nią jedynie na moment. Mimo wszystko nie był rycerzykiem, by nadskakiwać wokół damy. Akemi teraz zeszła na drugi plan. Były sprawy ważne i ważniejsze.
Ruszył do przodu i przedarł się przez gapiów. Zamierzał rzecz jasna wyjść na sam przód ludzi i tam nawiązać kontakt z jakimś strażnikiem, który sprawiał wrażenie najbardziej kompetentnego.
- Co tu się stało? Chcę poznać wszystko, co wiesz - oznajmił zdecydowanym tonem, którym może co prawda nie starał się zdominować rozmówcy, tylko po prostu podkreślić, że nie przyjmuje odmowy. Nie musiał przecież przedstawiać się i wyjaśniać, kim jest. Skoro zaangażował się w ten temat to raczej nie dlatego, że chciał zaspokoić swoją ciekawość, ale faktycznie zamierzał coś z tym zrobić. Mimo wielu kontrowersji dotyczącej jego osoby i sposobu prowadzenia się, chyba nikt w Kinkotsu nie mógł mu zarzucić obojętności względem spraw Atsui.
Zresztą, to nie była tylko sprawa Atsui, ale też i jego sprawa. Gdy tylko zobaczył wyryty symbol nad drzwiami spalonego budynku, coś w nim zagotowało. Sam pożar przytułku jeszcze mógł zostać wytłumaczony na różne sposoby, ale wyraźnie pozostawiony znak, będący swego rodzaju podpisem, diametralnie zmieniał oblicze problemu. Być może Ichirou był zbyt mocno utwierdzony w przekonaniu, że świat kręci się wokół niego, ale miał wiele powodów w tym, by uważać aktualny incydent za atak w jego stronę. W końcu to osoby ze znakiem szakala przez długi czas działały w ukryciu przeciw niemu. No właśnie, w ukryciu, a podpis na spalonej ruinie był zaprzeczeniem ich dotychczasowego sposobu działania. Asahi miał więc to odebrać jako swego rodzaju demonstrację? Deklarację wojny?
Sprawa, która wydawała się już być dawno rozwiązana, okazała się wcale nie zakończona.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2317
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Shikarui » 1 sie 2018, o 19:20

Misja rangi A
She looked right through me and I turned to stone.
Obrazek
57



Nie musiałeś powtarzać tego dwa razy. Akemi nie myślała o wybieraniu się gdziekolwiek. Nastrój, który udało ci się jej poprawić, zjechał sześć stóp po ziemię. Dokładnie tam, gdzie zostaną pochowani bliscy. Nie trzeba było wytężać wzroku, by zobaczyć wybrzuszenia spod płachty o wielkości i kształcie ludzkich ciał - wyobraźnia dopowiadała resztę. Wtopiona w drobną chmurkę piasku dziewczyna wpatrywała się w ten obrazek jak nieprzytomna. Może to zaklęcie Amaterasu ją dosięgnęło..? Chwila nacieszenia oczu zielenią i pięknem, by potem dym osiadł na powiekach i podrażnił je na tyle, by doprowadzić do łzawienia. Rożowowłosa nie płakała, nie. Wydawała się niezdolna do płaczu. Niezdolna do jakichkolwiek emocji.
Strażnik, który stał przy zgliszczach, obserwując innych, którzy przeszukiwali resztki tego, co jeszcze nie zostało zbadane, odwrócił w twoim kierunku wzrok, kiedy się zbliżyłeś. Ściągnął lekko brwi i wyglądał na takiego, który nabiera tchu tylko po to, by wypowiedzieć sławetne "nieupoważnionym wstęp wzbroniony". Zdążył nawet rozchylić wargi, kiedy usłyszałeś znajomy głos.
- Panie Asahi! - Chłopaczek zsunął się ostrożnie z wciąż ciepłych belek, unosząc rękę, żeby zwrócić na siebie uwagę. Lekko się chwiał na niepewnym gruncie, jego mundur i twarzy były osmalone od dymu, ocierał oczy tak, jak ocierał je każdy, kto spoglądał na grób kogoś, kogo nigdy nie chciał przeżyć - z tym, że ta tragedia nie była okupiona utratą jego bliskich. A twoich? Niee. Chyba nie. Cały ten sierociniec był ci obcy, widziałeś go może raz, chociaż tak wiele razy zdarzyło ci się go zapewne minąć.
Arata w końcu uwolnił się z objęć zgliszczy i stanął przed tobą objęty tragedią. A jednak mimo tej tragedii ulga na jego twarzy, coś w rodzaju radości przeciskającej się przez żal i świadomość bezsensu tego, co widniało za jego plecami, była widoczna. Wreszcie po tylu ciemnych nocach przyszło mu zobaczyć Wschód Słońca. Szkoda, że to samo Słońce pokonała Ciemność w błękitnych oczach okolonych różowymi włosami.
- Dobrze Pana widzieć. Ja się tym zajmę, kapitanie. To pan Asahi, następny do awansu na Kogo. - Słychać było po głosie młodzika, że nie mówi do końca serio. Taki maleńki żarcik. Żeby tylko wiedział, jak bliski był prawdy.
- Asahi? Diabeł Świtu? - Kapitan odzyskał swój rezon, poszedł po rozum do głowy, odwiedził wszystkie biblioteki po drodze i dopiero wrócił do siebie. Objazd umysłem świata w takim tempie, że kiedy dusza znów uderzyła o ciało - dostał czkawki. - Kira, Kapitan Oddziału Piątego. - Przedstawił się pospiesznie i zasalutował. - Arata. Ja będę decydował, kto się czym zajmuje. Wracaj do pracy. - Ponaglił chłopaka, po czym odchrząknął. - Niestety nie mamy jeszcze żadnych poszlak, sir. Do zniszczenia budynku zostały użyte notki wybuchowe ponalepiane na ściany od środka. Ogień dokończył robotę. Mieszkańcy zostali uwięzieni od środka. Nie mieli szans. - Mężczyzna wskazał palcem konkretne ściany, które najmocniej ucierpiały. Rzeczywiście, było to widać. Porozrzucane wspomnienie domu. - Zdaje się, że nikt nie przetrwał. Świadkowie nie widzieli niczego podejrzanego, nikt nie uciekał, nikt podejrzany się wokół nie kręcił. Będziemy wiedzieć więcej, jeśli uda nam się zidentyfikować zwłoki... o ile patologowi się to uda. Są... w tragicznym stanie.
Obrazek
Dear rabbit, please stop looking the other way
It's cold out there so why not stay here
Under my tail.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 928
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ichirou » 2 sie 2018, o 14:27

Życie bywało przewrotne, a przynajmniej życie Diabła Świtu. Wydawałoby się już, że w końcu jakaś przygoda skończy się po prostu dobrze, bez żadnych ale. Pachnący orchideą Los postanowił jednak wprowadzić w jego życie trochę równowagi. Asahi odkrył wodę, więc złośliwa istota podsunęła mu trochę ognia. Ot, żeby się nie nudził. Żeby nie mógł zasnąć z błogim uśmiechem na ustach, zadowolony z ostatniego dnia.
Ktoś mógłby powiedzieć, że problem sierot w wiosce został szybko rozwiązany, ale nawet brązowowłosy Sentoki nie miał w sobie tyle cynizmu, by drwić z śmierci niewinnych. Wbrew opinii wielu, mimo swych zapędów do wojaczki nie był zwolennikiem zabijania cywili. Ludzie Atsui w pewien sposób byli jego ludźmi, więc i jego widok ciał przykrytych płótnem nieco ruszył. Owszem, był daleki do uronienia łez, ale i dla niego była to rzecz całkiem przykra.
Troszkę się zdziwił, kiedy nie został rozpoznany przez strażnika. Na szczęście tuż obok znajdował się Arata - młodzian ze służb porządkowych, z którym Ichirou miał już do czynienia i który dołożył małą cegiełkę do ostatniego śledztwa. Śledztwa dotyczące Szakali - tych samych, których symbol widniał nad wejściem do spalonej ruiny.
Na wzmiankę o awansie zmusił się do przelotnego uśmiechu. Jou chyba sobie o nim zapomniał, bo już dawno powinien nadać mu miano Weterana.
Potem zamienił się w słuch, bo nie było sensu przerywać wyjaśnień. Na obecny moment wiele nie było wiadome, prócz tego, że doprowadzono do wybuchu za pomocą notek. Przez cały ten czas zdawania relacji przez strażnika, Asahi zadawał sobie pytanie, po co wykonany został zamach na przytułek. Mieszkanie jakiegoś shinobi, sklep bogatego kupca, warsztat wpływowego rzemieślnika, koszary - wszystko to byłoby jeszcze zrozumiałe, ale dom dla sierot? Może Ichirou faktycznie zbyt egoistycznie patrzył na wiele spraw, ale w całym tym pogorzelisku widział właśnie atak wymierzony w jego stronę lub przynajmniej w jego otoczenie.
- W porządku - oznajmił, że przyjął informacje, choć w gruncie rzeczy nic nie było w porządku. Westchnął ciężko, omiatając raz jeszcze ruinę zmęczonym spojrzeniem bursztynowych oczu.
- Jeżeli dowiecie się czegoś, dajcie znać również mi. A jeśli chodzi o teraz - miejsce pożaru jest już zabezpieczone? W razie czego mogę przygasić żar moim piaskiem.
Dalsze działania zależy więc od sytuacji. Jeżeli faktycznie była taka potrzeba, to ruszył do przodu i zajął się sprawę tam, gdzie mu wskazano. Posłał nieduże, ale szczelne warstewki piachu na powierzchnie zagrożone ponownym zapłonem.
Tak jak wcześniej klął na to, że akurat różowowłosa udała się z jedzeniem dla robotników na miejsce wykopalisk, tak teraz mógł mógł z tego faktu się cieszyć. Przynajmniej ona wyszła z tego cało, choć wiele innych osób nie miało tego szczęścia.
No własnie, Akemi. Kiedy zebrał informacje i ewentualnie pomógł w ogarnięciu bajzlu, opuścił miejsce pożaru, żegnając się ze strażnikiem niemo - jedynie skinięciem głowy. Spróbował odszukać w tłumie znajomą osóbkę, którą przed paroma chwilami zostawił. Jeżeli spotkał ją w dość kiepskim stanie, służył otuchą w postaci objęcia, którego charakter był zgoła inny niż ten, na jaki miał nadzieję jeszcze podczas drogi powrotnej. Nie był rzecz jasna w tej kwestii nachalny i jeżeli kelnerka potrzebowała nieco przestrzeni, to ją zapewnił.
- Zatrzymaj się u mnie przynajmniej na jakiś czas. Musze jeszcze coś załatwić. - W jego postawie i czynach można było dostrzec troskę, jednak w samym głosie było ona praktycznie niezauważalna. Dla jego strun głosowych współczucie było jedną z najtrudniejszych melodii do zagrania.
Później ją zostawił. Po raz kolejny, ponieważ - znowu - chciał robić coś więcej niż jedynie trwonić łzy i rozpaczać. Pokierował się w stronę siedziby władzy, gdzie zamierzał porozmawiać z kimś kompetentnym na temat dzisiejszych wydarzeń. Działo się wiele i choć pochmurna mina brązowowłosego władcy piasku tego nie zdradzała, to niósł on pewną, dość wzniosłą nowinę, która w szerszym spojrzeniu miała większe znaczenie niż pojedyncze, osobiste dramaty.


Raczej [zt].
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2317
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Kuroi Kuma » 3 paź 2018, o 20:52

Ach jak przyjemnie! - rzucił sobie staruszek pod nosem przechadzając się ulicami miasta. wszedł w uliczkę, jedną z wielu w tej okolicy, wyciągnął fajkę, szybkim ruchem odpalił zapalniczkę i zaciągnął się dymem. Przyjemny, gryzący w gardło tak przyzwyczajone już do tego uczucia. Przymknął oczy i zaczął się odprężać, wczuwać w rytm tej osady. Był już wieczór, czas poszukać sobie jakiegoś przytulnego miejsca, gdzie można by w spokoju wypić nieco sake i zjeść cóż pożywniejszego. Sam dziadyga miał w końcu trochę wolnego czasu, mógł się na spokojnie pobłąkać, poszwendać po rozdrożach. To chyba pierwszy raz, gdy na tak długo zaszył się w wiosce i nic go nigdzie nie goniło. Może sam przyzwyczaił się do tego, że to jego nowy dom? Sabaku go wywalczyli niby, Kuma za wiele im nie pomógł, bo fizycznie po prostu nie był w stanie. Wypuścił dym z płuc powolutku, kłąb dymu zawirował w powietrzu, zatrzymał się na chwilę, by w końcu zwiał go powiew wiatru.
-Robiło się chłodno niedźwiadku - mruknął sam do siebie kiwając przy tym głową zupełnie tak, jakby przyznawał sobie rację. Bo jak nie sobie, to komu? Pora roku to jedno, na pustyni wiele i tak nie zdziała, ale inna rzecz zmieniała bardzo dużo czyli - wieczór. Słońce coraz niżej, noc chłodna i nieprzyjemna. Postanowił szybko skończyć dopalić i ruszyć w stronę karczmy, która wyglądem nie będzie przypominać jakiejś meliny.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 392
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 34
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Exodia » 4 paź 2018, o 20:50

Przechadzanie się bez celu po mieścinie było pięknym przywilejem ludzi wolnych i z dużą ilością czasu wolnego. Niepowiązanych, bez obowiązków wymagających regularności. Shinobi był, poniekąd, właśnie takim zawodem. Gdzie Kuroi mógł podejmować się zleceń od innych kiedy była potrzebna, kiedy zabrakłoby mu pieniędzy albo gdy poczułby moralny obowiązek do pomocy. Wydawało się, iż jego sielanka będzie trwać tak, jak to sobie zaplanował. Ale nie. Kiedy dopalał fajeczkę wypełnioną zielonym, przed jego twarzą pojawił się ktoś. Z pewnością nigdy wcześniej go nie widział. Mężczyzna o młodym licu i o łagodnych, poczciwych wręcz rysach twarzy. Ciężko by było sobie wyobrazić owego młodzieńca wykrzywionego w gniewie. Wzrostu podobnego mniej więcej do Kurioia, więc ten mógł spojrzeć mu prosto w twarz bez konieczności podnoszenia wzorku. Dwa okrągłe kolczyki w płatkach uszu i biały płaszcz okalający jego ciało, śnieżnobiały wręcz, rzucały się w oczy chyba najbardziej. Obcy stał około metr od niego.
- Witam. Yon jestem. Kuroi-san, mam dla ciebie ofertę i byłoby bardzo miło, gdybyś mógł poświęcić mi nieco swojego czasu. - mężczyzna, mimo że lekko uśmiechnięty, wydawał się absolutnie poważny. Śmiertelnie wręcz. Kiwnął głową w geście pozdrowienia, czekając na dalszy rozwój rozmowy. Może chciał zgody drugiej strony konwersacji żeby dalej przedstawić swoją ofertę. Yon zerkał co chwila na boki, nie nerwowo ale ze spokojem i opanowaniem. Aczkolwiek najwięcej uwagi poświęcał, jak przystało na człowieka kulturalnego, na osobę z którą miał nadzieję kontynuować rozmowę.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1705
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Kuroi Kuma » 4 paź 2018, o 21:23

Brak obowiązków był piękną sprawą, prawdziwą, nieopisaną wolnością, której brakowało ludziom bez władzy nad chakrą. Zawsze coś ich pętało, przywiązywało do ziemi, zmuszało do wykonywania obowiązków - coś trzeba było jeść, gdzieś trzeba było spać, a sakiewka sama nie chciała się wypełnić. Shinobi jednak... byli niczym psy na trochę dłuższym łańcuchu. Pozwalano im na wiele, ale w odpowiednim momencie, w odpowiedniej chwili zawsze przychodził ten, który ciągnął za okowy i przypominał o sobie w najmniej odpowiednim momencie. Takim właśnie człowiekiem dla Kumy był Jou. Mogłeś robić sobie co chcesz, ale byłeś Sabaku, reprezentowałeś ich, posiadałeś ich moce. Twoja wolność kończyła się tam, gdzie zaczynało się bezpieczeństwo osady i zdanie lidera. Niestety przebrzydły los musiał Kumie przypominać że jest właśnie takim psem, chociaż zdążył już łańcuch rozciągnąć na tyle daleko, że przez tyle lat nikt go nie odnalazł, aż sam się nie pojawił.
Tym razem miało być jednak inaczej, tym razem to ktoś pojawił się przed nim, ktoś z ciepłą kiełbaską w ręku. Aromatyczna, parująca, wyglądająca na bardzo apetyczną, soczystą. Młody chłopaczek, może nawet trochę zniewieściały. Kuroi od razu pomyślał o Atari, chłopcu w za dużym rondlu. Ta sama młoda twarzyczka, jednak wzrost nieco większy. Pytanie tylko skąd znał imię staruszka, skoro nie było ono tak znane w Atsui. Wgapił w niego oczy, mrugnął dwa razy rozważając czy to było do niego, czy może nieznajomy go z kimś pomylił, jednak chyba trafił we właściwe miejsce.
-Pewnie, wysłuchać zawszę mogę, czasu mamy wiele, do wieczora chyba daleko, co? - zerknął na niebo niby to patrząc ile pozostało do zachodu i wytrzepał zawartość fajki na ziemię ostukując ją ręką. Skoro młodziak chciał, to niech mówi. Jego poważna mina nie robiła wielkiego wrażenia na staruszku, widział wielu młodych, którzy czymś zbroili, mieli nóż na gardle i musieli sobie z tym radzić. Czy tak wyglądał człowiek tego typu? Wolał nigdzie się nie ruszać, rozmawiać przy ludziach, chociaż jeżeli nasz kochany Yon się tak zachowywał, to zapewne będzie chciał dyskrecji. Popatrzył na niego, zlustrował od góry do dołu. Co trapiło tego dzieciaka?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 392
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 34
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Exodia » 4 paź 2018, o 23:46

Stary mężczyzna skonfrontował się z młodą krwią, pełną pogody i powagi zarazem. Chociaż nazwanie go starym było lekkim nadużyciem tego słowa, wszak nie miał nawet czterdziestu lat. A jednak jego doświadczenie życiowe z pewnością miało wpływ na spokojne podejście, nawet nieco zbyt leniwe. Miał dużo czasu, ale powinien chyba cenić go sobie nieco bardziej i nie marnować. Ale on pewnie wiedział swoje. Yon, słysząc pozytywną odpowiedź ze strony Kuroia, kiwnął głową w geście potwierdzającym.
- Daleko daleko. Aczkolwiek sprawa jest poufna, Prosze o zachowanie dyskrecji. Od tego mogą zależeć losy całego mojego Rodu. - odrzekł. Nie było potrzeby udawania się gdzieś indziej, na stronę czy do mrocznej alejki. Paradoksalnie nieprawiony człowiek który chce się ukryć jedynie bardziej zwraca na siebie uwagę. Zwłaszcza jeśli mowa o człowieku w białej szacie.
- Jestem wysłannikiem Szczepu Dohito. - zaczął - Moją misją jest znalezienie wybitnych jednostek i przekonanie ich do pomocy w naszej sprawie. A sprawa to szlachetna i warta walki. Walczymy o wolność. Po poszukiwaniach w tych okolicach natrafiłem na ciebie i uznałem, że twoja siła może pomóc wyrwać się moim krewniakom spod niewoli i ucisku. - uśmiech zniknął z jego twarzy, a wesołe ogniki w oczach zastąpiła jedynie zimna determinacja. Mówił wszak o swoich rodakach. Osobie która mogła im pomóc w walce o to, co sprawiedliwe. Logicznym było że nie będzie tutaj czasu na śmieszki i radosne ekspresje.
- Nie oczekuję że znasz historię Dohito. Ale na pewno obiło ci się o uszy, że podczas incydentu na Kami no Hikage poległ nasz Shirei-kan, Dohito Ekiken. Brutalnie zabity przez Haretsu Naohiro. To przelało czarę goryczy. Niedługo wprowadzimy plan w życie. Powiedz, jesteś zainteresowany? - Yon mówiąc o tym wszystkim narażał się na niemałe kłopoty. Gdyby Kuroi powiedział o tym jakiemuś Haretsu, a ten prędko doniósł wyżej? Ryzyko było spore. Aczkolwiek nagroda była tak samo wielka. Zakładając że przez następne dnie Yon upewniał się do co kandydata na najemnika, to musiałby znać już przybliżoną wartość bojową mężczyzny. Oczywiście wszystko to mogło łatwo spalić na panewce za pomoca jednego tylko słowa albo zdania przeczącego. Trzeba było się z tym liczyć i pewnie też brał to pod uwagę.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 1705
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 15:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG: 45935453
Multikonta: Murai

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Kuroi Kuma » 6 paź 2018, o 22:02

Jak tu nie nazwać człowieka starym, gdy obraca się w towarzystwie o połowę młodszym. Shinobi chyba słynęli z tego, że byli w kwiecie wieku, albo dopiero zaczynali, albo kończyli dojrzewać. A w tym wszystkim był także i Kuroi, u którego ten czas już przeminął. W porównaniu do tej reszty był właśnie staruszkiem, kimś kto przeżył dużo więcej niż inni. Nie wychylał się, nigdy nie szukał tylu wrażeń jak pewne kunoichi, które w stanie brzuchatym nadal szły walczyć i nie raz z tego czy innego powodu nie wracały potem do domu, do bezpiecznej przystani. Zapomniane razem z innymi trupami. Śmierć nie wybierała, traktowała każdego tak samo i to było w niej właśnie najstraszniejsze.
Przybysz prosił o dyskrecję, co już samo w sobie zaintrygowało staruszka do wysłuchania. Nic tak nie drażniło jego ciekawości jak tajemnice, jak zagadki w którym czasami lubował się pochłonąć na wiele godzin. Następnie zdanie jednak przeniosło tę rozmowę na inny poziom. Losy całego Rodu... nagle zrobiło się ciekawiej, ale i bardzo niebezpieczni. Kuma odruchowo się spiął, bo tam gdzie polityka, tam i problemy rodziły się często i gęsto. Kuma gestem ręki dał mu znak, by kontynuował, by przeszedł do konkretów. Gdy usłyszał o jednostkach wybitnych chciał parsknąć śmiechem. Kolejny, który szuka wiatru w polu - pomyślał i pokręcił głową niedowierzając temu co słyszy. Ani pomoc, ani szlachetność nie przekonywały go o racji walki. Znał sytuację Dohito, nie była zbyt ciekawa. Najbardziej poruszyło go jedno - wolność. Coś o co sam walczył, coś z czym niegdyś borykali się Sabaku. Nigdy nie będziesz wolny, gdy będziesz u kogoś.
-Jestem ciekaw jak na mnie trafiłeś, ale czasami lepiej nie wiedzieć - rzucił trochę ciszej i podrapał się po nosie zastanawiając się czy ten człowiek miał jakiś dar, który mu w tym pomógł, czy może ktoś inny sprzedał Kuroia i będzie musiał go po tym wszystkim dorwać.
-Wybacz, że nie znam szczegółów, ale coś niecoś się orientuję. Brutalność nigdy nie była zbyt dobrym rozwiązaniem... Czy jestem zainteresowany? Jeżeli powiesz mi wprost o co chodzi i czego ode mnie oczekujesz, a raczej czego oczekują ode mnie Twoi przełożeni, wtedy się zastanowię. Nie piszę się na nic, co może mi się potem odbić czkawką... - gestem ręki wskazał mu głębię uliczki, bowiem postronni nie musieli znać szczegółów. Już sama rozmowa o tym nie należała do najbezpieczniejszych, może nawet narazić się komuś wyżej. Znał mniej więcej tą sytuację, nie za bardzo podobało mu się zniewolenie szczepów - czy to byli Dohito, czy ktokolwiek inny. Nikt nie zasługiwał na rządy strachu.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 392
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 34
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość