Tablica ogłoszeń

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Youmu Nanatsuki » 29 wrz 2019, o 20:55

Nie było powodu, aby nie wierzyć słowom Neto, a szczególnie, że potwierdzały tezę Youmu. Był kimś "ważniejszym", zapewne wyższym rangą od czarnowłosej skoro zajmował się poważniejszymi zadaniami. Tkwienie w dokumentach też oznaczało niemałą rangę, bo to przykry obowiązek, gdy osiągnie się pewien poziom. Misje są istotniejsze, a raporty niezbędne. Panna Nanatsuki powinna się przygotować do tego bajkopisarstwa, które będzie odstawiać w przyszłości, by jakoś usprawiedliwić swoje niepoprawne moralnie czyny lub przekręcić je tak, by stały się moralnie poprawne. Nie wierzyła jednak w to, że znał ją z czystego przypadku, bo pracuje z "papierami". To była kwestia czegoś innego, chociaż niekoniecznie związanego wyłącznie z nią. Tak czuła i, jak to kobieta, ufała swojej intuicji.
- Musisz regularnie wertować te dokumenty. - odparła, bo jej awans był naprawdę niedawno, zaś on już wiedział, że jej ranga wzrosła. Ostatecznie niezbyt dbała o to, że ją znał, więc nie zamierzała drążyć tego tematu bardziej. Miał zadanie i to odgórne, a więc Youmu piekła dwie pieczenie na jednym ogniu. Nie dość, że zarobi, to pnie się w szczebelkach kariery ninja, a musiała osiągnąć pewien pułap, by móc działać poważniej. Znacznie poważniej.
Westchnęła ciężko, gdy Maji Neto przedstawiał sprawę. Zatem najpewniej oczekiwano od niej nie tylko odnalezienia tego nieszczęsnego dzieciaka, ale także rozwiązania sprawy zaginięć. Też chcieli upiec dwie pieczenie. To nie do końca utrudniało sprawę, bo skoro dzieciak zaginął, to i cywile pewnie też zginęli w ten sam sposób, więc jak znajdzie Doko, to znajdzie też powód zaginięć cywili. Tak czy siak będzie musiała się z tym rozprawić, bo zapewne był to jakiś ninja. Może użytkownik genjutsu, skoro wieśniacy opowiadali bajki. Niedobrze, nienawidziła walki z użytkownikami iluzji. Zawsze był to niezmiernie upierdliwy pojedynek. Nie oznaczało to, że zamierzała zrezygnować z zadania. Odebrała dokumenty i zaczęła je przeglądać, pobieżnie, gdyż nie było to miejsce na zapoznawanie się z informacjami. Skoro była "uwaga", to oznaczało to najpewniej coś poufnego.
- Bądźmy precyzyjni, Neto. Tylko znaleźć czy również przyprowadzić, o ile będzie żywy? Wyjaśnić, to znaczy rozwiązać zagadkę czy zapobiec dalszym zaginięciom? Cenię swój czas. - pytała, jakby nie była tym zainteresowana, chociaż w rzeczywistości chciała wiedzieć na ile będzie musiała się napracować. Nie zamierzała wkładać w to zadanie więcej wysiłku, niż byłoby to konieczne. W wersji jaką przedstawił, to pracy nie było dużo. Właściwie sprowadzała się ona do śledztwa, a zatem użerania się ze ścierwem, które opowiada bajki. Miała sposoby na to, by wycisnąć z człowieka samą prawdę, esencję szczerości. I wtem Neto jakby przeczytał jej w myślach. Prychnęła śmiechem i pokiwała głową na znak, że rozumie o co mu chodzi.
Zatem nie możesz się dowiedzieć albo nie mogą umrzeć. Obie opcje nie wykluczają tortur.
- Coś jeszcze mam wiedzieć? - zapytała, mając zamiar zabrać się za zadanie z marszu. Była już w nastroju na działanie, była też nasycona, a jej pragnienie zaspokojone, miała przy sobie ekwipunek i czuła się zwyczajnie na siłach, a więc nie było przeciwwskazań do natychmiastowego ruszenia do akcji. Jeżeli zrozumiała wszystko dobrze, to miała być to pierwsza w jej życiu misja rangi B. Tamten Doko otrzymał rangę C i nie podołał jej, więc albo był żałośnie słaby, albo zagrożenie go przerosło. I władze, które określiły rangę również. I to podsunęło Youmu pewien pomysł. Uśmiechnęła się wrednie, wpatrując się wprost w ukryte za szkiełkami oczy Neto.
- Czekaj... to zadanie przypadkiem nie jest od Ciebie? Czy Twoja pomyłka prawdopodobnie nie doprowadziła do śmierci biednego Doko? - ton jej głosu jasno wskazywał, że wcale nie dbała o dzieciaka, a chodziło jej o wbicie szpili szarowłosemu Majiemu. Nie wiedziała czy ma rację, realnie określając szanse były, ale niezbyt wysokie, że nie myliła się. Tak czy inaczej nie zamierzała przepuścić tak wspaniałej okazji na posypanie rany solą. Najwyżej zmarnuje jej trochę, ale nic nie szkodziło - Youmu tej soli miała w sobie jeszcze wiele.
Jeżeli wiedziała wszystko co miała wiedzieć i mogła już ruszać, to nie zamierzała zwlekać. Z koperty wyciągnęła na razie jedynie mapkę, a resztę schowała do torby, by skierować się do wioski, w której to miała przeprowadzić śledztwo. Już nie mogła się doczekać tego gnębienia wieśniaków. I to wszystko będzie usprawiedliwione! W końcu musiała sprawdzić czy ich umysły nie mami iluzja, a co przełamywało ją łatwiej, jak nie ból? Albo... albo czy nie kłamią, nie współpracują z kimś, a cała sprawa z zaginięciami jest bujdą, by pojedynczo wykańczać ninja? I wtedy też tylko ból potrafiłby wyciągnąć z nich to, co było prawdą. Senbony były wspaniałymi narzędziami do tortur. Precyzyjne, drobne i stosunkowo niegroźne. Jedynie trafienia w witalne punkty zadawały śmiertelne rany, ale dopóki się je omijało, dopóty można było nieustannie przebijać ciało na wylot, a nawet poruszać igłą wewnątrz ofiary, gdy posiadało się wspaniałe zdolności szczepu Maji. Kreatywne narzędzie. Też trochę innych rzeczy, które mogły ułatwić "przesłuchanie". Najprostsze techniki Dotonu i Raitonu sprawdzały się całkiem nieźle, gdy zbudowało się wokół tego odpowiednią otoczkę. Strach bazował na atmosferze i o taką należało zadbać.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 239
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Akaruidesu Yoake » 30 wrz 2019, o 00:23

"Zagubieni"
Misja rangi B dla Youmu Nanatsuki
7/45?


Czy osoba w siedzibie władzy mogłaby codziennie przeglądać papiery, by znaleźć zdolnych młodych shinobi i potem obserwować ich działania? Z pewnością mogłaby. Gdyby nie te wszystkie raporty, akta, notatki, całe te papierzyska, wszystko by się poszło sypać. A teraz sypią się te postarzałe zwitki sprzed kilku lat. Trzeba je przepisywać regularnie, by nie zaginęły. Czasem trzeba spalić twory, które straciły swoją ważność, ale ktoś musiał to potwierdzić. Czy osoba, która nie musi robić misji, a zamiast tego siedzi i czyta jakieś wymysły, nie wydawała się słaba? Bezużyteczny stary pryk, któremu potrzebny jest tylko wzrok i jedna ręka. Bo tak awansował w hierarchii, że mógł luźno decydować o śmierci podwładnych. Ten cały Neto wydawał się być tak obojętny wobec tego wszystkiego. Nie obchodził go też komentarz dotyczący częstego przeglądania dokumentów. Było to albo coś dla niego oczywistego, albo może wcale nie spędzał przy tym tak dużo czasu, jak mogło się wydawać.

- W momencie, w którym Doko znika w trakcie wykonywania zadania zakładam, że nie żyje. – Śmierć uczniów szczepu trzeba było zbadać i możliwie pomścić. W końcu kto wie, może stali za tym potencjalni wrogowie? Klan Kaguya szykujący się do odzyskania swej osady, czy może Sabaku chcący ukrócić autonomię Maji? - Jeśli żyje, przyprowadź go, jeśli nie, najlepiej wskaż jego ciało. Jeśli dowiesz się, co konkretnie powoduje zniknięcia tych ludzi, mogę załatwić to nawet sam. Nie mam czasu na prowadzenie śledztwa wśród wieśniaków. – Kim on był i dlaczego mógł swobodnie dysponować czasem Akoraito. To już była zagadka. Był jednak bardziej arogancki od słynącej z arogancji panienki Nanatsuki, a to było nie lada osiągnięcie. A co ciekawe, wszystko to z ciągle pozytywnym głosem i uśmiechem na twarzy.

Gdy zapytała o dodatkowe informacje, ten wskazał jej na papiery. Gdyby zajrzała tam, zobaczyłaby, że było tam w szczegółach zadania dzieciaka o tym, co mogło być interesujące. Wynikało z tego, że osada liczy około setkę ludzi, a znikał tam ktoś regularnie. I to nie nowa informacja, gdyż działo się to od kilkudziesięciu lat, ale starszyzna upierała się, że to ofiara dla bogini Amaterasu. Wszystko zostało zgłoszone dopiero po zaginięciu samego starszego, czyli nieco ponad miesiąc temu. Jednak nie musiała się tym interesować, gdyż dostała streszczenie od Neto wypowiedziane jak zwykle dobrotliwym głosem, ale w pogardliwych słowach. Ale gdyby jednak zajrzała do karteluszek, zobaczyłaby dużo bardziej formalne słownictwo niż to, które zaraz usłyszy…

- To wieś rządzona przez zabobony. Przez kilkadziesiąt lat uznawali znikających ludzi jako wybrańców Amaterasu. Żałosne. Większość jest niepiśmienna, nie wiedzą nawet komu płacą daninę. Rozumiesz już o co chodzi mi z bajkami? – Biorąc pod uwagę to, co mówił, wydawało się, że powinien się denerwować. Nic bardziej mylnego. Wciąż zachowywał spokój, jakby nie dotyczyła go ta cała sprawa. Wręcz gardził tymi ludźmi. Pewnie dogadałby się z dziewczyną we wspólnej nienawiści do żałosnych robaków, które nie potrafią korzystać z chakry, a ich żywot jest skalaniem dla tych, którym powinni czyścić buty. - Nie ja zadecydowałem o wysłaniu tam tego dzieciaka. Po raporcie z rozmowy z wysłannikiem z ich osady, pewnie nie wysłałbym tam nikogo. Strata naszych zasobów. – Igłę odbił zupełnie tak samo, jakby zmieniał tor lotu namagnesowanego przez siebie senbona. Był twardy w swojej osobie. Niewzruszony. Nie pierwszy raz zadawał się z młodymi szczeniętami, które miały siebie za więcej niż były. Ale w pewien sposób jego myślenie mogło mieć wiele punktów wspólnych z myślami Youmu, choć musiał chyba wyszkolić się, by te nie wpływały na jego ekspresję. W pewnym sensie przypominał człowieka z maską, która wyrażała uśmiech, a prawdziwa twarz była nie do odgadnięcia. Opieka tego człowieka mogła być dla dziewczyny zbawieniem. Ktoś, kto traktował ludzi jak zasoby. Ktoś, kto uważał wieśniaków za niewartych uwagi i zezwalał na torturowanie, byle dopiąć celu. - Ci biedacy uważają, że Amaterasu ich nie chroni, więc nie umieją walczyć. Największym pokazem brutalności jest rytualne zarżnięcie zwierzaka. Nawet ten Doko by sobie z nimi poradził. Korzystał z elementu wiatru i wachlarza, kilkoma machnięciami by zniszczył wszystkie ich lepianki z gówna. A jednak go nie ma. I dlatego wszedłem ja, bo to poważna sprawa i ktoś musi posprzątać. Tak jak robiłem to już po tym, jak ktoś podpalił magazyn z rannymi cywilami wewnątrz osady.

Jego ostatnie słowa doskonale potwierdziły, że zna jej poczynania. Czy ją ocenia w jakiś sposób, tego określić nie mogła przez nieprzeniknioną mimikę mężczyzny. Dostała też kolejną wskazówkę. Dzieciak, choć podlegający ich klanowi, nie był w stanie korzystać z ich Kekkei Genkai. Bo gdyby oprócz Fuutonu korzystał też z Dotonu i Raitonu, żeby móc go połączyć w Jiton to cóż. Chyba nie byłby już Doko.

- Coś jeszcze? Popełniłem jeszcze jakieś błędy? Czy oboje się zajmiemy swoją robotą? – Uśmiechnął się dużo szerzej, zmrużył oczy i przechylił głowę. Był taki słodki w tym wszystkim… A po wszystkim co powiedział, wydawał się kimś, kto potrafiłby zabić bezbronnych ludzi za sam fakt niebycia shinobi. Czego jeszcze „sprzątaniem” się mógł zajmować? Być może był to jeden z członków tajnych sił Shirei-Kana. Tylko czy Youmu wiedziała już o Sakki na tyle dużo, by mogła go z nimi powiązać?

Mapka trzymana przez dziewczynę wskazała południowo-wschodnią część Atsui. Kierunek mógł sugerować wiele. Mogło to wszystko mieć związek z Tajemniczym lasem, mogło z niespokojną sytuacją w Tsurai i napięciem między Dohito a Haretsu. Była to też najkrótsza, choć niekoniecznie najbezpieczniejsza droga z Sakai do Tsurai. Każda opcja była równie prawdopodobna, tylko jedno pozostawało ciągle nieodpowiedziane. Czemu znikali akurat cywile, skoro cała ich wioska mogłaby być zniszczona przez kogoś praktycznie bez zdolności bojowych? Sprawa, którą ktoś wcześniej ocenił na rozwiązywalną przez jednego Doko. Dziewczyna mogła czuć, że przed nią jest ukryta tajemnica, nad którą będzie mogła się zastanawiać przez najbliższe 2-3 dni drogi…
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
Pechowiec
 
Posty: 174
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 19:00
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach. Wakizashi przy pasie, po lewej stronie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Youmu Nanatsuki » 30 wrz 2019, o 18:23

Rozsądne i wygodne założenie odnośnie "zaginięć" Doko. Jakkolwiek słabi by nie byli, to prezentowali swoją osobą i tak wiele więcej, niż szary cywil. Wysyłanie Akoraito po Doko było w gruncie rzeczy czymś absurdalnym, gdyż ryzykowało się stratę cenniejszej jednostki, by odzyskać słabszą. Strategia i taktyka miały bardzo wiele z myślenia, którym kierowała się Youmu. Liczyły się zyski oraz koszta, czysta wartość i nic więcej. Żadna moralność. Tak czy inaczej nie miała nic przeciwko poszukiwaniom dzieciaka, bo nie ona zarządzała wioską oraz zadaniami. Inne zadanie również narażałoby jej życie, a cel w tym przypadku nie miał znaczenia. Liczył się sukces, by tylko zyskać. Chociaż panna Nanatsuki była pełna dumy, to wcale nie była zwyczajnie narcystyczną psychopatką, ale prawdziwym potworem zdolnym do najokrutniejszych rzeczy, gdy mogła na tym zyskać. Można było powiedzieć, że czarnowłosa była pozbawiona honoru. Zdrada zawsze wchodziła w grę, tak samo jak kłamstwa, manipulacje i wiele innych czynów, za które w Yinzin zostałaby natychmiast stracona, o ile nie zmusiliby ją do seppuku. Ale Youmu nie była w Yinzin, a honor w Atsui był rzeczą wybiórczą, która pewne sprawy obowiązywała, a inne nie. W przypadku młodej Maji nie istniało coś takiego jak "honor", istniała tylko wartość, a gdyby płycej to nazwać, cena.
Prychnęła śmiechem kolejny raz, gdy wspomniał o nieposiadaniu czasu na śledztwo wśród wieśniaków. Uważał się za kogoś lepszego albo cenił swój czas jeszcze bardziej, niż panna Nanatsuki swój. Najpewniej obie te opcje. Jednak dla kunoichi to zadanie było zyskiem samym w sobie. Było odgórne, więc nagroda za wykonanie była stała i pewna. Dodatkowo było oficjalne, zatem zaliczało się do papierków i było brane pod uwagę przy awansach. To, co miała robić nie miało znaczenia. Nawet trochę się cieszyła, że misja wygląda w ten sposób. Użeranie się z wieśniakami to wciąż mniejszy wysiłek, niż walka. Tym razem mogła nawet się trochę zabawić, temperując biedotę. Potrzebowała takich momentów, by się wyżyć. Trafiła się doskonała okazja, a szczególnie, że musiała wywrzeć presję bardziej psychiczną, niż fizyczną. I ten rodzaj bólu lubiła zadawać najbardziej. Nie skomentowała tego, co powiedział Neto. Nie było sensu wchodzić z nim w dyskusję, a też niezbyt ją obchodziło co on sobie tam myślał czy to o niej, czy o sobie. Opinia innych się nie liczyła, co zresztą już podkreśliła niejednokrotnie swoimi czynami. Zadanie zostało też doprecyzowane i to na korzyść Youmu, gdyż oszczędzało jej wysiłku. Doskonale, zatem mogła poświęcić się wyciskaniu prawdy z wieśniaków.
Setka ludzi wierzących w Amaterasu, która to miałaby zabierać "wybrańców", czyli zaginionych. Westchnęła ciężko na myśl, że będzie zmuszona wejść w taki tłum zwyczajnych idiotów, którzy wciąż wierzyli w bogów, jak w postacie z bajek. Prawda, religia była skutecznym narzędziem do kształtowania kręgosłupa moralnego w taki sposób, by człowiek był potulną owieczką, bogobojną, a zatem znacznie bardziej niegroźną. W pewnym momencie jednak każdy powinien sobie uświadomić, że to tylko bujdy i chociaż wiara przemijała, to sumienie pozostawało. Tak czy inaczej społeczeństwo było pod pewną kontrolą. Youmu, jak dało się zauważyć, nie wierzyła w bogów, a raczej nie uznawała ich. Uznawała tylko siebie, jako kogoś nadludzkiego, a więc, chociaż technicznie nie była boginią, to tak powinna być nazywana. W końcu istota ponad człowiekiem nazywana była bogiem. Kiwnęła głową Neto, że rozumie o co mu chodzi z bajkami. Zapewne sama nasłucha się ich jeszcze tyle, że rozważy opcję z zabiciem kilku wyznawców tak, aby nie dowiedział się o tym szarowłosy. Może wtedy reszta ocknie się, że żadna Amaterasu jej nie uchroni przed gniewem samej Youmu.
Zasobów? Tak, to było to strategiczne myślenie, które widziało tylko cyfry. Czarnowłosa chociaż myślała w ten sam sposób, to nie aż tak skrajnie. Wyznawała sporo wartości niemożliwych do przedstawienia za pomocą liczb, co byłoby pewnie nie do pomyślenia dla Neto. Panna Nanatsuki była doskonale świadoma tej różnicy i nie uważała tego za swoją słabość, a raczej za ułomność czterookiego. Wartość była najważniejsza, ale tylko głupiec nie potrafił dostrzec jak cenne były, na przykład, proste przyjemności. Tutaj objawiała się spora przepaść między tokiem myślenia dwójki Maji. Neto miał chłodny, analityczny umysł, w dodatku bardzo rzeczowy i wyjałowiony z emocji czy uczuć, zaś Youmu narcystyczny, egocentryczny, ale też analityczny, chociaż niekoniecznie chłodny - raczej opanowany. I to zauroczenie samą sobą sprawiało, że uznawała wartość w spacerach wieczorową porą, w drogich trunkach i luksusowych lokalach, w ciszy, w walce i w wielu innych rzeczach. Chodziło o wartość jaką coś prezentowało dla niej konkretnie. A wszystko to, czego aktualnie pragnęła było bardzo wartościowe. Nawet ich sposób zachowania wskazywał, dla inteligentnego obserwatora, jednocześnie odmienność oraz jednakowość. On zdawał się być aktorem, kolejnym, który ukrywał siebie za maską kogoś innego - jakby bał się własnej ekspresji lub bał się jej konsekwencji. Youmu zaś była esencją siebie - najszczerszą w najdrobniejszym szczególe jej charakteru. Eksponowała wszystkie swoje najgorsze cechy, wręcz była z nich dumna i nie zamierzała się kryć z własną osobą. Nie w niej tkwił problem w końcu, a we wszystkich innych. Jednak Neto był w tym aktorstwie trochę inny, jakby nie tylko udawał kogoś innego, a także zupełnie skrył swoje "ja" w cieniu, jakby prawdziwy "on" przyglądał się wszystkiemu z boku, zapewne uśmiechając się. I ta cecha zaintrygowała pannę Nanatsuki, która jak na razie miała mieszane uczucia co do jego osoby. Zabrzmiało to może chłodno, ale było niesamowitym osiągnięciem, gdyż w prawie każdym przypadku odczucia dziewczyny były negatywne. Teraz jeszcze nie wiedziała co myśleć o szarowłosym, ale czuła, że jeszcze zdąży zamienić z nim parę słów, które rozwieją wątpliwości.
Wiatr i wachlarz nie miał znaczenia. Nie interesowało ją co potrafił Doko, bo nie miała z nim walczyć. Nawet jakby potrafił to samo, co Youmu, to nie był nią. I to jego plasowało na straconej pozycji, a czarnowłosą na zwycięskiej. Znacznie bardziej zwróciła uwagę na część o sprzątaniu, w tym po samej kunoichi. Zaśmiała się wesoło, niczym dziecko i z przyjaznym uśmiechem przyglądała się Neto, odchylając nieco głowę do tyłu, jakby zadzierała nosa.
- Zatem jesteś sprzątaczką? Teraz rozumiem brak czasu na śledztwa. - odparła rozbawiona, nie robiąc sobie nic z jego wiedzy na temat jej poczynań w magazynie. Jego informacje nie były do końca precyzyjne, bo to nie ona rozpętała pożar, ani nie miała nawet takiego zamiaru. Wydarzyło się to przypadkiem, ale nie żałowała takiego obrotu spraw. Ostatecznie zwyciężyła i przeżyła, a to, że została uratowana nie grało roli. Uważała to wręcz za obowiązek, by ktoś ją ocalił. Przecież według niej każdy powinien zasłonić ją własną piersią w razie zagrożenia. Może nie dbała o to, co wiedział o niej, ale w tym momencie już zupełnie nie wierzyła w przypadkowość ich spotkania. Neto zdawał się specjalnie wręczać jej to zadanie, tylko po co? Jego mnogość informacji o Youmu nasuwała myśl, że może nie posiada jakiejś obsesji na jej punkcie, ale jest nią żywo zainteresowany. W takim przypadku to zlecenie, chociaż oficjalne, mogło być swoistym testem. Tak, cała ta sytuacja mogła wyglądać jak próba, jakby chciał się czegoś przekonać. Takie wrażenie odnosiła świeża Akolitka.
- Mam nadzieję, że nie. Zasmuciłbyś Kirino, a tego raczej nie chcemy, prawda? - odpowiedziała na jego pytanie odnośnie popełnionych błędów i uśmiechnęła się nieznacznie, pozostawiając jednak na swej twarzy znudzoną minę. - Dzisiaj jeszcze wyruszę. - rzuciła na pożegnanie i minęła Neto, ruszając w kierunku swojego mieszkania. Po kilku krokach zarzuciła na głowę płaszcz, a mapę schowała do torby. Wizyta u siebie była niezbędna. Wioska okazywała się być całkiem oddalona od Kinkotsu, zatem musiała przygotować sobie jakiś prowiant oraz wodę. Po przekroczeniu progu zajęła się jednak czymś innym - dokładnym przejrzeniem dokumentów, które otrzymała od szarowłosego. Zamierzała się zapoznać z każdą, najdrobniejszą informacją, by później oszczędzić sobie pracy ze śledztwem i móc rozważać nad różnymi hipotezami za pomocą dedukcji już w trakcie podróży. Nie śpieszyła się, przestudiowała wszystkie kartki, by dopiero wtedy spakować trochę suchego prowiantu oraz napełnić dwa bukłaki wodą. Gdy już wyruszyła z mieszkania, to zaopatrzyła się w swoje ulubione, przyprawiane, suszone mięso i dopiero wtedy mogła skierować się do wioski zabobonów. Miała plan zapytać strażników czy czegoś nie słyszeli na temat tej osady, jednak przypomniała sobie, że przed nią jeszcze przeprawa z wieśniakami, zatem socjalizowania się z gorszą częścią społeczeństwa jej wystarczy. Ruszyła na szlak transportowy, którym to zamierzała podróżować ile będzie mogła. Oczywiście na jej głowie znalazł się kaptur, chroniąc ją od bezlitosnych promieni słonecznych, które wyjątkowo brutalnie obchodziły się z jej czarnymi włosami. Wzięła ze sobą także mały węgielek, który w razie rażącego słońca miał służyć za cień pod oczy, dając niewielką, ale jednak jakąś ulgę w podróży. Najgorsze miały być noce, ale te zamierzała nocować albo w potencjalnych karczmach, gdyby jakieś napotkała, a nie była do końca pewna jakie znajdują się poza Kinkotsu, albo w oazach, jaskiniach czy innych miejscach względnie osłoniętych i jakkolwiek bezpieczniejszych niż otwarta pustynia.


Z/T -> Szlak transportowy
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 239
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Tetsu » 24 paź 2019, o 20:46

Wiele osób nazwało by wyjście z domu jako spacer. Przemieszczanie się w swobodnym tempie przed siebie i podziwianie widoków. Dostosowanie się do napotkanej sytuacji i wyciąganie z niej wniosków. Tetsu niczego z powyższych nie brakowało. W zasadzie ciężko byłoby odróżnić zachowanie chłopaka od tych norm. Tylko jedna rzecz była skrycie pielęgnowana przez ten czas. Skrytość. Podejrzenia, co do potencjalnych osób w swoim otoczeniu. Jakie mogli mieć zamiary. Dla wprawnego obserwatora z doskonałą percepcją wydałby się nad wyraz spięty. Nie ufał za dobrze innym, dlatego że wychował się w ubóstwie. Nie podejrzewał jednak, że w lepszej części dzielnicy nie zdarzają się pokrętne zachowania. Każdy posiada odmienny charakter i wystarczy chwila, żeby pokazać swoje prawdziwe oblicze.
Na szczęście znaczną część uwagi nastolatek skupiał na odnalezienie swojego punktu docelowego. Miał w pogotowiu dwa plany. Udać się do centrum i sprawdzić, czy nie zdoła zarobić jakichś pieniędzy za zlecenie. W tym celu na pewno obierze drogę do tablicy z ogłoszeniami. Na niej powinien być jakichś zadowalający wybór pomiędzy różnymi pracami. Nie był gotowy na wszystkie zachcianki innych, ale już z braku wyboru zdoła się poświęcić. Wystarczy wywołać dobre wrażenie i zachować dla siebie wszelkie niestosowne uwagi. Skoro był jeszcze uczniem szkolącym się na shinobi, to w zasadzie nie potrzebował drugiego planu. Jak już sobie wspomniał, to chętnie wybrałby się na zakupy do sklepu z wyposażeniem. Zerknąć czy nie posiadają w swoim asortymencie czegoś ciekawego. Można było to nazwać swoistą manią na punkcie żelastwa, tylko rozwiniętą tak na drobny poziom, jaki obecnie prezentował. Na razie miał się czym bronić. I gdy już dotarł przed oblicze wyroczni rozglądał się pośród tłumów za tym jedynym w swoim rodzaju świstkiem. Mieniącym się złotą barwą lub blaskiem pergamin, nawołujący tylko jego. Pierwsza misja, dziewicza wyprawa, boska muza. Zapragnął poznać szczegóły. W międzyczasie musiał radzić sobie z przechodzącymi tu i ówdzie osobnikami. Zgarnął końcówkę swych długich włosów i niczym sierotka bawił się nimi, czekając na tej jeden odpowiedni moment.
Avatar użytkownika

Tetsu
 
Posty: 26
Dołączył(a): 18 paź 2019, o 01:00
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu chłopak o brązowych oczach. Ciemne, długie włosy splecione w niby warkocz. Czarne spodnie z materiału, krótka narzutka na ramiona i biały szal. Bandaże na przedramionach.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń przy biodrze, kabura na prawej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?p=127234#p127234
GG: 0
Multikonta:

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Hibana » 28 paź 2019, o 07:44

Obrazek
"Zu-Zu"
Dla: Tetsu
Misja rangi D
1/15


Chłopak, w którego żyłach płynęło żelazo zamiast krwi.
Tetsu był shinobi, prawdziwym shinobi, który nigdy nie pozwala sobie na dekoncentracje i pozostaje czujnym nawet przez sen. Gotów do walki w dzień, w noc, gdy śpi i gdy idzie ulicą. Zawsze gotowy.
Tylko, czy naprawdę była taka potrzeba?
Dzień był wyjątkowo piękny, a udzie uśmiechnięci i spokojni. Zbliżała się zima, ale – podczas gdy na północy ulice złociły się od liści, a gdzieniegdzie padał już pierwszy śnieg – pustynne miasto nie uległo jesiennemu przeobrażeniu. Tylko powietrze było trochę zimniejsze.
Tetsu dotarł w końcu do swego celu: tablicy ogłoszeń. Czy było tam coś interesującego? Można by to stwierdzić po czasie jaki tam spędził, bawiąc się włosami. Ktoś szukał miłości, ktoś sprzedawał garnki, ktoś oferował swoje usługi, a kto inny reklamował maści na stawy. Czy naprawdę nie było jednego zlecenia dla młodego shinobi?
Stał tam dłuższą chwile. Może już tracił nadzieje? Może już chciał odejść?
Jakby w odpowiedzi na jego wątpliwości, nagle usłyszał cichy stukot. Ktoś właśnie przypinał nowe ogłoszenie. Wiodąc wzrokiem za dźwiękiem kamienia uderzającego w mały gwóźdź, Tetsu ujrzał swoją wybrankę. Ogłoszenie nie było duże, nie mieniło się złotem, ani blaskiem bogów. Pomięty świstek, kartka wyrwana z zeszytu i wypisana kredką. Napis głosił:
„Zaginol Zu-Zu
jak kos go widzol to posze o pomoc
badzo za nim tesknie
nagroda wynosy: 250 pieniedzy”

Ogłoszenie ozdobione było portretem owego „Zu-Zu”, który niestety nie pozwalał nawet domyślać się gatunku stworzenia.
Rączka, która namalowała ten portret, nosiła jeszcze kolorowe ślady tuszu na palcach i z wielkim zapałem przybijała swoje ważne ogłoszenie.
Dziewczynka miała najwyżej sześć lat. Wyglądała na bardzo nieszczęśliwą, na policzkach miała ślady łez. Czy ktokolwiek przeszedłby obok niej obojętnie?
A może to była szansa, na którą czekał Tetsu?
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Urlop do 7.02
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 538
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Tetsu » 28 paź 2019, o 19:14

Niewinna postawa w jakiej utkwił Tetsu trwała dłużej niż chciałby tego właściciel ciała. Wszystkiemu winne były poszukiwania. Wodzenie wzrokiem po tablicy sprawiły, że stracił na moment kontakt ze światem. Czyli jego osobie daleko było do prawdziwego ninja. Oczywiście stan ten był nikłym dowodem, że w późniejszym czasie nie będzie zdolny do poważniejszej czujności. Wszak znajdował się pośród zwykłych mieszkańców wioski, którzy nie stanowili żadnego zagrożenia. Logika starała się tak to odbierać, jednakże Maji zawsze traktował wszystkich z dystansem. Dlatego ciągle wolał być szczerym do bólu indywidualistą. Rzadko przyjmował pomoc od innych, a swoją wolał oferować tylko w trakcie równo wartej wymiany. Nie mógłby przepuścić żadnej takiej okazji. Poszukiwacz z niego żaden i gdy odkrył nadarzającą się okazję musiał nieźle się nagłowić. Przestał zaciskać swój długi warkocz i skupił się na sytuacji małej dziewczynki. Z dozą nieufności spoglądał czy gdzieś nieopodal nie znajduje się jej rodzic lub opiekun. Nie zaszkodzi też wyeliminować jakichkolwiek spojrzeń, które również uchwyciły by rozgrywaną scenę. Gdy miał pewność, że będzie bezpiecznie, dopiero wtedy zdecydował się na odczytanie notatki. Jak przystało na samca rasy ludzkiej wolał zachować pewne maniery. Z drugiej strony chciał działać szybko i zaklepać sobie nowe zlecenie. Wiele innych osób mogło zostać dogłębnie poruszonych i zdać się na dobroduszność, w wyniku której nie zważali by na przypuszczalną kolejkę. Tyle, że przy tablicy z ogłoszeniami zasady niewiele miały do czynienia. Kto pierwszy ten lepszy.
- Witaj, młoda damo. - wypowiedział pospiesznie. W zależności od pory dnia użył właściwego wzroku. Intencje miał dobre, więc liczył, że przypadkiem nie wpłynął na zachowanie dziecka. Te małe istotki były czymś na pograniczu, dlatego nadawały się do kontaktu przez Tetsu. Dorośli ludzie, im bardziej snobistyczni i wyrachowani, tym gorszy posiadali wpływ na rozdrażnienie chłopaka.
- Nazywam się Tetsu Maji i spodobało mi się twoje ogłoszenie. Chociaż brakuje na nim twojego imienia. Dlaczego jesteś tu sama? - odparł zwięźle, dając do wiadomości, że chciałby ją poznać dla wygody dalszej rozmowy. W pewnym stopniu ciężko winić dziecko za słabą pisownię, ale na tym etapie nie musiał wszystkiego wytykać. Sumienie go przez to nie zaboli. Musiał skupić się na odpowiednim obyciu względem dziewczynki, dlatego zwieńczył całą akcję lekkim uśmiechem w jej stronę. Gdy był pewny, że mała osóbka zaakceptuje jego formę powitania, to skupi się na kartce papieru, a szczególnie na rysunku. Nadal posiadał zbyt wiele niewiadomych, żeby cokolwiek przypuszczać. Pytanie tylko, jak długo potrafił być miły i cierpliwy, aby nie za szybko odpuścić zdobyczy.
- Porozmawiamy o Zu-zu? To piesek czy kotek? - zapytał z pewną dozą przywiązania, jakby już zaczęło mu zależeć. Niby nie powinno, ale przy tak drobnej osóbce ciężko było pozostać niewzruszonym. W innym wypadku mógłby pokonać schody za jednym zamachem, a tutaj musi robić kroczek za krokiem, żeby uzyskać odpowiedni, pozytywny efekt. I tak nie przeszedł od razu do rzeczy, bo mógłby skłonić młodą do zabrania go wpierw w miejsce jej zamieszkania. Umiał na tyle szybko myśleć, że zanim dziewczynka zdołała by odpowiedzieć na cokolwiek, to znał już kilka planów działania. Od szczęśliwego poszukiwania po czarny scenariusz. Gdzieś tam tuła się bezbronne zwierzątko. Niestety ciekawość świata mogła go już dawno zabić. Wystarczyło przyzwyczaić się do miski żarcia i czekać na kolejne.
Avatar użytkownika

Tetsu
 
Posty: 26
Dołączył(a): 18 paź 2019, o 01:00
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu chłopak o brązowych oczach. Ciemne, długie włosy splecione w niby warkocz. Czarne spodnie z materiału, krótka narzutka na ramiona i biały szal. Bandaże na przedramionach.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń przy biodrze, kabura na prawej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?p=127234#p127234
GG: 0
Multikonta:

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Hibana » 29 paź 2019, o 06:26

Obrazek
"Zu-Zu"
Dla: Tetsu
Misja rangi D
3/15


Tetsu słusznie zrobił, że nie podszedł od razu do dziewczynki. A, bo to wiadomo? Jeszcze się matka zacznie rzucać, albo ojciec z siekierą pogoni. Zaraz, że on „wiadomo-kto”, co dzieci zaczepia. I obelgi, i pomówienia, i zbiegowisko. Tak, lepiej nie działać pochopnie.
Na szczęście – lub nieszczęście – dziewczynka była sama, a pozostali przy tablicy ludzie nie wykazywali zbytniego zainteresowania jej osobą. Chłopak mógł spokojnie przeczytać jej małe ogłoszenie i podejść by rozpocząć znajomość.
-W-witaj – odpowiedziała lekko zdezorientowana dziewczynka.
Nie bała się nieznajomego, ale była wyraźnie zaskoczona. Czyżby nie tego się spodziewała wieszając ogłoszenie? Może myślała, że wystarczy zostawić kartkę na „magicznej tablicy” i zu-zu sam wróci do domu? Nie przewidziała, że będzie musiała wchodzić w jakieś interakcje? Może nie myślała, że tak szybko? Zresztą, czy dziecko w tym wieku mogło cokolwiek „sądzić”, czy „przewidywać”?
-Miło mi Tetsu Maji – odpowiedziała wciąż zszokowana. - No, nie ma – odparła na stwierdzenie chłopaka i zaczęła usilnie wpatrywać się w swoje ogłoszenie, jakby owe imię miało się na nim magicznie pojawić. - Nie jestem sama! Mam mamę i tatę! Są w domu. Powiedzieli, że jak zostawię tu kartkę to zu-zu wróci.
Mówiąc to, wróciła do mozolnego tłuczenia kamieniem w gwóźdź, jakby zupełnie nie zrozumiała intencji Tetsu. Może nie zrozumiała? W końcu, dzieci często nie rozumieją zawiłości wypowiedzi, nie wyczuwają podtekstów i nie łapią sarkazmu. Trzeba do nich mówić wprost. Tetsu dopiero miał się tego nauczyć.
-Dobrze! - Odparła z entuzjazmem gdy chłopak zaproponował rozmowę o jej ulubieńcu. - Zu-zu jest kochany, i miły, i bardzo mnie lubi. Zu-zu to nie piesek, i nie kotek. Zu-zu to zu-zu, i jest najwspanialszy na świecie!
Skwitowała wypowiedź tupiąc nóżką o ziemię. „Zu-zu to zu-zu”, no tak, to z pewnością wiele ułatwiało. Czy Tetsu stracił już cierpliwość? A może do samego końca zachował profesjonalizm?
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Urlop do 7.02
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 538
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Tetsu » 29 paź 2019, o 19:56

Kontakt Tetsu z rówieśnikami nie zawsze należał do udanych. Przez to trudno mu było cokolwiek zrównoważyć. Posiadał swój własny system oceny, dlatego podszedł do sprawy w miarę rozsądnie i dobrał, w większości, odpowiednie słowa. Fakt, że nieco przecenił swoje siły trochę go zirytował. Dziewczynka w wieku sześciu lat powinna posiadać odrobinę wiedzy na temat działania niektórych rzeczy. Choćby taka tablica ogłoszeń. Niestety wmówione przez rodziców dyrdymały aż prosiły się o reprymendę ze strony chłopaka. Młody Maji nie zamierzał jednak dać ponieść się emocjom i krytykować kogoś przez to jak zamierza wychowywać dziecko. Sam mógł niewiele w tej dziedzinie wnieść. Były to głównie spostrzeżenia tego, jak sam został wychowany przez matkę. Także wpatrywał się uważnie w dziewczynkę, niby pustym, acz skupionym wzrokiem. Od razu doszedł do wniosku, że musi zmienić strategię. Obrać odpowiedni kurs, bo widocznie nieco przestrzelił. Nic nie szkodzi, dał sobie do zrozumienia. Ważne, że dziecko złapało odrobinę zaufania do obcego. W gruncie rzeczy Tetsu wyglądał niepozornie i nadzwyczaj dziecięco. Może te jego oczy były niczym dwa ogniki, które potrafiły wzbudzić grozę. Ale to już zależało od pewnych sytuacji, które nie miały szybko nastąpić.
- Świetnie. To może powiesz mi, gdzie ostatni raz widziałaś Zu-zu? - kontynuował swoje przesłuchanie. Ni to pies, ni kot, zatem jakaś małpka? Odciął umysł od niepotrzebnych spraw, jak pytanie dziewczynki o imię, czy zgadywanie, co może przedstawiać obrazek. W końcu najefektywniej jest doszukać się sedna sprawy. Gdzie, co i jak. Było kilka rozwiązań, jakie na szybko wpadały do głowy. Choćby zdanie się na szczątkową wiedzę dziewczynki. Bo skoro “Zuzu to Zuzu”, nie zdoła rozpoznać zwierzątka sam. Będzie musiał pomóc właścicielce trafić na jego trop. O ile pupil okaże się jeszcze żywy.

W następnej kolejności jakoś bezinwazyjnie postarał się powstrzymać dziewczynkę od dalszych prób przytwierdzenia ogłoszenia. Żeby tylko nie zrobiła sobie krzywdy czymś tak nie poręcznym, jak kamień. Oczywiście w takim przypadku musiał zabrać kartkę jako dowód, że podjął się zadania. Czy coś takiego w ogóle było podstawą do roszczeń wynagrodzenia? Mimo wszystko nie zamierzał winić za całą sytuację rodziców. Po prostu zrobi co w jego mocy i okaże się ile to było warte. Nic nie poradzi na własne sumienie, które go dotknęło na widok dziecka.
- Bo wiesz tutaj wywiesza się kartki, jeśli ktoś potrzebuje pomocy. Wtedy jakaś osoba zrywa je i rozwiązuje ten problem. Dlatego ważne jest, żeby podpisać się pełnym imieniem. W twoim wypadku to znalezienie Zuzu, więc chodźmy już. - powiedział życzliwie do dziewczynki. Nachylił się lekko i zachęcił do marszu w stronę, jak przypuszczał jej domu. Być może straciła pupila z oczu, a ten uciekł. Gdzieś w obrębie podwórka, na którym się bawiła? Tak właśnie myślał, ale jak się okaże to już inna para kaloszy. Na razie wykonał ruch w tę stronę. Nie zdradzał innych asów, jakie trzymał w rękawie. Jeśli uzna, że zabrnie w ślepą uliczkę, to nieuniknionym okaże się zwrócenie do jej rodziców o bardziej treściwe wyjaśnienia. Na ten moment pozwoli im myśleć, że rada jaką podarowali córce faktycznie miała w sobie coś z magii i zwierzak się odnajdzie. W jego mniemaniu oszukiwanie w taki sposób dziecka w niczym nie pomaga. Ważne są fakty.
Avatar użytkownika

Tetsu
 
Posty: 26
Dołączył(a): 18 paź 2019, o 01:00
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 15
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu chłopak o brązowych oczach. Ciemne, długie włosy splecione w niby warkocz. Czarne spodnie z materiału, krótka narzutka na ramiona i biały szal. Bandaże na przedramionach.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń przy biodrze, kabura na prawej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?p=127234#p127234
GG: 0
Multikonta:

Re: Tablica ogłoszeń

Postprzez Hibana » 1 lis 2019, o 10:48

Obrazek
"Zu-Zu"
Dla: Tetsu
Misja rangi D
5/15


Dziewczynka wolno przyzwyczajała się do obecności Tetsu. W końcu, był on nieznanym, starszym mężczyzną, a mama zawsze mówiła żeby uważać na obcych. Mimo tego, postanowiła mu zaufać na tyle by odpowiedzieć na pytanie.
-Bawiłam się z Zu-zu w ogrodach, tych ładnych z palmami, Kin-kin... kozu? - Próbowała sobie przypomnieć trudną nazwę parku.
Czy Tetsu wiedział o co chodzi? Znał osadę na tyle dobrze, by kojarzyć ogrody, o których mówiła dziewczynka?
Wiedział, czy nie, postanowił się podjąć zadania i na dowód tego zdjął kartkę z tablicy-efekt ciężkiej pracy dziewczynki.
-Hej! Dlaczego zrywasz?! - Oburzyła się i Tetsu ledwie zdołał jej wytłumaczyć mechanikę tablicy. - Aaaaaa.... To tak to działa... Dlaczego mamusia i tatuś mi nie powiedzieli? - Nie czekała na odpowiedź. - I Ty będziesz tym „kimś”? Znajdziesz Zu-zu? Jej! - Ucieszyła się. - Jestem Miya. Teraz wiesz jak się nazywam, więc możemy iść znaleźć Zu-zu, tak? Tak?
Kiedy odpowiedział, chwyciła mocno chłopaka za ramie i pociągnęła go w stronę parku. Była szybka i zdecydowana, doskonale wiedziała gdzie idzie. Pisać nie umiała, nazw zwierząt nie znała, ale orientacje w terenie to miała dobrą. Pewnie często biegała sama po mieście. Czy to dobrze świadczy o jej rodzicach? Nie było mocą Tetsu by to oceniać.

Po jakimś czasie dotarli do celu drogi. „Ogrody Kinkotsu”, głosił napis nad bramą. Czyli to tutaj dziewczynka bawiła się ze zwierzaczkiem, zanim uciekł, lub zaginął?
Przechodzimy tutaj -> Ogrody Kinkotsu
ObrazekLokalizacja Hibany: Wioska ukryta wśród drzew
Prowadzone misje:
Urlop do 7.02
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 538
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość