Karczma "Klejnot Pustyni"

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 2 lip 2017, o 20:02

Tak, tak, filozofowanie nie było dobrym tematem, szczególnie w karczmie, gdzie każdy przychodził przeważnie w jednym celu, oczywiście upicia się. W sumie sama Motoko nie wiedziała dlaczego w ogóle rozmawia z tym człowiekiem, ale czasem robi się rzeczy, które są zwyczajnie nieprzemyślane i po prostu są. Tak właśnie było w tym momencie, kiedy Mo konwersowała z mężczyzną, do którego w sumie powinna mieć awersję i uważać go za niewystarczającego rozmówcę, tylko jak ma poznać świat i znaleźć to coś, nie rozmawiając z ludźmi? Jej zadanie wydawało się być cięższe niż na samym początku myślała, a miało być tak pięknie...
Jego słowa zbiły dziewczynę z pantałyku i co by nie było, nie wiedziała, jak mu odpowiedzieć na to pytanie. Wzruszyła jedynie ramionami i zajęła dalszą konsumpcjom tego co jej zostało. Dobrze, że już nie mieli co pić, bo dziewczyna i tak już odczuwała dziwne zawirowania w głowie, które na szczęście nie były tak wielkie, żeby miała problemy z utrzymaniem równowagi.
- No dobrze. - stwierdziła, nawet zbytnio nie zastanawiając się nad tym co w ogóle miałaby robić, biegać za jakimś starszakiem, który nosi przy sobie ogromny pojemnik z sake? To było trochę chore, ale Mo była przekonana, że jeszcze pewnie więcej chorych rzeczy zobaczy, a tym bardziej przeżyje!
Zanim jeszcze zdążyła skończyć akcja podziała się dość szybko, tak więc nie powinno nikogo zdziwić to, że mężczyzna wyszedł, a Mo zwyczajnie dojadała, z powątpiewaniem patrząc na pieniądze, które widocznie rzucił również w jej imieniu. 'Niech to szlag' pomyślała i jak poparzona wyleciała, oczywiście dojadając wszystko do końca. Nie mogła być mu niczego winna, bo bycie winnym było najgorszym przywiązaniem, jakie można tylko zastać, dlatego musiała go dogonić i chyba mu pomóc, bo innej opcji nie widziała, chociaż jeśli przyjmie z powrotem pieniądze, to już byłaby baja!
- Gdzie idziemy i po co? - spytała się, chcąc być stuprocentowo poinformowaną, już raz się przejechała na swoim pierwszym kochaneczku, który teraz wąchał kwiatki od strony korzonków.
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 2 lip 2017, o 20:19

Królestwo za sake
Ranga D
Post 9/15


Motoko się zgodziła mimo trochę odpychającego zachowania mężczyzny. Może ciężko było jej odmówić? A może to po prostu alkohol szumiący jej jeszcze w głowie podpowiadał "zrób to, będzie fajnie!". Zdziwić ją mogła ilość pieniędzy za ten posiłek, bo to nie była mała ilość. Pewnie bardziej z racji alkoholu, niżeli jedzenia, bo to mimo tego, że było smaczne, to nie było nad wyraz wykwintne. Wybiegła tuż za nim i spytała o drogę - ten zaś spoglądał na szlak, w oddali i wskazał jej na miejsce w oddali. Wydmy, dość niegościnny teren dla postronnych.
-Musieli dopaść ich gdzieś z boku szlaku. Pewnie znowu idą na skróty, bo szybciej, zamiast trzymać się w dużej grupie. - zaklął jeszcze pod nosem, ale że to nie ładnie i w ogóle cenzura, to Motoko nie usłyszała dokładnie co takiego powiedział. Machnął jej ręką by podążała za nim i ruszył głównym szlakiem wypatrując czegoś w piachu...
-Co jakiś czas do Garasu przyjeżdża dostawa, jakiś czas temu pałętali się tutaj Kaguya, może zostały jeszcze jakieś niedobitki? Musimy im pomóc - powiedział do dziewczyny trochę wyjaśniając sytuację i zaraz znalazł, po kilku minutach dobrego biegu. Skręcił w prawo, gdzie wydawałoby się, że wkracza na jedną z wydm, ale piasek był tutaj wyraźnie ubity. Pościg właśnie się zaczął.
Takeshi
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 2 lip 2017, o 20:57

Podążyła wzrokiem za jego spojrzeniem i niemalże jęknęła w geście protestu, znowu te wydmy? Już praktycznie miała dość tego przewijającego się przez jej stopy piasku, bo ile jeszcze tego tam może być? Jedynym plusem całej sytuacji był brak mocnego słońca, które przypalałoby ich, jak jakieś skwarki na glinianym naczynku, a tak przynajmniej było troszeczkę chłodniej. Na jego słowa jedynie przytaknęła, rozumiejąc, a przynajmniej starając się nadążyć za jego tokiem rozumowania, choć ciężko było jej sobie wyobrazić kogokolwiek z Kaguya, bo też nigdy o nich nic nie słyszała. Być może i nawet zaczęłaby zadawać pytania, typu "jakie mają zdolności?" ale ewidentnie nie myślała o tym co należy, w sumie, jak zwykle. W jakiś dziwny sposób cała sytuacja przypominała jej tą z handlarzem, któremu pomagała dotrzeć do Kinkotsu, choć tamten miał jedynie jakieś błyskotki, co raczej nie było porównywalne do sake, które starszy mężczyzna tak uwielbiał.
- Jasne. - przytaknęła ochoczo i ruszyła za gościem niosącym sake na plecach, a raczej jej resztki, generalnie dziwny gość. Miała nadzieję, że mężczyzna będzie miał gorszą kondycję niż ona, bo byłby trochę wstyd, żeby tak nie nadążać za starszym panem. Jedynym atutem całej tej sytuacji było to, że dziewczyna się nie przejadła, tylko zwyczajnie najadła, więc mogła pożegnać się kolkami, albo innymi dziwactwami, które mogłyby jej negatywnie zadziałać na kondycję.
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 3 lip 2017, o 14:28

Królestwo za sake
Ranga D
Post 11/15


Jej odpowiedź była krótka i w sumie mu się taka podobała. Skinął odruchowo głową, ale skoro był do niej tyłem, to nie mogła tego za bardzo widzieć. Ten o dziwo nie był taki wolny, jak mogło jej się wydawać. Można powiedzieć, że nawet mógł poruszać się dużo szybciej, ale zwalnia z jej powodu. A może to po prostu złudzenie? W każdym razie potrafił się poruszać po piasku, jego nogi nie zapadały się tak bardzo jak typowego laika. Podążali przed siebie, aż natknęli się na ślady wozów, które skręcały ostro w lewo. W ten sposób tylko oddalały się od celu, co raczej nie było zbytnio inteligentne skoro mieli dotrzeć do celu, prawda? Tuż za wydmą zauważyli jeden wóz, a raczej jego resztki i kilku ludzi w nich grzebiących. Dużo drewna, płach zakrywających niegdyś wóz, pewnie resztki towaru. Kuroi spojrzał na to wszystko i wskazał na jednego z szabrowników. Było ich trzech, tylko ten po ich prawej stronie podniósł nieco głowę widząc coś na horyzoncie
-Gdzie jest reszta?! - zapytał niwelując całkowicie ich efekt zaskoczenia, lecz odpowiedzią szabrownika było tylko wypuszczenie z ręki trzech kunai tak, że dwa z nich leciały prosto w Kuroia i Motoko, a trzeci pomiędzy.
Takeshi
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 3 lip 2017, o 20:15

Samo ustawienie wozów zdawało się być lekko mówiąc podejrzane, dlatego nawet nie czekając na jakiekolwiek uwagi mężczyzny, Motoko ruszyła w tamtym kierunku. Oczywiście starszak był szybszy i jedynym co dziewczyna mogła robić, to próbować nadążyć za jego krokami. Całą zasadzkę, którą mogli uknuć wziął diabli, bo obżartus postanowił sobie porozmawiać, co w zaistniałej sytuacji było im co najmniej nie na rękę. Gdyby dziewczyna tylko mogła, praktycznie od razu by zrobiła jakiegoś facepalma, ale starając się powstrzymać, praktycznie od razu obmyśliła plan, który zaczęła wcielać w życie, kiedy tamten gadał. Składając z dłoni kolejne pieczęci, z których składał się Tygrys, Świnia, Wół, Pies oraz Wąż, użyła techniki Kawarimi no Jutsu, zamieniając się miejscem z jednym z kół, które pewnie wcześniej było częścią wozu. Od razu po wykonaniu tejże techniki, ruszyła w tan ze swoim mieczem, stawiając na swoją zwinność i szybkość, którą spotęgowała przez technikę Iaidō, użytą od razu po zamianie miejsc z beczułką, która była w pobliżu mężczyzn. Będąc na wyciągnięcie miecza, posłała w stronę najbliższego z nich kilka cięć, mając nadzieję chociażby na draśnięcie bandziora. Mężczyźni widocznie posiadali jakieś umiejętności w rzucaniu kunai, a także shurikenami. Kto wie, być może są równie biegli w unikach? Jednakże Motoko nie było to dane, ze względu na zamianę miejsc, którą wykonała praktycznie od razu, kiedy jej kompan zaczął otwierać buzię. Swoją drogą, ciekawe co on wymyślił!
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 3 lip 2017, o 21:29

//kwestie techniczne: na przyszłość - jak robisz jakieś techniki, miło jak są w spoilerze + ewentualnie KC dopisane. No i oczywiście statystyki. Na D to mały problem, ale na innych już gorzej ;)
Królestwo za sake
Ranga D
Post 13/15


Dziewczyna zaczęła składać techniki do podmiany i kiedy w jej ciało już miał wbijać się kunai, to na jej miejscu pojawiło siędrewniane koło. Dość sprytnie trzeba przyznać. Zaraz potem zaczęła wirować ze swoim mieczem - pierwszy bandzior nawet nie zauważył co się stało i jego głowa po prostu wylądowała tuż obok. Drugi jednak nie był takim słabeuszem i na jej miecz wystawił swojego kunaia by zablokować cięcie. Zaraz potem odskoczył na bok. Trzeci zaś został załatwiony przez Kuroia, jednak dziewczyna nawet nie zauważyła co się stało. Po prostu padł na ziemię. Z jego krtani posoka jednak lała się jak długa. Pozostawał więc jeszcze jeden na polu bitwy, w odległości dwóch metrów od samurajki
-Dajcie mi odejść, zapłacę wam sowicie! Oni nas zmusili, to nie moja wina! - zaczął patrzeć to na starca, to na dziewczynę i nie wiedział czy coś z tego wyjdzie, ale warto było spróbować, prawda? Z jego skroni lał się pot, był w bardzo złej sytuacji. Swoim małym ostrzem mógł jednak coś zdziałać przeciwko Motoko, wiec ta musiała trzymać się na baczności.
Takeshi
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 3 lip 2017, o 21:59

//ay ay kapitanie ;)
Widok głowy opadającej na piasek nie był widokiem zbyt przyjemnym, choć Motoko nie bała się spojrzeć w jego puste ślepia, na co nawet niestety nie miała czasu. Gnana przeświadczeniem zniszczenia wszystkich zagrażających im osób, spod zmarszczonych brwi spojrzała się na ostatniego niedobitka i... w sumie też miała ochotę go zabić. Chociaż chyba nie można tego nazwać ochotą, ze względu na brak jakiegokolwiek silniejszego uczucia od wewnętrznej pustki dziewczyny, którą również pokazywały tęczówki zmarłych już mężczyzn. Nic w jej środku nie umarło, co to, to nie, ale definitywnie była ona w pewien sposób przyzwyczajona do wyciągania miecza i zwyczajnego robienia tego co trzeba było. Oczywiście w drodze Samurajów należy odróżnić chęć zabijania z powodu konkretnych emocji, czy też zwyczajnego wyciszenia, do którego przecież każdy dążył, a przynajmniej tak myślała Mo.
- Jacy oni i gdzie są właściciele tego co tu zostało? - spytała się szybko, chowając swój miecz do sayi. Niepozorny zwrot akcji, czy aby na pewno? Jedynym jej zmartwieniem był starszy mężczyzna, który widocznie lubił czasem namieszać i zepsuć jakąkolwiek możliwość zaskoczenia, pytanie tylko, czy tym razem pozwoli jej wypytać delikwenta, a potem odpowiednio się nim zająć, w końcu nie czytał w jej myślach...



W takim razie spóźnione! :

Nazwa
Kawarimi no Jutsu

Pieczęci
Tygrys › Świnia › Wół › Pies › Wąż

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
W pobliżu musi się znajdować przedmiot możliwy do podmienienia

Opis Kolejna pomocna technika, która niejednokrotnie może uratować życie. Otóż jest to technika podmiany która pozwala w momencie ataku podmienić nasze ciało z zawczasu przygotowaną podmianą z beczką, kłodą bądź innym przedmiotem który znajduje się luźno na powierzchni oraz rozmiarami jak i wagą nie przekracza 1 naszego ciała. Kolejnym ograniczeniem techniki jest świadomość nadchodzącego ciosu. Użytkownik może podmienić się tylko w momencie gdy widzi nadchodzący atak. Wtedy tuż przed zadaniem ciosu następuje podmiana i nasze ciało zajmuje przedmiot wcześniej przez nas wybrany do podmiany.



Nazwa
Iaidō

Pieczęci
Brak

Zasięg
Zależy od długości ostrza

Koszt
Brak

Dodatkowe Wysoka szybkość (ok. 80), posiadanie obu rąk, na czas używania techniki otrzymujemy +15 do szybkości

Opis Technika stanowiąca "podstyl" walki w obrębie Battodo. Jest to umiejętność zadania błyskawicznego ataku z miecza znajdującego się w saya - cięcie może być zarówno horyzontalne, jaki i pionowe, skośne czy też w ogóle nie być cięciem lecz uderzeniem rękojeści, a nawet wykonanie bloku - wszystko to zależy od sytuacji oraz wyszkolenia wojownika.
Praktyk Iaido stawia na rozwiązanie walki w jednym, celnym uderzeniu, które dzięki zastosowaniu tzw. saya-biki (cofnięcia saya), zyskuje ogromną prędkość.
Warunki:
- Cięcia są zadawane z szybkością użytkownika zwiększoną o 15
- By ponownie użyć techniki Iaido należy schować miecz.


    SIŁA 55
    WYTRZYMAŁOŚĆ 66
    SZYBKOŚĆ 60
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 3 lip 2017, o 22:12

Królestwo za sake
Ranga D
Post 15/15


Dziewczyna postanowiła jednak odpuścić na chwilę i jednak wypytać pozostałego przy życiu faceta o co tak naparwdę tutaj chodzi. Schowała w tym czasie miecz i tutaj nasz wspomniany facet wyczuł okazję. Gdy ta kierowała swoje ostrze do pochwy facet rzucił w nią kunaiem. Z racji tego, że była blisko, szansy na unik nie było prawie wcale. Uratowała ją jednak szybka reakcja Kuroia, który złapał kunaia w dość niecodzienny sposób. Przed Motoko wyrósł słup z piasku, który chwycił ostrze, a następnie chwycił szabrownika za głowę i skręcił mu kark. Ot tak, jakby to był wysuszony patyczek.
-No to przesłuchanie nam nie wyszło - wzruszył ramionami i zaczął przeszukiwać ludzi przy wozie. Wtem ktoś krzyknął za jego plecami - pojawił się znad wydmy, co zauważyła dokładnie Motoko.
-Paczta pany! To ten chlejus! - krzyknął wyraźnie opalony chłopak w wieku koło dwudziestki. Zaraz wychylił się trochę starszy od niego, czerwony na twarzy i lekko chwiejący się na nogach:
-Kurde, tylko na chwilę przystanęliśmy i już nas szukają... a coś Ty tutaj zrobił? - zapytał ten starszy, a Kuroi spojrzał to na niego, to na dziewczynę i na jego ustach widać było totalne zdziwienie i aż wypisane na ustach jedno wiadome słowo. Wspomniany starzec razem z młodzieniaszkiem byli prawdziwą karawaną, która miała opóźnienie. Cóż, czasem można się pomylić.
-Ekhm, no to tego, dobrze nam ten patrol wyszedł! A chłopaki, Garasu na was czeka, pędzikiem! Już już, nie przeszkadzać - rzucił zmieszany Kuroi i posłał wymowne spojrzenie Motoko, po czym rzucił jej woreczek z pieniędzmi - Dobrze się spisałaś! To Twoja nagroda. Możesz spokojnie dołączyć do straży moja droga. Przeszłaś test! Brawo - klasnął w dłonie i puścił jej oko, po czym poszedł w stronę lekko spóźnionej karawany.

Misja zakończona \o/
Takeshi
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 3 lip 2017, o 22:59

Widocznie to nie był dobry pomysł. Ludzie nigdy się nie zmieniają, a jakakolwiek próba pozostawienia im szansy sprawiała jedynie, że się człowiek zawodzi, tak przykro. Szesnastolatka też musiała zrozumieć, że w pewnym momencie, nie warto nawet udawać słabszego, bo poza tym, że to zwyczajnie się nie godzi, jest to dalece pożądane, kiedy nie jest się wystarczająco szybkim. Widok skręcanego karku, a raczej dźwięk temu towarzyszący był o dziwo dosyć przyjemny, co sama dziewczyna przyjęła z pełną rezerwą, bo jak może ją interesować i uważać, że pewne aspekty śmierci są przyjemne? Starając się nie myśleć w tym momencie o takich rzeczach, spostrzegła z daleka jakieś sylwetki, co z początku uznała za kolejne zagrożenie, do czasu, aż tamci zaczęli się wydzierać, na tyle głośno, żeby każdy bandzior w okolicy mógł śmiało do nich zawitać, ech Ci ludzie...
Po złapaniu woreczka z pieniędzmi dziewczyna była nieźle zamieszana. Oczywiście poszła znów jako świta kolejnej karawany, ale tym razem miała to wszystko głęboko w... Nie dość, że słońce nie dawało jej zebrać myśli, to jeszcze gadanie mężczyzn powodowało u niej odruchy wymiotne, bo ileż to można się podniecać na temat tego ile kto wypije? Przecież to tak człowieka ogłupia, a może to właśnie ona była z nich wszystkich najgłupsza?


/zt.
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Hatake Jin » 23 lip 2017, o 01:25

Hatake podniecony widokiem przepięknej nastolatki od razu próbował się ogarnąć. Wiedział, że nie może spalić, a bardzo przypadła mu do gustu. Była dokładnie taka, o jakich śnił ostatniej nocy. Musiał jednak pochować swoje miłosne zapędy i skupić się na zadaniu. Na pewno potem będzie czas, żeby porozmawiać.
Mimo tego, iż postanowił odłożyć flirtowanie, zostawianie kobiety bez tematu do rozmowy było po prostu słabe i nie w jego guście. Zawsze był energiczny i pełen charyzmy. Potrafił znaleźć sobie przyjaciół, dziewczynę....
Zaczął myśleć o swojej pierwszej miłości. Przepiękna brunetka o długich nogach, która swoją urodą zabijała niejednego na miejscu.
Otrząsnął się po chwili, bo zbliżali się do swojego celu.
- To gdzie zaczynami poszukiwania?- zapytał po drodze do karczmy.
Gdy weszli słuchał z uwagą co ma do powiedzenia jego przyszła ex. Przynajmniej tak wyobrażał sobie najbliższą przyszłość...
Hatake Jin
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 23 lip 2017, o 01:56

Obrazek
Po nitce do kłębka, albo i książki. #13

Kiedy Jin oddał się przyjemnej ciszy, młoda dziewczyna, która wędrowała u jego boku również pozwoliła swoim myślom dryfować i choć ona sama jakoś rzadko kiedy milczała, tym razem poczuła przemożną chęć zamknięcia swoich warg, co też robiła. Do momentu, w którym chłopak postawił pytanie, a że była to naprawdę krótka droga, nie musiała praktycznie myśleć o niczym konstruktywnym poza tym, co będzie mogła dobrego zjeść na obiad i gdzie się wykąpać po tej gorączce.
- Dokładnie tutaj. - wskazała ręką karczmę, do której się zbliżali. - Przypadkiem poznałam jakiegoś kupca, który nie wiedzieć czemu chwalił się jakimś nowym nabytkiem, który przysporzy mu więcej bogactw, jakby komuś próbował zaimponować. - wzruszyła ramionami ewidentnie rozbawiona tym, że ktokolwiek mógł próbować przypodobać się komukolwiek innemu. Oczywiście była bardzo świadoma tego, że każdy jej gest i ruch sprawiał, że mężczyźni nie potrafili się oprzeć jej słowom. Naturalnie wiedziała również, że mężczyzna akuratnie wtedy próbował uparcie wzbudzić w niej zainteresowanie, które mogłoby zakiełkować rozwikłaniem zagadki odnośnie książki, głównym problemem było jedynie odebranie własności biblioteki.
Chłopak zrobił krok w kierunku wejścia, natomiast impulsywna dziewczyna złapała go za nadgarstek i pociągnęła w stronę ściany, tuż obok wejścia. Trzeba przyznać, że jej dotyk nie był wielce silny, ani też delikatny, wręcz akuratny i do tego bardzo przyjemny. Nieświadomie dziewczyna przyciągnęła Jina do siebie na tyle blisko, że mogła praktycznie włożyć szerokość swojego sandałka między ich obuwie. Dodatkowo nachyliła się do wysokiego chłopaka nieznacznie i zrobiła przejętą minę, choć który młodzieniec w takiej sytuacji patrzyłby się na twarz...
- Słuchaj, sprawa wygląda tak... On na mnie tam czeka i mówił, że ma coś specjalnego, co chciałby mi pokazać, a jest na zapleczu, mogę się założyć, że to będzie ta książka. Twoim zadaniem będzie jedynie go nastraszyć na tyle, żeby nam ją przekazał, dobrze? - spytała się go, nie czując żadnej krępacji w tak bliskiej pozycji, pytanie tylko, czy to dobrze, czy też źle?
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Hatake Jin » 23 lip 2017, o 02:02

Hatake postanowił podejść w pełni profesjonalnie do powierzonego zadania. Był dzielny, ale kiedy poczuł zapach piwa i pysznych potraw, od razu stracił chęć do szukania książki. Normalnie jakby sam wędrował do baru by już coś zamówić.
Jednak z chwili rozterki wyrwała go Rei, która wyłożyła mu swój plan. Spodobał mu się od razu i odpowiedział:
- Dobra to ja się napnę i nastraszę gościa.- Miał coś idealnego na tą okazję. Postanowił wykorzystać swoje Iwa bunshiny. To było idealne rozwiązanie, by nastraszyć kogokolwiek, szczególnie, w tak ciasnym pomieszczeniu.
Gdy tylko znaleźli się na zapleczu Jin wypowiedział
- Doton; Iwa Bunshin no jutsu- i powstało 20 klonów jego osoby. Każda wyjęła nóż kunai i szła zaraz za piękną nastolatką. Jin uśmiechnął się do niej mówiąc;
- Teraz na pewno odda tę książkę- próbował nie parsknąć śmiechem i trzymać poważną atmosferę.
Kiedy zjawił się klient, Jin podszedł z nastolatką sam, jednak w chwili gdy przyszło co do czego, złożył ręce i przyłożył je do ust gwizdając. Nagle zza drzwi weszło do środka około dwudziestu kopii młodego shinobi, każda dzierżąca broń i gotowa w każdej chwili podjąć agresywne negocjacje. Jin był pewien, że książka zaraz znajdzie się w ich posiadaniu.
- To co, oddajesz, czy lecimy w tango?- powiedział Hatake dumnym głosem spoglądając to na śmierdziela, to na dziewczynę.
Hatake Jin
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 23 lip 2017, o 02:55

Obrazek
Po nitce do kłębka, albo i książki. #15

Choć chłopakowi nie było dane przebywać dłużej tak blisko ponętnej dziewczyny, wpadł na pomysł, którego efektem mogła być ogromna wdzięczność ze strony bibliotekarki, która z pewnością z otwartymi ramionami powitałaby dwójkę wraz z książką. Klony, które pojawiły się za chłopakiem były bardzo dobre i chyba każda osoba, która nie jest shinobim, czy też kunoichi, przestraszyła by się nie na żarty. Tak też było w przypadku złodziejaszka, który widząc dziewczynę wkraczającą na zaplecze, która swoją drogą wcześniej jeszcze przytaknęła na słowa Jina z błyskiem w oku, uśmiechnął się lubieżnie. Oczywiście jego zadowolenie z twarzy zniknęło momentalnie, jak tylko zobaczył wysokiego, zamaskowanego młodzieńca, który przywędrował za nią. Deserem były klony, które sprawiły, że handlowiec wyciągnął skradzioną książkę przed siebie, starając jakoś wykorzystać ją na swoją obronę przed smarkaczmi, którymi była dwójka w stosunku do opasłego mężczyzny.
Gdyby przyjrzeć się jego wyglądowi, to raczej nikt nie wpadłby na to, żeby podejrzewać o kradzież kogoś tak zadbanego i przede wszystkim, bogato wyglądającego. Pierścienie, które widniały na jego palcach mogły być jednym z wielu bogactw mężczyzny, bądź jedynym dobytkiem, który był w stanie sprawdzić, choć nie było to w kwestii tej dwójki, która wyszła, jak tylko odebrała książkę.
- Świetnie, siostra bardzo się ucieszy! - powiedziała radośnie dziewczyna, patrząc na Jina z dołu i starając się dostosować swoje małe kroki do jego. - W takim razie odbierz swoją nagrodę tam gdzie trzeba i widzimy się po raz kolejny w karczmie? - zaproponowała dziewczyna, nawet nie czekając na jakąkolwiek reakcję chłopaka, zostawiła go przed biblioteką z obiecującym pocałunkiem na odsłoniętym policzku oraz siostrą wyglądającą powrotu chłopaka i książki, za co też mu zapłaciła, jak zostało powiedziane na początku.



Ze względu na końcówkę misji, odpuszczam odejmowanie chakry i wstawianie w uhide technik, proszę tylko o tym pamiętać przy następnej misji, kiedy cokolwiek będzie używane.


/zt.
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Tensa » 13 sty 2018, o 14:43

"Hate me
Do it and do it again
Waste me "

3/15

Jak rzekł, tak było. W końcu kto lepiej wiedział co musi zrobić nasz bohater, niż on sam? Raczej nikt. Miało to być ostatnie zlecenie jakiego się podejmuje, przynajmniej tego dnia. Trzydziestodwuletni Doko ruszył przez osadę. Do karczmy wcale nie było daleko, jednak miał chwilę. "Klejnot pustyni" najlepsza, a zaraz najdroższa "karczma" w okolicy, no cóż, skoro pracodawca postanowił czekać w takim miejscu musiał mieć spore fundusze, zwłaszcza, że mógł on założyć spędzenie tam czasu dłuższego niż jeden wieczór. Jeśli pieniądze działały na niego motywująco, to w tej chwili, ta powinna się z niego wylewać. Gdy dotarł na miejsce, ujrzał piękny, zbudowany w całości z najlepszego piaskowca budynek. W środku, klimatu dodawały meble zrobione w całości z palmowego drewna, które jak wiadomo nie było najprostsze w oprawianiu. W środku znajdowało się sporo pustych stolików, jednak Ci którzy tam byli wyglądali jak prawdziwa burżuazja, wyzyskująca biedną klasę robotniczą. Po kilku minutach podeszła do niego urocza kelnerka, w wieku około 20 lat, o długich zadbanych włosach.
-W czym mogę panu pomóc? - zapytała, z pełnym szacunkiem przybysza.
Tensa
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Kuroi Kuma » 13 sty 2018, o 14:55

Ach, klejnot pustyni. To tutaj ostatnio spił i spalił się razem z młodym ponoć bohaterem wojennym Ichirou. Przyjemnie było go poznać, ciekawe gdzie teraz jest. Kuroi poprawił sobie włosy, bo miał wejść między ludzi, którzy chociaż trochę go kojarzyli. Zrobił wdech, by wyglądać jak człowiek, a nie jego wrak i wszedł do środka. Budynek z piaskowca robił wrażenie nawet w takim miejscu, gdzie powinno być go pełno. Nie każdego było stać, żeby tutaj się stołował, stąd też ryzyko dobrego zarobku było dosyć wysokie. Przywitała go kelnerka, której skinął głową i pokazał ogłoszenie:
-Dobry. Miałem tutaj się zgłosić po zlecenie do niejakiej Shiro. Zna pani może kogoś takiego? - podstawił jej ogłoszenie mówiące dużo więcej, niż on sam mógł przekazać. Po co miał tyle gadać, jak wszystko tam było wyczytane? Dużo nie zmieniło się w tym miejscu, jak je zapamiętał po raz ostatni. W sumie to nie wiedział czy owa Shiro tutaj pracowała, czy tylko miał ją spotkać. A może to on? W każdym razie pewnie ten ktoś zostawił wiadomość dla kogoś w stylu Kumy. Ziewnął przeciągle czekając na odpowiedź kelnerki i w sumie pomyślał, że mógłby się czegoś napić. Szkoda, że nie zostało nic w tamtym burdelu, bo by miał na taką właśnie okazję i nie musiałby chodzić o suchym pysku. Wzrokiem szukał kogoś, może podsłuchiwał rozmowy o jakimś zleceniu? Może to właśnie do niego? Tyle pytań, tak mało odpowiedzi.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 367
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 34
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość