Karczma "Klejnot Pustyni"

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Ichirou » 18 kwi 2017, o 12:09

No właśnie, ten gość miał w tym jakiś interes, tylko cholera wie jaki. Pchanie się w cudze wojny nie należało do zbyt rozsądnych rzeczy, a przecież Murai był, albo przynajmniej pozorował na kogoś roztropnego i logicznego. Jaki był sens w nadstawieniu karku za czyjąś sprawę jedynie dla garści monet? Ichirou cenił swoje życie i do porwania się na obcą batalię musiałby mieć naobiecywane przynajmniej złote góry. Pieniądze były ważne i choć brązowowłosy był materialistą, to jednak nie stawiał ich na najwyższym miejscu. Być może to dlatego, że dorobił się już przyzwoitego majątku, gwarantującego spokój finansowy na długi czas? A może po prostu zmienił nieco podejście do spraw shinobi i teraz bardziej interesowały go wpływy oraz pozycja jego klanu? Zapewne w obu tych wyjaśnieniach było wiele prawdy. Tak czy inaczej, zamiast szukać lukratywnych kontraktów w miastach kupieckich, wolał uganiać się za renegatami w swojej prowincji, nawet jeśli nie gwarantowało to jakiejkolwiek finansowej gratyfikacji.
Skoro była skłonna przyznać mu rację, to nie było już sensu się spierać. Tym samym uznał temat zakończony, z wyłonionym zwycięzcą rzecz jasna. To jasne, że był trochę próżny, egoistyczny, skoncentrowany na sobie i często nieobiektywny, ale w tym temacie akurat miał niezaprzeczalne argumenty stojące po jego stronie.
- Było tak od razu mówić, że bólu nie będzie. W takim razie mogę pozbyć się tych blizn już teraz - odrzekł dość spontanicznie i z lekkim uśmiechem na twarzy, jako że wszystkie jego wątpliwości zostały teraz rozwiane. Jeżeli miał zostać znieczulony, to niech sobie kroi, byleby to miało zagwarantować pożądany efekt.
Nie było co zwlekać. Wstał z miejsca i właściwie bez zbędnej straty ruszył w stronę wyjścia, wcześniej jedynie pozostawiając na stoliku zapłatę za alkohol z całkiem przyzwoitym napiwkiem.
Wymagania, jakie postawiła Reika, raczej nie były problemem. Z jego pozycją w Atsui powinien móc załatwić niemalże wszystko.


[zt z Reiką]
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2317
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Masaru » 16 maja 2017, o 21:09

Masaru razem z swoim nowym towarzyszem poszli do miasta. Cóż postanowili napić się czegoś po tej emocjonującej walce w której prym wiódł oczywiście kuglarz, niestety w wyniku nieuwagi przegrał on ją. Aczkolwiek był kroczek od wygranej. Następnym razem nie da się tak zaskoczyć. Zaproponował mu interes zaraz po tym jak spławili sędziego, który bądź co bądź sprawił że Masaru ma tyle samo dziur co miał wchodząc do walki, oraz że posiada wszystkie kończyny. Rękę już zgubił, to chyba nie zbyt fajnie byłoby oddać jeszcze na przykład nogę na sparingu. Pogratulował mu zwycięstwa i poszli do karczmy która podobno była najlepsza w mieście z tego co mówili zapytani ludzie na ulicy. Enoki chwilę rozmyślał nad kontr ofertą swoje byłego przeciwnika, ale po namyśle się zgodził. Nie powie mu nic ponad to co wiadomo powszechnie. Ewentualnie wspomni mu o kilku ciekawszych rzeczach, jednak kuglarz nie był mistrzem w swoim fachu więc sam też nie znał jakiś wielkich tajemnic tego rodu. Gdy weszli do karczmy wybrali ławę tylko we 2. Usiedli na poduszkach wypchanych ryżem lub innym dziwem i wezwali kelnerkę. Ich miejsce otaczał parawan wysoki do pasa, ale siedząc ich zakrywał przed innymi gośćmi. Z resztą każde ,,stanowisko" miało podobny. Po zamówieniu tego co chcieli, a blondyn chciał butelkę sakę, rozpoczęli wymianę biznesową. Masaru odkaszlnął pociągając łyk zamówionego alkocholu. Od czego by tu zacząć... Hmm. Wiem, popatrz to jest podstawowa zdolność naszego klanu. Wiem że może nic specjalnego, ale te żyłki czakry co bardziej zaawansowani użytkownicy potrafią uczynić niewidzialne. Głównie używamy ich do kierowania kukiełkami które wytworzymy, lub próbujemy je kreatywnie wykorzystać. Na przykład do podnoszenia broni i rzucania nią, albo jako cięciwa do łuku, albo tak jak ja kiedyś do zastawiania pułapek. Są wytrzymałe i trudno je rozerwać, więc sprawdzają się świetni. Co do kukieł to część osób z naszego klanu idzie w jakość, mistrzowie potrafią kierować mistrzowsko 10 kukłami, albo w ilość. Ci drudzy kosztem poświęcenia kawałka własnego ciała na rzecz zamienienia go na drewniany element zyskują możliwość kontroli do 100 lalek, co prawda są one wtedy słabsze od opcji pierwszej, ale za to można atakować wrogów całymi mini armiami. Same kukły główną siłę czerpią z różnorakich broni do walki wręcz lub jakiś wyrzutni na przykład kunai. Oczywiście nasz klan specjalizuje się w tworzeniu trucizn więc nawet małe draśnięcie bronią może cię zabić. Do tego dochodzi kwestia możliwości pieczętowania technik i wystrzeliwania ich z miotaczy które umieszczamy w kukłach, tak jak widziałeś podczas walki. Co poniektórzy umieją również robić protezy, takie jak moja. A podobno najlepsi potrafią cali się zamienić w drewnianą lalkę. Ja staram się stylizować na taką ludzką kukłę, ale jak na razie z efektem mizernym. Z ciekawostek ci powiem że Aytsuri potrafią również montować swoim kukłą fajne tarcze z czakry którą również widziałeś podczas walki.
Nie jest niezniszczalna, ale zablokuje większość technik które są spotykane w normalnej walce. To by było na tyle, mogę ci pokazać teraz technikę mojego rodu pieczętowania technik w zwojach, potrzebuję jednego raitonu ponieważ mam jeden miotacz na taki żywioł, a sam nim na razie jeszcze nie dysponuję. Przy okazji walcząc lalkarzem pamiętaj że zazwyczaj potrafimy dobrze pieczętować, oraz lepsi z nas potrafią kontrolować zmęczonego człowieka przy pomocy nici czakry. Idzie to opornie, ale idzie.
Cały czas mówiąc pokazywał Żelaznemu Siewcy o czym mówił. Mówiąc o żyłkach czakry stworzył jedną widoczną niebieską, taką jak widział na początku potyczki, i podniósł nią kunaia. Potem zrobił to samo z drugim, tylko że użył niewidzialnej linki. Mówiąc o kukłach zdjął płaszcz i potem zdjął drewniane pudło z pleców. Miało on po 2 z każdej strony ostre kolce w kształcie strzałek, u góry leniwie leżał drewniano-metalowy wąż, którym Enoki zaczął poruszać kolejną żyłką. Gad rozwijał się i owijał się wokół jego właściciela. Zachowywał się jak prawdziwy wąż. Gdy opowiadał o tarczach i proteza pokazał swoją prawą rękę, nie chciał gościa nudzić opowiastką o tym jak to dał sobie ją urwać po strzale z wielkiej wieży. Rozłożył w niej mechanizm miotacza odkrywając jego budowę. Po rozmowie i opowiedzeniu o klanie pokazał gestem by ten wstał i wyjaśnił mu co ma zrobić żeby napełnić zwój w całości.

Spoiler: pokaż

Nazwa
Ayatsuri Fūka Hōin

Pieczęci
Odpowiadające danej technice

Zasięg
[tdial=50,Pieczętowanie]Bezpośredni[/tdial][tdial=50,Zapieczętowanej techniki]Taki jak oryginału[/tdial]

Koszt
D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4%

Dodatkowe
Znajomość techniki Fūka Hōin (Fūinjutsu ranga B)

Opis Wariacja techniki Fūka Hōin, którą opanowali jedynie przedstawiciele klanu Ayatsuri. Za jej pomocą możliwe jest zamknięcie w zwoju dowolnej techniki elementarnej i użycie zamkniętego żywiołu w niektórych mechanizmach. Mowa tutaj głównie o miotaczach żywiołów, które wykorzystują je jako amunicję. Proces pieczętowania wymaga położenia przed sobą zwoju z odpowiednimi symbolami i użycia na nim techniki, która ma służyć za “amunicję”. Po kilku dłuższych chwilach jutsu zostaje zapieczętowane, a zwój z nim może zostać wykorzystany w pożądanych mechanizmach. Z pieczętowaniem technik wiąże się jednak kilka poważnych ograniczeń - można pieczętować tylko techniki elementarne do rangi B włącznie; nie można również zamykać technik używanych przeciwko pieczętującemu; technika zamykana musi “wychodzić” z ciała użytkownika. Dodatkowo technik zamkniętych nie da się odpieczętować w żaden sposób poza miotaczem. Możliwe jest natomiast wykorzystanie drugiej osoby, jeśli pieczętujący nie zna techniki danego żywiołu. Rodzaj amunicji może różnić się w zależności od techniki, co widać przykładowo w dotonie i technikach opartych na błocie, bądź miotaniu kamieni. Każda technika napełnia zwój w różnym stopniu (D - 50 pojemności zwojów, C - 100, B - 200), ale zużywane ładunki na strzał zależą wyłącznie od miotacza żywiołów.
Masaru
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Kenshi » 16 maja 2017, o 21:45

Niedawny przeciwnik Kenshiego, przystał na jego propozycję podzielenia się wiedzą, gdzie w zamian Maji miał się podzielić swoją naturą chakry, które kuglarz chciał zapieczętować w zwoju. Na co przyda mu się taka sztuka? Kenshi nie wiedział, ale przypuszczał, że ów człek dobrze wie co robi i z pewnością znajdzie dla tego jakieś rozwiązanie. W trakcie tej krótkiej walki w której Kenshi miał przyjemność uczestniczyć, widział już na co stać tego faceta i przypuszczał, że za kilka lat, jeżeli nie zginie tuż za pierwszym zakrętem, dojdzie w swoim życiu do czegoś bardziej interesującego niż kukiełka węża, którą nosił na plecach.
Ich podróż do samego miasta nie trwała długo, bo oaza w której walczyli znajdowała się stosunkowo niedaleko od miasta. Gdy przekroczyli bramy miasta, dość szybko zasięgneli rady, gdzie zasugerowano im, żeby udać się do jednej z lepszych karczm w tym mieście "Klejnotu Pustyni". Nazwa jak to nazwa, dość nadzwyczajna, ale przy bliższym poznaniu, faktycznie można było docenić miejsce, które odznaczało się na tle tej zatęchłej dziury jakim było to podnoszące się powoli z gruzów miasto. Gdy Kenshi wraz z Masaru znaleźli się w środku, szybko znaleźli stolik, a także złożyli zamówienie - nic ponad alkohol, który w tym momencie ich interesował. Gdy się rozsiedli, Masaru rozpoczął swój monolog, dzieląc się z Kenshim sekretami swojego klanu.
- Interesujące, z tego wynika, że Wasz klan w dość zaawansowany sposób posługuje się technologią. Nie powinno to zaskakiwać, w końcu odegraliście znaczącą role w niedawnej wojnie - spostrzegł młodzieniec z szczepu Maji, obserwujac jak ten sprawnie posługuje się niezwykłymi nicmi chakry. Dobrze pamietał jak je dostrzegł w trakcie pojedynku, ale świadomość, że można uczynić je niewidocznymi była na pewno godna zapamiętania. Kolejną niezwykłą informacją było to, że Ci najbardziej zapiekli kuglarze, byli gotowi zmienić swoje ciało w marionetkę, aby tylko zyskać dostęp do nieograniczonej mocy. Kenshi przez chwilę myslał o tym, zastanawiając się czy sam byłby gotów uczynić coś takiego. Szybko doszedł do wniosku, że musiałaby istnieć ku temu niezwykle ważna przesłanka. Albo nie mógłby mieć wyboru.
- Jeśli faktycznie jesteście w stanie władać taką mechaniczną armią, to kilku takich śmiałków z powodzeniem mogłoby zdobyć fort, jeżeli nawet nie stolicę prowincji - spostrzegł Kenshi, dochodząc do wniosku, że musi zweryfikować swoje dotychczasowe spostrzeżenia na temat tego klanu. Reszte tego posiedzenia, Maji wysłuchał już w spokoju, skrzętnie zapamiętując przekazywane mu fakty, dość długo przeglądając się mechanizmowi który został mu również ukazany. A gdy było już po wszystkim, Kenshi postanowił wywiązać się również ze swojej roli. Korzystając z tego, że zakryci byli parawanem, a meżczyzna wyciągnął zwój, Kenshi gdy tylko ten był gotów, wytworzył na dłoni efekt Uwolnienia Błyskawicy, pozwalając marionetkarzowi na zapieczętowanie tej sztuki. Gdy było po wszystkim, Kenshi nie spuszczał spojrzenia ze swojego rozmówcy, chcąc mu przekazać coś jeszcze na odchodne.
- Zdradziłeś mi swoją rangę, a więc i ja zdradzę Ci swoją. Jestem Sentokim szczepu Maji, walczyłeś więc z kimś lepszym od siebie. Przegrana to żaden wstyd, wiec tego nie rozpamiętuj. Każda porażka może być przekuta w wygraną, jeżeli tylko potrafimy z tego wyciągnąć należyte wnioski. A myślę, że ktoś taki jak Ty, skutecznie taką sztukę opanował - zdradził Kenshi, w dalszym ciągu obserwując kuglarza. - Liczę na to, że w przyszłości dane nam będzie jeszcze stanąć w szranki, tylko tym razem, ramię w ramię. Będę wtedy spokojny wiedząc, że ktoś z taką wiedzą jest przy moim boku, Masaru Enoki. Życzę Ci powodzenia na Twojej ścieżce shinobi
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 342
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Masaru » 18 maja 2017, o 17:19

Masaru wypiwszy troszkę sake rozpoczął długą opowieść o zdolnościach swojego klanu. Za zwój raitonu opłacało się pogadać kilka minut. W ten sposób oboje coś zyskali. Do tego żelazny siewca okazał się całkiem miłym gościem, oczywiście jak pochwalił mu się że jest Sentokim odrobinę zbił z tropu Enokiego, cóż nie spodziewał się że trafi na tak silną jednostkę w pierwszym sparingu w życiu. Tekst o przegranej która nie jest wstydem również ukuła troszkę godność kuglarza. Ale nic nie dawał po sobie poznać. Skoro nie mógł pokonać osoby z rangą wyższa tylko o jeden punkt to jakim cudem ma zostać najlepszy na świecie? Trudno następnym razem go załatwi, chociaż fakt że o mało nie zginął od własnych broni chyba zapamięta do końca życia. Po rozmowie przystąpili do drugiej części umowy i zwój po użyciu techniki wylądował w torbie. Potem go włoży w bardziej odpowiednie miejsce jak będzie chwilę samemu, chociażby dlatego że może to chwilę zająć. Wstał z poduszki i rzekł do nowo poznanej osoby: Przyjemnością była możliwość stoczenia walki z kimś tak silnym i tak utalentowanym jak ty.
Nie licz jednak że następny nasz sparing wygrasz równie łatwo. Aczkolwiek również żywię nadzieję że kiedyś staniemy do bitwy po tej samej stronie. Będę miał poczucie że stoi koło mnie pełnoprawny wojownik. Tak więc do zobaczenia, ja muszę spadać. Trzymaj się.
Chłopak wstał ukłonił się i poszedł do kelnerki wynająć pokój na noc i po zapłaceniu tam właśnie się skierował. Po wejściu do pokoju rzucił się na łóżko i zasnął. Rano wstał użył tej samej techniki co ostatnio do zapieczętowania techniki w zwoju i dopełnił swój zwój wiatru do pełna i zamontował go w kukle. Wstał i wyszedł z lokalu.
z/t
Masaru
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Kenshi » 22 maja 2017, o 19:03

Masaru podjął pałęczkę i wymienił z Kenshim uwagi grzecznościowe, tuż po zakończeniu całego tego przedstawienia z wymianą wiedzy. Gdy to nastapiło, a Kenshi podzielił się z kuglarzem swoimi umiejętnościami, spełnione zostały wszystkie warunki i jakby nie patrzeć, każda ze stron była wolna, osiągając to co chciała. - Niech więc i tak będzie, a los niech sprzyja na obranej przez Ciebie ścieżce - żelazny szermierz przemówił, po czym idąc w ślady kuglarza, opróżnił to co miał i podniósł się z miejsca. Ten zdązył już opuścić kierując się do blatu, gdzie jak dostrzegł Maji, zaczął uregulować rachunek. Kenshi nie widząc powodu, by się tam wtrącać, ruszył w drugą stronę, wprost do wyjścia.
Dzień powoli chylił się ku zachodowi, więc nie pozostawało nic innego, jak zwrócić Kenshiemu stopy w stronę lokum które wynajmował. Od czasu masakry jaką przeżył, nie zdążył nigdzie zagrzać dłużej miejsca, a wolał jednak trzymać się centrum osady niż pomieszkiwać gdzieś na jej obrzeżach. Na własnej skórze przekonał się, że jest w ten sposób bezpieczniej, a poza tym... No cóż, Kenshiemu mieszkając w mieście łątwiej było być na bieżąco ze wszystkimi wydarzeniami, a ponadto miał lepszy dostęp do lepszych zadań. Lepsze z kolei zadania były lepiej płatne, stąd też nie dziwił tok jego rozumowania.
Mężczyzna nie zbaczał już nigdzie po drodze. Lekki głód jaki odczuwał nie był specjalnie dokuczliwy, był do tego przyzwyczajony. Zmęczenie które powoli go ogarniało, miało w niedługim czasie skutecznie objąć go w swoich ramionach, zagłuszając wszystko inne. Gdy tylko znalazł się na progu, rzucił raz jeszcze okiem na wszystko w koło, jakby upewniając się tego co widzi, a gdy nie dostrzegł niczego niepokojącego, przekręcił klucz kłódki i przekroczył progi swojego "domostwa", czy też raczej swojego barłogu.


    [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 342
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Senju Toshio » 25 maja 2017, o 22:13

Trudności podróży doskwierały dopiero wtedy, kiedy ktoś naprawdę wolałby być w innym miejscu i czuć ulgę. Taką osobą na pewno nie był Toshio i mimo ciążących mu zmartwień lubił wędrówki. Chociaż obecnie wyglądała na samotną, to uśmiechał się do napotkanych postaci i życzył powodzenia w dalszej drodze. Ot sympatyczny nastolatek, który wyglądał niby zwyczajnie, lecz z ekwipunkiem przymocowanym tu i ówdzie wywierał mniejszy lub większy respekt. Ślady walki, jakie poniósł odbijały się na jego całokształcie. Na pewno przypalone ubranie i poraniony bark, obwiązany kawałkiem materiału. W międzyczasie mógł skrzętnie zająć się barkiem i zmienić prowizoryczny opatrunek, dodając nowy materiał. Jeśli miał okazję, to skorzystał i przemył ranę. Wody niestety wiele nie miał, toteż czekał do ostatniej chwili. Dopiero, gdy los trzymał go do ostatniej chwili w niepewności mógł być pewien, że nie stanie mu się większa szkoda. Zobaczenie oazy było zbawienne, bo tam gdzie miasto, tam i większość dóbr. Mimo wszystko starał się cieszyć i stwarzać pozory. Obca kraina kryła w sobie wiele niepożądanych zjawisk. Lepiej nadal pozostawać w miarę skrytym i nie rzucającym się w oczy. Zasada każdej wioski polegała na tym samym. Była droga główna, która prowadziła cię mniej więcej do centrum i stamtąd mogłeś znaleźć wszystko. Niekoniecznie trzeba było udawać się w resztę zakątków i mieć tą niefortunność, żeby odnaleźć kłopoty. Toshio zrobił dokładnie coś w tym stylu. Spokojnym już krokiem przeszedł uliczkami w poszukiwaniu karczmy lub tawerny. Szyldy były pospolite więc musiał tylko trafić na odpowiedni. Kiedy w oko rzuciło mu się to, co chciał zobaczyć był zdecydowany wreszcie odsapnąć.
W środku lokalu miał sposobność zapytać się o miejsce do spania i posiłek. Wtedy mógł zająć się swoimi obrażeniami i udać na spoczynek. Zamierzał wyruszyć rano i nie zwlekać za długo, kiedy Aoi-san ze swoją karawaną dotrą do Ryuzaku. Głupio byłoby wiedzieć, że dotarli wcześniej. Wyjdzie na słabego, a to jednak mimo wszystko zła opinia. Nie chciałby jej usłyszeć z ust Zleceniodawcy. Zawsze wykonywał swoje obowiązki z należytym zapałem. Nie chciał tego zaniedbać. W pokoju po ściągnięciu ubrań i pozostaniu w samej bieliźnie zerknął na swoje ciało. Odbicie ukazywało zdeformowaną część ciała. Niczym nałożona na skórę tapeta pokazywała skutki zmiażdżonego ciała. Lewa strona narażona na taki uszczerbek sprawiła, że był umierający. Dziwnym trafem był przy nim ktoś, komu zależało na uratowaniu młodzika. Skazany na śmierć dzieciak był cudem samym w sobie. Wdzięczność i pamięć po Isoshim będzie w nim trwała do końca i dopiero gdy przeżyje dość wartościowe życie, wtedy spłaci swój dług wobec najwspanialszego przywódcy jaki miał klan Senju.
Nie wiedział, dlaczego akurat przyszło mu to do głowy. Może po stoczonej walce nabrał sentymentu i chciał z dumą obnosić się nad zebranymi ranami. Wkrótce potem położył się i zasnął. Myślał już tylko o samych superlatywach swojego uczestnictwa w misji.
Avatar użytkownika

Senju Toshio
 
Posty: 515
Dołączył(a): 11 paź 2015, o 12:25
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Strój maskujący wygląd (✘)
W jego strojach góruje szarość barw, zaś na głowie czuprynę przepasa brązowa opaska oraz sporadycznie noszony ochraniacz na czole. Średniego wzrostu wyrostek z niemal ciągłym uśmiechem na twarzy.
Widoczny ekwipunek: Plecak (✔), Torba (przy prawym pośladku)(✔); 2x kabura (na prawym udzie)(✔); 3 bumerangi (przymocowane z tyłu przy pasie)(✔), ochraniacz na czoło (✔), kieszeń spodni(✔), Tanto (przy lewym boku)(✔).
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1472&p=15868#p15868
GG: 11529895
Multikonta: Saeko

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 26 maja 2017, o 13:10

Misja dla Toshio
Ranga C
Post 39/30


Skryty - słowo chyba najlepiej określającego shinobich. Tak też Toshio postanowił wejść do miasta, kawałek od głównej drogi, gdzie mógł czyhać przygotowany kolejny zabójca. Kto wiedział, może lalkarz nie był jedyną osobą, która została wynajęta do zlikwidowania celu, jakim był młody Senju. Przechodząc mniej uczęszczanymi uliczkami wyszukiwał przyjemnego miejsca do spędzenia nocy. Takowym była jedna z karczm, w której to właściciel za drobną opłatą (20 ryo) postanowił przyjąć młodego shinobiego na jedną noc. Otrzymał także posiłek, miał wreszcie spokój i mógł odsapnąć chociaż na moment i nie martwić się pościgiem. Nikt nie powinien ryzykować ataku przy świadkach.
Następnego dnia wyszedł z karczmy, uprzednio uiszczając skromną opłatę za nocleg i posiłek no i można powiedzieć, że był gotowy do drogi. Był bowiem na ostatniej prostej i do spotkania od Aoi dzieliło go już tylko kilka kroków. Pomnożonych razy kilka tysięcy, bo droga była długa i żmudna. Do Ryuzaku było bowiem bardzo daleko. Główny szlak był jednak pełen handlarzy, tylko o pewnych porach ruch zanikał, gdy ciepło zaczynało doskwierać, albo robiło się zbyt ciemno, by podróżować bezpiecznie. Toshio trafił akurat w czas, gdy jedna karawana właśnie opuszczała Ryuzaku.
-Hej młody, zabierz się z nami. Zawsze jakoś raźniej - zaproponował mu jeden z członków grupy, a że dobrze mu z oczy patrzyło, to czemu nie. Propozycja była kusząca, droga długa, a Toshio za dużych zapasów (głównie wody) to nie miał, więc układ ten był mu bardzo na rękę - Dokąd zmierzasz chłopcze? - zapytał się ten sam postawny, wysoki łysy facet o porządnie wystylizowanej bródce.

Następny post na szlaku, czyli here - dodaj też normalnie skąd, do, czas podróży, a środek transportu nogi.
Takeshi
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 1 lip 2017, o 13:15

Po dniu spędzonym na nauce kilku technik dziewczyna w końcu postanowiła porządnie odpocząć, a raczej zwyczajnie się najeść. Wchodząc do znanej wszystkim osadnikom, którzy ją też jej polecili, karczmy, nie miała żadnych przeczuć, a tym bardziej obiekcji przed usadowieniem się przy jednym z wolnych stolików, który o ironio, tym razem nie był zajęty przez obleśnego, byłego klienta, jak to było w przypadku budki ramen, we wcześniejszym przybytku. Czekała aż ktoś do niej podejdzie w celu zamówienia czegoś do jedzenia. Ceny, które były wygórowane wcale nie polepszały jej humoru, ale wydawało się, że dziewczyna zwyczajnie da się ponieść, chociaż raz. Była tak zadowolona z nowych technik i zwoju, który ułożyła obok swojego siedziska, że praktycznie zapomniała o wszystkich tych złościach, które ją dopadły wcześniejszego dnia, a wszystko oczywiście nie było trwałym uczuciem. Bycie kobietą miało wiele swoich zalet, jak i wad. Pomimo tego, że dziewczyna bardzo starała się trzymać na wodzy swoje uczucia, to czasem zwyczajnie była tą nastolatką, która siedziała w jakiejś karczmie na pustynnych rejonach, poza swoim bezpiecznym domostwem, nie wiedząc gdzie tego wieczoru zaśnie. Takie życie tułacza wybrała, choć miał przyświecać jej trochę inny cel niż zwyczajne podróże po świecie, miała w końcu zajść do jednej ze szkół Samurajów, co na razie było bardzo odległym planem, zważywszy na jej brak ogłady i próbę odnalezienia równowagi. Nie może przecież pobierać nauk u tak poważnych i opanowanych ludzi, kiedy sama potrafi oddać się emocjom i zapomnieć, jakim wyznacznikiem, a także wartością jest jej Nindo...
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 1 lip 2017, o 15:18

Królestwo za sake
Ranga D
Post 1/15


Siedząc sobie dziewczyna mogła zauważyć, jak podchodzi do niej obleśny klient z budki ramen i przysiada się tuż obok... Albo nie, to był jednak żarcik. W każdym razie zaraz po tym, jak usadowiła się przy jednym ze stolików zaraz podleciała młodziutka dziewczyna z wymalowanym uśmiechem na twarzy.
-Witam! Czym mogę Pani służyć? Coś do jedzenia, może picia? Może pokój na noc, czy jednak ma Pani jakieś konkretne plany? - zapytała jedną ręką wskazując na kilka butelek ustawionych na blacie - szklane, przezroczyste, wypełnione sake. Dalej były rożnego rodzaju buteleczki mniejsze, większe, udziwnione i normalne. Do wyboru do koloru, aczkolwiek ciężko coś wybrać, póki nie zapyta się o nazwę i rodzaj trunku. Dziewczyna pewnie była jedną z córek tutejszego właściciela, bo ten zza baru czasem łypał okiem po wszystkim zwłaszcza po członkach rodziny. Miał oko na wszystko. Obok Motoko stoliki były wolne, ogólnie można powiedzieć, że nie było tutaj zbyt wiele ludzi. Było jeszcze dość wcześnie, podróżni zaczynali się zbierać. Do środka wszedł dość wysoki facet w płaszczu. Był od niej starszy - co najmniej dwukrotnie, rysy go trochę zdradzały. Na jego boku wisiała gurda, którą zdjął z ramienia i położył przy jednym ze stolików.
-To co zawsze! - rzucił do właściciela, a ten skinął głową i wysłał drugą z córek na zaplecze.
Takeshi
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 1 lip 2017, o 15:28

Gdyby w tym pomieszczeniu znalazł się ten sam obleśny klient, którego spotkała obok budki z ramen, z pewnością by się nie powstrzymywała, jak w przypadku wymierzenia sprawiedliwości na zbóju sprzed wcześniejszych dni. Naturalnie entuzjazm, którym kipiały wszystkie kelnerki był wręcz przerażający, ale przecież taka była ich praca, nie ma co się dziwić, a tym bardziej irytować. Ze spokojem spoglądała na młodą dziewczynę, zastanawiając się nad wyborem potrawy.
- Może mi Pani coś polecić z dzisiejszych głównych dań. - zaproponowała, ucinając jakiekolwiek niedogodności związane z dalszymi pytaniami o cele jej pobytu. Głównym problemem było to, że Mo zwyczajnie ich nie miała, po prostu egzystowała, częściowo zwiedzając, a częściowo przygotowując się do wstąpienia do szkoły Samurajów. Wejście nieznajomego, starszego mężczyzny przykuło uwagę młodej Samuraj, która z zainteresowaniem wpatrywała się w grudę, oczywiście nie nazbyt perfidnie, żeby nie zdenerwować zamawiającego mężczyzny. Dedukując, że jest stałym bywalcem, pokusiła się na tradycyjny specjał i powiedziała w stronę dziewczyny, która wciąż przy niej stała.
- W sumie to jednak zmieniłam zdanie, poproszę to samo co ten Pan. - powiedziała, mrugając do dziewczyny okiem i wskazując głową kierunek, w którym siedział mężczyzna.
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 1 lip 2017, o 15:44

Królestwo za sake
Ranga D
Post 3/15


-W takim razie polecam "Pustynny ramen" - wiem, brzmi jak brzmi, ale wyśmienity. No i jeszcze mamy baraninę ze smażonym ryżem. Coś klasycznego - skinęła głową i z uśmiechem na twarzy czekała na wybór samurajki. To się w ogóle powinno odmieniać? W każdym razie ta przypatrywała się przybyszowi i postanowiła zmienić swoje zamówienie.
-Emm... jest pani tego pewna? - pokazała, jak na jego stoliku pojawia się dość spora, litrowa butelka sake i ogromny talerz wypełniony mięsem. Wszelakim, był to misz-masz kilku rodzajów mięs upieczony i podany razem z maluteńką miseczką ryżu. Porcja jak dla niedźwiedzia, a o co chodziło z tym ryżem? Ten wcinał dosłownie jak najęty i tylko na chwilę zerknął w jej stronę pomiędzy kolejnymi kęsami.
-Szukasz czegoś? No to polej i wtedy pogadamy - odkorkował butelkę jedną ręką i wystawił obok ustawionego już kubeczka jeszcze drugi, swój. Nie ma co, był na takie okazje przygotowany. Samurajka mogła go po prostu zignorować i wybrać swój posiłek. Jegomość maniery miał widocznie za nic, więc po co było zniżać się do jego poziomu?
Takeshi
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 1 lip 2017, o 16:27

Nazwa brzmiała dobrze i przez chwilę nawet dziewczyna była gotowa się zgodzić i znów wrócić do pierwotnego zamówienia. Niestety los chciał, że była cholernie dumną odmianą Samuraja, dlatego nie zmieniła już więcej swojej prośby o jedzenie, a jedynie troszkę z niego odjęła.
- Tylko tak o połowę mniej mięsa i zamiast butelki będzie woda. - powiedziała zaraz, starając się naprawić swój błąd, który miał nadzieję ją zbyt wiele nie kosztować, oczywiście mowa tutaj o swojej dumie! Mężczyzna jadł w sposób co najmniej nieokrzesany, co po części było okrutne dla jedzonka, które Mo tak nad wyraz uwielbiała i rozkoszowała się każdym kęsem. Nie miała potrzeby wgapiania się w brak ogłady jaką pokazywał mężczyzna, dlatego też odwróciła wzrok, niestety wcześniej ten złapał ją na patrzeniu. Słowa mężczyzny odebrała jako zaczepkę, której nie mogła zignorować, a tym bardziej sobie odpuścić, przecież na dobrą sprawę czegoś szukała, czegoś...
- W prawdzie to tak. - odpowiedziała jeszcze ze swojego miejsca, dopiero kiedy obsługująca dziewczyna odeszła ta ruszyła się ze swojego miejsca i przysiadła do starszego mężczyzny. Nalała najpierw jemu, a następnie sobie. Widać nie był na tyle nieokrzesany, żeby proponować jej picie z gwinta tuż po sobie, co już świadczyło o pewnych manierach, a przynajmniej ich zalążku. Dziewczyna nie miała problemu do 'zniżania się' do kogoś poziomu, bo też nie uważała, żeby jej był wielce wygórowany.
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 2 lip 2017, o 12:20

Królestwo za sake
Ranga D
Post 5/15


Cóż... no dobrze - dziewczyna skinęła głową i odeszła by zająć się zamówieniem. Samurajka zaś przyglądała się mężczyźnie pochłaniającym ogromne ilości jedzenia. Zaraz potem też ruszyła do niego, usadawiając się na krześle naprzeciwko niego. Jeden i drugi kieliszek wypełniły się trochę mętnym płynem o ostrym zapachu alkoholu. Mocne. Facet wypił to jednym haustem i zaraz wrócił do swojej porcji która w oszałamiającym tempie zaczynała maleć. Kelnerka zaś zdążyła przynieść wodę dla Motoko i skierowała się do kuchni dokończyć danie.
-Ładny - skomentował pochwę i wystający z niej miecz wystawiając głowę lekko znad stołu. - Do obrony, czy wręcz przeciwnie? Właściciel nie lubi rozrabiaków, coś o tym wiem - puścił całuska do wspomnianego dużego faceta za barem, a ten prychnął wzgardliwie. Na jego twarzy pojawił się jednak mały, zadziorny uśmieszek. Widać znali się od dłuższego czasu. Tutaj też Motoko otrzymała swoją porcję mięska i ryżu - ciepłe, parujące, o wspaniałym zapachu jedzenie o bardzo przyzwoitym smaku.
-Obżartuch. Ale wybacz, nie przedstawiłem się... Kuroi. - skinął jej głową nie chcąc zakłócać rytuału posiłku i zaraz polał na nowo oba kieliszki, jeżeli dziewczyna zdecydowała się wypić trochę trunku. -Garasu, weź no mi załaduj trochę tego na drogę! - dodał jeszcze do właściciela i wrócił wzrokiem do samurajki. Ciekawiło go to kim była, skąd się tu wzięła, ale czy to wypadało tak wypytywać nieznajomych? A ponoć ciekawość to pierwszy stopień do piekła.

Takeshi
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Motoko » 2 lip 2017, o 18:48

Starała się nie skrzywić czując smak ostrego sake. Motoko nigdy nie gustowała w trunkach, tym bardziej, że wiedziała co prowadzi za sobą taki stan, a było to wielce niefortunne dla osiągnięcia tejże równowagi, ale przecież odmówić starszemu panu bez manier, no proszę was! Każdy by wypił.
- Różnie to bywa, chociaż ostatnimi czasy bardziej by się nadawał do przyuczenia niektórych osób zasad funkcjonowania w społeczeństwie. - powiedziała po chwili namysłu, lekko uśmiechając się kącikiem ust na całusa, którego mężczyzna posłał właścicielowi, z którym widocznie się dosyć dobrze znał. Może kiedyś pomógł mu ocalić skórę i renomę karczmy? Kto wie! - Równie dobrze mogłabym powiedzieć, że to też ładne, tylko problem w tym, że nie mam pojęcia czym jest. - odpowiedziała w końcu na jego komplement skierowany do jej broni. Ruchem głowy wskazała na gurdę, która leżała między nimi.
- I kto to mówi? - zripostowała słowami przesiąkniętymi ironią, żeby zaraz zaśmiać się na chwilę. - Motoko. - wypiła haustem, jak on, obiecując sobie, że to ten ostatni, bo przecież na poznanie nowej osoby trzeba coś zrobić, jak nie skłonić się do pasa, to wypić sake. - Na wynos? Aż tak przynudzam? Jeszcze przecież nie zdążyłam nic powiedzieć. - zaśmiała się znów, czując się przy starszym mężczyźnie swobodnie, może aż nazbyt, pewnie język jej rozplątała ta sake, cholerny trunek.
Motoko
 

Re: Karczma "Klejnot Pustyni"

Postprzez Takeshi » 2 lip 2017, o 19:42

Królestwo za sake
Ranga D
Post 7/15


Wzruszył ramionami i to w sumie tyle, co mógł jej odpowiedzieć odnośnie tego "funkcjonowania w społeczeństwie". Był sobą, dobrze mu z tym było i nie przejmował się innymi opiniami. Potem zaś przeniósł wzrok na swoją gurdę i poklepał po niej ręką.
-Jak to co? A Ty gdzie sake trzymasz? - wyszczerzył się do niej, ale faktycznie mógł mówić prawdę... po stuknięciu w pojemnik ten lekko zabulgotał, ale widać, że nie było tam za wiele już cudnego płynu. Pewnie tutaj będzie chciał, by Garasu tutaj nalał cennego napitku. Skoro o nim mowa, to wspomniany facet właśnie wychylił kolejny kieliszek, potem na niego spojrzał, strzepał jego zawartość na ziemię i szukał czegoś większego. Wziął z tacy od jednej z kelnerek kubeczek i ten też wypełnił po brzegi mętnym płynem.
-Miło. Krótko, ładno. - skinął głową i wychylił kubek jednym długim łykiem pieczętując poznanie się z samurajką - Nikt nie powiedział że przynudzasz, ale trochę to zajmie. Jakby nie patrzeć...
[b]-Nosz cholera... chyba nam brakło. Dostawa się spóźnia.
- przerwał mu właściciel, gdy już zaczynał mówić coś więcej.
-Jaja sobie robisz? - w oczach Kuroia jakby coś umarło, jego głowa automatycznie zaczęła zerkać w ziemię. -Idziemy, przydasz mi się - założył gurdę na plecy, na stoliku położył zapłatę za swój posiłek i dziewczyny też, a chwilę później wyszedł z karczmy wkurzony jak Olaf z Krainy Lodu po wyjeździe na Bahamy.
Takeshi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość