Centrum osady

Re: Centrum osady

Postprzez Uchiha Matsu » 28 cze 2017, o 22:21

Zapadła noc, a praca dobiegła końca. Można było śmiało stwierdzić, że wyglądało to nawet lepiej niż na samym początku. Ślamazarny strażnik jednak okazał się wartościowym człowiekiem o wachlarzu umiejętności, przebijającym niejednego shinobi. Nie tylko liczył się jako obrońca osady, lecz też jednostka, która potrafi dać od siebie dużo pomocy.
- Dzięki za pomoc, małolat. Bardzo dobrze się spisałeś...- powiedział powoli wyciągając portfel.
- Proszę, tu jest 100 ryo, za to, że postanowiłeś mi pomóc. Nie sądziłem, że się zgodzisz, hehehe- zaśmiał się i pomachał ręką na do widzenia.
Kolejny dziwny dzień w tej dziwnej osadzie. Jakie inne sekrety kryje ta wioska i co tu się jeszcze wydarzy. Pozostaje poczekać i dowiedzieć się w swoim czasie. Na razie misja została wykonana, noc w najlepsze panowała na nieboskłonie, a Oroshi mógł udać się do domu, czy gdziekolwiek tam mieszkał...
Misja wykonana
Nagroda: Standard
Uchiha Matsu
 

Re: Centrum osady

Postprzez Uchiha Matsu » 29 cze 2017, o 20:54

ARC 1
Nowe Sojusze


Pogoda dopisywała w krainie Atusi. Młody Uchiha dobrze wybrał się w swoim zwykłym stroju i przez to specjalnie się nie pocił. Wędrował przez pustynny klimat, tak zupełnie odmienny od drzew i lasów, które do tej pory znał. Matsu dotarł do Kinkotsu zaledwie nieco przed zachodem słońca. Z zapasem pieniędzy, prowiantu i jeszcze jedną butelką wody wstąpił prez bramę i skierował się w stronę centrum osady. Był zmotywowany by znaleźć sobie jakiś nocleg i zorganizować jakieś gorące jedzonko. W miedzyczasie jednak postanowił lepiej poznać osadę. Przemieszczał się uliczkami w stronę centrum bardzo powoli, badając każdy zakręt i ulicę, nie zwracając na siebie większej uwagi. Wiedział, że jego włosy na pewno wydadzą się dziwne ludziom, ale póki nie pytają, to jest dobrze. Gdy dotarł do centrum szukał wokół jakiegoś dobrego przybytku, gdzie można by wrzucić coś na ruszt. Miał bardzo na ochotę na coś z grilla i nie ważne czy to świnka czy kurczak, wejdzie równie dobrze. Uderzył go mocny zapach przypraw i smażonych potraw, gdy znalazł się blisko straganów serwujących szybkie jedzenie. Jednak to nie ich szukał. Miał nadzieje znaleźć ten jedyny, wyborn lokal, w którym będzie mógł bez problemu zjeść. Nie był to jednak jedyny cel tej wizyty. Miał za zadanie zdobyć więcej doświadczenie, a może też zawiązać nowe sojusze.
Ostatnio edytowano 14 lip 2017, o 12:32 przez Uchiha Matsu, łącznie edytowano 1 raz
Uchiha Matsu
 

Re: Centrum osady

Postprzez Hebi Oroshi » 30 cze 2017, o 09:15

Cały świat wydawał się uśpiony, wszyscy ludzie spokojnie przesiadywali przy domowych ogniskach napawając się własną obecnością… Ulice były puste i niewiele można było powiedzieć o tym, co miał przynieść kolejny dzień dla chłopca stojącego na szczycie wysokiego budynku… Oroshi zakończył dzisiejszego popołudnia kolejne zadanie, wioskowi rabusie uciekli a jedynym śladem po nich byli wciąż czujni strażnicy spoglądający na każdego obcego z byka.
Najwidoczniej składając raport swym przełożonym nie zostali zbyt ciepło przywitani co wiązało się z pewnością że zwój jednak zawierał cenne informacje… Chłopak nie do końca ufał monecie którą raz po raz przekręcał między palcami. Słowa Assasyna były jasne, jednak głupotą była ślepa ufność w dobre intencje złodzieja.
W pewnej chwili Oroshi uniósł głowę do góry, po czym odetchnął głęboko spadając do tyłu wprost na piaszczystą drogę…
Kilka godzin później
Zaczął się kolejny dzień w raju… Można było tak stwierdzić gdyby w istocie posiadało się stanowisko albo kawałek własnego kąta.
Dzięki przyjmowaniu nowych zadań i zleceń Oroshi miał szansę na wynajęcie taniego pokoju w szemranym hotelu, jednak to nawet w małym stopniu nie przypominało domu.
Dzień jak zawsze był przyjemny i pogodny, Hebi bez chęci na wypełnianie go ciężkimi treningami, po prostu szedł przed siebie mijając co i róż kolejnych mieszkańców osady. Jego dziwny wygląd odbiegał od normy klanu Sabaku, niebieskie wlosy, złote oczy, bladą skóra mimo upalnego słońca… Chłopak z każdym krokiem czuł że wkrótce miało wydarzyć się coś co zmieni jego spojrzenie na postrzegany świat.
Hebi Oroshi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Uchiha Matsu » 30 cze 2017, o 13:20

Matsu dalej wędrował po wiosce szukając czegoś do jedzenia. Nie był pewien co jest tutaj dobre, bo nie jadał jeszcze w tej kranie. Jego suchy prowiant spoczywający na dnie plecaka nie był zbyt apetyczny, po godzinnej podróży i jeszcze dłuższym wędrowaniu po osadzie, której nie znał. Starał się zapamiętywać jakieś punkty strategiczne, dzieki którym później łatwiej mu będzie się odnaleźć. Przechodził kolejną alejkę, jednak nadal nie mógł się zdecydować. Wpadł na kolejny genialny pomysł. Postanowił spytać kogoś lokalnego o dobry lokal i jakiś hotel.
Szukał wzrokiem kogoś w jego wieku, ale o tej porze, raczej próżno było kogoś takiego szukać. Nagle spostrzegł jednak osobnika o dziwnym wyglądzie. Poruszał się jednak dość swodobnie i wyglądał jakby wiedział gdzie idzie. Jego dziwność polegała przede wszystkim na włosach, które były koloru...
- Niebieskie włosy- pomyślał Matsu do siebie.- Pewnie musi też o nie dbać tak jak młody Uchiha o swoje. Jego oczy też nie miały normalnego koloru. I do tego ta blada cera, mimo takiego upału.
Matsu pochodził z kraju, gdzie opalić można się tylko latem, ale i on wyglądał na bardziej strzaskanego przez słońce niż ten chłopak. Czarnowłosy shinobi z Sogen postanowił jednak podejść i zagadać. Coś mówiło mu, że może to być ktoś, kogo szukał.
Ustawił się więc tak, by iść na przeciwko siebie i gdy byli już niecałe dwa metry od siebie powiedział:
- Hey, jestem podróżnikiem z innej wioski, jesteś może tutejszy?-
Uchiha Matsu
 

Re: Centrum osady

Postprzez Hebi Oroshi » 30 cze 2017, o 14:21

Oroshi Hebi nie spodziewał się nawet jak bardzo jego los miał się wkrótce odmienić, przeskakując między kolejnymi dachami głównej ulicy, osady klanu Sabaku. Myślał o wszystkim i o niczym, widział w głowie twarze rodziców i ostatniej bestii spotkanej w podziemiach piaskowego miasta… Oroshi wiedział że kluczem do wszystkich zagadek jest przetrwania, jeśli chciał rozwikłać tajemnice którymi obarczył go los, musiał zyskać więcej siły i pewności w którą stronę zmierzać…
Chłopak ukradkiem zerkał pod nogi w miejsca gdzie tłoczyli się ludzie przy najbardziej ciekawych stoiskach i kramach, błyskotki, jedzenie, ubrania… Mnóstwo dziwaczności w których nie jeden gubił się bez powrotu.
Hebi zeskoczył na ulicę z zamiarem odejścia od tego miejsca, jednak zanim pokonał chociaż sto metrów, jego drogę zastąpił czarnowłosy chłopak z dumnym wyrazem twarzy i dziwną aurą która podpowiadała że lepiej trzymać go blisko siebie…
Chłopak nie był pewien czy był to Shinobi czy zwykły podróżnik jak sam twierdzi, jednak plecak na plecach i odrobina tajemniczości nie pozwalała teraz wysnuć innych wniosków.
Hebi nie cierpiał tu z nadmiaru znajomych, więc ostrożnie wyciągnął dłoń przed siebie przywołując na twarzy szeroki uśmiech.
- Nazywam się Hebi Oroshi, chociaż nie urodziłem się tutaj, to poznałem już wystarczająco to miejsce…

Na chwilę przerwał poprawiając opadające kosmyki włosów, po czym odezwał się na nowo skupiając się na gościu.
- Jeśli szukasz taniego hotelu albo dobrej knajpy w przystępnej cenie, to mogę śmiało stwierdzić, że lepiej nie mogłeś trafić

Hebi przywołał w głowie wizję jak przez pierwsze kilka dni starał się lepiej poznać miasto, jak z groszami w kieszeni szukał barów i noclegów… Ten trening bardzo mu się przydał, teraz wszystkie uliczki i zakamarki miał w małym palcu.
Hebi Oroshi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Uchiha Matsu » 30 cze 2017, o 15:04

Młody Uchiha czuł lekkie podenerowanie nową znajomością. Nigdy nie był tak otwarty by podejść do kogoś i zagadać od tak. Dużo też nie miał okazji, ale to swoją drogą. Nie dość, że był w nie swojej osadzie, to jeszcze wypytuje przechodniów o żarcie. O dziwo jednak, ku jego totalnym zdumieniu, niebieskowłosy chłopak, który wygladał, jakby był w jego wieku okazał się całkiem przyjazny. Okazało się też, że zna to miejsce dużo lepiej niż Matsu, więc przynajmniej tutaj będzie od niego benefitował.
- To elegancko, co polecasz na obiad? Ja stawiam!- zaakcentował.- Jestem tak głodny, że zjadłbym krowę od Akimichi. A jesli chodzi o spanie, to pomartwimy się przy posiłku.- powiedział dodając lekki smaczek ze swojej krainy. Ale fakt, że najdroższe mięso w regionie cieszyło się renomą wszędzie.
Uchiha pomyślał też, że wypadałoby się przedstawić.
- Ja nazywam się Matsu, Matsu Uchiha, miło mi Cię poznać- i podał rękę do wyciągniętej wcześniej dłoni młodzieńca by uścisnąć ją pewnie, ale nie zbyt mocno...
Uchiha Matsu
 

Re: Centrum osady

Postprzez Mishima » 30 cze 2017, o 16:02

Obrazek
Wężowa rewolucja
#1

Theme


Gdy nasi dwaj, młodzi bohaterowie sie poznali postanowili wrzucić coś na ząb. Zazwyczaj kwestią nowej znajomości, było tak zwane jej "opicie". Sytuacja jednak była odmienna, przy dwójce nieletnich ninja. Dzień a raczej wieczór, nie przypominał tych ładnych wiosennych momentów, do których zdążył przywyknąć młody Uchiha.
Klimat tego miejsca był dosłownie suchy. Gorący. Czuć było ciężkie powietrze i tą dziwną "parność" powietrza.
Przed waszymi twarzami pojawił sie nagle kucharz. Jednocześnie jak to bywa w tak małych restauracjach , był kelnerem.

- Co dla was chłopcy będzie?

Zapytał w dość podeszłym wieku, siwy mężczyzna. Ubrany cały na biało, w czapeczce szefa kuchni. Pierwsze co sie rzucało w oczy to jego brzuch, dopiero później reszta. Oczy spuchniete, zupełnie jakby były zamknięte, a uśmiech? Uśmiech jednak bardzo serdeczny.

- Jeżeli oczywiście mogę coś polecić.. mamy pyszny ogon węża. Moja własna specjalność i zdradze wam mały sekret.. prosto z sąsiedniego Lasu. Palce lizać.

Mówiąc to mężczyzna charakterystycznie cmoknął w swoje dwa palce. Patrzył na was ciekawy odpowiedzi, czy zdecydujecie sie na jak to ujął "jego specjalność". Dookoła nie było nikogo. To wydaję sie idealny moment, żeby dowiedzieć sie kilku informacji o tym. Albo zwyczajnie w świecie spróbować i załagodzić swój sciskający w brzuchu głód. Ironią, której kucharz oraz młody Uchiha nie mogli wiedzieć było pochodzenie jednego z nich. Akurat tego, którego klan wrecz wielbi węże.


Misja za pozwoleniem Venus.
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Uchiha Matsu » 30 cze 2017, o 16:21

Mimo tego, iż specjalnie nie siłował się w przedostaniu się do centrum, Matsu zauważył, że powoli zaczynał się grzać pod naporem promieni słonecznych. Rzeczywiście było tu ciepło, a jego czarny ubiór i długie włosy nie działały skutecznie na ochłodzenie. Jego jedynym ratunkiem będzie jakaś knajpa czy restauracja.
Młody Uchiha został zaprowadzony do pobliskiego baru, gdzie od razu przed ich nosami pojawił się zawadiacki kelner, chwalący specjalności kuchni. Matsu wiedział, żeby nie rzucać się na specjały, bo są drogie i bywają zbyt oklepane. Postanowił spróbować z czymś podstawowym i wybrał klasykę, jak zawsze w sumie.
- Poproszę ramen oraz żeberka w sosie, na ostro, to wszystko- powiedział zimnym tonem, jak przystało na Uchihę i wręczył menu kelnerowi. Obserwował go ukradkiem, ale jego główna uwaga skupiała się na nowo-poznanym koledze. Czuł, że razem dobrze się dogadają. Oboje wiedzieli ilu słów użyć w czasie rozmowy, byli zwięźli i miał nadzieje, że połączą ich wspólne cele. Celów, których tak na prawdę młody ninja jeszcze nie obrał i nie wiedział jak jego przyszłość się potoczy. Na początek chciał po prostu wystartować z kimś. Miał dość poznawania tego świata samemu. Nie znał się jeszcze na tyle by móc sam przemierzać krainy i badać ukryte sekrety, a pomoc klanu na tym poziomie zaawansowania była znikoma.
Postanowił lepiej poznać swojego nowego towarzysza. Nie wiedział jednak o co zapytać, by nie wydawało się to sztuczne i oklepane. Wymyślił więc, że powie coś więcej o sobie. Zanim usiedli wyjął ostrożnie kunai z torby i gdy zasiadali położył go na stole niczym nóż.
- Jestem shinobi i pochodzę z kraju Sogen. Podróżuje by zdobyć więcej doświadczenia i zapoznać ciekawe osoby. Wyglądasz mi na taką, mam rację?- skończył wypowiedź i rozluźnił się bardziej w fotelu, czekając na zamówienie, a co ważniejsze, odpowiedź Oroshiego.
Uchiha Matsu
 

Re: Centrum osady

Postprzez Hebi Oroshi » 30 cze 2017, o 19:41

Hebi nie należał do osób które z wyniosłością patrzą na innych z powodu własnych umiejętności czy nazwiska po gorejącym klanie.
Wręcz przeciwnie starał się zawsze mówić z ogładą i słuchać zawsze tego co mieli do powiedzenia inni… Ciekawski świata, relacji międzyludzkich, tego czemu i po co właściwie ten świat jeszcze się kręci.
Gdy tylko poznał chłopak który niestety nie podał do tej pory swojego imienia, z miejsca wiedział że czeka ich wspólną przyszłość być może krótkoterminowa, jednak ubrana w akcję które zapamiętają do końca życia.
Oroshi szybko zagarnął nowo poznanego towarzysza, prowadząc go w stronę niewielkiej restauracji gdzie kiedyś udało mu się zdobyć bardzo smaczny Ramen z soloną wieprzowiną i grillowaną cukinią.
Przez czas ich wędrówki praktycznie nie rozmawiali, tak jak i w chwili gdy stali w kolejce przed drzwiami… Co jak co, ale chętnych na tanie jedzenie nie brakowało.
Oroshi uśmiechnął się tylko do towarzysza który po kilkunastu minutach usiadł razem z nim przy stoliku, po czym razem czekali już tylko na pojawienie się kelnero-kucharza który jak to w zwyczaju ubrany był w biały kitel i sterczącego grzyba na głowie.
Młodzieniec z rodu Hebich miał już złość zamówienia gdy wtem gruby świr zrobił chyba najgorszą z możliwych rzeczy… Zaproponował wielbicielowi węży posiłek złożony z ich ciała…
Oroshi wpatrywał się w niego przez dłuższą chwilę, zdecydowanie starając się powstrzymać od wyszarpania sztyletu ze swej torby, by przebić niegodziwe serce drania…
Gdy czarnowłosy złożył zamówienie wyrywając go z letargu, chłopak tylko kiwnął głową na znak że prosi o to samo, po czym odwrócił głowę od spaślaka, odpowiadając gościowi z innych regionów krainy.
- Nie jestem nikim specjalnym, po prostu muszę sobie sam radzić z sytuacjami w które pakuje mnie los… Tak jak większość w dzisiejszych czasach szukam więcej doświadczenia i wiedzy, jednak nie z powodów egoistycznego wspięcia się na wyżyny kast społecznych… Muszę stać się silniejszy by tacy jak te tutaj wiedzieli kiedy należy zamknąć gębę…
Hebi wiedział że chłopak może go nie zrozumieć, jednak jak miał mu wyjaśnić że węże to dla niego istoty magiczne, bez skazy i pełne wiekowego szacunku z którym trzeba się liczyć...
Hebi Oroshi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Mishima » 1 lip 2017, o 08:56

Obrazek
Wężowa rewolucja
#4

Theme


Chłopcy zwyczajnie nie zwrócili uwagi na kucharza. Choć tylko pozornie tak to wyglądało. Gdy Uchiha totalnie olał tutejszy specjał, nasz wężowy bohater wrecz sie zagotował w środku. Było widać po jego minie, zacisku szczeki, że nie spodobało mu sie to. Ale dlaczego? Tego nikt, prócz niego nie wiedział. Ogon węża, w końcu był przez wielu polecany jako niesamowity przysmak. No ale skoro o gustach sie nie dyskutuje, wróćmy do naszej historii.

Starszy mężczyzna wzruszył jedynie ramionami i skierował sie w stronę kuchni. Zasady od zawsze były takie, że nie odmawia sie kucharzowi ani nie dyskutuje się z nim. Dlaczego? A no.. różne rzeczy można wtedy napotkać w potrawie. Niekoniecznie smaczne i przyjemne dla oka. Czy spotka to naszych bohaterów? Któż to wie.

Przygotowanie posiłków jak sie okazało, dużo czasu nie zajęło. Po paru minutach przed waszymi twarzami, pojawiły się talerze z najbardziej popularną potrawą o jakiej słyszał kraj kwitnącej wiśni.. ramen.
Zaraz po tym dołożył po kolejnym talerzu, na którym znajdowały się żeberka. Ich zapach, jak i ostry aromat było czuć już od kuchni. Para, która z nich uchodziła troszke zamazywała wam obraz ale to tylko potęgowało uczucie głodu. Pyszności.

Wszystko było jak należy. Aż do pewnego momentu. Po obsłudze młodych ninja, kucharz kierując sie w stronę kuchni zatrzymał się słysząc otwierane frontowe drzwi. Obrócił sie troche zaskoczony. W wejściu właśnie pojawiła sie dwójka Shinobi. Można od razu było to po nich dostrzec. Jeden z nich posiadał duży shuriken umocowany, tuż na plecach. Drugi zaś w tym samym miejscu, zawiesił dwie katany.
W dłoniach trzymali duży szary worek, a raczej wór. Mogliście dojrzeć, że coś sie w nim ruszało. Wręcz wiło i jakby.. syczało? Tak, to najlepsze określenie. Kształt, który wił się w środku przypominał do złudzenia specjał kucharza.

- Ile razy wam mówiłem, żebyście wnosili je tyłem? Czy do was, do cholery nic nie dociera? Ja tu prowadzę interes!

Wreszcie odezwał sie właściciel a zarazem starszy kucharz. Shinobi widać jednak, że nic sobie z tego nie zrobili i ruszyli z wijacym sie workiem w strone kucharza i kuchni. Obrzucili go tylko zimnym spojrzeniem, po którym on z miejsca zrobił sie łagodny.

- Płacisz więc dostarczamy. Ale licz sie z tym, że prócz tego okazu został jeszcze tylko jeden biały boa w Tajemniczym Lesie. Podnieś głos raz jeszcze a sam sie po niego wybierzesz, jasne?

Rzucił w jego stronę shinobi z shurikenem na plecach. Widać było, że wiedzieli jak się negocjować i zaraz po chwili zniknęli za drzwiami kuchni. Ostatnia rzecz, która mogliście usłyszeć to charakterystyczny dźwięk wbijania ostrego przedmiotu w twardą skórę. Zwierzak zdechł. A z opowieści, którą usłyszeliście w Tajemniczym Lesie został ostatni przedstawiciel jak to ujęli białego węża rasy boa. No ale kto by sie przecież przejął, takim obslizgłym zwierzęciem? Szkoda tylko, że kończy sie pewna era. Przynajmniej dla tego gatunku. Ostatni w swoim rodzaju. Oczywiście, jeżeli nikt do tego czasu go nie upoluje.

Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Uchiha Matsu » 1 lip 2017, o 12:30

Zaraz po zamówieniu posiłków Matsu wygodnie rozsiadł się w fotelu i czekał na swoje jedzonko. Obserwował jak kelner powolnym, leniwym wręcz krokiem zmierza w stronę kuchni. Był głodny, wybitnie wręcz głodny i chciał zanurzyć łyżkę w pysznym miso. Potem wyobrażał sobie jak rzuca się na żeberka w sosie...
- Ahh, te zapachy dobiegające z kuchni...- powiedział do siebie w myslach i zaciągnął się smażonymi potrawami, a żołądek od razu podszedł mu do gardła.
Matsu zauważył jednak, że jego nowy kolega wyjątkowo nieprzyjemnie spoglądał na kucharza.
- Czy mogło to mieć coś wspólnego z wzmianką o daniu dnia? Oroshi lubi węże?- pomyslał Matsu w przerwie między zdaniami.
Na szczęście dla obojga młodych shinobi nie musieli długo czekać na swoje wymarzone dania. Uchiha zgodnie z tradycją złapał za łyżkę, rozdzielił pałeczki i powiedział:
- Itadakimasu, Oroshi.- powiedział dumnym, lecz serdecznym tonem i życzył jak najlepiej nowo poznanemu druchowi. Dzielenie się razem posiłkiem do pierwszy krok do dobrej znajomości. Przynajmniej tak mu mówiła jego mama. Podczas jedzenia zastanawiał się chwilę nad tym co mówił o sobie Hebi. Mają więc cechy wspólne, gdyż i on nigdy nie uważał się za kogoś specjalnego. Ale chciał mu więcej powiedzieć o swoich planach na przyszłość.
W tej samej chwili, gdy otworzył usta by coś powiedzieć, przez główne drzwi wparowało do lokalu nagle dwóch shinobi. Uwaga oczu młodego Uchihy skupiła się teraz na nich i odstawił na chwilę łyżkę, by w razie czego mieć wolne ręce. Obserwował całą sytuację w milczeniu.
Okazało się, że są to kłusownicy, którzy polują na węże na specjał dla kuchmistrza. Matsu zbagatelizował sprawę i wrócił do jedzenia. Kątem ucha dosłyszał o ostatnim żywym przedstawicielu gatunku dusicieli, który żyje nieopodal.
Wtedy przypomniała mu się sytuacja podczas zamawiania i nienawistne spojrzenie Oroshiego, w stronę kucharza. Matsu postanowił sprawdzić swoje podejrzenia i wypalił:
- Ty lubisz węże prawda?- zapytał i w tej samej chwili usłyszał stłumiony trzask, jakby kucharz właśnie dobrał się to swojego nowego zakupu. Spojrzał na Hebiego w obawie na jego reakcje.
Sam Uchiha nigdy węża nie spotkał, tylko w książkach na ilustracjach i rycinach, ale wiedział, że polowały one w nocy i były zabójczo szybkie, oraz niektóre odmiany- jadowite. Pewnie nie chciał by stanąć sam twarzą w twarz z syczącym przeciwnikiem.
Uchiha Matsu
 

Re: Centrum osady

Postprzez Hebi Oroshi » 2 lip 2017, o 09:05

Hebi zrezygnował z zamordowania kucharza gdy pierwsze gorące półmiski trafiły na stół. Zdecydowanie zależało mu na poznaniu nowego towarzysza, więc nie wyciągał na światło dzienne swych spaczeń i miłości do wężowego rodu.
Minuty ciągnęły się spokojnie, przerywane jedynie kolejnymi siorbnięciami. Oroshi w którymś momencie odezwał się spokojnym głosem, nie odrywając głowy znad miski.

- Wybrałeś sobie przyjacielu zdecydowanie kiepskie miejsce jak na podróżowanie, mimo oczywistego uroku pustynnych klimatów nasz region nie jest zbyt przyjazny dla ludzi nieprzyzwyczajonych do takich warunków…

Chłopak czekając na odpowiedź, spojrzał w pewnej chwili na dwóch shinobi którzy weszli do karczmy w asyście gorącego powietrza wprowadzonego przez uchylone drzwi.
Z początku miał ich nawet zignorować wracając do przerwanej rozmowy, jednak coś przyciągnęło jego uwagę na tyle by zrezygnować z podjętej konwersacji… Ten z shurikenem na plecach trzymał w dłoni worek, płócienny worek pełen stworzeń które w tej chwili powinny żyć na wolności ukazując swą potęgę nad wszelkimi innymi istotami… Co sprawiło że ludzie byli tak głupi.
Oroshi nawet nie zdał sobie sprawy kiedy tuż przed jego oczyma pojawił się niewielki pasek piasku wydobywającego się z Gurdy.
Otrząsnął się w porę łapiąc ponownie kilka głębokich wdechów… Kucharz pojawił się wkrótce po nich zły że wnoszą “towar” przez frontowe drzwi… Gdyby tylko był silniejszy, teraz zapewne wszyscy trzej padliby martwi pod jego stopami, a nędzne truchło posłużyło by za pokarm dla gadów…
Wtem padła kolejna informacja której Hebi z racji niewielkiej odległości nie mógł nie usłyszeć. Biały boa, ostatni z rodu, tak jak Oroshi pozostawiony przez winnych zniknięcia jego rodziców by zgnił w samotności.
Tego było już za wiele, chłopak wyciągnął z kieszeni kilka monet, po czym rzucił niedbale na stół posyłając w stronę kucharza ostatnie słowa.
- Ramen Ci nie wychodzi, może czas zmienić profesję…
Zapominając o swym towarzyszu i wszystkim innym, jak gdyby gnany białym szaleństwem, ruszył z miejsca by jako pierwszym dotrzeć do ostatniego przedstawiciela białego rodu… Musiał go uratować, musiał udowodnić że jest w stanie pomóc stworzeniu podobnym do niego… Jeśli zawiedzie, to tak jakby zdradził sam siebie.
Hebi Oroshi
 

Re: Centrum osady

Postprzez Mishima » 3 lip 2017, o 08:59

Obrazek
Wężowa rewolucja
#7

Theme


Młody Uchiha, jak to większość osób z tego klanu był tylko czujny, ale nie specjalnie sie angażował w nie swoje sprawy. Sytuacja jednak wyglądała zupełnie przeciwnie, dla młodego wężowatego przyjaciela. Dość nie miłe zdanie w kierunku kucharza i jego umiejętności, spotkało sie z odburknięciem i niezadowoloną miną grubego właściciela. Mając jednak masę innych chętnych gości na jego wężowa potrawę, wrócił on do kuchni zajmując sie tym co potrafi najlepiej. Nie każdemu smakuje jego kuchnia, ale wszystkim sie przecież niedogodzi.

Bez słowa mężny i oburzony Oroshi wyszedł z restauracji oraz skierował sie.. no właśnie. Sam tylko wiedział gdzie. Czyżby podsunął mu pewien pomysł, shinobi z shurikenem na plecach? Na to wygląda. Jeżeli Uchiha nie chce go stracić z oczu na zawsze, musi czym prędzej wybiec za nim, zostawiając wszystko w tyle. Dla niego mogło wyglądać to bardzo dziwacznie. Nagle chłopakowi, z którym gadał, odbiło i wybiegł z restauracji. Dosłownie wybiegł. Znał doskonale tą wioskę, więc wiedział, w którą stronę powinien się skierować.

Jako, że tajemniczy las sąsiaduje z Atsui, droga nie powinna zająć długo. Ale czy aby to napewno dobre wyjście? Terytoria owego Lasu, pozostają do dziś dzień niezbadane. Co tam żyje? Co czyha na osoby ciekawskie i zapuszczające się tam? Mało kto to wie, ze względu iż prawie nikt stamtąd nie wrócił. A jeżeli już.. byli oni inni.
Plotki oraz różne wymyślne groźby, krążyły po świecie szukając potwierdzenia w opowieściach podróżników. Same tabliczki, które znajdują się przed wejściem, odstraszają potencjalnych chetnych na przygodę.. ale to już innym razem. Aktualnie Oroshi ruszył tam bez słowa, zaślepiony chęcią pomocy ostatniemu przedstawicielowi białych duszników. Czy Matsu będzie na tyle nierozważny i ruszy za nim? To już jego decyzja.


Dalszy ciąg piszecie tu ~klik~
Obrazek
Wygląd ~Ubiór

Kontakt jedynie na PW
Avatar użytkownika

Mishima
 
Posty: 439
Dołączył(a): 14 cze 2017, o 13:07
Wiek postaci: 31
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3723
GG: 0
Multikonta:

Re: Centrum osady

Postprzez Hisui » 12 lip 2017, o 22:06

Misja B
5/45



Senetoki w milczeniu przeglądał akta, szukając potrzebnych mu informacji. Sprawa nie była typowa, nie była prostym zadaniem typu "przyjdź-zlikwiduj-zamelduj", wymagającym co prawda dużych umiejętności bojowych, ale niezbyt skomplikowanym. Tutaj było nieco inaczej. Przede wszystkim brakowało informacji.
Dowiedział się jeszcze od kobiety, że poszukiwania dziewczyna zaczęła trzy tygodnie temu, a informacji nie było żadnych od połowy tego czasu. Nie było to niby dużo, ale musiało ich to zaniepokoić po zniknięciu wcześniejszej dwójki. Kolejne słowo było jednak kobiecie nieznane i zbiła zdanie wzruszeniem ramion. Przed wyjściem usłyszał jeszcze śmiech starszej pani.
- Jou podobno cię ceni. Zobaczymy jak się spiszesz! - i jeszcze za drzwiami ścigał go jej głos - Myślałam, czy nie zlecić tego zadania jednemu z Sakki.. Ale może i dobrze się stało - dziwne to trochę było. Brzmiało, jakby Ichirou jeszcze potrzebował komuś cokolwiek udowadniać.
Pierwsze co postanowił odwiedzić Asahi to mieszkanie akolitki, które podjęła się zadania. Znajdowało się ono niedaleko, w centrum wioski. Niewielki domek, wpasowujący się w otoczenie, z piaskowca, surowca powszechnego w tej części kontynentu. Drzwi były zamknięte, ale czym są zamknięte drzwi dla wyszkolonego shinobiego? Żadna przeszkoda.
Domek był schludny i czysty. Osobiste rzeczy pomieszane z wyposażeniem shinobich i standardowym sprzętem domowych. Drzwi wychodziły na niewielki przedpokój, stamtąd do saloniku połączonego z kuchnią oraz łazienki. Schody, z jednym skrzypiących schodkiem, prowadziły na górę do dwóch sypialni. Jednak była wyraźnie jej - damskie rzeczy, ubrania, szczotka do włosów, inne kobiece drobiazgi. Druga sypialnia zaś wyglądała przy pierwszej jak mauzoleum. Wszystko było poukładane i wyglądało na nieruszane od dawna. Zgromadziła się warstewka kurzu. Ubrania były, ale stare, damskie i męskie.
Więc od czego nasz Senetoki zacznie?
Hisui
 

Re: Centrum osady

Postprzez Ichirou » 13 lip 2017, o 17:39

Z potężnego żołnierza, bohatera wojennego i nieugiętego mściciela miał stać się detektywem i tropicielem. Chociaż biorąc pod uwagę aktualny stan wiedzy na temat zaginionych, bardziej tu by się przydała rola czarodzieja, który wywróży z fusów i błyskotliwie wpadnie na to, gdzie jest i co się stało z trójką osób, które nie pozostawiły za sobą zbyt wielu śladów. Na ten moment Asahi nie miał jak zrobić użytku ze swoich umiejętności, które najlepiej sprawdzały się w terenie, w sytuacjach bojowych. Oczywiście, biorąc pod uwagę tajemnicze zniknięcie akolitki, mogło zaistnieć poważne ryzyko, ale póki co złotooki mężczyzna musiał polegać bardziej na swojej mózgownicy niż na zabójczym piasku.
- Ta, zobaczymy, czy uda mi się znaleźć trzy ziarnka piasku na pustyni - mruknął na odejście do siwej baby, nie ukrywając swojego znikomego entuzjazmu. To, że Jou go cenił było raczej wiadome, a opinie starej urzędniczki niezbyt go interesowały. Pewnie spędziła całe swoje życie przy biurku, wśród papierów i dokumentów, nie mając tak naprawdę pojęcia, czym jest poświęcenie i ciągłe nadstawianie karku, nie wspominając już o osiągnięciu większych rzeczy, mających istotny wpływ na bieg historii.
Do pierwszego celu nie musiał wędrować zbyt długo. Wystarczyło kilka chwil, by znaleźć się przed właściwym domostwem, znajdującym się nieopodal centrum. Stuknął kilka razy w drzwi wejściowe, mając nadzieję, że rudowłosa kunoichi mieszkała z kimś jeszcze, od kogo można byłoby wyciągnąć garść informacji. Niestety nikt nie odpowiedział na jego pukanie, więc postanowił dostać się do środka na własną rękę. Mógł co prawda wyważyć drzwi masą piachu, ale to zdecydował się na bardziej eleganckie rozwiązanie. Powołał do ruchu jedynie niewielkie ilości okolicznego pustynnego materiału, które w ciągu następnych sekund uformował w coś rodzaju klucza. Była to jego autorska technika, którą opracował już lata temu. Nie, wcale nie zajmował się włamaniami za młodu, lecz po prostu czasem był na tyle wścibski, że chętnie zaglądał tam, gdzie teoretycznie nie powinien. Stworzony piaskowy klucz wylądował w zamku drzwi wejściowych domostwa, by w ciągu kilku kolejnych chwil dostosować swój kształt do jego unikalnej struktury. Na sam koniec nie pozostało nic innego jak przekręcić ów klucz i cieszyć się dostępem do mieszkania zaginionej dziewczyny.
Obszedł wstępnie całe domostwo, by mieć w ogóle orientację, co się w nim znajduje. Wnętrze było dość standardowe, ale utrzymane w ogólnym porządku. Kuchnia, salon, dwie sypialnie na górze, z czego jedna należała do rudowłosej, a druga - jak przypuszczał piaskowy detektyw - do rodziców, którzy zapewne odeszli już z tego świata. Ichirou już wczuł się w swoją rolę i jako samozwańczy mistrz umysłów ocenił Hisę jako ułożoną i sumienną pannę, która nie potrafi pogodzić się ze stratą rodziców, stąd też pozostawia ich rzeczy nietknięte, niczym święte. Oczywiście to tylko teoria i nie było jakichkolwiek faktów, by ją potwierdzić lub obalić.
Wstępne oględziny nie przyniosły niczego prócz pytania, czego tak właściwie powinien tu szukać. Nieco zrezygnowany wrócił na dół, w kuchni sięgnął po jakieś pierwsze lepsze naczynie - szklankę lub kubek, które wypełnił wodą lub ewentualnie jakimś alkoholem, o ile tylko takowy się tutaj znajdował. Potem zasiadł przy stole, założył nogę na nogę, westchnął cicho i zwilżył usta znalezionym płynem. No chyba, że niczego nie odszukał, to siedział o suchym pysku. Trochę się rozgościł, fakt, no ale co z tego? Musiał zapewnić sobie jakiś komfort fizyczny, by jak najlepiej przemyśleć sytuację. W najlepszym przypadku odnaleziona dziewczyna nie będzie miała nic przeciwko jego zachowaniu przez wzgląd na wdzięczność, natomiast w najgorszym i tak nic nie zrobi, bo trudno będzie jej wyrazić swoje niezadowolenie będąc martwą, no chyba że z zaświatów.
Po chwili obijania się musnął kciukiem ostrze shurikena wystającego z kabury, by użyć kropli krwi do jutsu przywołania. Przyłożył dłoń do blatu stołu, wyzwolił odpowiednią dawkę chakry i pomyślał o swoim poczciwym towarzyszu, który w następnej sekundzie pojawił się we wskazanym miejscu. Mowa oczywiście o czarnym kocie, inteligentnym stworzeniu, które jedynie z pozoru wygląda na przeciętnego sierściucha. Kocur pobieżnie rozejrzał się, by poznać, w jakim miejscu i w jakiej sytuacji się znajduje.
- Och, czyżbyś zaprosił mnie na kolację we dwoje? - zapytał swojego powiernika, nie ukrywając żartobliwego tonu wypowiedzi.
- Czy ja wyglądam na samotną, starą pannę? - odpowiedział, rozkładając dłonie, które moment później bezwładnie opadły z powrotem na blat stołu przy akompaniamencie cichego westchnięcia mężczyzny.
- Twoja ciekawość może po raz pierwszy okazać się przydatna. Jesteśmy w domostwie dziewczyny, która zginęła podczas poszukiwań dwójki młodych chłopaków, też zaginionych. Informacji mało, więc łudzę się nadzieją, że znajdę tu cokolwiek, co mi choć trochę pomoże. Możesz więc nieco pomyszkować.
- Trochę niefortunne określenie dla kota... - skomentował Kuro, kręcąc noskiem.
- Wiem - odparł Ichirou z drobnym uśmieszkiem, który zdradzał brak przypadku przy doborze wcześniejszych słów. Podniósł się z miejsca i gestem dłoni dał znak kompanowi, że czas wziąć się do roboty. Ten zeskoczył ze stołu i ruszył za powiernikiem paktu, który był już w drodze na górę.
Czego właściwie szukał? Ciężko powiedzieć. Lepiej było się dokładnie przyjrzeć wszystkim jej rzeczom, skoro były na miejscu, niż natychmiast wyruszać w dalszą podróż poza granice Atsui. Najdokładniej zamierzał więc przeszukać sypialnię akolitki, bo właśnie tam powinny znajdować się jej osobiste przedmioty. Później zamierzał zajrzeć do zakurzonego pomieszczenia, by na końcu zejść na dół i przejrzeć salon. W tym wszystkim Kuro mógł się okazać pomocny, którego ciekawość raczej nie miała granic.
A jeżeli nic nie znajdzie, to trudno. Trzeba będzie pomyśleć nad dalszą wyprawą do kupieckiego miasta.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2569
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość