Droga główna na uboczu.

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Uchiha Matsu » 30 cze 2017, o 17:51

11/15
Zaczął się pościg, ale niestety poprzedzony potężnym prawym w śledzione. Motoko mogła tylko zgiąć się w pół niczym w powitalnym czy dziękczynnym ukłonie, a chwilę później musiała już wznowić pościg za złodziejem, który oddalał się coraz szybciej. Na szczęście samurajka nie była w ciemię bita i potrafiła znieść nie jedno uderzenie. Zebrała wszystkie siły i pobiegła za cwaniaczkiem.
Pościg trwał zaledwie minutę. Za drugim zakrętem od stoiska zastała złodzieja, który zbierał swoje zęby z podłogi. Motoko mogła zobaczyć naszyjnik leżący metr koło niego. Był bezbronny, lecz nadal niebezpieczny i winny zbrodni, nagradzanej przynajmniej więzieniem, a gdzieniegdzie odcięciem ręki. Decyzja już leżała tylko w dłoniach młodej Samuraj.
Przestępca zorientował się kto stoi za nim i w popłochu zapomniał o naszyjniku i zaczął czołgać się na plecach.
- Wybacz, proszę, ja zbieram dla rodziny... Ja nie chciałem, nie zabijaj mnie.- lamentował rzezimieszek.
Okolica była wyjątkowo pusta. Żaden element ludzki nie zaglądał w tę alejkę. Była dość obskurna i pewnie tutaj złodziej mieszkał. Ale niestety nie dotarł do celu zanim nie trafiła go ręka sprawiedliwości...
Jaki los czeka złodzieja? Czy wyrok będzie sprawiedliwy?
Uchiha Matsu
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 30 cze 2017, o 18:05

Była na dobrym tropie i to jej nie zmyliło, pomimo bólu brzucha, który oferowała jej nieprzytomna, starsza kobieta, która leżała jeszcze pewnie przy straganie jej pracodawcy. Pojawiła się w opustoszałej uliczce, górując nad złodziejaszkiem, który na jej widok zaczął czołgać się po ziemi. Nie był to widok z jej snów, aczkolwiek była zadowolona z takiego obrotu sprawy, bo teraz ona miała całą sytuację pod kontrolą. Korciło ją, żeby wykonać ostateczny ruch, skracający życie mężczyzny. Ręka niebezpiecznie drgnęła jej w pobliżu sayi, w której schowany był miecz. Podeszła do naszyjnika, który zaraz włożyła do kabury i stanęła nieopodal mężczyzny, już celując w niego mieczem na wysokości gardła. Spojrzała się w jego oczy i powiedziała zimnym tonem.
- Wstawaj... Idziesz przede mną, a tylko spróbuj jakichś sztuczek.
Momentalnie schowała tachi do sayi, zanim ten nawet zdążył się spostrzec. Równie szybko, nie czekając, aż ten wybudzi się z szoku, w którym pewnie wciąż trwał, szarpnęła go za ramię do góry, od razu łapiąc jedną rękę i wykręcając ją od tyłu pod nieprzyjemnym kątem, na tyle, żeby nie w myśl mu była jakakolwiek próba wyswobodzenia się. W planach miała skierowanie się z delikwentem z powrotem w stronę straganu swojego pracodawcy.
Motoko
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Uchiha Matsu » 30 cze 2017, o 18:33

13/15
Dzień był coraz gorętszy i można było zauważyć gdzieniegdzie miraże. Złodziej błagał o litosc już na kolanach, kiedy Motoko postanowiła osczędzić. Wykręciła mu ręke a on zawył;
-Aaaauuuu, nie tak mocno, ała.- jęczał cały czas, gdy wlokła go drogą do straganu.
Droga nie była daleka, ale rzezimieszek mógł zawsze probować się wyrwać. Tłum zaczął gromadzić się wokół straganu, gdzie Motoko zaciągnęła delikwenta i zamierzała coś z nim zrobic.
Kupiec wyglądał na wyjątkowo uradowanego i śmiał się od ucha do ucha. Wydawało się, że nie było już żadnych więcej incydentów, ani też żadni strażnicy nie zainteresowali się całym wydarzeniem. Ludzie ponownie powoli krzątali się wokół stoiska.
Uchiha Matsu
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 30 cze 2017, o 18:42

Nie słuchając jego jęków i stękania podczas drogi, w głowie miała tylko jedną prośbę, żeby sprzedawca wymierzył karę dla delikwenta. Sama pamiętała nauki na temat tego, że nie zawsze należy wyznaczać sprawiedliwość, bo przecież kimże ona była w stosunku do innych, żeby być ponad to? Ciężko było jej zrozumieć rady dziadka, tym bardziej, kiedy sprzeczały się z jej własnym, wewnętrznym sumieniem, które wręcz krzyczało w jej stronę, żeby zadać złodziejaszkowi jeden, aczkolwiek bardzo celny cios.
- To w Twojej kwestii jest zesłanie kary na tego złodzieja. - powiedziała w stronę pracodawcy, cały czas trzymając mężczyznę za wykręconą rękę, oczywiście wystawiając głowę zza jego boku. - Może powinien pozbyć się kończyny, która ewidentnie zawadza i pokusiła go na tyle, żeby sięgnąć po nie swoją własność. - bez zbędnych emocji, wręcz zaproponowała idealne wyjście z całej tej sytuacji, choć oczywiście sama jej nie podjęła, wciąż czekała na zgodę swojego pracodawcy, w końcu to był jego towar. Chciała tłumaczyć to sobie jako bycie pośrednikiem między oskarżającym a winowajcą, tak jak mówił to jej dziadek, że zanim nauczy się odróżniać co jest dobre, a co złe, musi słuchać się mądrzejszych. Szczerze powiedziawszy, to mogła śmiało polemizować na temat umysłowy swojego pracodawcy, ale teraz to nie było ważne, istotnym było, aby nie czuła poczucia winy, a w taki właśnie pokrętny sposób, zwyczajnie go nie odczuwała.
Motoko
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Uchiha Matsu » 30 cze 2017, o 18:49

15/15
Cała sytuacja już przyciągnęła nie mały tłum, a ludzie krzyczeli wszyscy razem:
- Uciąć mu łapę! Na stryczek! - ich dzikosć i zawziętość była niesamowita. Ludzie pierwotne instynkty obnażali zazwyczaj podczas sytuacji zagrażających ich życiu, a nie w centrum osady, w cywilizowanym świecie.
Sprzedawca jednak nie dał się nagiąć presji tłumu i wiedząc jak sobie poradzić z takimi delikwentami złapał za swój bicz, który na pewno nie jedną końską dupę już smagał i podszedł do Motoko.
- Drodzy mieszkańcy. Ta oto wojowniczka złapała złodzieja. Chwała jej za to.- powiedział i ukłonił się w Twoim kierunku. Ukradkiem dał Ci 100 ryo i szepnął:
- Dzieki, a teraz zmykaj, muszę go przykładnie ukarać.- i prawie zepchnął samurajkę z piedestału na którym znajdował się teraz on, jego pomocnik i oczywiście klęczącyy złodziej.
- Ukażemy go w starym stylu...- chwilę ciszy przerwał jego okrzyk.- Na golasa!- wszyscy podnieśli ogromną wrzawę. Widać uchodziło to w tych stronach za dość nietypową i ciekawą karę. Miny wszystkich oprócz delikwenta były raczej pogodne, a na pewno nikt teraz nie będzie chciał być w jego skórze.
Misja zakończona
Nagroda: Standard
Uchiha Matsu
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 30 cze 2017, o 19:05

Widać nawet tłum potrafił pociągnąć myśl dziewczyny, która bardzo delikatnie wskazała na poprawną (przynajmniej w jej oczach) sprawiedliwość. Jednakże widać woda sodowa uderza nawet sprzedawcy, który widząc ponowne zainteresowanie swoją osobą, a także straganami, postanowił to wykorzystać i upokorzyć złodziejaszka. Ten ukłon i pieniądze były niczym w porównaniu do chęci mordu jakie miała dziewczyna, bo też tylko na tyle się tak starała i biegała, pomimo, że była zmęczona podróżą i wcześniejszą nauką?! Poirytowana nawet nie zamierzała oddawać skradzionego naszyjnika, który wciąż był w jej kaburze, głupi gbur. Te dwa słowa, dźwięczały w jej uszach, kiedy szła w możliwie najbardziej odległą stronę tego miejsca, gdzieś gdzie nie będzie słyszała, jak tłum wyśmiewa złodziejaszka, który mógł leżeć martwy u jej stóp. Widać słowa dziadka coraz bardziej przestawały się sprawdzać, im bardziej poznawała ludzi, może to już czas przestać się ślepo słuchać dobrotliwych słów, które powtarzał jej starszy mężczyzna? Przecież żył w innych czasach... Co on mógł wiedzieć o ówczesnej drodze Samurajów, skoro na każdym kroku byli wykorzystywani i coraz bardziej pomiatani, bo właśnie tak się czuła rozwścieczona dziewczyna. Pieniądze, które dzierżyła w dłoni niemalże ją paliły i miała ogromną ochotę rzucić nimi, jak najdalej się da. Niestety, świadomość późniejszego spania pod gołym niebem i możliwości zostania ograbioną były wystarczającym argumentem na jej decyzję. Schowała ryo do specjalnej sakwy z pieniędzmi i ruszyła w nieokreślonym kierunku. To chyba był czas na wypoczynek.


//zt.
Motoko
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 3 lip 2017, o 23:37

Powiedzieć, że w każdego życiu następuje jakiś istotny moment, który zmienia cały jego światopogląd, to czysta herezja, chociaż trzeba przyznać, że Motoko patrząc na chodzących i jedzących oblechów, u których na odstających wąsach zostawały drobinki ryżu, miała ochotę nigdy więcej nie tknąć takowego przysmaku. Byłby to szczególny krok w stronę jakiegoś odejścia od wyznaczonych norm społecznych, o ile takie można uznać za istniejące jeśli chodzi o jedzenie. Ludzie z Pustyni byli dla niej jedną, wielką zagadką, której nie potrafiła pojąć, tym bardziej, że posługiwali się dziwnymi szyframi i byli tacy jacyś oschli.
Przez ostatnie dni, bardzo często obserwowała przychodniów chcąc po prostu sprawdzić, jak ich zachowanie się ma do tego, które przedstawiają przy konkretnych osobach, które już znają, czytaj tutejszych sprzedawczyków. Właśnie w taki sposób, codziennie można było ją zobaczyć na trzech schodkach kamiennego budynku, który zdawał się być jakąś ruiną na uboczu głównej drogi, widać nie wszystko zostało jeszcze odbudowane po sławnej wojnie, o której dziewczyna nie miała pojęcia.
Spoglądanie na każdego przechodnie z początku przyprawiało ją o ból głowy, ale dosyć szybko zorientowała się, że najlepszą inwestycją byłby słomiany kapelusz, który też zakupiła, dzięki czemu promienie słoneczne przestawały jej tak przeszkadzać. To właśnie dzięki niemu, bez problemu sprawiała wrażenie, jakby siedziała z głową schyloną ku dołowi, kiedy w istocie oglądała co się dzieje, przez horyzontalny pasek odsłaniający nogi przechodniów, a także o wiele więcej, jeśli tylko lekko zadarła głowę. Tachi, która spokojnie leżała tuż przy jej boku, rękojeścią blisko dłoni, była wystarczającym zapewnieniem, że jej wystające, zgrabne i gołe nogi nie są powodem, żeby do niej podchodzić, a tym bardziej zaczepiać. Co jakiś czas, dziewczyna odchylała kapelusz i spoglądała na poszczególne osoby, które w jakiś sposób wyróżniały się spośród reszty przechodniów, których już niemalże znała na pamięć.
Motoko
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Yusuke » 10 lip 2017, o 19:12

Przygoda Yusuke dopiero co się rozpoczęła, więc nie znał nikogo i nie wiedział zbytnio jak wykonać pierwszy krok. Właśnie dlatego postanowił poszukać kogoś z kim będzie mógł porozmawiać i spytać o rady. Choć trzeba przyznać, że o wiele bardziej zależało mu na zdobyciu nowych informacji, które pomogłyby odnaleźć odpowiedzi na nurtujące go pytania. Tak właśnie trafił na główną drogę w Kinkotsu. Chodził wte i nazad, szukając kogoś kto wygląda na miarę rozgarniętego, doświadczonego i dużą wiedzą. Wtedy właśnie zauważył kobietę siedzącą na schodach, a widząc miecz uświadomił sobie, że to jest właśnie ta osoba. Beztrosko spoczywała na trzecim stopniu, broń leżała obok, musi być silna skoro tak się odsłania. Zaciekawiony jej osobą Yusuke postanowił do niej podejść i zagadać. Do tej pory nie miał za dużo okazji aby rozmawiać z płcią przeciwną, dlatego lekko się denerwował. Nie miał niestety bladego pojęcia jak rozpocząć rozmowę, nie chciał wyjść na fajtłapę i od razu prosić o pomoc. Nic innego jednak nie mógł wymyślić dlatego jak już zbliżył się do niej powiedział: Ohayo, jestem Yusuke, przepraszam że tak prosto z mostu ale mogłabyś mi pomóc ? Tymi słowami postanowił rozpocząć nową znajomość, niestety czy mu się uda zależy już tylko od dziewczyny.
Yusuke
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 10 lip 2017, o 19:31

Silna, albo wystarczająco głupia, tego nigdy nie można przewidzieć, tak samo stabilności emocjonalnej, której brakowało chyba każdej, nabuzowanej hormonami nastolatce. Na szczęście, czy też nie, Motoko była przygotowana na ewentualne zaczepki, choć tym razem, kiedy usłyszała jakiś męski głos, który raczej ewidentnie przeszedł już mutację, nie zareagowała nazbyt energicznie. Powoli przesunęła wzrokiem od jego stóp, które widziała już z daleka, aż po czubek głowy, żeby na końcu wstać razem z mieczem w sayi w jednej dłoni, zaś drugą otrzepać ewentualny kurz, który mógł przypadkiem zostać na jej sukience. Przesunęła kapelusz do góry, tak żeby chłopak mógł zobaczyć jej oczy, a nie jedynie brodę i skłoniła się w tradycyjny sposób.
- Ohayō. - odpowiedziała zwięźle, starając się zbytnio nie pokazywać swojego zaciekawienia od momentu, jak tylko chłopak do niej zagadał. - Jestem Motoko. - dodała po chwili. - Co mogę dla Ciebie zrobić? - spytała się, cały czas zadzierając głowę do góry, ze względu na różnicę wzrostu między nastolatkami. Ciekawe, chłopak wyglądał na o wiele starszego niż jest, co dawało wyobrażeniom Motoko odnośnie młodzieńca pełne pole do popisu, w końcu nie wiedziała w jakim jest wieku. W trakcie zadawania pytania, zawiązywała przy pasie sayę, tak aby ta zaraz swobodnie dyndała u jej boku.
Motoko
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Yusuke » 10 lip 2017, o 19:53

Widząc w jaki sposób wstaje dziewczyna, Yusuke był pełen podziwu. Tak zwyczajna i naturalna czynność, a ona wykonała ją z gracja i elegancją, na dodatek ukłon na koniec. Chłopak próbował ukryć zachwyt nowo poznaną osobą, choć sam nie wiedział czy mu się to uda. Teraz wystarczyło jedynie powiedzieć coś mądrego aby podtrzymać dobre wrażenie i nie zawieść oczekiwań Mokoto.
Pojawił się jednak problem podobny do poprzedniego, co tu powiedzieć aby nie wyjść na głupka. Nie zastanawiając się długo powiedział z zakłopotaniem: Wyglądasz na w miarę inteligentną osobę, na pewno miłą. Byłabyś tak uprzejma i uraczyła chwilą ciekawej rozmowy ?
Yusuke
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 10 lip 2017, o 20:09

Dziewczyna ewidentnie widziała zakłopotanie czające się gdzieś w postawie chłopaka, który o dziwo nawet jej nie odrzucał, jak reszta męskiego społeczeństwa, pewnie przez ten lekki brak ogłady i zwyczajnie okazywany w jej stronę szacunek. Było to co najmniej niecodzienne i sama nie potrafiła sprecyzować swojego zachowania, które również podążyło ścieżką zmieszania połączonego z lekką radością na widok okazywanego poważania, co oczywiście nie działało tylko w jedną stronę. Niestety czasem słowa potrafią być bardzo zdradzieckie, szczególnie kiedy używa się ich w sposób mało elokwentny, co właśnie zdradził chłopak, a czego Motoko nie potrafiła nie zauważyć.
- W miarę inteligentną? - powtórzyła powątpiewając i łapiąc go przy tym za słówka, no ładnie. - Khym...chyba powinnam podziękować z tak ujmujący komplement. - powiedziała z lekkim uśmiechem, który mógłby zostać odebrany jako kpiący, choć w istocie był spowodowany rozbawieniem. Rozmowa z mężczyznami przychodziła jej z oporem, tym bardziej, że nauczyła się im nie ufać, a tym bardziej na nich nie polegać, co było ewidentnie widoczne w sposobie jej wysławiania się, a także obiekcji, których nie ukrywała, choć w tym przypadku nie było to aż tak widoczne, na szczęście biednego chłopaka! - Uprzejma raczej nie jestem, ale możemy porozmawiać. - odpowiedziała spokojnie, pokazując swoje białe zęby, które wymykały się spod jej lekko uniesionych ku górze ust. - Więc skąd jesteś? - spytała niemal od razu, w istocie interesując się skąd biorą się takie wielkoludy.
Motoko
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Yusuke » 10 lip 2017, o 20:20

Słysząc pierwsze słowa wypowiedziane przez Mokoto, chłopak od razu domyślił się, że zaliczył niezła wpadkę. Był pewien, że dalsza rozmowa między nim, a dziewczyną raczej nie będzie możliwa. Na szczęście dla niego, jego rozmówca uznał to za zabawne i postanowił kontynuować konwersacje. Jednak teraz musiał ostrożniej dobierać słowa aby nie urazić drugiej strony. Na całe szczęście pytanie zadane przez Mokoto nie bylo trudne. Yusuke bez zbędnego marnowania czasu odpowiedział: Pochodzę z Kantai. Po 2/3 sekundach dodał: Mam propozycję, co powiesz na pytanie za pytania ? Za jedno zadane pytanie, druga strona po udzieleniu odpowiedzi zadaje swoje ? Hmm co ty na to ?
Yusuke
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 10 lip 2017, o 20:58

Kantai...Kantai...Nazwa była dziewczynie bardzo znajoma. Dopiero po chwili zrozumiała skąd pamięta tę nazwę i niemalże od razu zamilkła i skierowała głowę w dół, tak żeby chłopak nie zauważył jej zaszklonego spojrzenia. 'Nie będę przecież teraz o tym myśleć' skarciła się w myślach i zaraz na jej twarz wypłynął ten sam lekki uśmiech, którym znów obdarzyła wielkoluda. Spojrzała się w górę i zauważyła, że ten nie nosi żadnego kapelusza, a jedynie granatową chustę. Dopiero teraz przyjrzała się jego ubiorowi i w duchu stwierdziła, że w tym momencie pięknie jest być dziewczyną, która na taki gorąc może śmiało mieć założoną zwiewną sukienkę.
- Myślę, że to w miarę sprawiedliwe zasady. - odpowiedziała zaraz, starając się nie wprowadzić swojego głosu w drżenie, w końcu nie lubiła dzielić się swoją historią, tym bardziej z nieznajomymi, którzy mogli ją wykorzystać w sposób niekonwencjonalny i bardzo nieprzewidywalny. - Tylko najpierw pójdźmy gdzieś usiąść. - zaproponowała, nie przyznając się do tego, że w istocie zamartwiała się o swoje zdrowie, a raczej stan szyi, która ewidentnie była narażona. - Niedaleko przed wioską jest oaza, jeśli miałbyś ochotę na chwilę odpocząć w cieniu, chyba że wolisz jakąś karczmę? - spytała wysokiego wędrowca.
Motoko
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Yusuke » 10 lip 2017, o 21:21

Ciekawe o co chodzi z tą reakcja - pomyślał chłopak widząc zachowanie dziewczyny po udzieleniu odpowiedzi. Yusuke ucieszył się słysząc odpowiedź na swoje wcześniejsze pytanie dotyczące sposobu przeprowadzania między nimi konwersacji. Pytanie o zmianę lokalizacji trochę zdziwiło chłopaka ale cóż nie mógł się nie zgodzić na jej propozycje. Głównie ze strachu przed utratą życia gdyby znowu walnął jakąś gafę. Teraz pozostało kwestia wyboru lokalizacji, Yusuke było bez różnicy, jednak czy aby na pewno Mokoto było to obojętne. Pozostało mu jedynie dokładne przemyślenie odpowiedzi, karczma czyli alkohol, hałas, niezdrowe jedzenie, raczej słabe miejsce do prowadzenia rozmowy. Oaza czyli cisza, spokój, piękny widok, oby tylko dziewczyna nie myślała o Yusuke w niewłaściwy sposób. Pierw ją zaczepił a teraz chce z nią iść do oazy, może to być odebrane dwuznacznie. Nie myśląc dłużej, chłopak skierował wzrok na Mokoto i powiedział: Zdecydowanie wolę oazę. Po chwili dodał: Nie za bardzo znam to miejsce, mogłabyś iść przodem i mnie poprowadzić ?. Następnie zostało już tylko pójść za dziewczyną.

z/t
Yusuke
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Ichirou » 27 lis 2017, o 19:49

Poszło... dobrze. Naprawdę dobrze, bo tak właśnie można było pokrótce skomentować rezultat dyplomatycznych prób złotookiego bohatera. Dostać zgodę, nawet wypowiedzianą nieco kąśliwie, to całkiem niezły sukces. Jednak jeszcze wiele starań nim. Musiał wciąż utrzymywać sytuację pod kontrolą.
- Stanowczo za uprzejmy - dopowiedział w myślach na słowa dziewczyny. Nie był do końca zadowolony z odstawiania tej całej szopki wypchanej po brzegi kurtuazją. Miał spore wątpliwości, czy to wszystko jest w ogóle tego warte. Czy warte tego jest jego zadanie i polityczny zysk. Czy warta jest jego duma, która obecnie była dość mocno nadszarpywana. Zmuszał się do aktualnej postawy. Kierował miłe słówka nie tylko to niesfornej, nawet nieco zabawnej, mającej swój urok dziewczyny, ale też do kogoś, kto reprezentował tych, z którym tak zaciekle walczył. Którym jeszcze jakiś czas temu wymierzał odwet za wyrządzone straty, za śmierć jego najbliższych krewnych. Za każdym razem, kiedy spoglądał na tę drobną, bladą twarzyczkę, widział na jej czole symbol, który wzbudzał jedynie negatywne emocje. Cały czas pamiętał, z kim ma do czynienia.
Ona tez pamiętała.
- Przede wszystkim ma niezły tupet - odparł, prostując się z drobnym grymasem na twarzy. Chyba był nieco naburmuszony. Nie zachowaniem dziewczyny, ale całą sprawą. Sachiko naprawdę odważnie sobie pogrywała prosząc go o gonienie za kimś, kogo tak bardzo nie cierpiał. Nie chodziło bowiem o ten rodzaj gonitwy, jaki by go w tym przypadku usatysfakcjonował.
Powiódł spojrzeniem za niegłupiutką laseczką, a zaraz po tym ruszył za nią, czujnie ją obserwując. Znowu zmieniła swoje zachowanie. Które z jej oblicz było tym prawdziwym? Żadne? A może każde po części?
Dołączyli do Hikariego, by potem ruszyć do ociekającej bogactwem posiadłości Sachiko. Brązowowłosy milczał. To nie był moment na luźne pogawędki. Nikt chyba nie miał na to ochoty. Zresztą, lepiej było skupić się na bacznej obserwacji kościanej panienki. Jeżeli ta zamierzała uciec, to była to dla niej ostatnia szansa.
Obeszło się jednak bez incydentów i cała trójka dotarła do rezydencji pani polityk. Miejsce te trafiało w gust władcy piasku, który chętnie by je zwiedził w innych okolicznościach. W obecnych nie miał na to za bardzo nastroju.
Wreszcie dotarli jego zleceniodawczyni. Ichirou przystanął, zawiesił na niej spojrzenie swych bursztynowych oczu, a jego kąciki minimalnie powędrowały ku górze, układając usta w praktycznie niezauważalny uśmiech. Przyciągała. Widział ją już nie pierwszy raz, ale jej widok jeszcze nie zdążył mu się znudzić. Tym razem również prezentowała się świetnie, za czym przemawiało nie tylko naturalne piękno, ale też niewątpliwa klasa. Wszystkie młode dziewoje powinny patrzeć i uczyć się, bo było z czego. Niewiele jednak mogło osiągnąć dokładnie taki poziom, ponieważ oprócz wizualnych aspektów była potrzebna jeszcze jedna rzecz. Tą rzeczą była właśnie władza.
Sachiko należała do jednego z ulubionych przez Ichirou typów kobiet. Ach, szkoda, że właśnie przymierzała się do rychłego wyjścia za mąż. Chociaż to nie mógł być aż tak wielki problem, bacząc na polityczny charakter ślubu.
- Również jestem rad cię widzieć, pani. Nie chciałem nadwyrężać twojej cierpliwości, szczególnie że, jak doszły mnie słuchy, przyspieszyłaś swoje plany - odrzekł spokojnym tonem, wcześniej pochylając lekko głowę w powitaniu. Nie przesadzał jednak z formalnościami i sztywną postawą, jaką pochwalić mógłby się chociaż Hikari. Pozwalał więc sobie na drobny uśmiech i nie unikał kontaktu wzrokowego, a wręcz przeciwnie. W uprawianiu polityki na ogół był dość śmiały, szczególnie w kontaktach z płcią piękną wpadającą w jego gusta. Nie był przecież zwyczajnym sługą, który musiał pochylać łeb do ziemi i cztery litery. Ktoś mógłby powiedzieć, że Ichirou należał przecież do kasty shinobi, a więc był żołnierzem do wykonania poleceń. Tyle że Asahi nie był psem na posyłki i nigdy się nim nie poczuwał. Swoimi dokonaniami zyskał pewną renomę nie tylko w obrębie swojego rodu, ale w całej osadzie. Nie był typowym politykiem jak Sachiko. Nie przemawiał za nim przeogromny majątek ani setki podwładnych. Potrafił jednak, tak jak inni wielcy ludzie tego świata, silnie wpływać na rzeczywistość, tyle że do tego potrzebował jedynie własnych rąk. No i jeszcze odrobiny piasku.
Jedynie dobra umiejętność samokontroli oraz ogłada sprawiły, że nie prychnął w reakcji na słowa wypowiedziane do Kaori. Nawet jeżeli niesforna królewna brzydko nakłamała na temat swojej przyszłej macochy, to i tak coś tu nie pasowało. No, chyba że ten wczorajszy pęd był jedynie ucieczką przed wielką miłością pani Sachiko?
- Herbatkę już piłem, więc tym razem może coś nieco mocniejszego - oznajmił, zerkając na słodziutką Kaori. Był ciekaw, jak ta odnajduje się w tej sytuacji. Będzie tak potulna jak wobec niego? A może postawi macosze?
Rozejrzał się jeszcze za jakimś wygodnym siedzeniem. Nie będzie przecież tak sztywno stał na środku salonu. Zamierzał się rozgościć.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2632
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości

cron