Droga główna na uboczu.

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Hebi Oroshi » 15 cze 2017, o 21:48

Hebi obserwował życie tak dużej rodziny węży i wciąż jeszcze nie potrafił w pełni ocenić z jakiego powodu uwielbiał je nad wszelkie inne stworzenia... Mimo braku kończyn i pozornego kalectwa, wyróżniały się zawsze na tle innych jako symbol zła, jako bestie pozbawione emocji... Ich podróż miała ruszyć już z miejsca, gdy nagle sufit nad ich głową poruszył się... A chwilę po tym mogli obaj zdać sobie sprawę, iż to co z pozoru brali za gzyms i kamienie, w istocie było cielskiem ogromnej bestii pokrywającej całą jaskinie... Hebi niczym zahipnotyzowany wpatrywał się w to wspaniałe stworzenie, podziwiając jego majestat w pełnej okazałości... Wątpił czy jakaś siła była w stanie równać się z jego naturalną energią... Wąż o zielonej barwie cielaka był prawdziwym cudem natury...
Oroshi nawet nie zorientował się gdy jego niedoszły towarzysz znalazł się w cielsku potwora... Widocznie taki czekał go los... Głupota nigdy nie była dobrym przewodnikiem...
No cóż, Hebi nie rozpaczał z zbytnio nad zabitym osiłkiem, więc gdy tylko zakończyli swoje przedstawienie, ruszył dalej przez plac usłany milionem gadów.
Hebi Oroshi
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Uchiha Matsu » 15 cze 2017, o 22:01

11/15
Kurz opadł już z sufitów po nagłym zrywie bestii i nie został po niej nawet ślad. Jednak takie istoty mieszkające pod miastem mogły przykuć uwagę jej władz. Ale coś na pewno było na rzeczy. Oroshi kontynuował swoją podróż przez jaskinię podziwiając swoje ulubione zwierzątka domowe. Rozstępywały się kolejno przed jego krokami, niczym morze przed Mojżeszem jakby spodziewały się nadejścia zbawcy. Podniosła atmosfera sięgnęła zenitu, gdy tylko młody Hebi zobaczył ołtarz , z zakrwawioną posadzką i nie jedynym, ale w końcu zewnętrznym źródłem światła, któe wnikało przez sklepienie komnaty. Znaczyło to, że zaczyna świtać, a nowy dzień przynosił nowe informacje. Trzeba będzie wybadać to miejsce nawet bardziej. Na ścianach widniały mało jasne hieroglify, których Oroshi nie był w stanie rozszyfrować. Może dziennik poszukiwacza będzie zawierał jakieś fakty na ten temat. W końcu przytoczył dość ciekawą historię tego miejsca i coś tam na pewno znajdowało się w jego zapiskach. Na domiar złego trzeba było się spieszyć, bo węże wyczuwając nadchodzące zagrożenie zaczęły się wspinać na ściany. Woda zaczęła wylewać się powoli do środka przez otwory kanałowe. Nowy dzień nie tylko zwiastował nowe informacje, ale i czyszczenie wszystkich ścieków.
Uchiha Matsu
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Hebi Oroshi » 16 cze 2017, o 10:41

Hebi odszukał drogę pośród wijących się gadów, zdecydowanie uważając na kolejne kroki które stawiał po śliskiej podłodze... Bez zdenerwowania odkrywał w sobie rzeczy o których wcześniej nie miał bladego pojęcia... Powinien teraz wariować, starać się umknąć z miejsca usłanego istnymi potworami, które z chęcią pozbawiłyby życia każdą istotę w nad świecie... Zadziwił się jeszcze bardziej, gdy wreszcie trafił przed niewielki ołtarz z którego trudno było wyczytać w jakim celu kiedyś powstał... Obserwując załamania światła i dziwne malowidła towarzyszące wszystkim ścianą w tej przestronnej komnacie, Oroshi nawet nie zorientował się kiedy w cale to miejsce zamieniło się w pułapkę... Potworny basen który zatopi młodzieńca w fekaliach miasta... Na zawsze niwecząc jego dalsze plany...
W tej samej chwili przypomniał sobie o dzienniku wariata który skończył w żołądku bestii, skoro były tam informacje o wężach i podobnym miejscu... To może znajdzie się też wzmianka o tym jak się wydostać z tego przeklętego więzienia... Hebi odskoczył od blatu, po czym ruszył w miejsce gdzie powinien leżeć dziennik...
Hebi Oroshi
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Uchiha Matsu » 16 cze 2017, o 11:11

13/15
W tym samym czasie, gdy młody Hebi wpatrywał się nieodczytywalnie hieroglify i ołtarze starych bogów, zaczęła się poranna zmiana w pompowni ścieków w osadzie. Było ich obowiązkiem codziennie o godzinie szóstej rano wyrzucić wszystkie ścieki. Spływały one prosto na komnatę wypełnioną wężami. Musiała ona równie szybko schnąć bo wcześniej nie było ani ohydnego odoru, ani ogromnych stosów odchodów. Oroshi musiał zacząć się streszczać bo woda równo z nim zaczęła docierać do stóp drabiny. Młody Hebi wreszcie wziął dziennik, który na pewno przyda się w późniejszym etapie podróży. Póki co, trzeba było wyprzedzić wodę i dostać się do włazu zanim wypełni całe pomieszczenie. Nie był pewien, czemu rury odpływowe były zamknięte, ale ściekówka przybierała coraz szybciej. Trzeba będzie również zamknąć i wrota, by nie utonąć w ohydnym, skażonym bagnie.
Uchiha Matsu
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Hebi Oroshi » 16 cze 2017, o 14:14

Hebi zebrał rzeczy starszego mężczyzny, konającego właśnie w trzewiach ogromnej bestii, po czym ruszył biegiem w stronę drabiny przedzierając się przez zastępy gadów... Ścieki dosłownie zalewały niedawny basen, całkowicie pochłaniając możliwość bliższego zbadania terenu. Krok za krokiem młody bohater dobiegł do drabiny, by zdać sobie sprawę jak niewiele czasu pozostało zanim nie utonie w fekaliach miasta piasku... Musiał szybko zająć się również włazem, więc gdy tylko zdobył szczyt wzniesienia, zabrał się za formowanie piaskowej bariery z własnych zasobów, która miała zablokować dalsze wydostanie się nieczystości... Gdy tylko wykonał swoje zadanie, rzucił się pendem przed siebie, by zaraz znaleźć się przy włazie do miasta... Jeśli tylko uda mu się przetrwać, zweryrikuje stary dziennik by poznać prawdę o Hebich i ogromnych gadach...
Hebi Oroshi
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Uchiha Matsu » 16 cze 2017, o 14:24

15/15
Gdy Hebi Oroshi wygramolił się już drabiną na górę i zamknął piaskiem właz poczułniemiły zapach. Kolejne śmieci wlewały się przez wszystkie otwory i nie mogły z nich już odlecieć. Na szczęście nie groziło mu już niebezpieczeństwo i mógł odetchnąć z ulgą wracając na powierzchnię. Całkiem dobrze, że pogoda jest dobra i będzie można wysuszyć kawałki pobrudzonych gdzieniegdzie ciuchów. Cała historai była lekko tajemnicza, a do zgłębienia jej do końca Oroshi czuł, że potrzebny jest ten dziennik. Jednak czego młody shinobi się nie spodziewał, to że dziennik okaże się zaszyfrowany, specjalnym kodem, którym posługiwał się poszukiwacz i jego znajomi z klubu poszukiwaczy. Tak czy inaczej przygoda będzie czekać, kiedy Hebi stanie przed ostateczną odpowiedzią i zmierzy się twarzą w twarz ze swoim przeznaczeniem.

Misja Zakończona
Nagroda: Standard
Uchiha Matsu
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Hatake Jin » 18 cze 2017, o 23:12

10/15
Czas powoli mijał i nawiększe temperatury dnia zaczęły powoli mijać, gdyż sporo stracili na jedzeniu i długim wyjściu. Dzieciak zaczął niespodziewanie grzebać w swojej szykownej torbie. Gdy znalazł wielkiego kamulca zwrócił się do Jin'a prawiąc mu komplementy i wręczając ów głaz. Był dość ciężki i miał na pewno być oznaką wdzięczności dzieciaka. Hatake postanowił, że przyjmie z ogromnymi wyrazami szacunku swój prezent.
- Jest fantastyczny- zaczął swoje podziękowania, po czym odbrał głaz z rączek małego. - Zobacz, postawię go tutaj, na honorowym miejscu, by każdy mógł widzieć, że wiele dla mnie znaczy- dokończył i postawił kamień na szafie zaraz przy wejściu do domu, zaraz na ozdobnej chustce jego babci. Nie był on rzeczywiście najbardziej urokliwym z jego kolekcji, ale uśmiechnął się szeroko i wziął od niego plecak, przerzucił go przez ramię i razem wyruszyli w miasto.
Jin zamknął dobrze drzwi do domu, a gdy przeszli dziedziniec, zaryglował także bramę.
Dorosłego już chłopaka dopadły ponure myśli. Jak mógł posądzić tak małego chłopca o zrobienie takich strasznych rzeczy. Wiedział, że nie należy oceniać książki po okładce, ale z tego jak opisywał sytuację mały, mógł bez problemu zrzucić do plecaka parę klejnotów, tak by nie zorientowali się uliczni kupcy. Zrobił szybki rachunek sumienia, chociaż był nadal przekonany, że lepiej podchdzić do każdej sprawy podejrzliwie i z dystansem. Nauczyła go tego przygoda, gdy miał zaledwie lat dwanaście, gdzie razem z innymi rówieśnikami pojechali do innej osady, by tam zarobić lepsze pieniądze na pracy dorywczej. Jednak każdy w dzisiejszym świecie jest nakręcony na pięniądze i władze i zapominają o zwykłych ludziach. Jin postanowił to zmienić i złamać błędne koło. Nie był zwykłym człowiekiem, albowiem odkrył w sobie energię do czynienia na prawdę wielkich rzeczy. Potrzebuje tylko trochę czasu i treningu.
Podczas podróży przez wioskę zapytał małego zwracając się do niego:
- Jak Ty się w ogóle nazywasz? Ja przypominam, że nazywam się Jin i pochodzę z rodziny Hatake. Jestem shinobi tej wioski.- powiedział dumnie, lekko nie będąc jeszcze pewny co to znaczy. Rzucił po chwili kolejnym pytaniem:
- Tak w ogóle to daleko jeszcze? - dopowiedział z szerokim uśmiechem...
Hatake Jin
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Masaru Yoshida » 18 cze 2017, o 23:24

Misja rangi D 11/15
Posądzony o tak paskudne rzeczy chłopczyk był delikatnie mówiąc uroczy. Co prawda oceniono go źle, ale to przez pryzmat doświadczeń bohatera, jego ideologia o podchodzeniu do wszystkiego nie ufnie mogła przynieść głównie korzyści. Teraz źle ocenił chłopca, ale ni uczynił mu żadnej krzywdy, ani nawet przykrości. A następnym razem uratuje mu to życie, albo komuś innemu. Ku zaskoczeniu postronnych obserwatorów jeśli by jacyś byli, Jin wziął kamień i postawił go w miejscu honorowym i jeszcze podziękował. Nie zapowiadało się żeby miał go wywalić przy najbliższej okazji do śmieci. Nawet więcej wyglądało na to że miał tam zostać na stałe. Gdy szli tak sobie spokojnie po mieście nastąpiło pytanie o imię naszego małego chłopaka. W końcu ten go nie zdradził wcześniej. Nazywam się Gon. Fajne imię? Mama powiedziała że tatuś tak mnie chciał nazwać. Jeszcze nie daleko, a może już nie daleko? I zaśmiał się. Pocieszny malec, nie da się ukryć. Naglę przystanął chwytając się mocniej za rękę, pobladł. Powędrowałeś za jego wzrokiem i zobaczyłeś około 2m przed wami leżącą na ziemi kobrę. Stanęła w pion nastroszyła swój wachlarz i zasyczała. Ludzie po bokach jak tylko się zorientowali krzyknęli i zaczęli cofać się od was patrząc z niepokojem na ciebie.
Masaru Yoshida
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Hatake Jin » 18 cze 2017, o 23:39

12/15
Ruszyli zatłoczonymi ulicami i mijali kolejno śpieszących się ludzi. Pora była dość późna i wiele osób kończyło już pracę. Niektórzy dopiero otwierali swoje przybytki po przerwie południowej, która wykańczała ich do tego stopnia, że wypadało nawet zdrzemnąć się chwilę, czy zjeść porządny lunch w cieniu swojego domu, czy baru i uraczyć się herbatą i kawą. Zapach świeżej, aromatycznej kawy unosił się przez osadę. Mimo iż Jin nie pijał jej zbyt chętnie, nie mógł nie docenić jej mocnego i konkretnego smaku. Okolica znana była nie tylko z dobrych ziaren do produkcji gorących napojów, ale głównie przypraw. Młody Hatake często przychodził do mediny, by zakupić potrzebne zioła do swoich potraw. Owszem miał duszę kucharza i był z tego dumny. Kucharze bowiem nigdy nie chodzą głodni...
A więc jego imię to Gon- pomyślał Jin i zastanawiał się, czy to na prawdę ładne imie. Mały wydawał się być z niego bardzo dumny, szczególnie, że wybrał je dla niego jego ojciec. Musiał mieć silną więź z tatą i Hatake nie będzie drążył tematu. Dziwne imie to dziwne imie.
- Już nie daleko?- powtórzył za dzieciakiem młody shinobi również się uśmiechając. Cieszył się, że poznał tak ciekawą osóbkę. Był życzliwy i bardzo dobrze wychowany. Ciekawe jeszcze co stało mu się w nogę. Postanowił zapytać, jednak słowa stanęły mu w gardle na widok, który pojawił się przed jego oczami.
Nagle z pod ziemi jakby przed niby wyłonił się wąż. Nie był to zwykły pełzający stwór, była to kobra. Bardzo jadowita i niebezpieczna, zdolna zabić dorosłego człowiekaswoim niebezpiecznym jadem. Kły miała równie zabójcze, jednak nie były one jej najbardziej śmiertelną bronią. Jin instynktownie stanął przed malcem i zasłonił go rękami, które składały sie już odpowiednio w pieczęć ptaka.
- Stań za mną Gon- powiedział i w tym samym czasie nagromadził odpowiednią ilość chakry do wykonania techniki. W zamyśle miał jak najszybsze wyeliminowania bestii i skrócenia jej żywotu. Brał pod uwagę każdą możliwość i ta wydawała mu się szybka i bez niepotrzebnego wyjmowania i machania bronią. Nie wiadomo co kto powie i jakie potem będzie miał o nim myśli. Wolał na tą chwilę sprawiać wrażenie wykłego shinobi. Jego plan miał polegać na przecięciu węża cienkimi kolcami, które miały się wysunąć z pod ziemi, w miejscu, gdzie znajduje się obecnie gad. Pięć ostrych jak brzytwa kolców, każdy wymierzony w głowę i tzw. okluary naprężającego się stworzenia. Wypowiedział donośnie:
- Doton: Doryūsō-
Hatake Jin
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Masaru Yoshida » 18 cze 2017, o 23:48

Misja rangi D 13/15
Gdy uporałeś się z sytuacja mogłeś odsapnąć. Po problemie zostały tylko kolce w ziemi. W końcu zajęcie się takim zwierzęciem było, hmmm pewnym wyzwaniem. Takie kobry są niebezpieczne i mocno jadowite. Pewnie przypełzła tutaj z pustyni ponieważ w końcu wyjście z miasta jest niedaleko. A położyła się na drodze po to żeby się wygrzać, jak to gady maja zwyczaj zazwyczaj robić. Dało się usłyszeć westchnięcie ludzi na około którzy widząc że zażegnano niebezpieczeństwo w sumie to obrócili się na pięcie i wrócili do swoich zajęć. Co mieli powiedzieć? Zaklaskać gratulując dobre roboty w walce z wężem komuś kto był ewidentnie shinobim? Dziękuję za pomoc proszę pana. powiedział dzieciak który najwyraźniej również przeszedł z ta informacją że mogli zginąć do stanu normalnego. Złagodził swój uścisk dłoni na twojej ręce i poszliście dalej. Po kilku minutach marszu skręciliście boczną uliczkę i chłopiec wskazał jeden z szeregowych domków i dumnie oświadczył że tu mieszka. Misja wykonana? Wystarczy teraz tylko poinformować mamę co się stało, ciekawe czy się martwiła. Może po prostu dalej śpi?
Masaru Yoshida
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Hatake Jin » 19 cze 2017, o 00:11

14/15
Jin wypowiedział inkantację jutsu z normalnym akcentem, po czym obserwował efekty swojej ofensywy. Technika zadziałała idealnie, jak spodziewał się początkujący ninja. Mimo prostoty użytego jutsu, kobra została powstrzymana i zabita dzięki już pięciu kolcom. Trzy z nich przebiły jej szyję, po czym gad opadł bezdusznie na piasek, zakrywając się powstałym kurzem. Kolce schowały się, a tłum gapiów, który w popłochu jeszcze minutę temu uciekał od niebezpiecznego zwierza, zaczął na powrót swoje normalne fukncjonowanie. Kupcy rozdarli się na głos, chwaląc swoje wyroby, reszta ruszyła szybko w każdym kierunku, by załatwiać swoje sprawy.
Ruszyła i dwójka dziwnie ze sobą wyglądających chłopców, którzy zakręcali to tu, to tam, próbując odszukać dom dzieciaka.
- Nie ma za co mały- powiedział Jin zaraz po tym, jak młodzieniec uprzejmie podziękował za uporanie się z wężem. Jak na tam młodego osobnika, był bardzo dobrze wychowany- pomyślał Hatake i ruszył dalej w drogę. Nie brakowało już dużo, do końca ich podróży. Bardzo polubił swojego kompana i cieszył się, że udało mu się spedzić trochę czasu tego popołudnia. Doszedł do wniosku, że spożytkował lepiej przerwę w treningach, a przecież ma jeszcze mnóstwo czasu by do nich wrócić.
Gdy wreszcie podróż zbliżała się do końca malec zasygnalizował swoje miejsce zamieszkania, wyciągając rękę. Wskazał domki szeregowe zaraz za zakrętem głównej ulicy. Zdawał się dość skromny, ale przestronny. Zapukał do drzwi liczac na to, że ktoś się wnich pojawi. Cały czas mówił o swojej mamie, więc liczył na to, że pozna tę kobietę.
Gdy dzrzwi się otworzą Jin powie:
- Witam, nazywam się Hatake Jin i spotkałem pani syna dzisiaj samego w mieście. Miał lekko skaleczoną nogę i zdecydowanie zabrał ze sobą za mało prowiantu.- tutaj Hatake uśmiechnął się do malca i położył mu rękę na głowie czochrając jego włosy.
- Musi pani wiedzieć, że zjadł pożądny obiad i dostał solidną porcję wody, do tego zająłem się skaleczeniem, przemywając je wodą utlenioną i zaklejając bandażem.- Patrzył na kobietę życzliwym wzrokiem. Miał nadzieje, że nie wpadnie w panikę i będzie w stanie zaakceptować to, że jej syn sam pałętał się po osadzie. Miał tylko osiem lat... Jin nie przemyślał tego, że młody może mieć przerąbane, ale w sumie chodziło tu bardziej o jego dobro.

z/t
Ostatnio edytowano 19 cze 2017, o 00:18 przez Hatake Jin, łącznie edytowano 1 raz
Hatake Jin
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Masaru Yoshida » 19 cze 2017, o 00:14

Misja rangi D 15/15
Użytkownik Doton z łatwością skasował przeciwności losu zagrażające jemu oraz dzieciakowi. Trzeb przyznać mu rację ponieważ faktycznie użycie jutsu to użycie jutsu, a próba ataku bronią mogła nie wyjść, głupio wyglądać, a co najwyżej sprawić że ludzie pomyślą że jakiś rozrabiaka z niego co biega po drodze z bronią. Po pewnym czasie dotarliście do czegoś co chłopak nazwał swoim domem. Szary zwykły szeregowiec, więc wypada mu chyba zaufać skoro on twierdzi że to jego dom. Pewnie się nie myli. Po chwili nic cokolwiek zrobiliście podbiegła do was kobieta od strony ulicy cała w łzach. Ty gnoju zasrany gdzie byłeś?! Tak się martwiła, proszę nie znikaj mi już tak nigdy. Tatuś i ja od kilku godzin cie szukamy gdzie poszedłeś.? Przytuliła dzieciaka który rozpłakał się i odwzajemnił uścisk. Po pewnym czasie kobieta zorientowała się że ty też tu jesteś wstała otrzepała się i poważnym tonem podziękowała ci za opiekę nad jej malcem. Wyjęła z kieszeni mieszek monet i wepchnęła ci do kieszeni mówiąc w wdzięcznością. Dziękuję młody człowieku, niech ci to wynagrodzi koszta poniesione na opiekę nad nim. Bo znając życie coś zepsuł prawda? Jeszcze raz dziękuje. Mam u ciebie dług wdzięczności. Chwyciła za ucho chłopaka i pociągnęła do domu karcąc go spojrzenie. A my sobie pogadamy teraz. Dziękuję jeszcze raz! Zawołała zamykając za sobą drzwi. Byleś wolny.

Misja wykonana!
Masaru Yoshida
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 30 cze 2017, o 17:05

Nie widząc innego wyjścia, jak własnej interwencji, praktycznie od razu Motoko ruszyła w stronę straganu z zabytkowymi zegarami, żeby z uwagą rozglądać się po okolicy, w razie ewentualnych zbójów, którzy mogli coś ukraść podczas jej podejścia do tegoż miejsca. Poirytowana faktem, że jednak ludzie uwielbiają nabywać siniaków, podeszła bliżej miejsca wypadku.
- Proszę się odsunąć. Wypadek, czy mierna próba okradnięcia? - skierowała swoje słowa w stronę zbiorowiska, żeby zaraz podejść bliżej sprawcy, nadając przy tym swojemu głosowi groźnego wydźwięku, który w połączeniu z jej posturą mógł wydawać się śmieszny, o ile nie zauważyło się sayi, a w niej miecza.
Nie miała ochoty łajać nikogo przez ucinanie ucha, dlatego z uwagą obserwowała poczynania sprawcy, przy tym patrząc na pobliskie stoiska, które również były rozkładane przez jej pracodawcę. Jeśli gość nie wykazał wystarczającej chęci i jeszcze nie wstał, dziewczyna złapała go za koszulę i pociągnęła ku górze, powodując, że delikwent, czy też delikwentka już stała na nogach. Być może nikt nie spodziewał się takiej siły po licho wyglądającej Samurajce, w sumie ona sama się tego nie spodziewała, ale sprawca był dosyć lekki, zważywszy na kąt, pod którym Mo pomogła mu wstać. Po tym od razu odsunęła się do tyłu o kilka kroków, z przymrużonymi oczami patrząc na rzezimieszka.
Motoko
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Uchiha Matsu » 30 cze 2017, o 17:23

9/15
Całe zamieszanie wywołało małą panikę wśród tłumu i każdy przytulał swoją torebkę i portfele, ściśnięty w tłumie gapiów. Ci, co leżeli na ziemi, dopiero zaczęli się podnosić. Kurz powoli opadał, ale wciąż było dość gęsto. Motoko zainterweniowała, ale każdy patrząc na jej miecz bał się odpowiedzieć. Nikt nie miał na tyle odwagi by nawiązać kontakt.
Nagle jednak starsza pani, która dopiero co podniosła się z ziemi powiedziała;
- Droga dziewczyno, słuchaj mnie uważnie...Pchają się Ci z tyłu, ja nie wiem, siedemdziesiąt lat i na ziemi po raz kolejny, matko jedyna....- jej tyrenady nie było końca. Zaczęła narzekać na władze wioski, wojny, strarty w ludziach, ceny ziemianków itd, itd. W tłumie zaczęło znowu być spokojnie i niektórzy udawali sie już w swoją stronę. Baba jednak nie przytykała swojego starego otworu i pruła się w niebogłosy;
- Zabrali mi ziemie, chamy jedne, przekielne, moje farmy wilgoci dali jekiejś przeklętej smarkuli, cholera-
W kolejnej chwili rozbrzmiał głos kupca:
- Złodziej! Zabrał naszyjnik- i pokazał ręką na uciekającego wzdłuż uliczki złodzieja. To jednak nie było najgorsze. Nagle babcia wymierzyła cios w brzuch Motoko i zniknęła w kłebach dymu.
Uchiha Matsu
 

Re: Droga główna na uboczu.

Postprzez Motoko » 30 cze 2017, o 17:45

Tradycyjnie, wszystko poszło gładko, do czasu, aż dziewczyna spojrzała się za uciekającym złodziejaszkiem i przy okazji zarobiła porządne uderzenie w brzuch. Zgięła się w pół, reagując niemal od razu, bowiem wykorzystała jedną ze swoich podstawowych technik, znaną pod nazwą Iaidō, uderzyła rękojeścią miecza kobietę prosto w skroń, co spowodowało jej nagłe omdlenie. Nawet nie sprawdzając co jest ze staruszką, pobiegła za złodziejaszkiem, a raczej w kierunku, w którym też udał się biegacz. Na swoje szczęście dziewczyna mogła zauważyć miejsca, po których się przemieszczał, bo tłum wydawał różnego rodzaju okrzyki, kiedy ten próbował się przecisnąć. Biegnąć za największymi odgłosami, czytaj tłuczonymi naczyniami, które upuszczały kobiety, będące na drodze złodziejaszka, miała nadzieję na rozpłatanie gościowi nóg za ten wysiłek, który musiała włożyć, żeby za nim biec. Oczywiście tachi, którą wcześniej wyciągnęła, żeby ogłuszyć starowinkę, przez którą jej brzuch nadal nieprzyjemnie pulsował, była już dawno schowana w sayi i rytmicznie dyndała, to w lewo, to w prawo, w zależności, jak Mo stawiała kroki w trakcie biegu.
- Hej tam! Złodziej! - krzyknęła w trakcie biegu, chcąc wzbudzić zainteresowanie przechodniów, kto wie, może ktoś jej usłucha i podstawi uciekającemu chłopakowi nogę?
Motoko
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość