Uliczki i zakamarki miasta

Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Shijima » 4 lis 2017, o 19:01

Wszędzie takie są, jestem pewna, że ty również je odwiedzałeś nie raz i nie dwa. Jak byłeś mały szukałeś w tych okolicach zagubionych kotów. Kiedy podrosłeś mijałeś je z ciekawością, co może kryć się w ich cieniu, widząc niknące tam,
zakapturzone postaci i żebraków. Zaś kiedy już stałeś się dorosły widziałeś w nich po prostu... uliczki. Miejsce, po którym chodzi się z nożem w dłoni i nie daje wciągnąć w rozmowę przypadkowym przechodniom i gdzie nie zabiera się żadnych kosztowności. Kiedy wychodzisz to i tak orientujesz się, że ukradli ci nerkę. Kosztowności z kieszeni pokradliby tym bardziej. Budynki stoją bardzo blisko siebie, uliczki są naprawdę wąskie, wylewane przez okna pomyje tworzą nieprzyjemny odór, a nad głowami, od jednego domu do drugiego, ciągną się sznury, na których wieszane jest pranie. Straż miejska tędy nie chodzi i często miejsce to wydaje się wręcz wymarłe. Ludzie tutaj zamykają okna na cztery spusty, kiedy tylko zobaczą kogoś na ulicy, ale jeśli trafisz w te lepsze uliczki to wręcz przeciwnie - tętnią życiem, a w zaułkach bawią się dzieci kopiąc piłkę.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ichirou » 5 lis 2017, o 10:37

Z tym brakiem chęci do wojny to lepiej było się nie zapędzać, bo jeśli chodzi o Ichirou, to sprawa nie była czysto zero jedynkowa. Kościany klan wciąż zajmował zdecydowane pierwsze miejsce na liście jego wrogów. Zresztą, tak sprawa miała się zapewne u wielu innych Sabaku. Brązowowłosy nie mówił potencjalnemu konfliktowi absolutnego nie. Jeżeli nadarzyłaby się okazja, to z uśmiechem na ustach stanąłby w pierwszym szeregu, by jeszcze silniejszy niż wcześniej pogrzebać w piaskach pustyni swych nieprzyjaciół. Z jego punktu widzenia sprawa była bardzo prosta, jednak pojawiało się sporo wątpliwości przy szerszym spojrzeniu na temat i rozważeniu dobra rodu jak i całej prowincji. Gospodarka Atsui ledwo dwa lata temu powstała w kolan po wyniszczającej wojnie. Kolejne zbrojne przedsięwzięcie nie prognozowało lepszego dobrobytu osady i podległych jej ziem. Wcześniej Sabaku mieli sensowne powody do toczenia bojów. Nie posiadali zbyt wiele, a mogli wiele zyskać. Teraz, po zdobyciu władzy nad całym regionem, sytuacja się odwróciła. Kościani zostali zepchnięci do rangi szczepu, stracili swoje ziemie, nie było czego już im wyrwać. Z tego też powodu dalsza wojna nie miała sensu, ponieważ nie można było za jej pomocą osiągnąć niczego więcej niż własnej, próżnej satysfakcji.
I z takim właśnie podejściem Asahi podszedł do sprawy. Zapewne kiedyś nie podszedłby tak zdroworozsądkowo do tematu i nie pozwoliłby na jakiegokolwiek bratanie się z wrogiem. Czas jednak nie stał w miejscu, jego ciągły ruch przyczyniał się do zmiany rzeczywistości. Klapki ślepej nienawiści spadły z oczu Ichirou, przez co ten mógł zachować się jak dojrzały Sentoki z ambicjami na rangę Kogo, a nie żądny krwi shinobi, nie zbaczający na skutki swoich działań.
Podążał wraz ze strażnikiem, który bacznie przyglądał się śladom i kierował się za tropem dziewczyny. Uważnym spojrzeniem bursztynowych oczu lustrował okolicę, chociaż póki co to jego chwilowy towarzysz był tym, który prowadził śledztwo. Diabeł Świtu miał w duchu nadzieję, że czyniąca kłopoty panienka nie uciekła gdzieś daleko i nie zaszyła się w jakiejś dziurze. Nie miał zbyt wiele ochoty na ciągnące się dniami poszukiwania, takie jak chociażby podczas jego ostatniej misji, gdzie krążył po omacku między różnymi prowincjami.
Nie minęło wiele czasu, kiedy natrafili na istotny punkt swoich poszukiwań w postaci jednego z podwładnych Hikariego.
- Och... - odrzekł zupełnie beznamiętnie, nieprzejęty za bardzo krwawieniem napotkanego osobnika. Widział już zbyt wiele, by przejmować się każdą ranną osobą. Nie znał gościa, a uronienie łezki i pogłaskanie go po główce i tak by mu nie pomogło. Już prędzej było mu do ironicznego skomentowania zadziorności niesfornej dziewczynki, ale ostatecznie ograniczył się jedynie do westchnięcia.
- Gdzie pobiegła? Jest daleko? - rzucił krótko i na temat, licząc, że zraniony osobnik w miarę sprawnie wykaszle odpowiedzi. Gonitwa za panienką Kaori pozostawała sprawą nadrzędną i to jej właśnie Asahi poświęcał swoją uwagę. Strażnik powinien raczej przeżyć. Może do wesela Sachiko się zagoi.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1793
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Shijima » 5 lis 2017, o 11:10

Misja B

I'm chasing freedom for the fearless.
Obrazek
13/45

Słońce lało się z nieba żarem, większość ludzi uciekała z ulic i powoli chowali się do swoich omów, na, rzec można, południową siestę, kiedy największa z gwizd zyskiwała na sile do tego stopnia, że niemożnym było z nią wytrzymać. Przynajmniej nie przy spotkaniu pierwszego stopnia. Nawet rynek ucichł - i cichł coraz bardziej wraz z waszym oddalaniem się od centrum osady. Uliczki nie były monotonne. Wysokie budynki sprawiały, że słońce tutaj nie zaglądało i można było spokojnie między nimi spacerować, tylko gorący wiatr co jakiś czas poruszający włosami i szatami przeszkadzał, sprawiał, że od razu robiło się sucho w ustach - norma, tutaj wszyscy byli do tego przyzwyczajeni. Jeden budynek od drugiego nie różnił się zbyt wiele, większość przylegała do siebie, a niektóre tworzyły korytarze tak ciasne, że rosły mężczyzna (wiesz, ten typ dwa na dwa) chyba miałby problemy się prześlizgnąć. Ślady bytności dziewczyny nie były wyraźne, łatwo było je zatracić - każdy maleńki przedmiocik, pęknięta ściana, rysa na niej, każde wywalone śmieci, rozchlapana woda - wszystko to mogło stać się jakiś czas wcześniej. Tamta rozbita beczka, sucha, dawno musiała być pusta i tamta rozbita, która była pełna - i teraz woda zlepiała ze sobą piasek na uliczce. Parę chwil i wyparuje przy obecnej temperaturze powietrza. W końcu ślady stały się bardziej oczywiste - można było je skwitować tylko krótkim, beznamiętnym "oj". Plamy krwi na piasku ciągnęły się od parudziesięciu metrów, ranny strażnik musiał nadal ścigać dziewczynę, dopóki starczyło mu sił, pewnie spowalniał pościg, pewnie nie był już w stanie biec za nawiedzoną dziewczyną (Rozpacz miała całkiem długie, białe nogi) - cokolwiek mu się stało zdecydowanie ułatwiło waszej dwójce doganianie dziewczyny, mogliście przyśpieszyć, a nie wlec się z wątpliwą prędkością i sprawnością, ty nie miałeś całego dnia, Hikari... no akurat Hikari wyglądał na takiego, który na dobę ma ze trzydzieści godzin wolnych, tak wyszło, ale z całą pewnością, chociaż nie sprawiał takiego wrażenia, nie chciał spędzić w tej części miasta połowy dnia. Temperatura szybko spadać nie zacznie, będzie tylko rosnąć w najbliższych godzinach, przynajmniej ta odczuwalna, gdy wszystkie ściany i piasek zaczną się nagrzewać. W te najgorsze godziny każdy powinien siedzieć w domu, a wychodziło na to, że tobie przyjdzie cackać się z rozwydrzoną panienką.
- Usiądź. - Hikari podszedł do swojego człowieka - no był jego, jakby na to nie patrzeć, skoro był dowódcą - i położył dłoń na jego barku, pochylając się nieco. Rozkaz był jasny, jednak twarz samego Hikariego nie zmieniła się nawet odrobinkę, był równie przejęty i wstrząśnięty co ty sam. No, może trochę zmarszczył brwi, uważnie przypatrując się gwardziście, który osunął się z jęknięciem, ostrożnie, po ścianie, szybko oddychając. Usiadł z wyraźną ulgą - jak żołnierz, który dobrze się spisał na swojej warcie i teraz mógł złapać w końcu oddech. Mężczyzna uniósł rękę i wskazał kierunek.
- T-tam... - Rana nie wydawała się poważna na tyle, żeby mężczyzna miał zaraz paść trupem - miał ranne udo i bok, krwawił, to na pewno, ale nie była to rana śmiertelna. Być może uciekająca księżniczka nie chciała go zabić, a może po prostu chybiła. - Dopiero tutaj byli. - Dodał na wydechu, unosząc na ciebie spojrzenie.
- Zostawiam to w twoich rękach, Panie. Jeśli pozwolisz. - Jakkolwiek Hikari nie wydawał się wzruszony rannym człowiekiem na służbie tak przecież nie mógł zostawić go tutaj, kiedy ten ledwo mógł utrzymać się na nogach, samego, prawda? Musiał się nim zająć i pomóc dostać się do szpitala, a ty... przecież z jedną dziewczynką sobie poradzisz, skoro radziłeś sobie z całymi armiami. Śmieszne, że niektórzy shinobi potrafią robić za setkę, albo i setki żołnierzy. Śmieszne? Przerażające.
W ciszy uliczki dosłyszałeś głośny trzask i męski, krótki, urwany krzyk.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ichirou » 10 lis 2017, o 22:54

Choć widok zakrwawionego strażnika nie wzruszył w jakikolwiek sposób doświadczonego brązowowłosego, to jednak dał do zrozumienia, że łatwo nie będzie. Nie, żeby Diabeł Świtu miał nagle trząść portkami, bo przecież zajął się dziesiątkami takich jak ta niesforna Kaguya. Rzecz tym, że wspomniane zajęcie się zwykle było rozumiane jako eliminacja, a więc nie trzeba było przebierać w środkach i nakładać na siebie wyraźnych ograniczeń. Martwa Kaori mogłaby bowiem okazać się większym problemem niż żywa i puszczona samopas.
Trochę zniecierpliwiony wyczekał się na odpowiedzi rannego osobnika. Ten nie wydukał z siebie za wiele, ale przynajmniej wskazał kierunek i poinformował, że zgubił pościg całkiem niedawno. No, chociaż tyle.
Postawa Hikariego nie była żadnym zaskoczeniem. Sabaku spodziewał się, że posłaniec Sachiko postanowi zostać ze swym podwładnym, by ściągnąć dla niego medyczną pomoc. Zresztą, co mu było z niego? Mógł się trochę przydać co najwyżej w poszukiwaniu, bo w ewentualnej walce by jedynie wadził. Dla Sentokiego nie było żadną nowością, że musi radzić sobie sam.
- Pozwalam - odparł jakby od niechcenia, wzdychając cicho. Niedbałym gestem dłoni powołał do ruchu część piasku ze swojej gurdy, który prędko i sprawnie przybrał zwarty kształt okrągłej platformy.
- No to ruszam za tą diablicą - dodał na koniec, wkraczając na stworzony przed momentem podest. Zaraz po tym twór piaskowy oderwał się od ziemi i wzniósł się ponad dachy pobliskich budynków, tym samym zapewniając Ichiemu lepszy wgląd w całą okolicę.
Tak, był zwolennikiem "dżentelmeńskiego" podejścia do pracy. Zamiast pędzić o własnych siłach na złamanie karku, wolał posłużyć się swymi umiejętnościami. A trzeba przyznać, że za ich pomocą przemieszczanie szło mu sprawniej niż tradycyjnym sposobem.
Teraz mógł ruszyć w stronę niesfornej uciekinierki. Ba, miał teraz duże szanse na wypatrzenie jej zawczasu i o to właśnie chodziło. Jeżeli drugi z strażników kontynuował pościg, to Asahi miał sprawę ułatwioną, bo szukał jednej z dwóch osób pospieszenie podążających w ustalonym już wcześniej kierunku.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Sabaku Fuyū

Pieczęci
Brak

Zasięg
Opanowanego Reberu

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Wykonywane przy pomocy gurdy lub piasku z otoczenia.

Opis Dość prosta technika, przy pomocy której można ominąć kłopotliwe, bądź niebezpieczne przeszkody na naszej drodze. Polega ona na stworzeniu piaskowej wysepki dzięki zmieszaniu swojego piasku z chakrą. Wysokość graniczna takowej konstrukcji to około 50 metrów. Szybkość natomiast wynosi połowę wartości opanowanego poziomu reberu. Jesteśmy w stanie unieść ze sobą jeszcze dwie osoby, a dla większej ilości konieczne będzie stworzenie kolejnej chmurki.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1793
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Shijima » 11 lis 2017, o 17:08

Misja B

I'm chasing freedom for the fearless.
Obrazek
15/45

Sięgnąłeś po piasek myślą, ledwo wolą, a drobinki, oczarowane głosem, który musnął je swoją bytnością, chociaż żadne słowa nie zostały wypowiedziane, uniosły się najpierw leniwie, by zaraz tempem nadanym im przez ciebie unieść się w powietrze i ułożyć pod tobą jak miękki dywan. Nie było sensu biegać po omacku skoro była za daleko, już i tak wystarczająco się nachodziłeś w tym bezduchu. Nic przyjemnego, co? Nudne podchody, nudne budynki, nudna krew plamiąca odzienie strażnika i równie znudzone spojrzenia waszej dwójki - twoje i Hikariego, którego oczy wyraziły dopiero minimum zainteresowania, kiedy z głębin uliczek dotarł do was krzyk. Nadal nie było czym się przejmować. To tylko ewentualna ofiara, na wojnie każdy taką ponosi - Hikari nie drgnął, a ty uniosłeś się w powietrze, wchodząc na złocisty dywan, twardy i stabilny, wiedziałeś, że możesz tej umiejętności zawierzyć - nie spadniesz. Urodziłeś się po to, by dotykać nieba.
Nogi oderwane od podłoża, usadowiłeś się na siedzisku godnym królów - naprawdę - kamienne trony, żelazne stołki - wszystko to było niczym w porównaniu do widoków, jakie oferowała prosta podstawka z piasku, który związany twoją wolą (i chakrą) nie ośmielił się rozsypywać, nie gubił nawet najmniejszego pyłu, który mógłby być jego częścią. Uważając na wszystkie te sznurki, prywatne prania, co by nie skończyć z czyimiś galotami na głowie, uniosłeś się ponad budynki, by przyjrzeć się okolicy - i jednocześnie skierować w stronę wskazywaną przez rannego strażnika, zostawiając ich za swoimi plecami. Byli dużymi chłopcami, na pewno sobie bez ciebie poradzą, zwłaszcza, że w swoich usługach nie uwzględniałeś porad psychologicznych. Tylko Poradnia Złamanych Serc wchodziła w drogę, a tamten strażnik miał co najwyżej złamaną dumę. W przeciwieństwie do ciebie. Elegancki, niczym samo słońce! - wznoszący się nad głowami śmiertelnych, do którego można wyciągać dłonie, ale nie ważne, jak bardzo będą się starali - nigdy cię nie dosięgną. Jak dla mnie? Brzmi bardzo samotnie, wiesz?
Uliczki, uliczki i jeszcze więcej uliczek, jeszcze więcej monotonni i pieprzonej nudy, która opływała to miejsce wraz z promieniami słońca i drobinami piasku i kurzu (tym nie pochodzącym z baniaka noszonego przez ciebie na plecach) - przesuwałeś po nich złoto tęczówek, szukałeś, namierzałeś - i w końcu znalazłeś. Dziewczyna podpierała się o ścianę, sama w ślepej uliczce, za jej plecami leżał nieprzytomny (może martwy) strażnik, krwi nie było za bardzo widać, ale może to kwestia odległości. Może. Czarne, długie włosy, przysłaniały twarz niewiasty tak jak przy pierwszym waszym spotkaniu, Królewna Śnieżka, co się zowie. Nic się nie zmieniło od waszego ostatniego spotkania. Uniosła na ciebie spojrzenie, łzy nadal moczyły jej policzki, nadal miała przekrwione oczy, chociaż już nie szlochała. Nie błagała o pomoc. Królewna, która uniosła do góry jakieś ostrze - łatwo było je rozpoznać, to było ostrze, którego używali gwardziści, najwyraźniej niewiasta przywłaszczyła sobie jedno (albo kilka), a z którego w niebo wystrzeliły dwa pioruny.
Słońce zostało przysłonięte i ciemne chmury zgromadziły się na niebie.
W następnym momencie opadł na ciebie piorun.
Spadł deszcz.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ichirou » 18 lis 2017, o 14:46

Wzniósł się ponad budynki osady i mógł spoglądać na szary motłoch z góry. Nie chodziło tu tylko o samą wysokość, ale też o możliwości. Ichirou należał do tych nielicznych, którzy mogli więcej. Poruszanie się w przestworzach mogło być jedynie marzeniem dla przeciętnego zjadacza ryżu. Dla brązowowłosego była to codzienność. Ot, zwyczajna metoda na przemieszczanie się. Wydawało się, że to tak wiele, a przecież to był jedynie mały skrawek umiejętności młodego weterana wojennego.
Poszukiwania same w sobie nie był zbyt ekscytujące. Asahi pokonywał kolejne metry w powietrzu, przeczesując okolicę uważnym spojrzeniem bursztynowych oczu. Dobra znajomość osady pozwalała całkiem sprawnie realizować poszukiwania. Na tyle sprawnie, że po jakimś czasie większej lub mniejszej nudy w końcu odnalazł obiekt swoich poszukiwań. Choć w pierwszej sekundzie nie rozpoznał dziewczyny, to jednak leżący nieopodal strażnik pomógł w weryfikacji. Trup? Ciężko powiedzieć, bo krwi z powodu dystansu nie spostrzegł, a poza tym nie zwracał na to aż tyle uwagi. Najważniejsze dla niego było jak najszybsze dorwanie kapryśnej dziewuchy.
Jednak z tą szybkością musiał nieco przyhamować. Na jego nieszczęście został dostrzeżony przez królewnę, która - jak się wkrótce okazało - miał inne zagrania niż ucieczka i lamentowanie. Kobieta uniosła jakieś ostrze do góry i zanim Ichirou zdążył zadać sobie w duchu pytanie, na jaką cholerę ona to robi, z końca broni wydobyły się błyskawice. A te sprowadziły czarne chmury,
które nie tylko nadały okolicy ponurego nastroju, ale też wyzwoliły z siebie wyładowanie.

Jakby to wszystko wyglądało zbyt mało prawdopodobnie, to jeszcze warto dodać, że powstały piorun kierował się wprost na dzielnego Sabaku.
W takiej sytuacji nie można było mówić o jakimkolwiek planie lub o analizowaniu sytuacji. O ile Asahi miał jakikolwiek czas na reakcję, to zadziałał zupełnie instynktownie. Zmienił swoje położenie na piaskowej platformie najprędzej jak tylko mógł, chcąc zejść z toru błyskawicy. Miał skierować się w bok, a dokładniej w tę stronę, po której znajdowały się bliżej jakieś wysokie budynki. Jednocześnie chciał obniżyć pułap swojego lotu, by jednocześnie skryć się za jakimś budynkiem, o ile było to możliwe. "Uskok" na piaskowej platformie miał się zatem odbyć po skosie.
W przypadku, gdyby czasu na reakcję było odrobinę więcej, to do swojej ucieczki dodał uformowanie nad sobą piaskowej tarczy, która przyjęłaby wyładowanie na siebie.



Spoiler: pokaż

Nazwa
Sabaku Fuyū

Pieczęci
Brak

Zasięg
Opanowanego Reberu

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Dodatkowe
Wykonywane przy pomocy gurdy lub piasku z otoczenia.

Opis Dość prosta technika, przy pomocy której można ominąć kłopotliwe, bądź niebezpieczne przeszkody na naszej drodze. Polega ona na stworzeniu piaskowej wysepki dzięki zmieszaniu swojego piasku z chakrą. Wysokość graniczna takowej konstrukcji to około 50 metrów. Szybkość natomiast wynosi połowę wartości opanowanego poziomu reberu. Jesteśmy w stanie unieść ze sobą jeszcze dwie osoby, a dla większej ilości konieczne będzie stworzenie kolejnej chmurki.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 19 lis 2017, o 20:23 przez Ichirou, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1793
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Shijima » wczoraj, o 15:30

Misja B

I'm chasing freedom for the fearless.
Obrazek
17/45

Ciemne chmury przysłoniły słońce, oddzielając tereny Kinkotsu od błękitnego nieba, ale wystarczyło wytężyć wzrok,
by dostrzec ten błękit nieco dalej - tylko nad osadą, niby omen, rozciągnęły się ciemne chmurzyska, przyciągając twoją uwagę. Wiedz, że coś się dzieje. I wiedziałeś. Niestety dla ciebie nadal było to coś. Niewiadoma przyciągająca uwagę całkiem ładnym spektaklem. Jasne pioruny, które wystrzeliły ze stali, nie czyniąc jej krzywdy ani nie raniąc samej kunoichi były piękne - świetliste węże, które zamajaczyły z hukiem tuż przed tobą, w wystarczającej jednak odległości, żebyś nie poczuł się zagrożony. Królewna chyba stwierdziła, że jest za ciepło, może chciała trochę cienia? Wątpliwe. Byłeś przygotowany na to coś. Moment oczekiwania liczony były w kolejnych uderzeniach serca i twoim własnym oddechu. Słyszałeś w oddali zdziwione okrzyki ludzi, nawoływania, czyjeś imię wołane w przestrzeń, piski dzieci - miasto ucichło i zebrało się nad nim głuche echo, które niosło każdy dźwięk w przestrzeń. Kunoichi nie robiła w tych milisekundach żadnego ruchu. Chociaż nie było na to najmniejszych szans przez dzielącą was odległość to czułeś, że masz z nią kontakt wzrokowy. Kapryśna dziewucha, która nie wydawała się ani trochę niebezpieczna. Chuda, blada, niepodobna do swoich braci o ciemniejszej karnacji, jakby całe życie chowana była w klatce, pod dachem, by słońce nie splamiło jej delikatnej, mlecznej skóry i teraz się z tej klatki wydostała. Dziki zwierz - nawet jeśli dziki, to nadal śmiesznie mizerny. Mówić, że doświadczenie podpowiadało, by przeciwnika nie ignorować? Nie było wielu takich, którzy mieliby szansę stawić ci czoła.
Tutaj nie mogło być inaczej.
A jednak musiałeś uciekać.
Minąłeś się z błyskawicą i zanurkowałeś za najbliższy budynek. Błyskawica trzasnęła w ziemię z łoskotem, naruszając płytkę, zostawiając osmaloną pamiątkę po swojej bytności i wraz z nią krople deszczu obmyły twoje ciało. Piasek zaczął nasiąkać wodą. Byłeś wystarczająco szybki, by się z nią rozminąć, a mimo to wyraźnie poczułeś, jak włoski stają ci dęba od napięcia w powietrzu zostawionym po wyładowaniu. Zniknąłeś z pola widzenia księżniczki, ale i ona zniknęła z twojego.
Ciuchy i włosy zaczęły nieprzyjemnie kleić ci się do ubrania.
- CUD!
Nie cud, tylko odrobina chakry. Ech, ten motłoch.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Ichirou » wczoraj, o 20:21

Piorun, wyładowanie elektrostatyczne, gniew bogów, świetlisty wąż - jakiej nazwy by nie użyć, mowa była o wspaniałym, spektakularnym wręcz zjawisku, które jednocześnie mogło budzić trwogę. Choć mister świata shinobi potrafił docenić piękno pod wieloma postaciami, to w tej sytuacji obył się bez jakichkolwiek zachwytów i napawania się niecodziennym widokiem. Nie miał na to czasu. Nagły błysk przecinający powietrze i towarzyszący huk nie zwiastowały dla niego niczego dobrego. Musiał uciekać.
Raiton na poziomie przeciętnym. Dobra mi, kurwa, przeciętność.
Srrrruuuu! Niczym błyskawica ruszył za budynek, ledwo unikając wstrząsających przeżyć. Ten króciutki moment wystarczył, by podbić mocno ciśnienie i odstawić na bok ewentualne pomysły o zabawie z niesforną dziewczyną. Ta bowiem mimo dość niewinnego wyglądu coś potrafiła poza uronieniem paru łez. Asahi musiał odpowiedzieć zdecydowanym działaniem i potraktować swój cel poważnie. No właśnie, cel, a nie przeciwniczkę. Kaori, czy jak jej tam było, musiała zostać pojmana, a nie zlikwidowana.
Tak czy siak, nie zamierzał tracić czasu. Oboje stracili się z oczu, więc Sentoki mógł przypuszczać, że dziewczyna albo ruszyła w dalszą ucieczkę, albo szykowała kolejny atak. Przed tym drugim Diabeł Świtu wolał się zabezpieczyć, toteż pośpiesznie uformował z piasku swoją wierną kopię, która jako pierwsza miała wybiec zza budynku.
Zadaniem klona było przede wszystkim ściągnięcie uwagi rozzłoszczonej królewny. Bazując na możliwie sprawnym poruszaniu się i zmianie kierunków, zamierzał uniknąć potencjalnych ataków. W międzyczasie miał sięgnąć po fuuma shurikena i cisnąć nim w pannę o czekoladowych włosach, przy czym trajektoria obrana była tak, by finalnie ominąć swój cel. No cóż śmiertelne rany nie były przecież pożądane.
Ten prawdziwy Sabaku planował natomiast wzbić się na swojej platformie z powrotem powietrze i wznieść się nad budynek, za którym aktualnie się skrywał, by mieć znowu wgląd w uliczkę, na której znajdowała się Kaori. Działania replikacji powinny pozwolić na bezpieczne wyłonienie się i podjęcie dalszych działań, które miały doprowadzić do pojmania młodej kobiety. I tutaj w ruch miały ruszyć pokłady piachu z gurdy, którymi Asahi kierował równie intuicyjnie co ręką lub nogą. Piasek, przybierający obecnie dość luźną formę, poruszał się z niebywałą szybkością i zgodnie z wolą jego władcy miał dopaść i oplątać dziewczynę. W razie zaistnienia takiej potrzeby, Ichirou na podorędziu posiadał pozostałą część kwarcowych ziarenek w gurdzie, które mogły posłużyć się do stworzenia tarczy lub zasłony w przypadku konieczności bronienia się.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 1793
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Uliczki i zakamarki miasta

Postprzez Shijima » dzisiaj, o 09:21

Misja B

I'm chasing freedom for the fearless.
Obrazek
19/45

A co, nie przeciętność? To tylko one shot one kill.
Oczekiwanie na to, aż księżniczka zrobi pierwszy ruch nie miało sensu. Mogła uciec i nie podejmować walki, jak dotąd to robiła, COŚ się najwyraźniej musiało zmienić. Nie było sensu pytać, co. Na pytania jeszcze przyjdzie pora, kiedy dziewczyna zamiast kozaczyć i biegać na wolności zostanie wreszcie podpięta pod smyczkę. Teraz stawało się jasne, dlaczego grupa zwykłych gwardzistów nie była w stanie utrzymać jej na miejscu, a Sachiko, nawet jeśli nie należała do beztalenci w świecie shinobich i swoje potrafiła, nie była w stanie mieć jej na oku cały czas. Stworzyłeś klona, chcąc jak najszybciej z tego wycofania przejść do ofensywy i wybadać teren. Zagonić owieczkę niczym pies pasterski.
Młoda Kaguya zmieniła swoje położenie. Wysunęła się ze ślepej uliczki, zostawiając za sobą nieprzytomnego (martwego?) strażnika, tracąc nim zainteresowanie – jej prawdziwym celem byłeś ty. Chociaż chyba celem nadal była ucieczka, ty byłeś przeszkodą, która blokowała jej drogę. Podpierała się lekko o ścianę, rozglądając się, próbując cię namierzyć – i oto wyłoniłeś się, albo raczej nie ty, a twój klon. Ciężko było stwierdzić, ile zasobów chakry dziewczyna jeszcze posiadała, wydawała się wycieńczona, kiedy pokazała się pod twoim domem. Nadal zaciskała palce na mieczu, chociaż ze względu na swój klan raczej był on jej mało potrzebny. Dziewczyna nie atakowała klona, jednak z jej ciała wysunęły się kości, osiem długich szpikulców, które sprawiały, że już tak słodziusio i bezbronnie nie wyglądała – teraz bardziej przypominała demona z tymi przekrwionymi oczyma. Skupiła się tylko na klonie. Wyrzucona broń zmusiła ją do cofnięcia się, nieco panicznego odskoczenia w tył – osaczenie, no oczywiście! Całkiem sprytnie, drogi panie. Klon prawie był na swoim miejscu, mając za zadanie unikanie pocisków, na którego zresztą panienka skoczyła – był szybszy od niej - a w tym samym czasie twój piasek miał za zadanie ją spętać. Ciepły, odtajający przy chłodnym deszczu. Ziemia zaczynała parować, kurz unosił się w powietrze, duszne powietrze wypalało płuca.
Była już twoja.
Była, dopóki z jej ciała nie wystrzeliły dziesiątki kolców, rozpraszając piach i rozsypując klona w pył. Dziewczę rozglądnęło się gwałtownie wokół, szukając twojej osoby – ciebie, nie klona – i złożyła dłonie w jakąś pieczęć – ha, własnie. JAKĄŚ. Nie była ona ci znana. Zaraz obok niej pojawił się jej klon, a kości znów wydłużyły, by stworzyć dla niego schody. Twór zamierzał się do ciebie dostać.

Obrazek
All 'cause you love, love, love
When you know I can't love
Avatar użytkownika

Shijima
Pisarz Lata
 
Posty: 495
Dołączył(a): 28 lip 2017, o 23:10
Wiek postaci: 24
Ranga: Dōkō
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz ♥
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3910&p=56595#p56595
GG: 12504223
Multikonta: Koala ♥


Powrót do Kinkotsu (Osada Rodu Sabaku)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość