Wioska Sanibare

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 15 lut 2020, o 04:30

Sprawny przebieg akcji tylko upewnił i tak skrajnie pewną siebie Youmu, że między nią, a zwyczajnym człowiekiem jest przepaść większa, niż ten drugi potrafił to pojąć. Duży shuriken nie miał łatwo, ale poradził sobie z zagrożeniem. Kunai zremisował, jednak zablokował atak, czyli wykonał swoje zadanie. Te dwie akcje uświadomiły czarnowłosą w tym, że Yurei opanował Jiton na podobnym poziomie co ona. Uśmiechnęła się mimowolnie, dostrzegając swoje kolejne sukcesy. Chociaż może znajdowali się mocą na podobnych poziomach, to ostatecznie nie ona leżała ranna na ziemi, wykonując swój, prawdopodobnie, ostatni, desperacki atak. Napełniła ją duma, że tym, co przeważyło w tym starciu był sam użytkownik Kekkei Genkai. Nie chodziło o umiejętności bojowe, a jedynie o ich wykorzystanie. Na to składało się wiele rzeczy, które Youmu, według własnej oceny, budowała od samego przekroczenia progu. Ba! Nawet od samego ujrzenia jej przez opiekuna Sanibare. Od tego momentu, z każdą kolejną sekundą, skazywał się na coraz większą porażkę. Czy było to prawdą,pozostawało w ocenie najpewniej samego Yureia, gdyż tylko on mógł wiedzieć co doprowadziło do tej sytuacji. Youmu była po prostu sobą, starającą się coś osiągnąć. Była gotowa na wiele, a mogła być w każdej chwili gotowa na jeszcze więcej. Jej moralność była wymieniona na hierarchię wartości. Nie liczyła się litość, miłość, empatia czy przebaczenie. Najistotniejsze było to, jak wiele mogła zyskać. Mogła dopuścić się najgorszych czynów o ile tylko byłyby dla niej korzystne. W końcu jej plan na życie zakładał wiele mocnych momentów, których nie dopuściłby się człowiek o jakkolwiek zdrowym sumieniu. A jednak tak daleko jej było od szaleństwa. W swój wysublimowany sposób była obłąkana, ale jednocześnie nie. Suma summarum - wygrywała na tę chwilę.
Nadciągające meble dały sygnał, że więcej przedmiotów z pomieszczenia może być wypełniona żelaznym piaskiem. Panna Nanatsuki postanowiła wziąć na to poprawkę, bo naprawdę nie chciała oberwać butem, fotelem czy innym taboretem. Byłoby to na swój sposób upokarzające, a to tylko doprowadziłoby do utraty nerwów, zaś to natomiast oznaczało tylko straty. Zatem nie tyle z czystego zapewnienia sobie bezpieczeństwa, a zachowania zimnej krwi, postanowiła uważniej obserwować otoczenie. Tak czy inaczej - najpierw musiała poradzić sobie z fotelami, które zdawały się być kontrolowane jedynie do pewnego momentu. Nagle zaczęły delikatnie opadać jakby pod swoim ciężarem, co pozostawało niemożliwe dla kontrolowanego piasku, dopóki był w zasięgu kontroli. A ten zdecydowanie był, zatem prostym wnioskiem było uznanie, iż Yurei stracił całe skupienie. Kolejny raz Youmu uśmiechnęła się, teraz już świadomie, bo myśl o przewadze uderzyła w nią jak fala. Nie wytrąciło jej to jednak ze skupienia, a nadało jeszcze więcej motywacji do zachowania tego rytmu walki, który narzuciła, chociaż wcale to nie ona zaczęła. Odskoczyła najpierw od foteli, nieco instynktownie, ale zdecydowanie na jej korzyść. Miała teraz chwilę więcej czasu na kolejny ruch, którym byłby kolejny odskok do tyłu tak daleko, jak mogła, by nie napotkać na swej drodze ściany. Podczas nabierania dystansu sięgnęła po jeden ze zwojów z dużej torby. Już podczas wyciągania zaczęła go rozwijać, by uwolnić z niego satetsu - żelazny, namagnesowany piasek. Teraz skupienie na broni nie musiało być tak duże, jak było wcześniej. Każda z nich miała po prostu przeć w jednym kierunku. Duży shuriken przybijał but, shurikeny ciągnęły linkę w dwóch różnych kierunkach, a kunai, o ile Yurei nie stracił nad nim kontroli, dalej blokował swojego wrogiego bliźniaka. Tak prosta sytuacja w przypadku ekwipunku sprawiała, że mogła skupić się na czarnym piasku, który to, po uwolnieniu, natychmiast rozdzielił się na dwie strony, tworząc ściany, mające zablokować nadciągające fotele. Jednocześnie środek miał zostać otwarty, aby Youmu nie straciła swojego oponenta z oczu. Nie chciała, aby ten zaczął rzucać kolejnymi przedmiotami, zatem zaraz po obronie, miała zamiar skorzystać z części żelaznego piasku z obu osłon, aby opleść nimi szczelnie głowę Yureia. Nie chodziło jej jednak o uduszenie biedaka, bo miała dla niego przygotowaną znacznie gorszą śmierć. Czarny piach miał zaczął zaciskać się do środka, starając się zmiażdżyć czaszkę nieszczęśnika. Piach z osłon, o ile obrona się powiodła, miał później przykryć fotele, by nie zaczęły się miotać po pomieszczeniu, w szaleńczej, desperackiej próbie uratowania sobie życia przez mężczyznę. Naciskałaby tak długo, aż usłyszałaby raczej specyficzny trzask. Dlaczego opiekun Sanibare miał zginąć tak okrutną śmiercią? Dlatego że zlekceważył Youmu? Dlatego że był winny zaginięciom? Dlatego że był zdrajcą szczepu? Nie. Czarnowłosej nawet takie powody nie wpadły do głowy. Po prostu miała taki kaprys, ten atak wydawał jej się najskuteczniejszy przy najmniejszym wkładzie. Jednocześnie był najbezpieczniejszy, bo inne opcje, bardziej wydajne, były równocześnie bardziej ryzykowne. Podjęła ostrożną, ale brutalną decyzję, przed którą nie zawahała się nawet chwili.
Jednak niekoniecznie mogła zdążyć, gdyby ściana znajdowała się tuż za nią, a fotele jednak mknęły szybciej, niż się spodziewała. Powinna umieć to określić, w końcu ogarniała wzrokiem zdecydowanie bardziej zaskakujące ataki Yureia, zatem w razie takiej sytuacji, jej plan ulegał jedynie drobnej modyfikacji. Zamiast odskoku do tyłu, w trakcie którego miała wyciągnąć zwój, był skok do góry, obracając się jednocześnie tak, by na suficie wylądować niemalże na czworaka, głową w dół. Liczyła na swoją zwinność i szybkość w takiej chwili. Po tej akrobacji akcja miała toczyć się już tak samo. Wyciągnięcie zwoju, zablokowanie żelaznym piaskiem foteli, przygniatając je do ziemi i zmiażdżenie głowy oponenta. Pozostałaby taka przyklejona chakrą do sufitu tak długo, aż jej ofiara przestałaby żyć.
Awaryjnym planem tym razem było zdanie się na czarny piasek, który to miał ją po prostu chronić w mniej lub bardziej zorganizowany sposób - w zależności od sytuacji. Teraz czuła, że dominowała, więc nie przygotowywała skomplikowanej defensywy w myślach. Liczyła na swoje zwycięstwo i zakończenie tego niekoniecznie opłacalnego pojedynku. Wszystko zależało od tego, co znajdzie za drzwiami pomieszczenia na piętrze. Jeżeli była tam chociażby jedna z zaginionych osób, to mogła spróbować zagrać na fanatyzmie mieszkańców Sanibare w bardzo satysfakcjonujący sposób. Nie była to żadna wartość, nie miała w planach czegoś osiągać co da jej konkretną przewagę. Miała na myśli coś, po czym po prostu poczuje się lepiej. Pewną zabawę. Jednak zanim mogła spojrzeć na drugie piętro, to musiała poradzić sobie do końca ze współklanowiczem.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 17 lut 2020, o 11:18

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
45/45


Obrazek



Akcja działa się naprawdę szybko. Wszystko wydarzyło się w przeciągu sekundy, góra dwóch. Dziewczyna na jej szczęście była dobrze przygotowana do tego by wykonać manewr, który pozwoli jej na uniknięcie ataków przeciwnika, który również nie próżnował. Jej ataki, które broniły przed ranami powiodły się na tyle, na ile było to możliwe. Rzeczywiście, łatwo było wyróżnić tego, kto przygotował się do tej walki lepiej. Była nią oczywiście kunoichi, która przybywając tutaj z misją była gotowa do rozboju i tortur, w tym i walki, do której ostatecznie doszło. Niestety, jej przeciwnik nie spodziewał się nikogo tak szybko w poszukiwaniu Doko. Przeliczył się, a jego nieodpowiednie przygotowanie zgotowało mu taki, a nie inny los. Leżącego, spętanego i krwawiącego. You była zdecydowana i pewna siebie w tym starciu, przez co budowała swoją psychologiczną przewagę. Nie to jednak było najważniejsze, a jej umiejętności, które przydały się podczas tej batalii i przeważyły nad Jintonem Yureia. Kruczowłosa walczyła dla siebie, dla korzyści, które chciała zdobywać po trupach. Nie liczyło się dla nie nic innego jak wykonanie misji, więc była poniekąd idealnym ninja na usługach swojego klanu. Kto by odmówił takiej maszynie bez uczuć, która porzuciłaby lub poderżnęła gardło przyjacielowi w imię korzyści i wypełnienia zadania? Idealna do zmanipulowania przez głowę klanu. Chodzący kat bez uczuć.
Nie dało się nie zauważyć, że walka była szybka i chyliła się ku końcowi. W rzecz jasna ekspresowym tempie. Jednocześnie, w tej chwili na dziewczynę leciały meble, które był wcześniej namagnesowane oraz posiadały żelazny piasek, którym manipulował opiekun Sanibare. Kunoichi szybko wychwyciła, że fotele tracą na swej sile lotu, upadając pod własną wagą. Tor ruchu był prosty do przewidzenia, a wszystko prawdopodobnie przez to, że użytkownik Jintonu był ubezwłasnowolniony i ściśnięty co raz mocniej zaciskającymi się stalowymi linkami wraz z wbitymi w ciało oponenta shurikenami. Zachowanie You było w tej chwili bardzo naturalne, ponieważ odskoczenie dało jej dodatkowe parę milisekund na dalsze postępowanie i wykonanie ruchów, które mogły okazać się niezbędne do tego by wyjść z tej sytuacji nawet bez kropli potu. Panna Nanatsuki dalej wykonywała ruchy. By nie uderzyć w ścianę, musiała wskoczyć do jednego z pomieszczeń, by wydobyć zwój z namagnesowanym piachem, co oczywiście wykonała, wypuszczając Satetsu. W tej chwili mogła jednak tylko i wyłącznie postawić ścianę, która robiła za drzwi. To w nie właśnie uderzył fotele, opadając po chwili bezwładnie tuż po odbiciu się od żelaznego piachu dziewczyny. Widząc jednak wszystko, tuż po uderzeniu twój piach rozdzielił się by pokryć fotele, jednocześnie zaatakować biedaka w okowach. Nie trzeba było długo czekać, by piach zaatakował jego twarz, a on dość bezbronnie nie był w stanie wiele więcej zrobić, jak po prostu przyłożyć dłonie do żelaza, które jednocześnie pokiereszowało jego twarz i dłonie, którymi je odpędzał. Wtedy też mogła zauważyć jak kunai przeciwnika opada i wszystko inne także - jakby stracił nad wszystkim panowanie, po prostu odpuścił.
W międzyczasie, gdy zdobyłaś pełną przewagę nad Yureiem, gdy jeszcze czaszka mu nie pękła na czym mocno się skupiłaś, usłyszałaś coś czego może się nie spodziewałaś. Drzwi do pokoju u góry zostały chwycone za klamkę i szarpnięte. A dokładnie pchnięte do zewnątrz na tyle, że aż się otworzyły odbijając od ściany. W ich progu widać było zakrwawioną dłoń, która wystawała, a stamtąd, dokładnie od jakiejś osoby słowa "Po...Pomocy..." Tyle wystarczyło by mieć na uwadze wszystko co tutaj się działo. Yurei widocznie więził kogoś na piętrze, jednak kto to był, tego jeszcze nie sprawdziłaś. Niewiele brakowało by twojemu przeciwnikowi pękła kość, czaszka się posypała, a teraz to była chwila na decyzję - którą podjęłaś już wcześniej. Po otwarciu drzwi było słychać chrupotanie. To było to. Czaszka oponenta zaczęła się sypać, a ty mogłaś świętować tryumf. On krzyczał wniebogłosy, prawdopodobnie zaraz mdlejąc. Trzeba również było sprawdzić ranną osobę u góry, a może to Twój Doko?



  • Yurei


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 17 lut 2020, o 20:12

Z całą pewnością Youmu dało nazwać się katem. Wszystkie sprawy, w które zostawała zamieszana kończyły się trupem lub nawet kilkoma. I to zawsze z jej rąk. Jednak posłuszeństwo czarnowłosej było pozorne. Jej zaangażowanie w sprawy klanu i wykonywanie zadań wiązało się z rośnięciem w siłę, władzę, sławę i bogactwo. Tak, jakby każda ofiara tego kata czyniła go silniejszym. Panna Nanatsuki była osobą nadzwyczaj wymagającą, toteż celowała coraz wyżej i wyżej, szukając sobie coraz potężniejszych ofiar, które dałyby jej więcej doświadczenia i rozgłosu. Naturalnym więc było, że każda ofiara nieubłaganie przybliżała ją do zlikwidowania rozkazującego. W końcu na tym polegał cały wielki plan. Przejęcie władzy. Nie brakowało jej ambicji, ale najgorszym było to, że nie brakowało jej też zapału i wiary w siebie. Inaczej byłaby kolejną z osób, które wiele myślą, a mało robią, czyniąc ich ostatecznie nudnymi. Youmu, poprzez swój zupełnie obsesyjny charakter, była kimś, kto dążył do celu niezważając na kogokolwiek. I teraz właśnie to pokazywała. Życie Yureia było dla niej niczym. Jego eliminacja była tylko uciążliwą koniecznością, do której zmusiła ją sytuacja. Normalnie nawet nie zwróciłaby na niego uwagi, nie uraczyła spojrzeniem na dłuższą chwilę. Teraz jednak z nim walczyła, dążąc do tego, aby pojedynek był jak najkrótszy.
Defensywa może nie poszła w stu procentach tak, jak sobie to wymarzyła Youmu, ale i tak udało się jej wyjść bez szwanku. Skorzystała z czarnego piachu jak drzwi, a później zablokowała fotele, przypuszczając też brutalny atak na opiekuna Sanibare. Spokojnym, powolnym krokiem zbliżała się do niego, wychodząc z pomieszczenia. Teatralnie wystawiła rękę przed sobą i zaciskała ją w pieść, jednocześnie naciskając satetsu. Chociaż kontrolowała żelazny piasek chakrą, to opór czaszki czuła jakby w ręce. Yurei nie miał w tym momencie już najmniejszych szans. Nastały jego okrutne ostatnie chwile. W tym samym momencie z pokoju na piętrze ktoś postanowił się ujawnić. Pierwszą rzeczą, która wpadła dziewczynie do głowy jest to, że pomieszczenie nie było zamknięte i ktokolwiek się tam znajdował, a zakładała, że jedna z zaginionych osób, to mógł swobodnie wyjść. Wystawiona dłoń była cała zakrwawiona. W tym momencie potwierdziły się przypuszczenia panny Nanatsuki, że Yurei kogoś więził. Jak się okazywało - może i torturował. Musiał być prostym psychopatą, któremu brakowało sprytu i wyrafinowania. Zaginięcia, chociaż normalne dla mieszkańców wioski, to nie były naturalne dla reszty prowincji. Początkowo błyskotliwy plan okazywał się jednak dosyć durny. Krótkodystansowy. Tak czy inaczej - dziewczyna najpierw zignorowała wzywanie pomocy osoby z piętra, bo musiała dokończyć robotę. Wróciła wzrokiem do opiekuna, uśmiechając się mimowolnie, aż nagle zaciskając i zęby, i rękę, i piach. Chciała już zmiażdżyć głowę Yureia i móc ruszyć dalej. Jej mina stała się na chwilę agresywna, może nawet przepełniona jakąś wściekłością, której źródło musiało znajdować się gdzieś głęboko w podświadomości Youmu. Zbyt często wychodziło na wierzch, aby było to jedynie przypadkiem. Zbyt brutalnie się manifestowało, aby być małym.
Po rozprawieniu się z Yureiem ruszyła spokojnym krokiem do schodów. Teraz już znów miała swoją znudzoną minę. Jakby cała walka i śmierć mężczyzny wcale nie miała tutaj miejsca. A z pewnością nie teraz. Obrzydliwa natura czarnowłosej była aż zanadto widoczna. Zupełna pogarda dla ludzkiego życia. Nawet ranny człowiek nie zbudzał w niej większego zainteresowania. Jeżeli nie był nikim dla niej istotnym, to mógł umierać. Mogłaby mu nawet w tym pomóc.
A może by go zabić? Nie udowodniliby mi. Wina byłaby Yureia. Tylko co mi to da? Satysfakcję z eliminację Doko czy zwykłego cywila?
Chwile rozważała możliwości, jakie dawał jej ten moment. Czarny piach ruszył za nią. Kontrolowała go tak, by ten sunął gdzieś obok jej nóg, by w razie czego mogła nim swobodnie działać. Poruszał się powoli, falami, czasami wręcz ocierając się o nogi Youmu jak kot. Weszła po schodach na górę, do poszukującego pomocy, którego chciała najpierw lepiej obejrzeć i stwierdzić jaki jest jego stan. Niekoniecznie chciała się brudzić jego krwią, więc, o ile leżał na ziemi, przykucnęła naprzeciw niego, wpatrując się beznamiętnie.
- Kim jesteś? - zadała krótkie pytanie, na które odpowiedź miała podyktować to, co zrobi. Jeżeli był jej poszukiwanym Doko, to zamierzała mu pomóc. Miała ze sobą sporo bandaża i nawet pigułkę ze skrzepniętą krwią, więc mogła zainwestować tyle w życie ninja. Chciała go opatrzyć na tyle, na ile umiała i mogła, by zagwarantować mu przeżycie albo chociaż dotrwanie do momentu, w którym zajmie się nim jakiś medyk. Jeżeli jednak był to mieszkaniec czy ktokolwiek inny, to właściwie na ten moment nie zamierzała niczego robić. Podniosłaby się w takim wypadku na proste nogi, minęła rannego i weszła do pomieszczenia, aby tam rozglądnąć się za jej prawdziwą zgubą, która była celem jej misji - Doko. Reszta się nie liczyła.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 18 lut 2020, o 13:06

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
47/45


Obrazek



Wyprucie z emocji było aż nazbyt widoczne. Kruczowłosa czuła się ponad prawem. Aktualnie korzystając z uprzywilejowanej pozycji sama dokonywała osądu - sprawiedliwości. Idealna kunoichi w rękach klanu Maji, który mógł czekać lata na kogoś utalentowanego, a przy okazji o takim charakterze. Korzystała z tego sama, z dnia na dzień zdobywając nowe doświadczenie, ale także sławę i bogactwo, na którym również jej zależało. Mimo wszystko wciąż była lojalna i tę lojalność wykorzystywali użytkownicy żelaznego piachu. Siała terror, o którym każdym dniem będzie głośniej. Ambitna i szalona, chcąc powziąć władzę w swoje drobne dłonie. To kwestia czasu aż do tego dojdzie, jednak jeszcze brakowało jej paru lat, a także paruset walk na koncie by tę władzę przejąć - uzyskać niezależność we własnym klanie. Mimo, że to była konieczność, zabójstwo w samoobronie nie było niczym złym, to jednak chwilę się cackała z tym rzezimieszkiem. Nie ona pierwsza podniosła dłoń by przekuć sztyletem serce. Zdawała się także pełna skrajności, mimo swojego charakteru nie wykonała pierwsza gwałtownego i nieprzewidywalnego ataku. Coś ją blokowało, jednak trudno powiedzieć co. Prawdopodobnie brak informacji, których nie posiadała, a gdyby sama go zabiła niczego by się nie dowiedziała. To było słuszne działanie, na przeczekanie i wydobycie większej dawki informacji niż posiadała na starcie. W końcu mogła nie dowiedzieć się niczego szczególnego, gdyby wcześniej go zabiła. Teraz wydawało się, że posiadała wszelkie informacje, które nakierują ją do celu jej misji i ukończą tę nieśmieszną zabawę.
Teren na którym przyszło jej walczyć nie pozwalał jej na pełne rozwinięcie skrzydeł, jednak udało jej się dostosować i przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Mimo wszelkich utrudnień, wykaraskała się z tego praktycznie bez szwanku, można było mówić tylko o ubytku chakry. Wręcz jak to zostało przedstawione, teatralnie podchodziła zaciskając pięść w ostatnim tchu Yureia, którego czaszka miała wręcz eksplodować. Kotara jednak opadła, a przedstawienie przeniosło się na piętro wyżej, gdzie dostrzegła zakrwawioną rękę, która zdołała otworzyć drzwi. To jednak z ofiar, które tak ochoczo znikały w ramionach Amaterasu. Jednak, czy przypadkiem to nie dom Yureia, a nie domniemanej bogini? Cóż, mimowolnie dokończyłaś swoją robotę i krzyki Yureia ucichły. Youmu poczuła ulgę, poczuła jakby spełniła się dzisiejszego dnia i wykonała coś na co czekała od dawna. Była wręcz szczęśliwa, gdy tylko jej przeciwnik padł martwy, a wszelkie poruszane przez niego przedmioty opadły na ziemię bezwładnie.
Kruczowłosa ruszyła spokojnie, powoli w stronę schodów by dowiedzieć się kim są lub kim jest osoba, która zdołała wyjść na zewnątrz. Podchodząc, zadałaś pytanie, na które nie mogłaś usłyszeć odpowiedzi, ponieważ ów osoba, wyglądająca na naprawdę młodą zemdlała. Nie miała sił dłużej walczyć, a krew wydobywająca się głównie z ust ofiary nie dałaby jej powiedzieć nawet słowa. Interesującym było to, że rzeczywiście, w pokoju 'tortur' stał tuż obok wachlarz, jednocześnie to pomieszczenie było istnym piekłem na ziemi. Tylko jak utrzymywał coś takiego w tajemnicy przed mieszkańcami? Prawdopodobnie tak, że to pomieszczenie miało okna... Sztuczne. Były obite w deski i pokryte żelazem, przez co były nieco wygłuszone, jednocześnie nie było tu zbyt wiele sprzętu. Ot zwykła ława i w zasadzie puste pomieszczenie. Z tejże ławy własnie, ciągnęła się struga krwi wraz z osobnikiem, który zdołał doczołgać się do drzwi. Wyglądało na to, że na 99% jest to twój zagubiony Doko. Nie było tam tak naprawdę nikogo więcej, oprócz fatałaszków na wieszakach, różnych wielkości i dla różnych płci i wieku. Prawdopodobnie to po ofiarach, które gdzieś składował, jednak teraz nie wiesz gdzie. Cóż, twoim zadaniem jednak było odnaleźć Doko, który został przez Ciebie odnaleziony, w stanie ciężkim, tak na oko. Ciekawym było też to, że nawet krzyku twojego oponenta nikt nie słyszał na zewnątrz, bo nikt nie reagował. A może słyszeli, ale już wszystko wiedzą co jest w z tym domem? To było interesujące, ale czy dla Ciebie? Może dla twojego przełożonego, któremu możesz, ale wcale nie musisz tego raportować.



Misja zakończona sukcesem. Nie wiadomo czy martwy czy nie, Doko z opisu się zgadzał, więc pozostało Ci złożyć raport przełożonemu, do czego nie jestem już potrzebny. Pozostała chakra do odjęcia poniżej i jesteś wolna.

  • Yurei


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 18 lut 2020, o 18:53

Moment ciszy był chwilą milczącego tryumfu Youmu. Yurei ucichł bezpowrotnie, bez szans na kolejne ogólnikowe odpowiedzi czy pełne pewności siebie zapewnienia. Jego żywot dobiegł końca, a czarnowłosa po raz kolejny udowodniła sobie samej, że jest ponad innymi. I jak miała wątpić w siebie, gdy jej obłęd zostawał potwierdzany sukcesami raz za razem? Jeszcze nie przegrała, jeszcze nie trafiła na oponenta, który całą jej osobę potrafiłby sprowadzić do kilku nieudanych ofensyw i jednej porażki w defensywie, by zrozumiała, że przepaść może działać w dwie strony. Teraz, chociaż opiekun był nikim, odczuwała pewną dumę. Rozsmakowana w tym zwycięstwie uniosła głowę wyżej, zadzierając nosa i mrużąc oczy, spoglądając na bezwładne truchło Yureia, jak na robaka. "Znaj swoje miejsce" cisnęło jej się na usta, ale ostatecznie nie odezwała się. Przeszła do kolejnych istotnych spraw, a jedną z nich był ranny ktoś z piętra. Westchnęła ciężko, gdy jej pytanie spotkało się z ciszą. Kimkolwiek był nieszczęśnik więziony przez opiekuna, to należał do osób słabych, niepotrafiących walczyć o siebie. Youmu miała daleko w nosie to, że mógł stoczyć cięższą batalię, niż ona kiedykolwiek, starając się przeżyć do momentu jej przybycia. Nawet nie przyszło jej na myśl, iż przetrwanie tortur musiało być odbierającym zmysły doświadczeniem. Ona oceniała chwilę, a w tym momencie widziała słabeusza, który zdołał wydusić z siebie tylko "pomocy", nie wiedząc nawet czy panna Nanatsuki jest sojusznikiem, czy wrogiem. Podobno "wróg mojego wroga jest moim przyjacielem", ale było to powiedzenie bardzo nietrafne. Świat był bardziej złożony, niż to. W tym momencie nieprzytomny młodzieniec miał się o tym przekonać, chociaż w niekoniecznie tak brutalny sposób, jakiego można byłoby się spodziewać po Youmu.
Podniosła się na proste nogi i przestąpiła nad leżącym chłopakiem, wchodząc do pokoju. Było to oczywiście miejsce tortur, w którym swojej pasji oddawał się Yurei. Ślady wskazywały, że całe katorgi odbywały się na stole gdzie każda z ofiar musiała być uwięziona i dręczona tak długo, aż wyzionęła ducha. Było to naprawdę durne ze strony opiekuna Sanibare, że miejsce, w którym oddawał się swoim mrocznym żądzom było jednocześnie jego domem i siedzibą. Youmu już wcześniej stwierdziła, że Yurei był po prostu psychopatą, któremu brakowało rozsądku, ale posiadał trochę sprytu. Chociażby zatuszowanie sprawy fanatyzmem mieszkańców. Albo ukrycie żelaznego piasku w meblach i przedmiotach. Mieszkanie było pułapką, w którą wpadało się w momencie przekroczenia progu. Sęk w tym, że czarnowłosa nie była zwierzyną, a łowcą. Doskonale znała sztuczki ninja i sama miała wiele więcej w zanadrzu, niż można byłoby się spodziewać. Tak naprawdę to opiekun wioski wpadł w jej sidła, gdy tylko ją spotkał.
Dostrzegła wachlarz, który był ostatecznym sygnałem, że rozwiązała zagadkę. Ranny młodzieniec najpewniej był Doko, którego poszukiwała. Spojrzała na niego dosyć obojętnym wzrokiem, zastanawiając się przez ułamek sekundy czy będzie miała jakieś problemy, gdy go tutaj zostawi. Jej celem nie było ratowanie zaginionych, ani nawet zakończenie sprawy zaginięć, a jedynie odkrycie tego sekretu. I tak wyszła ponad wyznaczone jej cele, zatem uznała, że zostawi tutaj chłopaka tak, jak jest. Znacznie bardziej zainteresowały ją wiszące ubrania, które najpewniej należały do zamordowanych. Prychnęła, rozbawiona idiotyzmem Yureia. Może naprawdę wierzył, że nikt nigdy bez jego woli nie zajrzy do pomieszczenia, a jeżeli już, to nie zdąży o tym opowiedzieć. Nawet jeżeli tak uważał, to musiał być skończonym idiotą, aby nie przygotować się na wydarzenie tak losowe, jak pojawienie się, chociażby, Youmu. Ktoś w końcu musiał się zainteresować sprawą zniknięć i ktoś musiał zacząć ją drążyć. Panna Nanatsuki na miejscu opiekuna Sanibare upewniłaby się, że pomieszczenie może w każdej chwili zostać tak oczyszczone, by chociaż na pierwszy rzut oka nie wzbudzać podejrzeń czy, jak w tym przypadku, nie dawać oczywistych dowodów, że to on stoi za zaginięciami. Obecność Doko była tylko przypadkiem. Najpewniej nie zdążył skończyć się z nim bawić, nie spodziewał się gościa tak szybko, ale pozostawienie ubrań wszystkich innych ofiar? Był to tak głupi ruch, że aż rażący. Podeszła pod wszystkie te szmaty i zgarnęła ich tyle, ile mogła, by następnie opuścić pokój. Jej zadanie zostało zakończone. Zebrała jeszcze na dole cały swój ekwipunek, upewniając się, że niczego nie zostawiła. Każde żelastwo było namagnesowane, toteż odnalezienie broni nie stanowiło większego problemu. Jak już zabrała to, co chciała, to wyszła na ulicę, rzucając ciuchy na ziemię. Ktoś musiał rozpoznać ubrania swoich bliskich.
- Proszę, wasza pierdolona Amaterasu wypluła coś. - odezwała się jadowicie nie wiadomo w sumie do kogo. Podniosła głos, aby słyszał ją każdy przechodzień w odległości kilku metrów, ale nie kierowała swoich słów do nikogo konkretnego. - Ty. Wewnątrz jest ranny chłopak i martwy Yurei. Pierwszym się zajmijcie, opatrzcie go. Drugi okazał się być psychopatą. Każda z zaginionych osób została przez niego brutalnie zamordowana w jego pokoju tortur. Tyle z waszej bogini. - wskazała na najbliższą osobę, by ktokolwiek poczuł się zobowiązany do udzielenia pomocy medycznej Doko. Może już nie żył, może żył. Jeżeli nie żył, to w sumie nic nie szkodziło, a jakby miał przeżyć, to mógłby złożyć jakieś wyjaśnienia, zeznania, a czarnowłosa miałaby u niego dług wdzięczności do odebrania. Wystarczająco duży, aby w razie czego cofnąć swoją akcję ratunkową i samej zgotować mu piekło gorsze, niż przeszedł w Sanibare.
- Jeżeli chcecie kogoś czcić, niech to będzie ktoś prawdziwy. - odezwała się już na koniec, zaciągając kaptur na głowę. Ruszyła, nie zważywszy na porę dnia, pogodę czy posiadane zapasy. Jej celem był powrót do Kinkotsu i udanie się do siedziby władz, by tam złożyć odpowiedni raport czy to zwyczajnemu urzędnikowi, czy Neto, czy samej Kirino. Nie miało to większego znaczenia, bo w tym momencie liczyła tylko na odebranie wynagrodzenia i powrócenie do swego hedonistycznego życia. Przynajmniej na jakiś czas, bo czuła, że osiągnęła coś więcej, niż zazwyczaj. Wyszła z misji bez szwanku, gdy znalazła się w paszczy lwa, z której nie wyszedł cało zwyczajny Doko. Jednocześnie nigdy nie uważała się za kogokolwiek chociaż zbliżonego potencjałem do szarego śmiertelnika. Była ponad nimi, wiedziała to, wierzyła w to jak w niewiele rzeczy na świecie, a mimo to i tak każdy tryumf nad innymi sprawiał jej tyle satysfakcji oraz radości. Lubiła się upewniać w swojej niesamowitości, która mogła być prawdą, a mogła być tylko łutem szczęścia, który na jej drodze stawiał przeciwników wyłącznie słabszych od niej.


Z/T
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość