Wioska Sanibare

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 8 lut 2020, o 16:02

Obrazek
Sanibare - bo tak nazywała się ta wioska, znajdowała się nieopodal granicy z Tajemniczym Lasem. Ciekawostką było, że widocznie była ona często przysypywana przez piasek, ze względu na panujące tu i ówdzie pustynne burze. Tajemniczy Las można było zaobserwować jedynie w dni, w które pogoda była znośna i przewidywalna. W innym wypadku to miejsce w niczym się nie wyróżniało. Wioseczka była całkiem spora, zamieszkiwana przez może setkę ludzi. Wszyscy tutaj byli bardzo religijni - widocznie wyznawali wiarę w Amaterasu, którą czcili ponad życie i zdawali się swój los i swoje życie oddać w jej ręce. Wszyscy wyznawcy nosili czerwone wstęgi tuż pod lewym barkiem z widocznym, często rozmazanym napisem - atramentową literką A.
Budownictwo tego miejsca było bardzo proste, jednak niezwykle pomysłowe i praktyczne. Miasto zostało zbudowane w skałach wapiennych, które drążone tworzyły domostwa, lokale i wszystko inne co się dało. Standardowo, centrum wioski to droga usłana z piasku, gdzie podstawą jednak był także zlepiony wapień. Wiele miejsc z szyldami, gdzieniegdzie ludzie z tej wioski. Zauważyć można było brak ludzi z poza jej terenów - obcy byli niecodzienni i oceniani wścibskim wzrokiem tubylców. Skały wapienne były różnych wysokości, najwyższe nawet do pięciu metrów. Na dachach domostw bywały małe oazy bez wody, palmy i zieleń. Oczywiście była tu też woda, właśnie z parunastu oaz, które były zebrane nieopodal, już wchłonięte w granice miasta.

Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 8 lut 2020, o 20:48

Podążanie za drogowskazem doprowadziło czarnowłosą do swojego celu, a przynajmniej tak myślała. Wątpiła, aby w tak nieprzyjaznym otoczeniu, jakim była pustynia, znajdowało się więcej osad, niż było oznaczone na drewnianych palach. Dodatkowo sąsiedztwo z Tajemniczym Lasem wcale nie dodawało popularności okolicy, a z pewnością nie takiej turystycznej. Spodziewała się, że nie zostanie przyjęta miło, ale nie grało to najmniejszej roli. Nie zatrzymywała się. Wkroczyła do Sanibare, rozglądając się po budynkach. Musiała przyznać, że niekoniecznie tego się spodziewała, gdy usłyszała od Maji Neto o tym miejscu. Budynki w skałach, palmy i drobne oaze w granicach wioski, to swoisty luksus jak na pustynne warunki. Oczekiwała raczej drobnych jam wykutych w skale nieopodal oazy i z pewnością nie tak dużej liczebności mieszkańców, na jaką wskazywała ilość wydrążonych mieszkań. To nieco komplikowało jej zadanie, bo w grę wchodziło więcej osób. Liczyła, że będzie to mała osada licząca do kilkudziesięciu mieszkańców, których mogłaby zebrać w jednym miejscu i sprawdzić. Naturalnie pamiętała, że ma prawo trochę poznęcać się nad tutejszą ludnością, aby wycisnąć razem z jękami bólu całe sedno prawdy, a nie wierzeń, tego bełkotliwego żargonu mydlącego oczy.
Zdawało się że część albo nawet wszyscy z tubylców dzielili budynki w wapiennych skałach. Jadalnia, spalnia i nawet "bralnia" czymkolwiek ona była. Youmu założyła, że to najpewniej magazyn, ale na ten moment nie zaprzątała sobie myśli takimi bzdurami. Miała inny plan, który zakładał szybkie przejście do sedna i skorzystanie z okazji na chwilę tortur. Zsunęła kaptur z głowy, przystając gdzieś na środku Sanibare. Jej uwadze nie umknęły szkarłatne wstążki zawiązane na ramionach, na których był symbol z atramentu. Pot łatwo zmywał taki napis, dlatego takie rozwiązanie było dla czarnowłosej nielogiczne. Przecież mogli wyszyć na wstążce i byłoby zdecydowanie estetyczniej oraz trwalej. O ile rozmiary wioski przekroczyły oczekiwania panny Nanatsuki, o tyle sami mieszkańcy byli tak mało inteligentni, jak dziewczyna zakładała. Westchnęła ciężko, bo nadszedł moment, w którym była zmuszona odezwać się do jednego z prostaków otaczających ją. Wybrała pierwszą lepszą osobę, do której podeszła na tyle blisko, aby zrozumiała, że drobna kunoichi coś od niej chce, ale na tyle daleko, by przypadkiem nie poczuć jej zapachu.
- Nazywam się Youmu Nanatsuki i przysyła mnie tutaj liderka Kirino Maji w związku z zaginięciami. Chcę rozmawiać z waszym przywódcą. - odezwała się od niechcenia, co było oczywiście słyszalne w jej tonie głosu. Liczyła na to, że nie będzie zasypywana pytaniami, a nieznajoma osoba poprowadzi ją od razu do ich zarządcy czy innej ważnej osoby, która to będzie posiadać najwięcej informacji. Nie zamierzała marnować czasu na zwykłe ścierwa, które tutaj jedynie egzystują swoim prostym życiem i nie dbają o żadne wartości, nawet takie, które widnieją pod nazwą "informacje". Jakiś przywódca Sanibare musiał jednak wiedzieć zdecydowanie więcej, niż przeciętny zjadacz chleba. Był też pewnie inteligentniejszy niż reszta, a może nawet zamieszany w cały incydent. Oczywiście od samego początku opcja z "wybrańcami Amaterasu" została skreślona. Nie wierzyła w to, jak można było wierzyć w coś tak absurdalnego. Bogini ich wybrała, więc znikali i porzucali swoje rodziny? Trzeba było mieć coś nie po kolei w głowie. Najprawdopodobniejsze opcje, które mogła hipotetycznie założyć bez posiadania konkretnych informacji, były jedynie dwie. Pierwsza z nich zakładała, że to Tajemniczy Las jest winny, a dokładniej jakieś stworzenie z niego pochodzące. Nie od dziś wiadomo było, że ten teren i Głębokie Odnogi były takimi enklawami terenów zza muru tylko po tej cywilizowanej jego stronie. Wszystko co dzikie, mroczne i niewytłumaczalne zazwyczaj pochodziło z tych miejsc, więc ciężko było nie wziąć Tajemniczego Lasu pod uwagę. Drugą opcją były ofiary, które w tajemnicy składano Amaterasu, co współgrało z fanatycznymi mieszkańcami, którzy mogliby być do tego zdolni. Prawdę mówiąc była i opcja trzecia, która zakładała handel niegdyś popularnym towarem - niewolnikami. Fizyczni, seksualni, wojskowi - bez znaczenia. Ich wykorzystanie było dowolne, a przypadkowe osoby z wioski na krańcu prowincji graniczącej z Tajemniczym Lasem, nadawały się do tego idealnie. Tak czy inaczej, na ten moment było to jedynie gdybanie, które warto było mieć na uwadze. Jakieś tropy, które panna Nanatsuki postanowiła sprawdzić na pierwszym miejscu, aby dostać informację i wydedukować kolejne. Przywódca wioski, o ile był w to zamieszany lub ślepo wierzył w wybrańców Amaterasu, najpewniej nie byłby skłonny do dzielenia się informacjami, toteż stał się naturalną ofiarą dla Youmu, która obrała go sobie jako cel tortur. Mógł nawet posłużyć jako zakładnik, gdyby tylko sytuacja ją do tego zmusiła. Tylko najpierw musiała się dostać do takiej osoby... o ile w ogóle ona istniała.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 8 lut 2020, o 22:12

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
31/45


Obrazek



W końcu mogłaś odetchnąć z ulgą. Przynajmniej do czasu, gdyż Twoja podróż mogła zostać uznana za zakończoną. To było miejsce, które miałaś zinfiltrować. Stawić czoła wyzwaniu tego śledztwa by dowiedzieć się tego, gdzie podział się biedny Doko. Nie miałaś aktualnie świadomości na temat tego co działo się w Tajemniczym Lesie. Gdzieś niedaleko przecież mocno płonął, a jeszcze gdzieś dalej Shinrin było pożerane przez Szarą Falę, plagę, której uległy zwierzęta. Cóż, może od pustyni było spokojniej. Na to tylko wyglądało, ponieważ Twoja przygoda miała się dopiero rozpocząć. W związku z tym, wkroczyłaś dość pewnie, czego nie można było wywnioskować po tak delikatnej i małej osobie jaką byłaś, widać to było jednak już z daleka. Miałaś cel, który musiałaś zrealizować, a przynajmniej taki miałaś zamiar. Jak widać poprzedni raport czy też informacje od najmującego nie były dość precyzyjne. Mogłaś też się pomylić co do wioski, którą odwiedziłaś, przecież nigdzie nie widniał żaden baner z nazwą wioski. Jednak aktualnie było już za późno, ponieważ weszłaś i rozpoczęłaś infiltrację terenu. Mimo tej powierzchownej delikatności, widocznie kruczowłosa miała delikatne zboczenie dotyczące tortur. Czyżby syciła się krzywdą innych?
Niedopowiedzenia prowadziły do nieporozumień - w tym wypadku nie mogła sobie na to pozwolić, ponieważ chodziło o życie kogoś znacznie słabszego. Młoda Akoraito rozpoczęła śledztwo od zdjęcia kaptura pośrodku wioski. Swoisty krok naprzód. Szybko oceniłaś poziom intelektualny tubylców oceniając wstążki. Jak widać, mogłaś szybko dojść do wniosku dlaczego tak ślepo wierzą w Amaterasu i dlaczego na wszystko się godzą. Kolejny krok - podejście do nieznajomego mężczyzny, który przechadzał się najbliżej. Niewiele wyższy, brunet, w sutannie. Nie wyglądał na uduchowionego, raczej codzienny strój na pustyni. Po przestawieniu usłyszałaś co ma do powiedzenia:
-Przywódcą? Amaterasu nikogo nie przyjmuje z jego woli. Ona sama wybiera tych, z którymi chce się spotkać. - powiedział, typowo negując jakiegoś wioskowego bossa, rozumując, że chodzi Ci o boginię. Czyż to nie irytujące? Na szczęście obok niego była także jakaś kobieta, który dopowiedziała niedopowiedziane: - Chyba jej chodzi o Yureia... Mieszka tam. - wskazała palcem na pobliski budynek wydrążony w skale. Nie wyróżniał się niczym szczególnym, oprócz tego, że był prawdopodobnie piętrowy, ponieważ u góry nie było widać drzwi. Miałaś wiele myśli na raz, wiele hipotez na temat tego co się działo i jedna z nich była słuszna. Niestety, jeszcze sama You nie wiedziała które. Prawdopodobnie zdecydowałaś się ruszyć do tego miejsca, więc jeśli już to na pewno spotkasz tego, którego chciałaś ponieważ sam otworzy drzwi, a w nich ujrzysz czarnowłosego, niskiego mężczyznę o ciemnych oczach, ubranego całkiem normalnie, jednak rzucało się w oczy ramie - nie posiadał wstążki.

Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 9 lut 2020, o 02:47

Pierwszy akapit można pominąć...

Pożary i plagi nie były zmartwieniem dla Youmu tak długo, jak długo nie dotyczyły jej samej. Dla niej to przynajmniej połowa ludzkości mogłaby zginąć w płomieniach podczas epidemii i nawet byłaby szczęśliwsza, niż jest teraz. Prawdą starą jak świat było to, że starych drzew się nie przesadza. Dotyczyło to też ludzi i ich zachowań, światopoglądów, które tworzyły świat, w którym żyli. W końcu rzeczywistość różniła się w zależności od obserwatora. Dla panny Nanatsuki świat był miejscem o zmarnowanym potencjale, zamieszkałym przez ludzkość, która mogłaby być tak wspaniała, a była jedynie rozwiniętym robactwem. Dla mieszkańca Sanibare świat był darem od Amaterasu podobnie jak życie, które jej ofiarowano. Taka egzystencja składała się z prostego utrzymywania się przy życiu i reprodukcji, by kolejne pokolenia mogły jednakowo dziękować wyimaginowanej postaci za "dar", który nie jest darem, ani nie jest nawet tak wspaniały, by nazywać to w ten sposób. Tak więc nie mogła zmienić wszystkich tych ludzi, którzy rzeczywistość pojmowali tak odmiennie niż ona sama. Wymagałoby to wiele pracy i trudu, który może był i szlachetny, ale właściwie Youmu miała daleko gdzieś czy ludzie się nawrócą na prawdziwe wartości, czy zdechną jak ścierwa. Dlatego też takie wybicie połowy populacji dałoby nowe pokolenie, na które znacznie łatwiej można byłoby podziałać. Wpływ nie musiałby być bezpośredni - wystarczyło być autorytetem, idolem lub po prostu kimś sławnym. A przecież czarnowłosa była pewna, że prędzej czy później świat o niej usłyszy.
Loterię, w której można było zostać zaszczyconym krótką rozmową z Youmu wygrał niewiele wyższy od niej mężczyzna. Rzadko się zdarzało, że spotykała kogoś podobnego jej wzrostem z płci przeciwnej. I to nie będącego dzieckiem. Widocznie uduchowiony mężczyzna wydobył z siebie bełkot, jakiego spodziewała się panna Nanatsuki, ale jednak miała nadzieję nie usłyszeć. Ileż to jeszcze razy zawiedzie się na ludzkości? Ileż to jeszcze razy nie zawierzy się wiedzy zamiast naiwności? Tak czy inaczej, to otrzymała satysfakcjonującą jej odpowiedź, ale od kobiety. A niby to płeć piękna nie potrafi przejść do sedna. Otrzymawszy informację o miejscu przebywania przywódcy, Youmu udała się we wskazane miejsce zupełnie ignorując zaczepionych ludzi. Milcząc minęła ich, nie spoglądając nawet w ich kierunku. Przestali być dla niej pożyteczni, a naprawdę nie miała ochoty użerać się z jakimiś fanatycznymi wieśniakami więcej, niżeli było to niezbędne.
Stanęła przed drzwiami... właściwie nie wiedziała czy domu, czy siedziby władz. W każdym razie było to miejsce Yureia i nawet jeżeli tylko tutaj pracował, to nie do końca wypadał na skromnego. Mieszkańcy Sanibare mieli wspólną jadalnie i spalnie, o ile Youmu dobrze rozumiała, a ten tutaj miał dwupiętrowy budynek dla siebie. Spora przepaść w warunkach. Nie zaprzątała sobie tym głowy dłużej, niż te dwie sekundy, w których zdecydowała się zapukać. Dosyć szybko otworzył jej kolejny niewysoki mężczyzna o czarnych włosach, który był najpewniej zapowiedzianym wcześniej Yureiem. Nie dało się przeoczyć braku wstążki, którą posiadał każdy inny tubylec dostrzeżony przez czujne, szkarłatne jak wspomniane wstęgi, oczy panny Nanatsuki.
- Chyba zapomniałeś czegoś zawiązać. - odezwała się dosyć obojętnym tonem z naturalnie dla niej znudzoną miną. Wskazała w tym samym momencie na ramię, na którym przeważnie znajdował się tutejszy symbol wyznawców Amaterasu. Wiedziała doskonale, że ten ktoś z pewnością by nie zapomniał o czymś takim, gdyby był rzeczywiście wierzący. Z kimkolwiek miała teraz styczność, ten ktoś był inny niż reszta mieszkańców.
- Liderka Kirino Maji przysyła mnie w sprawie zaginięć. Jestem Youmu Nanatsuki i szukam tutejszego przywódcy wioski. - wypowiedziała formułkę takim tonem, jakby robiła to za karę. Miała dosyć powtarzania takich bzdur tylko po to, aby z miejsca nie stworzyć sobie wroga, który utrudni jej zadanie. Wierzyła, że ludzie powinni znać jej wartość, więc z miejsca ofiarowywać jej to, co się należy. Czyli chciała odzywać się jak chce, a rozmówca miał być właściwie służącym, który podaje jej każdą dostępną mu informację. Właściwie ten opis bardziej pasuje do niewolnika, niż służącego. - Ty jesteś Yurei? - dodała, by skrócić wymianę zdań z potencjalnie niewartym jej słów osobnikiem. Gdyby tylko potwierdził w jakiś sposób, że jest poszukiwaną przez pannę Nanatsuki osobą, to czarnowłosa bezpardonowo weszłaby do środka budynku, nie czekając na zaproszenie. Nie chciała stać na ulicy w tym gorącu, gdy mogła schronić się w chłodzie kamiennych ścian i cieniu. Zresztą taki ruch przyśpieszał najciekawszą część całej tej misji, czyli nadchodzące znęcanie się, na które tak się nakręciła. Nawet jakby nie musiała, to teraz i tak jakiegoś mieszkańca podręczyłaby w ten lub inny sposób. Nie chodziło tutaj o banalny sadyzm, proste upajanie się cierpieniem innych. Dla Youmu moment tortur był czymś więcej. Dziewczyna uważała się, naturalnie, za kogoś wyjątkowego i nawet nie przystawałoby jej należeć do tak obrzydliwego grona najzwyczajniejszych psychopatów-sadystów. Zadawanie bólu było metodą zbudowania hierarchii, w której były dwie role - kata i ofiary. Oczywistym było, że ta pierwsza wiązała się z władzą nad czymś, co dla ludzi było najcenniejsze, czyli ich własnym życiem. Ofiara natychmiast porzucała wiele wcześniej wyznawanych wartości tylko po to, aby się ułaskawić przed katem. Byli skłonni zrobić wszystko i to z własnej woli, a nie rozkazu, by tylko zachować życie. Pierwsza rola bezsprzecznie przypadała Youmu, która w ten sposób syciła swój głód władzy, dominacji, tego zniszczenia, ale umysłowego, który doprowadzał ludzi do zupełnej destrukcji dotychczasowej piramidy wartości. To ją napawało dumą, że ich wartości, chociaż były dla nich pozornie równie ważne, co te Youmu dla niej samej, to były kruche, fałszywe. Panna Nanatsuki niejednokrotnie znajdowała się w sytuacji, która jasno poddawała wątpieniu wzięcie kolejnego oddechu w swoim życiu, ale nigdy nawet na moment nie zakwestionowała swojej hierarchii wartości, czyli czegoś, na punkcie czego miała obsesję. Ona była nie do złamania. Nawet najgorsze momenty nie potrafiły jej złamać, by zawahać się, by opuścić ten zadarty nos. I to ją również niezmiernie cieszyło. To, że była zupełnie innym kalibrem człowieka. O stalowych zasadach, o bezkompromisowej dumie. Uświadamiała sobie wtedy tę przepaść i, chociaż wolałaby świat znacznie bardziej wartościowych ludzi, cieszyła się, że jest od nich wszystkich aż tak drastycznie lepsza. Jednak to nie był żaden fakt, były to jedynie jej obsesyjne myśli, które wskazywały na egocentryzm, skrajny narcyzm i bezgraniczne ubóstwianie samej siebie.

...koniec też można byłoby pominąć.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 9 lut 2020, o 09:25

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
33/45


Obrazek



Światopogląd dziewczyny był bardzo agresywny, indywidualny i specyficzny, przez co stała się niewyjaśnionym i nieprzewidywalnym shinobi. Jej podejście do życia przyprawiało o zawrót głowy, jednocześnie wiedziała czego chce. To rzadkość, nawet dla osób o takim statusie. Nie była tylko pachołkiem na zadania swojego klanu, któremu jednak wiernie służyła. W tym wypadku chcąc nie chcąc, nie posiadała jednak wciąż takiej siły by móc decydować o tym kogo zostawić przy życiu, a kogo się pozbyć. Przechodząc krok dalej, Youmu dotarła do swojego celu, z którym miała odbyć krótką, aczkolwiek treściwą rozmowę. Nie była zachwycona po rozmowie z mężczyzną, który głosił swoje dyrdymały na temat Amaterasu, na szczęście mogła to przemilczeć i przejść dalej, gdy tylko kobieta obok uświadomiła czarnowłosą gdzie znajduje się przywódca. A może i samozwańczy lider, tego nie mogła jeszcze określić na podstawie tak jałowej ilości informacji jaką posiadła od pary, którą spotkała w Sanibare. Po tym jak tylko od nich odeszła, patrzyli na nią z dziwnym zainteresowaniem i to nie tylko oni, ponieważ pozostali, którzy gdzieś tam się kręcili, także na nią spoglądali. Tak to się traktowało przybyszów.
Wioska na pierwszy rzut oka nie przypominała tradycyjnych miejscowości. No właśnie, nie było tu siedziby władz, a przynajmniej tak mogło się wydawać. Nie wydawał się gość zbyt skromny w tym wypadku, gdy rzuciłaś na to wszystko okiem. Nie był to jednak cel Twojej podróży by w ogóle ratować jakichś ludzi na pustyni, czy też ustalać zasady kto tu ma rządzić. Widząc człowieka, rozpoczęłaś z nim dialog. Gdy zwróciłaś mu uwagę na ramię, uśmiechnął się niesmacznie i przewiązał swoją wstążkę, którą zabrał z krzesła, które stało w korytarzu. Podczas całego incydentu posiadał niesmaczny uśmieszek.
- Wioska nie posiada przywódcy. Jestem jej opiekunem, nie władcą. Władcą może być tylko Amaterasu, najpiękniejsza i najpotężniejsza. - przemówił, wiedział już po co jesteś i czego szukasz. Wiedział też jak się nazywasz. - Oczywiście, klan Maji wysłał kogoś na poszukiwanie zaginionego, ale już mówiłem i jemu także. Amaterasu go zabrała ze sobą. Możecie się pożegnać ze swoim pobratymcem, bo gdy nasza nieomylna pani tak zdecyduje to tak jest. - mówił dość zawile, jednak przekazał Ci pewne informacje, które mogą okazać się w przyszłości nieocenione. W tym samym czasie potwierdził to, że jest tym kogo szukała byś mogła wejść do środka, co zrobiłaś dość bezpardonowo. Dziewczyna miała swoje przemyślenia, czysto sadystyczne, które wywoływały na jej twarz z nieświadomością uśmiech. Czy to Yurei miał być jej nowym celem, nad którym będziesz mogła zbudować niebywałą przewagę psychiczną?

Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 9 lut 2020, o 20:43

Zauważyła, że przykuwała wzrok tubylców. Prawie zawsze zwracała na siebie uwagę jak nie czynami, to wyglądem lub po prostu ekstrawaganckim ubiorem, który, dla niewyedukowanych w kanonach piękna, wydawał się po prostu dziwny, ale też... drogi. Faktem było, że ubrania panny Nanatsuki składały się z najwspanialszych materiałów, do jakich tylko miała dostęp. W połączeniu z jej umiejętnościami krawieckimi, mogła stworzyć strój, który przykuwał spojrzenie. To była chyba jedyna rzecz, w której uważała się za doskonałą i naprawdę taką była. Zatem nic sobie nie robiła z gapiów, których nawet nie uraczyła swoim wzrokiem. Za to uważnie przyglądała się Yureiowi, który wydawał się trochę zbity z tropu, gdy natychmiast zwróciła uwagę na jego brak wstążki. Już wiedziała, że trafiła w jakiś intrygujący punkt, w jakiś temat, którego drążenie przyniesie jej jedynie ciekawe informacje. Nieoczywiste, ale wskazujące na kolejne punkty zapalne, które mogłaby atakować, aż pokonałaby jego charakter. Tak, ten sposób dominacji umysłowej również uwielbiała.
Najpiękniejsza i najpotężniejsza Amaterasu? Nie tak brzmieli wierni. Nie stawiali urody swojej bogini na pierwszym miejscu, bo nikt jej nie widział. Zawsze to było o sile, o wspaniałości, o wszechmocności i mądrości. Przywódca, a raczej, jak sam siebie nazwał, opiekun Sanibare brzmiał dziwnie. W dodatku ten brak wstążki. Youmu natychmiast wysunęła wniosek, że dla niego Amaterasu nic nie znaczy, a cały ten bełkot i wstążka są jedynie maską. Znów, kolejny raz spotykała kogoś, kto nie był sobą tylko po to, by coś osiągnąć. To ją brzydziło. Jej charakter, jej wartości nie podlegały dyskusji. Nie zmieniała ich, nawet pozornie, by coś osiągnąć. Ona zawsze była sobą i nikim innym. Nawet jakby miało to ją doprowadzić do śmierci - wartości były najważniejsze. Dziewczyna nie skomentowała pierwszej wypowiedzi mężczyzny, wysłuchała kolejnej i weszła do środka, rozglądając się po pomieszczeniu, by może znaleźć jakieś wskazówki czy poszlaki. Chciała się też rozeznać czy rzeczywiście jest to mieszkanie Yureia, czy jego siedziba. W grę wchodziło także wychwycenie jakichś niecodziennych, specyficznych elementów czy to wystroju, czy umeblowania, czy zwyczajnych szpargałów leżących gdziekolwiek. To mogło dawać pewne tropy, które chciałaby wykorzystać.
- To się jeszcze okaże. - odezwała się surowo, stojąc wewnątrz pomieszczenia już ze skupionym wzrokiem na opiekunie wioski. Czy decyzje Amaterasu były ostateczne dopiero miała sprawdzić. O ile można było mówić o jakichś decyzjach wyimaginowanych istot, na które nie było dowodów, ani nawet śladów. Jakby ludzie wszystko co było niezrozumiałe chcieli tłumaczyć bóstwami, to aktualnie chakra byłaby bogiem, do którego każdy by się modlił. - Zamknij drzwi. Chcę pogadać w cztery oczy. - te słowa brzmiały trochę jak rozkaz. Chłodna, znudzona twarz Youmu oraz głos pozbawiony entuzjazmu tworzyły specyficzną aurę, którą Yurei mógł odebrać... jak chciał. Punkt widzenia zależał od punktu siedzenia, a szersze spojrzenie było domeną osób światłych, a nie prostaków.
Jeżeli mężczyzna zamknął drzwi i rzeczywiście mieli okazję porozmawiać sam na sam, to dziewczyna postanowiła zacząć właściwą część swojego śledztwa. Wiedziała, że sprowadzi się to i tak do przemocy psychicznej, a później raczej do fizycznej, by upewnić się, że opiekun mówi prawdę. Nie chciała marnować swojego czasu, błądząc za niejasnymi wskazówkami fanatyków czy osób zamieszanych w zniknięcia. Miała zamiar skrócić czas śledztwa tak bardzo, jak tylko mogła. Maji Neto nie chciał mieć do czynienia z wieśniakami, ale ona również.
- Nie wierzysz w Amaterasu. To widać. Mieszkańcy też nie uważają Cię za lidera. Mają oczy zamroczone przez bóstwo. Na tyle zamroczone, by wierzyć, że to ona porywa ich bliskich. A nawet biednego ninja. - zaczęła od prostego zbadania gruntu i dowiedzenia się co na to odpowie Yurei. Na razie nawet nie przygotowała sobie broni, gdyby ten spróbował coś nierozsądnego lub zwyczajnie, gdyby potrzebowała jej do zastraszenia lub tortur. Po prostu stała z niezmienną miną i wzrokiem utkwionym w oczach mężczyzny, oczekując na odpowiedź, świdrując go spojrzeniem, aby wyłapać najmniejszy sygnał, iż może kłamać.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 10 lut 2020, o 13:35

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
35/45


Obrazek



Zaiste, mieszkańcy wyglądali na zainteresowanych twoją osobą. Przynajmniej powierzchownie, ponieważ nie zdawali sobie sprawy kim jesteś i co myślisz. Gdyby tylko zdawali sobie sprawy jak ciemna przestrzeń pochłania twój umysł w myśl o torturach i przyjemności z nią związanych to zwątpiliby nawet w swoją boginię Amaterasu. Jednak nie potrafili tego zrobić, więc żyli wciąż w upojnej nieświadomości. Nie zwracający uwagi na swój wygląd, twój jak nic ich tremował. Komplementując własne umiejętności szwaczki, za którą niewątpliwie się uważałaś, nie zwracałaś uwagi na gapiów, jednocześnie skupiając się na swoim przyszłym rozmówcy, który był niezwykle ciekawą osobą. Taką nijaką, jednocześnie przykuwającym uwagę. W owej chwili jednak obmyślałaś jak tego biedaka stłamsić siłą umysłu - pytaniami, które nie tylko były nieoczywiste, ale i chwytały za słówka. Tak, by wciągnąć z niego jak najwięcej.
Rozpoczęłaś analizę słów swojego rozmówcy, co było bardzo dobrym posunięciem. Mimo, że nie powiedział zbyt wiele, mówił o czymś naprawdę istotnym, co mogłaś wychwycić podczas swojej dogłębnej analizy. To rodziło przewagę, której potrzebowałaś do rozwikłania owej zagadki. Miałaś już jak na tacy świadomość tego, że Yurei po prostu wykorzystuje Amaterasu do swoich celów - teraz rodziło się jedynie pytanie, jakich to celów? Nie byłaś tego do końca świadoma, jednak coś mogło świtać w twojej kruczoczarnej główce. Zachowywałaś spokój wchodząc do środka, decydując się na wejście do paszczy lwa. Opiekun już wiedział o Tobie wszystko, gdy tylko postanowiłaś wejść i się obnażyć przed nim słowami. Byłaś jednak na tyle czujna i wścibska, że zaczęłaś rozglądać się po pomieszczeniu. Ot zwykły korytarz z salonem, w którym było niewiele mebli. Sofa, dwa fotele, jakieś nic nieznaczące obrazy oraz schody ku górze z widocznymi drzwiami. Była tylko jednak ciekawa rzecz. Tuż przy wejściu ujrzałaś drobinki żelaznego piasku. Były widoczne gołym okiem, a wystawały z pod jednych butów, które mijałaś w korytarzu przy wejściu.
Nie było tak jakbyś do końca chciała, jednak drzwi za tobą się zamknęły. Jedyne czego nie mogłaś zauważyć to tego uśmieszku, który wyklarował się na jego mocno przeciętnej buźce. Ty rozpoczęłaś swoje śledztwo. Teraz miałaś okazję zapytać o wszystko co Cię trapiło, a on miał obowiązek odpowiedzieć. Przynajmniej tak mogłoby się wydawać. Byłaś bardzo zdeterminowana by zakończyć to przedsięwzięcie jak najszybciej i jak najskuteczniej. Mogły pojawić się jednak pewne problemy - które mogłaś, ale także nie musiałaś przewidzieć. Rozpoczęłaś i mówiłaś to co mogłoby wydawać się prawdą lub po prostu twoimi przypuszczeniami, na co szybko odpowiedział sam zainteresowany:
- Bo nie jestem ich liderem. Jestem opiekunem. W co wierzę to już moja sprawa i nie będę obnażał swojej wiary przed obcymi. Takiej jak Ty nawet nikt nie uwierzy, więc mów co chcesz. Biedny ninja wiedział co robi, bo go ostrzegałem. Mógł się wycofać, a teraz płaci za swoją głupotę. - on mówił dość pewnie, wygodnie opierając się o jeden z foteli, jakieś sześć metrów od Ciebie w rozmowie na odległość. Nie ujawniał uległości, był stanowczy, zupełnie inny niż na przywitanie. Tak jakby to pomieszczenie, zamknięte drzwi i obecność jeden na jeden dawała mu nie tylko satysfakcję, ale i siłę.



  • Yurei
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 10 lut 2020, o 21:46

Zaczynała się właśnie najciekawsza część całej misji, a więc śledztwo, które wcale nie musiało być bezkrwawe. Youmu w końcu nie była detektywem, a kunoichi i to wyjątkowo specyficzną, dla której najlepszym rozwiązaniem przeważnie było morderstwo podejrzanego, gdy dowody są wystarczające. I słowo "wystarczające" nie miało konkretnej definicji, a bazowało na humorze dziewczyny, a także jej kaprysie. Rozejrzenie się po mieszkaniu Yureia początkowo nie przyniosło żadnych wskazówek, aż w końcu czarnowłosa otrzymała jedną konkretną. Żelazny piasek znajdujący się pod jednymi z butów, które mijała po wejściu do środka mógł prowadzić do dwóch konkluzji. Pierwszą z nich było to, że sam opiekun Sanibare jest użytkownikiem Jitonu, bo czyje buty mogły się znajdować w jego mieszkaniu? Doko, którego poszukiwała panna Nanatsuki, korzystał z Fuutonu i wachlarza, a nie klanowych technik, więc nie była to żadna poszlaka. Druga opcja zakładała, że Yurei ma wspólnika z klanu Maji, aczkolwiek było to jedynie założenie, gdyż nic nie potwierdzało tę tezę. Oba przypuszczenia młoda kunoichi postanowiła początkowo przemilczeć. Chciała to rozegrać nieco inaczej.
Mężczyzna nagle nabrał pewności siebie, jakby uważał, że Youmu trafiła do jego królestwa, na jego terytorium. Może i rzeczywiście tak było, ale nie oznaczało to, że Yurei był tutaj stroną dominującą. Usilnie starał się zagrać twardego, może w reakcji obronnej na stanowczą dziewczynę, z którą przyszło mu rozmawiać. Niestety. Czarnowłosa chwilę tak patrzyła na opiekuna wioski, nieco zaskoczona, aż w końcu parsknęła śmiechem, by melodyjnie i lekko jeszcze zachichotać.
- Tobie już nikt nie wierzy. - odezwała się dalej rozbawiona, aż w końcu trochę spoważniała, powracając w pewnym stopniu do swojej znudzonej miny. Prawdę mówiąc, Youmu nie była wcale taka znudzona, bo rozmowa zrobiła się całkiem ciekawa. Niestety Yurei nie był świadomy, że taka postać rzeczy tylko przez chwilę będzie bawić jego rozmówczynię, a później ją zdenerwuje. Na co oczywiście zareaguje w odpowiednim dla siebie stylu. - I nie jestem taka obca... mamy jedną liderkę. - to była drobna sugestia, która mogła zostać zrozumiana dwojako. Jeżeli rzeczywiście był Maji, to natychmiast zrozumiał, że właśnie o to chodziło czarnowłosej. Przynajmniej tak zakładała, że się stanie, bo wydawał się wystarczająco bystry. Może nie inteligentny, ale spostrzegawczy. Jeżeli jednak nie posiadał Jitonu, to, zapewne, po prostu uznał, że chodzi o jurysdykcję szczepu Maji nad Sanibare. Zatem w ten drobny sposób panna Nanatsuki testowała mężczyznę. Był głównym podejrzanym, a jego nagła zmiana zachowania wręcz upewniła dziewczynę, że się nie myli. Wiedziała, że powinna przygotować się do walki, która mogła nastąpić w każdej chwili. Żelazny piasek mógł znajdować się gdziekolwiek - w otworach w ścianach, w wazonach czy pod podłogą. Atak mógł nadejść z każdej strony, ale Youmu to na razie jeszcze ignorowała. Ślepo wierzyła w swoją niesamowitość, w swoją przewagę w każdym możliwym aspekcie. W dodatku nie wierzyła, że już wyprowadziła Yureia z równowagi do tego stopnia, by ją zaatakował. Miała jeszcze kilka słów do powiedzenia.
- Prowadzę śledztwo zlecone przez liderkę Kirino, więc bądź grzeczny i odpowiadaj na pytania. - poinstruowała go, jednak nie dała mu nawet momentu na reakcję. - Przed czym konkretnie ostrzegałeś tego chłopaka? Opowiedz mi o tych zaginięciach. Co to byli za ludzie, w jakich okolicznościach zginęli. Jako "opiekun" tej wioski ufam, że wiesz o takich rzeczach. Przecież to nie tak, że ludzie mają Cię za fałszywego. - na koniec uśmiechnęła się wrednie. To był ten moment, w którym powinna przygotować się na akcję, zatem postanowiła namagnesować duży shuriken, który cały czas znajdował się na jej plecach. W razie czego miał on służyć do obrony, odbijając nadlatujące pociski, czy po prostu zasłaniając Youmu przed nadciągającym atakiem. Kontrolowałaby go oczywiście odpowiednim poziomem swoich umiejętności, które dopasowałaby do sytuacji. Sama broń zwyczajnie miała śmignąć najpierw pionowo tuż obok niej, by później już poruszać się wedle potrzeby. Dziewczyna też w razie ryzyka miała zamiar odskakiwać, jednak pamiętała gdzie się znajduje. Pomieszczenie i to średnio przestronne nie było zbytnio komfortowym miejscem do walki z jej umiejętnościami. Nie przy rozmiarach ofensywy, o których zazwyczaj myślała czarnowłosa. Sama jednak nie zamierzała przypuszczać ataku, chciała zobaczyć jak sytuacja się rozwinie i wtedy kombinować dalej. Właściwie jej zadaniem nie było rozwiązanie sprawy na dobre, a jedynie śledztwo, które miało wskazać co się stało z Doko i, przy okazji, zaginionymi mieszkańcami. Jednak panna Nanatsuki nie potrafiła tak po prostu zająć się misją i nie spieprzyć jej swoim nieznośnym charakterkiem. Zawsze pakowała się w głębokie bagno i, chociaż teraz jeszcze nie była tego świadoma, to tym razem pewnie miało być podobnie. Takie wydarzenia sprawiały, że kunoichi momentami lubiła swój zawód. Właściwie to nie pasowała do tych wszystkich ninja, którzy marzyli o takim zajęciu. Dla niej nie było to sensem, a jedynie sposobem. Metodą, by osiągnąć to, o czym naprawdę marzyła. W końcu chciała być taką Amaterasu, ale prawdziwą. Bóstwem, przed którym kajałby się każdy. Wysławianą Boginią. Tylko czego? Czego byłaby patronem? Wartości? Te rozważania na ten moment nie miały znaczenia. Najistotniejsze były odpowiedzi Yureia, a może raczej czyny, bo zdawał się i tak kłamać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 11 lut 2020, o 11:31

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
37/45


Obrazek



Youmu zdawała sobie doskonale sprawę z tego, że mogła zrobić tu wszystko i wykorzystać wszystko co tylko chciała by uzyskać odpowiedzi na swoje pytania. Wiedziała także, że nie musi się z nikim patyczkować. W końcu była to misja oficjalna od jej klanu, więc najważniejszym były efekty, bo za to będzie rozliczana tuż po. W końcu bystre oko dziewczyny doprowadziło ją do możliwości wysnucia tezy, która wcale nie musiała mijać się z prawdą. Otóż była wystarczająca do podjęcia odpowiednich decyzji na temat przyszłości Yureia, który jak widać, mógł być winny wszystkim incydentom. Jednak poza tym, innych dowodów ani widu ani słychu. Żelazny piasek nie rozwiązywał tak naprawdę niczego, bo także niczego nie mówił o zaginionym ani też czymkolwiek co mogłoby się podziać. Pewność siebie mężczyzny była zauważalna, jednak Youmu nie spuszczała z tonu. Również nie wyglądała na przerażoną, a co najwyżej na podekscytowaną ów sytuacją. Dziewczyna aż... Zachichotała. Była to dziwna reakcja, na którą spoglądał Yurei, nie będąc pewnym o co jej może chodzić, do momentu, w którym postanowiła się odezwać. Wtedy i mężczyzna się uśmiechnął. Wszystko było już jak widać jasne, a obydwie strony doszły do konsensusu.
- Kompletnie nie wiem o czym mówisz. - wypowiedział się ten jeden raz, nie wiadomo czy odpowiadając na twoje zarzuty w wiarę w niego czy też na temat wspólnego lidera. To musiałaś sama wywnioskować, ewentualnie dopytać, jeśli tylko będzie na to czas. Nie przewidywałaś tego, że zaatakuje Cię od tak. W końcu to byłaby głupota, ponieważ już wielu wiedziało, że tutaj weszłaś i spędzasz z nim czas. Ludzie mogliby się domyślić, że doszło do jakiegoś incydentu. Jednak, czy opiekun nie był tu na wygranej pozycji przez świadomość głupoty jego ludzi? Zaczęłaś swoje dochodzenia, a na pytania twój gość odpowiadał dość... Ochoczo.
- Żeby trzymał się od wioski z daleka. Nie dzieje się tutaj nic specjalnego. Ludzie wszędzie giną i będą ginąć, czy to takie trudne do pojęcia... - powiedział niemal znudzony. Kontynuował dalej - Oczywiście, że o tym wiem. Zaginęło parę osób to prawda. Nie ma wśród nich jednak prawidłowości, ponieważ były to i dzieci i dorośli, kobiety i mężczyźni, a to wszystko na życzenie Amaterasu, nikogo innego... - zakończył, spoglądając na Ciebie, gdy robiłaś naprawdę wredną minę, z tym jakże niesympatycznym uśmieszkiem. Zdecydowałaś się nie atakować, będąc w pełni gotowości obronnej, z której do tej pory nawet nie musiałaś korzystać, ponieważ nie działo się nic nieprzewidzianego dla Youmu. Chyba odpowiedział na wszystko co chciałaś, jednocześnie było to dość wymijające i irytujące. Nadal nie działo się nic co mogłoby zagrozić twojemu bytowi.



W odpowiedzi na hide - informuj mnie tylko z którego reberu korzystasz, odejmuj zgodnie chakrę, a ja opis mogę znaleźć sam, to nie problem.

  • Yurei


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 11 lut 2020, o 18:52

Czasami mówiło się kłamstwo po to, aby się nie przyznać. Youmu doskonale rozumiała, że Yurei tak naprawdę tą odpowiedzią jedynie potwierdził jej przypuszczenia, ale z racji tego, że nie mogła mu niczego udowodnić, to mógł kłamać byleby nie potwierdzić. Niewiele to zmieniało w jego pozycji, bo panna Nanatsuki stróżem prawa nie była, a za takich uważała się, raczej, większość ninja. Posiadają siłę, więc czują się zobowiązani do podjęcia akcji. Czarnowłosa nie czuła takiej potrzeby. Dla niej wszystko zależało od zysku, który mógł się przejawiać w wieloraki sposób. W tym momencie niczego nie zyskiwała na starciu z mężczyzną i schwytaniu go. Była na to gotowa, bo domyślała się, że zwierzę zapędzone w róg może kąsać, jednak sama nie miała zamiaru niczego zaczynać. Walka byłaby tylko stratą czasu, sił i umiejętności, a zyskiem niewielkim. Youmu nie uważała opiekuna wioski za kogokolwiek wartego jej uwagi na tyle, by czerpała jakąś większą satysfakcję z pozbycia się go. Zwycięstwo z nim stanowiłoby kolejny sukces, na który spoglądała z myślą "to było oczywiste". Duma rodziłaby się z pokonania kogoś, kto wzbudzał w niej wątpliwości. Z racji skrajnego narcyzmu, to zdarzyło się jedynie dwa razy.
- Nie udawaj idioty. - odezwała się surowo i stanowczo, po czym westchnęła ciężko. - Naturalnie świetnie Ci to wychodzi. - dodała, a te dwie wypowiedzi stanowiły odpowiedź na zaprzeczenie Yureia. Nie zamierzała dalej drążyć tego tematu, bo on właściwie nie prowadził do rozwikłania śledztwa, a jedynie do poznania informacji na temat mężczyzny. To nie było istotne. On nie był istotny. Istotne były jedynie czyny, których mógł się dopuścić. Tylko to interesowało czarnowłosą.
Kolejny raz po pomieszczeniu rozległ się chichot, który nastąpił zaraz po wypowiedzeniu przez Yureia słów "nie dzieje się tutaj nic specjalnego". Pokiwała jednak dłonią, aby opiekun kontynuował wypowiedź i sobie nie przerywał. Wysłuchała go do końca, by znów ciężko westchnąć. Odpowiedź była taka jałowa. Nie przynosiła właściwie żadnych konkretnych informacji, a zmuszała Youmu do zdania się po prostu na swój spryt. Jednocześnie znalazła jeden konkretny temat, w który mogła wbić szpilę i sprawdzić reakcję. Nie spodziewała się niczego specjalnego, ale warto było spróbować.
- Normalność jest definiowana przez większość. W normalnych wioskach ludzie nie giną ot tak. Czy to takie trudne do pojęcia? - zapytała retorycznie tak samo, jak i on. - Takie pierdolenie o porywającej Amaterasu możesz wciskać tym fanatycznym idiotom. Uwierzą w każdą bajkę, w której bohaterką jest ich ukochana bogini. - rzuciła dosyć ostro, ale jej twarz nie zmieniła wyrazu. Wciąż wyrażała lekkie znudzenie, ale oczy błysnęły. Tak, Youmu zaczęła się irytować. Stała tutaj i traciła czas na człowieka, który nie przejawiał dla niej wartości. Po raz trzeci westchnęła, zmieniając nieco taktykę na mniej subtelną. Teraz zaczynała działać naprawdę.
- Wiem już, że nie wierzysz w Amaterasu i nie muszą mi uwierzyć mieszkańcy Sanibare, a Kirino oraz jej przełożeni. Oni do sprawy podejdą trzeźwo. Jeżeli dalej będziesz mi opowiadał takie bzdety, to uznam, że jesteś albo winny, albo zamieszany w zaginięcie, które, nie ukrywajmy, jest traktowane jak morderstwo. Sprowadź tutaj rodziny zaginionych. Chcę z nimi porozmawiać. - mówiła twardo, ale nie donośnie czy ostro. Mówiła po prostu z pełną pewnością siebie. Nie miała powodów, aby tak się nie czuć, bo rzeczywiście wszystko co powiedziała było prawdą i prawdopodobnym przebiegiem sprawy. Jeżeli jednak on nie chciał nic gadać, to nie zamierzała tracić na niego czasu. Ludzie religijni przejawiają pewne wartości znacznie mocniej, niż inni. Rodzina była między pierwszym a drugim miejscem. Tak czy inaczej, strata sprawiała, że ludzie poddawali wątpliwościom bóstwa, w które tak mocno wierzyli, tak je wyznawali, a Ci ich i tak ukarali w pewien sposób. Nawet jeżeli miało być to rzekomą nagrodą - zostali wybrani przez Amaterasu. Mimo to musieli odczuwać pewien smutek i z tego zamierzała skorzystać Youmu. Do głowy wpadła jej jeszcze jedna rzecz.
- Rozglądnę się po tym budynku. Chodzi mi tylko o pomieszczenia, więc nie musisz się obawiać, że dowiem się więcej, niż bym powinna. O ile oczywiście niczego nie ukrywasz. - powiedziała jeszcze półgłosem i nawet nie czekała na odpowiedź. Ruszyła spokojnym krokiem w stronę schodów, które prowadziły na górę, do zamkniętych drzwi. Chciała wejść do środka, a gdyby były zamknięte, to powiedziałaby Yureiowi, aby je otworzył. Zwyczajnie chciała przejrzeć wszystkie pokoje, rozglądnąć się w poszukiwaniu wskazówek, które mogłyby ją naprowadzić na konkretny trop. Oczywiście świadoma była, że ludzie stają się najpewniejsi, gdy odwracasz się do nich plecami, zatem wciąż gotowa była na obronę w takim samym stylu, jak zakładała wcześniej. Duży shuriken miał grać pierwsze skrzypce, a dopiero później w grę wchodziły uniki, bo pole manewru miała ograniczone.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 12 lut 2020, o 16:12

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
39/45


Obrazek



Youmu mogła się wszystkiego domyślać, jednak nie mogła udowodnić czegokolwiek w owej chwili. Potrzebowała czasu na to, by zebrać jakiekolwiek dowody, które obwiniałyby biednego opiekuna. A nóż widelec był bogu ducha winnym potrzebującym, który naprawdę starał się utrzymać tę wioseczkę w ryzach? Prawdopodobnie nie - przynajmniej zdaniem kruczowłosej. Nie czułaś się zobowiązana by samodzielnie wymierzać sprawiedliwość, toteż nie byłaś tu by zgrywać bohaterkę, a raczej śledczą. W końcu nie ty musisz załatwiać tę sprawę na sam koniec, a twój zleceniodawca, który zobowiązał się tę sprawę zakończyć na swój sposób. Dla ciebie ta potyczka nie miała najmniejszych korzyści, przez co byłaś raczej skupiona na defensywie, aniżeli na ofensywie i przyparciu gościa do ściany. Ciekawym faktem jednak było, że twoja pewność siebie była wręcz niezmierzona. Kiedy trafisz na przeciwnika, który z równie wielką łatwością jak twoja pycha zmiecie cię jak zabawkę? Może to kwestia czasu, a może rzeczywiście byłaś wyjątkowa. Póki co, dziś nie zanosiło się na to by był to dzień, w którym miałaś się o tym przekonać. Byłaś jakże pewna siebie, gdy nazwałaś go idiotą. On odniósł się do słów głupawym uśmieszkiem, który zaszczycił swojego gościa, którym byłaś. Równie dobrze mógł cię pożegnać i wyprowadzić ze swojego lokum, to była tylko i wyłącznie jego dobra wola, że mogłaś tu w dalszym ciągu siedzieć, a raczej przebywać. Chyba jednak nie chciał się od razu żegnać, wyglądało na to, że rzadko miewał jakichkolwiek gości. Świadczył o tym niemały nieład, którego nie będę opisywał, jednak widać było w tym rękę porządnego i samotnego kawalera.
You wciąż traktowała swojego rozmówcę dość lekceważąco, by w końcu przejść do dialogu, w którym miała wbić mu szpilkę czy też przytoczyć pewne rzeczy, na które mógł, lecz nie musiał odpowiadać.
- Co jeśli dla naszej wioski to normalne, że Amaterasu chce kogoś dla siebie? Dlaczego mieliśmy się jej sprzeciwiać? - tym razem on odpowiadał pytaniem na pytanie, może dlatego, że wciąż chciał cię wyprowadzić z równowagi, bo już wiedziałaś, że on wcale wierzący nie był. A jednak manipulował wiarą wykorzystując ją w swoich sprawach, jak na przykład w tej, która przecież dotyczyła zaginionego Doko. W końcu wybuchłaś, na co tylko czekał. Jego obrzydliwa twarz przyjęła zwycięską minę, a ciało postawę. - Nie mogę Ci pomóc i nie pozwalam byś rozglądała się w moim mieszkaniu. W zasadzie to już się spieszę i nie chcę Cię dłużej oglądać. Szukaj gdzie indziej, ja powiedziałem swoje i więcej nie mogę pomóc. Sama odnajdziesz te rodziny, w końcu powinnaś mieć takie informacje od swoich przełożonych. - gdy to powiedział, mogłaś delikatnie usłyszeć jakby coś spadło na piętrze. Coś czego nie przewidział sam właściciel. W owej chwili obydwoje popatrzyliście na schody i drzwi u góry. A przecież on teraz chciał Cię wyprosić, jednak to nie była najlepsza chwila na to. Wydawał się nieco zmieszany...



  • Yurei


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 12 lut 2020, o 22:16

Największym błędem opiekuna było założenie, że jest ponad nią. Tak naprawdę był teraz zdany na jej łaskę, a nie na odwrót. To ona prowadziła śledztwo, będąc ze szczepu, który nad Sanibare sprawował pieczę. W dodatku była na misji zatwierdzonej przez samą Kirino, a nie podrzędnych urzędników. Wisienką na torcie było to, że Youmu była... Youmu i nikt nie mógł jej dyktować co ma robić. Tak naprawdę, to mógł, lecz czy się posłuchała to osobna historia. Tak czy inaczej, Yurei kolejny raz podał durną odpowiedź, jakby chciał rozdrażnić czarnowłosą. Nawet dobrze mu to szło, jednak nie zdawał sobie sprawy co go czeka, gdy osiągnie swoje. Na jego nieszczęście wcale nie chodziło o zaatakowanie, a zupełny brak granic w rozwiązywaniu śledztwa. Miała kilka pomysłów jak wyciągnąć na wierzch cenne informacje lub fałszywość mężczyzny, ale w tym momencie zastosowała najprostszy z planów. Przemilczała wypowiedź o Amaterasu, jednak na drugą zareagowała spojrzeniem wyrażającym lekceważące rozbawienie. Naprawdę zapominał się kim był i w jakiej sytuacji się znajdował. I w dodatku nie miał pojęcia z kim ma do czynienia. Jednak niedługo mógł się przekonać. Yurei początkowo wydawał się przeciągać rozmowę, ale gdy został poruszony temat rozglądnięcia się po budynku, to nagle starał się ją wyprosić, zabronić jej tego, a nawet wcisnąć najgorszy kit świata - że się śpieszy. W tym momencie na całym świecie nie było dla niego nic ważniejszego, niż odpowiadanie na pytania Youmu. Oczywistym stało się to, że coś ukrywa i najpewniej znajdowało się to na drugim piętrze budynku. I jakby na złość opiekunowi, coś nad nimi się zatłukło. Panna Nanatsuki była wystarczająco spostrzegawcza, by natychmiast znaleźć źródło odgłosu. Spojrzała na drzwi, a następnie na Yureia, prychając lekko, jakby rozbawiona tym, co nastąpiło.
- Nie pytałam o zgodę, a oznajmiałam. - odparła najpierw, dając znak mężczyźnie, że jego zabranianie i niechęć nic dla niej nie znaczyło. - Sanibare jest pod jurysdykcją szczepu Maji, który na czas wykonywania misji, uprzejmie dla Was, zabronił mi jedynie zabijać mieszkańców. Wszelkie inne moje działania są dozwolone, a brak współpracy oznacza utrudnianie śledztwa, czyli, dla opiekuna wioski, jest to traktowane jak zdrada. Zresztą wszystko spisane jest na tych, wręczonych mi, papierach. - słowa te wypowiadała spokojnie, teraz już jakby miała pod kontrolą swoją surowość. Brzmiała, jakby mówiła coś zupełnie pewnego i oczywistego dla niej, a niekoniecznie dla Yureia. Po tym, jak zapowiedziała, sięgnęła do torby, by wyciągnąć otrzymane od Maji Neto kartki. Był to pewien zwód, który umożliwiał jej namagnesowanie kolejnego ekwipunku bez wzbudzania podejrzeń. Miała zamiar użyć techniki na wielu przedmiotach, by umożliwić sobie różnorodną obronę w razie zagrożenia. Były to dwa kunaie, w tym jeden z notką, dwa shurikeny, które związane były trzema metrami stalowej żyłki, kolejne same cztery shurikeny i aż piętnaście senbonów. Oczywiście wyciągnęła też wspomniane dokumenty, pokazując duży napis "UWAGA", który znajdował się na nich i wskazywał na pewną poufność. Papier, prawdę mówiąc, zawierał tylko szczątkowe informacje i mapę, jednak mimo to był naprawdę tajny, więc Youmu nie czuła się zobowiązana, by pokazywać zawartość i burzyć swoje kłamstwo. Inna sprawa, że Maji Neto naprawdę zezwolił jej nawet na tortury, ale nie na zabijanie mieszkańców. Tylko ani Neto, ani Yurei nie byli do końca świadomi, że dla Youmu ten zakaz był tylko radą, za którą niekoniecznie musiała podążyć. Wystarczyło tylko odpowiednio usprawiedliwić zamordowanie bezbronnej osoby, a przy takim śledztwie nie powinno być to najtrudniejsze. W końcu miała do czynienia z fanatykami i, najpewniej, oszustem. Schowała papierzyska znów do swojej dużej torby i, nie zmieniając tonu ani miny, kontynuowała dalej swoją poprzednią wypowiedź. - Możesz stracić głowę, albo ten żałosny stołeczek opiekuna, więc z łaski swojej zamknij ryj. Kazałabym Ci wypierdalać po te rodziny, ale zostań, bo nie wiem co zobaczę za tamtymi drzwiami. - chociaż klęła, to nie zmieniła zachowania, a na koniec kiwnęła głową w kierunku, o którym mówiła. Chwilę tak stała, dosłownie kilka sekund, milcząc i patrząc na Yureia beznamiętnym wzrokiem, jakby sprawdzając czy jego zmieszanie wzrośnie, czy obudzą się inne emocje. Niezależnie od tego w jakim stanie był teraz mężczyzna, to o ile nie wykazywał jasnych przejawów agresji, nawet nadchodzącej, to Youmu postanowiła zwyczajnie ruszyć w stronę schodów, będąc w pełni gotową na obronę. Teraz do pomocy, oprócz dużego shurikena, miała więcej zabawek - senbony, kunaie, shurikeny i stalowe linki. Oczywiście jakiś znak, że jest atakowana od razu spowodowałby jej odwrócenie się. W końcu musiała go widzieć, aby skutecznie podjąć defensywę. Zatem najpewniej spojrzałaby przez ramię podczas odskoku, mającego pozwolić jej nabrać dystansu, a dopiero potem wchodził plan obrony różnymi narzędziami. Wyjątkiem była sytuacja, w której nie miała gdzie uniknąć. Wtedy musiała zupełnie zawierzyć się swojemu żelastwu, że pod jej komendą zdoła ją ochronić. Miało się to stać poprzez blok lub przechwycenie nadciągającego ataku. Chyba że zaatakowałby ją sam, bezpośrednio, chciał doprowadzić do zwarcia, wtedy najlepszą obroną stawał się atak. Kunaie i shurikeny w takim momencie celowałyby po nogach, a shurikeny ze stalową żyłką miały zadziałać jak improwizowana, sterowana bola, obwiązując nogi i uniemożliwiając dalszy ruch. Dziesięć senbonów miało być jedną grupą, która zaatakowałaby głowę i szyję Yureia, a wielki shuriken miał trafić w brzuch. I wszystko to niemalże jednocześnie, korzystając z pełnych możliwości jakie posiadała Youmu
Miała jakiś plan na scenariusz zakładający walkę, ale tak naprawdę nie liczyła na nią w tym momencie. Ważniejsze było dostanie się do pokoju, który mógł być zamknięty, a Yurei, któremu oczywiście powiedziałaby, żeby otworzył, mógł tego nie zrobić. W takim wypadku dotknęłaby jakichś metalowych elementów drzwi - czy to zamka, zawiasów czy klamki, a następnie z pomocą swojego Jitonu, wyrwałaby całe skrzydło jednym szybkim uderzeniem magnetycznej mocy skierowanej do środka. I wtedy dopiero myślałaby co dalej, przestępując przez próg i rozglądając się. Wiedziała, że tam może czekać na nią potencjalny Maji, o którym myślała w momencie ujrzenia żelaznego piasku pod butami, więc na ewentualność obrony z jego kierunku czy z obu, była gotowa i zamierzała wykorzystać ten sam plan, co na samego Yureia.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 13 lut 2020, o 11:20

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
41/45


Obrazek



Z jednej strony Youmu mogła mieć rację, z drugiej jednak strony to był jego teren i znał go znacznie lepiej, mogąc mieć poukrywane bronie czy też cokolwiek innego w tych pomieszczeniach. Nie znałaś także jego możliwości, natomiast on zdawał sobie sprawę od kogo przychodzisz i kim jesteś. Przewaga psychologiczna wydawała się być po stronie opiekuna wioski, który miał informacje, których Tobie brakowało. Jednak wiele szczegółów mogły cię nakierować by na własne pytania odpowiedzieć. Ot żelazny piasek pod butem, to mogło dać do myślenia. W końcu nikt normalny nie stąpa po opiłkach żelaza, a tym bardziej nie znosi go na chatę. W obecnej chwili Youmu zdawała się co raz bardziej denerwować. Przemawiała za nią narastająca agresja i niechęć rosnąca z minuty na minutę podczas przebywania z Yureiem. Kolejny już raz raczyłaś go wzrokiem kpiącym i prześmiewczym, byliście idealnymi rywalami dla siebie. Jedno i drugie negowało zdanie strony przeciwnej, jednocześnie lekceważąc jakiekolwiek dobre maniery. Tu rozgrywała się cięższa bitwa niż ta fizyczna - wszystko działo się niemal w iluzji, w umyśle przeciwników, którzy próbowali przechylić szalę na swoją stronę za pomocą słów i kunsztownych obelg, które przeplatane były w zdaniach. W chwili, gdy chciała się rozejrzeć wygrała tę batalię. Opiekun wioski się złamał, tracąc chłodną głowę, a także próbując wyprosić kruczowłosą kruszynkę. Byłaś jednak nieugięta i nie dałaś się namówić na jego słowa, które również nie były zbyt przekonujące. Można powiedzieć nawet, że przemawiało przez niego przerażenie, aniżeli pewność siebie, którą przecież jeszcze przed chwilą był przepełniony.
Dziewczyna natomiast działała w swój wysublimowany sposób. Włożyła rękę do kabury, co nieco przeraziło Yureia, to samo się stało, gdy zaczęła uświadamiać go po raz wtóry, że musi współpracować. Wcale nie musiał. W końcu mógł wywołać bunt, którym by zarządzał. Blefowałaś wyjmując papiery, których i tak nie zauważył, a w czasie grzebania namagnesowałaś swój sprzęt. Był to dobry i przemyślany ruch, który mógł przeważyć losy potencjalnej walki na twoją korzyść. Kruczowłosa straciła cierpliwość, kolejny raz posuwając się dalej i dalej. Tym razem przekleństwa były wypełnione agresją, a jej pewność siebie była aż nadto zauważalna. Czy słusznie? Czy była naprawdę tak silna by móc rozmawiać tak z każdym, czy tylko czuła przewagę nad biednym opiekunem? Niestety, te słowa i działanie podziałały na opiekuna jak smród na muchy. Strach związany z odkryciem prawdy przeważył i zrobił coś nieodpowiedzialnego. Ty, obserwując mężczyznę wykonałaś krok w przód, a on w tym samym momencie zareagował agresją, którą zauważyłaś, mając czas na obronę. Nie mogłaś jednak przewidzieć, że mężczyzna podejmie taki, a nie inny krok, w którym sięgnął za siebie i jednym szybkim ruchem rzucił w Ciebie kunai, a co ciekawsze - but, który widziałaś kątem oka również ruszył w twoją stronę. Czas na reakcję jakiś był, ale jaki? On sam ruszył na Ciebie wściekle tuż po wykonaniu swoich ruchów, gdy Ty miałaś możliwość zareagowania.



Mapka pomocnicza wglądu pomieszczenia i ataków
  • Legenda
    Czerwony - Yurei
    Niebieski - Youmu
    Żółty - tor ruchu przedmiotów oraz Yureia
    Tak, to na dole to jest but xd
  • Odległości
    Yurei zbliża się z 6ściu na 3 metry
    Kunai jest 3 metry od Ciebie, nadlatuje
    But jest 2 metry od Ciebie, nadlatuje
    Schody 2 metry od Ciebie, pomieszczenie z drzwiami do wewnątrz metr od Ciebie, krzesło 2 metry i kanapa 3 metry od Ciebie



  • Yurei


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Youmu Nanatsuki » 14 lut 2020, o 16:47

W pojedynku na pewność siebie nie dało się wygrać z Youmu. Tutaj nie chodziło po prostu o to, że przesadnie wierzyła w swoje możliwości, ale o wiele więcej. Jej cała osoba była zbudowana wokół przekonania, iż jest kimś lepszym od podstaw. Każdy jej element był, według niej samej, najwyższej jakości i skrywał w sobie bezgraniczny potencjał. Niezależnie czy mowa była o cechach charakteru, czy wyglądu, czy może umiejętnościach. Dla obrazowego porównania można było skorzystać z oręży. Uważała siebie za Kusanagi no Tsurugi, ostrze wręcz perfekcyjne, gdy inni byli zaledwie sklepowym żelastwem. Niby miecz to miecz i swoje funkcje potrafił spełniać, ale różnica była wręcz przepastna. Zatem Yurei od samego początku był na pozycji straconej, bo panna Nanatsuki nie potrafiła się zawahać. Wiecznie przekonana o swojej nieomylności, nawet nie umiała wpaść na pomysł, by w siebie zwątpić. Z satysfakcją obserwowała jak mężczyzna powoli ulega, łamie się niczym spróchniały most pod naciskiem wozu. Najpierw tylko trzeszczy, powoli pęka, aż nagle gwałtownie runie w dół. W tym przypadku ostatecznym efektem był strach, który Youmu rozpoznawała w mgnieniu oka. Nie raz widziała to uczucie w oczach innych i zwiastowało ono jej nadciągający sukces. Oczywiście ludzie byli prości, nawet prostszy niż zwierzęta, które bywały nieoczywiste w swych mało inteligentnych decyzjach, ale reagowali podobnie. Albo kulili się, poddawali temu uczuciu przerażenia, albo atakowali z braku poczucia bezpieczeństwa. Yurei należał do tej drugiej grupy, zmuszając czarnowłosą do walki, której to chciała uniknąć. Nie można było mieć wszystkiego. Teraz musiała go pokonać i wymyślić ile może z tego wyciągnąć korzyści. W ułamku sekundy wpadła na bardzo interesujący pomysł, który mimowolnie wywołał uśmiech na jej twarzy. Teraz jednak nie miała czasu zastanawiać się nad tym dłużej, bo ofensywa opiekuna Sanibare nadchodziła z trzech kierunków.
Prawdopodobnie pierwszy raz była w pełni gotowa do pojedynku. Może dlatego, że chciała go uniknąć i robiła wszystko, by walka skończyła się jak najszybciej. I chociaż przez cały czas lekceważyła Yureia, to nie opuściła gardy zupełnie nisko. No dobrze, może miała zamiar opuścić, ale jej pięści pozostały zaciśnięte. Oczywiście w przenośni. Przygotowana wcześniej broń teraz miała uratować jej życie, a z pewnością odjęła sporo zmartwień. Nadciągający but, chociaż wydawał się na pierwszy rzut oka tylko odwróceniem uwagi, to w praktyce, najpewniej, stanowił główny element ataku. Czarny piasek zauważony przy wejściu wskazywał, że obuwie jest wypełnione nim w większym stopniu. Oberwanie taką kulą żelaznego piachu mogło wyeliminować z walki jednym trafieniem, a kunai... niekoniecznie. Dla członka szczepu Maji oczywistym był fakt, że zwyczajnie namagnesowana broń jest szybsza, aniżeli piasek, zatem nawet jakby Yurei chciał sterować nim, to Youmu powinna bez problemu go przechwycić. Duży Shuriken samoczynnie, bez jej udziału ruszył wprost na nadciągający but, mając go zwyczajnie zmieść i, może, przybić do ściany. Miał też za nim podążyć, wedle kontroli dziewczyny. Kunai z pewnością też był namagnesowany, jak potencjalnie więcej z ekwipunku Yureia, zatem nadciągający kunai postanowiła skontrować swoim, który to sam wyleciałby z torby. Z niej także wydostałyby się dwa shurikeny ze stalową żyłką między nimi. Miały lecieć tak, jakby celowała mężczyźnie prosto w uda, ale w ostatniej chwili ich zadaniem było skręcić na boki, aby żyłka zaplątała się wokół nóg opiekuna. Gwiazdki przy okazji miały się wbić w jego ciało, a jeżeli to się nie stało, to panna Nanatsuki zwyczajnie pchałaby je w dwóch różnych kierunkach, aby zablokować ruchy Yureia, a może nawet przeciąć stalową linką skórę i mięśnie, w końcu nacisk był ogromny, a jego pole bardzo małe - wszak żyłka była cienka, lecz mocna. Wątpiła, aby w ten sposób mogła odciąć kończynę, ale liczyła na wyjątkowo mocne okaleczenie. Już bez kontroli skorzystała z trzech senbonów, które, wyciągnęła z torby i cisnęła wprost w oczy atakującego, aby odwrócić jego uwagę. Igły jednak miały skręcić i zmienić cel, gdyby tylko Yurei wykonał unik. Zamiast skierować się w oczy, celowałyby w szyję, starając się przeszyć ją na wylot i zawisnąć w powietrzu, oczekując na kolejne "rozkazy". Shurikeny z żyłką zaś miały podążyć za przeciwnikiem tak, aby dopiąć swego, czyli oplątać mu nogi. I wszystkie te czynności działy się niemalże jednocześnie na tyle, na ile pozwalało skupienie Youmu, a przecież to była jej najmocniejsza strona - podzielność uwagi, spostrzegawczość i koncentracja. Wszystko to, co czyniło z Maji prawdziwe zagrożenie.
Miała też plan awaryjny, który zakładał dosyć chaotyczne posługiwanie się resztą namagnesowanego ekwipunku w razie niewypalenia któregoś z elementów defensywy. Shurikeny, senbony i kunai miały albo odbijać lub nawet siłować się z atakami Yureia, albo atakować go bezpośrednio. W grę wchodziły też uniki - odskoczenie w prawo, ale nie w lewo, nie w stronę drzwi wyjściowych, bo tam też znajdował się drugi but, który to, prawdopodobnie, również wypełniony był czarnym piachem. Była tego świadoma i zamierzała uważać na niego. Mogła nawet wskoczyć na schody, gdyby było to niezbędne, ale wolała stać w miejscu i skupić się na kontroli całego żelastwa, które wykorzystywała teraz. Gdyby jednak Yurei został dotknięty jakąś jej bronią, a więc zostałby namagnesowany, a nie zatrzymałby się i kierował w jej kierunku dalej. To zamierzała skorzystać ze swojej własnej techniki, by uchronić się od zwarcia, do którego, oczywiście, nie chciała dopuścić. Wszystko, co nie było planem, miało być improwizacją, która korzystała z jej doświadczenia, umiejętności i dostępnych możliwości.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Wioska Sanibare

Postprzez Kyoushi » 14 lut 2020, o 22:29

Misja rangi B
- Zagubieni, Youmu-
43/45


Obrazek



Więc chodziło po prostu o coś więcej niż po prostu o pewność siebie. To w pełni charakter dziewczyny odzwierciedlał to, że była pyszna, jednak nie jak ciasteczko z kremem. Wiara w samą siebie jednak nie była żadnym grzechem, na pewno lepsze to niż wątpić w swoje umiejętności. Niestety, można czasem się przejechać na takim podejściu, ale nie warto się zmieniać. Na pewno nie, gdy coś nie idzie po twojej myśli. Tym razem jednak nie było najgorzej, bowiem wszystko miało dopiero nadejść. Naciskała i wykorzystywała tę przewagę. Yurei był już na skraju wyczerpania przez co zaatakował, może nierozważnie, a może i był w tym jakiś głębszy sens. Na pewno nie próbował nikogo w tej chwili zaskoczyć, ponieważ zrobił to ewidentnie i otwarcie. Jak widać, coś ukrywał na piętrze, więc chciał tego chronić za wszelką cenę. Nawet tak karygodną jak zdrada i podjęcie próby morderstwa członkini klanu Maji, która przyszła tu by zbadać zaginięcie Doko. Niestety, prowokacje ze strony kruczowłosej skończyły się na przeprowadzeniu ataku przez Yureia na jej osobie. To mogło być zdecydowanie nieznośne, a na pewno niezbyt wygodne dla dziewczyny.
Mimo, że dziewczyna mocno lekceważąco podchodziła do opiekuna wioski to jej czyny w ogóle tego nie odzwierciedlały. Jeszcze nim tutaj weszła, była bardzo dobrze przygotowana do ewentualnej obrony, która teraz była wręcz niezbędna. To mogło uratować jej życie od tego niespodziewanego ataku przygotowanego w mgnieniu oka przez spanikowanego opiekuna. Niedbale rzucony kunai mógł zagrozić życiu, a but prawdopodobnie miał tylko wywołać panikę lub jakąś nieokreśloną reakcję na dziewczynie. Youmu doskonale wiedziała co chce zrobić, więc w tej samej chwili, gdy tylko rzucił jej się w oko nadlatujący but - jak dobrze strzeliła, wypełniony żelaznym piachem - jej duży shuriken umieszczony na plecach ruchem obrotowym ruszył wprost na obuwie. Siła była wyrównana, jednak to Youmu przeważała, więc shuriken wraz ze swoją masą i wielkością odbił but, a następnie przybił do ściany, skąd nie miał szans się już uwolnić. Trwało to ułamek sekundy, w trakcie gdy nadlatywał jeszcze kunai. Czarnowłosa wcale się nie myliła - on też był namagnesowany, przez co leciał nieco szybciej niż można było się spodziewać, jednak to nie był tak duży problem. Jej percepcja pozwalała na ogarniecie tego wzrokiem i na skontrowanie tego działania. Nie była może najszybsza, ale jednak wystarczająca by cokolwiek zrobić. Wszystko wyglądało tak, jakby Yurei był całkiem nieźle przygotowany, ale na pewno nie był gotowy na zmierzenie się przeciwko komuś ze swojego klanu, kto operował Jitonem równie dobrze lub lepiej od niego. Gdy jej kunai wyleciał z torby (kabury) trafił on z dużą siłą w kunai Yureia, którego nie mógł przez chwilę opanować. To wystarczyło na tę sekundę dla shurikenów, które trafiły linkami nogi opiekuna, niespodziewającego się takiego ataku, a shurikeny wbiły się boleśnie w jego ciało. W tym samym czasie jedynie co mogło Cię zaskoczyć, oprócz tego, że przeciwnik cierpiał i ubolewał na ziemi to nadlatujące z jego strony dwa fotele. Jeden był bliżej, drugi dalej, jednak nadciągały dość szybko. Widać, że to był jakby ostatni ruch przed tym co się działo. Chociaż był on wykonany w desperacji, mógł Cię uszkodzić, gdybyś nie podjęła żadnych kroków obronnych. W końcu Yurei opętany stalową, wbijającą się co raz mocniej w niego linką był skazany na porażkę. Fotele były parę metrów od Ciebie, gdy jeszcze postanowiłaś nieco odskoczyć, by nabrać dystansu przed dalszą obroną. Widać też było, że te fotele ewidentnie nie były już sterowane, a leciały bardziej w prostej, wymuszonej wcześniej linii.



  • Yurei


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1596
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Następna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość