Wioska Yashinoki

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Uchiha Masako » 2 mar 2020, o 02:01

Obrazek

Pustynny pogrzeb
Misja Rangi C [45/30] Shenzen

Dokonało się - pustynia przyjęła na swoje nieczułe łono kolejnego ze swoich synów, a wioska Yashinoki utraciła kolejnego mieszkańca. Czy będą za nim płakać? Zapewne nie, zważywszy na opinię, jaką się cieszył w okolicy - może nawet większość odetchnie z ulgą, że niebezpieczny awanturnik nie rzuci się na nikogo w pijanym widzie. Najpierw jednak musiałeś zatroszczyć się o to, by hieny - które z pewnością niedługo tutaj powrócą, kierowane odwiecznym, najbardziej chyba podstawowym instynktem - głodem - zjedzą zarówno twojego przeciwnika, jak i zmarłą Nozomi. Wykończony, zmusiłeś swoje ciało do ostatniego zrywu i przygotowałeś prowizoryczną uprzęż, na której odciągnąłeś ciało Nozomi kilkaset metrów dalej, w kierunku skał. Tam przystanąłeś i odpocząłeś chwilę. Po około półgodzinie zauważyłeś, że padlinożercy zgodnie z twoimi przypuszczeniami powrócili i zaczęli pożywiać się kolacją, jaką im zostawiłeś. Do tego czasu odzyskałeś odrobinę sił i zdołałeś stworzyć chmurkę, na której przewiozłeś swój martwy towar z powrotem do wioski.

Rankiem zobaczyłeś się od razu ze starszyzną, która powitała cię z mieszanymi odczuciami. Arata jak zwykle chyba narzekał, że ciało ich liderki zostało naruszone, podobnie zresztą jak Ichiko - choć ta druga znacznie lepiej ukryła swój zawód. Przez moment miałeś wrażenie, że może nie dostaniesz nawet pełnego wynagrodzenia, jednak na szczęście w sukurs przyszedł ci Kenzo.

- Daliśmy mu trudne i nagłe zadanie - nie można go winić za to, że temu cholernemu Takuyi udało się częściowo zaspokoić jakąś chorą żądzę zemsty. Trudno. Owiniemy ją bandażami, odprawimy dodatkowe obrządki... z pewnością zostanie odpowiednio przyjęta w zaświatach. Najważniejsze, że sprawiedliwość się dokonała, a nasza wioska może znowu powrócić do swego normalnego życia. - zwrócił się ku pozostałej dwójce, która niechętnie, ale zgodziła się z nim. Następnie wręczył ci ciężki mieszek i położył dłoń na twoim ramieniu, uśmiechając się. - Proszę, zasłużyłeś na to w pełni. Rozmawiałem także z karczmarzem - przyjmie cię bez dalszych opłat, a wtedy możesz ruszyć w dalszą drogę, Shenzen-san. Z serca dziękuję za twoją pomoc. -

[Koniec misji. :) ]







Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 3 - (C) Katakuri
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
 
Posty: 621
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Kyoushi » 10 mar 2020, o 20:33

    Podróż nie należała do najprzyjemniejszych po słońcem. Jego szybki i intensywny przebieg za sprawą kobiety, która prowadziła ich aż do granicy z pustynią dawał się we znaki. Jego chakra dobrze nie zdołała się zregenerować, a on musiał gonić wręcz na złamanie karku. Te podskoki, te szybkie wykroki, przeskoki i nagłe zakręcanie wszędzie gdzie tylko się dało. Białowłosy miał trochę tego dosyć, co rusz przegryzając wargi w nerwach, jednocześnie wciąż trzymając się blisko pobratymców. W międzyczasie mógł oczywiście z nimi porozmawiać co chętnie czynił. Po pozytywnym wykonaniu zadania, które miał na uwadze – czyli poznanie Yamiego przez samego siebie, dało mu poczucie pewności jakiego brakowało mu wcześniej.
    Wcześniej na wieść o tym, że Yami jest cały uśmiechnął się szeroko. To właśnie wtedy przetarł krew z twarzy, a tę pozostałą na ustach po prostu oblizał. Taki zwyczaj, mimo że ostatnimi czasy nie miał na to za wielu okazji. Na szczęście dla swoich towarzyszy tym razem nie oblizał miecza. Po prostu nie myślał o tym w ów chwili. Na rozmowę z Ariyą nie miał zbyt wiele czasu, ani ochoty. Nie było to jego priorytetem, a bezpieczne wydostanie się jego oraz kompanów z tego pieprzonego lasu. Dotarłszy do pustyni mógł to skomentować w bardzo prosty, aczkolwiek wyrazisty i typowy dla siebie, chamski sposób.
    - Kurwa jak tu gorąco. Jak ci ludzie tutaj funkcjonują… - zastanawiał się na głos, jednocześnie słysząc cichy chichot Matatabi, która nie odzywała się już od długiego czasu, jednak jego wulgarność widocznie potrafiła ją od czasu do czasu rozbawić. - Masz jeszcze trochę wody? - zapytał Yamiego, spoglądając w jego stronę. Gdy tylko go poczęstował to wypił z połowę manierki, gdyż suszyło go jak tubylców i wielbłąda. - Karczma, widzę! - krzyknął, biorąc się za najszybszy sprint jaki tylko mógł, zauważając pobliską wioskę do której uderzył przebiegając niemal natychmiast obok strażników. Nie był zainteresowany wiedzą gdzie jest, on musiał trafić do miejsca, w którym będzie nieco chłodniej, a gdy tylko tam wszedł rozsiadł się na miejscu, ściągając z siebie płaszcz i pozostając w swojej smolistej zbroi.
    - Ja chyba zejdę z tej temperatury, alkoholu, proszę… - rzekłszy położył czoło o stół, który zajął dla kompanów, mówiąc głośno i wyraźnie, jednak twarzą skierowaną w posadzkę...
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Yami » 10 mar 2020, o 21:22

Zielony płaszcz. W tych warunkach i tym krajobrazie był wyraźny niczym czarna kleks pozostawiony na dokumencie. Chronił mnie od słońca jednak nie aż do tego stopnia w jakim chciałem. Nie wiem czy to za sprawą tego płaszczu czy wyrobionej wytrzymałości trzymałem się znacznie lepiej niż białowłosy. Westchnąłem ocierając ręką obficie płynący pot z czoła. Z torby wyciągnąłem manierkę z wodą. Powinno coś jeszcze w niej być. Ta szybko została przekazana w ręce płomiennego towarzysza.
- Nie mam zielonego pojęcia. Mam nadzieję, że stary pierdziel nigdy nie wyśle mnie tutaj w interesach.
Tajemniczy las miał gęste, duszne powietrze. Zbyt wilgotne. Chciałem szybko opuścić te rejony aby choć na trochę odetchnąć świeżym powietrzem. Ariya zaprowadziła nas z ogniska w palący się dom. Temperatura na pustyni była zatrważająca, a powietrze połączone z piaskiem przynosiło tylko duszności i nieprzyjemnie tarło skórę. Z całą pewnością nie jest to miejsce w które wybiera się nieprzygotowanym. Teraz już wiem dlaczego Suzu i jej towarzysze wyglądali jak wyglądali. Podobnie zresztą Ichirou, choć ten chyba całkowicie przyzwyczaił się do tych piekielnych temperatur skoro latał z brzuchem na wierzchu.
Słowa Kyoushiego o gospodzie były niczym jak miód na rany. Wystrzeliłem za nim chyba równie szybko. Przez chwilę miałem wrażenie, że go doganiam jednak były to tylko mroczki spowodowane wysoką temperaturą.
- Cokolwiek byle zimnego - dodałem tuż za Kyoushim.
Zdjął z siebie wszystko co miałem i wrzuciłem do plecaka. Za wyjątkiem kamizelki którą rozpiąłem.
- Co dla ciebie Rui? - odwróciłem się aby dostrzec, że całkowicie zostawiliśmy go z tyłu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Kyoushi » 10 mar 2020, o 22:25

    Jak widać Yami radził sobie po ostatnich wydarzeniach całkiem nieźle. Ciekawym był czy o tym w ogóle myślał, czy nawet nie wiedział o czym myśleć. Sam czerwonooki w całym czarnym stroju nie mógł wytrzymać tego płomiennego słońca. Dobrze, że posiadał tak nietypowe białe włosy przez co nieco w łeb było mu lepiej niż pozostałe części ciała - choćby klatka piersiowa na której cały czas nosił swój pancerz. W końcu otrzymał manierkę, którą spił, prawie wyciskając jak owoca.
    - Dzięki. - rzucił krótko, wycierając usta jak już wcześniej można było wywnioskować, a jego błysk w oku pojawił się tuż po tym, gdy dojrzał pierwsze lepsze miasto - wioskę. To było zbawienie i nie była to wcale fatamorgana. Znacznie lepiej czuł się w tajemniczym lesie, do którego był znacznie lepiej przygotowany aniżeli do tego pieprzonego żaru nie z tej ziemi. Nie było to najlepszy miejsce do życia. Cóż, cytując klasyka mógł powiedzieć "Co za miejsce?! Nie do życia!" Tak też skwitował ów wydarzenia, posuwając się po tych piaszczystych wydmach dalej i dalej, od czasu do czasu spoglądając tylko na towarzyszy broni. Popularne trio Bijuudersów do którego należał, grywając na swym wiośle.
    Ta karczma to zdecydowanie było zbawienie. Yami nie pozostawał w tyle, biegnąc na tyle szybko na ile potrafił, doganiając jak tylko się da szermierza, który gdyby się zatrzymał to swoimi zamieszanymi nogami wykopałby dół w krótkiej chwili. Krótszej niż zdążyłby powiedzieć "Akarui to ostatnia fajtłapa!" Tak by było, nie zmyślam. Po chwili ktoś przyniósł coś do picia. Jakaś zimna woda, jakiś zimny ciemny browar. Ojojojoj. Chlał aż się cały umorusał, biorąc kolejnego tuż po wypiciu pierwszego. Nie mógł się powstrzymać.
    - Nie ma czasu! Więcej, dajcie mi więcej! - rzekłszy, przetarł pianę, która powstała na jego zgolonym wąsie, doskonały, taki kremowy, a nawet kawowy po ciemnym piwie. - Yami.. Korzystając z okazji. Co powiedziała ci... No wiesz sam kto. Jestem ciekaw jak do tego doszło, że nie eksplodowałeś w agresji. - nawiązał do tego, że w sumie... Niebezpośrednio podał mu rękę, w której mogliby przejść do szybkiego treningu, w którym ujawniłby mu nieco więcej.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Yami » 10 mar 2020, o 22:42

Nie byłem osobą, która przepada za alkoholem ale w tym wypadku nie narzekałem kiedy dostałem zimne, najpewniej wyjęte z piwniczki piwo. Ciekawe na czym jest zrobione skoro na pustyni nic nie rośnie. Czy to ważne na ten moment. Połowa kufla została błyskawicznie opróżniona. Mimowolnie z moich ust wydobyło się westchnięcie przepełnione euforią. Zimne, tak miło spływało do gardła. Chciałem wypić więcej ale wiedziałem czym się to może skończyć. Albo wylądowaniem pod stołem albo bardzo solidnym beknięciem. Położyłem kufel na blat stołu kiedy Kyoushi poruszył temat. Dłonie wciąż obejmowały kufel a ja wpatrywałem się w niego. Głos mój był na tyle cichy aby słyszeć mógł je tylko białowłosy towarzysz. Mimo unikania pewnych zwrotów wciąż jakieś uszy mogłyby coś wyłapać. Tego nie chciałem.
- W skrócie to, że nienawidzi walki i uwielbia wolność, która została odebrana. Najchętniej by wszystko wytłukła, za ludzką pazerność w poszukiwaniu siły. Kiedy zarzekałem się, że nie wszyscy są tacy poddała mnie próbie - poluzowałem pieczęć. Widocznie uznała wtedy, że nie jestem jak pozostali i chciała mi pomóc, zaufać. Nie mogę powiedzieć o niej złego słowa.
Wypiłem kolejne kilka łyków piwa całkowicie opróżniając kufel. Poprosiłem więc o kolejny.
- Ciężko mi to przechodzi przez gardło ale będę musiał trochę się wzmocnić. Zauważyłem u siebie spore braki. Najchętniej popracowałbym nad kontrolą obiegu chakry. Niektóre techniki całkowicie mnie wyczerpują. Rzuciłbyś jakąś podpowiedzią jak się zabrać aby było to w miarę efektywne?
Podniosłem wtedy głowę ku górze obserwując sufit gospody. Jedna rzecz mnie zastanawiać. Skoro Kokuou mówiła o siostrze w Kyoushim to tak w zasadzie ile jest tych dzieci?
- Słuchaj wiesz może ile łącznie ich jest?
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Kyoushi » 10 mar 2020, o 23:29

    Krwistooki nie przypominał sobie, że jego towarzysz w jego towarzystwie walił alkohol. To był niebywały widok, jakby tylko się na nim skupił. Nie miał jednak na to czasu. Był zajęty własnym browarem, którego obracał jak młodocianą pannę na parkiecie, gdy podczas wesele mógł po prostu nią kręcić jak tornado na pustyni. Coś pięknego, a jednocześnie niezwykle smacznego, kojącego zmysły i prostującego jego marzenia, którym było właśnie zimne ciemne piwo w takiej okolicy. Okolicy, która na pewno była obca temu trunkowi - prawdopodobnie import, więc będzie drogie. Cóż, stać go, bydlaka z klanu Uchiha, który nie szczędził pieniędzy na alkohol.
    Wtem Kjosz poruszył temat, którego Yami nie mógł po prostu uniknąć. Siedzieli na tyle blisko siebie, że pewnie tylko oni to słyszeli no i... Akarui? On przecież słyszał wszystko, bezwzględnie. Towarzysz był dyskretny i słusznie. W końcu nie wszyscy musieli wiedzieć o czym rozmawiają. Dla ich dobra nawet lepiej jakby nie wiedzieli, więc trzymali te informacje z dala od reszty.
    - Więc taka jest... Zaryzykowałeś wiesz? Zerwanie pieczęci wiązałoby się z twoją śmiercią w tamtym miejscu. Nie było nikogo kto mógłby cię opanować. Nawet ja, mimo znajomości tematu. Cholera, szczęście jest po twojej stronie, zdecydowanie... - powiedział co miał powiedzieć, zaczął pić kolejnego browara z uśmiechem na ustach. To był wielki sukces całego zespołu, by Yami mógł świętować swoje 'rozdziewiczenie z chakrą Kokuou.- Bo one nie są złe. Na tyle na ile poznaje ich naturę, to ludzie się mylą, ale nie potrafią tego zauważyć. - pod wpływem alkoholu zdecydowanie był bardziej rozgadany niż zwykle, gładząc się po swoich śnieżnobiałych włosach mówił dalej. - Pewnie, jeśli masz siły to możemy zająć się tym i zaraz. Kontrola chakry to absolutna podstawa i tym powinniśmy się zająć. Z czasem zauważysz różnicę. Wolałbym ci pokazać na podstawie technik, którymi operuje, nie przekażę tego tak dobrze słowami. - powiedziawszy, odstawił kufel i odpowiedział dodatkowo na ostatnie pytanie, gdy raczył się jeszcze ciemno-złotym trunkiem z uśmiechem na twarzy:
    - Słuchaj, co jak co, ale... Dwójka zorientowała się o czym mówiłą Ariya i strasznie ją to wkurzyła, nie mogła wytrzymać nazywania jej dzieckiem. Pamiętasz ile imion wymieniła? Dziewięć. - zakończył wywód, będąc w tym momencie naprawdę skupionym. Jednocześnie rozglądał się czy ktokolwiek o tym słyszał, mówił to tylko wtedy, gdy był w pełni przekonany, że wiedzą o tym tylko oni. Tylko ta fantastyczna trójka.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Yami » 11 mar 2020, o 00:20

Wiem, że zaryzykowałem. Kyoushi nie musiał mi tego mówić. Ba sama Kokuou to powiedziała. Może trochę w bardziej krzywdzący sposób. Ucieszyły mnie słowa wypowiedziane przez druha. On również zdawał się podzielać moją opinię dotyczącą "demonów". To człowiek swoimi czynami zasłużył na taką nie inną opinię. To jak z sąsiadem za którym nikt nie przepada a wystarczyłoby zamienić kilka słów aby dowiedzieć się tego i owego aby wszelkie spory rozwiać. Tutaj jednak były takie osoby, które lubiły podburzać do walk.
- Ona by mi pomogła. Nie muszę się martwić o tą kwestię. Bardziej powinienem się martwić o to jak zapewnić nam bezpieczeństwo.
Potem była już jedynie kwestia nauki i przygotowań do niej. Westchnąłem głęboko. Chciałem się wzmocnić ale nie od razu po podróży przez tę cholerną pustynię. Kiedy więc kolejny wypełniony kufel trafił w moje ręce upiłem z niego kilka łyków.
- Ale to może wieczorem. Teraz cieszmy się tym cudownym bo zimnym trunkiem. A co do kwestii ilości... Kyu czy jak się czasem mówi Ku... Ku-rama. Może doszukuję się dziury w całym ale na ten moment możemy założyć, że znamy imię dziewiątki
Położyłem się na blacie. Dziewięć demonów, które nie przepadały za ludźmi a które z chęcią wybiłyby połowę ludzkości, a maja ku temu siłę.
- Ciekawe ile z nich ma łagodne usposobienie...
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Akarui » 11 mar 2020, o 08:23

Znów na Pustyni, koniec durnych drzew, choć na jakiś czas!

Gdy ekipa nareszcie wyszła z Tajemniczego Lasu kierując się w kierunku osad na ziemiach Atsui, medyk w końcu mógł odetchnąć pełną piersią. Pierwszy raz w swoim życiu przebył Tajemniczy Las, od północnego wschodu na zachód, po drodze oczywiście mając wiele przygód. Teraz jednak, gdy lato w końcu rozwijało swoje skrzydła, rodowity mieszkaniec Samotnych Wydm poczuł ciepłe, suche powietrze na skórze, promienie słońca na twarzy i ramionach, z których zdjął już jakiś czas temu swój płaszcz pakując go do torby. Było dobrze. Przynajmniej dla niego. Słyszał bowiem wszystkie jęki i kwęki swoich kolegów i tylko śmiał się pod nosem. Racja, było gorąco. Ale mężczyzna przeżył już niejedną burzę piaskową i skwar tych regionów. Mimo, że dawno go tu nie było i czuł ten klimat, organizm nadal wiedział, jak sobie z tym radzić.

Airya w końcu przystanęła, doprowadzając ekipę do wioski Yashinoki. Tu nasze drogi się rozchodziły. Yami i Kyoushi nie zawracali sobie głowy jej pożegnaniem, błądzili wzrokiem w poszukiwaniu jakiegoś przybytku, gdzie będą mogli skryć się w cieniu i dostaną w końcu coś zimnego do picia. Medyk podziękował kobiecie w imieniu całej trójki i jeszcze raz poprosił, by te zdarzenia zostały między nimi. Nikt nie musi wiedzieć o trzech shinobich poszukujących świątyń w Tajemniczym Lesie.

W końcu podążył za swoimi towarzyszami. Panowie już zdołali wychylić parę pierwszych kufli tutejszego browaru. Oczywiście część rozmowy go ominęła, jednak wszedł w dość dobrym dla siebie momencie, kiedy to panowie rozmawiali o ilości demonów. Po tym, jak Kyoushi wymienił liczbę dziewięć, medyk dosiadł się do stolika i zaczął recytować: - Sha'ku, Mata, Soo'bu, Wukong, Ou, Sikken, Kha'mei, Uki i Ra'ama. Poprosił o kufel tego samego trunku, co jego kompani i kontynuował, dość cicho. Nie chciał, by ktoś usłyszał ich rozmowę: - Ale coś mi się zdaje, że to nie są prawdziwe imiona. Może jakiś skrót, zachowany przez przekaz ustny. Ale to może Wy będziecie w stanie lepiej wytłumaczyć? Wątpię, by siedziały w Was Mata i Ou. Mówiąc ostatnie kiwnął głową w kierunku każdego z posiadaczy demonów. A jak domyślił się, że w Kyoushi'm jest właśnie Mata? Proste. W Tajemniczym lesie jest Kha'mei o "siedmiu" żądłach. Ich kolejność prawdopodobnie wskazuje też na ilość ich ogonów. A przed chwilą medyk usłyszał, jak szermierz nazywa swoja bestię "Dwójką".

Ich usposobienie, o które pytał Yami, miało w tej chwili drugorzędne znaczenie dla Akarui'ego, były bowiem poważniejsze problemy: - Patrząc przez pryzmat ostatnich lat, demony same z siebie nie szukały zwady. Jeden z nich, prawdopodobnie z jednym ogonem, został uwolniony podczas turnieju Piaskowych Filarów. Inny zniszczył fragmenty muru podczas uwolnienia się ze swojego... Pojemnika? Jak na Was teraz mówić? Ale potem nie brał udziału w walkach, uciekł na północ, gdzie został dogoniony i obezwładniony, tak Kyoushi? I sprawa z Iglicą. Koń był najbardziej niebezpieczny, gdy próbował nim sterować ten dziwny Uchiha. Jak zwykle, problemem są więc ludzie. A gdybym miał zgadywać, to jeden cżłowiek. Gospodarz przystawił Tozawie kufel z piwem, ten podziękował skinieniem głowy, po czym gdy znów zostali sami, uniósł kufel, jakby w geście wzniesienia toastu, jednak z jego ust takowy nie padł. Padło jedno inne imię: - Han. Splunął gęstą plwociną na piach za ich stołem, po czym wypił pół kufla, dla zgaszenia pragnienia.

Po odstawieniu kufla zaczął ponownie: - Mówi się, że Antykreator sprawował kontrolę nad wszystkimi demonami chcąc połączyć je w jedno. Coś mu jednak nie wyszło i niby umarł, co okazało się kłamstwem. Jeśli ponownie zamierza wprowadzić w życie swój plan, to myślę, że jesteście na celowniku. I myślę, że trzeba go tym razem uprzedzić. Akarui wybiegał właśnie w swoich planach daleko do przodu. Cóż, poniosło go. Miał jednak sporo czasu na przemyślenie tego, w drodze z sanktuarium Kha'mei aż tu. Panowie pewnie nie będą chcieli teraz rozmawiać o tak dalekiej przyszłości, jednak medyk musiał z siebie wyrzucić swoje obawy, a w tej chwili mógł się otworzyć jedynie przed tą dwójką.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1546
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Kyoushi » 11 mar 2020, o 09:45

    Białowłosy czuł się tutaj już jak u siebie. Rozgościł się na dobre, na jednym z taboretów kładąc wyprostowane, ociężałe nogi, które potrzebowały nieco odpoczynku, którego właśnie doznawały. Wspaniałe uczucie. Jeszcze jakby mógł ściągnąć te pieprzone buty... Ale może lepiej nie w karczmie i to przy piwie, gdzie zaraz sam zemdleje i jeszcze kumpli poczęstuje tą tragedią. Z drugiej zaś strony, poruszony temat był niezwykle interesujący, a ich podsumowanie dotychczasowej wiedzy dawało naprawdę wiele. Białowłosy w końcu mógł sobie wszystkie te informacje uporządkować w swojej pustej głowie.
    - Cieszę się, że jej ufasz. Pamiętaj tylko by nie przesadzić. Bez treningu nawet jej dobre intencje nie pomogą, gdy przejmiesz na siebie za dużo chakry, uwierz, że wiem co mówię - mówiąc, skrzywił nieco twarz. To mogło bezpośrednio sugerować to, że stracił już raz kontrolę. Było to całkiem przyjemne, gdy wyrosły mu ogony, a on atakował wszystko i wszystkich, jednak nie miał na ten temat żadnej - dosłownie żadnej świadomości. Mimo to szał zabijania miał we krwi, więc nie narzekał w tamtym czasie. Teraz nieco stonował. Chyba znalazł przyjaciół w tym świecie, którzy nie widzieli w nim tylko machiny wojennej i potwora, który mógłby szerzyć postrach w szeregach wroga, nawet nieopanowany. Czuł się dość... Swobodnie.
    - Niech tak będzie, odpocznijmy. Kurama? Rzeczywiście.. Dobrze, że mi przypomniałeś. - wtem przebudził się Rui z jego wyliczanką imion zasłyszanych od Ariyii. Ten jeszcze przy okazji nawiązał do tego, kto w nich siedzi. Tutaj akurat nie było nic strasznego, bo te imiona nijak miały się do prawdziwych, ale mówienie, że coś w nich siedzi już było trochę nie na miejscu. Dobrze wywnioskował dwójkę, co nie było dla czerwonookiego szokiem, ponieważ sam Akarui wykazywał całkiem spory intelekt.
    Niestety, na wieść o tym, gdy ten zaczął paplać o 'demonach', Kyu niemal rzucił się w jego stronę zatykając mu usta - Cśśśśś! - no teraz to poleciał - Może trochę konspiracji Rui! - reagował nad wyraz emocjonalnie, to pewnie przez te browarki, które wleciały w niego jak bijuudama w Muraia. Odsunął się po chwili na swoją optymalna odległość - Po imieniu byłoby najwygodniej jakbyś mówił. Nie potrzebujesz dla nas żadnego specjalnego określenia, chyba, że chcesz mówić o nas innym, co? - zastanowił się na moment, czy to naprawdę tak miało wyglądać. Czyżby Akarui coś knuł? Na temat muru skinął twierdząco głową, załyczajac piwa, które było pyszne, aczkolwiek to drugie już było sączone spokojnie. Dodatkowe informacje na temat Hana a.k.a Antykreatora były niezwykle ciekawe, w końcu o tym o dziwo nie wiedział, że taki był plan. - Jedynym rozwiązaniem jest rozwijać swoje umiejętności, kontrolę i stać się... Nietykalnym. Nawet dla niego. - podsumował, doskonale wiedząc o czym mówi. Należało się drastycznie wzmocnić.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Yami » 11 mar 2020, o 12:38

Mimo, że nie pochwalałem "płomiennego" stylu walki Kyoushiego i braku zdolności do wstrzymywania się od palenia tego co popadnie tak potrafił zachować ostrożność w wiadomej sprawie. Rozmowa, która między nami się wywiązała unikała słów kluczy czy pomijała wydarzenia, które pozwoliłyby zainteresowanym nowoprzybyłymi podróżnikami, wyciągnąć więcej informacji niż powinni. Mimo, że akarui był bardziej wyważony podczas walki tak w kwestiach lotnych jak słowa potrafił strzelać gafy, czy rzucać nimi na prawo i lewo. Zaczynałem się obawiać czy aby jego język pod wpływem alkoholu jeszcze bardziej się nie rozwinie.
Chyba podobne zdanie miał Kyoushi, który błyskawicznie zechciał naszego medyka uciszyć.

- Zgadzam się z Kyo. W pierwszej i drugiej kwestii. Teraz jednak liczy się coś innego. Szukamy lepszego miejsca do postoju czy zostajemy tutaj. Jeśli mam być szczery nie chcę schodzić z tego stołka i włóczyć się jeszcze godzinę czy dwie. Udałbym się prędzej do pokoju, wykąpał, przebrał w czyste ciuchy i wtedy z Kyo zacząłbym przygotowanie do nauki.
Westchnąłem. Jak ja bardzo nie lubiłem tego słowa - nauka. Była jeszcze praca, od niej gorsza już była tylko ciężka/katorżnicza praca. Miałem nadzieję, że Kyo należy do osób które nie tłuką po głowie swoich uczniów.
- Trzeba też pomyśleć nad kolejnymi krokami. Najchętniej wróciłbym do swoich rodzinnych stron.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Kyoushi » 11 mar 2020, o 13:57

    Yami wydawał się spokojny. Spokojny, a jednak można było wyczuć nutkę zdenerwowania. A może obawiał się czegokolwiek ze strony Akaruia? Może. Nie było jednak raczej żadnych powodów do obaw. Prawdopodobnie to pod wpływem chwili zostało wypowiedziane i nie ma co panikować. Rui na pewno się uspokoi i dołączy do konspiracyjnej rozmowy Bijuudersów.
    - A dziękuję. - napomknął, usłyszawszy, że Yami zgadza się z nim w każdej z wymienionych i obgadanych przez niego kwestii. To dobry znak na przyszłość, która zwiastowała burzliwą przyszłość która ich czekała. Niechybnie. Wstając od stołu po opróżnieniu drugiego kufla, białowłosy spostrzegł jakiś pseudo-plakat, który widniał tuż przy barze. Podszedł bliżej by dokładnie przeczytać co jest tam napisane. Było to ogłoszenie dotyczące turnieju na terenie Yinzin, miejscu w którym do tej pory nigdy nie był. Było to na tyle interesujące, że nie tylko zwrócił na to uwagę, ale także nawiązał do tego swoim kompanom. W końcu przemyślawszy to... To wydarzenie globalne, skoro jest nawet tutaj, więc to miejsce, gdzie zbiorą się różni, przeróżni ludzie, a może i on. Ten, którego chcieli spotkać na pustyni. - Widzieliście to? Turniej w Yinzin w osadzie samurajów. Myślicie o tym samym co ja? Jeśli wszystkie sławy tam przybędą to.. - tu się zatrzymał, uśmiechając niemal szyderczo i wskazując palcem na plakat, będąc odwróconym w stronę partnerów. Drugą rękę położył na rękojeści katany, a dokładnie łokieć. - Zostańmy tu, ogarnijmy się i... Ile zajmie nam tam podróż? Dotrzemy tam pieszo? Przed wyjściem wszystko ci pokażę. - nawiązał do Yamiego, który miał nadzieję na szybką naukę. Na reszcie trening - rzecz, którą uwielbiał i czerpał z niej wielką przyjemność. W końcu mógł się popisać w tym co było jego konikiem. Białowłosy przedstawił swój plan, był on teraz tylko do zweryfikowania przez jego kamratów. Pominął wątek rodzinnych stron młodszego kolegi, ponieważ zainteresował się całkiem czym innym, tak już wyszło, że lubił wtrącić swoje trzy grosze.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Akarui » 11 mar 2020, o 18:03

Czyżby znowu go poniosło?

Cóż, rzeczywiście. Mimo, iż zaczął cicho i uważnie, każde kolejne zdanie miało coraz większy impet. Dopiero reakcja Kyoushi'ego sprawiła, że medyk przycichł i znów rozejrzał się po salce. Nikogo to nie interesowało. Przynajmniej inni klienci sprawiali właśnie takie wrażenie. Mogło mu się wymsknąć ciut za dużo, ale czy może się winić? Mówił o sprawach, które mogły przesądzić o być albo nie być całego kontynentu i tak w nie wsiąkł, że prawie się zatracił. Gdyby mógł, to już w tym momencie zebrałby drużynę, by dokładnie przejrzeć kolejne miejsca ze swojej mapy w poszukiwaniu kolejnych demonów i spróbowaniu czegokolwiek, jakkolwiek, byle mieć je po swojej stronie.

Ale na to wszystko za szybko. Medyk był świadkiem zniszczeń, jakie mogą powodować te bestie. Najpierw trzeba szukać sojuszników wśród zaufanych ludzi. Takich miał na razie tylko troje. Czworo, licząc Kenshi'ego, może Saisei. Pięcioro, jeśli zdecydują się powiedzieć Ichiro'wi. Za mało.

Wtem ekipa zaczęła zastanawiać się nad swoim następnym ruchem, a Kyoushi przy barze zauważył bardzo ciekawy plakat. Turniej! W państwie samurajów! Tam jeszcze Tozawy nie było. Gdy na ustach białowłosego rósł ten wściekły uśmiech wskazujący na rodzący się plan, w oczach medyka zaczął pojawiać się ten sam błysk, te same kurwiki. Gdy Uchiha przedstawiał swój plan, medyk tylko kiwał potakująco głową, choć na koniec również wtrącił swoje trzy grosze: - Cóż, an pewno czeka nasz podróż morska, chyba najlepiej udać się stąd na północ do Yusetsu, przejść je wzdłuż i z jakiegoś portu ruszyć do Teiz, stamtąd do Yinzin. Kawał drogi, sporo do zrobienia po drodze, mi się podoba. A po drodze i tak musimy odwiedzić jakąś większą osadę, by uzupełnić zapasy i ekwipunek. Medyk popijając mocne miejscowe piwo już w myślach przeglądał swoje torby planując, co musi kupić na najbliższym targowisku. Wtem jednak zrozumiał, że gdzieś po drodze jego matka dawon nie miała od niego żadnych wieści: - Idąc wzdłuż Yusetsu będziemy przechodzić dość niedaleko Shigashi no Kibu. Teoretycznie o zapasy najlepiej właśnie tam i mógłbym w końcu odwiedzić matkę, ale to nawet parę dni więcej podróży...
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1546
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Kyoushi » 11 mar 2020, o 19:25

    Dobrze, że ekipa potrafiła zawsze zaskoczyć w pozytywny sposób. Akarui chyba chował najwięcej pozytywów i asów w rękawie. Co chwile wykazywał się czymś wartym uwagi. Jak to nie lalka to wiedza na temat podróży i krajów w pobliżu, o których nawet nie miał pojęcia białowłosy sztos. Cóż, szapo ba dla tego kolegi. Gdyby jeszcze czasem ugryzł się w język byłoby w ogóle bosko. No, ale nie można mieć przecież wszystkiego. Nie ważne, i tak był wspaniały. Uśmieszek białowłosego i błyszczące oczka, które reprezentowały klan Uchiha wskazywały na tę niezależność i chęć wyrobienia podróży, a także tego.. Tego turnieju! Nigdy na żadnym wcześniej nie był, więc to była okazja spojrzeć na zawodników, może nawet porównać się do nich, a nuż są równie silni i silniejsi od Kyoushiego.
    Te oczy, ten uśmiech u Akarui wskazywał tylko jedno - popierał plan Kjosza, szalonego szermierza o nietuzinkowym bycie. Na wieści jak długa jest to droga, pokiwał tylko swoją czupryną, która falowała w powietrzu, nieogarnięta jak on cały. Wysłuchał wszystko i powiedział od razu na głos:
    - Nie wiem czy mamy tyle czasu by ruszyć do Shigashi no Kibu. Nie chciałbym się spóźnić, a zawsze po turnieju można się tam udać. Wypoczywać możemy podczas podróży statkiem, a kto by się ekwipunkiem przejmował... Ale, ale.. Czy Yami przypadkiem nie jest również z Shigashi? Dobra, jeśli rzeczywiście chcecie to się tam udajmy. Może znajdę i coś dla siebie. - powiedziawszy był gotowy, a także nakręcony. Już nie mógł ustać w miejscu, chodząc w kółko. Liczył na to, że ruszą jak najszybciej i wykonają plan, który wpadł mu do głowy, a jego celem było jedno - TURNIEJ!
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Yami » 11 mar 2020, o 19:47

O nie, wiedziałem do czego będzie dążyć ten błysk oka i lekko podniesiony głos Kyoushiego pokrapianego piwem. Biorąc pod uwagę jak chętnie idzie w bitkę tak nie odpuściłby takiego wydarzenia. Wydarzenia w którym "przypadkiem" mógłby skrzyżować z kimś miecze. Tutaj nie miałem złudzeń. Wiedziałem jaki będzie kolejny cel Kyoushiego. Jaki jednak mógł być cel Akaruia. Spojrzałem w jego stronę. Oczy niczym paciorki. Potok słów rozpoczął się od określania trasy wyjazdu. Dwójka widocznie chciała udać się do krainy honoru i dziwnie związanych włosów. Trochę dziwi mnie fakt, że jeszcze kilka lat temu sam chciałem mieć taką fryzurę. Wolę swój wygląd takim jaki jest. Westchnąłem.
- Mieszkam w Shigahsi. Jakoś nie przekonują mnie te całe walki samurajów. Wolałbym odpocząć i zostać w domu na jakiś czas niż znowu tułać się po świecie.
Ile dałbym aby wyspać się porządnie we własnym łóżku. Nie jakiejś gospodzie, gdzie cienkie ściany pozwalały w nocy "rozkoszować" się chrapaniem sąsiadów, czy krzyki za oknem. To zaś z kolei będzie całą noc otwarte albowiem nie zdzierżę tych upałów. Podczas drogi i tak pewnikiem spocę się okropnie. Pustynia to przerażające miejsce.
- Shigashi jest miastem kupieckim. Z całą pewnością znajdziecie tam wszystko czego dusza zapragnie. Powiedziałbym, że będzie to obowiązkowy przystanek podczas waszej podróży. Pewnikiem tam się rozstaniemy.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1987
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 21
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: Wioska Yashinoki

Postprzez Akarui » 11 mar 2020, o 20:01

Cel określony, trasa określona, w drogę!

Kyoushi z Akarui'em dogadali się w lot. Nie było mowy o pomyłce, panowie wiedzieli, czego chcą. Turniej organizowany w Yinzin był miejscem, do którego na pewno zmierzał każdy znaczący shinobi, gdzie na pewno spotkają Ichirou! A może też Kenshi? Gdyby Murai żył, też na pewno spotkałby go właśnie tam, na trybunach.

Ekipa szybko wyliczyła najważniejsze za i przeciw dotyczące podróży i jasnym było, w jakim kierunku będą zmierzać. - Wiec dobrze, mamy jako taki pomysł na dalszą podróż. Chwilę tu odpoczniemy i ruszamy do Shigashi no Kibu. Młody pójdzie spotkać się z rodziną, a Ciebie Kyo zapraszam do siebie. Tam chwilę odpoczniemy i udamy się czym prędzej do Yinzin. Eichiro-kun, mam nadzieję, że jednak będziesz nam towarzyszył. Przydałoby się spotkać tam Ichirou i powiedzieć mu trochę o naszej przygodzie. Mówiąc ostatnie uśmiechnął się do chłopaka. widać było, że nie ma on ochoty na tak daleką podróż. Była to kolejna narzucona mu rzecz. Może jednak zobaczy, ile pozytywów z tego płynie i da się przekonać?

Panowie wypili jeszcze po jednym, może dwóch kufelkach i napełnili brzuchy ciepłym żarciem, jak też sakwy suchym prowiantem na drogę. Uzupełnili też swoje manierki dzięki gościnności zajazdu. Niedługo potem byli gotowi, by dalej wyruszyć w drogę.

z/t za całą trójkę.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1546
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość