Świątynia Kagutsuchi

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 21 mar 2019, o 09:51

Wyprawa B
Obrazek
17


Klon kobiety, który biegł z tyłu, albo nie nadążał, albo nie próbował nawet nadążać za swoją stwórczynią. Jego beznamiętna twarz skierowana na jednego z klonów, który wycelował w niego shurikeny. Beznamiętność dorównywała beznamiętności. Nie było uczuć w tworach stworzonych z żywiołów - jedyne, co ze sobą niosły, to czysta, niema śmierć. Bez kwiatów niesionych na nagrobek zmarłego, by upamiętnić jego życie. Bez wstążek i łkania. Bez wahania i wyrzutów sumienia. Kryształowa kopia przesunęła przed sobą dłonią i została otoczona przez kryształowy pryzmat, który razem z nim wzniósł się w powietrze. W czasie, w którym dwójka klonów ruszyła z obu stron na babcie, a Ichirou wytworzył piaskową chmurkę - zaś Kyoko nadal walczyła o zmniejszenie między wami dystansu. Krystaliczny pryzmat rozbłysnął. I chwilę później z klona, który wykonywał pieczęci wiele nie zostało. Wiązka światła przecięła powietrze z niesamowitą prędkością, przecinając piaskowego klona i wżerając się w piasek za jego sylwetką. Drugi z klonów ciągle biegł w kierunku staruszki z wyciągniętym kunaiem i kobieta poświęciła mu chwilkę, zerkając w jego stronę. To w zupełności wystarczyło. Bombka dymna wybuchła i przysłoniła twoją sylwetkę, spowijając świat w szarym dymie. Do ściany kanionu zostało ci jeszcze przynajmniej 25 metrów. Zbliżenie się do niej równałoby się z włączeniem do walki przypadkowych ludzi. By ich ominąć - musiałbyś sporo drogi nadłożyć, to zaś równałoby się z tym, że kobieta dopięłaby swego i cię w końcu dopadła. Do granicy tworzonej przez kryształowe flary pozostało 10 metrów. Więc gdzie uciekać? Oczywiście, że w górę.
Kyoko się nie zatrzymała, ale przestała biec na wprost. Uskoczyła w bok dwa susy - na twoje prawo, swoje lewo. Kiedy twoja chmurka zaczęła powstawać zobaczyłbyś coś bardzo specyficznego, gdyby nie dym, który osnuł się wokół ciebie, ale teraz, gdy wzniosłeś się w górę, w końcu to poczułeś. Akurat w momencie, gdy przyszło ci spadać w dół. Chmurka piasku pokryła się czarnym kryształem. Myślisz, że potrafisz latać? Najpierw naucz się spadać.. Chmura wchłonęła cię z powrotem, rozdmuchując się na boki, ale wciąż dawała schronienie. Tobie - i Kyoko jednocześnie. Bo straciłeś ją z pola widzenia.


Jutsu babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Statystyki babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 24 mar 2019, o 16:37

Bursztynowe oczy już dobrą chwilę rejestrowały poczynania staruszki, ale umysł władcy piasku dopiero teraz skojarzył, że przyszło mu już kiedyś widzieć podobne umiejętności. Przecież elementem kryształu operował Kōseki Yuusha, swego czasu sławny z głośniejszych bojów najemnik, którego na bitwę o Atsui ściągnął sam Ichirou i który poległ w tejże bitwie podczas przeprawy za mury wroga. Szkarłatny Żniwiarz mimo swego groźnego miana nie prezentował jednak takiego poziomu, na jakim stała pokurczona, zmęczona Kyōko.
Przekonał się o tym dobitniej niewiele później, kiedy klon kobiety zamknął się w jakimś dziwnym obiekcie i wystrzelił za jego pomocą stróżkę palącego światła. Ichirou miał to szczęście, że nie on stał się celem tego ataku, tylko jego replikacja, która rzecz jasna nie przetrwała spotkania z laserem.
To był dopiero początek problemów, bo z jego piaskowym podestem stało się coś niedobrego w chwili wzbijania się na bezpieczną wysokość. Cały jego twór obtoczony został czarnym, ciężkim szkłem, które uniemożliwiało dalszy lot. Asahi, nie chcąc runąć na dół razem chmurką, natychmiast skorygował swoje plany. Gdy tylko poczuł, że platforma zaczyna spadać, to zeskoczył z niej na lewą stronę, czyli jak najdalej od Kyōko. Rozpierzchające się na boki kłęby dymu wciąż ograniczały widoczność, więc musiał jak najprędzej się z niego wydostać. Już w trakcie spadania powołał do ruchu część piasku, by zeskoczyć na utworzoną właśnie, niedużą falę. Na tej fali zamierzał od razu popędzić w kierunku przeciwnym do kryształowej baby. Jeżeli imponując prędkość ruchu na piaskowej fali to było zbyt mało, to w razie czego dysponował dużymi zasobami surowca w gurdzie, które zawsze mógł uformować w zasłonę lub tarczę.
Z nowym środkiem poruszania się wrócił do pierwotnego planu, którym było szybkie opuszczenie kręgu masywnych filarów. W pędzie rzucił na nie okiem, czy nie przybrały one jakiejś innej formy i czy czasem nie zaczęły tworzyć jakiegoś więzienia, o którym pomyślał już chwilę wcześniej.
Gdy znajdzie chwilę - czy to podczas przemieszczania się, czy dopiero po wyjściu poza obszar okręgu - ożywi pobliski piach i ukształtuje z niego wielką postać przypominającą sfinksa. Twór ten działał na podobnej zasadzie, jak zwykłe replikacji, ale swoją brutalną siłą znacząco je przewyższał. Sabaku ustawił sfinksa między sobą, a Kyōko, by ten rzecz jasna zatrzymał ją i zaatakował, jeżeli ta będzie przeć dalej. Jeżeli staruszka zamierzała korzystać ze sprawdzonych sztuczek - śmiało. Twór był znacznie wytrzymalszy i potrafił przywrócić się do kupy po otrzymaniu szkód.
Na sam koniec, jeżeli czas pozwoli, Diabeł Świtu wypuści kilka metrów sześciennych piasku ze swojej gurdy. Wystrzeli go przed siebie, ale jeszcze nie na maksymalnej prędkości, by nie odsłaniać wszystkich kart. Celem tej chmary było rzecz jasna pojmanie Seininki. Jeżeli ta uniknie raz, to zawróci piachem i ponowi próbę, licząc na skorzystanie ze wsparcia sfinksa.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 25 mar 2019, o 11:25

Wyprawa B
Obrazek
19


Życie męczyło. Nie ważne, jak bardzo się starałeś przed tym uchronić, z jaką pasją podchodziłeś do życia, prędzej czy później to zmęczenie cię dopadało, po prostu nie zawsze było wrogo nastawione. Czasem miało twarz staruszki siedzącej przed kominkiem, z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach. Czasem było młodym człowiekiem, który usiadł na dachu nie swojego domu, bo pokochał wysokości i wpatrywał w ciemniejące niebo, które tego dnia nie było usłane wszystkimi odcieniami szkarłatu i fioletu. To zmęczenie miało mieć wygląd starych, starych oczu, które osiadły w czaszce kryjącej wiele sekretów. Nie mówili o nich młodzi, nie pamiętali wszyscy starzy. Pamiętała ona - niewiasta, którą dym objął swoimi ramionami, kryjąc ją przed spojrzeniami wszystkich, co chciwi byli na pot i krew. Jesteś już zmęczony, Ichirou? Powiedz, może odpoczniemy przez chwilę razem..? Odrywając się od przyjęć, na których byłeś piękną, porcelanową lalką. Odrywając się od przyziemności, wznosząc na piaskowej fali, utworzyć z niej skrzydła, na którym można by było odlecieć. Nie bać się strzał, nie bać się cichej, kryształowej Śmierci. Jak zmęczenie - miała wiele imion i twarzy. Tak jak zmęczenie pokazywała stare, mądre oczy i pomarszczoną twarz.
Twoja szybkość i percepcja pozwoliły ci zareagować natychmiastowo. Kiedy tylko poczułeś, że tracisz panowanie nad piaskiem, nawet pomimo tak mocno ograniczonej widoczności, byłeś w stanie w odpowiednim czasie zeskoczyć. Platforma runęła ciężko w dół, zabierając ci dostęp do piasku, który został użyty do jej stworzenia. Zepchnęła część dymu na wszystkie strony. Niemal całkowity brak wiatru pozwalał ci na podejmowanie dalszych działań bez ryzyka wykrycia i znów - działało to w obie strony. Powołany do życia piasek wygiął się miękko i uniósł - ale już dopiero, kiedy opadłeś na ziemię. Opóźnienie było minimalne, jednak dla kogoś operującego na takich prędkościach na pewno znaczące. Fala, przesiąknięta chakrą, poniosła cię w przód... wprost na zderzenie się z kryształową ścianą. Z twoim refleksem zatrzymanie się nie stanowiło żadnego problemu, nawet w tym dmie, który teraz zakłębił się jeszcze intensywniej, nieprzyjemnie podduszając. Nie stanowiło to żadnego problemu do funkcjonowania, jedynie przeszkadzało. Miałeś wystarczająco wiele chwil. Mogłeś bez problemu stworzyć piaskowego sfinksa.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Jutsu babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Statystyki babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 26 mar 2019, o 00:29

Kyōko była zbyt żywotna jak na uosobienie zmęczenia. Stanowczo zbyt żywotna.
Brązowowłosy zdążył się już odrobinkę poirytować. Drażniący był fakt konieczności udowadniania swojej siły. Drażniące było to, że stare babsko dysponowało równym, a nawet i lepszym refleksem od niego. Drażniąca była sytuacja, która nie przebiegała po jego myśli.
Szybko skorygował swoje plany i jeszcze szybciej śmignął prosto przed siebie, sunąc po podłożu na fali piasku. Nie dobrnął jednak do zaplanowanego celu, bo spośród kłębów gęstego, ciemnego dymu wyłoniła się masywna ściana z kryształu. Chociaż tyle, że zdążył wyhamować na czas, ale tak czekało na niego zderzenie, tyle że z zaistniałym problemem. Nie chciał utrzymać pozycji, która była dla niego niekomfortowa, a do tego narazić się na zamknięcie w pułapkę staruszki. No właśnie, pułapkę, bo jak spostrzegł, kryształowy twór zaczął tworzyć coś w rodzaju zadaszenia.
Próbowała zamknąć go w niewielkiej strefie i rozstrzygnąć starcie na krótkim dystansie?
Mógł odbić w lewo, mógł odbić w prawo, ale nie był w stanie dostrzec, czy i w którym miejscu kończy się ściana. Równie dobrze mogło być już za późno na jakąkolwiek ucieczkę ruchem w poziomie, więc po raz drugi w tej walce zdecydował się na wzbicie się w górę.
Na ten moment zaczął już tworzyć sfinksa, więc nie było sensu rezygnowania z tego procesu. Zdecydował się skorzystać z dużych gabarytów tworu i po prostu prędko wbiegł na niego i odbił się od jego głowy, by wyskoczyć ponad i poza obszar klatki tworzonej z czarnego szkła. Dysponował szybkim czasem reakcji i niezłą sprawnością, więc powinien zdążyć przed pojawieniem się kompletnego zadaszenia. Najlepiej, jeśli skoczy w tym kierunku, w którym pierwotnie podążał na piaskowej fali. Jeżeli jednak kryształowe sklepienie wyrośnie za bardzo, trudno, skoczy w innym kierunku, ale spróbuje jak najszybciej skierować się
w pożądaną stronę.

Kiedy się wydostanie, omiecie wzrokiem okolicę, chcąc doszukać się przeciwniczki. Znajdowała się w środku zamieszania, czy tworzyła swoje szklane figury z dystansu?
Jeżeli nie zlokalizował kobiety, to mógł z dużą śmiałością przypuszczać, że ta lawirowała w obłokach ciemnoszarego dymu. W takim przypadku obróci pułapkę Kyōko przeciw niej samej, tworzac za pomocą techniki Gokusa Maisō ruchome piaski na obszarze dotąd ogarniętym przez czarne chmury i zagrodzonym (z jednej lub kilku stron) przez szklane ściany. Warunki do zrealizowania takiego ataku byłyby wprost wymarzone - ograniczona przestrzeń, brak widoczności uniemożliwiający zorientowanie się z sytuacji na czas. Gdyby udało się wchłonąć staruszkę w ruchome piaski, to Sabaku rzecz jasna nie przesadzał - wystarczało wciągnięcie na kilka metrów głębokości. To była tylko walka pokazowa, więc nie dążył do brutalnego finiszu, jakie mogło zapewnić to jutsu.
Gdyby jednak Seininka znajdowała się poza obszarem największego zamieszania, to natychmiast po dostrzeżeniu jej pośle w jej stronę kilka metrów sześciennych piachu ze swej gurdy, by zatrzymać ją i otulić pustynnym objęciem pozbawionym serdeczności.
Sfinks nie miał skomplikowanego planu - po zlokalizowaniu wroga miał za zadanie ruszyć na niego, zaatakować masywnymi łapskami i przygwoździć potężnym cielskiem. Ichirou natomiast, jeżeli miał chwilę, spróbował odskoczyć jeszcze bardziej i wyjść poza obszar wielkich filarów, których rola wciąż pozostawała nieodgadnięta. Gdyby na którymś etapie planu poszło cokolwiek nie tak i pojawiło się zagrożenie, to zamierzał to zatrzymać możliwie największymi zasobami piachu. Prosto, ale skutecznie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 28 mar 2019, o 15:23

Wyprawa B
Obrazek
21


Stworzony sfinks słuchał się posłusznie woli swego Pana. Umarłby za niego tak samo, jak dla niego żył. Tak i teraz, gdy jego cielsko zostało uformowane, gotów był na każde skinienie. Twór bez własnej woli. Jego błyskawiczne zlepienie z piasku pozwoliło Ichirou wskoczyć na jego łeb i wybić się w górę. Bez problemu podskoczył na tyle wysoko i na tyle szybko, żeby wymknąć się z kryształowych objęć, które zamknęły w sobie cały dym. Stanął na dachu z kryształu i jego sylwetka była ledwo rozmyta w szarej smudze - ostatnim oddechem wydostała się ze środka, nim nierówne, kryształowe więzienie zostało szczelnie zamknięte. To, czy byłeś właśnie na wprost Kyoko, czy może miałeś ją za swoimi plecami, było jedną wielką niewiadomą do momentu, w którym już znalazłeś się wyżej. Jedno było pewne - przed tobą jej nie było. Czyli dokładnie tam, gdzie docelowo zmierzałeś. W następnym susie już znalazłeś się po drugiej stronie. Na oko mogłeś stwierdzić, że kryształ, podczas budowania tego dachu, przemieszczał się z prędkością podobną do tej... twojej. Sfinks nie zdążył wyskoczyć za tobą.
Rozejrzenie się dookoła pozwoliło ocenić stan okolicy. Było... spokojnie. Resztki dymu, które umknęły przed zamknięciem, rozchodziły się błyskawicznie i ledwo było je widać. Osiadały na złotym piasku i rozmywały się w eter. Kryształowa ściana była szeroka na jakieś 10 metrów, wysoka na około 2,5. Nie była równa, widać było, że została stworzona tak, by złapać jak najwięcej dymu, a jednocześnie utrzymać go w swojej gęstości i znów spiąć w jedną chmurę, by przysłaniał cały świat - jak przysłonił tobie. Wyglądało na to, że jest szczelnie zamknięta - przynajmniej z twojej perspektywy. Ściana odbijała każdy pocałunek słońca, prezentując całe swoje piękno, jakie tylko ten twardy surowiec miał do zaoferowania. Nigdzie nie widziałeś śladu po swoich klonach. Za to już po chwili usłyszałeś bieg po swojej prawej stronie. Kyoko wybiegła zza ściany. Jej tempo bardzo mocno zwolniło. Zmęczenie?
Piach z twojej gurdy ruszył w jej kierunku natychmiastowo. Kobieta zaryła nogami w ziemię, spróbowała uskoczyć, ale piasek był od niej zdecydowanie szybszy. Uderzyła z pełną siłą strukturę, która próbowała ją objąć, tworząc w niej kolejne dziurę.
W tym czasie kryształowe, czarne drzewo wystrzeliło tuż przy twojej nodze, a jego gałęzie wyciągnęły się w twoim kierunku tworząc pokraczne kształty i rozrosły się wokół, blokując cały teren.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Jutsu babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Statystyki babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 2 kwi 2019, o 23:13

Rozgrywał starcie na chłodno. Nie spieszył się, nie pieklił, nie szarżował ze złością na wroga. Podejmował bardzo zachowawcze akcje, ograniczając się przede wszystkim do powstrzymywania zagrożeń i odwracania uwagi. Kiedy staruszka dawała pełen spektakl swoich umiejętności, tworząc jakieś ogromne filary, świetlne promienie, szklane pułapki, czy inne cuda, to Ichirou wykonywał tylko kolejne uniki przed nadciągającymi atakami i stworzył jedynie piaskowego sfinksa. Pojedynek wyglądał jak walka młodzieniaszka ze starcem, tyle że w tej parze to akurat Kyōko była tą młodą, pełną werwy stroną, która usilnie próbowała dopiąć swego. Asahi niskim nakładem sił tłumił zapędy swej przeciwniczka, która chyba była znacznie bardziej żądna walki od niego.
Nie oznaczało to jednak, że starcie przebiegało w stu procentach po jego myśli i miał nad nim pełną kontrolę. Mowa tu była przecież o Seinince, której umiejętności nie można było w żaden sposób lekceważyć. Fakt, z powodzeniem bronił się przed ofensywą rywalki, ale ta w każdej chwili mogła zaskoczyć czymś nowym.
Nie dostrzegł w okolicy żadnych innych niebezpieczeństw niż wyłaniająca się zza kryształowej ściany Kyōko. Skupił się więc na niej powstrzymując i tak już nieco zwolniony sprint. Czyżby się zmachała? Mimo pogorszonej sprawności bez większych problemów zniszczyła piaskowe okowy, które próbowały ją objąć. A zaraz po tym odpowiedziała swoją specjalną bronią.
Dosłownie tuż przy nim zaczęła się tworzyć jakaś szklana struktura, odgradzająca możliwość ucieczki w prawo. Po lewej stała postawiona wcześniej ściana, zamykająca w sobie kłęby ciemnego dymu. Dodając do tego fakt, że władczyni antracytowego kryształu znajdowała się przed nim w całkiem niedużej odległości, to drogi ucieczki miał już tylko dwie - w górę lub w tył. Pierwszą opcję skreślił, bo stworzenie piaskowej platformy i wzniesienie się na niej było wolniejsze od klasycznych uskoków. W aktualnej sytuacji, w której czarne gałęzie prawie go sięgały, nie mógł sobie pozwolić na jakąkolwiek zwłokę. Uczynił więc wilka szybkich susów, by uniknąć pojmania i zwiększyć nieco dystans do swej oponentki. Jeżeli zaś chodzi o kontrolę piachu, to zamiast marnować uwagę na formowanie zbędnego tworu, wolał zrobić coś zupełnie innego. Większego i znacznie bardziej spektakularnego.
Nastała już najwyższa pora na kontrofensywę. W momencie, gdy wykonał pierwszy z odskoków, poświęcił część koncentracji na wtłoczenie chakry do okolicznych pokładów piachu, by natychmiast wzbić je w powietrze. Chciał w ten sposób odgrodzić się swoim budulcem od rozrastającej się, szklanej struktury, a przy tym przygotować pole walki do kolejnego ataku. Nie szczędził na ten manewr energii i skorzystał z maksimum potencjału, powołując do życia złoża kwarcowych zarienek zarówno przed sobą jak i po bokach. Piach, który zapewniał mu bardzo prostą, ale skuteczną defensywę, zaraz po wykonaniu kilku uskoków przekształcił w potężną broń. Rozpoczął formowanie przed sobą wielkiej piramidy, na powierzchni, na której znajdowały się kryształowe struktury oraz ich stwórczynia. Rozmiar pustynnej Sabaku Sōtaisō był na tyle duży, że Ichirou nie musiał znać dokładnej pozycji Seininki. Nie chodziło mu przecież zmiażdżenie przeciwniczki, tylko złapanie ją w pułapkę, co powinno być jednoznaczne ze zwycięstwem w sparingu. W żadnym wypadku nie dążył do finalnej kompresji tworu. Zatrzymał technikę na etapie uformowania się zwartej, solidnej bryły, a potem potrzymał ją przez kilka chwil w takiej formie, by później przemienić ją z powrotem w luźny piach, który bezwładnie osiądzie na gruncie.
Jeżeli chodzi o sfinksa, to założenia jego działań się nie zmienią - będzie po prostu nacierał na Kyoko z zamiarem przygwożdżenia jej.
Gdy formował masywną piramidę, nie stał w miejscu, tylko kontynuował cofanie się. Tak dla przezorności, by mieć lepszy pogląd na okolicę i w razie czego mieć więcej czasu na reakcję i zatrzymanie wszelkich niebezpieczeństw przy pomocy wszędobylskiego piachu.
Jakby nie było, swoimi działaniami miał zagwarantować symboliczny pochówek, który był na tyle majestatyczny, by oddać cześć zasłużonej kunoichi.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 3 kwi 2019, o 15:56

Wyprawa B
Obrazek
23


Drzewo nie stanowiło dla Ciebie problemu. Przynajmniej w kwestii robienia uników. Twoje oczy bezbłędnie nadążały za tworem, wyraźnie widziałeś, że zamierza zamknąć ci możliwość ucieczki w stronę klifów, do których ciągle uparcie zmierzałeś. Po lewej było drzewo, którego ostre gałęzie nie mierzyły bezpośrednio w ciebie, rozrastały się tak, by zablokować. W końcu, jak zostało to słusznie ujęte - to nie był pojedynek na śmierć i życie. Chodziło jednie o zrobienie efektywnego pokazu, w którym Diabeł Pustyni wypadał bardzo blado. Przynajmniej w oczach obserwatorów. Zepchnięty zupełnie do pozycji obronnej, ciągle osaczany - jak zaszczuty pies. Jeśli ten pies zostanie wystarczająco mocno przyparty do ściany - zacznie gryźć. Nawet mały kotek zaczynał wtedy walczyć. Najbardziej imponowało z pewnością to, jak wszyscy tutaj prędko się poruszali. Wzrok przeciętnych ludzi nie miał prawa nadążyć. Wzrok pojedynczych ninja, którzy się tutaj znajdowali, już sobie radził ze stawianym przed nim wyzwaniem. Nadążali za kryształem, za piaskiem, za twoimi ruchami na tyle, na ile byli w stanie. Widzieli na pewno więcej od przeciętnego człowieka.
Wydawało się, że wynik tego starcia jest przesądzony. Że drzewo zamknie całkowicie drogę ucieczki, bo rozrosło się również i w górę, że zaraz zamknie się też za plecami władcy piasku. Przyparcie do muru, czy nie tak to było? Dokładnie tak. Defensywa przerodziła się w ofensywę. Uskok w tył, umknięcie przed tym, co mogło zranić i zakleszczyć w pułapkę. Kyoko przed Ichirou była podtrzymywana przez piasek, ale w końcu udało jej się wyrwać. Musiała dysponować niewiarygodną wręcz siłą, tylko że nie - nie wyrwała się od razu. Przelana chakra w piasek wokół dała ci jeszcze większą kontrolę nad polem walki. Pozwoliło je również ukształtować. Solidna masa piasku wniosła się w powietrze, oddzielając cię od drzewa. Zablokowała je. Czy kryształowy twór był silniejszy czy też nie - miało się dopiero okazać. Jak na razie zabezpieczył cię od lewej strony, pozwalając się skupić na tym, co przed tobą. Następnym krokiem było stworzenie piramidy. Rzecz jasna by złapać kryształowe więzienie po twojej prawej stronie sam musiałeś wyjść z jej zasięgu. Jeszcze jeden odskok, wznoszenie się piasku i..!
Bum!
Twoje ciało odbiło się od ciała kobiety stojącej za twoimi plecami, ale przesunąłeś się ledwo o milimetr. Z twoją szybkością i percepcją nie było problemem zareagowanie od razu. Od razu - by zobaczyć buzującą chakrą pięść po twojej prawej stronie, nad ramieniem. Tuż obok twojej twarzy. Sam podmuch uderzenia sprawił, że poczułeś silnego siarczystego na policzku. Niemal zagrzechotały ci wszystkie kosteczki. Impuls przesunął się po całym twoim ciele dreszczem, kiedy twoje zmysły zagrzmiały potężnym, czerwonym alarmem. Żaden więcej ruch nie nastąpił.
- Ohoho... ta młodzież w tych czasach..! - Babcia cofnęła rękę i oparła ją ciężko na swoich plecach, garbiąc się. I ledwo ruszając, jakby zaraz miała się przewrócić. Zupełnie jak w tamtej chwili, w której spacerowała sobie po wnętrzu zapomnianej świątyni.
Walka była skończona. I przegrałeś.
To, co uznałeś za Kyoko, rozpadło się na twoich oczach w piękne, czarne kawałki kryształu. No tak. Przecież to dlatego tak drastycznie zwolniła. Jej klon był o wiele wolniejszy od niej.
Twój sfinks nadal kłębił się w czarnej bryle, w której zamknięto dym, obijając się wściekle o ściany i próbując wydostać.

Jutsu babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Statystyki babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 8 kwi 2019, o 17:44

Wydawało mu się, że utrzymuje kontrolę nad starciem, że powstrzyma kolejne natarcia staruszki i pogra jeszcze chwilę na jej nosie. No właśnie, wydawało mu się. Rozstrzygnięcie sparingu przyszło tak niespodziewanie jak uderzenie pioruna w słoneczną, bezchmurną pogodę. Kyōko dysponowała bowiem szybkością błyskawicy, która absolutnie zaskoczyła władcę piasku. To, że dał się zmylić i zaatakował klona to jedno, ale wobec tak niesamowitej mobilności Seininki i tak niewiele mógł wskórać. Gdyby wiedział, do czego zdolna jest kobieta, z pewnością walczyłby zupełnie inaczej, utrzymywał o wiele większy dystans i od samego początku nacierałby maksymalnymi pokładami wszędobylskiego piachu. Teraz jednak było za późno na takie przemyślenia. Ichirou, zanim się zorientował, już miał przy sobie pięść przeciwniczki. Starcie dobiegło końca.
Przez krótki moment był w szoku. Jakim cudem ta pokrzywiona staruszka potrafiła się poruszać aż tak szybko? Przecież ona dorównywała, a nawet i przewyższała możliwości samego Naohiro w swej jaszczurze formie, który podczas rebelii masakrował cały wrogi oddział. Jak, jakim więc cudem? Ciało staruszki zdobiły przecież nie łuski, lecz dalej wysuszone na słońcu zmarszczki.
Był zdezorientowany i poirytowany jednocześnie. To jasne, że nie spodziewał się takiego obrotu spraw, a porażka ukłuła w jego dumę. W pierwszej sekundzie cisnęły mu się jakieś wulgaryzmy i wymówki na ustach, ale zdusił w sobie frustrację, chcąc wyjść z sytuacji z twarzą, a raczej z maską.
- Gratulacje, wygrałaś przedstawienie - odpowiedział, zdobywając się na sztuczny uśmiech. Zaraz po tym zwrócił się w kierunku obserwatorów zgromadzonych na szycie kanionu i uczynił teatralny, dworski ukłon, wskazując przy tym dłonią na Kyoko, by w ten sposób oddać jej honory. Zachował się więc w gruncie rzeczy z klasą, ale klasa w żaden sposób nie wynikała ze szczerych chęci. Asahi po prostu czuł w sobie, że burząc się w jakikolwiek sposób tylko połechta ego kobiety, więc włożył całe swoje siły w robienie dobrej miny do złej gry.
- Myślałem, że pobawimy się trochę dłużej, ale widzowie chyba nie mają na co narzekać, czyż nie? Huh, chciałbym dożyć twojego wieku i takiej witalności - skomentował, ponownie zmuszając się do lekkiego uśmiechu Jego dobór słów nie był przypadkowy. Wzmianki o przedstawieniu i zabawie miały zdyskredytować powagę sparingu.
- Zmęczyłaś się? Może pozwolisz, że nas przetransportuję z powrotem do świątyni? - zapytał z minimalnie sympatycznym tonem, który - jak zresztą wszystko teraz - był jedynie grą pozorów. O wiele chętniej zapytałby się staruszki, czemu, do cholery, ktoś potrafiący rozstrzygać wyniki wojen siedzi cicho na dupie i nic nie robi. Niestety takie pytanie raczej zakończyłoby rozmowę i względnie miłą atmosferkę, a tego Ichirou nie chciał, póki jeszcze istniała szansa na pociągnięcie starej baby za język.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 14 kwi 2019, o 01:30

Wyprawa B
Obrazek
25


Dźwięk. Kropla spadająca do krystalicznej tafli wody ze stalaktytu. Naruszenie idealnej przestrzeni, co kajała się przed obliczem Ciszy. Ciszy sumienia. W milczeniu drzemało złoto, srebrną nicią przeszywane były usta, co plotły tylko złote słowa. Tak i Ona przeglądała się w kryształowej sadzawce i widziała w nich samorodki złota. Taka ładna, taka delikatna. Taka cicha. Jej skóra złotem się pokrywała, włosy przelewały przez ciało. Były fontanną codzienności. Wypełnione szafirami, cytrynami i koralami splatały się w wiry, obmywały ciało miękkimi falami. Pani Los, co tak pokochała ciszę. Którą zaprosiłeś do oglądania wstającego dnia. Dnia rozpoczętego burzą. Ile już czasu minęło? Godziny, dni? Lata? jak wiele przestrzeni zbudował czas między Tobą a tą Ulotnością, która w niesforny sposób się światem bawiła? Głupiutka, zadziorna. Chcąca za wszelką cenę udowodnić Tobie, że nie masz wpływu na cały świat. Że te brylanty, co zdobią twą szyję, te diamenty, co rozświetlają twe palce, to kruchy miraż. Ten srebrny. Ten tkany ułudą. Odległość była pozorna, gdy na środku pustyni wszystkich kończyło się dźwiękiem. Nie były to łzy Twoich pokonanych wrogów i nie była to opowieść, w której na końcu wzniosłeś wysoko chorągiew swej wygranej. Nawet gdybyś ją otrzymał, to jak miałaby załopotać na wietrze w tej pustce? Wydawało ci się, że już łapiesz za drewniany proporzec. Diamenty na palcach, ozdoby dla motłochu, co oślepiają wzrok. Tyle czerni wokół, bo z niej zbudowano podziemną jaskinię. Przed jaskinią dziki twór, Sfinks, co go postawili na straży grobowca. A w grobowcu? Nad sadzawką? Szczere oczy złotej kobiety, co tylko w Ciebie chcą być wpatrzone. Mój Książę... Mój Piękny. Bożyszcze tej dystopii, co się nie chcesz dać ugłaskać. Chcesz wiedzieć, czym ten świat był od samego początku?To był Twój spokój, który próbowano ci odebrać.
Nie drżała ziemia od poklasków. Blask słońca nie raził i nie raziły też wiwaty. Cisza. Piszczała w uszach i osiadała na klatce piersiowej, by zlewać się z oddechem. Im lżej oddychałeś, tym bardziej złoty się stawałeś. Im bardziej byłeś złoty, tym wszystko było lżejsze. Oddech Kyoko stał się słyszalny. Odetchnęła głęboko i mocno, wchłonęła rozpalone powietrze, które nieprzyjemnie opiekało skórę. Ta jej, mocno opalona, potrafiła sobie poradzić z ognistym pocałunkiem Sol równie skutecznie, co z Twoim piaskiem. Jak i Ty potrafiłeś z łatwością obłaskawić każdą kobietę. Nawet bogini. Tylko nie poradziłeś sobie ze staruszką, której skóra na pewno nie była łuskami. Mocno pomarszczona od tutejszych warunków pogodowych i czasu - były dlań pieczęcią, dowodem mijających dekad. Dowodem przemijania. Niewiasta wyprostowała się po odetchnięciu i skierowała wzrok na bezkresny błękit. Przyjęła gratulacje skinieniem głowy. Bez nadmiernych komentarzy na ten krótki moment, w którym dreszcze emocji niedawnego starcia wciąż przepływały przez wasze ciała i łączyły was mocniej niż łączyły więzy krwi. To też wymagało siły. Przyznanie się do porażki. Ukłon.
Ty włożyłeś całe siły w zachowanie twarzy. Ona włożyła wszystkie swoje siły w wygraną. Widzisz ją? Uśmiecha się uśmiechem złotym nad kryształową taflą.
W końcu tłum podniósł oklaski. "Niesamowite! - powiedzieli jednym głosem - "Shinobi naszej wioski są wspaniali!. Najlepsi. Z Asahi Ichirou na czele, o którym pamięć nie miała przeminąć. Pojedyncze komentarze, głośniejsze okrzyki, docierały do waszych uszu. Staliście stosunkowo blisko od widzów, którzy nieco cofnęli się w głąb korytarza, gdy wasza bijatyka zbliżyła się niebezpiecznie w ich kierunku. Wiedzieli, żeście swoi, że nigdy ich nie skrzywdzicie - i cóż z tego? Instynkt był silniejszy. To wszak właśnie on zapewniał przetrwanie.
- Każda zabawa musi mieć swój koniec. A każda walka musi się zakończyć dla strony przeciwnej. - Poprawiła swoje odzienie, wygładziła je. Kryształ zniknął zupełnie, pochłonięty przez krzywą rzeczywistość, w której jedyną powinnością było udawanie, że wszystko jest w porządku. W tej zabawie od początku nie chodziło przecież o zabawę. Babuleńka nie musiała temu dosłownie zaprzeczać. Dla siebie wiele - dla tłumu jeszcze więcej. Więcej pokazów, teatrów, pompatyczności. Bo przecież nie pisaliście tutaj historii. Pisaliście zaledwie wspomnienie. - Z miłą chęcią. - Przyglądała ci się uważnie, ale odwzajemniła uśmiech. Ten bardzo miły, taki sam, jaki zaprezentowała ci na samym wstępie. Badała. Sprawdzała teren. Czy to podstęp czy może autentyczność twojego zachowania? Dla niej nie było to takie oczywiste. Przecież Cię nie znała.
- Powstrzymywałeś się. Zwycięstwo za wszelką cenę nie było twoją stawką. Dlaczego?
Jeden z mężczyzn wysunął się do przodu. Tsutomu, rozpoznałeś go. Był prawie przerażony, a na pewno zdziwiony. Dreptał do was bardzo prędkim krokiem, niemal biegł. Kyoko wyszła w jego kierunku, podpierając się laską, ale bardzo powoli, ociężale. Kompletnie inna osoba od tej, którą zobaczyłeś na polu walki.
- Najdroższa..! Słońce nad gwiazdami, cóżeś uczyniła..! Najmocniej przepraszam, panie Asahi... -Dotruchtał do kobiety i wyciągnął do niej ramiona, by pozwolić jej się podeprzeć. O ile go nie wyprzedziłeś w tym jakże dżentelmeńskim geście. Wypieki na jego policzkach raczej nie miały wiele wspólnego ze słońcem.
- Nic mi nie jest. Ichirou był wyjątkowo uprzejmy wobec mnie w tej walce.

Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 14 kwi 2019, o 23:21

Walczył sam ze sobą, ze swoimi emocjami i myślami. Choć prezentował imponującą siłę, cieszył się niezłą renomą i w teorii mógł pozwolić sobie na wiele, to paradoksalnie nie mógł pokazać swojej dziwnej twarzy. Musiał udawać kogoś innego i brać udział w grze pozorów, by nie spalić wykreowanego dotąd wizerunku. Bardzo dobrze czuł się na salonach, potrafił używać kwiecistej mowy i stanowić wzór dżentelmena, ale szczerze powiedziawszy, wzorowym dżentelmenem to on nigdy nie był. Pod uprzejmymi gestami i szarmanckimi kwestiami krył się pyszny egoista, który ciężko znosił porażki wszelakiego rodzaju.
Och, jakże męczył się biedaczyna, dusząc w sobie tą całą kipiącą w nim złość i irytację. Nie mógł odpyskować, nie mógł sobie zakląć, czy nawet obdarować staruszki nieprzyjemnym spojrzeniem, bo całe jego trudy poszłyby na marne. Jedna fałszywa nuta zepsułaby całą melodię i obdarłaby go z maski przed samą Kyoko, widzami, jak i przed nim samym. Sam bowiem swym całkiem skutecznym aktorstwem zaczął przekonywać siebie do tego, jak bardzo błahy był tej pojedynek i jak bardzo chciał okazać w starciu życzliwość względem starszej, zasłużonej kunoichi. Zakłamywanie rzeczywistości przez lata weszło mu tak bardzo w krew, że jego spojrzenie było szalenie nieobiektywne, kiedy tylko temat w jakikolwiek sposób dotyczył jego osoby.
- W sumie racja - odpowiedział zwięźle, nie mając już właściwie do dodania nic w tej kwestii. Również ją obserwował i badał spokojnym spojrzeniem i z neutralnym wyrazem twarzy. Kiedy padło pytani z jej strony, odpowiedział właściwie bez zawahania.
- My, shinobi, nie przywykliśmy do toczenia walki dla poklasku. Jeśli walczymy, robimy to w konkretnym celu, stawiając na szali nasze życie. To chyba oczywiste, że mam zupełne inne motywacje i inne zamiary tocząc w imieniu klanu prawdziwy bój z prawdziwym wrogiem w porównaniu do starcia, które ma tylko zabawić widownię. Czy to takie dziwne, że nie potraktowałem tego jak walki z Naohiro? - W zasadzie to po raz pierwszy od zakończenia sparingu nie musiał się wysilać. Przedstawił autentyczne spojrzenie na sprawę, oczywiście odpowiednio ubrane w słowa. Faktem było, że jego mentalność w jakiś sposób przeszkadzała mu osiągać sukcesy w nie do końca poważnych starciach. Turniejowa walka w Sachū no Senjō sprzed wielu lat była niemalże identyczna, jeśli chodzi o postawę Ichiego i rezultat spotkania. W obu przypadkach zgubiła go pycha i brak wykrzesania z siebie pełnego potencjału.
Kiedy zamierzali wrócić do świątyni, a Sabaku zaczął zbierać piach celem utworzenia mobilnej platformy, na miejscu pojawił się ożywiony Tsutomu. Asahi przewrócił tylko oczami i westchnął ledwie słyszalnie, bo z tych przesadzonych przeprosin i tak nic nie wynikało.
- Z czego pan chce mnie przepraszać? Z tego, że ma pan wyjątkowo silną żonę? - prychnął cichutko. - Trochę się rozruszaliśmy i nadaliśmy kolorytu nadchodzącej ceremonii. A co do uroczystości, to wypadałoby ją rozpocząć - oznajmił spokojnie, wystawiając przed siebie otwartą dłoń, by scalić piach znajdujący się pod małżeństwem i uformować z niech dysk.
- Spokojnie, przetransportuję nas - poinformował, żeby staruszek zaraz czasem na zawał nie zszedł, bo piach pod jego stopami się unosi. Tak czy inaczej, utworzył jedną chmurkę dla nich i jedną dla siebie, a potem ruszył nimi bez forsowania tempa w stronę źródła rzeki. Mobilną platformę, na którym znajdowało się starsze małżeństwo, usytuował trochę przed sobą. Chciał mieć odrobinę spokoju i swobody od konieczności ciągłego utrzymywania dotychczasowej postawy. Kiedy więc znalazł się już za plecami Kyōko i Tsutomu, pozwolił sobie na kilka grymasów niezadowolenia, pochmurnych spojrzeń i przekleństw wypowiedzianych w myślach. Tak dla rozładowania emocji.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 16 kwi 2019, o 11:36

Wyprawa B
Obrazek
27


Trwający w boju powstawali z perzyny, gdy upadali raz za razem. Walczący wygrywali i przegrywali - po każdej wygranej triumfowali wśród zgliszczy, a po każdej przegranej tarzali się w brudzie krwi, gdzie ich własna mieszała się z krwią ich przeciwników. Musieli wstać. Jeśli nie chcieli zginąć, musieli powstać. Kto wie? Przy odrobinie szczęścia może obmyłaby ich twarz ta, która nachylała się nad sadzawką? Jak gotowa była obmyć twarz swojego ulubieńca w blasku dnia. Tę samą, piękną twarz, za którą uganiały się panienki, a każda z nich biegnąca sznurem, każda pierwsza, każda lepsza! Nie było tylko różowowłosej laleczki, którą z tak wielkim sercem odratowałeś. O tym też się mówiło, wiesz? Twojej miłostce, która jako pierwsza zamieszkała w twoim domu, a potem z twoją pomocą wyprowadziła do swojego własnego mieszkania. Żaden uśmiech nie był już tak samo złoty i żadne spojrzenie nie było już tak samo czyste i wesołe. Walki zmieniały. Te, które wygrałeś i te, które przegrywałeś. Formowały w twoim ciele twardą skorupę, którą odgradzałeś się, naturalnie, od doświadczonego zła. Którą próbowałeś naprawić wszystkie rany i pozakrywać blizny. Dokładnie te, które bolały co jakiś czas, najbardziej w te deszczowe dni. Te deszcze, które rodziły się na pustyni zadziwiająco często. Tworzył je ludzki płacz.
- Nie. Nie dziwne. - Tsutomu ujął jej rękę tak, by pomóc jej iść, kiedy kobieta strzepywała ostatni kurz wspomnień, który osiadł na jej ubraniach. Ostatnie oznaki, że doszło do jakiegokolwiek starcia. Nie będzie żadnych namacalnych śladów, tylko odcień w głowie, uciskający punkt pod czaszką, co szarpał nerwy, dokuczał podczas patrzenia wprzód. Jeszcze ciężej było obejrzeć się za siebie. - Podczas Wielkiego Turnieju popisałeś się dokładnie tym samym. Nie dostrzegasz granicy między finezją a lekceważeniem? - Zabrzmiało pouczająco? Chyba miało. Nie lał się jad z pomarszczonych ust, które mimo temperatury nie były wyschnięte. Nie było kpiny w jej głosie, a w jej oczach ostrości, która nacinałaby twoją skórę. Tę skorupę, która dawno temu utwardniała w twoim wnętrzu, pozostawiając zimny kamień. Czasem zdarzyło mu się przeniknąć ciepłem tego, co kiedyś było prawdziwie pozytywnymi uczuciami. A może nie było ich wcale? Nie poddała się temu, co nazwałeś szczerością. Nie poddała się słowom, które mogłyby zostać odebrane jako dość wyzywające. Potwierdzenie tego, że przecież wszystko tutaj działo się z klasą. Wpatrując się w siebie wzajem próbowaliście odczytać najgłębsze myśli i malowane na skórze emocje. A nie znajdowaliście niczego poza pyłem piasku na ubraniach i krańcach rzęs.
- Nie, naturalnie, że nie za to. Kyoko czasami jest zbyt żywotliwa jak na swój wiek, a dzisiaj Pana wielka ceremonia. Tak nie wypada. - Kyoko nie weszła mu w słowo, jedynie uśmiechnęła się ciepło i nakryła swoją dłonią dłoń męża, która ją podtrzymywała. Było w tym geście więcej wsparcia niż mogły zaoferować jakiekolwiek słowa. Miłość i wsparcie goszczące między dwójką ludzi - przepiękny dar. Jeden z tych, który nie błyszczał się złotem i rubinami. Za którego nie można było zapłacić, jak za ten naszyjnik na twojej szyi.
Ludzie byli zachwyceni pokazem, który uczyniliście. Pojawiły się gratulacje, poklaski. Drobne śmieszki, że nie pokazałeś niczego szczególnego i że byłeś całkowicie zepchnięty do defensywy. Wyłapywałeś je mimochodem, kiedy przesuwałeś się między ludźmi. Kyoko nie zgrywała już starej, pokurczonej staruszki. Znów była wyprostowaną damą wśród ludu, ale triumf nie świecił z jej osoby. Nie było pysznienia się i wysuwania ponad wszystkich po wygranej z wielkim bohaterem Samotnych Wydm. Z bożyszczem tłumu, tak uwielbianym jak i przez wielu znienawidzonym. Miałeś przecież wszystko to, czego inni mogli pozazdrościć.
Powoli dzień zaczął wchodzić w późne popołudnie. Z wolna zbliżał się wieczór, choć słońce jeszcze nie zachodziło za horyzontem. Złotym morzem pragnień i westchnień. Goście zaczęli się rozchodzić, impreza dobiegła końca, a rzeka oficjalnie została przemianowana. Nadzieja na lepsze jutro - oto miał być nowy wschód dla Atsui. Kyoko oznajmiła, że powinieneś jutrzejszego wieczoru zajrzeć do jej rezydencji. Na herbatkę. Na pogawędkę. Tak niezobowiązująco. To słowo na krańcu jej warg wcale nie zabrzmiało poprawnie. Nie tak, jak powinno było zabrzmieć. Z plecami pamiętającymi odcisk jej słów o przekazaniu dziedzictwa. Kobieta z całą pewnością miała co przekazywać.
Pozostał powrót do domu. Cichym, zaklętym w swojej pustce. Okiennice były pootwierane, jak zawsze wieczorem, kiedy przychodziła Akemi, żeby posprzątać, albo zrobić ci obiad. I rzeczywiście - dziewczyna była w środku. To nie kurz cię przywitał a zapach świeżego prania, ciepłej herbaty i świeżo wymytego domu.

Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 22 kwi 2019, o 14:27

Westchnął cicho. Nie lubił wszelkiego rodzaju uwag i przytyków posyłanych w jego kierunku, nawet jeżeli wychodziły one od zasłużonej, starszej kobiety o randze Seinina. Nie wdawał się jednak w polemikę, uznając ją za bezsensowną. Cała jego dotychczasowa gra poszłaby na marne, gdyby teraz doszło do małej kłótni.
- Najważniejsze, że dostrzegam granice między sytuacjami, w których mogę pozwolić sobie na lekceważenie, a w których nie - odparł, ucinając temat.
- Przynajmniej dzisiejsza uroczystość bardziej zapadnie ludziom w pamięć - odrzekł na słowa Tsutomu i machnął niedbale ręka, że nie ma w sumie za co przepraszać.
Kontynuował grę pozorów, choć czuł się tym już nieco zmęczony. Nie mógł jednak teraz wyjść z roli, kiedy otoczony był wieloma ludźmi, z których część dość uszczypliwie reagowała na jego porażkę. W ewentualnych rozmowach i komentarzach żartował z żywotności starszyzny na pustynii zaznaczał, że dzisiejsze starcie było bardziej pokazem niż walką i całkiem skutecznie maskował swoją irytację.
Odetchnął z ulgą, kiedy zaczęła się właściwa część ceremonii. Wtedy mógł wreszcie obrosnąć w piórka i puszyć się jak paw, kiedy przewodzący uroczystością w oficjalny, pompatyczny sposób nadawał imię podziemnej rzece. Nawet gorycz po przegranej z Kyōko nie była w stanie przysłonić wspaniałego uczucia znajdowania się na świeczniku w tak podniosłych okolicznościach.
Tego wieczoru upajał się własną sławą bardziej niż alkoholem. A trzeba przyznać, że po kolejne czarki z różnymi trunkami sięgał dosyć chętnie.
Nie tylko złotooki Sabaku bawił się świetnie. Kuro też był w siódmym niebie, a szczególnie wtedy, gdy wszyscy przemieścili się na klif, by doglądać pokazowego starcia. Och, wszystkie stoliki ze smakołykami całej pustyni były wyłącznie dla niego! Później miał jeszcze dodatkowy ubaw, kiedy doglądając wszystkiego z boku, widział, jak jakieś zadzierające wysoko nosa, delikatne damulki próbowały napoczętych przystawek przez niego lub sięgały po naczynia, w których on wcześniej zamoczył swój jęzor.
Wrócił zmęczony. Lubił wszelakiego rodzaju bankiety i podobne zabawy, ale z drugiej strony w swojej rezydencji mógł wreszcie odetchnąć z ulgą. W swych czterech ścianach nie musiał odgrywać żadnych ról. Nawet jeżeli była Akemi, to i tak nie musiał udawać kogoś innego - przy niej po prostu ukazywał swoją lepszą stronę, a te złe cechy charakteru jak i mrocniejsze aspekty zawodu shinobi chował gdzieś po kątach.
Poprosił różowowłosą, by została na herbatce. Zasiedli więc na balkonie, a on spokojnie opowiedział jej o uroczystości i o tym, że powinien zabrać ją ze sobą. Jego umysł był lekko zamglony alkoholem, więc w pewnym momencie jego rączka mogła powędrować gdzieś nieco śmielej. Akemi, jak to Akemi, najprawdopodobniej wyczuła, że to już ten moment i grzecznie ulotniła się, zanim zrobiło się niekomfortowo.
Wylegiwał się niemal do południa, by zregenerować siły po wczorajszej imprezie. Popołudnie spędził całkiem spokojnie - przejrzał pocztę, sprawdził wieści z Atsui i sąsiednich prowincji, zjadł coś na mieście, przespacerował się przez dzielnicę handlową. Co do tego ostatniego, to miał akurat w tym konkretny cel. Skoro miał odwiedzić babunię w celu omówienia jakichś spraw, to w miłym geście było przyjść do niej z jakimś symbolicznym podarunkiem. Wstąpił więc do kwiaciarki, u której - zgodnie z sugestią - nabył różę pustyni - adenium.
Końcówkę popołudnia spędził na relaksie w swoim domu, by wczesnym wieczorem opuścić mieszkanie.
- Na pustyni już skończyły się młode panny, że zacząłeś się umawiać ze starszymi? - skomentował Kuro, leniwym spojrzeniem odprowadzając powiernika paktu do wyjścia.
- Spadaj - rzucił Ichi, przechodząc już przez próg swej rezydencji. Zamknął drzwi za sobą i zreflektował się, że wyprowadzona riposta była pozbawiona kreatywności. Westchnął ciężko nad samym sobą, a potem spokojnym krokiem ruszył w stronę domostwa Kyōko. Trochę głupio czuł się idąc przez pół wioski z doniczką w ręce, no ale trudno.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 23 kwi 2019, o 12:47

Idziemy -> tutaj
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość