Świątynia Kagutsuchi

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 20 lut 2019, o 23:47

Odziany w biel i ozdobiony w złoto wyruszył z planowanym, taktycznym spóźnieniem. Na tego typu uroczystościach nie warto było zjawiać się pierwszym, a jako najważniejszy, honorowy gość wypadało wręcz przybyć z pewny opóźnieniem. Nie chodziło tu o danie czasu gospodarzowi na dopięcie wszystkiego na ostatni guzik, tylko o zbudowanie pewnego rodzaju napięcia. Niech ludzie rozmawiają o nim, niech wyczekują. Niech będzie wiadome, że jego obecność oznacza rozpoczęcie głównych oficjalności. To był jego dzień, jego wydarzenie, więc chciał z niego czerpać pełną garścią i chełpić się nim tak bardzo, jak było to tylko możliwe.
Z gurdy, którą przy wieku przewiązał złotym sznurem, wypuścił nieco piachu, który w ciągu krótkiej chwili uformował się w lewitującą przy balkonie platformę.
- Lecisz ze mną? - zapytał czworonożnego kompana, wskakując na piaskową chmurkę.
- A będzie jakieś jedzenie? - odparł Kuro, ale zanim otrzymał jakąkolwiek odpowiedź, to i tak wskoczył za powiernikiem paktu. Ciekawość nie pozwalała mu przepuścić okazji na zobaczenie podniosłej uroczystości, szczególnie że Ichirou miał być jej honorowym gościem.
Władca piasku nadał podestowi odpowiednią prędkość, by ruch powietrza przyjemnie kompensował skutki lejącego się z nieba żaru. Podróż minęła sprawnie, bo bez żadnych przeszkód. Ichirou zdążył w międzyczasie uzupełnić wiedzę kociego kompana o wydarzenia związane z dawną świątynią Kagutsuchiego i odnalezioną tam rzeką.
Dotarłszy na miejsce, wylądował spokojnie na skraju i zwrócił budulec do grudy na plecach. A potem ruszył przed siebie wolnym, bardzo dostojnym krokiem. Spoglądał to na lewo, to na prawo, bo było na co spoglądać. Wiele się tu bowiem zmieniło - wokół dawnej świątyni zaczęto budować pełen kompleks, a właściwie to wioskę. Huh, może powinien zażądać postawienia w centrum pomnika z jego podobizną? Najlepiej tych samych rozmiarów, jakie prezentowała statua boga ognia, którą niecelowo tu zniszczył.
- Och, chyba nie ominęła mnie uroczystość? - zagaił, podchodząc do bogato odzianych podróżników. Zrobił jeszcze kilka kroczków, a potem zatrzymał się i kiwnął do nich głową w geście powitania.
Kuro natomiast trzymał się Ichiego w promieniu kilku metrów i z jeszcze większym zaciekawieniem przyglądał się okolicy, węsząc za jakimś przysmakiem.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 21 lut 2019, o 19:30

Wyprawa B
Obrazek
5


Dwóch mężczyzn i jedna kobieta. Starszy kobieta i starsza mężczyzna trzymali się za dłonie w ten sposób, w który na pustyni przystoi - niewiasta opierała swoje drobne paluszki na dłoni mężczyzny w sposób nie obwieszczającym wszem i wobec, że łączyło ich coś więcej, ale to sugerujący. Równie dobrze mógł to być gest grzecznościowy od strony eleganckiego, starszego pana, który mógł już nawet podchodzić pod sześćdziesiątkę. Mimo to jego twarz nie była poznaczona zbyt wieloma zmarszczkami. Towarzyszący im młodzieniec miał może lat dwadzieścia. Jeden z tych, których ciekawość zżerała od środka już na wstępie, gdy tylko cokolwiek ciekawego się w polu widzenia pojawiło. Na przykład jedzenie.
- Panie Asahi! To wielki zaszczyt móc pana spotkać w tym wyjątkowym dniu. - Mężczyzna uśmiechnął się. Miał zapuszczone wąsy i brodę, ale nieznacznie - równo przycięte nosiły ślady siwizny, a na jego głowie widać było zakola. Resztę krótkich włosów zaczesanych miał do tyłu. Mogłeś kojarzyć Tsutomu z jednego z bankietów, ale nie koniecznie musiałeś. Stanowił śmietankę towarzyską, jeśli o nowobogaczy chodzi. Tym nie mniej - był zwykłym człowiekiem. W przeciwieństwie do jego żony, Kyōko, która stała obok niego. Jej czas nie oszczędził. Mocno opalona karnacja, mocne zmarszczki, które świadczyły o tym, że często musiała się uśmiechać - jak uśmiechała się teraz. Kobieta odeszła już na "emeryturę" jako shinobi, nic dziwnego. Jej ciało poznaczone było bliznami wielu bitew, jej dłonie delikatnie drżały i co chwila przymrużała oko w tiku nerwowym. Niewielu można było spotkać tak starych shinobi jak ona. Niewielu można było spotkać Seininów.
-Dzień dobry, Ichirou. Wiele dobrego o tobie słyszałam.- Ile mogła mieć lat? Siedemdziesiąt? Wydawała się nosić na swoich ramionach całe milenia. Zaklęta w jej oczach wiedza upodabniała je do kosmosu, w którym zamieszkały tysiące gwiazd. Jej wyprostowana sylwetka wskazywała na to, że gdyby przyszło co do czego - nie miałaby żadnych problemów z sięgnięciem po broń. Nawet jeśli takowej chwilowo nie było przy niej widać.
- W żadnym wypadku, uroczystość dopiero przed nami! Zresztą - nie zaczęlibyśmy bez pana. - Mężczyzna uśmiechnął się szeroko.



Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 23 lut 2019, o 10:54

Zlustrował spokojnym spojrzeniem bursztynowych oczu grupkę bogato odzianych gości. Wydawało mu się, że skądś kojarzy starsze małżeństwo, ale musiał poszperać dobrą chwilę w swej pamięci i usłyszeć raz jeszcze ich głosy, by przypomnieć sobie, z kim tak właściwie ma teraz do czynienia. Imienia mężczyzny sobie nie przypomniał, ale był niemalże pewien, że widział go raz lub dwa podczas bankietów, na których zaszczycił organizatorów swoją obecnością. Ze staruszką sprawa miała się inaczej, ponieważ nie musiał jej widzieć na żadnej z imprez, by coś na temat jej osoby świtało mu w głowie. To musiała być ona. Prawdę mówiąc, Asahi nie kojarzył za dobrze dokonań kobiety sprzed wielu dekad, ale wiedział przynajmniej, że ta chlubiła wyjątkowym, honorowym tytułem w klanie. Po aktualnym wizerunku kunoichi, której nie oszczędził czas, trudno było uwierzyć w tak wielką potęgę. Potęgę, która przygasła tak samo jak pamięć o wyczynach Kyōko. Zbyt wiele konfliktów przetaczało się przez pustynię, by wspominać wydarzenia sprzed kilkudziesięciu lat. Liczyło się teraźniejszość i ewentualnie przyszłość. Starowinka była pewnie ostatnią przedstawicielką swojego pokolenia.
Ichirou nigdy nie słynął z pokory. Daleko było mu do czczenia wysoko postawionej osoby, której zasług tak dokładnie nie pamiętał, ale nie było mu też bliskie całkowite negowanie pozycji Kyōko. Ta musiała przecież swoje zrobić, więc należał się jej pewien szacunek.
- To miłe słyszeć takie rzeczy od tak zasłużonej persony. Mam nadzieję, że twoje pokolenie nie spogląda zbyt krytycznie na moje i nie ma przez to w was zbyt wielkiej trwogi o przyszłość naszego rodu - odpowiedział życzliwie, skłaniając życzliwie głowę. Była to oczywiście przede wszystkim kurtuazja, w której złotooki całkiem dobrze się odnajdował. Gdyby miał dzielić się absolutnie szczerą, pozbawioną upiększeń opinią, to bez wahania by stwierdził, że jego pokolenie po wielokroć przebiły poprzednie. Że on sam je przebił. Były przecież ku temu mocne przesłanki, nieprawdaż?
- W takim razie zamieniam się w cierpliwość. Doszły do mnie słuchy, że jakiś czas temu były małe problemy z rzeką, ale jak widzę, to wszystko wróciło już do normy. Jestem nawet pozytywnie zaskoczony. Nie spodziewałem się tu tak dużej zabudowy. Z drugiej jednak strony, chyba nie ma lepszego miejsca na założenie nowej wioski - pociągnął nowy temat, bo o czymś wypadało porozmawiać. Milczenie w takich okolicznościach budziło jedynie dyskomfort.
Tak czy inaczej, kontynuował dialog z pozostałymi gośćmi, prawdopodobnie odwołując się do tematu rzeki, polityki wioski, czy najświeższych wydarzeń na pustyni. Nie wnikał jednak przy tym w szczegóły, mówił bardzo ogólnie. Sztuka w takich konwersacjach polegała na tym, by mówić o czymś, ale jednocześnie o niczym. By nie konfrontować ze sobą opinii, by nikogo nie urazić, nie zdradzić ważniejszych, być może poufnych, informacji.
W taki właśnie sposób zamierzał poczekać na rozpoczęcie głównej uroczystości.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 24 lut 2019, o 00:25

Wyprawa B
Obrazek
7


Sprawy grzecznościowe miały to do siebie, że potrafiły w sposób magiczny zaskarbić sobie czyjąś sympatię. Kupić go. Schować go do swojej kieszeni jak pachnącą kwiatami sakiewkę, którą podarowała ci najdroższa dziewczyna. Kupiona, bo dziewczyna darowała ją z najszczerszą miłością, a ty ją odbierałeś z najszczerszym wyjebaniem. Najdroższa, bo najlepsza zabawka. Nie mierzysz ludzi po równi taką samą miarą. Zawsze byli równi i równiejsi. Ci, o których względy warto było się starać i ci, którym można było napluć w twarz - człowiek człowiekowi nierówny. Chyba to wszystko dlatego, że człowiek człowiekowi był wilkiem.
Kyōko była legendą samą w sobie, a jak to z legendami bywa - jeśli nie stają się na tyle popularne, żeby matki zaczęły opowiadać je swoim dzieciom na dobranoc, to powoli zacierały się przez setki butów przez nie przechodzących. Od ziemi i piasku, który był na nich przesuwany przez wiatr. Jej twarz była rozpoznawalna, jej imię jeszcze bardziej, czy nadal służyła, czy już całkowicie odeszła na emeryturę? Zabytek przeszłości, który nadaje się tylko do tego, by ustawiono go w gablotce z dopiskiem "nie dotykać". Wydawała się taka chuda, jakby wiatr miał ją zaraz złamać. Koścista. Żylasta. Może kiedyś była piękną kobietą. I oby bóg był jej kiedyś łaskawy, bo teraz miała wyjątkowo niepiękną starość.
- Przyszłość jest w dobrych rękach. Nie ma pokoleń złych. Są tylko nieodpowiedni ludzie na nieodpowiednich miejscach. - Uśmiechała się do ciebie ciepło, z mądrością swoich lat, które wyciągnęła z głębokich piasków ziem, po których stąpaliście. Ta mądrość była wartka, jak wartko szumiała woda w twardej skale. Nie było w tym chaosu, była cierpliwość wieków, kształtowanie terenu i niezmienny rytm zmierzania w wybranym kierunku. Zmiana raz obranego celu nie była dla sił obcych taka prosta. Bo jak zatrzymać rzekę?
Skierowaliście się do wnętrza świątyni rozmawiając o wszystkim i o niczym. Młody chłopak, który okazał się być wnukiem małżeństwa i ciągle zachowywał odpowiednią, wpojoną mu wstrzemięźliwość. Udawana czy też nie, nie miało to znaczenia. Jak znaczenia nie miało to, czy w swoim wnętrzu czułeś się najlepszy czy najgorszy. Liczyła się gra. Pozory, które stwarzała pustynia, gdy stawiała przed ludźmi ruchome piaski. Skorpiony, które kryły się w złotym morzu, by wyskoczyć na niczego nie spodziewającą się ofiarę. Seinin nie brała udziału w rozmowie za często. Wydawała się strudzona samą wędrówką po schodach, którą musieliście przejść w dół, choć główna impreza rozpoczęła się u góry. Było wiele osobistości, które kojarzyłeś, chociażby Sachiko, kapitan straży, paru istotnych ninja dla Sabaku, ale tylko paru - mimo wszystko ciężko było oczekiwać, by ciągle wysyłani na misję ninja zajmowali się sprawą nadania imienia rzece. Priorytety bardzo rozważnie ustawiano.
Wszystko elegancko przygotowano. Oświetlenie, stoliki, przekąski i napitki, by po oficjalnym nadaniu imienia można było spędzić tutaj chwilę czasu i nasycić się faktem, że woda płynie, a i czas nie stoi w miejscu. Plątałeś się pomiędzy śmietanką, pięknymi kobietami a tymi, co mieli coś ciekawego do powiedzenia. Lśniłeś tego dnia i wieczoru, taka gwiazda, słońce, w którego promieniach skąpali się śmiertelni. Tak? Wystarczająco dobrze, by podsycić twoje ego? W końcu - oto zapisałeś się na mapie świata. W przeciwieństwie do takiej Kyōko.
- To wyjątkowo dobry dzień dla boga, który został porzucony na tyle lat. - Odezwała się starowinka, podchodząc do ciebie z lampką wina, które zostało jej polane. Złapała cię w chwili spokoju. Odrobinie wytchnienia od rozmów, w których czułeś się jak ryba w wodzie. A każdy tu chciał z tobą właściwie porozmawiać. Nic dziwnego, że Seinin się niczym nie różniła w tym od pozostałych. - Na świecie zbudowano pięć takich świątyń. Po jednej dla każdego strażnika, by świat był spokojny i żywioły drzemały w ukojeniu. Po jeden dla każdego kierunku geograficznego. - Wpatrywała się w kapliczkę, którą wyryto w kamieniu. Malutką w porównaniu do wielkiego posągu, który kiedyś stał na szczycie tego wszystkiego. Ponad wodą, ironicznie.



Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 26 lut 2019, o 01:10

Nawet lekki wiatr był w stanie rozwiać największe, najpotężniejsze wydmy na pustyni. Potrzebował do tego tylko czasu. To samo działo się z bohaterami i ich legendą, a Kyōko w tej kwestii nie stanowiła wyjątku. Choć miała na swoim koncie ogromną liczbę zasług, to jej miejsce teraz było na uboczu, w cieniu. Spojrzenia tłumów zwrócone były bowiem na nowe pokolenie, które trwało w działaniu. Były skierowane na niego. Na skąpanego w świetle słońca Diabła Świtu, który parł przed siebie z taką dumą, z jaką właśnie wkraczał do świątyni.
Przyszedł tutaj by budować swoją legendę znacznie trwalszą niż ta, którą mogła poszczycić się Seininka. Ichirou był w sile wieku, cały czas parł do przodu i daleko mu było jeszcze do skupiania się na zostawieniu po sobie spuścizny. Był jednak łasy na popularność i wszelakiego rodzaju chwałę. Nie mógł więc przepuścić takiej okazji, jaką dawała mu niedawno odkryta rzeka.
Rozejrzał się po pozostałych gościach nadchodzącej uroczystości. Było trochę znajomych twarzy i wiele więcej nieznajomych. Przywitał się i zamienił jedno lub dwa zdanie z tymi, z którymi minął się po drodze. Do paru innych, bardziej oddalonych osób skinął głową, a do samej Sachiko puścił oczko, jeżeli spotkali się spojrzeniami.
Gdzieś tutaj odnalazł się też i Kuro. Kot trzymał się nieco bardziej na uboczu, jako że niektórzy goście mogliby zechcieć przepędzić czworonoga. Znalazł więc sobie dogodne miejsce do obserwacji i stamtąd łypał na wszystko z zaciekawieniem swymi różnokolorowymi ślepiami. Zwrócił też uwagę na kluczowe miejsce - stoły z różnego rodzaju przystawkami, do których zamierzał później się dobrać przy dogodnej okazji, czyli nieuwadze pozostałych.
Właśnie odebrał z powrotem kielich, do którego dolano mu wina, kiedy podszedł do niego cień dawnej potęgi. Asahi nie spodziewał się po kobiecie niczego innego jak chęci wymienia kilku luźnych zdań. Bo czegoż innego staruszka mogłaby chcieć? Może co najwyżej wybadać osobowość młodego wojownika albo uraczyć go jakąś mądrością życiową.
Przez twarz przemknął mu blady uśmiech, kiedy pomyślał o bogu ognia - Kagutsuchim. Stwierdzenie Kyōko wydawało mu się trochę zabawne, bo nie dość, że on sam nieumyślnie rozwalił ogromną statuę boga, to jeszcze teraz dawna świątynia miała raczej stracić swój sakralny charakter na rzecz bardziej przyziemnego celu.
- Czy to jakiś przewrotny kaprys, że w świątyni patrona ognia znalazły się źródła przeciwnej dla niego domeny? - zapytał ze spokojem i ogładą, choć gdzieś w środku niego drzemało sporo drwiny wobec wspomnianego tematu. W sprawach religijnych był dosyć cyniczny, ale tu, na pustyni, nie był w swych poglądach jedyny.
- I te wszystkie pozostałe świątynie również odeszły w zapomnienie? Skoro o nich wiesz, nie mogło to być aż tak bardzo dawno. Chyba, że to tylko wzmianka przekazywana między kolejnymi pokoleniami - stwierdził, ale wcale nie analizował wnikliwe tematu. No były sobie świątynie. I co z tego? Przy każdej z nich była rzeczka? A może wulkan przy świątyni wody, żeby zachować przewrotność? Ichi gadał o tych bogach, bo gadał, ale chodziło tu tylko o rzekę. I o wysławienie jego nazwiska.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 26 lut 2019, o 21:44

Wyprawa B
Obrazek
9


Wiatr nie dostawał się tam, gdzie surowe ściany przed nim chroniły. Nie szukał swoich ścieżek do miejsc, do których odgórnie nie mógł się dostać. Gdzie poblokowane okna i przysłonięte szczeliny w drzwiach. A jednak potrafił wślizgnąć się niemal wszędzie. Wystarczyła mu maleńka szczelinka, którą inni przegapili. Setne jednego milimetra, by pchał się do środka tego, co wydawało się być niezdobytą fortecą. Ten wiatr potrafił kruszyć skały. Poruszać morzami. Zrywać dachy, rzucać nimi jak dzieci rzucały płaskimi kamykami na wodę. A jednak człowiek walczył.
- Historia tej konkretnej świątyni nie jest mi do końca znana. - Czemu postawiono ogień ponad wodą? Najwyższe bóstwo zaraz obok Amaterasu? Rządzące pustynią niepodzielnie, gdzie pragnęło się nie wiatru z piaskiem, a chociaż odrobiny wody. Wody i cienia, dobry daj nam Panie. - Kobayashi Aya, archeolog, powiedział, że tutejsi mieszkańcy nie potrafili zrezygnować z dobrodziejstw wody, ale ta była tak niestabilna, że zwrócili się o pomoc do boga ognia, by nastraszył niepokorne duchy żyjące w tych falach. Ogień to ciepło. Ciepło jest życiem. - Nawet jeśli wyczuła nieprawidłowości w twoim zachowaniu, niechęć do bogów, swoistą kpinę, która utknęła w twoim wnętrzu (jak ten wiatr zamknięty w słoik), to nie dała tego po sobie poznać. Prawdopodobnie nie wyczuła wcale. Głos miała bardzo przyjemny, spokojny, stworzony wręcz do snucia opowieści. Głos starszej osoby, ale jeszcze daleko mu było do typowo babcijnego, drżącego wręcz ze słabości. Nie, w tym głosie nie drzemała żadna słabość.
- To legenda. Dziedzictwo, o którym niewielu młodych słyszało. To miejsce nie było aż tak zapomniane jak mogłoby ci się wydawać. - Skrzyżowała z tobą swoje spojrzenie, uśmiechając się ciepło. Nie mogło być zapomniane. Przecież ktoś tutaj jednak był, gdy ty tutaj przybyłeś. - W każdej legendzie drzemie ziarno prawdy. W każdym ziarnie zaś - siła. - Twoja sylwetka odbijała się w jej spokojnych oczach. Wyprostowana, niewzruszona. Dumna. - Musiałabym skusić cię potęgą, prawda? - Zaśmiała się, całkiem szczerze. Perliście. - Jou od zawsze miał oko do ludzi. - Powiedziała bardziej do siebie samej, niż do ciebie... i z jakiegoś powodu nie zabrzmiało to jak pochwała. Coś w jej głosie, rozbawionym, coś w rozbawionym spojrzeniu. Starsza kobieta spoglądająca na nowe, młode pokolene.



Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 2 mar 2019, o 14:30

Beznamiętnie wsłuchiwał się w słowa kobiety, raz na jakiś czas kiwając nieznacznie głową, czasem upijając łyk wina. Stwarzał jedynie pozory swojego zainteresowania i skutecznie maskował ignorancję. Bajania o dawnych, zapomnianych świątyniach leżały daleko od kręgu jego zainteresowań. Nigdy nie przykładał uwagi do tematu religii lub też zamierzchłej historii. Jeżeli miałby więc teraz zachowywać się zupełnie naturalnie i autentycznie, to pewnie ziewnąłby ostentacyjnie, jakoś szybko zbyłby starowinkę i po dolewce wina ruszyłby w poszukiwaniu młodszych, ciekawszych gości. Stety lub niestety, nawet takiemu niepokornemu duchowi wypadało dostosować pewnych norm przyjętych w kulturze. Zachowywał się więc zgodnie z etykietą i dał z siebie tyle, żeby kobieta przynajmniej nie miała podstaw, by czuć się obrażona lub uznać Ichiego za aroganta.
- Nawet jeśli nie wynikło to z boskiej pomocy, to osiągnęli sukces. Woda została przecież okiełznana, czyż nie? Bardziej jednak zastanawia mnie fakt, że rzeka odeszła w niepamięć. Tak jak porzucenie świątyni jestem w stanie zrozumieć, tak zapomnienie o życiodajnym źródle brzmi niesamowicie abstrakcyjnie - urwał na moment i zmrużył oczy. W jego głowie zrodziło się pewne podejrzenie.
- A może to Kaguya zatarli wszelkie ślady o rzece przed opuszczeniem prowincji, żeby spowolnić nasz rozwój gospodarczy? W sumie to masz rację, że wciąż pamiętano o tym miejscu. W innym przypadku podczas mojej misji nie spotkałbym tam nikogo. Osoba, którą tam napotkałem, co prawda nie operowała kośćmi, tylko robalami, no ale kto wie... - Huh, że też dopiero teraz o tym pomyślał. Pewnie ktoś mógłby mu zarzucić, że jego procesy myślowe są spaczone rasizmem względem Kaguya, no ale wyłożone przez niego wytłumaczenie miało wiele sensu.
Na chwilę spojrzeniem oderwał się gdzieś nieco dalej. Jego oczy mimowolnie powiodły za kształtami jakiejś urodziwej panny, która przechadzała się nieopodal. Nieco rozkojarzony, nie zwrócił zbyt większej uwagi na sentencję kobiety. Ocknął się dopiero po jej kolejnym komentarzu, który zabrzmiał... dość dziwnie. Choć w pierwszej sekundzie miał chęć sprowadzenia rozmowy do żartu, rzucenia luźnym przytykiem, że Jou ostało już tylko jedno oko, ale ostatecznie powstrzymał się. Milczał przez moment, próbując rozgryźć intencje Kyōko. Bezskutecznie.
- To zależy, o jakiej potędze mówimy. Masz coś konkretnie na myśli? - zapytał ze znacznie większym zainteresowaniem niż wcześniej i lekkim błyskiem w oku. Uch, staruszka chyba zagrała odpowiednie nuty, a młodzian połknął przynętę.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 4 mar 2019, o 11:51

Wyprawa B
Obrazek
11


W polityce zawsze funkcjonowały brudne machinacje. Mogłeś być dwunastoletnim dzieciątkiem z kunaiem w dłoni, albo starszą babcią, która odeszła już na emeryturę, a życie pełne niebezpieczeństw wypaliło na niej piętno żywym ogniem. Tak długo, jak długo wplątany byłeś w politykę, nie istnieli niewinni. Ci z największymi intencjami i ci z egoizmem wyciągniętym na złotej tacy. Skromni i pełni pychy. Piaski nie zawsze były dokładnie takie, jak malowano je na obrazku - czasami to piękne złoto, które rozpościerało się jak dywan, parząc gołe stopy, było pułapką dla wielu drapieżników i ruchomej ziemi, która gotowa była pochłonąć nieuważnego wędrowca. To mogła być ta twoja arogancja. Tylko co ci z tego, skoro mogłeś rozkazać piaskom się rozstąpić? Wznieść się ponad nie, nie dotykać ziemi, która przeznaczona była przeciętnym śmiertelnym? To mogło być znudzenie, które sprawiało, że człowiek stawał się nieuważny. Ignorancja, która nie pozwalała oglądać się za siebie w badaniu własnych błędów. Zaraz - własnych? Tylko cudzych! Byłeś mi tu jedynym bożkiem, mon ami. Udowodniłeś, że można wybudować pomnik trwalszy niż ze spiżu, burząc mizernie zakurzony kamień tego, którego imieniem ozwano tę świątynię. Budynki odchodziły w zapomnienie. Mury kruszały. Dlatego teraz konserwatorzy pracowali nad naprawami tego, co cenne, a zwykli robotnicy trudzili się nad naprawieniem tego, co niebezpieczne. Co mogłoby w przyszłości spowodować wypadek. Lecz właśnie - rzeka? Była tutaj przed tysiącem lat i będzie pewnie tysiąc lat po tobie. Bez względu na to, ile będzie ci dane żyć, źródło pozostanie. Więc jak mogli o niej zapomnieć? Może nie chcieli pamiętać. Właściwie postawione pytania potrafiły nakierować na właściwe odpowiedzi. Właściwe odpowiedzi nie zawsze chciały wychodzić z ludzkich ust. Ludzkie usta zaś... Och, te poznałeś dokładnie. Błądzisz za nimi nawet teraz, oglądając się na tę smukłą kobietę o ciemnej skórze, której ciemne jak noc kairu oczy przeciągnęły się po tobie powłóczyście. Której ciemne włosy były jedwabiem dla twoich zmysłów. Przeciągnęła po nich swoją dłoń, robiąc zgrabny krok w przód, jej biodra wyginały się zachęcająco. Pełne usta, o których można było marzyć, zapraszające, uwodzicielskie.
- Hmph, oskarżanie o wszystko Kaguya, tak typowe dla dzisiejszego pokolenia. - Kobieta wyglądała na lekko rozbawioną, ale ciężko było stwierdzić jednoznacznie, że to rzeczywiście "rozbawienie", a nie jakiś rozdzaj grymasu niezadowolenia, wnioskując po jej słowach. Może wszystkiego po trochę. - Takiej, która przeznaczona prawym i godnym Sabaku, nie dumnym niewyrostkom - Machnęła lekko ręką i lekko przygarbiona odwróciła się, odstawiając swoją lampkę z dopitym winem na stolik. Z jej rąk wyrosła kryształowa laska, którą się podparła i zaczęła powoli odchodzić, drżąc, jakby każdy najmniejszy ruch był prawdziwym wyzwaniem, prawdziwą męczarnią.
- Ooo, za staraa jestem na szukanie dziedzica całej mojej wiedzyy i potężnych artefaktów, które przez to życie zebrałam, ojojoooj, taka stara, taka staraaa..!
Czarnowłosa piękność zatrzymała się pod ścianą i wpatrywała w ciebie zachęcająco.



Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 4 mar 2019, o 19:46

Zdążył już nieco przyzwyczaić się do najróżniejszych uwag, jakie wielu ludzi posiadało względem jego osoby. Dumny, pyszny, o wybujałym ego, arogant, ignorant, narwaniec, rasista, lekkoduch, bawidamek, źle się prowadzący... och, z pewnością znalazłoby się jeszcze kilka innych określeń. Najlepsze było to, że niemalże wszystkie te słowa krytyki były wypowiadane gdzieś za jego plecami, najczęściej szeptem. Niektórzy nawet bali się nawet zabrać głos, a ich prawdziwe myśli i opinie zdradzało jedynie niemiłe spojrzenie. Hieny ujadały tylko wtedy, gdy nie było lwa w pobliżu.
Bardzo nie lubił krytyki jego osoby, szczególnie tej odwołującej się do stylu bycia, a nie rezultatów działań. W jego mniemaniu mało kto miał podstawy, by w ogóle cokolwiek mu wytykać. Liczył się ze zdaniem co najwyżej tych, którzy statusem i osiągnięciami byli na zbliżonym o niego poziomie. Takich ludzi było coraz mniej. I nie, nie chodziło tu o sam fakt przemijania, lecz o to, że Ichirou nie stał w miejscu. On cały czas, mimo ujadania innych, parł naprzód i zdobywał coraz więcej. Może i nie miał jeszcze tytułu Seinina, ale to nic nie znaczyło. Do kogo bowiem należała przyszłość - do pokurczonej staruszki z zasługami, czy będącego w sile wieku, jednego z najpotężniejszych wojowników, których zrodziła pustnia
Kyōko nie dawała jasnych znaków, ale brązowowłosy pod skórą czuł, że i ona ma jakieś ale co do jego osoby. Ten rozbawiony ton, dziwne spojrzenie - Asahi nie potrafił na tyle dobrze rozczytać kobietę, by poznać, o co jej tak naprawdę chodzi. Był delikatnie rozdrażniony, choć sam nie wiedział, czy to właśnie z powodu tej niewiedzy, czy z tego, że staruszka spogląda na niego krytycznym okiem.
Zmarszczył brwi niezadowolony, kiedy ta wyśmiała jego przypuszczenia.
- Pragnę zaznaczyć, że kościani próbowali zatruć rzekę, kiedy dokonaliśmy odkrycia i zaczęliśmy wydobycie ze źródła - odpowiedział dosadnie, by podkreślić, że jego przypuszczenia mają dobre podstawy, a nie są wysnute z palca.
Później zmrużył oczy na dalsze słowa emerytowanej kunoichi. Wzmiankę o dumnych niewyrostkach zignorował. Poszedł starowince na rękę i uznał, że nie wrzuca go ona do tej kategorii. Z podobnym milczeniem wysłuchał dość ostentacyjnej gadaniny.
Ojoj, taka stara, taka zmęczona i biedna. No to wyskakuj z wiedzy, stara babo.
Upił łyk wina i zrobił w jej kierunku dwa kroki. Nie był pewien, czy jest w ogóle sens ciągnąć aktualny temat, bo miał duże podejrzenia, że mogą to być jedynie starcze bajania. Skoro jednak już zaczęli, postanowił pociągnąć ją dalej za język i uznać, czy jest w tym cokolwiek wartościowego.
- Może więc nie ma sensu szukać tak daleko i wodzić wzrokiem aż po horyzont? Taka wiedza musi ciążyć, a tak się składa, że mam całkiem zdrowe i silne plecy. Chętnie posłucham - skomentował spokojnie i nieco życzliwie, starając się przy tym, by w tej łagodnej melodii nie pojawiła się choćby jedna fałszywa nuta.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 6 mar 2019, o 11:07

Wyprawa B
Obrazek
13


Świat zawsze należał do młodych. Potem ci młodzi stawali się starsi. Starsi mieli dzieci. Musieli je chronić za wszelką cenę, by nie stała im się krzywda, by poprawnie je wychować, by włożyć w ich dłonie swoje nadzieje. Starsi stawali się starzy, a dzieci stawały się młodymi. Tymi młodymi ludźmi, którzy nieśli na swoich plecach marzenia tych, co teraz byli starzy. Tylko że nie startowali od zera. Mieli porządny grunt, solidne fundamenty. To nie głupota tych narwanych istot budowała świat - to mądrość tych, którzy o młodości mówili z uśmiechem na pomarszczonych ustach. Lub plugawili ją zazdrością i nikczemnym pragnieniem wylewającym się na zewnątrz, by złapać wieczność za rogi i przyciągnąć ją do siebie. Objąć tak, jak obejmowało się kochanków za domem ojca, w stajni, na stogu siana. Znów mieć dwadzieścia lat i wpływać na drzewa, domy, wiatr i wodę nie tylko słowem, ale i czynem. Świat zawsze należał do młodych - tylko w jakim stopniu? Iście iluzorycznym, jak wątpliwe są słoje na tafli wody. Teraz są - zaraz poruszy nimi wiatr i rozpłyną się, rozejdą. Zmarszczeją. Dokładnie tak samo, jak rozchodzili się i marszczeli ci młodzi.
- Tak, tak, wszystko ci kościani, a jednak to Aburame zamieszkiwał to miejsce. - Jej ton się zmienił na ton typowej starej babci, która musi na wszystko pomarudzić i ze wszystkiego jest niezadowolona. W świątyni za zimno, na zewnątrz za ciepło, w gospodach za tłoczno, a w domu za pusto. Jak się przygarbiła, stukając tak czarną laseczką o kamienne podłoże, to brakowało jej tylko moherowego berecika. I mniej pustynnego stroju, żeby dopełnić obrazka babuleńki. Stukot tej laski brzmiałby jak grzmot w pustej świątyni, a teraz? Ginął w tłumie.
- Takie zdrowe? - Pacnęła cię laseczką w łydkę. Wcale nie wolno. I wcale nie ospale. - To może zabawisz starą babcię? Jeśli wygrasz, opowiem ci wszystko. - Zatrzymała się, opierając obie dłonie na głowicy laski, obróciła do ciebie przodem. Teraz widziałeś, że kraniec tej laski, na którym oparła dłonie, przedstawiał czarną, kryształową czaszkę. - Goście na pewno chętno zobaczą kolejny pokaz Diabła Świtu. - Kusiły klejnoty, bogactwa i moc. Diabły też potrafiły kusić. Ten tutaj miał wyjątkowo jasne oczy i wyjątkowy uśmiech, kolejny już, którego nie potrafiłeś rozczytać w zadowalający sposób. Bo na pewno nie był pełen pychy, arogancki. Nie był kpiący. Ale nie był też sympatyczny i miły.



Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 6 mar 2019, o 23:35

Iście iluzoryczna to była wizja, że którakolwiek ze stron miała zdecydowaną władzę nad przyszłością. Młodym brakowało mądrości, ale starym werwy. Świat do przodu popychała młodzieńcza werwa, a nie starcze zrzędzenie i mędrkowanie. Cholernym obowiązkiem starszego pokolenia było przekazanie wiedzy i doświadczenia temu młodszemu. Na tym właśnie polegał rozwój. Ludzka rasa zawdzięczała swój postęp tylko dzięki temu, że opanowała umiejętność utrwalania informacji i przekazywania ich kolejnym generacjom. Dzięki temu kolejne pokolenie nie musiało zaczynać od zera i zamiast tego kontynuowało i rozwijało osiągnięcia przodków.
Ichirou miał jednak wywalone na takie obiektywne i szerokie spojrzenie na świat, choć zmuszony do dyskusji pewnie
podpisałby się pod tymi wnioskami. Sprawę widział bardzo prosto - uwagi kobiety były dla niego czczym gadaniem. Skoro poprzednie generacje były takie oświecone i wspaniałe, to czemu nie miało to odzwierciedlenia w sytuacji klanu? Czemu dopiero obecne, wkurwione i napędzone chęcią odwetu, pokolenie wzięło los Sabaku w swoje ręce i uczyniło coś, czego nigdy nie dokonali poprzednicy?

- Może miał z nimi jakieś koneksje? Nie mówię przecież, że tak musiało być - oznajmił, wzdychając ciężko. Chyba nie byli w stanie dojść do porozumienia w tej kwestii, więc nie było sensu dalej jej wałkować.
Zdusił w sobie reakcję na pacnięcie, a jego niezadowolenie zdradził jedynie przelotny grymas na twarzy. Staruszka coraz bardziej drażniła go swoim zachowaniem i nastawieniem względem jego osoby. Brązowowłosy odbierał to jako brak szacunku.
Starowinka była trudna do rozgryzienia, ale jej propozycja była już całkowicie dezorientująca. Że chciała się z nim zmierzyć? Tu? Teraz? Przy ludziach?
- Jesteś pewna? - odparł, uśmiechając się blado i bardzo sztucznie. Nie miał pojęcia, czy w dobrym tonie było wybuchnąć teraz śmiechem na sugestię kobiety, czy jednak wziąć ją absolutnie na poważnie. Potyczka ze staruszką nie brzmiała jak wyzwanie, no ale z drugiej strony przecież była Seininem, czy nie? Uderzeniem kijkiem zdradziło, że drzemie w niej jeszcze trochę wigoru.
Brzmiało to absurdalnie, ale Asahi naprawdę dość szybko rozważył propozycję i... postanowił na nią przystać. Chociażby z ciekawości, by sprawdzić, czy staruszka jeszcze cokolwiek potrafi. No i była jeszcze sprawa tych tajemnic, których wartość na ten moment nie była znana.
- Jak sobie życzysz, nie mógłbym przecież sprawić zawodu. Może w takim razie przejdziemy się nieco dalej, na skrawek otwartej przestrzeni i odprawimy im spektakl, jakiego jeszcze nigdy nie widzieli? - Sam sobie nie dowierzał, że się na to godzi, ale jednak ciekawość wygrała. Chciał sprawdzić zarówno umiejętności kobiety, jak i stan jej wiedzy. Pozwolił jej wybrać jakieś dogodne miejsce, a jeżeli ta nie wykazała się inicjatywą, to sam zaprowadził ją gdzieś nieco dalej, gdzie ewentualna walka nie zniszczyłaby obszaru nadchodzącej uroczystości.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 8 mar 2019, o 12:06

Wyprawa B
Obrazek
15


Nie zawsze dyskusje wymagały porozumienia. Nie tym miały być od samego początku. Stanowiły starcie tych poglądów, czasem skrajnych, gdzie nie było mowy o znalezieniu swojego złotego centrum, gdzie można by było iść na ugodę. Dlatego sztuka dyskutowania była tak twardym orzechem do zgryzienia. Podwójnie twardym, kiedy spotykało się taką Kyoko na swojej drodze. Jeśli skorupa twardniała wraz z wiekiem, miało to nawet jakiś sens. W takim wypadku Ichirou zapowiadał się najbardziej zrzędliwym starcem świata, bo żadne znaki na niebie i ziemi nie wskazywały na to, żeby jego rychły koniec miał niedługo nadejść.
- Jeśli słowa do twojej pyszności nie przemawiają, może siła przemówi. - Stuknęła laseczką o zimny kamień.
- Bić się z tą babcią? Pan Asahi mówi poważnie? - Kilka osób, które usłyszało waszą rozmowę, było wyraźnie zaskoczonych. Mieli czym się zadziwiać. Chyba nie dla wszystkich twarz Kyoko była rozpoznawalna, ba! Większość przeciętnych obywateli, którzy tutaj trafili, wyraźnie jej nie kojarzyła, ich uwaga skupiała się na tym, że Ichirou Asahi przystał na pojedynek z jakąś babuleńką podpartą o czarną laseczkę, co paskudnie stukała, kiedy tylko się przemieszczali.
- Na pewno nie widzieli. Na pewno zechcą zobaczyć. - Odezwała się już klarowniejszym głosem, ale nadal nie prostowała, wyglądając jak naprawdę strudzona życiem staruszka, gdy ruszyliście w kierunku wyjścia ze świątyni. Nie szczególnie się nawet śpieszyła. Szła w tempie typowo starszym, najpierw - stuk! - laseczka, potem cicho przesuwające się nóżki. Wędrówka po schodach zajęła przez to dwa razy dłużej, a was goniły upiory plotek, niedowierzania i zdziwienia.
Pustynia zapewniała wiele swobody. Pozwalała wybrać miejsce, na którym nikomu - i niczemu - nie stanie się krzywda, kiedy zaczną latać techniki mogące zmieść i całą wioskę z powierzchni ziemi. Wokół was był tylko piasek. Za twoimi plecami, w bezpiecznej odległości, znajdował się kanion, w którym zbierali się ludzie, by obserwować potyczkę bogów. Staliście 50 metrów od siebie. Po drodze mieliście wystarczająco dużo czasu na dogadanie szczegółów pojedynku. Jak to, że nie chcecie się pozabijać chociażby. Tak jak i to, że to do niej miał należeć pierwszy ruch. Zobaczyłeś, że jej ciało nienaturalnie zaczęło błyszczeć w słońcu dnia, trochę tak, jakby pokryła ją warstwa szkła. Zaraz potem jej dłonie złożyły się w dwie pieczęci, kiedy biegiem ruszyła w twoim kierunku. Szybko. Bardzo szybko. Koń i Baran. Z jej plecami stworzyło się lustro - tak po prostu. W lustrze zobaczyłeś odbicie babci, które zaczęło powoli z niego wychodzić.


Jutsu babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Statystyki babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Tsutomu
Kyōko
Ostatnio edytowano 12 mar 2019, o 15:47 przez Shikarui, łącznie edytowano 3 razy
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 10 mar 2019, o 16:16

Już myślał, że ten dzień będzie spokojny, że stara znajoma Los tym razem o nim zapomniała. Nadchodząca uroczystość nie zapowiadała się na niezwykłą, nieprawdaż? Zawsze jednak coś mogło się wydarzyć, zawsze jakaś staruszka o tytule Seinina mogła wyzwać na pojedynek.
- Przyganiał dzban gurdzie - skomentował z minimalnym rozbawieniem zaczepkę kobiety, która w jego mniemaniu też zachowywała się pysznie. Jak inaczej można było nazwać takie deklaracje, kiedy on co dopiero pokazał swoją prawdziwą siłę, pokonując samego lidera Haretsu, wspartego na dodatek jakimiś dziwacznymi mocami. Naprawdę, Ichirou nie czuł potrzeby, żeby musiał na pustyni jeszcze komuś coś udowadniać. Skoro Kyoko dysponowała tak wielką mocą, by zgasić pychę Diabła Świtu, to dlaczego wygasiła swoją aktywność zawodową już lata temu? Przestało jej zależeć na klanie? Była samolubna?
Mógł zawalczyć z jakimś innym, sławnym shinobi, na przykład z Sachiko, albo nawet z Jou lub liderem innego klanu. Ale z tą starowinką? Przecież większość jej nie kojarzyła, na pewno nie z siły. Zwycięstwo w takim sparingu było rzecz jasna obowiązkiem.
Pewność siebie nie oznaczała tego, że absolutnie lekceważył kobietę. Rangi Seinina nie zdobywało się za nic. Coś musiała więc potrafić, tylko co? Miał trochę mieszane odczucia i w czasie spaceru na większą, otwartą przestrzeń nie był do końca pewien, jaki plan powinien obrać na nadchodzące starcie. Miał dać jej fory? Przygotować się na jakieś zapomniane, wysokopoziomowe jutsu? Atakować z pełną mocą i nie liczyć się z tym, że może zabić staruszkę? Możliwości Kyōko były dla niego absolutną zagadką, więc sam zasugerował, by ta zaczęła walkę pierwsza. Gest w teorii dżentelmeński, a w praktyce mający na celu wybadanie przeciwniczki.
Ustawił się w odpowiedniej odległości, spojrzał na widzów zebranych na kanionie, a potem westchnął ciężko. Ech, miał tylko nadzieję, że nie pobrudzi nowego stroju. Poprawił gurdę na plecach i upewnił się, że pozostała część ekwipunku jest łatwo dostępna.
- Zacznijmy przedstawienie - odpowiedział donośnym, ale spokojnym głosem. Określenie, które padło z jego ust, zostało użyte celowo. Niech ten spektakl będzie przynajmniej widowiskowy.
Zmrużył oczy, uważnie przyglądając się poczynaniom staruszki. Coś zrobiła ze swoim ciałem, a raczej pokryła je czymś. Później uformowała zwierciadło, z którego wyszła jej kopia. Przy tym wszystkim poruszała się zaskakująco szybko jak na tej wiek. Jaka była to konkretnie prędkość? Zmysły Diabła Świtu były całkiem wyostrzone, więc ten chciał ocenić, czy byłby w stanie ją prześcignąć i jak bardzo.
Nie zamierzał stać bezczynnie i czekać, aż ta dopadnie go ze wszystkim, co przygotowała. Zgodnie ze swoim pierwotnym założeniem, chciał najpierw zobaczyć, co kobieta potrafi. Stąd też z wszechobecnego piasku pospiesznie uformował dwie wierne replikacje, które wyjść nieco naprzód. Samemu w tym samym czasie wykonał kilka susów w tył, by przywrócić startową odległość. Pięćdziesiąt metrów było całkiem wygodnym dla niego dystansem.
Klony nie miały tylko przyjąć na klatę nadchodzących ataków. Wręcz przeciwnie - rozpoczęły starcie normalnie, tak jakby robił to oryginał. Natychmiast po utworzeniu każdy z nich cisnął więc po salwie pięciu shurikenów. Celem jednego klona była prawdziwa Kyoko, celem drugiego jej lustrzane odbicie. Co do samych wyrzutów - był one wykonane z wielką wprawą, bazując na bardzo użytecznej sztuczce, polegającej na nadaniu pociskom mocnej rotacji i nieoczywistej trajektorii.
Po przetestowaniu reakcji staruszki, piaskowe kopie miały rozpierzchnąć się na boki, gdyby ta dalej parła naprzód. Jakby nie było, prezentowały całkiem niezły refleks, więc na podstawie samych uników powinny przetrwać wiele zagrożeń i wodzić Kyoko za nos przez dłuższy czas.
Prawdziwy Ichirou doglądał sytuacji i póki co oceniał możliwości swojej przeciwniczki. Na ten moment sam nie wykonał żadnej akcji ofensywnej. Po prostu trzymał dotychczasowy dystans i w razie czego był gotów do osłonienia się piachem, który miał na podorędziu w gurdzie.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Shikarui » 12 mar 2019, o 15:58

Wyprawa B
Obrazek
15


Byłeś w stanie bez problemu ocenić, że poruszała się z taką prędkością, na jaką ty sam byłeś w stanie się zdobyć. Mniej-więcej. Twoje bystre oko było w stanie zauważyć, że kobieta się powstrzymuje. Ogranicza. Albo istniało coś, co ją ograniczało.Tak jak byłeś w stanie wyraźnie dojrzeć błyski zarówno na niej, jak i na jej klonie. Klon został za nią z tyłu. Nie był tak szybki jak ona sama. Można było wręcz powiedzieć, że był zatrważająco wolny jak na wasze standardy.
Oczy kobiety przesunęły się za klonami, które stworzyłeś i bronią, po którą sięgnęły. Cofałeś się w tył - ona nieprzerwanie parła do przodu. Miałeś jeszcze sporo miejsca do wycofywania, ale jeśli będziesz się cofał nieustannie - w końcu wpadniesz w ludzi, w kanion, z którego jeszcze chwilę temu wyszliście. Odległość cały czas była zmniejszana między wami. Skakanie w tył nie było aż tak szybkie jak bieg na wprost. Chyba że zdecydujesz się odwrócić do swojej przeciwniczki plecami. Błysnęła stal posłana w kierunku babci, kilka osób z widowni wstrzymało dech w piersiach... a Kyoko nawet nie mrugnęła. Stal odbiła się od jej ciała i nie pozostawiła na niej nawet zadrapania, rozległ się charakterystyczny odgłos uderzanego ostrza o... szkło? O kryształ. Tak samo stało się z klonem, który był zupełnie niewzruszony i nieprzejęty bronią miotaną. Wiernie podążał za swoją stwórczynią. Kyoko zignorowała klony - przynajmniej tak się mogło wydawać. Kobieta w biegu złożyła kolejne pieczęci. Szczur, Wąż, Baran, Pies, Tygrys. Następnie klasnęła w dłonie. Piasek poruszył się w pięciu punktach w promieniu 50 metrów od was, rozchylając na boki. Potężne, kryształowe kryształy o czarnej barwie zaczęły wysuwać się ku błękitnemu niebu. Było ich pięć. Zaczęły tworzyć wokół was okrąg.


Jutsu babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Statystyki babci:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Tsutomu
Kyōko
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1483
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Świątynia Kagutsuchi

Postprzez Ichirou » 16 mar 2019, o 15:58

Staruszka sunęła z imponującą prędkością, niewyobrażalną wręcz, jeśli wziąć pod uwagę podeszły już wiek. Bursztynowe ślepia władcy piasku podążały rzecz jasna za kobietą i były w stanie zarejestrować każdy jej ruch, ale w głowie młodego wojownika pojawił wątpliwość, czy w zwyczajnym pojedynku na szybkość biegu byłby w stanie przewyższyć przeciwniczkę. Nawet jeśli, to raczej z minimalną przewagą. Była to dość istotna informacja, na podstawie której Ichirou mógł ułożyć swoje dalsze plany. Był trochę zaskoczony, to fakt, ale nie można było mówić o szoku. Wciąż dobrze pamiętał starcie z Naohiro, którego sprawność prezentowała poziom wręcz nieosiągalny. Mimo tej różnicy i tak wyszedł z tej walki zwycięstwo. Mobilność nie była przecież największym atutem Diabła Świtu.
Kolejną niepokojącą wiadomością był fakt solidnej obrony, którą zapewniała kobiecie ta dziwna, szklana powłoka. Zwykłe bronie miotane odbiły się od niej, nie czyniąc nawet większych rys. Niedobrze. Oznaczało to, że chcąc przebić się przez ten twardy pancerz, będzie trzeba sięgnąć po najmocniejsze techniki. To z kolei wiązało się z ryzykiem, że Asahi przedobrzy i wyrządzi sporą krzywdzę Kyoko lub nawet ją uśmierci. Huh, chyba wolał się tłuc na śmierć i życie.
Zaczęła wiązać pieczęci, a potem wytworzyła krąg kilku wielkich, kryształowych filarów wokół niego. Co to, do cholery, było? Nie miał pojęcia, ale zdrowy rozsądek podpowiadał mu, że jakiś rodzaj pułapki. Czy filary były podstawą do stworzenia jakiejś szklanej kopuły, czy też miały zaraz strzelać serią pocisków - nieważne. Brązowowłosy i tak zamierzał jak najszybciej wywinąć się z tego niepokojącego obszaru.
Postanowił przemieścić w najmniej spodziewany kierunek, czyli w górę. Jeżeli poprzez swoje ciągłe wycofywanie zbliżył się do klifu, to szybciutko odwrócił się i pokonał resztę odległości, by wbiec chociaż te kilka, kilkanaście metrów po pionowej ściance i potem wskoczyć na piaskową chmurę. Jeśli do półki skalnej miał daleko, to po prostu uformował platformę tuż przy sobie, wskoczył na nią i wyfrunął do góry. Chciał jak najszybciej osiągnąć maksymalny pułap, czyli pięćdziesiąt metrów nad gruntem. Oddalał się przy tym od środka okręgu nakreślonego przez filary, by rychło wyjść poza obręb tajemniczego tworu.
By dodać elementu dezorientacji, w momencie formowania chmurki i ucieczki w powietrze rzucił jeszcze tuż przed sobą bombę dymną.
Tymczasem oba klony kontynuowały walkę na lądzie. Nie były w stanie zagrozić przeciwniczce miotaniem pocisków, ale mogły ściągnąć na siebie uwagą samą obecnością. Ruszyły sprintem na prawdziwą staruszkę, przy czym jedna z kopii dzierżyła w dłoni kunai, a druga składała w biegu dłuższą sekwencję losowych pieczęci. Tak dla zmyłki.
Nadrzędnym celem Ichiego było wyjście poza te dziwne filary i utrzymanie dystansu. W razie potrzeby mógł bazować na mobilności pustynnej platformy lub zasłonić się piaskiem, którego duże zasoby spoczywały w gurdzie.
Nie szarżował za bardzo i w gruncie rzeczy oszczędnie dysponował swoimi siłami. Niech się babcia wykaże i zaprezentuje, co potrafi. Może przy okazji wypruje się z energii? Jakby nie było, obecne starcie miało być przede wszystkim dobrym widowiskiem, więc bezsensem byłoby dążenie do jego natychmiastowego zaskoczenia. Walczył więc dość zachowaczo na ten moment, ale z drugiej strony starał się mieć kontrolę nad sytuacją.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2783
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość