Jezioro na granicy z Sakai

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Aso » 28 sie 2017, o 18:38

12/15


Czerwonowłosa wsłuchała historii młodego mężczyzny. Była ona bardzo ciekawa, lecz jedna rzecz jej nie pasowała. Nasza bohaterka uważała, że jego matka umarła przy porodzie, co było powodem do śmiechu dla młodego mężczyzny. Lecz teraz usłyszała, że młodzieniec chciał się poświęcić dla swojej rodziny. Jedno zaprzeczało drugiemu. Musiała się nad tym zastanowić, chociaż pewnie nie było to potrzebne. Wstała z ziemi, na której wcześniej siedziała i zaczęła nad tym myśleć, przypomniała sobie słowa Satsujina, które brzmiały "były mordercze...dla mojej rodzicielki". Aso stała wpatrzona w drzewo, pod którym leżał ranny. Po trzech minutach bezruchu uświadomiła sobie, że to wyrażenie nie musiało oznaczać zgonu jego matki.
"Dodając do tego fakt, że chciał on odebrać sobie życie dla dobra rodziny, mogę uznać, że jego matka nadal żyje, a to była tylko moja pomyłka, że tak uznałam." - pomyślała i zmieniła zdanie o młodym mężczyźnie. Jego obraz w głowie dziewczyny, zmienił się kolokwialnie. Z człowieka z zaburzeniami psychicznymi stał, czy czymś takim stał się osobą kochającą i troszczącą się o swoją rodzinę.
"To bardzo piękne i szlachetne, że chciałeś odebrać sobie życie, dla dobra rodziny. Jeżeli będę mogła Ci jakoś pomóc z chęcią to zrobię." - powiedziała, uśmiechając się i patrząc w stronę młodego mężczyzny leżącego na ziemi. Nagle usłyszała dźwięk dochodzący z daleka, zza jej pleców. Odwróciła się i zobaczyła zarys jakiejś osoby, idącej po piasku w ich stronę.
"Pójdę zobaczyć kto to idzie. Leż tu i odpoczywaj Satsujin." - powiedziała i ruszyła w stronę postaci, która była coraz bliżej.
Aso
 

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Tsukune » 28 sie 2017, o 18:59

13/15

Nasza młoda niewiasta postanowiła w głowie przetworzyć jeszcze raz słowa drugopalnowego bohatera tej powiastki i znalazła w swojej główce mały delikatny problem w swoim poprzednim rozumowaniu. Cóż każdemu sie zdarza pomylić w końcu to rzecz ludzka czyż nie tak? Chłopak tylko się lekko uśmiechnął a następnie kiwnął głową na to że idzie coś sprawdzić.
-Nie martw się...i tak nie mam jak się stąd ruszyć powiedział z lekkim żartem. Czyli ewidentnie wracał do zdrowia? No przynajmniej potrafił żartować z samego siebie nawet w takim stanie. Nasza niewiasta udała się w stronę tajemniczej zbliżającej się osoby. Już z pewnej odległości widziałaś iż jest to dość stary mężczyzna z długą siwą brodą. Mimo swojego wieku szedł normalnie i wyprostowany. Przez brodę trudno było zgadnąć ile tak naprawdę ma lat.
-Nie widziałaś może dziecko czarnowłosego chłopaka? zaczął spokojnie mężczyzna po czym podał dokładniejszy opis jego wyglądu. Widocznie mówił o twoim nowym "towarzyszu" jakim się zajmowałaś
-Podobno go porwali albo się zgubił. Z tego co się dowiedziałem od jego rodziny chodził na pewne hmm...zabawy w których poddawano swoje ciało dość ciężkiemu zadaniu a mianowicie przebiegnięciu sporej ilości kilometrów po pustyni. Jakieś zawody czy coś. Nie widziałaś go może? Znalazłem na pustyni jakiś stary zniszczony budyneczek z kamieni ewidentnie zrobiony kiedyś na szybko i znalazłem tam sporo czarnej krwi jak i martwe nietoperze. Rodzina go poszukuje i jest za pomoc w jego odnalezieniu wyznaczona nagroda oznajmił mężczyzna i pokazał naszej niewieście portret owego chłopaka. Okazało się iż miejsce z którego pochodzi było dosłownie po drugiej stronie ogromnej pustyni. Cud że przeżył takie zmienne warunki temperatur między dniem a nocą...a co dopiero mowa o braku wody i pożywienia. Twardy z niego gnojek czyż nie?
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2375
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 28
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem i trumną. Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Aso » 28 sie 2017, o 20:13

14/15


Im bliżej Aso była nieznajomego, tym lepiej go widziała. Tak jak to narrator napisał, był to stary mężczyzna z bardzo długą, siwą brodą. Gdy już do niego dotarła, otrzymała pytanie o czarnowłosego chłopaka. Później usłyszała dokładniejszy opis szukanej osoby. Była pewna, że chodzi o Satsujina. Teraz zadała sobie pytani czy może zaufać temu mężczyźnie. Chyba nie miała innej opcji. Wyglądał na takiego co na prawdę chce mu pomóc, ale zawsze mogło to być tylko mylne wrażenie. Postanowiła zaprowadzić staruszka do młodego mężczyzny leżącego pod drzewem.
"Tak widziałam go, niech Pan pójdzie za mną, zaprowadzę Pana do niego" - powiedziała, obróciła się na pięcie i zaczęła maszerować w stronę rannego. Po kilku minutach doszli do miejsca odpoczynku naszego drugoplanowego bohatera.
Aso
 

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Tsukune » 28 sie 2017, o 20:37

15/15

Mężczyzna tylko kiwnął głową i ruszył za tobą. Gdy dotarliście na miejsce mężczyzna podszedł do rannego, ukucnął przy nim i jakby nigdy nic zdzielił go wierzchem dłoni w czoło
-Idiota. Ile razy mam tobie powtarzać że jak idziesz biegać to kurwa informuj o tym lub zostaw jakąś wiadomość kretynie oznajmił staruszek. Po czym tylko westchnął ciężko. Spojrzał na jego ranne ręce i przyłożył do nich swoje, które lekko zabłysnęły. Tak była to technika medyczna ale jakaś nietypowa. Może jego własny styl? któż to wie. Po chwili wstał i podszedł do ciebie
-Proszę jako nagroda za pomoc oznajmił mężczyzna wręczając tobie niewielki woreczek z pieniędzmi. Następne co zrobił o wsunął dwa palce do ust i zagwizdał. Chociaż nasza niewiasta nie słyszała żadnego gwizdnięcia. Jednak po niespełna minucie na horyzoncie pojawił się piękny czarny rumak. Chłopak został wzięty na ręce przez mężczyznę a następnie położony na grzbiecie zwierzaka. Następnie sam zaś wsiadł na zwierzę. Skinął do ciebie jeszcze raz głową i odjechali. Zapewne dopiero gdy odjechali zerknęłaś do zawartości woreczka. Poza 100ryo zobaczyłaś też na woreczku taki dziwny symbol. Kto wie co on może oznaczać. Może to tylko ich znak? A może coś innego? Zapewne naszej krwistoczerwonej damie w głowie zacznie roić się od wielu pytań na które trudno będzie znaleźć odpowiedź. Jednak dzień był udany. Nic wielkiego nie zrobiłaś a dostałaś zarobek. Oby więcej takich dni prawda? To co teraz nasza niewiasta postanowi? Uda się odłożyć pieniądze czy sobie jeszcze tu poleniuchuje co zamierzała zrobić nim zabrała się za pomaganie tajemniczej osobie? To już pozostanie tylko i wyłącznie decyzją naszej bohaterki


No i dobrnęliśmy do końca. Ten symbol na razie nie ma znaczenia chociaż może kiedyś wymyślę jakąś mini serię specjalnie dla Ciebie by twa postać zyskała jakąś ciekawą fabułę ale to już się zobaczy. Jeszcze tylko napisz ostatniego posta i wszystko się zakończy.
Avatar użytkownika

Tsukune
 
Posty: 2375
Dołączył(a): 24 maja 2015, o 23:14
Wiek postaci: 28
Krótki wygląd: Czarne lub szarawe włosy, brudnoczerwony kolor oczu. "Szeroki" uśmiech. Wystające dwa kiełki. Na szyi materiałowa opaska z krzyżem i trumną. Zabandażowane lewe przedramię, pod którym znajduje się tatuaż 2 głowego węża
Widoczny ekwipunek: Futerał na plecach, wachlarz w pokrowcu przyczepiony do paska, rękawica łańcuchowa na lewej ręce, dziwna rękawica na prawej ręce, katana przy pasie [z 5cm ostrza], pasek z biczem, laska
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic ... 4864#p4864

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Aso » 28 sie 2017, o 21:35

No i starzec wraz z Satsujinem odeszli. Po kilkunastu minutach zniknęli z pola widzenia Aso. Dzień już dobiegał końca, słońce powoli zachodziło za horyzont, a niebo przybrało koloru czerwieni. "Cóż za piękny widok." - pomyślała i usiadła, aby ochłonąć po dzisiejszym dniu. Na pewno nie należał on do najspokojniejszego. Czerwonowłosa przyszła nad jezioro, aby odbyć trening, a pomagała dzisiaj i zboczonemu starcowi, i rannemu biegaczowi. Do tego zarobiła trochę pieniędzy, których nawet się nie spodziewała. Spędziła dwadzieścia minut siedząc i rozmyślając o różnych rzeczach. Po tym czasie postanowiła wrócić do domu. Podniosła się z piasku, rzuciła okiem na jezioro i wybrała się w drogę powrotną. Niestety miała sporo drogi do osady, ale to nie była żadna przeszkoda.
Podczas drogi powrotnej nie myślała o czymś szczególnym. Po czterdziestu minutach spaceru Aso, ucieszona dzisiejszym dniem,
była już przed osadą rodu Sabaku.


Dzięki wielkie za przeprowadzenie misji i za to dość zabawne zakończenie. Jeżeli chodzi o znak to z chęcią kiedyś przygarnę jakąś mini serię, jeżeli jakąś wymyślisz :D .

z/t.
Aso
 

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Yura » 17 lip 2018, o 18:23

Od pewnego staruszka Yura usłyszał, że istnieje miejsce, które jest doskonałe do samotnych treningów i właśnie to jezioro miało nim być. Na miejscu chłopak przekonał się, że mężczyzna miał rację. Dookoła nie znalazł żywej duszy, która mogłaby mu przeszkodzić w tym, po co dzisiaj się tutaj znalazł. Od swojego nauczyciela słyszał, że sposób opanowania tej techniki musi pozostać tajny nie tylko ze względu na jej destrukcyjną siłę, ale także niebezpieczeństwo jakie może sprowadzić na niedoświadczonego użytkownika. Do jej opanowania Mori przygotowywał się przez kilka dobrych lat dzień w dzień i podejrzewał, że gdyby wyczyn ten chciał powtórzyć ktoś, kto nie przechodził codziennych treningów, to sama taka próba mogłaby się skończyć dla niego kalectwem, a w najgorszym wypadku nawet i śmiercią. Dość jednak gadania, bo pora przejść do konkretów. Czerwone oczęta chłopaka dopatrzyły się samotnej palmy, która stała niedaleko urwiska skalnego i to miejsce wydało mu się doskonałą lokalizacją do trenowania.
Hachimon Tonkou, bo tak nazywała się ta zabójcza technika, podobno było jutsu, które potrafi zamienić nawet zwykłego człowieka w boga. Cena za siłę miała być jednak tym wyższa, im bardziej pragnęło się mocy. Yura sięgał dopiero po pierwszy stopień, ale słyszał od swojego mistrza, że nawet to może go nieźle zaskoczyć. Młodzieniec nie czuł zniechęcenia, a wręcz przeciwnie - podniecenie. Wyciągnął przed siebie notatki zostawione przez jego nauczyciela i zaczął się w nie uważnie wczytywać. To może akurat niektórych zaskoczyć, ale nauka technik związanych z fizycznością nie polegała jedynie na machaniu swoimi kończynami w nieskoordynowany sposób, a wymagała czasem odpowiedniego przygotowania mentalnego. Z każdym przeczytanym słowem jutsu stawało się jednak dla Moriego coraz jaśniejsze. Pierwsza brama umiejscowiona była w mózgu i to właśnie do niej trzeba było sięgnąć, by uzyskać dostęp do niesamowitej siły i szybkości. Tutaj nasz bohater natrafił na pierwsza przeszkodę - nie wiedział jak odnaleźć tę całą bramę chakry. W celu przezwyciężenia muru postanowił jednak usiąść i zacząć spokojnie medytować. Z każda upływająca minuta zagłębiał się coraz bardziej w swoje wewnętrzne ja tak, jak niczego niespodziewająca się ofiara zapada powoli w ruchome piaski. Oczyma wyobraźni Jin zaczął dostrzegać coś na kształt ogromnych drzwi, przed którymi wydawał się być podobnej wielkości co mrówka - to było to. Teraz pozostało jedynie dostanie się do środka i opanowanie wielkich pokładów siły drzemiących w jego ciele. W tym celu chłopak postanowił odbyć prowizoryczną walkę z wyimaginowanym przeciwnikiem. Dość medytowania, czas zacząć się ruszać! Stopy Yury zaczęły kroczyć po rozgrzanym piasku, raz za razem unosząc się to w kopnięciach, to przy podskokach, a jeszcze innym razem zwyczajnie dlatego, że chłopak turlał się po ziemi wykonując uniki przed wyimaginowanymi ciosami. I kiedy minęło już dobrych kilkadziesiąt minut, coś nagle strzeliło. Brama w głowie młodzieńca się otworzyła, a z niej wyskoczyła siła, która znacząco zwiększyła jego możliwości. Teraz nie było ważne jego zmęczenie, teraz nie obchodził go panujący dookoła upał. Teraz poruszał się znacznie szybciej, a jego ciosy stały się przynajmniej dwa razy silniejsze. To było to, o czym mówił mu mistrz! Co prawda po wyłączeniu techniki dopadło go zmęczenie, jakiego do tej pory nigdy nie doświadczył, ale jeszcze kilka razy i zapewne się do niego przyzwyczai.
Yura
 

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Yura » 18 lip 2018, o 01:41

Kiedy parę dni temu Yura opanował pierwszą bramę, to do głowy nie przyszło mu nawet to, że tak szybko tutaj wróci, aby tym razem opanować następną. Wedle zapisków wykonanych podczas wykładów mistrza, kolejna brama również znajdowała się w mózgu, ale w jego drugiej połowie. Tutaj wszystko miało pójść trochę łatwiej, bo Mori miał już za sobą jakieś podstawy. Dręczyło go za to coś innego. Skoro przełamał swoje limity po raz pierwszy przy treningu pierwszej bramy, to jak ma to zrobić przy drugiej? Tak na chłopski rozum przyjmując, limitów nie może być kilka. Jest jeden i po jego przejściu nie da się już iść dalej. Z pozoru błahe rozmyślania stały się dla Yury bardzo ważne, bo bez rozstrzygnięcia tej kwestii nie będzie potrafił ruszyć nijak do przodu. Zrozumienie techniki było dla niego podstawą. Po godzinie doszedł jednak do przełomowego wniosku. Jeśli przyjąć, że limit składa się tak naprawdę z kilku podłóg i wszystkie osiem stanowi całość, to dopiero przebił się przez pierwszą warstwę. Każda kolejna brama będzie stanowiła więc dla niego następny krok, a dopóki nie przekroczy wszystkich progów, to zwyczajnie nie będzie się czuł usatysfakcjonowany. Skoro więc już część motywacyjną miał za sobą, to nadeszła pora na działanie. Jin czuł, że aby sięgnąć jeszcze głębiej, do tych ukrytych pokładów energii i nieskończonego potencjału, musi zmusić się do wysiłku, jakiego już dawno w swoim życiu nie doświadczył. Każdy mięsień w jego ciele musiał krzyczeć o przerwę i pulsować niczym skołatane serce. Aby to osiągnąć, chłopak chwytał się różnych zajęć. Na pierwszy rzut poszło chodzenie na rękach. Gorący piasek pustynny, który nagrzewał się już parę godzin dawał się we znaki jego dłoniom, jednak to sprawiało tylko, że Yura jeszcze bardziej ochoczo podszedł do całej sprawy. Nie mógł skupiać się jednak na jednej części swojego ciała, więc zaraz po chodzeniu na rękach zabrał się do wspinaczki na okoliczne skały. Nie robił tego jednak w tradycyjny sposób. Zdecydował bowiem, że nie będzie przy tym używał rąk, a dodatkowo założy na siebie odpowiednie obciążenie. Jakie? A zwykłe, dwa kamienie, który usadowił na swoich ramionach i z którymi rozpoczął wędrówkę to w górę, to w dół, w międzyczasie robiąc jeszcze przysiady. Nadal jednak nie czuł efektów swojego treningu i wiedział, że może dać z siebie jeszcze więcej. Ruszył więc po raz ostatni na szczyt jednej ze skał, żeby tam nie stanąć już na samych rękach, a na palcu wskazującym i srodkowym, starając się wytrzymać w tej pozycji jak najdłużej. Piekielne słońce nie ułatwiało zadania, a ciało wycieńczone po wcześniejszych ekscesach również mówiło mu, żeby przestał. On jednak uparcie trwał przy swoim postanowieniu, aż wreszcie coś w nim pękło. Mięśnie nie wytrzymały, ciało odmówiło posłuszeństwa i pochyliło się do przodu, tym samym spadając w kierunku ziemi. To właśnie wtedy Yura przeżył prawdziwe objawienie. W jednym momencie w jego sflaczałe mięśnie wkroczyła nowa siła, a on sam czuł się jak nowo narodzony. Dzięki takiemu rozwojowi spraw bez problemu wylądował na ziemi i jeszcze wykonał przy tym kilka akrobacji. Dopiero kiedy nagły przypływ energii opuścił jego ciało, a zmęczenie dopadło go ze zdwojoną siłą zorientował się, że przed chwilą doświadczył kolejnego stopnia wtajemniczenia w sztuce Hachimon Tonkou. Zadowolony padł więc na plecy, a na jego twarzy gościł wielki uśmiech. Przeleżał w tej pozycji następne kilka godzin i z pustyni zaczął zbierać się do domu około północy.


z/t
Yura
 

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Yura » 18 lip 2018, o 13:46

Miejsce to stało się dla Yury jednym z ulubionych. Tutejsza natura i spokój sprawiały, że chłopak mógł się po prostu skupić na treningu i dawać z siebie wszystko. Dzisiejszego dnia pojawił się tutaj z identycznym zamiarem. Tym razem nie przybył tutaj z pustymi rękami, bo na swoich ramionach niósł dwa, spore kamienie przypominające swoim wyglądem kłody drewna. Były mu potrzebne jako rekwizyty do następnej techniki. Choć poziom jej skomplikowania nie był zbyt wysoki, to jej efekty były zadowalające i w najlepszym wypadku mogły nawet zabić przeciwnika. Choć do tego ostatniego Yurze nieśpieszno, to pomimo tego musiał brać pod uwagę taką opcję. Tylko po co dwa kamienie? Jeden zapasowy. Jin ustawił się zaraz przy jeziorze czyli tam, gdzie piasek był znacznie twardszy i postawił przed sobą pierwszą "kukłę". Musiał znaleźć jakiś sposób na łatwe wyrzucenie jej w górę, co wbrew pozorom nie było takie proste. Próbował różnych sposobów. Zwykłe podniesienie i rzut, większe zaangażowanie pleców, schylenie się, a nawet wykorzystanie tylko mięśni ramion, ale nic zdawało się nie przynosić wystarczających efektów. Za kazdym razem chłopak tracił na jakimś aspekcie. A to siła była niewystarczająca, a to inny sposób powodował, że Mori zbyt długo zbierał się z ziemi i tracił na szybkości. Znalezienie złotego środka zajęło mu kawał czasu, a opanowanie go do perfekcji wymagało do niego setek powtórzeń. I co? I nic, bo to było dopiero pierwsze stadium techniki. Wyrzucenie w górę przeciwnika było bowiem wstępem do prawdziwego ciosu. Teraz trzeba było go odpowiednio chwycić, żeby następnie upaść z nim na ziemię niczym głaz. Cała sztuczka polegała jednak na tym, że to właśnie przeciwnik przyjmował na siebie cały impet uderzenia, a użytkownik wychodził ze starcia bez uszczerbku na zdrowiu. W teorii wszystko proste, ale kiedy przyszedł czas na wykonanie, to cała sprawa się trochę komplikowała. Pomijając to, że kamień był trochę za szeroki, to Jin obawiał się, że upadając źle ułoży ciało i nabawi się kontuzji. Dlatego tez pierwsze próby były raczej nieporadne i nie przynosiły szczególnego efektu. Strach przed zranieniem się sprawiał, że jakiekolwiek efekty były spowolnione. Z kazdym powtórzeniem chłopakowi szło jednak coraz lepiej, aż w końcu znalazł idealną pozycję do wykonania jutsu. Opasał swojego wyimaginowanego przeciwnika rękoma i nogami tak, że nie musiał obawiać się o żadne kontuzje. Dla pewności wypróbował jednak technikę jeszcze wiele razy zanim stwierdził, że przyszedł czas na powrót do osady. Hayabusa Otoshi opanowana!


z/t
Yura
 

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Youmu Nanatsuki » 21 sie 2019, o 22:51

Jak to zawsze następowało po wykonanej misji - Youmu zrobiła sobie przerwę. Przerwę od zadań, treningów czy korzystania z chakry, chociaż to ostatnie nie do końca. Na jakiś czas żyła jak... jak mało osób mogło. Zwyczajnie za zarobione pieniądze robiła co chciała, ale nie pracowała. Jakby była bogata, chociaż nigdy nie posiadała dużych sum. Tak wielbiła wartość, ale nie miała obsesji na punkcie pieniędzy. Prawda, ceniła ich wartość, ale równie mocno ceniła wartość wszystkiego tego, co dało się zdobyć za nie. Wartość pysznego posiłku w miłej knajpie ciężko było określić, ale dało się podać cenę takiej przyjemności. O to we wszystkim chodziło. Jak cenne jest to dla panny Nanatsuki. I takie chwile odpoczynku od bycia kunoichi ceniła bardzo. Jednak wszystko co dobre kiedyś się kończyło. W tym przypadku wcale nie były to pieniądze, a ochota na dalsze lenistwo. Chciała jakiejś aktywności, a najlepiej połączyć przyjemne z pożytecznym i poćwiczyć coś, co da wymierny rezultat w walce. W końcu jakkolwiek Youmu nie chciała uniknąć walki swoim sprytem czy podstępem lub intrygą, to ostatecznie i tak drugiej stronie puszczały nerwy i dochodziło do pojedynku. Nauczyła się, że jej sztuczki są zbyt wyrafinowane, by przydały się w takich prostych sytuacjach z prostymi ludźmi.
Wolała omijać oazy. Ostatni wypad zakończył się naprawdę dziwnymi wydarzeniami i sporymi stratami po jej stronie, które nie mogły zostać wynagrodzone marnymi 500 Ryo, które zdobyła. Tym razem miejscem treningowym było... jezioro. Miejsce zdecydowanie daleko od osady, bo na granicy z Sakai. W końcu na pustyni nie było tak po prostu jezior. Wyruszyła o wschodzie słońca, ale nie oznacza to, że dotarła na miejsce tego samego dnia. Dała sobie na tę drogę trzy dni, zatrzymując się w pobliskich karczmach. Na miejsce ostatecznie dotarła... równo ze słońcem. Miała masę czasu na trening, pełny żołądek, manierkę wody oraz wodę pitną w pobliżu, cień, trochę prowiantu i, co najważniejsze, ochotę na poćwiczenie. Zdjęła z siebie płaszcz i poczuła ten poranny chłód. Przeszły ją ciarki, ale takie przyjemne, bo był to wilgotny chłód - takiego, jakiego nie da się zaznać na pustyni. Stanęła na początek przed jeziorem, by obmyślić dokładnie co zamierza trenować i jak.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Youmu Nanatsuki » 22 sie 2019, o 00:36

Po intensywnym treningu należała się chwila odpoczynku. Tak wzmożone korzystanie z chakry wydawało się na dłuższą metę znacznie bardziej męczące, niż zwyczajna aktywność fizyczna. Utrata energii wpływała na całe ciało, a nie tylko kondycję czy wybrane, najbardziej wykorzystywane mięśnie. To było jak choroba, która nabiera na sile. I może cię zabić. Teraz jednak tak źle nie było. Poczuła ubytek w chakrze, ale nie był on ani gwałtowny, bo rozłożony w czasie, ani znaczny.
Usiadła pod drzewem. Takim, jakich nie uświadczysz na pustyni. Miłe uczucie mieć tyle cienia i oparcia w przerwie między ćwiczeniami. Napiła się kilka łyków wody ze swojej manierki, a także zjadła kawałek marynowanego, suszonego mięsa - wyjątkowo dobrze przyprawionego. Była to jedna z ulubionych "przekąsek" Youmu ze względu na intensywny smak bogaty w przyprawy. Niestety smakołyk był dosyć drogi, mimo że to suszone mięso. Zbiór przypraw nie kosztował jednak najmniej i stąd też cena. Tak czy inaczej - panna Nanatsuki odprężyła się nad wodą, nie śpiesząc się z powrotem do treningu. Wiedziała, że dalsza część będzie trudniejsza, bardziej wymagająca. W końcu musiał jednak nadejść moment dalszego rozwoju.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Youmu Nanatsuki » 22 sie 2019, o 20:59

Tym razem może troszkę przesadziła. Może powinna zrobić jedną przerwę w trakcie? Zdecydowanie. Doczłapała do drzewa, pod którym znajdowały się jej rzeczy i z ciężkim westchnięciem usiadła, opierając się o pień. Sięgnęła natychmiast po manierkę, z której pociągnęła kilka łapczywych łyków wody. Odchyliła głowę, oparła ją i zmrużyła oczy. Było jej już naprawdę gorąco. Trwało lato i chociaż była to granica, to jednak granica z Samotnymi Wydmami, których temperatury należały do bezlitosnych. Cień drzewa trochę pomagał, ale zmęczenie treningiem wygrywało. Było jej niezmiernie duszno, zatem podniosła się i podeszła do jeziora, przy którym przycupnęła i zanurzyła twarz pod wodę. Następnie ochlapała trochę barki i kark, trochę szyję, trochę ręce i wróciła pod drzewo. Wyciągnęła trochę suszonego mięsa i nieśpiesznie zaczęła jeść. Teraz było jej naprawdę przyjemnie. Chłodna woda sprawiła, że poczuła się rześko, a mięśnie tak wspaniale się rozluźniały. Cień pozwalał też na znośną temperaturę. Znośną jak dla mieszkańca Atsui.
Nagle drgnęła. Zasnęła? Poderwała się na równe nogi i spojrzała na niebo, by sprawdzić pozycję słońca. Tak, spała. Kiedy zasypiała było samo południe, a teraz słońce przesunęło się ku zachodowi. Minęły... może trzy godziny. Bardziej jak dwie i pół. Uśmiechnęła się lekko. Czuła się teraz taka wypoczęta, a jej rezerwy chakry zdążyły się znacznie odnowić. Wciąż była trochę głodna, zatem zjadła jeszcze kilka kawałków suszonego mięsa, popiła je wodą, ochlapała się w jeziorku i stanęła właściwie tuż obok niego.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Trening został zakończony, więc pozbierała swoje manatki, napiła się wody, dojadła ostatnie kawałki suszonego mięsa, popiła je i ruszyła w drogę powrotną. Tym treningiem akurat nie była wyjątkowo zmęczona. Całkiem żwawym tempem skierowała się wgłąb Atsui. Do zmroku miała jeszcze... dużo czasu. Było lato, a wtedy słońce na niebie zdawało się być dzień i... dzień, bo nocy nie było. Mimo wszystko chciała jak najszybciej wrócić do domu, gdyż właściwie przetrenowała to, co chciała. Wykonała cały plan treningowy, a to, że wyszło jej to całkiem szybko (jak na standardy treningów), to już inna sprawa. Co takiego, że jeden z treningów ciągnął się tygodniami właściwie. Tym razem na powrocie zatrzymała się tylko w jednej karczmie, by przenocować i ruszyć dalej. Ostatecznie powrót zajął jej jeden cały dzień, gdyż wróciła wieczorem.

Z/T
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 401
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Kintarō Gonpachi » 14 lut 2020, o 22:04

Gonpachi po zdobyciu katany, kroczył pewnie przed siebie w poszukiwaniu przygód, w końcu po bardzo wielu godzinach podróży, w oddali zobaczył jeziorko.
– Świetnie – powiedział wyrazie niezadowolony, po czym zbliżył się do brzegu jeziora, wziął kilka łyków wody i przemył twarz.
– No po prostu świetny początek przygody, nie mam nawet jednego ryo, a do tego wylądowałem na jakimś kompletnym pustkowiu. – Ciężko westchnął, następnie zdjął katanę z pleców i wbił ją w ziemię – I tak nawet nie wiem, w którą stronę się udać, żeby trafić na jakiś zamieszkany obszar, więc chyba tutaj zostanę, przynajmniej wody będę miał pod dostatkiem – Na jego wargach, pojawił się grymas, który miał przypominać uśmiech.
Naprędce rozejrzał się po okolicy za jakimś jedzeniem, ale jedyne co udało mu się znaleźć to kilka robaków - No to smacznego - Ponownie ciężko westchnął, patrząc na swój bardzo skormny posiłek. Chwilę po zjedzeniu rozejrzał się dookoła z nadzieją że zauważy jakąś postać - Po krajobrazie zakładam że to nadal Atsui.. - Wziął do ręki kamień mocno się zamachnął i wrzucił do wody - ... w Atsui raczej niema zbyt wielu podobnych zbiorników wodnych, więc jeżeli będę miał szczęście to w ciągu kilku godzin ktoś tu przybędzie - Położył się blisko swojej katany i nieco rozmarzony przyglądał się niebu, wyczekując na jakiegoś przybysza, który wskaże mu drogę lub da zarobić kilka ryo.
Avatar użytkownika

Kintarō Gonpachi
Gracz nieobecny
 
Posty: 35
Dołączył(a): 2 lut 2020, o 00:19
Wiek postaci: 26
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Ma długie czarne-siwe włosy związane w kok oraz długą brodę i wąsy w tych samych kolorach. Ubiór jest bardzo skromny, na nadgarstkach nosi dwa brązowe ochraniacze z metalowymi ozdobami oraz długie spodnie w tym samym kolorze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7998

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Toshiro » 15 lut 2020, o 19:29

- Kintarō Gonpachi -
- Misja D -
1/15


Samotny człowiek i jego katana. Chciałoby się tak zatytułować tę opowieść o mężczyźnie zwanym Kintaro Gonpachi. Opowieść ta przywiodła nas jednak właśnie do tego momentu. Kinatro szedł nieprzerwanie przed siebie, aż w końcu dotarł do jeziora, które nijak nie pasowało do otoczenia, które... No cóż, składało się tylko i wyłącznie z piasku. Mniejszych i większych zasp. Gdzieniegdzie pojawił się jakiś kaktus, więc teoretycznie można bardziej nazwać to oazą, ponieważ w okolicy pojawiło się rzeczywiście nieco więcej roślinności. Ta "oaza" różniła się jednak od swoich odpowiedniczek na pustyni, ponieważ była znacznie większa od swoich odpowiedniczek. Zapewne z racji na swoje bliskie położenie innej prowincji, w której klimat był już o wiele łagodniejszy. Wielkością przypominała jezioro. Czarnowłosy słusznie wyciągnął wniosek, że miejsce, w którym się znajduje musiało jeszcze należeć do Atsui, choć nie było to zbyt trudne do wydedukowania. Zimna woda z jeziora była niesamowicie orzeźwiająca i zdecydowanie dawała chwilę wytchnienia podczas tego letniego, gorącego dnia. Tak samo jak przycupnięcie przy zbiorniku wodnym, od razu można było poczuć ten lekki, chłodniejszy wiatr, który muskał ciało podróżnika. Niestety po rozejrzeniu się okazało się, że jak na razie w okolicy nie było żywej duszy. Ułożenie słońca wskazywało na południe, więc być może ludzie nie porywali się o tej porze na spacer nad jezioro. Brunet zdecydował się położyć i przyglądać czystemu niebu. Mijały minuty, może godziny? W końcu dało się stracić rachubę, a niestety nie stało się zupełnie nic. Jeśli w końcu Kintaro zdecydował się podnieść i rozejrzeć, to w oddali, prawie po drugiej stronie jeziora mógł dostrzec sylwetkę siedzącej osoby. Trzymała ona coś w dłoniach, jakby długi kij. Wędka! Tak, zdecydowanie była to wędka. Jeśli przyjrzeć się tak dłużej, to można było dostrzec, że osoba, która tam siedzi jest mężczyzną. Nieco starszym od Kintaro, z nikłym, kilkudniowym zarostem. W tym momencie było widać grymas niezadowolenia na twarzy i jakby się nieco bardziej wsłuchać, to było słychać różnego rodzaju przekleństwa. Być może to właśnie on będzie wybawieniem dla Kintaro?
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 915
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Kintarō Gonpachi » 17 lut 2020, o 20:34

Pochłonięty myślami, Kintarou, zasnął nim się zorientował. Przespał kilka godzin, w momencie gdy się obudził, słońce było już wysoko na niebie – Cholera, zasnąłem… – Nadal leżąc zaczął się masować po skroniach - ... Spanie, pod gołym niebem, nie było najlepszym pomysłem. Ałł, moja głowa – Nadal masując głowę, w nadzei, że lekki ból ustąpi, przeszedł do pozycji siedzącej, w pewnym momencie po drugiej stronie jeziora dostrzegł jakąś sylwetkę. Zmrużył oczy, jakby chcąc się upewnić, że dobrze widzi. – Ktoś tam jest. Hmm… – Dostrzegł, że mężczyzna trzyma coś w rękach – Rybak? W każdym razie trzyma jakiś kij, czy coś w tym rodzaju – Przeszedł z pozycji siedzącej do stojącej, następnie mocno się przeciągnął, cały czas przyglądając się z oddali nieznajomemu – Skoro przyszedł tu łowić ryby, to prawdopodobnie gdzieś bardzo niedaleko od tego jeziora znajduje się wioska – Głośno ziewnął i ponownie się przeciągnął – To moja szansa – Powiedział, po czym wskoczył do wody i przepłynął na drugi brzeg. Kintarou powoli podszedł do nieznajomego i zapytał – Witaj, jesteś tutejszy? Wskażesz mi drog… – W tym momencie przerwał, gdyż do jego uszu dotarły przekleństwa wypowiadane przez tajemniczego człowieka z wędką. Kintarou, przez dłuższą chwilę stał jak wryty, nie wiedział jak się zachować, przez moment nawet przeszło mu przez myśl, żeby zostawić tego człowieka w spokoju, jednak ostatecznie zagaił – Coś się stało? Mogę jakoś pomóc? – Podszedł jeszcze bliżej, spojrzał na twarz mężczyzny i dostrzegł na niej grymas niezadowolenia, zaczął się nawet zastanawiać czy to, aby nie z jego powodu.
Avatar użytkownika

Kintarō Gonpachi
Gracz nieobecny
 
Posty: 35
Dołączył(a): 2 lut 2020, o 00:19
Wiek postaci: 26
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Ma długie czarne-siwe włosy związane w kok oraz długą brodę i wąsy w tych samych kolorach. Ubiór jest bardzo skromny, na nadgarstkach nosi dwa brązowe ochraniacze z metalowymi ozdobami oraz długie spodnie w tym samym kolorze.
Widoczny ekwipunek: Katana
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7998

Re: Jezioro na granicy z Sakai

Postprzez Toshiro » 20 lut 2020, o 20:57

- Kintarō Gonpachi -
- Misja D -
3/15


Nasz bohater, Gonpachi, bo tak ma na imię, stwierdził, że wylegiwanie się nad jeziorkiem pośrodku niczego jest wspaniałym pomysłem. W końcu co mu może zagrozić skoro tak na prawdę nikogo tutaj nie ma, nieprawdaż? Nie przemyślał jednak, że skoro to pustynia, to miejsce jak to na pewno jest znane ludziom, którzy mieszkają gdzieś w okolicy. Choć w pewnym sensie o tym pomyślał, bo po to się tutaj udał, aby kogoś znaleźć. Pytanie jednak kogo by znalazł? Równie dobrze podczas snu ktoś mógł zakraść się po cichu, poderżnąć gardło i zabrać jedyną rzecz jaką posiadał, czyli katanę. Za taką otrzymałby już całkiem niezłą sumkę. Na szczęście nic takiego się nie stało. Kilka godzin na pełnym słońcu na pewno nie mogły należeć do najprzyjemniejszych. Brunet zaczął odczuwać lekki ból głowy. Dostrzegając rybaka Kintarou zdecydował się podejść do niego bardzo otwarcie i przepłynąć przez pół jeziora. Nie było to takie proste zadanie, ponieważ było ono całkiem spore i mężczyzna mocno się zmęczył po tym jak udało mu się w końcu dotrzeć na drugi brzeg. Gdy wychodził z wody mógł dostrzec zdziwione i nieco złowrogie spojrzenie mężczyzny, który wyciągnął wędę z wody i klął dalej pod nosem, tyle, że teraz było to słychać.
-Nosz ja pierdole, nie dość, że nie mogę nic złowić, to jeszcze jakiś pacan stwierdził, że sobie popływa w jeziorku i przepłoszy mi wszystkie ryby.- Kintarou w końcu w całej okazałości wyłonił się z wody. -Hej Ty! Co Ty odpierdalasz? Nie widzisz, że łowie ryby?- zapytał bardzo poirytowany. Przepłynięcie tego jeziora chyba nie było najlepszym pomysłem. Nie dość, że Gonpachi sapał teraz jak dziki, to na dodatek mężczyzna, z których chciał porozmawiać był na niego zły.
-No pewnie, że możesz pomóc, na przykład usuwając swoją jakże zacną osobę z tego pierdolonego jeziora, bo muszę złowić dzisiaj sporo ryb, żeby mieć co jeść i dodatkowo spłacić tych zjebów. Chyba, że znasz jakiś magiczny sposób na to żeby ryby wyskoczyły do mnie same, to słucham. Przydałoby się, bo wszystkie mi przepłoszyłeś,- powiedział zdenerwowany podnosząc z powrotem wędkę i sięgając z wiaderka obok po przynętę, a potem zarzucił ją już kiedy Kintarou wyszedł z wody.

-10 do wszystkich stat fizycznych do odpoczynku 4h w cieniu

Mężczyzna
Avatar użytkownika

Toshiro
Najlepsza Letnia Scena
 
Posty: 915
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość