Mała oaza

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Mała oaza

Postprzez Motoko » 30 cze 2017, o 13:43

Obrazek

Idąc po pustyni, raczej nikt nie spodziewa się dojrzeć niczego innego, jak małego źródełka z wodą, które oplecione jest zielonym pasmem, a także kilkoma palmami. Ta oaza nie różni się praktycznie niczym od innych, oczywiście o ile ktoś nie spojrzy na jej wymiary, które w istocie są mikroskopijne zważywszy na te, przy których powstały nawet osady i wioski. Tafla wody jest przejrzysta, natomiast jaskrawe kolory natury jej otaczającej, nawet z daleka są nader wyraźne, dlatego przechodzący obok wędrowcy nie mogą nie zauważyć oazy. Jest ona umiejscowiona między jedną, a drugą wydmą, które z każdym powiewem wiatru, kształtują się inaczej.


W trakcie jednego z postojów, dziewczyna zdecydowała się na trening. Bardzo możliwe, że było to wyjątkowo głupie, ale nie widziała potrzeby na spożytkowanie dnia w sposób bezowocny. Przysiadła pod jedną z palm przy oazie, na której nikogo na szczęście nie spotkała i wyjęła swój miecz. Szlif był idealny, co też jej nie zdziwiło, bo zanim ruszyła z Shigashti no Kibu, porządnie go wypolerowała. Splotła nogi i ustawiła broń na wprost twarzy. Była świadoma, że ta technika jest piekielnie ciężka, ale przecież czymże byłoby życie, gdyby nie serią kłód podkładanych im pod nogi? Głęboko odetchnęła i wyciszyła swoje wszystkie myśli.
Przez dłuższy czas, starała się wyczuć własną energię duchową. Pamiętała, jak dziadek opowiadał jej, czym jest i jak można ją wyczuć na podstawie własnego odczuwania ciała, a także ducha. Najprostszym rozwiązaniem dla Motoko było odnalezienie krwi, która płynęła w jej żyłach. Jednocześnie czując je, a także śledząc ich ruchy, poczuła również energię, która otaczała jej narządy krwionośne, a także przenikające przez nie ikry, których nie potrafiła sformułować, dlatego właśnie nazwała je energią duchową, czymś co łączy wszystko ze sobą razem, pomimo, że źródłem wszystkiego była głowa. Dzięki ciszy, którą spowita była oaza i cała pustynna przestrzeń, dziewczyna znalazła ją dość szybko, co też skwitowała delikatnym uśmiechem, który pojawił się na jej twarzy. Pozostając wciąż skupioną, starała się przesłać część swojej energii mieczowi, który dzierżyła w dłoni. Przez cały czas myśląc o tachi, jako swoim przedłużeniu dłoni, co również nie sprawiało jej problemu, zważywszy na jej przywiązanie i umiejętność władania bronią, która w stosunku do mistrzów, wciąż była licha. Tak jak odszukanie swojej energii, po skutecznym wyciszeniu i przeciągnięciu jej do miecza, który już od dawna uważała za przedłużenie swojej dłoni, nie było większym problemem, schody zaczynały się dopiero przy utrzymaniu tej niebieskiej obłoki otaczającej miecz. Już za pierwszym razem, udało jej się wytworzyć wzmocnienie na mieczu, jednak krótkotrwałość tego efektu jej zbytnio nie zadowalała. Poświata, którą stworzyła równie szybko zniknęła, jak się pojawiła. Mo głęboko odetchnęła i znów spróbowała tego samego działania, tym razem starając się utrzymać wzmocnienie na mieczu trochę dłużej. Tym razem wynik był zadowalający, a nawet bardziej niż tylko zadowalający! Cały czas utrzymując technikę Kenryūtō na tachi, wstała i zamachnęła się w stronę kamienia, który leżał tuż obok drzewka, pod którym przed chwilą siedziała. Dźwięk, a także widok rozciętego kamienia, nie zawiodły młodej Samuraj, która mogła sama przed sobą przyznać, że takie opanowanie, które wytrenował u niej dziadek, to istny skarb do technik, które już poznała, a także tych, które jeszcze musi opanować. W końcu schowała tachi i podeszła do źródełka wodnego. Ochlapała sobie twarz i ruszyła w dalszą podróż, w końcu niemal już było ciemno, a ona kompletnie nie wiedziała gdzie ma iść!

Nauka techniki: Kenryūtō [B]
Motoko
 

Re: Mała oaza

Postprzez Motoko » 12 lip 2017, o 22:15

Dziewczyna wcale długo nie musiała czekać na przyjście kogokolwiek, bo też nikogo się nie spodziewała na swojej drodze, jedynie kupczyków i innych wędrowców, którzy tak jak ona będą omijać nieznajomych szerokim łukiem. Cieszyła się tymi chwilami samotności, które po spotkaniu z trzema nadzianymi testosteronem facetami były wręcz błogie. Być może nie byłaby tak ostra w swojej ocenie nieznajomych, gdyby nie było ich aż trzech, w końcu scenariusze, które mogłyby wejść w życie były aż nazbyt realistyczne i przegięte, żeby w ogóle mogła o nich myśleć. Jednakże wyzwalając od siebie te obrazy, zauważyła małą oazę, w której już była. Zdezorientowana podeszła bliżej, domyślając się, że najwyraźniej cały plan odejścia w innym kierunku poszedł się rypać, ale co też mogła zrobić dziewczyna, która nie miała pojęcia gdzie tak naprawdę jest cel jej podróży?
Sfrustrowana nastolatka schowała się w cieniu plamy i odrzuciła swój kapelusz, żeby zaraz rozwiązać pasek przy którym był jej opatulony w pochwę miecz. Schowaną broń położyła obok palmy i podeszła do wody, żeby jej trochę nabrać do bukłaka, który podarował jej sprzedawczyk, o którym do dziś nie potrafiła zapomnieć, a tym bardziej powstrzymać swojego gniewu na jego głupotę i swój brak interwencji przy karze złodzieja. Podeszła z powrotem na miejsce, w którym położyła swój miecz i z nieskrywaną ulgą usiadła krzyżując nogi pod palmą. Miecz położyła na swoich zasłoniętych sukienką udach i zapatrzyła się w piasek, który oczywiście otaczał ją ze wszystkich stron. Jedynym pocieszeniem całej sytuacji była ta cisza, a raczej szmer spychanego piasku przez wiatr, który był jej kompanem przez dłuższy czas wędrówki, a także pobytu w Atsui.
Jak malownicze pustynne kresy by nie były, dziewczyna chciała się stąd wyrwać, a jedyne co wiedziała, to że obrała złą drogę jeśli kierowała się w stronę Kaigan. Upał, przez który jej włosy zamiast zwiewnie wisieć dookoła jej głowy, były przyklejone do jej głowy i za żadne skarby świata nie chciały się odkleić, nawet pod wpływem wody, którą sobie ochlapała twarz, a także kark. W butach cały czas uwierały ją drobinki piasku, który nie chciał dać dziewczynie spokoju, jedynym plusem całej sytuacji było docenienie chwil w cieniu, czyli właśnie takich, jak ta.
Motoko
 

Re: Mała oaza

Postprzez Takeshi » 13 lip 2017, o 10:50

Ogromna kuweta
Ranga D
Post 1/15


Pustynia nie należała do najprzyjemniejszych na świecie miejsc, a gorąc niejednego doprowadzał do szaleństwa. Mimo tego, że Motoko znajdowała się przy małej oazie, to nie polepszało jej sytuacji za bardzo. Co jednak robiła w takim miejscu? To była zagadka dla reżysera, scenarzysty, ale najwidoczniej coś prowadziło ją do... Kaigan! Ding ding ding, prawidłowa odpowiedź. Ciekawe jak do tej pory się nie zgubiła. W każdym razie nie była zbyt długo sama. Jakiś czas później, jak próbowała kryć się w cieniu palm, do oazy przyszła karawana - mała, można powiedzieć, że maluteńka, bo składała się z ledwo trójki osób i jednego osła. Zwierzaka, nie człowieka. Skinęli tylko głową na powitanie i zaczęli czerpać wodę ze źródła do swoich bukłaków.
-Panienka dokąd? Może zabierzemy się razem? - powiedziała kobietka, której wiek dochodził do pięćdziesiątki, lecz po posturze tego nie było widać. Widać, że chodzenie nie było jej obce, może wędrowny handlarz?
Takeshi
 

Re: Mała oaza

Postprzez Motoko » 13 lip 2017, o 11:56

Jak zwykle, chwile samotności na pustyni, to te najbardziej płonne, które uciekają niczym płatki z więdnących kwiatów, dlatego już niemal przyzwyczajona Motoko nie zirytowała się na fakt bycia zaczepianą. Już z daleka słyszała jakieś odgłosy, które przypominały jej większą grupę osób i tak też było, bo ponad dwa, to już grupa, prawda? Gdy podeszli do wodopoju, a także do niej, uśmiechnęła się delikatnie w stronę kobietki, która zadała jej pytania.
- Jak najdalej stąd. - odpowiedziała życzliwie, oczywiście cały czas mając z tyłu głowy przeświadczenie o wszelakiego rodzaju ludziach, a w szczególności tych udających przyjaznych i serdecznych. Gra pozorów, niechaj nadal trwa, w końcu Mo nie była niewychowaną chamką, a jedynie raczkującą kunochi, która na domiar złego miała momentami napady swojej młodzieńczej, emocjonalnej burzy, takie czasy, co zrobisz. - A gdzie Państwo się wybierają? - spytała, robiąc oczywiście ukłon w trakcie siedzenia, nie chciała być niekulturalna, ale od razu wstawać też jej się nie uśmiechało, w końcu nie po to przed chwilą usiadła. Dobrze, że tym razem to była kobieta, bo chyba nie zdzierżyłaby kolejnej głupawej rozmowy z mężczyzną, a tym bardziej pytań zadawanych z jego strony. Cudem jest, że wytrzymała w towarzystwie tamtych trzech młodzieńców, choć po tym jak odeszła niezwykle ją korciło, żeby wzniecić ich emocje do żaru, który dla jednych skończyłby się życiem, zaś drugich tańcem ze śmiercią. Te młodzieńcze zapędy odwagi nie były jej obce, choć potrafiła myśleć, być może dlatego odeszła w najbardziej przewidywalnym momencie, kiedy zaczęło się coś dziać.
Motoko
 

Re: Mała oaza

Postprzez Takeshi » 13 lip 2017, o 12:05

Ogromna kuweta
Ranga D
Post 3/15


-Uh, no to faktycznie daleko. Nie podoba się w naszej ojcowiźnie? - zapytał jeden z dwóch pozostałych, lekko opalonych facetów. Nie było tutaj wyrzutu, ot zwykłe pytanie mające na celu zagaić rozmowę z nowo napotkaną osobą. Skinął jej jeszcze ładnie głową wyrażając "dzień dobry" i zajął się osiołkiem i znajdującym się za nim małym wozem wypchanym towarami.
-Wszędzie. I nigdzie jednocześnie. Obwozimy towar, tam kupujemy, tu sprzedajemy. Od czegoś trzeba zacząć, a na sklep nas nie stać obecnie. Może więc zabierzesz się z nami? Zawsze to bezpieczniej w grupie - skinęła jej głową kobieta i zaraz też spojrzała w niebo określając która to godzina. Czasu do zmroku było jeszcze wiele, stąd nie musieli się spieszyć. Niby noc na pustyni to ciekawe przeżycie, ale raczej nikt normalny na to się nie decydował. Ludzie z karawany w sumie nie powiedzieli gdzie się kierowali, może po prostu nie mieli wyznaczonego celu i chodzili niczym cyganie - czyli przed siebie, tam gdzie ich poniosło.
Takeshi
 

Re: Mała oaza

Postprzez Motoko » 13 lip 2017, o 12:18

- Troszkę za gorąco, wolę bardziej zróżnicowane klimaty. - stwierdziła również z uśmiechem, skierowując swoje słowa w stronę mężczyzny. Na chwilę jej wzrok zatrzymał się na osiołku, który swoją drogą był urokliwy, albo to zwyczajne przyzwyczajenie do rozczulania się nad zwierzętami, takie babskie sprawy.
- W sumie co mi zależy. - mruknęła pod nosem, zapinając swój pas, przy którym była przytwierdzona i opatulona pochwą tachi. - To niech nas nogi niosą. - powiedziała w stronę kobiety, już nawet nie siląc się na jakiś specjalny uśmiech, ot ten wyszedł jej naturalnie. Poznawanie świata, a także możliwość zwiedzenia regionów jej nieznanych, to było coś czego dziewczyna szukała od dawna i między innymi, dlatego też się wyrwała z domu. Jednocześnie okrutnym fałszem byłoby twierdzenie, że był to jedyny i główny powód, bo przecież wiadomo, że kiedy została Samurajem obiecała swojemu nauczycielowi godnie reprezentować ich nazwisko. Jedyne co ją naprawdę zastanawiało był brak wyczucia oszczerstw, którymi omamił jej dziadka młodzieniec, z którym wyruszyła na tułaczkę i który spowodował, że to wszystko tak się potoczyło, przez co już na samym początku dziewczyna splamiła wszystko co miała honorowo reprezentować.
Otrzepała sukienkę i wyprostowała dłonie, pozwalając stawom strzelić w łokciach.
Motoko
 

Re: Mała oaza

Postprzez Takeshi » 13 lip 2017, o 17:00

Ogromna kuweta
Ranga D
Post 5/15


Samurajka postanowiła wyruszyć razem z resztą mimo tego, że w sumie nie znała dokładnego celu podróży. Jeden z mężczyzn zaprosił ją na tył wozu, gdzie można było sobie wygodnie usiąść. Drugi z nich usiadł z przodu, by prowadzić osiołka. Kobieta zaś także usadowiła się na tyłach wozu.
-No to w drogę Isei! - rzuciła kobitka do woźnicy i jeżeli Motoko zdecydowała się usiąść na wozie, to objęła ją ramieniem, jeżeli nie, to po prostu spojrzała na nią niczym rasowy handlowiec. W oka mgnieniu próbowała poznać z kim ma do czynienia i w normalnych warunkach za ile może jej opchnąć swój towar. A tego na wozie było całkiem sporo. Jakieś bibeloty, trochę suchego prowiantu, bukłaki z wodą, ziarna, materiały. Na tych ostatnich siedzieli właśnie handlarze i ewentualnie Motoko. - Powiedz mi moja droga, jak się tutaj znalazłaś? Nie jest to przyjemna okolica, a o pożywienie tutaj ciężko...- dokończyła, a jej towarzysz siedzący tuż obok słuchał tylko z ciekawością
Takeshi
 

Re: Mała oaza

Postprzez Motoko » 13 lip 2017, o 18:26

Dziewczyna spasowała, jeśli była to mowa o przesiadywaniu na wozie. Miała definitywnie dość jeśli chodzi o jakiekolwiek bliskości, bo w końcu było gorąco, a do tego wszyscy się lepili, dlatego po prostu szła na szarym końcu, dzielnie maszerując. Nie bez powodu była po treningach wytrzymałościowych, żeby tak po prostu sobie odpuścić i usiąść, kiedy wcale jej się to nie uśmiechało.
Dopiero po dłuższej chwili dostrzegła spojrzenie kobiety, która ewidentnie starała się wymyślić jakąś błyskotkę, którą byłaby w stanie zachęcić Motoko do kupna, co spowodowało jedynie, że nastolatka przymrużyła niebezpiecznie oczy, a przynajmniej taki był plan. - Można powiedzieć, że szukam swojego miejsca i niestety nie znalazłam go na pustyniach. - powiedziała w stronę kobiety, nieznacznie robiąc przy tym ruch, który polegał na położeniu dłoni na wystającej główce miecza, chyba więcej dziewczyna nie musiała mówić. - Na swoje szczęście potrafię się bronić. - przynajmniej taką mam nadzieję... dopowiedziała w myślach, nie chcąc pokazywać jakiegokolwiek słabego punktu, w końcu im więcej człowiek sobie wyobraża, tym bardziej pnie innych na wyżyny, bo przecież co też sprzedawczyki mogą wiedzieć o jej marnych umiejętnościach?
Motoko
 

Re: Mała oaza

Postprzez Takeshi » 13 lip 2017, o 19:04

Ogromna kuweta
Ranga D
Post 7/15


Nikt jej nie próbował zmuszać do większej bliskości, niż zwykła podróż. Byli uprzejmi, nie nalegali. Może dlatego, że miała przy sobie całkiem niezłe ostrze i pewnie umiała z niego korzystać? Podróżowali przez pustynie, gdzie nie było wiele zagrożeń, ale zawsze mogło coś ich zaskoczyć tuż za rogiem.
-Cóż, jak widzisz, my też. No i spokojnie, na tym trakcie nie trzeba się za wiele bać. Teren jest dość płaski, więc nie ma gdzie urządzić zasadzki, a my też potrafimy się bronić - powiedział woźnica spoglądając do tyłu, a osiołek parsknął jakby chciał się dołączyć do tych słów.
-Będziemy mieć jednak inny problem. Nadchodzi burza... - dodała kobieta spoglądając w niebo, jednak większych oznak piaskowej burzy nie było widać. Może kierowana przeczuciem, może widziała dzisiejszą prognozę pogody, lecz próbowała szukać jakiegoś znaku, który przekonałby też innych.
-Zawsze tak mówisz, a tylko raz nas to dopadło! - dodał facet siedzący na wozie, klepiąc handlarkę po ramieniu.
Takeshi
 

Re: Mała oaza

Postprzez Motoko » 13 lip 2017, o 19:10

Albo to oni mogli być zaskoczeniem, nigdy nie wiesz! Może ta przezorność nigdy dziewczynie tak naprawdę się nie przydała, ale kto wie, być może kiedyś uratuje jej życie. Przesypujący się piasek między jej butami był co najmniej męczący, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo przecież dziewczyna sama się na to wszystko pisała.
Tak samo, jak reszta, rozejrzała się po okolicy chcąc znaleźć rzekome miejsce, z którego nadeszłaby burza piaskowa. Nazwa wydawała się być raczej odpychająca, choć rządna przygód dziewczyna była w końcu podróżniczką i wydawało jej się, że żadna burza jej nie straszna. Jednakże, kiedy usłyszała stwierdzenie mężczyzny siedzącego obok kobiety, spojrzała się na nich po raz kolejny. Wydawali się być trochę bezbronni, ale przecież takie udawanie grzecznych mogło być ich przyzwyczajeniem, tak samo, jak jej. Wiedziała, że nie powinna oceniać po pozorach, ale sama przecież nie była idealna, hipokryzja ludzka rzecz.
- Co należy zrobić w razie takiej burzy? - spytała chcąc wiedzieć, jak może zapobiec ewentualnemu zjawisku, które w końcu było jej obce. Nawet zaczęła wymyślać, jak to miałoby wyglądać i szczerze powiedziawszy, wolała już wziąć osła na barana, niż dać się takiej burzy.
Motoko
 

Re: Mała oaza

Postprzez Takeshi » 13 lip 2017, o 22:12

Ogromna kuweta
Ranga D
Post 9/15


Raczej nawet rządna przygód podróżniczka wiedziała, że w czasie piaskowej burzy nie będzie najmilej. Dla niektórych było to ostatnie przeżycie i to bardzo bolesne. Wszędzie piasek zatykający drogi oddechowe, wbijający się w każdy zakamarek ciała. Nie ma czym oddychać, targające wiatry. Ogólnie rzecz biorąc "nie polecam".
-Schować się... a widzisz tu jakieś schronienie? - rzucił woźnica i pokręcił głową, bo zdawał sobie sprawę z niebezpieczeństwa i chyba wierzył w przekonanie handlarki. Ta jednak wstała z wozu, zwilżyła palec i wystawiła go na wiatr. Pokręciła głową.
-Nie wygląda to za dobrze. Chłopaki, do dzieła! Nie ma czasu do stracenia. Młoda, też się ruszaj, jak masz czym się okryć, to zrób to jak najszybciej! - powiedziała, po czym pogrzebała trochę w wozie i wyjęła drewniane kołki. Zaczęła przybijać płachty do wozu, by nie zwiało towaru. Faceci zaczęli... wymontowywać koła. Może to i głupio wyglądało, ale przynajmniej im nie odjedzie. Po tym okryli osiołka, który skupił się obok wozu. No właśnie, czterech ludzi, jeden zwierzak, a wóz miał tylko 4 strony i co robić? Motoko musiała też jakoś działać, bo w sukience będzie mogła się udusić. Zaczęło bowiem mocniej wiać, a na horyzoncie zaczęła zbierać się masa piasku...
Takeshi
 

Re: Mała oaza

Postprzez Motoko » 13 lip 2017, o 22:43

Dziewczyna z minuty na minutę nie ogarniała co też takiego się dzieje, dlatego nic dziwnego, że przez pierwsze sekundy jedynie patrzyła na ściągających koła mężczyzn. Dopiero kiedy poczuła mocniejszy powiew powietrza i dotarło do niej co tak naprawdę powiedziała kobiecina, zerknęła na jeszcze nie do końca przymocowany deskami luft, w którym wcześniej siedzieli i zauważyła jakiś materiał. Nie patrząc, czy to jakiś tapczan, czy też ubranie, szybko podbiegła i sięgnęła, zanim wszystko zniknęło za kolejnymi belkami, które przymocowywała kobieta.
- Spokojnie, oddam Państwu za to pieniądze. - powiedziała w stronę energicznej starowinki, zanim ta zaczęła w ogóle protestować. Nie miała na celu nic ukraść, a tym bardziej zepsuć, ale wiadomo, jak to bywa z pogodą. Dopiero po tym, jak zdobyła się na odwagę i wzięła rzecz, zorientowała się, że było to nic innego, jak jakiś poharatany worek, w którym jeszcze były jakieś ziemniaki. Zaaferowana rozerwaniem przedmiotu musiała w szybkim tempie wyrzucić ziemniaki do wozu, którego szczelina powoli przestawała istnieć i w taki właśnie sposób została z workiem, a także dwoma ziemniakami. Nie czekając ani chwili, wyjęła miecz i rozcięła wór, otulając się nim praktycznie od razu, zwarta i gotowa na dalsze polecenia starszej kobiety, teraz ufała jej w 85%!
Motoko
 

Re: Mała oaza

Postprzez Takeshi » 13 lip 2017, o 22:57

Ogromna kuweta
Ranga D
Post 11/15


Chwyciła pierwszy lepszy materiał z brzegu i zaczęła się nim okrywać. Pal licho, nikt jej nie słuchał i nie chciał obecnie pieniędzy. Każdy ratował swoje cztery litery i nie miał czasu przejmować się jakimś świstkiem materiału, który okazał się być po prostu workiem zapewne po ziemniakach. Tego akurat samurajka mogła się domyślić po zapachu i posmaku ziemi, który ciągle na nim pozostawał. Kobieta zaraz skuliła się przy wozie, okrywając się szczelnie materiałem, a tak samo postępowali też inni faceci. Chcieli jak najmniej wystawić się na działanie wszech otaczającego piasku, a przy wozie mogli się skulić i może trochę spokojniej oddychać. Osiołek także był zakryty i gotowy na przeboje. Zerwał się silniejszy wiatr, piasek zaczął podrygiwać do góry i wiać prosto na Motoko. Teraz już poczuła, jak w niektóre miejsca, które nie zdążyła jeszcze zakryć wdzierał się pył. Wbijał się w ciało jak igły doprowadzając ją powoli do szału. Woźnica lekko się posunął, by zrobić dla samurajki miejsce.
-Szybko, bo Cię zwieje! Na wozie jest tyle, że nie ma szans żeby go zwiało! Tym bardziej, jak się dobrze ułożymy! - dodał i zachęcił ją ręką by się przysunęła. Rzucił jej jeszcze jeden worek, by się szczelniej okryła. Burza była coraz bliżej.
Takeshi
 

Re: Mała oaza

Postprzez Motoko » 14 lip 2017, o 00:25

Kompletnie nie spodziewała się takiego przeżycia, które swoją drogą mogła już odhaczyć na swojej liście głęboko ukrytych marzeń, pewnie nawet nie wiedziała, że takowe istnieją! W momencie, w którym pojawiły się malutkie szpileczki, które zaczęły stopniowo niemalże wrzynać się w jej organizm, pojawił się ten błogi głos, który kazał jej się uchronić przy wozie. Jedyna myśl jaka przeleciała dziewczynie przez głowę była ta, że nie wszyscy mężczyźni są źli. Potem już była tylko ciemność i ten straszny odgłos wiatru próbującego przecisnąć drobinki piasku, który swoją drogą wciąż czuła na wcześniej nieodkrytych miejscach, czyli szyi, a także i ramionach. Gdyby miała choć trochę śliny w ustach z pewnością przeklęłaby siarczyście pod nosem, ale niestety zaschnięte usta były powodem nadmiaru stresu, którego się najadła myśląc, że zaraz ją zwieje wiatr. Z początku nawet nie myślała o tym, że cokolwiek mogłoby jej się stać, do czasu, aż dotkliwie poczuła drobinki piasku.
W momencie, w którym usiadła poczuła, że jej policzki są mokre. Niechciane łzy spowodowane nagłym bólem były ostatnią rzeczą, której nastolatka potrzebowała, a tym bardziej litości swoich nowych kompanów niedoli. Zacisnęła mocno powieki i przyciągnęła do siebie nogi, żeby schować się za kaskadą swoich czarnych włosów, tak było bezpiecznie, pomimo tych szkalujących jej imię dźwięków, a może to tylko taki posłuch? Czy te drobinki aby na pewno nie szeptały jej imienia?
Motoko
 

Re: Mała oaza

Postprzez Takeshi » 14 lip 2017, o 10:18

Ogromna kuweta
Ranga D
Post 13/15


Wiatr zaczłą się rozkręcać i dawać popalić wszystkim zgromadzonym koło wozu. I nie tylko, bo w okolicy pewnie też pogoda szalała zwiastując tylko gorsze. Podróżnicy ściskali się przy drewnie by jak najbardziej zmniejszyć powierzchnię ciała wystawioną na szalejącą pogodę. Ktoś obok samurajki krzyczał, chyba ta kobieta, ale ciężko było jednoznacznie stwierdzić co takiego mówiła. Wiatr zagłuszał wszystko, piasek irytował i nie polepszał tym samym ich komunikacji. Mimo szczelnego okrycia piasek dostawał się dosłownie wszędzie - do ust, do nosa, do oczu, do du... dużego wozu. Minuta, dwie, było coraz gorzej, dziewczyna czuła na sobie napór żywiołu. Jednak po kolejnych pięciu wszystko ucichło. W jednej chwili za dotknięciem magicznej różdżki wszystko powróciło do normy, piasek przetoczył się dalej w szalonym, wirującym tańcu. Ktoś obok spytał "to koniec?" nie chcąc jeszcze wychylać głowy zza tych wszystkich materiałów.
Takeshi
 

Następna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość