Samotne wydmy

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Samotne wydmy

Postprzez Hebi Oroshi » 17 cze 2017, o 06:51

Hebi dotarł do miejsca które z poczatku wyglądało jak każde inne, jednak po dłuższych oględzinach pojawiały się drobne szczegóły, sprawiające że właśnie dla młodego Oroshiego było zupełnie wyjątkowe...
Kilka szerokich wydm zakończonych karłowatą roślinnością, drobne ścieżki wydeptane przez zwierzęta pustynne, oraz niewielka grota złożona z trzech białych kamieni, pod którą mieściło się ognisko oraz niewielka przestrzeń do życia...
Oroshi dzisiejszego poranka darował sobie całkowicie zwiedzanie miasta, pozostając pod skałą w znacznym stopniu ochraniającą przed słońcem... Zdawał sobie sprawę ze swych ułomnych jak do tej pory możliwości, jednak specjalnie nie przejmował się takim przebiegiem sprawy... Dzięki tym kilku przygodą zebranym w mieście Atsui, zebrał dość doświadczenia by przystąpić do etapu szkolenia... Na pierwszym miejscu znalazło się lepsze opanowanie poziomu własnej chakry... Siedząc w spokoju, oddychając ze skrzyżowanymi nogami, od kilku godzin unosił niewielką kulę piasku tuż nad swymi oczyma... Z jego czoła raz po raz przebiegała samotna kropla potu, zaraz znikając w piaskowym pokryciu ziemi.
Wiedział że podstawowym błędem mogło stać się zbyt szybkie poznanie nowych technik, w chwili gdy jego kontrola własnej energii była zbyt słaba, przez co trafił chakre w morderczym tempie.
Kolejne minuty mijały szybko, gdy chłopak jedynie koncentrował się na tej jednej rzeczy... Wciąż czuł jak drobinki duchowej siły krążyły po jego obiegu organizmu, ukazując jak wiele pracy jeszcze było przed nim...

Kontrola chakry-D (-40PH)
Hebi Oroshi
 

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 29 sie 2018, o 16:43

Był piękny, letni dzień. Kuroko wstał tego dnia bardzo wcześnie, ponieważ miał w planie ostry trening. Chciał opanować kolejne techniki do swojego arsenału. Techniki z dziedziny klanowych zdolności, które znacząco urozmaiciłyby jego arsenał. W tym celu udał się na miejsce zwane potocznie "Samotne Wydmy" aby miał święty spokój podczas treningu. Pierwszą techniką, którą chłopak chciał dzisiaj opanować była Sabaku Fuyū. Polega ona na tworzeniu piaskowej wysepki dzięki zmieszaniu swojego piasku z chakrą. Kuroko upewnił się, że nikogo nie ma w pobliżu i wziął się do roboty. Była to jedna z podstawowych technik jego rodu. Nie było więc zaskoczeniem, że bardzo łatwo mu przyszło opanowanie tej techniki. Udało się za pierwszym razem. Spróbował jeszcze kilka razy dla pewności. Kiedy się upewnił, kiwnął głową w duchu poklepując się po ramieniu.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 29 sie 2018, o 18:27 przez Sabaku Kuroko, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 29 sie 2018, o 17:25

Chłopak mocno zajarał się nauczoną techniką. W końcu jakby nie patrzeć pozwalała mu latać. Jednak po kilku ładnych minutach lotu stwierdził, że wystarczy. W końcu musiało mu zostać trochę chakry na opanowanie kolejnej techniki. Była nią Daisan no Me. Technika wręcz perfekcyjna do rekonesansu na misjach szpiegowskich. Użytkownik zasłania dłonią jedno z oczu, by następnie w drugiej dłoni utworzyć jego kopię, która może swobodnie się poruszać. Chłopak zebrał chakrę. Nie miał pomysłu jak się za to zabrać, musiał więc improwizować. O dziwo improwizacja była odpowiednim wyborem, ponieważ przyniosła pożądany skutek. Udało mu się wykonać technikę. Zdekoncentrował się jednak przez co piaskowe oko się rozpadło. Nie był pewien czy to na pewno przez to. Uznał więc, że to przetestuje. Ponownie wykonał technikę, tym razem jednak umyślnie przestał zasłaniać oka. Piaskowy Twój znowu się rozpadł. Teraz już miał pewność jaki ta technika ma słaby punkt. Zadowolony z wyniku treningu i szybkiego nauczenia się dwóch nowych technik, uznał że pora na drzemkę na przyjemnym, rozgrzanym piasku.




Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Hayami Akodo » 31 sie 2018, o 14:51

MISJA RANGI D DLA SABAKU KUROKO
"I was sand, I was snow"
1/15


Obrazek


Where are we flying? And how long has it been?
Who has sent us? Who'll answer for Creation?



Twój sen nie trwał długo.
Budzisz się w upalnym cieple pustyni, rozlewającym ci się po kościach, wśród wszechobecnego piasku wydm. Jest tak kurewsko gorąco, że idzie się roztopić, niedługo zaczniesz przypominać algidę albo chociaż jakiś przyjemny typ lodu z Hyuo. Temperatura jest wysoka, nawet bardzo, jak na odczucia człowieka wychowanego na pustyni...
Cisza.
Wokół ciebie panuje głucha, martwa cisza, przestał wiać wiatr, nie słychać nawet krzyku ptaków, szelestu towarzyszącego lisom przebiegającym przez sypkie, żółte, nagrzane podłoże, podobne kolorem do piór kanarka.
Co to za dziwne uczucie...?
Nagle pustka przywiewa krzyk.
Ktoś krzyczy. Kobieta? Chyba tak. I to dość niedaleko od Ciebie. Jest tak gorąco, że trudno się skupić na życiu.
O wiele za gorąco.
O ile się podniosłeś i poszedłeś za głosem, to wyczuwasz, że piasek masz dosłownie wszędzie. We włosach, na twarzy, ubraniach, nawet na nogach. Stałeś się z nim jednością, jak każdy Sabaku, stworzony do tego, by płonąć w ogniu historii - i zasypywać to, co niewygodne, z pomocą gurd i własnych (szczerych lub nieszczerych) uśmiechów.
Ktokolwiek krzyczy, nadal to robi, słychać też - coraz wyraźniejsze z każdym krokiem - odgłosy walki. I płacz.
Tak płacze tylko malutkie, przestraszone, zagubione w otchłaniach pustyni dziecko.
Cokolwiek się tam dzieje, na pewno nie jest to cokolwiek dobrego. Zbyt długi sen w upale nie przynosi też nic, co można byłoby nazwać pozytywnym - czy to złudzenie, iluzja, czy rzeczywiście ktoś płacze?

Zwykliśmy zwać świat złudzeniami.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 31 sie 2018, o 15:33

Drzemka była bardzo miła. Nagrzany piasek aż się prosił by na nim leżeć, niemalże w niego wtulić. W dodatku nagrzany piach bardzo dobrze rozluźnia mięśnie co było tylko dodatkowym atutem. Jednak z biegiem czasu zarówno piach jak i temperatura powietrza stawały się coraz gorętsze. Piach zaczął parzyć a od słońca krople potu zaczęły nawiedzać czoło chłopaka. Dookoła nie było nikogo. Cicha, martwa cisza. Dziwne uczucie przeszyło chłopaka. W oddali było słychać ludzki głos. Dziwne uczucie, nawiedzające piaskowego chłopca ciągnęło go w tamto miejsce. Niemalże kazało mu tam iść. Z racji tego, że zawsze ufał swoim instynktom, postanowił udać się w tamto miejsce. Zdjął z szyi swój biały szal, otrzepał z piachu i (jak to miał w zwyczaju) obwiązał sobie nim głowę udając się w tamtym kierunku.
Dopiero po paru krokach zorientował się, że nie jest to tylko głos, ale krzyk. Z tego co był w stanie określić, był to najprawdopodobniej krzyk kobiety. DAMA W OPAŁACH! Piaskowy rycerz na ratunek! Z każdym krokiem krzyki były coraz głośniejsze i bardziej wyraźne. Kuroko zwrócił uwagę na to, że cały jest obtoczony piachem niczym schabowy w panierkę. W gruncie rzeczy jednak mu to nie przeszkadzało. Był rodowitym Sabaku, członkiem potężnego rodu władającego piachem. Dodatkowo wychował się w dużej piaskownicy zwanej potocznie pustynią. Oczywistym było, że z piachem jest "za Pan brat". PO kolejnych krokach do krzyku kobiety zaczęły dochodzić odgłosy walki. Do tego było słychać.... Płacz. Taki płacz wydaje tylko małe dziecko.
W co ja się wpakowałem? - pomyślał chłopak. - Na pewno łatwo nie będzie. Płaczące dziecko zagubione na pustyni, krzyki kobiety... To na pewno matka tego dziecka.- myślał nie zmieniając kierunku. Chłopak poprzez dedukcję starał się obeznać w sytuacji. - Bardziej martwiące są jednak te odgłosy walki. Co tam się mogło zadziać?- zastanawiał się gorączkowo.
Chłopak stanowczo acz ostrożnie zbliżał się w kierunku dźwięków. Nie wiedział co go tam czeka, ale jednego był pewien. Tego, że nie będzie to nic dobrego i zapewne będzie miał przesrane. Podniósł i przyłożył lewe ramię do czoła aby słońce przestało go oślepiać i rzuciło cień na oczy by można było cokolwiek zobaczyć. Szkoda, że nie pomyślał o tym wcześniej...
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Hayami Akodo » 1 wrz 2018, o 21:10

MISJA RANGI D DLA SABAKU KUROKO
"I was sand, I was snow"
3/15


Obrazek


Kobieta, która krzyczy, ma śnieżnobiałe włosy i ciemnoczerwone oczy, tak samo zresztą jak jej zapłakany, wystraszony, ubrany na niebiesko synek z paluszkiem w buzi. Dzieciak zanosi się właśnie wrzaskiem na całą pustynię z przyległościami i słychać go zapewne aż w odległych oazach; mężczyzna, który im towarzyszy, jest z kolei przestraszonym, bardzo typowym, smagłolicym Sabaku o wesołej, w tej chwili jednak przestraszonej twarzy. Ledwo może utrzymać konie, które rżą jak oszalałe i w tym momencie chyba zamierzają zerwać się z lejców, żeby polecieć w dal, odległą dal, razem ze wzmagającym się pyłem, kurzem i piaskiem.
Burza piaskowa!
Na pustyni wybucha straszliwe pandemonium. Wydmy, do tej pory ciche i spokojne, napełniają się straszliwymi wirami, wichurą, wyciem wiatru, krzykami, rżeniem i chwilami - ale jednak! - cichnącym płaczem małego chłopczyka.
W pewnym momencie konie stają dęba i to mimo działań woźnicy; wóz wyraźnie jest chwiejną i niepewną oazą ratunku (choć pełną różnych rzeczy, jak zdążasz zauważyć). Matka krzyczy coś, przerażona, próbuje cię wzywać głosem i gestami, jednak jej głos milknie. Chłopczyk (ma może dwa latka) zanosi się nadal wrzaskiem, buźkę ma już purpurową od tego płaczu.
Pustynia jest piekłem, co...?
Jakaż to szkoda, że nigdy nie opowiadano Ci w dzieciństwie bajki o Śnieżynce i Dziadku Mrozie. Może wtedy byś zrozumiał ten dziwny paradoks, w którym śnieg spotyka się z piaskiem.
- POMOCY...!!!
Czy to wiatr, czy rzeczywiście ta kobieta krzyczała?
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 1 wrz 2018, o 22:40

Z każdym krokiem coraz bardziej były widoczne sylwetki kobiety jak i jej dziecka. To byli... Albinosi? Co albinosi robili na pustyni? Chłopakowi nieźle to zryło beret. Nie mógł wyjść z ciężkiego szoku samego faktu kim byli oraz gdzie się znajdowali a co dopiero, że byli w opałach. Dodatkowo był z nimi przestraszony Sabaku. Przestraszony.... Sabaku.... Chwila, co?! Członek rodu Sabaku, który boi się piasku?! Chłopak nie dowierzał. Nie spotkał się jeszcze z taką sytuacją. Nagle jego rozważania rozwiała burza piaskowa i jak na złość była bardzo gęsta. Sylwetki powoli zaczęły zanikać w burzy. Wytężając wzrok chłopak mógł jeszcze dostrzec jak matka dziecka wzywa go gestami oraz słyszał jeszcze jak woła do niego o pomoc. Chłopak szedł uparcie w stronę serca burzy aby ocalić tych ludzi. Nie mógł biec, ponieważ wiatr był zbyt silny. Ledwo się przedzierał krok za krokiem w ich stronę. Miał cały czas w pogotowiu swój piasek w gurdzie w razie kłopotów. Nie chciał go jednak używać póki nie będzie to absolutnie konieczne. Pokazywanie jego klanowych zdolności mogłoby w przyszłości zaszkodzić jego całemu rodowi.
WYTRZYMAJCIE! JUŻ DO WAS IDĘ! - wykrzyczał w ich kierunku chłopak z nadzieją, że go usłyszą. Co prawda nie miał przygotowanego konkretnego planu jak ich ocalić, ale w improwizacji był całkiem dobry. - Jeszcze moment! Zaraz będę! - starał się uspokoić uciśnionych.
Kuroko starał się czym prędzej dotrzeć do matki z dzieckiem i przestraszonego Sabaku. Chciał im za wszelką cenę pomóc, zwłaszcza że okazało się, iż jest wśród nich jego rodak. Jak tylko dotarł do nich, od razu postanowił ich uspokoić.
Spokojnie! Pomogę wam! - krzyczał przez burzę celem zapewnienia, że wie co robi chociaż sam jeszcze nie był tego wcale taki pewien. - Niech Pan zejdzie z woźnicy i przeprowadzimy konie z wozem przez burzę! Pani niech z dzieckiem wejdzie do środka wozu. Mało tam bezpiecznie, ale bardziej niż na zewnątrz! - wykrzyczał do nieznajomych. Chwilowo nie był w stanie wpaść na lepszy pomysł bez używania swoich zdolności klanowych. Jedyne co zostało to uspokoić konie. Chłopak nie miał wiele obeznania z tym rodzajem wierzchowca. Bardziej z wielbłądami. Ale to chyba wszystko jedno co nie? Kuroko starał się na miarę możliwości dopasować sprawdzone metody uspokajania wielbłądów do końskiego charakteru i instynktu...
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Hayami Akodo » 2 wrz 2018, o 20:59

MISJA RANGI D DLA SABAKU KUROKO
"I was sand, I was snow"
5/15


Obrazek

Kobieta bez słowa sprzeciwu kryje się wraz z dzieckiem wewnątrz wozu; jest przerażona, woła coś, czego nie możesz zrozumieć przez wiatr i przeraźliwe rżenie koni, tuli jednak mocno do siebie płaczącego małego. Stara się uspokoić dziecko, ono jednak im szybciej wieje wiatr, tym bardziej się boi.
Burza zaczyna się wzmagać, robi się gwałtowna, wręcz niebezpieczna. Wiatr skowyczy wściekle w uszach, piasek chlasta cię po całym ciele jak bicz nawołujący do pokuty, przypominający, że trzeba się udać do Canossy, zanim natura się wkuropatwi.
Natura i piasek powinny być w sumie twoją pierwszą i jedyną miłością, jak każdego Sabaku, nic dziwnego, że nie chciało ci się wstawać. Przecież po to bogowie stworzyli człowieka, żeby odpoczywał.
Mężczyzna zeskakuje z woźnicy, tak jak mu poleciłeś. Jest przerażony, zmieszany i niespokojny. Nie rozumie, co się dzieje, dlaczego ta burza atakuje akurat tutaj, przecież... Mimo to woli ci zaufać niż zbytecznie ryzykować.
Bez słowa łapie jednego konia, drugiego pozostawiając tobie. Piasek jest wszędzie: w oczach, włosach, w ubraniu, butach, gurdzie, pod twoimi stopami, w niebie.
Jest wszechobecną ręką Losu, który chyba postanowił utrudnić tobie i mężczyźnie z wozem oraz dwoma przerażonymi dodatkami dotarcie na miejsce.
To jak walka, co?
Tyle że nie taka, którą zapisujemy w księgach życia.
Jest zbyt codzienna, by marnować na nią wspomnienia.

So it was written...
on this sand and on this snow.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 3 wrz 2018, o 12:16

Zapowiadało się na to, że ta burza szybko się nie skończy. Wiatr przybierał na sile, natomiast piach coraz mocniej uderzał zarówno o ciało chłopaka jak i przerażonego Sabaku. Kuroko miał szczerze powiedziawszy w głębokim poważaniu, że dziecko płacze. Co niby miało innego robić jak się boi? Przecież to tylko dziecko. Priorytetem było zapewnienie im bezpieczeństwa. Jak będą bezpieczni to i dziecko przestanie płakać i drzeć japę. Tak... Powoli to wycie zaczynało już chłopaka wpieniać. Trzeba było jednak pomóc tym ludziom a chłopakowi kończyły się już pomysły. Bardzo nie chciał tego robić, ale chyba nie będzie miał wyjścia. Będzie musiał użyć zdolności swojego rodu aby uratować tych ludzi. Kuroko bardzo nie chciał tego robić, ale niestety nie miał wyjścia. Zwrócił się w stronę swojego rodaka.
To nic nie da! Tak nic nie zdziałamy! Ocalę nas, ale ta kobieta z dzieckiem mają się o tym nie dowiedzieć jasne?! - wykrzyczał przez wiatr do swojego rodaka po czym puścił lejce konia. - Wejdź do wozu i uspokój je! - polecił rodakowi.
Nie było czasu do stracenia. Burza piaskowa cały czas się wzmagała. Kuroko przykląkł na jedno kolano i położył dłoń na piasku. Ten zaczął coraz szerszymi kręgami zmieniać się w złoty pył. Chłopak musiał zmienić maksymalną ilość piachu dostępną do jego obecnego poziomu aby móc wykonać swój plan. Po wykonaniu zmiany, czym prędzej wskoczył na woźnicę i zaczął się skupiać na użyciu swojego reberu. Miał w planie zamknąć cały wóz (razem z końmi) z kopule stworzonej ze złotego pyłu aby uchronić go przed burzą piaskową i ją przeczekać.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Hayami Akodo » 3 wrz 2018, o 14:26

MISJA RANGI D DLA SABAKU KUROKO
"I was sand, I was snow"
7/15


Obrazek

In the spring, at the end of the day, you should smell like dirt.

Mężczyzna bez słowa wykonuje twój rozkaz. Jest blady, przejęty, przerażony; jego rodzinie grozi poważne niebezpieczeństwo. Nawet bardzo, i nie tylko ze strony...
Płacz dziecka milknie, chyba wreszcie ucichło. Chwała bogom. Nie słychać też wrzasku kobiety, więc ojciec rodziny co prędzej wchodzi do środka. Słychać przytłumione, urywane przez wiatr głosy obojga rodziców, którzy starają się uspokoić swoje biedne, przestraszone, jedyne maleństwo i przypomnieć mu, że są obok - tak jak powinien być każdy prawdziwy, kochający rodzic.
Wiatr huczy wokół was, szaleje, miota piaskiem na wszystkie strony, jest gorąco, niemiłosiernie wkurzająco i trzeba uspokajać niesłychanie spanikowane konie, które zaczęły stawać dęba i rwać się naprzód. Lada moment zerwą się do przodu, niszcząc sznury, i uciekną w pustynny zamęt. Jeszcze moment, jeszcze tylko chwilę...
- ...ćśśś...cicho, cichutko, kochanie...
- ...nie płacz, synku, jesteśmy bezpieczny...pan shinobi...koniki...
Głosy kobiety i mężczyzny są łagodne, dochodzą twoich uszu, ale co jakiś czas ich wypowiedzi zagłusza niebotyczny hałas towarzyszący szalejącej burzy oraz wściekle przerażone rżenie zwierząt.
Wreszcie jednak ten cały chaos uspokaja się. Piasek i wicher opadają, milkną, kryją się; anioł burz znudził się tą zabawą i odleciał, zostawiając cię samego z tymi ludźmi. Przecież to proste jak drut, takie...łatwe - porzucić swoje zabawki i iść do innej piaskownicy, jak małe dziecko tego sąsiada z wioski, którego nikt nigdy nie lubił, bo skąpił nawet na króliczka dla swojej córeczki.
Blady jak trup Sabaku wychyla się z wozu, zostawiając w środku żonę i malucha. Rozgląda się niepewnie.
- Czy...to już koniec? - pyta z wahaniem. - Już zapomniałem, jak straszne potrafią być te cholerne burze. Hanayuki zajmie się Nezumim, a ja ci pomogę z tymi zwierzętami...
Konie wierzgają na boki, ale kiedy słyszą głos właściciela (teraz już wyraźny i nie tłumiony przez wichurę) i wyczuwają zmianę, uspokajają się trochę. Mężczyzna dołącza do ciebie, uśmiechając się lekko. Powoli mu kolory wracają.
- Dzięki ci za pomoc. Nie wiem, co by się stało...
Kobieta nazwana Hanayuki wygląda z wozu, wciąż trzymając Nezumiego w ramionach. Mały jest zmieszany, wystraszony, wpatruje się w ciebie z szeroko otwartą buzią.
Jeśli on jest piaskiem, to ją można by nazwać chyba oni-hime - białe, długie włosy, czerwone niczym krew tęczówki, pełne teraz nadziei i ulgi walczących o lepsze z resztkami strachu.
- Nezumi-chan, podziękuj dzielnemu panu shinobi - zwraca się do dziecka. - Dzielny pan shinobi opanował koniki tatusia i zrobił barierę, widzisz? Przez nią koniki nie uciekły tatusiowi i dojedziemy do dziadka.
Nezumi-chan wciąż się na ciebie gapi, wreszcie jednak załapuje. Wyciąga z kieszeni kamyk, taki ładny, zielony, i z dumą ci wręcza, mówiąc "plosę".
To chyba Twoja nagroda.
Ale czy tylko taka?
- Czy mogłabym cię jeszcze prosić, byś nam potowarzyszył aż do oazy? - w głosie Hanayuki brzmi prośba. - Droga nam wypada obok starego cmentarza i piramidy, a tam podobno niebezpiecznie...Jeśli to nie obrazi Twojej dumy shinobi, to powiem, że mogłabym zapłacić za Twój trud i za pomoc ogólnie. Nie mamy zbyt wiele, ale...
Dano ci wybór. Zawsze możesz odmówić, prawda?

____________________________________________________________________________

Jeśli Kuroko się zgodzi, to zapraszamy tutaj! klik!
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 6 wrz 2018, o 17:45

Cała czwórka licząc dziecko, czekała aż burza ustanie. Mimo, że zagrożenia ze strony burzy już nie było kiedy Kuroko stworzył im schronienie ze złotego pyłu, konie cały czas dawały znać o tym, że się boją. Chłopak nie miał jednak głowy do zajmowania się jeszcze nimi. Wystarczająco dużo skupienia zaprzątało mu utrzymanie kopuły, w której się skryli. Nie da się ukryć, że trochę czasu minęło, ale w końcu burza ustała. Złowieszcze dźwięki pędzącego wiatru były już co raz mniej słyszalne a to oznaczało tylko jedno - burza minęła. Chłopak postanowił zaprzestać utrzymywania kopuły i zarazem wydawania chakry. Co za tym idzie kopuła opadła.
Przerażony Sabaku wyszedł w końcu z wozu. W końcu przyszła pora na odpowiedzi na kilka pytań...

Jasne, czemu nie. - odpowiedział kiedy jego rodak zaproponował mu pomoc. Czym prędzej zaczął zagajać. - Przy okazji mam do Ciebie kilka pytań skoro już pomogłem wam uporać się z Tą burzą. Przede wszystkim wytłumacz mi jak to jest, że człowiek urodzony i wychowany na pustyni jest przerażony na widok burzy piaskowej? - powiedział nieco oskarżycielskim tonem, ale delikatnie uśmiechnięty. Mimo wszystkie radowała go myśl, że był w stanie uratować jednego ze swoich mimo jeszcze nikłych umiejętności. Dokładnie, Kuroko nigdy się nie wywyższał. Miał świadomość, że jeszcze wiele mu brakuje do perfekcji. Może i zaczął od niewygodnego pytania, ale przynajmniej dowie się najważniejszego. - Nawet nie próbuj zaprzeczać. Widzę po Tobie, że jesteś tutejszy. Powinieneś być oswojony z takimi rzeczami. Powiem Ci więcej. Powinieneś być w stanie przed byle burzą piaskową sam uchronić swoich... Przyjaciół. - Powiedział odwracając głowę w kierunku matki z dzieckiem wychodzących z wozu.
Chłopak zostawił rodaka z tymi myślami. Nie zmieniało to jednak faktu, że zamierzał do tej rozmowy wrócić. Postanowił skierować się do matki z dzieckiem. Bardzo zastanawiało go kim jest ta kobieta i co tutaj robi. Na pierwszy rzut oka widać, że nie jest stąd. Śnieżno białe włosy i krwisto czerwone oczy, a jakby tego było mało dochodzi jeszcze trupio-blada cera. Młody Sabaku podszedł do nich z rękoma w kieszeni.
Nie chcę być niemiły, ale co wam strzeliło do głowy żeby podróżować przez pustynię w okresie burzowym? Życie wam nie miłe? Powinniście byli wstrzymać się kilka miesięcy. Byłoby dużo bezpieczniej. - powiedział lekko rozgoryczony. Mimo wszystko cały czas starał się być w miarę uprzejmy. - Swoją drogą kim jesteście i co tutaj robicie? Widać, że wasza dwójka nie jest stąd. Jesteście na to zbyt bladzi i miękcy. - powiedział spoglądając to na nią to na dziecko. - Nie powinno was tutaj być. Doradzam opuścić te krainę czym prędzej. Pustynia jest bardzo niegościnna dla obcych. - spojrzał na Sabaku zajmującego się końmi - Oraz niedoświadczonych... - dodał po chwili.
W tym momencie stało się coś nieoczekiwanego. Kuroko dostał... KAMIEŃ!
Spoiler: pokaż
Obrazek

Dostał w nagrodę za uratowanie ich zielony, bezużyteczny kamień. Dziecko wręczyło go chłopakowi niczym jakiś skarb. Sabaku nie bardzo miał pomysł co z tym fantem zrobić. Koniec końców postanowił wsadzić go sobie do kieszeni.

Eee..... Dzięki? - odpowiedział będąc niezbyt pewnym jak powinien zareagować.
Po chwili Kuroko dostał propozycję od białowłosej kobiety. Chociaż bardziej pasowałoby tu określenie prośba. Chciała żeby chłopak odeskortował ich do oazy mijając przy tym stary cmentarz i piramidy, których nikt od lat nie odwiedzał. Ba! Nikt ze znanych mu osób nawet się tam nie zapuszcza z powodu tego, że było tam cholernie niebezpiecznie. Wielkie skorpiony, bandy najemników i czort wie co jeszcze tam czyhało. Chyba właśnie dlatego postanowiła poprosić chłopaka o pomoc. Chyba zdawała sobie sprawę z nieudolności swojego towarzysza. Jednak nie to chłopaka martwiło. Bardziej martwił go fakt, że musiałby znacząco oddali się od osady rodu czego robić nie lubił. Zawsze wolał trzymać się blisko osady na wypadek nagłego ataku lub gdyby, któryś z jego rodaków potrzebował pomocy. Tutaj rodził się moralny dylemat, ponieważ doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że jego pomoc może i nie zagwarantuje im przeżycia a co dopiero sukcesu, ale na pewno bez niej zginą. Chłopak gorączkowo rozważał wszystkie za i przeciw. Jednak po chwili zrezygnowany zwrócił się do kobiety.
Eh... Łatwo nie odpuścicie co? - zapytał niemalże doskonale znając odpowiedź na swoje pytanie. - Niechaj więc będzie. Pomogę wam. A o pieniądze się nie martw. Najważniejsze byście przeżyli. - powiedział zrezygnowany chłopak. Bardzo nie chciał tego robić, ale nie miał wyjścia. Widząc jak podrabiany Sabaku radził sobie z burzą piaskową, był niemal pewny, że sami prędzej zginą niż dokończą tą wyprawę...

[z/t] jeżeli Hayami nie planuje pisać dalej w tym temacie
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 21 gru 2018, o 00:40

Wędrówka trochę im zajęła. Musieli wyjść poza obszary wioski i zarazem z lekka na odludzie by nikt ich nie podglądał podczas treningów. Chłopak od pewnego czasu rzadko trenował z ojcem. Dlatego też uznał, że wykorzysta ten dzień jak najlepiej by poznać nowe rzeczy, rozwinąć się i stanąć silniejszym. Wracając jednak do tematu, po długim spacerze dotarli w końcu na miejsce. Kuroko się rozejrzał. Było to to samo miejsce, w którym ostatnio sam trenował. Nie miał jednak pewności, ponieważ wszystkie wydmy wyglądają tak samo, w końcu to tylko piasek.

Jesteśmy. - powiedział zatrzymując się na płaszczyźnie pomiędzy wydmami. - Dzisiaj młody trochę podniesiemy Twoją umiejętności kontroli naszych zdolności. Jak pewnie zdajesz sobie sprawę, nie jesteś aktualnie zbyt silnym przedstawicielem rodu. Krótko mówiąc jesteś słaby. - powiedział beznamiętnie. Wyglądało to jakby po prostu wypunktowywał rzeczy do poprawy po czym wyzwolił piach ze swojej gurdy.- Uwolnij swój złoty pył synu. - polecił.

Chłopak zgodnie z zaleceniem postanowił uwolnić swoje reberu. Ojciec nawet nic więcej nie powiedział. Po prostu zaatakował swoim piachem syna. Kuroko niemalże instynktownie zasłonił się swoim reberu. Impakt uderzenia prawie zwalił go z nóg, ale udało mu się jakimś cudem ustać. Nie było jednak czasu na ogarnięcie czy nawet oskarżenia, ponieważ z drugiej strony już w tym momencie następował kolejny atak i chłopak znowu musiał się bronić. Po kilku ledwo udanych obronach, Kuroko w końcu padł na nogi. Jedno z uderzeń w końcu przedarło się przez jego obronę i go ugodziło. W tym momencie ojciec chłopaka przerwał atak.

Widzisz? Twój pył jest słaby. Złoty pył powinien być dużo wytrzymalszy od normalnego piachu. Co za tym idzie powinieneś bez problemu blokować moje ataki. - powiedział spokojnie zupełnie jakby starał się coś przekazać. Młodego Sabaku powoli zaczynał irytować ton ojca sugerujący, że powinien o tym wszystkim doskonale wiedzieć "bo przecież to takie oczywiste".

Rozumiem. - powiedział lekko zrezygnowany podnosząc się z piasku. - W takim razie, według Ciebie co powinienem zrobić by wzmocnić swoją obronę i by mój pył był silniejszy? - zapytał. Skoro ojczulek był taki cwany to niech chociaż podzieli się wiedzą co nie?

To bardzo proste. - powiedział jakby nigdy nic. - Żeby Twoja obrona i atak były silniejsze, musisz wzmocnić swój złoty pył. Jedyna droga dla Ciebie żeby to obecnie zrobić to utwardzić go. W tym celu musisz bardziej kondensować chakrę w ziarenkach pyłu niż do tej pory. - powiedział. To tłumaczenie jak najbardziej było logiczne i miało sens. Chłopak jednak mało z tego rozumiał. Kontrolował swój piach instynktownie. Instynktownie też opanowywał nowe techniki. Szybko doszedł do wniosku, że będzie musiał to opanować poprzez praktykę. - A teraz uważaj. Podkręcę trochę tempo.

No i się zaczęło. Początkowo chłopak próbował przelać do piasku po prostu więcej chakry. Z początku przyniosło to zamierzony efekt, ale tylko na krótką chwilę. Ojciec chłopaka cały czas napierał z coraz większą siłą. Miał więc nie lada problem. Próbował także mieć większą uwagę na kontroli chakry przepływającej przez piasek. To jednak nie dało żadnego efektu. Koniec końców postanowił spróbować czegoś nowego. Wpadło mu to do głowy po którymś z kolei ciosie jaki dostał toną piasku. Postanowił umieścić najpierw więcej chakry w piasku a następnie mocniej ją skupić w każdym ziarenku. Co prawda do łatwych rzeczy to nie należało, ale już po pierwszych, mało udanych próbach dostrzegał różnicę. Na miarę upływu czasu i kolejnych prób, szło mu to coraz sprawniej aż w końcu udało mu się zatrzymać wzmocniony piach ojca. W senior się zatrzymał.

No proszę proszę. Zdajesz sobie sprawę co właśnie zrobiłeś? - rzucił. - Właśnie udało Ci się bardzo dobrze skondensować chakrę. Dzięki temu udało Ci się mnie zatrzymać. Tak trzymaj. Jesteś na najlepszej drodze do osiągnięcia celu synu. - powiedział. Chłopak nie spodziewał się pochwały czy słów zachęty. Dostając niespodziewanie obie z tych rzeczy, mocno go to uskrzydliło. Młody Sabaku nie był w stanie powstrzymać uśmiechu radości.

Jeszcze raz! - niemal wykrzyczał. W tym momencie już naprawdę chciał to opanować. Kierując się tym co odczuwał i zrobił by zatrzymać atak, postanowił jak najlepiej to odwzorować i powtórzyć by udało się ponownie. Tak jak się spodziewał, nie było łatwo ale podziałało. Na miarę praktyki coraz częściej mu się udawało. Chciał by mu to weszło w nawyk żeby mieć to w pełni opanowane. Na dobrą sprawę cały trening trwał dobrych kilka godzin, ale w końcu się udało. Zatrzymywał każdy atak ojca. Oczywiście chłopak był pewien, że Katsuya nie używał całej swojej mocy. Inaczej nie byłby szefem straży przybocznej lidera rodu, Sabaku Jou. Jednak ta cząstka, której używał w pełni wystarczyła by chłopak rozwinął siłę swojego reberu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 30 gru 2018, o 23:21

Katsuya widząc jakie postępy czyni jego syn lekko się uśmiechnął. Była to swoista oznaka tego, że jest zadowolony z rezultatów. Nie dało się ukryć, że Sabaku Katsuya był ojcem surowym. Był jednak sprawiedliwy i równie chętnie oraz godziwie nagradzał sukcesy jak karał porażki. Widząc ten lekki uśmiech w kąciku ust, Kuroko poczuł się mocno podbudowany. Z racji surowości, chłopak niezbyt często miał szansę ten uśmiech zobaczyć.

Brawo synu. Rośniesz w siłę. Może będą z Ciebie ludzie. - powiedział niemal radośnie. - Dobra. Patrząc na to co jeszcze przed chwilą robiliśmy, nauczę Cię jednej z silniejszych technik defensywnych naszego rodu, o której na pewno słyszałeś. - kontynuował. Chłopaka zaciekawiło to jak ojciec zapowiedział co zamierza uczynić. Dobrze było znać dobrą defensywę, ponieważ zwiększała ona szanse na przeżycie w walce i mogła także bardzo się przydać do ochrony rodu. - Ale to dopiero jutro synu. Nie chcę Cię jednego dnia zamęczyć. Odpoczynek po treningu, odzyskanie sił i pozwolenie ciału na regenerację jest równie ważne co sam trening. - podsumował. Idąc dalej za swoją myślą wskazał chłopakowi osadę i ruszył w jej kierunku.

Następnego dnia czerwonowłosy chłopak wraz z ojcem udali się ponownie w to samo miejsce. Wypoczęci, najedzeni, umyci i gotowi do dalszych treningów. Stanęli naprzeciw siebie aby kontynuować to co zaczęli dnia poprzedniego. Chłopak był nieco poddenerwowany, ale wywołane to było ekscytacją i chęcią zaimponowania staruszkowi.

Dobrze. Wracając do techniki, o której wspomniałem wczoraj. Nazywa się Suna no Tate. Jest jednym z dwóch elementów tak zwanej "broni ostatecznej". Na pewno o tym też słyszałeś i to niejednokrotnie. Polega ona na tworzeniu solidnej zasłony z piasku lub złotego pyłu blokującej ataki przeciwnika. Można się nawet w niej zamknąć jeśli zaistnieje taka potrzeba. - wyjaśnił. Przedstawione wyjaśnienie było krótkie, ale treściwe i w zasadzie oddawało sedno techniki. - Zrobimy to dokładnie tak jak robiliśmy jeszcze przed kilkoma chwilami. Ja będę w Ciebie tłukł moim piaskiem a Ty będziesz się bronił. Tym razem nie będziesz po prostu zatrzymywał mojego piasku swoim tylko będziesz próbował stworzyć naprawdę solidną osłonę. - zarządził. Tym razem nie zaatakował z zaskoczenia co lekko chłopaka pokrzepiło. - Gotowy? - zapytał ojciec.

Jak tylko chłopak kiwnął głową, ojciec od razu zaatakował. Chłopak stosując się do zaleceń ojca, nie zasłaniał się po prostu piachem na zasadzie starcia sił, ale starał się stworzyć osłonę. Oczywiście chłopak wiedział jak taką osłonę stworzyć. Problem był tutaj raczej z siłą tej osłony. Ojciec wchodził w nią niemal jak nóż w masło. Chłopak z każdą próbą był coraz bardziej poirytowany. Szczęście w nieszczęściu było to dla niego swoistym "motorem napędowym". Nabierał coraz więcej doświadczenia. Dlatego też za każdym razem jego osłony były coraz mocniejsze. W pewnym momencie miał serdecznie dość i w geście irytacji zamknął się w osłonie ze swojego piasku. Zamiast tworzyć pojedynczą ścianę, zamknął się po prostu w piaskowej "bańce".

Dobrze! Właśnie o to chodzi! - wykrzyczał Katsuya. Chłopak dawno nie dostał takiej pochwały.- Masz w sobie synu większy talent niż przypuszczałem. - powiedział zaprzestając ataków i podchodząc do chłopaka. Położył chłopakowi rękę na ramieniu i spojrzał synowi w oczy.- Jestem z Ciebie dumny. - powiedział po czym zamarł na chwilę. W zasadzie to był pierwszy raz kiedy Kuroko usłyszał te słowa od ojca. Nie wiedział czy to z powodu ekscytacji czy faktycznej dumy, ale młody Sabaku nie zamierzał zaglądać darowanemu koniowi w zęby.

Dzięki tato. To dużo dla mnie znaczy. - powiedział lekko się uśmiechając.

Nie ma sprawy synu. Teraz śmiało możesz się nazywać pełnoprawnym członkiem rodu. Teraz jesteś Sabaku pełną gębą. - powiedział szczerze się uśmiechając. - A teraz musisz mi wybaczyć synu i trenować dalej samemu. Znasz doskonale niemal wszystkie techniki jakie możesz aktualnie opanować. Został Ci tylko trening. Jak skończysz to się do mnie zgłoś a postaram się znaleźć czas na przekazanie Ci większej wiedzy. W takim razie trzymaj się Kuroko. - powiedział po czym opuścił chłopaka zostawiając go samemu. Szybkim tempem, niemalże biegiem udał się do wioski.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 5 sie 2019, o 20:17 przez Sabaku Kuroko, łącznie edytowano 1 raz
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Sabaku Kuroko » 7 sty 2019, o 21:14

Dobrze. Udało mu się opanować jedną z silniejszych technik z asortymentu swojego rodu. Skoro ojciec go opuścił i polecił mu dalej trenować samemu, mogło oznaczać jedną z dwóch rzeczy. Albo przypomniało mu się, że ma coś bardzo ważnego do zrobienia skoro w takim popłochu udał się do osady, albo po prostu bardzo mocno wierzył w swojego syna i uznał, ze nie potrzebuje już jego pomocy. W obu przypadkach było to dosyć krzepiące. Dlatego nie warto było zawracać sobie głowy rozmyśleniami na ten temat i należało wracać do treningów. Był tylko jeden problem. Chłopak był padnięty. Postanowił więc udać się do domu i odpocząć po czym wrócić następnego dnia.

Jak zostało zapowiedziane, tak też Kuroko zrobił. Następnego dnia przyszedł czas na opanowanie kolejnej techniki klanowej. Jest określana jako "popisowa" technika jego rodu, ale jest przy tym niezwykle brutalna. Chłopak nie lubił za bardzo ofensywnych technik. Zdecydowanie bardziej preferował techniki wielofunkcyjne oraz defensywne. W końcu chciał bronić swój ród najlepiej jak potrafił a nie go podbijać czyż nie? Wiedział jednak, że na swojej drodze spotka wielu przeciwników, miał tego świadomość. Wiedział też, że by dobrze chronić swoją wioskę, będzie musiał pokonywać ich przeciwników do czego ofensywa będzie jak najbardziej przydatna. Wracając jednak do techniki, kluczowe w niej jest złapanie przeciwnika w piasek. Piasek, którym szczelnie owinięty jest nasz oponent, zaciska się dążąc do maksymalnej kompresji, a to co znajduje się w środku zostaje zmiażdżone. Jak już było powiedziane, jest to bardzo brutalna technika, ale będzie niezwykle konieczna na przyszłość.

Chłopakowi udało się znaleźć między wydmami całkiem pokaźnych rozmiarów głaz. Niewiele myśląc, zgodnie z techniką oplótł swoim piachem głaz. Starał się go opleść jak najdokładniej by nie spierdzielić tematu. Następnie, metodą prób i błędów, stopniowo zwiększał coraz bardziej nacisk piachu na głaz. Co prawda nie szło mu z początku, ale na miarę poświęconego czasu, w pewnym momencie można było usłyszeć lekkie pękanie skały. Chłopak odsunął piach żeby spojrzeć na rezultat. Tak, były na nim pęknięcia. Oznaczało to, że zmierzał w dobrym kierunku więc kontynuował. Na miarę postępu głaz roztrzaskał się na mniejsze. Te z kolei Kuroko postanowił roztrzaskać na drobne kamyczki. Już w tym momencie był przekonany, że opanował technikę, ale chciał się upewnić. Odszukał wzrokiem kolejny głaz. Fakt, faktem ten był już mniejszy od poprzedniego, ale też powinien się nadać. Po kilku chwilach, on również został rostrzaskany na drobne kamyczki a Kuroko mógł się poszczycić kolejną opanowaną techniką.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 5 sie 2019, o 20:00 przez Sabaku Kuroko, łącznie edytowano 1 raz
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Samotne wydmy

Postprzez Fumiko » 13 sty 2019, o 03:53

Obrazek
Budulec rodu [ D ]
1 / x
Sabaku Kuroko


Kim byłby artysta, jeżeli nie miałby odpowiedniej widowni mogącej podziwiać geniusz jego umysłu przelany na papier w formie utworu bądź obrazu. Kim zatem byłby ninja nie mogący zaprezentować swojej mocy i lat treningów spędzonych na kształtowaniu samego siebie. On jednak ma kompletnie inne audytorium, składające się z tych będących zgładzonymi przez jutsu shibniego, bądź też sojuszników - szczęśliwców - mogących żyć dalej dzięki ochronie swojego kompana. Bo i po co poświęcać się dla czegoś, czego świat i tak nie ujrzy? W obu przypadkach chodzi o budzenie podziwu wśród innych, a to niewątpliwie udało się w tym momencie Kuroko. Jego przedstawieniu polegającemu na coraz doszczętniejszym niszczeniu nic nie wadzącemu nikomu głazu, przypatrywała się staruszka ubrana w fioletową szatę z białymi kwiecistymi wzorami luźno zwisającą z jej ramion. Widać było, że ubranie jest na nią o wiele za duże, ale przynajmniej dzięki temu było luźne i przewiewne - idealne na pustynny klimat. Jej siwe włosy, związane w jeden długi warkocz, powiewały wolno wraz z nadchodzącym z północy wiatrem. Kobieta delikatnie klaskała w dłonie, a jej pomarszczone niemalże bezzębne usta ukształtowały się w kształt uśmiechu. Widać było, że jest ona wręcz zafascynowana trwającym tutaj przedstawieniem.

Obasaaan – rozległ się dość wysoki krzyk zza jednej z wydm. Po kilku sekundach Kuroko mógł ujrzeć dziewczynę na oko 16-letnią, która ubrana w wierzchni szary płaszcz, jedną ręką przytrzymywała swój kapelusz, aby wzmagający się wiatr jej go czasem nie wyrwał. Z torby przewieszonej przez lewe ramię wystawały różne warzywa i inne produkty spożywcze. Dziewczyna nie była o wiele wyższa od osoby, którą się zajmowała. Z wyglądu nie odróżniała się za bardzo od swoich rówieśniczek z osady. Pasma żółtych włosów, okalających jej drobną okrągłą buzię, opadały delikatnie na ramiona, do których i tak ledwo co sięgały. Widać było w jej postawie, że jest to osoba stosunkowo uległa i nie za bardzo potrafi zapanować nad swoją babcią, która, mimo swojego wieku, dyktuje warunki zajmowania się sobą. – Obasan, mówiłam, abyś się nie oddalała, gdy będę załatwiała sprawy na mieście. Ych? – Zdziwiło ją zachowanie babci i automatycznie spojrzała w kierunku Kuroko będącego głównym obiektem zainteresowań obu pań. – Przepraszamy, nie chcemy przeszkadzać. Obasan... się zagubiła, nie chcemy przeszkadzać. – Ukłoniła się lekko i chwyciła babcię za ramię, próbując odciągnąć ją jak najdalej, lecz ona nie za bardzo chciała się ruszać. Pragnęła zostać na wydmach i popodziwiać dopiero co poznanego bohatera. Ostatkiem sił, wyrwawszy się z objęć swojej wnuczki, ruszyła w kierunku Kuroko. Niestety piasek pod jej stopami się szybko osunął, a kobieta, nie mogąc utrzymać równowagi, przewróciła się uderzając lewym ramieniem o piaszczyste podłoże.
Fumiko
 

Następna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość