Farma Wilgoci Imawabe

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Uchiha Matsu » 11 cze 2017, o 21:49

Obrazek
Willa niedaleko osady

Posiadłość niejakiej Imawabe, połączona razem z wielką farmą przeróżnych upraw. Mający ponad pięćdziesiąt hektarów kompleks jest niestety często atakowany, głównie przez stada bandytów i wielkie monstra zwane skarabeuszami. Nikt do końca nie wie co tutaj się wyprawia, gdyż teren jest poza jurysdykcją wioski. Posiadłość istnieje tutaj odkąd pojawili się tu pierwsi ludzie. Willa z zewnątrz wygląda jak potężny bunkier, lecz nie oceniajmy książki po okładce. W srodku wystrój jest iście barokowy. Ozdabiane złotem farmugi, meble, zastawa i klamki nie zostawiały złudzeń, że właścicielka jest spadkobierczynią dużego majątku. Do tego ilość bydła jakie posiadała nie mieściła się w trzech stodołach. Konie, świnie, krowy, kury, kaczki, kozy i gęsi i czego jeszcze Noe na arkę nie wrzucił.
Uchiha Matsu
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Hebi Oroshi » 12 cze 2017, o 09:27

Hebi ruszył w ślad za kobietą, którą opuścił nastrój grobowej niedoli.... Jeśli miał jej pomóc, potrzebował kilku odpowiedzi i przygotowania. Jego piasek pozwalał mu ufać w bezpieczeństwo wszelkich niespodziewanych zagrań losu, jednak kontrola, szybkość i wymagana koncentracja są wciąż na poziomie zbyt miernym by bezgranicznie wierzyć w swoje możliwości.
Droga którą zmierzali biegła przez część miasta gdzie juryzdykcja strażników dawno miała się z granicami, ludzie pozostawieni sami sobie z problemami... Istoty kierowane własnymi rządzami w których kierowało jedno prawo, przetrwa oczywiście najsilniejszy.
Oroshi uśmiechnął się gdy kobieta zdradziła swe imię, samemu podając własne. Informacja o śmierci męża nie była czymś o co warto było wypytywać, jednak zainteresował go temat wojny o której obca podobno tyle wiedziała.
Gdy minęli stoiska targowe z zapętlającymi się klientami oceniajacymi jakość i różnorodność produktów, wreszcie ujrzeli cel swej podróży... Gospodarstwo w istocie było sporym przedsięwzięciem o którym śmiało można było mówić jak pokaźnym biznesie... Oroshi przez chwilę wpatrywał się w otaczającą ich zewsząd ziemię uprawną, jednocześnie zastanawiając się jak tak młoda osoba potrafi to wszystko ogarnąć...

- Skąd nadchodzą te Skarabeusze?

Zapytał spokojnie, wciąż nie odrywając wzroku od jej życiowego biznesu...
Hebi Oroshi
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Uchiha Matsu » 12 cze 2017, o 11:30

7/15
Gdy dotarliście do jej domu szybko zabrała potrzebne rzeczy i wyruszyliście w drogę. Twoje pytanie nie obyło się bez echa. Właśnie tam idziemy, troche na północ stąd. Tam gdzie te góry.- Droga była używana przez karawany kupieckie i bardzo dużo ludzi kręcilo się w pobliżu. Nagle zza wzgórza ktoś krzyknął- Nadchodzi, uciekać, szybko!- Zobaczyliście oboje ludzi uciekających z tamtego miejsca w popłochu. Nagle wybuch i dym unoszący się spod jednej z przyczep.
- Szybciej, może jest tylko jeden, prędzej.- powiedziała Imawabe i zarzuciła tępa wyciągając swój łuk i nakładając strzały. Gdy dotarliście już za wzgórze to można było dostrzec głodnego krwi dwumetrowego skarabeusza, który nie zamierzał uciekać przed nikim. Kobieta wymierzyła pierwszy strzał, który śmignął zaraz obok bestii. Kolejne dwa również bez szczęścia. Udało jej się trafić za czwartym razem, tudzież teraz uwaga stworzenia skupiła się na Was. Czas by się rozdzielić? Czy może Oroshi sam załatwi olbrzymie monstrum?
Uchiha Matsu
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Hebi Oroshi » 12 cze 2017, o 12:04

Hebi zmierzył wzrokiem obszar pasma górskiego przed swymi oczyma, zastanawiając się jak wiele dziwnych stworzeń, ma szanse znaleźć tam miejsce by ukryć swe istnienie.
Zanim jednak cokolwiek nowego zajęło jego uwagę, obcy głos zawezwał do ucieczi, wkrótce objawiająca się w postaci przerażonego mężczyzny.
Oroshi spojrzał na kobietę która z bojową miną zdjęła z pleców długi łuk, naciągając strzałę zakończoną grotem.... Nie minęło dużo czasu by Hebi musiał rozmyślać nad powodem tego zamieszania... Kilkanaście metrów wystarczyło by dwumetrowe ścierwo w postaci skarabeusza, stanęło przed nimi z jednym zamiarem... Trzeba było walczyć, jednak Oroshi nie posiadał nic poza piachem i kilkoma technikami ninjutsu.
Starając się ocenić siłę swego przeciwnika, zebrał w sobie potrzebne jednostki chakry, po czym skoncentrował cały ładunek z gurdy na jednym ciosie w tułów bestii...

Technika:
Suna Kanri: Reberu Di

Koszt: 100%-6%=94%
Ranga D

- Pomóż innym, zatrzymam go jakiś czas.

Musiał go zatrzymać... Nie mógł zawieść na początku swoje drogi.
Hebi Oroshi
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Uchiha Matsu » 12 cze 2017, o 12:18

9/15
Akcja rozpętała się na dobre, a skarabeusz nieustannie niszczył dobytek kupców. Biegał wokół niszcząc wszystko i taranować ludzi. Trzeba było zaradzić sobie z jego furią. Młody Oroshi szybko zabrał się do pracy i uniósł osłonę z piasku, która miała zatrzymać bestię. Nagle jednak przebiegła koło niego Imawabe i zamiast ratować innych ludzi wystrzeliła kolejną strzałę w szyję skarabeusza. - Celuj w to miejsce, nie mają tu tego cholernego, chitynowego pancerza. Powiedziała, i zobaczyłeś nagle, że bydle pada nieżywe na piasek. Kobieta stała z wyciągnietą ręką w stronę gór i próbowała coś Ci pokazać.
Twoim oczom ukazał się niezbyt przyjemny widok. Przynajmniej osiem podobnych rozmiarów potworów zaczęło napierać około dziesięć metrów od Was. Nie zatrzyma ich na pewno ten sam piach co dał radę jednemu. Nagle jednak ktoś zjawił się niedaleko jednego z wozów, Zdaje się, że chciał jakoś Wam pomóc. - Imawabe, nieznajomy, za mną, trzeba znaleźć wyższy teren by móc wyłapać je jeden po drugim.- Dał znak ręką i ruszyliście w stronę kanionu, zaraz od prawej strony drogi, na którym dałoby radę zrobić pułapkę na owe potwory.
Kolejna osoba dołączyła już do tej dziwnej historii i zdała się znać naszą bohaterkę. Ta jednak widocznie gardziła jego pomocą i nawet z nim nie rozmawiała. Gdy uciekaliście wymieniła się z Tobą wzrokiem i powiedziała:- On nam pomoże, ale uważaj na portfel.- mrugnęła i poleciała w jego kierunku. Skarabeusze nadal chciały zrobić sobie z Was poniedziałkowy obiad.
Uchiha Matsu
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Hebi Oroshi » 12 cze 2017, o 15:20

Chłopak po raz pierwszy widział pogrom na taką skalę, bestia szalała pośród kupieckich wozów wprowadzając panikę i popłoch... Jego plan z piaskiem powiódł się w pewnym stopniu, dając szansę dziewczynie na wypuszczenie kolejnej strzały, tym razem trafiającej w czuły punkt monstra. Mimo początkowego sukcesu, już wkrótce przekonali się z ogromu zagrożenia... Kolejna fala stworów ruszyła z gór, zwiastując rychłe nadejście końca ich waleczności.
Oroshi przewidział że jego zdolności są zbyt nikłe by pokonać przerastającą ich ilość oponentów... Na niewielkim polu bitwy szanse jednak szybko zmieniały stronę, tym razem miała to być nieoczekiwana pomoc osoby która pojawiła się tak szybko, jak szybko pomknęła dalej by w biegu przedstawić im swój plan. Kobieta chyba wiedziała z kim przyszło jej mieć doczynienia, witając mężczyznę miną wyrażającą całkowitą obojętność mieszającą się z wrogością... Oroshi ruszył w ślad za nimi, jednocześnie przygotowując piasek do kolejnego starcia...
Hebi Oroshi
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Uchiha Matsu » 12 cze 2017, o 15:49

11/15
Cała grupka dotarła migiem do kanionu, na którego wejściu znajdowało się sporo głazów a trzy metry nad nim, w razie niepowodzenia najdował się most łączący pozdiemne przejście przez kanion. Nie było wiele czasu gdyż bestie zbliżały się w zawrotnym tempie. Imawabe przygotowała swój łuk i nałożyła nań po dwie stzały na raz. Wasz nieznany kompan wykonał kilka pieczęci i nagle ze skał wyrosły ostre jak brzytwa kolce ziemne, które miały za chwilę runąć na chmarę skarabeuszy. Pora było również przygotować własny plan ataku czy też obrony atakujących kompanów.
Chwila nadchodzi, potwory dotarły do kanionu. Nagle zatrzymały się niespodziewanie i zaczęły pluć dziwną substancją w waszą stronę. -Kuso!- powiedziała kobieta, wypuściła pierwsze strzały i uniknęła ataku bestii, lekko odskakując i napinając na cięciwę kolejne pociski. Użytkownik dotonu nie miał innej możliwości, posłał swoje kolce zbyt wcześnie, lecz leciały one zgodnie do celu. Kolejna technika -Doton: Doryouheki- powiedział i wielki mur pojawił się między nim, Oroshim a bestiami. Mur wyryte miał w sobie skorpiona zabijającego pająka. Następnie wskoczył na sam czubek muru i gestem zaprosił waszą dwójkę na szczyt.- Nie mają takiego zasięgu by nas tu trafić, zapraszam na finał.- I zabrał się za składanie pieczęci do kolejnej techniki. Mieliście troche czasu na przygotowanie swojej ofensywy. Z chmur dymu wyłoniło się już tylko pięc bestii, poprzednie unieszkodliwione przez sojuszników.
Uchiha Matsu
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Hebi Oroshi » 12 cze 2017, o 16:23

Oroshi znał swoje umiejętności, więc bez zadzierania nosa mógł śmiało powiedzieć że samotnie nie miałby najmniejszych szans w starciu z przeciwnikami w powiększonej wersji... Iwanabe oraz jej tajemniczy znajomy, posiadali pokaźne zdolności z zakresu technik elementarnych... Pierwszy ich pokaz miał miejsce podczas ucieczki przez kanion, kolejna gdy chłopak był już niemal pewny że zaraz go dopadną.
Chłopak dotarł wreszcie do miejsca kolejnej obrony przed ich ostrymi szczypcami, stając między jednym a drugim towarzyszem... Zdecydowanie cieszyło go że są poza zasięgiem wyplutych pocisków, jednak w dalszym stopniu nie rozwiązali zagadki jak wiele może ich tam jeszcze być...
Dwójka starszych wojowników radziła sobie zaskakująco dobrze, więc już po chwili mogli podziwiać całkowity pogrom... Oroshi używał swego piasku do spychania besti w czeluści kanionu, ukazując jak niebezpiecznie może skończyć się ich pewność siebie.

Technika
-Sabaku D

Koszt
-96%-6%= 90%
Hebi Oroshi
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Uchiha Matsu » 12 cze 2017, o 16:34

13/15
Pociski niczym grad zaczęły fruwać w powietrzu na dzikie bestie. Chłopak bardzo mądrze postanowił wykorzystać tę sytuację i zepchnąć żywe i martwe już bestie. Nie miało to wielkiej różnicy. Na pewno nie przeżyją lotu, a z tego co było widać były już na wykończeniu.
- Dawajcie, to już ostatnie, wreszcie będzie spokój!- krzyczała kobieta. Nieznajomy napiął się podwójnie i zaczął wymachiwać odłamkami skał jeszcze mocniej i szybciej. Gdy oboje zobaczyli Twój piaskowy spychacz zaprzestali ataków i obserwowali koniec ogromnych bestii. Już nigdy nie przysporzą problemów w Tej okolicy. - Nie ma za co?- powiedział mężczyzna, ewidentnie napalony, jak komornik na szafę. Kobieta machnęła ręką i podeszła do Oroshiego. - To on mi pomógł- powiedziała głaskając Cię po włosach, ale dodała:- Ale, że w ogóle się zjawiłeś, możesz przyjść wieczorem, to omówimy to i owo.- dodała puszczając do niego oczko.
Następnie dodała jeszcze w Twoją stronę:- Wróćmy na chwilę do domu, a zapłacę Ci za pomoc. Dziekuje Ci niezmiernie!. Czas wracać, pole bitwy było puste, jako, że wszystkie truchła spadły w czeluść kanionu, a piasek gdzieniegdzie unosił się dzięki sile wiatru.
Uchiha Matsu
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Hebi Oroshi » 12 cze 2017, o 20:22

Hebi czuł się jak w innym świecie, gdy ramie w ramię walczył u boku kobiety i tajemniczego użytkownika ziemnych technik elementarnych. Skarabeusze nie mogły zbliżyć się nawet na kilka metrów, trafiane połączonym gradem technik walk. Oroshi wciąż używał piasku by spychać swych wrogów w czeluście opadających skał i po raz pierwszy czuł się jak ktoś kto może być w stanie odnaleźć swoich rodziców... Potrzebował treningu a podobne sytuacje były wręcz idealne, poziom jego czakry malał, jednak podnosząca się adrenalina, była wystarczającym bodźcem do następnych ataków...
Młodzieniec z klanu Sabaku korzystał jedynie z piasku umieszczonego w gurdzie,. co pozwalało zaoszczędzić część sił.
Wreszcie nadszedł koniec a wirujący fetor walki opadł wraz z ostatnią bestią, chłopak usiadł na ziemi zastanawiając się co czeka go na koniec tej drogi... Obrana trasa wydaje się tak bardzo daleka...
Uśmiechnął się tylko gdy dziewczyna podziękowała za pomoc, stanowczo ignorując podrygi obcego chłopcu mężczyznę.

- Cieszę się że mogłem pomóc...

Po krótkiej wymianie zdań, mogli już tylko ruszyć przed siebie...
Hebi Oroshi
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Uchiha Matsu » 12 cze 2017, o 20:40

15/15
Adrenalina powoli opadała, gdy docierali z powrotem do domku kobiety. Zniknęłą na chwilę z ich wzroku i po chwili wróciła z woreczkiem złota dla małego pomocnika. - Dziękuje raz jeszcze i kłaniam sie nisko- wręczyła Ci sakiewkę i zwróciłą się do mężczyzny obok;- A teraz czas na Ciebie, Takashi, pokaż co tam masz.- I zaprosiła go kuszącym gestem do środka. Na pewno coś dziwnego ich łączyło, ale nie mógł wybrać lepszego momentu na powrót, gdziekolwiek się pałętał. Z całej tej opowieści wiadome było jedno, że prawdziwych przyjaciół poznaje się podczas walki. Wiedział, że przynajmniej istnieją w tej wiosce normalni ludzie, którym warto pomagać, bo na pewno można będzie liczyć na ich pomoc w przyszłości. Pożegnali młodego Oroshiego machnięciem i zniknęli za zamykającymi się drzwiami. Koniec misji oznaczał czas powrotu do osady, który za pewne nie sprawi już żadnego problemu Hebiemu. Droga była czysta od potworów i wioska może cieszyć się wiecznym spokojem.

Misja Zakończona
Nagroda: Standard
Uchiha Matsu
 

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Kuroi Kuma » 16 wrz 2018, o 12:33

A gdyby tak nie szedł za nią, tylko zrobił psikusa i schował się za rogiem?! Zapewne poszłaby dalej zostawiając za sobą dziecinnego piaskowego dziadka, któremu nie w głowie teraz było strojenie sobie żartów. Na wszystko był czas - i na wygłupy i na działanie. Teraz był odpowiedni czas na to drugie. Kuma szedł więc trzymając się kawałek za nią by przy okazji nacieszyć oczy kobiecymi kształtami. Długo to jednak nie trwało, byli na zewnątrz, przestało padać, dobry omen? Odetchnął, nie lubił zbytnio deszczu, czasami bywał przygnębiający. Nie zawsze, nie była to oczywiście zasada, bo takie przemieszanie powietrza dobrze robiło. W zdecydowanej większości jednak... Mimo dużej wilgotności Kuroi wziął głęboki wdech, to był najlepszy moment. Powietrze było świeże, ale i pełne zapachów w sobie. Wszystko parowało, na pustyni o to nie trudno. Nie miał na karku jeszcze sześćdziesiątki, żeby umierać z powodu dużej wilgotności, wypraszam to sobie. Będzie im trudniej się poruszać, to fakt, ale na wszystko znajdzie się metoda, a pustynne ludy już przywykły do takiej pogody.
Trochę martwiło go to, że jego towarzyszka ma podobne zdolności do niego, będą musieli utrzymywać dystans, albo operować piaskowymi ścianami, by odgrodzić się od wroga, bo jeżeli podejdzie za blisko to kaplica moi mili.
-Ruszajmy - rzucił krótko i na temat, nie chciał przedłużać, wolał mieć to już za sobą i znowu usiąść wygodnie z książką w jednej ręce, a w drugiej fajkę. Skorzystał z jej chmurki - o tym też wcześniej pomyślał widząc wilgoć, ale ktoś go uprzedził w tej kwestii. Zrobił dokładnie to samo, czyli usiadł wygodnie i czekał. To było najgorsze, bo nie wiedział czego może się spodziewać, obecnie była tylko ich dwójka, to nie za dużo. Dziwiło go, że pustynia do takiej sprawy wysyła tylko dwójkę ludzi. Obstawiał, że to było związane z nadchodzącym konfliktem między Dohito, a Haretsu. Miał nadzieję, że ich dwójka wystarczy. Gdy tylko odlecieli kawałek obserwował granicę deszczu. Deszczu sztucznego, wywołanego przez technikę raitonu. Shinobi dysponowali potężną mocą, mocą zdolną tworzyć i niszczyć, czemu więc używali częściej tej drugiej? Chciało mu się zapalić, nie jakoś pilnie, ale lubił mieć co zrobić z rękoma. Wolał jednak nie być zajęty, bo w każdej chwili mogło się zacząć coś dziać. Podróż przebiegała spokojnie, nic się nie działo i to go najbardziej irytowało. Skoro dorwali tego Hikariego, to powinno coś się tu dziać. Powinni widzieć jeszcze świeże ślady konfliktu. Cisza, spokój, domki wyglądające jakby nic się nie działo. Wyglądało jakby ludzie nawet nie zauważyli, że tu coś było. Tak też mogło się stać, informacje od Sachiko mogły po prostu mijać się z prawdą.
-Aż za spokojnie - dodał mocno akcentując ostatnie słowo. Sabaku nie słynęli z cóż... skrytej walki, piach powinien być wszędzie, a techniki raitonu powinny być widoczne z dala, a domy płonąć żywym ogniem. Tutaj jednak życie toczyło się dalej, jak gdyby nigdy nic.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Shikarui » 16 wrz 2018, o 15:05

Misja B

Oh no, how'd i sink so low?
Obrazek
21


Sachiko zrobiła parę kroków na nagrzanym piasku, rozglądając się uważnie wokół. Na dłuższy moment zatrzymała swój wzrok na pół drzemiącej staruszce, której głowa opierała się o ramię. Nikt nie wybiegł wam na spotkanie, nie było gońca, który wyszedłby z deklaracją zdania raportu. Nic. Zwykłe miasteczko o promieniach słońca i farma, na której ludzie próbowali nadrobić to, co pustynia pożerała i utrzymać samych siebie i resztę tych, którzy nie mieli możliwości mieszkać tuż przy wodzie. Spokojnie? [i]Za spokojnie.[/b] Przegląd po otoczeniu niczego nie zmieniał - ani u ciebie ani u Sachiko. Nikt tutaj nie wyglądał na strwożonego, zastraszonego obecnością przestępców, tak jak nie dało się dostrzec żadnych, nawet najmniejszych śladów walki. Automatycznie nasuwał się wniosek, że informacje były nieprawdziwe. Z drugiej strony...
- Albo informacje były nieprawdziwe, albo skoro są ranni i wycieńczony podróżą - nie chcą zwracać na siebie uwagi. - Wyjść było jeszcze parę - na przykład to, że to miejsce jest ich kryjówką, a nie tylko tymczasowym postojem. Domysłów, choć było sporo, czasem lepiej nie wypowiadać. Zwłaszcza tutaj, gdzie grali na czas, tak na dobrą sprawę. Na burzę mózgów parę chwil jeszcze przyjdzie, o ile bogowie dadzą i nie pochłonął was piaski, na razie trzeba było działać i nie stać tutaj jak kołki. Im dłużej tak stali tym większa była szansa, że Kaori i Hikari zorientują się, że mają ogon, wymkną się, albo przerobią tą wioskę na plasterki, popisując się swoimi zdolnościami. Powinnością shinobi nie było tylko wykonywanie poleceń, przecież dobrze o tym wiedziałeś. To był odpowiedni odbiór rozkazu, który się miało i układanie pewnych priorytetów na liście w odpowiedniej kolejności. Nie mogli przemienić tej wioski, tych terenów, na pustynię i narazić prostych mieszkańców na udział w konflikcie shinobi.
- Idź przodem. Wróg zna moją twarz, więc nie wiemy, jak zareaguje na moją obecność. Ponadto mogą poczuć się pewnie, kiedy zobaczą tylko jednego shinobi. - Chociaż od Sachiko biła ta niewymuszona pewność siebie to jej oczy nie były pełne tego samego błysku co Araty. Były chłodne, wyrachowane. Nie posiadała w sobie czegoś takiego jak zawahanie. Przynajmniej mogłeś mieć pewność, że nie posłali z tobą początkującej, która spanikuje przy pierwszej lepszej okazji. Strach? Panika? Nie pasowały do niej tak samo jak zwykły, polny oset nie pasował do pięknej orchidei. - Gdyby mieli się kryć, zapewne skorzystaliby z magazynów na tyłach posiadłości. - Wskazała ci ręką kierunek. - Sama posiadłość Imawabe jest pilnie strzeżona, wątpię, żeby dwójka shinobi przemknęła się ot tak. - Spojrzała raz jeszcze po wiosce. Pięć domków na krzyż, tu też nie było gdzie się chować. A nie mogliście przecież wbić do każdego domu, bo "szukamy przestępców". - Będę trzymała się z tyłu i ubezpieczała, a przy okazji będziemy mieli pewność, że nikt nie przemknie za twoimi plecami. W razie czego wkroczę do akcji.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Kuroi Kuma » 16 wrz 2018, o 15:37

-Jesteś pewna, że to tutaj? Kto zdawał raport, że jest on tak niedokładny... - spytał się kobiety, bo ewidentnie tu coś nie grało. Był raport, były informacje, ktoś musiał je przekazać, sprawdzić. Jeżeli to właśnie Kuma i Sachiko mieli je potwierdzić, to najwyraźniej ktoś mocno spieprzył sprawę, bo nie było tu dosłownie żadnego punktu zaczepienia. Co najwyżej mogli pomóc mieszkańcom na farmie. Wróg był wycieńczony? Piękna teoria, tylko że na ile była zgodna z prawdą? Nie było chyba żadnego śladu sugerującego obecność Hikariego czy też Kaori w tym miejscu. Czemu ktoś z patrolu nie został tutaj na miejscu, by poczekać na wsparcie, czy był aż tak niekompetentny i wrócił się do wioski, pozwolił zbiegowi uciec? Czas uciekał jak piasek w klepsydrze, skoro już tutaj byli to muszą potwierdzić przypuszczenia. Kuroi miał tylko nadzieję, że nie przyszli tutaj na marne i nie zatracą tak dobrego tropu. Nie sądził, by uciekinierzy chcieli zostawiać za sobą zgliszcza. Może charakterystyka tych Szakali idealnie pasowała do siania pogromu, ale nie w tym wypadku. Byli na tyle rozsądni, by jeszcze nie dać się złapać, ciągle mogli się ukrywać, więc i tutaj nie powinni tak po prostu się zdradzić. To go trochę uspokoiło, odetchnął i obserwował
-Gdyby nie ta gurda, byłoby o wiele łatwiej, co? - zapytał i wskazał na dosyć sporych rozmiarów pojemnik z piachem. Nieodłączny element wyposażenia Sabaku, bez którego nie dało się ruszyć. Tak jak łucznik miał swój łuk, jak samuraj swój miecz, tak Sabaku miał swój piach. Nie robiło na nim wrażenie zachowanie Sachiko. Byli w terenie, to rzecz całkiem normalna by zachować spokój. Inaczej to właśnie taki nerwus by poszedł przodem jako mięso armatnie i zwabienie wroga. Największym plusem tej sytuacji było to, że Kuroi nie był zbyt znany. Był kolejnym shinobim, których wielu błąkało się robiąc różnorakie misje. Posiadłość wskazana przez Sachiko wyglądała obiecująco. Dużego wyboru tutaj nie było, mogli przejrzeć dom jeden po drugim, tylko to by zajęło zbyt wiele czasu.
-Oczko. Sprawdź je oczkiem - powiedział Kuma i zaczął iść przed siebie. Skoro to on odwracał uwagę, to z przymkniętym okiem i złożoną pieczęcią będzie wyglądać MOCNO podejrzanie. Co innego jego towarzyszka, która mogła skorzystać z okazji i po prostu użyć najprostszej techniki z klanu Sabaku. Zamierzał znaleźć się na tyle blisko posiadłości, by móc zerknąć po niej najpierw normalnymi oczkami, a później piaskowym tworem. Zastanawiał się czy właściciele posiadłości nie byli w ten spisek jakoś wplątani, jeżeli ukrywali dwójkę przed nimi, to nie będzie najmilsze spotkanie w ich życiu. Wolał unikać otwartej walki, ale... trzeba się jakoś dostosować.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Farma Wilgoci Imawabe

Postprzez Shikarui » 16 wrz 2018, o 16:32

Misja B

Oh no, how'd i sink so low?
Obrazek
23


No właśnie - kto zdawał tak niedokładne raporty? Ktoś źle usłyszał, coś przeinaczył? Ktoś coś źle powiedział? Ktoś się domyślił - i tak zrodziła się kolejna plotka? Śledztwa tworzono z poszlak, zeznań świadków, z przeszłości tych, którzy popełnili zbrodnie. Analizowano - gdzie się mogli znaleźć, gdzie widziano ich ostatni raz, co teraz może być ich celem i gdzie najbliżej ich szukać, jeśli w zasadzie nie ma jak ich znaleźć? Nie wszyscy byli oddani sprawie, ale tego przecież nie trzeba ci mówić. Nie każdy strażnik dbał o to, czy tuż przed jego nosem dzieje się coś złego - jeśli nie dotyczyło jego samego, proszę bardzo! Niech się dzieje! Kompletne zblazowanie bliźnich na wspólne problemy nie była problemem dzisiejszym i z pewnością poprzez wieki się nie zmieni. Człowiek - niby zwierzę stadne. A jak wielkimi egoistami byli..?
- co do tego, że ja mam dobry słuch nie mam wątpliwości. Walka nie toczyła się bezpośrednio tutaj. Być może nasze gołąbki minęły Imawabe i ruszyli dalej. Warto się tu rozejrzeć. - Oczywiście, że warto. Co jeśli pójdą dalej, w zasadzie nie wiedząc nawet dokąd, nie znając kierunku, a zwierzyna im czmychnie koło nosa? Uśmiechnęła się z rozbawieniem, unosząc jedną brew. - Bez gurdy mogłabym podawać się za Yuki. - Nikt by w to nie uwierzył, biorąc pod uwagę jej pustynną urodę, no chyba że ktoś, kto jedynie o tym klanie słyszał, a nigdy żadnego na oczy nie widział. Ale tak czy siak - ta słoneczna uroda nijak nie pasowała nawet skojarzeniami do klanu władającego śniegiem i lodem. Uśmiech jednak szybko zniknął.
- Zamierzam. - Czekała, aż pójdziesz przodem, oddalając się na odpowiednią odległość i sama ruszyła z drugiej strony domostw, w pewnej odległości od ciebie. Chyba ruszyła. Wnioskując po tym, że zniknęła z twojego pola widzenia, zapewne tak się stało. Czasem dobrze jest mieć kogoś, kogo ranga klanu wystrzelała w górę i tym samym chronił twoje plecy. Mogłeś swobodnie przeszukiwać okolicę. Zaglądać do domków, w których nie było zupełnie niczego ciekawego. To znaczy - rzeczy były, pewnie niektóre nawet ciekawe, ale nie widziałeś żadnych shinobi kitrających się po kątach. Trzeba było założyć najgorszą opcję, że właściciel tych ziem jest rzeczywiście jakoś powiązany z organizacją i po prostu dał im schronienie, ale na przepytywanie pana tego domu jeszcze przyjdzie czas. Na razie trzeba było poruszać się tak, żeby nie wzbudzać podejrzeń, czyli poza wzrokiem cywili, by zaraz nie poniosły się plotki, że ktoś z rodu Sabaku odwiedził oddaloną od Atsui o kilkadziesiąt kilometrów farmę. Żeby dostać się do głównego budynku musiałeś przejść główną drogą, albo którąś z bocznych, przez pola - odsłonięty i na widoku dla wszystkiego i wszystkich. Zajrzenie do rezydencji? To stanowiło minimalny problem, ale tylko minimalny. Dwóch strażników kręciło się w kółko - zobaczyliby cię od razu gdybyś zaczął się zbliżać. Obchodzili posiadłość na zmianę, ale zostawiali ślepe punkty na parę chwil, tylko że ta chwila była naprawdę krótką chwilą. Do sprawdzenia została tylko ta rezydencja oraz część magazynów, które ustawiono za nią, za polami.

Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Następna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość