Wioska Kirisu

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Etsuya » 20 sty 2019, o 14:40

Żar, piach i jeszcze więcej rażącego słońca obijającego się od żółtej powierzchni najbardziej powszechnego minerału na tutejszych terenach. Co jakiś czas na linii jego wzroku pojawiał się też biały odcień dziewczęcych kudłów, wydających od drugiej strony różne dźwięki, które składały się później na piosenkę. Etsuya zastanawiał się momentami co siedzi w głowie kunoichi i jakie ma ona najbliższe plany. Ciekawość nie przyćmiewała naturalnej skrytości młodzieńca, siłą rzeczy nadając jego postawie nieco enigmatyczny wyraz. Zupełnie zwyczajnym był fakt, iż z jego ust nie wydobywało się zbyt wiele słów. Kiedy mógł to badał wzrokiem ruchy nieznajomej, mimikę jej twarzy, ton głosu, zachowanie w poszczególnych sytuacjach. Typowe rozeznanie w człowieku, jak to on zwykł nazywać kiedy przyszło mu się z kimś widzieć dłużej niż parę minut. Przez chwilę przez głowę przeszła mu myśl, że być może dziewucha jest stuknięta, a mord którego dokonała był jedynie zwieńczeniem jej szaleństwa. Etsuya spotkał już na swojej drodze wyjątkowo wiele wariatów, aby zdawać sobie sprawę z tego, że za dnia potrafią być potulni jak baranki, aby potem dopuścić się strasznych czynów. Wszystkie te domysły były jednak tylko i wyłącznie gdybaniem, a za pewnik chłopak mógł brać jedynie to, czego sam doświadczył z jej strony. No i spis poszukiwanych...
Kiedy pojawili się na szlaku handlowym, Etsuya przystanął na chwilę odgarniając włosy do tyłu i poprawiając sobie przy tym ich ułożenie. Przysłaniając sobie dłonią oczy przed słońcem odetchnął chwilę, po czym określił mniej więcej położenie dziennej gwiazdy. Według jego obliczeń zmierzali w dobrą stronę, a szlak szedł tak jak oni, czyli na wschód. Na horyzoncie mogli dostrzec wlekącą się karawanę, która zmierzała w przeciwnym do nich kierunku. Kątem oka młodzieniec szybko zanotował lekką zmianę w zachowaniu nieznajomej, która chyba na powrót zaczęła się stresować w obawie o własne życie. Etsuya na początku chciał zejść ze szlaku, podążając kilkaset metrów od niego, ale w pierwszej kolejności zdecydował się nawiązać kontakt z kupcami. Kiedy byli już od siebie w zasięgu kilkunastu metrów, shinobi przyśpieszył nieco kroku, aby wyjść na przód i spytać dokąd się kierują. Po krótkim wyjaśnieniu z ich strony, dwie grupki podróżujących zwyczajnie minęły się, każda idąc w swoim kierunku. Gdy znaleźli się już poza zasięgiem głosu względem kupców, Etsuya skierował wzrok ku nieznajomej i wyjaśnił krótko czego udało mu się dowiedzieć - Jesteśmy w Atsui, dwie godziny drogi od wioski Kirisu.
Następne kilometry przebiegły mu znacznie sprawniej, natomiast świadomość tego, że z każdym ich krokiem zbliżają się do osady ludzkiej dodawała energii oraz motywacji. Kiedy słońce było na najwyższym punkcie na niebie, ogrzewając ich ze zdwojoną mocą, na horyzoncie pojawiły się pierwsze budynki. Osada ludzka była w zasięgu wzroku. Na tę myśl odezwał się żołądek Etsuyi, domagając się w końcu czegoś innego niż suszone mięso. Wyglądało na to, że mordercza podróż przez piaski powoli dobiegała końca, a tę noc przyjdzie mu spędzić pod ciepłą kołdrą w miękkim łóżku.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Harumi » 21 sty 2019, o 23:35

— Bliżej niż dalej — mruknęła odwracając się przez ramię sprawdzając, czy patrole idą w ich kierunku.
Im dłużej szli, tym szybciej - paradoksalnie - przebierała nogami. Świadomość, że zaraz wszystkie problemy się skończą była przeolbrzymią materią motywacji. I oczywiście, Harumi jest niesamowicie ciekawskim stworem; lubi wiedzieć wszystko o wszystkich. Jednak doświadczenia ubiegłych tygodni zaczęły proces nieodwracalnych zmian. Zapewne to jedynie kropla w morzu życiowych przemian. Niemniej jednak wciąż jest to duży krok naprzód. Krok, który pozwoli jej w końcu przestać pakować się w kłopoty.
W Samotnych Wydmach zawsze jest ciepło i sucho. Wiatry na pustyni często mają charakter trąb powietrznych, które porywają liście i kamyki tworząc burze pyłowe. A ów burze męczą płuca mieszkańców, że już nie wspominając o amatorach wędrówki po piaskach. Takich jak na przykład Etsuya i Harumi. Bo coby nie mówić - w Sabishi spędziła jedynie jedną trzecią swojego istnienia. Ciężko zatem uznać, iż jest przystosowana do klimatu bardziej niż blondyn. Większość zwierząt pustynnych jest aktywnych nocą, dzień spędzają w ukryciu chłodnych nor lub pod kamieniami. Toteż ryzyko natrafienia na jakieś groźne stworzenie było minimalne. Całe szczęście! Nic tak nie obrzydzało Kaguyi jak dreptające - lub latające - skrzydlate stworzenia pokroju mrówkolewa. Na samą myśl o tym owadzie miała zimne dreszcze spływające od karku, aż do końca pleców.
W oddali pojawiały się coraz wyraźniej zarysowane budynki.
— To Kirisu? — spytała retorycznie wskazując w kierunku wspomnianej wcześniej wioski. Co? Zmarszczyła brwi kierując swój wzrok na Etsuyę. Jest głodny? Białowłosa nigdy nie miała dużego apetytu, czasami zakrawała wręcz o anorektyczną niechęć do spożywania posiłków. Zamrugała nerwowo oczyma gdy również i jej żołądek zawołał o porządną dawkę kalorii.
— Em... — zająknęła — Więc idziemy jeść?
Harumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 sty 2019, o 12:48



Misja C 1/45
Strach oczyśćmy ogniem.


Etsuya i Harumi w długiej drodze, czują już ciężar podróży w każdej nodze. Przeszli wiele, lecz nie są z nich zbyt dobrzy przyjaciele... I tak dalej i tak dalej. Dość niespotykane połączenie, dość ciekawa dwójka osobników, którzy wzięli się i dogadali - albo właśnie sie nie dogadali - tak w sumie znikąd. I choć to Etsuya wygląda na kogoś, komu łatwiej byłoby zostac poszukiwanym mordercą to jednak tutaj jest nim ta chudziutka i zgrabniutka młódka imieniem Harumi - w końcu listu gończego nie dostaje się za piękne oczy, a kwota tysiąca ryou to już nie są w żaden sposób przelewki. Musiała sporo nabroić, prawda?
Dwójka po długiej drodze dotarła, a raczej docierała powoli do osady, do wioski, pojawiły się pierwsze budynki. I już od razu coś się dzieje. Od strony budynków dochodzą głośne dźwięki, głośne... krzyki? Okrzyki? Radość, strach, przerażenie? Z centrum kilku budynków, gdzie jest puste pole ziemi, nagle wystrzeliwuje szkarłatny, wielki, lepki jakby mokry... wąż? Bestia wyglądająca jakby była stworzona z krwi wyleciała ponad domki wysoko, rozbryznęła się w powietrzu i skapnęła krwawym deszczem na zebranych. To definitywnie okrzyki przerażenia były, ziomelki.
Pomiędzy kilkoma budynkami jest sporej wielkości gurda, przy której stoi dwóch ludzi. Wokół nich jest kilkanaście osób, krzyczą z przerażenia. Oprócz gurdy jest też zadaszony kramik obwoźny z różnymi pierdołami.
-Kupcie, kupcie nasze talizmany! W każdym z was może czaić się taki sam demon jak ten tutaj, którego właśnie wypędziliśmy! Aizirisu-oni to potężna bestia, w was mogą być takie same! Jeśli nie chcecie, by w waszych ciałach kłebiły się takie węże, takie grzechy, oczyśccie dusze naszymi talizmanami! - Pokrzykują naprzemiennie dwaj mężczyźni przy gurdzie, obaj ubrani w bardzo mocno ozdobione rytualne stroje.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Etsuya » 22 sty 2019, o 14:09

Ostatnie kroki, jeszcze parę napięć mięśni nóg i lada chwila zrównają się z pierwszymi budynkami osady. Cóż za ironia, że podróżując po środku pustyni czas mijał tak szybko, a w tym przypadku, mimo napływu energii, odnosiło się wrażenie, że każda sekunda trwa dwa razy dłużej. Etsuya parł przed siebie z oczami wlepionymi w piasek, od czasu do czasu podnosząc głowę, aby zobaczyć ile jeszcze zostało im do przejścia. Raz za razem odgarniał włosy z czoła jakby częstotliwością tego nawyku chciał jeszcze bardziej przyśpieszyć proces. Słysząc propozycję spojrzał na Harumi badającym wzrokiem, po czym uśmiechnął się kącikiem ust na to co powiedziała.
- Myślałem, że chcesz się mnie pozbyć przy pierwszej lepszej okazji - odparł, odczuwając swego rodzaju przyjemność. Jeszcze wczoraj miał kompletnie gdzieś zdanie białowłosej, chcąc zostawić ją na niemalże pewną śmierć za jej groźby, natomiast ona sama robiła wszystko byle się od niego uwolnić. Być może nie była tak zepsuta jak świadczyły o tym listy gończe? Odczucia rodzące się w sercu młodzieńca nie miały konkretnego kształtu, ale wychwytując całość tej złożonej koncepcji był w stanie określić swój stosunek do dziewczyny. A może tylko chce się nażreć na twój koszt i sobie pójdzie? - wrócił głos rozsądku, który przyćmił chwilową ekspresję emocji wewnątrz Etsuyi.
Mijając pierwszą chatę kamienia młodzieniec zauważył, że wgłąb wioski dzieje się coś nietypowego. Z reguły tego typu miejsca zaskakiwały swoim spokojem, a każdy mieszkaniec żył swoim tempem. Coraz liczniejsze dźwięki oraz sygnały dochodziły do uszu Etsuyi, a przed jego oczami szybko pojawił się prowodyr tego całego zamieszania. Młodzieniec odruchowo przybrał pozycję bojową będąc gotowym na reakcje, ale zanim zdążył w ogóle pomyśleć co tu się właśnie odwaliło, to piaskowy potwór zamienił się w deszczyk. Nakiri mógł być jedynie wdzięczny, że znaleźli się poza zasięgiem i nie dostali darmowego prysznica w postaci cuchnącej juchy.
Wyczuwając, że niebezpieczeństwo już minęło, Etsuya zbliżył się do źródła zamieszania, ciekawy czym był ten stwór. Mimo iż od paru dobrych tygodni przebywał na terenach Samotnych Wydm to jeszcze nie przyszło mu być świadkiem istnienia takiej paskudy. A handel kwitnie - skwitował w myślach, widząc że nawet na takich głupotach idzie natrzepać Ryo. Młodzieniec wcale nie zdziwiłby się gdyby to ci ludzie przyzywali węże, aby tylko rozkręcić swój biznes. Widząc jednak, że nic ciekawego już tutaj nie znajdzie, Etsuya zwrócił się ponownie do białowłosej - Szukamy karczmy czy chcesz sobie kupić talizman? - spytał pół serio - pół żartem, lekko drwiąc sobie z sytuacji, która zaszła.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Harumi » 22 sty 2019, o 18:53

— Bo chcę — zaczepiła. Barwa głosu białowłosej od razu wykazywała, że jest to jedynie żart. Fakt faktem, chciała się zmyć jak najszybciej to możliwe, jednak głód, to głód. Z nim się nie dyskutuje, tylko zaspokaja.
— Zatem zgodnie z tym, co powiedziałeś, mogłabym już iść? — zapytała niespecjalnie wierząc w to, że jest już "wolna". Jej uczucia względem blondyna nie zmieniły się w żadnym stopniu — w jak ufać komuś, kto z dziwnych, niewyjaśnionych pobudek pozwala ci odejść dopiero w najbliższej wiosce? Wewnętrzna ostrożność nakazała jej wstrzymać konie z okazywaniem sympatii.
Będąc już w wiosce rozejrzała się niepewnie. Czyżby informacje o zdarzeniach w Sabishi jeszcze tu nie dotarły? Czuła się tak, jak czuć się powinna osoba z soczystym wpisie w księgę bingo — źle. Nic nie zapowiadało tego, by ktokolwiek ją rozpoznał. Jednak kłębiące się uczucie niepewności sprawiało, że nerwowo oglądała się po ludziach szukając... No właśnie, czego?
Do ich uszu, z oddali, zaczęły dochodzić okrzyki, wrzaski radości bądź przerażenia. Tego nie była w stanie określić. Obróciła głowę w kierunku, z którego nadchodziły dźwięki. Wokół nie działo się nic specjalnego. Do czasu.
— Słyszałeś to!? — spytała tonem, który ewidentnie podważał jej własny zmysł słuchu.
Nagle ni stąd, ni zowąd między wioskami zawisł szkarłatny, olbrzymi potwór. Coś na wzór węża. Węża skąpanego w krwi niewinnych ludzi.
— Cholera! — rzuciła będąc już niemal gotowa do biegu. Środek miasta, środek dnia. Wokół pełno cywili. Czy shinobi, zwłaszcza taki o dobrym sercu, może przyjąć takie wydarzenia z nieudawaną lekkością? Harumi z pewnością nie, w przeciwieństwie do Etsyui.
— To nie jest zabawne idioto. Idziemy tam. — zarządziła ciągnąc mężczyznę za skrawek okrywającego go płaszcza. Daleko jej było do nihilistycznego podejścia, a z pewnością byłoby nim zostawienie ów sytuacji samej sobie. Bynajmniej zachowanie dziewczyny nie wynikało z absorbującej chęci wrażeń, nie. Najzwyczajniej w świecie zapaliła się w jej głowie lampka z wielkim, kurwa przeogromnym, napisem "cywile".
Przepchała się, wciąż wlekąc za sobą Etsuyę, do centrum wydarzeń. Z ulgą odetchnęła widząc, że był to jedynie populizm mający naciągać biednych, przerażonych ludzi. Coś jednak nie dawało jej spokoju.
— Oni mogą być niebezpieczni — wyszeptała.
Harumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 23 sty 2019, o 00:44



Misja C 5/45
Strach oczyśćmy ogniem.


Coś sprawiło, że gdy tylko obrzęd się zakończył, a Harumi i Etsuya akurat byli w ostatnim szeregu - ludzie przeszli do wymiany bardzo uczciwej - własnych bogactw i kosztowności na talizmany przynoszące odkupienie dla duszy i oczyszczenie dla duszy. Ci ludzie się rozeszli koniec końców, wymieniając się, przemieniając swoje miejsca... I w ten sposób Harumi i Etsuya znaleźli się w pierwszym szeregu, gdzie kapłani zaczęli nawoływać do wyznania swoich grzechów. Czyżby byli gotowi do kolejnego rytuału? Ludzie sie zmieniają. W większości. Oprócz kilku osobników, którzy tak jak stali w pierwszym rzędzie tak stoją dalej.
Kapłan numer dwa, do tej pory nie biorący udziału w marketingu, a jedynie obejmujący gurdę zaczął donosnie śpiewać.
-Baba yetu, yetu uliye
Mbinguni yetu, yetu amina!
Baba yetu yetu uliye
M jina lako e litukuzwe.
Utupe leo chakula chetu
Tunachohitaji, utusamehe
Makosa yetu, hey!
Kama nasi tunavyowasamehe
Waliotukosea usitutie
Katika majaribu, lakini
Utuokoe, na yule, muovu e milele!
Ufalme wako ufike utakalo
Lifanyike duniani kama mbinguni!
- Językiem conajmniej mglistym, nawiedzonym, w sposób sugerujący, że wypalił trochę za duzo bagiennego ziela. A jednak coś sprawia, że ten tekst, skandowanie innego kapłana, ludzie... wszystko tworzy przerażająco mistyczną aurę.

Ostatnio edytowano 25 sty 2019, o 01:51 przez Hitsukejin Shiga, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Etsuya » 23 sty 2019, o 13:49

Świat był wielki, ludzi tysiące, natomiast rodzajów technik wystarczająco, aby stosunkowo doświadczony podróżnik nie brał każdego nietypowego stwora za omen końca świata. W tym momencie dla Etsuyi ważniejszym wydawał się odpoczynek oraz ciepły posiłek w karczmie, ale przecież każdy ma jakieś priorytety. Jako osoba pracująca za pieniądze, Nakiri rzadko kiedy bezinteresownie rzucał się ludziom do pomocy, ryzykując własne życie. Chyba, że brylują w bingo i mają parę głów na koncie - cóż za ironia. Stwór był martwy zanim w ogóle zdążyli zareagować w jakikolwiek sposób, toteż młodzieniec nie widział potrzeby panikować i jak najszybciej wybierać się na miejsce. Inny sposób działania wybrała nieznajoma, która zdecydowała podjąć bardziej radykalne kroki i zabrała go siłą aż do samego centrum zdarzenia.
Kiedy za fraki zaciągnięty już został do niewielkiego placyku ze sporą gurdą i paroma mężczyznami w śmiesznych fatałaszkach, zerknął w kierunku białowłosej. Mieli takie same przemyślenia odnośnie zdarzenia, lecz nieco inne podejście. Uwolniwszy się z uścisku zaborczej dziewczyny przyjrzał się reakcji tłumu oraz samym pseudo-kapłanom. Uwagę młodzieńca najbardziej przykuł młody chłopak siedzący na stołku, lecz analizę szybko przerwało lekkie wypchnięcie do przodu, które ustawiło dwójkę w pierwszym rzędzie. Etsuya nie cierpiał znajdywać się w centrum uwagi, toteż automatycznie poczuł dyskomfort, który szybko jednak został przyćmiony przez ogłoszenie kapłanów. Mimo spowodowanej wydarzeniami z przeszłości niechęci wobec tejże kasty, młodzieniec wysłuchał ich słów, mimo pewnych podejrzeń wciąż się zastanawiając o co w tym wszystkim chodziło.
- Ty masz chyba jakieś grzechy do zmycia - rzucił w kierunku dziewczyny sugestywnie, nie zważając na to że nie była w nastroju na żarty. Jeżeli ktokolwiek łącznie z nią myślał, że Etsuya wystąpi na przód i przed wszystkimi ogłosi, że oszukańczy proceder musi dobiec końca to się zapewne się zawiódł. Był osobą raczej wycofaną, a jakiekolwiek wystąpienia przed publicznością nie wychodziły w grę. Ponadto etos bohatera nie był czymś mu znanym, gdyż jego praktyczność w przypadku pracy jako najemnik była znikoma. Z drugiej strony wrodzona ciekawość zrodziła w głowie wyrzutka pytanie, które zadał po chwili nieznajomej - Wiesz kim jest ten cały Kami-sama?
Etsuya założył, że to było to jakieś pustynne bóstwo, a jeśli chodzi o religie to zawsze był w tych kwestiach na bakier. Poza pierdolniętą siostrą w jego domu nikt się za bardzo nie przejmował jakimiś obrządkami. Jeśli chodzi o samych kapłanów i nieuczciwie gromadzone przez nich pieniądze, to mimo iż nigdy nie robił czegoś takiego, Nakiri najchętniej ograbiłby ich na szlaku. Kolejne wydarzenia z wyznawcami czegokolwiek tylko utwierdzały go w przekonaniu, że nigdy nie będzie mu po drodze z tego typu ludźmi.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Harumi » 24 sty 2019, o 19:09

Powieka białowłosej zaczęła rytmicznie drgać.
— Co za żenada — parsknęła, tonem nie przewyższając dźwięków zgromadzenia. Nigdy nie należała do religijnych osób. Ba, można by rzec, że trącała o agnostycyzm; ani ją to grzało, ani ziębiło. Ot, znacznie bardziej angażowała się w sprawy przyziemne. Wolała dawać dary istniejącym ludziom, aniżeli wyimaginowanym bożkom. Nie mogła uwierzyć, że w kraju tak bardzo — w porównaniu do innych prowincji — odciętym od wpływów mocy jasności, czy innych tworów, taka bajka mogłaby się sprzedać. A jednak — sprzedaje i to całkiem dobrze. Przed ich oczyma malował się piękny obraz tego, jak z religii zrobić biznes, a raczej jak stać się mafią odznaczającą się odmiennym odzieniem, obwieszoną talizmanami odpędzającymi złe zabo... bóstwa. Naprawdę ktoś w to wierzy? Początkowe przerażenie, wywołane ułamkiem obrazu, zostało zastąpione irytacją. Harumi — nie da się ukryć — ekspertem w dziedzinach technik shinobi nie była. Ot, mogłaby z pamięci wyliczyć parę, paręnaście. Wielkiego, kurewsko przerażającego stwora nie było na tej liście. Z pewnością. Ciężko uznać, że cała sytuacja była dla białowłosej komfortowa. Problemu nie ma, więc powinni iść, zjeść.
Słysząc to, co Etsuya wypuścił ze swych ust westchnęła głośno przewracając oczami.
— Nie mam żadnych grzechów — odparła posyłając blondynowi serdeczny, ironiczny, przepełniony chęcią "mordu" uśmiech. Harumi to osoba, która nie znosi wypominania błędów, ciężko przychodzi jej przyznać, iż działania, które obrała mogły być mylne.
W odpowiedzi pokręciła głową. Nazwa wydawała jej się niepoznanym wcześniej zlepkiem liter. Liter, które nie są warte tego, by poświęcić na nie czas.
— Chodźmy stąd, szkoda czasu — rzuciła wprawiając się w ruch.
Ostatnio edytowano 27 sty 2019, o 02:25 przez Harumi, łącznie edytowano 1 raz
Harumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 sty 2019, o 01:46



Misja C 7/45
Strach oczyśćmy ogniem.


Żart wypowiedziany w złą godzinę. Etsuya pomyślał, że przezabawnym będzie zasugerowanie na głos, że Harumi ma na sumieniu jakieś grzechy. Stosunkowo przecież to nic poważnego, ani groźnego, prawda? Taki żarcik. O nie, he he, oni tutaj oczyszczają grzechy, a ty koleżanko chyba masz jakieś grzeszki do oczyszczenia na sumieniu, he he! No w sumie to tak pół na pół panteon kabaretu i order uśmiechu ten żarcik. Co nie zmienia faktu, że żartem to definitywnie nie było dla kapłanów, którzy zgodnie ze słowami Etsuyi uznali, że skoro przyjaciel Harumi mówi, że ma ona grzechy, to niewątpliwie te grzechy są obecne i trzeba ich się pozbyć! W tym momencie, co padły słowa Etsuyi, kapłan złapał Harumi za rękę w nadgarstku i wyciągnął zdecydowanym ruchem z tłumu na środek. Cały tłum zaczął skandować "GRZESZNA, GRZESZNA, GRZESZNA!" No, nie cały tłum. Część. Bo dużo ludzi było dalej zdziwione i przestraszone. Co śmieszniejsze, Etsuya może zauwazyć, że ci co najgłośniej krzyczą wymieniają porozumiewawcze spojrzenia z kapłanami. Jasnym też jest dla Harumi, że raczej nie ma sposobu by bez wielkiej dramy wróciła do tłumu gapiów.
-Dziecko! Twój kompan wyznał w obliczu naszego Pana i stworzyciela, Kami-samy, że jesteś grzeszna! Czy zdajesz sobie sprawę, że musisz zostać oczyszczona?! Wystarczy, że położysz dłonie na tej gurdzie w której jest święta krew naszego stworzyciela, a ona wchłonie twoje grzechy, wyciągnie twoje demony i wszystko, co podszeptami każe ci grzeszyć! Będziesz musiała powtarzać modlitwę i prosić o przebaczenie, o pomoc! - Mnich numer dwa zaczął nucić i recytować w jakimś dziwnym bełkotliwym języku - podobnym nieco do poprzedniej piosenki którą recytował jeszcze przed chwilą.

Atmosfera się zagęszcza.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Etsuya » 25 sty 2019, o 14:23

Następujące wydarzenia działy się szybciej niż ktokolwiek mógł przewidzieć. Nim się obejrzał, nieznajoma która stała tuż obok niego została zaciągnięta gdzieś na środek przez walniętego pseudo-kapłana, natomiast tłum zaczął skandować jakieś śmieszne hasła. W niepoważnej głowie Nakiriego przeleciał pomysł, aby dołączyć się do tłuszczy i razem z nimi pokrzyczeć 'grzeszna, grzeszna', ale była to jedynie koncepcja. Tych w głowie było wiele; nie wszystkie logiczne i nie wszystkie na swoim miejscu. Umysł mężczyzny, witamy na statku.
W rzeczywistości jak tylko do Etsuyi dotarło to, co właśnie się stało na niewielkim placyku, zaczęła zalewać go fala złości. Nie był to impuls, lecz z każdą kolejną myślą, którą obarczał kapłana, jego gniew nawarstwiał się. Mimika twarzy nie sprawiała już wrażenia tak spokojnej i wyluzowanej jak wcześniej, natomiast brwi zmarszczyły się, podczas gdy wyrzutek wbił swój wzrok w mówiącego klechę. Bójka w tym miejscu? - ostatnia z logicznych myśli pojawiła się w umyśle chłopaka, opanowanym aktualnie przez układ limbiczny. Kładą łapska na tym, na czym nie powinni - odezwała się szybko kontra z drugiej części mózgu, rozsierdzając go bardziej. Przemyślenia Etsuyi w takich momentach można było porównać do widzenia tunelowego podczas szybkiego biegu. Nie patrzył na okoliczności, lecz działał pod wpływem amoku, często nie patrząc na konsekwencje. Była to kwestia przekroczenia granicy, a nienawiść wobec kasty kapłańskiej tylko dodawała temu wszystkiemu większej siły. Najważniejsze wydawało się wyperswadowanie swojej racji, a jeżeli trzeba to siłą. Jeśli ta nie rozwiązywała jednak problemu... to znaczy, że użyto jej za mało.
- Łapska precz, szczurze - warknął w kierunku klechy na tyle głośno, aby przebić się przez drący mordę tłum. W tym samym też momencie Nakiri wystąpił do przodu i szybko zrównał się z białowłosą oraz mężczyzną w fatałaszkach, stając pomiędzy nimi. Był to ostatni przystanek przed kompletnym zatraceniem się w złości, a determinacja malująca się na jego twarzy świetnie o tym świadczyła. Jego oczy były szeroko otwarte, wbijając się prosto w najbliżej znajdującego się kapłana. Teraz wszystko zależało od niego, gdyż jeśli zawaha się on na moment, będzie to wystarczający zapalnik dla Etsuyi, aby zajebać mu głową w nos.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Harumi » 25 sty 2019, o 23:40

No to poszła. Siną w dal, a jak. Złapana za nadgarstek, dość silnym uściskiem, została wciągnięta w środek tłumu. Z racji szybkości ruchu i braku przewidywań na jego wykonanie najzwyczajniej w świecie nie była w stanie, w tym momencie, uwolnić się z rąk bogobojnych — bóstwobojnych? — idiotów. Świetnie! Najgorsze sytuacje, najgorsze miejsca, największe problemu — tak możemy zdefiniować udział białowłosej w znacznej większości wydarzeń. Ot, królowa balu, albo jakiś wyimaginowanych wypędzeń demonów. Serce dziewczyny przyśpieszyło swoje kurczenie i rozkurczanie mięśni, do głowy został wysłany sygnał ostrzeżenia. Szybka analiza — raczej nie oddali się z zajmowanego miejsca bez rozgłosu. Tłum wykrzykuje, zaraz wyjdą na Kaguyę z widłami i pochodniami.
Obiegła wzrokiem tłum, następnie towarzysza niedoli. No dobra, obiegła to złe słowo. W blondyna wbiła zirytowane oczy tak, jakby zaraz miała rzucić mu się do gardzieli i rozszarpać zębami jego szyję. Niestety, daleko jej do okrutnych zachować czy chociażby nieprzemyślanych ruchów. Toteż będzie tak stać, oblewana obelgami. Bo co innego może zrobić? Zaatakować? To nie w jej stylu, zwłaszcza biorąc pod uwagę to, co stało się w Sabishi. Kolejny wpis w bingo? Tego nie potrzebowała z pewnością. Co zrobić? Przecież nie nadzieję ich na kości. W głowie Harumi zaczął się rysować plan, plan tego jak spierdzielić stąd w podskokach, albo wijąc się jak robak. Wszystko jedno, byle wyjść z opresji. Gawiedź dalej krzyczy, dalej nazywa ją grzeszną, a ona dalej milczy. Z fanatykami nie wchodzi się w dyskusję, to wiadomo nie od dziś. Zwłaszcza w krainie, gdzie nauka stoi na poziomie prymitywnym, a ludzie pokładają nadzieje w bóstwach. Całe wydarzenie wyglądało jak jakiś nieśmieszny żart, tak nieśmieszny — przynajmniej dla Harumi — jak żart Etsuyi. Najchętniej zapadłaby się pod ziemię. Aktualnie nie przychodził jej do głowy żaden dobry, słowo klucz, pomysł.
Z tłumu dochodzi warknięcie, następnie blondyn. Jednak teraz wygląda zupełnie inaczej — irytacja mogłaby wywindować go w kosmos, a gniewny wyraz twarzy nie zapowiada nic dobrego. Rozszerzyła oczy w zdziwieniu, wszak była pewna jedynie tego, że Nakiri niepostrzeżenie opuści całe zgromadzenie. A tu proszę, staje w obronie złej, grzesznej duszy. Nie chcąc podbijać — i tak już gęstej — atmosfery trwała w miejscu w bezruchu. Żegnaj wolności, żegnaj dango, było miło.
Harumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 26 sty 2019, o 17:13



Misja C 10/45
Strach oczyśćmy ogniem.


Aleście się dobrali, buntownicy nienawistnicy poza wszelką kontrolą. Tutaj Harumi została wytypowana na niegroźne wyciągnięcie z niej grzechów, coby pospólstwo łyknęło temat i kupiło więcej talizmanów, ale uskutecznia panikę jakby conajmniej jej zgon miał od tego nastąpić, a drugi awanturnik bez powodu grozi, wyzywa i przepycha się przez tłum do kapłanów, do Harumi, mija ludzi którzy wymieniają porozumiewawcze spojrzenia z kapłanami, od nich dostaje pare łokci przepychając się więc jest ciutek obity gdy pojawia się przed Harumi i trzymającym ją za rękę kapłanem. Pada sakramentalne polecenie do kapłana. W tym samym momencie, gdy pada hasło szczur, następuje szybki ruch. Bardzo szybki. A nawet dwa ruchy. W tej samej chwili co głowa Etsuyi znalazła się na nosie kapłana - rozkwaszając go i powodując eksplozję krwi która zalała chłopakowi twarz - po momencie zawahania ze strony kapłana pojawiła się także pieść w brzuchu Etsuyi. Wbita z wystarczającą siłą, by żołądek objął serce, a jelita przytuliły płuca, a cała treść żołądka zatańczyła radosne salto mortadela. Fakt, że po takim ciosie by się Etsuya zgiął w pół jak neptek sprawił też, że cios głową był mocniejszy. Harumi zostaje wolna, kapłan się odsuwa - już nie jest staruszkiem w ozdobnym stroju tylko młodzieńcem z blizną na brodzie o czarnych spiczastych włosach i niebieskich oczach, mocno spalonej słońcem karnacji. Młodzieńcem w skórzanym pancerzu. Drugi kapłan krzyknął jakieś przekleństwo i wypuścił powietrze z płuc. A razem z nim - gigantyczną ilość wody.
Woda podbiła Harumi, Etsuye, a potem efektem domina praktycznie wszystkich, powodując solidny chaos. Gdy tylko wodna fala przeszła, jasnym się stało, że obaj kapłani zniknęli.

Została gurda. Zostali ludzie od porozumiewawczych spojrzeń i ci przeciętni ludzie z Kirisu.
-To wasza wina! - Krzyknęła jakaś staruszka. - Na pewno uwolniliście demona. On opętał naszych kapłanów i zabrał ich do tartaru! - Zawtórowała jej staruszka numer dwa. Wszyscy są skrajnie przemoczeni od tej wody. I skrajnie wkurwieni, bo w zamieszaniu poznikały amulety które stały przy gurdzie. A wkurwienie staruszek i wieśków wierzących w zabobony narasta. Pojawiają się okrzyki "przeklęci, przeklęci" i "wysłannicy diabła.

Jedyną osobą która nie skanduje hasel ogólnie mających was rzucić na stos i spalić żywcem to człowiek który już był w kręgu wcześniej, przy poprzednim egzorcyźmie. Teraz odszedł spory kawałek w stronę jednego z domów i pokazuje do was, byście do niego przybiegli.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Etsuya » 26 sty 2019, o 21:00

Następstwa czynów Etsuyi były natychmiastowe, a ogłuszający ból chwilowo przyćmił jego zdolności poznawcze. Kapłan otrzymał to, na co sobie zasłużył i wydawałoby się, że z samym tym ciosem uleciała złość młodzieńca. Nic bardziej mylnego, gdyż silne uderzenie, którym potraktowany został jego brzuch załączyło coś w sercu Nakiriego. Teraz już widział, że im tego nie odpuści. Zgiął się w pół, opierając się o kolano i ciężko przy tym oddychając spode łba usilnie obserwował to, co działo się później. Nawet mimo uderzenia musiał być gotów zareagować w przypadku, gdyby kapłani chcieli pójść za ciosem. Tak się jednak nie stało, gdyż pole widzenia szybko przesłoniła fala wody, po której bandy oszustów już nie było.
Po kilku chwilach turbulencji i dochodzenia do siebie, Etsuya podniósł się na nogi odgarniając mokre włosy z czoła, a następnie splunął na ziemię. Cały czas burzyło się w nim, a fala emocji ustępowała z niego zbyt wolno, aby myślał w pełni logicznie. Złożył pieczęć tygrysa, starając się wyczuć uciekinierów w zasięgu 400 metrów, ale jego skupienie szybko przerwało biadolenie miejscowych bab, tylko dodając kolejną warstwę do jego wkurwienia. W takich momentach reagował impuls, a nic go tak nie załączało jak czyjeś niesłuszne pretensje - Zamknij mordę stara ruro - rzucił obelżywym tonem, a następnie zdecydowanym ruchem ramienia pomógł białowłosej zebrać się do kupy. Nie miał ani ochoty, ani czasu by grzecznie perswadować innym swoje racje. Do motłochu i tak nic by nie dotarło, a utrzymujący się ból brzucha sprawiał że rozmowa była ostatnim na czym mu teraz zależało.
Jeśli chodzi o uciekinierów to Etsuya znał już awatary ich chakry, więc wyśledzenie ich było kwestią czasu. Wciąż zajętym własnymi przemyśleniami wzrokiem, w pewnym momencie uchwycił dziwnie zachowującego się mężczyznę. Szybko skierował całą swoją uwagę ku niemu i nie zwlekając ani chwili dłużej, ruszył w jego stronę. Po paru krokach zwrócił jeszcze głowę w kierunku kunoichi i wykonał krótki ruch sygnalizujący, aby ruszyła za nim - Chodź - podążyły za nim słowa, choć dało się w nich wyczuć nieco bardziej przychylne tony niż we wcześniej wypowiadanym zdaniu. Jeżeli będzie trzeba to przepcha się przez tłum siłą, albo niczym shinobi zwyczajnie przeskoczy ponad nim, wspomagając się chakrą. W postawie Nakiriego można było zauważyć przede wszystkim determinacje oraz chęć odwetu. Pewne już, że im tego nie odpuści, a skupiony na swoim celu wzrok tylko dawał temu świadectwo.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Harumi » 27 sty 2019, o 00:50

Ciężko nazwać zgromadzenie wieśniaków, którym brakuje jedynie pochodni, niegroźnym. Zwłaszcza, kiedy przedstawi im się obiekt, w który mogą rzucać pomidorami. Smaczku dodaje to, iż ofiara nie próbuje się bronić, toteż tłum skandaluje coraz głośniej. A przynajmniej do momentu, w którym jeden z kapłanów tryska krwią z nosa. Sprawca? A jakże, nasz ulubiony, blond-bohater. Złotooka zamrugała nerwowo oczyma. Akcja nabrała takiego rozpędu, że rejestrowanie, a także rozumienie, przedstawionych obrazów zdało się niemożliwe. Wciąż, pozostając w ciężkim szoku nie wykonała żadnego błyskotliwego ruchu. Nawet wtedy, gdy Naikiri zgiął się jak scyzoryk. W ogniu wydarzeń zdążyła jedynie nabrać powietrze w płuca, by już po chwili spłynąć wraz z gigantyczną ilością wody. Nie będzie zdziwieniem, jeśli powiem, iż dziewczynie kiepsko idzie pływanie, na całe szczęście — cieczy nie był aż tyle, by przykryć białowłosą od stóp, do głowy. Nerwowo opierała się ciągnącemu w dal nurtowi.
Po chwili chlust wody przeszedł okolice zostawiając spore kałuże. Wstała. Na niedawno zasklepionych otarciach powstały nowe, nieco większe rany. Nie były one groźne ani bolesne, ale od razu widać, że ciało dziewczyny przekoziołkowało po nierównej powierzchni. Z ubrania i włosów Harumi ściekały strugi zimnej cieczy, całość przybrała na masie powodując, że Kaguya odczuwała większy opór w kolejnych krokach. Szybko rozejrzała się po okolicy w poszukiwaniu zarówno Etsuyi, jak i autorów zamieszania. Tych drugich nie uświadczyła. Odkaszlnęła resztki, znajdującej się w drodze oddechowej, wody i ociężale skierowała się ku Nakiriemu całkowicie ignorując rzucane oszczerstwa. Brak w niej było zacięcia do prowadzenia bezsensownych dyskusji, w których nie można jednoznacznie oznaczyć zwycięzcy. Innego zdania był blondyn — od razu sprowadził drący tłum do, w jego opinii, bezmyślnych robali. Może to i lepiej biorąc pod uwagę fakt, iż do tłumu inaczej, aniżeli siłą, się nie przemawia. Mężczyzna coraz bardziej nie przypominał obrazu, który Haru ułożyła w głowie. Początkowo spokojny, pełen przestrogi i opanowania, teraz gniewny, kierujący się impulsem. Ponownie potwierdziła w głowie, że nie może ufać komuś tak skrajnie rozbitemu. A przynajmniej nie na ten moment.
Serce dziewczyny uspokoiło swój morderczy bieg, oddech zwolnił, a na twarzy nie można było wyczytać jakichkolwiek oznak przerażenia. Szybka adaptacja, to zdecydowanie jedna z lepszych cech charakteru, jakimi została obdarowana. Ponownie odczuła się niesprawiedliwie osądzona. Naiwne, ideologiczne, pełne empatii myślenie zaczęło chować się w zakamarkach umysłu ustępując miejsca egoistycznym zachowaniom. Póki co, w małym stopniu. Na polecenie doskoczyła do blondyna. Jednak zamiast ochoczego wzięcia udziału w pościgu za "kapłanami" położyła dłoń na jego ramieniu kręcąc głową.
— Nie powinniśmy... — rzuciła mając w głowie potencjalne konsekwencje dalszych działań. Nie pierwszy raz zawodziła się na wymiarze sprawiedliwości, zatem nic dziwnego, że wolała pozostać w cieniu.
— Nie powinniśmy się w to angażować — dodała śmielej. Wciąż czuła ciężar występowania przeciw mężczyźnie. Wszak od maleńkości wychowywana była w modelu rodziny opierającym się na patriarchacie. Naiwnie szukać tu poczucia niższości czy też świadomości gorszych umiejętności. Zupełnie nie o to chodzi.
Westchnęła ciężko i kontynuowała argumentację.
— Nie szukam problemów, mam ich wystarczająco. Jak myślisz, kogo wytypują na winnych całej tej sytuacji? — mówiąc to spojrzała na mężczyznę, jej wzrok wyrażał znacznie więcej, niż słowa; stratę, ból, poczucie niesprawiedliwości, strach i przede wszystkim samotność.
Ostatnio edytowano 27 sty 2019, o 02:24 przez Harumi, łącznie edytowano 1 raz
Harumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 27 sty 2019, o 02:18



Misja C 13/45
Strach oczyśćmy ogniem.


Znacie ten moment kiedy ktoś, kogo tylko do tej pory chcieliście opluć nagle robi coś takiego, że macie ochotę opluć grupowy kopiec całopalny jego i całej jego rodziny jedenaście pokoleń wprzód? Etsuya właśnie chyba jest bardzo blisko poczucia tego momentu na własnej skórze. Miało być tak pięknie, zwykły baniaczek sprzedany, kontakt glaca nos pierwszego stopnia, a tutaj koleś pięścią robi mu gastroskopie. To nie nada, nie nada panie Kaguya. Jedyne, co chłopaka zatrzymało przed wpadnięciem w żądzę mordu i plucie i niszczenie wszystkich pokoleń wstecz i wprzód to to, że zabolało go. I to tak solidnie. Pomyślał nad odpowiedzią, nad dalsza walką... Ale przeciwnicy zwiali. A użycie swoich umiejętności sensorycznych wykazało, że czakry przeciwników jako tako nie ma, to znaczy... I jest i nie ma. Nie ma ich w okolicy, za to w gurdzie znajduje się pełno ich czakry, praktycznie jest nią wypełniona. To by przy okazji tłumaczyło skąd się brały demony - wysokopoziomowy suiton wydobywający wodę z gurdy i robiący z nią rzeczy. I pewnie krew, albo barwnik... W sumie po tym, jak zobaczyliśćie, że kapłani władają suitonem - bo w końcu coś was zdmuchnęło - to cała sztuczka przynajmniej dla was, shinobich, stała się jasna.

Harumi całkowicie bierna do tej chwili - może to i dobrze, że i ona jeszcze nie eskalowała emocji negatywnych, co mogło doprowadzić do zlinczowanej tragedii w obu opcjach albo tłum by ją zabił albo ona tłum - a nie jest kolekcjonerką kartek w bingo booku raczej - postawiła się Etsuyi, który zbytnio postawieniem się nie przejął i dla jej dobra zbliżył się do mężczyzny dającego im jednoznaczne sygnały, coby się do niego zbliżyli. Kiedy para ruszyła ruszył i mężczyzna, stając przed nimi, biorąc ich za swoje plecy. Tłum który był bliski obrzucania Harumi i Etsuyi najpierw klątwami, a potem kamieniami stanął jak wryty.
-Isobu, nie broń grzesznych! - Krzyknęła starsza, którą Etsuya ładnie nazwał zdezaktualizowanym wydłużonym okręgiem w skrócie - starą rurą.
-Grzesznych, kurwa. Zabawa zabawą, ale dość tego dobrego. Idźcie do domów. Późno jest. - Odpowiedział mężczyzna ze stoickim spokojem. Rosły, brzuchaty, w jasnym stroju, z zawiązaną na głowie chustą. Tak, to ten który was zaprosił do siebie skinieniem dłoni i ten, który był w tłumie porozumiewawczymi spojrzeniami wymieniając się z kapłanami. What's his problem, bubs?
-To nie jest zabawa Isobu. Kapłani wypędzali demony! - Powtórzył swoje stanowisko ktoś głośniej, jak wypowiedziało to kilka osób po cichu.
-Ty, Kiri, żebym ja ci nie kazał iść do nich na wypędzanie demonów jak znów na dupie zrobi ci się wrzód wielkości kokosa. Wszyscy trzy sekundy i do domciów, albo jako wasz znachor i lekarz wezmę sobie urlop i pojadę na wyspy. I wtedy ani wrzodów, ani kurzajek, ani wysypek na kroczu od dobierania się do wielbłądów leczyć nie będzie komu. Chyba, że zbawienie wieczne milsze wam od życia doczesnego, wtedy idźcie być debilami gdzie indziej. Dobranoc. - Odwrócił się na pięcie i niemalże wepchnął Etsuyę i Harumi do swojego domu, zamykając drzwi. Tłum pojęczał, pobełkotał i zaczął się rozchodzić do swoich indywidualnych domostw.
Isobu oparł się zmęczony o drzwi, też przemoczony.
-Zaraz dam wam ciuchy i jeść. Powinny tu być gdzieś ciuchy mojej córki jeszcze. A ty powinieneś zmieścić się w moje starsze rzeczy. To co macie na sobie niedobre, w nocy na pustyniach pizga, nie możecie siedzieć w mokrych łachmanach. I lepiej byście w ogóle tu zanocowali, jeszcze wam ktoś głowę rozbije kamieniem celnie rzuconym. Ludzie głupi, zabobonni. A i ja nie sądziłem, gdy zgodziłem się robić im za tłum i ochronę, że tak się to wszystko rozwinie. - Mężczyzna westchnął wyraźnie zmęczony. A dom? Jak dom. Typowy, pustynny, jednopiętrowa chatka z trzema pokojami, jeden to pokój z kuchnią i przedpokojem z wejściem, jeden pokój mieszkalny i drugi pokój mieszkalny. Prosty, użyteczny... oprócz faktu, że w tym szczególnym domku pokoje są trzy, a trzeci zamknięty na solidny zamek. W przedpokoju prócz stołu, dywanika z plecionki, szafki na której stoi rycina przedstawiająca młodą kobietę podobną nieco do Harumi tylko, że o słomkowych włosach, a nie białych, znajduje się palenisko z blatem do przygotowania jedzenia oraz sporo glinianych naczyń. No i obowiązkowa dziura w ziemi robiąca za spichlerzyk w lodowatej ziemi.

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość