Wioska Kirisu

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 21 kwi 2017, o 03:09

Trzydzieści ryo?
Obrazek
3/15


Kurusu nie zamierzał tracić czasu ani sposobności na powiększenie swojego majątku o kolejne Ryo. Ot, człowiek interesu,
jest okazja to trzeba z niej skorzystać i tyle. Czy nie jest to na swój sposób piękny, jakże prosty sposób życia? A przynajmniej całkiem niezła droga do szybkiego wzbogacenia się, o ile tylko nie zabraknie chętnych do wynajęcia usług shinobi. Choć obecnie Ayatsuri nie stał znacznie wyżej od zwykłych cywili jeśli chodzi o jego siłę. Ale to tylko stan przejściowy, pierwsze kroki ku zostaniu silnym, sławnym i bogatym shinobim.

- Umówiłem się z jednym wędrowcem by mi coś przywiózł. Znajomy poinformował mnie, że człowiek ten zjawił się w Kirisu. I chyba zapomniałem o umowie ze mną. Mógłbyś mu o tym przypomnieć? Albo nawet odebrać moją właśność. - wyjawił całą sprawę w kilku zdaniach bez zbędnych ceregieli. Cel znany, kontekst także, pozostały drobne szczegóły jak kto, gdzie i co konkretnie trzeba odebrać. No chyba, że Kurusu wystrzeli z karczmy w poszukiwaniu nieznajomego i zaciągnięciu go żywego lub martwego przed oblicze zleceniodawcy. Co kto woli, huh.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Kurusu » 22 kwi 2017, o 22:24

Kurusu słuchał z uwagą słów rozmówcy, przy okazji notując sobie w głowę niezbędne szczegóły. Gdy przedstawiona mu została sytuacja, milczał przez krótką chwilę i postanowił odpowiedzieć.
- Raz - Jak ten człowiek wygląda? Dwa - Co tak konkretnie mam przynieść, w razie potrzeby? - zadał dwa krótkie pytania, bez których pomimo najszczerszych chęci nie mógł ruszyć. Nie miał ochoty przeszukiwać każdej osoby w wiosce, głównie dlatego, że wynagrodzenie nie byłoby adekwatne do zmarnowanego czasu. A posiadając szczegóły, robota będzie prostsza i przyjemniejsza. Co prawda o wynagrodzenie nie pytał, ale na razie nie miało to sensu. Jeśli zwyczajnie nie zadowoli go oferowana zapłata, to zastosuje środki przymusu bezpośredniego, by otrzymać to co chce. Nic trudnego.
Kurusu
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 24 kwi 2017, o 03:11

Trzydzieści ryo?
Obrazek
5/15


- Uf, nie jesteś idiotą jak większość, która szuka jakiegoś prostego zarobku. - mężczyzna westchnął z ulgą. - Przedmiot to mały bukłak na wodę. Jest na tyle poręczny, że można nosić go przy pasie. Rozpoznasz go bez trudu, zrobiono go ze skóry czarnego... Wielbłąda? Albo górskiej kozy, nie pamiętam szczegółów. - pstryknął kilka razy palcami, ale nijak mu to nie pomogło w przypomnieniu mu gatunku. Trudno. - A pal to licho. Faceta też rozpoznasz bez trudu. Pachnie jak wielbłąd. Taki co zdechł ze starości na bagnie. No i wygląda podobnie. Znaczy, chodzi dziwnie i jest garbaty. - zmarszczył brwi, szukając w pamięci innych, ważnych szczegółów. Niczego już chyba nie znalazł, bo nie odezwał się więcej ani słowem. Ale taki opis powinien wystarczyć młodemu Ayatsuri by znaleźć ów mężczyznę i zgarnąć bukłak. Wioska nie należała do największych i choć mógł w niej żyć ktoś cuchnący, albo człowiek z garbem, to połączenie tych dwóch cech u miejscowego byłoby cudem. Łowy czas zacząć?
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Kurusu » 24 kwi 2017, o 15:53

- Rozumiem. - odezwał się tylko jednym słowem najemnik. Odrzucał określenie Shinobi, jako iż to jest zakłamywanie rzeczywistości. Mimo wszystko, trzeba być szczerym w swych intencjach. Jeśli chce pieniędzy to stara się je zdobyć nie szukając żadnej zbędnej wymówki... Proste.
Gdy tylko opuścił bar rozejrzał się na boki, szukając swego celu... Nie powinno to być trudne, a pomóc w tym mogą sami przechodnie a konkretniej ich... Reakcja. Ludzie zawsze pokazują niechęć do innych, szczególnie tych... Wyróżniających się, trzeba to wykorzystać. Dlatego też ruszył niepośpiesznym krokiem przez wioskę, w końcu nie dostał ograniczenia czasowego na wykonanie zadania, a pośpiech nie jest dobrym rozwiązaniem. Szczególnie jak kogoś się szuka.
Kurusu
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 26 kwi 2017, o 01:00

Trzydzieści ryo?
Obrazek
7/15


Młodzieniec wyruszył na poszukiwania, a nikt nie stanął mu na drodze. Żadnych awanturujących się pijaków skłonnych do bójki, ani też dam w opresji szukających ratunku. A nawet jeśli ktoś by go zatrzymał to nie na długo, Kurusu dostał zadanie, miał je wykonać i wrócić. A najemnik o takim charakterze jak ów Ayatsuri nie zamierzał zboczyć z raz obranej ścieżki. Przynajmniej dopóki nie dostanie swojego zarobku, ne.
Poszukiwania zajęły około godziny. Zadziwiająco długo jak na tak niewielką mieścinę? To już kwestia osobistych doświadczeń w znajdowaniu ludzi. W każdym razie, cel znajdował się na obrzeżach wioski, oparty o ścianę małego budynku. Co prawda nie dało się stwierdzić, jak dokładnie się porusza, ani czy to garb, czy tylko dziwny plecak pod podróżniczym płaszczem... Ale zmysłu powonienia nie dało się zmylić. Facet śmierdział na naprawdę duże dystanse ciężką do opisania wonią. Gdyby zapachy miały kształty, ten panujący tutaj przypominałby wiadro pomyj, wymiocin i flegmy. Ale karczmarzowi zalatywało wielbłądem, więc kto tam wie, jak naprawdę pachniał nieznajomy.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Kurusu » 26 kwi 2017, o 22:58

Cel: Znaleźć jednego człowieka i odzyskać jeden przedmiot. Było to jasne i klarowane zadanie, a Kurusu nie miał zamiaru dopuścić, by nastąpiły jakiekolwiek opóźnienia. Im szybciej tym bardziej zadowolony zleceniodawca, a to przekłada się na większy zarobek. A jak powszechnie wiadomo, pieniądze to coś co daje szczęście, a szczególnie potęgę... O tym fakcie doskonale wie każdy Ayatsuri, w końcu marionetka nigdy nie była i nie będzie tanią rzeczą...
Jednak pomimo najszczerszych chęci, poszukiwania trwały ponad godzinę. Było to dość długo jak na taką wioskę, ale mimo wszystko miał teraz przed sobą swój cel. A raczej prawdopodobnie swój cel. Identyfikował to za pomocą swego nosa, bo zapach był... Nie do opisania. Podobno śmierdział jak wielbłąd, jednak Kurusu nic nie obchodziło jak Jegomość śmierdział. Cuchnie od niego i tyle, nie ma sensu zagłębiać się w szczegóły.
- Ej Ty! - zawołał do wędrowca, podchodząc spokojnym krokiem z rękami w kieszeniach. - Mój pracodawca pragnie przekazać, że miałeś przekazać mu bukłak na wodę wykonany z skóry "Jakiegoś" zwierzęcia! Miło by było jakbyś zrobił to teraz. - dodał zbliżając się i obserwując każdy ruch nieznajomego, chciał to mieć z głowy jak najszybciej. Był już zmęczony tym dniem a miał jeszcze kilka rzeczy do zrobienia.
Kurusu
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 28 kwi 2017, o 08:31

9/15


Mężczyzna wzdrygnął się słysząc pierwsze słowa podchodzącego do niego młodzieńca. Całkiem możliwe, że życie nauczyło go już, że nieznajomi zbliżający się ku niemu nie wróżą nic dobrego. Zwłaszcza nieznajomi ubrani w takim stylu - przypominającym shinobi. Był prostym człowiekiem, nawę jeśli krzywizna garbu mówiła co innego. Świat wiele razy pokazał mu, że ludzie nie potrzebują go u swego boku. A i tak ciągle wpadał w sytuacje takie, jak ta. Poderwał się na nogi zanim jeszcze Kurusu zakończył pytanie. Nie poderwał się jednak do ucieczki, ale uniósł w geście proszącym o spokój. - Tak, tak! Mam o co prosił! Jednak miałem też inne interesy do zrobienia, a jego zostawiłem na koniec. Nie ma po co się wściekać i wysyłać najemnika! Zapłać mi sto ryo i dostaniesz bukłak, na tyle się z nim umówiłem. - powiedział prawie spokojnym głosem. I kto by się spodziewał, że pójdzie tak łatwo? Wystarczy zapłacić, jak to w handlu przystało i po sprawie. No chyba, że chłopak wybierze inną drogę, ale po co wybierać przemoc? Bicie kaleki z pewnością będzie piękna opowieścią snutą wnukom jako bajka na dobranoc.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Kurusu » 28 kwi 2017, o 22:12

Huh. W sumie chłopak mógł się tego spodziewać, gdyby miał odzyskać przedmiot od kogoś młodego i żwawego to w tym momencie trwałby już pościg. Jednak w przypadku takich ludzi, takie coś się nie odbywa i praca jest wtedy przyjemnością. Gdy tylko usłyszał słowa mężczyzny, a konkretniej o zapłacie westchnął niechętnie, widocznie musiał użyć swoich finansów. Wyjął z kieszeni dwa mieszki, jeden pusty a drugi pełny. Zaczął przekładać monety z tego drugiego do pustego, nie chciał popełnić pomyłki, bo wyjdzie, że zapłaci jeszcze 101 ryo.
- 1, 2, 3, 4, 5, 6... - mówił do siebie, starannie odliczając kolejne monety. Nie zwracał uwagi na swego rozmówcę koncentrując się głównie na pieniądzach. - ...100. - mruknął w końcu wyciągając rękę po przedmiot, a mieszek trzymając w drugiej.
- Proszę. - rzucił będąc gotowym do dokonania transakcji. Teraz jednak Kurusu był pewien jednego... Jeśli nie dostanie od pracodawcy co najmniej dwa razy tyle co wydał, to koleś będzie musiał odwiedzić szpital.
Kurusu
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 30 kwi 2017, o 22:48

Trzydzieści ryo?
Obrazek
11/15


Chłopak zamiast podejmować próby odebrania przedmiotu siłą, czy też użycia podstępu, by zapłacić mniej (bo przecież nie więcej!) niż zażądał mężczyzna. Zamiast tego na spokojnie dobrał się do swoich funduszy, odliczył wymaganą kwotę i przekazał ją nieznajomemu. Ten uważnie przypatrywał się, najpierw wędrującym monetom, a później dłuższą chwilę głowił się nad mieszkiem. Wziąć? Nie wziąć? Wyciągnął ze swojego worka bukłak i podał go Ayatsuri, jednocześnie zabierając pieniądze. Pojemnik na wodę faktycznie został wykonany z czarnej skóry, przyjemnej w dotyku i trochę śliskiej. Korek był zrobiony z dziwnego materiału przypominającego gumę tworzoną przez Terumi, ale o tym Kurusu nie mógł wiedzieć. No chyba, że już wcześniej obiło mu się o uszy, czym włada jeden z odłamów szczepu. Bukłak wydawał się wart swojej ceny.
I już, transakcja zakończona. Można wrócić z uśmiechem na ustach (niewidocznym bo maska) do pracodawcy i wyjaśnić mu, że powinien pokryć koszta manipulacyjne wynikające z różnych takich procesów. Choć powinien sam pamiętać, na jaką kwotę umawiał się z handlarzem, ne? Tymczasem garbaty mężczyzna siedział dalej, już spokojny.
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Kurusu » 30 kwi 2017, o 23:01

Nawet ładny ten bukłak był, wysokiej jakości skóra oraz guma na korku będąca świetnym zapobiegnięciem wycieknięcia cieczy ze środka. Przydałoby się kiedyś coś takiego kupić... Jednak nie czas na takie myśli! Kurusu kiwnięciem głowy podziękował i ruszył do baru w którym wcześniej siedział i przyjął to zadanie. Pomimo, że mógł zaoszczędzić to nie czułby satysfakcji z okradnięcia zniedołężniałego człowieka. W przypadku tamtej kobiety sprowokowało go, plus zwyczajnie oczekiwał zapłaty za pomoc. Tu nie było żadnego powodu, by miał coś robić.
Dlatego też spokojnym krokiem, z uśmiechem pod maską kroczył naprzód, by spotkać się ze swoim pracodawcą i zażądać 200 ryo, by wyjść w jakikolwiek sposób na plus... Mimo wszystko, osobnicy z jego klanu potrzebowali pieniędzy na swe mechanizmy, a On nie był inny.
Kurusu
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 1 maja 2017, o 23:46

Trzydzieści ryo?
Obrazek
13/15


Kurusu po wykonaniu najważniejszej części zadania, czyli epickiego starcia ze starym kaleką, postanowił od razu przejść do ostatniego etapu - oddania przedmiotu i odebrania nagrody. Po drodze do karczmy nikt go nie zaatakował, by odebrać mu jakże cenny i niezwykły bukłak. Prawdę mówiąc, wioska niewiele robiła sobie z jego obecności tak długo, jak nie skupiał się na jej życiu. Owszem, podziałał tu trochę, zyskał uwagę kilku osób, ale nic poza tym. Żaden antagonista, a tym bardziej bohater numer jeden. Dziwny człowiek w dziwnej masce, najemnik który pewnie zniknie stąd już niedługo.
- Och, już wróciłeś. Widzę, że udało ci się odzyskać moją własność. - zawołał radośnie karczmarz w chwili, gdy Ayatsuri wkroczył do środka. Czas chyba na ostatni bój w kwestii wynagrodzenia, a potem wolność i składanie kukieł w piwnicy, ne?
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Kurusu » 2 maja 2017, o 18:45

Gdy tylko przekroczył próg baru usłyszał radosny głos karczmarza, Ayatsuri podniósł nieznacznie bukłak, by pokazać, że ma to o co go prosił pracodawca i ruszył w jego kierunku, by szybko obgadać szczegóły zarobku. Gdy tylko podszedł oparł bukłak o blat, delikatnie napierając na niego.
- Cóż. Najwidoczniej. Jednak przejdźmy do innej sprawy, do zarobku... Dwieście ryo, nie mniej. - rzucił nie dając mu zaproponować ceny. - Głównie ze względu na pokrycie kosztów tego "zadania", zresztą i tak wyjdziesz na plus. To cacuszko pewnie jest o wiele droższe. Nie powinno ci to robić żadnej różnicy. - dodał z chytrym uśmiechem pod maską.
Kurusu
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Sarutobi Kazumi » 3 maja 2017, o 13:09

Trzydzieści ryo?
Obrazek
15/15


Mężczyzna podrapał się zafrasowany po twarzy. Prawdę mówiąc, spodziewał się raczej, że Kurusu siłą odbierze przedmiot i nie wspomni nawet słowem o większym wynagrodzeniu. Pojedynek nie byłby przecież trudniejszy niż dotychczasowe przygody najemnika. Ale cóż, wyszło inaczej i trzeba dostosować się do nowej sytuacji, ne? Zamaskowany shinobi kierujący się do tej pory jedynie chęcią łatwego zysku, a zachował się racjonalniej... Jak mus to mus. - Dobra dobra, miałem przecież przygotowaną kwotę dla niego. - powiedział mężczyzna, sięgając pod ladę. Odliczył na oczach chłopaka odpowiednią sumę - dwie kupki monet liczące sobie po sto Ryo. Sięgnął dłonią po bukłak, nie interesując się już dalej poczynaniami młodzieńca. Nie potrzebował burdy we własnym lokalu, a bycie skąpcem w tej sytuacji z pewnością poskutkowałoby właśnie burdą.
I tak oto zakończyła się kolejna wspaniała przygoda wygnańca z rodu Ayatsuri.



Misja zakończona, z racji, że była to twoja trzecia z kolei, to teraz musisz udać się na fabułę. Najlepiej z kimś, bo treningi i zakupy nie do końca
Sarutobi Kazumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Shi » 14 lip 2017, o 17:54

Opuścił oazę i zgodnie ze wskazówkami skierował się do wioski, kiedy upał przestał być aż tak dokuczliwy. Nadal dokuczliwy był. Królująca na niebiosach Amaterasu nie śpieszyła się z wygasaniem toteż i spływała pełnym błogosławieństwem na ludzi zebranych na piaszczytym morzu. Chodzenie po pustyni w samo południe było jak samobójstwo - przystawienie sobie do brzucha wakizashi i sumienne przecinanie nim skóry i wnętrzności - takimi własnie słowami opisywano horror... albo honorową śmierć? Szkoda tylko, że śmierć sama w sobie nie przynosił żadnych profitów. Zostawały po nas tylko puste ciała i równie puste i bolesne wspomnienia pogłębiające smutek duszy - nic więcej.
Paręnaście minut sumiennej, nieśpiesznej wędrówki i w końcu wkroczył pomiędzy budynki, rozglądając się wokół. Sakiewka melodyjnym brzdąkaniem nie dopisywała, warto by było ten stan rzeczy szybko zmienić i złapać jakąkolwiek pracę - ha! - na szczęście medykowi, nawet temu niezbyt wykwalifikowanemu, zahaczenie się o cokolwiek przychodziło z trudem. Nikt mi nie wmówi, że wiedzy nie da się sprzedać!
Cztery sięgnął palcami do czarnego szala pamiętającego lepsze czasy i zsunął go z nosa w dół, by nie przysłaniał już ust - nie miał nic do ukrycia, ale każdy się ze mną zgodzi, że nie ma niczego przyjemnego w piasku sypiącym ci się do nosa i gardła, kiedy przemierzało się nagrzaną pustynię. Wioska jak wioska, mógłbym napisać, że taka sama jak każda inna - i pewnie dla miejscowych była taka sama jak każda inna, zaś w czarnych ślepiach Czwórki jawiła się wyjątkowością powstałych tutaj budowli i zbiorowiska ludzi. Całkowicie naturalne było skierowanie się najpierw do karczmy, która była wypadową pewnie nie tylko dla miejscowych ale i przejezdnych takich jak on. Ilu tu było tutejszych to oni sami najlepiej wiedzieli - Cztery niewątpliwie wyróżniał się nieco wśród nich swoją aparycją - tych miejscowych, którzy byli piękni. Nie mieli idealnych rysów szlachetnie gładkiej skóry, nie meli ciał rzeźbionych dłutem Michała Anioła - byli zwykłymi ludźmi, których uśmiechy i skrzywione twarze budowały tutejszą codzienność, z których każdy miał swoją rodzinę, tamten mężczyzna stojący z wielbłądem przy wodopoju, zamyślony, być może właśnie zastanawiał się, czy żona odkryła już, że ją zdradził z tamtą piękne blondynką, a ta słodka dziewczynka idąca z matką za rękę, ciągnąca ją, której głos niknął w ogólnym zgiełku, pewnie właśnie próbowała namówić rodzicielkę, by kupiła jej tamtego pięknego lizaka, którego widziała na targowisku. Wszyscy ze swoimi problemami. I wszyscy po równo żyjący pod tą samą chmurą wojny grającą werblami pod bramami Niebios.
Cztery wkroczył do karczmy i rozejrzał się po wnętrzu.
Shi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Mitsui » 15 lip 2017, o 06:00

Self-sacrifice....A nameless shinobi who protects peace within it's shadow...THAT is a true shinobi.
Obrazek
1/15


Głośny gwar rozmów i nieprzyjemny zapach tanich papierosów zmieszany z wonią alkoholu uderzyły w zmysły mężczyzny, gdy ten tylko przekroczył próg karczmy. Czy tego można było spodziewać się po regionalnej stolicy handlu wszelakiego? Z pewnością tak, biorąc pod uwagę gospodarkę okolicznych regionów. Jednak nie można oceniać książki po okładce, a czy można ocenić lokal po gościach? Ci byli wszelakiej maści, najbogatsze loże zajęte były przez grupę brzuchatych kupców w drogich ubraniach, pijących sake z najwyższej półki ku aprobacie skąpo ubranych panienek siedzących na ich kolanach. Gdzieś w drugim kącie zwykłe pospólstwo, niektórzy w pobrudzonych i podartych łachmanach, grali w kości na pieniądze, a raczej na pieniążki, biorąc pod uwagę stawkę ich ciężkich hazardów.
W jakim celu przybył tutaj czarnowłosy? Może chciał trochę strawy i napitki? Oskubać biedaków z ich ostatnich groszy? A może spróbować szansy na zostanie pucybutem niebiednych kupców? Świat stał przed nim otworem, mógł robić co tylko chciał, w końcu nikt nie zwracał na niego najmniejszej uwagi. O właśnie, uwaga.. czy zostało już wspomniane, że w ciągu kilkunastu sekund od pojawienia się Twojej postaci wszystko powoli ucichało, a w większości podpite ślepia zebranych tutaj osób skierowane były w czarnookiego? Chyba ktoś tutaj się wyróżnia na tyle, by być w centrum uwagi zaraz na wejściu. Co robić, co począć? Na wprost, za wykonaną ze starego dębu ladą, stał olbrzymi, żółtowłosy koleś. Po jego przydługawej brodzie spływała reszta piany, którą niedbale wytarł o rękaw i odstawił z hukiem kufel na bok. Jakby nie wystarczył fakt, że bez butów mierzy jakieś dwadzieścia centymetrów więcej od dwudziestolatka, to jego łepetynę zdobił nieco starawy i zarysowany hełm z wystającymi po bokach rogami. Wszystko wskazywało na to, że to on był tutaj właścicielem, bowiem jako jeden z nielicznych nie zwracał większej uwagi na nowo przybyłego gościa. Zajęty był piciem piwa, obsługą klientów oraz skrobania czegoś w widniejącej obok lady tablicy z napisem 'OGŁOSZENIA'.
Mitsui
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości