Wioska Kirisu

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Etsuya » 10 lut 2019, o 05:32

Błoto zalało większość placu oraz ludzi się na nim znajdujących, łącznie z kapłanami. Efekt był znacznie skuteczniejszy niż mu się z początku zdawało, a zasoby chakrowe przeciwników mniejsze niż wynosiły jego szacunki. Harumi wyczłapała się z jego techniki o minie jakby połknęła muchę, ale wzrok młodzieńca skupił się przede wszystkim na przytomnym kapłanie, który sięgał po coś do kieszeni. Coś kombinuje - doszedł do wniosku Etsuya wiedząc, że jeżeli ma działać, to musi to zrobić właśnie teraz.
Idąc za ciosem, wysłał oba klony w kierunku kapłanów, aby jak najszybciej znokautowały ciosem z pięści lub łokcia wciąż kontaktującego, choć spowolnionego przeciwnika. Nie chcąc dać mu tej chwili pomiędzy ich dobiegnięciem, a podjęciem następnego kroku, Etsuya skierował na faceta niewielką falę, aby wybić go z rytmu i przeszkodzić w czymkolwiek kombinował.
Jeżeli wszystko pójdzie po myśli Nakiriego, niekontrolowane już błoto opadnie bardziej, rozlewając się wszerz, natomiast jego repliki wytargają ciała nieco na bok, przeszukując następnie ich kieszenie w celu odnalezienia zarobionych oszukańczym sposobem Ryo.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Harumi » 10 lut 2019, o 11:30

Nie bacząc na to, co dzieje się wokół, dotarła do Etsyui. Brew drgała jej teraz rytmicznie. W swej wizji już sprzedawała mu kopa w ten pusty jak bęben łeb. Niestety, nijak miało się to do aktualnych, realnych i dynamicznych wydarzeń. Póki co, musi wstrzymać konie. Byłoby idiotycznym dać teraz ujście takiemu ładunku złości. Problemy, już i tak całkiem spore, nie potrzebowały przybrać na eskalacji. Stojąc, tak bez ładu i składu za Etsuyą, otworzyła gębę.
— Co ty do cholery wyprawiasz?! — warknęła. Najwidoczniej Nakiri niespecjalnie przejął się losem, jaki czeka jego towarzyszkę jeśli zostanie uchwycona. Albo był krótkowidzem. Jedno z dwóch. Na jednym burknięciu się skończyło. Mężczyzna, paradoksalnie, chyba wiedział co robi. A przynajmniej tak to wyglądało w oczach, już nieco mniej przepełnionych rządzą krwi, Haru. Przełknęła ciężko ślinę, gdy blondyn ponownie użył błotnej techniki. Brudna maź rozprzestrzeniła się po okolicy babrając wszystko i wszystkich wokół. A zwłaszcza nasze śmieszne kapłańsko—wieśniackie zgromadzenie. Złotooka z ciekawością przyglądała się wydarzeniom. Gdyby nie to, że wiedziała, iż nie da rady sama wędrować — już dawno opuściłaby tego ryzykanta. No niestety. Rzeczywistość jest brutalna kochani.
Nie zamierzała ingerować zarówno w plan towarzysza, jak i w wojnę między nim, a oszustami. Chyba, że w ostateczności. Ostatecznej ostateczności. Wszak, co by nie mówić, jest to blondynowi winna. Za ratunek i dobre serce. Nieco niezrozumiałe i dziwne, ale dobre.
Harumi
 

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Hitsukejin Shiga » 10 lut 2019, o 17:10



Misja C 46/45
Koniec psot.


Pomijając już to, że Harumi nagle odkryła w sobie potrzebę do wyjaśnienia wszystkiego z Etsuyą w tym samym momencie, co tylko pojawiła się na dachu, Etsuya widząc poczynania chłopaka udającego kapłana postanowił nie czekać tylko dalej walczyć. Kolejne błoto, klony, pięść uderzająca w ryj, jedna, druga... I nagle mamy dwóch nieprzytomnych i pobitych kapłanów, wyciągniętych z błota. Ich kieszenie przetrzepane, w nich zapłata za sprzedane czterdzieści talizmanów. Ludzie widząc, że przemoc, krew i flaki rozpierzchli się, skutecznie podjudzani do tego przez znachora który już od dłuższej chwili im gadał i teraz widząc, że pomoc kapłanom oznacza że i im się oberwie - rozeszli się z przerażeniem, kierując się po straż.

Polecam się oddalić. Misja zakończona.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Etsuya » 10 lut 2019, o 23:02

Pełne skupienie, maksymalnie wyostrzone zmysły, kontrola własnej chakry, samego błota i tego typu sprawy. Ciężko było zrealizować jednocześnie tak skomplikowane czynności, kiedy nagle ktoś zaczyna ci zrzędzić nad uchem. Na szczęście klony robiły już zwoje, natomiast ciężko zdyszany ubytkiem chakry Etsuya mógł na chwilę odetchnąć.
- Okradam złodziejów - odparł prędko ciężko przy tym dysząc - Nie kazałem ci się ładować do środka - dodał protekcyjnie, przykucając na jedno kolano i opierając się na nim. Przechylił lekko głowę, aby kątem oka uchwycić podirytowaną obrotem spraw Harumi. W jego zamglonym spojrzeniu dało się dostrzec spory wysiłek włożony w taką ilość technik jednego poranka. Nie miał teraz sił na sprzeczkę toteż wszelkie następne obiekcje przemilczy, biorąc je na klatę. Musiał martwić się teraz bardziej własną motoryką i opuszczeniem tej stolicy zabobonu, zanim ktoś ich nie oskarży o atak na cywili.

Klony dotarły do dwójki, przekazując zebrane Ryo, a następne rozsypały się w kamień. Etsuya wstał, prostując się przy tym, a następnie zeskoczył z budynku chwiejnie lądując na nogach. Podparł się o ścianę jednego z budynków, splunął na ziemię, a następnie przetarł dłonią spocone czoło - Musimy ruszać dalej - powiedział nagle do białowłosej. Z jakiegoś powodu przyłapał się na tym, że było mu niebywale głupio okazując przed nią słabość, a mimo iż użyte przez niego techniki należały do tych z wyższej półki, wolał wyjść z sytuacji bez tak dużego ubytku w chakrze. Po wypowiedzianych przez siebie słowach ruszył dalej, jak najszybciej chcąc opuścić miasto i obrać drogę na północny wschód, gdzie prowadziła najkrótsza trasa ku zielonym krainom.
Niezbyt energicznie wlekąc nogami po ziemi starał się jak najbardziej ograniczyć wszelkie oznaki tego, że jest z nim teraz słabo. Chociaż ciężko, aby nazwał się próżnym, tak męska duma tliła się w głębi jego serca wystarczająco mocno, aby chciał sprawiać po sobie jak najlepsze wrażenie. Zerkając raz za razem na Harumi, pomyślał o tym, co przeszła przez ostatnie kilka dni. O ile wcześniej poddawał ją już pobieżnej refleksji, nie interesowała go z początku na tyle, aby bardziej się w nią zagłębił.
- Jesteś cała? - spytał złotookiej, martwiąc się chyba o jej samopoczucie bardziej niż o swoje, co nie wskazywało na nic dobrego. Młodzieniec przeanalizował w swojej głowie irracjonalne jak na nieco zachowanie, ale nie doszedł do żadnego konkretnego wniosku. Jeśli brakowało mu w czymś doświadczenia, był to zdecydowanie bliższy kontakt z innymi ludźmi, szczególnie płcią przeciwną. Jako indywidualiście i introwertyku, ciężko było mu się otworzyć na inne osoby, nie mając z tego żadnych konkretnych korzyści.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604
GG: 33166058
Multikonta:

Re: Wioska Kirisu

Postprzez Harumi » 11 lut 2019, o 00:33

Okradam złodziei? To go niby usprawiedliwia? W tym swoim małym móżdżku nie potrafiła zainicjować jakiegokolwiek racjonalnego wytłumaczenia dla zachowania blondyna. Bynajmniej nie zamierzała się z nim wykłócać. Najważniejsze, że wyszła z tego cało. A on? Niech robi, co chce. W końcu Haru nie jest jego matką. Szkoda tylko, iż wplątał ją w całą tę z a b a w n ą przygodę bez choćby chwili zawahania. Egoista.
Kapłani, leżący gdzieś w oddali, nie sprawiali wrażenia chętnych do kontynuowania wymiany technik. Toteż nie zwracała na nich szczególnej uwagi. Co innego z towarzyszem niedoli? Ten, cóż, nie wyglądał najlepiej. Dziewczyna spojrzała na niego z politowaniem. Broń Boże w sposób, który mógłby go obrazić. Najzwyczajniej w świecie nie przypominał teraz rozzłoszczonego, destrukcyjnego młodzieńca sprzed paru chwil. Zeskoczyła z budynku zaraz za Etsuyą. Nie stwierdzono na jej ciele żadnych większych ran czy też strat. Oczywiście, oprócz umorusanego błotem kimona, braku butów i posklejanych brudną mazią włosów. Drobne stópki wyglądały teraz, co najmniej zabawnie, zwłaszcza biorąc pod uwagę fakt oblepienia ich przez piach. Niby Henge było zdezaktywowane, ale... Wsiurski wygląd pozostał.
— Musimy? — Odparła cicho. Sum summarum, zdała sobie sprawę, że sama nie przetrwa. Nie na tym etapie. Z naiwnych planów samotnej wędrówki pozostały jedynie strzępki.
To nie był czas na długie kontemplacje i dywagacje. Musieli jak najszybciej opuścić teren Kirisu. Pośpiesznym krokiem ruszyła za, najwidoczniej znającym topografię regionu, mężczyzną. Czuła się w jego towarzystwie coraz śmielej. Zwłaszcza teraz, kiedy był wycieńczony walką i nie ma szansy, a właściwie siły, jakkolwiek nią kierować. Kątem oka, unikając bezpośredniego kontaktu wzrokowego, obserwowała Nakiriego. W tym wydaniu wyglądał zdecydowanie bardziej uroczo i niewinnie. Dziewczyna w końcu poczuła, że może się na coś przydać. I bynajmniej nie będzie to rozpętanie kolejnej wojny.
— Nie martw się o mnie — odparła ciepłym w brzmieniu głosie — Powinieneś odpocząć E...Etsuya — wewnętrzna potrzeba pomocy. A jak. Z zacięciem obserwowała otoczenie, wypatrując ewentualnego miejsca spoczynku.
— Chodźmy tam — wskazała palcem na, zapewne mieszczącej się niedaleko, oazę. Jeśli mężczyzna nie chciał zamknąć powiek na wieki, to musiał odpocząć. Natychmiast. Blondyn nie protestował. Oboje, bez zbędnej kurtuazji poczynili kroki ku coraz bardziej wyraźnym palmom. Zupełnie nie zwracała teraz uwagi na swój karykaturalny wygląd. Ad finem tak, jakby „farbowanie” włosów błotem było czymś powszechnym.
Gdy tylko dotarli do oazy, a mężczyzna ułożył się pod palmą, dziewczyna nieomal natychmiastowo zbliżyła się do jego plecaka bezceremonialnie wkładając do niego swoje łapki.
— Spokojnie. Chcę tylko napełnić manierkę — odparła czując na sobie podejrzliwy wzrok. Fakt, mógł jej nie ufać. Fakt, mogłaby teraz go zabić. Tylko po co? Póki co, był jej potrzebny.
Odnalazłszy zgubę wstała i poczłapała w kierunku źródełka. Początkowo przemyła twarz usuwając z niej zaschnięte błoto. Brunatno—szara maź skapywała teraz wzdłuż brody Harumi wprost na piach. Po zakończeniu tejże czynności zabrała się za napełnianie manierki. Sprawnym ruchem nabrała wody, następnie zabezpieczyła denko i poczłapała w kierunku leżącego blondyna. Rzuciła przedmiot wprost w jego dłonie.
— Pij, bo się odwodnisz — rzuciła z delikatnym uśmiechem. — Potrzebujesz jeszcze czegoś? — Dodała nieco zakłopotana. Nie przywykła do tego, by kimkolwiek się opiekować. Zwłaszcza mężczyzną. Bądź co bądź, szczerze chciała mu pomóc. Choćby ze względu na to, iż czuła się zobowiązana.


z/t x2 -> viewtopic.php?f=70&t=3204&start=195
Harumi
 

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości