Oaza w pobliżu wioski

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 17 cze 2019, o 14:31



Misja C 22/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Badyl przyglądał się dwójce z zaciekawieniem. Bowiem jak inaczej określić taki duet, w którym to Panna ma władzę i podejmuje decyzje, widać jej moc poprzez utrzymywany w powietrzu żelazny sześcian, zaś chłopak zdaje się być zagubionym mięsem armatnim, który ma bronić swojej Pani przed wszelkimi natrętami. Zwiesił głowę na prawo, na jego twarzy pojawił się mały nic nie znaczący uśmieszek, który zniknął tak szybko, jak szybko się tylko pojawił. Krótkie mignięcie, chwila nietrwająca może nawet i sekundy, spontaniczna reakcja, która wydarła się z przynajmniej częściowo skrywanej twarzy pod maską spokoju. Nigdy bowiem nie można było mieć pewności, że shinobiemu coś nie strzeli do łba i nie zacznie atakować. Znerwicowani, niebezpieczni, agresywni i nieprzewidywalni. Badyl był jednak pewny siebie, już tylko po jego twarzy można było rozpoznać, że wie o czym mówi. A może jednak był to tylko i wyłącznie blef, zagranie by przechytrzyć shinobich i się ich po prostu pozbyć.
Użycie klona było dla niego sytuacją idealną. Jedni przestają go ścigać, drudzy dają mu spokój, on zaś idzie sobie wolny i każdy z nich jest szczęśliwy. Wiedział że jeden z łowców, którzy przeżyli niedługo tutaj powróci. Nie było to dla niego zaskakujące, chociaż czas płynął i każda kolejna sekunda spędzona na negocjacjach zmniejszała prawdopodobieństwo uskutecznienia tegoż planu. Piach runął na ziemie - ten moment utwierdził Badyla w przekonaniu że robi dobrze i ma coraz większe szanse na powodzenie. Youmu jednak planowała, zastawiała kolejne pułapki, by być przygotowana na wszelkie ewentualności. Akashi zaś zajął się jeszcze nie do końca martwym gościem, na którym zaczął odprawiać swój jashinistyczny rytuał. Dobił faceta, który przez chwilę jeszcze był martwy lecz chwileczkę później na nowo powrócił. Był teraz w pełni do usług Akashiego, lecz z poruszaniem mógł mieć pewne problemy, bowiem dalej miał powykręcane nogi, a te nie należały do najsprawniejszych.
-Nie za bardzo chciałbym niszczyć moje klony... toż to prawdziwy kunszt, a nie jakieś podrabiańce - rzucił niepocieszony i pokręcił głową, by zaraz założyć ręce przed sobą. Nie za bardzo podobało mu się udowadnianie czegokolwiek, skoro miał uwierzyć że dostarczą klona w całości do "kata" to oni musieli uwierzyć w jego wersję wydarzeń. Żelazna dama zaś działała dalej i zaczęła się zbliżać do Senju z ukrytą bronią za plecami. Badyl stał spokojnie, nadal to wszystko było dla niego za skomplikowane, a czas uciekał. Nie wiadomo jak daleko znajdowali się najemnicy. Wiadomo jednak, że nie będą oni mieli dobrych zamiarów wobec dziewczyny i Akashiego, a Badyla to już w ogóle. Gdy ta była już blisko w końcu wzruszył rękoma.
-Skoro nie mam innego wyjścia - po czym zaczął składać pieczęcie, a dalej wszystko działo się już szybko. Dziewczyna się schyliła, pierwszy kunai wbił się w cel, Badyl rozłożył ręce czując uderzenie, przerwał składanie pieczęci i chciał przejść do obrony, tylko że plan był na tyle porządnie i z gracją wykonany, że zaskoczenie robiło swoje. Youmu wbiła swoje zabawki, a te weszły jak w masełko. Może prócz jednego, bowiem Badyl zdążył przechwycić kunai, który wymierzony był w jego gardło. Ten jednak... wciąż się poruszał.
-Nie powinnaś tego robić maleńka - rzucił, by zaraz zamienić się w drewnianą kukłę. Pozostałość po mokubunshinie, którym to był przez cały czas od wyjścia zza drzewa. Po drewnianym gościu ślad zniknął, za to najemnicy dali o sobie znać. Z oddali słychać było pędzących na koniach ludzi. Trudno był powiedzieć ilu ich było, za to na pewno więcej niżeli dwójka. Shinobi zaczynali mieć kłopoty.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1090
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 19 cze 2019, o 13:25

Każdy odgrywał tutaj swoją rolę, jedna osoba bardziej ważną, a druga mniej. Zapewne w samym centrum zainteresowania stał Badyl, którego każdy jak na razie chciał zabić. Tylko on był bardziej genialny niż głupi, kto o zdrowych zmysłach, wyszedłby na otwarty teren do negocjacji, nie mając pewności że to przeżyje. Jeszcze dziwne pojawienie się w zupełnie innym miejscu. Czyżby przemieszczenie się pod ziemią? Wątpliwe, wiadomo niektórzy tak potrafią, ale wątpliwe że Pan drzewo, który jak na razie stworzył sobie bezpieczne miejsce, które tylko raz zostało zaatakowane, zostawiając jeszcze sporą zasłonę do chowania się.
Teraz jednak Akashi miał inny problem, niż negocjacje dziewczyny z drzewolubem. Bowiem pojawił się problem z jego nową zabawką, nogi niezbyt chciały funkcjonować, były wręcz w fatalnym stanie ogólnym. Ciężko będzie chodzić takiej zabawce, przez co jednooki zabrał się do jej naprawiania poprzez próbę złożenia kości tak by przypominały całość. Trzymać się to raczej zbyt dobrze nie będzie, może Youmu byłaby w stanie na to zaradzić jakoś, jednak teraz lepiej jej nie denerwować i spróbować naprawić go ręcznie. Przy okazji patrząc czy nie ma przy sobie jakieś kasy czy przydatnych rzeczy. Jemu i tak obecnie się nie przydadzą, a tak byłoby warto wiedzieć co można wykorzystać do walki w razie problemów. Jednak jak na razie leżał sobie tak bezwiednie. Gdy za plecami chłopaka odegrało się niemałe przedstawienie, a mianowicie nieudana próba morderstwa, a sam rudzielec po niej zniknął.
No cóż... Chyba mamy problem. Chociaż jak chcesz możesz iść, ja sobie tutaj zostanę i jeszcze trochę się pobawię. Idź - powiedział z uśmiechem na ustach. Na sam koniec wydając polecenie swojemu trupowi, który miał nieco się przemieścić, w stronę, z której nadchodziły dźwięki koni i położyć się na drodze, udając martwego i będąc gotowym do ataku, na jakiś głupi cel, który postanowi sprawdzić ciało. Oczywiście, jeżeli Mietek 2 nie miał żadnej broni, otrzymał od chłopaka kunai, który miał posłużyć mu za uzbrojenie. Raczej bez problemu zabije tak jedną osobę, bądź poważnie ją zrani.
A sam jednooki, postanowił zabrać swoje kazeshini i ustawić się na jakimś stabilnym terenie. Czekając na to co nadejdzie, zawsze można przecież się pobawić i poudawać genjutsu. W końcu raczej jest tam osoba, która była świadkiem zmiażdżenia jednookiego przez kamień. Tylko pozostaje pytanie, czy Youmu sobie stąd pójdzie, zostawiając jednookiego w tyle by kupił jej wystarczająco dużo czasu, czy jednak zostanie i pobawi się razem z nim.
Ciekawe co przyniesie los i czy będzie łaskawy, w końcu nie jest to pora żeby umierać i przydałoby się zabić każdego kto tutaj nadjedzie. Rozciągając się odrobinę przed samą walką, która raczej nadejdzie lada moment.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 19 cze 2019, o 23:49

Kunszt? Dobre sobie. Kunsztem były zdolności krawieckie Youmu, a wszystko co wychodziło spod jej igły miało miano dzieła sztuki, którego wspaniałość niemożliwa jest do objęcia prostym umysłem zwykłego wieszaka, ekhem, człowieka. Takie mniemanie miała o sobie i swoich zdolnościach, jednak zupełnie inne wobec umiejętności Badyla. Jak można było technikę replikacji nazywać kunsztem? Nie dość, że było to jedynie jutsu, formułka wyuczona na pamięć i najwyżej zmieniana powierzchownie, to jeszcze była to technika kopiująca. Nie miało to w sobie ani krzty sztuki czy kreatywności, zatem jak można byłoby nazywać to kunsztem? Ale teraz nie warto było się sprzeczać o właściwą terminologię lub tok myślenia rudzielca. Z każdym krokiem Youmu nadciągał znacznie większymi krokami finał jej planu. Drobny, sprytny manifest jej możliwości, który miał być idealnym rozwiązaniem.
Nie miał innego wyjścia. Tak jak nie miał sposobu, by się obronić. Chociaż twarz kunoichi pozostawała beznamiętna, wręcz znużona, to wewnątrz czarnowłosej narastała pewna ekscytacja tym, co miało nastąpić. Moment mordowania innego człowieka, szczególnie takiego, który posiadał jakiekolwiek umiejętności przydatne w walce, należało do tych całkiem przyjemnych czynności. Brakowało tu jednak rozsmakowania w śmierci czy cierpieniu, jak to było w przypadku Akashiego, gdyż nie to było powodem, nijakiej, radości panny Nanatsuki. Nie ukrywała ani w słowach, ani w czynach, że uwielbiała czuć wyższość, a nic nie wyrażało jej bardziej, niż zwyczajna śmierć zadana własnymi rękoma. Śmierć oznaczała zupełny koniec. Niemożliwość pokonania jej ani siłą, ani sprytem, ani majątkiem, ani informacjami. Słowem - niczym. Totalna porażka. Zatem Youmu stawała się w tamtym momencie bezsprzeczną zwyciężczynią i na chwilę - władczynią losu. W jej rękach tkwiły nicie przeznaczenia innych i było to niesamowite uczucie.
Płynne, pełne gracji, ale i gwałtowności ruchy kunoichi były zwiastunami nadchodzącej klęski Badyla. Jej ukryta broń świsnęła, rozcinając powietrze z prędkością, która dla normalnego, szarego śmiecia, zwanego cywilem, wykraczała ponad granice pojmowania. I może wykroczyła również ponad te rudzielca, gdyż dopiero ostatnią broń chwycił. Zaskoczeniem była jego sprawność mimo bólu, aczkolwiek słowa już nie bardzo. Ileż razy słyszała, że nie powinna czegoś robić. I ileż to razy była nazywana "maleńką". Wcale aż tak mała nie była, ale ogólna młoda aparycja, drobna budowa ciała i niewielka waga czyniły z nią, prawdopodobnie, idealny materiał na "maleńką".
- Milcz. - mruknęła, gdyż nie był warty jej innych słów. Nie miała zamiaru wchodzić z nim w dyskusję czy jakkolwiek mu odpowiadać na tę zuchwałość wobec niej. I tak następował jego kres. Śmierć będzie idealną ripostą.[/akap]
A może nie? Badyl zamienił się w prawdziwego badyla, zaś Youmu na ten widok natychmiast rozejrzała się dookoła, lecz zaczęła od drzew i prawej strony, w którą to spoglądał wcześniej rudowłosy idiota. Wyglądało to trochę jak dziwna forma Kawarimi, lecz domyślała się, że to właśnie klon, o którym mówił. Wiedziała, że replikom można oddać chakrę, ale Badyl zachowywał się tak, jakby dzielił również iloraz inteligencji na każdą swoją kopię. Właściwie uniknął śmierci zupełnie nieświadomie. "Głupi ma zawsze szczęście" i "więcej szczęścia niż talentu" były powiedzeniami idealnie pasującymi do drewnianego uciekiniera. To pierwsze też tłumaczyło Youmu dlaczego ona ma tak fatalne szczęście.
Nie było go, zatem najpewniej od dłuższego momentu ukrywania się za drewnianą barierą był obecny w oazie jedynie za pomocą klona. Panna Nanatsuki ciężko westchnęła, jak to miała w zwyczaju. Bardzo ciężko nawet. Ten dzień stawał się coraz gorszy, coraz bardziej działający jej na nerwy. Coraz więcej traciła, coraz więcej zuchwalstw uchodziło płazem, a jej problemom dalej nie było końca.
Końca też nie był w stanie ujrzeć Akashi, nieśmiertelny głupiec. I nie pozwolił też spokojnie ujrzeć kraniec swojego życia mężczyźnie, którego dobił. Wysłuchała co ma do powiedzenia, jednocześnie opadając z emocji spowodowanych i nagłą akcją, i rozczarowaniem. Jak się okazywało, jednooki jak na razie nie kłamał. Wszystko co powiedział, nawet najbardziej absurdalne, było prawdą. Był, poniekąd, nieśmiertelny, potrafił zmuszać martwych do życia i może nawet był tak silny, jak mówił. Może jedynie z tym szaleństwem nie trafił, ale to przez sedno tego "szaleństwa", które według Youmu było zwyczajnie głupotą. Granica między odwagą, szaleństwem i głupotą jest niewiarygodnie cienka.
- Badyl nie stanowi dla mnie zagrożenia, ale musisz zadbać, by nie było innych świadków. - odezwała się tak spokojnym tonem, że trudno byłoby uwierzyć, że przed chwilą czysty przypadek uratował człowieka od rychłej śmierci. Fuks rudzielca. Doskonale słyszała odgłosy nadciągających, najpewniej, kolegów użytkownika Dotonu, który zbiegł. Może i nawet jego samego. Niekorzystne było to, że oprócz tych, którzy przybyli, mogli być i tacy, którzy nie przybyli. Zatem zamordowanie wszystkich w oazie problemu do końca nie rozwiązywało, a przynajmniej możliwe, że nie na stałe. Ona jednak nie zamierzała dalej walczyć. Miała już dosyć korzystania ze swojej chakry, by coś ugrać. Wszystko to było spowodowane przez Akashiego, więc nadeszła pora, by wypił nawarzone piwo. - Zajmij się nimi. Nie rozczaruj mnie kolejny raz. - dodała, odwracając się, żeby skierować się do miejsca, w którym niegdyś siedziała. Wciąż znajdywał się tam duży shuriken oraz jej ukochany płaszcz. Musiała go odzyskać. - To byłoby niewiarygodnie nierozsądne. - zakończyła drobną radą i ostrzeżeniem. Może to brzmiało jak groźba, ale było tylko sugestią, zwiastunem decyzji, której Youmu nie zawaha się podjąć, gdy nadejdzie odpowiednia pora. Teraz jednak olała całe zagrożenie, zostawiając je na barkach szarookiego. Nawet nie myślała już o obronie czy ataku. Oczywiście gotowa była na reakcję defensywną, ale była ona, no właśnie, defensywna, a nie ofensywna w imię defensywy - jak to bywało zazwyczaj. Skupiłaby się na unikach, może schowaniu za ostrosłup lub zasłonięcie się nim. Ewentualnie zbiłaby nadciągający atak jakimś żelastwem, o ile byłoby to możliwe. Na ten moment skrajnie nonszalancka natura panny Nanatsuki wzięła górę, jednak nawet w takich momentach nie wyzbywała się spostrzegawczości. To, że nie reaguje, nie znaczy, że nie jest świadoma.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 29 lip 2019, o 13:57 przez Youmu Nanatsuki, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 402
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 24 cze 2019, o 20:09



Misja C 25/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Akashi chyba czuł się obecnie jak na wakacjach. Zajęty swoją zabawką nie zwracał za bardzo uwagi na to, co się dzieje dookoła. Swoją drogą zabawki w dużej mierze zepsutej, która to nie należała do najbardziej sprawnych. Trupek próbował się ruszyć, jednak wyglądało to bardzo pokracznie i prędzej rozśmieszyłoby przeciwnika, niżeli stanowiło jakieś poważne zagrożenie. Trupo-najemnik nie miał przy sobie wiele - ot cztery kunaie, po dwa w kaburach. Ciężko wymagać, by użytkownik ninjutsu miał wiele żelastwa. Czy w tym momencie jednak był jakimś ogromnym zagrożeniem mimo braku sprawnych nóg? To było mocno dyskusyjne. Oczywiście poruszał się, nie odczuwał bólu więc potrafił brnąć przed siebie niepowstrzymany. Tylko że nogi uginały się, pozycja się chwiała.
Youmu zaś pewna swych umiejętności, popisująca się wręcz gracją swych ruchów i sposobem walki, którego nie jeden mógł pozazdrościć. Nie da się jednak przewidzieć wszystkiego, każdego ruchu przeciwnika, dlatego też mocnym (czy też nie?) zwidzeniem mogło się okazać, że Badyl nie był tak głupi i wolał wysłać swojego klona na pertraktacje, niżeli sam stawić się przeciw ludziom, którzy chcieli jego śmierci. Człowiek, który cały czas był w drodze, w pośpiechu, ciągle ktoś deptał mu po piętach miałby wystawić się tak łatwo? Umrzeć śmiercią głupca, nieprawionego w boju, czy też krótko mówiąc przegrywa? Niee... to by było zbyt proste, prawda? Możliwe że dawno go już tutaj nie było, że ulotnił się, gdy miał ku temu okazję. Wykiwał nie tylko najemników, ale także i dwójkę shinobich - conajmniej czwórka ludzi została przechytrzona przez człowieka, ktory miał ksywkę Badyl. A może był bliżej, niżeli ktokolwiek mógł sądzić i tylko czekał na dogodny moment, by uderzyć.
Akashi postanowił, że jego martwy kolega zacznie udawać martwego, zaś on sam dalej był gotów do walki. Youmu zaś powędrowała do swojego płaszczyka w dużej mierze ignorując zagrożenie, jakie nadchodziło.
-To tutaj! - dało się słyszeć krzyk Dotoniarza, który przyszedł razem z posiłkami. Od razu zauważył Youmu, a także jej dosyć sporych rozmiarów metalową konstrukcję a także stojącego tuż obok Akashiego, który wyglądał jakby wcześniej nic się nie stało. Zupełnie jakby walka się nie odbyła, a wszystko to co się wydarzyło, to iluzja. Teren jednak i martwy towarzysz wskazywały, że walka była jak najbardziej realna. Obecnie cała trójka rozglądała się za drugim przeciwnikiem, którym był oczywiście Badyl. Tego jednak nie było widać, jedyne co pozostawił po sobie to drewniana konstrukcja obronna. Dotoniarz uśmiechnął się widząc dziewczynę, która właśnie zbierała płaszcz i swoje zabaweczki. Wystawił palec ku niej, by pozostała dwójka skumała kto jest tutaj głównym celem. Nawet jeżeli nie dorwą Badyla, to może za tą dwójkę chociaż dostaną trochę grosza. Dotoniarz schylił się i dotknął ziemi przesiąkniętej wodą. Niedługo później pojawiły się 4 błotne wilczki gotowe do ataku.

http://sketchtoy.com/68973209
Żółta - Youmu
Różowy - Akasz
Czarni - najemnicy
Czerwony - Mietek2
Brązowy - użytkownik dotonu
Jasnobrązowe - wilczki
Odległość (około) 25 metrów do najbliższego, 30 do dotoniarza
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1090
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 24 cze 2019, o 20:52

Czy to właśnie był ten moment, w którym Akashi szeroko się uśmiecha i zaczyna się szaleńczo śmiać? Oczywiście, że tak. Jakby nie wykorzystać tak wspaniałej chwili na coś bezsensownego i zupełnie nie wnoszącego nic do walki, zapewne Youmu będzie z niego dumna. Śmiech pełen grozy i pewności siebie, oby nieco sparaliżował przeciwników w strachu.
- Dobrze Cię znowu widzieć. Nie dokończyliśmy ostatniej walki. - powiedział, pewnym siebie głosem, wyrywając z ziemi swoje kosy, rozrywając przy tym lekko powierzchnie by wnieść nieco pyłu do góry. By nadać obecnej chwili nieco dramaturgii. Jednak w tym momencie zamiast zając się przeciwnikami, postanowił na chwilę odwrócić się w stronę Youmu.
- Ja nieco rozprostuje moje zdrętwiałe kości. Ty w tym czasie, może przy okazji poszukasz mojej czaszki. - dodał, po czym ponownie odwrócił się w stronę oponentów. Przechodząc do przodu pięć metrów by nie podchodzić zbyt blisko Mietka2.
- Ta walka powinna być uczciwa. Wasza trójka przeciwko mnie, jednak temu którego zostawiłeś na pastwę losu przyda się pomoc. Uratowałem go, ale zbyt długo nie pożyje bez pomocy. Dam wam czas byście go opatrzyli i odnieśli na bok. - powiedział, ponownie wbijając w ziemie swoje kosy. W geście pokojowego znaku. Może i byli swoimi przeciwnikami i mieli za chwilę rzucić się sobie do gardeł, To jednak nikt nie powinien umierać w taki sposób, gdy może zostać mu udzielona pomoc. Oczywiście to także był sygnał dla trupa, by wykonał jakieś delikatne ruchy, świadczące o tym, że żyje. Lekkie ruchy jedną ręką powinny być wystarczające. Oczywiście jeżeli ktoś był na tyle głupi by do niego podejść na odległość ataku, został zaatakowany kunai'ami najpierw rzutem dwóch, a następnie przez samego trupa, który rzucił się trzymając dwa pozostałe kunai'e w dłoniach. Jego atak nie był zbytnio wyrafinowany. Miał dźgać i gryźć tak by napełnić swój żołądek, idiotą który uwierzy w dobroduszność Akashiego.
Jeżeli coś takiego nastąpiło, zostało rzucić się do szaleńczego biegu, w stronę kolejnego najbliższego przeciwka. Nawet nie wyrywając wcześniej broni, która była trzymana za łańcuch. Sama zostanie wyrwana, a w odpowiedniej odległości zaciągnięta i posłana jako pocisk w stronę oponenta. By następnie do niego podbiec i wykonać parę chaotycznych cięć, wykorzystujących pęd poprzednich, cały czas napierając do przodu. Tylko by wyeliminować kolejne zagrożenie. Jeżeli to okaże się na tyle proste, chłopak spokojnym krokiem ruszy w stronę ostatniego przeciwnika trzymając swoje kosy na ramionach. Tak samo nasycony ZOMBIE ruszy się w nieco inną stronę. W stronę Youmu by robić za jej ochronę w razie nieprzewidzianych wydarzeń. Mając za zadanie ją chronić za wszelką cenę.
Cały plan opierał się na brutalnym ataku, skupianiu się jedynie na ofensywie, pomijając całkowicie defensywę. By szybko i skutecznie zetrzeć każdą przeszkodę na swojej drodze. Bez znaczenia, czy do walki dołączą się wilki czy też nie. One były w tym wszystkim najmniejszym zmartwieniem, a sam dotoniarz miał umrzeć w męczarniach za to co uczynił jednookiemu.
W przypadku braku zainteresowania umierającym towarzyszem, Akashi przejdzie do dalszych działań jak w pierwotnym planie. Z tym wyjątkiem, że Mietek 2 podniesie się z ziemi i będzie miał za zadanie ochraniać Youmu, zamiast atakować przeciwka, a sam Akashi po pokonaniu jedno z nich od razu rzuci się na następnego chcąc zająć całą trójkę tylko sobą. By nie mogli zaatakować Youmu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 24 cze 2019, o 21:56

Sygnał, że zostali znalezieni nie przerwał tego, co Youmu zaczęła, a więc odzyskiwania swoich rzeczy. Otrzepała swój ulubiony płaszczyk, który następnie założyła na siebie, zarzucając kaptur na głowę. Wciąż stała tyłem do całego zagrożenia, nonszalancko ignorując je. Ten dzień był zdecydowanie zbyt natarczywy, zatem należało go trochę olewać, by nie dać się zwariować. Frustracja narastała, a wraz z nią do głowy czarnowłosej zazwyczaj przychodziły myśli, które ona określała mianem "czarnej mgły". Zasnuwała zdrowy rozsądek, prowokując kunoichi do działań znacznie brutalniejszych, pozbawionych chłodnej kalkulacji zysków i strat, by desperacko, zwyczajnie, dać sobie psychiczną ulgę. I teraz całkiem dobrze jej to wychodziło, wszak mogła zrzucić problemy na Akashiego. Nawet jeżeli ich nie rozwiąże, to je ułatwi w rozwiązaniu, chociażby poprzez zmęczenie przeciwników. Musiała być gotowa, tak w razie czego. Podniosła swój duży shuriken, broń niecodzienną, ale zaskakująco skuteczną. Wraz z nią w ręce odwróciła się w stronę przybyszy, których omiotła swoim znudzonym spojrzeniem, wzdychając ciężko. Użytkownik Dotonu uśmiechał się tak, jakby już miał ją w garści, a srogo się mylił. Może mógł mieć skórę tak twardą, aby zwyczajny senbon się przez nią nie przebił, ale z wielką, żelazną konstrukcją nie miał najmniejszych szans. Tylko źródełko chakry Youmu powoli wysychało, a taka ofensywa w tym momencie była zbyt kosztowna. Przecież był Akashi, który teraz nie mógł już drugi raz zawalić sprawy.
Naprawdę myślał, że poszuka jego czaszki? Miała teraz większe zmartwienie, niż jakieś szczątki ludzkie, które leżały gdzieś w okolicy, może nawet pogrzebane pod ziemią. To ona była głównym celem, zatem musiała mieć na oku wszystkich przeciwników, by nic jej nie zaskoczyło. Może gdyby jednooki był towarzyszem, któremu można ze spokojną głową coś zawierzyć, to opuściłaby gardę, ale niestety nie mogła aż tak polegać na szarookim. Nie znała go długo, ale znała go wystarczająco, by rozumieć, że cholernie nierozważnym byłoby uwierzyć w niego. Postanowiła to przemilczeć, nie komentować, by nie dodawać oponentom pewności siebie słowami, które podkreślałyby nierozgarnięcie Akashiego.
Straciła jakąkolwiek wiarę w nieśmiertelnego durnia, gdy znów zaczął swoją gadkę. Znów próbował podstępu, chociaż teraz innego rodzaju. Był nieco sprytniejszy, ale było tak wiele luk logicznych w tym planie, że panna Nanatsuki nie wierzyła, że to się powiedzie. Mógł oszczędzić sobie gadki, w którą i tak mu nikt nie uwierzy, a szczególnie Dotonowiec, który widział zmiażdżonego szarookiego, który już raz wszedł z nim w polemikę, który słyszał gadkę o jego zgubionej czaszce. Suma tych doświadczeń, a także wizerunek Akashiego wraz z jego bronią w ręku sprawiały, iż naprawdę idiota mógłby jedynie uwierzyć, że jednooki naprawdę go oszczędził i niczego złego nie planował. Jednak ludzie mieli tendencję do tracenia zdrowego rozsądku, gdy w grę wchodziło życie innych osób, może bliskich. Ktoś mógł to łyknąć, ten oczywisty haczyk. Może nawet nie w pełni, ale do tego stopnia, że żywy trup się do czegoś przyda. Była to zaskakująca zdolność, by przywrócić trupa do życia, czyniąc z niego własną, bezmyślną marionetkę, jednak na takich zwłokach wykorzystanie jej było jak marnotrawienie chakry. Tak czy inaczej - Youmu dalej powierzała całą walkę Akashiemu, jednak chciała mieć ją pod kontrolą, aby w razie czego wkroczyć do akcji.
Stała tak z dużym shurikenem w ręce, obserwując poczynania oponentów. Nie chciała ich atakować, ale gotowa była na obronę. W tym momencie nie mogła skupiać się na ofensywie jako idealnej defensywie, gdyż jej rezerwy chakry zbliżyły się do krytycznej wartości. Mieli trochę metrów między sobą, zaś panna Nanatsuki świadoma była swojej szybkości i, co ważniejsze, spostrzegawczości, co tworzyło razem refleks. To on miał ją uchronić przed zagrożeniem - o ile dało się tylko czegoś uniknąć prostym odskokiem, oddaleniem się czy jakimkolwiek innym ruchem, to skorzystałaby z tego, o ile nie byłoby to szczególnie niebezpieczne. W przypadku żelastwa, które mogło w nią ruszyć, to o ile unik nie wchodził w grę, to zamierzała strącić nadciągającą broń swoim dużym shurikenem, a gdyby on nie wystarczył, to wtedy wspomóc się namagnesowanymi kunaiami, shurikenami i senbonami z wykorzystaniem zdolności klanowych. Wilki zaś, o ile ruszyłyby na nią, to zostałyby potraktowane dużym shurikenem, który miał być kontrolowany tak, by niszczyć błotne twory jeden za drugim. Ostatecznością był ostrosłup, za którym mogła się ukryć, a który mógł też zostać przesunięty tak, by ją zasłonić. I na tym polegał cały plan potyczki - na obronie i daniu Akashiemu możliwości chociaż częściowej rekompensaty strat, nerwów i innych wydatków Youmu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 402
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 26 cze 2019, o 00:10



Misja C 28/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Pycha zgubiła już nie jednego. Trudno bowiem trzeźwo myśleć, gdy w głowie ciągle chodzi myśl, że jest się wyżej, że nikt nie ma z Tobą szans, że jesteś władcą życia i śmierci. Akashi jednak to ostatnie mógł powiedzieć o sobie z całkiem dużą dozą pewności. Niedawno przecież został rozgnieciony przez kamień, teraz jednak był całkowicie sprawny, był niczym nowo narodzony, a wszystko to za sprawą bardzo specyficznego bożka. Wyglądał nawet i groźnie, gdy wyciągał z ziemi te kosy, gdy przechodził do swojej przemowy. Czy jednak pycha nie za bardzo wdarła się w jego myślenie? Czy nie zaślepiła mu oczu, nie sprawiła, że mniej uważał na przeciwników, którzy to stali tuż przed nim gotowi do walki?
Dotoniarz prychnął. Nie wrócił tutaj po swojego sojusznika. Zostawił go tutaj na śmierć, nie miał zamiaru wracać tutaj po kogoś, z kim będzie musiał dzielić się łupem. To nie był przyjaciel, partner, cokolwiek innego. To tylko ktoś, kto był przez pewien czas przydatny, jednak ten czas się musiał kiedyś skończyć. To była właśnie ta chwila. Youmu zaś po raz pierwszy od dawna pozostawała w ciszy. Czyżby jej pewność siebie zmalała? A może po prostu Jashinista onieśmielił ją swoją odwagą czy tam jakkolwiek to nazwać? Był dalej gotów do walki, mimo że praktycznie poprzednio już przekroczył bezmyślnie granicę pomiędzy życiem a śmiercią. Wszystko definiowało naszych bohaterów, a zwłaszcza nawet najmniejsze różnice w zachowaniu, które wychodziły w najmniej przyjemnych sytuacjach. Owszem, Youmu nie była tak w pełni sił niczym na początku potyczki. Gdy użytkownicy walki wręcz zaczynali mieć przewagę, Ci od chakry zaczynali mieć największe problemy. Na atak jednak nie trzeba było wiele czekać.
Dwa błotne wilki ruszyły prosto na Akashiego, który to najpierw wyciągnął kosy, po czym znowu je w nią wbił... czyżby jakiś zabieg psychologiczny? Tego pewnie dowiemy się w następnym odcinku. Przeciwnik znajdujący się po ich prawej zaczął składać pieczęci, cały ich szereg przygotowując się na coś dużo większego. Ten z prawej zaś wyciągnął krótkie, zakrzywione ostrze i zaczął biec w stronę Akashiego. Dotonowiec zaś pozostał w miejscu, zapewne do ochrony tego po waszej prawej.
Dziewczyna zaś trzymała się z boku, nie dołączała się do walki. Trzymała się z boku pozwalając walczyć jednookiemu. Przeciwnicy mieli przed sobą (dosłownie) żywą ścianę, która miała jej bronić za wszelką cenę. Akashi mimo swoich często dosyć dziwnych decyzji potrafił jednak walczyć. Ruszył do przodu, wprost na najbliższego, dzierżącego tylko jedno, krótkie ostrze. Zaraz za nim poruszyły się kosy, które wyrwały się z ziemi i poleciały wprost na niego. Uchylił się przed nimi uskakując ku górze i wyrzucając przed siebie kunai wyjęty uprzednio z kieszeni. Akashi poczuł jak ból przyjemnie rozlewa się po jego prawym barku. Chwila nieuwagi, czy też po prostu zbyt wolna reakcja wystarczyła, by kosa przetoczyła się po przeciwniku. Ostrze zatrzymało się w barku mężczyzny tworząc przy tym bardzo solidny krwotok. Uklęknął czując nacisk metalu. Zaraz podbiegły też wilki, dwa z nich przykuły się do Akashiego - zacisnęły szczęki na jego kostkach i nie dały mu się ruszyć. Pozostałe dwa trzymały się trochę na dystans, zapewne były pozostawione na później. Wilki jednak nie były wyzwaniem dla Jashinisty - wystarczyło krótkie przyciągnięcie kos do siebie i oba wilki rozpadły się w błoto. Nie trzeba chyba mówić, że przy wyciąganiu kosy ta przeorała jeszcze się przez faceta odsłaniając część płuca.
Byłoby jednak za prosto, gdyby wszystko się powiodło, prawda? Wilczek z lewej, a raczej jego resztki zaraz eksplodował tuż przy nodze Akashiego. Błoto oblepiło jego ciało, zasłoniło widoczność i co tu dużo mówić - nogę urwało poniżej kolana. Jeden mniej, pozostało już tylko dwóch.
Zapomniał tylko o jednej rzeczy. Nie potrafił być w wielu miejscach na raz. Gdy tylko nastąpił wybuch spod Youmumu osunęła się ziemia i prawie natychmiast została ona wciągnięta w grunt tak, że wystawała mniej więcej do pasa tylko i wyłącznie dlatego, ze zatrzymał ją dzierżony wielki shuriken. Nikt nie mówił, że przeciwników było tylko trzech? Albo, że stosowali jeszcze inne sztuczki. Była teraz w poważnych tarapatach, bowiem nie mogła znaleźć przeciwnika, schowany przed jej wzrokiem pewnie łatwiej uniknie latającej figury. Zombiaczek zaś nie widział przed sobą celu, nie miał nikogo konkretnego do ataku.

https://sketchtoy.com/68974236
Żółta - Youmu
Różowy - Akasz
Czarni - najemnicy
Czerwony - Mietek2
Brązowy - użytkownik dotonu
Jasnobrązowe - wilczki

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1090
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 26 cze 2019, o 17:53

Tak w życiu bywa, że wszystkiego przewidzieć nie można. Są chwile lepsze i gorsze. Ta należała bardziej do tych neutralnych, czasami zapomina się wydawać polecenia swojemu słudze, to wszystko przez oberwanie głazem i zostanie naleśnikiem, ale mimo tego błędu i tak wszystko poszło dobrze. Jeden z gości został wyeliminowany w dość prosty sposób niskim kosztem. Tak przynajmniej mogło się wydawać na początku. Jedna rana zadana kunaiem w ramie, nic specjalnego. Nawet nie zabolało i nie wpłynęło na dalszy rozwój sytuacji. Po czym przeciwnik został pięknie rozcięty praktycznie w pół bez zbędnego wysilku. Lecz dalsza szarża stała się niemożliwa przez kłopotliwe błotne kundle, które uczepiły się kostek. Ich zniszczenie było banalnie łatwe, ale to co skrywał jeden z nich.... to był cios poniżej pasa. Jeden wybuch i rozbryzg błota, by po tym utracić równowagę.
- Co jest?... - dość dziwne, nietypowe pytanie padło z ust jednookiego, który postanowił przetrzeć swoją twarz z błota by odzyskać widoczność. Cały czas podpierając się na kosie. Bólu i przejęcia po nim specjalnego nie było widać, można to uznać zapewne za szok pourazowy. Jednak szarooki czół się dobrze, nawet przyjemnie przez to co się stało. Jednak gdy samemu się przekonał, że właśnie ujebało mu nogę poczuł się dziwnie, sprawdzając niepewnie czy to fakt machając kikutem uwalonym poniżej kolana.
- No kurwa. Moje spodnie, zapłacisz mi za to. Zabij tego w czarnym, nie przestawaj atakować nawet jak będzie leżał na ziemi. - powiedział, wściekłym głosem. Wydając przy okazji polecenie temu, któremu wcześniej zapomniał. Jego zadanie było proste, rzucić się jak najszybciej na swój cel. Nawet bez potrzeby stawiania w pionie. W końcu szybciej będzie się poruszał jak zwierze, wykorzystując także ręce do poruszania. Dawny towarzysz, teraz stanie się twym przeciekiem, który ma cie zagryźć i zadźgać przy użyciu wszystkiego co ma i za wszelką cenę.
Sam Akashi także nie planował próżnować. Nie ma czasu przejmować się w tym momencie straconą nogą. Nie wiedział zbytnio jak ma się poruszać, ale podpieranie się kosą zapewniało mu lepsza równowagę, przez co postanowił ją wykorzystać, opierając swojego kikuta na jednym z ostrzy i obwiązując całą konstrukcje łańcuchem. Prowizoryczna noga bojowa, tak to można nazwać. Jedna ręką niestety też była niesprawna. Miała za zadanie utrzymywać trzonek broni i łańcuch w idealnej pozycji do utraconej nogi. Jednak druga ręka była wolna. Dlatego wykorzystał ją, do szybkiego wyrwania kunai'a ze swojego ramienia i posłania go w stronę dotonowca. By po tym złapać drugą kosę i rozpocząć szaleńczy bieg na swojego znienawidzonego przeciwka, który zrobił mu krzywdę już dwa razy w ciągu jednego dnia. Plan był praktycznie taki sam jak wcześniej, jednak z tym wyjątkiem, że wilki były priorytetem. Jak najszybsze ich rozwalenie i unikanie skupisk błota po nich. Tutaj nie była potrzebna żadna technika. Jedynie sprawność fizyczna była tutaj potrzebna i jak najszybsze skrócenie dystansu, jeżeli odległość będzie wystarczająca chłopak wyprowadzi szybkie horyzontalne cięcie by rozciąć wilki i zahaczyć jak to będzie możliwe dotonowca. BY po tym wyskoczyć w powietrze i spróbować zaatakować go prowizoryczną protezą bojową. Tylko czy to wszystko miało racje bytu? To zapewne okaże się niebawem. Teraz jednak najważniejsze było zabicie przecieków w jak najwolniejszy i najbardziej bolesny sposób by cierpieli godzinami.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 29 cze 2019, o 19:02

Youmu mniej pewna siebie? Takie rzeczy nie działy się w obliczu tak błahych sytuacji. Momenty, w których milczała, były tymi, w których czuła się najbardziej pewna i była najbardziej arogancka. Zwyczajnie nie chciało jej się nawet odzywać do innych, bo nie byli tego warci. Suma wszystkich wydarzeń składała się na ten rachunek tego, czy zasługiwali na jej słowa, które według samej dziewczyny, były niczym błogosławieństwa zsyłane przez bogów na ludzi - marne istoty. Akashi dostał instrukcje co miał robić, przeciwnicy byli... nudni, więc trzeba było poczekać, aż sytuacja się rozwiąże lub zmieni na jakąś bardziej interesującą lub angażującą Youmu. Panna Nanatsuki była osobą, która nie do końca rozumiała czym jest "zagrożenie", ale wiedziała jakie są skutki opróżnienia swoich rezerw chakry. Właściwie już je odczuwała. Może nie dawała po sobie tego poznać, bo była przyzwyczajona do wysiłku, wszak była kunoichi, lecz powoli, z każdą kolejną wykonaną techniką odczuwała pogłębiające się zmęczenie. Aktualnie nie było ono niczym wartym uwagi, ale mogło być poważną przeszkodą w mgnieniu oka. Za ogromną siłą czarnowłosej stały równie wielkie koszta, a przecież dziewczyna była ekspertką od zysków i strat. Bankructwo oznaczało śmierć.
Nie było zaskoczeniem, że przeciwnicy nie łyknęli podstępu Akashiego. Był on zbyt naiwny. Zamiast tego rozpoczął się atak, jednak było to zmartwienie jednookiego, nie Youmu, której celem było tylko obserwowanie i ewentualne bronienie się. Przyglądanie się potyczce było też jakimś zyskiem - informacjami i to nie tyle na temat samych oponentów, bo nie prezentowali oni żadnej wartości dla panny Nanatsuki, lecz na temat umiejętności i wyuczonych sztuczek. Jedną z nich było ukrycie notki wybuchowej w błotnym wilku. Prosta, brudna zagrywka i, jak to bywało w takich sytuacjach, niezmiernie skuteczna. Sam szarooki też wreszcie pokazał, że te nieporęczne kosy stanowią coś więcej, niż tylko intrygujące żelastwo. Nierozgarnięty towarzysz czarnowłosej był w stanie rozorać bark przeciwnika do tego stopnia, że zostało odsłonięte jego płuco. Obserwacja została jednak nagle przerwana przez coś, czego widać, dotychczas, nie było. Kolejny wróg, lecz tym razem pod ziemią. Iluż było tutaj użytkowników dotonu? To jakiś nieoficjalny ich zlot, o którym czarnowłosa panienka nie wiedziała? Tak czy inaczej - perspektywa się zmieniła. Już wcześniej Youmu nie należała do najwyższych osób, a nawet można powiedzieć, że jak na swój wiek i zawód, to raczej zdecydowanie niskich - nawet jak na swoją płeć, lecz teraz od ziemi odstawała nawet na mniejszy dystans. Nieświadomie "uratował" ją jej wielki shuriken, który powstrzymał zapadnięcie się pod ziemię. W tym momencie nie grało to większej roli, gdyż dziewczyna natychmiast wpadła na plan, który pozwalał jej robić to, co dotychczas - obserwować z bezpiecznej odległości i nie angażować się w pojedynek. Puściła przerośniętą rzutkę i... zapadła się pod ziemię zupełnie. Nie tak, jak wymarzył sobie tego skryty pod ziemią oponent, bo jej głowa nie wystawała ponad powierzchnię. Skorzystała z tej techniki, z której pewnie i on korzystał, ale nie po to, by kogoś zaatakować, a po to, by nie dać siebie zaatakować. Jej celem była drewniana zasłona, za którą wcześniej ukrywał się Badyl. Zostawił po sobie coś, co mogła Youmu wykorzystać, sprawiając, że nawet ten beznadziejny rudzielec mógł się na coś przydać. Dziewczyna miała jednak w pamięci, że bariera chociaż wyglądała na solidną, to nie radziła sobie z technikami nastawionymi na penetrację, przeszycie jednego, konkretnego punktu. Gdyby wyszła za nią, to nie zamierzała się ruszać. Istniało prawdopodobieństwo, że jakimś cudem podążył za nią przeciwnik pod ziemią i wtedy mógłby wyczuć drgania gruntu spowodowane stąpaniem po nim. Dziwne, że takich drgań nie dało się wyczuć lub usłyszeć, gdy ktoś poruszał się pod nim. Tak czy inaczej - stanęłaby za zasłoną i skorzystałaby z dziurki po wodnej technice, aby rozeznać się w aktualnej sytuacji.
Plan obrony zakładał wciąż to samo. Nie zmienił się, chociaż większy nacisk był teraz postawiony na zwyczajne uniki, niż te, które miały wykorzystywać chakrę. Jednak teraz miała znajdować się za barierą i, w założeniu, bez wiedzy wrogów gdzie jest. Miała być ukryta, a więc o ile nikt nie wiedział gdzie jest, o tyle nie powinna być zaatakowana. Jednakże gdyby była, to o ile technika nie wyglądała na penetracyjną, to pozwoliłaby drewnianej konstrukcji przyjąć ją na siebie. Jeżeli jednak była, no to stawiała na odskoki i inne uniki, które też zostałyby wykorzystane w innej, nieprzewidzianej sytuacji, w której mogły się przydać. Ewentualnie mogła skorzystać z namagnesowanego ekwipunku, który znajdował się wciąż w jej torbach czy to w ramach błyskawicznej ofensywy, czy defensywy - byleby nie dać się trafić, nie dać się skrzywdzić. Zupełną ostatecznością był ostrosłup. Youmu skorzystałaby z niego jedynie wtedy, gdy świadoma była, że żadna inna obrona nie zadziała, a oberwanie przyniesie śmierć prędzej czy później. I to tyle. Cały plan dziewczyny zakładał proste oddalenie się od zagrożenia i ukrycie za nie swoją defensywą. Niech Akashi popiszę się swoimi zdolnościami. Jego winą była cała ta sytuacja, która nie miałaby miejsca, gdyby to czarnowłosa zajęła się nią od samego początku. Musiał ponieść konsekwencje tego, co wynikło przez niego. Sprzątanie po nim nie leżało w zakresie zainteresowań panny Nanatsuki, która była coraz bardziej znudzona rozgrywającą się sytuacją. Jednocześnie była coraz bardziej sfrustrowana znudzeniem i stratami jakie ponosiła, ale to nie był moment, aby wycofać się czy wkroczyć do akcji. To był moment, w którym należało oszczędzać i liczyć, że sytuacja rozwiąże się pod wpływem czynników zewnętrznych, przynosząc jak najwięcej korzyści, możliwie wynosząc Youmu ponad granicę strat.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 402
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 1 lip 2019, o 19:38



Misja C 31/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Przetarcie twarzy - bardzo mądrze młody padawanie, to dawało całkiem niezły ogląd na sytuację, która krótko mówiąc nie była najlepsza dla naszej walecznej dwójki. Po pierwsze byli już nieco wymęczeni, po drugie zaś ich walka trwała już jakiś czas, przez co zmęczenie dawało się we znaki. Głównie młodej Maji, bowiem Jashinista czy tego chciał czy też nie regenerował się bez przerwy. Jedynie utrata wiary w swego bożka mogła pozbawić go tej dogodności, tylko czemu miałby to robić, skoro daje mu tak wiele dobrego? Jashinista podparł się na drzewcu, co zdziwiło przeciwników. Normalny człowiek po takim zagraniu płakałby z bólu i żebrał o pomoc. Taka rana nie byłą przyjemna,a obecność błota zapowiadała, że jeszcze wda się pewnie jakiś syf. Tutaj jednak młodzieniec nie zamierzał się poddawać, za to bardziej przejmował się swoimi spodniami. Czyżby był obłąkany?
W końcu ruszył i Mietek, który słysząc rozkaz zaczął włóczyć nogą w kierunku najemnika składającego pieczęcie.
Jashinista zaś nie zamierzał próżnować i zaczął obwiązywać nogę do swojej kosy. Pomysł nie był w sumie zły, rozwiązanie było tylko tymczasowe, ale więcej nie było potrzeba, bowiem noga zaczynała już odrastać sobie powolutku do stanu początkowego. Odrzucił także i kunai, jednak przeciwnik po prostu zrobił unik w bok, a ostrze przeleciało sobie obok.
Youmu zaś wykorzystała broń swojego przeciwnika, bowiem zapadła się pod ziemię jeszcze bardziej, niżeli udało się to jej wrogowi. Ten jednak spodziewał się, że po prostu kobieta zacznie uciekać górą, próbować wydostać się z dziury, skoro miała jeszcze taką okazję, bo nie zapadła się do końca. Gdy tylko wydostał się spod ziemi zobaczył tunel. Nieco powiększony, obok którego zostawione było wielkie ostrze. Członkini Maji zaś postanowiła się schować przed wzrokiem postronnych i pozwolić Akashiemu działać. Zdołała dotrzeć na wybrane miejsce i schronić się za tarczą. Mimo jednej dziury, która była tam od poprzedniej walki ciężko ją było wypatrzeć. Zwłaszcza, jeżeli nikt się nie spodziewał, by ktoś wyrwał się zza drewnianej tarczy. Mogła więc obserwować sporą część walki przez otwór. Miała jednak dalej jeden problem, bowiem pozostał jeszcze za nią tunel, którym mógł podążyć przeciwnik, a na tego niestety nie miała widoku.
Wróćmy zatem do sytuacji młodzieńca, bowiem ten po obwiązaniu się niczym szynka na święta ruszył do przodu razem ze swoją bojową nogą. Szybka szarża do przodu i kolejny wilk unicestwiony poprzez jedno szybkie cięcie. Dotonowiec zaś nie zamierzał próżnować i odsunął się od jashinisty jednocześnie wytwarzając pomiędzy nimi niezbyt długą, lecz zasłaniającą widok ścianę. Wolał upewnić się, że wie co się dzieje, że walczy na prawdziwego przeciwnika, jednak każdy tutaj obecny go widział, więc co do tego nie było wątpliwości. Mietek zaś ruszył przed siebie, tylko że na niego rzucił się drugi z wilków i unieruchomił. Miecio zaś miał swój cel - ruszyć na gościa od pieczęci i zabić go jak tylko szybko się da. Miecio spojrzał na wilka, który próbował wyszarpać zdechłe już mięso, po czym jednym szybkim ruchem pozbył się zwierzaka wbijając w niego kunai. Wilk zgodnie z oczekiwaniami rozpadł się na błoto, a Mietek ruszył dalej. Najemnik składający dotychczas pieczęcie w końcu postanowił zrobić coś więcej, niżeli tylko machać łapkami. Dokładniej rzecz biorąc to skończył machanie i... nic się nie wydarzyło. Czyżby technika zawiodła, albo warunki nie zostały spełnione. Nie sprawiał jednak wrażenia że coś jest nie tak, ot zbliżył się bardziej do dotonowca, będąc tuż przy jego ramieniu. Jego pozycja była dosyć dziwna, bowiem trzymał ręce dosyć wysoko, niczym przygotowane do Hando Oda. Akashiego dzieliło tylko kilka metrów od przeciwników, jego noga zrosła się już na tyle, że brakowało mu tylko stopy do pełnego działania. Do tego jednak potrzebował jeszcze tylko kilka chwil.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



http://sketchtoy.com/68977780
Żółta - Youmu
Różowy - Akasz
Czarni - najemnicy
Czerwony - Mietek2
Brązowy - użytkownik dotonu
Jasnobrązowe - wilczki - już zdychnięte
Niemieski - potencjalna pozycja napastnika Youmu

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1090
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 3 lip 2019, o 10:55

Wszystko wyglądało coraz lepiej, przynajmniej do pewnego momentu, bowiem jeden z przeciwników skończył składać pieczęci, ale jednak nic się nie stało. To było dość niecodzienne i zastanawiające, czyżby koleś pomylił nieco ich kolejność ze względu na to co się tutaj działało? W sumie było to możliwe. Chociaż to teraz nie było najważniejsze, bowiem ten dołączył do dotnowca stając obok niego, tworząc tym samym pakiet dwa w cenie jednego. Przez co Mietek nie był tutaj już potrzebny.
- Przeszukaj okolicę i zabij każdego kto stanie Ci na drodze, a jeżeli natrafisz na dziewczynę to jej pomóż i wykonuj jej polecenia. - wykrzyczał, przedstawiając swoje kolejne żądania co do swojego niewolnika. Zbyt wiele to on na razie nie zrobił, a samemu chłopakowi teraz nie pomoże, przynajmniej pozbył się jednego z wilków. Teraz jednak mógł przeczesać teraz i może odnaleźć kolejnego idiotę, który nieco zbłądził i trafił do złego miejsca.
Sam Akashi jednak teraz miał ułatwioną sprawę, przed nim, a przeciwnikami znajdowała się ściana, która ograniczała widoczność z obu stron, przez co trzeba by to wykorzystać w dość zabawny sposób i samemu zapaść się pod ziemię, by przejść pod ścianą. Oczywiście to wszystko było po to by zakpić nieco z przeciwników i spróbować wciągnąć ich obu pod ziemię w tym samym czasie. Sam najemnik raczej powinien się dać na to nabrać w łatwy sposób przez co po nim zostanie jedynie wystająca głową z ziemi. Co do dotonowca nie było takiej pewności, zawsze mógł uciec, zapewne samemu zna takie sztuczki i się spodziewa tego dość dobrze. Dlatego w razie powodzenia nawet częściowego chłopak wyjdzie na powierzchnie by zabić tego, którego udało mu się wciągnąć w pułapkę, będąc już nieco przy tym zmęczonym z braku chakry. Taka ilość technik nie była łatwa do użycia, zwłaszcza dla kogoś mało wprawnego w takich manewrach. Jednak nadal posiadał swoje kosy, które powinny pozwolić mu dobić uwięzioną w ziemi głowę, poprzez jedno proste wbicie prowizorycznej protezy w wystającą głowę. Szybka śmierć niewymagająca zbyt wiele siły, zwłaszcza że pomaga przy tym masa ciała młodzieńca, a jakby udało się w ten sposób wykończyć obu przeciwników to tym lepiej. Jednak po co zakładać optymalne zwycięstwo, w razie ucieczki dalszej dotnowca chłopak rzuci się na niego razem ze swoimi kosami, wykorzystując także tą przy nodze do dziwnych salt i obrotów w powietrzu, wykorzystując pęd swojego ciała do wyprowadzania cięć nogą jak i drugą kosą. Oczywiście ta druga kosa miała większy zasięg, dlatego jakby przeciwnik zatracił równowagę została wyrzucona w niego z dużą prędkością mając za zadanie przeszyć jego ciało, zadając obrażenia na tyle poważne by chłopaka mógł do niego dojść i skręcić mu kark, bądź powalić na ziemię i zadźgać swoją nogą, omijając na samym początku najważniejsze organy w ciele by przedłużyć jego cierpienie.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 18 lip 2019, o 13:54

Brak informacji o przeciwniku był szczególnie istotny, by skorzystać z elementu zaskoczenia. Nie zawsze planowana niespodzianka musiała być zupełnie poza wzrokiem oponenta, gdyż mogła wydarzyć się na jego oczach i to bez większego pośpiechu. Wróg nie spodziewał się, że Youmu nie jest taką pierwszą lepszą kunoichi, a poza wieloma negatywnymi cechami ma też tą, która pozwoliła jej dożyć swojego wieku w tym niebezpiecznym świecie - spryt. Wiele można było powiedzieć o czarnowłosej, a raczej wiele złego, lecz nie można było jej odmówić intelektu. Nie zawsze był on na pierwszym planie, gdyż często zagłuszany jest przez arogancję, przesadną pewność siebie, narcyzm czy lekceważenie innych, ale jednak jest obecny. Prosta sztuczka - identyczna jak ta, z której skorzystał przeciwnik. Kij ma zawsze dwa końce, a miecz może być obosieczny. Chociaż panna Nanatsuki niezbyt kryła się ze swoimi umiejętnościami, wszak na polu walki wciąż tkwił ogromny ostrosłup z żelaznego piachu, to jednak nie odkrywała od razu wszystkich kart. Doton zaskoczył przeciwnika, a dziewczyna dzięki niemu znikła mu z pola widzenia. Znalazła się za osłoną Badyla, który dawno czmychnął dalej, pozostawiając za sobą jedynie konflikt. Panienka z niewyparzoną gębą miała dosyć całej sytuacji, ale też nie potrafiła zaprzeczyć, że było to dosyć interesujące wydarzenie. Jednego dnia dowiedziała się o tylu umiejętnościach oraz możliwościach. Zebrała ogrom wiedzy, a teraz płaciła cenę. Jak na jej gust - zdecydowanie za wysoką, ale wciąż trwał czas rozliczeń. Wciąż mogła ugrać więcej.
Pozostawiony za sobą tunel oczywiście nie pozostałby bez opieki. Youmu nosiła przy sobie trochę różnorakiego ekwipunku, który miał się przydawać właśnie w takich niecodziennych, nietypowych sytuacjach. Wyciągnęła z torby dziesięć makibishi, które wrzuciła do dziury. Oczywistym było, że same kolce nie rozwiążą problemu, ale przynajmniej zaalarmują dziewczynę, że ktoś się próbuje przedostać albo utrudnią przeprawę oponentowi. Makibishi były małe, a tunel ciemny, zatem dostrzeżenie ich należało do zdecydowanie trudniejszych, niż po prostu rzucenie ich na ziemię - jak to bywało zazwyczaj. Może i była za osłoną, może jakoś zabezpieczyła przejście, ale nie oznaczało to, że była w pełni bezpieczna. Wyciągnęła jeden z namagnesowanych senbonów i trzymała go w dłoni, w gotowości do użycia.
Przez dziurkę panna Nanatsuki wypatrywała zagrożenia, ale także obserwowała zmagania nierozgarniętego Akashiego z przeciwnikami, z którymi go pozostawiła, chociaż ci dostali jasny rozkaz, że to jej mają się pozbyć. To urocze, że to ona została uznana za największe zagrożenie, gdy przez całą walkę raz rzuciła senbonem i tyle. Nie Akashi, który skorzystał z kilku technik, który atakował kosami, a teraz mimo zmiażdżenia był w pełni zdrowy. Który przeżył wybuch notki przy nodze, który niewzruszony był na ból. Może przeciwnicy rozumieli, że chociaż Akashi jest groźny, to jest otwarty w swej walce, zaś Youmu jest śmiertelnie niebezpieczna nie dlatego, że atakuje, a dlatego, że jest tu obecna i w każdej chwili może zadziałać w ten lub inny sposób. Tak czy inaczej - należało przygotować się do obrony. Plan był identyczny jak wcześniej, gdy dopiero miała pojawić się za tarczą rudzielca. Ten sam nacisk na uniki, te same starania w ograniczeniu używania chakry, ale większa uwaga na to, co dzieje się za plecami - w tunelu. Oprócz przyglądania się również nasłuchiwała. Patrzyła także na otwór, którym tutaj przyszła. W końcu powinna dostrzec jak przeciwnik do niego wskakuje.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 402
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 21 lip 2019, o 22:36



Misja C 34/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Mietek otrzymawszy swoje polecenie postarał się je zapamiętać, jednak nie należało ono do najprostszych i pytanie tylko czy trupek potrafił się na tyle skupić, by dotrzymać wszystkich warunków? Nie wspominając już o tym, że gdyby któryś z przeciwników byłby kobietą... to Akash straciłby sojusznika, a zyskał kolejnego wroga na swojej drodze. Przeszukanie okolicy w trakcie walki także nie było dosyć konkretne. Miejsce było dosyć obszerne, a poszukiwania dla nie do końca sprawnego Mietka przebijającego się przez rozwalony, miejscami ciągle zalany grunt było co tu dużo nie mówić lekkim utrudnieniem dla zombiaczka. Akashi jednak postanowił dokończyć to, co zaczął, a zaczął od zapadnięcia się pod ziemię. Proste, aczkolwiek skuteczne, co dało się już zauważyć kilkukrotnie przy tej ilości użytkowników Dotonu na jednej misji. Nie za wielu? Przejście pod ziemią nie należało do najtrudniejszych, lecz określenie odległości już nieco bardziej. Akashi bowiem nie widział co się dzieje na zewnątrz, czy przeciwnik się poruszy, czy zrobi cokolwiek innego. Tyle zmiennych, a każdą z nich trzeba wziąć pod uwagę. Przez chwilę było ciszej, ciemniej. Pod ziemią nawet nie dało się powiedzieć czy droga była w miarę prosta. Można powiedzieć, że Akashi był obecnie bardziej niżeli ślepy, bo mógł wyczuwać tylko drgania terenu i to w niewielkiej odległości. Gdy jednak znalazł się przy jakiejś osobie na powierzchni szybko capnął ją do dołu. Praktycznie zamienił się miejscami z wrogiem, który zaczął opadać do tunelu. Nim jednak kosy poszły w ruch, usłyszał odgłos odpieczętowania, a następnie klaśnięcie rąk. Użytkownik dotonu był jednak wystawiony i nim mógł cokolwiek zrobić ostrze wbiło się w jego czaszkę. Stojący obok najemnik zaś otoczył się czymś w rodzaju wodnej tarczy i szczerzył się jak głupi. Chyba nie przejął się za bardzo tym, że jego towarzysz właśnie zakończył swój żywot.
Co do dziewczyny zaś, to w sumie można powiedzieć, że była pasywna tak jak jest to możliwe. Prócz rozrzucenia małego żelastwa w tunelu cały czas obserwowała sytuację pozwalając Jashiniście pracować. Ten jednak nie był już w najlepszej formie, powoli zaczynało brakować mu sił. Bez niego zostałaby z ręką w nocniku. Widziała jak Akashi zadaje kolejny śmiertelny cios, zostało już tylko dwóch przeciwników na chodzie. W swojej małej skrytce była względnie bezpieczna. Mietek zaś stwierdził, że jego Pan sobie doskonale da radę z przeciwnikami i poszedł w swoją magiczną podróż tam, gdzie uprzednio znajdowała się dziewczyna. To niestety trwało, połamane nogi nie były najlepszym środkiem poruszania się. Znalazł wykopany przez nią tunel, zerknął w dół, rozejrzał się i skoczył w dół. Mniej więcej w tym czasie Youmu usłyszała jak ktoś wchodzi na rozrzucone pułapki i przeklina pod nosem. Za to dosłownie sekundę później ziemia wokół niej zaczęła się ruszać, wyciągnęła swoje macki i zamknęła ją szczelnie w więzieniu. Brak dostępu do powietrza tym bardziej będzie oddziaływać na jej ciało i reakcje. Sześcian był tam, gdzie znajdował się Mietek, więc niestety nie dało się nim zasłonić, lub nawet powstrzymać więzienie przez zamknięciem.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1090
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 23 lip 2019, o 23:39

W tym teatrzyku aktualnie to Akashi grał główną rolę. Nawet Youmu była w stanie to przyznać. Jednak narcyzm dziewczyny nie był jej cechą przewodnią, nie definiował czarnowłosej, a był jedynie częścią wielu elementów osobowości. Dlatego też rozsądek nie był przyćmiony i kunoichi była w stanie dostrzec jakie role i jakie przedstawienia są stworzone dla niej. Wolała być drugoplanową postacią w sztuce, która była mierna. Walka z najemnikami z pustyni w wyniku nieporozumienia spowodowanego nierozgarnięciem, a nawet pewnym oderwaniem od świata jednookiego nieśmiertelnego nie brzmiała jak fabuła, w której powinna być gwiazdą. Taką rolę mógł odgrywać względnie pocieszny głupiec z usposobieniem szaleńca. I Akashi był w tym doskonały, a jednym z lepszych momentów było wręcz rozpłatanie czaszki przeciwnika.
Akcja jednak musiała przenieść się w końcu na drugi plan, śledzić losy innych bohaterów, a sygnałem do tego były ciche przekleństwa. Jeden z odgłosów, które dla niej były jak alarm. Przeciwnik był całkiem sprytny. Nie znał jej dokładnego położenia, toteż nie zaatakował techniką, którą mógł nie trafić. Nie celował, obszar bariery z drewna został błyskawicznie uwięziony w skale, odcinając nie tylko dopływ światła, ale także powietrza. Zmęczona mina Youmu nie zmieniła się, a może nawet pogłębiła się. Ciężko westchnęła, jakby zrzucała z siebie ten głaz, który zmiażdżył Akashiego. Żałowała, że go tam nie zostawiła. Mogła po prostu sobie pójść, dać mu umrzeć albo i nie. Z nim akurat nie było to pewne. Teraz jednak musiała być w tej wyczerpującej tak fizycznie, jak mentalnie sytuacji. Traciła powoli nadzieję, że oprócz informacji zyska coś więcej. Określanie zysków i strat musiało być przeprowadzane chłodnym umysłem, pomijając pewność siebie, chociaż może nie zawsze ten skrajny narcyzm.
Znała techniki Dotonu, wiec domyślała się czym może zostać zaskoczona oraz jak działają te jutsu, których nie znała. Ten żywioł był akurat bardzo prosty w założeniach, ale dzięki temu niezmiernie wszechstronny. Po zawiązaniu pieczęci mogły stać się różne rzeczy, ale określone były przez te same prawa. Więc kunoichi domyślała się, że zwyczajne wyeliminowanie przeciwnika nie sprawi, że kopuła się skruszy. Wiedziała zatem, że oponent jest świadomy, iż zamknął ją w pułapce, a zatem znacznie ograniczył obszar, w którym może być. Teraz wystarczyła jedna, celna technika, by ją zamordować. Jedna, celna technika, kontra cały jej spryt. W tym momencie spowodował on jedynie tyle, że panna Nanatsuki natychmiast wskoczyła na "sufit" czy "strop" kopuły, będąc teraz głową w dół. Powinna w ten sposób być ładne parę metrów nad ziemią, a szczególnie, gdy właściwie kucała do góry nogami. W ten sposób chciała się upewnić, że nic nie wysunie jej się spod nóg lub ją wciągnie pod ziemię. Dalej trzymała senbon w ręce i czekała. Czekała na przeciwnika, na moment, w którym poczuje, że powietrze jej się kończy i musi działać i na Akashiego, który mógł wreszcie spłacić dług odnośnie przesunięcia głazu, by zrobić Youmu wyjście z techniki Dotonu. Niby mogła zejść pod ziemię, ale właśnie takiej reakcji oczekiwał jej przeciwnik - że w pewnym momencie zostanie zmuszona do wykorzystania tej techniki. Dlatego znów była bierna, ale aktywnie czuwająca na moment, w którym musi zadziałać.
Ubytki w tlenie nie powinny jej zaskoczyć, ale przeciwnik mógł, dlatego musiała przygotować się na pewne ewentualności. Spodziewała się kolców z ziemi, jako że ze ścian jego własnej techniki raczej wyrosnąć nie mogły, a ona już nie stała na ziemi, więc jej drgań nie czuł. Zatem miała nawet w tej ciemności trochę czasu, by dojrzeć oraz usłyszeć, że znane jej jutsu jest aktywowane. Reakcja była zależna od ulokowania się kolców i odległości do "sufitu" kopuły. Jeżeli było to ponad trzy metry razem z nią, to nawet nie drgnęła. Jeżeli jednak mniej albo kolce jednak wychodziły ze ścian, to oczywiście robiła unik albo z pomocą grawitacji, co powinno go ułatwić, albo po prostu przeskakując w bezpieczne miejsce gdzieś obok. W razie gdyby przeciwnik się wyłonił, to zamierzała natychmiast posłać senbon w najbardziej wrażliwy punkt, który byłby odsłonięty - najlepiej głowę. Zaraz po tym wyciągnęłaby dwa shurikeny oraz dwa kunaie, by być przygotowaną do dalszej ofensywy - czyli w zależności od reakcji przeciwnika - albo atak, albo wyczekanie momentu i atak. Celem byłoby gardło, głowa i klatka piersiowa, a w ostateczności dłonie, zaś konkretniej palce - ciężko wiązać bez nich pieczęci.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepsza sygnatura/avatar
 
Posty: 402
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Po dużej, czarnej torbie nad pośladkami - nieco na boku, rozłożony fūma shuriken na plecach, katana o czarnym wykończeniu przytroczona do lewego boku
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Airen Akamori

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 24 lip 2019, o 17:58

Ciemność pod ziemią nie sprzyjała pozytywnemu myśleniu, tak samo jak czekanie na ruch przeciwników by wyśledzić ich na powierzchni. Czekanie w ukryciu niczym prawdziwy drapieżnik by chwycić swojego oponenta i błyskawicznie pozbawić go życia.
- Jeden mniej. - powiedział, spokojnym głosem z zimnym wzrokiem chłopak przyglądając się drugiemu przeciekowi, który najwidoczniej sam nie wiedział co już zrobić zamykając się samemu w wodnym balonie. Nie wyglądało to jakoś groźnie, przez co szarooki zaczynał się uspokajać przybierając nieco inną postawę nie jeżeli wcześniej.
Spokojna analiza oponenta, przynosiła wnioski, że szanse na jego przeżycie są dość marne, ale obecnie jakiś atak nie miałby sensu. Ciężko stwierdzić jak bardzo może być wytrzymałe to wodne ustrojstwo.
- Czy to właśnie szaleństwo jest w twych oczach? Zechcesz spojrzeć śmierci w oczy? - zapytał się, oschłym głosem podnosząc zakrwawioną kosę, która przed chwilą zgładził jednego z mężczyzn by ją oblizać i przemienić całkowicie swoje oblicze w nieco bardziej upiorne. By po tym również zacząć się uśmiechać do swego oponenta w nieco szaleńczym stylu w czarnej barwie skóry z kościanymi dodatkami.
- Obyś miał coś przydatnego. - wypowiedział pod nosem. By po chwili schylić się do ciała dotonowca i wyrwać je z ziemi, a następnie rzucić je przed nieznajomym, wszystko po to by je przeszukać i znaleźć coś przydatnego, mając przy tym całkowicie wylane na osobę, która tutaj została. Póki siedziała w swej klatce nie stwarzała raczej żadnego zagrożenia, a sam mężczyzna mógł mieć przy sobie coś wybuchowego. Co na pewno ułatwiłoby nieco robotę. Lecz tutaj pojawił się kolejny problem, dotnowa kopuła, która wyrosła przy drewnianej tarczy. Wątpliwe by należała do dziewczyny, ale raczej ma z nią zapewne coś wspólnego.
Biorąc pod uwagę, że ciało nie miało przy sobie żadnych ciekawych zabawek, fioletowo włosy zaczął krążyć dookoła wodnej zabawki przyglądając się jej z zaciekawianiem i co rusz przesuwając po niej ostrzem kosy. Wszystko po to by zaobserwować jej reakcje, jednak chwila takiej zabawy wystarczyła by go znudzić i spróbować czegoś innego, a mianowicie włożyć do niej rękę. Powoli naciskając na wodną strukturę, chcąc złapać bądź wypłoszyć z niej przeciwnika. W tym przypadku broń nie była potrzebna. Wystarczy gołe dłonie, które miały naciskać na warstwę wody i powodować strach u oponenta, do tego stopnia by sam uwolnił technikę i wpadł w ręce Akashiego, które złapią go za szyje, a następnie zmiażdżą jego krtań z czym nie powinno być większych problemów. Po tym w sumie przydałoby się przejść w stronę dotonowej kopuły, uprzednio przeszukując oponenta w poszukiwaniu przydatnych rzeczy. Jeżeli chłopak znalazł wcześniej notkę wybuchową postanowił przylepić ją do dolnej warstwy ściany kopuły i ją zdetonować z bezpiecznej odległości, chcąc rozwalić tym samym więzienie.

A co było z samym Mietkiem? Ciężko powiedzieć, został stracony z promieniu wzroku i wędrował wykonując polecenie jednookiego przeszukując okolicę i mając za zadanie zabić każdego kogo znajdzie, zapewne nie będzie mu nudno jeżeli jakimś szczęściem na kogoś na trafi, w przeciwieństwie do jego ofiary, która może zostać mocno zaskoczona niemiłym spotkaniem może ze starym znajomym.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
Postać porzucona
 
Posty: 1240
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość