Oaza w pobliżu wioski

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Hitsukejin Shiga » 7 kwi 2019, o 18:51



Misja C 7/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Akashi postanowił, jak słusznie zauważyła kunoichi, odstawić naprawdę paskudny teatrzyk. Przecież, do cholery, był krwiożerczym sługusem Boga śmierci. Boga jebanej krwi i cierpień, już teraz powinien przecież mordować, zabijać, spijać krew i składać ofiary. Po cholerę, nie mając żadnych realnych przesłanek ku temu, że będzie miał z tego namacalne korzyści w jakiejkolwiek formie, pogrywał w jakąś głupią grę z dwoma przedstawicielami pustynnej mody. Nie imponowalo to ani trochę Youmu, nie imponowało to Im, nie imponowałoby pewnie także rudemu z gałeziami zamiast rąk, gdyby to słyszał. Ale bycie kilka metrów na dnie oazy skutecznie wykluczało jakiekolwiek możłiwości usłyszenia dialogu. Ale też pewnie skrytykowałby Akashiego, że zamiast przejść do priorytetów i robić porządek ze wszystkimi i wszystkim to wolał tutaj popisywać się kunsztem prestidigitatorskim i entrepeneuryzmem.
A informacje które właśnie dostał dzięki swoim umiejętnościom aktorskim mogły być całkowicie fałszywe. A jakby tego było mało to jeszcze jednostronne i tendencyjne! Żeby te "cenne informacje" były rzeczywiście cenne trzebaby było je skonfrontować z rudym, a to pewnie mogłoby doprowadzić do zbędnego rozlewu krwi...
-Tak. Na jego głowę jest zlecenie o wysokości tysiąca ryou. Można więc założyć, że jak ktoś go dostarczy Ayatsurim, to dostanie tysiaka. Dzbanie. - Mężczyzna w pustynnym stroju miał coraz mniej cieprliwości do Akashiego. Jak dobrze ujęła to Youmu, szukali jednego pojeba, a tu kolejny pojeb, który myślał, że jest śmieszny ale definitywnie mu nie wychodziło. Był równie mocno irytującym pojebem co ich uciekający cel... Dlatego też nie miał zbyt pozytywnego podejścia do chłopaka, mimo, iż sądził, że ten ma cenne informacje co do Badyla. Ale zmieniał zdanie coraz bardziej , zastanawiając się czy obcowanie z Akashim jest warte wysłuchiwania go by znaleźć Badyla. Kiedy broń z piachu trafiła na ramie, obaj się o krok odsuneli. Dla pewności.
Mężczyźni nie stali bezczynnie. Jeden z nich, ten który patrzył na Youmu, odsunął się nieco bliżej niej, postępując kolejny krok w tył.
-Planujesz nam powiedzieć czy będziesz się bawił w jakieś głupie gierki? Męczysz nas. - Powiedział ten od obserwacji Youmu, po czym kucnął, teraz wpatrując się w Akashiego.

Sytuacja taka, obaj mają broń i ręke ukrytą. Tylko po co? Coś trzymają? Coś chcą zrobić? Dowiedział się tego szybko Akashi, gdy się ruszył z zamiarem zadania ciosu. Ostatnie co widział to prosta sekwencja.
W momencie, gdy ruszył ręką by zadać cios i kosa poleciała w stronę drugiego Pana, przed nim wyrosła ściana z kamienia w którą kosa wbiła się, nie niszcząc jej... Za to w niej utykając. Trza sie będzie poszarpać.
Na szczęście Akashi nie widział co dalej, bo drugi z mężczyzn wyciągnął ręke spomiędzy warstw stroju, wyciągając na palcu małe kółeczko... Nagle solidna warstwa dymu pokryła wszystko, odcinając pole widzenia Akashowi, gryzący dym zaczął - no gryźć. Youmu widzi tylko z góry chmurę dymu, ale w sumie nikogo więcej, coś tam się w dymie rusza...


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 8 kwi 2019, o 22:22

Ile miałaby kosztować głowa Badyla po tym, jak Akashi zabije dwójkę mężczyzn i poda, że to rudzielec ich zabił? Wciąż tysiąc. Nikt nie aktualizował ksiąg Bingo w ten sposób i Youmu doskonale o tym wiedziała, bo w końcu znalazła się w jednej. Od tamtego momentu nieco bardziej interesuje się tematem poszukiwanych ninja, bo to całkiem przyjemna robota, a pieniądz niekiedy solidny. Najpierw jednak musiała zebrać informacje, aby przejść do jakichś działań. Szarooki zdawał się mieć jakiś plan i chociaż panna Nanatsuki mu nie odpowiedziała, to przeszedł do jego realizacji.
I po co była ta cała szopka? Na co ten teatrzyk? Po cholerę budował to napięcie słowami? Aby wiedzieli, że nadchodzi atak? Jeżeli tak, to doskonale mu poszło, bo oprócz zmarnowania czasu i śliny, to jeszcze zmarnował szansę na łatwą eliminację, potęgując wrażenie niezmiernie nierozgarniętego. W tym momencie dziewczyna nie wiedziała komu kibicuje. Czy Akashiemu, czy tej dwójce. Niby młodzieńca chociaż znała, ale jego wygłupy zasługiwały na karę. Może w ten sposób się czegoś nauczy? To bez znaczenia. Kara została w pewien sposób wymierzona, bo to wspaniałe, użyteczne żelastwo zwyczajnie wbiło się w kamienną ścianę i to raczej solidnie. Wyszarpanie tego nie wyglądało na łatwe.
To ta sztuczka?
Zaraz po tym pojawił się dym, który zasłonił widok na całą walczącą trójkę. Youmu zaśmiała się nieco rozbawiona absurdalnością wydarzeń, a nieco zażenowana, lecz właściwie nie ruszyła się z miejsca. Dalej w prawej dłoni trzymała kubek z już końcówką wina, zaś lewa była wolna. To ona sięgnęła do leżącej obok torby, by dotknąć kilku przedmiotów ukrytych wewnątrz. Namagnesowany oręż miał sobie spokojnie czekać na wykorzystanie. Nie zamierzała wtrącać się do walki Akashiego, bo wydawało jej się to nieopłacalne. W końcu on nie mógł zginąć, zatem jakie było ryzyko? Oprócz tego, że go poćwiartują i zostawią, by ruszyć razem na Youmu zanim szarooki się zregeneruje? Cóż, niewielkie. Mogli też uznać ją za jakieś zagrożenie, chociaż raczej nie wyglądała na takowe, gdy po prostu siedziała na półce skalnej i uśmiechała się, popijając wino bez przygotowania do jakiejkolwiek akcji. Gdyby jednooki okazał się naprawdę tak silny, jak zapewniał, a nie tylko szalony, to kunoichi, wzięta za słabszą lub bezbronną, mogłaby stać się celem przybyszy, by zrobić z niej zakładniczkę. W końcu Akashi już na samym początku zdradził, że spędzali sobie czas razem i w dodatku był skłonny bronić ich spokoju, zatem wskazywał również na ich relację, która okazywała się znacznie poważniejsza, niż rzeczywiście była. Bo ze strony Youmu nie można było spodziewać się jakichkolwiek pozytywnych uczuć, gdy nie przejawiało się zbyt wielu wartości.
Jednak plan awaryjny był banalny - cokolwiek by na nią leciało, to miało zostać strącone w powietrzu przez jedno z żelastw z torby. Jeżeli strącenie nie byłoby możliwe, to po to opierała stópki o zbocze skalne, aby mocno wybić się z niego, może nawet korzystając z odrobiny chakry, by wykonać unik. A jakby zaatakował ją tak po prostu przeciwnik, to chciała go nafaszerować żelazem, nim zdołałby się zbliżyć do niej.
Liczyła jednak na taki rozwój wydarzeń, w którym nie będzie musiała nawet kiwnąć palcem. Nie chciało jej się walczyć, skoro to Akashi chciał jej pokazać sztuczkę, był nieśmiertelny i rzekomo silny. Mógł to zrobić za nią, a pieniędzmi i tak by się podzielili. Jeżeli nie, to wtedy Youmu rozpoczęłaby zdecydowanie szybciej swój plan na unicestwienie szarookiego, ale po co było tak myśleć naprzód w obawach, że coś nie wyjdzie? Nie miało to sensu. Młodzieniec miał zwyciężyć, a gdyby Badyl się stawiał, to dziewczyna pomogłaby w błyskawicznej eliminacji dziwaka, by zarobić. I tutaj już włożyłaby coś od siebie. Miała nawet pomysł jak go zabić w nieprzyjemnie prosty i skuteczny sposób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 9 maja 2019, o 00:43 przez Youmu Nanatsuki, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 224
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 9 kwi 2019, o 12:20

Ściana... kamienna ściana, kto by to kurwa przewidział, że z dupy wyrośnie kamienna ściana. W której jeszcze zablokuje się kosa, no do cholery, ale w sumie to jedna się zablokowała czy dwie? Bo to jest w sumie dobre pytanie, na które warto byłoby znać odpowiedź. Chociaż zobaczenie tego dziadostwa w obecnym świetle nie będzie możliwe, a raczej kłębie dymu, który pojawił się przy pomocy jednego z panów. No szlak by to wziął i strzelił. Jeszcze nikomu nie podobały się gierki słowne jednookiego, w sumie jemu też średnio, ale jego prowadzący to pizda. Trzeba czasami wyłączyć rozum i po prostu ciąć, ciąć i zakopywać zwłoki w ogródku sąsiada. Tylko w tym przypadku sąsiad siedział pod wodą, w sumie nie tak daleko od miejsca akcji i się ukrywał, a trochę dalej Youmu popijała sobie winko mając wszystko w dupie. Czy to wszystko było irytujące? Tak w cholerę irytujące. Trzeba było coś zrobić, by w końcu każdy chociaż odrobione ruszył swoją dupę.
Świnia, wół i uderzenie w ziemie, niech każdy zatańczy w tym szalonym rytmie niszczycielskiej techniki. W końcu nikt nie będzie mógł stać w niej spokojnie, oglądając to co dzieje się dookoła. Każdy w końcu będzie musiał zareagować, a czy warto robić coś więcej? W sumie to nie, wystarczy poczekać na efekty techniki, która także powinna zniszczyć kamienną ścianę pozwalając tym samym wydobyć z niej kosę i przejść ponownie do pierwszej części planu, ale tym razem na ślepo i nieoddychając przez zasrany dym. Tańcz młody chłopcze, niech kawałki latają dookoła ozdabiając wspaniale oazę swą szkarłatną barwą i mięsiwem, którym chętnie pożywią się zapewne kruki i sępy. Chyba są tutaj jakieś głodne zwierzątka lubiące padlinę. Oby tylko tutaj nie było zbyt wielu ofiar. To nie należałoby do nazbyt przyjemnych rzeczy, zwłaszcza jakby przypadkiem ucierpiała na tym dziewczyna. Jednak chyba jest w wystarczającej odległości by spokojnie przeżyć sobie lekkie wstrząsy.
Tylko na dnie oazy będzie zapewne zabawnie i uroczo. Ciekawe czy Pan badyl to przeżyje i nie utopi się przypadkiem między kamieniami gdzieś na dnie. To byłoby dość zabawne, zwłaszcza moment czekania aż jego zwłoki wypłyną na powierzchnie. Przecież Akashi nie zamierzał za nimi nurkować.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Hitsukejin Shiga » 10 kwi 2019, o 19:04

Hitsukejin Shiga napisał(a):


Misja C 10/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Nie wiedzieć czemu, Akashi uznał, że najlepszym sposobem wyjścia z sytuacji będzie rozpierdziel. Otóż zacznijmy może od Youmu. Co widzi Youmu? No Youmu widzi, że Akashi wyciąga łąpę, ciska kosą, kosa grzęźnie w ścianie, pojawia się kupa dymu... i dalej nic już nie widzi. Siedzi na półce skalnej, kilka, góra dziesięć metrów od Akashiego, ale z racji bycia na półce skalnej nad polem bitwy dym jej nie przeszkadza. Z drugiej strony pogoda pustynna i raczej mała ilość przeszkód terenowych sprawia, że wiatr hula i dym się szybko rozwiewa. Nie zmienia to jednak niczego. Akashi po kilku sekundach siłowania się z kosą postanawia przejść do swojej techniki, której używa niemalże od razu gdy tylko widzi jakieś zagrożenie. Już drugi raz reagując w nieco... przesadzony sposób.

Technika odnosi skutek. Jeden z wojowników jako bardziej jednak żywiołowy niż fizyczny postanowił się od Akasha odsunąć z dużą prędkością od razu po zrobieniu muru. I jemu się udało uciec z zasięgu działania techniki. Drugi, który postanowił jednak na full kontakt z Akashim nie wiedząc o jego jashinistycznych możliwościach...
No, Akashi zrobił technikę. Ale nie on jeden. Będąc pod wodą i widząc szykujące się starcie którego w pełni można było uniknąc, Badyl postanowił działać. I gdzieś mniej więcej w tym samym momencie co nepalska, tfu, pustynna ziemia zaczęła nakurwiać, dookoła badyla pojawiły się potężne, solidne pnącza.

I gdy ta technika potasowała ziemią tak solidnie, że rozwaliła półkę skalną na której siedziała Youmu, z wody - już teraz rozlewającej się w przerwy i pęknięcia skalne, wystrzelił Badyl, owinięty w pnącza, składając dalej pieczeci zasłonił swoje ciało... drewnianą smoczą kopułą, unikając większych zniszczeń. Czego nie można było powiedzieć o innych. Dym się rozwiewa.

Stan na daną chwilę - Badyl schowany za kopułą, zrobił sobie stabilne podłoże pnączami z techniki.
Youmu spadła z poruszonej techniką skały i nie mogąc za bardzo na czas zareagować - sturlała się po skałach, obijając dość mocno. Była przygotowana na atak, a nie na uciekającą z winy towarzysza spod nóg ziemie!
Gdzieś przed Akashem jeden z przeciwników utknął między przerwa... I kilkanaście dalekich metrów, powyzej dwudziestu, drugi z przeciwników się wyłonił spod ziemi. I nie jest pocieszony.
-Będziesz musiał za to zginąć, pachole. - Złozył szybko pieczęci odpowiednie i... wypluł małe kulki. Lecące z dobrą prędkością na Akasha. Które po metrze od mordy przeciwnika zmieniły się w METROWE GŁAAAAAZY!
Badyl się nie przejmuje. Akashi i Youmu powinni. Bo głazy są dwa.

http://sketchtoy.com/68914364
Żółta plama to Youmu, nieco poobijana, nie mogąca znależć żadnego gruntu. Jej zabawki gdzieś do wyrwy zleciały, ale może po nie zleźć, ostrożność zachowując.
Różowa plama to Akashi, stojący bezpiecznie na bezpiecznym gruncie.
Czerwone plamy to wrogowie, a czarny to ich wrogie kule, he he.

Pomarańczowa to badyl, za kopułą. Oazę bez wody i drzewa widać. Woda się w wyrwy wlała...
[
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 11 kwi 2019, o 20:31

Czy ta oaza była mała? No w sumie na pierwszy rzut oka to raczej nie, ale jak się okazuje widzenie przestrzenne posiadając tylko jedno oko było lekko utrudnione. Wszystko z tego powodu było o wiele bliżej, niż się wydawało na pojedynczy rzut oka. Przez co konsekwencje postępowania potrafią być bolesne, jednak nie w tym przypadku. W końcu nikt nie zginął? Prawa? Przecież tylko jedna osoba zaklinowała się w wyrwie. A Youmu chyba nic nie jest, prawda?
Kurwa, teraz to ona na pewno będzie chciała mnie zajebać. pomyślał, spokojnie starając się dalej wydobyć swoją kose, powinno to być w tym momencie raczej możliwe, w końcu ta jebana ściana nie powinna już stać, a jak dalej stoi. To trudno, warto zostawić tutaj broń, albo zabrać ją ze sobą jak jednak się wydostała. Nie ma to jak w końcu rozbrajanie przy użyciu durnowatej ściany. Czemu najmniej inteligentne zagrania mają taką moc.
- Wszystko dobrze? - zapytał, lekko chwiejnym głosem. W końcu nie miał zamiaru skrzywdzić swojej nowej znajomej. To nie jego wina, że nie zna się na odległościach.
Teraz zostało wysłuchać oponenta, by zobaczyć co ma do powiedzenia. Raczej nie będzie to nic mądrego, zapewne coś związanego z zabiciem za to postępowanie. No i oczywiście tak było, masz za to zginąć pachole.
- Wiesz, ja chętnie bym zginął, ale to trudniejsze niż się wydaje. Twój kolega ma do tego talent jak widać, ja jednak go nie posiadam. - odparł, w momencie wypluwania kamyczków, które postanowiły zamienić się w olbrzymie głazy... Dwa pociski... dwa cele, czyżby jeden był przeznaczony dla Youmu? Warto byłoby zainterweniować, szybki bieg w jej stronę, by zbliżyć się na odległość czterech metrów i wytworzyć przed nią kamienną kopułę. Po tym czymś, w sumie co warto zrobić? Jeżeli jakiś kamień rzeczywiście leci w stronę Youmu przydałoby się go aportować. W końcu wbijając się w niego własnym ciałem uda się raczej zmienić kur jego lotu na mniej kolizyjny z dziewczyną. Przecież ten kamień nie jest taki ciężki.
- To ja się biorę teraz za łapanie. - dodał szybko, rzucając się na kamień wypluty przez przeciwnika. Zapewne będzie dość zdziwiony tym cyrkiem, w końcu mało kto próbuje złapać lecący w niego kamienny pocisk, zazwyczaj każdy skupiłby się na unikach, a nie aportowaniu. Pozostaje jednak liczyć, że Youmu ukrytej za półkulistą ścianą nic nie będzie i uda jej się pozbierać i jakoś zadziałać na tego plującego typa. Akashi już wystarczająco popisał się swoją głupotą. Dodatkowo sama kopułą powinna być w stanie dołożyć trochę stabilizacji dla gruntu obok dziewczyny.
Szkoda, że płaszcz poszedł się gdzieś jebać i leży zapewne w jakiejś wyrwie. Czemu ta skała musiała być tak blisko? Teraz trzeba się skupić na szacowaniu odległości, między wszystkimi ważnymi obiektami na mapie.
Niech ta chwila trwa nieprzerwanie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 12 kwi 2019, o 13:25

Koniec spektaklu był zaskakujący. Ziemia zaczęła pękać, a że czarnowłosa siedziała ze zwieszonymi w dół nogami, to niezbyt miała jak zareagować, gdy jej półka skalna zaczęła się obsuwać. Nieprzeciętna zręczność wymagana u ninja nie pomogła, a może pomogła jej nie umrzeć pod kamieniami, a jedynie sturlać się w dół i boleśnie poobijać. Zaskoczona mina szybko zmieniła się w beznamiętną, z mocno zaciśniętymi zębami z powodu irytacji. Już podczas odbijania się od kolejnych głazów w umyśle Youmu pojawiła się prosta myśl.
Kto?
Kto stał za tą techniką? Przeciwnicy pokazali, że potrafią korzystać z Dotonu, ale stali zdecydowanie zbyt blisko siebie, aby rozsądnym było wykorzystanie takiego jutsu. Nawet jeżeli byli ze sobą dogadani, to była to ryzykowna decyzja. Czy Akashi był użytkownikiem żywiołu ziemi? Tego nie wiedziała, ale z jego oczu, a właściwie oka, rozsądniejszym byłoby wykorzystanie takiej techniki. Co nie znaczyło, że było to rozsądne. Nierozgarnięty Akashi, po raz kolejny. Musiała się upewnić kto zasługuje na karę. Nie była zła, a spokojnie doszła do wniosku, że ktoś musi za to zapłacić w ten albo inny sposób. W końcu ktoś umyślnie albo nie, postanowił ją zaatakować. Taka zuchwałość wymagała odpowiedniej reakcji. Najpierw należało jednak podnieść się. Podniosła się zupełnie tak, jakby nie była w środku walki. Jedynie obserwowała czy nie jest atakowana, ale jej beznamiętna mina nie zmieniła się na ułamek sekundy. Grunt pod stopami był niestabilny, więc szukała jakichś większych kawałków głazów, by na nich stanąć. Ważyła niewiele, więc nie powinny jakoś przemieszczać się pod jej ciężarem. Ciężko westchnęła, spoglądając za swoim kocykiem, winem, ekwipunkiem i kubkiem, który gdzieś wypuściła z dłoni, gdy spadała. Całe szczęście w torbie wciąż znajdowały się namagnesowane przedmioty, a to oznaczało, że Youmu doskonale wiedziała gdzie jest i torba. W końcu znała położenie żelastwa pod działaniem techniki Jishaku Ninpō.
- W najlepszym, kurwa, porządku. - odparła ze stoickim spokojem Akashiemu, który wydawał się przejęty sytuacją. Zważywszy na słowa jego przeciwnika, to on stał za poruszeniem ziemi, a więc całą krzywdą Youmu. - Rada ode mnie - postaraj się być chociaż odrobinę użyteczny, jeżeli nie chcesz mieć przejebane. - dodała, patrząc za swoją torbą z ekwipunkiem. Jeżeli była blisko, to zwyczajnie po nią poszła ostrożnie stąpając po niepewnym gruncie, a jeżeli daleko lub wymagałoby to ryzykowania, to zamierzała skorzystać ze swoich klanowych zdolności, by namagnesowana broń uniosła torbę i przywiodła ją do niej, uważając jednocześnie na to, by ekwipunek z niej nie wypadł. Była to duża torba, w której było też jeszcze dużo miejsca, zatem nic nie powinno się ot tak wysypać. W końcu nawet przy karkołomnych akrobacjach ninja nie zdarzało się, by coś ot tak wypadało z niej. Jeżeliby odzyskała torbę w jakiś sposób, to przypięłaby ją do paska. Duży Shuriken na razie zostałby zignorowany, no chyba że był blisko, to wtedy wzięłaby również i przerośniętą gwiazdkę.
Nawet jeżeli nie odzyskałaby swojego ekwipunku, to wciąż miała namagnesowaną broń, która była w jej zasięgu. Dalszy ruch zależał od tego czy Akashi rzeczywiście dał radę postawić przed nią połówkę kopuły, czy nie. Jeżeli zdążył, a głaz nie leciał w Youmu jakimś cudem, to zamierzała wskoczyć na nią, by stać na górze, tym samym zdobywając wreszcie jakiś stabilny grunt. Jeżeli technika Dotonu nie powstała, to czarnowłosa zamierzała wskoczyć na pionowe zbocze skalne, które po obsunięciu się ziemi powinno być już stabilne. Wolała stać w ten sposób, przyklejona chakrą do wertykalnej powierzchni, niż normalnie na tym niepewnym gruncie. W obu opcjach chciała zyskać jakieś możliwości do stabilnych ruchów.
Akashi zasługiwał na karę, ale zwyczajnie metody na niego nie działały, więc w tym momencie nie było sensu go zwyczajnie atakować. Zresztą ten z jakiegoś powodu starał się albo złapać wielki głaz, albo... zginąć. Właściwie to w obu opcjach decydował się na śmierć, gdyby nie jego nieśmiertelność. Youmu brakowało już słów do szarookiego. To był czas, aby i ona wkroczyła do akcji, bo inaczej jej nierozgarnięty towarzysz stanie się mokrą plamą, a cała agresja dwójki przybyszy skupi się na niej. A teraz jeden znikł, a drugi był skupiony na jednookim, więc był to doskonały moment na atak z zaskoczenia. Dwa namagnesowane senbony pędzące z zawrotną prędkością były obiektami, które zauważało się zazwyczaj dopiero po oberwaniu nimi. Cienkie, małe i piekielnie ostre. Panna Nanatsuki postanowiła skorzystać z nich, celując jednym w gardło żywiołowego przeciwnika, a drugim w tors, celując w klatkę piersiową, by ją przeszyć. Miał to być dobry początek jej zaangażowania w pojedynek. Jeżeli byłby tak dobry, jak sobie to wyobrażała, to możliwe, że senbon w gardle wystarczyłby.
Plan obrony był jednakowy co wcześniej, ale z zapamiętaniem, że ziemia nie jest sprzymierzeńcem. Nie tylko mogła się obsuwać, ale mogły z niej wyrastać kolce i ściany, a więc na takie rzeczy również należało uważać. Teraz Youmu stawiała bardziej na unik. Miała jakiś stabilny lub przynajmniej stabilniejszy grunt i zamierzała z niego korzystać, by oddalać się od zagrożenia. W razie żelastwa, które nadciągałoby w jej kierunku, to zamierzała je namagnesować, gdyby tylko znalazło się w jej polu magnetycznym, a następnie natychmiast zawrócić, by posłać na przeciwnika. Jeżeli zaś jakiś przeciwnik ją atakował bezpośrednio, to miała jeszcze trzy przedmioty w torbie, które byłyby gotowe do reakcji. Shuriken skierowany byłby w gardło, by je rozpruć, a kunaie w nogi, by zatrzymać lub spowolnić oponenta. Woda w szczelinach mogła też być wrogiem, o ile ktoś posiadał Suiton. Ją również czarnowłosa miałaby na oku, by nie dać się zaskoczyć. Ostatecznością było schowanie się za połówką kopuły, o ile ona stała. Wyglądała na wytrzymałą i powinna bez problemu zatrzymać dystansowe techniki bez większego wysiłku ze strony kunoichi. A Badyl?
Jebał go pies.
Dziewczyna aktualnie wplątywała się w sytuację, której mogła później żałować. I to wszystko przez Akashiego. Zresztą miała niesamowity talent do pakowania się w kłopoty, które nie były po prostu zagrożeniem, a daleko idącymi konsekwencjami za czyny, których się dopuściła. A teraz właśnie tak jakby broniła rudzielca, który definitywnie nie był tutejszy, za to atakowała ludzi, którzy wyglądali jak mieszkańcy pustyni i po ich słowach wydawało się, że byli ninja pod jurysdykcją Ayatsuri. Tworzyło to sytuację, w której wychodziła na zdrajczynię. To całkiem zabawne, bo upodobniała się wtedy w minimalnym stopniu do matki. Fałszywe nazwisko, zdolności Maji i zdrada. Jednak miała pomysł jak tę sytuację usprawiedliwić. Kluczem był Akashi, brak dodatkowych świadków i sam Badyl. Planem awaryjnym był ten, który zakładał wykorzystanie tylko jej sprytu. Jednak na razie nie musiała się tym przejmować, bo nikt ją o nic nie oskarżał. Teraz należało walczyć z oponentami, nawet jeżeli rozsądniejszym wydawało się dołączyć do nich i razem zabić Akashiego oraz rudzielca. To była wyjątkowo intrygująca opcja, której nie odsunęła jeszcze zupełnie na bok. Sytuacja w końcu była dynamiczna.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 9 maja 2019, o 00:43 przez Youmu Nanatsuki, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 224
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Hitsukejin Shiga » 15 kwi 2019, o 18:54



Misja C 13/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Oaza może dramatycznie mała nie była, tylko technika taka mocna! Dwadzieścia metrów w każdą stronę, gdzie centrum jest użytkownik... To daje 40 metrów totalnego zniszczenia. A czterdzieści metrów to naprawdę nie jest mały zasięg. I oaza nie musiałabyć większa, przecież to nie jest jezioro! Następnym razem Jashinista będzie musiał mocniej przemyśleć co planuje zrobić ze swoim życiem coby znów nie porywać się z działem na muszkę. Bo jak się porywa z działem na muchę, to nie można się dziwić, że postrzeliło się także psa i sąsiada za muchą stojących. Czy jak to tak leciało. Tylko w tym wypadku Youmu musiałaby chyba być sąsiadem, nie?
Bo psem nazwać, to niemiłoby było. Ale niewątpliwie ona też oberwała, tylko, ze dużo mniej. No jeden z wrogów to taki chyba nie w najlepszej sytuacji jest, trochę go połamało. A Youmu jedynie poobijana. Można nadal powiedzieć, jeśłi się bardzo uprzeć, że bilans jest jednak korzystny dla naszej dwójki broniącej... No nie powiem, chyba nie rudego ryjka zwanego Badylem. Raczej swojego interesu? Czy jakoś tak? Bo na dobrą sprawe, to nie wiadomo o co im w tym momencie chodzi, zwłaszcza, że konflikt eskalował dużo mocniej niż powinien. I każdy wyciągał wszystko co miał najmocniejsze.

Poruszona ruchami tektonicznymi ściana nie stanowiła już najmniejszego problemu, ciekawe skąd Akashi miał w ogóle pomysł, że będzie. Kosa to było jedyne co naprawdę trzymało jej integralność w kupie - kiedy pociągnął, nawet nie za mocno... Ściana się rozkruszyła. I rozsypała. I Jashinista swą kosę odzyskał.
Tak jak swoją torbę odzyskała Youmu. Torba nie była daleko, lecz tylko głęboko, ale użycie klanowych umiejętności pozwoliło ją odzyskać bez problemu. Reszta rzeczy którą mieli była mniej lub bardziej rozpierdzielona po wyrwach, więc zbieranie tego - gdy nie jest namagnesowane jak zawartość torby - nie jest najlepszym pomysłem w trakcie walki która bądź co bądź trwa. Youmu miała czas na wszystko, wstanie, ogarnięcie się, odzyskanie torby, znalezienie gruntu... Mniej więcej tyle, co człowiek będący przeciwnikiem miał na zrobienie kulek.
-Złamałem kurwa nogę przez tego przyjeba! - Krzyknął pan, którego dolna połowa utknęła w wyrwie. Ten od kulek, nie miał za bardzo czasu by się teraz zajmować swoim poszkodowanym towarzyszem. Ale i Akashi nie pozostawał dłużny. Kiedy tamten robił kule, to Akashi gadał. Kiedy kule leciały to spod ziemi wyleciała połowa kopuły, całkowicie zasłaniając Youmu. Ale Akashi nie mógł po prostu na tym skończyć. Akashi jak zwykle...

No Akashi kurde jak zwykle musiał być Sobą.

Dlatego zamiast schować się z Youmu przy kopule postanowił wziąć ją na klatę. Czy złapanie lecącego z porażającą prędkóścią (jak na standardy naturalnie występujących latających kamieni oczywiście!) metrowego głazu który ważył w chujeczkę i trochę to na pewno dobry pomysł? No tego Akashi sobie postanowił nie rozkminiać za długi. Youmu wykorzystując kopułę... wskoczyła na nią. No logiczne, że kula sama trajektorii nie zmieni, więc lepiej zejść z jej drogi. Dzięki temu miała też pierwsze miejsce na to co się właśnie stało.
Akashi na ryj złapał pocisk. I to mniej więcej wyglądało tak, że leci pocisk, a Akashi stoi. A za chwile jest lecący Akashi i lecący nieznacznie wolniej pocisk. A potem głośny plask. Fontanna krwii wystrzeliła z naleśnika powstałego między kamieniem, a kopułą, obryzgując Youmu i w sumie wszystko w zasięgu metra. Flaki i mięso obryzgały kamień, kopułę i Youmu, bo jashinista nagle zrobił się strasznie płaski - żebra poszły w drzazgi, tak samo jak ręce w łokciach i miednica. Ale osiągnął chyba to co chciał - pocisk zwolnił na tyle, że zamiast zniszczyć kopułę i pogrzebać Youmu pod kamieniami jedynie ją nadpękał, praktycznzie pozostawiając zasłonę, ale wartości obronne minimalizując. Bo następny pocisk i tak i tak zniszczy kopułę, nawet z Akashim.

Atak Youmu nie zdał się na wiele. Namagnesowane senbony pomknęły z imponującą prędkością w użytkownika kul... Po czym z głośnym metalicznym łoskotem odbiły się od jego skóry, nie wyrządzając żadnej krzywdy przeciwnikowi. Szybkim ruchem zdarł z siebie szmaty ukazując ciemną niczym skały skórę o twardości skał.
-Dobra próba, dziecko. - Warknął i skierował wzrok na swojego towarzysza ze złamaną nogą. - Wybacz stary, biznes to biznes. - Po czym... wskoczył pod ziemię i zaczął się oddalać z imponującą prędkością. Pewnie Akashi jako użytkownik dotonu mógłby go powstrzymać, ale...

Podsumujmy sobie co z naszą drużyną pierścienia.
Youmu - Obtarcia, obicia, nic groźnego, może tylko irytacja wzmożona.
Akashi - krew z oka, uszu, ust, pęknięcie szczęki, żeber, łokci, miednicy. Przytomności nie straciłeś, bo głowa nie oberwała za mocno. Czujesz cudownie wypełniający całe twoje ciało najsłodszy z bóli. Nie możesz się ruszyć, bo przede wszystkim jesteś na płasko przy skale i kopule. A ciało samo się nie zregeneruje na tyle, by odepchnąć kule. Równie dobrze, jeśli nikt ci nie pomoże, to może być twój koniec, aż zjedzą cię sępy albo z głodu padniesz. Bo brzuszek masz rozpaćkany na skale. Ogólnie na Youmu, kamieniu i kopule są twoje szczątki i krew.





http://sketchtoy.com/68922351
Żółta plama to Youmu, nieco poobijana, odzyskawszy swój ekwipunek, gotowa do walki jak nigdy dotąd. Stojąca na kopule.
Różowa plama to Akashi. Z naciskiem na plama.
Czarna plama przy kopule to głaz rozpackawszy Akashiego. Czerwona to wróg ze złamaną nogą. Który próbuje się uwolnić z wyrwy i uciekać w siną dal. Ale ze złamaną nogą troche mu to zajmie.
Pomarańczowa to badyl, za kopułą. Oazę bez wody i drzewa widać. Woda się w wyrwy wlała...
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 19 kwi 2019, o 19:12

Co się tutaj działo? Oba głazy leciały na Akashiego, a ten je ściągnął w stronę kopuły? A właściwie jeden z nich, bo drugi gdzieś przepadł. Youmu nie zamierzała zastanawiać się nad tym zbyt długo. Stanęła na dotonowej zasłonie, a później przyglądała się jakże durny pomysł ma jednooki. Postanowił zatrzymać rozpędzony głaz, chociaż nie stanowił żadnego oporu i jedyne co osiągnął, to zamortyzowanie uderzenia własnym ciałem. Krew i flaki. Nie pierwszy raz czarnowłosa była ubrudzona w ten sposób. W tym przeklętym magazynie wnętrzności Kaguyi zwyczajnie wylały się na pannę Nanatsuki, jednak tym razem oberwała miazgą. Ciapką zrobioną z Akashiego. Obrzydliwy widok, nieprzyjemny dla oka i nic to nie miało wspólnego ze współczuciem. Zwyczajnie nie było to estetyczne. Humor dziewczyny zaczynał się psuć, a pogorszył się, gdy użytkownik dotonu obronił się przed jej atakiem i zaczął uciekać. Gonienie go nie wchodziło w grę, bo nie miała ku temu najmniejszego powodu. Ten cały cyrk był tylko i wyłącznie spowodowany Akashim. Niech on się tym przejmuje.
Uciekinier zostawił swojego kompana, chociaż mógł próbować go ratować. W końcu wyeliminowali szarookiego, a Youmu miała ich daleko gdzieś i nie zamierzała się wysilać w tym bezsensownym pojedynku, który mógł jej przysporzyć jedynie problemów. Odbite senbony wróciły do niej, a ona zeskoczyła z kopuły, przyglądając się Akashiemu.
- To ta sztuczka? - zapytała retorycznie. Widać było, że nie jest zadowolona z wydarzeń, chociaż miała chłodną, znudzoną minę. Mówiła zmęczonym tonem, jakby szkoda jej było sił. - Rozczarowująca. - dodała po chwili i westchnęła ciężko. Jednooki wyglądał fatalnie. Normalny człowiek byłby już dawno martwy, ale on chyba żył. Chyba. Jeżeli umarł i zostawił ją z tym bajzlem samą, to oby już nie wrócił do życia, bo Youmu zgotowałaby mu prawdziwe piekło, przed którym zamiłowanie do cierpienia by go nie uchroniło. Widok przygniecionego Akashiego miał również motyw edukacyjny. Zdawał się nie móc regenerować, gdy nie było ku temu miejsca. Głaz przyciskał go do ściany, zatem należało się pozbyć albo ściany, albo głazu by przekonać się czy takie rozległe obrażenia mu mogą zagrozić.
- Ciekawe jak szybko się pozbierasz z tego. - mruknęła, gdy wyciągnęła z torby dwa małe zwoje, a następnie oba jednocześnie rozpieczętowała. Były w nich ukryte spore ilości żelaznego piasku, który natychmiast został uformowany w ostrosłup. Kopuła mogła się jeszcze przydać, tak samo jak głaz, zatem Youmu poruszyła figurą tak, aby zepchnęła kamienną kulę na bok, a następnie ustawiła się nad nią, gotowa do obrony lub ataku.
Nieszczęśnik ze złamaną nogą nie mógł uciec, a z pewnością nie daleko. Pozostawał jednak problem Badyla, który wciąż się ukrywał. Kwestia nagrody za niego mogła, ale nie musiała być prawdą, więc czarnowłosa, by nie marnować więcej swych sił i czasu, nie zamierzała go zaatakować natychmiast. Znów wskoczyła na kopułę, by mieć stabilny grunt pod nogami, a ostrosłup poruszył się za nią - zawisł nad jej głową, wycelowany czubkiem w kierunku Badyla.
- Ty drewniany pojebie, wyłaź. Uratowaliśmy Cię, więc jesteś nam winien wytłumaczenie i wynagrodzenie. - odezwała się głośniej, ale wciąż zmęczonym tonem, ze znudzoną miną. Cała ta sytuacja nie podobała jej się i najchętniej poszłaby do domu, jednak ktoś musiał zapłacić za jej kocyk, wino, kubek i wszelkie nieprzyjemności. Za dużo straciła, aby teraz odpuścić i przyjąć taki wynik. Musiała coś zyskać.
Obrona była w tym momencie skupiona na ostrosłupie, którym zasłoniłaby się odpowiednio albo zaatakowała, gdyby ktoś postanowił ruszyć na nią bezmyślnie. Mogła też wskoczyć na niego i przenieść siebie razem z figurą w bezpieczne miejsce. Wciąż też miała swoje pięć namagnesowanych przedmiotów, które gotowe były strącić nadlatujące pociski lub ruszyć na oponenta, by trafić w nogi i go spowolnić, a ostrosłup dobiłby. Zupełną ostatecznością były uniki - z kopuły na głaz lub ścianę skał - byleby mieć twardy grunt pod stopami.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 9 maja 2019, o 00:43 przez Youmu Nanatsuki, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 224
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 20 kwi 2019, o 11:37

Czy spotkanie z tym kamieniem należało do najmilszych? Niestety niezbyt, jednak gdyby nie to kopuła, a przede wszystkim osoba za nią byłby zagrożona. Więc czy warto było ryzykować? Oczywiście, że tak mimo utraty wnętrzności i połamania większości kości w ciele. Jednak czy Youmu była zadowolona z poświęcenia jednokiego? No tak chyba niezbyt, ciekawe czy w ogóle była świadoma, że ten kamień mógł przebić się przez kopułę i zrobić z nią coś podobnego co zrobił z chłopakiem. Jednak dla niej byłoby to zapewne ostatnie spotkanie z takim obiektem zderzeniowym.
- Nie. Wolałem ratować twoje życie, niż bawić się w cyrkowca. - odparł, lekko oburzony, dość ciężko przy tym mówiąc, a w jego głosie dało się wyczuć lekkie bulgotanie krwi w jego płucach, która także postanowiła ujść na zewnątrz w trakcie jego wypowiedzi. Chociaż teraz dziewczyna miała pewność, że żyje. Mimo kiepskiej komunikatywności z jego strony. Gdyby tylko nie ten kamień, zapewne chłopak przeszedłby do podduszania dziewczyny za jej nastawienie. Chociaż teraz zostało mu trochę odpocząć by zebrać siły i pozbyć się tego zasranego kamulca ze swojego ciała.
Chociaż istniała inna ciekawa metoda. Jakby tak po prostu umrzeć? Tak na złość tej dziewczynie, w sumie to mogłoby być ciekawe. Jednak w tym momencie ważniejsze jest odpłacenie się tamtemu gościowi za ten kamień.
Teraz dziewczyna jednak okazała się pomocna i przedstawiła dość dziwne umiejętności, kontrolowania czarnego piasku? To nieco dziwne, ale nie ma co się zastanawiać nad tym. Ważne, że jest w stanie pozbyć się tego kamulca, przy okazji miażdżąc nogi.
- Dziękuje. Chociaż... było to całkiem przyjemne. - powiedział, po tym jak kamień opuścił jego ciało, teraz w spokoju mógł sobie poleżeć i poczekać na regeneracje, biorąc pod uwagę utratę paru narządów wewnętrznych trochę się to zejdzie, jednak ich brak nie powinien przeszkadzać w normalnym chodzeniu czy też rozmawianiu, byle dało się mówić bez bulgotania i chodzić przy tym.
- Ja sobie chwilę poleżę i zaraz wstanę. Czuję swój kręgosłup między kawałkami żeber. - dodał, starając się nieco przemieścić przy użyciu swoich rąk. O ile był w stanie się przy tym nie rozpadać, a jeżeli nie. To zwyczajnie dalej siedział sobie pod kopułą, jednak w tym momencie z rękoma założonymi za głowę. Czasami można się wyluzować jak i tak nie jest się w stanie poruszać, a widok do góry był całkiem przyjemny biorąc pod uwagę, że Youmu postanowiła postać nad nim na kopule.
- Jakby co, nie zabijaj tamtego gościa w szczelinie, przyda się. Tylko muszę jakoś się do niego potem dostać. - powiedział, na sam koniec. Fakt faktem byłoby niemiło jakby tamten Pan uciekł, ale jeżeli jest zaklinowany między kamieniami nie powinien tak łatwo się ruszyć. W sumie jego ruchy były bardziej ograniczone niż te Akashiego.
Teraz jedynie pozostało w spokoju poczekać na to co zrobi Badyl, po tym wszystkim co tutaj się wydarzyło. Jakieś wyjaśnienia byłoby przydatne, jednak niech rozmową zajmie się Yomu, szarooki sobie odpocznie, spoglądając nieco w górę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 10 maja 2019, o 19:43



Misja C 16/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Dotonowiec uciekał, chociaż równie dobrze można to nazwać odwrotem taktycznym. Akashi był rozgnieciony na jednokolorową papkę, Youmu ciągle się broniła, ale to była walka na wyczerpanie. W pewnym momencie trzeba było zwolnić i troszkę odczekać i to była właśnie ta chwila. Dziewczyna wyjęła zwoje, z których uwolniony został żelazny piasek. Na chwilę skryła się w mroku, drobny pył przesłonił jej świat. Było w tym coś pięknego, ale i niepokojącego. W środku dnia stało się ciemno, nieprzyjemnie, nieswojo, jednak wystarczyła tylko myśl czarnowłosej, by ten przesunął się w inne miejsce. Wszystko wróciło do normy, znowu miała widok na całe pobojowisko i na przytrzaśniętego chłopaczka. Pył skupił się w jednym miejscu, zbił się ciasno tworząc w końcu w prosty kształt. Czemu akurat na taki się zdecydowała? Było przecież wiele innych rozwiązań, jednak to najprawdopodobniej przypadło jej do gustu. Bryła mająca za zadanie uwolnić Akasza, którego heroizm był godny podziwu, tylko że całkowicie zbędny. Gdyby przeciwnik mógł się poruszać pewnie wykończyłby ich tak szybko, jak tylko się da. Obecnie jednak tkwił dalej w tej samej pozycji stękając co jakiś czas z bólu. Nie mógł za wiele zrobić, a i widoczność albo jej brak sprawiały, że nie był w stanie za wiele zrobić.
Magnetyczny twór odsunął kamienną kulę, która potoczyła się na bok i zaklinowała się w szczelinie. Jashinista poczuł jak jego ciało zaczyna się odnawiać. Ból był niemiłosierny, krew tryskająca z żołądka i wylane na wierzch jelita pewnie dla niejednego byłyby traumą do końca życia. Chłopaczek zaś zapewne był przeszczęśliwy w jakiej pozycji się znalazł, bowiem do tego został stworzony, by odczuwać ból, być chłopcem do bicia i brać na siebie wszystko co natura dała. Bożek byłby dumny, że ktoś tak oddał się wierze, chociaż pobudki i sposób w jaki zostało to wykonane mógł budzić pewne wątpliwości. Mleko się jednak rozlało, podobnie jak krew Akasza po pobliskiej okolicy i dziewczynie, dlatego też trzeba było działać. Dotonista mógł już nie wrócić, zrezygnować ze zlecenia i stwierdzić że nie warto. Bardziej prawdopodobne było, że albo udzieli komuś informacji gdzie znajduje się Rudy, albo wróci z posiłkami, a wtedy nie będzie już tak kolorowo.
Co zaś dotyczyło drewnianego kolegi, to ten nie miał zamiaru wychodzić ze swojej kopuły, póki nie ucichnie i nie zrobi się bezpieczniej. Bo kto o zdrowych zmysłach wyszedłby i dziękował swoim "wybawcom", którzy odzywają się w taki sposób? Do tego nie zneutralizowali zagrożenia, tylko je chwilowo powstrzymali. Zakleszczony przeciwnik widząc lewitującą figurę stracił trochę zapału i próbował się wydostać z pułapki. Kręcił się niespokojnie co przynosiło całkiem wymierne skutki. Uwolnił ciało mniej więcej do poziomu kolan. Szło by to wiele szybciej, ale no - bez sprawnych nóżek jest ciężej, nieprawdaż?
-A gdyby tak po prostu uznać, że mnie tutaj nie było - odezwał się głos, chociaż każdy zdawał sobie sprawę z tego kto nim władał. Rudzielec wystawił głowę zza kopuły, zerknął na strzaskaną ziemię, na zniszczenia jakie zostały dokonane.
-Tylko wyjdź, a nogi z dupy ci powyrywam i będę cię nimi tłuc dopóki nie dostarczę twojego łba! - krzyknął zakleszczony i zaczął składać pieczęci, by zaraz wypluć z siebie strumień wody wycelowany prost w drewnianą kopułę. Rudzielec szybko schował swoją czuprynę nie czując się zbyt bezpiecznie i bardzo słusznie, bowiem strumień przeszył ją na wylot pozostawiając tylko mały otwór.

Podsumowanko
Youmu - stoisz na kopule z piaskiem gotowym do ataku
Akashi - możesz się poruszać używając dłoni, ale do chodzenia to jeszcze trochę Ci brakuje.


Mapkę zostawiam, wiele się nie zmieniło
http://sketchtoy.com/68922351
Hajdy z technikami/statami etc. prosiłbym w spoilerach :)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 638
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 16 maja 2019, o 20:56

Sytuacja się uspokoiła, a to pozwoliło Youmu na skorzystanie ze swoich nowych umiejętności. Czarny piach w znacznej ilości dosłownie wystrzelił ze zwojów, zasłaniając widok. Żelazo pokonało dzień jedynie na chwilę, gdyż zaraz został utworzony ostrosłup. Dlaczego on? Nie dość, że posiadał zdolności defensywne i płaską stronę, to idealnie nadawał się do przeszywania barier takich jak, na przykład, drewniana kopuła rudzielca. Najpierw jednak musiała posłużyć do uwolnienia Akashiego, którego krew i flaki znajdowały się częściowo na biednej czarnowłosej kunoichi. Dla niej jednak taka "dekoracja" stanowiła jedynie brud, który ujmował jej uroku albo dodawał, w zależności od skrzywienia obserwatora. Szczątki ludzkie nie wywoływały w niej żadnych innych uczuć, niż obrzydzenie, ale takie estetyczne, a nie faktem, że to zwłoki. Są brzydkie. Tyle.
Jednookiego chyba trochę poniosło. Może nie był zbyt bystry, ale powinien już zrozumieć, że Youmu nie jest osobą, z którą warto zadzierać. Była zbyt bezwzględna, aby ją lekceważyć. Jednak wiedzieli to jedynie Ci, którzy ją poznali. A takich osób było bardzo mało, wszak kryteria panny Nanatsuki wobec potencjalnych znajomych były dosyć wygórowane oraz specyficzne.
- Zastanów się co jęczysz. - odezwała się beznamiętnym tonem do Akashiego. Traciła już cierpliwość do tej całej sytuacji, a na jej twarzy zagościła na dobrze znudzona i chłodna mina. Suma strat rosła, a to wszystko przez szarookiego, który ją wywołał swoją nieudolną sztuczką. To prawda, Youmu chciała zobaczyć jak ożywia trupy, ale miała nadzieję, że chłopak jest naprawdę tak silny, jak mówił. Cóż, może i był tak silny jak mówił, ale był też tak głupi, jak mówiła czarnowłosa. A przynajmniej tak twierdziła zakochana w sobie panna Nanatsuki.
Akashi przeżywał chwile przyjemności, na które dziewczyna uwagi nie zwracała, gdyż było to pozbawione sensu. Wciąż miała przed sobą dwójkę potencjalnych przeciwników. Co do zabijania "gościa w szczelinie", to miała wobec niego inne plany. Tak naprawdę, to nawet dwa, ale zależały one od odpowiedzi rudzielca na pytanie, które Youmu miała mu za chwilę zadać. Zanim to nastąpiło, to nieszczęśnik z ex-duetu ninja postanowił wtrącić swoje dwa słówka i jedną technikę. Kunoichi ze znudzeniem przyglądała się temu wydarzeniu, gotowa jednak, by w razie czego zareagować - głównie defensywnie na ten moment. Miała do dyspozycji swoją wielką figurę, która stanowiła lepszą osłonę, niż większość myślała.
- Chyba nie myślisz, że tak po prostu Cię wypuszczę. Tracę cierpliwość, więc zastanów się zanim odpowiesz. Mogę uznać, że Cię nie było, jeżeli zapłacisz mi więcej, niż jest wyznaczone za Twoją głowę, a więc ponad tysiąc ryo. Zgadzasz się? - i było to najważniejsze pytanie, które miało zadecydować o dalszych losach wszystkich tutaj zebranych. Nawet Akashiego, który nie był w stanie nic zrobić. Ale mógł figurować za kozła ofiarnego, na którego Youmu zrzuci całą winę za zaatakowanie ludzi pochodzących najprawdopodobniej z Samotnych Wydm. W końcu to była prawda. Tak czy inaczej - jeżeli Badyl zgodzi się, to dziewczyna czeka co ten zrobi dalej. W końcu wciąż miał przeciwnika. Jakby chciał wyjść, to panna Nanatsuki miała zamiar zasłonić mężczyznę w szczelinie figurą, aby nie mógł skrzywdzić rudowłosego debila. W razie czego, miałaby też przygotowaną figurę do nagłego ataku albo jednego, albo drugiego z panów. Jednak jakby Badyl nie zgodził się lub zaczął coś kombinować, to czarnowłosa bez cienia zawahania wystrzeliłaby figurą prosto w kopułę w sam środek, by rudzielec nie miał jak się osłonić za nią. Skorzystałaby z całej swojej mocy, a co dalej? To zależało od efektów.
W kwestii obrony, to oczywiście miała swój ostrosłup, a także kilka namagnesowanych broni. Żelazną bryłą mogła nie tylko się osłaniać, ale za jej pomocą również przemieszczać, wskakując na nią i kontrolując. Broń zaś mogła zbijać inną lub atakować przeciwnika zanim ten zdąży wykonać własny atak. Ostatecznością były uniki lub schowanie się za głazem, gdyż kamienna ćwiartka kopuły była w fatalnym stanie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 224
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 20 maja 2019, o 18:39

Czy właśnie w tym momencie można chwilę odpocząć? Najwidoczniej tak, wszystko powoli w sumie leciało w dobrą stronę bez większych zmartwień. Powolna regeneracja była jednak lekko uciążliwa. Sam fakt jej działania jednak był wystarczający by pochłonąć uwagę jednookiego, w końcu niezbyt często ma okazje zobaczyć swoje wnętrzności na zewnątrz swojego ciała. Niezbyt dobrze to rokowało na jego przyszłość i zdrowie psychiczne. Jednak teraz to nie miało znaczenia, powoli zaczęły działać cuda, które no były wyjątkowe z niezbyt kształtnej rozsmarowanej plamy powoli nabierał ludzkiego wyglądu i po pewnym czasie był w stanie lekko się poruszać.
Teraz jednak tutaj wydarzyła się ciekawa scena, rudzielec postanowił się wychylić i prawie przy tym oberwał wodnym strumieniem pana, który powoli wychodził ze swojej szczeliny. Ciekawe, sama siła techniki także była zdumiewająca.
- Ciekawe groźby nie powiem. - skomentował, starając się jakoś poruszyć na swoich rękach w stronę Pana uwięzionego w szczelinie. Warto byłoby jakby już niczym zbytnio nie strzelał, a Youmu najwyraźniej wolała porozmawiać z rudzielcem, a Akashi wolał uniknąć wtrącania się i ponownego wyprowadzania dziewczyny z równowagi. Przez to swoje ręce poniosły go do drugiego osobnika, z którym planował nieco porozmawiać.
- W zasadzie, bardzo Cię boli siedzenie w tej szczelinie? Wiesz gdzie poszedł twój kolega? - zapytał się z uśmiechem na ustach. W sumie niezbyt planując uniki przed atakami. Raczej jego rozmówca lekko będzie zdziwiony stanem tego co do niego mówi i faktu jak szybko powraca do formy człowieka. Może ten fakt lekko nakłoni go do działania i przemyślenia swoich następnych ruchów, a jak nie. To można będzie go zabić, o ile on znowu nie wypali strumieniem wody przebijając tym samym głowę Akashiego. Tego jednak byłoby warto uniknąć. Kładąc się na płycie, która więzi jego nogę żeby wywołać lepszy ból u niego. To raczej skutecznie ograniczy wykonywanie przez niego dziwnych ruchów, albo zmniejszy jego celność tak bardzo znacząco.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 20 maja 2019, o 23:05



Misja C 19/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Dziewczyna była bez serca. Może po prostu była na tyle dumna, że wybryki Jashinisty po prostu nie robiły na niej wrażenia? Może i czyn nie był heroiczny, jednak regeneracja chłopaka wychodziła poza ludzkie wyobrażenie. Moc przeklętego bożka powalała na rzecz, którą medycy trenowali przez lata. A tu działo się to samoistnie, bez większej ingerencji czy nawet wiedzy użytkującego. Było w tym jednak coś pociągającego, czego chciało się więcej. Ta niedostępność była równie kusząca co zabójcza - zwłaszcza dla podnoszącego się właśnie wyznawcy.
Przyglądała się jak tamten składa pieczęci trzymając ostrosłup przy sobie. Do czego je składał, w kogo celował? Ciężko było powiedzieć widząc tylko szereg ciągnących się po sobie pieczęci. Strumień jednak był równie szybki, jak figura, więc nie było nawet najmniejszego sensu przemieszczać go w stronę Rudzielca. Youmu pewnie wolałaby ratować własną skórę, niż jakiegoś nieznanego, poszukiwanego zbiega o wątpliwym nastawieniu do kogokolwiek. Mogła się więc tylko przyglądać, jak strumień przenika przez barierę bez najmniejszego wysiłku. Jej słowa pozostawały bez odpowiedzi. Puste, zupełnie jakby ginęły w eterze. Czym była bowiem wiadomość, która nie trafiała do swojego odbiorcy? To po prostu słowa, które wybrzmiewają, lecz nie mają większego sensu.
Akaszhi za to stwierdził, że oberwał za słabo, bowiem zaczął najpierw raczkować, a później poruszać się w stronę wroga. Może i był zakleszczony, lecz nie zmieniało to faktu, że ręce miał ciągle sprawne i potrafił je dobrze wykorzystać. Rudzielec nie dawał znaku życia, więc Akasz równie dobrze mógł skończyć zaraz w ten sam sposób. Regeneracja Jashina była imponująca, jednak nie była perfekcyjna. Gdy podszedł do niego w miarę blisko widział jak zakleszczony przeciwnik ledwie zipie, jest czerwony na twarzy, a od pasa dół jego ubranie pokryło się szkarłatem. Do tego smród, którego pochodzenia nie trzeba było tłumaczyć.
-Pieprz się - odpowiedział Akaszowi tym samym uśmieszkiem. Miał w nosie stan Jashinisty, wiedział że nie ma za wiele czasu, a skoro Badyl nie zrobił nic do tej pory, to zapewne wącha już kwiatki od spodu. Reszta powinna załatwić sytuację, przynajmniej na tyle im się przydał -Gówno was to obchodzi. I tak ju... już po was. Nigdzie nie uciekniecie, zwłaszcza Ty śmieciu - dodał starając nadal się wydostać, jednak im bardziej się starał, tym bardziej jego rany się pogłębiały. Kilka chwil po tym jak wypowiedział te słowa zemdlał. Jego głowa opadła bezwiednie. Smutny to koniec wykrwawić się w takim miejscu, gdy nie zrobiło się za wiele.
Pozostawała otwarta kwestia Badyla, który to wysunął się zza drzewa po drugiej stronie "oazy". Ta już raczej nie powinna zasługiwać na to miano, bowiem heh... mało tam było już wody. Zerknął na nieprzytomnego wroga, na dwójkę shinobich i latający ostrosłup. Przekrzywił głowę na bok.
-Chyba nikt nie chce tu zostać chwili dłużej, hm? Zróbmy tak! Ja się ulotnie, za to wy zgarniecie za mnie nagrodę. Wilk syty i owca cała, hm? Wystarczy, że dostarczycie mojego klona do tego, który na mnie poluje. To nie pierwsza lepsza kopia, więc nie rozpadnie się tak po prostu. Co wy na to? - rozłożył ręce na boki, zupełnie jakby witał starych przyjaciół. Nie za bardzo palił się do walki, a nawet jeśli to... był na trochę lepszej pozycji. Akasz dopiero wrócił do sprawności, Youmu mimo posiadania ogromu żelaznego piachu to przy przedłużającej się walce po prostu może odczuć niedosyt. Za to nasz drewniany koleżka nawet się nie spocił i nikt nie wiedział jak pojawił się po drugiej stronie tuż przy jednej z palm.


Podsumowanko
Youmu - stoisz na kopule z piaskiem gotowym do ataku
Akashi - odzyskałeś sprawność


Pozycja Badyla na górze
https://sketchtoy.com/68951620
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 638
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 26 maja 2019, o 17:17

Nikt tutaj nie był zbyt miły, ale jednak każdy trzymał się siebie i zbytnio nie rzucał niczym w niczego, nie wliczając wodnych pocisków, które przebiły drewnianą kopułę. Jednak to wszystko pozwoliło na to, żeby chłopak ponownie stanął na własnych nogach, po krótkim wysłuchaniu słów uwięzionego mężczyzny, mógł spokojnie do niego zeskoczyć i przyjrzeć się jego raną z bliska. Jego rany były paskudne i niezbyt dobrze rokowały na jego długie życie, zapewne umrze w przeciągu paru godzin z powodów wykrwawienia się.
- On już raczej nic nie zrobi. Za niedługo się wykrwawi, a już teraz stracił przytomność. - wypowiedział ze spokojem Akashi, wyciągając ze swojej torby rękawice, którą zaciągnął na swoją dłon do takiego stopnia, że popłynęła z niej jego krew, a następnie dobył nią kunai, który po chwili czekania samemu ociekał krwią.
- Dobije go i pomodlę się za jego duszę. - wypowiedział, przedstawiając to co planuje zrobić. Po co miał ukrywać to co chce zrobić, w końcu i tak żadne z nich nie jest zdziwione regeneracją jashnisty.
- Panie, przyjmij duszę tej ofiary i spraw by jego siła stała się moją. - wyszeptał pod nosem, krótką modlitwę zaczynająca jego niezwykłe jutsu, po czym wbił zakrwawiony kunai, prosto w serce nieprzytomnego mężczyzny by go dobić, a następnie go wyrwał. Czekając na efekty swojej techniki, które powinny być szybkie.
Tym samym ignorując rudowłosego mężczyznę, w końcu to nie była jego sprawa co on mówi. Najwięcej w tym wszystkim straciła Youmu, a sam jednooki raczej mógł spokojnie odnaleźć swój płaszcz, a i Mietka który gdzieś powinien leżeć, oby tylko w całości.
- Jak Powie dziewczyna, tak będzie. Zamierzam ją wspierać w jej decyzji. - dodał na sam koniec, wyraźnie informując po czyjej stronie się opowie jeżeli dojdzie tutaj do kolejnego konfliktu. Oczywiście na razie obserwował dobite ciało czy przypadkiem już się zmieniło w jego bezmózgą marionetkę. Jeżeli tak było postanowił ją wyciągnąć ze szczeliny, tak by mogła się normalnie poruszać. Połamane kości, czy otwarte rany nie przeszkadzają w niczym, najwyżej będzie lekko kuśtykać. Chociaż jak na razie będzie tylko leżeć, nie wykonując żadnych ruchów i udając prawdziwego trupa.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 15 cze 2019, o 15:40

Nadal sytuacja nie była klarowna. Akashi zajął się półmartwym mężczyzną, będąc samemu tak jakby półmartwym. Czarnowłosa nie zamierzała dalej wtrącać się w tę sprawę, jako że miała już serdecznie dosyć całej kumulacji wydarzeń tego dnia. Wzięła na siebie tyle, ile musiała, aby nie stracić ani minuty więcej swojego cennego czasu, ani chwili swej cennej uwagi i ani ociupiny swojej bezcennej chakry. Zatem zajęła się Badylem, który był sednem całego problemu, chociaż niewprawne oko obserwatora mogłoby uznać, że jest nim nieśmiertelny jednooki.
Zakleszczony nieszczęśnik niedługo zapewne miał ujrzeć finał swego dzisiejszego nieszczęścia. Coś tam gadał, coś tam wygrażał, ale chociaż Akashi do najsprytniejszych nie należał, to sama prosta i brutalna zdolność regeneracji czyniła z niego przeciwnika, którego niełatwo się pozbyć. A szczególnie niełatwo, gdy nie ma się więcej informacji na temat jego umiejętności. Youmu poprzez rozmowę i aktualną sytuację poznała już bardzo wiele ciekawych aspektów tej przypadłości, zatem miała już kilka pomysłów jak zabić jej niecodziennego towarzysza raz na zawsze. Nie to, że chciała go od razu zabijać, chociaż właściwie granica między decyzją o jego losie była naprawdę cienka. I nie było to spowodowane konkretnie nim, a samą czarnowłosą, która za nic miała sobie cudze życie.
Gdyby się nie przemieścił, to pewnie już by nie żył. Rudowłosy zmienił swoje miejsce. Nagle. Był za swoją zasłoną, a nagle wyłonił się zza drzewa. Nie trzeba było być mistrzem dedukcji, a wystarczyło dobrze łączyć zaobserwowane fakty, aby pojąć, że ma to coś wspólnego z jego drewnianymi zdolnościami. Drewno stanowiło jego ciało, drewno było też samoistną defensywą, więc czemu miałby nie móc przemieszczać się z jego pomocą? Właściwie mógł użyć najbanalniejszego Kawarimi, aby skorzystać z drewna i zamienić się z nim miejscami, gdy wodny strumień przeszył jego barierę. Istniało sporo opcji, a on zamiast czmychnąć czym prędzej lub dokonać ataku z zaskoczenia, to wykazał się sprytem na poziomie Akashiego - wyłonił się zza drzewa i spróbował dobić targu z Youmu. Z dziewczyną, na której najmniejszego wrażenia nie robił już zmiażdżony człowiek, który żyje i odzyskuje stracone ciało. I to nie tak, że była jakąś twardzielką, bo krew, zwłoki i flaki na wierzchu brzydziły ją równie bardzo, co każdego, może nie szarego człowieka, ale ninja czy wojownika. Po prostu poziom jej nonszalancji był przytłaczająco wielki. Nie potrafiła się tym przejąć, a suma innych jej cech charakteru tworzyła z niej personę, z którą nie warto było dyskutować, gdy podjęła już decyzję. Badyl nie był tego świadomy, ale właściwie to miał już nad swoim karkiem ostrze gilotyny. W przenośni, wszak czarny piach wciąż pozostawał w formie ostrosłupa i wciąż znajdował się przy dziewczynie, która z beznamiętną miną stała i słuchała, a później milczała. Może w zastanowieniu.
Klon? Wiedza panny Nanatsuki na ich temat nie była zbyt wielka, ale wszelkie znane jej repliki rozpadały się od najmniejszych obrażeń. W jaki sposób miałaby zatem dostarczyć klona, który musiałby nosić jakieś ślady walki na sobie i oczywisty ślad po ciosie śmiertelnym, aby przekonać łowcę, że rudzielec jest naprawdę martwy? Nie można pominąć również faktu, że wspomniany łowca dla upewnienia się pewnie wbiłby w truchło byle kunai i co wtedy? Badyl mógł mieć różne zdolności, ale nawet jeżeli zamierzał zrobić klona z drewna, to ten materiał był sporo różny od ciała. Ciężko nabrać się na coś takiego przy bliższym spotkaniu i możliwości testowania. Youmu nie była też na tyle głupia, aby nie wziąć pod uwagi tego, że łowca pewnie jest kimś z terenów pustynnych, jako że jego "ludzie" byli raczej stąd. Oznaczało to, że nawet jeżeli łyknąłby podstęp, to za jakiś czas zrozumiałby, że został oszukany jak największy dureń i pewnie pragnąłby zemsty za to. Ewentualnie odzyskania swojego tysiąca Ryo. Prędzej czy później tak durne kłamstwo wyszłoby na wierzch. I niby panna Nanatsuki mogłaby wysłać Akashiego z klonem i na niego zrzucić wszystko, ale powierzanie takiego zadania polegającego na sprycie było nierozsądne. Tak samo nierozsądne byłoby przekonywanie łowcy, że samemu jest się idiotką, która dała się nabrać na replikę, prawdopodobnie, z drewna. Ale Badyl nie wiedział co myślała Youmu, a ta postanowiła zostać doskonałą aktorką i przechytrzyć każdego z tutaj zebranych.
Westchnęła ciężko i opuściła lekko głowę, jakby chciała tym czynem przyznać trochę racji rudzielcowi. Figura z żelaznego pyłu wisiała w powietrzu tuż obok niej, ale do czasu. Zaraz runęła na ziemię wciąż pozostając w całości. Dziewczyna przestała ją utrzymywać, upuściła ją, jednak technika już wcześniej zrobiła swoje, wiec piach pozostawał w formie ostrosłupa, do którego wciąż miała dostęp kiedy tylko tego zapragnęła. Jednak miało to stworzyć wrażenie zaniechania walki. Figura uderzyła, a pył, najpewniej, wzniósł się w powietrze. Nie był niezbędny, ale odwracał uwagę od i tak niewidocznego ruchu - namagnesowane dwa senbony oraz dwa kunaie miały wysunąć się ostrożnie z torby i znajdować za plecami. Senbony za łopatkami, a kunaie na wysokości nerek, ale blisko środka - kręgosłupa. Igły miały posłużyć w wykorzystaniu do sztuczki, którą już raz wykorzystała i zadziałała zaskakująco dobrze. Otóż w odpowiednim momencie czarnowłosa mogła ruszyć barkiem do środka, na skos - jakby próbowała kogoś zdzielić z barka, jednocześnie pochylając się. Ten ruch umożliwiał senbonowi nagłe wystrzelenie do przodu, gdyż Youmu nie stała mu już na drodze - zwyczajnie robiąc coś na wzór uniku. Aczkolwiek żaden atak na razie nie następował. Panna Nanatsuki dalej niczym lisica zastawiała kolejne sidła, w które miał wpaść, jeszcze niczego nieświadomy, Badyl.
- Niech będzie. Naprawdę mam dosyć tego jebanego miejsca. Tylko powiedz mi jak klon ma nosić na sobie obrażenia, które świadczą o śmierci? Musisz mi to najpierw zaprezentować. - mówiła zupełnie znudzonym tonem i twarzą o jednakowym wyrazie. Akurat nie musiała niczego grać. Naprawdę była znudzona i nie kłamała, gdy mówiła, że ma dosyć. Chciała po prostu rozwiązać tę sytuację, zyskać coś z niej i wrócić do swojego domu. Niestety uzyskanie spokojnego, leniwego dnia na łonie surowej natury nie było jej pisane.
Kurwa.
I w ten oto sposób miała zamiar ubrudzić sobie rączki. Zeskoczyła nieśpiesznie z kopuły, mając na uwadze to, by jej żelastwo ukryte za plecami nie zostało odkryte. Miała zamiar ruszyć w stronę rudzielca, zbliżyć się do niego na tyle, na ile mogła, ale nie bliżej niż jakieś cztery, góra trzy metry. Szła powoli, spokojnie, jednak gotowa była do działania niezależnie czy z własnej woli, czy sprowokowana wydarzeniami. Plan obrony był równie banalny, co zawsze - wystarczyło zabić go, zanim zdąży zaatakować na poważnie i niezmiernie istotne jest to, aby nie dać mu zrobić repliki. Jakby tylko próbował zawiązać do niej jakąkolwiek pieczęć, to panna Nanatsuki zamierzała go natychmiast zabić. Zatem ten plan obrony skupiał się na wspomnianym wcześniej ruchu barkiem, by ukryty za łopatką senbon wystrzelił z maksymalną prędkością wycelowany wprost w serce przeciwnika. Tym razem nie oko, gdyż było zbyt małym celem, ani nie w gardło, gdyż trafienie nie było pewne, a rana niekoniecznie śmiertelna. Za to serce to cel duży i śmiertelny, a chybienie zazwyczaj kończy się przebiciem płuca, zatem również niezmiernie niebezpieczną raną. Po pierwszym ruchu miał nastąpić kolejny - w zależności od trafienia. Jeżeli trafiła, to teraz miały ruszyć naokoło Youmu dwa kunaie - jeden wycelowany w gardło, a drugi w udo. Jeżeli nie trafiła, to robi drugi ruch barkiem i próbuje jeszcze raz, jednocześnie celując jednym kunaiem w udo. Jeżeli jednak zdarzyłaby się sytuacja, w której nie jest w stanie zdążyć zareagować lub po prostu wyeliminowanie Badyla nie wyeliminuje zagrożenia, to pozostawał unik, najlepiej wskoczenie za figurę, która natychmiast i tak ruszyłaby w stronę Youmu, by ją zasłonić. To była najlepsza defensywa, najpewniejsza i poprzez ruch samej dziewczyny oraz ostrosłupa - najszybsza. Jednak po obronie z pewnością nastąpiłaby kontra - ów figurą, mającą na celu zwyczajnie ruszyć na rudzielca, by go przebić. Ewentualnie jego osłonę i jego. Ale najpierw trzeba było się zbliżyć i dowiedzieć co się wydarzy.
- Nie zaufam Ci, jeżeli sama się nie przekonam, że klon jest w stanie oszukać wprawne oko. - rzuciła od niechcenia, gdy podchodziła - trochę by odwrócić uwagę, trochę by nadać sobie wierzytelności co do planu. I gdyby się znalazła w odpowiedniej odległości, gdyby Badyl opuścił chociaż na chwilę gardę, to zamierzała go zaatakować tak, jak było w pierwszym planie obrony - bark, senbon w serce, dwa kunaie - w gardło i udo, a później? Później się zastanowi.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 224
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość