Oaza w pobliżu wioski

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kana Yuki » 15 lut 2019, o 23:59

Haru, jak to Haru, martwiła się o losy każdego stworzenia boskiego. Zwierząt, ludzi, roślinek, chmurek i tak dalej. Zatem żadnym wyróżnieniem było to, iż chciała opiekować się również Etsuyą. Zwłaszcza, że poniekąd uratował ją spod ostrza gilotyny. Bo kto wie jak ów zasłabnięcie by się skończyło. Praktycznie rzecz ujmując - mentalnością odpowiadała polskiemu twórcy z okresu romantyzmu. Zdecydowanie bardziej szło jej postrzeganie świata poprzez emocje, zmysły, aniżeli umysł. Choć i z tym nie miała problemów. Ot, pewne rozwiązania sytuacji przychodzą ludziom łatwiej, a inne trudniej. Harmonia.
Białowłosej wydawało się, cóż za ironia, że samo poproszenie sprawi, iż Nakiri nie spojrzy na jej nagie ciało. A przynajmniej chciała w to wierzyć. No i masz ci babo placek. Męska natura w czystej okazałości. Weźże takiemu zaufaj — skończysz drałując w klapkach i majtaskach w zimę. Mimo to, wciąż nieświadomie trwała w wodnym uścisku kontemplując wszechogarniającą ciszę i spokój. Ciecz była tak przyjemnie ciepła, że wyjście z niej okazało się niesamowicie trudne. Ponownie rozejrzała się po okolicy. Płaszcz jak wisiał, tak wisi. Nic nie wydaje się podejrzane. Bez zbędnych kurtuazji podeszła do kamienia i jednym ruchem ręki ściągnęła z niego czarny kombinezon. Szybko przywdziała opinający, czarny materiał na swe ciało, by następnie sięgnąć kimonopodobne coś i z impetem zanurzyć w tafli jeziorka. Przez chwilę majtała nim to w prawo, to w lewo, na tyle mocno, by brud zmywał się pod wpływem energicznych zamachów. Wstawszy z klęczków wykręciła nadmiar wody z tradycyjnego okrycia i ułożyła je na kamieniu. Strużki ściekały wzdłuż wyżłobień tak samo, jak z jej długich, gęstych włosów. Zebrała dłońmi obarczający ładunek i o bosych stópkach, otulona jedynie cienkim, gładko przylegającym do ciała ciuszku ruszyła ku kompanowi.
— Już — poinformowała odsłaniając wiszący na kunaiu płaszcz. Chwilę łypała na niego okiem, by następnie, oparłwszy o drzewo, zsunąć się ostrożnie na ziemię tuż obok mężczyzny.
— Twoja kolej. Radzę ci się pośpieszyć, w nocy już nie będzie taka cieplutka! — dodała energicznie rozciągając obolałe plecy. Tak, ten błogi, nieświadomy tego, co widział Etsuya, uśmieszek. Piękna sprawa.
Kana Yuki
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Etsuya » 16 lut 2019, o 01:38

W swoim pół śnie uskutecznianym podczas długiej kąpieli dziewczyny, przez głowę chłopaka przelatywało wiele myśli, które nie pozwalały mu odpłynąć. Otwarta przez jego występek puszka pandory wcale nie nasyciła ciekawości chłopaka, lecz jeszcze bardziej ją pobudziła, działając na wszystkie jego zmysły. O ile wcześniej miał styczność z paniami lekkich obyczajów podczas odwiedzin w różnych knajpach, to obsceniczne uprzedmiotowienie kobiecego ciała nawet w kilku procentach nie oddawało rzeczywistego pociągu wobec drugiej płci, które było oparte na czymś więcej niż samej fizyczności. Jakiekolwiek rozterki moralne już dawno zostały rozwiane i Etsuya nie zamierzał do nich wracać. Podczas gdy Harumi wychodziła z wody, młodzieniec tak jak planował zajrzał raz jeszcze w tamtym kierunku spod płaszcza, tym razem już nieco bardziej panując nad swoją ekscytacją. Myśli w tych momentach były zmącone i często nie przybierały żadnych konkretnych kształtów, ani nie wysuwały jakichkolwiek wniosków. Porównać to można było do obserwacji czegoś niezwykle fascynującego i napawającego każdy zmysł satysfakcją. Chciało się jej po prostu więcej...
Kiedy białowłosa już powróciła w jego skromne progi, a raczej prowizoryczne legowisko Etsuyi, miał on z powrotem zamknięte dla niepoznaki oczy, starając się sprawiać wrażenie jakby przeleżał w tej pozycji ostatnie kilkanaście lub kilkadziesiąt minut. Jedyne co go zdradzało to lekko zmarszczone przy próbach kontroli własnego ciała brwi, lekki rumieniec oraz zgięta w kolanie noga. Słysząc Harumi zawahał się lekko przed otwarciem oka, a po tym jak już to zrobił, na widok cienkiego materiału okrywającego jej ciało szybko odwrócił wzrok i energicznie wstał, kierując się od razu ku jeziorze od drugiej strony drzewa. To tylko kobieta - powtarzał sobie. Jedyne pytanie brzmiało czemu każda inna była mu kompletnie obojętna, a nawet nużąca. Tę kwestię pozostawił bez odpowiedzi, a parę metrów od kamienia zrzucił z siebie ciuchy, aby następnie niedbale rzucić je na głaz. Podszedł do tafli wody drapiąc się w za tył głowy i krok za krokiem zanurzał się w niej coraz bardziej. Podobnie jak białowłosa usiadł sobie w wygodnym miejscu tak, by wystawała mu jedynie głowa, a następnie zanurzył się parę razy rozpoczynając orzeźwiającą kąpiel. Nie robił sobie zbyt wiele z własnej nagości toteż nie przejmując się zbytnio tym, że Harumi mogła na niego patrzeć, od czasu do czasu wstawał, aby dokładniej się obmyć. Nie znał jej długo, lecz miał wszelkie podstawy ku temu, by sądzić że raczej nie zerknie w jego kierunku. Była chyba zbyt... ułożona. Takie przynajmniej słowo przyszło mu na myśl. Ta ułożona, z trzema głowami na koncie - odparła mu prędko matka logika.
Po zakończonej kąpieli, która nie trwała dłużej niż dziesięć minut, Etsuya wyszedł z wody i podobnie jak złotooka zabrał się za obmywanie swojego stroju. Zostawił go później na kamieniu, aby wysechł lecz niestety w przeciwieństwie do dziewczyny średnio miał się czym później zasłonić. Osłaniając swoją męskość jedynie ręką ruszył w kierunku drzewa i będąc już w zasięgu ręki oderwał od niego kunai i chwycił drugą ręką płaszcz, aby móc się nim na ten czas okryć - Zabieram cień - poinformował obojętnie, a następnie klapnął pod drzewem, dając sobie jeszcze parę chwil na odpoczynek - Jak wyschną ubrania to ruszamy - dodał. Nie sprawiał wrażenia jakby miał jakikolwiek plan zostać w tym miejscu dłużej. Jeśli miał odpoczywać, to wolał już to robić we własnym namiocie poza tą przeklętą pustynią.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 15:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kana Yuki » 17 lut 2019, o 02:40

Dziewczyna już dawno przywykła do wstydliwości blondyna. Toteż jego reakcja nie zrobiła na niej jakiegokolwiek wrażenia. Odwracający, jak poparzony, wzrok Etsu podreptał ku źródełku. Kaguyia odprowadziła go jedynie wzrokiem, a w momencie, gdy zsuwał z siebie ubrania, nieomal natychmiastowo puściła trzymany w dłoniach materiał i przewróciła się na drugi bok. Przez nie więcej niż pięć minut usiłowała się zdrzemnąć. Wiadomym było, iż napięta atmosfera nie pozwoli jej odciąć się od otaczającego świata. W głowie Haru kotłowało się teraz wiele myśli. Od tych lekkich i przyjemnych, aż do ciężkich i bolesnych.
Podniosła się na łokciach i rozejrzała wokół. Ni żywej duszy. Nieżywej także. Naprawdę nie lubiła trwonić czasu. Choć słodkie lenistwo wydawało się tym, czego oboje potrzebują, to Harumi daleka była od jakichkolwiek chwil wypełnionych sielanką. Zwłaszcza ostatnimi czasy. Coraz bardziej dochodziło do niej, że świat jest brutalny i tylko czeka na to, jak się potkniesz.
Odetchnęła kilka razy by się uspokoić, chociaż jej twarz nie wyrażała nerwów... w sumie nic nie wyrażała. Czuła, że jest słaba. Jako człowiek, jako ninja, jako partner. Rzadko kiedy pozwalała sobie, by otwarcie przyznać się do nikłych umiejętności w boju. Jin uczył ją, by zawsze wierzyć w siebie, przede wszystkim nigdy nie uniżać głowy. A teraz. Teraz, cóż, robiła wszystko to, co zaprzeczało jego naukom. Każdą porażkę i słabość trzeba przekuć w coś dobrego, prawda? No, więc trening to zajebista trampolina ku progresowi, ku spokojowi. Tego było białowłosej trzeba. Mocnego, wykańczającego treningu.
Przetarłszy dłonią lico ponownie zlustrowała otoczenie. Etsuya zdawał się dalej pluskać w wodzie. Zdawał, bo białowłosa nijak nawet nie próbowała zajrzeć przed zwisający płaszcz. Nieprzystosowany do jakichkolwiek zbereźnych myśli umysł nie pozwalał na inne zachowanie. Ot, można by rzec, w sprawach damsko—męskich Haru była na poziomie dziesięciolatka; niby wiedziała, że facet—dziewczyna normalna rodzina, ale wciąż wydawało jej się, iż nagość, to coś złego. W czasach, w których przyszło jej żyć, unikano jakichkolwiek niewygodnych tematów. Naiwnie doszukiwać się wzmianek o poprawnych relacjach między dwojgiem, odmiennych płcią, ludzi, antykoncepcji. I tak dalej.
Dłonią sięgnęła ku manierce upijając z niej niepełny łyk wody. Suchota w gardle, te sprawy. W czasie tego ciągu pytań i odpowiedzi do prowizorycznej sypialni przywędrował Etsuya. Nagi Etsuya. Ponowne. Jedyną osłoną przed totalnym zmiażdżeniem dziecięcego umysłu Haru była jego dłoń. Zauważyła go tylko kątem oka, co najmniej jednak wystarczyło, by ciecz znajdująca się — jeszcze — w jej ustach wystrzeliła z nich jak z procy. Nerwowo zatrzepotała rzęsiskami próbując ułożyć sobie w głowie to, co się stało. Na darmo; intensywna czerwień przyozdobiła blady policzek. Odruchowo odwróciła głowę w przeciwną stronę.
— Przestań się tak obnażać — wypaliła nadymając policzki. Uroczo, nie powiem. Niespecjalnie wiedziała jak ma się zachować. Targana uczuciem wstydu nie potrafiła na niego spojrzeć. Paradoksalnie, wcześniej nie miała z tym problemu.
— I-i. I jak woda? — Wydukała z niemałym trudem. Haru naprawdę nie lubiła ciszy. Można się pokusić o stwierdzenie, że wprawiała ją w szaleńcze poczucie obowiązku wobec nawiązania rozmowy. Zwłaszcza w takich momentach, z których sum summarum najchętniej by się wyautowała.
W miarę upływu czasu zaczynała normalizować ton do tego, który przywdziewa na co dzień.
— Gdzie? — odparła sunąc palcem po piasku. — Chciałabym... — urwała nie wiedząc, czy jakiekolwiek obnażanie swoich pragnień i uczuć jest odpowiednie. Wszak co ich łączy? Może blondyn zaraz zabije ją gdzieś za piątą wydmą po prawej. Westchnęła wiedząc, że trzymanie smutku w sobie nie wyjdzie jej na dobre. A przecież lepiej umrzeć z czystym umysłem. Coby bogowie wpuścili do śmiesznego, wyimaginowanego raju. Ot co!
— Chciałabym zobaczyć rodziców — dodała ze zeszklonymi oczami.
Dopiero teraz malował się realny obraz Harumi; nieporadna, nieco zagubiona w złym świecie istota o niesamowicie wrażliwym i łagodnym usposobieniu. Irracjonalne. Kto by pomyślał, iż to białowłose ciapciątko ma na koncie, według bingo, trzy głowy? Teatrzyk, zagrywka ku zmiękczeniu serca? Bynajmniej. To dziewczę naprawdę potrzebuje wsparcia. Albo wagonik podpisany "psychika" się wykolei. Bo tory były złe.
Kana Yuki
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Etsuya » 17 lut 2019, o 04:16

Wychowany pod jednym dachem z siostrą i matką, Etsuya raczej przyzwyczaił się do paradowania po domu w samej bieliźnie. Tego typu nagość wydawała mu się równie zwyczajna, jak fakt że dziewczynki siusiają na siedząco, a chłopcy na stojąco. O ile sama Harumi bez swoich ciuszków go ekscytowała, paradoksalnie jego umysł nie potrafił odwrócić perspektywy o sto osiemdziesiąt stopni. W krainach Hyuo nie mówiło się o tych sprawach otwarcie, lecz ludzie z pewnością nie robili z tego dużego halo jeśli chodzi o mężczyzn. Ciało jak ciało, a Etsuya swojego się nie wstydził. Jakkolwiek nie wyglądało to w oczach Harumi, w jego własnej palecie fetyszy nie było ani procenta ekshibicjonizmu. W poczynaniach młodzieńca dało się wyczuć naturalną beztroskę.
Jeszcze przed tym jak przysiadł, Nakiri okrył się pobieżnie płaszczem zasłaniając przede wszystkim dolne części ciała. Na dźwięk zaskoczonej Harumi odruchowo spojrzał w jej kierunku, dostrzegając jak ta w nieco zabawnej ekspresji parska wodą. Na jego twarzy pojawił się lekko zmieszany wyraz, a on sam uśmiechnął się tylko, drapiąc ręką za tył głowy - Przyzwyczajenie, wybacz - rzucił zwyczajnie jakby nic się nie stało. Po krótkiej chwili gdy przeanalizował sytuację, lekko zdziwiła go reakcja dziewczyny. Wydawało mu się wcześniej, że jest w tych kwestiach zorientowana bardziej niż on sam. Na jej twarzy jednak zagościło wcześniej nie tak często spotykanie zmieszane i wstyd.
Tak jak wcześniej planował, usiadł obok złotookiej na tyle blisko, aby niemalże stykali się ramionami, co pozwoliło na lepszą perspektywę w stosunku do jej twarzy. Po krótkim epizodzie podglądactwa sprzed kilkudziesięciu minut zdążył już ogarnąć swoje młodzieńcze uniesienia, ale od czasu do czasu wizja ta mimowolnie pojawiała się w jego głowie - Ciepła, już mi lepiej - odparł na pytanie o wodę, czując jak z każdą minutą chakra napływa do jego ciała. Jako użytkownik technik opartych przede wszystkim na niej, całkiem dobrze sobie radził z procesem regeneracji.
Szybko dostrzegł, że Harumi sprawiała wrażenie nieco innej niż wcześniej. Z jego perspektywy była wycofana i wyraźnie czymś przejęta. Młodzieniec zmrużył badawczo oczy, starając się zrozumieć toczące ją rozterki. Mimo iż był z jakiegoś powodu podświadomie zainteresowany sprawami dziewczyny, sytuacja w naturalny, choć nieznany dla niego sposób dodawała mu pewności siebie. Wcześniej nie doświadczał tego uczucia zbyt często, ale znacznie bardziej komfortowo czuł się w momencie kiedy musiał dbać o drugą osobę, niż kiedy sytuacja wyglądała odwrotnie.
Nakiri odczuwał silną motywację ku temu, aby zająć się białowłosą i nie pozwolić, aby ta załamała się na jego posterunku. Wewnętrzna siła, niezależnie od tego czy była to siła pochodząca z faktu bycia facetem, czy zwykłej dobroci, sprawiała że Etsuya działał teraz zupełnie pod wpływem instynktu niż jakiegoś sprecyzowanego wcześniej planu. Nachylił się nieco bardziej w jej kierunku, starając się ponownie uchwycić z nią kontakt wzrokowy, natomiast na jego twarzy malował się spokój - Zobaczysz ich - zapewnił łagodnym głosem - Musimy jednak na jakiś czas opuścić pustynię - dodał zdając sobie sprawę z faktu, że powrót białowłosej do ojczyzny najprawdopodobniej skończy się dla niej fatalnie. Była to gorzka pigułka do przełknięcia dla kogoś przywiązanego do rodziny, ale nie było innego wyjścia. Objął Harumi swoim ramieniem i jeśli wyczuje, że ta nie ucieka od jego dotyku, przysunie ją bliżej siebie, aby wesprzeć w trudniej chwili i przytulić. Jeżeli będzie trzeba to pomoże sobie też drugim ramieniem i obejmie ją całą. Jakimkolwiek dupkiem by nie był momentami, kiedy zdejmował maskę okazywało się, że poza dużymi pokładami negatywnej energii, kłębi się w nim też sporo dobra.
Nie potrafił sobie wyobrazić, aby tak łagodna istota jak Harumi mogła bez skrupułów zaszlachtować trzech ludzi. Zdążył dostrzec, że raczej stroniła ona od walki i nie miała wobec innych złych intencji. Etsuya nie wiedział czy to zwykłe zrządzenie losu, że kogoś takiego sparowało z tak impulsywnym ryzykantem jak on, ale być może w jakiś sposób się uzupełniali. Chociaż wcześniej wstydził się tego przed sobą przyznać, to autentycznie jej współczuł i chciał się nią zaopiekować - Wyruszymy na północ do zielonych krain, aż opadnie kurz - kontynuował przedstawiając swoje, a raczej ich, najbliższe plany - Nic ci ze mną nie grozi - dodał po paru sekundach, uspokajając.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 15:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kana Yuki » 17 lut 2019, o 05:33

Przyzwyczajenie? Czyżby był męską kurtyzaną? Krótka myśl, krótka dygresja. Brawo Etsuya, ześ awansował. Na pospolitą panią negocjowanego afektu. Haru wiedziała, że faceci mają to, kobiety to, i robią... to. No, na tym kończyła swą wiedzę w temacie relacji między płciami. Ah. I oczywiście że po "tym" rodzą się dzieci, więc nie warto. W rodzinie z wieloletnimi tradycjami pilnowano, by dziewczynki jak najpóźniej interesowały się męskim ciałem. Bo wiecie jak to jest, puści się toto i później wstyd na całą wioskę. Wychodzą wieśniaki z widłami, pochodniami. A komu to potrzebne? W końcu lepsze mentalne dziecko w ciele dziewiętnastolatki, aniżeli fizyczne. Choć sum summarum, wybrany przez ojca, mąż czeka w Sabishi. Plot twist, nie doczeka się. Zaskakujące, prawda? Jego przyszła, jeszcze nie widziana, żonka zajebczyła — według bingobooku oczywiście — trzech mężczyzn w sąsiedniej wiosce. No i zbiegła. Może to ptak, może to samolot, nie... to wizja modliszki w łożu! Chłop uciekł, dam sobie uciąć rękę. Albo obie na raz.
— M..m. To do—dobrze — odrzekła wciąż wpatrując się w dalekie tereny. Czyt. wszechobecny piach. Dygnęła pod wpływem przywierającego do niej ramienia. Czerwieni ciąg dalszy. Czy ona może być jeszcze intensywniejsza? Jak widać — może. Nie potrafiła, albo nie chciała, spojrzeć — o dziwo — na mężczyznę. Choć wcześniej robiła to nader chętnie, tak teraz... Błądziła wzrokiem wszędzie, byle na niego nie patrzeć. Bo co jeśli pomyśli, że jest słaba? Na twarzy gorycz, w sercu strach, w głowie żal. A Haru sama jak palec. Przynajmniej w jej mniemaniu. Jakby tak spojrzeć na wszystkie ostatnie wydarzenia — no, nie miała szczęścia. Tu prawie—gwałt, tu prawie—śmierć, tu wygnanie. Średnia historia. Jakby dodać do tego kruchą psychikę i dziecięcą wręcz potrzebę bycia pod czyjąś opieką, to mamy wybuchową mieszankę. Coś jak koktajl mołotowa. Cytując klasyk jebnie czy nie jebnie? Naprawdę nie chciała się mazgaić czy wypłakiwać w ramię. Ale wszyscy wiemy jak to jest w kobiecym umyśle. Wszystko działa odwrotnie. No i masz. Łzy zaczęły spływać po policzku złotookiej. Najpierw powoli, a następnie wręcz strumieniem. Jestem beznadziejna.
— Przepraszam — wydukała między jedną, a drugą łzą. Czy miała za co? Raczej nie, ale wstyd i żal upośledził jakiekolwiek logiczne myślenie. Nie potrafiła sobie teraz wyobrazić dalszego życia. Bo jak trwać, istnieć, kiedy wszystko wywróciło się do góry nogami, a wszelkie zasady, którymi dotąd się kierowałeś, okazały się być ostatnią kroplą na szali goryczy. Więc skoro postępując moralnie, zgodnie z zasadami, będąc niewinną zostaje okrzyknięta morderczynią, to po co temu zaprzeczać? Stygmatyzacja jest, nic już nie zrobisz. Ot co. Klarowny, piękny dotąd świat Harumi zaczął pękać na drobne kawałeczki. Droga usłana cierniami. Skoro to, co dotąd robiła, jaka była, okazało się być tragiczne w skutkach, to może czas obrać inny kierunek?
— Nieprawda — odparła pociągając nosem. Może i była dziecinna, naiwna, ale na pewno nie była głupia. Bądź co bądź, nie potrafiła oszukiwać. Ani siebie, ani innych. Nadzieja była ostatnim, co mogłaby poczuć w tym momencie. Praktycznie rzecz ujmując, straciła ją wraz z pierwszą łzą.
Początkowa chęć odtrącenia ramienia zakończyła się na łapczywym wlepieniem się w tors blondyna. Opatulenie przez męskie barki zawsze wywoływały w niej przyjemne wspomnienia. Czuła się wtedy taka bezpieczna, a jednocześnie bezbronna i malutka. A ciepło, które biło od Etsuyi, dodatkowo wzmagało chęć pozostania w tymże uścisku. I bynajmniej nie było to nacechowane jakąkolwiek seksualnością, pociągiem, czy innym tworem. Bo gdyby tak było, cóż, dziewczyna spieprzyłaby mimo zalewania się łzami. Harumi uświadomiła sobie, że pozostanie u boku Nakiriego pozwoli jej stanąć na nogi. Że, być może, okażą się być sobie podporą. Ale to tylko wybujałe myśli, w jeszcze bardziej wybujałej wyobraźni.
— Wiem — odrzekła przetarłszy niedbale, poczerwieniałe od łez, oczy, po czym uniosła łepek w górę patrząc na lekko zarysowaną szczękę mężczyzny. To, co dla niej zrobił, to, jak się zachował, na długo pozostanie w jej głowie. Z pewnością da z siebie upust wdzięczności w każdej sytuacji, w której Etsuyia będzie zagrożony. Żywiła przekonanie, iż jest mu to winna. Niezależnie od tego, czy jest dupkiem, złoczyńcą, czy ciul wie co jeszcze. Wszystko to, kim był wcześniej stało się nieistotne. Liczyło się tu i teraz. Rozchwiany do tej pory nastrój powoli się stabilizował. Łzy spływały coraz rzadziej, pociąganie nosem prawie zniknęło.
— Dziękuję — wyszeptała z udawanym, niepełnym uśmiechu. Nie chciała, by ktokolwiek zapamiętał ją jako beksę.
Kana Yuki
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Etsuya » 17 lut 2019, o 06:55

Widząc, że Harumi unika jego wzroku, postanowił nie męczyć jej dłużej i po prostu przytulił ją do siebie, patrząc przed siebie na daleki horyzont. Uzewnętrznianie przed kimś swoich emocji rzadko kiedy było komfortowe, ale czasami zwyczajnie potrzebne. Świadomość tego, że dziewczyna może się na nim podeprzeć psychicznie chociaż przez tę kilka chwil sprawiała, że odczuwał charakterystyczną błogość, samemu emanując jednocześnie spokojem.
Przez wiele lat niedoświadczane przez niego uczucie bliskości stało się tak odległe, że praktycznie zapomniał jak to jest się się do kogoś przytulić. Serce zaczęło mu bić nieco szybciej, lecz on sam pozostawał niewzruszony - wiedział, że i tak nic na to nie zdziała. Dziewczę wpadające w ramiona było fantazją chyba każdego mężczyzny, lecz w tym momencie Etsuya nawet o tym nie myślał. Zapominając o reszcie po prostu oddał się chwili, dając Harumi szansę wyrzucić z siebie smutek, bez strachu o rzeczywiste intencje blondyna.
Orientując się, że się rozkleiła jedynie objął białowłosą nieco mocniej, dodając otuchy, natomiast jedną dłoń położył na jej głowie - Nie ma co - oparł krótko, chcąc pozbawić ją niekomfortowego uczucia jakoby nie powinna się mu wypłakiwać. W jej reakcji nie było nic nienaturalnego, a młodzieniec wolał stworzyć w umyśle dziewczyny podstawę ku temu, że może na nim w takich sytuacjach polegać. W gruncie rzeczy nie przeszkadzało mu to ani trochę, a po tylu latach odcięcia od głębszej relacji z kimkolwiek czuł się w pewnym sensie usatysfakcjonowany.
Harumi była w rozsypce i nie ulegało wątpliwości, że stała na życiowym zakręcie. Jej dotychczasowy byt został brutalnie poturbowany, a zmiana otoczenia i nawyków siłą rzeczy wymuszą również zmiany w sposobie patrzenia na świat i kodeksie moralnym. Ludzie nie lubią zmian, ale w okrutnym świecie było jedynie kwestią czasu, kiedy tak jak kocur wyrzucony na ulice, dostosują się do nowych warunków i nauczą się w nich operować.
Zerknął w dół odnosząc wrażenie, że dziewczyna łapie z nim chyba kontakt wzrokowy, ale kiedy poruszył głową już na niego nie zerkała. Zastanawiał się chwilę o czym złotooka mogła myśleć, ale jako iż jego zdolnościom daleko było do czytania w głowie, dał sobie spokój ze zgadywaniem. Na podziękowanie nie odpowiedział, uznając że słowa są w niektórych momentach zwyczajnie zbędne. Trwali tak jeszcze w tej pozycji parę chwil, natomiast Etsuya stopniowo zaczął luzować ręce wraz z tym jak czuł, że Harumi się stabilizuje i powoli usamodzielnia emocjonalnie - Droga przed nami - powiedział w końcu na otrząśniecie, wiedząc że podróż ich nie ominie.
Kiedy ostatecznie podnieśli się spod drzewa, zaczynając przygotowywać się do wymarszu, Nakiri poprawił suche już włosy ustawiając je do jako tako sensownej pozycji, a następnie ruszył w kierunku głazu, gdzie suszyły się jego ubrania. Palące słońce było niebywale skuteczne, toteż mimo iż strój był nieco pognieciony, nadawał się w pełni do użytku i wolny był od brudu. Chowając tym razem dolną część ciała za kamieniem, ściągnął z siebie tymczasowe okrycie, a następnie ubrał się w stare fatałaszki.
Powróciwszy do drzewa schował biały płaszcz z powrotem do plecaka i upewniwszy się, że wszystko już ze sobą ma, założył go na ramiona - Gotowa? - spytał Harumi i jeżeli wszystko będzie w należytym porządku, wyruszą na północ.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 15:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kana Yuki » 18 lut 2019, o 00:28

Tak. Właśnie w tym momencie poczuła, że już nic nie musi. Udawać, kręcić, motać. Po prostu może być sobą. Całą sobą, w pełnym tego słowa znaczeniu. Co prawda, średnio odpowiadał jej wizerunek beksy i rozchwianej emocjonalnie dziewczynki, ale czy to ważne? Skoro mają wędrować razem, ciul jeden wie ile, to muszą znać swoje wszystkie strony. Zarówno te mocne, jak i słabe. Czyż nie? Otulające ją ramiona sprawiały, że problemy wydawały się mniejsze. Może to dziecinne, może to głupie. Haru naprawdę potrzebowała oparcia. Jin zniknął jak kamień w wodę, rodziny nie ma, znajomi... Cóż. Większość z nich rozjechała się po świecie. Na dobrą sprawę został jej tylko on. Irytujący, czasem niespełna rozumu mężczyzna o gołębim sercu. A przynajmniej względem małej, rozełkanej Kaguyi. Wdech, wydech. Nerwy powoli ustępowały próbie osiągnięcia wewnętrznego spokoju. Naiwnie byłoby sądzić, iż zwykły przytulasek magicznie odgoni wszelkie konflikty myślowe, ale jedno nie ulega wątpliwości — dziewczyna naprawdę tego potrzebowała, rozbeczeć się, przytulić. Choćby dlatego, by w końcu nie czuć się jak męczennik, który samotnie niesie swój krzyż. Teraz ma jego. Etsuyę, rzecz jasna. Co prawda daleko im do swobodnego przebywania ze sobą, ale to kwestia czasu, gdy poznają się jak dwa, łyse konie.
Nic nie może przecież wiecznie trwać. No, w tej sytuacji to nawet dobrze. Harumi miała tendencję do nadmiernego wypłakiwania oczu, okazywania radości, et cetera. Zatem fakt, iż Etsuya nakreślił zbliżającą się drogę pozwolił na uniknięcie powyższego zjawiska. Wsparłszy się dłońmi o uda blondyna przeszła do pozycji siedzącej. Otarła resztę łez i pociągnęła ostatni raz nosem przysięgając sobie w myślach, że nigdy więcej nie pozwoli sobie na to, by ktokolwiek doprowadził ją do takiego stanu. Fakt, że kierowana dotąd wyznawanymi wartościami skończyła w taki sposób napełnił jej umysł złością. Złością, która sprawia, iż chcesz uciec od tego, kim byłeś do tej pory. Od tradycji, poprzez moralność, aż do poglądu na świat. Zacisnęła mimowolnie dłonie. Determinacja, tak można teraz określić jej wyraz twarzy. Bez słowa, jak w transie, uniosła się na obu, nieco lichych nóżkach i wyprzedziła blondyna. Będąc przy kamieniu, jednym ruchem pociągnęła za kimono i odwróciwszy się plecami do Nakiriego przywdziała odzienie. Przełknęła głośno ślinę. Naprawdę nie sądziła, że kiedykolwiek uczyni to, co właśnie zamierza. Zwróciła się przez ramię. Wzrok, nieomal kipiący gniewem, utkwił teraz wprost w oczach Etsuyi.
— Zetnij je — rzuciła, głosem pozbawionym jakichkolwiek rozterek, nieomal wpychając w dłonie mężczyzny kunaia. Tak, dziewczę, które jeszcze chwilę temu zakazywało jakiegokolwiek ich ruszenia, teraz chciało je skrócić. Kobiety, to pieprzona enigma. Coś jak lidl, co tydzień, albo pół godziny, coś innego. Stała teraz prosto, pewnie. Zupełnie tak, jakby czekała na ten moment całe życie.
— No już — pośpieszyła. — Musimy ruszać, prawda?
Kana Yuki
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Etsuya » 18 lut 2019, o 08:20

Mimo iż parę sekund wcześniej wyczuł zbliżającą się Harumi, zaskoczył go fakt że tak szybko zebrała się na nogi i zadecydowała ubrać się jako pierwsza. Podążył za nią badającym wzrokiem i już teraz dostrzegł w niej coś nietypowego. Stanął w miejscu zaintrygowany i podniósł zastanawiająco brwi. He?
Podczas gdy zaczęła się ubierać, Etsuya podszedł jeszcze parę tych kroków i korzystając z tego, że była zwrócona do niego plecami, zsunął z siebie płaszcz, zamieniając go na suchy strój. Poprawił jego ułożenie na swoim ciele, a gdy strzepywał już z ramienia ostatnie ślady kurzu, zorientował się że złotooka patrzy na niego zdeterminowanym wzrokiem. Tej co?
Zajęło mu parę sekund przetrawienie co właśnie do niego powiedziała. Przecież jeszcze kilkadziesiąt minut temu o mało go nie zagryzła za podobną propozycję. Widocznie włosy stanowiły dla niej jakąś większą wartość, a co za tym idzie, tłumaczyłoby to dlaczego posiadała ich aż tyle. Ludy pustyni były dla Nakiriego nad wyraz dziwne.
Lekko zdezorientowany takim zwrotem akcji, chwycił wciśniętego mu na siłę kunaia, a następnie zerknął raz na niego, raz na Harumi i wzruszył obojętnie ramionami - Dwa razy nie musisz prosić - powiedział. Podszedł nieco bliżej, a następnie zebrał jej włosy w jednym miejscu, ułatwiając sobie tym samym cięcie. Szybkim, silnym ruchem skrócił je nieco poniżej ramion, a oddzielona od głowy część opadła bezwładnie na ziemię. Etsuya rozluźnił uścisk i uwolnił włosy dziewczyny z powrotem do naturalnej ich pozycji. Przyjrzał się ich wspólnemu dziełu zniszczenia odchylając się lekko do tyłu - Idealnie - skomentował po chwili zastanowienia.
Kiedy udało im się już ogarnąć i wyruszyć z oazy dalej przed siebie, Etsuya od czasu do czasu zerkał w bok na Harumi, nie mogąc się przyzwyczaić do nowego widoku. Po części czuł się odpowiedzialny za tę decyzję, ale na szczęście mógł śmiało stwierdzić, że białowłosej było znacznie lepiej w nowej fryzurze. Wcześniej wydawała się nieco... wyniosła. W Hyuo takie fryzury nosiły jedynie księżniczki. A może była jedną? - zastanowił się. Niezależnie od odpowiedzi na to pytanie, nie ulegało wątpliwości, że krótsze włosy ułatwiały bardzo wiele spraw, szczególnie podczas podróży - Co one dla ciebie znaczyły? - spytał z ciekawości, nie chcąc się na nią gapić co chwilę bez słowa.
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 15:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kana Yuki » 19 lut 2019, o 02:30

I stanowią. Znaczy, stanowiły.
— Nie zamierzam — odparła odwróciwszy głowę przez ramię. Rzuciła w przelocie krótki, zawadiacki uśmiech i ponownie stanęła tyłem na baczność. Zupełnie tak, jakby miała zaraz salutować. Jesteś sterem, białym żołnierzem - nosisz spodnie, więc walcz... Czy jakoś tak. Czując ciągnący ją nieco w tył uścisk bezwładnie odchyliła głowę. Szybki, zdecydowany ruch Etsuyi pozbawił ją dwie trzecie długości włosia. Ciężar opadł wahadłowo wprost na piach, przyozdabiając go teraz w białe niteczki. Przez chwilę przeszło jej przez myśl, że podjęła idiotyczną decyzję. Szok, tak można określić to, co było w głowie Haru. Ale przecież tego właśnie chciała, nieprawdaż? Odciąć zarówno włosy, jak i przeszłość. Zapomnieć. O ile ktokolwiek, na jej miejscu, byłby w stanie. Wdech, wydech. Odwróciła się. Wdech, wydech. Głośne przełknięcie śliny. Dziewczyna spojrzała z niedowierzaniem w dół, na Etsuyę, znów na włosy, zaś na Etsuyę. Potrząsnęła głową. Odwrotu nie ma i nie będzie.
— Dzięki — rzuciła beznamiętnie sięgając dłonią ku ostrzu. Odebrawszy broń schowała ją do torby przy pasie i badawczo przejechała ręką wzdłuż pleców. Ta lekkość była dziwna. Nieznana wcześniej młodemu umysłowi Kaguyi. Dziwne. Doprawdy, dziwne. Nie mieli jednak czasu na wewnętrzne rozterki. Wykorzystali go aż nadto. Nie wiadomo, czy właśnie nie zmierza w ich stronę orszak powitalny. Orszak obwieszony kunaiami od stóp, do głów. Bo przecież dobre chłopaki — i dziewczyny — patrzą na świat zza krat. No ale my nie o tym. Harumi w dalszym ciągu przeżywała mieszankę uczuć z posypką z dysonansu. Wciąż przecież nie wiedziała jak wygląda po zabiegu fryzjerskim, o ile tak to można nazwać. Nigdy przedtem, a przynajmniej w jej głowie, nie zanotowała swego obrazu w krótko ściętych włosach.
Pośpiesznie rozejrzała się po okolicy. Chyba o niczym nie zapomniałam...
— Komu w drogę, temu czas! — rzuciła entuzjastycznie. No nie nadążysz za kobietą. Noł opszyn.
Podróż, do wspomnianych przez chłopaka "zielonych krain" będzie przyjemną odmianą. Być może pozwoli na chwilowy oddech, a kto wie — na odnalezienie prawdziwego "ja". Niemniej jednak, teraz musieli ruszyć. Hen za horyzont. Póki jeszcze jest widno.
Po chwili ruszyli przed siebie. Któż wie gdzie. Przez niespełna dziesięć minut białowłosa zdążyła na dobre pogrążyć się we własnych myślach. Milcząc przebierała nogami; prawa, lewa.
Wyrwana z letargu zatrzepotała rzęsami i zwróciła głowę w kierunku blondyna.
Włosy? Rodzinna tradycja — to mówiąc przystanęła w miejscu i przybrała teatralną minę sugerującą przemowę ważnej osoby w rodzie. Nie obyło się bez infantylnej gestykulacji — „Aż do zamążpójścia każdą dziewczynkę obowiązuje surowy zakaz ścinania włosia. Ma być to symbolem długotrwałej wierności i umiejętności pozostania w zgodzie z tradycją. Dokonać powyższego może jedynie małżonek, gdyż on, wraz z przyjęciem kobiety do swej rodziny, staje się właścicielem zarówno jej ducha, jak i ciała. Odcięte pasma pozostają świadectwem bezwzględnej przynależności kobiety do mężczyzny, a także przemiany, odcięcia od dziecięcych lat.”.
Przewróciła oczami.
— Cóż. Bezsensowne dyrdymały. Teraz musisz zostać moim mężem! — dodała przekręcając głowę. Na, do niedawna czerwonej od płaczu, buzi zagościł przeuroczy uśmieszek. Od ucha do ucha.
Kana Yuki
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Etsuya » 19 lut 2019, o 08:22

Zwracając Harumi kunai, spojrzał badającym wzrokiem w jej oczy, ciekawy zmiany która w niej zaszła. Trochę jakby przyzwyczajał się do nowego człowieka. Lubił wiedzieć czego się spodziewać od innych, aby pewnego dnia nie obudzić się z ręka w nocniku... lub poderżniętą krtanią. Uczucie utraty tylu wnerwiająco-ciężkich kłaków musiało być przyjemne, chociaż bez wątpienia nietypowe dla kogoś kto zapuszczał je chyba przez całe życie. Kiedy Etsuya był młodszy i zarastał, po pewnym czasie ojciec decydował, że trzeba coś z tym zrobić i golił go na łyso. Ułatwiało to wiele spraw, ale im starszy chłopak się stawał, tym bardziej zaczynał lubić swoje włosy. Ojca, który zadbałby o aerodynamikę czaszki młodego Nakiri, zwyczajnie zabrakło.
Nie ociągając się dłużej, parka podróżników ruszyła dalej w drogę, a uwagę Etsuyi szybko przyciągnął zmieniający się jak w kalejdoskopie humor dziewczyny. Oby działało to w tylko jedną stronę - pomyślał, zerkając na jej odmienioną o sto osiemdziesiąt stopni twarzyczkę. Ostatnim czego potrzebował to stłumiona depresją Harumi, która nie mogąc przyzwyczaić się do nowego stylu życia nada wątpliwość sensowi własnego istnienia. Zdał sobie w tej chwili sprawę z tego, że to właśnie on będzie odpowiedzialny, by nie dopuścić do takiego zwrotu wydarzeń.
Parę minut później zadał pytanie, na które odpowiedź zdecydowanie nie była czymś, na co był przygotowany. Widząc jak białowłosa przystaje w miejscu i zaczyna recytować niczym mantrę rodzinne zasady, Etsuya również się zatrzymał, bokiem obserwując przedstawienie. Słysząc dwa pierwsze zdania mimowolnie uśmiechnął się kącikiem ust w tryumfie, dopiero teraz rozumiejąc, że ścięcie włosów wiązało się z kompletnym olaniem rodzinnej tradycji. W mniemaniu podróżnika wszystko co nie miało logicznego uzasadnienia, a wprowadzało przymus i opresję, było złe i niemoralne. Świadomość tego, że jego towarzyszka porzuciła ograniczające ją zasady dla własnej niezależności, rodziła w jego sercu satysfakcje.
Sprawa jednak zaczęła się komplikować, gdyż wraz z każdym następnym słowem Harumi, jego mina rzedła, a na twarzy pojawiło się rosnące zmieszanie. ...ducha, jak i ciała... - powtórzył w myślach, mimowolnie wyobrażając sobie koncepcję takiego układu. Mózg często płatał mu tego typu figle, a wizja skutków jego działań w przypadku jakby zasady musiały zostać zastosowane, szybko wybiła go z rytmu. Zanim jeszcze białowłosa skończyła mówić, Etsuya szybko uciekł wzrokiem gdzieś na bok, starając sobie poradzić z mieszanymi emocjami, które wraz z niespójnymi myślami nawarstwiały się z każdą chwilą. Serce zaczęło mu nieco szybciej bić i chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że była to tradycja, z którą dziewczyna właśnie zerwała, efekt oświecenia był równie piorunujący do tego, jakby właśnie się pobrali - C... - zaczął, szybko zapominając języka w gębie. Mogła uprzedzić - pomyślał, chociaż nie uzewnętrznił swojej konkluzji. Nie chciał się na nią złościć w tym momencie.
Po ostatnim jej zdaniu trwał tak jeszcze zmieszany przez parę chwil, aż do mózgu nie dotarł impuls mówiący, aby coś ze sobą zrobić. Przeanalizował prędko jak wyjść z tego z głową i bez urazu na jego dumie, a wzrok po raz kolejny skierował się gdzieś na horyzont. Etsuya zaczął iść w poprzednio obranym kierunku, po paru sekundach łapiąc ponownie kontakt z Harumi - Jak sobie zasłużysz - odparł, uśmiechając się na powrót kącikiem ust, chociaż zdawał sobie sprawę, że wygrała tę batalię. Nie wiedział na ile dziewczyna była poważna w tym co mówi, ale odpowiedź którą udało mu się ostatecznie przelać w słowa dawała mu dosyć duże pole do manewru, nie zrażając sobie przypadkiem złotookiej. Ruszył dalej przed siebie, po czym dodał po chwili zastanawiająco - A co z moimi włosami? Nie muszę ich ścinać? - spytał z ciekawości.


[2x z.t]
Avatar użytkownika

Etsuya
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 15:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 29 mar 2019, o 17:32

Życie Youmu wróciło do normy. Wykonane zlecenie zapewniło przypływ pieniędzy, rany się zagoiły, a trening miała już za sobą. Teraz mogła dalej cieszyć się każdym dniem tak, jak kiedyś. Ileż jednak można siedzieć w wygodnych knajpach rozsianych po całym Atsui? Potrzebowała zmiany i nieco innej rozrywki, która ograniczy ilość spotykanych osób do minimum. Trochę relaksu w ciszy najlepiej natury. Od czasu do czasu lubiła wybrać się w miejsce przyjemne dla oka, by zwyczajnie tam posiedzieć tak długo, aż jej się znudzi. Tym razem padło na niewielką oazę, która wcale nie znajdowała się daleko od głównej osady prowincji. Jak zwykle zabrała ze sobą tykwę z chłodną wodą, kilka przekąsek oraz wino, które otrzymała od złotego chłopca. Blondyn z Sabaku dobrze zapamiętał, że Youmu preferuje czerwone, a bogactwo pozwoliło mu na zakup jednego z droższych, lepszych trunków. Dziewczyna czekała właśnie na taki dzień, w którym wybierze się w miejsce odosobnione, gdzie niemożliwym będzie zamówienie czegokolwiek. Zabrała ze sobą również mały, drewniany kubek, bo fikuśne szklane lampki na wino były zbyt niepraktyczne w polowych warunkach. Wyszła z domu i zaraz wróciła się do niego z powrotem. Koc, jeszcze zapomniała kocyka.
Dotarła na miejsce w samotności. Nikogo nie spotkała na szlaku, ani nikogo nie dostrzegła w oazie. Nie rozglądała się za kimkolwiek, bo nie dla ludzi tu przyszła, a dla... klimatu jaki miało to miejsce i jej plan na relaks. Stanęła przy wodzie, zsunęła kaptur płaszczyka z głowy i zaczęła przeglądać okolicę w poszukiwaniu najlepszego punktu wypoczynkowego. Jej szkarłatne oczka utkwiły na jednej z półek skalnych tuż przy wodzie. Znajdowała się ona może sześć lub siedem metrów nad ziemią. Nie za wysoko, nie za nisko. Z drobną pomocą chakry wspięła się na wybrane miejsce. Cień, widok na okolicę oraz drobny, ledwo wyczuwalny powiew wiatru - taką kombinację zastała, gdy już znalazła się w wybranym punkcie. Idealnie. Duży shuriken oparła o ścianę skały, zaś kocyk rozłożyła tuż przy brzegu, by móc swobodnie usiąść i spuścić nogi w dół. Tykwa została odwiązana od paska i znalazła się obok niej, podobnie jak wino, kubek i torba z ekwipunkiem oraz przekąskami.
Westchnęła, ale tym razem lekko, a nie ciężko, jakby zrzucała z siebie balast. Było przyjemnie. Ktoś mógłby pomyśleć, że Youmu nie wygląda, ani nawet nie zachowuje się jak kunoichi. Zamiast trenować, rozwijać się i przyjmować zadania, to ona całe dnie, a nawet tygodnie spędzała na... na właściwie różnych czynnościach, na które miała ochotę. Zazwyczaj jednak było to oddawanie się lenistwu lub jakiegoś rodzaju rozrywce. Bycie ninja dla panny Nanatsuki stanowiło jedynie sposób. Wcale nie pragnęła być kunoichi i nie znajdowało się to w obrębach jej ambicji czy nawet zainteresowań. Jej marzeniem było życie wedle swoich standardów, by być wiecznie zadowoloną z siebie i życia jakie prowadzi. W końcu uważała się za nie byle kogo, a istne uosobienie nadchodzącej perfekcji. Nadchodzącej, bo w końcu była młoda i miała przed sobą jeszcze dużo czasu. Zostanie ninja było niezbędnym elementem, by móc żyć tak, jak chciała. Aby zdobyć to, co pragnęła. Jej kariera kunoichi była tylko narzędziem i niczym więcej. Dlatego teraz odpoczywała. Miała to, co chciała. Cień, miły widok i spokój.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 323
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 29 mar 2019, o 19:00

Wędrówka nie sprawiała wiele problemów, mimo samego faktu, że trwała parę dni. Przynajmniej było w niej miłe towarzystwo paru kupców, z którymi chłopak rozstał się przy granicy prowincji obierając swoją własną drogę. No właśnie swoją własną drogę, która doprowadziła go, w sumie nigdzie. Przynajmniej na samym początku. Czemu tutaj jest do cholery sam piasek i nic więcej? Co to ma być do cholery, kto to wymyślił. Irytacja chłopaka w pewnym momencie dochodziła do granic, ale chociaż mógł odpocząć od zimy w swoim czarnym i grubym płaszczu. Szlak by to jasny wziął.
Właśnie tak minęły 2 dni życia chłopaka, który miał okazje przyzwyczaić się do piasku i wszechobecnego gorąca, oraz zimna nocą. Jaka to złowroga kraina, zapewne uwielbiana przez jashina, ale na pewno nie przez tego sługę, który ma już dosyć gorąca, a samemu nawet już zapomniał jakie myśli ma w sobie zebrać. Jednak teraz dotarł do miejsca, bardziej przyjaznego, które tak wyglądało na pierwszy rzut oka. Woda, piasek i palmy? Każdy by się z tego cieszył, ale obecnie w okolicy nie widać żadnego żywego ducha, oprócz chłopaka. Szkoda, że on sam niezbyt dobrze się rozejrzał po okolicy. Przynajmniej z początku, powoli podchodząc do wody, by przeczesać ją jedną ze swoich kos. Był to dziwny sposób na sprawdzenie czy ta woda jest prawdziwa. Jednak zapewne o wiele lepszy niż skakanie w nią, oczywiście na główkę, przecież nie istnieje inny lepszy sposób by to zrobić.
Teraz można wbić Kazeshini w piasek i zawiesić na nim płaszcz. Po tym akurat dało się zorientować, że chłopak nie jest sam w okolicy, bowiem zauważył jedną dziewczynę. Siedzącą nad wodą na jednej ze skał.
- Witaj. - krzyknął, podnosząc ponownie swoją broń i płaszcz by podejść bliżej skały, na której znajdowała się jego rozmówczyni.
- Wybacz, że przeszkadzam. Tylko, mogłabyś mi powiedzieć gdzie się znajdujemy? Nieco zabłądziłem, parę dni temu i teraz jestem tutaj. - dodał, spokojnym głosem z uśmiechem na ustach. Starając się być miłym i szarmanckim.
- Mogę wejść na górę? - zapytał, ale samemu nawet nie planował czekać na odpowiedź w sprawię tego pytania, tylko po prostu to zrobił. Wykorzystując jedną z najprostszych technik shinobi. Będąc już na górze, mógł spokojnie się ukłonić na przywitanie. Teraz rozmówczyni mogła zobaczyć go w całej okazałości, nawet jeden z jego braków, zamknięte oko, które nie planowało się otwierać by straszyć nieznajomą.
- Jestem Akashi. - dodał, na samo zakończenie. Zatrzymując się niedaleko krawędzi skały. Licząc na to, że rozmówczyni nie ma nic przeciwko jego obecności w tym miejscu, zwłaszcza że on sam zachowuje się spokojnie i nie wykazuje żadnej agresji wobec dziewczyny, której nawet dobrze się jeszcze nie przyjrzał. Czasami można zapomnieć o najłatwiejszych czynnościach.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 29 mar 2019, o 19:44

Wszystko miało swój początek i koniec. Nie można było się spodziewać, że miejsce tak blisko osady będzie puste cały czas, ale Youmu nie miała też takiej nadziei. Chodziło jedynie o to, by mieć przestrzeń i zdecydowanie mniejsze zagęszczenie hołoty, niż w dowolnej karczmie w prowincji. Nawet tak ekskluzywnej jak Promyk. Nadchodzący osobnik w czarnym płaszczu był zwiastunem końca spokoju panny Nanatsuki, jednak nie miała nic przeciwko ciekawemu towarzystwu. Mógł jej umilić dzień swoją interesującą osobą, o ile taką oczywiście był albo chociaż jakąś intrygującą historią, o ile takie posiadał. Zapewne nie był tutejszy. Błysk słońca odbijany z czerni płaszcza wskazywał, że ten kawałek garderoby wykonany był ze skóry. Fatalny wybór jak na pustynię. Gorzej nie mógł wybrać. Nie obserwowała go długo, chociaż zachowywał się co najmniej ekstrawagancko. Nosił ze sobą jakieś żelastwo, które ni to przypominało kosę, ni kusarigamę. Zdecydowanie był shinobim i to pewnie całkiem silnym lub głupim. Inaczej nie korzystałby z tak nieporęcznej broni. Szkarłatne oczęta znów wpatrywały się w puste, martwe wydmy rozciągające się wszędzie, z każdej strony.
Nie spodziewała się krzyku i to skierowanego do niej. Zdążyła już zapomnieć o specyficznym, nietutejszym człowieku, który również postanowił skorzystać z dobrodziejstw natury. Drgnęła, zaskoczona, a następnie ciężko westchnęła, spuszczając wzrok na dół, by przyjrzeć się lepiej temu, kto zakłócił ciszę. Fioletowe włosy, zamknięte oko, dziwaczna broń i dziwaczny znak na płaszczu. Przyglądała mu się z beznamiętną miną, milcząc, nie odpowiadając na jego przywitanie, ani następujące po nim pytanie. Musiałaby też podnieść głos, a nie chciało jej się. Zresztą Youmu mogłaby zliczyć na palcach jednej ręki sytuacje, w których była głośna. Nie lubiła wysilać swoich strun głosowych. Nie lubiła brzmienia swojego głosu w takim natężeniu. Wolała, gdy pozostawał naturalny.
Czy mógł wejść na górę? Mógł. Kiwnęła głową i nawet wskazała mu dłonią, by przyszedł tutaj. W ten sposób mogła mu się lepiej przyjrzeć, ale też miała możliwość odezwania się. Pochylona do przodu, ruszając zwisającymi z krawędzi nogami, przyglądała się, jak ten wchodzi na górę. Używał chakry, więc potwierdziło się przypuszczenie dziewczyny odnośnie jego "zawodu". Siedziała dalej na swoim kocyku, gdy znalazł się już na półce skalnej. Ukłonił się grzecznie, a czarnowłosa przyglądała mu się z miną, która nie wyrażała niczego. Nawet jej typowego znudzenia. Zwyczajnie traktowała go na razie jako interesujący obiekt do oglądania tak, jak tamte wydmy w oddali albo to drobne jeziorko z pitną wodą.
- Tak po prostu Akashi? Nie posiadasz nazwiska? - zapytała spokojnym głosem, obracając się w jego stronę i siadając ze splecionymi nogami, już nie zwisającymi z krawędzi. Podniosła dłoń i wskazała palcem na płaszcz. - Skóra na pustyni to przepis na poparzenia. - dodała, opuszczając dłoń i sięgając po tykwę z wodą. Otworzyła ją, napiła się łyka i odłożyła na bok. - Zresztą jest też za gruby i ciężki. I nie wyszywa się niczego na skórze. - kilka porad odnośnie mody, a raczej samego rozsądku związanego z krawiectwem opuściło jej usta z takim samym tonem, jak reszta wypowiedzi. Był wysoki, stał blisko, a ona siedziała. Musiała zadzierać głowę do góry, by patrzeć mu w oczy, a właściwie w jedno, szare oko.
- Siadaj, źle mi tak rozmawiać. - powiedziała, jednocześnie klepiąc koc obok niej, by zaznaczyć gdzie ma usiąść. A miał usiąść obok niej, ale na długość ramienia, a nie tuż koło. Nie wiedziała czy przypadkiem nie śmierdzi potem przez przegrzewanie się w tym płaszczu. Jakby już usiadł, to miała zamiar wystawić w jego stronę dłoń jak do uścisku, przywitania. - Youmu Nanatsuki. - rzuciła krótko, ale powinien zrozumieć, że właśnie mu się przedstawiła. Średnio chciało jej się wysilać, by jakoś pchnąć młodzieńca do opowiadania, ale nie miała i tak nic lepszego do roboty. Postanowiła dać mu szansę, a że wyglądał intrygująco, to jej wypowiedzi nie ograniczały się do "naprawdę?", "rozumiem", "nie" i innych, zdawkowych pomruków.
- Jesteś w Atsui, niedaleko osady Kinkotsu. - rzuciła, odpowiadając mu na zadane wcześniej pytanie. Nie zapomniała o nim. Łatwo było się zagubić na pustyni, bo gdzie by nie spojrzeć, to krajobraz był ten sam. Dlatego trzeba było mieć doświadczenie. Aktualnie Youmu bez problemu mogła określać kierunki nawet z dala od punktów charakterystycznych. To po prostu przychodziło z czasem. Tego wymagały Samotne Wydmy od każdego.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 323
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 30 mar 2019, o 11:36

Sama wędrówka nie należała do najłatwiejszych, ale w końcu odnalazł żywego ducha, który był kobietą i to nawet nie brzydką. Ciężko uwierzyć, że ktoś potrafi żyć w takich warunkach bez większych problemów, zwłaszcza będąc pozbawionym nieśmiertelności, a tutaj jednak. Cud nad cudami. Mimo początkowych problemów, wszystko układało się dobrze, może poza tym, że Akashi robił dookoła siebie zbyt wiele zamieszania najpierw zachowując się jak dziwak próbując rozciąć wodę swoją bronią, jednak dzięki temu miał pewność, że jest autentyczna. A potem krzycząc do nieznajomej osoby, której chyba zbytnio nie chciało się z początku odpowiadać, a raczej nie chciało jej się nad wyżerać głosu aż do takiego stopnia. Minęła chwila i chłopak znalazł się o wiele bliżej swej rozmówczyni, która od razu zaczęła od lekko nietypowego pytania, a przede wszystkim problematycznego.
Hm, na pewno jakieś posiadam. Jednak go nie pamiętam, było to tak dawno. - powiedział, będąc przy tym lekko zakłopotanym. Mimo że był młodym człowiekiem posiadał już jakieś luki w pamięci.
- A nie, zaraz. Jestem Akashi Terumi. - dodał po chwili, przypominając sobie swoją rozmowę z siostrą. Skoro siostra go tak nazywała, to musi być to prawdą. W końcu jego rodzina nie miałaby powodu go okłamywać, w końcu on samemu był z nią śmiertelnie szczery, może nawet za bardzo. Jednak czasu się nie cofnie i trzeba żyć z tym dalej. Teraz przynajmniej będzie mu łatwiej odnaleźć swoją siostrę w przyszłości.
Chociaż to nie czas oddawać się w zamyślenie, trzeba skupić się na słowa wypowiedzianych przez dziewczynę. Teraz dawała parę dobrych rad odnośnie życia na pustyni, oraz uwag co do złego stroju chłopaka jak na takie warunki. Ciężko było jej odmówić racji, tylko kto by się przejmował poparzeniami.
- Poparzenia? Masz na myśli ten sam efekt jaki wywołuje kontakt z technikami katonu? W sumie masz racje, mogłoby to być lekko upierdliwe. - odparł, słuchając dalej odnośnie zbyt dużej grubości i tego, że nie powinno się wyszywać czegoś na skórze. Jedno proste westchnięcie, ściągnięcie swojej broni z pleców, by położyć ją obok koca, a następnie zrzucenie z siebie płaszcza, który wylądował w tym samym miejscu co kazeshini. Sam chłopak pozostał tym samym jedynie w białej koszuli, która nawet nie była zbyt starannie zapięta od górnej części, stanowiąc element przewiewny.
Teraz mógł spokojnie usiąść obok swojej rozmówczyni, tak jak ona sobie tego życzyła. W końcu nie ma potrzeby na większą bliskość. Sam chłopak również nie był zbyt spocony mimo jego niecodziennego stroju, może to przez fakt, że dawno nie spożywał żadnych płynów ani posiłków. Zagłodzenie się w tym przypadku jednak było dalekie, tak samo odwodnienie. Czasami przecież można zapomnieć o tak mało istotnych rzeczach jak jedzenie czy picie.
- Dziękuje Ci Youmu. Bardzo mi pomogłaś mówiąc gdzie się znajduję. - odpowiedział, oddając lekki ukłon karku w stronę dziewczyny, w ramach podziękowania. Teraz pozostało chyba jedynie zasypać ją pytaniami odnośnie jej niecodziennej stylizacji zdobionej w czaszki.
- Muszę przyznać, że twój stój wygląda dość ciekawie, zwłaszcza te czaszki. Śmierć jest wspaniałym zjawiskiem, właśnie to mają one symbolizować? - powiedział, zwracając uwagę na górną część garderoby dziewczyny. Bo w sumie gdzie indziej miałby patrzeć swoim jednym okiem? Jak nie na tors. Przecież niegrzecznie byłoby nawiązać po tym kontakt wzrokowy, który jednak zaistniał. Najbardziej rozgarniętym rozmówcą to on raczej nie był. Jednak jak na taki moment znajomości, nikt nie ma powodów do narzekania w tym wszystkim.
- Widzę również, że jesteś uzbrojona. Może to tylko duży shuriken, ale raczej potrafisz się nim doskonale posługiwać. Dlatego chyba mogę wnioskować, że nie jesteś zwykłą kobietą, tylko jesteś kunoichi. - dodał, na samo zakończenie. Proste stwierdzenie, którego mogłoby domyślić się nawet dziecko. Czy tylko mi się wydaje, czy Akashiemu brakuje podejścia do kobiet.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1214
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 22:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 30 mar 2019, o 16:40

Brak pamięci w przypadku nazwiska nie był niczym nowym. Jeżeli nie należało się do jakiegoś klanu, to nazwisko nie miało znaczenia, a liczyło się wyłącznie imię. W końcu nic nie oznaczało bycie jakimś Watanabe, Takahashi czy Sato. Nie wiązało się to z żadnymi konkretami. Po prostu jakaś kolejna, nieznacząca rodzina. Dla Youmu nazwisko pełniło po prostu formę estetyczną. Ładnie brzmiało i ładnie wyglądało, gdy je się zapisało. W końcu posiadała fałszywe, wymyślone przez siebie nazwisko. Nanatsuki. Kiedyś była Yagyuu, ale to też nie było prawdziwe nazwisko, a takie, pod którym ukrywała się matka. Jeżeliby dociekać prawdy, to Youmu była Maji. Ale to nie brzmiało wcale dumnie. Youmu Nanatsuki. Mogła budować respekt pod swoim nazwiskiem. Może teraz było tylko elementem zbliżonym do spinki we włosach, ale kiedyś miało oznaczać dokładnie Youmu. Tą, a nie inną. Jedyną w swoim rodzaju.
Terumi? Czarnowłosa słyszała o nich. Szczep podzielony na dwie, skłócone ze sobą gałęzie. Nagłe przypomnienie sobie własnego nazwiska, które było też nazwiskiem znanego szczepu z pewnością nie było naturalne. Akashi, o ile tak naprawdę się nazywał, coś ukrywał i zapewne kłamał. Kunoichi ciężko westchnęła. Naprawdę chciał ją nabrać, gdy okazywał się tak nierozgarnięty?
- Pierdolenie. - mruknęła w odpowiedzi. Może on zachowywał się jak przystało na dżentelmena, ale Youmu nie czuła ani potrzeby, ani zobowiązań, aby wyrażać się jak dama. Była wulgarna i jak chciała kląć, to klęła. Normy społeczne ją nie interesowały. - Nie jesteś żaden Terumi. Kim jesteś? - nie wierzyła mu. Nie wierzyła, że należy do tego szczepu. Tak samo jak nie mogła uwierzyć, że Akashi nie wie co to poparzenia, a przynajmniej nie załapał od razu. Nierozgarnięcie przybierało na sile, a czarnowłosa powoli traciła nadzieję, że młodzieniec zabawi ją swoją ciekawą osobą lub historią. Zawsze popełniała ten sam błąd - zapominała jaka jest przepaść między nią, a innymi. Przynajmniej według niej samej.
- Skóra w pustynnym słońcu potrafi nagrzać się jak żelazo. Czarna skóra tym bardziej. Jest to tak upierdliwe, jak sparzenie się pogrzebaczem, tylko nieustanne. - komu nie zdarzyło się chwycić za kawałek rozgrzanego metalu z czystego zamyślenia? Youmu się zdarzyło kilka razy, a szczególnie często nie musiała rozpalać ognia, by się ogrzać. W końcu żyła na Samotnych Wydmach. Nie gotowała też, bo nie umiała za bardzo i nie chciało jej się. Było to upierdliwe. Wychodziło zbyt wiele, a ona miała ochotę na jedną porcję. Przecież nie będzie jeść tego samego kilka razy pod rząd.
Mimo tego, że jej strój zdecydowanie zwracał uwagę, to rzadko słyszała komentarze odnośnie niego. Ludzie nie wiedzieli co o nim myśleć. Zapewne ich proste gusta nie były przygotowane na wyszukaną stylizację dopasowaną nie do standardów normalności, a do osoby noszącej kreację. Akashi zdawał się być tym zaintrygowany, ale w nietypowy sposób. Śmierć to wspaniałe zjawisko? Panna Nanatsuki nie była tego taka pewna. Uśmiechnęła się nieznacznie i spojrzała w dół, na swoją bluzkę. Była to druga tego samego rodzaju, bo pierwsza została zniszczona. Jednak wyjątkowo lubiła ten strój. Podobało jej się to, jak w nim wygląda. Pokazywał też, że wystarczy niewielki jej wpływ, aby zrobić z czegoś zwyczajnego, coś naprawdę niesamowitego. Jedynie kropelka jej krawieckich możliwości, bo w końcu jedynie wyszyła czaszki i doszyła koronki.
- Nie. - odpowiedź była krótka i stanowcza, ale zamierzała ją rozwinąć, gdy tylko zrzuciła z siebie płaszcz, który wylądował na kocu za nią. Cień czy nie, to wciąż była pustynia i łatwo było się przegrzać. No i w taki sposób Akashi mógł lepiej przyjrzeć się jej bluzce, chociaż wątpiła, że go naprawdę interesuje. - Wyszycie czaszek było po prostu moim artystycznym kaprysem. Podobał mi się ich wzór i uznałam, że dobrze będą wyglądać na tej bluzce. Chociaż są rozrzucone bez ładu, to każda wygląda identycznie i tworzy estetyczną całość. Jakby się nad tym zastanowić, to czaszki też do mnie pasują. - ostatnie zdanie dodała bardzo luźno, jakby nie było to nic istotnego. - Śmierć to wspaniałe zjawisko? Powiedziałabym, że żałosne. Nie widziałam jeszcze wspaniałej śmierci, a widziałam już niejedną śmierć. Każdy umiera tak samo. W ich oczach jest strach, ciało panikuje, instynkty obejmują władzę, a później nadchodzi pustka. Śmierć to koniec, porażka. Brak siły. - rzuciła jakby od niechcenia. Filozoficzne tematy chociaż były przyjemne, to niczego konkretnego nie wnosiły. Dla Youmu rozmowa z innymi na temat światopoglądu była pewną kotwicą normalności. W ten sposób była w stanie zobaczyć, ale nie zrozumieć, jak myślą inni, zdecydowanie gorsi od niej. Mogła wyłuskać z tego wszystkie błędne założenia i nauczyć się na błędach innych, zamiast swoich. Zresztą na swoich się nie uczyła, bo przecież według samej czarnowłosej, to nie popełniała błędów. Były to najwyżej wyniki jej braków w jakichś kategoriach, a to dało się nadrobić. Uważała, że ma perfekcyjny charakter, ale jej ciało i umiejętności jeszcze nie były perfekcyjne. Zatem czasami ze względu na tę różnicę pojawiały się problemy. Problemy, nie błędy.
- Uważasz śmierć za wspaniałą? Chciałbyś umrzeć? Wystarczy poprosić, a spełnię łaskawie Twe życzenie. - powiedziała, uśmiechając się znacznie szerzej. Na jej buźce wykwitł zadziorny uśmieszek. Słyszała już kilka razy, że śmierć to coś dobrego. Niektórzy uważali, że to spokój od codziennych zmagań. Niektórzy, że to droga do lepszego życia. Niestety nikt z tych ludzi nie chciał umrzeć. Zatem jak to było? Śmierć była wspaniała, a nikt nie chciał umrzeć? Hipokryzja.
Akashi nie był jednak aż tak nierozgarnięty, jak myślała czarnowłosa. Dodał dwa do dwóch i wyszło mu cztery. Zauważył Youmu i jej duży shuriken, więc wykalkulował, że jest kunoichi. Trafnie zresztą. Broń była nietypowa, wymagająca umiejętności, aby zrobić z niej użytek. Trochę tak, jak te jego dziwaczne kosy, ale jednak zdecydowanie bardziej... rozsądna. Roześmiała się radośnie, gdy usłyszała, że nie jest zwyczajną kobietą. Śmiech trwał dobrą chwilę, aż pokiwała energicznie głową w znaku potwierdzenia.
- Z całą pewnością nie jestem zwykłą kobietą. Jestem jedyna w swoim rodzaju. Niezwykła. Właściwie Twoje spotkanie ze mną możesz traktować jak dar od losu. Prawdopodobnie najwspanialszy prezent jaki otrzymasz, o ile zrozumiesz jego istotę. - mówiła wesoło i z całkowitą pewnością siebie. Naprawdę tak uważała. Ludzie powinni jej dziękować, że miała ochotę zamienić z nimi kilka słów. Niestety nikt, oprócz niej samej, nie potrafił pojąć jej wspaniałości. Nie potrafili, ale uważała też, że nie chcieli nawet wtedy, gdy to zrozumieli. Uświadamiali sobie różnicę poziomów i fakt, że nie są w stanie nawet zbliżyć się do tego, co reprezentowała panna Nanatsuki. To ich denerwowało do tego stopnia, że zaprzeczali, odsuwali tę myśl od siebie. Tak sobie Youmu tłumaczyła wszelkie próby dyskusji na temat jej niezaprzeczalnej wyższości. Jednak dziewczyna nie była świadoma, że może się mylić, że może nie być taka niezwykła, za jaką się uważa. Ona naprawdę była pochłonięta sama sobą.
- A Ty jesteś głupi czy naprawdę silny? - zapytała już wracając do powagi tonu, chociaż jej buźka wciąż prezentowała drobny uśmieszek wyrażający może zadowolenie, a może coś innego. Po tym niejasnym pytaniu nastała chwila ciszy, w której kunoichi uświadomiła sobie, że nierozgarnięty Akashi może nie zrozumieć o co jej chodzi. Znów paluszkiem wskazała, ale tym razem na jego żelastwo, na którym zawiesił płaszcz. - Jesteś albo głupi, że walczysz tak nieporęcznym złomem, albo naprawdę silny, że nie robi Ci to różnicy. Chociaż moim zdaniem i tak jesteś głupi, bo w dobrze zaprojektowanej broni potrafiłbyś bardziej wykorzystać swoje mocne strony. Oręż powinien być narzędziem, które tylko podkreśla nasze zdolności, a nie je definiuje. - dziewczyna do najmilszych nie należała i młodzieniec z każda kolejną jej wypowiedzią mógł się o tym przekonać. Youmu stawała się coraz bardziej Youmu, a czy zniesie to fioletowowłosy chłopak? Miało się okazać. Nie odczuwała zagrożenia z jego strony. Nawet nie rozumiała, że mogła go denerwować swoimi, rzekomymi, obelgami w jego kierunku i wywyższaniem się. Swoje słowa traktowała jako prawdę, którą każdy powinien przyjąć, chociaż zawsze próbowali dyskutować.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 323
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 21:11
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
Multikonta: Nie

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość