Oaza w pobliżu wioski

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 2 paź 2018, o 19:34

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

z/t
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Atari Sanada » 9 paź 2018, o 12:52

Delikatnyszum wody nieśmiało popychanej po przez pustynny ciepły wiatr wprowadzał w stan spokoju. Tafla zbawiennego płynu kołysała się nieznacznie choć miło było obserwować to zjawisko pomiędzy rozgrzanymi garbami piasku. Młoda podróżniczka siedziała pod palmą opierając swoje plecy o niewygodny, gibki pień. Jej szare oczy nie mogły oderwać się od malutkich fal, które wystarczyły, aby przypomnieć jej zimną, surową rodzinną krainę Teiz. Oprócz zapachu ryb i pieniących się bałwanów morskich, był to również region chroniony przez osławionych samurajów. Atari nie była szkolona w sztuce pełnej męstwa i honoru. Zwykłej rybaczce daleko było od drogi miecza obieranej przez prawdziwych samurajów, jednak mimo to, ta chłodna ziemia rodziła ludzi skłonnych do władania orężem. Naturalnym więc było dla Sanady wplatanie do potyczek prowizoryczny styl walki mieczem. Nieogdaj był to zwykły kijek, później boken a z czasem miecz, którego w gwoli ścisłości i tak bała się używać.
Podróżniczka zjawiła się w oazie nieopodal wioski nie z powodu wspominek - te przybyły same, naturalna tęsknota za domem, nostalgia. Jej celem był trening. Zastałe kości i mięśnie wołały o pomstę i nie mogły doczekać się jakiegoś ruchu. Wioski rybackie nie cierpiały nudy i żaden z ich mieszkańców mimowolnie też nie. Atari w dodatku była bardzo żwawą młodą osobą, co potęgowało całą ta odrazę do spokoju i zastoju. Poderwała się na równe nogi rozrzucając w okół wszędobylski piasek. Obróciła się od wody i spojrzała na nad wyraz niewygodny pień palmy - drzewa, które wyglądało równie dziwacznie jak tutejsze garbate konie. Drobne dłoń powędrowała wzdłuż pasa i dobyła boken, którym przyłożyła parę ostrzegawczych ciosów w drzewo. Atari szukała odpowiedniego chwytu i starała się rozruszać. Po kilku niewyćwiczonych i raczej amatorskich cięciach postanowiła wdrożyć nauki. Swojego czasu widziała pewne ryciny pewnych specyficznych ruchów, które to miałby usprawnić jej styl podróżnika, który kalał oczy znawców kunsztu. Obrazek prezentował mężczyznę wymachującego swoim mieczem po okręgu, jakby odganiał się od niewidzialnych przeciwników. Cel takiego ruchu był prosty, choć we wprawnych rękach mógł stanowić naprawdę solidną obronę i to przed wieloma przeciwnikami. Atari rozpoczęła ćwiczenia rysując w powietrzu kręgi, dzieląc powietrze z charakterystycznym świstem. Ucząc się techniki, która poprowadziłaby ją krok bliżej powiedzenia: "Ten kto posiada broń winien się umieć nią posługiwać".


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
Gracz nieobecny
 
Posty: 275
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
Multikonta: Yama-uba

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Atari Sanada » 9 paź 2018, o 13:18

Chmura piasku rozrzuconego poprzez nagłe ruchy podróżniczki opadł leniwie na swoje miejsce. Bambusowy kapelusz chroniący głowę i skrywającą twarz w cieniu, unosił się opadał razem z ciężkim oddechem właścicielki. Poranny trening nigdy nie był sukcesywny, jeśli nie wyciskał siódmych potów. W tym przypadku jeszcze ich nie wycisnął, więc nie należało zaprzestawać. Atari pojęła sedno uprzedniej techniki, więc należało pójść za ciosem i spróbować nauczyć się kolejnego ruchu zbliżającego ją do poprawnego korzystania z miecza i jego możliwości. Za czasów swojej wczesnej młodości dziewczyna lubiła oglądać wszelkie rycin z najprzeróżniejszymi ruchami i technikami. Było ich naprawdę wiele, a niektóre wyglądało przekomicznie, a wręcz nienaturalnie i własnie one zapadały w głowie najbardziej. Sanada nie chciała uchodzić za cyrkowca na polu walki, więc nie zamierzała nawet próbować uczyć się z pamięci tamtych rzeczy. Zamiast tego wygrzebała gdzieś z tyłu swojej głowy najbardziej podstawową, która przewijała się niemalże wszędzie. Sam obrazek nie mówił wiele, lecz chodziło o wysnuciu kilku silnych i precyzyjnych cięć. Banalna sprawa, a jednak dzieła zwykłych samozwańczych śmiałków od tych, którzy faktycznie potrafią coś wskórać orężem.
Długi, łukowaty pień drzewa zwanego palmą ponownie został obrany za cel. Być może, plecy Atari dalej bolały od niewygody oparcia i miała być to swoista zemsta. Dziewczyna odsapnęła kilka ciężkich razy i zbliżyła się do pnia. Jak się okazało, nie jest aż tak łatwo bić w to samo miejsce i wymagało to praktyki. Cios za ciosem rozlegał się systematyczny, rytmiczny huk. Boken u uderzał silnie w drzewo zbliżając podróżniczkę do, no właśnie do czego? U góry z każdym ciosem trzęsła się przedziwna i skąpa korona liści przy których rosły włochate kule, które postanowiły bronić swojego domu i zerwać pędząc w dół na niegodziwego najeźdźce. Atari nie spodziewała się niczego, bo kto by pomyślał, że u góry znajduje się taka wytworna pułapka matki natury. Pierwszy kokos uderzył ciężko w piach obok stóp dziewczyny, wbijając się na jedną z trzech części w gorący piasek. Drugi zaś spadł prosto na bambusowy kapelusz, który lekko zamortyzował uderzenie, choć i tak w głowie aż zadudniło. Atari usiadła ciężko na ziemi ściągając nakrycie głowy i masując obolałą głowę. Na jej twarzy widać było szok, niedowierzanie i pełnie przekonania stwierdzenie, że w tej gorącej krainie absolutnie wszystko próbuje pozbyć Cię życia. Trening ważna sprawa, ale jeśli nawet matka natura nas ostrzega, to lepiej skryć się powrotem między cieniem piaskowych budynków stolicy pustyni. Nauka zakończona, lekcja oraz nauczka wyciągnięta. Od tej chwili podróżniczka wiedziała jak wyprowadzać porządne i poprawne cięcia jak i to, że gdy uderza się wystarczająco silnie i długo w palmę to ta postanawia zbombardować Cię swoimi włochatymi kulami.


[z/t]

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
Gracz nieobecny
 
Posty: 275
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
Multikonta: Yama-uba

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Ichirou » 18 paź 2018, o 18:38

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
KP PH bank głos koty dziennik
Avatar użytkownika

Ichirou
 
Posty: 3307
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 30
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Widoczny ekwipunek: Hiramekarei, gurda, fūma shuriken, torba, dwie kabury
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG/Discord: Ichi#9163

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Ren » 2 lis 2018, o 03:53

Długa wędrówka przez tereny Yusetsu, a następnie Sakai była dość wyczerpująca. Szczególnie kiedy dotarło się już na tereny pustyni. Minęło sporo godzin odkąd pozostawił Asakę i Shikaruia za sobą. Był ciekaw jak sobie radzą i czy może podobnie jak on przebrnęli już bezpiecznie przez Soso do Daishi. Miał nadzieję, że tak było i udało im się dopiąć swojego celu. Zrealizować czyjeś marzenie o bezpiecznym domu i życiu z rodziną. To też zamierzał zachować Ren, a konkretniej chciał sprawić, aby na jego rodzimych ziemiach dalej żyło się w spokoju. Cała ta rebelia Dohito nie była oczywiście bezpodstawna. Jego ród pracował sobie na to, aby ją wywołać, mimo tego Namikaze postrzegał to jako bezsensowny rozlew krwi, który można było rozwiązać zupełnie inaczej, a konkretniej dyplomatycznie. Jednakże ludzie u władzy w większości woleli doprowadzić po prostu do walki. Był to najszybszy i najłatwiejszy sposób jeśli ktoś chciał coś wskórać, to prawda, jednakże ciągnący za sobą największe konsekwencje.
Rozmyślając o tym wszystkim białowłosy chłopak dotarł w końcu już do lepiej znanych mu terenów. Terytoria Atsui były mu już całkiem dobrze znane. Bywał już nawet w wiosce, która znajdowała się pod panowaniem Sabaku. Dostrzegł z daleka oazę, w której zamierzał się zatrzymać na chwilę i napoić przed wkroczeniem na terytorium jego rodu. Jak zamierzał, tak zrobił. Po niedługim czasie zatrzymał się już przy jednym z wielu przystanków dla wędrowców. Nic nie nadawało się lepiej niż oaza, która oferowała wodę pitną każdemu podróżnemu. Oczywiście Ren skorzystał z ów daru, a następnie przysiadł sobie nad brzegiem, aby chwilę odpocząć, ponieważ prawie w ogóle się nie zatrzymywał odkąd opuścił swoich dotychczasowych towarzyszy. Nie chciał się zatrzymywać, aby w miarę jak najszybciej dotrzeć do domu. Teraz jednak wiedział, że musiał zrobić sobie przystanek, aby być w pełni sił.
Ren
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Hikari » 3 lis 2018, o 15:42

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 1/45+
Ren




Było to spokojne popołudnie, gdzie można było odpoczywać po długiej podróży. Niestety to była zima, a te tereny wtedy są bardzo mroźne, temperatura spada nawet do minus kilku stopni. To jednak raczej nie na jej samym początku, ale trzeba mieć to na uwadze w przyszłości. Śniegu nie zaznamy, opady występują głównie na wiosnę, a i tak jest ich bardzo niewiele. Woda była wręcz lodowata, ale za to bardzo orzeźwiająca. Podczas takiego wypoczynku w oddali dało się dostrzec wolno idącą sylwetkę podpierającą się na włóczni. Gdy się zbliżał dało się dostrzec więcej szczegółów, takich jak to, że trzyma się za lewy bok. Nosił na sobie ubrania charakteryzujące strażników osady Kinkotsu, ale przybywał z zupełnie przeciwnego kierunku. Widocznie dopiero tam zmierzał, a to miejsce było po drodze.
- Przepraszam! Możesz mi pomóc!? Sytuacja alarmowa!
Krzyczał z miejsca, gdzie był już dość dobrze słyszalny. W jego głosie dało się usłyszeć pośpiech, a zarazem zmęczenie. Dalsze słowa przerwał mu kaszel, ale mimo niego wciąż starał się zmniejszyć odległość między wami. Spod miejsca, gdzie miał dłoń widać było cieknącą krew przy takim dystansie.
- Zaatakowali podziemną rzekę! Chcą! Chcą!
Zanim dokończył wywrócił się, starał się podnieść, ale nie był zbytnio w stanie. Wiele czasu mu widocznie nie zostało.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2422
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Ren » 3 lis 2018, o 18:01

Pomimo tego, że Ren znajdował się na pustyni, temperatura spadła niepokojąco nisko. Dlatego też musiał przyodziać nieco cieplejsze rzeczy, a nawet założyć płaszcz. Nie lubił zbytnio dużych mrozów, jednak ten był jeszcze na prawdę znośny. Woda przyniosła spore ukojenie zaspokajając pragnienie wędrowca, który zamierzał trochę odetchnąć podczas swojej podróży. Jego cel był już tak blisko, a jednak tak daleko. Jeszcze troszeczkę, na prawdę ostatnia prosta.
Białowłosy dostrzegł w oddali sylwetkę człowieka, który zbliżał się powoli podpierając się na włóczni. Nie zwiastowało to nic dobrego. Czyżby jednak jego podróż po raz kolejny miała się opóźnić? Kiedy mężczyzna się zbliżył mógł dostrzec, że jest ranny. Trzymał się za bok.
- Cholera... Będą kłopoty. - pomyślał i nie czekał aż strażnik zbliży się do niego, tylko sam podszedł. Ten jednak ubiegł go i od razu poprosił go o pomoc. Co prawda spieszyło mu się, jednak nie mógł przejść obojętnie wobec czegoś takiego szczególnie, że wyglądał jak strażnik Kinkotsu. Dodatkowo nie szedł z wioski tylko zmierzał właśnie w jej kierunku. Najwidoczniej coś się stało i szukał posiłków, albo po prostu był to jakiś patrol, który został napadnięty.
- Mów szybko co się stało i gdzie! - polecił mu kiedy był już dostatecznie blisko, aby strażnik nie musiał się zbytnio wysilać podczas mówienia, ponieważ nie był w zbyt dobrym stanie. Krew dość szybko sączyła się z jego rany, niestety Ren nie znał się na iryo, więc najprawdopodobniej ten mężczyzna jest już stracony. Do wioski było za daleko, no chyba, że uda mu się jakoś pomóc poprzez zastosowanie pierwszej pomocy.
- Gdzie ta podziemna rzeka i czego chcą? Ilu ich było? - zaczął wypytywać, aby uzyskać od niego jak najwięcej informacji. Wtedy mężczyzna się przewrócił, więc Ren postanowił mu trochę pomóc. Odwrócił go na plecy, a następnie przyjrzał się ranie. Postarał się jak najszybciej zrobić jakiś prowizoryczny opatrunek z ubrań rannego. Jakiegoś rękawa lub nogawki, może płaszcza? Zależy co miał. Skoro było tak zimno, to na pewno miał jakąś odzież wierzchnią. Po zaaplikowaniu opatrunku starał się uciskać mocno ranę, aby spróbować zatamować krwawienie. Może to da mu trochę więcej czasu, aby przekazać mu potrzebne informacje.
Ren
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Hikari » 5 lis 2018, o 02:01

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 3/45+
Ren




Desperackie próby ratunku czyjegoś życia bywają trudne. Szczególnie jak nie jest się ekspertem w zakresie medycyny, a najlepiej naturalnej. Przecież ta jest niesamowicie efektywna wedle plotek niektórych. Tutejsza rana była dość głęboka, chociaż temperatura trochę mroziła krew to wciąż stracił jej prawdopodobnie zbyt wiele. Trzymał się jak do tej pory na resztkach silnej woli, aby przekazać jakieś nowiny komukolwiek, a przy zobaczeniu pierwszej duszy nagle cała energia się rozpłynęła. Na próby jakiegoś zabandażowania rany złapał ciebie za dłonie nie pozwalając na to.
- Zatruć źródło!
Ponownie zakaszlał jakby mocno mu się pogarszało, a jak to bywa w takich momentach dla lekkiego dreszczu na skórze zawiał delikatnie mocniej wiatr podnosząc parę ziarenek piasku w powietrze. Jego twarz była już nienaturalnie blada, pewnie to od zimna, a to od rany i upływu krwi. W oczach powoli coraz bardziej gasła iskra.
- Mam z sobą fiolkę!
Nie udało mu się powiedzieć nawet długiego zdania, biedak. Mimo wszystko musiał wypełnić swoje zadanie, sięgał do kieszeni na piersi wyciągając niewielką buteleczkę z resztką jakiegoś płynu. Wręczył je mężczyźnie wierząc, że ten będzie wiedział co z tym zrobić, zresztą innej nadziei to tutaj nie posiadał.
- Na północ, odkryta przez Ichirou.
Wciąż brakowało paru informacji, a każde słowo wypowiadane było z coraz większym trudem. Kolejne już były niesłyszalne, chociaż usta się poruszały jeszcze przez chwilę aż całkowicie uciekło z niego życie. Będący tutaj Ren mógł zrobić wszystko, obrabować trupa i udawać, że nic się nie stało. Sprzedać to co znajdzie. Zająć się prośbą umierającego strażnika. Uciec i udawać, że go tutaj nigdy nie było.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2422
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Ren » 5 lis 2018, o 19:29

Życie ludzkie jest bardzo kruche i często gdy jest zagrożone, to jest nie do uratowania. W tym przypadku było podobnie. Mężczyzna powoli wykrwawiał się pomimo udzielenia prowizorycznej pierwszej pomocy. Niestety Ren nie znał się na leczeniu, więc w tym wypadku nie mógł zbyt wiele zrobić. Najprawdopodobniej po prostu stracił zbyt wiele krwi po drodze i ta pomoc została mu udzielona zbyt późno. Mężczyzna nawet nie chciał już żadnej pomocy. Złapał chłopaka za ręce chcąc przekazać ostatnie informacje, które dla niego były chyba w tym momencie najważniejsze. Białowłosy słuchał w milczeniu. Chodziło o zatrucie źródła? Ale po co skoro na pustyni była to rzadkość, a okoliczna osada na pewno z niego korzystała? Czyżby strażnik z pobliskiej osady odkrył jakieś zagrożenie? Najwidoczniej ktoś chciał zaszkodzić pobliskim mieszkańcom.
Mężczyzna odchodził już praktycznie od zmysłów i mówił tylko to co chciał przekazać i robił to z na prawdę dużą trudnością. Z każdym momentem było coraz gorzej. Zaczął mocno kaszleć i był nienaturalnie blady, co oznaczało, że się mocno wykrwawia. Wręczył mu fiolkę z jakimś płynem, która była zapewne odtrutką, którą należało wlać do wcześniej wspomnianego źródła. Jego czas dobiegał końca i powoli gasł w oczach w końcu wypowiadając swoje ostatnie niesłyszalne słowa. Namikaze przez chwilę się zawahał, ponieważ nie wiedział co tak na prawdę zrobić. Strażnik wyglądał wiarygodnie, mimo tego coś mu nie pasowało. Skoro jeszcze nic nie wybuchło, oznaczało to, że raczej mógł go bez problemu przeszukać być może znajdując coś istotnego poświadczającego jego pochodzenie. Jeśli sprawa jest tak poważna i zmierzał do wioski, to może też powinien w pierwszej kolejności się tam udać? A może źródło zostało już zatrute i to tylko kwestia kilku chwil kiedy mieszkańcy zaczną odczuwać tego skutki? Nie mógł pozostawić tego bez ówczesnego sprawdzenia. Najpierw postanowił przeszukać strażnika, a następnie dopiero wtedy ruszyć we wskazanym przez niego kierunku, o ile nie znajdzie czegoś podejrzanego co mogłoby wskazywać na to, że kłamie. W międzyczasie upewnił się tylko, że nie jest to jakieś genjutsu, a wszystko nie dzieje się tylko w jego głowie, oczywiście wszystko w miarę możliwości.
Ren
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Hikari » 6 lis 2018, o 02:36

~ Nie ma wody na pustyni,
bo Kaguya ją podbili ~
Misja rangi B 5/45+
Ren




Przeszukiwanie zwłok bardzo często bywa haniebne, mimo wszystko tutaj nie było czasu zawahania. Ostatecznie wszystko jest możliwe, a ten mężczyzna mógł kłamać na łożu śmierci, chociaż zniszczenie pancerza pasuje do jego obrażeń. Czucie materiału było normalne podczas otwierania wszystkich kieszeni czy też toreb. Po walce wiele tam nie zostało, ale znalazł się jeden kunai z notką wybuchową oraz 102 ryo. Poza tym jeszcze był jakiś list zaplamiony krwią mogący potwierdzić prawdziwość jego tożsamości. Treść z tego co się dało odczytać do żony będącej w wiosce, tylko czy chciał aby go przeczytała? Może Ren zechce być bohaterem i wykonać też zadanie poboczne w odnalezieniu jej adresatki? Wiele czasu nie posiadał, a o tym mógł przecież zapomnieć czy nie zdążyć wspomnieć. Jak się zastanowić jego dłoń leżała na kieszeni z tym kawałkiem papieru zawiniętym w rulon i związany paskiem.
Czy to mogła być iluzja? Na taką nie wyglądała, najwyżej jakaś bardzo realistyczna mrzonka senna, tylko przecież Ren nie kładł się spać, albo tego nie pamięta. O tej porze ciężko było o jakieś zwidy pustynne tak więc prawdopodobnie działo się to w realnym świecie. W takim wypadku wybrał on podróż do wioski, gdzie nikt nie zdawał się wiedzieć jeszcze o tym zagrożeniu. Wszystko toczyło się normalnym życiem, najzwyczajniejsze piątkowe późne popołudnie w tych rejonach na początku zimy. Każdy narzeka na mrozy, strażnicy ubrani dość ciepło, aby wytrzymać te parę godzin na mrozie dostawali co jakiś czas czegoś ciepłego do picia. Każdy zasługuje na chwilę ogrzania. Można to było próbować przy samej bramie, iść do siedziby władz przyglądających się wieściom z konfliktu Haretsu vs Douhito, albo do szpitala. W sumie gdziekolwiek się chciało, również zapytać o niejaką Azumi. Tylko gdzie się z tym udać, aby znaleźć tą odpowiednią.


Z/T --> viewtopic.php?f=71&t=4482&start=30#p103267




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Mister Lata
 
Posty: 2422
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 26
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Prawe oko mocna zieleń, lewe intensywnej czerwieni. Długie kruczoczarne włosy sięgające do połowy ud. Ogólnie mówiąc dobrze zbudowany mężczyzna mierzący 182cm.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Etsuya » 11 lut 2019, o 01:47

Jedynie kwestią czasu było to, kiedy do Kirisu dotrze jakaś przejęta okrutnym losem mieszkańców grupka strażników czy innych sekciarzy. Im dłużej w niej przebywali, tym bardziej wystawiali się na ryzyko bycia oskarżonym o wyssane z palca zbrodnie. Po incydencie w Kantai sprzed pół roku, Etsuya nauczony był, że z perspektywy osób trzecich rzeczy zawsze wyglądały inaczej niż w rzeczywistości. Co za tym idzie, nawet jeżeli dopuszczał się czegoś moralnie wątpliwego, jak najszybciej starał się zniknąć z miejsca zdarzenia. Kwestia opuszczenia wioski nie polegała żadnej dyskusji.
Droga przez gorące była równie przeciągająca się, co nieprzyjemna, natomiast jego stan ani trochę nie pomagał w wędrówce. Nie mając sił trzymać szyi w pionie, wodził wzrokiem po piasku, wymuszając każdy kolejny krok. Dobrze zdawał sobie sprawę z tego, że Harumi ma racje i powinien odpocząć, ale musieli się przecież oddalić od osady ludzkiej na tyle daleko, aby poczuł się bezpiecznie. Jakiś czas później, słysząc słowa białowłosej podniósł wzrok, a na ich horyzoncie niemalże jak na zawołanie pojawiła się oaza.
Dotarłszy na miejsce, Etsuya walnął się bezceremonialnie pod pierwszą lepszą palmą w pobliżu wody, rzucając obok siebie plecak. Mogąc odetchnąć, zamknął oczy i nabierając raz za razem powietrza, uspokajał miarowo bicie swojego serca. Przez krótką chwilę nie zwracał na nic uwagi, rozluźniając swoje mięśnie i dając im się zrelaksować. Palące słońce było męczące, a usta stały się wyschnięte, jednakże nie miał ochoty ruszać się spod palmy. Ciało wybrało sobie coś o wyższym priorytecie i był to w tym momencie odpoczynek.
Chwila wytchnienia nie trwała długo, gdyż kilkanaście sekund później jego zdolności sensoryczne zapaliły w głowie czerwoną lampkę. Jedno oko otworzyło się automatycznie, a prawa ręka odruchowo drgnęła w kierunku plecaka - Co t.. - zaczął, jednakże Harumi szybko mu przerwała, uspokajając zaalarmowane zmysły. Poprowadził za nią wzrokiem obserwując zabłocone ubranie, które jeszcze całkiem niedawno otrzymała w prezencie. W pewnym stopniu miał wyrzuty sumienia, że ją całą ubabrał, ale nie dał tego po sobie poznać. Były gorsze rzeczy niż trochę błota, np. wakacje za kratami.
Kiedy dziewczyna wróciła, Etsuya z zaciekawieniem patrzył na nią nieco dłużej niż zwykle, zupełnie jakby myślał o czymś z nią związanym. Trzeźwość umysłu wróciła po paru minutach, a serce opanowało się do zadowalającego go stopnia. Chwycił w miarę sprawnie rzuconą mu manierkę, a następnie pociągnął parę dużych łyków. Czuł jak płyn przemieszcza się przez jego gardło, nawilżając układ pokarmowy chłopaka. Było to niezaprzeczalnie przyjemne uczucie, ale jeszcze przyjemniejszym było polanie sobie całej głowy wodą, mocząc przy tym włosy i ubranie w okolicach torsu. Jedną ręką energicznie rozsunął kimono bardziej na boki, dając powietrzu dostęp do jego skóry, natomiast drugą przetarł sobie twarz i odetchnął z ulgą. Uśmiechnął się zadziornie, po czym można było wnioskować, że wrócił mu humorek - Ściąłbym ci te włosy - rzucił, cały czas się w nią wpatrując i szczerząc przy tym kły. Zajmowanie się takimi kudłami musiało być niezwykle upierdliwe, szczególnie przy pracy jako kunoichi. Poza tym zastanawiał się czy nie wyglądałaby lepiej w krótszych.
Umyślnie nie odpowiedział jej na pytanie czy czegoś jeszcze potrzebuje. Bardzo nie lubił uczucia, kiedy musiano się nim zajmować, co za tym idzie kiedy tylko był w stanie, robił to sam - Odpocznę jeszcze chwilę i ruszamy dalej - odpowiedział zamiast tego, po czym zamknął znów oczy z delikatnym uśmiechem na twarzy. Mimo kilku przeciwności losu jakie napotkali, wyglądało na to, że wszystko zmierzało w dobrym kierunku i niebawem uda im się dotrzeć do bardziej przyjaznych życiu terenów.
Avatar użytkownika

Etsuya
Gracz nieobecny
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kana Yuki » 11 lut 2019, o 22:52

Tak długo, jak nie pozostają w jednym miejscu dłużej niż dobę, to nadęci służbiści nie powinni ich odnaleźć. Całkiem przyjemna wizja. W końcu nie ma nic przyjemniejszego, niż stanie się pospolitym karaluchem. Albo szczurem. Jedno z dwóch. Sum summarum, lepsze to, aniżeli śmierć. I z takiego założenia wychodziła również białowłosa. Wszystko to, co zdarzyło się w jej życiu na przestrzeni ostatnich miesięcy sprawiało, iż zaczęła doceniać realną wartość życia. Nie żeby wcześniej trącała o ryzykantkę. Bynajmniej. Po prostu dopiero wtedy, gdy antagonista wyzionął ducha na ostrzy jej kości, zdała sobie sprawę z tego, że życie jest niesamowicie ulotne i kruche. "Dziś jesteś, jutro się nie ma". Stwierdzenie to, nie opiera się wyłącznie na aspekcie sił witalnych i kolejnych oddechach. W końcu "utrata twarzy", to też poniekąd swoisty rodzaj śmierci. Symboliczny, ale wciąż.
Przez głowę przechodziły jej różne myśli; począwszy od wyrzutów sumienia związanych z niepowstrzymaniem towarzysza od kontynuowania walki, aż do pełnej aprobaty ku bóstwom i ich wyrokom. Tak czy tak, nie było to teraz ważne. Co innego odpoczynek i napojenie zmęczonego walką organizmu. Nie chcieli przecież powtórki z Sabishi. Zwłaszcza, że teraz mieliby, mówiąc bez kurtuazji, przejebane. Choćby z wglądu na to, że Haru przecież nie przerzuci cielska rosłego mężczyzny przez ramię i nie powędruje ku tęczy, czy innemu wspaniałemu miejscu. To nierealne. Paradoksalnie, mimo nikłej roli w całym konflikcie, to Kaguya wyglądała jak obraz nędzy i rozpaczy. Wydawać by się mogło, że nie zwracała na to uwagi. I tak też w głównej mierze było.
Cierpliwie czekała na moment, w którym mężczyzna skończy pić. W głowie rodziły jej się teraz kolejne pomysły na to, jak pomóc Nakiriemu. Szybko jednak została wybita z tego entuzjastycznego rytmu. Spojrzała teraz tępo na blondyna jakby nie wierząc w to, co wypuścił ze swych ust. Zamrugała.
— Wolałam moment, w którym siedziałeś cicho — wypaliła wyraźnie poirytowana "żartem". Bowiem włosy były dla Harumi czymś więcej, niż tylko kępą białych pukli. Bynajmniej z powodu bonusów ku atrakcyjności w oczach mężczyzn. To, z kolei, było dla niej zupełnie nieistotne. W przeciwieństwie dla rodzinnej, głęboko zakorzenionej tradycji. Ścięcie ich byłoby równoznaczne z zerwaniem z ów tradycją. A tego Haru robić nie chciała. Nie teraz.
— Nawet nie próbuj, bo stracisz głowę. I nogę. I prawą rękę — dodała widząc, jak Etsuya szerzy swą gębę. Jeśli wypowiedź nie ostudziła jego zapałów, to projekcja, w oczach dziewczyny, nabijania jego cielska na pal — już powinna.
Już miała odchodzić, udać się pod inną palmę. Ale znów, głupi tekst. Obróciła się przez ramię karcąc go teraz wzrokiem.
— Ledwo chodzisz — wytknęła. — Nie ma mowy. Nie zamierzam ciągnąć się za kłaki do najbliższego miasta. Zostaniemy tu do czasu, aż odzyskasz pełnię sił. I bez dyskusji.
Naprawdę, to wszystko wynikało z troski. O niego. O samą siebie. O nich i o to, co będzie dalej. A niewątpliwie dalsza wędrówka mogłaby skończyć się wzbogaceniem o bonus w postaci niebezpieczeństwa. I co wtedy? Duma dumą, niezależność niezależnością, ale limitu chakry, choćby bardzo chciał, nie przeskoczy. I już.
Wsparła rękoma talię.
— Nie zachowuj się jak dzieciak i daj sobie pomóc — westchnęła siadając u jego boku. Zaschnięte płaty błota opadły wprost na podłoże. Wciąż jednak, znaczna część jej ciała, była pokryta paskudną skorupą. Zwłaszcza włosy.
— Odpocznij — zwróciła się w jego stronę licząc, że tak jak nie protestował przeciw pójściu ku oazie, tak teraz przystanie na propozycję. I, no cóż, zaśnie na tyle szybko i głęboko, by mogła w spokoju obmyć ciało z brudu.
Ostatnio edytowano 13 lut 2019, o 22:32 przez Kana Yuki, łącznie edytowano 1 raz
Kana Yuki
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Etsuya » 12 lut 2019, o 00:32

Orzeźwiające, rozprzestrzeniające się po jego górnych częściach ciała uczucie było niezastąpione w środku dnia na upalnej pustyni. Po wielu tygodniach przebytych na tutejszych terenach, Etsuya dobrze zdawał sobie z tego sprawę. Zazwyczaj przy pomocy własnej chakry robił sobie prysznic, pozwalający mu wytrwać w tak nieprzyjaznym klimacie. Najgorsze w tym momencie było jednakże to, ze nie mógł nawet zbudować sobie daszku z ziemi, który osłoniłby go przez palącymi promieniami słońca. Chwilowa ulga szybko zaczęła ustępować zwiększającemu się dyskomfortowi.
Pomijając fakt, że ciało młodzieńca aktualnie nie nadawało się do długich podróży, umysł stosunkowo szybko powrócił na prawidłowe tory, sprawnie analizując swoimi zmysłami otoczenie, oraz toczącą się konwersacje. Harumi średnio podobały się docinki Etsuyi, co nie znaczyło jednak, że zechce mu się ich zaniechać. Mając już zamknięte oczy zareagował na groźbę jedynie szerszym uśmiechem. Droczenie się z ludźmi zawsze dostarczało mu dziwnej satysfakcji i w pewnym sensie lubił widzieć, kiedy przemawiały przez nich emocje. Często zniechęcało to do niego inne osoby, ale cóż... Nakiri nigdy nie szukał przyjaciół, preferując swoje własne towarzystwo. Harumi będzie musiała nauczyć się z nim żyć, jeśli mają opuścić pustynię bez ucinania sobie nawzajem kończyn - Przynajmniej wciąż będę się mógł rozmnażać - odparł, otwierając jedno oko i obserwując jak białowłosa gotuje się w środku. Pod naporem jej spojrzenia szybko jednak ślipie zamknął i oddał się jak nigdy nic odpoczynkowi. Chyba mnie znienawidzi...
Plany miał takie, a nie inne, natomiast zdanie złotookiej wiele ich pewnie nie zmieni. Co najwyżej nieco opóźni wymarsz, a opuszczenie oazy było dla młodzieńca tylko kwestią czasu. Chciał skorzystać z dnia jak najdłużej, gdyż nocne podróże nie należały do najprzyjemniejszych. Jeśli było coś, co cenił sobie najbardziej, to niezależność. Wydał z siebie dźwięk wskazujący na to, że raczej i tak zrobi po swojemu, po czym z wciąż zamkniętymi oczami odparł - Nie potrzebuję niańki, znam swoje granice - Jeżeli poprzez parę chwiejnych kroków Harumi jakkolwiek wątpiła w jego zdolności przetrwania to był czas najwyższy wyprowadzić ją z błędu. Nawet jeżeli dziewczyna robiła to w obawie o jego zdrowie, duma chłopaka była zbyt duża, aby dać za wygraną w kwestiach organizacyjnych. Za kilkadziesiąt minut będzie na tyle mobilny, aby nie spowalniać w podróży drugiej osoby.
Nie chcąc kontynuować dyskusji w tej spornej kwestii, zwinnie przeszedł do następnego tematu, urywając tym samym poprzedni. Wyczuwając jak dziewczyna siada obok niego przy palmie, przechylił lekko głowę w jej kierunku, aby móc zerknąć jednym okiem na profil jej twarzyczki - Umyłabyś się - zaproponował bez emocji, widząc z bliska zaschnięte błoto na niemalże każdym kawałku jej ciała. Rzecz jasna nie zdawał sobie sprawy z tego, że takie były plany Harumi, ale wnioski naturalnie pojawiły się w jego głowie po przyjrzeniu jej się z bliska. Co by nie mówić od wielu dni podróżowali po pustyni, a mimo iż kobiety rzekomo nie defekowały, tak bród osadzał się na nich jak na każdej innej osobie - Idę po tobie - dodał, jakby była to dla niego codzienność.
Przystając ostatecznie na prośbę dziewczyny, aby odpocząć choć odrobinę dłużej, wymacał w plecaku swój płaszcz i z pomocą kunaia zawiesił go od strony południowej na palmie. Wytworzony w tej sposób cień dał mu nieco wytchnienia od dziennej gwiazdy, a co za tym idzie po raz kolejny mógł zamknąć oczy i dać odpocząć ciału, wyłączając już się z jakichkolwiek pogawędek. Wyglądało na to, że w końcu zaczął rzeczywiście regenerować braki w chakrze, ograniczając pracę swojego ciała i mózgu do absolutnego minimum.
Avatar użytkownika

Etsuya
Gracz nieobecny
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kana Yuki » 14 lut 2019, o 23:55

Uniosła brwi. Kto by się chciał z nim rozmnażać? Koleś był irytujący, ale na swój sposób całkiem... Całkiem ciekawy. Albo szurnięty.
— Niestety — rzuciła pod nosem. To droczenie się, choć niewinne, sprawiało jej w jakimś sensie przyjemność. Ot, kto nie lubi się przekomarzać? W sumie, nic tak dobrze nie pieczętuje relacji jak właśnie to. Przewróciwszy oczami wróciła do bezkarnego wgapiania w niego swoich oczu. A fakt, że zawsze unikał bezpośredniego kontaktu wzrokowego dodatkowo ją zachęcał. Nie musiała długo czekać na odpowiedź względem swojego wywodu. Najwyraźniej za nic miał to, czy ktoś się zamartwia o jego zdrowie. Albo nie przywykł. Jedno z dwóch.
— Spójrz na siebie. Tym nazywasz granicę? Ledwie zipiesz — odparła ze skwaszoną miną. — Ciesz się, że i temu jaszczurczemu kapłanowi zabrakło sił. Co byś wtedy zrobił, ha? Życie ci niemiłe? Mogliśmy przecież w spokoju odejść — dodała zmarnowanym tonem. Jeśli tak ma wyglądać ichnia wędrówka, to cóż. Skończą źle. Śmierć, ręka, noga, mózg na ścianie.
— Nie chcę być twoją niańką. Po prostu.. Po prostu... — Zająknęła odwracając wzrok. Głupio byłoby powiedzieć na głos, że martwi się o typa, który ją związał, wciągnął w tarapaty, nie?
Niespecjalnie widziało jej się wykłócanie z mężczyzną. Skoro chce iść — niech idzie. Najwyżej zostawi go za piątą wydmą z prawej lub lewej. Jest dorosły, wie co jest dla niego dobre. Chyba. Westchnęła z umęczeniem w głosie. Czemu oni nigdy nie słuchają? Ojciec Harumi też nigdy nie słuchał. No i skończył. Szramy na całym ciele. No, ale miał swoją dumę i wyimaginowane poczucie bycia mężczyzną. Trudno.
— Słucham? — Odrzekła łapiąc niemały dysonans względem tego, dlaczego właściwie powinna się umyć. Po chwili opuściła krainę zaćmienia mózgu. — Ah... Masz rację — dodała drapiąc się, z groszowym zakłopotaniem, po głowie. Zgodnie z poleceniem wstała i powolnie podreptała w kierunku źródełka. A co jeśli to jakiś zboczeniec?
— Tylko nie podglądaj! — wrzasnęła z oddali. Jakby to miało cokolwiek zmienić. To tak jak mówić do dziecka; nie dotykaj. Jak chce, to i tak to zrobi. Choć białowłosa miała nadzieję, iż oszczędzi jej wybuchu złości i chęci mordu. W drodze do zbiornika wody kilkukrotnie upewniała się, że płaszcz wisi i zakrywa wszelkie możliwe obrazy za nim, a mężczyzna nie wygląda zza materiału. Wyglądało na to, iż udał się na omawiany wcześniej spoczynek.
Przez chwilę przeszło jej przez myśl, by wejść do wody w aktualnym odzieniu. Stojąc tak i główkując doszła do wniosku, iż kombinezon nie jest na tyle brudny, by wymagał kąpieli. Toteż ostrożnie zsunęła z siebie pomarańczową szatę, następnie czarny materiał i ułożyła oba elementy na pobliskim, wielkim, zasłaniającym ją kamieniu. Ponownie, wyściubiając jedynie głowę, spojrzała w stronę leżącego Etsyui i wpełzła do ruczaju. Woda, nagrzana przez pustynne słońce, była kojąco cieplutka. Oczko wodne pozwalało na to, by zanurzyć się — co prawda na klęczkach — do szyi. Co też, a jakże, białowłosa uczyniła. Ostrożnie zsunęła nadmiar brudu z ciała. Było jej tak przyjemnie, że byłaby gotowa zostać tu na zawsze. Już po chwili górowała myślami wśród chmur. Odleciała, zamyśliła się. Totalnie.


Ostatnio edytowano 15 lut 2019, o 02:16 przez Kana Yuki, łącznie edytowano 2 razy
Kana Yuki
 

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Etsuya » 15 lut 2019, o 01:44

Etsuya rzadko kiedy oddawał komuś zaszczyt posiadania ostatniego zdania. Miał w sobie silne parcie, aby jego spojrzenie na sprawę było tym ostatnim. Nawet w przypadku jeśli uczucie było złudne, robiło mu się niedobrze na myśl, że komuś poza nim samym mogło wydawać się, że ma rację. W tym przypadku nawet nie czuł potrzeby kontynuacji dyskusji, a z jakiegoś powodu wolał zostawić tę kwestię otwartą, zamiast bezsensownie się wykłócać. Być może powodował to fakt, że nie czuł wobec Harumi ani krzty tak uwielbianej przez siebie rywalizacji, lub po prostu nie miał na to siły, ani ochoty. Istniała jeszcze możliwość, iż liczył się z jej emocjami i rozumiał, że się martwi, ale szybko tę myśl wyrzucił z głowy jakby go parzyła. Jedyni ludzie, których jakkolwiek obchodził to rodzice oraz sensei, toteż po wielu latach rozłąki nie zakładał, że ktoś mógłby okazać mu choć odrobinę bezinteresownej dobroci. Na szlaku trzeba było liczyć na siebie... przede wszystkim na siebie.
Zmarszczył brwi, starając się analizować toczące się w nim, nieznane wcześniej rozterki i wtem usłyszał jak białowłosa przerwała swój wywód. Prędko wyczuł jej zmieszanie i momentalnie otworzył z ciekawości zamknięte przed paroma chwilami oko. Wbrew temu, że sprawiał wrażenie wyluzowanego podróżnika, który ma wyjebongo na wszystko i wszystkich, przejmował się stosunkowo wieloma sprawami. Szczególnie tymi związanymi z nim samym i jego najbliższym otoczeniem. Wrażliwy z natury umysł przetrawił falujące w powietrzu emocje, natomiast wymowne milczenie nadało tej chwili swoisty wydźwięk. Mięśnie twarzy rozluźniły się, sygnalizując że młodzieniec porzucił na ten moment swoją maskę, po czym odparł zwięźle oraz zgodnie z prawdą - Rozumiem - po czym zamknął znowu oczy.
Zmajstrowanie niewielkiego daszku przeciwko promieniom słonecznym nie było skomplikowane, ale jego konstrukcje ciężko było nazwać w pełni efektywną. Słońce przemieszczało się, natomiast cień nie był na tyle duży, aby objąć więcej niż długość oraz szerokość ciała Etsuyi. Na tę chwilę było to wystarczająco, by pochodzący z Hyuo podróżnik nie usmażył się na pustyni, ale kto wie co mogło się stać, gdyby przypadkiem zasnął na dłużej niż parę godzin. Niezawodność w tego typu sytuacjach okazywały klony, których niestety ze względu na braki w chakrze musiał się pozbyć. Harumi? Czuł że raczej by go nie zostawiła, ale w jego głowie zawsze pozostawała ta niepewność, wynikająca z czystego nawyku by nie ufać innym.
I poszła - podsumował, słysząc oddalające się kroki, a zaraz potem krótkie ostrzeżenie z jej strony. Z początku nawet nie pomyślał o ewentualności iż śmiałby podejrzeć białowłosą, ale gdy tylko wizja ta pojawiła się za jej sprawą w głowie Etsuyi, tym stawała się ciekawsza i bardziej kusząca. Zmarszczył ponownie brwi, przez chwilę walcząc z samym sobą i wyczuwając sensorem jak postać dziewczyny podchodzi do jeziora, po drodze sprawdzając kilkukrotnie czy ten jej nie podgląda. Nie ma mowy, nie warto - przekonywał się w myślach, starając walczyć z pokusą. Geny chłopaka miały wiele zalet, które nadawały się świetnie w wielu okolicznościach. Niestety, bogowie Hyuo pożałowali mu silnej woli.
Po ruchach Harumi wywnioskował, że jest już rozebrana i zmierza do wody, natomiast napięcie podbijane również ryzykiem z każdą sekundą rosło. Na jego twarzy pojawił się, typowy dla ciekawskiego w tych sprawach młodzieńca, lekki rumieniec, natomiast w głowie stroniące od wstrzemięźliwości myśli - Sama mi podrzuciła ten pomysł - usprawiedliwił prędko swoje czyny i zdając sobie dobrze sprawę z tego, że albo teraz albo nigdy, przechylił lekko ciało na bok i pomagając sobie ręką delikatnie wyjrzał spod płaszcza - Nie patrzy - rozdziawił usta omamiony widokiem i przez chwilę nie mógł oderwać wzroku od wdzięków białowłosej. Naturalny dla człowieka popęd seksualny popychał ludzi do niemoralnych czynów, których później żałowali. Taka jednak była kolej rzeczy, a kobieta z mężczyzną uzupełniali się niczym ying i yang. W świecie musiała jednakże zostać zachowana równowaga... a Harumi być w całości obejrzana przez Etsuyę. Dziewczyna zanurzała się coraz bardziej, a on sam czując narastające na głowie oraz kroczu napięcie, zapomniał o całym świecie. Dopiero po jakimś czasie opuści płaszcz i powróci oniemiały do swojej wyjściowej pozycji. Jak białowłosa będzie wychodzić na pewno zerknie na nią raz jeszcze. Pewnym jednak było, że raczej już nie zaśnie tego dzionka.
Avatar użytkownika

Etsuya
Gracz nieobecny
 
Posty: 347
Dołączył(a): 3 lis 2018, o 14:33
Wiek postaci: 20
Ranga: Tora
Krótki wygląd: jasne włosy | bursztynowe oczy | średniego wzrostu | zamyślony
Widoczny ekwipunek: plecak | namiot | kabura na broń [prawe udo] | kabura na broń [lewe udo] | torba na biodro
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6604

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość