Oaza w pobliżu wioski

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 24 lip 2019, o 20:08



Misja C 37/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Akashi niewątpliwie grał tutaj pierwsze skrzypce. Mimo paru błędnych decyzji potrafił podnieść się z kolan i walczyć z przeciwnościami. Przeciwnicy jednak byli w dużej mierze bezradni z kimś, kto uwielbiał ból, kto żył dzięki niemu, kto pragnął przemocy. Bywał nieporadny, co do tego nie było wątpliwości, jednak nie ważne jak zaczynasz, ważne jak kończysz - prawda? Koniec był jednak daleki, jeszcze co najmniej dwójka ludzi była przy życiu. Chwila, jak to... co najmniej? Nikt przecież nie mówił, że najemników nie może być więcej. Może kryli się w ukryciu, może kolejny skład użytkowników dotonu właśnie pędził tutaj ile sił, by wspomóc najemników i dorwać badyla. Ten za to już dawno się zmył, słuch po nim zaginął. Zniknął tak szybko, jak szybko się pojawił. Proponował tak proste rozwiązanie, a w odpowiedzi dostał jedynie atak.
Youmu zaś była uwięziona w skale, a to już druga zła wiadomość tego dnia. Braki w chakrze można było nadrobić w inny sposób, miała ciągle sześcian do dyspozycji kawałek dalej, piasek też dało się zawsze jakoś wykorzystać. Kopuła jednak była tą przeszkodą, której ciężko było uniknąć inaczej niż brutalną siłą. Nasza spryciula miała chyba jednak własny plan, bowiem przytwierdziła się do jej górnej ściany. Co prawda nie była ona wysoka aż tak, jednak to zawsze te dodatkowe dwa metry, które można było wykorzystać na swoją korzyść i obronić się przed kolcami. Pozostawała dalej bierna w swoich działaniach i to mogło być zgubne. Oddychało jej się coraz ciężej, jedynie dalszy brak ruchu rekompensował to, że wskoczyła na szczyt kopuły. Jednak im dalej, im dłużej, tym będzie coraz gorzej. Tym trudniej będzie się wydostać i tym łatwiej będzie miał wróg. Zmęczona, łapiąca powietrze jak ryba wyciągnięta z wody stanie się łatwym celem. Senbon potrafił stać się niebezpiecznym narzędziem, tylko przeciwnik musiał być w polu widzenia, musiał zostać nim trafiony. A do tego było jeszcze bardzo daleko. Dziewczyna pozostawała cały czas w ciszy, sama ze sobą, zamknięta w naturalnym więzieniu.
ŁUP! Usłyszała uderzenie, które wstrząsnęło kopułą. Ktoś próbował dostać się do niej od zewnątrz. Czy to był Jashinista? Ten był dalej zajęty swoją walką, więc kiedy miał czas na zwiedzanie? ŁUP! Drugie uderzenie nastąpiło po czasie, kamień posypał się w kilku miejscach, lecz nadal było ciemno, nie powstała żadna szczelina.

Nasz jashinista zaś był w ferworze walki, sytuacji tak odmiennej od dziewczyny jak tylko się da. Górował, mimo utraty nogi parł dalej naprzód. Nie bał się śmierci, śmiał się jej w twarzą tak samo, jak jego bożek. To inni winni bać się wyznawców Jashina, chodzących zwiastunów zniszczenia. Akashi zaczął od zbadania trupa - który miał przy sobie 4 shurikeny, 3 kunai i bombkę dymną. Nic nadzwyczajnego, ale zawsze lepsze to niż nic. Potem zaczął zabawę ze swoją ofiarą, która otoczona tarczą czułą się bezpiecznie. Wodził kosą po tarczy, ta jednak nie ulegała jej naporowi. Przeciwstawiała się ostrzu i utrzymywała je w bezpiecznej odległości od twórcy tej dosyć ciekawej obrony. Włożona ręka także została zwolniona. Jashinista poczuł, jak w pewnym momencie trafia na ścianę, której nie może przesunąć. Dosłownie i w przenośni. Mimo, że tarcza była wykonana z wody, to ciśnienie ją utrzymujące potrafiło zatrzymać atak. Władca suitonu jednak stał stabilnie i obracał się przodem do Akashiego chcąc mieć go zawsze w zasięgu wzroku. Miał zablokowaną jedną rękę, więc nie za bardzo mógł wykonywać inne techniki. Miał za to coś innego - czyli towarzysza, który ciągle był gdzieś w pobliżu i mógł mu pomóc, więc czas był po stronie najemników.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



@Akashi - cóż bez chakry, bez kręgu lub WT nie mogę uznać przemianki :(
@Youmu - ostatni raz uznaje technikę bez wklejenia. Tak, to też technika, mimo że każdy ją zna.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 29 lip 2019, o 12:56

Kto by pomyślał, że w takiej ciemności może być goręcej niż na środku pustyni? Z pewnością nie Youmu, która chociaż była w potrzasku, a jej sytuacja nie wyglądała najlepiej, to zrozumiała, że wewnątrz takiej kopuły jest gorzej, niż na zewnątrz w kwestii odczuwania temperatury. Może ziemia nie nagrzewała się tak szybko, ale lita skała w moment wydawała się gorąca. Było to specyficzne przeżycie - pustynia, ciemność i gorąc. Jeżeli nie ma światła w tym regionie, to najczęściej jest niewiarygodnie zimno. Tym razem było inaczej. Czarnowłosa z nienaturalnym spokojem zwyczajnie czekała uwięziona w technice Dotonu, rozmyślając nad sprawami niekoniecznie pierwszorzędnego priorytetu. Odczuwała jednak jak coraz gorzej jej się oddycha, jak musi się wysilać, by czuć, że nabrała powietrza. Temperatura, niski poziom chakry i zwyczajne zmęczenie również robiły swoje. Powoli zbliżał się moment, w którym musi się wydostać na zewnątrz. Ale jeszcze miała czas. Jeszcze kilka chwil. Domyślała się, który moment będzie tym krytycznym, który zmusi ją do działania.
Cisza była wspaniała. Panna Nanatsuki na nowo odkryła jak wspaniały jest świat, w którym nie ma ludzi, a jest tylko ona. Żadnego brudu, prostactwa, głupoty, brzydoty, słabizny, miernoty, biedoty i zgiełku. Tylko ona - wspaniała w każdym calu, chociaż okoliczności nie były jej sprzyjające. Sprowokowało to dziewczynę do pewnych rozmyślań, które natychmiast określiła jako szalone, ale piękne.
Gdybym tak przeprowadziła selekcję ludzkości?
I chociaż był to pomysł wariata, może brzmiał jak zaczerpnięty od Akashiego, to był kusząco wspaniały. Wizja samej siebie górującej nad ludźmi, to nic nowego, ale dokonywania osądu kto jest warty przetrwania, a kto nie? Aż Youmu uśmiechnęła się tak szczerze, wesoło, jakby pomyślała o czymś przyjemnym jak kąpiel z pachnącymi olejkami albo chłodny sok z kaktusa sączony pod palmą. Szkoda, że nikt nie był w stanie tego dostrzec w tej odizolowanej od świata ciemności. Myśli pomknęły dalej. Takie przetrzebienie społeczeństwa nie tylko usunęłoby jednostki pozbawione wartości, ale również sprawiłoby, że poprzez zostanie samych najlepszych kolejne pokolenia byłyby jeszcze bardziej wartościowe. To wprowadzało ludzkość na drogę stania się tak wspaniałymi, jak sama Youmu, chociaż był to plan na wiele pokoleń, na świat, w którym nie ma już czarnowłosej, wrednej smarkuli, a taki świat ją nie interesował. Liczył się tylko ten, w którym była w stanie trwać, a wciąż ograniczały ją ramy życia przeciętnego śmiertelnika. Zresztą naprawa świata miała dla niej jeszcze mniejsze znaczenie. Doskonale czuła się w samozwańczej roli tej sprytnej, wręcz, półbogini, która wykorzystuje swoją wyższość dla egocentrycznych zysków.
Wszystko co piękne szybko się kończy - była to jedna ze starych prawd życiowych, które dziewczyna przyjmowała z prychnięciem śmiechem. Te "prawdy" były często tak proste, jak lud, który w nie wierzył. Teraz jednak zrozumiała, że może ziarnko tej "prawdy" jest w każdym z nich. Jej błoga cisza została zakłócona przez dudnienie. Ktoś się dobijał do kopuły od zewnątrz. I chociaż była to szansa na wydostanie się, a więc przeżycie, to kunoichi poczuła jakieś niezadowolenie, że jej rozmyślania zostały tak brutalnie przerwane. Uśmiech znikł, a analityczny umysł wrócił do działania. Ktokolwiek próbował się dostać do środka, to nie był to przeciwnik - on mógłby zrobić to od dołu, ale też nie miał powodu tworzyć otworu w swojej technice nastawionej na powolną eliminację zamkniętego w niej celu. Akashi? Wydawał się silniejszy, a nawet wystarczająco silny, by swoimi kosami skruszyć tę skałę. Żywy trup? Może. Częstotliwość uderzeń mogła pokrywać się z tempem, które posiadał, a które Youmu zdążyła chwilę poobserwować przed uwięzieniem. Musiała znaleźć miejsce, w które ktoś uderza. Przynajmniej mniej-więcej. Oczywiście nasłuchiwała w tym celu skąd dochodzą te łupnięcia, by określić to jak najlepiej. Następnie wyciągnęła jeden z namagnesowanych kunaiów, by nim cisnąć w to miejsce. Następnie chwilę się skupiła, by z całej siły swych klanowych zdolności pchnąć broń, by przebić skałę. Nie miało znaczenia kto stoi po drugiej stronie - jeżeli przeciwnik, to oberwie kunaiem i bardzo dobrze, zaś jeżeli Akashi, to nic mu nie będzie, a jeżeli trup, to bez znaczenia. Właściwie nie śpieszyło jej się z wyjściem na zewnątrz. Otwór, który pozwalałby jej oddychać byłby wystarczający. Nie musiała być to od razu dziura, by wyjść, chociaż oczywiście taka opcja była najwygodniejsza.
Jednak nie mogła zapominać o możliwym ataku. Poprzedni plan obrony był wciąż aktualny. Nadal znajdowała się na "suficie" kopuły i nadal miała te same zamiary w przeciwdziałaniu atakom z niewiadomej strony. Teraz jednak dochodziło niebezpieczeństwo z zewnątrz, na które wiele zdziałać nie mogła. Placu do manewrowania nie miała zbyt wiele, więc o ile drobne uniki nie miały prawa jej uchronić, o tyle miała ciągle swoją ulubioną defensywę - ofensywę. Senbon w drugiej ręce cały czas gotowy był z zatrważającą prędkością ruszyć przed siebie, by przebić jakiś witalny punkt, który był oczywisty nawet dla osoby niewyedukowanej w medycynie, a jaką była Youmu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Do sprawdzających:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 237
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 29 lip 2019, o 13:47

Ta walka nie była jedna z najprzyjemniejszych, zwłaszcza że przeciwnik niezbyt starał się cokolwiek zrobić wiedząc, że jest bezpieczny w swoim wodnym więzieniu. Szkoda, że tego wszystkiego nie można jakoś popchnąć i coś z tym zrobić, żeby było odrobione zabawniej. Samo ciśnienie wody było wystarczające by zapewnić mu względne bezpieczeństwo, w którym nie może się mu nic stać. Tak samo rzeczy znalezione przy trupie nie nadawały się zbytnio do niczego, bezużyteczna bomba dymna. Pozostało chyba jedynie ciężko westchnąć i gdzieś wygodnie usiąść. W tym wszystkim najlepszym była dotonowa ściana pozwalająca nieco odpocząć po tym wszystkim, zwłaszcza że jedyne co pozostało to czekać cierpliwie i obserwować suitonowca w jego klatce.
- Tak w zasadzie, to dużo wam płacą za taką robotę? - zapytał się, już nieco znudzony tym wszystkim Akashi rozkładając się na górnej części kamiennej ściany. Bawiąc się przy tym bombą, która zbyt wielkiego zagrożenia nikomu nie wyrządzi. Tylko czy w tym wszystkim można liczyć na normalną rozmowę? Chyba nie ma co się nad tym zastanawiać, przynajmniej miał teraz alkohol pozwalający mu cieszyć się tym wszystkim. Przez co postanowił skorzystać z prostej butelki uwiązanej przy pasie i złapać z niej dwa łyki alkoholu.
- Chciałbyś się może napić ze mną? - zapytał się, bawiąc się lekko butelką, przy okazji rozglądając się po okolicy za czaszką, która gdzieś powinna leżeć, a jej odnalezienie było całkiem ważne. W końcu to dobry towarzysz, którego tak po prostu nie można zostawić. Chociaż teraz i tak trzeba czekać na ruch przeciwnika, który do tej pory nie zrobił nic kreatywnego, a jedynie się patrzy. Czemu w tym walonym świecie nie ma z kim porozmawiać na odpowiednim poziomie? Zwłaszcza w tak trudnych warunkach walki, przecież to wszystko mogłoby całkowicie zmienić jej obliczę, a wrogowie dzięki temu mogliby zostać towarzyszami jednej butelki, która zawładnęłaby ich ciałem.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 31 lip 2019, o 22:07



Misja C 40/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Pogrążona w myślach Panna Nanatsuki czuła się całkiem dobrze w swej samotni mogąc pogrążyć się w rozmyślaniach. Czy byłaby dobrym sędzią, czy raczej tyranem, który wyznaje zasadę dziel i rządź? Ciężko stwierdzić kim by była, bowiem to się jeszcze nie wydarzyło, lecz na pewno można śmiało powiedzieć, że lepiej czułaby się w tej drugiej roli. Dyktatora, lecz jednocześnie i sędzi o niepodważalnym głosie, o całym świecie ustawionym według jej myśli. Ktoś jednak śmiał przerwać jej tą magiczną chwilę, ktoś nadzwyczaj natrętny. No i nie, nie był to tym razem powoli wyczerpujący się tlen, ale dziewczyna mogła powolutku odczuwać pierwsze jego skutki. Przyspieszony oddech mimo zupełnego wyciszenia, problemy z nabraniem tchu wystarczającego na tyle co zazwyczaj. Czuła, że coś jest nie tak, wiedziała ta. Nie dało się tego tak po prostu zlekceważyć, tutaj ważyło się coś więcej niż tylko losy jakiegoś plebsu. Tutaj sprawa dotyczyła jej samej. Zamierzała jednak wykorzystać działanie owego głupca, który postanowił wedrzeć się siłą do jej więzienia. Nie trudno było usłyszeć skąd pochodzi uderzenie. Echo zaprawdę rozchodziło się po całej kopule, jednak łupnięcia były na tyle donośne, że z łatwością odnalazła owo miejsce. Początkowo wbiła kunai w skorupę, by następnie przelać w niego swoją chakrę. Technika nie była na tyle silna, by zatrzymać namagnesowaną broń o skupionej sile. Ostrze przebiło się z łatwością godząc w tego, kto uderzał w kopułę. Zatrzymał się on bowiem, jego ataki ustały. Wytworzyła się jednak malutka przestrzeń, przez którą powietrze wchodziło do środka. Otwór był jednak nadal na tyle mały, że nie powstał naturalny przewiew powietrza. Coś oczywiście wchodziło do środka, zrobiło się lżej, jednak stan dziewczyny się nie polepszał. Bliżej miejsca, gdzie widniał otwór tlenu było dużo więcej i można było obok niego swobodnie stać. Im dalej jednak, tym było to gorsze.
Co do Akashiego zaś, to cóż... ten prawdopodobnie stwierdził, że taktyka Youmu jest całkiem przyjemna, więc z przeciwnikiem nie postanowił zrobić nic. Zostawił go otoczonego wodną zaporą czekając prawdopodobnie na moment, w którym skończy mu się chakra i będzie mógł zakończyć jego życie. Przeciwnik był jednak dosyć... zaskoczony rozwojem sytuacji. Oczekiwał ataku, kolejnych prób i grania na zwłokę, jednak Jashin sobie usiadł na skalnej płycie, wyciągnął butelkę i zaproponował trochę trunku. Skonfundowany suitonowiec mając całkowicie wolną rękę... postanowił się nie patyczkować. Gdy tylko Akashi rozsiadł się wygodnie i zaczął opróżniać butelkę przerwał technikę, by następnie złożyć kilka pieczęci i wystrzelić wodny pocisk w kierunku Jashina. Ten rozluźniony i nieprzygotowany w sumie na nic dostał pociskiem na twarz, co wyrzuciło go około pięć metrów za wytworzoną ścianę. Przeciwnik zniknął z pola widzenia na chwilkę, bowiem Akashi mógł zobaczyć, jak władca wody biegnie w stronę kopuły, gdzie znajdowała się dziewczyna, a także i drugi pozostały przeciwnik, który ni myślał wyściubiać nosa ze swojej kryjówki

@Youmu
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 1 sie 2019, o 09:01

Zachowanie jakie okazał nieznajomy wobec jednookiego było lekko niegrzeczne. Ten kulturalnie zaproponował mu napicie się odrobiony alkoholu, to jeszcze postanowił zaatakować, samemu pozbawiając się swojego bezpiecznego miejsca. Można powiedzieć, że wywołało by to uśmiech na twarzy jashnisty gdyby nie fakt oberwania strumieniem wody i przeleceniu paru metrów. Jednak teraz ten człowiek am się wystawił na kolejne ataki biegnąc w stronę dziwnej kopuły.
- Czyżby tam ktoś jeszcze był? Dziękuje, że chcesz mi pokazać gdzie chowa się ktoś inny. - powiedział, cichym głosem podnosząc się z ziemi, wyciągając przy tym ze swojej torby dwa kunaie, jeden z nich od razu został posłany za mężczyzną, posyłając go w stronę jego pleców w okolicach bioder by zadać mu nieco sporo przyjemności. Jeżeli sam pocisk doleciał do celu zadając ranę mężczyźnie nie było powodu by się śpieszyć, a jedynie zebrać swoją bronią i dopiero ruszyć za nim, zatykając wcześniej butelkę cennego alkoholu, który nie może się zmarnować w zbyt dużej ilości. W końcu kosztował swoje, jednak po takim przygotowaniu można spokojnie iść za przeciwnikiem jego śladem. Chociaż samych pomysłów na działanie nie było już zbyt wiele, a możliwości kurczyły się z każdym ruchem, trzeba jakoś dopaść pozostałych i ich pozabijać, a przy okazji może odnaleźć Youmu, sama powinna być gdzieś w tej okolicy. Przecież nie bez powodu została wytworzona tutaj kopuła, a sam zombiak także zaginął gdzieś w tej okolicy.
- Jeżeli mnie słyszysz, pokaż się natychmiast. - wykrzyczał chcąc wyciągnąć swojego zombiaka gdzieś na powierzchnię. By następnie udać się drogą, z której on przybył. Oczywiście w przypadku braku odzewu, trzeba będzie samemu poszukać, jednak teraz przeciwników by ich zabić i zakończyć tą nieprzyjemną zabawę. Rozplątując ich przy użyciu kos, bądź też kunai'a. Wszystko byle zakończyć tą głupią komedie i móc ze spokojem podliczyć zysk pieniężny ze zdobytych tutaj przedmiotów, a może w końcu jakiś idiota będzie miał przy sobie pieniądze, które byłyby bardzo przydatne. Na pewno trzeba przygotować się na nadchodząca walkę, starając się wykorzystać jedynie umiejętności fizyczne bez żadnych specjalnych technik, popisując się przy tym kunsztem szermierki. Oczywiście przydałoby się także odnaleźć czaszkę i oderwaną nogę.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 5 sie 2019, o 08:57

Otwór w skale został stworzony z zaskakującą łatwością. Kunai, który do najostrzejszych przedmiotów na świecie nie należał, przeszedł przez kamienną technikę, jak przez masło, tworząc dziurę, przez którą nie tylko wpadało powietrze, ale też światło. Gdyby Youmu patrzyła centralnie na zewnątrz, to zapewne byłaby poważnie oślepiona z powodu przyzwyczajenia swoich szkarłatnych oczek do mroku panującego wewnątrz, ale przy takim otworze nie musiała pilnować dokładnie zewnątrz... wystarczy, że pilnowała cienia. Jeżeli ktoś patrzył do środka, to musiał zasłonić słońce, a to wtedy przez dziurkę nie wpadało tak obficie. To był sygnał, na który czarnowłosa musiała reagować. Większym zmartwieniem na ten moment był tlen, który naprawdę zaczynał się kończyć. Dziura w jutsu Dotonu była, ale nie była wystarczająca, aby zrobić przewiew. Aczkolwiek powietrze wciąż się dostawało do środka. Niestety panna Nanatsuki znajdowała się na przeciwnej ścianie, zatem do niej właściwie nie docierało. Musiała to zmienić, zatem ostrożnie, cicho przeszła dalej po kopule tak, by znajdować się nad samą dziurą, skierowaną do niej twarzą, kucając na zaokrąglonej ścianie plecami do "stropu". Ciężko było zaglądnąć z zewnątrz jej więzienia do jego wnętrza, a dokładniej góry wnętrza. Trzeba byłoby się położyć na ziemi, zatem to miejsce powinno być względnie bezpieczne. Takie umiejscowienie mogło też zmylić przeciwnika, że Youmu jakoś się wydostała na zewnątrz już skoro jej nie ma w środku, jednak wątpiła w taki obrót sytuacji.
Właściwie na tym etapie plan się kończył. Ktoś oberwał kunaiem, ale ani to był przeciwnik - bo nie reagował bólem, jękiem czy przekleństwami, ani Akashi, bo nie reagował jękiem rozkoszy. Zatem był to ten ożywiony trup, którym przejmować się nie musiała. Teraz znów czekała, oddychając ciężko, ale wciąż utrzymując się przy życiu, przy najmniejszym nakładzie siły i zaangażowania, jakim mogła. Cisza została zakłócona, mrok rozdarty, zatem jej prywatne sanktuarium rozmyślań nie miało prawa dalej istnieć. Nie odpłynęła myślami tym razem. Dała jednak znać przeciwnikom, że żyje i ma teraz dziurkę, by oddychać, zatem oponent musi zrobić jakiś ruch, aby ją wyeliminować, bo na ten moment kamienna pułapka równie dobrze mogłaby być kamienną fortecą.
I wtedy wpadła na drobny pomysł, który warto było wykorzystać. Namagnesowany senbon natychmiast został wyrzucony w miejsce, w które padało światło poprzez otwór. Miał się wbić i czekać na... cień. Ten był sygnałem, że ktoś zagląda do środka o ile będzie trwał nieco dłużej niż sekundę. Wtedy czarnowłosa diablica chciała skorzystać ze swoich zdolności klanowych, by senbon natychmiast wystrzelił w drugą stronę, obracając się zaraz po wyrwaniu ze skały, by znów być ostrym końcem w kierunku swojego celu. Mała pułapka, która miała zagwarantować jej spokojną egzystencję w tym kamiennym domku.
Ale przeciwnik nie tylko mógł atakować od zewnątrz, ale także od wewnątrz - nadal poprzez, chociażby, kolce czy wyjście spod ziemi. W takim wypadku plan pozostawał niezmienny - uniki, uniki i jeszcze raz uniki. Ostatecznością było wykorzystanie zdolności klanowych, by swoim żelastwem przeprowadzić ofensywę w imię defensywy. Co robił Akashi? Panna Nanatsuki przekonana była, że gdyby tylko miała więcej chakry, a przede wszystkim ochoty na dalsze zmagania, to pojedynek zakończyłby się już dawno temu, tymczasem jednooki raczej dalej walczył. Albo został pokonany. Wątpiła, by uciekł. Zostawił w końcu swoją bezwartościową czaszkę, której, wydawało się, nie umiał opuścić.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 237
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 7 sie 2019, o 22:45



Misja C 43/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Kunai przeciął powietrze - ciągnął się za swoim celem, by w końcu go dosięgnąć, jednak nie zrobił zbytniej krzywdy. Wycelowany w biodro ledwo musnął swój cel co najwyżej otwierają małą ranę. Jashiniście nie spieszyło się jednak, by dopaść swój cel. Miał czas, miał go mnóstwo, bowiem jako jeden z niewielu nie musiał przejmować się starością. Mógł zostać tutaj przez najbliższe dziesiątki, setki a może nawet i więcej lat i w sumie dopiąłby swego, bo nikt po takim czasie nie mógłby przeżyć. Wygrana z każdym, kto nie wierzył w bożka, bowiem tylko Jashin zapewniał wieczną młodość.
Sytuacja Youmu zaś nie należała do najlepszych, aczkolwiek nieco się poprawiała. Okienko na świat zrobione, tlen powolutku wdzierał się do środka, przynajmniej jego szczątkowe ilości. Przetuptała bliżej otworu, by mieć dostęp do życiodajnego płynu obserwując cały czas co się dzieje na zewnątrz. Zastawiona pułapka miała duży sens, była bowiem prosta i skuteczna zarazem. Senbony to bardzo niedoceniana broń, którą to mało który shinobi docenia. Jest zbyt banalna, zbyt łatwo jej uniknąć i robi za mało, by mogła stanowić zagrożenie. Gdy jednak znajdzie się ktoś, kto wie jak użyć tego maleństwa, śmiertelność wzrasta kilkukrotnie. Nie zmienia to jednak faktu, że przy takim wycieńczeniu, przy tak małej dostępności tlenu cóż... Youmumu musiała odczuć skutki tych wszystkich niedogodności. Zaczynało się jej robić ciemniej przed oczyma, te zamykały się mimowolnie. Mózg chciał wyłączyć jak najwięcej zbędnych narządów i egoistycznie zachować najwięcej dla siebie.
Wracając do naszego kochanego Mietkav2, to został on wezwany przez swojego Pana. Ciekawe czy spodziewał się jakiejś głębszej odpowiedzi, nawiązania dialogu z nieżyjącym, może nawet przyjaźni? Ten obruszył się po (jak można się już domyślać) uderzeniu kunaiem, który przeszył jego klatkę piersiową. Zdenerwowany naburmuszył się i ostatni raz uderzył w kopułę tak, że ta w końcu nie wytrzymała i puściła. Trwało to dosłownie chwilę, za krótko na aktywację pułapki. Skała zaczęła trzaskać, by zaraz polecieć na ziemię. A razem z nią oczywiście Youmumu, która ostatkiem sił zdążyła się obrócić i wylądować zwinnie niczym kot na czterech łapkach, chociaż nie udało się jej uniknąć kilku otarć i przyszłych siniaków od utworzonych odłamków. Zdołała się uwolnić, mogła zaczerpnąć powietrza, tylko że była całkowicie na widoku. Mogła więc wstać i walczyć, lub cóż... udawać martwą. Nie miała za dobrej widoczności, skutki braku tlenu nadal się utrzymywały.
Całe zajście widział Akashi, na którego wezwanie Mietek dopiero zareagował wychylił się, by pokazać się Jashiniście, tylko że zaraz został zmieciony falą suitonu. Ta do końca połamała mu nogi, więc nasz kochany przyjaciel co prawda mógł jeszcze wymachiwać rękoma, ale co do ruchu to już dużo, dużo gorzej. Akashi zobaczył też, że za drzewami ukrywał się wspomniany użytkownik suitonu - zdradzony głównie przez technikę. Czemu zdążył zrobić to wszystko? Bo biegł, a nie po prostu sobie dreptał. Jednak i z tego dreptania była i korzyść, bo Akashi odnalazł swoją czaszkę! Tam, gdzie stał obecnie.

http://sketchtoy.com/69003538
Żółta - Youmu
Różowy - Akasz
Czerwony - Mietek2
Czarny - pozostałości kopuły
Brązowy - użytkownik suitonu
Niemieski - ostatnia znaka pozycja napastnika Youmu (na wzniesieniu).
Szary - wykopany tunel

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 8 sie 2019, o 08:40

Najcenniejsza z rzeczy została odnaleziona, czaszka Mietka była w tym wszystkim najważniejsza. Teraz w sumie można sobie po prostu iść zostawiając wszystko za sobą i tyle. Jednak czy warto było zrobić coś takiego? Jak na razie wszystko powoli wskazywało, że tak. Jeden z przeciwników został lekko rany w biodro, drugiego gdzieś wywiało. Chociaż samo zawołanie zombiaka było dość efektowne, kto by się spodziewał, że razem z jego powaleniem zawali się kamienna kopuła. Pod, która oczywiście była dziewczyna, dawno nic nie marudziła i najwidoczniej żyła, chyba póki coś jest ciepłe można uznać, że żyje. Tylko czy można to teraz sprawdzać. Lepiej chyba będzie nie irytować jej bardziej. Chyba już wystarczająco jest wnerwiona tym, że po raz kolejny coś przy niej się zawaliło. Niestety z jednookiego byłby kiepski projektant terenu, przynajmniej tak można sądzić po wyglądzie całej okolicy, która dodatkowo została zalana wodą, która jeszcze zmiotła zombiaka.
Przydałoby by się w tym momencie pomyśleć nad planem, wróg jest przed nami i zapewne gdzieś na końcu tunelu. Akashi jest tylko jeden, mietekv2 raczej zbytnio się już nie nachodzi. Więc czemu by nie zmniejszyć jego balastu, zwiększając jego szybkość? To był świetny pomysł, przez co fioletowo włosy szybko podbiegł do swojego tworu, na tyle szybko na ile może sobie pozwalać jednonoga osoba. By po tym nieco go pociąć, a mianowicie odrąbać jego dolną część torsu razem z miednicą. W końcu do życia jego już mobilny mietek nie potrzebuje.
- Zabij go, biegnąc na rękach. - powiedział, spokojnym głosem łapiąc tym samym swojego zombiaka za rękę by razem z nim wykonać parę obrotów, a następnie wyrzucić go w stronę suitonowca, by chociaż w jakimś stopniu zmniejszyć dzielącą ich odległość. Połowa ciała waży zapewne znacznie mniej niż całość, tak o jakąś połowę. Przez co teraz zombi mógł robić na pocisk balistyczny. Ciekawe jakie to uczucie być tak wyrzuconym i lecieć przez moment by po tym zaryć twarzą w ziemię, a następnie bezrozumnie ruszyć na swój cel.
Po dość szybkim wykorzystaniu nowej broni chłopak postanowił podbiec do dziewczyny, która była w zgliszczach kopuły. To miejsce raczej nie należało do nazbyt bezpiecznych dla kogoś śmiertelnego i z niej też zrobić pocisk, tylko posłany w drugą stronę. Oczywiście to tylko żart, z kobiet nie można robić broni miotanej, zwłaszcza z takich które mogą Cię zabić.
- Jesteś w stanie chodzić? - zapytał się, z lekkim zmartwieniem w głosie. Ciężko ocenić ile taka istota jest w stanie wytrzymać fizycznie. Dlatego bardziej niż walka, ważniejsza była pomoc dla niej i jeżeli będzie chciała to zabranie jej w nieco oddalone miejsce, gdzie powinna być chociaż w małym stopniu bezpieczna. Dopóki tutaj wszystkim nie skończy się chakra, a raczej każdy powoli jest już na krańcu swoich możliwości pod względem używania technik, a sam zombi powinien być w stanie pozbyć się przynajmniej suitonowca.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 12 sie 2019, o 21:43

Ostatnimi czasy wszystko pod stopami Youmu się rozpada. Półka skalna, ziemia, a teraz również kamienna kopuła. Zmęczenie spowodowane brakiem chakry skumulowało się z brakiem odpowiedniej ilości tlenu co sprawiło, że dziewczyna nawet nie zdążyła zareagować na cień, który się pojawił. Na istotny sygnał. Bardziej w odruchu, niż świadomie obróciła biodrami, ciągnąc za sobą barkami, by wylądować na czterech. Istotnie jak kot. Kawałki skał spadły na nią, ale nie były na tyle duże, by zrobić jakąś większą krzywdę. Przybędzie jej kilka siniaków, zadrapań i otarć, ale i tak nie odsłaniała zbyt wiele ciała, więc nie miała się o co martwić. Zresztą była ninja i takie były uroki tego zajęcia.
Jej głowa natychmiast się poderwała, by ze zmrużonymi oczyma przeskanować teren. Nadal była na czterech, bo nie czuła się na siłach, by teraz tak nagle podnieść się bez zawrotów w głowie. Musiała dać sobie tyle czasu, ile tylko będzie mogła, aby odzyskać jak najwięcej sprawności. W tym momencie była już gotowa do uników - oczywiście wybijając się z czterech, bo tak było zdecydowanie szybciej i efektywniej w przypadku zręcznej kunoichi, a nie przeciętnego obywatela. Miała też kopułę, za którą wciąż mogła się trochę schować, jednak wiedziała, że nie jest to konstrukcja najstabilniejsza w tym momencie. Zdecydowanie bardziej wolała stać poza nią, by jej "dwie" warstwy osłaniały jej plecy bez potrzeby znajdowania się pod tykającą ruiną.
I w tej niezręcznej pozycji przyszło jej obserwować jak Akashi pozbawia swą niby żywą, niby martwą marionetkę nóg, a właściwie nawet połowy tułowia. Youmu nie rozumiała dlaczego wkłada tyle wysiłku w usprawnienie czegoś, co jest tak bezużyteczne i daje tak małe rezultaty. To było jawne tracenie wszystkiego - czasu, sił, przewagi zaskoczenia. Najgorsza była utrata czasu, jednak jednooki miał go zanadto. Nie martwił się o takie rzeczy, o jakich myślała czarnowłosa, całe szczęście, śmiertelniczka. Wizja nieśmiertelności jakoś nie do końca do niej przemówiła. Właściwie to nie lubiła tego świata, nie lubiła tego, co ją otacza. To jej urągało. Uczynić go lepszym miejscem, to coś dla idealistą. Panna Nanatsuki mogła zaakceptować go jako swoją zabawkę, piaskownicę, z którą może zrobić co chcę, ale boginią nie była. Zatem wieczna egzystencja na tym "świecie pełnym ścierwa" nie wywoływałaby w niej radości, a jedynie narastającą frustrację.
Kolejnym zmartwieniem Akashiego była sama Youmu i jej stan. Spojrzała na niego beznamiętnie, wciąż znajdując się na czterech. Kiwnęła głową, ciężko wzdychając i podniosła się na równe nogi, stając plecami tak, by mieć dwie ściany kopuły za sobą. Przy okazji już nie patrzyła na nierozgarniętego towarzysza, lecz swymi szkarłatnymi oczętami lustrowała teren w okolicy ostatniej jej znanej pozycji przeciwnika.
- Oczywiście. - mruknęła, ściskając nieco mocniej namagnesowany kunai. - Załatw tego od Suitonu, a później urządzimy sobie polowanie na tego od Dotonu. - dodała półgłosem ze znudzonym tonem i jednakowym wyrazem twarzy. - Kurwa, co za zjebany dzień. - syknęła sięgając do torby, by wyciągnąć ostatni namagnesowany przedmiot - shuriken, a wraz z nim jeszcze dwa, które nie nosiły ładunku. Senbon wciąż znajdował się wbity w ścianę i wciąż mogła z niego skorzystać, mając teraz jeszcze więcej miejsca na "strzał".
A plan był banalny - dać Akashiemu szansę na dalszą walkę z nieszczęśnikiem od Suitonu i jednocześnie wyczekiwać na pojawienie się prześladowcy Youmu - użytkownika Dotonu. Gdyby się pojawił, to naturalnie zostałby zaatakowany - trzy shurikeny pomknęłyby w jednym momencie w jego kierunku, o ile tylko znajdowałby się w jakimś rozsądnym zasięgu. Gdyby był daleko, to Youmu rzuciłaby kunaiem, który przez prawie całą drogę leciałby prędkością nadaną przez ramię, a przy samym końcu (lotu lub zasięgu reberu) miał przyśpieszyć, jednocześnie kierując się od razu w krtań przeciwnika. Istniała też szansa, że oponent może być niezmiernie blisko. Wtedy działałaby instynktownie - o ile byłby już w zwarciu i rzut shurikenami byłby pozbawiony sensu, to zamierzała po prostu dźgnąć przeciwnika jak najszybciej, a niekoniecznie jak najmocniej. Chodziło o trafienie, a najlepiej w klatkę piersiową, szyję, oko albo brzuch - w zależności co byłoby pewniejszym celem. Zaraz po tym po prostu z pomocą reberu pchnęłaby kunaiem, by ten wbił się głębiej, najlepiej przebijając cel na wylot. Obrona w tym momencie została sprowadzona do ofensywy - o ile byłoby to możliwe, jednak wciąż Youmu mogła swobodnie unikać czy to na boki, czy nawet w górę i przeskoczyć kopułę. Miała też możliwość ukrycia się wewnątrz kopuły, ale tego wolała uniknąć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 237
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Kuroi Kuma » 15 sie 2019, o 22:30


Misja C 46/45 dla Youmu oraz jakiegoś Jashinisty Kappa

Akashi żył chyba w jakimś nierealnym świecie, takim pozbawionym wszelkich naturalnych zachowań, gdzie prości ludzie wiodą proste życie. Bo jak inaczej nazwać sytuację, w której to chłopaczek z kosą wbitą w nogę podbiega do ożywionego trupa, a następnie odcina mu dolną część ciała... Do tego robi to jeszcze w trakcie walki. Jeden przeciwnik widoczny, drugi ukryty, a w tym czasie nasz Jashinista stwierdził, że GENIALNYM pomysłem będzie odrąbanie swojemu sługusowi nóg, a nawet i trochę więcej. Czy to mogło się dobrze skończyć? Ależ oczywiście! Że nie.
Nasz kochany Jashinista zaczął swój zabieg używając do tego prawdziwie wygodnego narzędzia jakie miał pod ręką - czyli kosą. Mietekv2 zaś patrzył się na niego tępo, chociaż i tutaj możnaby się pokusić, że ten nawet na chwilę się uśmiechnął widząc tego kto go zabił, ale i również ożywił. W trakcie tej operacji zaś wyskoczył nasz kochany władca suitonu, który nie zamierzał patrzeć na to pojednanie kochanków. Wyskoczył nieco w górę i wykonał kopnięcie, z którego powstała pędząca wodna fala rozrywająca grunt na swojej drodze. Youmu zaś była przygotowana i jej shurikeny szybciutko przecięły powietrze, a zaraz później wbijając się w ciało oponenta. Precyzyjnie wymierzone za pomocą reberu wbiły się w szyję pozbawiając go tchu szybciej, niżeli zdążyłby się zorientować. Jego technika zaś dalej był aktualna, dalej stanowiła zagrożenie i takowym dla całej trójki była. Youmu jedyne co mogła w tej chwili zrobić, to zmniejszyć obrażenia do minimum. Wyskoczyła na bok, dostała boleśnie w klatkę piersiową kamieniem, który pozostał po kopule. Ciężko było jej myśleć składnie, przed oczami pojawiały się mroczki. Zbliżała się... wróć, była już przy krańcu swoich możliwości, przy tej cienkiej granicy, zza której nie ma powrotu. Akashi zaś ledwo zdążył przeciąć Mietka, tak zaraz dostał końcówką techniki i oberwało mu się tylko (w jego przypadku) kilkoma kamulcami. Jeden z nich zmiażdżył mu prawą dłoń, drugi uderzył tylko w miejsce gdzie powinna być noga, a tak się odbił tylko od kosy. Trzeci zaś trafił przeciął policzek, co dla Jashinisty było niczym ukłucie komara.
Został jednak jeszcze jeden człowiek - władca dotonu, który czekał na swój moment, prawdopodobnie jego kolega z drużyny miał dać mu czas i wtedy mógłby zacząć działać. Będąc pod ziemią - bo tam właśnie czekał na swoją ofiarę wsłuchiwał się w to co się dzieje na górze. A działo się sporo, więc gdy tylko wodna technika się zatrzymała wciągnął swoją ofiarę pod ziemię. Nie Akashiego. I nie Youmu, ale Mietka, który obecnie był tylko korpusem w kunai w ręku. Mieciu zaś nie musząc się ruszać zacząć dźgać przeciwnika ostrzem wbijając mu je w klatkę raz za razem. Rany były bolesne, były śmiertelne. Dotonista zaś nie zamierzał umierać na darmo i wysadził się notką razem z truposzem. No i cóż... przeciwników zabrało, więc zadanie dobiegło końca. Gdy tylko dwójka zbada truchła zobaczy, że najemnicy mieli przy sobie trochę gotówki.

Misja zakończona o/
Youmu - lekkie rany, duże zmęczenie. Warto byłoby odwiedzić medyków, lub oszczędzać się przez najbliższy czas.
Akasz - zregeneruj nogę :v
Mietekv2 R.I.P

Jeżeli Akasz zostawiasz bombkę, to trzeba to będzie odjąć wynagrodzenia, soreczka :f

Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Youmu Nanatsuki » 16 sie 2019, o 02:38

Niczym nowego było to, że plan Akashiego nie do końca wypalił tak, jak chciał. Nie utrudniało to zazwyczaj życia dziewczynie, oprócz pierwszej wpadki, ale też nie ułatwiało go, zatem ostatecznie nie była zadowolona niską skutecznością swojego nierozgarniętego towarzysza. W pojedynkę był bardziej... skuteczny. Miał czas, miał regenerację, nie musiał przejmować się konsekwencjami marnowania czasu czy własnego zdrowia. O to musiała dbać Youmu i ich dwa style walki nie łączyły się, a gryzły. Przeszkadzały sobie.
Kolejne ruchy czarnowłosej kunoichi były bardziej odruchami, wręcz refleksem, w którym brakowało zawahania czy momentu zastanowienia się. Myślała nad tym zanim wyciągnęła shurikeny. Przeciwnik się pojawił, a gwiazdki pomknęły w jego kierunku, a jedna szybciej, niż reszta. Ostatecznie sprawiło to, że użytkownik Suitonu zaraz po wykonaniu techniki padł martwy, zalewając się krwią z rozdartego gardła. Ona go trafiła z pełną skutecznością, a on? Panna Nanatsuki dołożyła wszelkich starań, by wymknąć się jutsu, które niszczyło podłoże na swojej drodze. Natychmiast skoczyła w bok, by zejść z drogi technice, jednak kamień z kopuły ją trafił w klatkę piersiową. Ból tylko na chwilę ją "otrzeźwił" z wyczerpania, które po chwili uderzyło w nią podwójnie. Sam odłamek odrzucił ją lekko, przez co nie wylądowała, a zwyczajnie uderzyła o ziemię i przesunęła się po niech kawałek. Przez chwilę nie mogła złapać oddechu, ściskając rękoma klatkę piersiową, jakby to miało jej pomóc. W końcu złapała powietrze i zaczęła ciężko oddychać. Była naprawdę wyczerpana. W tym momencie najchętniej po prostu przespałaby się, by odzyskać energię. Całkiem dobry pomysł zważywszy na okoliczności oraz porę dnia. Niestety ból robił swoje i zmrużyć oczy było ciężko. Pozostało jej leżeć i odzyskiwać siły.
Nie do końca widziała co się stało z Dotonowcem, gdyż jej wzrok był rozmazany, ale usłyszała jak dostaje, jak rzuca się pod ziemią. Miała w końcu ucho przy samej ziemi, słyszała to dudnienie spowodowane nie tylko uderzeniem od ożywionego truposza. Nie była świadoma, że Akashi również oberwał. W jego przypadku nie miało to nawet znaczenia. O ile nie był zakleszczony lub, wedle domysłów Youmu, jego głowa zmiażdżona, to nie należało się przejmować. To sprawiało, że jednooki mimo swego niekompatybilnego stylu walki, mógł być cennym sojusznikiem. Dziewczyna już zrozumiała, że lepszą rolę odgrywałby nie przy jej boku, a jako jej... wysłannik? Najemnik? Niewolnik? Z pewnością sługa, a nie towarzysz lub wspólnik.
- Kurwa, wreszcie zdechli. - może ruszać się jeszcze nie do końca mogła, ale poruszać ustami już jak najbardziej. Ból powoli ustawał, oddech się uspokajał, ale zmęczenie tylko narastało, sprowadzało za sobą senność. Milczała tak jeszcze chwilę, aż nagle ziewnęła. Przetarła oczy i zmrużyła je, widocznie walcząc ze snem. Była na straconej pozycji. Kumulacja wydarzeń tego dnia wycisnęła z niej zdecydowanie więcej, niż dziewczyna chciałaby. Już dawno nie straciła prawie całej chakry, prawie całych sił w pojedynku. Nawet jak została poważnie ranna w tym cholernym magazynie w osadzie, to miała jeszcze sporo rezerwy, mogła jeszcze wiele, a ograniczały ją tylko rany. Teraz było odwrotnie.
- Pozbieraj moje żelastwo. - mruknęła, zamykając oczy. - Dobranoc. - dodała półgłosem i już zamilkła. Zanim na dobre odpłynęła, to pomyślała o tym, że może zasnąć na wiele godzin, a zatem może ją zastać noc, która jest wyjątkowo zimna. Liczyła w tym momencie na Akashiego.
Może mnie obudzi? Albo chociaż czymś przykryje. Mógłby mnie zanieść, ale gdzie? Nie wie gdzie mieszkam.
Słowa, które pozostały myślami z braku sił. Była tak wyczerpana, że liczyła na domysły nierozgarniętego jednookiego. Jej oddech z każdą kolejną chwilą się uspokajał, aż... zasnęła tak, jak leżała odkąd oberwała odłamkiem kopuły. Nadszedł moment błogiego odpoczynku, którego ciało się domagało. Poddała się temu pragnieniu.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
Najlepszy Damski Charakter
 
Posty: 237
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Oaza w pobliżu wioski

Postprzez Akashi » 16 sie 2019, o 07:36

Wszystko dobiegało końca, w dość dziwnym i niecodziennym stylu, który raczej nikogo nie napawał optymizmem. Może poza Akashim, który na wszystko według niego miał sporo czasu, a nie chciał marnować doszczętnie swoich pokładów sił, które mogłoby się przydać zawsze później. Jednak tego późniejszego momentu w walce już nikt nie dotrwał, najwidoczniej suitonowiec nie planował się przyglądać biernie dziwnym praktyką jednookiego i zaatakował, na jego nieszczęście kosztem własnego życia nie robiąc praktycznie nic. Chociaż sama dziewczyna lekko oberwała zgarniając jednego trupa na swoje konto, tylko sama niestety przy tym oberwała, jednak niezbyt poważnie. Lecz z boku wyglądało to boleśnie. Dalej też działy się dziwne rzeczy, ostatnia osoba na polu walki postanowiła działać, atakując od ziemi. Jednak pomyliły jej się odrobinę cele, zamiast złapać chłopaka o fioletowych włosach, wciągnęła pod ziemie ożywionego trupa. To lekko zaskoczyła chłopaka, który przeprowadzał na nim operację, jednak po chwili dało się usłyszeć stłumiony wybuch. Czyli to byli już wszyscy, każdy z nich stracił życie w dość dziwny i nietypowy sposób, a osoba o którą był cały ten konflikt gdzieś się ulotniła na jego początku zostawiając wszystko i uciekając jak najdalej. Całkiem dobra strategia, sam chłopak chciał postąpić podobnie zbierając wcześniej swoje rzeczy. Chociaż ten plan został dość szybko zmieniony przez dziewczynę, która mimo braku sił do ruchu postanowiła się odezwać.
- Tak, tak wszystko pozbieram. Jednak najpierw odzyskam nogę. - powiedział, z lekko zrezygnowanym głosem. Liczył na coś więcej, na lepszy sukces w tej dość nietypowej walce. Jednak już nie miał po co mówić czegoś więcej, niewiasta zasnęła zostawiając biednego młodzieńca ze wszystkimi problemami, który na samym początku postanowił odzyskać swoją urwaną nogę i przymocować ją w najbardziej prymitywny i prosty sposób jaki przyszedł mu do głowy. Używając do tego swoich kos, a mianowicie kolców by zrobić z nich ogniwa łączące urwaną część z resztą. Dodatkowo używając paru kunai do tego do lepszej stabilizacji. By po tym odczekać jak wszystko się ładnie zrośnie. Przynajmniej takie było założenie, by to dziadostwo się chociaż trzymało reszty ciała na tyle stabilnie by dało się chodzić.
Po prymitywnej operacji medycznej, która powinna zakończyć się sukces przyszedł czas na zbieranie cennych rzeczy. Sama bombka dymna zabrana wcześniej, nie wyglądała na nazbyt przydatną czy też drogą, przez co szybko poleciała w dal by wybuchnąć sobie. Zbieranie własnych rzeczy i przedmiotów dziewczyny nie należało do najłatwiejszych, zwłaszcza że większość z nich znajdowała się w jakiś szczelinach, by przy okazji przeszukać jeszcze ciała i znaleźć przy nich w końcu coś cennego pieniądze i to całkiem sporą sumę. Wystarczająca by podzielić ją równo między parę.
- Co ja mam z Tobą zrobić... - wypowiedział pod nosem, podchodząc do dziewczyny. Pozbywając się po drodze swojej przekrwionej do granic możliwości koszuli, dziwnie byłoby tak wejść do miasta, po czym założył na siebie płaszcz, a na niego swoją broń.
- Nie mogę jej tak zostawić. Może powinienem ją zabić? Nie, nie to kiepski pomysł. Gdzieś niedaleko powinno być chyba miasto, w końcu inaczej nie byłoby tutaj aż tylu ludzi - dodał po chwili, zastanawiając się nad rozwiązaniem całej sprawy i tak znalazł je. Postanowił zebrać wszystko i jakoś przymocować do swojego wyposażenia, by po tym śpiącą niewiastę wziąć na ręce i jak małe dziecko nieść w swoich objęciach. W końcu przed całą walką Youmu wspominała coś o jakiejś osadzie niedaleko. Jej odnalezienie powinno być łatwe.
Właśnie do niej młodzieniec postanowił się skierować, by odnaleźć tam jakąś karczmę i wynająć w niej pokój. Poszukiwania nie trwały zbyt długo, wyrobił się przed zmrokiem co było najważniejsze. Docierając przed sam "klejnot pustyni". Taka parka nie robiła tam zbyt dobrego wrażenia. Lecz jakimś cudem udało dostać się do środka, zostawiając ochroniarzowi kosy, by nie robić zbyt wielkiego zamieszania wewnątrz lokalu.
Po czym sam pokój został wynajęty na najbliższą noc i następny dzień. Wszystko po to by Youmu mogła odzyskać chociaż część swoich sił w wygodnym posłaniu, gdzie została wygodnie ułożona. Pozbawiona wszystkich zbędnych rzeczy w łóżku, czyli broni i toreb, a następnie przykryta. Sam młodzieniec także planował jakoś odpocząć, lecz bez przyłączania się do leżakowania w łóżku. Jedynie siadając obok niego, opierając się o ramę plecami i czekając w spokoju aż dziewczyna się obudzi, cały jej sprzęt był niedaleko, po przeciwnej stronie łóżka.


z/t razem z Youmu do Karczma "Klejnot Pustyni"
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1207
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość