Szlak transportowy

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ryūji » 24 sty 2017, o 12:51

Drogi na pustyni były często niezauważalne pośród połaci pisków i kamieni, które były dosłownie wszędzie jak okiem sięgnąć. Wyjątkiem od tego były właśnie szlaki transportowe, które oznaczone były specjalnie usypanymi kamieniami, oraz były dość często użytkowane. Można było na nich spotkać co chwile wozy kupieckie, stada wielbłądów z towarami, czy zwykłych podróżnych. Żołnierze klanu Sabaku co rusz pojawiali się na drodze pilnując porządku, czasy po bitwie były bardzo niespokojne, gdyż niedobitki Kaguyów tylko szukali okazji do napadu. Ryuji odpowiadał delikatnym skinieniem głowy każdemu kto go rozpoznawał, musiał przyznać, że od czasów pustynnego pogromu jego rozpoznawalność w klanie znacznie wzrosła. Co do samych renegatów i bandytów był pewien, iż już niedługo znikną bo na karku siedział im nie kto inny jak Ichirou. Chłopak mógł użyć piaskowej chmurki, lecz czuł, że tradycyjna podróż na nogach to część jego przygody, swoje pierwsze kroki skierował do osady Ayatsuri w Sabishi.



Skąd: Atsui
Dokąd: Sabishi
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 13:21
Środek transportu: Pieszo
Ryūji
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 27 sty 2017, o 13:39

Po wizycie w szpitalu u swojego przyjela nic więcej do zrobienia tutaj mu nie zostało. Może i mógłby odebrać nagrodę, ale po pierwsze nie wiedziałby się gdzie udać, a po drugie czy byłaby już ona gotowa. Nie warto marnować czasu na niepotrzebne rzeczy, a lepiej go efektywniej wykorzystać. Wojna pokazała mu wiele silniejszych od niego samego jednostek, a on ma zamiar je przerosnąć. Ambitne plany, ale możliwe do zrealizowania zapewne w przyszłości. W Atsui został obecnie jako ostatni z swojego szczepu jeszcze tutaj, nie licząc tych co musieli leżeć w tej samej placówce co Shinji. Zapewne paru z nich takich się znajdzie, chociaż chłopak dowie się o stanie faktycznym start dopiero w Yogan-Ryu czyli u celu swojej podróży. Chętnie wziąłby jakiegoś wierzchowca, aby szybciej wrócić do domu i odpocząć tylko po walce jeszcze nikt nie wznowił działalności w tej kwestii, a szkoda, bo trzeba samemu przebierać nogami. Żegnając pustynie Hikari żegnał też starego siebie, bo nie można zapomnieć o zmianach jakie zaszły w jego sposobie myślenia. Nie ma zamiaru latać już jak głupi pomagając wszystkim, nie boi się też podjąć decyzji z mniejszym złem, przecież to właśnie robił prawda? Najważniejszą jednak sprawą było dostrzeżenie własnej hipokryzji, to tworzyło w nim niechęć do własnego siebie, która uciszona czeka na kolejną okazję do odezwania się i zwiększenia.

Skąd: Atsui
Dokąd: Yusetsu
Czas podróży: 30min
Czas przybycia: 13:07
Środek transportu: Nogi nogi nogi...




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1849
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinji » 5 lut 2017, o 15:02

Po odbytym treningu Shinji udał się pieszo w kierunku swojej rodzinnej prowincji. Był dobrze nawodniony, gdyż zdołał wcześniej zaspokoić pragnienie. Tak się składało, że swój trening odbył w pobliżu oazy, więc wszystko było przemyślane niczym w szwajcarskim zegarku. Czy coś go męczyło? Z pewnością sporo myślał, zarówno o tym jaki raport złoży oraz o tym jak dalej potoczy się jego życie. Przez swoją głupotę dokonał czegoś niezwykłego. W tak młodym wieku udało mu się przebudzić w pełni rozwiniętą wersje Sharingana. Naprawdę dało się zauważyć istotną różnicę. Oprócz tego, że ruchy oponentów wydawały się być jeszcze wolniejsze niż na poprzedniej formie. Zabierał on mniejsze ilości chakry, a przynajmniej takie wrażenie właśnie odniósł. Być może się mylił. Ciekawe co jeszcze się w nim kryło? Patrząc po tym co się działo na polu walki istniała jakaś technika, która pozwalała dosłownie uniknąć śmierci, ale z jakiegoś powodu traciło się wtedy oko. Oprócz tego wyglądało na to, że ta forma dojutsu pozwalała bardzo dobrze czytać wszelkiej maści ninjutsu. Naprawdę niezwykła sprawa. No ale wracając do meritum sprawy tak przez większość podróży rozmyślał nad wieloma pierdołami. Znalazło się tam nawet miejsce na kobiece kształty. Jak typowy mężczyzna po prostu myślał o tym kilka razy dziennie. Nic w tym wielce niezwykłego, a że miał przed sobą długą podróż. Tym bardziej pobudzało to jego wyobraźnię w tym zakresie.


Skąd: Atsui
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 15:59
Środek transportu: Własne nogi
Shinji
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kyoto » 15 mar 2017, o 09:40

Przez ostatni czas Kyoto łapał się wielu prac i zleceń, które pozwoliłyby mu stanąć finansowo na nogi. W dosyć brutalny sposób musiał dorosnąć ale nawet po takim czasie utrzymanie płynności finansowej stanowiło nie lada wyzwanie. Nie był przyzwyczajony do nadmiernie surowych warunków więc i za to musiał płacić. Od dłuższego czasu obiecywał sobie to zmienić ale czas poświęcony an dążenie do perfekcji był na tyle lwią częścią całości doby, tygodnia, miesiąca, że ciężko było regularnie chwytać za swego rodzaju źródła przychodu. Jedno ze wcześniej wspomnianych zleceń przygnało chłopaka do lokalu położonego tuż przy szlaku handlowym gdzie przewijały się wszelakiej maści elementy. Można tu było spotkać na prawdę wielu dziwaków, którzy zjawiali się raz i nigdy nie wracali a mona było też napotkać stałych bywalców. Kyoto wszedł przez drewniane drzwi obite, stalowymi elementami, jak można było zauważyć już nieraz owe drzwi musiały oddzielić się od trzymających je zawiasów a dodatkowe metalowe wstawki, sugerowały, że i sama ich struktura została wielokrotnie naruszona.
Wchodząc do środka, w nozdrza chłopaka uderzyła gama różnorakich zapachów, od jedzenia, po alkohol i kończąc na anjzwyklejszym, ludzkim pocie. Trochę trwało nim się można było do tego przyzwyczaić tak więc młody przedstawiciel Sabaku zajał miejsce przy stole, gdzie czekał na wczesniej złożone zamówienie. posiłek to była ważna rzecz bo nie ma przecież nic gorszego jak zajmować się powierzonym zadaniem na głodnego. Dopominający się żołądek może być największym wrogiem w takich przypadkach. Kedy tylko dostarczono zamówienie na blat stołu, nie trzeba było długo czekać by chłopak przeszedł do jego pałąszowania. Był wtedy na prawde zadowolony i potrafił docenić takie drobne przyjemności. Ten gastronomiczny ład nie panował zbyt długo, ponieważ w pewnym momencie d chłopaka przysiadł się jego mość w płaszczu. Wyraźnie zwrócił uwagę na opaskę znajdująca się an czole chłopaka lecz nadal milczał. Kyoto zdecydował się przełamać ten impas pytając:
- Czego chcesz?
Odpowiedz nadeszła nieoczekiwanie szybko:
- Tego czego w każdym z takich miejsc...
Po krótkiej pauzie widząc brak podjęcia tematu przez chłopaka, nieznajomy kontynuował:
- Często jest tak, że brak jest rak do pracy lub broni do walki, często potrzeba ta wynika w jednej chwili a ileż to potrzeba by doczekać się nowych rąk lub nowej broni, ileż potrzeba by samemu sprostać nadchodzącym wymaganiom. Jednak są też środki, które pośrednio są w stanie owy problem rozwiązać, tym środkiem niewątpliwie jest pieniądz...
Kyoto wpatrywał się w mężczyznę i dopiero teraz dostrzegł spod płaszcza i kaptura, ze był to przeciętnej postury człek o nieprzeciętnym zaroście, skrywającym większą część twarzy. Chcą się dowiedzieć o co konkretnie temu dziwakowi chodzi, chłopak wtrącił się w zdanie:
- Do rzeczy....
W tym momencie mężczyzna poprawił się na drewnianym zydlu i odpowiedział:
- Potrzeba ludzi, którzy są w stanie świadczyć swe usługi, potrzeba broni, która zbierze się w słusznej sprawie i zostanie słusznie wynagrodzona
- Za kilka dni rusza transport z okolic Sabashi drogą morską. Jeśłi portfel Ci nie ciązy zważ na moja propozycję...

Kyoto szybko zdecydował się na udzielenie odpowiedzi:
- Odejdź stąd i nie przeszkadzaj. Jeśli tak uzyskać chcesz pomoc to najpewniej marny będzie tego efekt.
Mężczyzna zrezygnował z dalszej dyskusji i jeszcze przez chwilę obserwował gniewny wzrok chłopaka po czym wstał i oddalił się, zostawiając młodego Sabaku na sam z posiłkiem i myślami.
Kyoto wrócił do jedzenia lecz nagle zaczął sam sobie zadawać pytania. Co tak właściwie robił przez ostatnie dni? Czy dostarczanie przesyłek i proste prace zleceniowe są w stanie mu jakkolwiek pomóc? Czy zawsze będzie świadkiem echa w jego portfelu? Z drugiej strony pojawiło się coś co jest w pewnym stopniu ciekawe a jednocześnie daje możliwość zarobku. Koniec końców zakończył te rozważania lecz nie na długo. W drugiej połowę dnia, znów naszły chłopaka wątpliwości aż w końcu sam przed sobą podjął decyzję dosyć niespodziewaną. Postanowił ruszyć w to miejsce. Mimo, ze miał świadomość, ze mogą to być zwykłe mrzonki to przecież będzie to nareszcie coś innego i pewnego rodzaju odskocznia od szarej codzienności i rutyny w jaką powoli wpadał.

Skąd: Atsui
Dokąd: Sabashi
Czas podróży: 0,5h
Czas przybycia: 10:10
Środek transportu: Pieszo

z/t
Kyoto
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 15 mar 2017, o 17:13

Po wyjściu z karczmy Murai natychmiast skierował się ku wyjściu z osady. Nie czekał, nie wybierał dróg naokoło. Trzymał się podjętej decyzji, w oparciu o wszystkie możliwości i argumenty za i przeciw. Uznał że będzie to dla niego korzystne i właśnie dlatego ma zamiar wziąć w tym udział. Nadal pozostawało zagadką jaki interes miałyby Kruki w pomaganiu jednej ze stron. Czy nie lepiej byłoby pozostawać neutralnymi, bądź oferować usługi obydwu stronom, jednocześnie utrzymując pozory że stoją z boku? Bez dokładnej znajomości ich motywacji, sposobu działania, struktury organizacji. Nic w związku z nią nie było pewne, a fakt że raz wpłynął pozytywnie na jej interesy o niczym nie świadczyło. Nie było czego się spodziewać z tamtej strony, jednak nieco dokładniejsze poznanie organizacji dawało minimalne chociaż szansę na wymierne korzyści. Tak samo wiedza niedostępna w każdym innym zakątku świata. Kakuzu pozwalając działać swojemu nietypowemu sposobowi myślenia i ruszył przed siebie, kierując się prosto do Kaigan, prowincji położonej najbliżej Hyuo. Stamtąd będzie musiał zorganizować transport drogą wodną.

z/t

Skąd: Atsui
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 1,5h
Czas przybycia: 18:43
Środek transportu: Nogi
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 21 mar 2017, o 16:56

Gdy człowiek się spieszy, to diabeł się cieszy, prawda? Chociaż w sumie, teraz to powiedzenie mogło być trochę nietrafione, bo Ichirou od niedawna przez ludzi nazywany był właśnie diabłem. Tak czy inaczej, chodziło o to, że rwanie się na tak odważną wyprawę bez uprzedniego przygotowania było po prostu nierozważne. Sprawa nie była szczególnie pilna, można było więc do niej podejść po jednym lub dwóch dniach odpoczynku. Na szaleństwa czas już minął. Kierowanie się gniewem i piekielną determinacją miało swoje plusy, ale nie przez cały czas. Oczywiście, że Asahi wciąż traktował konflikt dość osobiście, ale wygranie wojny i wymierzenie odwetu pozwoliło ostudzić krew i nabrać nieco większego dystansu. Jeszcze wiele mu brakowało do zupełnie stoickiej oraz analitycznej postawy, jaką prezentował lider, ale i tak uczynił już dość spory progres.
Po kilku chwilach przemarszu przez ulice Kinkotsu wreszcie wyszedł poza mury osady. Obrał ten sam kierunek, co podczas swojej niezwykłej wyprawy do Tajemniczego Lasu. Ile to już było? Rok, może nawet bliżej dwóch lat. Czas upływał całkiem szybko, jednakże trudno było zapomnieć przygodę, która była zupełnie różna od wszystkich pozostałych. Wtedy cudem uszedł z życiem, choć bliski był wykrwawienia w środku dziczy. Teraz jednak, bogatszy o kolejne doświadczenia i silniejszy niż przedtem, nie zamierzał popełniać takich błędów. W razie ewentualnych problemów mógł liczyć na cenne wsparcie, którego reprezentantem był towarzyszący mu podczas wędrówki Kuro.
- Może zajrzysz przy okazji do Neko no Tani? Trochę cię tam już nie było, a powinniśmy być całkiem blisko - zasugerował w pewnym momencie czarny kocur.
- Hmm, nie jest to zły pomysł. No ale to dopiero po zajęciu się sprawą. W sumie to mógłbyś ogłosić mnie wcześniej. Zrobiłoby się jakąś imprezkę, czy coś. Cholera, gdybym o tym pomyślał przedtem, to zabrałbym ze sobą jakiś alkohol, a tak to przyjdę z pustymi rękami - stwierdził Asahi, wzdychając cicho na koniec.
- Może jakoś zdzierżymy ten nietakt - odpowiedział w żartobliwym tonie pocieszny kompan, a jego luźny dialog z brązowowłosym ciągnął się przez kolejne minuty marszu.
Wędrówka przez piaski pustyni nie była dla niego pierwszyzną. Wydmy były przecież jego domem, a klanowe umiejętności ściśle wiązały się z wszechobecnym tu surowcem. Sentoki nie zapominał, by po drodze uzupełniać płyny w organizmie. Zasobami życiodajnego płynu podzielił się rzecz jasna z Kuro. Swoją drogą, w tej kwestii całkiem dobrą opcją były właśnie popularne w tych rejonach cytrusy. Składały się przede wszystkim z wody i gwarantowały małą dozę orzeźwienia, co było miłym umileniem dość żmudnej i monotonnej tułaczki.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2568
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 21 mar 2017, o 21:56

Pomiędzy drzewem a skałą
Ranga B
Post 3/45


Kierunek - pierwszy krok na drodze - dosłownie i w przenośni, gdyż jego stopy w końcu dotknęły lekko ubitego przez karawany gruntu. Można powiedzieć że w swej wędrówce nie był sam i to nie tylko ze względu na drepczącego w okolicy kota, który zagadywał od czasu do czasu. Wraz z nim w odległości stu metrów, może trochę więcej, mógł zobaczyć kilka wozów poruszających się po utartym szlaku. Przez pewien czas będzie z nimi podróżował, gdyż droga dopiero później odbijała i podróżnicy napotykali rozdroże. Jedna z odnóg prowadziła do lasu, druga zaś prosto do Tsurai i właśnie tę wybierała zdecydowana większość jeżeli nie powiedzieć że wszyscy. Znalazł się jednak ochotni, a wraz z nim futrzasty przyjaciel którzy dreptali sobie obecnie do wyznaczonego celu. Odległość była jednak spora, więc niewielu wybierało się w taką podróż. Czas cóż... mijał dosyć powoli, gdyż po drodze nic się nie zmieniało prócz może wydm które unosiły się lub opadały. Widok powalający nie ma co, tylko stanąć i wsadzić sobie nóż w oczy. Do tego słońce grzało, lecz z racji panującej obecnie jesieni nie było to tak ogromnym problemem. Przyzwyczajeni do życia w tych warunkach nie musieli się o nic martwić, póki słońce nie będzie górowało. Południca czasem była solą w oku tych, którzy pracowali o tej porze i zabierała ze sobą nie tylko rolników, ale i podróżnych. Plusem był jednak towarzysz - mimo że koci, to jednak zawsze coś. Zajęci rozmową jakoś przedzierali się coraz dalej i dalej. Po około godzinie dogonili pierwszą karawanę, która składała się z trzech wozów, a na nich trzech siedzących na bryczkach i około kolejnych sześciu schowanych pod wiatami. Nie chcieli się wystawić na zbyt długi gorąc, więc zmieniali się co jakiś czas, co wcześniej mógł Ichi zobaczyć z łatwością.
-Może zabierzesz się z nami? Długa droga, słońce grzeje, a kompan do rozmowy zawsze się przyda. To jak mistrzu? - zagadał do niego jeden z nich, który siedział z tyłu wozu i pociągał właśnie z bukłaka. Niestety o alkoholu nie mogło być mowy, bo tylko zwiększał apetyt na brakującą wodę. Propozycja była na tyle ciekawa, że poruszyli się tylko nieznacznie wolniej niż Sabaku na swoich nogach. Mógł przyspieszyć wędrówkę poprzez lot chmurą (co było oczywiste), ale czy faktycznie mu się tak spieszyło? Fakt faktem, że było jeszcze sporo drogi do pokonania, ale zapasy wody i pożywienia wystarczyły aż nadto, do tego cóż... kompan był, a grupa mogła być narażona na ataki niedobitkach, których to niedawno Ichi mógł spotkać. Po co było więc się narażać przed osiągnięciem celu?
Takeshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 22 mar 2017, o 08:24

Najgorętsza pora roku już przeminęła, ale warunki na Samotnych Wydmach i tak były mało przyjemne podczas dłuższej wędrówki. Słońce nie opuszczało podróżnych nawet na krótką chwilę i bez litości spiekało całą okolicę. Żar lał się nie tylko z nieba, bowiem rozgrzany z wierzchu piach również buchał wielkim ciepłem. Powietrze było bardziej suche niż najgorsze żarty, co przekładało się na mały komfort oddychania, ale z drugiej strony, przy większej wilgotności wysoka temperatura byłaby jeszcze bardziej odczuwalna. Owszem, brzmiało to niezbyt zachęcająco, ale urodzonego w tym regionie Sabaku nie była to żadna nowość. Nie raz i nie dwa przemierzał bezkresne pustynie nawet w bardziej skrajnych warunkach, więc obecną przeprawę mógł potraktować raczej jako rutynę niż jako wyjątkową przygodę. To on był panem tych terenów, więc przy zachowaniu minimum zdrowego rozumu powinien dotrzeć do wskazanego celu. No, chyba że miałoby stać się coś zupełnie niespodziewanego i nie wpisującego się w normę, ale na takie przypadki już nie było rady.
Poprawił na głowie chroniący go przed słońcem słomiany kapelusz, który jego zdaniem stanowił ciekawe przełamanie jego nieco bardziej wyszukanego stylu. Przekroczył wraz z kocim kompanem kolejną z wydm, za którą mógł dostrzec kupiecką karawanę. Gdy zbliżył się do niej, otrzymał propozycję wspólnej podróży. W sumie nie brzmiało to źle. Tempo nie było oszałamiające, ale kilka godzin w te czy we w te nie robiło znaczącej różnicy. Jakby się spieszył na złamanie karku, to mógłby przecież skorzystać ze swojej piaskowej chmurki, jednak tym razem odpuścił i postanowił zachować pokłady swojej energii na późniejsze wydarzenia. Nie mógł być pewien z jakim zagrożeniem przyjdzie mu walczyć, więc wolał być na nie w pełni przygotowany.
- Niech będzie. Macie szczęście, bo ze mną nic was nie ruszy - oznajmił, pozwalając sobie na drobną przechwałkę, która jednak miała swoje podstawy. Nie za często się zdarzało, żeby prezentujący wysoki poziom Sentoki eskortował najzwyklejszą w świecie karawanę. Ichirou zajął odpowiednie miejsce na wozie, a tuż obok niego położył się Kuro, który zdecydował się na krótką drzemkę.
- Jak wygląda sytuacja po zakończeniu wojny? Biznes już zdążył wrócić na właściwe tory? - zapytał w pewnym momencie, nie ukrywając zainteresowania odpowiedzią. Może i kiedyś takie sprawy zupełnie go nie interesowały, ale od pewnego czasu jego podejście uległo dość sporej zmianie. Nie to, żeby w jakiś szczególny sposób przejmował się pojedynczymi, szarymi ludźmi, którzy byli jedynie pionkami w wielkiej grze. Po prostu zależało mu na ogólnym interesie rodu Sabaku, do którego teraz podpinali się wszyscy mieszkańcy zdobytej prowincji. Teraz kwestie gospodarcze stały się po wielokroć istotniejsze w porównaniu do czasów, kiedy władcy piasku byli jedynie szczepem i rządzili pojedynczą wioską.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2568
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 22 mar 2017, o 09:50

Pomiędzy drzewem a skałą
Ranga B
Post 5/45


Nieco wolniejsza droga była zdecydowanie mniej wyczerpująca, gdyż Sabaku nie musiał męczyć swoich pięknych nóżek podróżą, tylko mógł uwalić się razem z handlarzami na tyle wozu i ewentualnie się jeszcze przespać jeżeli zajdzie taka potrzeba. Na jego słowa Ci po prostu śmiechnęli sobie pod nosem - zupełnie jakby uważał ich za bezbronnych. Zrobili mu miejsce obok siebie, nie wypadało bowiem rozsiąść się na całej szerokości prowizorycznej ławce, którą stanowiły pozbijane belki. Znalazł się więc obecnie w tylnym wozie, obok około trzydziestoletniego, rudawego faceta z dłuższą bródką i krótko ściętymi włosami, którego ręce wyglądały jakby spędził całe życie na walce na arenach, albo przerzucaniu worków z ziemniakami. Drugi zaś był od tamtego kilka lat młodszy, lecz jego twarz wyglądała na poważną. Czarne włosy spięte z tyłu w kucyk spokojnie sięgały już karku. Po krótkim spojrzeniu Ichi mógł stwierdzić, że najprawdopodobniej jest to kowal - ślady oparzeń, w torbie obok wystający gruby fartuch i twarde jak stal spojrzenie lustrujące chłopaka. To on zaprosił go do towarzystwa.
-Nie za dobrze się tam bawicie?! Zaraz Twoja zmiana Kazuo, więc się tak nie ciesz - rozbrzmiał woźnica, który spojrzał tylko do środka. Rozczochrana czupryna wpadła do środka i popatrzyła gniewnie na wszystkich. Mimo kapelusza na jego głowie po policzkach ciekł mu pot i spływał kroplami na poupychane pomiędzy nimi paczki z towarem.
-Tak tak, spokojnie Shin, jeszcze jest czas. Zanim dojedziemy minie trochę czasu - odpowiedział mu spokojnie czarnowłosy i przyjrzał się kotu, który wygodnie się ułożył na podłodze - Interesy? A ujdzie, nie ma szału, bo ludzie nie mają jeszcze za co kupować. Zacznie się niedługo jak każdy sobie zarobi i będzie chciał się oporządzić. Smutne, ale dla niektórych z nas wojna jest największym czasem rozkwitu.
-Niektórych? Prawie dla każdego! I dobrze o tym wiesz, tylko przyznać się głupio
- dorzucił od siebie rudzielec i wzruszył ramionami. Smutna to prawda, lecz faktycznie handlarzom zdarzało się najbardziej bogacić na potyczkach. Nie musieli nawet stawać po konkretnej stronie, gdyż kupiec zawsze się znajdzie w czasach potrzeby. Kowal zaś wyciągnął palec w stronę kota chcąc go pogłaskać.
-Gryzie? Czy połyka w całości?
Takeshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 22 mar 2017, o 10:21

Mogli się krzywo uśmiechać, chichotać , czy nawet rzucać żartami, ale dla brązowowłosego tacy właśnie byli - bezbronni. Ta kwestia tak jak i wiele innych była względna, zależała od punktu obserwacyjnego. Może i dwójka mężczyzn wygrywała ze wszystkimi w karczmach w siłowaniu się na rękę lub potrafiła grabiami przepędzić grupkę bandytów, ale przy silnym i doświadczonym shinobi byli jedynie pyłkiem, którego ten mógł strzepać sobie z barku od niechcenia. Oczywiście, moc brązowowłosego Sabaku była przewymiarowana praktycznie w każdym przypadku dowolnej podróży zwykłej karawany i zapewne duet wędrowców poradziłby sobie sam, no ale nie to tu teraz przecież chodziło. Zresztą, Atsui nie było jeszcze w całkowitym porządku, pozwalającym na zupełnie spokojny sen. Po pustyniach, w najróżniejszych zakamarkach i norach prawdopodobnie wciąż chowali się niektórzy ludzie z kościanego rodu, wśród których można było doszukać się również shinobi. A ci stanowili już spore zagrożenie, z którym nawet wprawni w walce wędrowcy by sobie nie poradzili.
- Wcale nie tak głupio się do tego przyznawać. O to przecież chodzi w interesach, by wyłapywać okazję nawet tam, gdzie inni doznają szkody. Ktoś zyskuje, inny traci. Niestety nie wszyscy będą wygranymi - odrzekł na spokojnie, przedstawiając dość realistyczne spojrzenie na świat, które pozbawione było złudzeń. Altruizm zostawił dla innych bohaterów, wmawiającym sobie, że zmieniają świat na lepsze. Wszystko co robił, robił głównie dla siebie, a w ostatnich miesiącach także dla swego klanu. Przecież nie uczestniczył w wojnie, bo chciał obalić złych tyranów, tylko dlatego, że pragnął wymierzenia zemsty i zdobycia władzy przez Sabaku.
- Pożera tylko wtedy, gdy jest wściekły, więc na ten moment masz szczęście - odpowiedział równie poważnie, co pytający. Czarny kocur nie miał nic przeciwko w głaskaniu, byle nie pod włos rzecz jasna. Leżał sobie, drzemał, czasami ewentualnie się przebudzał, by posłuchać rozmów, ale właściwie to nic więcej. Zachował bierność i przede wszystkim milczenie z dość prostego powodu. Wiedział, że gdy przemówi ludzki głosem, ściągnie na siebie uwagę pozostałych, a za takimi sytuacjami niezbyt przepadał. W końcu gadające koty nie były czymś, co spotyka się na co dzień.
Podróż jak podróż. Tempo nie było zawrotne, lecz leniwie, ale przynajmniej nie trzeba było się męczyć. Siedzenie na dupie miało swoje zalety, a dodatkowe towarzystwo zawsze było jakąś odmianą od ciągnącej się w nieskończoność monotonii. Asahi miał w sobie pewne wyczucie piękna i w sumie mógłby doszukać się w pustynnych krajobrazach pewnego uroku, ale, do cholery, nie za setnym razem.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2568
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 22 mar 2017, o 20:10

Pomiędzy drzewem a skałą
Ranga B
Post 7/45


-Niby nie, ale ludzie są na tym punkcie przewrażliwieni. Ot taka prawda. W naszym fachu nie można stawiać się po drugiej stronie, trzeba z drugą stroną robić interesy, żeby mieć jak żyć - dodał woźnica swoją małą uwagę, która była dosyć kąśliwa, jednak nie złośliwa jak można było stwierdzić na pierwszy rzut oka. Chcąc poprawić gospodarkę w swej prowincji Sabaku mógł pogadać sobie tutaj ze wszelkiej maści specami. No może nie wszelkiej, lecz Ci mogli podzielić się swoją wiedzą i to może bez dodatkowego kosztu. W końcu wiedza czasami była najcenniejszym nabytkiem. Czarnowłosy dziugnął kota i poczuł jego sierść pod ręką, pomiział go przez chwilę i zaraz się cofnął nie chcąc denerwować więcej zwierzaka. Te często były kapryśne, a po co ma szukać zwady z kotem? Towarzystwo rozmawiało sobie o dalszych pierdołach, o których nie było sensu wspominać. Niektóre z nich zawierały wspólne wspomnienia o podróży, innych nie można było powtórzyć przy dzieciach, a jeszcze inne zahaczały o przyszłe plany na życie i handel oczywiście. Koła toczyły się po piasku, lecz nie zapadały się w nim. Czas mijał sobie powoli, podróżnicy mogli mieć wrażenie że gdzieś już tę wydmę widzieli, ale na owej pustyni była ich niezliczona ilość, więc nic dziwnego. Takie wrażenie często dopadało podróżnych i doprowadzało do szaleństwa.
Mniej więcej koło godziny szesnastej - na co wskazywało słońce schylające się do horyzontu - znaleźli się na rozdrożu. Droga handlarzy prowadziła do Tsurai, zaś naszego diaboła do tajemniczego lasu. Widząc rozwidlenie dróg ktoś z przodu zwrócił na to uwagę i dał znać o skręcie w prawo. Tutaj ich drogi także musiały się rozejść. Z tego co mniej więcej chłopak się orientował, to słońce potowarzyszy mu jeszcze przez cztery do pięciu godzin, a do granicy z lasem piechotą- czyli mniej więcej miejsca gdzie zmierzał - minimum sześć. Podróż chmurką zredukowałaby drogę o połowę, ale to by spowodowało wyczerpanie tak drogocennych pokładów chakry. Tutaj musiał więc zdecydować co musi zrobić dalej. Handlarze odjechali już w swoją drogę życząc mu powodzenia, machając na pożegnanie z ckliwą muzyczką w tle... albo skrzypieniem kół.
Takeshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 23 mar 2017, o 16:26

Dalsza podróż przemijała pod znakiem sielanki. Na szczęście na drodze nie pojawiły się jakiekolwiek problemy, więc grupa mogła się ślamazarnie posuwać naprzód. Czas, którego było dość sporo, zapełniały luźne rozmowy, w których Ichirou całkiem czynnie uczestniczył. Mimo młodego wieku wiele już widział i w wielu miejscach bywał, znał zatem różne historie, z którymi mógł się rzecz jasna podzielić. Choć momentami można było odnieść wrażenie, że pustynna tułaczka będzie ciągnąć się w nieskończoność, to jednak w pewnym momencie dobiegła końca. No, właściwie to nie do końca, a do rozdroża, gdzie mężczyźni musieli się rozdzielić. Ich wspólne trasy rozmijały się w tym momencie, toteż Asahi był zmuszony opuścić kupiecką karawanę i ruszyć w samodzielną podróż.
- Niech słońce Atsui będzie dla was łaskawe - odrzekł na koniec, korzystając z dość popularnego na Wydmach powiedzenia. Zaraz po tym ruszył w swoim kierunku, mając przy boku już jedynie pociesznego kota. Jako środek podróży wybrał najbardziej klasyczne rozwiązanie - własne nogi. Piaskowa chmura zapewne byłaby wygodniejsza, ale odbiłoby się to kosztem zasobów energii, której nie chciał w tym momencie marnować. Zresztą, dobrze było rozruszać kości po wielogodzinnym siedzeniu, któremu daleko było do komfortowych, obitych materiałami fotelów.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2568
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 23 mar 2017, o 17:41

Pomiędzy drzewem a skałą
Ranga B
Post 9/45


Pieszo - ten wybór miał zdecydować o wielu czynnikach. Pierwszą rzeczą było oczywiście wydłużenie czasu wędrówki, drugą zaś mniejszy komfort podróży, ale to akurat chyba mu nie przeszkadzało. Przemieszczał się więc drogami, a więc nie miał problemów z odnalezieniem ścieżki. Fakt posiadania takiego, a nie innego towarzysza trochę w tym pomagał, gdyż kocie oczy lepiej widziały w ciemności, było po prostu coraz ciemniej i jego wzrok był po prostu lepszy. Słońce było więc coraz niżej, zaczynało się robić chłodniej, grunt jeszcze trzymał ciepło, lecz nie na długo. W takim środowisku wystarczyło do pół godziny, by nastały pierwsze chłody, a im ciemniej tym gorzej. Chłopakowi zostało jeszcze godzina do celu, gdy słońce zaszło całkowicie za horyzont pozostawiając jego i jego towarzysza samych pośrodku tego padołu. Samych na szlaku oczywiście, gdyż z nor zaczynały wychodzić mniejsze zwierzęta, które czekały na wieczór. Dla wielu z nich gorąc był zabójczy, dlatego prowadziły nocny tryb życia i trzeba będzie na nie uważać a... źródła światła w okolicy brak. Może wysuszone drwa posłużą jako prowizoryczne ognisko.
Największym wyzwaniem było teraz podjęcie decyzji - czy Ichi zamierza po prostu dalej zmierzać do swego celu mimo ciemności, które zaraz nastaną, czy może jednak rozbije w jakiś sposób obóz. W mrokach miał większe szanse zajść swoich domniemanych przeciwników, lecz najpierw musiał ich fizycznie znaleźć, a to już nie będzie takie proste jak mogłoby się wydawać. W okolicy gdzieniegdzie widzi sobie drzewa, lecz były na tyle małe, że na duże ognisko się nie zdadzą. Żadnej oazy w pobliżu, teren mniej piaszczysty, bardziej równinny, gdyż zbliżał się on do granicy z lasem.

//jeżeli coś robisz, to najlepiej opis jak, w jaki sposób. jeżeli zakładasz obóz to kolejność czynności będzie tutaj ważna, jeżeli idziesz do celu to potrzebujesz jakiegoś źródła światła
Takeshi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 24 mar 2017, o 00:31

Marsz był miłą odmianą po wielogodzinnej jeździe, ale tylko przez kilka chwil. Potem przeprawa przez piaski pustyni znowu stała się przykrą, ale konieczną monotonią. Słońce ospale przemieszczało się na niebie i w dłuższej perspektywie czasu dało się zauważyć zmianę jego pozycji. Pozycji, która była coraz niżej i niżej, aż wkrótce miała zrównać się z linią horyzontu. Na Samotnych Wydmach pora dnia wiązała się ze sporymi konsekwencjami. Na tak rozległych, suchych połaciach terenu temperatura w ciągu dnia zmieniała się szybciej niż w przymorskich regionach. Chłód mimo wszystko nie był takim problemem. Ba, po takim gorący gwarantowałby zbawienną ulgę i nie byłby jakimś większym problemem podczas przemarszu. Gorzej z widocznością, którą miał niebawem ograniczyć rozpościerający się na niebie płaszcz mroku. No i w grę wchodziło jeszcze zmęczenie, bo przecież brązowowłosy cały dzień spędził na podróży. Nie był może całkowicie wyczerpany, jednak do Tajemniczego Lasu, w którym mogło jeszcze roić się od Kaguya, wolał wkraczać o pełnych siłach.
- Zatrzymamy się tutaj, ruszymy z samego świtu - wyjaśnił krótko, rozglądając się za dogodnym miejscem do rozbicia prowizorycznego obozu. Póki jeszcze było w miarę jasno, pozbierał trochę opału (w razie potrzeby stworzył sobie siekierkę z piasku), który zebrał potem w jednym miejscu. Poznosił tam też okoliczne kamienie i ułożył je w krąg otaczający docelowe ognisko. Jeżeli było już ciemno, to rozjaśnił sobie okolicę za pomocą Hikari no gijutsu-kyu. Co dalej? Zadbał o zabezpieczenie planowanego obozu. Wzniósł wokół siebie piaskowe ścianki wysokie na około półtorej metra. W ten sposób odgrodził się od świata zewnętrznego, chroniąc się przed niebezpiecznymi żyjątkami, które w nocy wychodziły na powierzchnię. Później rozpalił ognisko (w razie problemów użył w tym celu Katon: Hōsenka no Jutsu), które powinno się palić chociaż chwilę i nagrzać otaczające je kamienie. Rozgrzane głazy powinny później powoli oddawać ciepło na zewnątrz, co z pewnością było całkiem niezłym udogodnieniem. Asahi sięgnął po zwój z podróżnymi przyborami, z którego przyzwał zapieczętowany w nim prowiant, wodę oraz coś na posłanie. Po krótkiej konsumpcji, w której uczestniczył również Kuro, nie pozostało nic innego jak spróbować przeczekać noc. Położył się na plecach, tuż obok nagrzanych kamieni i zaczął wpatrywać się w ciemne niebo. Wytężył przy tym swój dość dobry słuch, za pomocą którego powinien wykryć ewentualne zagrożenie. Jeżeli wszystko szło spokojnie, to prawdopodobnie jakiś czas później zapadł w sens. Kuro leżał tuż obok i pewnie też zaczął drzemać.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2568
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi » 25 mar 2017, o 10:32

Następny post -> Tutaj
Takeshi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość