Szlak transportowy

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Saito » 18 wrz 2016, o 07:32

No to chociaż czegoś się dowiedział na temat Warai'ego, chociaż co prawda on coś kręci. Niestety chłopak musiał sobie odpuścić, nie ma co interesować się drobnicami. Natomiast jeżeli chodzi o rozmowę, to jeszcze da się coś wyciągnąć. Przynajmniej może się już zwracać do niego po imieniu, albo przynajmniej przydomku. Z lekkim uśmieszkiem, który towarzyszy mu cały dzień. Saito spoglądał w niebo i już sobie wyobrażał inną osadę, zastanawiał się jak tam jest. Dlatego pierwsze co mu się aktywowało, to wyobraźnia. Która wskazywała masę ludzi, przyjaźnie nastawionych i rozmownych oraz miłych. Marzenie dla niego, wręcz będzie zachwycony.. No ale opuszczając strefę marzeń i wracając do brutalnej rzeczywistości, która podrzuciła mu tylko Makiego. No cóż, zawszę coś na początek.
Jeżeli chodzi o kradzież, nawet nie jest on niej pewny. Czyli można powiedzieć, po prostu chciał znaleźć inną osobę która pomoże mu dostarczyć paczki. Mógł po prostu powiedzieć, byłoby łatwiej. No ale skoro wolał wybrać kłamstwo, chłopak przecież za to mu nic nie zrobi. Tylko jeszcze zarobi i dotrze do jakiegoś nowego miejsca, tak więc w sumie dużo zyska. Nie ma co narzekać, można tylko się jeszcze bardziej uśmiechnąć. Chociaż jego zdania wprawie nie miały sensu, odpowiedzi były też tak troszkę głupie. Nie mógł w sumie spodziewać się jakiejś normalnej odpowiedzi, no ale nie ma obaw. Trzeba jakoś wytrzymać.
Słuchając dalej słów Waraiego, chłopak skierował wzrok na suszone mięsko. No skoro częstuje, nie będzie można odmówić. Dlatego też chłopak sięgnął po kawałek, oczywiście przyjrzał się przez chwilę temu kawałkowi, następnie zjadł. No gdy Warai skończył w końcu mówić oraz dodał mu na temat cierpliwości, której ma w zapasie na następne pokolenie. Saito w końcu mógł zebrać myśli i coś odpowiedzieć.

- Warai san, cała ta opowieść trochę nie trzyma się kupy. No ale rozumiem, jesteś w lekkim szoku po stracie osła. Bez niego ciężko byłoby dostarczyć te przesyłki do wioski, prawda? No ale skoro wpadliśmy na siebie, to musi być przeznaczenie. Ja chciałem udać się w jakiekolwiek nowe miejsce, ty mi to umożliwisz. Chciałem poznać trochę świata, poznałem troszkę. Przynajmniej wiem że, była wojna. Pomiędzy którą bili się jedni i drudzy, co prawda boli mnie niedobór tej informacji. No ale nie ma co narzekać, mogło być gorzej. To skąd jesteś Warai san? Skoro nie stąd, to znaczy że z daleka. Nie potrzebuję wiedzy na temat klanów, skoro jej nie posiadasz, nie ciągnę cię za język. Przecież to by było dziwne, z resztą język jest mokry... Ciężko by było go złapać, zwłaszcza kilka razy. No a jeżeli chodzi o cierpliwość i wyrozumiałość, przecież posiadam te obie cechy. Gdyby tak nie było, już dawno ruszyłbym w innym kierunku... Daleko jeszcze do Shiosady?

Woli jednak wpierw wysłuchać, później odpowiedzieć całościowo. Chyba będzie musiał przestać tak robić i odpowiadać na dane pytania od razu, zbierając się do odpowiedzi wychodzi lekki chaos słowny. No ale cóż, nikt nie mówił że będzie łatwo. Zwłaszcza dla Waraiego, no ale wracając do podróży i jedzenia kawałka wołowinki. Która nawet była dobra w smaku, może przeżuci się na suszone mięsko? Może, tylko będzie trzeba znaleźć jakieś lepsze. W końcu smak to podstawa udanej podróży, bo co to za podróż bez dobrego jedzenia. O kilka procent słabsza i niesmaczna, no ale zejdźmy teraz z jedzenia. Ciekawiło go tylko czy Warai połknął haczyk, czy też po prostu to zignoruję. Tak nie może sobie odpuścić prawdy, kłamstwo jest krótkie. Nie żyje wiecznie, w końcu prawda wyjdzie na jaw. No ale po co mu to do szczęścia, nie wiem.

- Warai san, czemu uznajesz się za idiotę? Brak wiedzy nie oznacza głupoty, po prostu czegoś nie wiemy.
Saito
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Suisen » 18 wrz 2016, o 12:54

Saito - Dotrwać do Shigashi no Kibu

Misja rangi D - 7/15+


Obrazek


Tym razem obudził się w Makim "drugi człowiek". Nasz bohater domyślił się, że z jego towarzyszem jest coś nie tak. I dobrze postępował traktując go normalnie, nawiązując kontakt, próbując o czymś ważnym porozmawiać. Warai podrapał się po koziej bródce i spojrzał na Saito.
- Szczerze powiem, że nie pamiętam gdzie dokładniej się urodziłem i gdzie spędziłem kilka pierwszych, wspaniałych lat mojego życia. Pamiętam jedynie krajobraz ogromnych lodowych gór, przez co wraz z moją rodziną byliśmy, hmm... względnie bezpieczni. Mój ojciec, tak, mój ojciec chyba był... może nie był. - przerwał i zaczął zajadać się sucharkami. Po spożyciu spoglądał przed siebie i... milczał. Szli tak jeszcze przez kilkadziesiąt metrów. Uwielbiam te tereny na początku jesieni. Te kolorowe liście, leciutki wiaterek - chwile, które są jeszcze ocieplane przez słoneczko. - dodał. Kopnął kamyk znajdujący się na ziemi, poprawił torby. Tiki, które posiada Maki i które towarzyszą mu od dobrych kilkudziesięciu lat znów się ujawniły; brutalne rzucanie głową na prawo i lewo, mruganie oczyma. Ojciec na farmie! - wykrzyczał z siebie jakby w końcu wygrał tę wewnętrzną wojnę. Jakby te słowa wypowiedziane przez niego były jakimś ciężarem. A może... Pracował u kogoś? Pamiętam tylko rodzinę... O niebieskiej cerze. I przerwach w szyi, ale nieee-e nie mam pojęcia co to mogło być. - wyglądał na siedem nieszczęść. Cały ten smutek, który gościł się teraz na jego twarzy postarzył go w przeciągu kilku sekund o dobrych parę lat. Bokobrody, które jeszcze nie tak dawno temu dumnie sterczały na różne strony świata teraz oklapły. Znowuż się przygarbił i zwolnił tempo. Tak mi mówili, gdy tylko straciłem całą rodzinę. Błąkałem się po terenach wielkich drzew. Były ogromne. A te lasy.... nawet światła tam nie było! Tam mnie znaleźli, sprzedali dalej, bili i tak mówili. Tak więc muszę taki być. Zrobimy postój?

Spoiler: pokaż
kupiec


Przenosimy się w następnym temacie już do Shigashi( w sumie jesteśmy już "teoretycznie" w tamtych terenach), więc opisz pokrótce przebieg podróży i wypełnij formularz i wstaw w post :)
Suisen
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Saito » 18 wrz 2016, o 16:15

Skoro Maki zaczął swoja opowieść życia, chłopak postanowił go wysłuchać. Zawszę coś na długą podróż, opowieść. Wszystko co ma początek i środek, jedyne na co trzeba czekać to koniec. To jest jedno z tych na które czekamy dość długo, no ale na tym polegają opowieści życia.
Skoro pamięć go gubi i nie pamięta kilku szczegółów, to nie ma co się tym przejmować. No ale pochodzi z daleka, bo jeżeli chodzi o lodowe góry, to muszą być daleko. Jeżeli chodziło o krajobraz, to chłopaka jakoś nigdy nie bawił. Nie sprawiał takiej przyjemności jak innym, może po prostu nie doceniał tego? Prawdopodobnie tak, bo w sumie ładny widok nie jest dla niego dużo wart. No lecz skoro inni potrafią coś w tym dostrzec, to może i on powinien. Tylko że, w sumie nie chce mu się. Jest to marnowanie czasu.
Ogólnie rozmowa zaczęła dziwnie się konstruować, tematy były zmieniane co chwila. Nie wiadomo na czym stanąć i jak to rozwinąć, jedyne co pozostaje to słuchać. W końcu może dojdą tam gdzie chcą, z resztą czas nie gra roli. Zaciekawiła go tylko jedna informacja, niebieska cera i przerwy w szyi. Coś dziwnego i wartego do zapamiętania, bo w sumie kto może takie coś mieć? Wciąż idąc obok Makiego, chłopak spoglądał przed siebie. Nie chciał już nawet wpadać w kontakt wzrokowy, po prostu spoglądanie non stop w bok może zmęczyć kark. Dlatego też najlepiej patrzeć przed siebie, liczy się to w każdej życiowej sytuacji.
Rozmowa zbiegła z toru, chłopak już nawet nie wiedział o co pytać. W sumie to tylko by stracił czas, skoro nie dostał żadnej konkretnej odpowiedzi. Masa mieszanych informacji, jakież marnowanie.

- Rozumiem, miałeś ciężko. Co prawda podróżujesz, zawszę może znajdziesz coś ciekawego do roboty w życiu. Jednak możemy już zakończyć wszelakie tematy, trzeba skupić się na drodze. W końcu gdy dotrzemy do osady, nasze drogi się rozstaną. Ja udam się w swoim kierunku, szukając jakiegoś celu w życiu. Ty udasz się w swoim i będzie robił to, co uważasz za słuszne. Można zrobić postój.

Co prawda już powoli gdzieś dochodzili, lecz chwilowy postój nie zaszkodzi.
Skąd: Atsui
Dokąd: Shigashi
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 17:44
Środek transportu: Stopy
Saito
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Suisen » 18 wrz 2016, o 21:37

Przenosimy się tu klik!

Temat wolny ~~ ^_^
Suisen
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Masaru » 3 paź 2016, o 22:17

Misja dla Toshio
Misja C 11/30

Obrazek
Toshio wycofał się ze śledzenia starszego człowieka. Najwyraźniej uznał że po co skoro nie za to mu płacą. Wycofał się i ułożył do snu. Rano został zbudzony przez Masaru, chłopak jak zawsze zresztą, wyglądał na jakiegoś przestępce. Kaptur na głowę i goła klata oraz jak że by inaczej ciągle założone jego dziwne bronie dawały nie odparte wrażenie że może on lada moment kogoś zabić. Jednak jego głos bym nad wyraz spokojny i miły. Zbudził naszego bohatera średnio delikatnie, podał mu od razu suchy chleb, kubek herbaty i suche owoce. Do tego kawałek upieczonej baraniny. Wyglądało na to że wszyscy wstali i zaczęli przygotowywać się do drogi już dawno temu, a Masaru zbudził chłopaka dopiero kilka minut przed wyjazdem dzięki czemu mógł się on wyspać do tego dając mu jeszcze do jedzenie rzeczy które musiał wcześniej przygotować. Toshio wiedział że strażnicy raczej by mu nie zapewnili mięsa oraz takiego napoju. Prędzej Aoi mógł dać mu suchy chleb suche owoce i wodę. Jedynym logicznym wyjaśnieniem było że ten shinobi pozwolił młodszemu towarzyszowi pospać dłużej oraz zapewnił mu pożywienie dla którego przyrządzenia trzeba było wstać wcześniej i troszkę się napracować. W końcu baraniny nie piecze się tak od razu, trzeba ogień zrobić a potem przy tym stać, a to oznaczało że poświęcił on swój tylko po to żeby Toshio pospał dłużej i mógł zjeść dobry posiłek. Miły gest. Gdy 14 latek skończył spożywać zdał sobie sprawę że ten dłuższy sen sprawił że nie czuł zmęczenia po wczorajszej nocnej wyprawie. Jego dobrodziej rzucił mu tylko kilka zdań zanim odszedł - Aoi jest pijany tak samo jak stary przywódca ochroniarzy. Leża na przyczepie 3 pustego wozu. Szkoda że nikt nie wiedział że poszli chlać i nie dał rady ich powstrzymać. Woźniców mamy 2 więc jeden wóz zostaje bez kierującego. Wybierz czy chcesz dalej jechać na 1 wozie z lnem, i ja pokieruje 2 wozem. Czy ty wolisz pobawić się w woźnicę i posiedzieć na środkowym wozie, a ja posiedzę sobie dalej z tyłu, bądź z przodu jak wolisz. Od ciebie zależy.

Masz do wyboru 2 opcje albo zostajesz jak jesteś albo kierujesz 2 wozem. No i oczywiście w każdym z przypadków mówisz gdzie Masaru ma iść, na który wóz. A w następnym poście po prostu opisujesz swoją nudną podróż, aż do dotarcia do miasta lalkarzy w Sabishi. ( Na razie jesteś w Atsui)
Spoiler: pokaż
PS: Nudna podróż no chyba że coś się stanie po drodze i nie będziesz mógł się dostać do Sabishi, za nim nie zajmiesz się problemem. Ale jak bym ci kazał opisywać sam kawałek podróży do granicy to byś nie miał za bardzo co pisać. Więc pisz całą podróż aż do tego miasta.
Masaru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshirō » 21 paź 2016, o 18:26

Pies chętnie zabawił się z chłopakiem, a ten odwzajemnił się tym samym, słuchając jednak uważnie odpowiedzi dziewczyny. Jedne wątpliwości chłopaka zostały rozwiązane, ale pojawiły się kolejne. Tajemniczy przyjaciel matki. To brzmiało podejrzanie, ale nic z tym nie mógł na razie zrobić, jedynie przygotować się na najgorsze.
W końcu znaleźli się na trakcie w stronę Sogen, jednak droga nie okazała się tak prosta. Oto wokół nich rozpętała się burza piaskowa. Chłopak przeżył już kilka, ale zawsze było to w bezpiecznym domu. Teraz sytuacja przedstawiała się inaczej. Do tego dziewczyna przewróciła się na drodze i skaleczyła w kolano. Brnięcie dalej podczas burzy była samobójstwem i na pewno zgubiliby się po drodze, więc postanowił ją przeczekać. Rozglądnął się dokoła, licząc na jakieś schronienie. Wiedział, że jest na pustyni, ale może coś się znajdzie, gdzie będzie można przenieść dziewczynę oraz psa i w spokoju przeczekać burzę. Gdyby jednak los się do nich nie uśmiechnął, zostało mu jedynie zasłonięcie towarzyszy podróży swoim ciałem i ustawienie się plecami do wiatru. Wiedział, że burze takie mogą trwać dniami, ale też kilka chwil i liczył, że tym razem będzie to ta druga opcja, bo inaczej zginą.
Toshirō
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Masaru » 22 paź 2016, o 01:02

Misja rangi D 9/15
Nasz bohater heroicznie postanowił własnym ciałem zasłonić dziewczynę i psa, ponieważ nie miał szczęścia i nie miał nigdzie jakiegoś miejsca gdzie mógł ich zaciągnąć aby się schronili. Pies wariował więc chyba mu nie służyły tego typu przeżycia, najpierw warczał na tony latającego wokoło piasku, a potem skamlał po cichu z podkulonym ogonem, a potem od nowa warczał. Dziewczyna ogarniała jednak w miarę to co się działo wokół niej więc przytuliła się do naszego shinobiego twarzą aby nic się jej nie stało, złapała psa za kark i przyciągnęła chowając jego głowę w jej tunice. Burza przeszła tak szybko jak się pojawiła po 10 minutach. Sakura podziękowała mu, i ruszyli dalej ponieważ ona mogła już bez problemu chodzić. A pies wrócił do swojego starego stylu bycia, i tak szli drogą ku ich celowi podróży aż tu nagle rozwidlenie na granicy jednej z prowincji. Od teraz ty kierujesz powiedziała do niego i wskazała 2 drogi jedną w lewo drugą w prawo, którą idziemy ? W lewo to ta ze szlakiem, ale prawa to z tego co wiem skrót ale głowy nie dam. Decyzja należała do Toshirō
Masaru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshirō » 22 paź 2016, o 10:16

Toshiro wciąż klęczał, czekając aż burza w końcu się skończy. Piasek smagał jego plecy, ale chłopak starał się wytrzymać. Nie mógł zawieść dziewczyny i jej psa. Nawet uśmiechnął się na chwilę, kiedy ta przytuliła się do niego. Wiedział, że robi to tylko, by zwiększyć szansę przeżycia, ale młodemu shinobi podobało się to.
Burza skończyła się tak szybko, jak się zaczęła i wszyscy wyszli bez większego szwanku, więc mogli od razu ruszyć w dalszą drogę. Kiedy dotarli do granic prowincji pojawił się kolejny problem. Rozwidlenie. Chłopak chwilę się zastanawiał, którą drogę wybrać. Gdyby szedł sam, pewnie wybrałby skrót. Byłoby szybciej i nie musiałby martwić się o inne osoby. Teraz jednak musiał troszczyć się o tą dziewczynę i jej psa. Wybrał drogę w lewo, wzdłuż głównego szlaku.
Toshiro opuszczał swoją rodzinną prowincję, więc od teraz zachowywał wzmożoną czujność, rozglądając się bacznie po okolicy i trzymając dziewczynę i psa blisko siebie.
Toshirō
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Masaru » 22 paź 2016, o 13:23

Misja rangi D 11/15
Nasz bohater był nawet trochę szczęśliwy z obrotu spraw, bo w efekcie był tulony przez dziewczynę. Po burzy pojawił się nowy problem, trzeba było wybrać czy iść w lewo czy w prawo. Toshirō wybrał drogę traktem ponieważ martwił się o bezpieczeństwo psa i Sakury. Gdy szli tak sobie w milczeniu w pewnym momencie dziewczyna zatrzymała się i zaczęła grzebać w torbie i wyjęła banknot o wartości 100Ryo. Podała go zaskoczonemu shinobiem i po raz kolejny uśmiechnęła się do niego, mówiąc- Proszę, zapłacę ci teraz ponieważ potem mogę zapomnieć, liczę że nie porzucisz mnie teraz. I nie czekając ruszyła dalej do przodu. Piesek wesoło szczekając polizał naszego bohatera i poleciał za dziewczyną. Krajobraz powoli się zmieniał i widać było że powoli wchodzą na tereny rodu Uchiha.

+100Ryo dla Toshirō
Masaru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshirō » 22 paź 2016, o 13:35

Droga mijała na razie spokojnie, więc Toshiro trochę się rozluźnił, ale wciąż zachowywał podstawowy poziom czujności. Nigdy nie wiadomo, kiedy może wydarzyć się, coś niespodziewanego. Wtedy zauważył, że dziewczyna grzebie w torbie, czegoś szukając uporczywie. Po chwili przed oczyma chłopaka pojawił się banknot. Najpierw nie wiedział, co ma z nim zrobić, ale po wytłumaczeniu dziewczyny, przyjął go i schował do swojej torby.
-Nie martw się. Mam zamiar doprowadzić misję do końca - odpowiedział Toshiro i uśmiechnął się. -Poza tym, lubię Twoje towarzystwo. I Twój piesek chyba mnie polubił.
Chłopak dogonił dziewczynę, która mu się oddaliła na chwilę. Zbliżali się na teren klanu Uchiha, ale nie mógł sobie pozwolić teraz na chwilę nieuwagi lub rozluźnienia.
Toshirō
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Masaru » 22 paź 2016, o 14:11

Misja rangi D 13/15
Gdy tak szli spokojnym krokiem przez szlak, aż tu naglę niespodziewanie zapadł wieczór. Postanowili rozbić obóz żeby nie błądzić po nocy i przypadkiem nie zboczyć z traktu. Nazbierali drewna na opał i zrobili na uboczu ognisko. Piesek ułożył się do snu kładąc głowę na nogach siedzącej dziewczyny która usadowiła się obok Toshirō. Szybko zapadł zmrok a na niebie można było zobaczyć gwiazdy, i w tym momencie towarzyszka naszego shinobi niespodziewanie zaczęła mówić. Wiesz co chyba pamiętam to miejsce jesteśmy niedaleko miast, zostało nam kilak godzin drogi. O tej porze roku jest zimno tak więc dobrze że rozpaliliśmy ogień. Oparła głowę na jego ramieniu i patrzyła w niebo. Nie wiedzieli nawet kiedy, wokół nich narosła gęsta mgła. W pewnym momencie usłyszeli głośny trzask, oboje poderwali się na równe nogi i spojrzeli w stronę skąd dobiegł hałas. Pies zaczął warczeć i ujadać, zachowywał się zupełnie inaczej niż ten słodki kundelek z którym bawił się Toshirō. Teraz bardziej przypominał wilka z wścieklizną. Około 50m od nich, we mgle wyłoniła się pewna postać, nie widzieli jej dokładnie. Ona przystanęła i swoją kosą wskazała na dziewczynę. W tym momencie psu chyba puściły jego psie nerwy i poleciał ujadać w stronę tamtej postaci, która gwałtownie poleciała do tyłu znikając we mgle. Sakura wydarła się piesku i pobiegła za swoim zwierzakiem znikając we mgle. Ciekawe co zrobi teraz nasz bohater, poleci za nimi czy pójdzie spać, czy ucieknie gdzie pieprz rośnie skoro i tak ma już pieniądze.

Tak wygląda ten jegomość którego ledwo widzieliście z tej odległości
Masaru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Toshirō » 22 paź 2016, o 15:09

Wieczór zastał ich wciąż na trakcie, więc chłopak postanowił rozbić obóz i rozpalić ognisko. Dziewczyna przyjęła jego pomysł z radością, więc po chwili siedzieli przy wesoło buchającym ogniu, spoglądając na niebo. Nagle dziewczyna przytuliła się do Toshiro, a temu od razu zrobiło się jeszcze cieplej. Uśmiechnął się tylko i nic nie powiedział. Nagle chłopak zauważył mgłę, która pojawiła się dokoła nich. Przeklął się w duchu, że stracił koncentrację i rozglądnął się dokoła. Trzask spowodował, iż chłopak momentalnie spojrzał w tamtym kierunku. Podniósł się i zasłonił dziewczynę swoim ciałem. W oddali zamajaczyła się postać, której Toshiro nie był w stanie dokładnie zauważyć, nie licząc trzymanej przez niej kosy. Kiedy, dotąd spokojny pies, zaczął nagle ujadać i biec w stronę tajemniczej postaci, wszystko się posypało.
-Stój - krzyknął do dziewczyny, która udała się za psem. -Cholera.
Wyciągnął szybko kunai i ruszył za dziewczyną, starając się ją dogonić, by nic jej się nie stało. Postać wciąż mogła tu być, więc podniósł wyżej broń, żeby być przygotowanym na ewentualny atak. Starał się również nie spuszczać wzroku z biegnącej dziewczyny.
Toshirō
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Masaru » 22 paź 2016, o 19:15

Misja rangi D 15/15
Nasz bohater postanowił gonić dziewczynę i psa, po chwili pogoni dogonił dziewczynę. Ona w biegu wrzasnęła do niego żeby pomógł jej złapać psa. Toshirō biegł przez mgłę nie widział postaci z kosą, ale za to słyszał mniej więcej skąd ujada pies. Sakura biegła jak by ją sam diabeł gonił i chyba jedynym wyjściem żeby ją zatrzymać było władować jej kunaia w nogę, czego raczej nie powinien robić, ponieważ ona się wykrwawi. W pewnym momencie zobaczył że wbiegają oni do lasu. Lada moment dogoni dziewczynę, ale z psem gorzej, ale słyszał cały czas jego ujadanie. Ostatnia okazja żeby zawrócić. Miał pieniądze więc mógł się wycofać bezpiecznie. Oczywiście jeśli chciał porzucić dziewczynę i psa. Ale nie ukrywajmy jego życie jest ważniejsze. Chociaż z drugiej strony obiecał jej że jej nie porzuci, oraz ona ma kamienie szlachetne w plecaku, jak ja uratuje to na pewno jeszcze coś dostanie. Jego wybór.
Masz 2 opcje:
1. Porzucasz dziewczynę i psa i wracasz do domu. ( Zaliczam ci misje zrobioną z pełnym wynagrodzeniem)
2. Biegniesz do lasu i zaczynasz tym samym misję rangi C.
Napisz na priv o wyborze.
Jak się zdecydujesz na 2 opcję to z/t viewtopic.php?f=97&t=2920
Masaru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Senju Toshio » 31 paź 2016, o 14:24

Wraz z przyjemnym snem Toshiego zawsze mógł czekać niemiłe konsekwencje w związku z pełnionym obowiązkiem pracy na zleceniu. Nie ważne, że był nastolatkiem, bo ten świat traktował wszystkim niemal równo. Nie obronisz się, to zginiesz. Nie dostosujesz do panujących warunków, zapłacisz odpowiednią albo i wyższą cenę. Jedyną zagwozdką, jaka męczyć mogła chłopca, była zwykła nieuwaga. Nie chciał zostać zaskoczony, ale także nie był gotowy skupiać się na tyle, aby nie móc rozwijać się w innych dziedzinach. Rozwijanie uwagi i przykładanie się do dwóch sąsiednich spraw, to raczej czynność codzienna. Tym razem głównie chodziło o sen. Jak na takie przedsięwzięcie wystarczające były te kilka godzin, żeby funkcjonować. Tak samo jedzenie, które przyjął z równie wysokim zaskoczeniem, co dnia poprzedniego. Otoczony tak zaradnymi osobami, aż chciał być bardziej pomocny i samodzielnie dążyć do własnych potrzeb. Życie na razie wiele go uczy, więc warto korzystać, póki są chęci. Później nie wiadomo, czym go poczęstuje los.
Samo patrzenie na posiłek, a co dopiero wdychanie jego aromatu pieczonego mięsa, sprawiło że przystąpił prędko do jedzenia. Energia wręcz go rozpierała, jakby przeładował baterię i czekała go eksplozja. Poza tym musiał nadrobić stracony czas, który został mu dany przez Masaru. Wtedy też mogli przejść do dobrze znanych młodemu Senju konsekwencji. Nie zaradził im, toteż napotkali dylemat. Pijani po wczorajszych ekscesach Aoi i szef straży to poważny uszczerbek. Tu chodzić mogło nawet o utrzymanie wszystkich w ryzach. Dobro transportu spadło na innych uczestników. Młodocianemu shinobi zaświeciła się lampka. Poczuł się upoważniony za ochronę dobytku Zleceniodawcy, jak nigdy. Będzie musiał utrzymać morale lub podnieść je, kiedy zajdzie taka potrzeba. Licho nie śpi, a w osłabieniu jeszcze gorzej się bronić.
- Fajnie będzie pokierować powozem. Poprowadzę nas dalej dla dobra wyprawy. Teraz tym bardziej musimy być czujni. Na trasie może być niebezpiecznie, dlatego działajmy wspólnie. - namyślił się, co do rozłożenia obowiązków i przewidzenia najgorszego scenariusza. Mógł powierzyć starszemu koledze pierwszą linię i to pod jego dyktando jechałaby karawana. Czy ruszą szybciej albo od razu zaczną się bronić zależało teraz od Toshio. Nie było pewności, jaki wariant będzie w danej chwili odpowiedni. Mieli trzy wozy, które jadąc za sobą stanowiły bardzo długi cel. Strata chociaż części ładunku nawet nie wchodziła w grę, więc każde ryzyko musiało się kalkulować. W fachu shinobi ciężko nazwać taką sytuację za mającą prawo istnieć. W walce często coś zyskujesz albo tracisz. Nigdy nie jest tak, że podjętą decyzją nie stracisz włożonego poświęcenia i uratujesz się przed obrażeniami. Mimo wszystko pierwsze obawy wynikały z przyjęcia do wiadomości nowej funkcji. Chodziło o więcej niż tylko pilnowanie. Za to teraz fajniej będzie podziwiać widoki z miejsca woźnicy. Trzymanie lejców i powożenie mogło być fajnym doświadczeniem. W osadzie Senju na jej obrzeżach nie raz widywało się infrastruktury rolne, gdzie głównym punktem był zaprzęg. Nawet w mieście pełno wozów konnych przewijało się obok siebie z różnym skutkiem i w odmiennych sytuacjach. Obserwowanie potrafiło być pomocne. Mimo to nie odmówi asyście ze strony kogokolwiek. Drobna rada dla początkującego, to bardzo ważny czynnik. Charakter Toshiego nie stanowił większego problemu, jeśli chodzi o typowe przy tym odzywki i spoglądanie z przekąsem.
A skoro wyruszają z powrotem na pustynię, to okrył się szalem niczym prawdziwy, piaskowy jeździec i zamierzał manewrować po tym jakże ciekawym terenie. Każda zmiana otoczenia wydawała się interesująca z nowej perspektywy. Większe i mniejsze wzniesienia przyciągały złe lub dobre myśli. Co jakiś czas pytał się, jak miewa się Aoi, żeby monitorować status grupy, czy niczego się nie obawiają i jak im idzie. Taka komunikacja mogła, ale też nie musiała zostać zachowana, bowiem przybycie do Sabishi wywołało naprawdę ciekawe odczucia. Już wcześniej wiedział, że poza Sachu jest jeszcze inne miejsce należące do szczepu Ayatsuri. Lalkarze byli ponoć bardzo rozwiniętą rasą i skrywają dużo technologii. Może teraz nie przyjdzie mu skonfrontować się z tymi pogłoskami ani z żadnym marionetkarzem, lecz później nic nie wydaje się być nieuniknione.


Spoiler: pokaż
Chakra: 100%


Szybkość 30
Percepcja 41


KONTROLA CHAKRY C
MNOŻNIKI: Percepcja: 41 | 61
STYLE WALKI: Seido (shurikenjutsu)
Senju Toshio
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Masaru » 1 lis 2016, o 17:28

Misja dla Toshio
Misja C 13/30

Obrazek
Toshio bardzo wdzięczny swojemu towarzyszowi za zrobiony posiłek, gdy dowiedział się co się stało w nocy podjął decyzję o objęciu dowodzenia. Jeszcze nie skończył mówić a już jeden ze strażników zwykle milkliwy jak oni wszyscy zaczął krzyczeć- A w dupie cie mam, nie będzie mną jakiś smarkacz dowodził, nie zamierzam się ruszać stąd póki oni nie wytrzeźwieją. Poparł go krzyk innych samurajów. Oto jak potężni wojownicy bez swojego szefa stają się bydłem. Kilku z nich nawet dobyło katan i to chyba nie po to żeby pokroić sobie baraninę, a raczej żeby pewien drzewolub stracił głowę. Zanim doszło do rozlewu krwi Masaru zrobił coś co zaskoczyło wszystkich. Z nawet sporą prędkością ( 160 około) skoczył do przody używając swojej dziwacznej broni. Tymi pokracznymi metalowymi pazurkami wybił z rąk katanę jednego z wojowników, potem wyprowadził kopnięcie z pół obrotu w kolejnego stojącego gościa przewracając go. Gdy zorientowali się co się dzieje, kolejnych 2 stało zdziwionych patrząc w miejsca gdzie wcześniej były ich broni. Masaru zwyczajnie kolejnym ciosem wybił im je z rąk. Pojebało wam się coś ?! Niema waszego szefa, to wam odwala ? On teraz dowodzi a jak komuś się nie podoba to mu natłukę. W oka mgnieniu samuraje schowali broń, cichym mruknięciem przyznali mu rację i po prostu poszli do swoich obowiązków. Rozjemca podszedł do 14 latka i powiedział krótko- Ja jadę w pierwszym wozie i będę chronił bele i zajmował się wytyczaniem trasy. W środkowym ze skrzyniami standardowo tak jak było, a w ostatnim pustym gdzie leżą dwaj nasi pijani koledzy będziesz ty kierować. Ta dwójka najemnych do kierownia wozami podzieli się tak że jeden będzie kierował 2 wozem, a drugi będzie siedział i ciebie i zajmował się pijakami. Pamiętaj że co godzinę ma ci od tyłu przyjechać jeden samuraj i zdać raport. Ruszajmy więc.

z/t viewtopic.php?f=69&t=2139
Opisz przebieg jazdy aż do wjazdu na główny plan w osadzie.
Masaru
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości