Szlak transportowy

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 28 lip 2019, o 21:37

Do planowanego terminu wyruszenia w drogę czasu nie było szczególnie za wiele, więc działał w małym, mobilizującym pośpiechu. Wydawało się jednak, że załatwił wszystko, co miał do zrobienia przed opuszczeniem prowincji. Na wieczór przed wędrówką wyjątkowo odpuścił sobie szlajanie się po lokalach Kinkotsu, by wyspać się jak królewicz i nabrać potrzebnych sił. Pobudkę zresztą miał o bardzo wczesnej porze, żeby wyrobić się z poranną toaletą, wypachnić, wystroić i tak dalej. O dziwo, udało mu się wyrobić ze wszystkim na czas i opuścić swoją rezydencję dokładnie o świcie.
Tak wczesną porą było bardzo rześko. Nagromadzona za dnia ciepłota zdążyła ulecieć z gruntu i wszelakich budynków, więc powietrze było całkiem chłodne - szczególnie jak na pustynię.
Ichirou na umówionym miejscu spotkania znalazł się jako pierwszy, więc musiał uzbroić się w cierpliwość i poczekać z nadzieją, że samuraj się nie rozmyślił co do wyprawy do Midori. Przystanął więc tam, skąd miał dobry widok na pobliskie uliczki i raz na jakiś czas omiatał okolicę wzrokiem, chcąc doszukać się w niej znajomej osoby. Kto jak kto, ale samuraj w masywnej zbroi modliszki nie powinien być trudną osobą do dostrzeżenia.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2717
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Seinaru » 28 lip 2019, o 22:58

Poranek nie był zbyt ciężki. Seinaru wyznaczył im bezpieczny czas na przygotowanie się i nabranie sił. Poprzedniego dnia jedyne co miał do załatwienia to drobne zakupy i niedługi trening, dlatego popołudnie upłynęło mu na relaksującym piciu herbatki i szeroko pojętej "regeneracji". W rzeczywistości było to po prostu leniuchowanie w najbardziej błogiej postaci, aby w pełni poznać i wykorzystać uroki tutejszej stolicy, nie ograniczając się jedynie do znakomitej kuchni. Niestety, nie przeszkodziło mu to zaspać nieco na poranną zbiórkę, bo nawet jeśli Kei był wypoczęty i świeży bez trudów dnia poprzedniego na barkach, to jego malutką wadą było to, że nie lubił zrywać się skoro świt i gnać na złamanie karku tam, gdzie i tak mu się nie spieszyło. Niemniej jednak przeprosił Ichirou za spóźnienie gdy już się spotkali.
- Przepraszam za spóźnienie. Jestem gotów, możemy ruszać. Klepsyda w moim sercu! - Powiedział z entuzjazmem na końcu powitania.
- Takie coś wymyśliłem na razie... ale jak to powiedziałem na głos to chyba nie brzmi zbyt dobrze...

zt. x2

Dokąd: Atsui
Czas podróży: Midori - 90 minut. Czas przybycia: ok. 01:30
Środek transportu: pieszo
Avatar użytkownika

Seinaru
Złoty Pracuś
 
Posty: 1532
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Shinku Ame w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akashi » 19 sie 2019, o 12:12

Po opuszczeniu wieczorem karczmy, młodzieniec od razu skierował się w stronę szlaku transportowego. Wcześniej zabierając swoją broń, która obecnie stanowiła jego znak rozpoznawczy. Władał w końcu dość nietypową i nieporęczna bronią dla zwykłego shinobiego. Pogoda była dla niego odpowiednia, chłodno. Można powiedzieć, że nawet zimno, w końcu nie musiał się przejmować słońcem i mógł skupić się na swojej wędrówce, która krótka nie będzie. Miał sporą odległość do przebycia, dlatego już nie zwlekał ruszył przed siebie zmierzając w stronę Sogen, chcąc odwiedzić Stary Hotel i odnaleźć starą znajomą, która w nim poznał. Lecz nawet nie miał pewności czy ona nadal żyje, w końcu była to pierwsza kobieta, która chciała pozbawić go życia. Teraz jednak mogła by być dobrą towarzyszką oraz pomocą w trudnych chwilach, zawsze można poznać tam też nowych ludzi i nawiązać kolejne znajomości, może że przydatne w przyszłości.
z/t
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 60min
Środek transportu: pieszo
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1205
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Miyuki Mori » 20 sie 2019, o 16:23

Dziewczyna szła powoli, starając się głośno uderzać podeszwą swojego płaskiego buta o powierzchnię, która zaczynała być coraz bardziej stabilna. Wyglądała na dosyć rozgoryczona w połowie samotną podróżą w dodatku po terenie piaszczystym, którego w głębi serca nienawidziła. Nie wspomnienia bolały jej udręczoną psychikę, a fakt, że jeden ze zmysłów będącym jej oknem na świat był tutaj bezużyteczny. Starała się wytężać swój słuch, a kijem, który trzymała w dłoni, kreśliła w powietrzu niewidzialne kształty, które miały zidentyfikować teren dookoła. Nie chciała wpaść w jakiś dół albo uderzyć swoim licem w jakiś tajemniczy pniak na obrzeżach gorącej pustyni. Właściwie od długiego czasu szła tylko prosto, tak jak pokierowała ją matka i na razie, nie wydarzyło się nic fenomenalnego. Robiło się tylko nieco bardziej wietrznie, a żar z nieba ustępował w akompaniamencie śpiewu nieznanych jej ptaków. Uśmiechnęła się zadowolona, bo podobał się jej ten dźwięk o wiele bardziej niż pospolitość sępów i wikłaczy. Z myślą i serdeczną nadzieją o nadchodzącej cywilizacji uchyliła swoją opaskę, nie chcąc od razu być napiętnowana swoją ślepotą. O wiele mocniej ścisnęła opaskę na włosach, które zaczynały być kłopotliwe. W tym momencie poczuła stres, którego dawno nie było w jej duszy. To oczywiste, chciała się przypodobać, nie być tą samą biedną dziewczynką co kiedyś. Teraz chciała być szanowana, nie wzbudzając przy tym żadnej możliwej litości. Przetarła swoje zamglone oko i rzęsy od resztek piasku, który tlił się w atmosferze po czym zasłoniła twarz ręką. W końcu usłyszała szelest niskiej trawki, po której stąpała, co wzbudziło w niej lekką euforię, lecz jednocześnie coś dziwnego, niedającego odczuć pełni szczęścia - Tak nie mogłam się doczekać, a teraz czuję tylko niepokój. Mam nadzieję, że nie spotkam kogoś, kto może zakłócić moją spokojną podróż - wzięła głęboki oddech i zagryzła wargę, starając się uspokoić, nie zbaczając przy tym ze swojej trasy.


Dokąd: Sakai
Czas podróży: 30 minut
Avatar użytkownika

Miyuki Mori
 
Posty: 11
Dołączył(a): 11 sie 2019, o 10:22
Wiek postaci: 16
Krótki wygląd: | Białe krótkie włosy | Opaska na oczy (lub nie) | Czarna sukienka |
Widoczny ekwipunek: Kij
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7635
GG: 66013994
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaruidesu Yoake » 1 paź 2019, o 23:52

"Zagubieni"
Misja rangi B dla Youmu Nanatsuki
9/45?


Utarczki słowne z własnym przełożonym mogłyby trwać w nieskończoność, ale oboje robili to tylko dlatego, że tacy są. Nieprzenikniona maska Majineto, opryskliwy charakterek docinającej Youmu. Panienka Nanatsuki nie mogła jednak wiedzieć, że ten w pewien sposób szanował jej drogę ninja. W końcu wysyłał ją tu ewidentnie wiedząc, że była bardzo świeżym Akoraito, nie miała dużego doświadczenia bojowego z wyszkolonym przeciwnikiem. Mimo jej metod rozwiązywania problemów, które były przecież powszechnie znane przełożonym, oni wciąż potrafili się zdecydować właśnie na nią. Nawet pomimo groźby wyrżnięcia całej wioski, gdy się zdenerwuje, albo gdy ją obrażą, albo gdy spróbują jej wejść w drogę. Albo wszystko na raz. Całe to jednak ograniczenie przed zabijaniem wieśniaków… Coś tu nie grało. Kto wysyła masowego mordercę wieśniaków z tekstem „nie rób tego, z czego jesteś znana”?

Dziewczyna jednak szybko doszła do swoich wniosków. Bardzo dobrych wniosków i niezwykle zgodnych z prawą. To miał być jej test. Ale i nie tylko. Po pierwsze, trzeba sprawdzić, do czego jest zdolna, jednocześnie ją monitorując. Po drugie – trzeba ograniczyć jej temperament. Ukarać za każdy błąd, który popełniła, a nagradzać za dobre zachowanie. Dwadzieścia lat życia to już późno na otrzymywanie wychowania, ale to jeszcze nie jest stracone. Jeśli tylko by się nagięła do czyjejś woli, Youmu nie byłaby sobą. Co jednak, jeśli ktoś ją zmanipuluje na tyle dobrze, by to, co chce manipulant byłoby tym, czego okazuje się, że chce dziewczyna? Tylko ktoś musiałby ją poznać, a jak na razie te próby wyszły słabo. Yuri, Akashi, Złoty chłopak. Żaden z nich nie nawiązał jakiejkolwiek z nią więzi.

Rozmowa najwyraźniej się kończyła, bo na wszystkie uszczypliwości dziewczyny odpowiedzią były ciche prychnięcia albo milczenie. Były też spojrzenia, czy może raczej przewracanie oczami. Może i fascynowała go „podopieczna”, ale nie mógł jej znosić w nieskończoność. Albo po prostu widział w niej coś innego niż jej jakże wysokie zdolności obycia z ludźmi. Gdy tylko dziewczyna postawiła pierwsze kroki, ten zniknął. Lekki powiew wiatru dał sugestie, że był to ruch, a nie teleportacja bądź dosłowne zniknięcie. Co bardziej doświadczeni rozpoznaliby tu technikę Shunshin no Jutsu. Nie pozostało teraz nic innego, jak dobrze się przygotować do wyprawy, po co panienka musiała cofnąć się do swego domu.

Własne cztery ściany dały jej możliwość przygotowania prowiantu, ale nie tylko. Dały też spokój, który bezproblemowo wykorzystała do przejrzenia notatek, które otrzymała. Najbardziej skupiającą na sobie uwagę było ogłoszenie, które wspominało o zadaniu dla Akoraito i zgłoszeniu się do Maji Neto w siedzibie klanu. Była tam mowa o tym, że jest to ranga B i polega na poszukiwaniu zaginionego. Dalej była mapka. Z legendy i oznaczeń wynikało, że wioska nazwana Sanibare leży nad niewielką rzeczką na terenie, gdzie zmieniał się teren, gdyż były zaznaczone granice zasięgu piasków. Miejsce wydawało się całkiem niezłe do życia, jak na warunki Atsui. Woda, gleba inna niż piasek, może jakaś zagubiona fauna z nie tak bardzo dalekich lasów.

Najbardziej jednak ciekawy był arkusz ze szkicem kilkunastoletniego chłopaka. Opisane były jego zdolności – całkiem szybki jak na Doko i korzystający z Fuutonu. Nazywał się on Mashimo Pieteru. To jednak było mało interesujące. Te szczegóły, które miały znaczenie, znalazły się w opisie Sanibare. Były to najwyraźniej przepisane notatki różnych osobników, które znalazły się w aktach tego miejsca. Wszystkie miały punkt wspólny: rozwinięty kult Amaterasu. Wielu wyznawców traktowało okoliczne wzgórza jako przepełnione boską łaską. Świętość tego miejsca sięgała jednak dalej niż historia tej osady. W zasadzie pierwsi osadnicy sprowadzili się tam przez niezwykły kontakt z boginią. A ten niezwykły kontakt wiązał się też ze znikaniem wiernych na pielgrzymkach. Było to co najmniej dziwne i bardzo nielogiczne. Mieszkać tam, gdzie ludzie znikają? I to ponad wiek temu. Mieszkańcy są wręcz fanatykami, ale od czasu do czasu zdarza się ktoś, kto próbuje uciec. Taki właśni ktoś zgłosił zaginięcia do klanu. Jakiś młody człowiek, wnuk byłego starszego, który właśnie zaginął. To spowodowało, że został wysłany Pieteru, żeby zbadał lekceważoną przez ponad 100 lat sprawę. Bo skoro przez tyle czasu nie była groźna i zniknęli tylko niepiśmienni fanatycy, to potraktowane było to po macoszemu. A teraz zniknął pierwszy shinobi. I to już stwarza problem… Wszystko pokrywało się z tym, co opowiedział Neto, ale w dokładniejszych szczegółach. I robiło się to jeszcze bardziej niedorzeczne.

* * *

Po niedługim czasie zapoznania się z notatkami i przygotowaniu jedzenia, stroju i manierek, dziewczyna w końcu mogła ruszyć na szlak. Było już popołudnie. Miała kilka godzin do zachodu słońca, więc pewnie nie zajdzie zbyt daleko przed zmrokiem. Gorejąca latarnia na niebie paliła, ale płaszcz ochraniał ją dość mocno przed wszechobecnym żarem. Kierunek – wschód. Jedna z odnóg szlaku się tam udawała, ale przez to, że nie było tam żadnej innej wioski, tylko ściana tajemniczego lasu, to trasa wydawała się trochę zaniedbana. Drogowskazy poniszczone, ale ciągle stały powbijane w piach, widniejąc na kilka metrów wzwyż. Przed nią trochę do przejścia. Wzmagał się północny wiatr, sypiąc piachem, który nie zasłaniał widoku, ale sprawiał wrażenie, że całe morze piasku się lekko rusza. Tak jakby na Samotne Wydmy naszła złota mgiełka… Noc zapowiadała się zimna, a nie wiadomo, czy znajdzie karczmę lub przyjazną oazę na czas…
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
 
Posty: 70
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 19:00
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 4 paź 2019, o 17:03

Cała wizja manipulowania Youmu była naprawdę urocza - dziewczyna, która pozjadała rozumy tańczy tak, jak jej zagrają. Tylko panna Nanatsuki i grała, i tańczyła sama, a korzystając dalej z tego porównania, znała tylko ten jeden taniec do tej jedynej melodii. Zatem niemożliwym było wymusić na niej coś, czego by nie chciała. To manipulant musiał dopasować się do niej, by wykonała to, co chce. Istotą kontrolowania ludzi było dawanie im złudnych wartości, korzyści, które nijak były równe tym, które zyskiwał kontrolujący. Tylko w kwestii zysków oraz strat nie było równych dziewczynie. Posiadała obsesję na punkcie wartości, która dyktowała jak wygląda jej życie aktualnie. Każdą decyzję kalkulowała - ile to jej da i ile w to musi zainwestować. Odnosiło się to do najprostszych czynności jak posprzątanie w mieszkaniu, napicie się wina, wyjście na spacer, a kończyło na znacznie poważniejszych sprawach - darowanie komuś życia, zdrada, tortury czy pomoc potrzebującemu. Zdecydowanie się na zlecenie od Neto nie było inne - zostało poddane analizie, która jasno tłumaczyła, że na tym zadaniu zyskuje, a inwestycja jest względnie niewielka, w obliczu potrzeb i profitów. Nie obchodziło ją natomiast to, że na jej pracy zarabiał także ktoś inny. Liczyła się tylko i wyłącznie ona. Nie posiadała obsesji na punkcie kumulowania wartości i posiadania jej na wyłączność, więc nie żywiła zawiści do bogatszych czy bardziej umiejętnych od niej. Chociaż brzydziła się ludźmi, to nie nienawidziła ich, a to też nie napędzało jej do mordowania lub znęcania się nad niewinnymi. Te najgorsze cechy napędzała tylko wartość.
Znikł. Maji Neto z pewnością nie wydawał się pierwszym lepszym Akoraito czy może nawet Sentokim, więc nie było to wielkim zaskoczeniem dla panny Nanatsuki, która spojrzała na chwilę przez ramię i nieznacznie uśmiechnęła się, uświadamiając sobie, że to drobna popisówka współklanowicza. Tak samo to zajście jej, niezależnie czy naturalnie cicho, czy nienaturalnie cicho, to było tylko po to, by uświadomić jej różnicę poziomów w ten subtelny sposób. Youmu to doceniła, dopisując mały plusik do osoby Neto. Chociaż tego nie wymagała, chociaż tego sam od siebie nie wymagał, to rozmawiali na, niestety, względnie równym poziomie. I nie było to w żaden sposób sztuczne lub wymuszone. Nie starał się jej zaimponować, jak to robił, chociażby, Akashi lub tamten Yuki, a był po prostu sobą. Mimo to w jakiś sposób jej zaimponował, lecz może to być zbyt wielkie słowo na drobną, początkową sympatię Youmu do osoby szarowłosego. W ten sposób mogła nieświadomie wpadać w kolejne stopnie pułapki Neto, osobnika mogącego należeć do specjalnych oddziałów Maji, o których niestety czarnowłosa nic nie wiedziała, toteż nie mogła nawet wysnuć takiej teorii. Oczywiście podejrzewała, że Kirino, jak i inni Shirei-kan, mają swoich najlepszych ninja, swoją elitę, ale bardziej nieformalną, słowną. Po prostu najlepszych tak, jak ten nieszczęsny Ichirou był najlepszy pośród reszty Sabaku, wyłączywszy naturalnie samego lidera.
W mieszkaniu przejrzała informacje, dowiadując się kolejnych rzeczy, które wcale nie stawiały wieśniaków w lepszym świetle. Nie dość, że wybrali sobie teren przy Tajemniczym Lesie, to jeszcze uznali, że zaginięcia są sprawką bogów, a wcale nie, nawiązując, bóg wie czego, co żyło w tych gęstwinach. Mógł się tam znajdować, chociażby, osobnik pokroju Akashiego, który mógł przeżyć wszystko, nawet czas, i porywałby ludzi, by ich zabić wedle tego, co mówił jednooki - do napędzania swojego życia, życiem kogoś innego. Albo coś w tym stylu. Sto lat to ogrom czasu, zatem jeżeli to nie sprawka jakiejkolwiek istoty z lasów, to jest to niemalże pewne, iż to nieśmiertelny człowiek. Jakieś "konkurencyjne" kulty czy organizacje wykluczała, podobnie jak bandytów lub zwykłych rzezimieszków. Sam Doko wyglądał oraz brzmiał z imienia osobliwie. Właściwie na ten moment nic więcej nie dało się o nim powiedzieć. Przynajmniej białe włosy powinny ułatwić identyfikację zwłok, gdyby doszło do takiej konieczności. A Youmu stawiała, że dojdzie do niej. O ile znajdzie jakieś truchło.
Spakowała się, rozmyślając dalej o zadaniu. Naprawdę imponowało jej to, że władze słusznie ignorowały sprawę przez tak długi czas, uciszając ją, bo dotyczyła jakichś śmierdzących fanatyków. Nie dość, że ścierwo, to jeszcze szalone. Panna Nanatsuki na miejscu Kirino już dawno wybiłaby całą tę osadę, ubrała to w atak jakiejś istoty z Tajemniczego Lasu i zamknęła sprawę. Informacja o takiej masakrze obiegłaby szybko pustynię, więc nikt o zdrowych zmysłach, nawet fanatyk Amaterasu, nie postanowiłby zamieszkać tam ponownie. I problem z głowy. Świat otrzymałby przysługę.
Podróżując już szlakiem rozmyślała o samej misji, bez jej treści czy celu. Dopiero po jakimś czasie wydało jej się niezmiernie podejrzane to, że niedługo po rozmowie z liderką o relacjach z przełożonymi wyższą rangą przy wymaganej współpracy, pojawia się Neto - zapewne bardziej doświadczony ninja i w walce, i w pozycji, który wysyła ją na misję rangi B świeżo po awansie, a zadanie wygląda tak, jakby było jej testem. To nasuwało na myśl dwie opcje - pierwsza zakładała ingerencję Kirino, która postanowiła nie tylko, tak jak mówiła, przyglądać się Youmu, ale także poddać ją próbie. Druga polegała na tym, że szarowłosy Maji albo był kimś blisko Shirei-kan, albo podsłuchał lub inaczej zdobył informację o przebiegu rozmowy z czarnowłosą i teraz sam, zainteresowany jej osobą postanowił sprawdzić na ile to co mówi jest prawdą, a na ile otoczką, którą chce wokół siebie zbudować.
Jakoś musiała zająć umysł, bo miała przed sobą sporo drogi. Przeskakiwała z tematu na temat, spokojnie podróżując, wręcz zapomnianym traktem. Sam stan szlaku jasno dawał znać, że w kierunku Tajemniczego Lasu po prostu się nie idzie. Tam czeka tylko śmierć. Drzewa były naturalną tarczą dla wszelkiego szaleństwa żyjącego między nimi. Gdyby tylko je tak wypalić, zrównać z ziemią eksplozją Dōhito lub Haretsu, to może zostałaby odkryta przyczyna wrogości tego miejsca, jej sedno. Albo okazałoby się, że to po prostu tak nieprzyjazny teren, i takim pozostał na tyle lat, więc po oczyszczeniu go byłaby jedynie gleba, wyjątkowo żyzna gleba, której tak bardzo brakowało Atsui. I ta myśl, chociaż była nacechowana wariactwem i absurdem, to była również kolejnym rozwiązaniem problemu, o którym wcześniej myślała Youmu.
Słońce było coraz niżej, więc czarnowłosa musiała liczyć na znalezienie jakiegoś miejsca do noclegu. Wiatr poruszał piaskiem, który nie tylko dawał złudzenie poruszania się wydm, ale także syczał ocierając się ziarenkiem o ziarenko. Ten syk, spiekota i złudzenia optyczne tworzyły prawdziwie pustynne doświadczenie - przypomnienie dlaczego każda podróż po tej prowincji, to walka z naturą o własne życie. Jednak panna Nanatsuki spokojnie, jakby nie będąc pod wrażeniem tej surowej estetyki, stawiała krok za krokiem, co jakiś czas poprawiając płytki kaptur, zsuwający się jej z głowy. Noc z całą pewnością będzie zimna, jak zawsze na pustyni, a schronienia nie miała dalej. Na chwilę się zatrzymała, rozglądnęła dookoła, jakby wypatrując czegoś poza szlakiem. Wydmy, skały, oazy, budynki, cokolwiek, co dawało nadzieję na przenocowanie tam. Wszystko było lepsze, niż spanie po prostu na otwartej pustyni. To było niemalże jak wyrok śmierci. Wyciągnęła jedną swoją manierkę, z której pociągnęła solidny łyk, co ciekawe, wciąż względnie chłodnej wody. Pragnienie zostało zaspokojone, więc czas na przekąskę - suszone mięso. Jakby niczego nie wypatrzyła, to zamierzała iść dalej, nawet przez noc, odmawiając sobie snu, chyba że znalazłaby inne miejsce do noclegu lub zaczęłaby słabnąć. W razie czego mogła przespać się pół dnia i ruszyć dalej. Niespecjalnie śpieszyło jej się do Sanibare i nie zamierzała nadwyrężać swoich sił bardziej, niż byłoby to konieczne do zachowania siebie w bezpieczeństwie.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 224
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaruidesu Yoake » 7 paź 2019, o 19:55

"Zagubieni"
Misja rangi B dla Youmu Nanatsuki
11/45?


Prażące słońce pustyni oświetlało jej drogę. Droga ta była zaniedbana i męcząca. Nogi od czasu do czasu były wciągane pod piasek i trzeba było je lekko wyszarpywać, czując jak rozgrzany pył dobiera się tajemniczymi drogami do stóp. Jeśli tak ma wyglądać cała droga do Sanibare, to jej skóra dostanie nieplanowanego peelingu, pozbywając się wszelkich stwardnień i niedoskonałości. Chociaż raczej nie takie będą realne skutki podróży przez Samotne Wydmy. Realne będą poparzenia za dnia, odmrożenia w nocy, płuca zanieczyszczone pyłami, ciągły kaszel, odwodnienie i wycieńczenie. Przynajmniej realne by były dla zwykłego, nieprzygotowanego człowieka, ale Youmu takim nie była, prawda? Jej płaszcz chroniący od temperatury przez całą dobę, zapasy wody i suszonego mięsa. To wszystko pozwalało jej wytrwać w tych ciężkich warunkach.

Ciężkie także mogłyby okazać się czasy, gdyby panienka Nanatsuki dorwała się do władzy. Ludobójstwo wioski za samo bycie niezdatnymi do życia. No nieźle. Nie widziała tego, że skoro wioska jest pod ich opieką i to w tak trudnym terenie, to musiało im się to opłacać. Tylko co miała do zaoferowania grupa fanatyków? Na pewno nie łaskę bożą. Na pewno nie znakomite pisma, skoro piśmienność u nich była wyjątkiem. Tego pewnie dowie się na miejscu, o ile dowie się w ogóle. Coś musiało pozwalać im istnieć w tych ciężkich warunkach. Ten brak zabijania wieśniaków też mógł być jakimś tropem, gdyż przecież nawet szanse na napisanie negatywnego raportu są znikome. Tajemnica wioski na uboczu była ukryta, chociaż nie ukrywajmy – dla Youmu na pewno nie była ciekawa. Ba, prawdopodobnie nawet nie istniała, gdyż ta pewnie miała ją gdzieś.

Godziny mijały, a jej cień się wydłużał, majacząc na wydmach przed nią. Słońce było za jej plecami – tyle wygrać. Niebo przed nią robiło się sine, zwiastując gwałtowny spadek temperatury. Właściwie już zaczynała go czuć, w końcu piaski bardzo szybko oddawały ciepło, które zbierane było przez wiatr, ciągle wiejący z północy. Wydawał się jednak jakby słabnąć i zmieniać kierunek. Niby nic dziwnego, ale nie czuła go już tylko ze swojej lewej, ale także coraz bardziej od pleców. Tak, wiatr w plecy, to było to. Na szczycie jednej z wydm silny podmuch aż zachwiał ją na jej prawą stronę. Można było kląć na wiatr, ale tym razem okazał się całkiem niezłym przewodnikiem. Dostrzegła w dolince między dwiema wydmami światło ogniska i kilka białych szmat namiotów. Obóz. Coś się błyszczało, czyżby oaza? W sam raz na spędzenie nocy, o ile byliby wystarczająco gościnni…
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
 
Posty: 70
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 19:00
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Youmu Nanatsuki » 12 paź 2019, o 21:58

Nawet nie przemknęło przez umysł Youmu to, że wioska może być opłacalna. Pomijając już charakterystykę wieśniaków, to zaprzeczał temu jeden logiczny fakt - przez setkę lat zaginięcia cywilów były ignorowane, a dopiero zniknięcie ninja najniższej rangi zmusiło władze do działania. To oznaczało, że wioska może nie była opłacalna, ale zajmowanie się nią było zbyt kosztowne. Tak to przynosiła jakiekolwiek zyski, chociaż znikome. Dla panny Nanatsuki więcej warty był spokój, niż marni prostacy, którzy dokładają swoje ziarenko piasku do pustyni. Sama myśl o nijakiej współpracy z nimi była większym dyskomfortem, niż ich wartość.
Temperatura zaczęła spadać, a to oznaczało dwie rzeczy. Pierwsza - należało szczelnie zapiąć płaszczyk, by nie tracić własnego ciepła. Druga - należało coś zjeść, aby się rozgrzać. I w ten sposób Youmu postąpiła. Stawiała jednostajnym tempem kolejne kroki, zajadając się suszonym mięsem. Przyprawa na nim nieco wzmagała pragnienie, bo była słona, ale czarnowłosa miała manierkę z wodą, którą dotychczas dosyć oszczędnie dysponowała. Jak już zaspokoiła swój apetyt oraz pragnienie, to nie pozostało jej nic innego, jak zająć umysł kolejnymi rozmyślaniami, by droga minęła szybciej. Wiatr skutecznie skupił na sobie uwagę, bo raz szarpał ciałem w jedną stronę, by natychmiast zmienić kierunek i uderzyć z drugiej. To skutecznie wytrącało z równowagi, zaskakiwało, czyli miało potencjał. Ten potencjał nie tylko przejawiał się w samym wietrze, ale i ruchu, który wykonywał. Youmu mogła to wykorzystać do własnej techniki klanowej albo przy użyciu już jej opanowanych zdolności. Najlepiej sprawdziłaby się igła, ale ostra z dwóch stron, by nie musiała zawracać. Przeszywałaby, przykładowo, ciało od lewego boku, skręcając nieco w lewo, by wyjść brzuchem, a następnie cofnąć się jak tylko opuści ciało, by znów się w nie wbić, tym razem pionowo. Taka kombinacja niemalże zapewniała drugie trafienie i była dosyć ciężka do przewidzenia. Inna sprawa, że sama igła, nawet jeżeli mowa o senbonie, nie jest na tyle niebezpiecznym narzędziem, by takie obrażenia miały jakieś znaczenie. Może gdyby był to dwustronny kunai lub miecz?
Wtem panną Nanatsuki zachwiało. Wiatr bezlitośnie zachwiał nią i niewiele brakło, by zwyczajnie upadła. Kolejny pomysł wpadł jej do głowy. Znacznie trudniejszy do wykonania, może wykraczający poza jej aktualne zdolności. Bliżej siły Kirino z pewnością miała szanse na wykonanie tej własnej techniki, która w jednej chwili pojawiła się w jej wyobraźni. Nie zastanawiała się nad tym dłużej, bo coś rzuciło jej się w oczy - światło. Niby nic dziwnego, ale zapadał już zmrok, zatem oznaczało to jedno - ludzi. Ognisko zwracało na siebie uwagę światłem, ale zapewniało coś ważniejszego - ciepło. Namioty chroniły przed zimnym wiatrem i piaskiem. Oaza oznaczała słodką wodę do picia. Summa summarum - idealne miejsce na spędzenie nocy. Zastanawiające było jednak to, że takie obozowisko znajdowało się właśnie tutaj. Nieuczęszczany szlak, zaniedbany i w kierunku niebezpiecznych terenów, do których prowadziła rozległa pustynia. Tylko kto powiedział, że idą oni w tym samym kierunku co sama Youmu? Mogli zmierzać w przeciwnym. Najistotniejsze było kim byli. Równie dobrze mogli być to nomadzi Kaguya, którzy nie pałali miłością do aktualnych mieszkańców Atsui. Właściwie opcji było wiele, a czarnowłosej nie chciało się nad nimi wszystkimi zastanawiać. Postanowiła się przekonać. Jak to miała w zwyczaju - nie pomyślała o jakimś przygotowaniu czy zwiadzie, a zwyczajnie ruszyła do obozu jakby był jej. Oczywiście nie zamierzała wejść od razu do jakiegoś namiotu, ale po prostu podejść i zobaczyć kto jest właścicielem. Wtedy mogła rozważyć co zrobi. Neto mówił, że nie mogła zabijać wieśniaków, ale jeżeli przy oazie nie byli mieszkańcy tamtej osady, to w spokoju mogła ich wymordować i skorzystać z ich wymuszonej gościnności. I to był plan numer dwa, bo pierwszym było przekonanie ich do pozwolenia jej przenocować. Najlepiej, gdyby mogła to zrobić słowami, a nie siłą oraz zastraszeniem. W takim przypadku nie mogłaby za bardzo zmrużyć oka, bo czekaliby na moment jej nieuwagi, by poderżnąć jej gardło. Tak czy inaczej - ruszyła do obozu, by dowiedzieć się co dalej.
Obrazek
| Youmu Nanatsuki |
Theme
Avatar użytkownika

Youmu Nanatsuki
 
Posty: 224
Dołączył(a): 10 lis 2018, o 20:11
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: W KP znajdziesz wszystko.
Widoczny ekwipunek: Czarna, duża torba nad tyłkiem i duży shuriken na plecach.
Link do KP: viewtopic.php?p=103822#p103822
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akaruidesu Yoake » dzisiaj, o 10:38

"Zagubieni"
Misja rangi B dla Youmu Nanatsuki
13/45?


Idąc wieczorem przez pustynię mogłoby się wydawać, że jest pusta. Że obejmuje cały świat, a na tym świecie nie ma już żywej duszy, jakby wszystko zasypał piach. Liczyła się tylko osoba, która szła samotnie, która miała odkryć nową cywilizację za tą, czy może kolejną wydmą. Nawet zauważony obóz nie wydawał się być zbyt realny. Urzeczywistniały się za to w jej głowie zabójstwa z wykorzystaniem wiatru jako napędu dla senbona i zarazem dystrakcji od niego. Migały plany zabicia grupy innych wędrowców tylko dla spokojnego miejsca w namiocie. Nie miała zamiar zabijania nomadów. Zresztą, nikt by się nawet nie zorientował kto ich wyeliminował – w końcu równie dobrze mogliby to być grasanci Kaguya, których pewnie już nie raz spotkali na swej drodze.

W miarę jak Youmu schodziła do dolinki między wydmami, mogła ocenić dokładniej to, co się działo. Kilka cieni majaczyło przy ognisku, które znajdowało się w niewielkim dołku, by było mniej widoczne. Biorąc pod uwagę to, że dziewczyną też musiało zachwiać w odpowiednią stronę, by je dostrzegło oznaczało, że jakiś wpływ to miało. Namioty były trzy, ale były dość spore, składające się z wielu części porozwieszanych na kilku palmach, które ciężko było dostrzec w ciemności. Niedaleko ciemnej sadzawki majaczyły potężne cienie, prawdopodobnie wielbłądów. Oaza jak się patrzy.

Jej podejście nie zostało jednak niezauważone. Ktoś czuwał, ktoś widział w całej tej ciemności. Naprzeciw niej wychodziła dwója osobników. Owinięci w chusty zakrywające większość ciała i twarzy. Pierwszy kształt miał lekko nachyloną włócznię w kierunku Nanatsuki, drugi kształt, trochę dalszy unosił krótki łuk. Nie słyszała za bardzo ich kroków, ale to może kwestia wiatru, który wiał zza pleców w ich kierunku. Mieli w tym momencie przewagę jeśli chodzi o dźwięk i zapach, ale byli trochę bardziej widoczni w cieniu ogniska.

Kto nadchodzi? – zawołał włócznik. Dało się to usłyszeć przez pędzące powietrze. Zbliżył się na nieco poniżej 20 metrów, podczas gdy łucznik był koło 15 metrów dalej, ale bardziej po lewej stronie dziewczyny, jakby dostosowując się do wiatru. Miał strzałę na cięciwie, ale nie wyglądał, jakby ją napinał. To chyba bardziej kwestia braku zaufania niż poczucia zagrożenia, ale kto wie?
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
 
Posty: 70
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 19:00
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711
GG: 2334356
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron