Miasteczko w oazie.

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Miasteczko w oazie.

Postprzez Senshizu » 26 sie 2016, o 13:46

Obrazek
W tym miejscu znajduje się małe miasteczko umieszczone w niewiele większej od niego oazie. Z powodu ciepła panującego na pustyni ich domy są bardzo ciękie i zazwyczaj przypominają bardziej kopułowate szałasy. Oaza jest wyjątkowo wilgotna z powodu wielu źródeł wody wychodzących w na jej powierzchni co może sprawiać wrażenie jagbyśmy byli w sogeńskim lesie. Z powodu licznych podróżników którzy zwrócili się w stronę oazy by odzyskać siły i wodę miasteczko rozwinęło się lekko w stronę turystyczną przez co ceny są mocno zawyżone.
Senshizu
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Senshizu » 26 sie 2016, o 14:47

Wypijałem ostatni karton mleka a żar słońca moczył moją koszulkę. I, że niby moji bracia żyją na takim czymś Wolałem klimat sogen i to zdecydowanie. Rozumiem już dlaczego to tam zobaczyłem niebo pierwszy raz. Czy to... To drzewa i to jeszcze jakie wysokie i zielone. Na pewno widzę dobrze? Ruszyłem w stronę oazy i już po parudziestu minutach znalazłem się ku jej podnuyży. Wszedłem do środka a cień dał mi upragnioną ulgę. Widziałem w oddali budynki. Czyżbym dotarł na miejsce
Spędziłem 30 minut rozmawiając z tubylcami. To nie miejsce mojej podróży ale podobno oni tu są. Zacznę trenować zamiast się pytać który to jeden z tych jak ja a może sam podejdzie dać mi parę rad.
Raberu D
Usiadłem na ziemi blisko strumyka i zabrałem się za próby wytworzenia tego co zwą polem magnetycznym. Z początku było ciężko jednak już po chwili okazało się, że nie jest to tak trudne jak myślałem. Tak jakbym miał do tego wrodzony talent. Zresztą to pewnie jest i odpowiedz. Zacząłem od czegoś co wydawało mi się na ten moment najprostrzę. Położyłem kunai na ziemię i starałem się go unieść. Z mojego czoła skapnęło parę kropel lecz nie jestem pewien czy to przez ciepło pustynnej oazy czy wysiłek. Jednak po chwili zaczęło być łatwiej i łatwiej. Nie musiałem długo czekać by shuriken się uniósł.
Raberu C
Powolne podnoszenie shurikena z pełnym skupieniem nie jest dla mnie. Z pewnością muszę udoskonalić te technikę by móc swobodnie używać jej do walki i nie tylko. Wyciągnąłem wszystkie swoje metalowe bronie. 5 kunai i 5 shurikenów. To będzie wyczerpujący dzień. Skupiłem się na tym by podnieść wszystkie. Unosiły się nie równomiernie, jedne wcześniej inne później, a do tego ułożenie jej na jednej osi wysokości było też trochę wymagające. Nie zniechęcało mnie to jednak. Czułem, że z każdą chwilą przekraczam swoje poprzednie władanie polem parokrotnie. Zacząłem krążyć polem tak by bronie kręciły się wokół mojej głowy ze stałą szybkością. By utrudnić sobie zadanie przyśpieszałem obrót cały czas do momentu w którym czułem, że tracę pełną kontrolę nad nimi. Wtedy spowolniłem i zmieniłem kierunek. Czas wypróbować czegoś bardziej efektywnego. Spojrzałem na ścianę naprzeciwko i kręcące się kunaie i shurikeny wystrzelałem po kolei w jej stronę zawsze skupiając się głównie na tym przed moimi oczami. Wszystkie trafiły w obrane przezemnie miejsce. Chyba to polubię. Miałem pewne obawy, że moc z moich żył nie spodoba się mi jednak wszystko jest tak intuicyjne i proste.
Technika klanowa D
Przedmioty powróciły do mojej dłoni. Jednak.. Czegoś mi w nich brakowało. Mogłem nimi poruszać jednak wiem że mogę wyciągnąć z nich więcej. Złapałem pierwszy lepszy kunai i spojrzałem na niego. A gdyby tak wypełnić go trochę jakimś namagnetyzowaniem? Spróbowałem i czucie go w otaczającym mnie polu magnetycznym zwiększyło się. To był dobry pomysł. Efektywność zwiększyła się parokrotnie. Magnetyzowałem też i resztę swojego ekwipunku. Powróżyłem po chwili ponownie obracanie nim wokół głowy i strzelanie w ścianę i... Wszystko było o wiele szybsze.. tak to z pewnością się mi przyda.
Technika klanowa C
Czy mogę wycisnąć z tego jeszcze trochę? Chwyciłem jeden kunai i na magnetyzowałem go dodatnio a drugi ujemnie. Rzuciłem jednym w ścianę a drugim 15 centymetrów od niego. Magnetyczność przyciągnęła je do siebie jednak.... To za mała odległość. Pewnie pomogło by mi to kilka razy, ale co jeśli ktoś odskoczy? chwyciłem kolejny kunai który leżał obok siebie i wystrzeliłem go metr od pozostałych. Oh.. zapomniałem go namagnetyzować. Chwyciłem więc i jeszcze jeden i tym razem na magnetyzowałem i rzuciłem w stronę miotanego wcześniej nienamagnetyzowanego kunaia. Lekko nagiął swój kąt lecenia do tego o przeciwnym na magnetyzowaniu jednak to za mało. Muszę wyciągnąć z tego więcej. A gdyby tak stworzyć coś na wzór nitki. Małej wręcz minimalnej jednak kunai który na magnetyzuje będzie wykożystywać swoje na magnetyzowanie do zbliżenia się do celu? To powinno zadziałać. Spróbowałem i tak i było znacznie lepiej. Pociski zetknęły się lecz prędkość mocno została wyhamowana. Muszę spróbować raz jeszcze i podkręcić szybkość. Chwyciłem tym razem shurikena i ponowiłem czynność. Udało się. To będzie silna technika. Powinna być wystarczająca by walczyć. Nie spotkałem chyba nikogo kto był by w stanie z nią wygrać chociaż na świecie pewnie istnieją setki osób które mogły by to zrobić. DLatego muszę zyskać na sile. By wywalczyć swoją sprawiedliwość.

23 godziny treningu. Do 13:50
Senshizu
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Gyo » 7 wrz 2016, o 15:03

Obrazek
Można było rozpocząć ową przygodę od opowiedzenia o sile rodu, czy szczepu do którego należał Senshizu, lecz po co obwieszczać całemu światu, kim on tak właściwie jest. Można by było opowiedzieć jaki szacunek i strach budził w sercach szarych ludzi, jak i niedoświadczonych Akolitów, ów klan. Mógłbym przytoczyć wam legendy o sławnych członkach tego szczepu, lecz właściwie na co to komu? Czas niczym otaczający nas krajobraz zmienia się nieustannie, a legendy mijają i chcąc nie chcąc, zostają odesłane w niepamięć. Legendy minęły... niezliczona ilość dobrych shinobi już straciła swe życie, wielu uciekło lub zaginęło... Teraźniejsi ninja bardziej przypominali świnie idące na rzeź, niż dumnych wojowników z dawnych dziejów. Może jednak oceniam ich zbyt surowo, być może Senshizu który pojawił się w ów miasteczku, był wyjątkiem.
Jego opowieść zaczynała się tutaj, jednak początek znajdował się zupełnie gdzie indziej, właściwie to w Ryuzaku no Taki.
Do Senshizu przybyła pewna osoba która najprawdopodobniej była posłańcem samego szefa szczepu, a w dłoni dzierżyła zapieczętowany list.

Zastanawiacie się co człowiek w czarnym uniformie przechowywał w białym pergaminie? Gdy pierwsze emocje opadły, pochyłe pismo utworzyło się w następujące zdania.
Z rozkazu lidera Szczepu (nazwy takiej i takiej), wzywa Senshizu (takiego i takiego), w celu wyjaśniającym.
Wizytę umawiam za tydzień o godzinie dziewiętnastej w głównym porcie Ryuzaku no Taki.
Z poważaniem,
(taki i taki)

Zaraz po przekazaniu listu, posłaniec odwrócił się na pięcie bez pożegnania odchodząc w stronę, z której przybył. Więc nie pozostało nic śmiałkowi, jak wstawić się w wyznaczonym miejscu, w wyznaczonym terminie.
Gyo
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Senshizu » 7 wrz 2016, o 18:52

Chyba czas się zbierać. Nic więcej nie wymyślę a nawet jeśli by mi się udało to jestem zbyt zmęczony by jeszcze czegoś się uczyć. Wystałem. Otrzepując piach z płaszcza moim oczom jednak ukazał się ktoś kto kierował się ewidentnie w moją stronę. Można było nie tylko stwierdzić to po kierunku w którym się kierował ale również po zgadzającym się z nim wzrokiem który również ewidentnie był skierowany w moją stronę. Mężczyzna wręczył mi list. Cóż to może być? Jakieś gościnne przekazanie regulaminu wioski zabraniającego używania w niej jutsu? Otworzyłem list i wczytałem się w jego treść. Skąd oni wiedzą jak się nazywam? Ktoś mnie śledził od sogen aż po te miejsce? Jak mogłem go nie zauważyć... Jutsu maskujące? Cholera. Czego oni mogą odemnie chcieć? Jestem zwykłym chłopakiem z sogen. Ehh. Spojrzałem na list wiedząc, ze tylko tam dostane odpowiedzi na swoje pytania. Ktoś kto ewidentnie dużo wie wysyła mi swoje zaproszenie. Odmowa była by głupia. Ruszyłem pakując wszystkie swoje zabawki.
SIŁA 1
WYTRZYMAŁOŚĆ 8
SZYBKOŚĆ 1|11
PERCEPCJA 95|105
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1
Senshizu
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Gyo » 8 wrz 2016, o 13:05

Dostajesz [z/t]

Dalszy ciąg misji tutaj: klik
Gyo
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Senju Toshio » 30 wrz 2016, o 15:13

Rozkręcająca się powoli podróż miała swoje odzwierciedlenie w zachowaniu chłopca o ciemnozielonych włosach. Będąc pasażerem powozu z belami Inu czuł pewną sympatię do przewożonego transportu. Niczym delegat, który wiezie najlepszy wyrób Senju gdzieś w świat. Po części była to prawda, kiedy to ów towar pochodził wprawdzie z samej stolicy Shinrin. Starał się, a właściwie to usilnie próbował nie rozmawiać do siebie. Przemożna chęć odezwania się stanowiła jego główny atut. Miejscami aż chciał podzielić się przemyśleniami z woźnicą, jednak sytuacja dla reszty grupy była mało komfortowa. W zachowaniu shinobi, jakim się kreował było zbyt dużo różnorodności. Zwykły człowiek nie potrafiłby dzielić tej pasji. Na szczęście widoki rekompensowały wszystko, a na pewno pozwalały zapomnieć.
Cieszył się przeprawą. I o ile wolał wybrać bardziej uczęszczaną drogę, właśnie ze względu na przywilej spotkania jedynie szemranej bandy rozbójników, o tyle Tajemniczy Las skrywał wiele pogłosek i nieprzyjemnych wrażeń. Jego młody umysł instynktownie stawił na szali mniejsze zło. Samemu miał na uwadze jedynie straszne rzeczy, a jak wiadomo człowiek z przerażenia robi nieracjonalne czyny. Wszystko, co niezrozumiałe miało największy z możliwych wpływów. Nie jakaś tam szajka uzbrojonych facetów. Stawką od początku było ryzyko, a w takim rozrachunku nie było wielu zmartwień. Wir walki rozstrzygnie ich losy po swojemu.
Dalsza droga urozmaicona była przez posiłek i wreszcie zmieniający się klimat oraz krajobraz. Wkroczenie na piaskowy grunt od razu przypomniało mu wędrówkę z Reiką i Shigeru na turniej. Osławione i zniesławione zarazem igrzyska pełne były śmierci. Dobre i złe wspomnienia starły się ze sobą, lecz za sprawą pozytywnej więzi nastolatek wolał na razie o tym zapomnieć. Ryzowała się przed nim piękna sceneria, a jemu dopisywało szczęście związane z pierwszą poważną oraz samodzielną misją. Kompania parła przed siebie, a jemu w głowie nie zawadzało nic poważnego, aby nie mógł rozkoszować się przyjemną sytuacją i mieć na uwadze dobro każdego z zespołu. Szczególnie, jak od chwili poznania, zerkał na kompana podróży na drugim wozie - Masaru. Miło być chociaż przez niego zauważanym, pomijając oczywiście głównego prowodyra tej wyprawy, zleceniodawcę Aoi-san. Szczególnie rozpromienił się tym, jak starszy kolega podzielił się swoim deserem. Rozgadany Toshio nie mógł nie zareagować.
- Na sam widok ślinka cieknie. Itadakimasu~! - na zakończenie popił świeżą wodą i podziękował za poczęstunek. Wieczorna atmosfera ostudziła trochę zapały wszystkich. Wiedzieli, że na następny dzień muszą być równie czujni, co dzisiaj. Odpoczynek należało przyjąć, jak napój do ugaszenia pragnienia. Powoli taki zamiar uczynić miał zamiar Toshio, gdy jego uwadze nie umknęło coś podejrzanego. Alarm w jego głowie nakazał zwrócić uwagę na szelest. Dziwny, a zarazem znajomy. Zlokalizowanie cichych odgłosów przypomniało mu o staruszki dowodzącym drużynie najemników. Wiekowy już kapitan spółki ochroniarskiej skrzypiał, jak nie jeden zardzewiały zawias. Mimo to, małą dawkę humoru pozostawił z tyłu. Ciekawość przede wszystkim porzuciła wszelkie myślenie. Poza tym wątpliwe było czy chłopiec martwiłby się o własne wyczerpanie. Trzeba było dać radę, to uruchomi najgłębsze rezerwy w razie zagrożenia. W podróży na wozie wystarczająco będzie mógł odpocząć i jako tako nie zasnąć za bardzo.
Jeszcze tylko zgarnął leżący obok ochraniacz na czoło, który zdjął dla wygody. Zeskoczył płynnie z wozu, wręcz ześlizgując się z krawędzi. Musiał zachowywać pozory, bowiem w końcu miał okazję do wykazania się. Pójście tropem szefa najemników nie było konieczne, lecz czy to nie wspaniała przygoda? Ninja często byli stroną trzecią, cichym obserwatorem i w wielu przypadkach okazywali się kimś sprawiedliwym. W to wierzył Toshio i wedle wpojonych mu rad i lekcji, jego intencją było sprawienie, żeby Aoi nie czuł zawodu związanego z poczynionymi staraniami na rozkręcenie biznesu. Karawana musiała dotrzeć bez konfliktu, a taki szykował się wewnątrz ich grupy. Nie zaszkodzi dowiedzieć się czegoś więcej poza obserwacją najemnej drużyny. Na tę chwilę podążanie za staruszkiem wymusza na Toshio ostrożność. Pozostaje skrywać się w cieniu i być w pełni niewykrywalnym. Jak tego dokonać? Miał pod ręką technikę zamiany. Może na zawołanie stać się kubłem lub podobnym przedmiotem prezentującym uliczny wystrój. Jeśli do tego dojdzie, wtedy warto wypróbować jedynej rzeczy ratującej przed wykryciem.

Spoiler: pokaż
Chakra: 100% - 3%

W gotowości pozostaje Henge no jutsu. Podstawowe ninjutsu powinno zdać się dobrze, lecz to nadal nic pewnego, kiedy nie zna się zamiarów drugiej strony. Także nie było pewności, czy staruszek coś knuje i gdzie zmierza, albo z kim chce się spotkać. Ryzyko wykrycia było takie samo bez, jak i z zawczasu użytym Henge dla niepoznaki. Rozkojarzenie zawsze lepsze od biernego obserwowania. Chłopiec liczył na jakieś podsłuchiwanie tajnych rozmów i zdemaskowanie złoczyńców.


Nazwa
Henge no Jutsu

Pieczęci
Pies → Świnia → Baran

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 5% | D: 4% | C: 3% | B: 2% | A: 1% | S: 1% | S+: 1%

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Pomocna technika przy pomocy której użytkownik może przybrać wygląd innej osoby bądź obiektu. Co za tym idzie jeśli zmieniamy się w personę, to wygląd, a także ubranie zostaje zmienione. Również i głos pozostanie zmutowany do pewnego stopnia przypominający ten osoby w którą to się zamieniliśmy. Jednak jest to tylko zmiana aparycji, tak więc nie przejmujemy zdolności fizycznych czy też innych. Możemy zmienić się w każdą osobę, a także w przedmiot. Jednak nie może on być zbyt mały. Więc nie możemy zmienić się w Kunai czy zwykłego Shurikena. Dodatkowo nasza chakra pozostaje bez zmian. Tak więc, jeśli ktoś wykryje naszą niebieską energię, może bez problemu odkryć oszustwo, również i wszystkie Doujutsu bezproblemowo sobie z tym radzą.


Szybkość 30
Percepcja 41

KONTROLA CHAKRY C
MNOŻNIKI: Percepcja: 41 | 61
STYLE WALKI: Seido (shurikenjutsu)
Senju Toshio
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Masaru » 1 paź 2016, o 13:15

Misja dla Toshio
Misja C 9/30

Obrazek
Toshio postanowił śledzić starszego człowieka, po mieście. Przywódca ochroniarzy chodził sobie po mieście ewidentnie rozglądają się i szukając czegoś. W pewnym momencie podszedł do stojącego i opierającego się o dom mężczyzny najwyraźniej lekko wstawionego z butelką w dłoni. Zamienili kilka słów, staruszek wręczył mu najwyraźniej kilka drobniaków i z uśmiechem odszedł. Nasz bohater nie usłyszał o czym mówili, ale raczej nie zapyta tego mieszkańca bo on jak zobaczył błyszczące monety w ręce ( około 5 Ryo) to pociągnął z butelki długi łyk i opróżnił ją do reszty. Potem zwymiotował i padł twarzą na wymiociny, upuszczając pieniądze które z brzękiem poleciały w wymiociny. Można by było je zabrać gdyby ktoś był chętny. Młody Senju dalej śledził starca w zbroi który wszedł do gospody, nasz bohater używając podmiany w we wcześniej widzianego menela wszedł po chwili za nim tak żeby tamten go nie widział, a jak już to żeby nie wzbudzać podejrzeń. (No chyba że nie wszedłeś to napisz mi to) Skromna gospoda, mimo około 2 w nocy było tam kilku ludzi przy stolikach, widać że prawie wszyscy to turyści. Starzec akurat podchodził do stolika przy którym, jakże by inaczej siedział pijąc sake pan Aoi razem z jakimś innym człowiekiem również kupcem. Pewnie z tym z którym wcześniej poszedł handlować. Witam panie Aoi, przyszedłem jak się umawialiśmy. To co za godzinę pójdziemy tam gdzie pan chciał ? Powiedział to z uśmiechem przysiadając się do nich i nalewając do kubka stojącej na stole butelki z płynem który zapewniał ostrego kaca. Aoi z uśmiechem pijaka i czerwonym nosem odpowiedział że oczywiście i że pójdzie z nimi ten 2 kupiec. Obaj kupcy byli pijani, a staruszek patrząc po tempie picia za tą godzinę czyli o 3 w nocy będzie też nawalony. Toshio miał do wyboru wrócić do wozów i iść spać, albo zostać tutaj usiąść przy stoliku i coś zamówić. Wyjście i czekanie przed wejściem dawało ledwie 33% szans na sukces, ponieważ jak się zorientował były tu 3 wyjścia. Każde po innej stronie. Więc mógł obserwować tylko jedno. To którym weszli było bocznym, na przeciwko niego było wyjście również prowadzące na ulicę. A to trzecie z tyłu było małymi drzwiami koło lady przez które wnoszono za ladę towar. Jeżeli chłopak zaczeka do 3 w nocy i za nimi pójdzie to będzie jeszcze bardziej nie wyspany i wtedy przy założeniu że wyruszą około 6 będzie miał bardzo mało snu. Tyle jednak że nikt nie powiedział dokładnie o której wyjadą, więc może się tak stać że pojadą później lub wcześniej. Ale już teraz z powodu śledzenia starca będzie jutro zmęczony. Czy opłaca się tu siedzieć i obserwować gdzie 2 pijanych kupców pójdzie z starym wojownikiem, czy nie ? Jeżeli by został to byłby zmuszony coś zamówić dla nie poznaki. Oferta była mała i na karcie dań widniały różnorakie alkohole w cenach 10,15,25,100 Ryo oraz herbata 5 ryo i jakieś napary ziołowe po 10 i 50. Jedzenia nie warto zamawiać bo nasz bohater był nażarty mocno. Zapewne zastanawiało dlaczego Aoi akurat z starcem gdzieś miałby iść a nie z Masaru albo Toshio, ale przecież z nim siedział na wozie więc mogli prowadzić pogawędkę i sie do siebie zbliżyć.
Masaru
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Senju Toshio » 2 paź 2016, o 19:38

Zabieranie się za śledztwa było ciekawym wstępem do kolejnych, ekscytujących przygód. Nie mogło jednak obyć się bez obaw i ciężkich wyborów. Pomysłów w głowie naszego bohatera skrywało się wiele. Poszerzanie horyzontów o tej porze jeszcze nigdy mu się nie zdarzyło. Próby, jakie podjął były czysto praktyczne i zero w nich teorii. Jak na kogoś, kto podchodził do nauki z dobrym nawykiem, to brakowało doświadczenia. W pierwszej chwili sporządził plan, na który nie zdołał aż tak bardzo się przygotować. Zero sztuczek w zanadrzu skutecznie mu to uniemożliwiło. Już w szczególności widok obskurnego i nietrzeźwego włóczęgi, który wymiotował dość skutecznie sprawiła, że niesmak zniechęcił chłopca do działania. Nie skorzystałby w takich okolicznościach z podmiany w niego. Cokolwiek byle nie to i ten odór nawiewający po doprowadzeniu się do okropnego stanu. Świat nie oszczędzał shinobi na wojnach, a ludzie są zdolni zrobić sobie taką okropność i zarazem przykrość innym. Jako młody człowiek czuł litość. Przeszedł obok ciała faceta, nie mając pomysłu na jakąkolwiek interakcję czy pomoc. Spieszno mu było, aby nie zgubić z oczu swojego celu.
Akcja wyjaśniła się prawie w pełni podczas zauważenia z kim następnie spotkał się szef najemników. Aoi-san nie szczędził na rozrywce, kiedy niemal od razu zakwaterował się w Oazie. Zrozumiał po części, ale Toshio zdziwił się na ten widok. Mężczyźni konwersowali ze sobą dość poufale, albo tak mu się tylko wydawało. W każdym razie to ich sprawa, gdzie i kiedy zamierzali się spotkać. Nie dostał rozkazu bycia przy Zleceniodawcy i ochrony go, zatem najlepiej byłoby zawrócić i pilnować wozów, jako osoba trzecia. Czternastolatka kusiło wtopienie się w otoczenie i przez chwilę wyczekanie dalszych wydarzeń. Nie pokusił się więc do przejścia przez próg lokalu. Za dużo ryzykował, nawet będąc pod wpływem iluzorycznej zmiany wyglądu. Rozsądek podpowiadał zbyt wiele, a może siła wyższa, niby z kosmosu zawróciła go dla zaoszczędzenia czasu?
- Raczej nic tu po mnie. - czas skupić się na kolejnym dniu ekscytującej wyprawy po szlaku i handlowania towarem. Jak na początek wszystko to wyglądało bardzo łatwo. Jedynym ogromnym mankamentem była ich drużyna, która została wynajęta. W końcu nie byle komu może zależeć na zgarnięcie przewożonych przez Aoi kąsków. Sytuacja została Toshiemu wyjaśniona i jak powiedział, tak zrobił. Pora skorzystać z odpoczynku, niewielkiej jej części, która jeszcze pozostała do rozdysponowania. W zależności, co zastał podczas tej krótkiej obecności, przyszedł równie cicho, jak się wymknął. Na swoje ewentualne usprawiedliwienie mógł śmiało skłamać, że oddalił się za potrzebą. Nie było lepszej wymówki i na tyle wiarygodnej, że każdy z miejsca uzna to za niepozorne. Uznał też, jeśli Masaru mocno chrapie i nie warto go budzić, to przekaże mu zaobserwowaną w nocy scenę rano przed wyruszeniem. Nie rozmyślał o konsekwencjach, bo starszego kolegę traktował niemal, jak partnera. Przede wszystkim godnego zaufania na przyszłość. Nie wiadomo było, czym los zaskoczy.


Spoiler: pokaż
Chakra: 100%

Szybkość 30
Percepcja 41

KONTROLA CHAKRY C
MNOŻNIKI: Percepcja: 41 | 61
STYLE WALKI: Seido (shurikenjutsu)
Senju Toshio
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Masaru » 3 paź 2016, o 21:30

Toshio zmiana tematu, daj tutaj posta po moim http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=70&t=28&start=30 :D
Z/t dla toshio
Masaru
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Kurusu » 5 maja 2017, o 19:48

Woda wśród Pustyń 1/15 - Misja D
Jak niemal każdego dnia, słońce z ogromną zażartością ogrzewało wszelakie tereny, a szczególnie te pustynne... A gdyby nie Oazy, niewielu śmiałków odważyłoby się żyć przez dłuższy czas w tych niegościnnych rejonach. Jedno miasteczko zawdzięcza wspomnianym punktom całe swe bogactwo i popularność. Ogromna liczba spragnionych przybywała do tego miejsca, co generowało ogromne zyski jednak także wymuszało posiadanie rąk do pracy, by móc aktywnie zaspokajać potrzeby podróżnikom.
Szczególnie takich rąk do pracy potrzebowano przy źródłach wody pitnej oraz straganach. Tak się złożyło, że obecnie osoba o imieniu Reiji była zatrudniona przy takiej pracy. Konkretniej był pomocą dla pewnego kupca w podeszłym wieku, z jego wzrokiem nietrudno było o niezauważanie kradzieży, więc potrzebował pomocy. A ta właśnie stała pod postacią chłopaka, który póki nie było klientów miał na razie ustawić przedmioty na sprzedaż, na blacie. A były to rzeczy przydatne do wędrówek jak plecaki oraz odzież
Ostatnio edytowano 6 maja 2017, o 10:24 przez Kurusu, łącznie edytowano 2 razy
Kurusu
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Kaori » 5 maja 2017, o 20:29

Woda wśród Pustyń 2/15 - Misja D

Bohater zaczynał swój dzień wcześnie, zaczynał je zawsze od śniadania, nie był on mistrzem kuchni więc próżno było liczyć na jakieś ekstrawaganckie dania w jego wykonaniu. Po porannych czynnościach, które Reiji wykonuje trzeba było zabrać się w sobie i ruszyć do pracodawcy. Bohater lubił pomagać staruszkowi, zawsze mógł liczyć na jakąś ciekawą historii można było się spodziewać od osoby, która już bądź co bądź trochę już żyje na tym świecie. Słońce dawało się w znaki od samego ranka, mimo że chłopiec trochę żył już na Atsui to jeszcze się nie przyzwyczaił do panujących tu warunków atmosferycznych. Reiji starał się do pracy przychodzić z uśmiechem mimo tego, że była monotonna i dosyć nudna, jednak jak nie on, to chyba nikt nie pomoże staruszkowi. Chłopiec przywitał się z pracodawcą i zaczął rozkładać towary, które ma do zaoferowania dla przybyłych tu ludzi.
Ostatnio edytowano 9 maja 2017, o 18:07 przez Kaori, łącznie edytowano 1 raz
Kaori
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Kurusu » 6 maja 2017, o 10:23

Woda wśród Pustyń 3/15 - Misja D
Po uprzednim przygotowaniu, pod postacią porannego posiłku i innych porannych czynności, Reiji był zwarty i gotowy do pomocy handlarzowi w poczciwym wieku. Mimo wszystko odzież przystosowana do długich wędrówek nie należała do lekkich, jednak był to pożądany produkt na rynku. Szczególnie w tej lokalizacji.
- Dziękuje, że przyszedłeś. Wiele to dla mnie znaczy. - powiedział pracodawca witając się z tobą i przygotowując tabliczki z ofertą produktów. Niedługo pierwsi klienci przyjdą i wszystko musi być zapięte na ostatni guzik, jak to lubił powtarzać Jirobo, jak to zwał się handlarz.
Pomimo faktu, że towary nie były specjalnie lekkie to nie stanowiły większego problemu dla młodzieńca, który z dużym tempem przygotowywał najróżniejsze produkty. Jeszcze trochę zostało ubrań i wiele więcej akcesoriów, ale te były przenoszone w skrzyniach, więc nie było tam problemu. Wpierw jednak przetransportować same nakrycia głowy i tym podobne, a potem wziąć się za inne przedmioty.
Kurusu
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Kaori » 6 maja 2017, o 18:08

Woda wśród Pustyń 4/15 - Misja D
Wydawała się być to prosta praca, wystarczyło jedynie pomóc staruszkowi rozłożyć wszystko na stoliku. Jednakże Reiji miał problemy z przenoszeniem tych wszystkich rzeczy, zdarzało mu się upuścić kilka z nich na ziemie. Mimo podeszłego wieku handlarz Jirabo potrafił krzyknąć co, raczej nie motywowało chłopca ale dzięki temu potrafił się szybciej uporać z obowiązkami aby móc mieć więcej czasu na odpoczynek. Choć rzadko się to zdarzało staruszek zawsze potrafił coś wymyślić młodemu chłopakowi, aby się nie nudził puki nie zawitają ludzie zainteresowani oferowanymi przez handlarza dobrami materialnymi. Reiji uporał się ze wszystkim na czas. Mógł teraz odsapnąć chwilę zanim zawitają pierwsi klienci.
Ostatnio edytowano 9 maja 2017, o 18:11 przez Kaori, łącznie edytowano 1 raz
Kaori
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Kurusu » 6 maja 2017, o 18:35

Woda wśród Pustyń 5/15 - Misja D
Gdy tylko przedmioty znalazły się na wielkim stole oraz na półkach, które były ułożone tak, by prezentować swój asortyment każdemu przechodzącemu obok człowiekowi. A na horyzoncie było widać już zmęczonych podróżą ludzi... Staruszek obrócił się do Reiji z wiecznie goszczącym uśmiechem na jego twarzy.
- Mógłbyś może umieścić tabliczkę z szyldem nad drzwiami? Dla mnie to za wysoko i sam pewnie spadnę z drabiny... - zapytał, a raczej poprosił. Wskazał palcem na tabliczkę z konturem typowego płaszcza podróżniczego i z napisem "Wszystko dla Podróżnika od Pana Jirobo". Nie był to kreatywny napis ale przynajmniej rzeczowy, a takie coś było najważniejsze. Na stoliku obok leżał młotek i gwoździe, a przy wejściu było widać drabine. Co najważniejsze, tabliczka nie wyglądała na ciężką. Była lekka.
Kurusu
 

Re: Miasteczko w oazie.

Postprzez Kaori » 6 maja 2017, o 19:13

Woda wśród Pustyń 6/15 - Misja D

Młody chłopiec wygodnie ułożył się w kącie aby odpocząć parę chwil, jednak staruszek uniemożliwił mu to swoją prośbą dotyczącą tabliczki. Reiji z udawanym uśmiechem odparł Jasne, już się robi panie Jirabo. W rzeczywistości był to kolejny problem chłopca, najpierw trzeba było znaleźć drabinę, na staruszka liczyć raczej nie można nie dość, że sam nie zawiesi tej tabliczki to na dodatek nie wiadomo gdzie podziała się ta drabina. Reiji przystąpił do jej szukania, zajęło to dłuższą chwile jednak udało się w końcu ją znaleźć. Chłopiec chwycił tabliczkę, wspiął się na drabinę i zaczął próbę zawieszania, z pozoru proste zadanie Reijiemu przez pewien czas sprawiało nie lada problemu, jednak po czasie udało mu się zrobić powierzone mu zadanie.
Ostatnio edytowano 9 maja 2017, o 18:07 przez Kaori, łącznie edytowano 1 raz
Kaori
 

Następna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość