Świątynia w piramidzie

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Mairi » 1 cze 2017, o 18:19

Długo dziewczyna nie musiała czekać, ponieważ kiedy ta się przedstawiła ten również postanowił podać swe imię, jedynie bez nazwiska. Czemu? Być może dlatego, że nasza młoda kunoichi tego nie zrobiła. Tak czy inaczej grunt że wogóle ją toleruje w swoim towarzystwie. Dziewczyna nie spodziewała się że uda się jej jak narazie nawiązać pozytywny kontakt z inną osobą. Jednak z drugiej strony to nic dziwnego, w końcu chłopak nie wydawał się być typem samotnika. A może jednak? "Kenshi" tak miał na imię chłopak, którego dziewczyna spotkała na swej drodze. Imię typowe jak dla tego miejsca, najważniejsze że ładnie brzmiało, a reszta się już nie liczyła. Prawda? Stojąc dziewczyna słuchała słów oraz zwracała uwagę na gesty chłopaka. W pewnym momencie ten wyraźnie jej wskazał, aby ta usiadła. Tak też zrobiła, trudy wędrówki dały jej się już we wznaki.
-Miło mi cię poznać Kenshi.-oznajmiła tym samym lekko się uśmiechając do chłopaka. Chwilę po tym Kenshi mógł usłyszeć kolejne słowa Mairi.
-Zaczęłam od piaskowych stron, ponieważ z tąd pochodzili moi rodzice. Chociaż będąc tutaj również zaczynam podzielać twoje zdanie.-wytłumaczyła, niedługo po tym przerwała by dać sobie chwilę namysłu. Kilka sekund później jej głos ponownie można było usłyszeć.
-Nie ma tutaj niczego innego prócz piasku. Jednak tego typu budowlę są czymś odmiennym, czymś czego w Ryuzaki lub innym miejscu spotkać nie można.-powiedziała, jednocześnie lekko wskazując głową na budowlę znajdująca się za chłopakiem. To prawda była zupełnie czymś nowym, czego dziewczyna jeszcze nie miała okazji ujrzeć.
-Sama nie wiem gdzie będzie kolejny przystanek. To zależy czy spodoba mi się wędrowanie, ponieważ jak narazie to bolą mnie trochę nogi i zaczynam tracić chęci na podróżowanie...-odpowiedziała na pytanie chłopaka. Czy to była prawda? Oczywiście, że tak, dziewczyna będąc w Ryuzaki większość swojego czasu poświęcała na treningi, budowanie śmiercionośnych broni oraz wykonywanie nudnych misji.
-Nie myślałam, że będzie tak ciężko...-powiedziała nieco żartobliwym głosem chcąc trochę rozśmieszyć chłopaka. Chociaż widząc do tej pory jego zachowanie to będzie naprawdę ciężkie, może i nawet nie wykonalne...
-A ty często tutaj bywasz? Chodzi mi dokładnie o to miejsce.-zapytała by dać chłopakowi szansę na zabranie głosu. W końcu nie będzie cały czas gadać o sobie. Prawda?
-Trzeba się napić...-powiedziała nieco ciszej, zupełnie jak by mówiła do siebie. Najwyraźniej chciała uprzedzić chłopaka, że coś wyjmie, aby ten nie myślał, że zamierza chwycić za broń czy coś w tym stylu. Prawda? Następnie oczekując na odpowiedź Kenshi'ego dziewczyna jednym zgrabnym ruchem dłoni chwyciła za małą butelkę z wodą znajdującą się w jej torbie na uzbrojenie by móc nieco nawilżyć swoje gardło...
Mairi
 

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kenshi » 1 cze 2017, o 21:20

A więc Mairi posiadała korzenie wywodzące się z tych stron. Kenshi Maji przyjrzał się uważniej swojej rozmówczyni, doszukując się w jej wyglądzie czegoś co by mogło świadczyć o jej przynależności do tych krain. Nie dostrzegł jednak kropek na jej czole świadczących o byciu Kaguya, nie dostrzegł również marionetki która by wskazywała, że ma do czynienia z Ayatsuri, a przecież dzień wcześniej zmierzył się z Masaru - użytkownikiem tego klanu i ten na pewno wyróżniał się swoim wyglądem na tle innych ludzi. Czyżby jej korzenie wywodziły się z klanu Sabaku? Czy w ogóle była kunoichi? Nie dostrzegł w jej uposażeniu niczego co by to potwierdzało. Równie dobrze mogła być córką zwykłych wieśniaków, którzy za chlebem postanowili przenieść się w bardziej gościnne miejsce.
- Pochodzili stąd? Z Sabishi? - zapytał lekko mężczyzna choć w istocie, faktycznie to go interesowało. Gdy dziewczyna wspomniała, że nie ma tu nic ciekawego, Kenshi po raz pierwszy się uśmiechnął. Nawet szczerze, bo w istocie były tu rzeczy o których się nikomu o zdrowych zmysłach nie śniło. Wystarczyło sobie przypomnieć z jaką istotą miał jeszcze wczorajszego dnia do czynienia i to mogło kogoś o słabszych nerwach doprowadzić do wyraźnego rozstrojenia. - Faktycznie, poza skorpionami i innymi płazami, ciężko znaleźć coś interesującego. Ta budowla to jedna z tych nielicznych właśnie rzeczy, które podobno warto odwiedzić. Dawna kultura nadszarpnięta czasem - Kenshi stwierdził, na chwile przenosząc spojrzenie swoich wściekle jasnych tęczówek na piramidę, a raczej jej ruiny i tego co kiedyś zwano świątynią.
- Początki na pustyni są zawsze takie samo, ale może Cię to pocieszy, że z czasem jest łatwiej. Stopy twardnieją, skóra również nabiera rumieńców, także staje się bardziej szorstka i mniej wrażliwa.... na te niedogodności - mówiąc to Kenshi dłonią przesunął po piasku, który chwycił w dłoń, a następnie delikatnie puścił w powietrzu, pozwalając drobnym kryształkom piasku ulecieć. Kobieta zapytała czy Kenshi w tych stronach bywa częściej, na co ten jedynie pokręcił przecząco głową. - Czas i obowiązki niespecjalnie pozwalają - mężczyzna odparł, choć w istocie nie była to do końca prawda, gdyż Żelazny Siewca był sam swoim panem i jedynie na rozkaz przywódczyni swojego szczepu, stawiał się na wezwanie.
Kobieta w ten czas poinformowała również Kenshiego o tym, że zamierza się napić, co było rozsądnym występkiem, aby nie generować niepotrzebnego niepokoju u nieznającego jej współtowarzysza rozmowy. Kenshi przypatrywał jak ta sięga do swojej torby, bardziej z zainteresowaniem wyczekujac tego czy coś wewnątrz dostrzeże i w ten sposób zyska jakieś informacje z kim tak na prawdę ma do czynienia, niż to, że mógłby być spragniony. - W Ryuzaku nigdy nie byłem, ale zapewne jest to całkiem inne, pewnie nadzwyczajne w porównaniu do tego miejsce. Zgadłem? - zapytał młody szermierz domyslając się tylko jak bardzo inne krainy mogą się różnić od tego co zna, a w gruncie rzeczy Kenshi mimo piastowania tak wysokiej rangi, gówno wiedział o świecie. Nigdzie dalej nie był, mało co zwiedził, siedział praktycznie w jednym miejscu i tu się rozwijał. Może warto było przemyśleć koncepcję jakichś dalszych podróży? Zwiedzić nieco świata? Nabyć większego obycia i doświadczenia?
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 393
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Mairi » 2 cze 2017, o 08:14

Kunoichi siedząc starała się w miarę możliwości słuchać wszystkich słów chłopaka tak aby żadne z nich jej nie umknęło. Po co? A no po to, że nie chciała czegoś głupiego wogóle nie związanego z tematem powiedzieć. Z drugiej strony chłopak nie siedział cicho, a mówił coraz to więcej i więcej. Najwyraźniej powoli się otwierał przed nieznajomą. Tak czy inaczej kiedy ten zaczął mówić o tych stronach dziewczyna jedynie lekko się uśmiechnęła na znak, że w pełni się z nim zgadza. Po wzięciu kilku łyków wody Mairi postanowiła schować butelkę tam skąd ją wyjęła by następnie móc w pełni wrócić do rozmowy.
-Ryuzaki bardzo różni się od pustyni i jej piasków. Tam gdzie aktualnie mieszkam jest mnóstwo drzew, różnorodnych gatunków zwierząt i przedewszytkim tak słońce nie świeci jak tutaj. -powiedziała spokojnym głosem, by chwilę po tynku dodać kilka kolejnych słów.
-Te tereny są jednak w czymś dobre...-zaczęła zupełnie tak aby w pewnym sensie zaciekawić chłopaka swą końcową odpowiedzią.
-Tutaj przynajmniej nie ma tyle ludzi co tam, można w spokoju porozmyślać i nigdy cię głowa nie będzie boleć od hałasu.-słowa te miały na celu dać chociaż jeden plus dla tego obszaru. Chłopak również zaczął mówić o stronach. Chciał dowiedzieć się skąd dokładnie pochodzili rodzice dziewczyny. Mairi bardzo dobrze wiedziała że po tym rozpozna do jakiego klanu przynależy dziewczyna. Jednak z drugiej strony ona również chciała się dowiedzieć jakimi umiejętnościami chłopak dysponuje, w końcu nasza Kunoichi musiała poszerzać swoją wiedzę w różnych dziedzinach. Tak więc nie zwlekając dziewczyna prosto i na temat zaproponowała chłopakowi pewne rozwiązanie.
-Mam pomysł, tylko nie do końca wiem czy się zgodzisz.-powiedziała, jednocześnie wprowadzając chłopaka do tematu.
-Może opowiesz coś o swoich umiejętnościach, to ja w zamian wyjawię ci swoje.-zaproponowała, chociaż to było by niezbyt rozsądne opowiadać tak o swoich stylach walki. Z drugiej strony być może nabyta wiedza pozwoliła by im stać się silniejszymi.
-Z drugiej strony fajnie by było gdybyśmy się wymienili nieco własną wiedzą. Chodzi mi o znane nam klany i szczepy. Dzięki temu moglibyśmy nabrać nieco więcej doświadczenia bojowego. Dodatkowo poznał byś różne tajniki osób zamieszkujących Ryuzaki, a ja terenów pustynnych. Co ty na to?-propozycja nie była wcale taka głupia na jaką mogła by się wydawać. Dziewczyna proponując tego typu rozwiązanie pozwoliła by i sobie i Kenshi'emu na poznanie całkiem sporej garstki klanów. Kto wie, może dzięki temu chłopak czy Mairi wygrali by nie jedną walkę. Co? Tak czy inaczej końcową decyzja należała do chłopaka.
Mairi
 

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kenshi » 2 cze 2017, o 18:40

Krótkie wyjaśnienia Mairi odnośnie różnic między Sabishi, a Ryuzaku no Taki w kwestii flory oraz fauny, zupełnie Kenshiego nie zaskoczyły, bo w istocie spodziewał się takiego stanu rzeczy. Mimo że mężczyzna nie odebrał nigdy żadnego przyrodniczego wykształcenia, logicznym mu się wydawało to, że tam gdzie klimat jest bardziej przyjazny tym więcej musi tam żyć zwierząt i to różnorodnych, a także świat przyrody ma znacznie łatwiej. Tu niestety ani gleba ani rzadkie opady deszczu, nie sprzyjały uprawie, co najwyżej poszukiwaniu rzadkich ziół. Takich jak ostatnio miał okazje szukać. Mairi jednak nie została tylko przy krytyce tego miejsca, bo kontynuując wspomniała, że Sabishi ma również swoje plusy, a były tym cisza oraz spokój, czego widocznie brakowało na wschodzie, krainach bardziej przyjaznych od Samotnych Wydm.
- Rzeczywiście. To chyba jedno z nielicznych cech, które można by przypisać do zalet, o ile tylko jesteś typem samotnika - spostrzegł Kenshi, kwaśno się przy tym uśmiechając, bo równocześnie można było to obrać za przyware tego miejsca, gdzie z powodu trudnych warunków, po prostu ludzie stąd umykają i z tego powodu jest tu tak pusto. W każdym jednak razie, Maji nie mógł uznać tego dziewczynie za złe, przynajmniej się starała zachować przyjaźnie. Kenshi mimo, że z poważnymi trudnościami, starał się w tym zbytnio nie ustępować.
Po krótkiej chwili ciszy, jaka zapanowała między rozmówcami na zadane przez Kenshiego pytanie, Mairi wystosowała względem chłopaka kontrpropozycje, która mimo braku reakcji w mimice i postawie, nie przypadła mężczyźnie do gustu. Nie znał kobiety, nie wiedział co potrafi i tak na prawdę mimo przyjaznej rozmowy, ani na chwilę nie opuszczała go czujność. Życie na pustyni było ciężkie, niebezpieczne i tylko głupiec rezygnował z czujności, a Kenshi zdecydowanie do głupców nie należał. Z drugiej strony, informacje które mógł uzyskać, mogły być bardzo cenne, mógł się dowiedzieć czegoś o innych klanach i ta wiedza mogła być w przyszłości niezmiernie przydatna. Co tu należało uczynić?
- Nie jestem typem osoby, która po dziesięciu minutach znajomości, wyciąga wszystkie asy z rękawa. Wiedza którą możesz posiadać może być przydatna, to prawda, ale równie dobrze może pokrywać się z moją, prawda? - ostrożnie Maji stwierdził, nie zamierzając jednak odpuszczać tematu, tylko zmienić nieco reguły gry. - Możesz jednak wyjawić o jakich klanach posiadasz informację. Jeżeli coś mnie z tego zainteresuje, odwdzięczę Ci się podobnym gestem - zdradzę sekrety innego - wypowiedział swoją kwestię Kenshi, po czym nie odzywając się więcej, spoglądał na siedzącą na przeciwko rozmówczynię, czekając jaką podejmie decyzję.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 393
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Mairi » 3 cze 2017, o 18:00

Chłopak wyraźnie nie należał do grupy ludzi typowo głupich. Był dosyć rozgarnięty i przedewszytkim myślał co robił oraz mówił. Dziewczyna siedząc na piasku naprzeciw niego mogła wyraźnie obserwować jego każdy ruch, w końcu jej klan specjalizował się na tych najmniejszych ruchach dzięki którym mogli kontrolować kukły, które powodowały śmierć przeciwników dlatego też dziewczyna nie lekceważyła nikogo i starała się zwracać uwagę na wszystko w swoim otoczeniu, tym samym będąc cały czas gotowa na wszystko. Po zaproponowaniu Kenshi'emu pewnego rozwiązania ten w pewnym sensie odmówił dziewczynie, tym samym niedługo po tym zaproponował jej nieco inne rozwiązanie tej sprawy. Dziewczyna widząc ten obrót sytuacji powiedziała prosto z mostu.
-Dobrze wiem, że po dziesięciu minutach rozmowy nie zdradza się tego typu informacji, ale wyglądasz mi na osobę rozgarniętą i przedewszytkim nie głupią więc chciałam zaproponować tego typu rozwiązanie, w końcu oboje byśmy na tym skorzystali. Prawda?-powiedziała próbując wyciągnąć z tej sytuacji najlepszą stronę medalu, lecz chwilę po tym dziewczyna dodała kilka następnych słów.
-Przecież gdybym widziała, że rozmawiam z idiotą to w życiu nie zaproponowała bym tego typu rozwiązania. Rozumiesz mnie chyba?-powiedziała chcąc chłopaka postawić w jasnej sytuacji. Z drugiej strony kiedy ten zaproponował jej wyjawienie nazw klanów to ta mogła to zrobić, lecz skoro ten ich nie znał to skąd mógł wiedzieć co go z niego interesuje. Chociaż co jej na tym zależało, w końcu mogła przedstawić jeden klan, a ten powiedział by co i jak i odrazu by wiedziała o co chodzi. Prawda?
-A jeśli chodzi o klan to znasz Yamanaka?-powiedziała tym samym zatrzymując się na końcu swej wypowiedzi, aby i chłopak mógł coś powiedzieć. Czekając na odpowiedź dziewczyna zastanawiała się co młody shinobi jej powie..
Mairi
 

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kenshi » 3 cze 2017, o 21:08

Kenshi ze spokojem wysłuchał tego co Mairi miała mu do powiedzenia, a miała stosunkowo wiele. Dziewczyna stwierdziła, że nie wysuwałaby takiej propozycji, gdyby uważała że nie byłoby warto, a taki wniosek wysnuła na podstawienia dokonanej już oceny intelektu mężczyzny. Jej stwierdzenie zaskoczyła Kenshiego, bo nie spodziewał się, że można tak szybko ocenić kogoś, na podstawie tylko kilku słów. Prawdę mówiąc, mężczyzna zaczął sądzić, że jej zabieg miał na celu podbić jego ego i skłonić go do zaproponowanego przez nią kompromisu, ale wrodzona podejrzliwość mężczyzny, w porę się tu odezwała.
- Szybko oceniasz ludzi, Mairi. Obyś nigdy nie pożałowała takiej oceny - podsumował ją żelazny siewca, pozwalając jednak jej przetrawić kontrpropozycję, którą jak się Kenshiemu wydawało, postanowiła w końcu przyjąć. Dziewczyna po chwili namysłu, zapytała mężczyznę czy słyszał o klanie Yamanaka. I cóż, prawda była taka, że Maji nie miał pojęcia o jakich ludziach o jakich zdolnościach mowa. Kenshi trwał przez moment w ciszy, uważnie spoglądając w twarz Mairi, odwzajemniając jej uważne, niemalże ostre spojrzenie. Zgodzić się? Cichym kiwnięciem oznajmił swoją odpowiedź.
- Zgoda, wiedza na temat klanu Yamanaka byłaby dla mnie satysfakcjonująca. Czy informacje dotyczące Kakuzu, albo Rodu Senju, była dla Ciebie równie interesujące? - zapytał ostrożnie Kenshi, przypatrując się z jaką reakcją mimiki jej twarzy spotka się taka propozycja. Istniało pewne prawdopodobieństwo, że wiedza którą chciał przekazać Maji, była dla Mairi już znana, ale równie dobrze wcale tak byś nie musiało. Aby zwiększyć prawdopodobieństwo przeprowadzenia transakcji już teraz, Kenshi na wszelki wypadek zaproponował przekazanie informację z dwóch możliwych klanów, ale który dla Mairi będzie bardziej odpowiedni, o tym dopiero mężczyzna miał się dowiedzieć.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 393
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Mairi » 4 cze 2017, o 16:37

Dziewczyna siedząc na gorącym piasku tuż po wypowiedzeniu słów, w których przedstawiła chłopakowi klan, o którym mogła by powiedzieć ten wykazał zainteresowanie, następnie sam postanowił jej zaproponować całkiem dobrą wiedzę. Dziewczyna nie znała żadnego z klanów o których mówił, więc po prostu powiedziała.
-Mogą być oba, ich nazwy brzmią całkiem nieźle.-mówiąc utrzymywała poważny ton głosu, w końcu mowa tutaj była o wiedzy, a wiedza te którą posiadali jak dotąd była całkiem przydatna. Tak czy inaczej Mairi nie zwlekając postanowiła zacząć jako pierwsza.
-To może ja pierwsza opowiem.-powiedziała by chwilę po tym dodać kilka następnych zdań.
-Członkowie klanu Yamanaka często, a raczej praktycznie zawsze posiadają długie, blond włosy i oczy pozbawione źrenic. Również słyną z bycia bardzo dobrymi mediatorami oraz politykami.-krótko przedstawiła zakres ogólny wyglądu tego klanu, lecz nie to było najważniejsze w nim, a sam inny fakt dzięki któremu wygrywali tak wiele potyczek.
-Najważniejszą jednak kwestią był ich sposób walki, w którym wykorzystują zdolności do wnikania w umysł przeciwnika, więc najlepszym sposobem na walkę jest pozostanie w ruchu.-powiedziała co wiedziała by następnie przerwać i dać sobie kilka chwil na chwilę namysłu by zaraz po niej ponownie zacząć mówić.
-Teraz twoja klej, a co powiesz na drugi klan którym jest Haretsu...-zaproponowała by zaraz po tym jak chłopak podejmie decyzję zacząć o nim opowiadać lub po prostu podać inną nazwę. Tak czy inaczej nadeszła kolej na chłopaka by się zrewanżować.
Mairi
 

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kenshi » 5 cze 2017, o 18:45

Mairi wyraźnie zadowolona z faktu, że Kenshi postanowił częsciowo przystać na jej propozycję i również podzielić się weidzą, zdecydowała, że jako pierwsza zacznie opowiadać. Jej wybór - który został zaakceptowany przez przedstawiciela szczepu Maji - padł na klan Yamanaka, który był dla Kenshiego zupełnie obcy. Jak się szybko okazało, przedstawicieli tego klanu nie było trudno odróżnić na tle innych ludzi. Oczy pozbawione źrenic były dość charakterystycznym wyznacznikiem pochodzenia. To co było równie interesujące to fakt, że ludzie Ci znani byli ze swoich dyplomatycznych umiejętności? Z czego to mogło wynikać? Czyżby tak bardzo stawiali na ich wychowanie w tym zakresie? Jak się okazało, dość szybko przyszło również wyjaśnienie. Mairi powiedziała, że ludzie z tego klanu podobno mogli wnikać w umysł innych ludzi, co faktycznie mogło wyjasniać ich predyspozycje w zakresie takich zawodów. Kenshi intensywnie się przy tym zastanawiał, czy ich umiejętności klanowe opierać się mogły o jakieś zaawansowane Genjutsu. W końcu umysł to była twierdza do której dostać się można było za pomocą nieczystych sztuczek z dziedziny iluzji.
- Yamanaka... doprawdy interesujące, ale nie powiedziałaś jeszcze jednej rzeczy. Gdzie ich można spotkać? Jakie zamieszkują krainy? To jest dość istotne - powiedział Kenshi, dość istotną uwagę zwracając na ten aspekt. Jeśli Yamanaka zamieszkiwali krainy odległe, możliwe że w ciągu całego swojego życia, Kenshi nie napotka nikogo z tego klanu, ale gdyby się okazało, że zamieszkują tereny nieopodal Samotnych Wydm, wtedy... Ich napotkanie mogło być dość prawdopodobne.
- Opowiem Ci o Rodzie Senju, bo jest to jeden z ważniejszych klanów chodzących po tym padole. Historia ich powstania sięga głęboko w korzeniach Shinobich i chodzą legendy, że pochodzącą od samego Mędrca Sześciu Ścieżek - rozpoczął Kenshi, nie spuszczając spojrzenia ze swojej rozmówczyni, chcąc mieć pewność, że informacje które przekazuje na pewno zostaną w pełni zrozumiane. - Shinobi z tego klanu cechują się długą żywotnością oraz dość młodym wyglądem. Posiadają niewątpliwy talent w dziedzinie Ninjutsu, ale to co ich szczególnie wyróżnia na tle innych ninja, to to że posiadają zdolność do łączenia dwóch niezależnych żywiołów w jeden, nowy. Dzięki niemu zdobywają kontrolę nad elementem drewna, potężnym elementem związanym z naturą - rozpoczął Kenshi, opisując ich atrybuty zewnętrzne, a potem przechodząc do specjalizacji, a także niezwykłych umiejętności jakie posiadają tylko Shinobi związani ich krwią. Do głowy młodzieńca przyszła jeszcze jedna kwestia, którą należało poruszyć - Shinrin, zamieszkują tą krainę. Obszar na pograniczu Prastarego Lasu z Wietrznymi Równinami. - dopowiedział mężczyzna, po czym z lekko zaczął się podnosić, gdyż już poczęło świtać.
- Haretsu jest mi znanym klanem, sąsiadują w końcu z tymi krainami - odparł, kręcąc delikatnie głową na wznak, że nie jest zainteresowany wymianą. - Czas na mnie, Mairi. To spotkanie... było dość atrakcyjne - stwierdził tajemniczo Kenshi, nie wyjaśniając co dokładnie miał pod tym pojęciem na myśli. Czy chodziło o przekazaną wiedzę, a może o samą młódkę? Tego raczej nie dane jej było zrozumieć na podstawie słów jakie tylko padły.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 393
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Mairi » 6 cze 2017, o 11:27

Kunoichi będąc przy piramidzie miała okazję poprowadzić rozmowę z pewnym chłopakiem o imieniu Kenshi. Młodzieniec ten był nadwyraz dosyć inteligentny, ponieważ po zaproponowaniu przez dziewczynę pewnego rozwiązania ten zgodził się, zaś niedługo po tym chłopak mógł usłyszeć pierwsze słowa dziewczyny, w których ta zaczęła opisywać mu jeden z wielu klanów znajdujących się na świecie. Klanem tym był Yamanaka, który rozsławiony na pewnym obszarze sprawował swe rządy głównie w polityce oraz rozpoznaniu dyplomatycznym. Ludzie ci należeli do pewnej grupy, o której niestety nowopoznany chłopak nie miał pojęcia. Tak czy inaczej niedługo po tym chłopak zaczął opowiadać o klanie który sam zaproponował. Klanem tym był Senju. Młodzieniec wyjawił dosyć sporo informacji na jego temat, chociaż nie powiedział o najważniejszym.
-Ciekawy ten klan o którym mówisz, chociaż nie powiedziałeś czym jest ten nowy element, który powstaje po połączeniu owych żywiołów.-powiedziała Mairi, zaś niedługo po tym dodała następne słowa skierowane do chłopaka.
-Wszystko co powiedziałeś było typowo ogólnikowe, z drugiej strony skoro musisz już iść to chyba czas się pożegnać...-kolejne słowa dziewczyny wyrażały jej opinię na pewien temat. Kiedy skończyła mówić wstała, by niedługo po tym dodać jeszcze kilka słów.
-W takim razie może jeszcze kiedyś będziemy mieć okazję pogadać...-po czym stając na równych nogach machnęła dłonią do chłopaka by następnie móc zgrabnie się wycofywać jednocześnie obserwując go... Po jakimś czasie dziewczyna zatrzyma się by z nieco większego dystansu móc podziwiać piramidę. Kunoichi nie zamierzała mówić chłopakowi skąd pochodzi klan Yamanaka, ponieważ ten nie powiedział jej niczego konkretnego w sprawie Senju. Tak czy inaczej dziewczyna nie była głupia i skoro ten nie chciał z nią współpracować to ta musiała ot tak po prostu zrezygnować z dalszej znajomości. Kiedy Mairi nacieszy wzrokiem widok piramidy, po prostu odejdzie z tego miejsca by spojenie wrócić tam skąd przybyła. Czyli do domu...


Z/t
Mairi
 

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kenshi » 7 cze 2017, o 19:36

Mairi słuchała Kenshiego z wyraźnym zainteresowaniem, co ten przyjmował z zadowoleniem bo dzielenie się taką wiedzę było u niego zdecydowanie rzadkością, chociaż trzeba było przyznać, że nie robił przecież tego bezinteresownie. Wiedza na temat klanu Yamanaka, była cenna, chociaż nie dane mu się było dowiedzieć nic więcej na temat lokacji tego klanu. Dziewczyna przysłuchując się temu co mówił Kenshi raczyła również wyrazić swoje niezadowolenie jakoby ten nie wymienił jej kluczowych informacji. Kenshi nieco zdumiony tego wysłuchał, bo przecież jasno powiedział, że żywioły jakimi włada Klan Senju pozwala na uzyskanie nowego elementu - Drewna, ale najwyraźniej rozmówczyni chłopaka przeoczyła to co ten skwitował bez słowa.
Po obustronnym podzieleniu się informacjami, Kenshi uznał że pora ruszyć się z miejsca, tym bardziej że już nastał poranek i można było wyruszyć na zwiedzanie świątyni. Po krótkim geście ze strony Mairi, a także słowach na możliwe ponowne spotkanie, Kenshi krótko skinął głową, a następnie odwrócił spojrzenie w kierunku świątyni, którą zamierzał pobieżnie zwiedzić. Wyruszył do tego miesjca właściwie tylko z tego powodu i będąc już u celu, nie zamierzał rezygnować z tej czynności. Kenshi odwrócił się jeszcze raz w kierunku Mairi z wyraźnym pożegnaniem - Bywaj, Mairi. Niech piaski będą Ci lekkie, po czym ruszył w stronę ruin budowli.

Kilkadziesiąt minut później, gdy słońce na widnokręgu zdążyło już wysoko zagościć na niebie, zakurzony, ale zadowolony Kenshi opuścił mury świątyni, by ruszyć w drogę powrotną. Dziewczyny nie było widać nigdzie w pobliżu, a jedynym świadkiem jej obecności w tym miejscu były ślady jej stóp na piasku. Kenshi odetchnął lekko, spojrzał w stronę w którą miał się skierować, po czym nie tracąc więcej czasu, ruszył w drogę powrotną, chcąc wrócić do osady, jeszcze przed zachodem słońca. Jego ogorzała od piasku i wiatru twarz, miała tego dnia jeszcze bardziej zbrązowieć...


    [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 393
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Motoko » 1 lip 2017, o 12:36

Skupienie, to jedyne co dziewczyna musiała zrobić, szczególnie w momencie, w którym używała swojej broni. Wcześniejszego dnia, kiedy ją tak poniosło i zdewastowała cichutki zakątek, zmusiła się do ponownego opanowania, przynajmniej względnego. Wypolerowała swój miecz i znów wyszła z ogromnej Osady, poszukując jakiegoś miejsca, w którym mogłaby coś potrenować. Widok piramidy był wręcz boski, jedynym problemem był fakt, że nie została ona opuszczona, dlatego młoda Samuraj stanęła nieopodal świątyni i zaczęła swoją metodę wyciszenia.
Przymrużyła oczy, chcąc skupić się na otoczeniu. Wyprowadzenie jednego, idealnego ciosu było czymś nader istotnym i bardzo ciężkim, dlatego poświęcenie całej swojej uwagi musiało być poświęcone tylko temu. Jej Tachi leżała w Sayi, zaś dłoń ułożyła się na rękojeści miecza. Wyrównała swój oddech, który wcześniej nierytmicznie wybijał różnoraki rytm i skupiła się na drobinkach piasku, który wznosił się pod wpływem wiatru. Przenosząc cały ciężar ciała na prawą stronę i robiąc prowizoryczny unik, z nadnaturalną prędkością, względem jej umiejętności, zadała cios w powietrze, tnąc pod kątem 45'. Z ogromną satysfakcją zauważyła, że nawet ręka zapulsowała jej w okolicach ramienia, a to oznaczało, że musiała wypróbować tę technikę jeszcze kilka razy, być może na trochę bardziej widocznym przeciwniku, niż drobinki piasku. Mimo to, zastosowała saya-biki, żeby znów złapać za rękojeść i zwyczajnie wyprowadzić kolejne szybkie cięcie, tym razem przenosząc ciężar ciała na lewą stronę. Dziewczyna uczyła się już tej techniki, gdyby przyszło jej ją wykorzystać przeciwko atakującemu, który z pewnością będzie próbował na nią naprzeć własnym orężem. Dopiero po chwili zaczęła rozumieć istotę wykorzystania Shōten. Najlepszym sposobem na zadanie ciosu było wyprowadzenie go, w momencie, kiedy przeciwnik w ogóle nie zdaje sobie z niego sprawy! Właśnie dlatego powinna zrobić unik i przepuścić go, tak aby w momencie gdy ten naprze swoim ciałem w jej stronę, dziewczyna zwyczajnie uniknęła ciosu i z boku, zadała czyste cięcie własnego miecza. Spróbowała więc tym razem wychylić się maksymalnie i nawet zrobić dodatkowy krok w bok. Z daleka mogło to sprawić wrażenie, jakby Mo poruszała się w jakimś kręgu tańca z własnym mieczem, którego ciężko było dojrzeć, ze względu na szybkie i precyzyjne cięcia jakie dziewczyna wykonywała, raz za razem starając się zrobić to jeszcze lepiej! Na swoje szczęście, dobrze że w piramidzie nie było żadnych okiennic przez które mnisi mogliby doglądać poczynań młodej Samuraj, która powoli zaczynała rozumieć, że najlepszym pomysłem na taką pogodę i taki wysiłek był odpoczynek, a także trening zwinności, który w końcu będzie musiała sobie zafundować.

Nauka techniki: Shōten [B]
Motoko
 

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Hayami Akodo » 7 wrz 2018, o 20:39

MISJA RANGI D DLA SABAKU KUROKO
"I was sand, I was snow"
9/15


Obrazek

Sabaku no Nezumi jest z siebie bardzo dumny. Zrobił pierwszy deal w swoim życiu, choć Ty możesz to postrzegać całkowicie inaczej. Przecież Ty uratowałeś jego rodzinę, on Ci zapłacił kamykiem, więc o co się rozchodzi? Jest wspaniale. Jest szczęśliwy. A kamyk na pewno przyniesie Ci szczęście, jak tłumaczy rozbawiona Hanayuki, gładząc włosy maleństwa, zwichrzone i brudne od piasku; w jej rodzinie jest zwyczaj noszenia przy sobie zielonych lub niebieskich rzeczy w ramach zapewnienia sobie szczęścia i ochrony od wszystkiego złego.
Po dłuższej podróży Nezumi, Hanayuki i jej mąż docierają pod Twoją eskortą do starej i wielkiej piramidy. Jej ostry szczyt bodzie gniewnie niebo niczym ten klasyczny battlecruiser's prow, dziób krążownika, gładkie ściany migocą w słońcu, tak jasnym po niedawnej burzy. Jest tu tak cicho i spokojnie, że wydaje się, że nic się nie dzieje. I że to dobre miejsce na nocleg, tylko czy na pewno?
Hanayuki, oczywiście, nie zapomniała o tym, by odpowiedzieć Ci na pytania. Ma miły, wysoki i łagodny, czysty głos, a jej uśmiech jest subtelny i delikatny niczym kojąca pieśń, którą śpiewa się dziecku na dobranoc.

- Och, jeśli chodzi o to... - czerwieni się. - To moja pierwsza podróż na pustynię. Mój mąż, Ryouma, jest kupcem, nie shinobim. Podróżował przez wiele ziem, aż osiadł na pewien czas na Hyuo w jednej z malutkich wiosek, gdzie poznał mnie. Jestem córką rybaka spokrewnionego z rodziną Ranmaru, ale sama też nigdy nie szkoliłam się w drogach shinobi. Jakoś nigdy się temu nie chciałam poświęcić. Mój teść, Sabaku no Amagiri, mieszka w oazie niedaleko stąd i jest umierający. Bardzo chcemy odwiedzić więc ojca, żeby...
- Ale i tak ludzie biorą cię za każdym razem za jedną z tych jakichś...Uśmieszków z Sogen - parska Ryouma, przynaglając konie. Mały Nezumi śmieje się do Ciebie, wyciągając rączki i pluszaczka (żeby oszczędzić Ci mimo wszystko fatygi, Ryouma i Hanayuki zobowiązali się zapewniać transport wozowy, bo w końcu zasłużyłeś na odpoczynek, Kuroko-san! Jego ojciec jednak poważnieje, gdy pada wzmianka o ciężkiej chorobie Amagiriego. Wyraźnie się martwi o zdrowie patriarchy rodu. Niemniej jednak nie odmawia odpowiedzi na pytania - należą Ci się. Jak wszystko.
Czasami trzeba zapłacić też słowami.
- Nezumi to mój syn - śmieje się nietypowy Sabaku. - Ale tak, mam w nim najlepszego przyjaciela. Zawsze wie, kiedy jest źle, i potrafi nas pocieszyć.

Malec potwierdza radosnym krzykiem i zadowoleniem. Chyba czuje się lepiej, bezpieczne towarzystwo tajemniczego chłopaka o dziwnych oczach jak u kiciusia sprawia, że mimo wszystko jest dobrze...tylko straszny pan kiciuś jest duży i przez to Nezumi woli być grzeczny. Wysiada razem z matką, by trochę pospacerować, rozprostować nogi (mimo wszystko trochę ta podróż Wam zajęła, a lepiej zawsze odetchnąć świeżym powietrzem, takim, w którym już nie ma duszącego zapachu ozonu i maleńkich drobinek pozostałych po burzy). Zaraz...Drobinek?! Dużo fajnego piasku, duzioooo! Rzuca się na ziemię i ku głośnemu westchnieniu Hanayuki, która dopiero co doprowadziła do porządku niewdzięczną pociechę, zaczyna babrać się w piasku, piszcząc z zadowoleniem. Cieszy się jak diabli, nurza też pluszową zabawkę w piasku, jakby karmił misia w jakiś sposób tym cudownym żółtym cosiem tego pana...albo i nie jego, w każdym razie CUDOWNYM! Widać w nim krew małego Sabaku, który choć spędził dwa lata życia w zimnych i lodowatych krainach, pustynię pragnie pokochać na zawsze. Matka pilnuje go z ciepłym uśmiechem, pouczając go co jakiś czas "Nezumi, nie bierz do buzi", "Nezumi, nie syp na mnie", "Nezumi, zostaw, tam narobił ptaszek". Ojciec grzebie długo w wozie, wreszcie znajduje - daktyle, woda, trochę oryginalnej sake.

- Napijesz się i zjesz coś? - proponuje z uśmiechem. - Musisz być głodny. Zatrzymamy się tu na moment, nakarmię konie i ruszymy dalej.

Opowiada Ci o zimnych, skutych lodem krainach, o niegościnnym, huczącym głośno morzu. W jego historii wyczuwa się niemalże skwir mew przelatujących nad gwarnymi portami w miastach kupieckich, śmiech gejsz z różnych ciekawych okiya i brzęk ich shamisenów, turkot kół wozu, twardy szczęk stali i zimne, nordyckie głosy mieszkańców Hyuo, opowiedział Ci nawet - o ile w ogóle byłeś zainteresowany podtrzymywaniem rozmowy i słuchałeś - o pingwinach mieszkających na dalekiej Hyogashimie, gdzie wedle historii zawsze jest wieczysta zima, a lód trzeszczy pod stopami nawet w chwili, gdy przez chwilę ulegasz złudzeniu, że jakby jednak jest cieplej.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Sabaku Kuroko » 9 wrz 2018, o 21:45

Po tym jak zgodził się pomóc rodzinie w opałach, otrzepał się cały z piachu, wsiadł na wóz obok woźnicy i ruszyli. Podróż trwała już długo i zdawała się cały czas wydłużać. W końcu dotarli do podnóża starej, ale cały czas wspaniałej i ogromnej budowli, którą miejscowi nazywali piramidą. Postanowili urządzić chwilowy postój aby konie mogły odpocząć, zjeść i się napoić. Nie był to zły pomysł, w końcu te zwierzęta też miały swoją ograniczoną wytrzymałość i jak każda żywa istota potrzebowały odpoczynku by zregenerować siły. Kuroko i tak planował nieco rozprostować nogi w związku z długim siedzeniem w bezczynności.
W tak zwanym "międzyczasie", w trakcie podróży chłopak uzyskał odpowiedzi na swoje pytania (a przynajmniej ich część). Okazało się, że woźnica Sabaku jest kupcem. Tłumaczyło to wiele jeżeli chodzi o jego brak umiejętności jak i zdrowego rozsądku w stycznością z burzami piaskowymi. Jednak nawet w najmniejszym stopniu go to nie usprawiedliwiało. Każdy Sabaku był w mniejszym lub większym stopniu przeszkolony w walce. Dodatkowo wychował się na pustyni więc powinien wiedzieć na co się pisze i jak temu zapobiec lub chociaż ochronić przed tym rodzinę. Może i wielu osobom byłoby teraz głupio, ale nie Kuroko. Chłopak twardo stał przy swoich przekonaniach.
W przypadku tematu białowłosej kobiety, tutaj był w stanie wszystko zrozumieć. Była córką rybaka, więc nie miała możliwości mieć przeszkolenia bojowego. Nie była stąd więc nie mogła wiedzieć o burzach piaskowych ani także jak przeżyć w tych rejonach. Chłopak poznał także w końcu powód ich przyjazdu i zarazem cel ich dalszej wędrówki. Sprawa była jasna, chcieli odwiedzić teścia (tudzież ojca) zanim ten uda się na wieczne, pustynne pola piasku, które już niejednego zwiodły i zabrały ze sobą do pustki.
Wracając jednak do obecnej sytuacji. Zatrzymali się i zarządzili postój. Chłopak więc jednym, płynnym ruchem wyskoczył z wozu lądując na kuckach po czym podniósł się i otrzepał ubranie. Odwrócił wzrok ku wychodzącej z wozu Hanayuki wraz ze swoim synem. Dzieciak od razu rzucił się na piasek i zaczął w nim tarzać. Wyglądało jakby naprawdę dobrze się bawił i był nim naprawdę zafascynowany. Wręcz wykapany Sabaku. W tym momencie chłopakowi przeszła przez głowę ciekawa myśl. Podszedł do białowłosej patrząc na Nezumiego.
Chyba dobrze się bawi. - powiedział o dziecku. Widać było, że zabawa w piasku sprawia mu niezłą frajdę. - Widać, że ma w sobie geny piaskowego ludu. Byłby z niego znakomity przedstawiciel naszego rodu. Swoją drogą. - tutaj przerwał na chwilę by zwrócić na siebie większą uwagę Hanayuki. - Jak to wszystko się skończy to może wrócicie ze mną do naszej osady? Dobry kupiec zawsze się przyda. Ty na pewno byś się po jakimś czasie zaaklimatyzowała a chłopak mógłby dorastać w swojej ojczyźnie, wśród jakby nie patrzeć swoich rodaków. Taki zapał przydałby się w naszych szeregach. Wyszkolilibyśmy go na silnego shinobi, z którego moglibyście być dumni. Walczyłby w imię swoich przodków, kuzynów i braci. Byłby dość silny by bronić zarówno tych wartości jak i was oraz własnych przekonań. Widzę w nim duży potencjał. - powiedział bardzo poważnym tonem. Chciał aby białowłosa wiedziała, że jest to poważna propozycja płynąca z serca. Jak dużej niechęci by nie żywił do ojca Nezumiego, dobro rodu było dla niego najważniejsze a każda kolejna para rąk zdolna do walki tylko ród umacniała. W tym momencie kupiec Sabaku zaproponował Kuroko strawę i napitek. Z początku miał odmówić uznając, że szkoda ich zapasów, ale równie szybko dotarło do niego, że jeśli ma być w stanie ich uratować to musi być w pełni sił. - Jasne, już idę! - krzyknął do kupca po czym zwrócił się spowrotem do albinoski. - Nie oczekuję, że mi odpowiesz od razu. Wiem, że w pierwszej kolejności myślisz o dobrze Nezumiego. Proszę tylko byś przemyślała to czy szczęśliwszy i bezpieczniejszy będzie w waszym niewielkim i kochającym gronie. Czy może razem z wami i całym rodem, rówieśnikami, kuzynami i całą osadą przyjaciół. - zaproponował po czym podbiegł do kupca, wziął od niego strawę i napitek, za który podziękował skinieniem głowy i usiadł w swoim dotychczasowym miejscu obok stanowiska woźnicy i zaczął szamać.
Myśli | Mowa
Głos
DANCE DANCE EVERYBODY!!!!! Obrazek


JA Z MOJĄ ŻONĄ
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Sabaku Kuroko
 
Posty: 150
Dołączył(a): 17 sie 2018, o 18:47
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Krótkie, krwisto czerwone włosy oraz czerwona maska na twarzy. Oczy koloru jasnej żółci, wyglądają jak zwierzęce. Wysoki i szczupły. Czerwona koszulka i czarne luźne spodnie oraz czarne sandały o mocnej podeszwie. Na szyi biały, przewiewny szal.
Widoczny ekwipunek: Gurda na plecach oraz kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6211#p95301
GG: 66269247
Multikonta:

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Hayami Akodo » 14 wrz 2018, o 18:06

MISJA RANGI D DLA SABAKU KUROKO
"I was sand, I was snow"
11/15


Obrazek

Hanayuki jest obca. Jest wyjątkiem. Jest obcą, której nikt nie zna, nie akceptuje, a w oazach patrzy się na nią ze zdziwieniem spod tytułu "a co ona tu robi?" Na Wyspach, w Kantai, była wręcz uznawaną normą, nikt nie dziwił się jej oczom, jej wyglądowi, zachowaniu, jej niechęci do bycia shinobi. Tam, jeśli kobieta potrafi sobie poradzić, przymyka się oczy na to, czy jest shinobi, czy nie; ludzie z Morskich Klifów, zapatrzeni w swoją północną dumę, umieją machnąć ręką na wiele spraw. Do tego łaskawa pobłażliwość ich Cesarza i odmienność poglądów sprawiają, że chyba wolałaby wychowywać Nezumiego tam, gdzie pochodzenie jej męża i ich historia nie mają aż takiego znaczenia. Tu, na kontynencie, ludzie lubią intrygi, lubią przywiązywać się do rzeczy nietrwałych, takich jak klany i szczepy - w końcu rody potrafią rozpaść się w rękach bogów i morderców, takich jak Han Souzou, szybciej niż miałki piasek. Piasek...


- Nezumi, nie syp na pana! - powtarza cierpliwie po raz nie wiadomo już który swoją przestrogę. Jednak malec ignoruje uparcie to polecenie, sypiąc w twoją stronę garściami piachu i śmiejąc się, jakby robił z tego kolejny dowcip. Z jego dziecinnej gadaniny można wywnioskować, że chce zrobić z ciebie "piaskowego bałwanka" - a przynajmniej o to mu chyba chodzi. Matka, kręcąc głową, bierze dziecko na ręce. - Przepraszam cię za niego.

W jej głosie pobrzmiewa skrucha. Nezumi, niezadowolony z tego, że przerwano mu zabawę, wierci się gwałtownie w ramionach matki. Chce znowu stanąć na nogach, chce się pobawić! Przecież on tylko się bawi, więc o co chodzi?

- Mamaaaa! Mama, puuuś! - upiera się wniebogłosy, chwytając brudnymi, zapiaszczonymi rękami za spocone, zakurzone ubrania kobiety. Ta tylko wzdycha.

- Puszczę cię, ale jak będziesz grzeczny i przeprosisz tego pana za to, że na niego sypiesz piaskiem!

Ten interes zdecydowanie kalkuluje się małemu, więc uśmiecha się do ciebie słodko i mówi dziecinnym, śmiesznym głosem:

- Pseplasam, panie sinobi.

Zadowolona z takich przeprosin rodzicielka stawia chłopca na ziemię. Malec pędzi wśród piasku, zadowolony, ale już nie obsypuje nim ludzi, raczej co jakiś czas sam się w nim turla albo próbuje coś rysować palcem wśród morza małych, jasnych drobinek. Jego nietrwałe, śmieszne wytwory są takie...kruche. Niczym ludzkie plany na przyszłość: pragniemy czegoś, ustalamy wszystko pod konkretnym kątem, a potem okazuje się, że bogowie drwią sobie z nas, bo na świat wychodzi jakaś tajemnica albo mroczny, skrwawiony sekret, jak obdarty łach.
Białowłosa kobieta milczy. Odprowadza cię spojrzeniem, gdy idziesz w kierunku jej męża, i nie komentuje już twoich propozycji. Albo nie chce się deklarować, albo jej nie przekonałeś, tak po prostu - bo jednak niepewne, skłócone rody Kontynentu w porównaniu z monolitowymi wręcz relacjami klanów w Cesarstwie, gdzie wszyscy, gdy trzeba, staną za tobą murem...Albo może po prostu się oszukuje, chcąc wierzyć, że ten świat jest zimny - jak jej ojczyzna.

Ryouma dzieli się z tobą daktylami i sake, sam również zaspokaja swoje potrzeby. Po krótkim czasie dołączają do was także matka i syn. Posiłek jest pyszny, a woda smakuje jak najpyszniejsze, najsłodsze na świecie wino, i upaja...chyba nawet bardziej. Przyjemne orzeźwienie napędza kupca Sabaku do działania.

- Jesteś gotowy? - pyta pogodnie, gdy już bukłaki są puste, a zasób daktyli starannie zostaje uszczuplony. - Konie już zostały nakarmione. Możemy ruszać dalej.

Jeśli jesteś gotów, by ruszyć dalej, wówczas kupiec z rodu Sabaku pomaga wsiąść na wóz żonie i synkowi. Nezumi nie jest zachwycony, że trzeba ruszać; bardzo polubił zabawę w piasku, bo było śmiesznie, ale gdy matka przypomina mu o zostawionym w wozie pluszowym "Mizu", chłopiec z zadowoleniem zajmuje miejsce w wozie. Ruszacie w drogę; konie rżą głośno, ulegają nakazom lejców i dzielnie ciągną wóz w tej straszliwej spiekocie. W powietrzu unoszą się jeszcze skąpe drobinki pozostałe po niedawnej burzy, jest jednak generalnie dość pogodnie. Niebo jest gładkie, bezchmurne, jakby...smutne? Tak samo smutne, łagodne, jakby tęskniące są czerwone oczy Hanayuki - jakby żegnała swój stary, beznamiętnie szkarłatny, śnieżny świat twardych ludzi biorących, co swoje, i przechodziła na stronę wiecznie zwaśnionych, wiecznie głośnych, porywczych klanów.

So he was sand - and she was snow.

_________________________________________________________________________________________________________
Jeśli Kuroko jest gotów ruszać, to zapraszam teraz tutaj :D
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank

MISJE:


[C]Hibcia & Maseł - Kaigan Winds
[C]Akio & Shins - Tree Lullaby


STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1076
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość