Świątynia w piramidzie

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku i Ród Maji. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników.

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kuroi Kuma » 2 sie 2020, o 11:15

W sytuacjach takich jak ta liczył się czas. O ile Staruszek nie wyglądał jakoś imponująco, to jednak już swoje przewalczył, wiedział mniej więcej na co może sobie pozwolić, a na co najzwyczajniej nie. Pomysł ze zwojem może i był fajny w swojej prostocie, jednak miał jeden, ogromny mankament. Czas. Czas na dotarcie, na odpieczętowanie piasku, to wszystko generowało tylko problemy. Miał jednak przy sobie swoją ukochaną gurdę, gdzie trzymał dosyć pokaźne rozmiary tego surowca, więc mógł nimi dowolnie manipulować. Ten bowiem poleciał w jego lewą stronę, Kuroi zaś jedyne co, to musiał wyczekiwać uderzenia. Bowiem to ono było zapalnikiem owej techniki - wyczekiwanie do końca, gdy w końcu nadejdzie. Spodziewał się uderzenia, głównie stosowanego przez medyków, a tu... woda? W jego kierunku poruszała się fala wody, która z łatwością kruszyła podłoże.
Boop! Zniknął, pojawił się w innym miejscu. Dziwne to uczucie przenieść swoje ciało w kilka chwil, lecz teraz był czas na walkę, a nie rozmyślanie co się stanie, gdy zamienisz się z kanapką spadającą masłem w dół - czy ty też magicznie odwrócisz się na plecy, by nie uderzyć twarzą w ziemie? NIE! Miał za sobą ścianę - przynajmniej z tej strony nikt na niego nie wyskoczy, stworzył dwa klony, których zadaniem między innymi było też zbadanie podłoża - jego stabilności, braku pułapek, innego syfu, które mógł przygotować zabarykadowany. Okazało się jednak że... pozycja przy ścianie miała jeszcze jeden plus. Teraz bowiem Piaskowy Dziadek więcej słyszał. Może nie dawało mu to takiego poglądu na pole walki, jak jego przeciwnikowi, ale chociaż tyle. Trzydzieści metrów przed nim - sporo. Uśmiechnął się jednak, bowiem to nie był aż tak wielki problem. O ile nie dopadnie go senbonami, tak piaskiem na oślep czemu nie? Zaczął więc kierować się wzdłuż ściany, klony zatrzymał, by biegły jakieś 5-10m przed nim. Z jego gurdy zaś miała wyjść piaskowa macka - służąca początkowo do zasłaniania się przed jakimś wodnym pociskiem, lecz chwilę później zamierzał wystrzelić z niej (w stronę przeciwnika z lekkim rozrzutem) chmarę małych pocisków. Nie pozbędą się go, lecz spowolnią, nabiją siniaków, może nawet coś złamią w większej ilości. Miał nadzieję na to, że w tym czasie zdąży przemieścić się do niego na tyle blisko, by go wyeliminować do końca.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1072
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kyoushi » 2 sie 2020, o 21:55

Wyprawa rangi C
- Sfinks zwany Kuroiem -
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

33/42

Obrazek




Oj przewalczył, przewalczył. Sporo walczył, więc miał także spore doświadczenie, jeśli chodziło o mordobicie. Stąd nie było czasu się przejmować jego sytuacją podczas takich wyzwań, ponieważ próbował swoich sił i w tym wypadku. Wykonałeś swój plan perfekcyjnie, bez problemów przetransformowałeś się wraz ze swoim piachem, przez co uszedłeś tak naprawdę z życiem, bez najmniejszego uszczerbku. Nie byłeś zachwycony tym, że przeciwnik walczył wykorzystując element wody, który był trudny do zwalczenia podczas kombinowania z twoim niemal niezawodnym piachem. W tym wypadku namoczony mógł powodować niemałe problemy - szczególnie przy szybkości, która spadała jak szalona, gdy tylko piach był cięższy niż dotychczas.
Tuż po podmianie, stworzył klony, które ruszyły przed siebie na pełnej szybkości w celu odszukania wroga- choćby przypadkowo. Zacząłeś w tym momencie myśleć jak pokonać swojego przeciwnika zyskując jednocześnie jeszcze jeden atut - słuch, który przy ścianie już cię nie oszukiwał tak, jak w centrum sali. Klony szybko wróciły, by biec przed nim samym wzdłuż ściany, a z jego gurdy wyłoniła się macka, z której wystrzeliłeś pociski w kierunku, w którym w teorii był twój przeciwnik. By tuż po salwie ruszyć na niego na pełnej wraz z klonami. Ciekawostką było to, że podczas salwy już słyszałeś jak woda wylewała się po posadzce, sam mogłeś ją delikatnie zauważyć, jednak ruszyłeś w kierunku przeciwnika, przez co twoje klony dotarły pierwsze i go trochę zaskoczyły, jednak był jeden mały minus. Wszędzie była woda na posadzce - to chyba zły znak do walki z przeciwnikiem walczącym Suitonem. Sam go nie widziałeś, twoje klony tak.



Mapka
Żółty - Kuroi i klony w natarciu
Niebieski - lepka maź


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kuroi Kuma » 2 sie 2020, o 22:48

Element wody? Oh to nie był znowu aż taki problem. Może i faktycznie piasek zbierał wodę, był bardziej ociężały i wolniejszy, ale to nie znaczyło, że nie można było go kontrolować. Wręcz przeciwnie - zbijał się bardziej, przez co bariery powinny być bardziej efektywne. Wolniejsze ale... czy to ważne? Miał jednak dalej piach w swojej gurdzie, całkiem pokaźne jego pokłady, więc po co się martwić na zapas? Jak się skończy, jak zabraknie mu już innych opcji, dopiero wtedy będzie się martwić. Nie samym piaskiem człowiek żyje, to że był Sabaku, nie oznaczało przecież, że będzie robić tylko szuru buru piaskiem i na tym koniec. Oj nie moi drodzy, to było dalekie od prawdy.
Wystrzelił przed siebie salwę pocisków, jednocześnie szarżując z klonami i... i nic? Nie usłyszał żadnego jęku, żadnego chociażby westchnięcia. Dziesiątki mniejszych pocisków wycelowane we wroga, a ten sobie nic z tego nie robił. Nie dobrze - pomyślał Kuroi, bowiem to stawiało go na o wiele wyższym poziomie. Jak szybki ten sukinkot musiał być, by z łatwością omijać taką salwę? Woda rozlewała się po posadzce - zły znak, bardzo zły znak. Był teraz na jego terytorium, na warunkach dyktowanych przez Zabarykadowanego. Nie znał nawet jego imienia, nie zamierzał go zabić, tylko się go pozbyć. Na chwilę obecną nie pałał do niego złością, nie było w nim chęci mordu. Fakt faktem, że to pierwsze uderzenie było wycelowane prosto w niego. Lecz czy to nie Kuroi wszedł na terytorium tego pierwszego? Z brudnymi butami wprosił się jak do siebie i teraz wycierał błoto o wszystkie szafki. Widział jednak przed sobą przeciwnika, klony były tuż przy nim, te akurat nie mogły się zatrzymać, kierowały się dalej na wroga - za nimi Staruszek, który wspomógł się na wszelki wypadek chakrą, gdyby wody było więcej, i teraz pędził po jej tafli. Klony miały pojawić się przy przeciwniku i zdzielić go po pysku i/lub żebrach prostym, acz skutecznym uderzeniem. Była ich dwójka, powinny sobie poradzić. Nawet jeżeli by się rozpadły, to dawały Kumie całkiem sporo kruszcu do tego, by cóż... atakować dalej. Sam zainteresowany zamierzał wystawić rękę przed siebie - wystrzelić z wyrzutni senbonów z lewej ręki - najlepiej w takim momencie, gdy jego sylwetkę przesłoni klon. Może i przeciwnik zdawał sobie z jego obecności sprawę, ale może nawet coś tak prostego mu przeszkodzi i będzie mógł go obezwładnić? Nadal zmniejszał odległość, chciał być jak najbliżej użytkownika wody, bo cóż... shinobi tego nie lubili. Woleli zachować chociaż trochę dystansu, a nie być w zwarciu. Im bliżej, tym więcej widział, tym lepiej mógł reagować, tym lepiej poradzi sobie w tym starciu.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1072
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kyoushi » 3 sie 2020, o 10:26

Wyprawa rangi C
- Sfinks zwany Kuroiem -
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

35/42

Obrazek




Nie musiałeś się przejmować tym, że piach chłonął wodę jak gąbka. W obecnej chwili tak naprawdę to nie miało znaczenia, ponieważ dla ciebie najważniejsze było to, by móc się obronić przed takowymi technikami. Widać było, że twój przeciwnik za nic ma taijutsu czy jakiekolwiek inne techniki do walki i skutecznie wykorzystuje Suiton do walki na dystans, w ciemności, w której ty niewiele widziałeś. Co z tego, skoro potrafiłeś zaatakować na takim dystansie i skutecznie bronić się przed atakami zewsząd. Niestety, na pewno nie na każdy atak odpowiesz w ten sposób i z taką łatwością. Widać było, że mogliście jeszcze chwilę powalczyć. Twój przeciwnik jednak trochę wymiękał pod względem chakry, jednak tego nie wiedziałeś, bo i skąd?
Zdecydowanie nie wiedziałeś co się mogło dziać w ciemnościach. Ciekawostką było to, że wody zbierało się co raz więcej i więcej, przez co mogłeś się domyślić, że albo się gdzieś schował albo? Powstrzymał twoją salwę swoją wodą, której naprodukował już tyle, że niedługo zacznie zalewać całe pomieszczenie. Cóż, twój przeciwnik doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że klony się zbierały więc zrobił dwa ruchy, na które mógł sobie spokojnie pozwolić, a te zmusiły cię do wykorzystania większej ilości chakry niż planowałeś. Klony nim dobiegły, ten schował się już przed nimi... W wodzie. Zapadł się w wodę, przez co znów zgubiły go z radaru. A dlaczego musiałeś wykorzystać więcej chakry? Ponieważ twój piach ruszył i musiał bronić cię przed wiertłami z wody, które wyrosły z wody tuż za tobą by cię zaatakować. Dokładnie tak, gdzie twój piach to powstrzymał i również namókł, stając się niezwykle ciężkim. Co z tego, skoro twój wróg gdzieś uciekł w wodę, a ty nie znałeś jego położenia. Teraz to on miał przewagę - chociaż, czy kiedykolwiek ją stracił? Na szczęście miałeś swój piach, który cię wciąż chronił, ale czy na długo? W zasadzie zniknął, a ty mogłeś zauważyć tuż obok klonów wielkie filary, które podtrzymywały sufit. Ciekawostka, wciąż nic nie widziałeś, światła tu za wiele nie było, a twojego przeciwnika ani nie słyszałeś, ani nie widziałeś.



Mapka
Żółty - Kuroi i klony w natarciu
Niebieski - woda


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kuroi Kuma » 3 sie 2020, o 14:27

Pomieszczenie bez wyraźnego dachu, wypełniające się stopniowo wodą... to nie było dobre połączenie. Nawet więcej - to było bardzo złe połączenie, bo jakoś trzeba było się jeszcze stąd wydostać. Do wypełnienia całości potrzeba było ogromnej ilości wody, ale ta nie czekała. Ciekawe co sam zrobi, jeśli będzie jej za dużo? Czy może też potrafił wstrzymać oddech na tyle długo, by pozbyć się całej tej wody. Zagadka się jednak wyjaśniła, bowiem przeciwnik Kuroia po prostu się... rozpłynął. Zniknął z pola widzenia, połączył się z żywiołem, tyle go było. Zagadka rozwikłana, można iść do domu moi drodzy. Z tym że nie.
Bowiem w stronę Kuroia wystrzelone zostały... jakieś wielkie wiertła? Wykorzystał ponowną porcję piasku z gurdy, do obrony, do zasłonięcia się przed atakiem. Stworzył zasłonę, która ponownie jak wcześniej zamokła, tylko tym razem poszła w dół, na samo dno. Ile jeszcze będzie się tak ukrywać? - zapytał sam siebie w myślach, bowiem jego przeciwnik chyba nie zamierzał się poddawać, wystawiać na atak, tylko dalej będzie chował się w wodzie. Chociaż chwila chwila. W głowie Kumy pojawiła się myśl. Czy ten chłopok dosłownie parę chwil wcześniej nie rozwalił podłogi? Odetchnął głęboko z myślą, że nawet w najgorszym wypadku nie wypełni jakimś dziwnym cudem całego pomieszczenia wodą, tylko część przeleci w dół. Jakiś autosabotaż? Może i jego klony widziały cel, lecz on niestety nie no i... jak miał walczyć z kimś, kogo nie widział? Mógł dalej podążać w stronę filarów i taki też miał plan. Z tym wyjątkiem, iż jeden z klonów miał zamienić się w piaskową chmurkę i posłużyć Staruszkowi za środek transportu. Ot żeby miał lepszy widok na to, co się dzieje, może to mu da trochę więcej informacji gdzie szukać wroga no i druga sprawa... nie będzie tak wystawiony na atak. W ręku zaś trzymał wakizashi - krótkie ostrze, z którym to miał ruszyć na wroga, przystawić mu do szyi, jeżeli tylko go kiedyś zobaczy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1072
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kyoushi » 3 sie 2020, o 17:57

Wyprawa rangi C
- Sfinks zwany Kuroiem -
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

37/42

Obrazek




Nie było się jednak czego bać, woda rozlała się na większy obszar, będąc jedynie na wysokość podeszwy czy w czym tam chodzisz. Gorzej, gdyby rzeczywiście twój przeciwnik postanowił zalać to miejsce i utopić wszystko i wszystkich tutaj. Wyglądało na to, że jednak nie będzie tego problemu, ponieważ postanowił się ukryć. Już nie miałeś na radarze swojego przeciwnika. Nawet za wiele go nie widziałeś, a teraz to już całkowicie. Tylko tyle wiedziałeś, że musiałeś się bronić przed wiertłami, które sprawnie cię zaatakowały. Nie był to najlepszy prognostyk, ponieważ jeśli to ma trwać, to będzie ciężko się obronić przed wszystkim. Musiałeś przemyśleć co się działo i co to mogło znaczyć. Zniszczona podłoga zwiastowała to, że gdzieś woda musi ubyć. Miałeś szczęście. Co z tego, jeśli wciąż nie wiedziałeś gdzie jest twój rywal, który tak sprytnie uciekał i się krył gdzieś w ciemnościach, których już nie rozświetlałeś, a wypadałoby.
Ruszyłeś bliżej filarów i to była złota decyzja w twoim planie, ponieważ tam, po chwili pojawił się twój przeciwnik, cały na czarno, nawet włosy. Zauważyłeś, że porusza się ciężko, próbując uciekać za filary, jednocześnie słyszałeś jak dyszy. Ktoś tu chyba był mocno, ale to naprawdę mocno wyczerpany, próbując uciekać. Ty już byłeś na chmurce piaskowej. Już. Widziałeś jak ucieka do pewnego pomieszczenia, a ty mogłeś ruszyć za nim, cały czas go obserwując. Może chciał się tam naładować? Naprawić? Cokolwiek zrobić, ale było to małe pomieszczenie, bez drzwi, jednocześnie właśnie tam się udał. Wypadałoby jednak pierw sobie rozświetlić to miejsce. Wyglądało na to, że nie był zainteresowany dalszą walką, chociaż kto wie. Może to pułapka. Miałeś plan, gdy on uciekał - ty ruszyłeś i złapałeś go i przystawiłeś ostrze. Czułeś jak gość się poci, telepie i nie ma zamiaru się ruszyć, ponieważ już go miałeś. Nie udała mu się ucieczka do tego pokoiku, jednak co teraz?

Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kuroi Kuma » 3 sie 2020, o 18:49

Złota decyzja, bowiem złoty chłopak, co tu dużo mówić! Czemu akurat do filarów go ciągnęło? Bo nigdzie go wcześniej nie widział wniosek więc prosty i nie wszystkim znany, przeciwnik po drugiej stronie pokoju, musi być schowany. Nie musiał jednak biec tak daleko, wystarczyło tylko zbliżyć się do filarów, by zobaczyć jego. Czarna czupryna, chowająca się za filarami. Podążał za nim na chmurce, przyglądał się co takiego on próbuje tam zrobić. Wyglądał jakby coś go trafiło - może jednak jakiś pocisk go trafił? To było wielce prawdopodobne, lecz... czy to było w tym momencie ważne? Zbliżał się jednak do niego, tym razem role się odwróciły i to Staruszek był górą, to on polował, a Zabarykadowany uciekał. Zeskoczył ze swojego środka transportu, rzucił się na niego, przystawił mu ostrze do pleców i pociągnął za rękę, by nie mógł nic próbować, by nie składał żadnych pieczęci.
-Cichutko mój drogi. Co się stało? Jednak Cię znalazłem no i widzisz. Ten się śmieje, kto się śmieje ostatni - pokiwał przy tym głową, bowiem udzielając reprymendy nie można było się bez tego obejść! Nie zamierzał go jednak zabijać, tylko obezwładnić, pozbawić przytomności. Złożył kilka pieczęci, jego dłoń pokryła się chakrą - zamierzał ponacinać ścięgna i mięśnie rąk i nóg tak, by uniemożliwić mu ruch na... bliżej nieokreślony, lecz nadal długi okres. Ten typ potrafił walczyć, a przynajmniej się bronić. Długo się tutaj trzymał, więc nie było co ryzykować. Gdy zakończy swoją małą operację, postanawia "pomóc mu" stracić przytomność uderzeniem w żebra, a następnie wsadzi ciało na chmurkę, by nie musieć go ze sobą taszczyć. Był jeszcze pokój... o ile Kuroi potrafił się oprzeć przed wieloma rzeczami, tak jedna była jego zgubą. Ciekawość. Gdyby faktycznie prowadziła do piekła, to zbijałby sobie piątki z najpotężniejszymi demonami. Wolał jednak nie ryzykować pułapki, więc najpierw wpuścił tam piasek, by nieco "poruszał" rzeczami, by posprawdzał czy nie ma tam zamontowanej notki wybuchowej, która aktywuje się po wejściu Kumy. Gdy to jednak zostanie zrobione, postanowi tam wejść, sprawdzić co takiego miał chronić nasz jegomość. Czuł, że znajduje się tam kryształek, dosłownie prawie już chwycił go w dłonie - nikt nie mówił deklu, że on tam jest - skarcił sam siebie, ale to nie ważne, ważne było odkryć to, co ukryte!


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1072
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kyoushi » 3 sie 2020, o 22:13

Wyprawa rangi C
- Sfinks zwany Kuroiem -
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

39/42

Obrazek




Oj tak, byczek był z niego nie lada. Przystojny, łagodny, miły i nie pije. Niestety, nic co wymieniłem nie opisywało Kuroia, który kontynuował swój bój z przeciwnikiem. Kuma przyglądał się swojemu rywalowi, który wyczerpany z braku chakry wracał do swojej kryjówki między filarami niczym szczur do nory. Cóż mu z tego było, skoro czarnowłosy chmurkowy koleś od piachu już go zauważył i nie zamierzał spuścić ze swoich oczu. Obserwował go co ma zamiar zrobić. Chwycił go po chwili za rękę, gdy zeskoczył z chmurki i wykręcił ją, a ostrze przystawił dokładnie do pleców. Dalej już miał pełną kontrolę nad odwróconym do niego przeciwnikiem.
Mówiłeś do niego jak do zwierzęcia. Cóż z tego, że z niego lały się stróżki potu, a nogi się telepały. To nie był strach, to wyczerpanie. W tym czasie, gdy poczuł, że go puściłeś, znów zaczął uciekać, jednak cóż z tego, gdy po chwili doznał oszołomienia totalnego. Porozcinałeś go jak świniaka, a on tylko kwiknął. Nie było zmiłuj. Padł jak długi na pysk i tak leżał, twarzą w wodzie, która tu dopływała, jednocześnie krwawiąc z miejsc ranionych. Zabrałeś go po chwili na chmurkę, która podróżowała tuż obok ciebie, jednak teraz miałeś coś innego na oku.
Był to pokój, do którego tak bardzo chciał się dostać. Wpuściłeś tam pierw piasek, który dostał się, poruszał rzeczami tak jak chciałeś - ale nic się nie wydarzyło. Wyglądał na względnie bezpieczny, bez żadnych niespodzianek. Wszedłeś tam więc i ku twojemu zdziwieniu, mogłeś zauważyć, że tutaj coś się świeci. Były to świece, które oświetlały nie tylko biurko, ale i stół operacyjny, ewidentnie operacyjny, ponieważ wciąż była na nim krew, już zaschnięta, ale wciąż krew. Mnogo narzędzi chirurgicznych i zapiski, mnóstwo zapisków. Wszystkie na pojedynczych kartkach. Na pułkach były jakieś słoiki z formaliną, a w nich pływały oczy. Pojedyncze sztuki, a także probówki, w których były prawdopodobnie krew lub jakiś inny materiał genetyczny. Jeśli sięgnąłeś do zapisków, czekała cię niemała niespodzianka - opisywała ona dosłownie to co można zrobić z ludzkim ciałem. Począwszy od przeszczepów nóg czy rąk, jak to robić i co robić, by dało się to ogarnąć. Pierwsze ze stron właśnie to opisywały, standardowe przeszczepy kończyn... Może dalej coś ciekawszego znajdziesz?



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kuroi Kuma » 3 sie 2020, o 22:36

Do zwierzęcia? Oj nie nie, do zwierzęcia się tak nie mówi. Zwierzęta są łagodne, mają swoje powody, swoje instynkty, które każą im działać. Są łagodne w swej agresji. Nie liczą się dla nich skarby, chyba że zaliczać do nich własne potomstwo. Widział przed sobą człowieka, który w jakiś sposób po prostu zboczył ze swojej ścieżki. I można go było tutaj nawracać, lecz Kuroi po prostu nie był od tego. Nie był tym, który sprowadzał ludzi na dobrą drogę, bowiem już dawno z niej zboczył. Miał swój kręgosłup moralny, który wiele mu zabraniał, lecz nigdy nie sądził, że jest tym prawym i sprawiedliwym, którego można uważać za wzór cnót. Był człowiekiem, popełniał ludzkie błędy. Mógł potraktować go gorzej, wypruć mu flaki jak wspomnianego świniaka i zostawić, by zjadły go robale. Okazał mu jednak na tyle szacunku, że odda go straży, tym którzy właśnie powinni zajmować się takimi sprawami.
Dotarł jednak do pokoju, delikatny błysk świec odbijał się od ścian. Biuro i... stół? Wszedł dalej zainteresowany czym takim mógł się zainteresować tutaj Zabarykadowany. Prowadziło go coś z rączkę, zapraszało do środka. Chodź, wejdź na chwilę, przecież nic się nie stanie. Popatrzył na chwilę na swojego "towarzysza".
-Co takiego kombinowałeś, mój drogi? - zapytał w eter, bowiem raczej nie spodziewał się odpowiedzi. Podszedł do stołu - zaschnięta krew, narzędzia... oczy? Te ostatnie najbardziej go zainteresowały - na co komuś pływające gałki oczne? Zerknął do ksiąg, z początku pobieżnie kartkował tylko pojedyncze strony, a tam coś, czego szukał.
-To... to jest to - poczuł jak serce szybciej mu bije, był podekscytowany pierwszy raz od... w sumie pamiętasz kiedy to było staruszku? Nawet, gdy widziałeś bestię, nie czułeś takiej podniety. Popatrzył na tego, z którym miał do czynienia chwilę później. To tym się tutaj zajmowałeś? To przez Ciebie tylu ludzi straciło swoje życie.... Taka moc była zdolna pomóc tylu ludziom - Jou, Yoichi. Mogli odzyskać stracone kończyny, wrócić do pełni sił. Zerknął jeszcze raz na swojego kumpla, czy przypadkiem nigdzie mu się nie spieszy, skoro umiał coś w medykowanie, to mógł też pracować nad swoimi ranami, a lepiej jednak dmuchać na zimne. Mając jednak tyle czasu, ile tylko świat miał do zaoferowania, postanowił wdrożyć się dalej, szukać więcej. Skoro tyle znalazł na samym początku, to nie mogło się tutaj kończyć. Usiadł na chwilę przy biurku, przyjrzał się księgom - miał zamiar zabrać je ze sobą, wypuścić piasek z drugiego zwoju, który także miał zamknięty w sobie piasek i tam też zamknąć całą wiedzę, która się tutaj znajdowała. Co do oczu, probówek, krwi... miał dziwne przeczucia, że nie powinien ich ruszać. Nie wiedział do kogo to należy, czy nie narobi sobie więcej kłopotów, jeżeli weźmie coś z tego ze sobą. Kto wie z kogo zostało to pobrane, do czego miało służyć. Lepiej, by straż nie znalazła go z takimi fantami.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1072
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kyoushi » 3 sie 2020, o 22:57

Wyprawa rangi C
- Sfinks zwany Kuroiem -
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

41/42

Obrazek




Kuroi we własnej głowie prowadził indywidualną walkę, w której dowodził dlaczego zwierzęta nie są dzikie, a ludzie są dzicy. Przemyślenia skierowane także na to jaki jest on sam i co powinien niby zrobić ze swoim przeciwnikiem, jednak cóż z tego, skoro dalej i dalej było coś ciekawszego, czego nie dało się zapomnieć. Byłeś jednak zdeterminowany by nie porzucać tutaj tego biedaka, który chciał cię przecież podziurawić jak sito, a nawet przeciąć w pół. Okazałeś łaskę, przez co skończy on jedynie w kiciu. W mamrze, z jemu podobnymi opryszkami. Ważniejsze jednak było to co widziałeś w pokoju i to czym się zainteresowałeś.
Musiałeś popatrzeć. Musiałeś sprawdzić i namacalnie to zbadać. Byłeś ciekaw co to takiego i do czego to służy. A były to informacje oj nie tak powszechne jak mogłoby się wydawać. Sprawdzałeś kartka po kartce, zwój za zwojem by wszystko przeczytać o informacjach niezbyt oczywistych. Była to zupełna nowość nawet dla tak doświadczonego Iryonina jak ty. Byłeś mocno podekscytowany, nie mogłeś się powstrzymać by chłonąć tę wiedzę jak małolat, którym przecież już od wieków nie byłeś. Twój ziomek był jednak wciąż nieprzytomny i nie zanosiło się by szybko się ocknął. Szukałeś więcej i trafiłeś na kolejne dwa zwoje. Czerwone. Inne niż poprzednie, ponieważ tutaj wiedza była zupełnie inna. Szalona wręcz. Pozostałe rzeczy zostawiłeś na miejscu, ale to co cenne zabrałeś. Rozwinąłeś jednak jeden z czerwonych zwojów, a tam była cała wiedza, której potrzebowałeś, a na którą mogłeś nie zasługiwać. Były to przeszczepy ludzkich umiejętności - dokładnie kekkei genkai. Podstawowym przykładem było przeszczepienie szpiku, materiału genetycznego na tyle umiejętnie by po takowej operacji pacjent posiadał cechy, których wcześniej nie wykazywał. Były jednak ograniczenia, które były tam opisane. Nie zawsze operacje się udawały, jednak wszystkie schematy i opisy wskazywały na to, że możliwym było przeszczepienie choćby oczu czy też tkanki kostnej. Te informacje był niemal bezcenne, a już wiedziałeś, że tego pozbyć się nie możesz. To była ta nagroda o której musiał wspominać mieszczuch, który zlecił ci to zadanie. Nie było tu żadnego skarbu - skarbem była wiedza i informacje, którą posiadłeś... Co jeszcze? Jeszcze jedno. Gdy tylko zdecydowałeś się wyjść z pomieszczenia, nieco dalej był korytarz do którego padało światło. Wyjście? Oj tak byczku...



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Wyprawa rangi C wykonana pomyślnie, włącznie ze zdobytym celem!
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1595
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Świątynia w piramidzie

Postprzez Kuroi Kuma » 3 sie 2020, o 23:32

Najbardziej zaskakiwał go fakt, iż ta wiedza nie jest tak powszechna. Jak bardzo mogłoby to zmienić świat? Gdyby shinobi Unii umieli powracać do służby, z nowymi kończynami. I nie tylko shinobi, lecz zwykli ludzie, cywile którym po prostu się nie poszczęściło. Był jednak jeden, ogromny problem. Staruszek wziął jeden z pojemników z formaliną stojących na półkach do ręki. Ujął go, podniósł do góry. Zakołysał nim nieco sprawiając, że oko w środku zatańczyło makarenę bez nóżek i bez rączek. Ktoś jednak musiał użyczyć tej części ciała. To nie było dorobienie komuś ręki czy nogi na nowo, lecz "pożyczenie" od jednej osoby i wprowadzenie jej w ciało drugiej. Wszystko miało swoją cenę. To jednak szczyt góry lodowej, który leżał tuż przed nim. Przypominał sobie rozmowę z Jou - to gdy wspominał o tym, czy można naprawić ludzkie ciało, gdy stwierdził że nie jest to możliwe. Nie chciał ponosić takiej ceny? Poświęcenie jednego, by drugiemu było łatwiej. Przez chwilę w jego głowie zakwitła myśl, by wykorzystać zwłoki... czy jednak ktoś chciałby coś po zmarłym?
Odłożył notatki, ochłonął nieco, musiał odetchnąć, nabrać nieco dystansu do tego, co właśnie zobaczył. Przed jego licem zaś pojawiło się coś, czego nie można przegapić. Zwój krwistego koloru, jarzący się gniewnie, zapraszający do obejrzenia jego zawartości. Dwa razy porządnie musiał się zastanowić, nim zdecydował się na taki krok. Był już starszy, mało co go zaskakiwało, ale to? Tego było za wiele, a tutaj jeszcze coś nowego. Gdy tylko chwytał się jednej rzeczy, pojawiała się jakaś odpowiedź i setka nowych pytań. Jak daleko można było się posunąć? Czy możliwe było... ożywienie martwego? Otworzył czerwony zwój i to co tam widział przerastało jego rozumowanie.
-Limity krwi... możliwe były do przekazania komuś innemu? - zapytał sam siebie po raz wtóry, bo jego koleżka nie odpowie mu w tej chwili. Nie było tutaj kamyka, którego poszukiwał, było coś o wiele bardziej cennego. Była wiedza, coś co całkowicie odmieniło myślenie Kuroia. Teraz tym bardziej musiał się dowiedzieć co takiego ukryte było w Bibliotece. Skoro takie coś wie zwykły shinobi, który zamknął się w Piramidzie (czy tylko dla mnie brzmi to lekko niedorzecznie?), to co było tam, w miejscu uchodzącym za legendarne? Popatrzył na to wszystko, co miał przed sobą - było tego zbyt wiele. Naciął kunaiem palec, złożył sekwencję pieczęci, by po chwili przywołać swojego towarzysza - Chinmoku.
-Spokojnie, nic się nie dzieje. Będę musiał ponownie skorzystać z Twojej pomocy - powiedział rozglądając się po pomieszczeniu, a potem na swojego miśka. Ten za to początkowo spokojny, pobladł widząc co takiego zostało tutaj zebrane. Przez chwilę zaniemówił - nie chodziło o księgi, lecz o wszystko inne, co było tutaj zebrane. Wskazał na to pazurem, lecz Kuroi tylko potaknął.
-Potrzebuję, byś zamknął wszystkie te księgi w zwoju. Obydwoje zdajemy sobie sprawę, że idzie Ci to o wiele sprawniej. Co do reszty zaś...
-Powinniśmy to zniszczyć - powiedział, lecz głos Chinmoku drgał, załamywał się. Złożył jednak pieczęć, pakując zebrane tutaj przedmioty do zwoju, zamykając go przed innymi. Łapa mu się trzęsła - widząc co się dzieje Kuroi położył na nie swoje dłonie, dawał mu spokój, ciszę, którą tak bardzo sobie przypodobał. Chinmoku zniknął chwilę później, a Kuma upewnił się, że nic nie zostało. Potem skierował się do wyjścia, razem z obezwładnionym typkiem, którego imienia nie znał. Zamierzał zanieść go do straży, zdać raport o tym co tu zaszło, jednak szczegóły miały trafić bezpośrednio do Jou - istnienie takiego człowieka w prowincji nie mogło być bez jego wiedzy.

z/t
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1072
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość