Pustynia

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 1 wrz 2018, o 09:46

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
40


- Co tu obchodzić! Szybciej to załatwimy i szybciej wrócimy do domu! - Mężczyzna ani myślał o skręcaniu wielbłąda. No bo czym niby miał się przejmować? Jedyne zagrożenie, jakie było na terenie jego wykopalisk, zostało zlikwidowane, a w końcu to on wynajął was, nie wy jego, żebyście to wy decydowali, jak ma iść i gdzie ma iść. Nie to, żeby was pracodawca wrócił na swoje dawne, całkowicie pewne siebie tory, ale było mu do tego blisko od postawy, którą przyjął. Znów się prostował, znów się poprawiał na wielbłądzie, by wyglądać dumniej, niż dumny w rzeczywistości był. Małe szczegóły. Tak jak małym szczegółem był mankament życia nienazwanego wojownika i jego nieżycia. Nieładnie zabijać, ale czy ładnie tak kłamać?
- WiedzĄ? Jakie znowu: wiedzĄ? - Oburzył się nieco pobladły mężczyzna. Z trudem przełknął ślinkę, czując suchość w ustach, która nie była spowodowana brakiem wody. Tej samej, którą Atari bez problemu wyrwała z pakunków wielbłąda, była doczepiona szelkami do boku, by można było po nią sięgnąć w każdym momencie, a zirytowany Akinobu jedynie zerknął z roztargnieniem na to, co też wyprawiasz, po czym szybko wrócił spojrzeniem na Kuroiego, który zameldował nagle, że wrogów jest więcej. - Chłopaczek mówił tylko o jednym! - Napięcie opadło i teraz znowu miało wzrosnąść. - To się też ich pozbądź! Nie będziemy niczego obchodzić, ja muszę się dostać do konkretnego budynku! Co mnie interesują jakieś ściany! - Mężczyzna już niemal krzyczał. Nacisk, nacisk, presja. Całkowicie prosta ochrona mężczyzny, który chciał zbierać kamulce, nagle zrobiła się czymś bardziej skomplikowanym. Nie dlatego, że ciężko było zabić jednego człowieka - bo tylko jednego dostrzegał Kuroi i tylko jednego wyczuwała Atari, nawet po złożeniu pieczęci. Człowieka zabić bardzo prosto. Kłopot w tym, że kiedy ktoś umierał, to był to problem wszystkich, tylko nie jego.
Więc jak zareagował ten nasz jeden jedyny, o którego była taka afera? Widząc oko - rzucił w jego kierunku kunaiem. I chociaż twoje oko (i twoja reakcja) było szybsze niż prędkość reakcji mężczyzny ze swoim rzutem, to... Boom. Notka przyczepiona do kunaia rozbłysnęła porażającym światłem, oślepiając cię boleśnie. Byliście już niemal pod samymi murami, jeśli nikt nie zatrzymał Akinobu, prawie pod zapomnianym przez świat miastem, a zapamiętanym tylko przez Sol i drogie jej piaski. Rozbłysk był widoczny zarówno dla pracodawcy jak i Atari, jako że miał miejsce ponad tym, co kiedyś było dachami budynków, a teraz stanowiły jedynie wspomnienie. Wielbłąd został wstrzymany.
- Co tam się dzieje! Co wy robicie! Pozbądźcie się ich! - Wydarł się Akinobu.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 1 wrz 2018, o 14:38

Kuma podchodził do tego dosyć sceptycznie. Nie wierzył w to, że pierwszy lepszy napotkany człowiek jest niewinny, przecież to zlecenie, tutaj każdy był wyszkolonym w zabiciu swojego przeciwnika shinobim, albo samurajem, bo inaczej byłoby zbyt nudno. Gdy szło zbyt dobrze to było wiadome, że coś pójdzie w końcu nie tak. Atari była odmiennego zdania, może i tracili efekt zaskoczenia, ale byli pewni. Spotkanie miłych ludzi w tak "niemiłym" otoczeni graniczyło prawie że z cudem. Trafiały się jednostki, ale sam zleceniodawca był przecież zgrzybiałym staruchem, który był najdalszy od nazwania życzliwym.
-Nie wiem na ile to będzie możliwe. Naprawdę sądziłeś staruszku, że ktoś wybrał się w pojedynkę na pustynię? Nie wiem jak Ty przeżyłeś... A teraz zatrzymaj się, bo albo ktoś Ci zrobi kuku, albo ja Cię spętam tutaj - odpowiedział najpierw swej towarzyszce, by zaraz przenieść wzrok na bojowego, pchającego się wszędzie staruszka. To było niczym zmora, kojarzycie pewnie wszyscy ten moment, gdy gracie sobie w giereczke i nagle dostajecie misję z przeprowadzeniem kogoś - ZAWSZE sprawia kłopoty kimkolwiek by nie był, przecież to klasyka gatunku. Skoro ktoś potrzebował pomocy, to raczej ma coś na sumieniu. Krzyki starca pewnie zwróciły uwagę całej okolicy, co tylko pogarszało ich sytuację. Obecnie zaś skryty pośród kamulców chłopaczek chyba nie był nastawiony zbyt pokojowo. Rzut kunaiem z doczepioną notką sprawił, że Kuma dostał mocno światłem po oku i wolał przerwać działanie techniki.
-Masz pomysł, jak inaczej go spacyfikować? - spytał się dziewczyny, bo sam miał całkiem niezły pomysł na sukces, ale wypadałoby później coś ze zwłokami zrobić. Skoro to był shinobi, to ktoś będzie go szukać. Największym plusem wydawałoby się było to, że staruszek się zatrzymał i jego niedoszły kuń także. Chwila spokoju, wytchnienia, chociaż poszukiwacz przygód schroniony pośród ruin już wiedział. Czy będzie próbował ich jakoś zatrzymać?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 1 wrz 2018, o 16:46

Nagle wszystko rozjaśniło się i nie chodziło tu tylko o blady poblask nad starożytnymi reliktami. Nieznana pojedyncza persona rozwiała ewentualne zawahania odnośnie intencji. Na twarzy Atari pojawił się dość niemrawy i zakłopotany uśmiech, który wymierzony był prosto w oślepionego na jedno oko Kuroia. - Użył notki oślepiającej nie wybuchowej, to chyba dobry znak? Prawda? - Wydusiła niepewnie, choć sama już wiedziała, że bez walki się nie obędzie. Swoją drogą nawet nie miała nic przeciwko drobnej szarpaninie i kilku sińców, ale wykraczanie poza to nie wchodziło w grę. Jej zdolności sensoryczne nie wyczuwały w pobliżu innych osób, co oznaczało, że inne pokolenie miłośnika kamulców musiał być tu sam. Dla samotnej poszukiwaczki przygód nie było to nic dziwnego, ale w innych kręgach mogło już być to niecodziennością. Pospolitym zbójem też nie był, bo i oni wystawali w naturze w gromadach. Poza tym użył broni shinobich, więc można było zakładać kogoś kto potrafi korzystać ze swoich zasobów chakry. Problematyczne, ale do wykonania. - Spróbuje złapać go w jedną z moich sztuczek. Powinniśmy wtedy móc rozwiązać sprawę bezboleśnie i może nawet dojść do jakiegoś porozumienia. - Jej drobna dłoń opadła na rękojeść miecza a wolne przedramię drugiej ręki przywarło do nosa gotowe w razie potrzeby zasłonić oczy. Skupiła się na wyczuwaniu chakry i skinęła głową do Kuroia. Była gotowa do działania. Teraz trzeba było, albo samemu przystąpić do szturmu kamulców, albo zaczekać na taki. Obie opcje mają swoje słabości. Gdyby to Atari i Kuroi atakowali, mogłoby okazać się, że miejsce roi się od pułapek. Jeśli jednak zaczekają, dadzą pełną paletę możliwości przeciwnikowi. Szczęśliwie to podstarzały Shinobi był tutaj osobą podejmującą decyzję. Jej rolą było złapanie obcej osoby w genjutsu i rozstrzygnięcie całej walki w sposób bezbolesny dla każdego.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 2 wrz 2018, o 07:48

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
43


Staruszek zaczął niemal drżeć, telepać się, słysząc wasze kolejne słowa, przyswajając wiadomość, że tam jest więcej wroga i że ten wróg pewnie nie odda tego, na czym mu zależało, za darmo. Zresztą srać na kamulce - ten ktoś mógł zasadzić się na jego życie i próbować je odebrać! I w tę właśnie myśl powinien zastanowić się nad tym, co właśnie robi. Nad krzykiem i hałasem, który tylko alarmował, stawał do pionu i ściągał niebezpieczeństwo prosto na wasze głowy. Zdawało się, że to był w sumie problem wszystkich, tylko nie jego samego, bo to nie on będzie nadstawiać pierś za wasze bezpieczeństwo. On wydawał się skory do ucieczki w pierwszej chwili, kiedy zacznie dziać się coś, co uzna za skrajnie niebezpieczne, a biorąc pod uwagę, że już się trząsł... resztę możecie dopisać sobie sami. Wielbłąd już dalej się nie poruszył. Starzec nie wiedział, co ma robić, jak się zachować. Pewnie aktualnie był jedną wielką niewiadomą, a jego umysł przepełniony był samymi znakami zapytania.
- Zabijcie ich po prostu! - Powtórzył, ale już nie tak głośno, nie wrzasnął. Mimo to i tak mógł zachować większą ciszę. Mógł - słowo klucz. Jaka szkoda, że tego nie robił.
Atari - obserwowałaś ruchy mężczyzny. Odbiegł z piętnaście metrów od was, dzieliły was stare ściany trzech budynków, które przysłaniały widok i kawałek pustyni - w sumie z 40 metrów. Zatrzymał się z niewiadomych dla ciebie przyczyn i... zapadł pod ziemię. Bardzo dosłownie, ale ty nadal go wyczuwałaś. Widziałaś, jak przesuwa się pod ziemią i znów na chwilę zatrzymuje - z 30 metrów od was. Poruszył się dalej, na prawo - na drogę, która przecinała miasto, albo raczej to, co kiedyś drogą było, a teraz stanowiło jedność z pustynią. Był z 4 metry pod ziemią. Tajemniczy shinobi, nie droga, jakby ktoś miał wątpliwości. Wasz pracodawca się nie ruszał, spięty siedział na swoim zranionym koniu z dwoma garbami i czekał - już chyba tylko na zbawienie boskie i na to, że ktoś zlituje się nad jego grzeszną duszą.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 3 wrz 2018, o 20:14

Wszystkodziało się prędko, wiatr wyczuwający przyśpieszające tempo zadął złowieszczo świszcząc i zamiatając piaskiem w szaleńczym tańcu. Młoda podróżniczka przestała już rejestrować dźwięki jakie wydobywały sie z dna zepsutej duszy starszego człowieka, szło jej to całkiem nieźle, choć i tak nie dało się przestać go słyszeć kompletnie. Zmysł odpowiadający za wyczuwanie chakry wytężył się i skupił wpatrując niczym w mały płomyk pośród otchłani, który rozpoczął swoją dziwną, niezrozumiała wędrówkę. Nieznana osoba zapadła się pod ziemię, tak jakby pod warstwą rozgrzanego piasku znajdowała się sieć zapomnianych tuneli. Dziewczyna wyciągnęła palec i wodziła nim w gęstym powietrzu rysując jakiś nieznany wzór. Starała się wskazywać gdzie wyczuwa cel i co się mniej więcej dzieje, Kuroi nie miał już swojego trzeciego latającego oka - co dla wrażliwego żołądka podróżniczki było zbawienne - więc pewnie nie wiedział co się dzieje. - Wszedł pod piasek, całkiem głęboko. Pewnie znalazł jakiś niezasypany tunel. - Stwierdziła poważnie i przez chwile tak trwała rysując palcem w powietrzu. Wtedy nieznana postać zatrzymała się, a w głowie dziewczyny zalśniła czerwona lampka migając ostrzegawczo. Przecież to był shinobi, a Ci znają się na różnych sztuczkach. Kuroi potrafił stworzyć z piachu oko, być może ten jest w stanie zmienić się w piach, albo w nim "pływać". Tak czy inaczej kobieca intuicja podpowiadała jej, że pozostanie na piasku może mieć złe skutki. Nie myślała więc wiele, podskoczyła do zrzędliwego dziadygi, ściągnęła go za fraki z okaleczonego konia i zarzucając sobie jego cielsko na ramie wskoczyła na sklepienie jednego z reliktów przeszłości. - Proszę się nie ruszać i najlepiej tylko oddychać. - Rzuciła nieprzyjemnie do mężczyzny i spojrzała porozumiewawczo na Kuroia. Wtem cel zatrzymał się, a Atari wskazała swoim drobnym palcem na drogę, jej szare oczy świdrowały piasek zaś w głowie przebiegał niesamowicie złożony proces myślowy. - Znajduje się pod drogą, będzie tak na długość solidnej łódki. - Użyła najpewniej niezbyt sprecyzowanej miary jak na krainę utopionej w piasku i żarze, lecz jej myśli były nieco dalej, aby silić się na jakąkolwiek zrozumiałą skalę. Zastanawiała się bowiem czy, aby nie użyć już w tym momencie Genjutsu. Doskonale widziała jego lśniącą, obcą chakrę. Wystarczyło tylko przesłać do niej trochę swojej i sprawa mogłaby być rozwiązana. Nie mniej osobnik na dobrą sprawę nie zaatakował. Notka oślepiająca mogła być odebrana jako obrona osobista. Teraz zaś nie uderzał bezpośrednio, a skrył się pod ziemią. - Być może zabrzmi to śmiesznie, ale nie szukamy zwady! Tajemnic do odkrycia, starczy tu dla co najmniej tuzina osób! Na pewno możemy się jakoś dogadać! - Krzyknęła czując jakby wykorzystywała ostatnią możliwość uniknięcia niepotrzebnych prymitywnych rozwiązań, a jednocześnie zapobiegawczo spiorunowała wzrokiem misjodawce, aby przypadkiem ten nie piszczał znów czegoś o zabijaniu. Miała również nadzieje, że obca osoba nie poczuła się jak wilk w potrzasku, który ze strachu i swojej pozycji nie może uczynić nic poza atakiem. Sam Kuroi nie wyglądał na takiego, który lubił wszczynać burdy, a każdy myślący wojownik wiedział, że walka to ryzyko - zawsze i dla każdego. Być może jest jeszcze wyjście. Być może zawsze takie było, tak długo jak w Atari tliła się nadzieja.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 4 wrz 2018, o 20:23

Miał nieco odmienne zdanie na ten temat - notka niezależne jaka by nie było, to nie było zachowanie się pokojowe i daleko mu do niego było. Skryty w ruinach wróg nie zamierzał się przywitać z latającym sobie oczkiem, tylko wolał rzucić ostrzem z doczepioną notką. Atari miała chyba swój pomysł jak złapać wroga w pułapkę i czymkolwiek by nie były jej sztuczki, to obecny przy jej boku miecz nie wyglądał na "bezbolesne" rozwiązanie, a tym bardziej nie wyglądało na to, że chce porozumienia. Niby nie sprawiała wrażenia do końca szalonej, ale przecież wszystko mogło się zmienić w każdym momencie i zacznie tutaj wszystkich wybijać tym swoim mieczykiem... tak jakby nie mogła tego zrobić wcześniej, prawda? W każdym razie dalej śledziła jego ruchy wykorzystując jakiś szósty zmysł lub kobiecą intuicję. W każdym razie działało, więc Kuroi nie miał nic przeciwko - jak coś jest głupie, ale działa, to nie jest głupie, prawda?
-Albo też włada piaskiem, chociaż to dziwne że zapadał się pod niego, a nie nad niego - pokiwał głową Kuroi zastanawiając się jakim waflem ten człowiek widzi cokolwiek pod ziemią. Skoro był w tunelu to pewnie ciemno tam jak... w grobie! Z drugiej strony jeżeli podróżował pod piaskiem to musiał ich jakoś widzieć. Kuroi rozglądał się za jakimś piaskowym okiem, czy innym medium, ale może też posiadał zdolności jak Atari? Czemu więc nie zobaczył ich wcześniej, to była jedna, wielka zagadka. Gdy jego towarzyszka zaczęła się poruszać podążył za nią domyślając się, że może być tuż pod nimi. Był jednak kawałek dalej i Atari zaczęła z nim... pertraktować? Po raz pierwszy widział pokojowe rozwiązywanie takiego sporu. Na wszelki wypadek wolał być gotowy na ewentualną dyplomatyczną porażkę chłopca w dużym kapeluszu i z żyletką przy boku, stąd też przygotował piasek tuż przed nimi przelewając doń chakrę, by ustawić ścianę nie do przebicia dla zwykłego shinobiego.
-Jestem ciekaw jak chcesz się z nim dogadać, ale niech Ci będzie, zobaczymy co z tego wyniknie - dodał jeszcze na koniec obserwował miejsce wskazane przez dziewczynę. Teoretycznie mógł być wszędzie, zawalenie mu tego tunelu byłoby najprostszym, najszybszym rozwiązaniem, ale co tam, poudawajmy trochę cywilizowanych ludzi nie-z-kuwety i uznajmy, że to dobry pomysł. Jeżeli nie cóż... wszystkie skarby będą do ich dyspozycji, na co zleceniodawca raczej nie będzie narzekać, prawda?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 5 wrz 2018, o 10:21

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
45


Atari, nie widziałaś, co dokładnie dzieje się pod ziemią, ale wiedziałaś jedno - mężczyzna pod ziemią był. Czułaś jego aurę tak samo wyraźnie, jak wyczuwałaś swoich towarzyszy stojących tuż obok. Kiedy natomiast wrogi shinobi znikał pod ziemią - co mogło to oznaczać innego niż kłopoty? Zwłaszcza, że już zdawał sobie sprawę z waszej obecności. Albo raczej - czyjejś obecności.
Akinobu, chociaż kawałek chłopa nie był, nie był też leciusi i malusi - nawet bycie shinobi nie dodawało plus pięćdziesięciu do zajebistości w ściąganiu człowieczków z okaleczonych koni. Nic dziwnego, że Atari zaparła się nogami i chwilę poszarpała ze zleceniodawcą, który sprzedał jej solidnego, nieprzyjemnego kopa w klatkę piersiową, kiedy ta usilnie próbowała go zrzucić z wierzchowca.
- Co ty robisz! Zostaw! Zostaw! - W końcu siły zostały przeważone, równowaga stracona i mężczyzna próbując uciec od Atari poleciał na dół - zasadniczo prosto w jej ramiona, nieprzyjemnie pochylony, w wyniku czego oboje klapnęli na rozgrzanym, gorącym piasku. Chwila zakręcenia się świata przed oczyma drobnej dziewczyny i świadomości, że teraz kochany zleceniodawca właściwie półleży na niej. Akinobu odepchnął się od nieszczęśnicy, otrzepując z piachu. - Co wy robicie! Chcecie mnie tu zabić?! Jesteście z nimi w zmowie?! - Bycie "cicho" zdecydowanie umykało jego jestestwu. Przez moment mu się to udało, ale... Sanada i tak wykształciła w sobie zdolność do całkowitego wyciszenia regulatora tego jednego, konkretnego odbiornika. Aż dziwne, że się dało. Ponoć człowiek do wszystkiego może się przyzwyczaić. Tym nie mniej, o dziwo, mimo robionych zarzutów, mężczyzna skrzywił się i... posłuchał. Został w miejscu i nie próbował się wdrapać z powrotem na wielbłąda. Kobietka, uważana w tym gronie za mężczyznę, zgrabnie pozbierała się w ziemi i już była gotowa do dalszego działania. Czymkolwiek to działanie miałoby być.
Kuroi był pośrednim świadkiem tej dość kuriozalnej sytuacji, którą było ściąganie pracodawcy z wielbłąda i próba odstawienia go na stabilniejszy grunt. W każdym momencie mógł zawalić tunel, zasypać go morzem piasku, ale... właśnie, ale. Atari zachciało się pertraktować z kimś, kto jest pod ziemią i oddalony o dobrych parę metrów. Miał w ogóle szansę cokolwiek przez piach dosłyszeć? Odpowiedź na to pytanie nie była oczywista i nie przyszła ani do ciebie, ani do Atari, która mogła zobaczyć, jak mężczyzna zaczyna się od was oddalać - i to dość szybko. Może to była ta odpowiedź? Bo żadna słowna się nie pojawiła. Nie było też żadnych wybuchów, żadnych pościgów... nic. Tylko cisza i oczekiwanie.
Cisza i oczekiwanie.
Cisza i...
Seria potężnych wybuchów wstrząsnęła ziemią, chwiejąc waszą równowagą. Piach wystrzelił w powietrze, sypiąc wokół kurz, a to, co zostało z większości budynków, posypało się jak domek z zapałek, zapadając w to, co kiedyś musiało być tunelem, którym mężczyzna się przemieszczał.
- NIEEEE!
I ten mężczyzna ciągle się oddalał. Wysunął się na powierzchnię i teraz naprawdę szybko przemieszczał się w stronę do was przeciwną.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 5 wrz 2018, o 20:18

Kopnięcie w klatkę piersiową rozlało falę trzeźwiejącego bólu po ciele Atari. Jej piersi skryte pod fałdami zbyt dużych ubrań i ściśnięte bandażem mimo wszystko były piersiami kobiecymi. Wrażliwym miejscem, które znacznie mocniej reaguje na bodźce niżeli męski odpowiednik. Skonfrontowało to umysł i ambicje z czystą fizyką i możliwościami prezentowanymi poprzez ciało. Niczym grom spadła na młodą poszukiwaczkę przygód świadomość o swojej niemocy, która przez pewien czas złudnie wydawała się nie istnieć, jak za sprawą spożycia magicznego ciastka. Nie mniej bariery były i ukazały się w bolesny sposób, a jak to miało w zwyczaju od tego momentu nic nie szło zgodnie z planem.
Atari próbowała porwać zrzędliwego dziadygę i razem z nim przenieść się na znacznie bezpieczniejszy dach budynku i oczywiście nie stało się to - być może jak miało się okazać za chwile z korzyścią dla wszystkich. Późniejsza przemowa wypowiadana z lekką nutą kującego bólu również nie wniosła za wiele. Ponieważ nieznajomy postanowił dać dyla podziemnym kompleksem i przy okazji wysadzić wszystko dookoła. Huk rozniósł się po okolicy. Piasek zadrżał i wzbił się w powietrze niczym morskie fale o które rozbił się oszczep poławiaczy wielorybów. Kompletny chaos, w którego tle majaczyło ognisko chakry uciekające coraz to dalej i dalej. Negocjacje nie powiodły się i można powiedzieć, że cała historia i tajemnicze piękno miejsca zostało zbezczeszczone. Lecz czy można było temu zapobiec? Gdyby zaatakowali, przeciwnik na pewno uczyniłby to samo. Skończyłoby się to jednakowo i mogłaby wyniknąć do tego walka. W obecnym stanie rzeczy nieznajomy wysadził pół ruin i uciekał, lecz trudno było mu się dziwić. Miał do czynienia z trójką obcych ludzi, z czego jeden krzyczał o zabijaniu, a drugi wprowadził w życie tajniki sztuki Shinobich. W dalszym ciągu oponent w pewnym sensie bronił się obnażając kły i kąsając, lecz bronił. Uciekał i pewnie miał przeświadczenie, że walczy tu o swoje życie.
Skrzekliwy krzyk przedarł się przez szum w uszach, który zadzwonił zaraz po gromkim wybuchu. Teren osuwał się i wyglądał na niestabilny, a w oddali wyłonił się nieznajomy biegnąc ile sił w nogach - i trzeba było mu przyznać, że miał ich wiele. Nie, nie nóg, sił. Serce młodej poszukiwaczki przygód załomotało, w pewnym sensie byli już wolni od problemu i być może udałoby się wykopać kilka kamulców dla zrzędy. Z drugiej zaś strony pozostawienie tego w ten sposób trochę kuło duszę Atari. Ktoś podjął tak drastyczne środki i zniszczył relikty przeszłości z taką beztroską bez większej podstawy. W końcu Nikt z trójki mimo wszystko nie wykazał jawnych, złych zamiarów. No może poza piskliwym dziadem. - Diabeł morski by to wszystko pochłonął! - Syknęła pod nosem dziewczyna i złapała za kapelusz gnając przed siebie przelewając chakrę do stóp. Starała się nie wpaść na nic co wyglądało niestabilnie i mogło posłać ją na dno nieznanych korytarzy. Ruszyła w pościg choć sama nie rozumiała do końca czemu. Sprawa była przegrana, ich wielce szanowny zleceniodawca tak czy inaczej zadowolony nie będzie, a opinia dwójki zostanie zszargana. Jeśli chodziło o przybłędę trącącą fetorem ryb i tranu nie było to wielce istotne, natomiast patrząc już na Kuroia. Tutaj mógłby pojawić się już problem. Czemu więc ruszyła? Być może chciała zatrzymać tego, który zbezcześcił okruchy przeszłości. Bądź też z powodu swojego kompana, któremu nie chciała utrudniać życia i szargać imienia. W imię większej sprawiedliwości, albo też czegoś bliżej niezidentyfikowanego, co kryło się za kurtyną niewiedzy również dla samej dziewczyny.
Gnała przed siebie, starając się wytężyć zmysły i wykorzystać kobiecą intuicję dopierając kolejne miejsce na oparcie swojego buta. Jej oponent biegł wartko, lecz dla niej wystarczyło zbliżyć się na ponad trzydzieści metrów. W biegu składała pieczęci, wąż przeistoczył się w tygrysa, później zaś pojawiła się małpa, świnia, koń i baran. Starała się wytężyć cała swoje mięśnie, aby zbliżyć się na wystarczającą odległość i przelać chakrę do uciekającego celu. Pragnęła zamknąć go w jednej ze swoich iluzji i spuścić w jego kierunku płonącą kulę niczym świetlisty dysk na bezchmurnym nieboskłonie. Ogień miał paść od strony twarzy przeciwnika, tak, aby wzniecić w nim popłoch i zatrzymać ucieczkę. To oczywiście o ile uda się jej skrócić dystans, bo jeśli nie. Wtedy cóż, starała się jak mogła, lecz z pustego to i sam Salomon nie naleje.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 5 wrz 2018, o 22:06

Zleceniodawca trochę oponował i nie ma się co mu dziwić, w końcu gdyby do Kuroia dobierał się taki chłopiec też miałby przeciwwskazania i niemałe wątpliwości co do jego intencji. Wyglądało to jednak bardzo komicznie - ta cała szarpanina przez chwilę sprawiła, że na twarzy piaskowego dziadka pojawił się cień uśmiechu. Od razu w swoim małym myślowym notatniczku zapisał, by w przyszłości na takie próchna zabierać ze sobą knebel, bo w tym przypadku byłoby to najlepsze rozwiązanie. Staruszek pewnie by i użył swojego bandaża, ale chciałby go z powrotem i nie wiedział, czy przypadkiem ten niebotyczny poziom zgryzoty nie przejdzie na niego. Czy sam był taki męczący? Przez chwilę o tym myślał, może jest w nim coś takiego odpychającego jak w tym przeklętym starcu?
Z zadumy wyrwało go jednak coś dosyć... niespodziewanego. Huk, wybuchy, lasery, eksplozje i tańczące kapibary - sami sobie wykreślcie niepotrzebne. Kuroi zląkł się nieco, chociaż był przygotowany do obrony, tak ile ten człowieczek musiał się nabiegać pod nimi, by to wszystko rozłożyć? Starzec zaczął się drzeć jak rozrywany na krzyżu, Kuma instynktownie ściągnął brwi jakby chciał pozbyć się nieprzyjemnego dźwięku zawodzącej niewiasty. Coś jednak w nim pękło - gdy Atari starała się jakoś rozwiązać ten spór, podzielić eksplorację ruin pomiędzy więcej niż tylko jedną zachłanną osobę ta... postanowiła wszystko zniszczyć. Jak za pociągnięciem magicznej rózgi rozpieprzyć wszystko w drobny mak pozostawiając za sobą zgliszcza i smutek. Gdyby mógł to sam pewnie by się zagotował, a wraz z nim chakra go otaczająca. Piasek był odzwierciedleniem jego woli, jego emocji i pewnie ten zawirowałby w szaleńczym tańcu chcąc rozładować napięcie. Wróg krył się pod ziemią, nie mógł go tak łatwo dorwać... do czasu aż się pojawił. Pustynia to było spokojne miejsce, aż ta przygrzała niczym patelnia i dodała od siebie wgryzający się w każdy, nawet najmniejszy zakamarek ciała piasek - gryzący, piekący. Rzucił tylko krótkie
-Cóż... nie dało rady - po czym wyciągnął przed siebie rękę i skierował piasek w miejsce, gdzie uciekał wróg. Nawet nie musiał go kierować, po prostu wykorzystał ten pod jego stopami, w otoczeniu przeciwnika i zamknął go w trumnie, by zaraz powolutku, kroczek po kroczku ściskać jego ciało jak gąbkę. Czy był sadystą? Nie... sadysta czerpałby z tego przyjemność, dla staruszka to było coś innego. Poczucie sprawiedliwości? Nigdy nie miał zamiaru zbawić świata, nigdy też nie czułby się z tym dobrze, bo nie był do tego stworzony. Utworzył jeszcze po jednej chmurce dla siebie i pobliskiego zleceniodawcy, a także dla Atari. Swoją uniósł po prostu ku górze, za to chłopco-dziewczyny w stronę wroga (oby) schwytanego w piaskową trumnę.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 5 wrz 2018, o 22:35

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
48


Szalony pościg ruszył do przodu. Wystrzelony w górę piasek, który przysłonił widok i posypał się na waszą skórę, ubrania, włosy, odbił się w pięknych taflach oczu - jak fala tsunami, która chce opaść na dno wraz ze wszystkim, co ją otaczało. Pustynia zbudziła się do życia, zawyła, ale w tym wyciu nie było wściekłości - był ból przebudzenia i ból straceni czegoś, czego ni naprawią nawet tak wspaniałe dłonie, jakimi były dłonie shinobi. Jedna dobra decyzja, czy jedna zła? Próby pertraktacji, którym w odpowiedzi pokazano płomień zduszony mocą zawalającego się piasku. Wszystko, co próbowałaś wypracować, Atari, rujnowało się na twoich oczach. Płakać można było tylko piaskowymi łzami toczącymi się po policzkach, posmak w ustach nie był posmakiem aromatycznej herbaty a suchotą powietrza pomimo wypitej z bukłaku wody, wiatr we włosach nie był wiatrem wyzwolenia - był gorącym podmuchem stracenia. Tak rujnowano sny najmłodszych, nieprawdaż, Kuroi? Jednym gestem. Jednym wyciągnięciem dłoni i zaciśnięciem jej w pięść. Jednym prostym zdetonowaniem notki wybuchowej. Tak samo łatwo rozpadł się cały ten sens misji - w proch i rozczarowanie.
Atari ruszyła do przodu. Po co? Za czym? Nie za ofiarą, bo nie była na polowaniu. Strażniczka chcąca uratować resztki honoru swojego towarzysza? Poszukująca sprawiedliwości tam, gdzie sprawiedliwość była tylko jednym z wielu ziarenek piasku? Nic nie znaczącym słowem tonącym w morzu podobnych sobie. Powód rozmywał się tak samo skutecznie jak piach pod nogami. Wybijanie się od mocniejszych kamieni, trzymanie się pewniejszego gruntu pozwoliło jej pokonać trudny teren z paroma zawahaniami, koniecznością ratowania się w ostatnim momencie szybkim odskokiem. Wszystko wciąż osypywało się w dół, teren formował się na nowo. Widząc, że mężczyzna ucieka pozostawało jedno - zatrzymać go. Kilka złożonych pieczęci, mężczyzna prawie wysuwał się już z odległości, jaka was dzieliła. I... I udało się? Był szybszy od ciebie. Wymknął się twojej technice, zanim dobrze zdążyłaś ją dokończyć - przynajmniej tak miało być. Tak ci się wydawało, że tak będzie, potrafiłaś przecież oszacować odległość między tobą a wyczuwaną chakrą. Wtedy jednak cel nagle się zatrzymał, a twoja technika osiągnęła swój cel. Kuroi złapał winnego w piasek - jego i konia, na którym uciekał. Chmura, na której sunął razem z Akinobu, przeleciała tuż nad twoją głową. Jedna pusta - dla ciebie. Zdążyłaś (z lekkim problemem) na nią wskoczyć. Zdecydowanie ten środek transportu był szybszy niż twoje nóżki.
Twój piasek, Kuroi, był zbyt szybki da uciekiniera. Teraz, złapany w piaskową trumnę, darł się w wniebogłosy, nie mając ja uciekać przed ognistym pociskiem zesłanym z nieba przez Atari na jego głowę. Dotarliście do niego bez problemu. Jedynymi stratami był kurz osiadły na ubraniach, piach w zębach i nosie i to poczucie, że coś tutaj poszło nie tak, jak pójść powinno. Że ta śliczna bajeczka zawiodła swoim zakończeniem. A przecież to był dopiero prolog tego epilogu.
- Błagam, błagam! - Zawodził mężczyzna. Płakał z wyimaginowanego bólu. Załamany głos na skraju wytrzymałości, złamany, przegrany. Shinobi trząsł się jak osika, wstrząśnięty myślą, że jeszcze przed chwilą kąpał się w płomieniach, a jednak jego ciału zupełnie nic się nie stało. Nie próbował nawet walczyć z piaskiem, który go niewolił.
- To... on! Mówiłeś, że go zabiłeś! - Krzyknął Akinobu, wskazując palcem na zniewolonego. Zbliżył się wolnym krokiem w stronę trumny. Dość niepewnym, jakby się bał, że więzień może mu coś uczynić. Skrzywdzić go.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 6 wrz 2018, o 12:10

Suchy wiatr o nieprzyjemnej gęstej, ciepłej konsystencji uderzał w twarz dziewcyzny. Wścipski piach przedarł się przez szeroki rondel kapelusza i drażnił oczy. Łzy spływały po policzkach pozostawiając przyjemną, słoną stróżkę na wyschniętych policzkach. Podróżniczka biegła, pozostawiając za sobą kolejne zwalone okruchy histori. Stąpała ostrożnie, choć i tak kilkukrotnie omal nie zapadła się z kolejnymi fałdami piachu i gruzu, łapczywie pożerających samych siebie. Pęd, pośpiech i pościg. Pościg wątpliwego łowcy, za uciekającą zwirzyną. Atari, która biegła i próbowała pojmać przeciwnika w genjutsu w głębi siebie liczyła na porażkę. Pojmanie tej persony mogłoby skończyć się różnorako, a biorąc pod uwagę łaknienie krwi starucha, mogło pójść zupełnie nie tak jakby tego chciała sama zainteresowana.
Mieszane uczucie ulgi spadło na dudniące serce dziewczyny, kiedy sztuka iluzji nie zdołała pojmać w swe szpony uciekiniera. Tylko po to, aby chwile później okazało się, że złowieszcze ogniste języki trawiły umysł przeciwnika. Mięsnie nóg rozluźniły się nieco, tempo opadło, a szare oczy ze smutkiem obserwowały skutki marnek sztuczki podrózniczki. Wtem chmura piachu na grzbiet której ujeżdzał Kuroi i stary dziadyga przemknęła obok. Wyglądało to jakby szybkowali na obłoku wyrwanego wprost z pejzarzu zachodzacego słońca. Kiedy nadleciała druga bliźniacza chmura, Atari wiele się niezastanawiała i wskoczyła na nią pozwalajac nieść się ku uciesze zmęczonych członków. Pozwalała się nieść czując jak gorący wiatr rozbija się o jej ciało i wytrzepuje piach skyrty wśród materiałowych fałd. Przez świst powietrza i usypiający syk piasku przedarł się krzyk mężczyzny, który cierpiał. Coś wewnątrz Atari pękło i skruszyło jej wrażliwe sumienie. Piasek otoczył uciekiniera i najwyraźniej rozpoczął zgniatenie jego ciała poddając się woli swego właściciela. Był nim nie kto inny jak Kuroi. Twarz dzeiwczyny pobladła, zeskoczyła z piaskowej chmury i przez ułamek sekundy, jedno uderzenie drązcego serca wpatrywała się bezradnie na powolną egzekucję, kogoś kto umierać nie powinien, a na pewno nie w ten sposób, nie za takie błache czyny.
Nagle ciało podróżniczki zwróciło się naprzeciw starszego towarzysza, leniwego i sennego Kuroia. Na jej twarzy widniała determinacja i kipiało coś na wzór złości, które mimo wszystko dalej nie wyglądało ani groźnie, ani złowieszczo. Oparła dłoń na swojej rękojeści i wwiercała szare ślepia w mężczyznę o czarnych włosach. Chwila napięcia, nieskończenie długiej chwili podczas której nastapiła burza myśli, waracji zdarzeń i przypuszczeń tego czego pragnie jedno, a czego drugie. Wtem dziewczyna padła na kolana. Kapelusz spadł z głowy, która przywierała do piachu czołem. Skóra ocierała się o ostre, rozgrzane drobinki tnąc ją i tocząc kropelki szkarłatu. Dziewczyna oparła ręce w geście uniżenia i przybarła pozycję błagalną, pełną szacunku. Wyglądała teraz tak marnie i pospolicie. Jakby nigdy nie opuszczała swojej rodzimej rybackiej wioski. Zwykła chłopka błagająca wielmożnego pana. - Błagam, nie czyń mu krzywdy! - Krzyknęła, a jej głos drżał od złości, która zrodziła się z bezradności. Nie chciała występować przeciw towarzyszowi, nie chciała zwalczać gwałtu kolejnym gwałtem. - Nie zabijaj. Prosze Cię, Kuroi-senpai. Jeśli chodzi o pieniądzę ja zapłacę. - Uciekłą wciskając czoło jeszcze bardziej w piach i obnażając blady kark do którego lepił się mokry piasek wymieszany z potem. - Wiem! Wiem. Wynajmuje Cię! Zlecam Ci misję! Przetransportujmy tego człowieka żywego do miasta i przekażmy go odpowiednim służbą. Płacę dwukrotnośc tego, co obiecane nam za przenoszenie tych całych reliktów! - Uniosła głowę w której dalej tkwiły drobinki piasku wbite w skórę. Cieniutkie stróżki krwi pociepły po nosie i zakręciły na policzek. Jej szare spojrzenie znów przepełnione było nadzieją. Była obca, zagraniczną personą, która chciała zlecić misję, nawet była skora zapłacić podwójnie, aby Kuroi nie wyszedł stratny z tranzakcji, nawet jesli jego imie zostanie zszargane. Byc może, jedna misja zostanie niewykonany, lecz druga już tak i dodatkowo więcej płatna. Atari błagała w duchu, aby to wystarczyło żeby móc ocalić życie człowieka który zbłądził, lecz nie obarczył się winą, która mogłaby kosztować jego życie.



_______
wybaczcie za ewentualne błedy, pisze z pracy po cichaczu ;c
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 232
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 9 wrz 2018, o 19:15

Sny były czymś pięknym, oderwaniem się od rzeczywistości i zagłębieniem do nowego świata, w którym to wyobraźnia wiodła prym. Często piękne, magiczne, bezproblemowe. Wszystko to jednak bajka, banał, coś co nie może i nie ma prawa istnieć. Gdy ty cieszysz się ciepłym posiłkiem, ogniem palącym się w kominku, to gdzieś niedaleko ktoś zdycha z głodu szukając czegokolwiek, co może posłużyć za zagrychę. Świat dzielił się na zwycięzców i przegranych - jeżeli byłeś tym drugim to wiedz, że historia zapomni Twe imię i pogrzebie razem z ciałem. To wygrani tworzyli epokę. Kaguya stali się wyrzutkami na własnej ziemi, nikt nie chce ich widzieć, wspomóc, błąkali się niczym sieroty szukając własnego kąta, gdy wszystko było już zajęte. Kuroi bywał brutalny, ale to tylko dlatego, że brutalna była także rzeczywistość, w jakiej się znajdowali. Jeżeli te wybuchy dosięgnęłyby jego samego, ale i starca czy Atari, to nikt by nawet się nie zorientował, że trzy istnienia pochłonęły żądne krwi piaski pustyni. Chłonęły ją niczym gąbka, to nieprzychylne miejsce już nie raz pokazało na co je stać. Skwar przechodzący w ziąb, brak żywności. Jak tu nie zwariować?
Facet zawodził wniebogłosy - trudno mu się nie dziwić, w sumie jego życie wisiało na włosku i w każdej chwili mogło się zakończyć przez zaciśnięcie tylko ręki. Kuroi nadal utrzymywał go w piasku, nie miał najmniejszego zamiaru go puścić.
-Nic nie mówiłem. A z resztą skąd wiedziałeś staruszku, że akurat on tutaj będzie? Że to o niego chodziło i nie było tutaj kogoś jeszcze? - powiedział najpierw do zleceniodawcy, by ten fakt ciągle chodził mu po głowie, drażnił, nie pozwalał odetchnąć ani na sekundę. On czegoś nie mówił... no i to jej błaganie, czemu ja zawsze znajdę się w takiej sytuacji i co robić - pomyślał sobie Kuma w głowie chcąc się stąd wydostać i napić schłodzonego bimbru w jakimś zacisznym miejscu .
-Nie błagaj, nie proś, wstań na równe nogi. Jesteśmy po tej stronie barykady, chyba że mi o czymś nie wiadomo, hm? - uniósł brwi ku górze, ale nadal ani myślał puszczać przeciwnika, co to to nie - Masz pomysł jak go obezwładnić? Strażnicy się nim zajmą, nie chciałbym mieć na karku lidera, gdy się dowie o zabójstwie shinobiego na jego terenie. - dodał ze spokojem obserwując co robi nasz spętany chłopaczek i upewnił, że nic nie wykombinuje. Uniósł go trochę ku górze, by w razie nie wiem... jakby chciał się zdetonować notkami to by nikogo nie uszkodził. Piasek powinien dać radę NO ALE.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 687
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 36
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 9 wrz 2018, o 20:18

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
51


Błagania niesione w przestrzeń - prosto do opadającej kurzawy, przez które przelecieliście, przebijając się przez kurz, prosto do nieba, które odbijało się w spokojnej tafli oczu Kuroiego. Błagała Atari i błagał ten, którego życie wisiało teraz - na włosku? Na konstrukcji jeszcze bardziej delikatnej jak pajęcza sieć, której parę pędów było w stanie powstrzymać nawet szerszenia, a jeden? Jeden zrywała dłoń dziecka i potem tylko płacz i żałoba, jak pozbyć się lepkości ze swoich palców, żeby jak najszybciej o spotkaniu zapomnieć. To niebo w jego oczach, ten kurz na jego ubraniu - Los nie miała tutaj niczego do powiedzenia. Rozwarła swoje ramiona, spojrzała w dół, prosto na swoje dzieci i czekała z łagodnym uśmiechem matki, której największym zadaniem jest wychować potomków tak, by poradzili sobie w życiu i zbierając się potem od święta przy rodzinnym stole mogli spojrzeć w swoje oczy, unieść szkło i wypić bez żalu za wszystkie popełnione błędy. Ona nie decydowała, ona jedynie delikatnie popychała, żeby zrobić krok w przód, a niekiedy, jeśli ruszyć nie chcieliśmy się za żadne skarby, przechylała świat, żeby to wydarzenia przyszły do nas, nie my do nich. Jakże popularne i banalne zjawisko w życiu każdego shinobi, który zbierając doświadczenia na swoich barkach w końcu odkrywał, że jego własne barki ważą jakąś tonę. To nasze własne decyzje wpływały na to, co ile będzie ważyć naprawdę. Wybory, których dokonujemy my, nasze otoczenie i wszyscy, którzy weszli do naszego maleńkiego świata, który w swoich paru metrach kwadratowych musiał pomieścić wszystkie prawdy wszechświata. Wcisnąć każdą poprawkę i każdą nową wiedzę, która przychodziła wraz z czasem.
Akinobu napuszył się, jego blade policzki nabrały rumieńców od gniewu, który napędzał jego ciało - mimo zmarszczek całkiem prężne, nie był całkowicie zgnuśniały pod fizycznym względem. Choć i tak stanowił ruinę. Trumnę, do której uciekały ludzkie marzenia i sny, które były błogosławieństwem nielicznych - i na które nieliczni mogli sobie pozwolić. Chował je i grzebał pod ziemią, wysysał energię. Atari czuła to o wiele wyraźniej niż ktokolwiek inny ze swoją mocą wykrywania ludzkiej energii. Chakra? Mężczyzna jej nie posiadał. Ale jego aura wcale nie była przyjemna.
- Co za różnica! Podejrzewałem, już mówiłem! - Uwięziony mężczyzna pokręcił lekko głową, a raczej - tylko nią drgnął, widząc sytuację, słuchając krzyków starca. Tak jak słyszał błaganie Atari, by jego życie zostało oszczędzone. Zaciskał zęby, nie wypowiadał już słów. Tych bezcennych, które mogłyby go teraz ocalić. Ponoć to właśnie w godzinie śmierci poznaje się człowieka najlepiej. Kiedy już nie ma niczego do stracenia, więc pozostaje jedynie...
Akinobu zaczął coś mruczeć pod nosem do siebie. Krótkie zdanie wypowiedziane na tyle niewyraźnie, że umykało zrozumieniu, nawet jeśli zmysły Kuroiego były dość nieźle wyćwiczone. Ta mała tragedia tutaj - ona go nie obchodziła. Obchodziło go tylko to, że nie została dopełniona i zamieniła się w ocalenie kogoś od śmierci. Kogoś, kto mógł roznieść was w drobny mak. A więzień? Niczego nie robił. Rozluźnił mięśnie, milcząc, nie próbując walczyć z morderczą pułapką. I tak nie miałoby to żadnego sensu. Trumna nie zamierzała nikogo wypuścić ze swojego uścisku. Mogliście bez żadnego problemu zaprowadzić go do straży.
Długa, parogodzinna wędrówka powrotna. Akinobu pokręcił się chwilę po wykopaliskach, pokopał parę kamieni, które pozostały z całych wykopalisk i stwierdził, że nie ma tu już czego szukać. Podróż zajęła o wiele więcej niż sama akcja na miejscu. Przez całą drogę milczeli - obaj. Pracodawca nie miał nic do powiedzenia, co najwyżej odburkiwał coś niezrozumiale. Więzień, z pochyloną głową, zaciskał wargi. Miał własnego konia, który nie został zdruzgotany przez piaskową trumnę, a Akinobu miał liny przy swoim wielbłądzie, więc z wiązaniem nie było problemu. Tak samo z rozbrojeniem delikwenta i odebraniem mu broni. Kiedy bramy miasta wyrosły przed wami cieniem zwycięstwa, które goryczą przegranej okryło wasze ramiona, słońce powoli chyliło się ku zachodowi. Po plecach przechodziły przyjemne dreszcze związane z wolnym ochładzaniem otoczenia, a piasek pod waszymi nogami odtajał od całodziennego nagrzania. Dla Atari wszystko stało się bardziej znośne, choć była u skraju swojej wytrzymałości. Mięśnie drżały jej z wysiłku - czy to z ulgi, że krew nie zabarwiła złotego morza..? Straż przyjęła wasze sprawozdanie - i waszego więźnia. Akinobu u bram zamruczał, że zaczeka z zapłatą w domu, więc macie się szybko uwijać, bo chce odpocząć w spokoju i nie mieć więcej gości.
Jednak kiedy skierowaliście się do jego domu - nie było w nim nikogo. Otworzone drzwi, figurki, zimne i pozbawione wyrazu, stojące na półkach, dzban z wodą na stoliku. Ani śladu po człowieku, który obiecywał sławę i pieniądze.
Na drugi dzień Kuroiego i Atari znalazł goniec. Wasz więzień zapłacił mu za dostarczenie krótkiej, słownej wiadomości z podziękowaniami, że go nie zabiliście i przeprosinami, że nastawał na wasze życie. Wziął was za zabójców wyjętych przez Akinobu, który, jak się okazało, był poszukiwany przez straż za oszustwa i współpracę z kryminalistami. A on? On po prostu za dużo wiedział. Wy zaś wiedzieliście, jak życie funkcjonowało.
Wiedzieliście, że dwóch może dochować tajemnicy, jeśli jeden z nich był martwy.


Misja zakończona! ♥
Brak pieniężnego wynagrodzenia!
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Czarny Charakter Lata
 
Posty: 1485
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość