Pustynia

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Pustynia

Postprzez Hoshigaki Seiki » 11 kwi 2017, o 09:06

Łowca chwastów
C
19/30


Moment w którym liczba wrogich ci jednostek podwoiła się, musiałeś podjąć szybką decyzję co zrobić i kim zająć się w pierwszej kolejności. Wybór wydawał się jasny, ponieważ to nieznajomy Inuzuka skradł ci sprzed nosa drogocenną roślinę, a przecież nie można odpuścić takiej dodatkowej wypłaty od tak, prawda?
Kiedy tylko rzuciłeś się w pogoń za złodziejem, zauważyłeś że różnica waszej szybkości jest dość spora, oczywiście na twoją korzyść. Dość szybko zbliżyłeś się do chłopaka na ustaloną odległość ~10m i z już gotowymi kunai cisnąłeś kulkę niebieskiej energii w jego kierunku. Technika mknęła w jego stronę i już niemal widziałeś jak rywal pada na ziemię porażony prądem ale... ale o dziwo nic nie stanęło na drodze do sukcesu tego posunięcia! Technika trafiła prosto w plecy co poskutkowało niemal natychmiastowym obaleniem celu. Zioło trzymał on nadal mocno w dłoni, bo jego mięśnie najpewniej spięły się na skutek porażenia.
Mimo pełnego skupienia na celu pościgu, trafił się w tym wszystkim jednak jeden, krótki moment gdy twoja czujność musiała osłabnąć i był to właśnie moment ciskania kulką energii. Wtedy to ty stałeś się ofiarą zranionego wcześniej stwora, który podążał za tobą pod powierzchnią piasku i w tym właśnie momencie jedną z macek chwycił bardzo mocno za twoje obydwie kostki. Zanim zdążyłeś zareagować, silne pociągnięcie wywróciło cię na ziemię twarzą w dół. Następnie zostałeś szybko zaciągnięty w tył szorując twarzą po piachu co nie należało do najprzyjemniejszych doświadczeń. Twój porażony prądem cel nadal leżał na ziemi, jednak ty oddalałeś się od niego spętany grubymi mackami.
Potwór znajdował się jakieś 10m za tobą pod powierzchnią piasku (wydma jaką tworzył na powierzchni była dość niska, miała może z 1m wysokości) a jego wyciągnięta jedna macka szybko przesuwała się pod piachem ciągnąć cię w swoją stronę. Kątem oka zauważyłeś że na podłożu przy samej wydmie pojawił się otwór w piachu. Niestety dla ciebie była to wielka paszcza stwora.
Obrazek
Była ona gotowa połknąć cię w całości o ile nie wymyślisz niczego co mogłoby poprawić twoją sytuację. Musiałeś brać pod uwagę, że bycie ciągniętym z dużą szybkością po piachu nie ułatwia podejmowania skomplikowanych działań, a od paszczy dzieliło cię niecałe 10m. W twoich dłoniach nadal znajdowały się 2 kunai, które nie były już jednak naładowane chakrą Raiton.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Pustynia

Postprzez Kenshi » 11 kwi 2017, o 20:43

Kenshi nie tracił zbędnego czasu na zastanawianie się co dalej robić, tylko od razu przeszedł do działania. W ten sposób nie pozwolił urosnąć dzielącej go od przeciwnika odległości, a wręcz stopniowo ją zaczął redukować, gdy tylko rzucił się za przybyszem w pogoń. Wartka akcja, jaka nastapiła nie pozwalała Kenshiemu do końca zebrać rozbieganych myśli, ale mimo tego przebijało mu się przez głowę, jedno jasne pytanie - co tu robi ten gość. Inuzuka mieli swoją siedzibę Rodową w zupełnie innej krainie, i jego obecność w tym właśnie miejscu, w momencie tak idealnym jak teraz - na pewno mogła zastanawiać. Bestia, która jednak rzuciła się w pogoń za przedstawicielem szczepu Maji, skutecznie wybijała z myśli jakiekolwiek głębsze rozważanie nad tą problematyką - najważniejszym było przeżyć to zdarzenie.
Dość szybko się okazało, że Kenshi jest szybszy od swojego oponenta. Dystans ich dzielący systematycznie się skracał, aż doszło do momentu tak długo wyczekiwanego przez Maji. Chłopak wyciągnął przed siebie wcześniej wyjęte kunaie, a następnie wykorzystał znaną technikę Raitonu, która pozwoliła stworzyć specjalny pocisk, który wystrzelony pomknął wprost na plecy wroga. Ten nie spodziewając się najwyraźniej takiego ruchu ze strony swojego wroga, padł jak długi na piasek, najpewniej chwilowo sparaliżowany. Kenshi w tym momencie prawie zachłystał się smakiem sukcesu. Widział, jak ziele które chciał zdobyć znajduje się dalej w zaciśniętej, porażonej prądem, ręce chłopaka. Nic jednak związanego z zachwytem nie nastąpiło, bo wtem Kenshi padł podobnie jak jego oponent - plackiem, twarzą do piachu, czując jak coś owinęło mu się wokół kostek, a następnie pociągnęła w kierunku... przeciwnym do którego zmierzał.
Pustynna bestia nie zapomniała o swojej niedoszłej ofierze i w końcu dosięgnęła swojego celu, trzymając ją mocno i ciągnąc wprost ku swojej rozwartej paszczy. Jej rozmiary były doprawdy przeogromne i nie było powodu sądzić, że Kenshi w całości nie mógłby się w niej zmieścić. Na to jednak chłopak wcale nie miał ochoty i wykorzystując to, że w jego zaciśniętych dłoniach wciąż znajdowały się kunaie, wykorzystał szybko inną technikę Raitonu, aby spróbować się wyswobodzić z tego przeklętego uchwytu.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Pustynia

Postprzez Hoshigaki Seiki » 13 kwi 2017, o 21:19

Łowca chwastów
C
21/30


Umięśnione macki pustynnej bestii zaciskały się na twoich nogach z ogromną siłą i z pewnością przeciętny człowiek już miałby problemy by ustać na nogach po czymś takim. Ty jednak prezentowałeś znacznie wyższy poziom wytrzymałości co dawało ci przynajmniej jakieś szanse w tym jakby się zdawało nierównym starciu natury z człowiekiem.
Dystans dzielący cię od wielkiej paszczy demona zmniejszał się bardzo szybko, ale z równie zadziwiającą prędkością obmyśliłeś plan działania. Dzięki trzymanym w dłoniach kunai chciałeś pokryć się zbroją z błyskawic, ale niestety obracanie ostrzami w takiej pozycji okazało się zbyt trudne nawet jak dla ciebie (opis techniki i jej wykonania). Obydwa ostrza wypadły z twoich dłoni, a ty sam pozostałeś chwilowo bezbronny podczas gdy dystans między tobą a twoją zagładą wynosił już ledwie 3m. W tej chwili osoba obserwująca twoją akcję z boku, mogłaby stwierdzić że wykonałeś coś niemożliwego, ale prawda była taka, że twoje wieloletnie treningi nie poszły na marne. Doskonale wytrenowane ciało oraz zdolności szermiercze na najwyższym poziomie pozwoliły ci jednym płynnym ruchem odbić się od ziemi i wykonać dziwaczną aczkolwiek skuteczną akrobację po której kolejna porcja krwi spłynęła na otoczenie.
Po szybkim cięciu wylądowałeś na równych nogach raptem 1m od paszczy demona, który zaczął szaleć na tyle ostro, że potężne tumany kurzu wzbijały się w powietrze przesłaniając z każdą chwilą coraz większy obszar wokół was. Prawdopodobnie była to reakcja obronna, która miała umożliwić istocie ucieczkę przed oprawcą - czyli przed tobą.
Rażony wcześniej prądem chłopak znajdował się teraz mniej więcej 20m od ciebie, aczkolwiek nie byłeś w stanie zobaczyć go przez panujące wokół warunki.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Pustynia

Postprzez Kenshi » 18 kwi 2017, o 13:00

Sytuacja w jakiej znalazł się Kenshi, była wyjątkowo groźna, ale na szczęście znalazł z niej wyjście, wykorzystując swoje mistrzowskie zdolności szermiercze. Sprytny ruch z wykorzystaniem odbicia się od podłoża, a następnie wykonanie szybkiego manewru ze skłonem, pozwoliły młodzieńcowi dosięgnąć ostrzem macki. Odcięta nie stanowiła już dla Kenshiego zagrożenia, ale stwór pozbawiony kolejnej kończyny wpadł w szał więc przedstawiciel Szczepu Maji, wolał utrzymać bezpieczny dystans, bo paszcza olbrzymiego stworzenia dalej była niebezpieczna.
Z tego względu Kenshi wykonał szybki odskok do tyłu, a następnie wykonał w tył zwrot i postanowił pogłębić dystans, chcąc jak najszybciej znaleźć się też w zasięgu chłopaka, który chwile wcześniej ukradł zioło. Jakby nie patrzeć, szalejący stwór podnosił co raz większe tumany kurzu, zakrywając w ten sposób obraz pola walki, a Kenshi mimo wysokiej percepcji, wolał nie ryzykować tym bardziej, że jego przeciwnikiem był Shinobim, a niedocenianie swoich przeciwników jest jedną z największych głupot, które skazują na przegraną.
Kenshi nie zamierzał niepotrzebnie ryzykować i siłować się z przytomnym lub i nie przeciwnikiem, dlatego też postanowił wykorzystać jedną z najprostszych technik Raitonu. Poprzez porażenie jego dłoni przy pomocy przewodnika (a więc katany) naładowanego Raitonem, liczył na to, że spowoduje niekontrolowaną stymulację mięśni w dłoni, na tyle, aby palce złodzieja zaczęły się systematycznie rozwierać i zamykać. W ten sposób chłopak powinien wypuścić trzymane ziele, a Kenshi mógłby je wtedy odebrać i pognać w stronę z której przybył w to właśnie miejsce.
Przedstawiciel Szczepu Maji w pierwszej jednak kolejności uważnie obserwował swoje otoczenie, nie chcąc ponownie wdać się schwytać bestii gdyby ta zamierzała jednak przepuścić atak, lub wpaść w zasadzkę przygotowaną przez chłopaka. Stąd też gdyby coś Kenshiemu wydało się nienaturalne, wtedy też przerywa on swoje działanie i obserwuje, podejmując kolejne działania dopiero w chwili gdy będzie mógł wyciągnąc jakieś pierwsze wnioski.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Pustynia

Postprzez Hoshigaki Seiki » 20 kwi 2017, o 00:03

Łowca chwastów
C
23/30


Stwór wciąż wił się z bólu gdzieś za twoimi plecami, jednak to nie miało teraz absolutnie żadnego znaczenia. Jedynym co się liczyło było tajemnicze ziele, którego zdobycie było twoim priorytetem. Bez zbędnych ceregieli ruszyłeś w stronę rażonego prądem chłopaka z zamiarem dźgnięcia go w dłoń swoją naładowaną bronią. Nie było mowy o żadnej obronie, ani kontrze bo człowiek ten leżał po prostu nieprzytomny tuż pod twoimi nogami. Czubek ostrza zbliżył się do jego dłoni, a pierwsza, pojedyncza wiązka elektryczna przeskoczyła na jego ciało. W tej samej chwili coś w błyskawicznym tempie wyskoczyło spod piasku dosłownie 30 centymetrów za twoimi plecami. Usłyszałeś to, twoje zmysły były na tyle wyostrzone, że coś takiego nie mogło ujść twojej uwadze ale nie było właściwie szans abyś mógł przeciwdziałać temu co zostało dla ciebie przygotowane.
Ciepły szczoch oblał cię niemal od pasa aż po czubek głowy, a odpowiedzialny za to pies zdołał jeszcze odepchnąć się od twojego barku tylnymi łapami powodując tym samym, że lekko straciłeś równowagę chwiejąc się w stronę nieprzytomnego chłopaka. I tutaj kolejna niespodzianka - już od dłuższej chwili był przytomny i czekał jedynie na twoje podejście. Teraz kiedy jego pies wykonał swoje zadanie, a ty lekko zachwiany stałeś przy nim, szybko poderwał się z ziemi i zaserwował dość silne uderzenie łokciem w podbrzusze. Przy twojej wytrzymałości nie był to cios krytyczny, ale odczułeś go na tyle mocno, że ciało właściwie automatycznie lekko skuliło się w pasie.
Ta chwila wystarczyła chłopakowi oraz jego psu, aby przygotować się do walki. Chłopak odskoczył po swoim ciosie na 5m w tył (czyli teraz stoi 5m przed tobą, twarzą do ciebie), zaś jego kompan znajdował się 5m za twoimi plecami.
Nie myśl sobie, że tak łatwo oddam ci tą roślinę. Zbyt długo szukaliśmy jej na tej zatęchłej pustyni, aby teraz tak po prostu stracić ją z rąk! Akainu, przygotuj się! Rozniesiemy go! - w trakcie tych słów, ty doszedłeś do siebie i mogłeś już normalnie stać, zaś stojący przed tobą chłopak stał już niczym zwierzę na czterech łapach, a w jego wyglądzie dostrzegłeś subtelne zmiany (szpony, kły, oczy). Za swoimi plecami usłyszałeś "puffnięcie" jednak delikatne warczenie psa nie ustało. Ciągle też czułeś nieprzyjemną wilgoć od psiego moczu.
Odgłosy pustynnej bestii ustały.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Pustynia

Postprzez Kenshi » 21 kwi 2017, o 20:48

Kenshi do końca wierzył, że pozostała część zadania nie będzie od niego wymagała większych starań aniżeli tych, jakich do tej pory musiał uczynić. Cały ochlapany gorącą juchą bestii, przedstawiał się wyjątkowo bestialsko i w tym momencie jego jedynym marzeniem było znalezienie się jak najdalej stąd. W bezpiecznym miejscu w którym będzie mógł w końcu odpocząć i się oczyścić. Stąd też gdy Kenshi w końcu uporał się z jednym problemem, myślami i działaniem od razu przeszedł do kolejnego punktu, wręcz kluczowego, a widząc nieprzytomnego młodzieńca, postanowił uczynić coś, co w jego mniemaniu byłoby najmniej szkodliwe dla kogokolwiek.
Nic z tego.
Gdy tylko Kenshi podszedł uczynić to co zamierzał, nastąpiło kilka innych rzeczy równocześnie. Pierwsze liźnięcie Raitonu przeskoczyło z katany na dłoń nieprzytomnego młodzieńca, a jednocześnie zza pleców Kenshiego wynurzyło się stworzenie o którym w ferworze walk, mężczyzna z Maji zdążył zapomnieć. Ninkein Inuzuki, nie wgryzł się jednak w ciało Kenshiego, tylko... oblał go szczynami, a następnie odbił się łapkami o jego bark, powodując że ten lekko się zgiął. Wtedy to wykorzystał oponent Kenshiego, który jak się okazywało... był już od dłuższego momentu przytomny i tylko czekał na dogodną sytuację do ataku. Gdy ta się nadarzyła, wyprowadził szybki cios, idealnie zgrany z tym który zadał Ninkein. Kenshi wyraźnie odczuł jego następne uderzenie łokciem wprost w podbrzusze na które jeszcze mocniej się zgiął...
Chłopak z Rodu Inuzuka, dość jasno po tej akcji obwieścił Kenshiemu, że nie zamierza mu od tak oddać tego za czym tak długo podążał na tej "zatęchłej pustyni" i co więcej, niemalże od razu dał sygnał swojemu futrzanemu kompanowi do przyjęcia boiowej pozycji obwieszczonej groźnym powarkiwaniem. Maji w tym czasie zdążył się pomału wyprostować i rozchichrać, choć temu objawowi nie towarzyszył wcale miły uśmiech. Rozchhichrana twarz umazana krwią spoglądała zarówno wyczekującą jak i wyzywającą w kierunku Inuzuki, jakby zapraszając go do ataku. Katana wciąż ociekająca krwią, wysunęła się do przodu i spoczęła na wysokości twarzy młodzieńca.
- W chuj rozważne atakować człowieka pustyni na pustyni. Było trzeba spierdalać póki miałeś szansę, teraz już jej nie otrzymasz - wraz z końcem przemowy Kenshiego, jego całe ciało objęła elektryczna poświatą, która następnie spłynęła na ostrze, a te wycelowane nagle do góry wystrzeliło piorunami w kierunku nieba. Przybrana w ten sposób sylwetka mogła wydawać się oponentom jakimś wstępem do walki, stąd też Kenshi nie tylko obserwuje swojego przeciwnika z na przeciwka, ale również uważnie nasłuchuje jakiekolwiek dźwięki zza pleców, które mogłyby świadczyć o tym, że przeciwnik chce zaatakować. Gdyby tak było to wtedy też Kenshi przyjmuje odpowiednią sylwetkę do techniki szermierczej Mikazukigiri i jest gotowy odeprzeć nadchodzący atak, szerokim, szybkim i silnym cięciem.
Gdyby Maji zauważył, albo odniósł wrażenie, że jego defensywa może się spotkać ze skutecznym kontratakiem, wytrąceniem broni lub przełamaniem obrony - wtedy błyskawicznie odskakuje na bok pozostawiając na swoim miejscu jedynie cień swojej sylwetki. Kenshi wtedy też nie zwalniajac wykorzystuje możliwe ogłupienie przeciwników, natychmiast przechodząc do kontrataku i przy pomocy Hiken: Tsukikage wyprowadza szybkie pchnięcie w drugą istotę, którą powinien być kompan Inuzuki.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Pustynia

Postprzez Hoshigaki Seiki » 24 kwi 2017, o 20:21

Łowca chwastów
C
25/30


Chłopak stojący naprzeciw ciebie najwyraźniej nie robił sobie wiele ze słów które wypowiedziałeś. Wpatrywał się w ciebie lekko przerażającym spojrzeniem, w którym dostrzegałeś dzikość i gotowość do walki na śmierć i życie. Nawet widok spływającej z twojego ciała elektryczności nie pomógł go wystraszyć, a piorun wysłany w niebo po prostu zniknął i póki co nie było po nim żadnego śladu. Jedyne co zmieniło się nad waszymi głowami to kolor chmur, które były teraz ciemne i z pewnością lada moment spuszczą na was deszcz i niejedną błyskawicę.
Kiedy wiązka elektryczna opuściła już twój miecz, rywale przypuścili atak. Obydwaj właściwie jednocześnie odbili się od podłoża wzbijając tumany piachu i zaczęli obracać się z zatrważającą prędkością wokół własnej osi.
Zdychaj! - doszło twoich uszu, a ułamek sekundy później poruszyłeś swoje ostrze by zablokować ataki (Mikazukigiri). Okazał się to rucha jak najbardziej prawidłowy bo dzięki niemu twój miecz uderzył najpierw o nadlatującego od przodu chłopaka, a następnie w psa za twoimi plecami. Towarzyszyły temu niemalże fontanny iskier które wytwarzało tarcie twojego ostrza o szpony przeciwników. Ci napotykając opór, przestali się obracać i odskoczyli właściwie jakby odbili się do tyłu by uniknąć skuteczniejszej kontry z twojej strony. Chłopak z Inuzuka zanim jeszcze opadł na ziemię, sięgnął po garść dziwnych kulek, które natychmiast rzucił w twoim kierunku. Było to jednak rzut dość niechlujny bo zdawało ci się, że ledwie część z nich zdoła dolecieć do twojej pozycji, a reszta opadnie nie tylko wcześniej ale też po bokach jak i za twoimi plecami.
Kiedy chłopak wylądował w odległości wspomnianych wcześniej 5m od ciebie, od razu przyjął swoją poprzednią pozycję na czterech łapach i znowu wyszczerzył w twoim kierunku zęby i zawarczał dość groźnie.
W tym samym czasie nad waszymi głowami dało się słyszeć pierwsze pioruny, a to z kolei oznaczało, że mogłeś już próbować posłać swoją wiązkę elektryczności z nieba na cel jakim był chłopak z Inuzuka. Trzeba było jednak brać poprawkę na to, że może on być gotowy do ucieczki lub tylko czekał na jakikolwiek gest z twojej strony, by ruszyć do kolejnej szarży. To z kolei oznaczałoby, że piorun mógłby chybić.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Pustynia

Postprzez Kenshi » 25 kwi 2017, o 18:41

Maji nie odpowiedział już na słowną zaczepkę chłopaka z Rodu Inuzuka, tylko swoim ostrzem pokazał co o tym sądzi, skutecznie broniąc się przed atakiem z obu stron. Iskry które przeskakiwały między ostrzem katany, a wzmocnionymi pazurami Inuzuki i jego kudłatego kompana, dokładnie obrazowało z jaką siłą uczestnicy tej bitwy mieli do czynienia. Każda ze stron nie odpuszczała, a jedynie prosty kawałek żelaza mógł być tu skutecznym rozjemcą pomiędzy zwaśnionymi stronami. Przynajmniej do momentu do którego któraś ze stron nie wymyśli skuteczniejszego sposobu na wykończenie swojego wroga.
Przeciwnicy Kenshiego po sparowaniu ich ataku odskoczyli od swojego oponenta, zachowując nieduży dystans 5 metrów. Jeszcze przed wylądowaniem jednego z nich, chłopak z psiego klanu wyciągał zza pazuchy jakieś kulki którymi rzucił w bodajże nieumiejętny sposób w stronę Kenshiego. Ten jednak nie zamierzał głupio czekać i faktycznie sprawdzać czy to było niefortunne zdarzenie czy też zamierzone działanie, dlatego też gdy tylko pierwsze kulki dotknęły ziemię, stopy Kenshiego błyskawicznie zwróciły się w kierunku psiego towarzysza chłopaka, zakładając za możliwe zwrócenie w ten sposób uwagi jego właściciela.
Takie działanie miało jak najbardziej słuszne powody w mniemaniu Kenshiego, w końcu jego plan był prawie na uwieńczeniu, ale żeby doszedł do skutku, musiała być stuprocentowa pewność jej powodzenia. Z tego więc powodu Kenshi przeskakując w kierunku psa, zasygnalizował wykorzystanie kolejnej techniki, tym razem skupiając się na zadaniu kilku ciosów wymierzonych dokładnie w tors zwierzęcia, jednakże prawdziwym celem Kenshiego w tym momencie było skłonienie jego ludzkiego kompana do skierowania się właśnie jak najkrótszym torem wprost do walczącej dwójki, w celu udzielenia wsparcia. To właśnie ten moment Kenshi wybrał na zadanie ciosu. Oponent chcąc ratować swojego czworonożnego przyjaciela, powinien mieć wtedy na celu jak najszybsze dotarcie i w tym przypadku, jego uwaga na inne czynniki zza wyłączeniem wroga i psa powinny być znacznie mniej wyczulone. Idealny moment na wykorzystanie przez Kenshiego grzmotu...
Ciosy Kenshiego wycelowane w tors, a więc największą część psa również były celowe. Skupiając się na właściwym sprowadzeniu grzmotu na ziemię, wolał nie skupiać i tak swojej rozproszonej uwagi na znacznie mniejszych elementach, które uszkodzone faktycznie mogłyby być bardziej śmiercionośne to ich trafienie również było większą sztuką.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Pustynia

Postprzez Hoshigaki Seiki » 29 kwi 2017, o 11:05

Łowca chwastów
C
27/30


Psia ekipa zaczynała być uciążliwa, chociaż od samego początku byłeś niemal pewien że przewyższasz ich w doświadczeniu i umiejętnościach bojowych. Mimo to ich współpraca oraz zaangażowanie sprawiały, że chwilami stawali się odrobinę lepsi niż byli w rzeczywistości. Najwyraźniej wiele z zaprezentowanych ruchów, ataków oraz taktyk mieli już wytrenowane o wiele wcześniej co oznaczałoby że mieli za sobą już niejeden pojedynek.
Akainu! - krzyk przerażenia dobiegł cię zza pleców. To chłopak z klanu Inuzuka dostrzegł właśnie twój zamiar jakim było dorwanie jego włochatego pupila. W tym samym czasie rzucone przez niego kulki dotknęły ziemi, a to spowodowało momentalne uwolnienie wielkich kłębów dymu, które rozeszły się po godnym podziwu obszarze. Teraz zrozumiałeś już, że nic w tej walce nie było dziełem przypadku, nawet owe 5m jakie dzieliło cię od każdego z rywali jeszcze kilka sekund wcześniej. Fioletowy, gęsty dym objął swoim działaniem obszar znacznie wykraczający poza wasze pozycje (10m w każdą stronę od twojej poprzedniej pozycji, czyli jeszcze 5m za psem będzie dym).
Ty jednak byłeś już w trakcie swoich działań, a ich celem stał się uporczywy pies stojący naprzeciw ciebie. Seria szybkich cięć powędrowała prosto na zwierze, które wydało z siebie głośny pisk. Ty jednak czułeś, że ze wszystkich ataków, tylko jeden zdołał trafić celu. Pozostałe chybiły przez dym który spowił całe pole waszej walki. Pies wykorzystał to i w jakiś sposób umknął twojemu gniewowi.
Teraz nie widziałeś nic poza fioletowym dymem otaczającym cię zewsząd. Sytuacja mogła wydawać się nieciekawa, ale z pomocą przychodziły też pozostałe zmysły jakimi dysponowałeś. Wystarczył jeden odgłos buta stawianego na piasku, abyś mógł określić że zgodnie z założenie, chłopak z Inuzuka postanowił ruszyć w twoją stronę. Był to jego błąd, ale właściwie nie miał innego wyjścia jak podjąć próbę ratowania kompana. Ogłuszający grzmot, jasny błysk... cisza. Wszystko wokół umilkło, a dym powoli zaczynał się przerzedzać. Pod twoimi nogami leżało sparaliżowane ciało twojego przeciwnika, a 5m za nim czaił się poważnie ranny pies, którego prawy bok ociekał obficie krwią. Zwierze powoli czołgało się w stronę właściciela, który ciężko oddychał, a jego dłoń mocno zaciskała się na roślinie skradzionej ci sprzed nosa.
Hoshigaki Seiki
 

Re: Pustynia

Postprzez Kenshi » 3 maja 2017, o 21:03

Kenshi uczynił tak jak postanowił chwilę wcześniej i gdy pierwsze okrągłe ładunki uderzyły w ziemię, chłopak wyskoczył do kompana Inuzuki, zamierzając jak najszybciej go wyeliminować. Nie przewidział jednak, że ów rzucone w niego kulki są tak na prawdę bombkami dymnymi, które skutecznie rozpostarły w koło dym, ograniczając Kenshiemu widoczność. Maji nie zrażony tym jednak, nie zaprzestał wykonywania swojego działania, tylko kontynuował dzieło z satysfakcją czując opór w postaci prawdopodobnie ciała psa, który głośno pisnął. W tym samym momencie uszu Kenshiego doszedł dźwięk nadbiegających kroków drugiego przeciwnika - w idealnym momencie. Przeciwnik niczego nieświadomy, postępując według założonego planu Kenshiego, zdradził się głośnym poruszaniem, co wychwyciły wyczulone zmysły przedstawiciela klanu Maji. To wystarczyło mu do wykonania drugiej częsci planu, którym było sprowadzenie ogłuszającego grzmotu w środek kłębowiska dymu. Gdy od siły uderzenia rozwiały się pierwsze kłęby dymu, ujrzeć można było porażone ciało Inuzuki, na widok którego jego psi kompan również ranny, próbował się doczołgać.
Kenshi był świadom, że pojedynek którego był uczestnikiem, nie był zwykłą potyczką, tylko walką na śmierć i życie i pod takim właśnie kątem obserwował to co zostało z jego przeciwników. Nie czuł wyrzutów sumienia, nawet gdy spoglądał na wiernego, futrzastego kompana Inuzuki. Wiedział, że przeciwnicy gdyby mogli, to by go wykończyli dla tego samego ziela, dla którego on sam podjął z nimi walkę. Teraz, gdy sam zbliżył się do oponentów, a jego ostrze wisiało nad karkiem porażonego mężczyzny, beznamiętnie obserwował jak jego pies, próbuje go powstrzymać. Szybkie pchnięcie zakończyło cierpienie mężczyzny, dzieląc jego rdzeń kręgowy u podstawy czaszki na dwie części. Chwilę później to samo ostrze, rozpłatało czaszkę psa, niezależnie od tego czy zamierzał powstrzymać Kenshiego, czy też ratować się ucieczką. Żelazny Siewca - przydomek nadany Kenshiemu podczas walk o Atsui, nie odpuszczał swoim przeciwnikom, stąd też by go dopadł i skończył to czego wcześniej nie udało mu się zakończyć.
Kenshi spoglądał w ciszy na pobojowisko jakie zostało. Wiele wydarzyło się w ciągu ostatnich kilkudziesięciu minut. Księżyć wysoko gościł już na niebie, a mężczyzna wciąż czuł szybko krążącą krew w swoich żyłach. Był wolny oraz wciąż żywy i wciąż mógł kontynuować swoje dziecło. Spojrzał na ziele, które doprowadziło do takiej sytuacji, by w końcu opuścić ostrze które po raz kolejne tego dnia, napiło się krwi - tym razem ludzkiej. Odcięta dłoń leżała wciąż obok ciała chłopaka. Kenshi bez ogródek chwycił za to, by następnie schować do torby którą miał wciąż przypasaną do pasa. Po tym zamierzał jeszcze przeszukać ciało Inuzuki, nie wiedząc co takiego jeszcze mógłby przydatnego znaleźć. Życie na pustyni było wystarczająco trudne i każdy nawet zwykły shuriken mógł tu zadecydować o życiu.
Po przeszukaniu zwłok i dekapitacji dłoni która trzymała ziele, Kenshi ruszył w drogę powrotną, nie zamierzając pozostawać tu na nocleg. Nie chciał natknąć się na kolejną bestię, i tak zapewne pod wpływem doznanych wrażeń nie mógłby zasnąć - uznał więc, że najrozsądniejszym będzie opuścić jak najszybciej to miejsce, pozwalając padlinożercom, zając się pozostawionymi truchłami.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Pustynia

Postprzez Hoshigaki Seiki » 7 maja 2017, o 08:43

Łowca chwastów
C
29/30


Wynik walki był już przesądzony i tylko kwestią twojej dobrej woli było to jak wiele życia pozostało jeszcze młodemu Inuzuce oraz jego psu. Niestety dla nich nie należałeś do osób pobłażliwych, które zapewne rozczuliłyby się nad widokiem jaki miałeś przed sobą. Pies skomlący na widok rannego pana, oraz człowiek ze łzami w oczach obserwujący jak kończy się jego historia i cała podróż ze swoim psem u boku.
Aka... - tutaj jego drżący głos urwał się, a słychać było już tylko odgłosy przecinanych kręgów szyjnych oraz lejącej się obficie krwi.
Pies widząc co uczyniłeś, zawył przeraźliwie i dalej czołgał się w waszą stronę, jednak zanim dotarł do swego pana, twój miecz dotarł do niego i skończył ostatecznie ten pojedynek.

Z zielem które było powodem tej walki, mogłeś wreszcie skierować swe kroki w stronę wioski Kirisu gdzie czekał twój zleceniodawca. Z pewnością wkroczenie na główną ulicę handlową z obfitymi śladami krwi (pustynnego potwora oraz Inuzuki) oraz z zapachem psiego moczu wzbudzi zainteresowania licznej grupy osób a może nawet jakiejś straży. Niemniej jednak zadanie zostało wykonane a tobie pozostało jedynie w spokoju dotrzeć do mężczyzny który obiecał ci wypłacić nagrodę za twoje działania.


Spoiler: pokaż
Nagroda za przeprowadzenie misji (dla misjodawcy): 20 PH, 500 ryo
Nagroda za odbycie misji (dla gracza): 50 PH, 300 ryo

Dodatkowa nagroda sugerowana*: 3x bombka dymna, 2x notka wybuchowa[/b]

* jeśli przy wycenie misji się zgodzą : )
Hoshigaki Seiki
 

Re: Pustynia

Postprzez Kenshi » 8 maja 2017, o 18:18

Przeciwnik został pokonany, a w jego ekwipunku znalazło się jeszcze coś, co z powodzeniem mogło zostać wykorzystane później przez Kenshiego. W całym tym rozgardiaszu jaki powstał, mężczyzna nie mógł się doszukać swoich upuszczonych kunai, a pora jaka panowała, zdecydowanie nie sprzyjała poszukiwaniom. Chowając to co Kenshi znalazł, postanowił więc opuścić to miejsce i udać się tam gdzie miał oczekiwać go zleceniodawca. Kupiec wspominał o niedaleko położonej wiosce zwanej "Kirisu" i właśnie tam postanowił się udać.
Kenshi biorąc pod uwagę stan w jakim się znajdował, postanowił w trakcie podróży porzucić swój zwykły płaszcz, bo jakby nie patrzeć, jego stan mógł budzić stanowczo zbyt duże zainteresowanie. Widok tak zroszonego krwią ubrania, mógł nie tylko skupić zainteresowanie przechodniów, a także strażników, a Kenshi nie miał wcale ochoty tłumaczyć się z tego co zaszło. Jego ubranie znajdujące się pod tym, zdecydowanie było w lepszym stanie i to na ten moment musiało wystarczyć.
Większość nocy jaka pozostała, upłynąć miała Kenshiemu więc na podróży, co biorąc pod uwagę warunki panujące w tym regionie, było całkiem dobrą opcją, bo pozwalało utrzymać ciepło. W drodze Maji wspominał ostatnie wydarzenia, zastanawiając się czy aby jego reakcja nie była przesadzona. Dość szybko jednak nasunął mu się wniosek, że nie miał innego wyjścia. Ostrzegał, co jednak nie spotkało się z należytą sytuacją. Wraz z tak wysuniętym przypuszczeniem, wszelkie zalążki poczucia winy, jakie mogłyby się zrodzić - zostały stłamszone w zarodku, co też Kenshiemu jak najbardziej odpowiadało, bo nie było żadnym obciążeniem dla niego i nie zatruwało mu to w żaden sposób myśli w ciągu pozostałej do Kirisu wędrówki.
Po dotarciu na miejsce, co powinno się również zejść z nastającym dniem, Kenshi postanowił od razu udać się do wspomnianej wcześniej ulicy, gdzie mógł się znajdować stragan wspomnianego sprzedawcy. Wiedząc, że widok jaki zobaczy straganiarz mógłby wywołać niepotrzebny alarm, Kenshi postanowił dopiero gdzieś na uboczu, pokazać mężczyźnie to co zdobył, oczywiście w ramach tego żądając w zamian pieniędzy. Ucięta ręka powinna wywołać na tyle pożądany efekt, że straganiarz jedyne o czym mógłby marzyć, to jak najszybsze zakończenie transakcji, co też dla Kenshiego byłoby wygodnym rozwiązaniem. Miał największą ochotę udać się gdzieś na spoczynek, gdzie mógłby się obmyć i odpocząć.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 403
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: Azuma

Re: Pustynia

Postprzez Ichirou » 14 maja 2017, o 08:52

Kilka ostatnich dni upłynęło brązowowłosemu w łagodniejszym tempie niż dotychczas. Nie, żeby po spotkaniu ze starą znajomą wzięło go na przesadne lenistwo, co po prostu nie miał poważniejszych zadań do wykonania. W kwestii renegatów musiał wziąć na wstrzymanie, ponieważ jego własne poszukiwania zakończyły się w ślepym zaułku, a i od samego lidera nie słychać było ostatnio żadnych wytycznych w tej sprawie. Zresztą, ile można było uganiać się po pustyni za kościanymi wojownikami?
Osiem miesięcy. Już tyle czasu upłynęło od wygrania finalnej bitwy i przejęcia władzy w Atsui. Ichirou chyba dopiero teraz zaczynał sobie zdawać z tego świadomość, kiedy wypadł z szaleńczego wiru zemsty. Dla wielu Sabaku wojna była już zakończona,
ale Diabeł Świtu wciąż polował na swoich wrogów, wyprowadzając wendettę w imieniu swoim i swojego klanu. Ile miał jednak trwać ten samonapędzający się cykl? Oczywiście, żyć zemstą można było nawet do końca swoich dni, ale chyba nie tędy szła droga.

Bladym świtem wyszedł poza mury wioski, by znaleźć skrawek pustego terenu, gdzie zamierzał wykonać nieco ćwiczeń i popracować nad sobą. Trening był dobrą metodą do zapełnienia umysłu i odejścia od ciągłego roztrząsania niedokończonych spraw.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Ichirou » 14 maja 2017, o 14:09

Z piasku stworzył sobie proste zadaszenie, mające ochronić go przed żarem słońce, które wspinało się coraz wyżej. Sięgnął po bukłak i upił z niego solidny łyk wody. Później usiadł na piasku i urządził sobie krótką przerwę. Nudę postanowił rozwiać sobie towarzystwem w postaci poczciwego, kociego kompana. Naciął koniuszek kciuka ostrzem kunaia, a w następnej chwili przywołał Kuro.
- Jak leci? - zapytał kot, rozglądając się dookoła. Chyba miał nadzieję na coś ciekawszego niż tylko pustynię. Westchnął cicho, a potem rozsiadł się wygodnie.
- Ostatnio trochę przystopowałem ze swoimi... działaniami. A teraz trenuję - odparł zdawkowo Sabaku.
- Jak na moje to się obijasz - skomentował z drobną złośliwością, a zaraz po tym leniwie uniósł przednią łapkę, celem jej wyczyszczenia w standardowy koci sposób.
- Przyganiał kocioł garnkowi, czy jak to się mówi - odpowiedział Ichi lekko rozbawiony.
Wymienili jeszcze kilka zdań. Ot, na przyziemne, zupełnie nieistotne tematy. A później Asahi wstał i wrócił do ćwiczeń.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Ichirou » 14 maja 2017, o 23:46

Zakończył ten etap ćwiczeń, a potem wrócił do swojej poprzedniej kryjówki. Słońce grzało już mocniej, więc tym razem upił kilka solidnych łyków z bukłaka i usiadł w cieniu. Szło mu całkiem dobrze, ale na tym nie zamierzał kończyć. Dzień był jeszcze dość długi, więc mógł popracować nad paroma elementami.
- Tak w ogóle to kiedy do nas wpadasz? Już chwilę temu obiecałeś wizytę - zagaił w pewnym momencie Kuro, leniwe podnosząc pyszczek. Fakt, brązowowłosego w Neko no Tani już chwilę nie było.
- Raczej za niedługo. Mam kilka mniejszych spraw do załatwienia, a temat renegatów jest póki co zakończony - odparł, wzdychając cicho. Zakończony, na pewno? Zapewne w prowincji wciąż znajdowało się chociaż kilku Kaguya, ale na ten moment sytuacja w Atsui była spokojna.
Po kilku chwilach wrócił do treningu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości