Pustynia

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Prowincja jest zamieszkała również przez współpracujący z Sabaku Szczep Maji.

Re: Pustynia

Postprzez Ichirou » 15 maja 2017, o 22:45

Po zakończeniu kolejnego etapu treningu wrócił na miejsce swojego odpoczynku. Kuro, wyczuwając nadejście swego pana, przebudził się z płytkiej drzemki, a potem przeciągnął się, rozprostowując łapki.
- A właśnie, zapomniałbym. Co u Matsumichiego? Trochę go pokiereszowało podczas mojej ostatniej wyprawy i nie miałem okazji mu podziękować - odrzekł wzdychając ciężko. Szarmancki szermierz był wartościowym i lojalnym kompanem, z czystej kalkulacji warto było dbać o relacje z nim jak i z pozostałymi kotami. Chociaż obecnie już nie rozpatrywał tego pod kątem pragmatyzmu. Po prostu z przedstawicielami swego paktu zdążył się już zżyć i zaprzyjaźnić. To właśnie im mógł zaufać prędzej niż ludziom napotkanym na swojej drodze. Oczywiście, że przypieczętowany pakt narzucał pewne ramy, ale bez obustronnego szacunku ta współpraca nie funkcjonowałaby tak dobrze.
- Wylizał się. Heh, w sumie to nawet wyszedł na tym na plus, bo praktycznie każda kotka była chętna do wyręczania go w nawet najdrobniejszych rzeczach - odparł trochę przez śmiech, ale chyba również z lekką zazdrością. W sumie nie było czemu się dziwić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

[justify]- Na dzisiaj to wszystko. Chodź, stawiam obiad. A właściwie to kolację, bo już słońce zachodzi...- odrzekł do kociego kompana, a potem ruszył w stronę osady. To był pracowity dzień.


[zt]
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 2328
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 27
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 3 lip 2018, o 23:47

Bambusowykapelusz będący zabezpieczeniem przed niepogodą i osłoną przed wścibskimi oczyma obcych nie potrafił przeciwstawić się potężnemu pustynnemu słońcu. Wysoka temperatura do której nienawykła podróżniczka z Teiz była wycieńczająca. Nagrzany piasek pod stopami i świetlisty dysk na niebie doprowadzały do pozbawienia wody nie tylko całemu pobliskiemu otoczeniu, ale i człowiekowi. Dziewczę podróżowało przez morze piasku zaledwie drugi raz, a pierwszy skończyłby się dla niej tragicznie, gdyby nie przyjazna karawana. Wszystko tu było dla niej zabójcze, znacznie gorsze od morskich sztormów i mroźnych zamieci. Nawet wiatr zdawał się być inny. Suchy, piekący i nieprzynoszący ulgi. Żywioł niósł za sobą drobinki piachu, który wkradał się w każdy możliwy otwór. Tutejsza martwa natura nie wydawała praktycznie żadnego dźwięku, jedynie pohukiwania wiatru z dziwnie znanym szelestem, takim jak przy deszczu. Jednak kropel wody wyrzucanych przez skłębione chmury próżno było szukać. Szeleścił piasek. Wydmy pięły się i opadały rysując na grzbietach fantazyjne wzory, kierunek w którym kierowało się suche powietrze.
Podróżnie była łatwa i nie trudno było zauważyć niedoświadczonych ruchów u Atari, jednak ta częściowo skupiła się na opowieściach nie dając się wysokiej temperaturze. Starzec był bez wątpienia posępny, ale trzeba było mu oddać to, że kochał to co robił. Snuł więc słowa jedno za drugim, a młoda podróżniczka łapczywie przyswajała nudną historię. Nudną z pozoru, ponieważ wszystko w pewnym stopniu było interesujące. Atari nigdy nie słyszała o archeologii, a na pewno nie w taki wyszukany sposób. Zwykle szabrownicy bezcześcili jakieś stare ruiny czy świątynie i sprzedawali wszystko co tylko się dało. Była więc to miła odmiana i być może ucząca. Wszak nigdy nie wiadomo co w życiu się przyda, a może ta pobieżna wiedza jaką zapamięta młoda Sanada przyda się jej w którejś z przygód? Słuchanie nie boli, szczególnie w tego gdy i tak nie ma się nic lepszego do roboty.
Czasw podróży mijał, a sił nie przybywało. Jakim to szczęściem było dojrzeć na horyzoncie zarys inny niż wszechobecne garby piachu. W szarych oczach dziewczyny zatliła się ostatnia iskra energii, która to zachowywała skrzętnie na ten własnie moment. Złożyła pieczęć koncentracji i gdy miała już wysilać swoje zmysły sensoryczne coś przykuło jej uwagę. Na skraju jej spojrzenia rozciągała się soczysta zieleń. Piękna, zapraszająca i gdzieś tam z tyłu głowy obiecująca upragniony odpoczynek od palących jęzorów słońca. Dziewczyna podniosła podekscytowana palec i miast wskazać oczywiste ruiny wskazała na pustkę obok. - Patrzcie! Ale mamy szczęście. Obok wykopalisk znajduje się zagajnik. Będziemy mogli rozbić tam prowizoryczny obóz, zanieść tam najpotrzebniejsze znaleziska, przyszykować odpowiednio transport i coś mi się jeszcze wydaje, że napełnić bukłaki do pełna. - Powiedziała pełna entuzjazmu jakby wizja roślinności w jej głowie nadała jej jeszcze więcej energii i zapału. Skupiła się w poszukiwania obcych skupisk chakry i przez dłuższą chwilę tak trwała. W końcu dobrze byłoby wiedzieć czy znajdują się sami w tej okolicy. Atari zgadywała, że taka oaza była obowiązkowym przystankiem dla każdego kto przemierza pustynne obszary.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 226
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 7 lip 2018, o 19:02

Po co komu cel podróży? Ta zawsze kończyła się tak samo - nie ważne kim byłeś u kresu swojej podróży zwanej życiem czekała zawsze koścista postać z drewnianym drągiem zakończonym ostrzem. Byłeś bogaty, może biedny? TO nic, sczeźniesz tak samo jak ten drugi, może w trochę bardziej lub mniej przyjemny sposób. Ważnym było jednak jak do tego celu się dotarło, ważna była sama podróż. A Kuma i Atari raczej nie narzekali na zbyt dużą ilość wrażeń podczas ich wspólnej wędrówki. Piach, pustynia, starzec z kamieniami. Czy można sobie wyobrazić bardziej monotonny scenariusz? Czego jednak więcej spodziewać się po pustyni i nawiedzonych starcach i ich skarbach. Odruchowo ziewnął zasłaniając przy tym usta rękawem. Rodzinny interes, nic co sam by mógł wybrać staruszek, bo pewnie ktoś mu już narzucił "zainteresowaniem kamulcami", które coraz bardziej trafiły w jego oczach. Westchnął ciężko, ale próbował robić dobrą minę do złej gry i uśmiechnął się do mówiącego. Jak cenne minerały mogły stać na drugi miejscu? Główne źródło zarobku było dla niego niczym drobnostka, tak mało znacząca. Karta pułapka to mało powiedziane - podobnie jak Atari wyglądająca jak chłopiec, jak to człowiek może się pomylić, prawda?
Wszystko było takie same, do tego widoku trzeba było się przyzwyczaić i po prostu z nim żyć. Jeżeli nie możesz ich pokonać, to ich olej albo coś takiego. Powiedzmy, że to wersja zmodyfikowana na potrzeby piaskowego dziada. Wszystko szło jednak bez przeszkód - żadnych bandytów wychylających się zza piasku, żadnych nawiedzonych ludzi spotkanych po drodze. Czyżby na pewno byli w świecie shinobi? To nie mogło być prawdziwe, a czy w ogóle miało być? Wtem w końcu coś miało się zmienić! Staruszek się ruszył, uniósł dłoń ku górze, wskazał miejsce docelowe. Opuszczone miasto, może jakiś obóz Kaguya? Albo zamieszkiwał ktoś tu jeszcze przed nimi. No i ta pobliska oaza, aż dziwne że nikogo tu nie było. Krzyczało aż "zamieszkaj tutaj, będzie dobrze kierowniku".
-To co, rozbijamy tutaj obóz, zbierasz kamienie i wracamy, tak? Czy coś mi umknęło? - trochę brakowało mu jakiegoś zajęcia, czegoś czym może zająć umysł i ręce. Spojrzał w bok co takiego robiła Atari, wyglądała jakby koncentrowała chakrę, tylko do czego? Sam Kuma podrapał się po głowie zachodząc w myśl co takiego przywiodło tego dziadka w te okolice. Ciekawość? W jego wieku to powinien siedzieć na kanapie i oglądać... coś, nie wiem, może by wymyślił kablówkę to by miał co oglądać dziad jeden! A tak... tkwili. Pośrodku pustyni, pośrodku niczego, tuż obok budynków zapomnianych już przez (prawie wszystkich).
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 394
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 12 lip 2018, o 17:20

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
28


- Co? Zagajnik? - Wypalił mężczyzna - nieco zdziwiony, nieco obruszony. Skrzekliwy jak zawsze. Wszechogarniający upał nie sprawiał, że brzmiał przyjemniej. Suchość przebijała się przez barwę spowodowana suchością gardła. Zresztą wy nie brzmieliście lepiej. Woda była podstawą na pustyni a puste bukłaki nie zachęcały do tego, żeby zostawać tutaj chociaż na jedną sekundę dłużej. Tutaj nie - ale w tym zagajniku? W tej oazie? Pracodawca zmrużył oczy, obniżył materiał zasłaniający mu twarz i pochylił się nieco do przodu, próbując przyjrzeć się otoczeniu. Wytężał wzrok. Dojrzeć niedostrzegalne. Może to już po prostu nie ten wiek i wzrok staruszkowi szwankował? Zaznaczając, że wcale nie był taki stary - po prostu wyglądał na starszego, niż był w rzeczywistości. Ze słabym wzrokiem ciężko by było badać starocie. Ewentualnie - krótkodystansowiec? Kogo to obchodzi.
- Jaki obóz? - Obruszył się po raz drugi, nawet uniósł na tym wielbłądzie..! A nie, jednak nie. Jednak po prostu się wyprostował, strosząc pawie piórka. - Ja tam niczego nie widzę. - Dodał już nieco spokojniej. Urażone paniczysko, ot co. Tylko cholera wie, czym urażone. - Idziemy dalej. - Oświadczył i pacnął boki wielbłąda, by ten się poruszył. Nie tylko pracodawca nie dostrzegał oazy - Kuroi również żadnej nie widział.
Ognisko chakry było wyczuwalne dla Atari. Płonęło za jednym z budynków - całkiem wyraźne, żywe. Shinobi. Albo jakaś kunoichi. Cokolwiek to było - posiadało chakre. Zaś jeśli coś posiada chakre - z góry można to było uznać za zagrożenie. Zwłaszcza w takim miejscu, na kompletnym zadupiu. Albo nie? Może to jakiś potrzebujący, zbłąkany wędrowiec?
Obrazek
Dear rabbit, please stop looking the other way
It's cold out there so why not stay here
Under my tail.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 947
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 18 lip 2018, o 21:53

Figle, które płatał mózg Atari były na swój sposób niezwykle ironiczne. Ot wielka władczyni sztuki iluzji została zamknięta w jednej przez samą siebie i nawet o tym nie wiedziała! Misjodawca o skrzekliwym głosie nie był jednak na tyle uprzejmy by cokolwiek wyjaśniać. Po prostu dla niego nie było i koniec dyskusji. Młoda podróżniczka żachnęła się zdezorientowana i spojrzała na swojego towarzysza. W końcu mógłby przemówić tej wrednej chodzącej mumii do rozumu. Jej szare ślepia wlepiły się w znużonego, przygarbionego mężczyznę i oczekiwały. Można byłoby rzecz, że cudu. Ponieważ nawet gdyby owa oaza była jawą a nie abstrakcją wybujałego umysłu, to skoro zrzędliwy archeolog nie chciał to i tak nie rozbiliby tam obozu i nie zaczerpnęli ze źródła. Ta świadomość bardzo długo przechodziła przez rozum młodej dziewczyny i potrzebowała trochę czasu, zanim znów odzyskała ducha.
Źródło chakry nie było niczym nadzwyczajnym. Atari od małego dziecka posiadała zdolność widzenia nieco więcej niż inni ludzie. Potrafiła wytężyć dodatkowy zmysł, aby ujrzeć skupiska mocy zwanej chakrą. Teraz gdy to uczyniła zauważyła coś co zwykle nie wzbudzało w niej przezornego niepokoju - wszak zewsząd otaczali ją ludzie - jednak tutaj, na absolutnym pustkowiu było to niecodzienne. Zważywszy tym bardziej na okoliczności. Zapomniane ruiny nie były czymś co powinno skrywać skupiska chakry, choć może był to kolejny etap zmęczonego słońcem umysłu. Być może tak naprawdę nic nie widziała. - W jednym z budynków coś się znajduję. - Powiedziała trochę niepewnie, po czym wskazała palcem tym razem na ruiny starając się wcelować koniuszkiem na budynek w którym ktoś lub coś bytowało. - Wyczuwam chakrę w ruinach, być może ktoś już zajął się odkrywaniem pradawnych okruchów hisotrii - Dodała zaraz i spojrzała na Kuroia. Właściwie to on tutaj jakby rządził, a to przywództwo z lekkością oddała młoda Sanada. Informacji więc naturalnie powinna skutkować w jakichś działaniach zapobiegawczych. W gruncie rzeczy, Atari i tak w swojej naiwnej głowie rysowała już obraz drugiego zgreda omiatającego starocie swoim pędzelkiem z włosia pokracznych, powyginanych na grzbietach koni, który dotarł tu jako pierwszy. Ta naiwność więc nigdy nie powinna przewodzić, ani też decydować. Kuori zdawał się więc być lepszym dyrygentem następnych ruchów.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 226
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 30 lip 2018, o 19:33

[justify]Spoglądała na niego i w sumie zakopałby tego staruszka w piaskowej trumnie zabierając wcześniej wszystkie jego oszczędności, ale jakoś to nie przystało shinobiemu. Bo przecież nim był, potężny Doko nie mógł tak po prostu sobie kogoś zabić, ograbić ze wszelkich kosztowności i pójść dalej nie zważając na konsekwencje swoich czynów... prawda? Nic więc nie mógł poradzić, odpowiedział Atari wzruszeniem ramion i głębokim westchnięciem. Zastanawiało go jednak to, że staruszek nie widział oazy, może był niespełna rozumu? Albo to oni, we dwójkę, zostali dorwani przez fatamorganę i tylko MONDROŚĆ kamieniarza ich uratowała przed zgubą i kąpielą w negliżu w piasku. Miał ruszać dalej, lecz słowa dziewczyno-chłopca go powstrzymały. Wrócił do niego wzrokiem i uniósł pytająco brew, lecz odpowiedź nadeszła szybciej niż zaśpiewanie Kumbaja maj low.
-Staruszku, to nie te budynki? To jeszcze nie doszliśmy do celu? Na razie wstrzymaj się z tym wielbłądem, to my cię mamy chyba chronić. - "niech was szlag" dodał jeszcze w myślach, by nie pokazywać swojego podirytowania reszcie tej wesołej grupki - Coś? Osoba, grupka? Może jakiś szalony wielbłąd? - chociaż te ostatnie nie miały chakry. Kuroi będąc mistrzem chakry, przepływów i innych złożył bezsensownie kilka pieczęci, a później przyłożył dwa palce do oka, by w wybranym przez Atari budynku przywołać małe oczko. Byli na pustyni, więc piachu nie brakowało, c'nie? Oczko miało poruszać się na tyle nisko, żeby nie zwrócić na siebie uwagi postronnych, najlepiej od tyłu ruin, co by zaskoczyć gości. Jeżeli to był wielbłąd, to mógł ich przecież potrącić! Cóż, plan był, wykonanie pewnie będzie jak zawsze czyli "pozostawiające wiele do życzenia".

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
[/justify]
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 394
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 15 sie 2018, o 20:43

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
31


Nie można liczyć na cuda. Nie tu, w królestwie Amaterasu, gdzie jedynym cudem, jakiego można było uświadczyć, była cicha, spokojna śmierć. Ta, w której nie będzie wypalać żywcem twoich trzewi; ta, która nie pochłonie cię w piaskowe odmęty i nie udusi; ta, która nie pozwoli, żeby pożarto cię żywcem. Wpatrujesz się w niego i nie rozumiesz, Atari. Oczywiście, że nie rozumiesz, bo jak można było pojąć decyzję, w której odmawia się odrobiny chłodu i wody, kiedy tak bardzo jej potrzebowaliście? Zleceniodawca nie dbał o ciebie i twoje dobro - kraniec jego nosa był jego własnym, odmawiał ci ulgi, odmawiał ci życia. Jeśli on był mumią to ty byłaś jego skarabeuszem, który miał strzec jego grobowca i nie pozwalał mu odsunać się za daleko. W każdym momencie mogli zjawić się rabusiowie, którzy zechcą jego królestwo zniszczyć.
- Tak, tutaj, tutaj. - Kiwnął głową starzec w twoim kierunku, Kuroi. A raczej - skinął tobie w kierunku budynków, przed którymi gotów był zdjąć kapelusz, gdyby tylko takowy posiadał. Przed ludźmi nie warto było się pochylać. Nie zgiął karku przed wami, był nieprzyjemny, nieprzystępny i niesympatyczny - a jednak przed tym, co stworzyli wasi przodkowie - już tak. Och, przepraszam... to przecież stworzyli przodkowie Kaguya, bo ta ziemia od wielu lat należała do nich. Do czasu. Potężni, młodzi Doko i jeszcze potężniejsi Kogo przybyli na tę ziemię, zamordowali mieszkańców i wojowników, wypędzili ich z ich domów i co im pozostało? Garstka piasku i złe życzenie na drogę, by szczeźli i więcej tutaj nie wrócili. Wracali raz po raz - ci silniejsi, ci głupsi i ci mądrzejsi, którzy mieli tutaj jakiś interes. Skoro oni mogli - to dlaczego ty nie mógłbyś ograbić tego jednego staruszka? Z takim charakterem na pewno nikt by za nim nie płakał. Jeszcze uścisnęliby twą dłoń i ci podziękowali! Gdyby tylko świat był taki prosty.
Pracodawca nie protestował. Patrzył tylko ze zdumieniem jak jedna zakrzykuje o jakiejś chakrze, a drugi coś tam macha rękoma i siurp! - oto na pustyni pojawiło się jego piękne oko - tylko większe i zamiast z białka to złożone z piasku. Przesunęło się do przodu, a wy musieliście przesunąć się za nim - albo przynajmniej Kuroi musiał. Ograniczenie odległości i te sprawy. Tylko trochę, tylko troszeczkę... Piaskowy twór poruszał się powoli do przodu, nisko, wsuwając się pomiędzy budynki, biegnąc po śladach, które wypatrzyło w piasku, a których było na tyle wiele, że nie wiatr nie był w stanie ich zdmuchnąć tak szybko i w końcu dojrzało mężczyznę stojącego doń plecami, który wyciągał właśnie z odsłoniętej wyrwy w ziemi skrzynię - sporą, kamienną skrzynię, którą ledwo był w stanie targać. Mężczyzna był uzbrojony w kunaie. Budynek, w którym stał, był otoczony z trzech stron i miał kawałek dachu, który rzucał cień do wnętrze. Kawałek - ponieważ reszta była zawalona. Widać było, że ktoś się musiał do tego wszystkiego dobić, dokopać, świeżo uporządkować, przynajmniej w miarę świeżo. Rozgarnięty piach, poprzesuwane na boki kawałki ścian, sufitu.
Obrazek
Dear rabbit, please stop looking the other way
It's cold out there so why not stay here
Under my tail.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 947
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 20 sie 2018, o 21:09

Kiwnął, skinął - w sumie można by rzec, że to jedno i to samo, a jednak nie! Człowiek uczył się całe życie nawet mimo tego, że Kuroia już nazywali dziadkiem. Mało kto dożywał tego wieku, gdy ciągłe wojny wyniszczały wioski i tak w kółko zatrzymując się w dziwnej pętli, z której nie dało się wyjść. Powtarzała się ciągnąc przed siebie ludzi gotowych walczyć za ideały, gdy te deptane były przez rządzących. Bo czymże jest shinobi, w świetle całego kraju, który trzeba wykarmić. Kawałkiem mięsa, które wysyłało się na ochranianie takich starych zrzęd, jakim był właśnie zleceniodawca. Kuroi zerknął w stronę wskazaną przez kamienioluba, jednocześnie utrzymując swoje drugie oczko "kawałek" dalej. W sumie to daleko (chyba) się nie musiał ruszać, bo przecież reberu OP i pełne skupienie, te sprawy. W sumie to miało się utworzyć w wybranym budynku, ale skoro faktycznie były tak daleko, to musieli nieco podejść. Potem zobaczył coś ciekawego.
-Widzę jednego, shinobi, ma jakąś... skrzynie? Coś nam wiadomo na ten temat? Tylko cichuteńko - rzucił spokojnie Kuroi, by dalej obserwować wszystko swoim małym oczkiem i w razie potrzeby zacząć działać. A na czym miało to polegać? Cóż, byli na pustyni, piasku było aż za nad to, a stali całkiem daleko. Miał pole do popisu i w razie gdyby kradziej skrzyni się zorientował co się święci planował go dosyć mocno unieruchomić. Wystarczył jeden ruch ręką, by to zrobić, więc była ona gotowa do działania. Wyciągnięta przed siebie, czychająca na ofiarę. Wolał jeszcze się wstrzymać, co by reszta trwała w tym dziwnym przekonaniu, że wszystko idzie zgodnie z planem. Spojrzał po Atari, później na zleceniodawcę. Czy to był odpowiedni czas i miejsce na takie akcje?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 394
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 22 sie 2018, o 20:04

Instynkt, który obudził się w młodej poszukiwaczce przygód w momencie kiedy poznała Kuroi'a nie zawiódł jej. Mężczyzna być może wyglądał na zmęczonego i znudzonego, ale z pewnością wiedział co czynić. Czy tego chciał czy nie, to on tutaj decydował. Reakcja mężczyzny była prędka. Pustynia ugięła się pod siłą jego woli i zrodziło coś, co w pierwszym momencie napełniło niezrozumiałym przerażeniem młodą Atari. Piasek zasyczał w ten swój obcy, specyficzny sposób. Drobinki wirując scalały się i utworzyły oko. Lewitujący organ o dziwnie nieprzyjemnym spojrzeniu, które zalewało martwym chłodem. Początkowo dziewczyna przystanęła i nieprędko pojęła istotę oka. Było one tworem Kuroi'a i w pewnym sensie z nim połączone. Prawdziwa technika pustynnego shinobiego, nie żadna sztuczka znana przez podróżniczkę.
Ruszyli, zbliżając się do nagich reliktów przeszłości. Jedynych ocalałych czasy świetności przemienionych ludów, które wołały w niemym krzyku znanym jedynie archeologom. Świątkowie zakuci w kamień smagany suchym powietrzem i podmywany tnącym piachem. Atari nadal wydawała się wycofana, nieufnie spoglądając na lewitujące oko. Jej twarz wygięła się w naturalnej odrazie, choć ciężko było odróżnić z powodu grymasu pragnienia. Świst gorącego wiatru dudnił w uszach do których wpadały od czasu do czasu kroki i nic więcej. Cisza przed burzą. Napięcie spowodowane nieznanym skupiskiem chakry, które niedługo miało zostać zdefiniowane. Kolejne uderzenia serca i rozsypywany rozgrzany piach pod podeszwami butów. W końcu mężczyzna, który wcale nie przypominał teraz leniwego przystanął. Orszak trzech ludzi zatrzymał się jak na znak i czekał. Mężczyzna przemówił, opisując to co ujrzało jego zrodzone z piasku oko. Teraz gdy młoda Atari nie miała go w pobliżu czuła się jakoś lepiej. Być może latające organy to trochę za dużo jak dla kogoś, kto jeszcze niedawno za cały świat uważał małą rybacką wioskę. - A więc ktoś odnalazł to miejsce przed nami. - Odezwała się dziewczyna potwierdzając coś co właściwie żadnego potwierdzenia nie potrzebowało. Jednak w jej mniemaniu, nie był to żaden złodziej. Po prostu trafił tu ktoś pierwszy, a jako, że ruiny to ruiny to nie mają właściciela. Stary zrzęda będzie musiał się więc podzielić łupem. - Być może też jakiś miłośnik zapominanych dziejów. - Jej głos przerwał kolejną porcję ciszy. Podeszła do Kuroi'a i położyła delikatnie koniuszki palców na jego ramieniu, tak jakby chciała zwrócić na siebie uwagę, bądź też nieco uspokoić swojego kompana. Był on bowiem napięty jak cięciwa specjalnej kuszy do połowu wielorybów. - Myślę, że powinniśmy się przywitać i znaleźć swoją część ruin, aby nawzajem sobie nie przeszkadzać. - Stwierdziła pełna przekonania co do braku jakichkolwiek praw w stosunku do rzeczy niczyich i oparła rękę o biodro. - Albo po prostu udamy się na tą cieknącą zielenią oazę. Przeczekamy, aż pan z pierwszeństwem do kamieni weźmie ile może i odejdzie. Bo chyba nie ma tam żadnych wozów? Na dobrą sprawę im mniej konfrontacji tym lepiej. - Pokiwała głową i rozejrzała się za fatamorganą, która nadal gdzieś z tyłu jej głowy wołała obietnice odpoczynku, ugaszenia pragnienia i wolności od piekielnego upału. - Zwykle jak coś jest niczyje, to ludzie mają tendencje do pazerności. Nagle wszystko należy do nich po kres ich wzroku, a za głupie parę ryb potrafią zagrozić nawet nożem do patroszenia. - Skończyła oddając się wspomnienie, które w pewnym sensie miały tu jakieś powiązanie, a w innym pasowały jak pięść do oka. Nie mniej ludzkość uwielbia uważać, że jak jest niczyje i ja pierwsza na tym stanęłam to jest to moje. Gotowi są czasem nawet posunąć się do drastycznych środków, najlepiej więc byłoby przeczekać. Chociaż znając życie, zrzędliwy staruch należał właśnie do tych co pierwsi są do bitki o niczyje. Szczególnie jeśli bić się miał ktoś inny.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 226
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 26 sie 2018, o 20:30

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
34


Przesypywany piasek odmierzał wasz czas. Ziarenko po ziarenku, smuga po smudze, zamknięty w szklanej klepsydrze niekończącej się pustyni, na środku której ktoś, dla upiększenia, zamieścił wspomnienie przeszłości. Jedno, drugie, trzecie... Było ich tyle ile gliny, którą zbudowany mury i kawałków kamienia, które wtopiły się w piach. Każda ściana miała kiedyś swojego lokatora. Nie jednego, nie dwóch-pamiętały całe rodziny, może nawet czasy przed tym, jak ludzie opanowali chakre i zamienili ją w broń. Żeby coś ocalić czasami należało coś zniszczyć. Żeby doczekać do końca przesypania piasku czasami należało zabić. Każdy chciał zobaczyć sędziwy koniec - to chyba dlatego tak wielu ginęło od ostrza sztyletu, kiedy wojowali dzielnie mieczem.
Archeolog zaczerpnął głęboko tchu, zapowietrzył się, kiedy usłyszał twoje słowa, szeroko otwierając oczyska. Nie ważne, jak szeroko je otworzył - ciągle jego powieki były szeroko zamknięte. Widział jeszcze mniej niż widziała Atari, której kolana miękły od upału, a wargi pękały. Nie była ani zwykłym chłopakiem ani zwykłą dziewczyną - nie na tyle, żeby omdleć na tych piaskach. Jeszcze nie. Ona wyczuwała obecność shinobi kilometr przed nimi, a zleceniodawca mógł tylko wyobrażać sobie męską sylwetkę skrytą pośród staroci. Musiał mieć całką niezłą wyobraźnię, sądząc po jego reakcji.
- Zabij go - Pisnął nieprzyjemnym głosem, wyciągając rękę do ramienia Kuroia. Musiał się pochylić na grzbiecie wielbłąda, brawie się z niego zsunął, opierając obiema rękoma, by wyratować się przed upadkiem. Poprawił się niezgrabnie, zaciskając palce na materiale odzienia shinobiego. - Nie! Żadnego witania! - Jego wzrok został skierowany na Atari. - On chce mnie zabić, okraść ze wszystkich badań, znalezisk, pieniędzy! - Niemal szarpał ramię Kuroiego, chociaż już nie wiadomo było, czy mówi to do niego, do Atari, ich obu czy może do samego siebie, wykrzekując swoje myśli, skoro nie mógł ich gnieździć we wronim legowisku swojego umysłu. - Wiedziałem, że może tu być, wiedziałem! Dobrze, że was wynająłem! Szybko, pozbądźcie się go!!! Inaczej zabije nas wszystkich! - Mężczyzna wydawał się tańczyć na skraju. Muskać rękoma klepsydrę, w której zostaliście zamknięci, dotykać sam wiatr, który unosił okruchy ku niebu. Jakby naprawdę bał się tego, co ten mężczyzna ze skrzynką może zrobić jemu samemu - i wam przy okazji. Wasza śmierć równała się i jego.
Po fatamorganie nie było śladu. Jakby nigdy jej tam nie było, a słodka pokusa uleciała wraz z ostatnimi drobinami piasku spod buta.
Obrazek
Dear rabbit, please stop looking the other way
It's cold out there so why not stay here
Under my tail.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 947
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 27 sie 2018, o 20:42

Latający organ to dopiero początek, Atari miała się dopiero przekonać, że pustynia ma wiele więcej do pokazania. To był jego teren, czuł się tutaj doskonale, więc nie musiał się aż tak martwić obecnością przeciwników. Czy ich nie doceniał? Skądże znowu, każdy głupi to robił i nieczęsto przez to żył dużo krócej niż ustawa przewiduje. Byli tu już wcześniej, może nawet ktoś dał im znak i czekali aż mikrokarawana składająca się z dziadka, zniewieściałego chłopca i długowłosego dresa wejdzie w sam środek zasadzki. Na słowa Atari-aka-Nintendo Kuroi tylko skinął głową i mruknął cicho pod nosem. Sam Kuroi nie był przekonany, że to pierwszy lepszy włóczęga - ba, widział broń. Sam by po prostu przeszedł obok tych starych budynków bez okazania należnego im szacunku, więc czemu ktoś inny miałby na nie zwrócić uwagę? To nie było to zaginione złote miasto. Chyba że jednak?
-Jeżeli tak, to raczej się z nami nie podzieli - potem poczuł na sobie dotyk towarzyski i lekko drgnął. Spojrzał w tą stronę, bo mając jedno oko mniej trochę trudniej reagować na takie "drobnostki". Zaraz odezwał się staruszek, który nie ma co nie ... się w tańcu. Kuroi poczuł się trochę dotknięty, że staruszek mimo sędziwego wieku tak mały szacunek ma do życia. Fakt, mówił o tym shinobi, broń w rękach władcy, nic więcej niż kawałek mięsa armatniego z zaostrzoną końcówką. Westchnął ciężko i wyciągnął rękę przed siebie.
-Puff - powiedział i zacisnął dłoń dając dosyć jasny przekaz tym, którzy znali piaskową trumnę. Ten gest był jednoznaczny, pokazywał też co miało stać się z wrogiem.
-Kim jest... był ten, których chce Cię okraść? Czemu nie wiedzieliśmy o tym wcześniej? Nie taki był plan Panie Mistrzu... Szybko, zwięźle i na temat, nie ma czasu na rozmowy. - dodał po chwili Kuma i o ile staruszek mógł zostać zmylony, tak Atari już raczej nie z powodów oczywistych. Kuma bowiem nie miał zamiaru zabijać tak szybko. Nie wiedział kto to, może nie poznawał go, ale atak tak otwarty był po prostu głupi. Gdyby tak zebrać ich wszystkich w jednym miejscu? Wolał nie wybić shinobich należących do Sabishi tylko z tego powodu, że jakiś staruszek miał z nimi na pieńku. Nie podobał mu się taki rozwój sytuacji, po prostu wolał gdy wszystko szło według jednej myśli - jego myśli. Żadnej innej. Jak to dalej rozplanować? Dużo łatwiej byłoby po prostu go zabić, ale po co? Dla jakiegoś starucha i jego zafajdanych kamulców? Czas uciekał, ale niech go tam, poradzą sobie jakoś. Byli na tyle daleko, że zdążą zauważyć wroga. W myślach Kuma przeklinał starca i modlił się o to, by Atari miała refleks lepszy niż gust do ubioru na zniewieściałego chłopca.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 394
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 30 sie 2018, o 19:07

Słońce grzało niezwykle mocno. Jego promienie wkradały się we wszelkie możliwe szpary i prażyły skórę. Szczęśliwie przyzwyczajenie noszenia kapelusza prawdopodobnie pozwalało młodej podróżniczce wytrwać tak długo w objęciach wysokich, pustynnych temperatur. Nie mniej wszystko posiadało swe granice, tak jak i wytrzymałość Atari. Musiała trochę odpocząć, skąpać się w cieniu i pozbyć piekielnych promieni ze swojego ciała. Rozejrzała się spragniona ochłody za oazą, lecz zobaczyła jedynie piach. Szare oczy błądziły niezrozumiale po wydmach, unosząc się i opadając na przemian. Traciła swoją czujność, puściła wodzę i przez chwile miała w głowię jedynie pragnienie skąpania się w cieniu.
Piskliwy głos przedarł się przez letarg wprowadzony przez upał. Przesłanie, które niósł nieprzyjemny dźwięk obudził w dziewczynie rezerwy i rozniecił protest. Jej przyjemna zazwyczaj twarz teraz wygięła się w czystym, acz niegroźnym gniewie, który wymierzony był prosto w siedzącego na okaleczonym koniu mężczyźnie. - Nie pozwolę, aby ktokolwiek tutaj umarł. - Powiedziała stanowczo i przez ułamek sekundy wcale nie wyglądała jak byle wątły poszukiwać przygód, a jak pewny siebie wątły poszukiwacz przygód. Skierowała swoje kroki w stronę zleceniodawcy, aby wyrazić dosadniej swoje zdanie na temat jego wyroku śmierci, który przyszedł mu tak łatwo, lecz wtedy Kuroi uniósł swoją dłoń i zacisnął ją. Dziewczyna znieruchomiała. Nie znała pieczęci, którą wykonuje się w ten sposób, ale czułe gdzieś pod prażoną słońcem skórą, że jest to coś związanego ze sztuką shinobich. Coś w niej pękło. Obróciła się się cała w stronę swojego towarzysza i nim zdołała w jakiś sposób wyrazić swój żal poczuła chakre nieznanej persony w ruinach. Nic więc się nie stało. Być, może wcale nie była to technika o nazwie "puff". Nagła ulga spadła na duszę Atari, tak jakby nagły ulewny deszcz opadł na spragnionych ludzi na pustyni. Mieszanka uczuć niemalże zwaliła ją z nóg, albo to samo zmęczenie? Ciało młodej dziewczyny nie nawykło do wysokich temperatur. Znacznie lepiej czuła się w mroźnych klimatach jej surowej krainy wiecznego połowu ryb. Jej drobna dłoń przywarła do rondla kapelusza i poruszyła go tak, aby cień zalał również spieczona usta. - Musimy ruszać. Nadrobimy nieco trasy. Okrążymy ruiny i wejdziemy w cień. Kamieni jest mnóstwo, dla każdego starczy. - Stwierdziła i westchnęła ciężko posyłając spojrzenie swojemu starszemu kompanowi, który z pewnością mógł wyczytać z jej ciała, że może ona osiągać właśnie swoje limity. Ludzie, którzy nie narodzili się na pustyni, nie mogą wytrzymać tak długich objęć Amateratsu.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 226
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 30 sie 2018, o 20:12

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
37


Napięcie i oczekiwanie. Co będzie dalej, co będzie dalej..! W oczach jednych była to nic nie znacząca chwila, w innych - walka o życie człowieka. Nienazwanego, nigdy nie dojrzanego, a jednak... Atari przecież wyraźnie wyczuwała przyjemną chakrę ten kilometr od was. Nie była zimna, nie była okrutna. Czy to już słońce mieszało w jej głowie, czy Kuroi bawił się jej uczuciami? Dla kogo to bezimienne życie coś znaczyło, a dla kogo nie? Na pewno nic nie znaczyło dla pracodawc. Napięcie i oczekiwanie. Uniesiona ręka, która miała przekreślić to życie i rozkaz, który miał dopełnić gest. Wzbierająca chakra, która wsiąknęła w piasek, wzniosła się za plecami obcego i pełne zdziwienia spojrzenie Atari. Wzrok, który mówił dlaczego? choć żadne słowa nie zostały wypowiedziane. Dla bezpieczeństwa? Dlatego, że pracodawca chciał? Nasz klient - nasz pan! Shinobi musiał się sprzedawać, jeśli chciał cokolwiek zarobić, nie sprzedasz się natomiast, jeśli nie spełniasz określonych wymogów. Zabij. Jedno "puff" i dramat zakończony. Powstają tylko pytania, czy to było właściwe, czy miało sens, czy ta śmierć cokolwiek znaczyła i czy nie była jedną z tych najgorszych - z dala od domu. Mężczyzna na wielbłądzie odczuł ulgę. Spojrzenie pełne niedowierzania i brak jakiegokolwiek spojrzenia, kiedy Akinobu zamknął oczy i uniósł głowę, ocierając wierzchem dłoni pot z czoła. No więc - czemu, Kuroi? Czemu go jednak oszczędziłeś? Tylko ten, który nie ma szacunku do istnienia potrafił zabić ot tak kogoś, kto w jego oczach nie uczynił nikomu żadnej krzywdy i żadnej winy. A może to sprzeciw dzielnej Atari coś tutaj zmienił?
- Tak, nie ma na co czekać. - Jego głos był ściśnięty przez stres albo zdenerwowanie. Ewentualnie - oba na raz. A może to ekscytacja przed nowymi odkryciami? Skupił swoje spojrzenie na celu, który malował się przed wami - tylko suche ściany z jeszcze bardziej suchego kamienia, wypełnione pyłem suchego piachu. Spiął wielbłąda i ruszyliście powoli do przodu. - Wynająłem kiedyś jednego chłopaczynę do pomocy, poróżniliśmy się, zaczął zadawać się ze złymi ludźmi, kraść. Krótko i na temat. - Odpowiedział Akinobu grzecznie, chociaż wcale jego ton na grzeczność nie wskazywał. - Nie spodziewałem się go tutaj. - Trudno chyba spodziewać się kogokolwiek na takim kompletnym zadupiu. No chyba że ktoś lubił kopać piasek. Albo coś.
Akinobu skierował wielbłąda prosto na budynek, w którym był mężczyzna. Kuroi mógł widzieć, jak tenże mężczyzna właśnie odwraca się w kierunku jego oka - i że zauważył jego piaskowe oko.
Obrazek
Dear rabbit, please stop looking the other way
It's cold out there so why not stay here
Under my tail.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 947
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 30 sie 2018, o 21:02

Jeżeli nikt tutaj ma nie umrzeć, to chyba jednak dojdzie do podziału tych kamulców... nasz dziadyga nie będzie chyba zadowolony - pomyślał Kuroi słysząc tak mocne słowa jak na młodego chłopaka, jakim przecież (nie)był(a) Atari! Przez chwilę przeszło mu przez głowę że ma siłę, by tego dokonać. Ile potrzeba mieć jednak siły, by konflikty załatwiać w ten sposób. Mord był najprostszy, to pokojowe sposoby przynosiły najwięcej trudu... Widział jej reakcję na swoją pseudo-technikę, czyli jednak wie coś więcej. Okrążanie ruin trochę nie wchodziło w grę, przecież już niby dali o sobie znać, a pracodawca chce jak najwięcej dla siebie. Egoista? Możliwe, ale każdy chciał tego swojego skrawka, który miał być nie mniejszy niż czyiś. Kuroi podchodził do tego z pewną dozą dystansu, obserwował wszystko z oddali, a także z wnętrza ruin. Wiedział trochę więcej niż starzec, ale nie aż tak dużo jak Atari. Wykrywanie chakry, ciekawa rzecz, którą po raz pierwszy napotkał na swojej drodze.
-Staruszku, mieliśmy to obejść, a nie iść na wprost... - aż tu oczko napotkało wzrok wspomnianego najemnika.
-Wiedzą, że tu jesteśmy. Przynajmniej wiedzą, że ktoś z mi podobnych jest w okolicy. Jeżeli mamy się ukryć, to musimy to zrobić szybko i sprawnie. Jeżeli nie to cóż chłopcze... ale raczej nie każdy wyjdzie z tego żywy. - najemnicy, najniższy poziom ścierwa, które sprzedawało się za pieniądze nie patrząc na efekty swych działań. Nie byli wiele lepsi od shinobich, ale Ci czasem walczyli dla jakiejś sprawy. Kuroi przemieścił oczko poza budynek wykorzystując całą moc swojego reberu - musiał na to spojrzeć z góry i w razie czego reagować.
-Jakieś pomysły? Byle szybko - rzucił Kuma i spiął się odruchowo. Do niebezpieczeństwa było daleko, mieli czas, a do tego był na swoim terenie. Gorzej jeśli... - wolał nie kończyć tej myśli, przynajmniej przekonać siebie, że są na lepszej pozycji niż reszta tych typków. Z jednym sobie spokojnie poradzi, z dwoma może być trudniej, z trzema zaś będą musieli kombinować. Wszystko to, by zebrać jakieś pieprzone kamienie - coraz bardziej irytowało go to, w jakiej są sytuacji. Chłopaczek mu zaraz padnie z gorąca, staruszek zaraz padnie jak długi, jeżeli tak będzie się słuchać, a do tego potencjalni wrogowie zdają sobie sprawę z obecności jakiegoś sabaku. Czego chcieć więcej?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 394
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 1 wrz 2018, o 08:48

Życie o tak mistycznej i tajemniczej barwie było dla młodej podróżniczki wartością absolutną. Nic nie mogło się z nim równać i dlatego należało przyjąć wszelkie środki, aby o wszelkie życie dbać. Kapłani przeróżnych religii nawoływali słodkie obietnice tego co po śmierci, lecz nikt tak naprawdę nie mógł być tego pewien. Dla Atari, zwykłej rybaczki z Teiz, dla której codziennością była ciężka praca i smród ryb, takie obietnice były niczym więcej jak pustą wydmuszką. Jej młodzieńcza naiwność nakazywała jej również walczyć o życie tych, którzy w oczach innych nie są nikim więcej jak złem. W końcu łatwo jest kochać, kiedy przez całe życie kochano Ciebie. Ci którzy zboczyli ze ścieżki przyzwoitości nie zrobili tego bez przyczyny i na pewno da się w jakiś sposób nawrócić na odpowiednie tory żmudnej drogi życia. Była to naiwna teoria, która w pewnym momencie odbierze cenę absolutną - życie. Nie mniej, za co innego poświęcić swe życie jak nie za swoje ideały.
Podróżniczka westchnęła ciężko i podeszła do wielbłąda w poszukiwaniu bukłaku z wodą. Być może nie będzie to zbyt okrzesane z jej strony, ale zamierzała wydrzeć ten bukłak i poczęstować się wodą. Jeśli miała trzeźwo myśleć musiała się napić, a jeśli najczarniejszy scenariusz się sprawdzi, wtedy będzie musiała użyć wszystkich swoich sił, aby powstrzymać obie strony przed wzajemnym mordem. Jeśli więc udało się jej odnaleźć ten bukłak i pociągnąć z niego kilka soczystych i łagodzących ściśnięte od upału gardło, rzuciła go do Kuroia, aby i on zaspokoił pragnienie. Właściwie w intencji najemcy było, aby jego "narzędzia" były w pełni sprawne. - Właściwie to rozwiązuje większość problemów. - Stwierdziła i podeszła do swojego towarzysza składając pieczęć skupienia, aby poszerzyć zakres swoich zdolności wyczuwania chakry. Lepiej dmuchać na zimę - chociaż o czymś zimnym na tej ognistej, piekielnej pustyni nie było mowy - i skoro wszyscy tu nastawieni są bojowo, to lepiej sprawdzić jeszcze raz, czy aby nie zmieniło się rozłożenie sił. - Zobaczymy jak zareaguje i wszystko będzie dobrze. W końcu nie każda osoba napotkana na trakcie to zbój. Ja na swojej drodze do krainy wiecznego piasku miałam przyjemność z wieloma życzliwymi ludźmi. - Teza bądź co bądź nie do obalenia. W końcu czy za każdym razem, kiedy gdzieś w pobliżu mało uczęszczanego miejsca znajduje się jakaś persona to natychmiastowo wkraczamy w tryb bojowy i mamy chęć zgładzić tą personę z powierzchni ziemi? Mam cichą nadzieje, że odpowiedź nie jest twierdząca. - Kuroi-senpai. Jeśli do czegoś dojdzie proszę, nie zabijaj ich. - Powiedziała obniżonym tonem, wpatrując się w swojego starszego kompana, a w jej szarych ślepiach widniała niewinność i szczera prośba, płynąca z głębi napędzanego młodzieńczą werwą serca.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 226
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości