Pustynia

Przypuszczalnie najbardziej nieprzyjazna ze wszystkich sektorów Samotnych Wydm, prowincja Atsui zamieszkana jest przez Ród Sabaku. Sąsiaduje ona od północy z Wietrznymi Równinami i Shigashi no Kibu, zaś od wschodu - z niezbadanymi terytoriami. Tak jak w innych prowincjach tego regionu, większość krajobrazu to oceany piasku - z tą różnicą, że na Atsui temperatury są znacznie wyższe, zaś oazy są niezwykle rzadkie. Jedyne zwierzęta zapuszczające się tu to gady oraz sępy, polujące na umierających podróżników. Szczep Maji również zamieszkuje niektóre z tutejszych osad.

Re: Pustynia

Postprzez Ichirou » 15 maja 2017, o 22:45

Po zakończeniu kolejnego etapu treningu wrócił na miejsce swojego odpoczynku. Kuro, wyczuwając nadejście swego pana, przebudził się z płytkiej drzemki, a potem przeciągnął się, rozprostowując łapki.
- A właśnie, zapomniałbym. Co u Matsumichiego? Trochę go pokiereszowało podczas mojej ostatniej wyprawy i nie miałem okazji mu podziękować - odrzekł wzdychając ciężko. Szarmancki szermierz był wartościowym i lojalnym kompanem, z czystej kalkulacji warto było dbać o relacje z nim jak i z pozostałymi kotami. Chociaż obecnie już nie rozpatrywał tego pod kątem pragmatyzmu. Po prostu z przedstawicielami swego paktu zdążył się już zżyć i zaprzyjaźnić. To właśnie im mógł zaufać prędzej niż ludziom napotkanym na swojej drodze. Oczywiście, że przypieczętowany pakt narzucał pewne ramy, ale bez obustronnego szacunku ta współpraca nie funkcjonowałaby tak dobrze.
- Wylizał się. Heh, w sumie to nawet wyszedł na tym na plus, bo praktycznie każda kotka była chętna do wyręczania go w nawet najdrobniejszych rzeczach - odparł trochę przez śmiech, ale chyba również z lekką zazdrością. W sumie nie było czemu się dziwić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

[justify]- Na dzisiaj to wszystko. Chodź, stawiam obiad. A właściwie to kolację, bo już słońce zachodzi...- odrzekł do kociego kompana, a potem ruszył w stronę osady. To był pracowity dzień.


[zt]
Avatar użytkownika

Ichirou
Najlepszy Męski Charakterek
 
Posty: 2133
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » 3 lip 2018, o 23:47

Bambusowykapelusz będący zabezpieczeniem przed niepogodą i osłoną przed wścibskimi oczyma obcych nie potrafił przeciwstawić się potężnemu pustynnemu słońcu. Wysoka temperatura do której nienawykła podróżniczka z Teiz była wycieńczająca. Nagrzany piasek pod stopami i świetlisty dysk na niebie doprowadzały do pozbawienia wody nie tylko całemu pobliskiemu otoczeniu, ale i człowiekowi. Dziewczę podróżowało przez morze piasku zaledwie drugi raz, a pierwszy skończyłby się dla niej tragicznie, gdyby nie przyjazna karawana. Wszystko tu było dla niej zabójcze, znacznie gorsze od morskich sztormów i mroźnych zamieci. Nawet wiatr zdawał się być inny. Suchy, piekący i nieprzynoszący ulgi. Żywioł niósł za sobą drobinki piachu, który wkradał się w każdy możliwy otwór. Tutejsza martwa natura nie wydawała praktycznie żadnego dźwięku, jedynie pohukiwania wiatru z dziwnie znanym szelestem, takim jak przy deszczu. Jednak kropel wody wyrzucanych przez skłębione chmury próżno było szukać. Szeleścił piasek. Wydmy pięły się i opadały rysując na grzbietach fantazyjne wzory, kierunek w którym kierowało się suche powietrze.
Podróżnie była łatwa i nie trudno było zauważyć niedoświadczonych ruchów u Atari, jednak ta częściowo skupiła się na opowieściach nie dając się wysokiej temperaturze. Starzec był bez wątpienia posępny, ale trzeba było mu oddać to, że kochał to co robił. Snuł więc słowa jedno za drugim, a młoda podróżniczka łapczywie przyswajała nudną historię. Nudną z pozoru, ponieważ wszystko w pewnym stopniu było interesujące. Atari nigdy nie słyszała o archeologii, a na pewno nie w taki wyszukany sposób. Zwykle szabrownicy bezcześcili jakieś stare ruiny czy świątynie i sprzedawali wszystko co tylko się dało. Była więc to miła odmiana i być może ucząca. Wszak nigdy nie wiadomo co w życiu się przyda, a może ta pobieżna wiedza jaką zapamięta młoda Sanada przyda się jej w którejś z przygód? Słuchanie nie boli, szczególnie w tego gdy i tak nie ma się nic lepszego do roboty.
Czasw podróży mijał, a sił nie przybywało. Jakim to szczęściem było dojrzeć na horyzoncie zarys inny niż wszechobecne garby piachu. W szarych oczach dziewczyny zatliła się ostatnia iskra energii, która to zachowywała skrzętnie na ten własnie moment. Złożyła pieczęć koncentracji i gdy miała już wysilać swoje zmysły sensoryczne coś przykuło jej uwagę. Na skraju jej spojrzenia rozciągała się soczysta zieleń. Piękna, zapraszająca i gdzieś tam z tyłu głowy obiecująca upragniony odpoczynek od palących jęzorów słońca. Dziewczyna podniosła podekscytowana palec i miast wskazać oczywiste ruiny wskazała na pustkę obok. - Patrzcie! Ale mamy szczęście. Obok wykopalisk znajduje się zagajnik. Będziemy mogli rozbić tam prowizoryczny obóz, zanieść tam najpotrzebniejsze znaleziska, przyszykować odpowiednio transport i coś mi się jeszcze wydaje, że napełnić bukłaki do pełna. - Powiedziała pełna entuzjazmu jakby wizja roślinności w jej głowie nadała jej jeszcze więcej energii i zapału. Skupiła się w poszukiwania obcych skupisk chakry i przez dłuższą chwilę tak trwała. W końcu dobrze byłoby wiedzieć czy znajdują się sami w tej okolicy. Atari zgadywała, że taka oaza była obowiązkowym przystankiem dla każdego kto przemierza pustynne obszary.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 174
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Re: Pustynia

Postprzez Kuroi Kuma » 7 lip 2018, o 19:02

Po co komu cel podróży? Ta zawsze kończyła się tak samo - nie ważne kim byłeś u kresu swojej podróży zwanej życiem czekała zawsze koścista postać z drewnianym drągiem zakończonym ostrzem. Byłeś bogaty, może biedny? TO nic, sczeźniesz tak samo jak ten drugi, może w trochę bardziej lub mniej przyjemny sposób. Ważnym było jednak jak do tego celu się dotarło, ważna była sama podróż. A Kuma i Atari raczej nie narzekali na zbyt dużą ilość wrażeń podczas ich wspólnej wędrówki. Piach, pustynia, starzec z kamieniami. Czy można sobie wyobrazić bardziej monotonny scenariusz? Czego jednak więcej spodziewać się po pustyni i nawiedzonych starcach i ich skarbach. Odruchowo ziewnął zasłaniając przy tym usta rękawem. Rodzinny interes, nic co sam by mógł wybrać staruszek, bo pewnie ktoś mu już narzucił "zainteresowaniem kamulcami", które coraz bardziej trafiły w jego oczach. Westchnął ciężko, ale próbował robić dobrą minę do złej gry i uśmiechnął się do mówiącego. Jak cenne minerały mogły stać na drugi miejscu? Główne źródło zarobku było dla niego niczym drobnostka, tak mało znacząca. Karta pułapka to mało powiedziane - podobnie jak Atari wyglądająca jak chłopiec, jak to człowiek może się pomylić, prawda?
Wszystko było takie same, do tego widoku trzeba było się przyzwyczaić i po prostu z nim żyć. Jeżeli nie możesz ich pokonać, to ich olej albo coś takiego. Powiedzmy, że to wersja zmodyfikowana na potrzeby piaskowego dziada. Wszystko szło jednak bez przeszkód - żadnych bandytów wychylających się zza piasku, żadnych nawiedzonych ludzi spotkanych po drodze. Czyżby na pewno byli w świecie shinobi? To nie mogło być prawdziwe, a czy w ogóle miało być? Wtem w końcu coś miało się zmienić! Staruszek się ruszył, uniósł dłoń ku górze, wskazał miejsce docelowe. Opuszczone miasto, może jakiś obóz Kaguya? Albo zamieszkiwał ktoś tu jeszcze przed nimi. No i ta pobliska oaza, aż dziwne że nikogo tu nie było. Krzyczało aż "zamieszkaj tutaj, będzie dobrze kierowniku".
-To co, rozbijamy tutaj obóz, zbierasz kamienie i wracamy, tak? Czy coś mi umknęło? - trochę brakowało mu jakiegoś zajęcia, czegoś czym może zająć umysł i ręce. Spojrzał w bok co takiego robiła Atari, wyglądała jakby koncentrowała chakrę, tylko do czego? Sam Kuma podrapał się po głowie zachodząc w myśl co takiego przywiodło tego dziadka w te okolice. Ciekawość? W jego wieku to powinien siedzieć na kanapie i oglądać... coś, nie wiem, może by wymyślił kablówkę to by miał co oglądać dziad jeden! A tak... tkwili. Pośrodku pustyni, pośrodku niczego, tuż obok budynków zapomnianych już przez (prawie wszystkich).
Obrazek
PH | BANK

Misje: 1|2|3|4 - brak
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 281
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 32
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta: Sznycel

Re: Pustynia

Postprzez Shikarui » 12 lip 2018, o 17:20

Misja rangi C
Yes, two can keep a secret if one of us is dead.
Obrazek
28


- Co? Zagajnik? - Wypalił mężczyzna - nieco zdziwiony, nieco obruszony. Skrzekliwy jak zawsze. Wszechogarniający upał nie sprawiał, że brzmiał przyjemniej. Suchość przebijała się przez barwę spowodowana suchością gardła. Zresztą wy nie brzmieliście lepiej. Woda była podstawą na pustyni a puste bukłaki nie zachęcały do tego, żeby zostawać tutaj chociaż na jedną sekundę dłużej. Tutaj nie - ale w tym zagajniku? W tej oazie? Pracodawca zmrużył oczy, obniżył materiał zasłaniający mu twarz i pochylił się nieco do przodu, próbując przyjrzeć się otoczeniu. Wytężał wzrok. Dojrzeć niedostrzegalne. Może to już po prostu nie ten wiek i wzrok staruszkowi szwankował? Zaznaczając, że wcale nie był taki stary - po prostu wyglądał na starszego, niż był w rzeczywistości. Ze słabym wzrokiem ciężko by było badać starocie. Ewentualnie - krótkodystansowiec? Kogo to obchodzi.
- Jaki obóz? - Obruszył się po raz drugi, nawet uniósł na tym wielbłądzie..! A nie, jednak nie. Jednak po prostu się wyprostował, strosząc pawie piórka. - Ja tam niczego nie widzę. - Dodał już nieco spokojniej. Urażone paniczysko, ot co. Tylko cholera wie, czym urażone. - Idziemy dalej. - Oświadczył i pacnął boki wielbłąda, by ten się poruszył. Nie tylko pracodawca nie dostrzegał oazy - Kuroi również żadnej nie widział.
Ognisko chakry było wyczuwalne dla Atari. Płonęło za jednym z budynków - całkiem wyraźne, żywe. Shinobi. Albo jakaś kunoichi. Cokolwiek to było - posiadało chakre. Zaś jeśli coś posiada chakre - z góry można to było uznać za zagrożenie. Zwłaszcza w takim miejscu, na kompletnym zadupiu. Albo nie? Może to jakiś potrzebujący, zbłąkany wędrowiec?
Obrazek
Oh My Lord, take me home
Lay me at the bottom of the river.
Avatar użytkownika

Shikarui
Najlepszy Dramat
 
Posty: 380
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Wyrzutek
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Pustynia

Postprzez Atari Sanada » wczoraj, o 21:53

Figle, które płatał mózg Atari były na swój sposób niezwykle ironiczne. Ot wielka władczyni sztuki iluzji została zamknięta w jednej przez samą siebie i nawet o tym nie wiedziała! Misjodawca o skrzekliwym głosie nie był jednak na tyle uprzejmy by cokolwiek wyjaśniać. Po prostu dla niego nie było i koniec dyskusji. Młoda podróżniczka żachnęła się zdezorientowana i spojrzała na swojego towarzysza. W końcu mógłby przemówić tej wrednej chodzącej mumii do rozumu. Jej szare ślepia wlepiły się w znużonego, przygarbionego mężczyznę i oczekiwały. Można byłoby rzecz, że cudu. Ponieważ nawet gdyby owa oaza była jawą a nie abstrakcją wybujałego umysłu, to skoro zrzędliwy archeolog nie chciał to i tak nie rozbiliby tam obozu i nie zaczerpnęli ze źródła. Ta świadomość bardzo długo przechodziła przez rozum młodej dziewczyny i potrzebowała trochę czasu, zanim znów odzyskała ducha.
Źródło chakry nie było niczym nadzwyczajnym. Atari od małego dziecka posiadała zdolność widzenia nieco więcej niż inni ludzie. Potrafiła wytężyć dodatkowy zmysł, aby ujrzeć skupiska mocy zwanej chakrą. Teraz gdy to uczyniła zauważyła coś co zwykle nie wzbudzało w niej przezornego niepokoju - wszak zewsząd otaczali ją ludzie - jednak tutaj, na absolutnym pustkowiu było to niecodzienne. Zważywszy tym bardziej na okoliczności. Zapomniane ruiny nie były czymś co powinno skrywać skupiska chakry, choć może był to kolejny etap zmęczonego słońcem umysłu. Być może tak naprawdę nic nie widziała. - W jednym z budynków coś się znajduję. - Powiedziała trochę niepewnie, po czym wskazała palcem tym razem na ruiny starając się wcelować koniuszkiem na budynek w którym ktoś lub coś bytowało. - Wyczuwam chakrę w ruinach, być może ktoś już zajął się odkrywaniem pradawnych okruchów hisotrii - Dodała zaraz i spojrzała na Kuroia. Właściwie to on tutaj jakby rządził, a to przywództwo z lekkością oddała młoda Sanada. Informacji więc naturalnie powinna skutkować w jakichś działaniach zapobiegawczych. W gruncie rzeczy, Atari i tak w swojej naiwnej głowie rysowała już obraz drugiego zgreda omiatającego starocie swoim pędzelkiem z włosia pokracznych, powyginanych na grzbietach koni, który dotarł tu jako pierwszy. Ta naiwność więc nigdy nie powinna przewodzić, ani też decydować. Kuori zdawał się więc być lepszym dyrygentem następnych ruchów.
Obrazek
Theme | Głos | Wygląd | #5f9ea0
Avatar użytkownika

Atari Sanada
 
Posty: 174
Dołączył(a): 4 gru 2017, o 15:55
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4424
GG: 60754875
Multikonta: Yama-uba

Poprzednia strona

Powrót do Atsui

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość